prawdamoimmieczem
18.06.06, 09:35
Imperium dąży teraz do tego, aby uczynić "bezsensownym " wyścig zbrojeń,
wyeliminować z góry możliwość pojawienia się rywala, który miałby nadzieję, że
przewyższy siłę imperium czy choćby jej dorówna. Celem jest zatem faktyczne
rozbrojenie wszystkich państw świata i skupienie w jednym ręku monopolu
przemocy militarnej czyli utrwalenie władzy imperium "na zawsze ". Ma istnieć
tylko jeden podmiot polityczny, który ma prawo użyć siły lub zagrozić użyciem
siły na całym globie (prawo, które imperium czerpie z faktu, że tę siłę
realnie posiada) wobec innych podmiotów, którym nie wolno użyć siły. Jako
historyczną analogię można tu przywołać np. likwidację przez monarchów zamków
obronnych czyli rozbrojenie wielkich panów feudalnych.
Jednym z celów imperium jest nie dopuścić do tego, aby inne "nieodpowiedzialne
" państwa weszły w posiadanie broni masowego rażenia, przede wszystkim broni
nuklearnej. Armia (przypadek Iraku), siły specjalne i agentury imperium mogą
atakować cele w dowolnym kraju, aby zlikwidować produkcję broni masowego
rażenia lub zapobiec rozwijaniu technologii potrzebnej do jej budowy. Suweren
jako zasadę przyjmuje możliwość rozbrojenia innych państw, aby zapewnić sobie
monopol środków militarnej przemocy. Ponieważ, to suweren decyduje o tym,
jakie państwo jest "nieodpowiedzialne ", potencjalnie każdy kraj może zostać
rozbrojony.
Równocześnie trwają zaawansowane prace nad stworzeniem Tarczy Antyrakietowej,
która sprawi, że imperium zyska potencjalną możliwość prowadzenia wojny (także
z użyciem broni atomowej) bez obawy odwetu atomowego skierowanego przeciw
terytorium metropolitalnej prowincji, gdzie zamieszkuje trzon elity
imperialnej. Zniknęły dziś wszystkie przeszkody prawne, polityczne i
techniczne, aby zbudować Tarczę Antyrakietową mającą dostarczyć imperium
ofensywnego nuklearnego zabezpieczenia, któremu żadna siła nie jest zdolna się
przeciwstawić. Posiadanie Tarczy, będącej logicznym uzupełnieniem dla uderzeń
prewencyjnych, daje imperium pełną swobodę manewru i oznacza praktyczne
rozbrojenie wszystkich członków klubu nuklearnego - oni mają tylko miecz, i do
tego bardziej tępy, który staje się bezużyteczny w sytuacji, gdy imperium ma
zarówno ostry miecz jak i tarczę, której oni nie posiadają. Przewiduje się, że
udoskonalona Tarcza Antyrakietowa da możliwość zniszczenia rakiet w krótki
czas po ich wystrzeleniu, tak aby ich szczątki spadły na terytorium skąd
została wystrzelona.
W momencie, kiedy Tarcza Antyrakietowa realnie zacznie funkcjonować,
amerykańskie Imperium Mundi potwierdzi ostatecznie swoją globalną suwerenność
militarną.
W przemówieniu wygłoszonym w West Point 1 czerwca 2002 roku prezydent Bush
stwierdził, że Stany Zjednoczone obalą każdy rząd, który uznany zostanie za
zagrożenie dla Ameryki: "Jeśli będziemy czekać, aż zagrożenie się w pełni
zmaterializuje, będziemy czekać za długo ". Imperium nie czeka, lecz nadaje
sobie wyłączne prawo do "wyprzedzających uderzeń ", do bezpośredniej
policyjnej, wojskowej i strategicznej interwencji na każdym terytorium, jeśli
uzna to za konieczne dla utrzymania pozycji imperium i ochrony porządku
imperialnego. Każdy, kto mógłby się stać wrogiem imperium nawet w odległej i
nieokreślonej przyszłości może zostać zaatakowany i pokonany w momencie, który
imperium wybierze jako najbardziej korzystny. Doktryna "prewencyjnych uderzeń
" zakłada, że zagrożenie nie musi być jeszcze realne, ale może się kiedyś
zmaterializować, że jeszcze nie istnieje ale może zaistnieć. Teoretycznie
chodzi o zagrożenie militarne lub terrorystyczne, ale praktycznie za
zagrożenie może zostać uznane każde wyzwanie dla władzy imperialnej,
zagrożenie dostrzegane gdzieś na horyzoncie, na wpół wymyślone, przesadzone,
wyobrażone, możliwe, jeszcze nie w pełni ujawnione, ledwo uformowane,
embrionalne, potencjalne etc. Również zagrożenie dla prestiżu, dla pozycji,
dla interesów ekonomicznych i finansowych imperium może stać się powodem dla
"prewencyjnego uderzenia " lub groźby jego zastosowania. Tym samym doktryna
"prewencyjnych uderzeń ", która, dodajmy, czyni bezsensowną Kartę ONZ, nie
mówi o stanie nadzwyczajnym, ale jako forma "antycypacyjnej obrony "
normalizuje użycie instrumentów przemocy przez imperium.
Imperium prowadzi "wojnę z terroryzmem " - niewypowiedzianą, nieformalną,
"brudną wojnę szarej strefy ". Jest to post-clausewitzowska, chaotyczna,
nielinearna, "postmo-dernistyczna " wojna czwartej generacji - wojna bez
wielkiego, łatwo identyfikowalnego wroga, wojna, w której nie istnieją jasno
zdefiniowane pola walki i linie frontu, wojna bez ograniczeń czasowych,
geograficznych, rodzajów broni, form, metod, celów i skali, bez stałych zasad
użycia broni i sposobów walki, wojna nie znająca różnic pomiędzy tym, co
"cywilne " i tym, co "wojskowe ", przenikająca całość relacji społecznych i
całe spektrum ludzkiej aktywności - politycznej, ekonomicznej, socjalnej i
wojskowej, wojna, w której małe znaczenie ma kultura stopni, rang, mundurów,
oddawania honorów, drylu i rozkazu, wojna, w której terroryści i członkowie
grup antyterrorystycznych upodobniają się do siebie.
Ponieważ ta wojna, w której zanika różnica pomiędzy "zimną " i "gorącą " wojną
a wręcz pomiędzy "wojną " i "pokojem ", jest globalnym przedsięwzięciem o
niewiadomym czasie trwania, to przestaje być czymś wyjątkowym. Jej
"normalizacja " oznacza, że przekształcona zostaje w trwały element
imperialnego systemu władzy. Nieokreślony geograficznie terroryzm jest w
imperium światowym tym samym, co przestępczość w państwie narodowym. Tak jak
policja w państwie narodowym stale chwyta przestępców, a mimo to nigdy nie
może wytępić przestępczości, tak samo imperialna armia i globalny aparat
bezpieczeństwa chwytają i zabijają terrorystów, a mimo to terroryzm nigdy nie
zostanie zwalczony. Tak jak zwalczanie przestępczości nigdy się nie kończy i
jest podstawą legitymizacji aparatu państwowo-policyjnego, tak nigdy nie
skończy się globalna wojna z globalnym terroryzmem, wojna, która jest
legitymizacją władzy Imperium Mundi.
Imperium pragnie wytworzyć światowy "konsensus " wokół pewnego zadania (
"wojna z terroryzmem "), osiągnąć "jedność moralno-polityczną " świata,
zadekretować reguły i słownictwo obowiązującego języka politycznego,
zdefiniować globalne zagrożenie, uczynić je dominującym tematem wszystkich
regionalnych i międzynarodowych forów i politycznie ustawić się na czele
"koalicji antyterrorystycznej " obejmującej wszystkie podmioty polityczne.
Imperium chce uzyskać w ten sposób polityczno-moralną legitymizację, związać
lokalne elity wspólną sprawą, nadać światu nową "dwubiegunowość " (imperium
przeciw terrorystom),zapobiec powstawaniu "struktur poziomych ",
horyzontalnych sojuszy i politycznych "osi " i zastąpić je układem
wertykalnym, w którym kontakt pomiędzy państwami (prowincjami) odbywa się
tylko poprzez stolicę imperium.
Terroryści nie mają ścisłego terytorialnego umiejscowienia, tworzą siatki,
powiązania, luźne struktury, zostawiają ślady i tropy na całym globie - typem
władzy, który takiemu zjawisku odpowiada, jest właśnie władza imperium światowego.
Imperator oświadcza, że "cały świat jest naszym polem bitwy " i zapowiada, że
"w poszukiwaniu złoczyńców trzeba przeszukiwać ciemne zakamarki świata ".
Istnieje jeden globalny "home front ", list gończy za jakimś terrorystą (
"Mister X: Wanted Dead or Alive ") obowiązuje na całym świecie, pościg za
złoczyńcą "przebiega nie na niezależnych pod względem prawnym terytoriach, ale
jest to akcja wewnątrz zunifikowanego świata " (Michael Hardt, Antonio Negri).
"Wojna z terroryzmem " ma podwójny wymiar: terroryści są wprawdzie wrogiem
zdelokalizowanym i zdeterytorializowanym ale jeśli jest taka potrzeba mogą
ulegać geopolitycznej lokalizacji i terytorializacji, tak jak było to w
przypadku Afganistanu czy Iraku oskarżonymi o wspieranie terroryzmu. W ramach
"wojny z terroryzmem " atakowane mogą być jednostki, grupy, in