speed666 09.06.06, 07:11 DURNowany minister - co powiedziec wiecej. Z inteligencją nigdy sie nie spotkal Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aron2004 Re: nie każdemu Bozia rozum dała... 09.06.06, 07:34 za późno. Trzeba było to robić jak strajkowało 10 szpitali a nie 100. Odpowiedz Link Zgłoś
diogenespies A co w tym dziwnego? 09.06.06, 08:11 Jeśli dyrektor nie wykonał polecenia zwierzchnika to chyba nic dziwnego, ze dyrektor ma zostać zwolniony. Ja bym się zdziwił gdyby dyrektor sam się zwolnił na znak protestu przeciw decyzji zwierzchnika. Odpowiedz Link Zgłoś
enterka05 Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 08:48 Dyrektor nie wykonał _kontrowersyjnego_ _ustnego_ polecenia zwierzchnika, tylko poprosił o to polecenie na piśmie. Nie dostał, a następnego dnia ministerstwo powiedziało że to nie było polecenie, tylko niezobowiązujące sugestie. Więc formalnie to nie jest argument za zwolnieniem. Zresztą jakby wykonał ustne polecenie i zwolnił lekarzy, to z kolei można by mu postawić zarzut że samowolnie naraził chorych, bo żadnego polecenia przecież nie było skoro nie ma na to dowodów na piśmie... Odpowiedz Link Zgłoś
diogenespies Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 09:05 Więc czemu sam sie nie zwolnil? Odpowiedz Link Zgłoś
qaaq Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 09:49 diogenespies napisał: > Więc czemu sam sie nie zwolnil? Chciał. Nie zrobił tego na prośbę strajkujących lekarzy.I słusznie, Dorn juz miał kandydata na jego miejsce ze swojej kuźni nowych kadr w Służbie Cywilnej. Niezależnego, apolitycznego fachowca. Odpowiedz Link Zgłoś
diogenespies Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 09:58 A on taki dobry i ich posłuchał... Rozczulające... Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 10:09 Cóz, honorowe zachowanie jest czymś zupełnie nie do pojęcia dla ludzi z PiS i ich zwolenników (stad tyle np plucia na Michnika za jego wdzięczność względem Jaruzela i Kiszczaka, że słowa danego przy okragłym stole dotrzymali, no i łamanie kolejnych obietnic przez rzad PiSu). Odpowiedz Link Zgłoś
qaaq Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 13:52 diogenespies napisał: > A on taki dobry i ich posłuchał... Rozczulające... Nie sil się na cynizm. Ani on dobry, ani to rozczulające. Po prostu takie pojęcia jak samodzielne myslenie, słuchanie argumentów, zastanawianie się nad aspektem moralnym itp., sa abstraktem niezrozumiałym dla tych, którzy boja sie nawet mysleć inaczej niż wódz. Odpowiedz Link Zgłoś
enterka05 Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 10:55 > Więc czemu sam sie nie zwolnil? A dlaczego uważasz że powinien? Moim zdaniem: gdyby dostał polecenie _pisemne_ którego nie chciałby wykonać zwolnienie się na znak protestu byłoby ok i byłoby pewnie jedynym sposobem na pozostanie w zgodzie z własnymi przekonaniami. A w takiej sytuacji jak była (telefony "z centrali" i brak polecenia pisemnego, wcześniej grożenie zamknięciem szpitala, z drugiej strony prawie zakończone rozmowy ze strajkującymi) zostanie na stanowisku uważam za dowód odpowiedzialności za szpital i ludzi, i wybranie tak naprawdę dużo trudniejszego wariantu niż zwolnienie... Odpowiedz Link Zgłoś
radek_sim Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 09:40 Jeżeli dyrektor nie dostał potwierdzenia na piśmie, to mogą mu naskoczyć. Istnieje jeszcze coś takiego jak szkodliwość społeczna, dobro społeczne i nijak nie można do tego faktu dostosować art.52 (działanie na szkodę). Są to bardzo płynne aspekty sprawy. Jako dyrektor owszem ma prawo wnioskować zwolnienie lekarza, ba zwolnić lekarza lecz nie 80 lekarzy. Wyjdzie na to, że po roku sądów z naszej kieszeni (podatników płacących haracz) zwolnionemu dyrektorowi wypłacimy odszkodowanie. Panie Dorn proszę takie sprawy załatwiać za pomocą dokumentów, a nie na gębę. Wtedy będzie ok. Nieładnie tak cudzymi rękoma mieszać w szambie takim jak grupowe zwolnienia i zero odpowiedzialności. Jestem przeciwnikiem strajku związków (lekarzy, górników itd.) o naszą kasę z budżetu (tylko podwyżki płac), a zwolennikiem pełnej budowy systemu zdrowotnego na całkowicie innych zasadach, ale takiego postępowania z pańskiej strony nie mogę popierać. Odpowiedz Link Zgłoś
kbaggins Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 10:02 A ja jestem bardzo ciekawy, czy pan minister i jego urzędnicy będą równie twardzi, gdy do Warszawy przyjadą górnicy ze swoimi żądaniami. Czy i wtedy padną hasła o powoływaniu w kamasze itp. Bardzom ciekaw. Odpowiedz Link Zgłoś
diogenespies Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 10:06 mam nadzieje, ze wlasnie tak bedzie! Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 10:09 już to raz pokazali..... zmieniając ustawę na korzyść górników buhahahahaha Odpowiedz Link Zgłoś
radek_sim Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 10:15 Moim zdaniem powinni zainstalować ścisły monitoring na dachach, tam gdzie nastąpi przemarsz i góra dwa radiowozy na skrzyżowaniu policjantami z drogówki. Policjia i wojsko w pełnym rynsztunku w odwodzie w koszarach. I dopiero gdy zacznie się rozróba, po 5-10 minutach powinni przeprowadzić pełną i zmasowana akcję, do samochodów i do ciupy. Monitoring pozwoli na szybkie rozpoznanie i ustalenie prowodyrów i osób dewastujących mienie. A Sąd doraźny i kary powinno rozstrzygnąć sprawę. Koszty oszacować i obciążyć nimi i osoby, które demolowały, a pozostałą część powinny zapłacić związki ze swojej kieszeni. Maja obecnie możliwość dokonania takiej próby podczas manifestacji gejów. Akcja przeprowadzona w taki sposób zadziała odstraszająco na górników. No to do roboty!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 10:30 Manifestacja tfu gejów jest tfu legalna i nie organizują oni burd. Burdy przy okazji manifestacji tfu gejów organizuje Młodzież Wszechpolska i jej sympatycy, - a łyso by było przymknąć starych towarzyszy kolegi z rządu nie? Odpowiedz Link Zgłoś
radek_sim Re: A co w tym dziwnego? 09.06.06, 12:23 Ciekawe……... No to po policja. Wcale nie posyłać jej na ulicę, zrobić tak jak w dni powszednie. Bo chyba nie wmówisz mi, że dla ich ochrony. Wszyscy mamy być prawo chronieni w równej mierze o każdej porze i dnia. A czy słyszałeś kiedyś o prowokowaniu przez ofiarę? Jeżeli wolność słowa, wyznania, przekonań seksu to na całego. Marsz pedofilów „ wszystko dla dzieci”. Marsz zwolenników H…. „ wolność i równość przekonań politycznych”. Marsz sekt „ równość wiary”. Wiesz to jest jeden wielki odchył. A skrajności trzeba eliminować w zarodku. Jeżeli istnieje zakaz propagowania faszyzmu to i taki zakaz powinien obowiązywać tego rodzaju zboczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
1410_tenrok Re: A co w tym dziwnego? 12.06.06, 20:34 Wot marksistowsko leninowska pryncypjalnost w wykonania ludzi z koloratkami w prawej wyciagnietej dłoni. Od czego jest prezydent? Od prawa pracy? Kogo cytował w doktoracie? Lenina!! Ot i macie, kolejna wersja komunizum wojennego. Nie znosze SLD, ale co by bylo gdyby np. taki Kalisz sprobował tak postąpic? LAW AND ORDER BY GO ROZNIOSŁO. Następne wybory: uważać!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rmstemero Jak oni smieli sie porozumiec???? 09.06.06, 11:13 W IV Rzeczpospolitej cos takiego nie moze miec miejsca. To pachnie relatywizmem, liberalizmem, apolitycznoscia a moze nawet tolerancja i przedlozeniem interesu ogolu nad wlasny. Z tym PIS slusznie bedzie walczyc do ostatniej kropli krwi. Odpowiedz Link Zgłoś
szerszen039 cichym ścigałam cię lotem 09.06.06, 12:48 dorn małpo.udzie zlatuj z drzewa, odczep się od Dyrektora Szpitala. Analfabeto Umysłowy. Odpowiedz Link Zgłoś
spector1 Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 09.06.06, 13:37 "Teraz MSWiA zarzuca dyrektorowi, że dopuścił do nielegalnego strajku, który naraził na niebezpieczeństwo pacjentów. Zdaniem urzędników resortu, tolerując strajk, dyrektor naraził też szpital na straty rzędu 80 tys. zł dziennie." 80tys zl/dziennie to spora suma,ktora przemawia do wyobrazni przecietnego Polaka. 800 tys zl/dzien to suma,ktora pobudza wyobraznie polskich "biznesmenow". Straty w wysokosci 80 mln zl/dziennie staja sie sukcesem. Takie straty funduje Polakom m.in. Dorn jako czlonek obecnego rzadu. Wystarczy odpowiednia propaganda gadajacych glow dot. popytu na obligacje,derywatywow,PKB,deficyt/PKB etc. Ile mln dziennie traci KGHM na derywatywach panie Dorn? Czy kogos z rzadu interesuje to? Spector Odpowiedz Link Zgłoś
mk72 zdaniem prawnika 09.06.06, 14:05 Z art. 52 § 1 pkt 1 kodeksu pracy można rozwiązać umowę o pracę w razie złej woli w działaniu pracownika, w sytuacji, w której można przypisać pracownikowi rażące niedbalstwo lub wręcz winę umyślną. Na podstawie relacji mediów trudno jest oceniać sprawę, bo mogą one nie przedstawiać wszystkich okoliczności, niemniej tłumaczenie dyrektora, iż działał w interesie pacjentów, zasługuje co najmniej na poważne rozważenie. W istocie bowiem zapobiegł on eskalacji konfliktu, doprowadzając do powrotu do normalnego funkcjonowania szpitala. Szpital to nie jest fabryka gwoździ, w której można zwolnić wszystkich kluczowych pracowników i zawiesić produkcję do czasu znalezienia nowej załogi. Szpital musi zapewnić ciągłą opiekę i pomoc medyczną chorym, a nie da się tego zrobić bez lekarzy. Nie da się również znaleźć w bardzo krótkim czasie nowych kandydatów do pracy na lekarzy, uwzględniając potrzebne w tym fachu wykształcenie, kwalifikacje, praktykę, doświadczenie zawodowe. W ocenie stanowiska dyrektora szpitala może być pomocny wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 maja 1998 r., I PKN 57/98 (OSNAPiUS 1999/9/299), w którym Sąd stwierdził, iż przy ocenie ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych (art. 52 § 1 kp) należy uwzględnić również, że działania dyrektora szpitala zmierzały do ochrony ważnego społecznie dobra, jakim jest zdrowie dzieci. Sprawa rozpatrywana przez SN dotyczyła zwolnienia z pracy dyrektora szpitala z powodu nabycia niezgodnie z przepisami tomografu komputerowego. W uzasadnieniu wyroku Sąd napisał m.in.: "Sąd Wojewódzki (...) nie poświęcił również uwagi intencjom powoda ani celowi, jaki mu przyświecał. Tymczasem bez rozważenia powyższych elementów postępowania powoda nie można przyjąć, że działał on rażąco niedbale, z zamiarem wyrządzenia szkody bądź też ignorując szkodę jako skutek swojego działania. O ciężkim naruszeniu obowiązków pracowniczych można mówić wtedy, gdy pracownik ma negatywny stosunek psychiczny do swoich obowiązków oraz do skutków wynikających z ich naruszenia. W tym zaś aspekcie Sąd Wojewódzki nie analizował sprawy. Pomijając treść wymienionych wyżej pism, wyraźnie wskazujących na potrzebę wyposażenia w tomograf Zakładu Diagnostyki Obrazowej, również powód podkreślał, że nie było jego zamiarem naruszenie zasad obowiązujących przy nabywaniu sprzętu medycznego przez publiczny zakład opieki zdrowotnej i w ogóle dyscypliny finansowej, lecz pozyskanie tego sprzętu jako koniecznego dla ratowania życia ludzkiego. Ta zaś okoliczność - zdaniem powoda - nie pozwala oceniać jego postępowania jako ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. Powyższe stanowisko nie powinno być pominięte przez Sąd Wojewódzki. Ustalenie winy pracownika nie następuje bowiem przy użyciu jakichś obiektywnych mierników czy kryteriów, lecz stosownie do indywidualnych właściwości pracownika, stopnia jego zawinienia, konkretnych okoliczności zdarzenia itp. Mówiąc inaczej, winę pracownika należy rozumieć subiektywnie. Z tego punktu widzenia mają znaczenie nie tylko intencje i cel, którymi kierował się powód, lecz także ocena jego postępowania w świetle przyjętych w społeczeństwie norm etycznych. Konkretnie zaś chodzi o to, czy ze względu na istniejące okoliczności sprawy można uznać, że postępowanie powoda było społecznie naganne, naruszające owe normy. Reasumując, Sąd Najwyższy uznał, że naruszenie przez powoda jego obowiązków jako dyrektora Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B. miało miejsce, lecz Sąd Wojewódzki, nie rozważywszy całokształtu sprawy, pochopnie przyjął, że było ono ciężkie w rozumieniu art. 52 § 1 pkt 1 kp." Odpowiedz Link Zgłoś
mk72 Re: zdaniem prawnika 09.06.06, 14:10 Oto całe orzeczenie I PKN 57/98 Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Administracyjna, Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z dnia 7 maja 1998 r. I PKN 57/98 Przy ocenie ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych (art. 52 § 1 kp) należy uwzględnić również, że działania dyrektora szpitala zmierzały do ochrony ważnego społecznie dobra, jakim jest zdrowie dzieci. Przewodniczący SSN Józef Iwulski, Sędziowie SN: Andrzej Kijowski, Jadwiga Skibińska-Adamowicz (sprawozdawca). Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu w dniu 7 maja 1998 r. sprawy z powództwa Marka Jerzego K. przeciwko Ministerstwu Zdrowia i Opieki Społecznej w W. o odszkodowanie i sprostowanie świadectwa pracy, na skutek kasacji powoda od wyroku Sądu Wojewódzkiego - Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Białymstoku z dnia 30 września 1997 r. (...) uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Wojewódzkiemu - Sądowi Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Białymstoku, pozostawiając mu rozstrzygnięcie o kosztach postępowania kasacyjnego. Uzasadnienie Sąd Rejonowy w Białymstoku wyrokiem z dnia 17 czerwca 1997 r. oddalił powództwo Marka K. przeciwko Ministerstwu Zdrowia i Opieki Społecznej o zapłatę odszkodowania odpowiadającego wysokością wynagrodzeniu za okres wypowiedzenia umowy o pracę i o sprostowanie treści świadectwa pracy przez wpisanie w nim, że stosunek pracy między stronami rozwiązał się ze skutkiem wypowiedzenia umowy o pracę. W uzasadnieniu wyroku Sąd Rejonowy stwierdził, że dnia 28 grudnia 1994 r. zastępca dyrektora do spraw lecznictwa Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B. wystąpił do Rektora Akademii Medycznej w B. o zakup tomografu komputerowego. W dniu 3 stycznia 1995 r. z taką prośbą Rektor tej uczelni zwrócił się do Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej. Dostawa komputera nastąpiła dnia 22 grudnia 1995 r. Mimo to powód na fakturze wystawionej przez dostawcę sprzętu - firmę P.AG potwierdził odbiór tomografu w dniu 13 września 1995 r. Urządzenie to zostało wycenione na kwotę 3.976,449 guldenów holenderskich. Najwyższa Izba Kontroli Delegatura w B., dokonując kontroli przestrzegania przepisów o zamówieniach publicznych przy zakupie sprzętu, aparatury i urządzeń medycznych w latach 1995-1996, stwierdziła naruszenie przepisów obowiązujących państwową jednostkę budżetową przy realizacji transakcji zakupu, co stanowiło naruszenie dyscypliny budżetowej. Powód był dyrektorem Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B., miał więc obowiązek przestrzegać obowiązujących przepisów. Pominięcie przez niego trybu postępowania przewidzianego w ustawie z dnia 10 czerwca 1994 r. o zamówieniach publicznych i nieuzyskanie zgody na zakup komputera, przewidzianej w art. 42 ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej świadczy o rażącym niedbalstwie powoda i nosi znamiona ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. Istniały więc postawy do odwołania powoda ze stanowiska, wobec czego zgłoszone żądanie odszkodowania z tytułu tego odwołania jest bezzasadne i dlatego nie mogło być uwzględnione. Sąd pierwszej instancji zwrócił również uwagę na to, że powód poświadczył nieprawdę, gdyż na fakturze i w dodatkowym oświadczeniu podał, że tomograf otrzymał we wrześniu 1995 r., podczas gdy dostawa miała miejsce w grudniu 1995 r. Tego rodzaju postępowanie naraziło stronę pozwaną na szkody, gdyż musiała zapłacić odsetki za nieuiszczenie należności za tomograf, chociaż urządzenie to nie było w jej posiadaniu. Jednocześnie Sąd Rejonowy nie uznał za trafny zarzut powoda, iż odwołanie go ze stanowiska nastąpiło z naruszeniem art. 52 § 1 kp w związku z art. 69 kp. Przyjął bowiem, że strona pozwana uzyskała informację o naruszeniu przez powoda dyscypliny finansowej i o nierespektowaniu przez niego przepisów obowiązujących przy zakupie tomografu w styczniu 1997 r., w wyniku wystąpienia pokontrolnego NIK, i także w styczniu 1997 r. odwołała powoda ze stanowiska. Sąd Wojewódzki - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Białymstoku wyrokiem z dnia 30 września 1997 r. oddalił apelację, którą złożył powód od wyroku Sądu pierwszej instancji. Sąd Wojewódzki podzielił stanowisko tego Sądu, iż zakup tomografu w warunkach braku środków na ten cel w planie finansowym Szpitala na 1995 rok i z pominięciem zasad, form i trybu przewidzianych w ustawie z dnia 10 czerwca 1994 r. o zamówieniach publicznych, a także bez zgody Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej, stanowi ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, które uzasadniało odwołanie powoda ze stanowiska dyrektora Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B. na zasadzie art. 70 § 3 kp. Sąd Wojewódzki uznał również za prawidłowe ustalenie Sądu pierwszej instancji, że strona pozwana dowiedziała się o nagannym postępowaniu powoda w styczniu 1997 r., kiedy wpłynęło do niej wystąpienie pokontrolne NIK dotyczące Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B. kierowanego przez powoda. Wystąpienie NIK z dnia 12 lutego 1997 r. potwierdziło tylko wcześniejsze jej ustalenia. Od powyższego wyroku powód złożył kasację opartą na zarzucie błędnej wykładni art. 52 § 1 pkt 1 w związku z art. 70 § 3 kp, polegającej na przyjęciu, że dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych, oraz na zarzucie niewłaściwego zastosowania art. 52 § 3 kp przez uznanie, że strona pozwana jakoby prawidłowo odwołała go ze stanowiska ze skutkiem natychmiastowego rozwiązania umowy o pracę, chociaż termin miesięczny z art. 52 § 2 kp należało liczyć od otrzymania przez stronę pozwaną pisma z dnia 25 października 1996 r., co miało miejsce jeszcze w październiku 1996 r. Uzasadniając bliżej swoje stanowisko powód zwrócił uwagę na to, że Sąd Wojewódzki, traktując naruszenie przez niego dyscypliny finansowej jako ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych, nie uwzględnił stopnia winy (umyślność, rażące niedbalstwo) oraz rozmiaru szkody lub jej zagrożenia. Złożenie przez powoda na egzemplarzu faktury wystawionej przez firmę P. AG oświadczenia o kwocie 3.976,449 guldenów za dostawę tomografu nie jest równoznaczne z zawarciem umowy sprzedaży. Zawarcie bowiem takiej umowy w sprawach zamówień publicznych wymaga zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności, której w omawianym przypadku nie było. Zatem ze złożenia podpisu na fakturze nie mogą dla firmy P. AG wynikać jakiekolwiek roszczenia majątkowe, w tym roszczenie o zapłatę ceny. Z tej też przyczyny Sąd Wojewódzki w Gdańsku (...) oddalił powództwo Banku G. (który nabył wierzytelność od wymienionej wyżej firmy) przeciwko Dziecięcemu Szpitalowi Klinicznemu w B. o zapłatę ceny tomografu. Skarżący podkreślił ponadto, że Dziecięcy Szpital Kliniczny potrzebował tomografu i od dłuższego czasu czynił starania o jego zakup. Starania te nie przynosiły rezultatu, a nie było szans na sfinansowanie zakupu tego urządzenia ze środków budżetowych. Ponieważ dla prawidłowego funkcjonowania Szpitala tomograf był konieczny, podejmowane były próby zdobycia go w inny sposób. Gdy chodzi o firmę P. AG, to jej przedstawiciele zapewniali, że dostawa tomografu będzie sfinansowana ze środków pozabudżetowych i że kwestia ta została uzgodniona z Ministerstwem Zdrowia. Podobne decyzje podjęli również dyrektorzy innych szpitali w kraju, lecz tylko powód został odwołany ze skutkiem natychmiastowego rozwiązania umowy o pracę. Tomograf jest konieczny dla ratowania życia ludzkiego, zatem zaangażowanie się powoda w pozyskanie go powinno rzutować na ocenę stopnia jego zawinienia i ciężkość naruszenia obowiązków pracowniczych. Gdy chodzi o termin miesięczny, w którym możliwe było odwołanie ze stanowiska w sposób równoznaczny z rozwiązaniem umowy o pracę bez wypowiedzenia, to powinien być liczony od uzyskania przez Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej wiadomości o fakcie nabycia tomografu, to zaś nastąpiło w październi Odpowiedz Link Zgłoś
mk72 Re: zdaniem prawnika 09.06.06, 14:11 c.d. Przewodniczący SSN Józef Iwulski, Sędziowie SN: Andrzej Kijowski, Jadwiga Skibińska-Adamowicz (sprawozdawca). Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu w dniu 7 maja 1998 r. sprawy z powództwa Marka Jerzego K. przeciwko Ministerstwu Zdrowia i Opieki Społecznej w W. o odszkodowanie i sprostowanie świadectwa pracy, na skutek kasacji powoda od wyroku Sądu Wojewódzkiego - Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Białymstoku z dnia 30 września 1997 r. (...) uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Wojewódzkiemu - Sądowi Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Białymstoku, pozostawiając mu rozstrzygnięcie o kosztach postępowania kasacyjnego. Uzasadnienie Sąd Rejonowy w Białymstoku wyrokiem z dnia 17 czerwca 1997 r. oddalił powództwo Marka K. przeciwko Ministerstwu Zdrowia i Opieki Społecznej o zapłatę odszkodowania odpowiadającego wysokością wynagrodzeniu za okres wypowiedzenia umowy o pracę i o sprostowanie treści świadectwa pracy przez wpisanie w nim, że stosunek pracy między stronami rozwiązał się ze skutkiem wypowiedzenia umowy o pracę. W uzasadnieniu wyroku Sąd Rejonowy stwierdził, że dnia 28 grudnia 1994 r. zastępca dyrektora do spraw lecznictwa Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B. wystąpił do Rektora Akademii Medycznej w B. o zakup tomografu komputerowego. W dniu 3 stycznia 1995 r. z taką prośbą Rektor tej uczelni zwrócił się do Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej. Dostawa komputera nastąpiła dnia 22 grudnia 1995 r. Mimo to powód na fakturze wystawionej przez dostawcę sprzętu - firmę P.AG potwierdził odbiór tomografu w dniu 13 września 1995 r. Urządzenie to zostało wycenione na kwotę 3.976,449 guldenów holenderskich. Najwyższa Izba Kontroli Delegatura w B., dokonując kontroli przestrzegania przepisów o zamówieniach publicznych przy zakupie sprzętu, aparatury i urządzeń medycznych w latach 1995-1996, stwierdziła naruszenie przepisów obowiązujących państwową jednostkę budżetową przy realizacji transakcji zakupu, co stanowiło naruszenie dyscypliny budżetowej. Powód był dyrektorem Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B., miał więc obowiązek przestrzegać obowiązujących przepisów. Pominięcie przez niego trybu postępowania przewidzianego w ustawie z dnia 10 czerwca 1994 r. o zamówieniach publicznych i nieuzyskanie zgody na zakup komputera, przewidzianej w art. 42 ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej świadczy o rażącym niedbalstwie powoda i nosi znamiona ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. Istniały więc postawy do odwołania powoda ze stanowiska, wobec czego zgłoszone żądanie odszkodowania z tytułu tego odwołania jest bezzasadne i dlatego nie mogło być uwzględnione. Sąd pierwszej instancji zwrócił również uwagę na to, że powód poświadczył nieprawdę, gdyż na fakturze i w dodatkowym oświadczeniu podał, że tomograf otrzymał we wrześniu 1995 r., podczas gdy dostawa miała miejsce w grudniu 1995 r. Tego rodzaju postępowanie naraziło stronę pozwaną na szkody, gdyż musiała zapłacić odsetki za nieuiszczenie należności za tomograf, chociaż urządzenie to nie było w jej posiadaniu. Jednocześnie Sąd Rejonowy nie uznał za trafny zarzut powoda, iż odwołanie go ze stanowiska nastąpiło z naruszeniem art. 52 § 1 kp w związku z art. 69 kp. Przyjął bowiem, że strona pozwana uzyskała informację o naruszeniu przez powoda dyscypliny finansowej i o nierespektowaniu przez niego przepisów obowiązujących przy zakupie tomografu w styczniu 1997 r., w wyniku wystąpienia pokontrolnego NIK, i także w styczniu 1997 r. odwołała powoda ze stanowiska. Sąd Wojewódzki - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Białymstoku wyrokiem z dnia 30 września 1997 r. oddalił apelację, którą złożył powód od wyroku Sądu pierwszej instancji. Sąd Wojewódzki podzielił stanowisko tego Sądu, iż zakup tomografu w warunkach braku środków na ten cel w planie finansowym Szpitala na 1995 rok i z pominięciem zasad, form i trybu przewidzianych w ustawie z dnia 10 czerwca 1994 r. o zamówieniach publicznych, a także bez zgody Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej, stanowi ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, które uzasadniało odwołanie powoda ze stanowiska dyrektora Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B. na zasadzie art. 70 § 3 kp. Sąd Wojewódzki uznał również za prawidłowe ustalenie Sądu pierwszej instancji, że strona pozwana dowiedziała się o nagannym postępowaniu powoda w styczniu 1997 r., kiedy wpłynęło do niej wystąpienie pokontrolne NIK dotyczące Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B. kierowanego przez powoda. Wystąpienie NIK z dnia 12 lutego 1997 r. potwierdziło tylko wcześniejsze jej ustalenia. Od powyższego wyroku powód złożył kasację opartą na zarzucie błędnej wykładni art. 52 § 1 pkt 1 w związku z art. 70 § 3 kp, polegającej na przyjęciu, że dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych, oraz na zarzucie niewłaściwego zastosowania art. 52 § 3 kp przez uznanie, że strona pozwana jakoby prawidłowo odwołała go ze stanowiska ze skutkiem natychmiastowego rozwiązania umowy o pracę, chociaż termin miesięczny z art. 52 § 2 kp należało liczyć od otrzymania przez stronę pozwaną pisma z dnia 25 października 1996 r., co miało miejsce jeszcze w październiku 1996 r. Uzasadniając bliżej swoje stanowisko powód zwrócił uwagę na to, że Sąd Wojewódzki, traktując naruszenie przez niego dyscypliny finansowej jako ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych, nie uwzględnił stopnia winy (umyślność, rażące niedbalstwo) oraz rozmiaru szkody lub jej zagrożenia. Złożenie przez powoda na egzemplarzu faktury wystawionej przez firmę P. AG oświadczenia o kwocie 3.976,449 guldenów za dostawę tomografu nie jest równoznaczne z zawarciem umowy sprzedaży. Zawarcie bowiem takiej umowy w sprawach zamówień publicznych wymaga zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności, której w omawianym przypadku nie było. Zatem ze złożenia podpisu na fakturze nie mogą dla firmy P. AG wynikać jakiekolwiek roszczenia majątkowe, w tym roszczenie o zapłatę ceny. Z tej też przyczyny Sąd Wojewódzki w Gdańsku (...) oddalił powództwo Banku G. (który nabył wierzytelność od wymienionej wyżej firmy) przeciwko Dziecięcemu Szpitalowi Klinicznemu w B. o zapłatę ceny tomografu. Skarżący podkreślił ponadto, że Dziecięcy Szpital Kliniczny potrzebował tomografu i od dłuższego czasu czynił starania o jego zakup. Starania te nie przynosiły rezultatu, a nie było szans na sfinansowanie zakupu tego urządzenia ze środków budżetowych. Ponieważ dla prawidłowego funkcjonowania Szpitala tomograf był konieczny, podejmowane były próby zdobycia go w inny sposób. Gdy chodzi o firmę P. AG, to jej przedstawiciele zapewniali, że dostawa tomografu będzie sfinansowana ze środków pozabudżetowych i że kwestia ta została uzgodniona z Ministerstwem Zdrowia. Podobne decyzje podjęli również dyrektorzy innych szpitali w kraju, lecz tylko powód został odwołany ze skutkiem natychmiastowego rozwiązania umowy o pracę. Tomograf jest konieczny dla ratowania życia ludzkiego, zatem zaangażowanie się powoda w pozyskanie go powinno rzutować na ocenę stopnia jego zawinienia i ciężkość naruszenia obowiązków pracowniczych. Gdy chodzi o termin miesięczny, w którym możliwe było odwołanie ze stanowiska w sposób równoznaczny z rozwiązaniem umowy o pracę bez wypowiedzenia, to powinien być liczony od uzyskania przez Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej wiadomości o fakcie nabycia tomografu, to zaś nastąpiło w październiku 1996 r., w wyniku pisma powoda z dnia 25 października 1996 r., informującego o rodzaju, cenie, okolicznościach i dacie zakupu tomografu. Informacja ta, przesłana Ministerstwu w związku z jego żądaniem, została w sposób milczący przez nie zaaprobowana. O sytuacji tej wiedział również Rektor B. Akademii Medycznej będący bezpośrednim przełożonym po Odpowiedz Link Zgłoś
mk72 Re: zdaniem prawnika 09.06.06, 14:12 c.d. Gdy chodzi o termin miesięczny, w którym możliwe było odwołanie ze stanowiska w sposób równoznaczny z rozwiązaniem umowy o pracę bez wypowiedzenia, to powinien być liczony od uzyskania przez Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej wiadomości o fakcie nabycia tomografu, to zaś nastąpiło w październiku 1996 r., w wyniku pisma powoda z dnia 25 października 1996 r., informującego o rodzaju, cenie, okolicznościach i dacie zakupu tomografu. Informacja ta, przesłana Ministerstwu w związku z jego żądaniem, została w sposób milczący przez nie zaaprobowana. O sytuacji tej wiedział również Rektor B. Akademii Medycznej będący bezpośrednim przełożonym powoda. Dopiero „nagłośnienie sprawy w mediach”, w związku z podobnymi sytuacjami w innych ośrodkach w kraju, spowodowało kontrolę ze strony Najwyższej Izby Kontroli i konsekwencje wobec powoda. Jednak - zdaniem powoda - nieskorzystanie przez pracodawcę z uprawnienia przewidzianego w art. 52 § 1 kp w ustawowym terminie uniemożliwia rozwiązanie stosunku pracy na podstawie art. 70 § 3 kp w późniejszym terminie. Przytaczając powyższe argumenty powód wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku oraz wyroku Sądu pierwszej instancji i uwzględnienie powództwa wraz z zasądzeniem kosztów zastępstwa procesowego za instancję apelacyjną i kasacyjną. Strona pozwana wniosła o oddalenie kasacji. Sąd Najwyższy zważył, co następuje: Kasacja jest zasadna. Odwołanie powoda ze stanowiska dyrektora Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B. pismem z dnia 29 stycznia 1997 r. nastąpiło na podstawie art. 70 § 3 kp, to znaczy ze skutkiem rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika. Przepisy dotyczące stosunku pracy z powołania, poza odrębnym unormowaniem niektórych kwestii związanych z tym stosunkiem, odsyłają do stosowania przepisów Kodeksu pracy dotyczących umów o pracę na czas nie określony (art. 69 kp), a gdy chodzi o odwołanie równoznaczne z rozwiązaniem umowy o pracę bez wypowiedzenia, nawiązują wręcz do art. 52 i art. 53 kp, jeżeli o odwołaniu zadecydowały przyczyny wskazane w tych przepisach (art. 70 § 3 kp). Powyższa regulacja oznacza, że przepisy o odwołaniu posługują się tym samym pojęciem winy i ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych, które przyjął ustawodawca dla trybu określonego w art. 52 kp. Z art. 52 § 1 kp wynika, że wina pracownika uprawniająca pracodawcę do niezwłocznego rozwiązania umowy o pracę musi dotyczyć zaniedbań w wykonywaniu podstawowych obowiązków pracowniczych, przy czym zaniedbania te muszą stanowić „ciężkie naruszenie” tych obowiązków. Nie chodzi zatem o każdą postać winy, lecz z reguły o winę umyślną lub rażące niedbalstwo. Oznacza to, że możliwość rozwiązania umowy o pracę na podstawie art. 52 § 1 kp istnieje wówczas, gdy postępowanie pracownika jest bezprawne, to znaczy gdy naruszył on obowiązki pracownicze objęte treścią stosunku pracy, przy braku okoliczności wyłączających bezprawność działania (np. wskutek działania na polecenie), a także wówczas, gdy pracownik miał świadomość bezprawności swojego postępowania i naganny stosunek psychiczny do swoich obowiązków. Mówiąc inaczej, o zastosowaniu trybu rozwiązania umowy o pracę z winy pracownika decydują elementy przedmiotowe jego czynu i elementy podmiotowe. Do elementów podmiotowych należą wszelkie okoliczności mogące mieć wpływ na ocenę charakteru zawinienia pracownika, w tym zwłaszcza jego intencje, pobudki działania, stopień (intensywność, nasilenie) winy. W kasacji powód słusznie zarzucił zaskarżonemu wyrokowi naruszenie art. 52 § 1 pkt 1 kp. Przy interpretacji tego przepisu i ocenie stanu faktycznego sprawy pod względem prawnym Sąd Wojewódzki ograniczył bowiem swoje zainteresowania do elementów przedmiotowych czynu powoda, pomijając zupełnie elementy podmiotowe. Jak wynika z uzasadnienia zaskarżonego wyroku, Sąd Wojewódzki zwrócił uwagę zwłaszcza na to, że powód potwierdził w dokumencie obrotu towarowego (fakturze) odbiór w dniu 13 września 1995 r. tomografu komputerowego, podczas gdy dostawa tego urządzenia do Dziecięcego Szpitala Klinicznego nastąpiła faktycznie dopiero dnia 22 grudnia 1995 r. Sąd drugiej instancji podkreślił również, że powód w związku z dostawą tomografu naruszył zasady i przepisy obowiązujące publiczne zakłady opieki zdrowotnej przy zakupie tego rodzaju urządzenia. Jest to stwierdzenie prawidłowe. Z art. 42 ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej (Dz. U. 1991 r. Nr 91 poz. 408 ze zm.) wynika bowiem, że publiczny zakład opieki zdrowotnej może dokonać zakupu lub przyjąć darowiznę aparatury i sprzętu medycznego wyłącznie o przeznaczeniu i standardzie określonym przez podmiot, który zakład utworzył, oraz po wyrażeniu przez ten podmiot zgody. Przepis art. 42 ust. 1 pkt 3 ustawy test z dnia 5 stycznia 1991 r. - Prawo budżetowe (Tekst jednolity: Dz. U. 1993 r. Nr 72 poz. 344 ze zm.) stanowi zaś, że jedną z zasad gospodarki finansowej jest dokonywanie wydatków budżetowych w granicach kwot określonych w budżecie na ten cel i zgodnie z ich planowym przeznaczeniem. Poza tym stosownie do art. 4 ustawy test z dnia 10 czerwca 1994 r. o zamówieniach publicznych (Dz. U. 1994 r. Nr 76 poz. 344) państwowe jednostki budżetowe i zakłady budżetowe obowiązane są stosować tryb postępowania przewidziany w tej ustawie. Powód nie kwestionował powyższych ustaleń, wyjaśnił natomiast, że nie zamawiał wymienionego sprzętu medycznego w firmie P. AG z Z. Przedstawiciele tej firmy oraz firmy T. sami skontaktowali się z nim, zapewniając, że Ministerstwo Zdrowia ma uruchomić środki na ten cel i sfinansować nabycie tomografu. Podobnych informacji udzielił mu także kierownik Zakładu Diagnostyki Obrazowej lekarz Jan O. W związku z tym w pismach z dnia 13 i 14 lutego 1996 r. skierowanych do Rektora AM w B. powód oświadczył, że poza fakturą Szpital nie posiada żadnej dokumentacji dotyczącej tomografu, gdyż nie zamawiał tego sprzętu i nie występował do jakiejkolwiek instytucji o jego zakup. Sąd Wojewódzki przyjął powyższe wyjaśnienia jako element stanu faktycznego sprawy, jednak uznał, że nie było okoliczności usprawiedliwiających tak daleko idące zaufanie powoda do przedstawicieli wymienionych wyżej firm, wobec czego jego obrona, wykorzystująca owe argumenty, nie może odnieść skutku. Stanowisko Sądu Wojewódzkiego w kontekście całokształtu sprawy wzbudza zastrzeżenia. Przede wszystkim należy zauważyć, że powód mógł przypuszczać, że przedstawiciele firm P. AG i T. działali w porozumieniu z odpowiednimi komórkami Ministerstwa Zdrowia, gdyż jeszcze przed objęciem stanowiska przez powoda, jego poprzednik - zastępca dyrektora do spraw lecznictwa dr n. med. Anna I.-P., pismem z dnia 28 grudnia 1994 r., wystąpiła do Rektora AM w B. z prośbą o zakup tomografu komputerowego, podkreślając jak bardzo jest on potrzebny w diagnostyce, w szczególności dzieci chorych onkologicznie. Następnie, dnia 3 stycznia 1995 r. Rektor AM w B. zwrócił się z prośbą do Ministra Zdrowia o zakup wymienionego sprzętu medycznego dla potrzeb Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B., a więc placówki, którą później objął powód. W piśmie tym jego autor zwrócił uwagę na konieczność wyposażenia Szpitala w tomograf ze względu na to, że „specyfika patologii wieku rozwojowego wymaga szybkiej diagnostyki”, dlatego też „długi okres oczekiwania na badanie zmniejsza możliwości powodzenia lekarza”. Również od kierownika Zakładu Diagnostyki Obrazowej lekarza Jana O. powód uzyskał na piśmie informację, że Dziecięcy Szpital Kliniczny w B. został umieszczony na liście „beneficjantów”, którzy mieli otrzymać sprzęt medyczny w związku z podjęciem w 1995 r. przez Radę Nadzorczą Polskiego Konsorcjum Bankowego uchwały o dofinansowaniu służby zdrowia oraz że w związku z tym doszło do z Odpowiedz Link Zgłoś
mk72 Re: zdaniem prawnika 09.06.06, 14:13 c.d. Przede wszystkim należy zauważyć, że powód mógł przypuszczać, że przedstawiciele firm P. AG i T. działali w porozumieniu z odpowiednimi komórkami Ministerstwa Zdrowia, gdyż jeszcze przed objęciem stanowiska przez powoda, jego poprzednik - zastępca dyrektora do spraw lecznictwa dr n. med. Anna I.-P., pismem z dnia 28 grudnia 1994 r., wystąpiła do Rektora AM w B. z prośbą o zakup tomografu komputerowego, podkreślając jak bardzo jest on potrzebny w diagnostyce, w szczególności dzieci chorych onkologicznie. Następnie, dnia 3 stycznia 1995 r. Rektor AM w B. zwrócił się z prośbą do Ministra Zdrowia o zakup wymienionego sprzętu medycznego dla potrzeb Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B., a więc placówki, którą później objął powód. W piśmie tym jego autor zwrócił uwagę na konieczność wyposażenia Szpitala w tomograf ze względu na to, że „specyfika patologii wieku rozwojowego wymaga szybkiej diagnostyki”, dlatego też „długi okres oczekiwania na badanie zmniejsza możliwości powodzenia lekarza”. Również od kierownika Zakładu Diagnostyki Obrazowej lekarza Jana O. powód uzyskał na piśmie informację, że Dziecięcy Szpital Kliniczny w B. został umieszczony na liście „beneficjantów”, którzy mieli otrzymać sprzęt medyczny w związku z podjęciem w 1995 r. przez Radę Nadzorczą Polskiego Konsorcjum Bankowego uchwały o dofinansowaniu służby zdrowia oraz że w związku z tym doszło do zakupu kilku tomografów komputerowych i kilkunastu wysokiej klasy ultrasonografów. Tomograf komputerowy do Zakładu Diagnostyki Obrazowej został zakupiony ze środków specjalnych, pozabudżetowych. Sąd Wojewódzki przytoczonych wyżej okoliczności w ogóle nie uwzględnił. Nie poświęcił również uwagi intencjom powoda ani celowi, jaki mu przyświecał. Tymczasem bez rozważenia powyższych elementów postępowania powoda nie można przyjąć, że działał on rażąco niedbale, z zamiarem wyrządzenia szkody bądź też ignorując szkodę jako skutek swojego działania. O ciężkim naruszeniu obowiązków pracowniczych można mówić wtedy, gdy pracownik ma negatywny stosunek psychiczny do swoich obowiązków oraz do skutków wynikających z ich naruszenia. W tym zaś aspekcie Sąd Wojewódzki nie analizował sprawy. Pomijając treść wymienionych wyżej pism, wyraźnie wskazujących na potrzebę wyposażenia w tomograf Zakładu Diagnostyki Obrazowej, również powód podkreślał, że nie było jego zamiarem naruszenie zasad obowiązujących przy nabywaniu sprzętu medycznego przez publiczny zakład opieki zdrowotnej i w ogóle dyscypliny finansowej, lecz pozyskanie tego sprzętu jako koniecznego dla ratowania życia ludzkiego. Ta zaś okoliczność - zdaniem powoda - nie pozwala oceniać jego postępowania jako ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. Powyższe stanowisko nie powinno być pominięte przez Sąd Wojewódzki. Ustalenie winy pracownika nie następuje bowiem przy użyciu jakichś obiektywnych mierników czy kryteriów, lecz stosownie do indywidualnych właściwości pracownika, stopnia jego zawinienia, konkretnych okoliczności zdarzenia itp. Mówiąc inaczej, winę pracownika należy rozumieć subiektywnie. Z tego punktu widzenia mają znaczenie nie tylko intencje i cel, którymi kierował się powód, lecz także ocena jego postępowania w świetle przyjętych w społeczeństwie norm etycznych. Konkretnie zaś chodzi o to, czy ze względu na istniejące okoliczności sprawy można uznać, że postępowanie powoda było społecznie naganne, naruszające owe normy. Reasumując, Sąd Najwyższy uznał, że naruszenie przez powoda jego obowiązków jako dyrektora Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B. miało miejsce, lecz Sąd Wojewódzki, nie rozważywszy całokształtu sprawy, pochopnie przyjął, że było ono ciężkie w rozumieniu art. 52 § 1 pkt 1 kp. Trafny jest także zarzut powoda, że zaskarżony wyrok naruszył art. 52 § 2 kp. Sąd Wojewódzki dokonał bowiem błędnej interpretacji zwrotu „uzyskanie przez pracodawcę wiadomości”, odnoszącego się do dowiedzenia się przez stronę pozwaną o naruszeniu przez powoda przepisów obowiązujących przy nabywaniu sprzętu medycznego przez publiczne zakłady opieki zdrowotnej. Sąd drugiej instancji przyjął, że strona pozwana dowiedziała się o niewłaściwym postępowaniu powoda w styczniu 1997 r. w wyniku wystąpienia pokontrolnego Najwyższej Izby Kontroli Delegatury w B., które dotyczyło Dziecięcego Szpitala Klinicznego w B. Tymczasem wymienione wyżej wystąpienie pokontrolne nosi datę: „12 lutego 1997 r.” i choć strona pozwana nie oznaczyła na nim daty wpływu, niewątpliwe dotarło do niej jeszcze później. Oznacza to, że o niewłaściwym postępowaniu powoda strona pozwana dowiedziała się nie wskutek wymienionego wystąpienia, lecz wcześniej, skoro pismo o odwołaniu powoda ze stanowiska pochodzi z dnia 29 stycznia 1997 r. Wprawdzie do akt sprawy strona pozwana złożyła wyciąg z pisma Najwyższej Izby Kontroli z dnia 19 listopada 1996 r. skierowanego do Rektora Akademii Medycznej w B., informującego o tym, że kontrola ujawniła fakt przyjęcia tomografu komputerowego bez uzgodnienia tego przyjęcia z Rektorem bądź z Ministrem Zdrowia, jednak informacja ta w zasadzie dotyczy Państwowego Szpitala Klinicznego im. dr J.S. w B., a nie Szpitala Dziecięcego, którym kierował powód i dotyczy innego dyrektora niż powód. O dostawie „analogicznego tomografu komputerowego” do Dziecięcego Szpitala Klinicznego wspomina marginesowo. Natomiast w aktach sprawy znajduje się pismo Dyrektora Generalnego w Ministerstwie Zdrowia z dnia 17 października 1996 r., skierowane do Rektora Akademii Medycznej w B., żądające wyjaśnienia, gdy chodzi o Szpital Dziecięcy, jakie były źródła zakupu tomografu komputerowego „T.” lub kto był jego ofiarodawcą, jaka była cena aparatu oraz data otrzymania i uruchomienia aparatu. W piśmie z dnia 25 października 1996 r., stanowiącym załącznik do odpowiedzi udzielonej Ministerstwu Zdrowia przez Rektora Akademii Medycznej, powód wyjaśnił, że tomograf komputerowy został sfinansowany przez firmę P. AG w Z., cena aparatu wraz z cłem, podatkiem granicznym i podatkiem VAT wynosiła 1.587.778,00 NLG, aparat ten został przyjęty do Dziecięcego Szpitala Klinicznego im. dr L.Z. w B. dnia 29 grudnia 1995 r., a uruchomiony - dnia 2 lutego 1996 r. Na powyższe wyjaśnienie nie zareagował ani Rektor ani Minister Zdrowia. W orzecznictwie i piśmiennictwie jest przyjęty pogląd, że wyrażenie „uzyskanie wiadomości” oznacza dowiedzenie się o faktach uzasadniających rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia przez osobę, która uprawniona jest do wyciągnięcia z tych faktów skutków prawnych. Chodzi przy tym o uzyskanie wiadomości na tyle sprawdzonych, by pracodawca mógł nabrać uzasadnionego przekonania o nagannym postępowaniu pracownika. Sąd Wojewódzki, dokonując wykładni powyższego wyrażenia, nie uwzględnił przytoczonego wyżej jego sensu, błędnie przyjmując, że dopiero otrzymanie wystąpienia pokontrolnego Delegatury Najwyższej Izby Kontroli w sprawie przyjęcia przez powoda tomografu komputerowego jest równoznaczne z dowiedzeniem się strony pozwanej o niewłaściwym postępowaniu powoda. Jednak - poza zwróceniem uwagi na okoliczności wynikające ze złożonych dowodów - Sąd Najwyższy nie mógł uczynić nic więcej. W szczególności nie mógł zmienić zaskarżonego wyroku i orzec co do istoty sprawy, ponieważ Sąd Wojewódzki nie dokonał stosownych ustaleń. Zgodnie zaś z art. 393[15] zdanie 2 kpc Sąd Najwyższy jest związany stanem faktycznym stanowiącym podstawę wydania zaskarżonego wyroku, co oznacza, że nie może dokonywać ustaleń we własnym zakresie. Z przedstawionych względów Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania (art. 393[13] kpc). Orzeczenie o kosztach postępowania za instancję kasacyjną ma swoją podstawę w art. 108 w zwią Odpowiedz Link Zgłoś
venus99 Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 09.06.06, 14:13 coś mi to przypomina.... tak już było za śp.Polski Ludowej. co się zmieniło?to samo robią teraz ci co kiedyś mówili NIGDY WIĘCEJ. gnida zawsze przeżyje. Odpowiedz Link Zgłoś
amdrzej11 Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 09.06.06, 17:06 Brawo Dorn! Najwyzszy czas! Odpowiedz Link Zgłoś
travel_wawa Łajdacka zemsta na człowieku za to, że... 09.06.06, 17:20 ...publicznie ujawnił mechanizm nacisków wywieranych na niego oraz to, że wine za zwolnienie tych lekarzy zrzucono by potem na Dyrektora. Dorn miał taki sobie planik: "wywalimy dla przykładu na zbity pysk strakujących lekarzy (może reszta ze strachu przerwie strajk) ale na zwolnieniach nie będzie podpisu nikogo z ministerstwa, tylko podpis Dyrektora. W razie krzyku w mediach powie sie, że to była SUWERENNA DECYZJA DYREKTORA SZPITALA zatroskanego finansową sytuacją szpitala". A tutaj Dyrektor ujawnił, że nie tylko wywierano naciski telefoniczne, ale też ODMÓWIONO WYDANIA DECYZJI NA PIŚMIE. Teraz w najgorszym łajdackim stylu mszczą się na człowieku. Odpowiedz Link Zgłoś
patthecat Fuck, Yeah! Jedna pijawka za publiczne pieniądze.. 12.06.06, 17:33 mniej.... Odpowiedz Link Zgłoś
op_par Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 12.06.06, 17:36 To pokazałojak Żyd Dorn traktuje Polaków, Pan Cierń(dorn) ma w nosie nas i nasze zdrowie bo w razie czego i tak przytuli go jego prawdziwa ojczyzna! Odpowiedz Link Zgłoś
szerszen039 cichym scigałam cię lotem 12.06.06, 17:48 Dyrektor szpitala zwolniony dyscypliniarnie, obłęd. że też takie dorny k...y psychiczne chodzą po ziemi Polskiej. Myślą że są przywódcami komunistycznymi z stalinem na czele. Odpowiedz Link Zgłoś
marcus.eco Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 12.06.06, 17:49 niech Dorn poda się do dymisji!!! jeszcze takiego kretynizmu niebyło żeby zawalniać kogoś kto w dobrej wierze porozumiał sie ze strajkującymi zamiast ich zwolnić!!! ciekawe kto przyszedłby pracować na miejsce tych wszystkich zwolnionych lekarzy??? Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 12.06.06, 19:31 Jak to kto? Przeciez on juz powiedział, ze sobie z Ukrainy i z Białorusi lekarzy sprowadzi, a polscy mogą wyjezdzać. Tacy ludzie rządzą tym państwem... Odpowiedz Link Zgłoś
wikr3 Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 12.06.06, 19:59 Kto się przyłącza i popiera kaczorów, należy natychmiast do ich dyktatury. A to najlepszy dowód o wprowadzaniu kaczorowskiej dyktatury. Odpowiedz Link Zgłoś
szerszen039 Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 12.06.06, 18:53 To że dorn jest żydem nie ma nic do rzeczy, jołopie jeden. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 12.06.06, 19:25 Mam nadzieję ministzre Dorn, ze wreszcie ktos wywiezie cie na teczkach - Twoje wypowiedzi, działania i przede wszystkim niepojęta wręcz impertynencja wobec ludzi, którzy pozwolili twojemu ugrupowaniu dojść do władzy, zasługują tylko na jedno - piorun z jasnego nieba . Odpowiedz Link Zgłoś
adamdark01 Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 12.06.06, 20:10 Dorn wyrzucił,zbuntowany szpital, te dwa wyrazy mówią wyraźnie kto mówi i o kim mowa, czyli,panowie to władza a motłoch to śmieć,tak właśnie myśli Dorn,on jest panem i władzą, a dyrektor szpitala czy lekarz to śmieć,nie będą tu mówić co ja mam robić,tak mówi Dorn,nastraszyć chcesz Naród Polski? nie tacy chojracy jak ty próbowali,ale źle skończyli,twój koniec też blizki,bo jesteś dyktator a tego mają Polacy aż po nos. Pisałem w poprzednim poście co należy uczynić ażeby postawić lecznictwo w Polsce na poziomie Szwecji,a ty zamiast ratować Polskę to ją chcesz gubić takimi poczynaniami własnego kramiku. Odpowiedz Link Zgłoś
wikr3 Re: Dorn wyrzuca dyrektora zbuntowanego szpitala 12.06.06, 20:14 Hallo damdark01! Im nie idzie o to aby ratować Polskę tylko żeby ratować swoje stołki. Odpowiedz Link Zgłoś
read1 Brawo Dorn !!! 12.06.06, 20:19 Wreszcie ktoś ma właściwe podejście do terroru konowałów. Odpowiedz Link Zgłoś
wikr3 Re: Brawo Dorn !!! 12.06.06, 20:31 Hello read1 Tylko kto nie ma zielonego pojęci może go popierać. Zwolnienie ponad 80 lekarzy dopiero by zagroźiło zdrowiu ludzi. Zanim sie coś napisze i zajme stanowisko trzeba się najpierw zastanowić panie read1. Odpowiedz Link Zgłoś
read1 Re: Brawo Dorn !!! 12.06.06, 20:35 A strajk kilku tysięcy to nikomu nie zagraża? Ci strajkujący to mają zielone czy blade pojęcie? Odpowiedz Link Zgłoś
1410_tenrok Re: Brawo Dorn !!! 12.06.06, 20:37 Proponuje 50% w kamasze, a 50% rozstrzelac (dla przykładu). Pozytywy: - zmniejsza sie koszty leczenia - bedzie mozna wynajac niepotrzebne budynki - poprawi sie stosunek liczby chorych do zdrowych (tych drugich bedzie wiecej) - zaoszczedzone NFOZ pieniadze mozna bedzie wydac na inne, bardziej wzniosłe cele HIP HIP HURRRRRA! Odpowiedz Link Zgłoś
read1 Re: Brawo Dorn !!! 12.06.06, 20:45 skąd ten całkowity brak nadziei? tu też ordynator sam zgarnia wszystkie tłustsze kąski? a wyrobnikom tylko pensja... Odpowiedz Link Zgłoś
wikr3 Re: Brawo Dorn !!! 12.06.06, 20:52 Jeżeli zostaną wydane pieniądze z NFS dla biedaków, to za co będą leczeni dygnitarze i kto będzie im płacił za urlopy zdrowotne. To przecież oni potrzebują nzjwięcej pieniędzy. Co ich tam obchodzi małoletnie dziecko, ono może umierać aby oni mieli zabezpieczone swoje przywileje. To jest SPRAWIEDLIWOŚĆ KACZORÓW. Ha ha ha! Odpowiedz Link Zgłoś
tentymon panie dyrektorze - wielki szacunek! 13.06.06, 07:56 witam. jesli czyta pan te wpisy, to chcialem panu pogratulowac postawy. zachowal sie pan jak wyjatkowy czlowiek i przede wszystkim - jak mezczyzna. mam nadzieje, ze b. szybko znajdzie pan prace. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś