Dodaj do ulubionych

Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala

09.06.06, 07:11
DURNowany minister - co powiedziec wiecej. Z inteligencją nigdy sie nie
spotkal
Obserwuj wątek
    • won_buraki nie każdemu Bozia rozum dała... 09.06.06, 07:31
      • aron2004 Re: nie każdemu Bozia rozum dała... 09.06.06, 07:34
        za późno. Trzeba było to robić jak strajkowało 10 szpitali a nie 100.
    • diogenespies A co w tym dziwnego? 09.06.06, 08:11
      Jeśli dyrektor nie wykonał polecenia zwierzchnika to chyba nic dziwnego, ze
      dyrektor ma zostać zwolniony. Ja bym się zdziwił gdyby dyrektor sam się zwolnił
      na znak protestu przeciw decyzji zwierzchnika.
      • enterka05 Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 08:48
        Dyrektor nie wykonał _kontrowersyjnego_ _ustnego_ polecenia zwierzchnika, tylko
        poprosił o to polecenie na piśmie. Nie dostał, a następnego dnia ministerstwo
        powiedziało że to nie było polecenie, tylko niezobowiązujące sugestie. Więc
        formalnie to nie jest argument za zwolnieniem.

        Zresztą jakby wykonał ustne polecenie i zwolnił lekarzy, to z kolei można by mu
        postawić zarzut że samowolnie naraził chorych, bo żadnego polecenia przecież nie
        było skoro nie ma na to dowodów na piśmie...
        • diogenespies Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 09:05
          Więc czemu sam sie nie zwolnil?
          • qaaq Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 09:49
            diogenespies napisał:

            > Więc czemu sam sie nie zwolnil?

            Chciał. Nie zrobił tego na prośbę strajkujących lekarzy.I słusznie, Dorn juz
            miał kandydata na jego miejsce ze swojej kuźni nowych kadr w Służbie Cywilnej.
            Niezależnego, apolitycznego fachowca.
            • diogenespies Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 09:58
              A on taki dobry i ich posłuchał... Rozczulające...
              • maaac Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 10:09
                Cóz, honorowe zachowanie jest czymś zupełnie nie do pojęcia dla ludzi z PiS i
                ich zwolenników (stad tyle np plucia na Michnika za jego wdzięczność względem
                Jaruzela i Kiszczaka, że słowa danego przy okragłym stole dotrzymali, no i
                łamanie kolejnych obietnic przez rzad PiSu).
              • qaaq Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 13:52
                diogenespies napisał:

                > A on taki dobry i ich posłuchał... Rozczulające...


                Nie sil się na cynizm. Ani on dobry, ani to rozczulające.
                Po prostu takie pojęcia jak samodzielne myslenie, słuchanie argumentów,
                zastanawianie się nad aspektem moralnym itp., sa abstraktem niezrozumiałym dla
                tych, którzy boja sie nawet mysleć inaczej niż wódz.
          • enterka05 Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 10:55
            > Więc czemu sam sie nie zwolnil?

            A dlaczego uważasz że powinien?
            Moim zdaniem: gdyby dostał polecenie _pisemne_ którego nie chciałby wykonać
            zwolnienie się na znak protestu byłoby ok i byłoby pewnie jedynym sposobem na
            pozostanie w zgodzie z własnymi przekonaniami. A w takiej sytuacji jak była
            (telefony "z centrali" i brak polecenia pisemnego, wcześniej grożenie
            zamknięciem szpitala, z drugiej strony prawie zakończone rozmowy ze
            strajkującymi) zostanie na stanowisku uważam za dowód odpowiedzialności za
            szpital i ludzi, i wybranie tak naprawdę dużo trudniejszego wariantu niż
            zwolnienie...
        • radek_sim Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 09:40
          Jeżeli dyrektor nie dostał potwierdzenia na piśmie, to mogą mu naskoczyć.
          Istnieje jeszcze coś takiego jak szkodliwość społeczna, dobro społeczne i nijak
          nie można do tego faktu dostosować art.52 (działanie na szkodę). Są to bardzo
          płynne aspekty sprawy.
          Jako dyrektor owszem ma prawo wnioskować zwolnienie lekarza, ba zwolnić lekarza
          lecz nie 80 lekarzy. Wyjdzie na to, że po roku sądów z naszej kieszeni
          (podatników płacących haracz) zwolnionemu dyrektorowi wypłacimy odszkodowanie.

          Panie Dorn proszę takie sprawy załatwiać za pomocą dokumentów, a nie na gębę.
          Wtedy będzie ok. Nieładnie tak cudzymi rękoma mieszać w szambie takim jak
          grupowe zwolnienia i zero odpowiedzialności.

          Jestem przeciwnikiem strajku związków (lekarzy, górników itd.) o naszą kasę z
          budżetu (tylko podwyżki płac), a zwolennikiem pełnej budowy systemu zdrowotnego
          na całkowicie innych zasadach, ale takiego postępowania z pańskiej strony nie
          mogę popierać.
          • kbaggins Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 10:02
            A ja jestem bardzo ciekawy, czy pan minister i jego urzędnicy będą równie
            twardzi, gdy do Warszawy przyjadą górnicy ze swoimi żądaniami. Czy i wtedy
            padną hasła o powoływaniu w kamasze itp. Bardzom ciekaw.
            • diogenespies Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 10:06
              mam nadzieje, ze wlasnie tak bedzie!
              • maaac Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 10:09
                już to raz pokazali..... zmieniając ustawę na korzyść górników buhahahahaha
            • radek_sim Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 10:15
              Moim zdaniem powinni zainstalować ścisły monitoring na dachach, tam gdzie
              nastąpi przemarsz i góra dwa radiowozy na skrzyżowaniu policjantami z drogówki.
              Policjia i wojsko w pełnym rynsztunku w odwodzie w koszarach.

              I dopiero gdy zacznie się rozróba, po 5-10 minutach powinni przeprowadzić pełną
              i zmasowana akcję, do samochodów i do ciupy. Monitoring pozwoli na szybkie
              rozpoznanie i ustalenie prowodyrów i osób dewastujących mienie. A Sąd doraźny i
              kary powinno rozstrzygnąć sprawę. Koszty oszacować i obciążyć nimi i osoby,
              które demolowały, a pozostałą część powinny zapłacić związki ze swojej kieszeni.

              Maja obecnie możliwość dokonania takiej próby podczas manifestacji gejów. Akcja
              przeprowadzona w taki sposób zadziała odstraszająco na górników.
              No to do roboty!!!!
              • maaac Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 10:30
                Manifestacja tfu gejów jest tfu legalna i nie organizują oni burd. Burdy przy
                okazji manifestacji tfu gejów organizuje Młodzież Wszechpolska i jej
                sympatycy, - a łyso by było przymknąć starych towarzyszy kolegi z rządu nie?
                • radek_sim Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 12:23
                  Ciekawe……... No to po policja. Wcale nie posyłać jej na ulicę, zrobić tak jak w
                  dni powszednie. Bo chyba nie wmówisz mi, że dla ich ochrony. Wszyscy mamy być
                  prawo chronieni w równej mierze o każdej porze i dnia. A czy słyszałeś kiedyś o
                  prowokowaniu przez ofiarę? Jeżeli wolność słowa, wyznania, przekonań seksu to
                  na całego. Marsz pedofilów „ wszystko dla dzieci”. Marsz zwolenników H…. „
                  wolność i równość przekonań politycznych”. Marsz sekt „ równość wiary”.

                  Wiesz to jest jeden wielki odchył. A skrajności trzeba eliminować w zarodku.
                  Jeżeli istnieje zakaz propagowania faszyzmu to i taki zakaz powinien
                  obowiązywać tego rodzaju zboczeń.
      • 1410_tenrok Re: A co w tym dziwnego? 12.06.06, 20:34
        Wot marksistowsko leninowska pryncypjalnost w wykonania ludzi z koloratkami w
        prawej wyciagnietej dłoni. Od czego jest prezydent? Od prawa pracy? Kogo
        cytował w doktoracie? Lenina!! Ot i macie, kolejna wersja komunizum wojennego.
        Nie znosze SLD, ale co by bylo gdyby np. taki Kalisz sprobował tak postąpic?
        LAW AND ORDER BY GO ROZNIOSŁO.
        Następne wybory: uważać!!!!
    • rmstemero Jak oni smieli sie porozumiec???? 09.06.06, 11:13
      W IV Rzeczpospolitej cos takiego nie moze miec miejsca. To pachnie relatywizmem,
      liberalizmem, apolitycznoscia a moze nawet tolerancja i przedlozeniem interesu
      ogolu nad wlasny. Z tym PIS slusznie bedzie walczyc do ostatniej kropli krwi.
    • szerszen039 cichym ścigałam cię lotem 09.06.06, 12:48
      dorn małpo.udzie zlatuj z drzewa, odczep się od Dyrektora Szpitala.

      Analfabeto Umysłowy.
    • spector1 Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 09.06.06, 13:37
      "Teraz MSWiA zarzuca dyrektorowi, że dopuścił do nielegalnego strajku, który
      naraził na niebezpieczeństwo pacjentów. Zdaniem urzędników resortu, tolerując
      strajk, dyrektor naraził też szpital na straty rzędu 80 tys. zł dziennie."

      80tys zl/dziennie to spora suma,ktora przemawia do wyobrazni przecietnego
      Polaka.
      800 tys zl/dzien to suma,ktora pobudza wyobraznie polskich "biznesmenow".

      Straty w wysokosci 80 mln zl/dziennie staja sie sukcesem.
      Takie straty funduje Polakom m.in. Dorn jako czlonek obecnego rzadu.

      Wystarczy odpowiednia propaganda gadajacych glow dot. popytu na
      obligacje,derywatywow,PKB,deficyt/PKB etc.
      Ile mln dziennie traci KGHM na derywatywach panie Dorn? Czy kogos z rzadu
      interesuje to?

      Spector


    • mk72 zdaniem prawnika 09.06.06, 14:05
      Z art. 52 § 1 pkt 1 kodeksu pracy można rozwiązać umowę o pracę w razie złej
      woli w działaniu pracownika, w sytuacji, w której można przypisać pracownikowi
      rażące niedbalstwo lub wręcz winę umyślną. Na podstawie relacji mediów trudno
      jest oceniać sprawę, bo mogą one nie przedstawiać wszystkich okoliczności,
      niemniej tłumaczenie dyrektora, iż działał w interesie pacjentów, zasługuje co
      najmniej na poważne rozważenie. W istocie bowiem zapobiegł on eskalacji
      konfliktu, doprowadzając do powrotu do normalnego funkcjonowania szpitala.
      Szpital to nie jest fabryka gwoździ, w której można zwolnić wszystkich
      kluczowych pracowników i zawiesić produkcję do czasu znalezienia nowej załogi.
      Szpital musi zapewnić ciągłą opiekę i pomoc medyczną chorym, a nie da się tego
      zrobić bez lekarzy. Nie da się również znaleźć w bardzo krótkim czasie nowych
      kandydatów do pracy na lekarzy, uwzględniając potrzebne w tym fachu
      wykształcenie, kwalifikacje, praktykę, doświadczenie zawodowe.

      W ocenie stanowiska dyrektora szpitala może być pomocny wyrok Sądu Najwyższego
      z dnia 7 maja 1998 r., I PKN 57/98 (OSNAPiUS 1999/9/299), w którym Sąd
      stwierdził, iż przy ocenie ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych (art.
      52 § 1 kp) należy uwzględnić również, że działania dyrektora szpitala zmierzały
      do ochrony ważnego społecznie dobra, jakim jest zdrowie dzieci. Sprawa
      rozpatrywana przez SN dotyczyła zwolnienia z pracy dyrektora szpitala z powodu
      nabycia niezgodnie z przepisami tomografu komputerowego. W uzasadnieniu wyroku
      Sąd napisał m.in.:
      "Sąd Wojewódzki (...) nie poświęcił również uwagi intencjom powoda ani celowi,
      jaki mu przyświecał. Tymczasem bez rozważenia powyższych elementów postępowania
      powoda nie można przyjąć, że działał on rażąco niedbale, z zamiarem wyrządzenia
      szkody bądź też ignorując szkodę jako skutek swojego działania. O ciężkim
      naruszeniu obowiązków pracowniczych można mówić wtedy, gdy pracownik ma
      negatywny stosunek psychiczny do swoich obowiązków oraz do skutków wynikających
      z ich naruszenia. W tym zaś aspekcie Sąd Wojewódzki nie analizował sprawy.
      Pomijając treść wymienionych wyżej pism, wyraźnie wskazujących na potrzebę
      wyposażenia w tomograf Zakładu Diagnostyki Obrazowej, również powód podkreślał,
      że nie było jego zamiarem naruszenie zasad obowiązujących przy nabywaniu
      sprzętu medycznego przez publiczny zakład opieki zdrowotnej i w ogóle
      dyscypliny finansowej, lecz pozyskanie tego sprzętu jako koniecznego dla
      ratowania życia ludzkiego. Ta zaś okoliczność - zdaniem powoda - nie pozwala
      oceniać jego postępowania jako ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków
      pracowniczych.

      Powyższe stanowisko nie powinno być pominięte przez Sąd Wojewódzki. Ustalenie
      winy pracownika nie następuje bowiem przy użyciu jakichś obiektywnych mierników
      czy kryteriów, lecz stosownie do indywidualnych właściwości pracownika, stopnia
      jego zawinienia, konkretnych okoliczności zdarzenia itp. Mówiąc inaczej, winę
      pracownika należy rozumieć subiektywnie. Z tego punktu widzenia mają znaczenie
      nie tylko intencje i cel, którymi kierował się powód, lecz także ocena jego
      postępowania w świetle przyjętych w społeczeństwie norm etycznych. Konkretnie
      zaś chodzi o to, czy ze względu na istniejące okoliczności sprawy można uznać,
      że postępowanie powoda było społecznie naganne, naruszające owe normy.
      Reasumując, Sąd Najwyższy uznał, że naruszenie przez powoda jego obowiązków
      jako dyrektora Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B. miało miejsce, lecz Sąd
      Wojewódzki, nie rozważywszy całokształtu sprawy, pochopnie przyjął, że było ono
      ciężkie w rozumieniu art. 52 § 1 pkt 1 kp."



      • mk72 Re: zdaniem prawnika 09.06.06, 14:10
        Oto całe orzeczenie I PKN 57/98

        Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Administracyjna, Pracy i Ubezpieczeń Społecznych
        z dnia 7 maja 1998 r.
        I PKN 57/98

        Przy ocenie ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych (art. 52 § 1 kp)
        należy uwzględnić również, że działania dyrektora szpitala zmierzały do ochrony
        ważnego społecznie dobra, jakim jest zdrowie dzieci.

        Przewodniczący SSN Józef Iwulski, Sędziowie SN: Andrzej Kijowski, Jadwiga
        Skibińska-Adamowicz (sprawozdawca).



        Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu w dniu 7 maja 1998 r. sprawy z powództwa Marka
        Jerzego K. przeciwko Ministerstwu Zdrowia i Opieki Społecznej w W. o
        odszkodowanie i sprostowanie świadectwa pracy, na skutek kasacji powoda od
        wyroku Sądu Wojewódzkiego - Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Białymstoku
        z dnia 30 września 1997 r. (...)



        uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi
        Wojewódzkiemu - Sądowi Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Białymstoku,
        pozostawiając mu rozstrzygnięcie o kosztach postępowania kasacyjnego.


        Uzasadnienie



        Sąd Rejonowy w Białymstoku wyrokiem z dnia 17 czerwca 1997 r. oddalił powództwo
        Marka K. przeciwko Ministerstwu Zdrowia i Opieki Społecznej o zapłatę
        odszkodowania odpowiadającego wysokością wynagrodzeniu za okres wypowiedzenia
        umowy o pracę i o sprostowanie treści świadectwa pracy przez wpisanie w nim, że
        stosunek pracy między stronami rozwiązał się ze skutkiem wypowiedzenia umowy o
        pracę. W uzasadnieniu wyroku Sąd Rejonowy stwierdził, że dnia 28 grudnia 1994
        r. zastępca dyrektora do spraw lecznictwa Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B.
        wystąpił do Rektora Akademii Medycznej w B. o zakup tomografu komputerowego. W
        dniu 3 stycznia 1995 r. z taką prośbą Rektor tej uczelni zwrócił się do
        Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej. Dostawa komputera nastąpiła dnia 22
        grudnia 1995 r. Mimo to powód na fakturze wystawionej przez dostawcę sprzętu -
        firmę P.AG potwierdził odbiór tomografu w dniu 13 września 1995 r. Urządzenie
        to zostało wycenione na kwotę 3.976,449 guldenów holenderskich. Najwyższa Izba
        Kontroli Delegatura w B., dokonując kontroli przestrzegania przepisów o
        zamówieniach publicznych przy zakupie sprzętu, aparatury i urządzeń medycznych
        w latach 1995-1996, stwierdziła naruszenie przepisów obowiązujących państwową
        jednostkę budżetową przy realizacji transakcji zakupu, co stanowiło naruszenie
        dyscypliny budżetowej. Powód był dyrektorem Dziecięcego Szpitala Klinicznego w
        B., miał więc obowiązek przestrzegać obowiązujących przepisów. Pominięcie przez
        niego trybu postępowania przewidzianego w ustawie z dnia 10 czerwca 1994 r. o
        zamówieniach publicznych i nieuzyskanie zgody na zakup komputera, przewidzianej
        w art. 42 ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej
        świadczy o rażącym niedbalstwie powoda i nosi znamiona ciężkiego naruszenia
        podstawowych obowiązków pracowniczych. Istniały więc postawy do odwołania
        powoda ze stanowiska, wobec czego zgłoszone żądanie odszkodowania z tytułu tego
        odwołania jest bezzasadne i dlatego nie mogło być uwzględnione.

        Sąd pierwszej instancji zwrócił również uwagę na to, że powód poświadczył
        nieprawdę, gdyż na fakturze i w dodatkowym oświadczeniu podał, że tomograf
        otrzymał we wrześniu 1995 r., podczas gdy dostawa miała miejsce w grudniu 1995
        r. Tego rodzaju postępowanie naraziło stronę pozwaną na szkody, gdyż musiała
        zapłacić odsetki za nieuiszczenie należności za tomograf, chociaż urządzenie to
        nie było w jej posiadaniu. Jednocześnie Sąd Rejonowy nie uznał za trafny zarzut
        powoda, iż odwołanie go ze stanowiska nastąpiło z naruszeniem art. 52 § 1 kp w
        związku z art. 69 kp. Przyjął bowiem, że strona pozwana uzyskała informację o
        naruszeniu przez powoda dyscypliny finansowej i o nierespektowaniu przez niego
        przepisów obowiązujących przy zakupie tomografu w styczniu 1997 r., w wyniku
        wystąpienia pokontrolnego NIK, i także w styczniu 1997 r. odwołała powoda ze
        stanowiska.

        Sąd Wojewódzki - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Białymstoku wyrokiem z
        dnia 30 września 1997 r. oddalił apelację, którą złożył powód od wyroku Sądu
        pierwszej instancji. Sąd Wojewódzki podzielił stanowisko tego Sądu, iż zakup
        tomografu w warunkach braku środków na ten cel w planie finansowym Szpitala na
        1995 rok i z pominięciem zasad, form i trybu przewidzianych w ustawie z dnia 10
        czerwca 1994 r. o zamówieniach publicznych, a także bez zgody Ministra Zdrowia
        i Opieki Społecznej, stanowi ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków
        pracowniczych, które uzasadniało odwołanie powoda ze stanowiska dyrektora
        Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B. na zasadzie art. 70 § 3 kp. Sąd
        Wojewódzki uznał również za prawidłowe ustalenie Sądu pierwszej instancji, że
        strona pozwana dowiedziała się o nagannym postępowaniu powoda w styczniu 1997
        r., kiedy wpłynęło do niej wystąpienie pokontrolne NIK dotyczące Dziecięcego
        Szpitala Klinicznego w B. kierowanego przez powoda. Wystąpienie NIK z dnia 12
        lutego 1997 r. potwierdziło tylko wcześniejsze jej ustalenia.

        Od powyższego wyroku powód złożył kasację opartą na zarzucie błędnej wykładni
        art. 52 § 1 pkt 1 w związku z art. 70 § 3 kp, polegającej na przyjęciu, że
        dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych, oraz
        na zarzucie niewłaściwego zastosowania art. 52 § 3 kp przez uznanie, że strona
        pozwana jakoby prawidłowo odwołała go ze stanowiska ze skutkiem
        natychmiastowego rozwiązania umowy o pracę, chociaż termin miesięczny z art. 52
        § 2 kp należało liczyć od otrzymania przez stronę pozwaną pisma z dnia 25
        października 1996 r., co miało miejsce jeszcze w październiku 1996 r.

        Uzasadniając bliżej swoje stanowisko powód zwrócił uwagę na to, że Sąd
        Wojewódzki, traktując naruszenie przez niego dyscypliny finansowej jako ciężkie
        naruszenie obowiązków pracowniczych, nie uwzględnił stopnia winy (umyślność,
        rażące niedbalstwo) oraz rozmiaru szkody lub jej zagrożenia. Złożenie przez
        powoda na egzemplarzu faktury wystawionej przez firmę P. AG oświadczenia o
        kwocie 3.976,449 guldenów za dostawę tomografu nie jest równoznaczne z
        zawarciem umowy sprzedaży. Zawarcie bowiem takiej umowy w sprawach zamówień
        publicznych wymaga zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności, której w
        omawianym przypadku nie było. Zatem ze złożenia podpisu na fakturze nie mogą
        dla firmy P. AG wynikać jakiekolwiek roszczenia majątkowe, w tym roszczenie o
        zapłatę ceny. Z tej też przyczyny Sąd Wojewódzki w Gdańsku (...) oddalił
        powództwo Banku G. (który nabył wierzytelność od wymienionej wyżej firmy)
        przeciwko Dziecięcemu Szpitalowi Klinicznemu w B. o zapłatę ceny tomografu.

        Skarżący podkreślił ponadto, że Dziecięcy Szpital Kliniczny potrzebował
        tomografu i od dłuższego czasu czynił starania o jego zakup. Starania te nie
        przynosiły rezultatu, a nie było szans na sfinansowanie zakupu tego urządzenia
        ze środków budżetowych. Ponieważ dla prawidłowego funkcjonowania Szpitala
        tomograf był konieczny, podejmowane były próby zdobycia go w inny sposób. Gdy
        chodzi o firmę P. AG, to jej przedstawiciele zapewniali, że dostawa tomografu
        będzie sfinansowana ze środków pozabudżetowych i że kwestia ta została
        uzgodniona z Ministerstwem Zdrowia. Podobne decyzje podjęli również dyrektorzy
        innych szpitali w kraju, lecz tylko powód został odwołany ze skutkiem
        natychmiastowego rozwiązania umowy o pracę. Tomograf jest konieczny dla
        ratowania życia ludzkiego, zatem zaangażowanie się powoda w pozyskanie go
        powinno rzutować na ocenę stopnia jego zawinienia i ciężkość naruszenia
        obowiązków pracowniczych.

        Gdy chodzi o termin miesięczny, w którym możliwe było odwołanie ze stanowiska w
        sposób równoznaczny z rozwiązaniem umowy o pracę bez wypowiedzenia, to powinien
        być liczony od uzyskania przez Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej
        wiadomości o fakcie nabycia tomografu, to zaś nastąpiło w październi
        • mk72 Re: zdaniem prawnika 09.06.06, 14:11
          c.d.

          Przewodniczący SSN Józef Iwulski, Sędziowie SN: Andrzej Kijowski, Jadwiga
          Skibińska-Adamowicz (sprawozdawca).



          Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu w dniu 7 maja 1998 r. sprawy z powództwa Marka
          Jerzego K. przeciwko Ministerstwu Zdrowia i Opieki Społecznej w W. o
          odszkodowanie i sprostowanie świadectwa pracy, na skutek kasacji powoda od
          wyroku Sądu Wojewódzkiego - Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Białymstoku
          z dnia 30 września 1997 r. (...)



          uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi
          Wojewódzkiemu - Sądowi Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Białymstoku,
          pozostawiając mu rozstrzygnięcie o kosztach postępowania kasacyjnego.


          Uzasadnienie



          Sąd Rejonowy w Białymstoku wyrokiem z dnia 17 czerwca 1997 r. oddalił powództwo
          Marka K. przeciwko Ministerstwu Zdrowia i Opieki Społecznej o zapłatę
          odszkodowania odpowiadającego wysokością wynagrodzeniu za okres wypowiedzenia
          umowy o pracę i o sprostowanie treści świadectwa pracy przez wpisanie w nim, że
          stosunek pracy między stronami rozwiązał się ze skutkiem wypowiedzenia umowy o
          pracę. W uzasadnieniu wyroku Sąd Rejonowy stwierdził, że dnia 28 grudnia 1994
          r. zastępca dyrektora do spraw lecznictwa Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B.
          wystąpił do Rektora Akademii Medycznej w B. o zakup tomografu komputerowego. W
          dniu 3 stycznia 1995 r. z taką prośbą Rektor tej uczelni zwrócił się do
          Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej. Dostawa komputera nastąpiła dnia 22
          grudnia 1995 r. Mimo to powód na fakturze wystawionej przez dostawcę sprzętu -
          firmę P.AG potwierdził odbiór tomografu w dniu 13 września 1995 r. Urządzenie
          to zostało wycenione na kwotę 3.976,449 guldenów holenderskich. Najwyższa Izba
          Kontroli Delegatura w B., dokonując kontroli przestrzegania przepisów o
          zamówieniach publicznych przy zakupie sprzętu, aparatury i urządzeń medycznych
          w latach 1995-1996, stwierdziła naruszenie przepisów obowiązujących państwową
          jednostkę budżetową przy realizacji transakcji zakupu, co stanowiło naruszenie
          dyscypliny budżetowej. Powód był dyrektorem Dziecięcego Szpitala Klinicznego w
          B., miał więc obowiązek przestrzegać obowiązujących przepisów. Pominięcie przez
          niego trybu postępowania przewidzianego w ustawie z dnia 10 czerwca 1994 r. o
          zamówieniach publicznych i nieuzyskanie zgody na zakup komputera, przewidzianej
          w art. 42 ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej
          świadczy o rażącym niedbalstwie powoda i nosi znamiona ciężkiego naruszenia
          podstawowych obowiązków pracowniczych. Istniały więc postawy do odwołania
          powoda ze stanowiska, wobec czego zgłoszone żądanie odszkodowania z tytułu tego
          odwołania jest bezzasadne i dlatego nie mogło być uwzględnione.

          Sąd pierwszej instancji zwrócił również uwagę na to, że powód poświadczył
          nieprawdę, gdyż na fakturze i w dodatkowym oświadczeniu podał, że tomograf
          otrzymał we wrześniu 1995 r., podczas gdy dostawa miała miejsce w grudniu 1995
          r. Tego rodzaju postępowanie naraziło stronę pozwaną na szkody, gdyż musiała
          zapłacić odsetki za nieuiszczenie należności za tomograf, chociaż urządzenie to
          nie było w jej posiadaniu. Jednocześnie Sąd Rejonowy nie uznał za trafny zarzut
          powoda, iż odwołanie go ze stanowiska nastąpiło z naruszeniem art. 52 § 1 kp w
          związku z art. 69 kp. Przyjął bowiem, że strona pozwana uzyskała informację o
          naruszeniu przez powoda dyscypliny finansowej i o nierespektowaniu przez niego
          przepisów obowiązujących przy zakupie tomografu w styczniu 1997 r., w wyniku
          wystąpienia pokontrolnego NIK, i także w styczniu 1997 r. odwołała powoda ze
          stanowiska.

          Sąd Wojewódzki - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Białymstoku wyrokiem z
          dnia 30 września 1997 r. oddalił apelację, którą złożył powód od wyroku Sądu
          pierwszej instancji. Sąd Wojewódzki podzielił stanowisko tego Sądu, iż zakup
          tomografu w warunkach braku środków na ten cel w planie finansowym Szpitala na
          1995 rok i z pominięciem zasad, form i trybu przewidzianych w ustawie z dnia 10
          czerwca 1994 r. o zamówieniach publicznych, a także bez zgody Ministra Zdrowia
          i Opieki Społecznej, stanowi ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków
          pracowniczych, które uzasadniało odwołanie powoda ze stanowiska dyrektora
          Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B. na zasadzie art. 70 § 3 kp. Sąd
          Wojewódzki uznał również za prawidłowe ustalenie Sądu pierwszej instancji, że
          strona pozwana dowiedziała się o nagannym postępowaniu powoda w styczniu 1997
          r., kiedy wpłynęło do niej wystąpienie pokontrolne NIK dotyczące Dziecięcego
          Szpitala Klinicznego w B. kierowanego przez powoda. Wystąpienie NIK z dnia 12
          lutego 1997 r. potwierdziło tylko wcześniejsze jej ustalenia.

          Od powyższego wyroku powód złożył kasację opartą na zarzucie błędnej wykładni
          art. 52 § 1 pkt 1 w związku z art. 70 § 3 kp, polegającej na przyjęciu, że
          dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych, oraz
          na zarzucie niewłaściwego zastosowania art. 52 § 3 kp przez uznanie, że strona
          pozwana jakoby prawidłowo odwołała go ze stanowiska ze skutkiem
          natychmiastowego rozwiązania umowy o pracę, chociaż termin miesięczny z art. 52
          § 2 kp należało liczyć od otrzymania przez stronę pozwaną pisma z dnia 25
          października 1996 r., co miało miejsce jeszcze w październiku 1996 r.

          Uzasadniając bliżej swoje stanowisko powód zwrócił uwagę na to, że Sąd
          Wojewódzki, traktując naruszenie przez niego dyscypliny finansowej jako ciężkie
          naruszenie obowiązków pracowniczych, nie uwzględnił stopnia winy (umyślność,
          rażące niedbalstwo) oraz rozmiaru szkody lub jej zagrożenia. Złożenie przez
          powoda na egzemplarzu faktury wystawionej przez firmę P. AG oświadczenia o
          kwocie 3.976,449 guldenów za dostawę tomografu nie jest równoznaczne z
          zawarciem umowy sprzedaży. Zawarcie bowiem takiej umowy w sprawach zamówień
          publicznych wymaga zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności, której w
          omawianym przypadku nie było. Zatem ze złożenia podpisu na fakturze nie mogą
          dla firmy P. AG wynikać jakiekolwiek roszczenia majątkowe, w tym roszczenie o
          zapłatę ceny. Z tej też przyczyny Sąd Wojewódzki w Gdańsku (...) oddalił
          powództwo Banku G. (który nabył wierzytelność od wymienionej wyżej firmy)
          przeciwko Dziecięcemu Szpitalowi Klinicznemu w B. o zapłatę ceny tomografu.

          Skarżący podkreślił ponadto, że Dziecięcy Szpital Kliniczny potrzebował
          tomografu i od dłuższego czasu czynił starania o jego zakup. Starania te nie
          przynosiły rezultatu, a nie było szans na sfinansowanie zakupu tego urządzenia
          ze środków budżetowych. Ponieważ dla prawidłowego funkcjonowania Szpitala
          tomograf był konieczny, podejmowane były próby zdobycia go w inny sposób. Gdy
          chodzi o firmę P. AG, to jej przedstawiciele zapewniali, że dostawa tomografu
          będzie sfinansowana ze środków pozabudżetowych i że kwestia ta została
          uzgodniona z Ministerstwem Zdrowia. Podobne decyzje podjęli również dyrektorzy
          innych szpitali w kraju, lecz tylko powód został odwołany ze skutkiem
          natychmiastowego rozwiązania umowy o pracę. Tomograf jest konieczny dla
          ratowania życia ludzkiego, zatem zaangażowanie się powoda w pozyskanie go
          powinno rzutować na ocenę stopnia jego zawinienia i ciężkość naruszenia
          obowiązków pracowniczych.

          Gdy chodzi o termin miesięczny, w którym możliwe było odwołanie ze stanowiska w
          sposób równoznaczny z rozwiązaniem umowy o pracę bez wypowiedzenia, to powinien
          być liczony od uzyskania przez Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej
          wiadomości o fakcie nabycia tomografu, to zaś nastąpiło w październiku 1996 r.,
          w wyniku pisma powoda z dnia 25 października 1996 r., informującego o rodzaju,
          cenie, okolicznościach i dacie zakupu tomografu. Informacja ta, przesłana
          Ministerstwu w związku z jego żądaniem, została w sposób milczący przez nie
          zaaprobowana. O sytuacji tej wiedział również Rektor B. Akademii Medycznej
          będący bezpośrednim przełożonym po
        • mk72 Re: zdaniem prawnika 09.06.06, 14:12
          c.d.

          Gdy chodzi o termin miesięczny, w którym możliwe było odwołanie ze stanowiska w
          sposób równoznaczny z rozwiązaniem umowy o pracę bez wypowiedzenia, to powinien
          być liczony od uzyskania przez Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej
          wiadomości o fakcie nabycia tomografu, to zaś nastąpiło w październiku 1996 r.,
          w wyniku pisma powoda z dnia 25 października 1996 r., informującego o rodzaju,
          cenie, okolicznościach i dacie zakupu tomografu. Informacja ta, przesłana
          Ministerstwu w związku z jego żądaniem, została w sposób milczący przez nie
          zaaprobowana. O sytuacji tej wiedział również Rektor B. Akademii Medycznej
          będący bezpośrednim przełożonym powoda. Dopiero „nagłośnienie sprawy w
          mediach”, w związku z podobnymi sytuacjami w innych ośrodkach w kraju,
          spowodowało kontrolę ze strony Najwyższej Izby Kontroli i konsekwencje wobec
          powoda. Jednak - zdaniem powoda - nieskorzystanie przez pracodawcę z
          uprawnienia przewidzianego w art. 52 § 1 kp w ustawowym terminie uniemożliwia
          rozwiązanie stosunku pracy na podstawie art. 70 § 3 kp w późniejszym terminie.

          Przytaczając powyższe argumenty powód wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku oraz
          wyroku Sądu pierwszej instancji i uwzględnienie powództwa wraz z zasądzeniem
          kosztów zastępstwa procesowego za instancję apelacyjną i kasacyjną.

          Strona pozwana wniosła o oddalenie kasacji.

          Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

          Kasacja jest zasadna.

          Odwołanie powoda ze stanowiska dyrektora Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B.
          pismem z dnia 29 stycznia 1997 r. nastąpiło na podstawie art. 70 § 3 kp, to
          znaczy ze skutkiem rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy
          pracownika. Przepisy dotyczące stosunku pracy z powołania, poza odrębnym
          unormowaniem niektórych kwestii związanych z tym stosunkiem, odsyłają do
          stosowania przepisów Kodeksu pracy dotyczących umów o pracę na czas nie
          określony (art. 69 kp), a gdy chodzi o odwołanie równoznaczne z rozwiązaniem
          umowy o pracę bez wypowiedzenia, nawiązują wręcz do art. 52 i art. 53 kp,
          jeżeli o odwołaniu zadecydowały przyczyny wskazane w tych przepisach (art. 70 §
          3 kp). Powyższa regulacja oznacza, że przepisy o odwołaniu posługują się tym
          samym pojęciem winy i ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków
          pracowniczych, które przyjął ustawodawca dla trybu określonego w art. 52 kp.

          Z art. 52 § 1 kp wynika, że wina pracownika uprawniająca pracodawcę do
          niezwłocznego rozwiązania umowy o pracę musi dotyczyć zaniedbań w wykonywaniu
          podstawowych obowiązków pracowniczych, przy czym zaniedbania te muszą
          stanowić „ciężkie naruszenie” tych obowiązków. Nie chodzi zatem o każdą postać
          winy, lecz z reguły o winę umyślną lub rażące niedbalstwo. Oznacza to, że
          możliwość rozwiązania umowy o pracę na podstawie art. 52 § 1 kp istnieje
          wówczas, gdy postępowanie pracownika jest bezprawne, to znaczy gdy naruszył on
          obowiązki pracownicze objęte treścią stosunku pracy, przy braku okoliczności
          wyłączających bezprawność działania (np. wskutek działania na polecenie), a
          także wówczas, gdy pracownik miał świadomość bezprawności swojego postępowania
          i naganny stosunek psychiczny do swoich obowiązków. Mówiąc inaczej, o
          zastosowaniu trybu rozwiązania umowy o pracę z winy pracownika decydują
          elementy przedmiotowe jego czynu i elementy podmiotowe. Do elementów
          podmiotowych należą wszelkie okoliczności mogące mieć wpływ na ocenę charakteru
          zawinienia pracownika, w tym zwłaszcza jego intencje, pobudki działania,
          stopień (intensywność, nasilenie) winy.

          W kasacji powód słusznie zarzucił zaskarżonemu wyrokowi naruszenie art. 52 § 1
          pkt 1 kp. Przy interpretacji tego przepisu i ocenie stanu faktycznego sprawy
          pod względem prawnym Sąd Wojewódzki ograniczył bowiem swoje zainteresowania do
          elementów przedmiotowych czynu powoda, pomijając zupełnie elementy podmiotowe.

          Jak wynika z uzasadnienia zaskarżonego wyroku, Sąd Wojewódzki zwrócił uwagę
          zwłaszcza na to, że powód potwierdził w dokumencie obrotu towarowego (fakturze)
          odbiór w dniu 13 września 1995 r. tomografu komputerowego, podczas gdy dostawa
          tego urządzenia do Dziecięcego Szpitala Klinicznego nastąpiła faktycznie
          dopiero dnia 22 grudnia 1995 r. Sąd drugiej instancji podkreślił również, że
          powód w związku z dostawą tomografu naruszył zasady i przepisy obowiązujące
          publiczne zakłady opieki zdrowotnej przy zakupie tego rodzaju urządzenia. Jest
          to stwierdzenie prawidłowe. Z art. 42 ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o
          zakładach opieki zdrowotnej (Dz. U. 1991 r. Nr 91 poz. 408 ze zm.) wynika
          bowiem, że publiczny zakład opieki zdrowotnej może dokonać zakupu lub przyjąć
          darowiznę aparatury i sprzętu medycznego wyłącznie o przeznaczeniu i
          standardzie określonym przez podmiot, który zakład utworzył, oraz po wyrażeniu
          przez ten podmiot zgody. Przepis art. 42 ust. 1 pkt 3 ustawy test z dnia 5
          stycznia 1991 r. - Prawo budżetowe (Tekst jednolity: Dz. U. 1993 r. Nr 72 poz.
          344 ze zm.) stanowi zaś, że jedną z zasad gospodarki finansowej jest
          dokonywanie wydatków budżetowych w granicach kwot określonych w budżecie na ten
          cel i zgodnie z ich planowym przeznaczeniem. Poza tym stosownie do art. 4
          ustawy test z dnia 10 czerwca 1994 r. o zamówieniach publicznych (Dz. U. 1994
          r. Nr 76 poz. 344) państwowe jednostki budżetowe i zakłady budżetowe obowiązane
          są stosować tryb postępowania przewidziany w tej ustawie.

          Powód nie kwestionował powyższych ustaleń, wyjaśnił natomiast, że nie zamawiał
          wymienionego sprzętu medycznego w firmie P. AG z Z. Przedstawiciele tej firmy
          oraz firmy T. sami skontaktowali się z nim, zapewniając, że Ministerstwo
          Zdrowia ma uruchomić środki na ten cel i sfinansować nabycie tomografu.
          Podobnych informacji udzielił mu także kierownik Zakładu Diagnostyki Obrazowej
          lekarz Jan O. W związku z tym w pismach z dnia 13 i 14 lutego 1996 r.
          skierowanych do Rektora AM w B. powód oświadczył, że poza fakturą Szpital nie
          posiada żadnej dokumentacji dotyczącej tomografu, gdyż nie zamawiał tego
          sprzętu i nie występował do jakiejkolwiek instytucji o jego zakup. Sąd
          Wojewódzki przyjął powyższe wyjaśnienia jako element stanu faktycznego sprawy,
          jednak uznał, że nie było okoliczności usprawiedliwiających tak daleko idące
          zaufanie powoda do przedstawicieli wymienionych wyżej firm, wobec czego jego
          obrona, wykorzystująca owe argumenty, nie może odnieść skutku.

          Stanowisko Sądu Wojewódzkiego w kontekście całokształtu sprawy wzbudza
          zastrzeżenia.

          Przede wszystkim należy zauważyć, że powód mógł przypuszczać, że
          przedstawiciele firm P. AG i T. działali w porozumieniu z odpowiednimi
          komórkami Ministerstwa Zdrowia, gdyż jeszcze przed objęciem stanowiska przez
          powoda, jego poprzednik - zastępca dyrektora do spraw lecznictwa dr n. med.
          Anna I.-P., pismem z dnia 28 grudnia 1994 r., wystąpiła do Rektora AM w B. z
          prośbą o zakup tomografu komputerowego, podkreślając jak bardzo jest on
          potrzebny w diagnostyce, w szczególności dzieci chorych onkologicznie.
          Następnie, dnia 3 stycznia 1995 r. Rektor AM w B. zwrócił się z prośbą do
          Ministra Zdrowia o zakup wymienionego sprzętu medycznego dla potrzeb
          Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B., a więc placówki, którą później objął
          powód. W piśmie tym jego autor zwrócił uwagę na konieczność wyposażenia
          Szpitala w tomograf ze względu na to, że „specyfika patologii wieku rozwojowego
          wymaga szybkiej diagnostyki”, dlatego też „długi okres oczekiwania na badanie
          zmniejsza możliwości powodzenia lekarza”. Również od kierownika Zakładu
          Diagnostyki Obrazowej lekarza Jana O. powód uzyskał na piśmie informację, że
          Dziecięcy Szpital Kliniczny w B. został umieszczony na liście „beneficjantów”,
          którzy mieli otrzymać sprzęt medyczny w związku z podjęciem w 1995 r. przez
          Radę Nadzorczą Polskiego Konsorcjum Bankowego uchwały o dofinansowaniu służby
          zdrowia oraz że w związku z tym doszło do z
          • mk72 Re: zdaniem prawnika 09.06.06, 14:13
            c.d.

            Przede wszystkim należy zauważyć, że powód mógł przypuszczać, że
            przedstawiciele firm P. AG i T. działali w porozumieniu z odpowiednimi
            komórkami Ministerstwa Zdrowia, gdyż jeszcze przed objęciem stanowiska przez
            powoda, jego poprzednik - zastępca dyrektora do spraw lecznictwa dr n. med.
            Anna I.-P., pismem z dnia 28 grudnia 1994 r., wystąpiła do Rektora AM w B. z
            prośbą o zakup tomografu komputerowego, podkreślając jak bardzo jest on
            potrzebny w diagnostyce, w szczególności dzieci chorych onkologicznie.
            Następnie, dnia 3 stycznia 1995 r. Rektor AM w B. zwrócił się z prośbą do
            Ministra Zdrowia o zakup wymienionego sprzętu medycznego dla potrzeb
            Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B., a więc placówki, którą później objął
            powód. W piśmie tym jego autor zwrócił uwagę na konieczność wyposażenia
            Szpitala w tomograf ze względu na to, że „specyfika patologii wieku rozwojowego
            wymaga szybkiej diagnostyki”, dlatego też „długi okres oczekiwania na badanie
            zmniejsza możliwości powodzenia lekarza”. Również od kierownika Zakładu
            Diagnostyki Obrazowej lekarza Jana O. powód uzyskał na piśmie informację, że
            Dziecięcy Szpital Kliniczny w B. został umieszczony na liście „beneficjantów”,
            którzy mieli otrzymać sprzęt medyczny w związku z podjęciem w 1995 r. przez
            Radę Nadzorczą Polskiego Konsorcjum Bankowego uchwały o dofinansowaniu służby
            zdrowia oraz że w związku z tym doszło do zakupu kilku tomografów komputerowych
            i kilkunastu wysokiej klasy ultrasonografów. Tomograf komputerowy do Zakładu
            Diagnostyki Obrazowej został zakupiony ze środków specjalnych, pozabudżetowych.

            Sąd Wojewódzki przytoczonych wyżej okoliczności w ogóle nie uwzględnił. Nie
            poświęcił również uwagi intencjom powoda ani celowi, jaki mu przyświecał.
            Tymczasem bez rozważenia powyższych elementów postępowania powoda nie można
            przyjąć, że działał on rażąco niedbale, z zamiarem wyrządzenia szkody bądź też
            ignorując szkodę jako skutek swojego działania. O ciężkim naruszeniu obowiązków
            pracowniczych można mówić wtedy, gdy pracownik ma negatywny stosunek psychiczny
            do swoich obowiązków oraz do skutków wynikających z ich naruszenia. W tym zaś
            aspekcie Sąd Wojewódzki nie analizował sprawy. Pomijając treść wymienionych
            wyżej pism, wyraźnie wskazujących na potrzebę wyposażenia w tomograf Zakładu
            Diagnostyki Obrazowej, również powód podkreślał, że nie było jego zamiarem
            naruszenie zasad obowiązujących przy nabywaniu sprzętu medycznego przez
            publiczny zakład opieki zdrowotnej i w ogóle dyscypliny finansowej, lecz
            pozyskanie tego sprzętu jako koniecznego dla ratowania życia ludzkiego. Ta zaś
            okoliczność - zdaniem powoda - nie pozwala oceniać jego postępowania jako
            ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych.

            Powyższe stanowisko nie powinno być pominięte przez Sąd Wojewódzki. Ustalenie
            winy pracownika nie następuje bowiem przy użyciu jakichś obiektywnych mierników
            czy kryteriów, lecz stosownie do indywidualnych właściwości pracownika, stopnia
            jego zawinienia, konkretnych okoliczności zdarzenia itp. Mówiąc inaczej, winę
            pracownika należy rozumieć subiektywnie. Z tego punktu widzenia mają znaczenie
            nie tylko intencje i cel, którymi kierował się powód, lecz także ocena jego
            postępowania w świetle przyjętych w społeczeństwie norm etycznych. Konkretnie
            zaś chodzi o to, czy ze względu na istniejące okoliczności sprawy można uznać,
            że postępowanie powoda było społecznie naganne, naruszające owe normy.
            Reasumując, Sąd Najwyższy uznał, że naruszenie przez powoda jego obowiązków
            jako dyrektora Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B. miało miejsce, lecz Sąd
            Wojewódzki, nie rozważywszy całokształtu sprawy, pochopnie przyjął, że było ono
            ciężkie w rozumieniu art. 52 § 1 pkt 1 kp.

            Trafny jest także zarzut powoda, że zaskarżony wyrok naruszył art. 52 § 2 kp.
            Sąd Wojewódzki dokonał bowiem błędnej interpretacji zwrotu „uzyskanie przez
            pracodawcę wiadomości”, odnoszącego się do dowiedzenia się przez stronę pozwaną
            o naruszeniu przez powoda przepisów obowiązujących przy nabywaniu sprzętu
            medycznego przez publiczne zakłady opieki zdrowotnej. Sąd drugiej instancji
            przyjął, że strona pozwana dowiedziała się o niewłaściwym postępowaniu powoda w
            styczniu 1997 r. w wyniku wystąpienia pokontrolnego Najwyższej Izby Kontroli
            Delegatury w B., które dotyczyło Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B.
            Tymczasem wymienione wyżej wystąpienie pokontrolne nosi datę: „12 lutego 1997
            r.” i choć strona pozwana nie oznaczyła na nim daty wpływu, niewątpliwe dotarło
            do niej jeszcze później. Oznacza to, że o niewłaściwym postępowaniu powoda
            strona pozwana dowiedziała się nie wskutek wymienionego wystąpienia, lecz
            wcześniej, skoro pismo o odwołaniu powoda ze stanowiska pochodzi z dnia 29
            stycznia 1997 r. Wprawdzie do akt sprawy strona pozwana złożyła wyciąg z pisma
            Najwyższej Izby Kontroli z dnia 19 listopada 1996 r. skierowanego do Rektora
            Akademii Medycznej w B., informującego o tym, że kontrola ujawniła fakt
            przyjęcia tomografu komputerowego bez uzgodnienia tego przyjęcia z Rektorem
            bądź z Ministrem Zdrowia, jednak informacja ta w zasadzie dotyczy Państwowego
            Szpitala Klinicznego im. dr J.S. w B., a nie Szpitala Dziecięcego, którym
            kierował powód i dotyczy innego dyrektora niż powód. O dostawie „analogicznego
            tomografu komputerowego” do Dziecięcego Szpitala Klinicznego wspomina
            marginesowo. Natomiast w aktach sprawy znajduje się pismo Dyrektora Generalnego
            w Ministerstwie Zdrowia z dnia 17 października 1996 r., skierowane do Rektora
            Akademii Medycznej w B., żądające wyjaśnienia, gdy chodzi o Szpital Dziecięcy,
            jakie były źródła zakupu tomografu komputerowego „T.” lub kto był jego
            ofiarodawcą, jaka była cena aparatu oraz data otrzymania i uruchomienia
            aparatu. W piśmie z dnia 25 października 1996 r., stanowiącym załącznik do
            odpowiedzi udzielonej Ministerstwu Zdrowia przez Rektora Akademii Medycznej,
            powód wyjaśnił, że tomograf komputerowy został sfinansowany przez firmę P. AG w
            Z., cena aparatu wraz z cłem, podatkiem granicznym i podatkiem VAT wynosiła
            1.587.778,00 NLG, aparat ten został przyjęty do Dziecięcego Szpitala
            Klinicznego im. dr L.Z. w B. dnia 29 grudnia 1995 r., a uruchomiony - dnia 2
            lutego 1996 r. Na powyższe wyjaśnienie nie zareagował ani Rektor ani Minister
            Zdrowia.

            W orzecznictwie i piśmiennictwie jest przyjęty pogląd, że wyrażenie „uzyskanie
            wiadomości” oznacza dowiedzenie się o faktach uzasadniających rozwiązanie umowy
            o pracę bez wypowiedzenia przez osobę, która uprawniona jest do wyciągnięcia z
            tych faktów skutków prawnych. Chodzi przy tym o uzyskanie wiadomości na tyle
            sprawdzonych, by pracodawca mógł nabrać uzasadnionego przekonania o nagannym
            postępowaniu pracownika.

            Sąd Wojewódzki, dokonując wykładni powyższego wyrażenia, nie uwzględnił
            przytoczonego wyżej jego sensu, błędnie przyjmując, że dopiero otrzymanie
            wystąpienia pokontrolnego Delegatury Najwyższej Izby Kontroli w sprawie
            przyjęcia przez powoda tomografu komputerowego jest równoznaczne z dowiedzeniem
            się strony pozwanej o niewłaściwym postępowaniu powoda. Jednak - poza
            zwróceniem uwagi na okoliczności wynikające ze złożonych dowodów - Sąd
            Najwyższy nie mógł uczynić nic więcej. W szczególności nie mógł zmienić
            zaskarżonego wyroku i orzec co do istoty sprawy, ponieważ Sąd Wojewódzki nie
            dokonał stosownych ustaleń. Zgodnie zaś z art. 393[15] zdanie 2 kpc Sąd
            Najwyższy jest związany stanem faktycznym stanowiącym podstawę wydania
            zaskarżonego wyroku, co oznacza, że nie może dokonywać ustaleń we własnym
            zakresie.

            Z przedstawionych względów Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał
            sprawę Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania (art. 393[13] kpc).
            Orzeczenie o kosztach postępowania za instancję kasacyjną ma swoją podstawę w
            art. 108 w zwią
    • venus99 Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 09.06.06, 14:13
      coś mi to przypomina....
      tak już było za śp.Polski Ludowej.
      co się zmieniło?to samo robią teraz ci co kiedyś mówili NIGDY WIĘCEJ.
      gnida zawsze przeżyje.
    • amdrzej11 Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 09.06.06, 17:06
      Brawo Dorn! Najwyzszy czas!
    • travel_wawa Łajdacka zemsta na człowieku za to, że... 09.06.06, 17:20
      ...publicznie ujawnił mechanizm nacisków wywieranych na niego oraz to, że wine
      za zwolnienie tych lekarzy zrzucono by potem na Dyrektora.

      Dorn miał taki sobie planik: "wywalimy dla przykładu na zbity pysk strakujących
      lekarzy (może reszta ze strachu przerwie strajk) ale na zwolnieniach nie będzie
      podpisu nikogo z ministerstwa, tylko podpis Dyrektora. W razie krzyku w mediach
      powie sie, że to była SUWERENNA DECYZJA DYREKTORA SZPITALA zatroskanego
      finansową sytuacją szpitala".

      A tutaj Dyrektor ujawnił, że nie tylko wywierano naciski telefoniczne, ale też
      ODMÓWIONO WYDANIA DECYZJI NA PIŚMIE.

      Teraz w najgorszym łajdackim stylu mszczą się na człowieku.
    • patthecat Fuck, Yeah! Jedna pijawka za publiczne pieniądze.. 12.06.06, 17:33
      mniej....
    • op_par Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 12.06.06, 17:36
      To pokazałojak Żyd Dorn traktuje Polaków, Pan Cierń(dorn) ma w nosie nas i
      nasze zdrowie bo w razie czego i tak przytuli go jego prawdziwa ojczyzna!
    • szerszen039 cichym scigałam cię lotem 12.06.06, 17:48
      Dyrektor szpitala zwolniony dyscypliniarnie, obłęd.
      że też takie dorny k...y psychiczne chodzą po ziemi Polskiej.
      Myślą że są przywódcami komunistycznymi z stalinem na czele.
    • marcus.eco Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 12.06.06, 17:49
      niech Dorn poda się do dymisji!!! jeszcze takiego kretynizmu niebyło żeby
      zawalniać kogoś kto w dobrej wierze porozumiał sie ze strajkującymi zamiast ich
      zwolnić!!! ciekawe kto przyszedłby pracować na miejsce tych wszystkich
      zwolnionych lekarzy???
      • totalna_apokalipsa Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 12.06.06, 19:31
        Jak to kto? Przeciez on juz powiedział, ze sobie z Ukrainy i z Białorusi
        lekarzy sprowadzi, a polscy mogą wyjezdzać. Tacy ludzie rządzą tym państwem...
        • wikr3 Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 12.06.06, 19:59
          Kto się przyłącza i popiera kaczorów, należy natychmiast do ich dyktatury.
          A to najlepszy dowód o wprowadzaniu kaczorowskiej dyktatury.
    • szerszen039 Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 12.06.06, 18:53
      To że dorn jest żydem nie ma nic do rzeczy, jołopie jeden.
    • totalna_apokalipsa Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 12.06.06, 19:25
      Mam nadzieję ministzre Dorn, ze wreszcie ktos wywiezie cie na teczkach - Twoje
      wypowiedzi, działania i przede wszystkim niepojęta wręcz impertynencja wobec
      ludzi, którzy pozwolili twojemu ugrupowaniu dojść do władzy, zasługują tylko na
      jedno - piorun z jasnego nieba .
    • adamdark01 Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 12.06.06, 20:10
      Dorn wyrzucił,zbuntowany szpital,
      te dwa wyrazy mówią wyraźnie kto mówi i o kim mowa, czyli,panowie to władza
      a motłoch to śmieć,tak właśnie myśli Dorn,on jest panem i władzą, a dyrektor
      szpitala czy lekarz to śmieć,nie będą tu mówić co ja mam robić,tak mówi
      Dorn,nastraszyć chcesz Naród Polski? nie tacy chojracy jak ty próbowali,ale
      źle skończyli,twój koniec też blizki,bo jesteś dyktator a tego mają Polacy aż
      po nos.
      Pisałem w poprzednim poście co należy uczynić ażeby postawić lecznictwo
      w Polsce na poziomie Szwecji,a ty zamiast ratować Polskę to ją chcesz gubić
      takimi poczynaniami własnego kramiku.
      • wikr3 Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 12.06.06, 20:14
        Hallo damdark01!
        Im nie idzie o to aby ratować Polskę tylko żeby ratować swoje stołki.
    • read1 Brawo Dorn !!! 12.06.06, 20:19
      Wreszcie ktoś ma właściwe podejście do terroru konowałów.
      • wikr3 Re: Brawo Dorn !!! 12.06.06, 20:31
        Hello read1
        Tylko kto nie ma zielonego pojęci może go popierać.
        Zwolnienie ponad 80 lekarzy dopiero by zagroźiło zdrowiu ludzi. Zanim sie coś
        napisze i zajme stanowisko trzeba się najpierw zastanowić panie read1.
        • read1 Re: Brawo Dorn !!! 12.06.06, 20:35
          A strajk kilku tysięcy to nikomu nie zagraża?
          Ci strajkujący to mają zielone czy blade pojęcie?
      • 1410_tenrok Re: Brawo Dorn !!! 12.06.06, 20:37
        Proponuje 50% w kamasze, a 50% rozstrzelac (dla przykładu).
        Pozytywy:
        - zmniejsza sie koszty leczenia
        - bedzie mozna wynajac niepotrzebne budynki
        - poprawi sie stosunek liczby chorych do zdrowych (tych drugich bedzie wiecej)
        - zaoszczedzone NFOZ pieniadze mozna bedzie wydac na inne, bardziej wzniosłe
        cele
        HIP HIP HURRRRRA!
        • read1 Re: Brawo Dorn !!! 12.06.06, 20:45
          skąd ten całkowity brak nadziei?
          tu też ordynator sam zgarnia wszystkie tłustsze kąski?
          a wyrobnikom tylko pensja...
        • wikr3 Re: Brawo Dorn !!! 12.06.06, 20:52
          Jeżeli zostaną wydane pieniądze z NFS dla biedaków, to za co będą leczeni
          dygnitarze i kto będzie im płacił za urlopy zdrowotne. To przecież oni
          potrzebują nzjwięcej pieniędzy. Co ich tam obchodzi małoletnie dziecko, ono
          może umierać aby oni mieli zabezpieczone swoje przywileje.
          To jest SPRAWIEDLIWOŚĆ KACZORÓW.

          Ha ha ha!
    • tentymon panie dyrektorze - wielki szacunek! 13.06.06, 07:56
      witam. jesli czyta pan te wpisy, to chcialem panu pogratulowac postawy. zachowal sie pan jak wyjatkowy czlowiek i przede wszystkim - jak mezczyzna. mam nadzieje, ze b. szybko znajdzie pan prace. pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka