Dodaj do ulubionych

Indie - gospodarczy tygrys czy słoń?

13.06.06, 06:35
A lewaccy wielbiciele komunistycznych dyktatur pieja jak zarzynane koguty z
zachwytu nad Chinami a tu prosze taka niespodzianka - Indie.
I to w dodatku strategiczny sojusznik znienawidzonych Stanow Zjednoczonych.
To dopiero bol.
Obserwuj wątek
    • abhaod neoliberalizm swietuje, niech ich slon zatratuje 13.06.06, 10:40
      po nas chocby potop
    • otis_tarda Kufa, znowu to samo 13.06.06, 11:02
      "Dziś Indie dysponują drugim na świecie - jeśli chodzi o wielkość - potencjałem
      intelektualnym. 253 uniwersytety oraz 13 tys. 150 innych szkół wyższych
      wypuszcza co roku 2,5 mln absolwentów, w tym 300 tys. inżynierów i 150 tys.
      informatyków. Renomowane uczelnie zachodnie otwierają w Indiach swoje filie, a
      międzynarodowe koncerny prowadzą rekrutację wśród absolwentów. Inwestycje w
      badania plasują Indie w pierwszej dziesiątce na świecie, a rezultatem jest 15
      tys. patentów co roku. Hindusi podbijają USA - w 2002 r. indyjskie instytuty
      uzyskały tam 1,2 tys. patentów, a rok później już 1,7 tys. Nawet Chińczycy
      otwierają nad Gangesem swoje placówki badawcze. "

      A u nas, jak zawsze: górnicy, hutnicy, rolnicy... a uczelnie są zostawione same
      sobie.
    • fernandorey Re: Indie - gospodarczy tygrys czy słoń? 13.06.06, 11:43
      Angole powinni beknąć za Indie. Takiej zbrodni na jednej z najstarszych
      cywilizacji świata nie dokonał nikt w historii. Pie...e dzikusy z północy
      wszędzie się musiały wpieprzyć i kraść co popadnie. Gdyby nie broń palna to
      siedzieli by na tej swojej gó..anej wysepce, dupczyli owce i przymierali głodem.
      Ten świat jest popieprzony niestety.

      Szkoda że oprócz Rzymian i Normanów nikt im nie spuścił wp...l na tej ich
      zielonej wyspie. Gdyby Napoleonowi się udało to świat ominąłby galopujący
      imperializm XIX wieku i zbrodnie XXw. , które były jego konsekwencją.
      • koham.mihnika cos ci sie zdrowo popier..lo. ALE-niedlugo Polacy 13.06.06, 12:29
        beda jezdzic na saksy do Bombaju!!!
        za 100 rupii beda targac worki herbaty.


        fernandorey napisał:

        > Angole powinni beknąć za Indie. Takiej zbrodni na jednej z najstarszych
        > cywilizacji świata nie dokonał nikt w historii. Pie...e dzikusy z północy
        > wszędzie się musiały wpieprzyć i kraść co popadnie. Gdyby nie broń palna to
        > siedzieli by na tej swojej gó..anej wysepce, dupczyli owce i przymierali głodem
        > .
        > Ten świat jest popieprzony niestety.
        >
        > Szkoda że oprócz Rzymian i Normanów nikt im nie spuścił wp...l na tej ich
        > zielonej wyspie. Gdyby Napoleonowi się udało to świat ominąłby galopujący
        > imperializm XIX wieku i zbrodnie XXw. , które były jego konsekwencją.
      • koham.mihnika Re: Indie - gospodarczy tygrys czy słoń? 13.06.06, 12:33
        fernandorey napisał:

        > Angole powinni beknąć za Indie. Takiej zbrodni na jednej z najstarszych
        > cywilizacji świata nie dokonał nikt w historii. ------------------
        >

        idioto, najwiekszym szczesciem Indii, Australii, Stanow i Kanady byl fakt
        kolonizacji angielskiej. Poniwewaz Anglicy zostawili po sobie trwale demokracje.
        W odroznieniu od burdelu francuskiego a Afryce Polnocnej, dyktatur w Afryce, nie
        liczac morderczych katolandow w Ameryce Poludniowej, dzieki Hiszpanii i Portugalii.
        Indyjska kultura trwa, w odroznieniu od wynaradawiania przez inne potegi kolonialne.
        • fernandorey Re: Indie - gospodarczy tygrys czy słoń? 13.06.06, 13:01
          No więc zacznijmy od tego, że Australia, angielskie Stany oraz Kanada to jedno a
          Indie to drugie.
          W tych pierwszych trzech rdzenna ludnośc została w dużej mierze wymordowana,
          albo zamknięta w rezerwatach. To są po prostu kraje potomków europejskich
          osadników, prawie bez rdzennej ludności.
          W Indiach były głównie wojska angielskie i administracja + ludzie robiący tam
          interesy, a nie było prawie w ogóle osadników. Tak jak napisano w artykule Indie
          były głównie źródłem surowców i rynkiem zbytu. Dobrze to mieli się tam radżowie
          i Brytyjczycy, a miliony ludzi klepały biedę. I z demokracją niewiele miało
          wspólnego strzelanie do demonstracji w których szły kobiety i dzieci (to samo
          Anglicy robili w Irlandii całkiem niedawno).
          Jeżeli uważasz, że Anglicy z dobrego serca pojechali krzewić demokrację to
          jesteś debilem i nie będę z tobą dyskutował. Popatrz na Zimbabwe, Sierra Leone,
          Ugandę - to byłe brytyjskie kolonie. Co one mają z demokracją wspólnego?
          Chodziło o łupienie, kumulację bogactwa i koniec. Myślisz, że byliby tacy bogaci
          gdyby nie ruszali się z tej swojej gó..anej wysepki?
          I nie pisz mi o Francuzach i Hiszpanach bo nie napisałem, że byli lepsi. Wszyscy
          robili to samo, ale Anglicy byli najbardziej ekspansywni. Ale teraz to Anglia
          jest cacy a Francja be?
          • marekmarek44 Re: Indie - gospodarczy tygrys czy słoń? 13.06.06, 19:19
            masz zporo racji,ale cóż taki jest już świat-zasrany.
    • fernandorey Re: Indie - gospodarczy tygrys czy słoń? 13.06.06, 11:44
      A poza tym to Indie raczej będą dominować w usługach, a Chiny w przemyśle, więc
      raczej się uzupełniają a nie ścigają ze sobą.
    • plzoltek Chiny i Indie - współpraca czy konfrontacja ? - 13.06.06, 12:45
      Na razie nie ma konfrontacji, ani współpracy ( na wysokim poziomie).
      Nie ma też przesłanków do tego. poza tym, Hymalaya jest naturalnym murem, który
      ogranicza zarówno konfrontacje i współpracę między tymi krajami. Indie, wygląda
      na to, że są spokojne w tych sprawach z Chinami. A Chiny?
      Ekspansja wpływu Chin w stronę Birmę daje coś do myślenia.
      Chinom trudno pójiść na wschód (Korea Płd, Japonia, Taiwan). Nie ma czego tam
      szukać. Na północ - Rosja. Na zachód - Region wpływu Rosji i zainteresowania
      USA. Na południe - Wietnam i Asean. Wybiorą stronę Birmy - idealnie.
      Gdyby Chinom udało się budować w Birmie coś w rodzaju Korei Północnej, to
      mieliby znaczną przewagę strategiczną w tym regionie.
      Birma, wprawdzie też jest członkiem ASEAN, taka rola jak Polska w UE z pro-
      amerykanską polityką, ma bliską relację z Chinami.
      Drogą przez Birmę, Chiny mogą nasiskać ASEAN, bezpośrednio na Tajlandię,i tą
      drogą dojdą do Indii przez tylko Bangladesz.
      Nie stwierdzę, że będzie konfrontacja, przedstawię tylko fakty, że Chiny
      zwiększają swoją obecność i wpływy w tym regionie. Może i Chiny mają dobre
      zamiary dążace do współpracy, ale warto (Indie i inni) mieć ich na oku.
      Indie wojny z Chinami raczej nie powinne się bać. Ale małe regionalne komflikty
      też strasznie przeszkadzają.
      Sądzę, że Chiny chcą współpracować z Indami, ale z kontrolowanymi przez nich
      drobnymi naciskami w celu uzyskania przewagę.
      A co do Indii, raczej Słoń jest odpowiednim symbolem. To potęga, nie agresywna
      i bardzo mądra.
      Warto dodać, że atuty w gospodarce Indii, oprócz branży stalowej trzeba
      wymienić inne, Np. informatykę (dużo wysoko zaklasyfikowanych programistów),...
      Świat idzie szybko do przodu, w czołówce znajdują się nowe Chiny, Indie i
      Brazylia.

    • konikoni 50 mln za slub rozpieszczonego bachora ? 13.06.06, 14:30
      Indie nie odniosa sukcesu gospodarczego jesli tamtejsze elity tak przejadaja
      kase,
      • zubeida Take it easy Mr. Piotr 13.06.06, 15:42
        --------------------------------------------------------------------------------
        Panie Piotrze z tym sukcesem Indii to Pan zdrowo przesadzil. Ponad 80 %
        mieszkancow Indii musi przezyc za dwa i mniej(duzo mniej) dolarow dziennie!
        Blisko 50% procent obywateli to analfabeci, nie jak Pan podal 30%, zreszta w
        Indiach, za tych ktorzy potrafia czytac i pisac uznaje sie potrafiacych sie
        podpisac. Sa dystrykty gdzie analfabetyzm
        wsrod kobiet siega 90% odsylam do materialow z ostatniego Spisu Powaszechnego.
        Liczba urodzen kobiet spada dramatycznie(masowe
        aborcje plodow dziewczynek). We wszystkich miastach z Delhi na czele maja
        miejsce nieustanne przerwy w dostawie pradu (power cut), sluzba zdrowia w
        powijakach i dla nielicznych, okresowe klaski glodu w zachodnich stanach.
        Mordy na tle kastowym, niewolnictwo, sprzedaz kilkuletnich dziewczynek do
        Arabii Saudyjskiej itd.
        Partyzantka w Kaszmirze, rebelianci z pod znaku Mao kontrolujacy prawie caly
        Jharkand, Chhatisgarh, duze obszary Madhya Pradesh i Andhra Pradesh(prosze
        spojrzec na mape to blisko polowa Indii). Tak wyglada shinning India po
        latach rzadow BJP z RSS w tle. Zapomnialabym o pogromach muzlumanow jakie
        mialy miejsce np. Gujaracie w 2002 roku, gdzie zginelo kilka tysiecy glownie
        kobiet i dzieci. W odpowiedzi zbiera swoje zniwo islamski terroryzm atakujac
        bombami w wielu indyjskich miastach.
        Te kilka milionow wyksztalconych i gotowych do pracy za kazde pieniadze
        mlodych hindusow to jeszcze nie podstawa zeby oglaszac indyjski sukces. Zreszta
        jako indolog powinien Pan znac poziom tych uniwersytetow i IIT. Poza
        JNU/DU/PUNE i kilkoma dobrymi IIT to rozpacz. Takie na ten przyklad Biharskie
        alma mater sa na poziomie dobrego polskiego gimnazjum.
        Polecam lekture naprawde dobrej prasy jak magazyn Frontline, dziennik The
        Hindu, a nie jak to chyba u Pana w zwyczaju przejzec chybcikiem Indian Times,
        The Times of India bezkrytycznie wierzac w dawno odtrabiony przez miejscowych
        Gadomskich sukces indyjskiego kapitalizmu.
        Co do tego buca LNM, toz to oblesny nuworysz, wajsia moneylender, najbardziej
        pazerna kasta na calym subkontynencie. To przeciez przez nich Jinah mial
        powiedziec, ze muzulmanie nie moga zyc w jednym kraju z Hinduistami. Po owoce
        jego rzadow odsylam do huty Katowice:-).
        phirmilenge Zubeida
        • pl2512 Brawo Zubeida! Znakomity komentarz! Nic dodac, nic 13.06.06, 19:26
          ujac. To ty powinienes napisac ten tekst a nie ten czlowiek, ktory poprostu w
          swoim artykule zmysla nieistniejace fakty. Piotr Balcerowicz to mitoman, a twoj
          komentarz swietnie to obanza! Pozdrawiam!
        • gordonshumway Re: Take it easy Mr. Piotr 13.06.06, 23:23
          > jako indolog powinien Pan znac poziom tych uniwersytetow i IIT. Poza
          > JNU/DU/PUNE i kilkoma dobrymi IIT to rozpacz. Takie na ten przyklad Biharskie
          > alma mater sa na poziomie dobrego polskiego gimnazjum.

          Co prawda to prawda, firma w ktorej pracuje ma oddzial w Indiach no i faktycznie
          ludzie ktorzy tam pracuja to delikatnie mowiac tlumoki na potege. Po paru dosc
          powaznych "wpadkach" nasz zarzad zdecydowal ze beda robic tylko podstwowy
          support i nic wiecej. A jakie tam jest lapowkarstwo - Polska sie nie umywa :)
        • megha Re: Take it easy Mr. Piotr 14.06.06, 02:07
          Zgadzam sie z Toba w wielu punktach Zubeido. Mieszkałam w Indii przez
          kilkanaście lat, więc myślę, że zdążyłam się dość dobrze przyjrzeć od wewnątrz
          temu krajowi.
          Jedna podstawowa sprawa- w wypadku tego kraju naprawdę nie można szafować
          ogólnymi opiniami, bo jest to kraj ogromnych kontrastów. Kontrastów w poziomie
          zycia ludzi, w ich rozwoju intelektualnym i kulturalanym, w edukacji, w
          zamozności, religijności itp itd....w zasadzie we wszystkim. Jakikolwiek
          przykład na cokolwiek by sie podało...z łatwością będzie można przedstawić jego
          przeciwieństwo.

          Obok domów tak ociekających bogactwem, że w Polsce wciąż nam się o takich nawet
          nie śni, znajdziemy marne lepianki, w których wegetują (bo cięzko to nazwać
          życiem, ludzie.

          Obok naprawdę tolerancyjnych i rozumiejących świat i bliźnich mieszkańców Indii
          znajdziemy zagorzałych nacjonalistów, czy fanatyków religijnych zdolnych bez
          namysłu zabijać dla idei , w które wierzą.

          To prawda, że ciężko odmówić Indii wielkości (w różnych znaczeniach tego
          słowa), ale muszę też stwierdzić niestety, że świadomość tej wielkości
          doprowadza część społeczeństwa do niezdrowego zarozumialstwa. Dużo jest osób,
          które wierzą w to, że tylko Indie i Hindusi mają monopol na prawdę i
          doskonałość, a takim podejściu do świata trudno chyba doszukiwać się słynnej
          indyjskiej tolerancji. Która niestety często dotyczy spraw, które dzieją sie na
          cudzym podwórku, gdy docierają na nasze, to zaczynamy mieć tez do nich inne
          podejście.

          Ciężko zresztą w krótkiej opinii zawrzeć wszystko, co chciałoby się napisać o
          tym kraju.

          Może więc tylko podsumuję w jednym zdaniu : na pewno nie jest tam tak źle , jak
          to się wększości Polaków kojarzyło (żebracy, kalekie dzieci, trędowaci itp),
          ale tez nie jest powszechnie tak różowo, jak w komentowanym przez nas
          wszystkich artykule.

          A co do rzeczonego wystawnego wesela.....no coż....ja wydałabym te pieniądze
          inaczej.....ale nie były moje....
    • miszka90 Re: Indie - gospodarczy tygrys czy słoń? 13.06.06, 16:28
      > I to w dodatku strategiczny sojusznik znienawidzonych Stanow Zjednoczonych.

      Hehehe 0 wspolnych projektów militarnych a z Federacją Rosyjską 13.
    • niewazne_kto Re: Indie - gospodarczy tygrys czy słoń? 13.06.06, 16:32
      Cos dla hura optymistow:
      --------------------------
      HINDUSKIE WSIE NA SPRZEDAŻ

      Harkishanpura jest niczym nie wyróżniającą się wsią w prowincji Pendżab w
      północno-zachodnim rejonie Indii. Zaczęło być o niej głośno, gdy rada wsi
      podjęła precedensową decyzję o wystawieniu wsi na sprzedaż. Było to w styczniu
      2001 roku. Od tamtego czasu pięć innych wiosek w Pendżabie - w środku zagłębia
      żywnościowego kraju - czeka na swojego kupca.
      To co było z początku zuełnie wyjątkowym objawem procesu podupadania terenów
      rolniczych, z wolna rozszerza się na inne regiony kraju. W grudniu 2005 roku,
      położona w centralnych Indiach osada Dorli w prowincji Maharashtra, została
      pierwszą wsią poza rolniczym Pendżabem - frontem wprowadzanej w Indiach
      Zielonej Rewolucji - która również postanowiła wystawić się na sprzedaż. Znaki
      informujące o sprzedaży można spotkać wszędzie, a na bydle i drzewach
      namalowano napis "Dorli na sprzedaż". To co wydawało się być jakąś wydumaną
      dziwaczną bajką, staje się z wolna smutną, coraz bardziej powszechną
      rzeczywistością.
      Na Dorli składa się 270 mieszkańców, 500 sztuk zwierząt hodowlanych oraz prawie
      600 akrów ziemi uprawnej. Dług każdego mieszkańca wioski, włączając w to
      dzieci, jest ogromny i wynosi 30 tysięcy rupii (425 funtów szterlingów).
      Kilka tygodni wcześniej, setki mieszkańców wsi Chingapur w prowincji
      Maharashtra, zaprosiło prezydenta Indii, Dr Abdula Kalama, oraz premiera kraju
      Manmohana Singha, by zechcieli przewodniczyć "ludzkiemu targowi", na którym
      sprzedawano nerki. Nie widząc żadnych możliwości spłaty rosnących kredytów,
      wieśniacy podjęli decyzję o wystawieniu na sprzedaż swoich nerek. W innych
      wioskach regionu jest podobnie. Upadek rolnictwa widoczny jest tutaj na każdym
      kroku.
      Na plakatach rozwieszonych w sąsiedniej wsi Shivani Rekhailapur, można
      przeczytać: "Ta wieś jest gotowa na sprzedaż. Pozwólcie nam dokonać zbiorowego
      samobójstwa". Zadłużenie terenów wiejskich osiągnęło obecnie taki poziom, że
      wspólnoty i samorządy są zmuszone nie tylko do sprzedawania swoich organów, ale
      również swojej ziemi - zgadzając się tym samym na oddanie kontroli nad jedynym
      źródłem swojego bezpieczeństwa ekonomicznego.
      Malsinghwala jest niewielką wioską w dystrykcie Mansa w prowincji Pendżab. Dług
      wioski wobec banków wynosi 50 mln rupii. Dodatkowo, jest ona winna prywatnym
      pożyczkodawcom i pośrednikom kolejne 25 milionów rupii. "Jesteśmy zanurzeni w
      długach po samą szyję. Nie mamy innego wyjścia jak sprzedać naszą ziemię",
      stwierdza przewodniczący rady wsi Jasbir Singh. Pokazując decyzję rady, w
      której zgodziła się ona na sprzedaż wsi, mówi, że każdy z jej 4000 mieszkańców
      jest zadłużony na astronomiczną sumę 13 tysięcy rupii. W obliczu słabych żniw i
      braku jakiejkolwiek nadziei na spłatę zobowiązań, wieś podjęła decyzję o
      sprzedaniu swojego majątku - 1800 akrów ziemi.
      W pięć lat po wystawieniu na sprzedaż, wieś Harkishanpura wciąż czeka na kogoś,
      kto byłby chętny ją kupić. Jest jedną z wielu podobnych do siebie wsi Pendżabu.
      Mieszkające w niej rodziny, do których należy 1170 akrów ziemi, w jakiś
      niewiarygodny sposób przeżywają miesiąc za miesiącem. Wciąż rosnące zadłużenie
      oraz brak zainteresowania ze strony rządu prowincji, powoli choć konsekwentnie
      spycha kilka wiosek w rejonie w mogący mieć tragiczne skutki kryzys społeczno-
      ekonomiczny.
      Bhuttal Kalan w dystrykcie Sangrur obejmuje prawie 1000 akrów ziemi uprawnej.
      Sąsiadująca z nią Bhuttal Khurd posiada ich 1200. Osiemdziesiąt procent tej
      ziemi jest już praktycznie własnością kredytodawców i pośredników. Sytuacja w
      innych wsiach rejonu, które nie są jeszcze wystawione na sprzedaż, nie jest
      wcale lepsza. "Ta sytuacja jest alarmująca. Jednak, jak się wydaje, nikt nie
      chce słyszeć krzyku wołających o pomoc ludzi", mówi Hardayal Singh, mieszkaniec
      sąsiedniej wsi Govindpura Jawaharwala. Nie powinno zatem dziwić, że według
      sondażu przeprowadzonego ostatnio przez National Sample Survey Organisation, 40
      procent rodzin rolniczych nosi się z zamiarem porzucenia działalności rolniczej
      i szukania lepszego życia w miastach.
      Zjawisko to jednak nie jest w stanie poruszyć sumienia tej największej
      demokracji świata. Nie wywołała żadnego protestu ani oburzenia informacja o
      tym, że 65 spośród 243 rolników z dystryktu Vidhrabha w prowincji Maharashtra,
      którzy w 2004 roku popełnili samobójstwo, było zadłużonych na przynajmniej 8000
      rupii. Podobnie nie wywołuje najmniejszej reakcji fakt, że Meena Prakash
      Rechpade, wdowa po 36-letnim rolniku ze wsi Dhanori w prowincji Maharashtra,
      nie ma za co wyprawić pogrzebu mężowi, który w dramatyczny sposób rozwiązał
      swoją tragiczną sytuację bedącą konsekwencją Zielonej Rewolucji. Poza
      standardowymi wnioskami i obietnicami, takie historie nie robią na nikim
      wrażenia.
      Dziesiątki tysięcy ludzi zajmujących się do tej pory uprawą roli - nie tylko z
      prowincji Pendżab i Maharashtra, ale z całego kraju - migruje do wielkich
      aglomeracji, po to by wykonywać tam najbardziej uciążliwe i niewdzięczne prace.
      Gazety w sercu centrum cybernetycznego - jak chce być określana prowincja
      Andhra Pradesh w południowych Indiach - pełne są ogłoszeń namawiających do
      zastawiania przedmiotów wykonanych ze złota i srebra. Z kolei w Karnataka,
      gdzie notuje się bardzo dużo samobójstw wśród rolników, zbyt duży nacisk został
      położony na rozwój nowych technologii, co efektywnie wykluczyło znaczny odsetek
      ludzi żyjących z rolnictwa z udziału w czerpaniu korzyści ze wzrostu
      gospodarczego. Największą tragedią jest chyba to, że władze obu prowincji
      zrzuciły winę na rząd Indii za panujący w rolnictwie kryzys, który objawia się
      zatrważającą statystyką wzrostu samobójstw na terenach wiejskich.
      Pogłębiającą się zapaść terenów rolniczych pogarsza absolutna besilność rządu i
      niemożność ustalenia przyczyn tej krytycznej sytuacji. Brakuje też inicjatyw
      płynących ze środowisk naukowców, ekonomistów i psychologów, które zawierały by
      propozycje rozwiązań zmierzających do zatrzymania i - być może - likwidacji
      tego procesu, kładącego się cieniem na wizerunku całego kraju. Powody tego
      stanu rzeczy są niezwykle proste. Nikt nie miał i nie ma w sobie wystarczająco
      dużo odwagi, by wskazać palcem na zasadniczą przyczynę niepowodzenia Zielonej
      Rewolucji. Wywołała ona nie tylko degenerację środowiska naturalnego, którego
      stan jest dzisiaj katastrofalny, ale zrujnowała też życie milionom żyjących na
      wsi ludzi.
      Sygnały alarmujące o nadchodzącej tragedii pojawiały się już od jakiegoś czasu.
      W ciągu ostatniego dziesięciolecia nie odnotowano wzrostu produkcji rolnej,
      która dzisiaj wykazuje nawet tendencje spadkowe. Wszystko to nastąpiło w
      czasie, gdy ziemia została zniszczona wskutek stosowania technologii opartych
      na silnym wspomaganiu chemicznym, w glebie zaczęło brakować składników
      mineralnych i odżywczych, wyschły wody gruntowe, a rynek sam z siebie nie był w
      stanie uchronić rolników przed zapaścią całej gałęzi produkcji. W połączeniu z
      chronicznym zaniedbywaniem przez rząd naturalnych powiązań zapotrzebowania na
      żywność z jej produkcją - skupiając się w zamian na oferowanym przez firmy
      zagraniczne przetwórstwie i na eksporcie - musiało to doprowadzić do
      dzisiejszej katastrofy.

      W czasie gdy koszty produkcji nieustannie rosły, zmuszając rolników do
      zaciągania coraz to nowych kredytów, ceny skupu produktów rolnych pozotały
      niezmienione. W konsekwencji, stosunek kosztów produkcji do zysków stawał się
      coraz bardziej niekorzystny, co pogrążało producentów żywności w coraz
      większych długach, które narastały z każdym kolejnym rokiem. Wydany niedawno
      raport stwierdza, że ceny produktów rolnych są na tym samym poziomie co w roku
      1985, a więc nie zmieniły się przez ponad dwadzieścia lat.

      Apatia jest tak powszechna i głęboka, że nie troszcząc się o wyszukanie błędów
      w systemie i nie wyciągając wniosków ze śmiertelnych nas
    • pl2512 Ten tekst zawiera kupe bzdur tak ciezkich, ze az.. 13.06.06, 19:21
      lapy opadaja, kiedy sie go czyta! ,,Wielka Brytania uczyniła z tego jednego z
      subkontynentów swoje zaplecze surowcowe i rynek zbytu, co doprowadziło do
      rozkładu tradycyjnych więzi ekonomicznych, dewastacji rzemiosła i uzależnienia
      gospodarki od brytyjskiego przemysłu" pisze Balcerowicz. To oczywista bzdura i
      az szkoda rozprawiac nad tym czym bylo kastowe, feudalne spoleczenstwo Indii do
      XVIII wieku. Gdyby nie Brytyjczycy, dzisiejsze Indie bylyby najbardziej
      zacofanym krajem swiata.
      Pisanie o najwiekszej demokracji swiata jest oczywista bzdura chociazby z
      powodu Kaszmiru, gdzie indyjskie wojsko i policja dokonuja gwaltow, ludobojstwa
      i lamania wszelkich praw obywatelskich.
      Trudno tez mowic o jakiejkolwiek demokracji w kraju gdzie polowa obywateli
      umiera z glodu w rynsztokach ulic brudnych miast oraz gdzie ogromna czesc nie
      jest gdziekolwiek zarejestrowana.
      Balcerowicz pisze dalej: ,,Jednak dopiero podjęte w latach 1985-89 radykalne
      reformy ekonomiczne otworzyły Indie na świat, zliberalizowały gospodarkę,
      zmieniły strukturę własności i system celno-podatkowy oraz ograniczyły
      centralne zarządzanie. Zmiany te były koniecznym warunkiem wzrostu
      gospodarczego". Niestety gowno prawda, drogi redaktorze. No akurat bylo
      dokladnie odwrotnie. Przepisy celne ograniczyly import technologii niemal do
      zera (stad tez na ulicach indyjskich miast widzi sie samochody, ktorych
      produkcje Indie rozpoczely w klepiskowych warsztatach w latach 60-tych). O
      liberalizacji gospodarki nie bylo mowy , wrecz odwrotnie, kiedy Chiny
      liberalizowaly i otwieraly rynek na swiat, Indie zachlystywaly sie socjalizmem
      w najgorszym indyjskim wydaniu nacjonalistycznym. Jezeli ktos chce zalozyc w
      Indiach firme to trwa to pol roku a robota papierkowa i korupcja w urzedach
      przeraza.
      Zastanawiam sie kim jest pan Piotr Balcerowicz, ale pisze on kompletne bzdury!
      Caly artykul jest jakas straszna kpina z czytelnikow i wcisakniem klamstw.
      Panie Michnik, dlaczego pozwalasz pan na wypuszczanie bzdur, ktore markuje
      panska gazeta?
      • marimax Nasuwa sie wiec jeden wniosek .. 13.06.06, 19:44
        Balcerowicz musi odejsc
      • fernandorey Balcerowicz musi odejść. 13.06.06, 19:55
        A tak poważnie to nie pisz takich bzdur, bo żadna epoka kolonialna nie
        przyniosła pożytku ludom skolonizowanym. Bogacili się biali, którzy potem
        wyjechali i zostawili co najwyżej niewyrównany rachunek krzywd. Tak samo jak w
        Polsce po zaborach czy na bałkanach po epoce osmańskiej - ksenofobia, konflikty
        etniczne, bieda, frustracja i przede wszystkim brak poszanowania dla władzy, bo
        władza to obcy - przykład na białych chrześcijanach, a więc mechanizm działa
        wszędzie. Rozpieprzone struktury społeczne i brak własnych struktur państwowych.
        To chyba nie jest najlepszy sposób demokratyzacji co?
        Nie twierdzę, że Indie to nie był kraj feudalny, bo był, tak samo jak wszystkie
        królestwa Afryki (małe i rozdrobnione choć były i duże i całkiem zaawansowane
        jak na ten kontynent) opierały się na tych zasadach, przed epoka kolonialną. Ale
        to nie znaczy, ze należało przychodzić do nich z bronią palną, robić z nich
        drugą albo i trzecią kategorię ludzi i łupić ich ziemię. To się nigdzie nie
        sprawdziło. Żaden kraj pokolonialny nie funkcjonował i nie funkcjonuje dobrze,
        bo biali byli tam agresorami i zrobili niedźwiedzią przysługę cywilizowaniu
        reszty świata. (Mówiąc "żaden" nie mam na myśli krajów białych ludzi jak Kanada
        czy Australia - bo tam zamiast cywilizować zabili rdzenną ludność).

        Marne ochłapy europejskiej cywilizacji pozostawione Afrykańczykom i Azjatom są
        stanowczo niewystarczające. Można to było zrobić 100 razy lepiej, ale wtedy by
        się to nie opłacało.
        Jedyne pociecha dla nich to, że kolonizował ich "zachód" a nie Rojanie.
        • pl2512 Ty chlopie przeniosles sie w czasie z lat 50-tych? 13.06.06, 20:17
          No jakbym czytal Trybune Ludu z epoki stalinowskiej. Nie masz zielonego pojecia
          o czym piszesz a powtarzasz jedynie poprawne politycznie bzdurki z programow
          Halika czy Szwarc-Bronikowskiego. ,,W Ameryce bija Murzynow", ,,Imperialisci
          amerykanscy morduja narod koreanski pragnacy zyc w wolnosci", ,,Roztanczona
          Kuba swietuje odejscie imperialistow amerykanskich", to takie haselka w stylu
          co napisales. Twoja wiedza o swiecie jest jak z glupkowatych komiksow o malpie
          i dwoch chlopakach, w ktorych Papcio Chmiel zachwalal ustroj
          socjalistyczny.Fernandorey, jestes glupi i tyle!
          • fernandorey Re: Ty chlopie przeniosles sie w czasie z lat 50- 14.06.06, 08:23
            Coś sobie podopowiadałeś i to udowadniasz. No jak ty dzielisz świat na złych i
            dobrych to nie mamy o czym gadać. Piszesz bzdury bo ci je ktoś nawrzucał do łba.
            I nawet nie podajesz argumentów.
            Jeżeli ty usprawiedliwiasz kolonializm, bo "Stalin to był jeszcze gorszy" to sam
            chyba wychowałeś się w latach 50tych. Czy ja coś pisałem o PRL?
            Twoje skrajne uwielbienie dla zachodu, który ma Cię głęboko w dupie świadczy
            tylko o tym, że jesteś ubezwłasnowolniony umysłowo.
            A może powiesz, że powstania przeciw kolonizatorom to były na niby co? Moze
            powiesz, że nie było wojen w Kenii i Malezji i wielu innych. Może powiesz, że po
            dekolonizacji w Afryce zostali wykształceni czarni ludzie co?
            A może powiesz że to wszystko było usprawiedliwione bo Ruscy byli jeszcze gorsi?
            Powiem tylko tyle: kolonializm zrobił wiele złego, a wytyczanie granic linijką w
            Afryce było jeszcze gorsze.
            Jeżeli mieszkasz w Anglii i uczysz się historii z europejskich podręczników to
            moge zrozumieć płyciznę Twojego myślenia. Ale zamieszkaj sobie w Sierra Leone to
            zobaczysz jakie piękne są kraje pokolonialne.
            I nie obrażaj ludzi ty pie..ny sku..synu.
            • zubeida pare cierpkich uwag i linkow dla dr Balcerowicza 14.06.06, 17:38
              Panie doktorze goraco polecam lekture do poduszki: Dipankar Gupta "Mistaken
              Modernity" HarperCollins Publishers New Delhi 2000. Autor doskonale demaskuje
              sen o potedze indyjskiej "klasy sredniej" oraz link do najbardziej wiarygodnego
              indyjskiego magazynu "Frontline" www.flonnet.com Przepraszam za smialosc,
              przytaczanie indyjskich publikacji indologowi zakrawa na bufonade, ale poprostu
              nie moge uwierzyc, ze znajac te teskty mogl Pan popelnic taki artykul. Ten
              poczatek o weselu mlodego Mittala, jakby zywcem wyjety z Gali, tudziez
              Playboya. Dla nie zorientowanych dr Balcerowicz to wybitny znawca filozofii
              indyjskiej specjalizujacy sie, o ile sie nie myle w dzinizmie? a tutaj takie
              kwiaty - tato, tato kup mi Eifle. Jakis nadziany kasa gbur, ktory skonczyl w
              Dehra Dun boarding school i do dzisiaj nie przeczytal zapewne zadnej ksiazki,
              poza podrecznikiem do marketingu i niesmiertelnym "You can win" (jak to u jego
              kasty w zwyczaju)to nie Panski poziom, nie jest to material na Panskie
              publikacje. Prosze sie nie znizac do tego poziomu i nie czytac juz wiecej pod
              zadnym pozorem indyjskiej prasy kolorowej, bo rozmiekcza mozg, podobnie zreszta
              jak Bolywood. Ale ten mlody/nowy Khan...ah, zapomnialam jego imienia...jest
              naprawde hot.
            • vimi Re: Ty chlopie przeniosles sie w czasie z lat 50- 14.06.06, 18:44
              Mam pytanie do uczestników tej dyskusji kto z was był i widział Indiie w
              ostatnim czasie ponieważ właśnie wróciłem z wycieczki z tego kraju . Spędziłem
              cztery miesiące odwiedziłem następujące miejsca Rishikesh Haridwar Kurukshetra
              Varanasi Kalkuta Puri Konark Tirupati Kanchipuram Srirangam
              Bangalore Mysore Mangalore Udupi Goa Bombay Surat Ahmadabad Udaipur Jodhpur
              Jaipur Mathura Vrindavan Delhi. Nie wiem na jakiej podstawie i z jakich żródeł
              korzystał użytkownik zubeida pisząc swój komentarz bo chyba nie jest to wynik
              jego osobistych obserwacji pl2512 chyba także czerpie swoją wiedzę oglądając
              National Geographic dziwna sprawa w kraju gdzie wg zubeidy jest tylu analfabetów
              nie ma problemu w porozumiewaniu się z lokalnymi mieszkańcami i nie jest to
              bynajmniej język migowy powszechna jest znajomość języka angielskiego w
              przeciwieństwie nawet do takich krajów jak Francja Włochy Hiszpania że o Polsce
              nie wspomne praktycznie w każdej nawet wiosce na największym zadupiu można sie
              porozumieć . Następna sprawa bezpieczeństwo wg zubeidy indie są bardziej
              niebezpieczne od iraku i tu następne zdziwienie ponieważ ani razu nie
              doświadczyłem agresji ze strony hindusa a wręcz przeciwnie czasami nawiet
              biedni ludzie dzielili się tym co mieli szczególnie podczas podróży pociągiem
              mógłbym napiętnować więcej nonsensów zawartych w komentarzu zubeidy ale poco
              tymczasem polecam wszystkim podróże a nie czerpanie swojej wiedzy z no własnie
              skądpozdrawiam
    • burlasino Na marginesie 15.06.06, 12:08
      Autor napisał:
      "W porównaniu z tym ślub hiszpańskiego następcy tronu księcia Felipe wypadł
      skromnie - pochłonął jedynie 35 mln dol."

      Ciekawe skąd hiszpański książę wziął te 35 milionów dolców. Zapewne wypracował
      je własnymi rękami, rozumem i talentem, przydzielonymi mu przez Pana Boga wraz
      z koroną ...
      Że też ci Hiszpanie wybrali sobie dobrowolnie anachroniczny ustrój z
      pasożytniczym elementem, upokarzający godność człowieka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka