Dodaj do ulubionych

Libańczycy myślą, jak ratować swój kraj - mówi ...

25.07.06, 08:35
"Jednak trudno odmówić Izraelowi prawa do obrony - w końcu to z terytorium
Libanu od lat atakuje go Hezbollah, to stamtąd przyjechali porywacze
izraelskich żołnierzy."

Czy wszyscy musza sluchac tych bzdur?!? To izrael od 1982 roku okupuje ziemie
libanskie - przeciez nikt nie zapomnial i nie zapomni o farmach Szeba wciaz
okupowanych przez syjonistow (mimo rezolucji ONZ nr 425 wzywającej Izrael do
wycofania się z terenu Libanu).
Obrona wlasnej ziemi i chec wyzwolenia jej spod okupacji to jest wlasciwe
prawo do obrony, tak samo jak ataki na okupantow sa czyms normalnym i chwalebnym.
Obserwuj wątek
    • sunday Farmy Szeba NIE są libańskie 25.07.06, 09:08
      > Czy wszyscy musza sluchac tych bzdur?!? To izrael od 1982 roku
      > okupuje ziemie libanskie - przeciez nikt nie zapomnial i nie zapomni
      > o farmach Szeba wciaz okupowanych przez syjonistow (mimo rezolucji ONZ
      > nr 425 wzywającej Izrael do wycofania się z terenu Libanu).

      Przecież Izrael wycofał się do międzynarodowo (przez ONZ) potwierdzonej granicy
      z Libanem, a nawet oddał Libanowi nieco więcej. Farmy Szeba to jedynie wygodny
      pretekst w któy nikt nie wierzy, ewentualnie poza neoleninowskimi "użytecznymi
      idiotami".
      • sunday Re: Farmy Szeba NIE są libańskie 25.07.06, 09:30
        > Przecież Izrael wycofał się do międzynarodowo (przez ONZ) potwierdzonej
        > granicy z Libanem...

        A tutaj oficjalny raport ONZ potwierdzający spełnienie przez Izrael rezolucji nr
        425.

        domino.un.org/UNISPAL.nsf/b86613e7d92097880525672e007227a7/736411af9bc6369585256903004f90c1!OpenDocument
      • kijwoko Re: Farmy Szeba NIE są libańskie 25.07.06, 09:33
        Czekam az stwierdzisz, ze izrael nie okupuje zadnych terytoriow, nie tylko farmy
        Szeba, ale rowniez cale wzgorza Golan (o wschodniej Jerozolimie i calym
        zachodnim brzegu nie wspominajac) sa izraelskie... Ciekawe jakim prawem, prawem
        agresora?!? (co sie tlumaczy w slowach: jestem silniejszy, mozecie mi naskoczyc?!?)
        • sunday Re: Farmy Szeba NIE są libańskie 25.07.06, 09:37
          Przecież mówimy teraz o konflikcie w Libanie, nie zmieniaj tematu. Izrael
          wypełnił rezolucję ONZ nr 425 wzywającą do wycofania z Libanu. Pora, by Liban
          wypełnił rezolucję nr 1559 wzywającą do rozbrojenia Hizbulli...
          • kijwoko Re: Farmy Szeba NIE są libańskie 25.07.06, 16:43
            Sprawy wygladaja nieco inaczej - czemu Liban mialby rozbroic Hezbollah - czy
            izrael rozbroi swoja armie, bo komus sie ona nie podoba?
            A odnosnie farm Szeba - sa one caly czas pod okupacja - upierasz sie, ze nie sa
            to ziemie libanskie, ale syryjskie - a co to zmienia? - jakos Syria nie ma
            zadnych zastrzezen co do tego, ze Liban rosci sobie do nich prawo... Nie
            izraelowi o tym decydowac...
            • sunday Hizbulla nie jest... 25.07.06, 17:52
              > Sprawy wygladaja nieco inaczej - czemu Liban mialby rozbroic Hezbollah
              > - czy izrael rozbroi swoja armie, bo komus sie ona nie podoba?

              Zapomniałeś napisać, że Hizbulla nie jest armią Libanu, a armią Syrii i Iranu,
              któe są gotowe walczyć z Izraelem do ostatniego Libańczyka.

              > A odnosnie farm Szeba - sa one caly czas pod okupacja - upierasz sie,
              > ze nie sa to ziemie libanskie, ale syryjskie - a co to zmienia? - jakos
              > Syria nie ma zadnych zastrzezen co do tego, ze Liban rosci sobie do nich
              > prawo... Nie izraelowi o tym decydowac...

              To może jeszcze Hizbulla stwierdzi, że całe Wzgórza Golan, Strefy Gazy i Ramalla
              jest libańska? Przecież Syria nie oponuje, bo to wygodna wymówka dla jej
              narzędzia - Hizbulli - by się nie rozbrajać. I - jak widać na Twoim przykładzie
              - wymówka skuteczna, bo niekiedy kupowana przez opinię publiczną.
              • kijwoko Re: Hizbulla nie jest... 26.07.06, 08:16
                Pewnie myslicie w tym waszym izraelu, ze wszyscy tylko szukaja wymowek zeby na
                was napasc i wyrzucic do morza. A prawda jest taka, ze wymowek nie trzeba
                szukac, bo to wy jestescie agresorem w tym rejonie, to wy prowadzicie okupacje
                terenow palestynskich, syryjskich i libanskich. Czy to wazne czyje sa wzgorza
                Golan - wazne, ze nie sa wasze!!! Skonczcie z permanentna okupacja zachodniego
                brzegu (ale oddajcie go w calosci, a nie jak to wyglada w planach olmerta
                wydzielenia z niego paru stref ogrodzonych gett dla Palestynczykow), skonczcie z
                agresja na wszyskich sasiadow, a pokoj moze sie uda osiagnac - w koncu panstwa
                arabskie oglosily juz plan 'ziemia za pokoj' - tyle ze nie na waszych warunkach,
                bo niby czemu wy je macie dyktowac, prawem agresora znowu???
                • sunday jasne... 26.07.06, 10:04
                  No zobacz - naprawdę uważasz, że każdy, kto ma inne zdanie niż Ty, musi być
                  Izraelczykiem? :)

                  Jasne, czyli Izrael ma oddać wszystko w zamian za puste obietnice? Z Libanu się
                  wycofał (co potwierdziło ONZ), z Gazy się wycofał - i co dostał w zamian? Grad
                  rakiet na cywilne osiedla i porwania żołnierzy z własnego terytorium. I Ty
                  jeszcze śmiesz mówić, że Izrael ma ryzykować ostrzał kolejnych miast wycofując
                  się z dalszych terenów!? Przecież po ew. wycofaniu się z Zachodniego Brzegu
                  prawie cała pupulacja Izraela będzie narażona na ostrzał podobnie jak mieszkańcy
                  Sderot po wycofaniu się z Gazy. Nie można żądać wszystkiego nie dając w zamian
                  nic. Dla Nasrallaha i północny Izrael jest okupowany.
    • sunday trochę szczegółów... 25.07.06, 09:26
      en.wikipedia.org/wiki/Shebaa_Farms
    • wolnyczlowiek11 Śmierć Izraelowi za faszystowską agresję! 25.07.06, 11:18
      Śmierć Izraelowi za faszystowską agresję na Liban!
      • rsrh Faktycznie jesteś "wolny" - od myslenia!Pozazdrośc 25.07.06, 14:26
    • emes-nju Ciekawe... 25.07.06, 11:28
      Egipski analityk dosc jednoznacznie wskazuje, ze wine za tem konflikt ponosi Hezbollah (nie Linan). W ogole bardzo wywazona wypowiedz. Bardzo mi sie podoba, bo jest bardzo zgodna z moimi pogladami.
      • kakapete Re: Ciekawe... 25.07.06, 12:32
        Mysle, iz wszyscy, no moze prawie wszyscy, antyizraelscy dyskutanci tego forum
        sa przeciwnikami istnienia panstwa Izrael. Odmawiaja mu prawa obrony wlasnych
        granic oraz wlasnych obywateli przed terrorem.
        • emes-nju Re: Ciekawe... 25.07.06, 12:37
          No wiesz... Zydzi na Madagaskar! Byle dalej od nas :-/

          Zawsze mnie powala jak ktos mowi/pisze, ze nienawidzi jakiejs nacji. Co? Poznal WSZYSTKICH?
        • pawel_zet Re: Ciekawe... 25.07.06, 12:44
          W moim przypadku, widzisz, to nie o to chodzi, że odmawiam prawa Żydom do
          własnego państwa. Problem polega raczej na tym, jaka jest cena istnienia tego
          państwa. Jeśli ceną jest międzynarodowy terroryzm, śmierć dzieci w sąsiednich
          krajach i tego typu "przyjemności", to tak! Tzn. odmawiam Żydom prawda do
          własnego państwa.
          Własnego państwa nie ma wiele nacji, np. Cyganie. Więc teraz wszystkim Polakom,
          którzy dali sobie zrobić wodę z mózgu gadaniem o prawie Żydów do własnego
          państwa, radzę, by zastanowili się nad tym, jakby to fajnie było, gdyby Cyganie
          ogłosili, że chcą własnego państwa, które im się święcie należy, ze stolicą np.
          w Przemyślu.
          • sunday Ceną nieistnienia tego państwa... 25.07.06, 12:49
            Ceną nieistnienia tego państwa było 6 mln Żydów zamordowanych podczas 2. wojny
            światowej. Ceną zniszczenia tego państwa teraz by było 6 mln Izraelczyków
            zamordowanych przez arabskich sąsiadów (próbką był np. lincz w Ramalli parę lat
            temu).
            • pawel_zet Re: Ceną nieistnienia tego państwa... 25.07.06, 13:03
              Cyganie też byli eksterminowani podczas II WŚ. Na szczęście świat bardzo się
              zmienił od tamtych ponurych czasów i w cywilizowanych państwach do pogromów
              dochodzi na szczęscie coraz rzadziej. Ich ofiarami zresztą nie są dziś
              zazwyczaj Żydzi, ale muzułmanie.
              Nie jestem futurologiem, ale uważam, że gdyby Izrael zniknął dzisiaj z mapy
              świata, a wszyscy Żydzi z Izraela przenieśliby się do USA, do Chin czy choćby
              do Polski, przyniosłoby to ludzkości wielką korzyść. Przede wszystkim w ciągu
              kilku lat, może dekady arabski terroryzm byłby ponurym wspomnieniem.
              A czy da się tego dokonać, to już całkiem inna para kaloszy.
              • sunday Re: Ceną nieistnienia tego państwa... 25.07.06, 13:46
                > Na szczęście świat bardzo się zmienił od tamtych ponurych czasów
                > i w cywilizowanych państwach do pogromów dochodzi na szczęscie coraz
                > rzadziej. Ich ofiarami zresztą nie są dziś zazwyczaj Żydzi, ale muzułmanie.

                Świat się zmienił? A gdzież tam, wciąż jest taki sam: i świat, i człowiek. Co
                widać w Bośni, w Ramalli, w Ruandzie, w Somalii, w Czeczenii...

                > Nie jestem futurologiem, ale uważam, że gdyby Izrael zniknął dzisiaj
                > z mapy świata, a wszyscy Żydzi z Izraela przenieśliby się do USA,
                > do Chin czy choćby do Polski, przyniosłoby to ludzkości wielką korzyść.
                > Przede wszystkim w ciągu kilku lat, może dekady arabski terroryzm byłby
                > ponurym wspomnieniem.

                Abstrahując już od okrutności samego pomysłu wypędzenia 6 mln Żydów z ziemi o
                którą przez 2000 lat codziennie się modlili - Nakby potencjalnie dużo większej
                niż ta palestyńska z 1948: nie, arabski terroryzm nie byłby wspomnieniem - bo
                Izrael jest problemem jedynie zastępczym. Rzeczywistym problemem jest:
                (1) bieda, wykluczenie i brak edukacji w połączeniu z fundamentalistyczną,
                wojowniczą religijnością. W Somalii nie ma Żydów.
                (2) instrumentalizowanie "problemu palestyńskiego" przez państwa arabskie.
                Problemu, którego by nie było, gdyby ościenne państwa arabskie zamiast karmić
                nienawiścią już przez prawie 60 lat Palestyńczyków zamkniętych w "obozach
                uchodźców" pozwoliły im na integrację we własnym społeczeństwie w miejsce
                porównywalnej liczby własnych Żydów zmuszonych do ucieczki.

                A całość można podsumować stwierdzeniem Goldy Meir: "pokój będzie wtedy, gdy
                Palestyńczycy będą bardziej kochać własne dzieci, niż nas nienawidzić".
                • pawel_zet Re: Ceną nieistnienia tego państwa... 25.07.06, 14:18
                  Pisałem o cywilizowanych państwach, a nie o Ruandzie i może nie o Bliskim
                  Wschodzie, który jest może dość cywilizowanym regionem, ale w znacznym stopniu
                  niestabilnym.
                  Ja naprawde rozumiem, że Żydzi bardzo chcą mieszkać w Izraelu i uważam, że
                  świat powinien postarać się im to umożliwić. Ale nie może być tak, że Izrael
                  jednostronnie stwierdza, że należy mu się prawo do ziemi izraelskiej i w
                  związku z tym rozprawia się brutalnie z tymi, którzy też uważają, że mają
                  jakieś prawa do tej ziemi. Ich prawa wydają mi się, prawdę mówiąc, znacznie
                  większe.
                  A co do biedy, to Palestyńczycy nie są bogaci, ale są i tak bogatsi od ludności
                  niektórych krajów Afryki, w których rzeczywistym problemem jest biologiczne
                  przetrwanie. Nie słyszałem jednak wiele o murzyńskim terroryzmie. Wymaganie
                  zaś, by Palestyńczycy zapomnieli o swojej ojczyźnie wydaje mi się dziwaczne.
                  Żydzi nie zapomnieli przez 2000 lat, a domagasz się, by Palestyńczycy
                  zapomnieli w ciągu jednego pokolenia?
                  Może w związku z tym sparafrazuję słowa Goldy Meir: "pokój będzie wtedy, gdy
                  Żydzi nie będą dawali Arabom powodów do nienawiści".
              • killarney5 Re: Ceną nieistnienia tego państwa... 25.07.06, 17:28
                > Nie jestem futurologiem, ale uważam, że gdyby Izrael zniknął dzisiaj z mapy
                > świata, a wszyscy Żydzi z Izraela przenieśliby się do USA, do Chin czy choćby
                > do Polski, przyniosłoby to ludzkości wielką korzyść. Przede wszystkim w ciągu
                > kilku lat, może dekady arabski terroryzm byłby ponurym wspomnieniem.

                Twoj post mnie zmrozil. Polska nie istniala przez ponad 100 lat ale
                przynajmniej Polacy mogli mieszkac na swojej Ziemi. Ty Zydom, zdziesiatkowanym
                w Holocauście, chcesz zabrac wszystko. Jak sumienie pozwala ci powiedziec cos
                takiego??

                Na szczęście świat bardzo się
                > zmienił od tamtych ponurych czasów

                Zmienil sie bardzo malo - i twoj obecny post jest tego najlepszym dowodem.
                • pawel_zet Re: Ceną nieistnienia tego państwa... 26.07.06, 09:28
                  A ja muszę stwierdzić, że w Twoich wypowiedziach nie ma ani za grosz
                  obiektywizmu. Oskarżasz mnie zupełnie bezpodstawnie o jakieś krwiożercze żądze,
                  a tymczasem ja jedynie prostuję przeciwko krwiożerczym żądzom izraelskich
                  Żydów. Tym samym zachowujesz się jak typowy żydowski politykier, który wtedy,
                  gdy jest krytykowany głośno krzyczy: "antysemityzm". OK, jeśli antysemityzmem
                  nazywasz brak zgody na mordowanie przez izraelską armię libańskich dzieci, to w
                  tym znaczeniu, odległym od znaczenia słownikowego, jestem antysemitą i jestem
                  niewiarygodnie z siebie dumny, że tak właśnie jest. Ty natomiast nie powinnaś
                  być z siebie dumna, ponieważ stosujesz w dyskusji prymitywne "argumenta ad
                  personam".
                  Nie mam zamiaru zdziesiątkowanym po Holocauście Żydom zabierać wszystkiego,
                  natomiast twierdzę stanowczo, że Holocaust nie daje Żydom prawa do podłego
                  postępowania w stosunku do ludów Bliskiego Wschodu. Twierdzę ponadto stanowczo,
                  że terroryzm muzułmański nie wziął się znikąd, ale z wiadomej działalności
                  Żydów na Bliskim Wschodzie. Stąd też koniec państwa Izrael byłby wielką ulgą
                  dla świata (choć z powodów humanitarych trudno sobie wyobrazić realizację
                  takiego planu).
                  • sunday krwiożercze żądze... 26.07.06, 10:17
                    > A ja muszę stwierdzić, że w Twoich wypowiedziach nie ma ani za grosz
                    > obiektywizmu. Oskarżasz mnie zupełnie bezpodstawnie o jakieś krwiożercze
                    > żądze, a tymczasem ja jedynie prostuję przeciwko krwiożerczym żądzom
                    > izraelskich Żydów.

                    Oczywiście, ale nie przyjdzie Ci do głowy równocześnie protestować przeciwko
                    "krwiożerczym żądzom" Palestyńczyków i Libańczyków (to Ty zacząłeś uogólniać).
                    Charakterystyczne skrzywienie optyki...
                    • pawel_zet Re: krwiożercze żądze... 26.07.06, 11:19
                      To czemu Ty nie protestujesz przeciwko "krwiożerczym żądzom Żydów"? Stosując
                      Twoją terminologię masz charakterystyczne skrzywienie optyki.
                      Po obu stronach jest z pewnością morze nienawiści. Aktualnie jednak to Izrael
                      stosuje przemoc wobec libańskiej ludności cywilnej. Nie jest to pomysł
                      izraelskiego rządu narzucony Żydom siłą, ale właściwie oddolna inicjatywa.
                      • sunday Re: krwiożercze żądze... 26.07.06, 11:34
                        > Aktualnie jednak to Izrael stosuje przemoc wobec
                        > libańskiej ludności cywilnej.

                        Aha, czyli ponad 1000 rakiet wystrzelonych przez Hizbullę na izraelskich cywilów
                        od 2000 roku (do rozpoczęcia obecnego konfliktu) się nie liczy? Przemocą nie
                        były rakiety, które - obok porwania żołnierzy - sprowokowały izraelską akcję?
                        Jak Libańczycy giną od izraelskich bomb wymierzonych w Hizbullę, to jest to
                        przemoc wobec ludności cywilnej. Ale gdy - wcześniej i niesprowokowana -
                        Hizbulla zabija izraelskich cywilów, to już nie jest to przemoc wobec ludności
                        cywilnej?

                        > Nie jest to pomysł izraelskiego rządu narzucony Żydom siłą,
                        > ale właściwie oddolna inicjatywa.

                        Co jest oddolną inicjatywą? Akcja wojskowa w Libanie?
                        • pawel_zet Re: krwiożercze żądze... 26.07.06, 11:46
                          Wszystkie rakiety wystrzelone przez Hezbollah się liczą. Czy ja napisałem, że
                          się nie liczą. Czy napisałem, że Hezbollah ma prawo zabijać - w przeciwieństwie
                          do armii Izraela - ludność cywilną? Niczego takiego nie napisałem.
                          To bardzo źle, że taki Hezbollah atakuje ludność Izraela, i to bardzo źle, że
                          Izrael atakuje ludność Libanu.
                          Akcja wojskowa w Libanie jest być może oddolną inicjatywą, o czym już wcześniej
                          w jakimś wątku pisałem:
                          1.) Ponieważ akcję tą uważa za właściwą większość ludności Izraela wg badań
                          opinii publicznej. Badania opinii publicznej są czytane przez polityków.
                          2.) Ponieważ ludzie znający się na temacie uważają, że Olmert (wg nich
                          słabeusz, bez doświadczenia wojskowego) bardzo długo zwlekał z decyzją o ataku
                          i zdecydował się pod wpływem nacisku opinii publicznej (można znaleźć artykuł
                          na ten temat w najnowszym "Wprost").
          • emes-nju Re: Ciekawe... 25.07.06, 13:06
            Czy zupelnie nie trafia do Ciebie to, ze w Izraelu zyja normalni ludzie? Czy nie trafia do Ciebie to, ze wiekszosc tych ludzi nie pamieta nawet dnia, w ktorym powstalo ich panstwo? To co, maja teraz spakowac tobolki i gdzies wyjechac? Dokad?! A moze lepiej, zeby w odruchu miedzynarodowej solidarnosci popelnili samobojstwo?

            Zastanow sie nad konsekwencjami Twojego toku rozumowania. Sytuacje trzeba rozwiazac TERAZ, bez ogladania sie na przeszlosc. Tym bardziej, ze w czasie tego ogladania sie, kazdy zawsze znajdzie argument na swoja korzysc. A teraz trzeba po prostu zrobic tak, zeby bylo mozliwe pokojowe wspolistnienie na tym samym kawalku pustyni. Przecietnym ludziom nie robi roznicy kto mieszka na ulicy obok, czy z kim handluje. Przecietny czlowiek chce zyc i bogacic sie w spokoju. Tego spokoju (bez rozsadzania czyja wina!) nie ma...
            • pawel_zet Re: Ciekawe... 25.07.06, 13:27
              Do mnie wszystko trafia. Może zacznijmy od tego, że wskażesz mi moją wypowiedź,
              w którym stwierdzam, że w Izraelu nie żyją normalni ludzie, bo jakoś nie jestem
              w stanie sobie przypomnieć, bym coś takiego napisał.
              Dyskusja dotyczyła określonych racji moralnych i na gruncie tychże racji nie
              uważam za słuszne, by Żydom należało się prawo do własnego państwa. A że w
              praktyce to państwo istnieje i mieszkają w nim ludzie, to już całkiem inna
              sprawa.
              Za konflikt na Bliskim Wschodzie odpowiadają Żydzi, gdyż gdyby nie ich akcja
              osiedleńcza, nie byłoby konfliktu z Palestyńczykami, a od tego wszystko się
              zaczęło. Czy nie pamiętają początków tego państwa? Część może nie pamięta, ale
              syjoniści bez przerwy nawołują przecież Żydów do przyjeżdżania do Izraela i bez
              przerwy przyjeżdżają nowi Żydzi. Bez przerwy powstają nowe osiedla. Część tych
              przyjezdnych może nie wie, co robi, a część może wie. Ja tego nie wiem. Ale
              brak wiedzy też nie jest usprawiedliwieniem.
              Oczywiście, to, o czym napiałem, nie ma wielkiego znaczenia dla możliwości
              rozwiązania konfliktu dzisiaj. Ale jako argument usprawiedliwiający zbrodniczą
              agresję Izraela na Liban wysuwa się często zmyślenia o rzekomym nienawistnynm
              charakterze religii islamskiej lub o tym, jakoby to Palestyńczycy byli złem
              wcielonym, który zakłóca spokój miłującym pokój Żydom. Dla mnie przypomina to
              trochę majaczenia Goebelsowskiej propagandy na temat tego, jak to polscy
              bandyci zakłócają życie spokojnym niemieckim osadnikom. Trzeba te majaczenia
              jednak choćby trochę wyprostować!!!
              A skoro pytasz o plan pokojowy, to:
              1.) Izrael musi natychmiast przerwać agresję w Libanie!
              2.) Należy pomyśleć o wzmocnieniu rządu libańskiego. Muszą to być skuteczne
              środki, a nie parę oddziałów "niebieskich hełmów". Hezbollah powinien zostać
              rozbrojony przez rząd Libanu, ewentualnie wsparty przez np. oddziały
              zewnętrzne, najlepiej z krajów muzułmańskich.
              3.) Izrael musi podjąć poważne negocjacje z Palestyńczykami. Poważne, to znaczy
              takie, gdzie przyjmie się na początku choćby możliwość oddania wschodniej
              Jerozolimy Palestyńczykom.
              4.) Izrael powinien zezwolić powrót do Palestyny uchodźcom, którzy dzisiaj żyją
              poza granicami Palestyny, destabilizując jedynie sytuację w regionie.
              • emes-nju Re: Ciekawe... 25.07.06, 13:45
                pawel_zet napisał:

                > Dyskusja dotyczyła określonych racji moralnych i na gruncie tychże racji nie
                > uważam za słuszne, by Żydom należało się prawo do własnego państwa.

                Zastanowmy sie jak rozwiazac problem, a nie dywagujmy o tym komu co sie nalezy.

                Klopot w tym, ze Zydzi juz je maja i cos z ta zaba zrobic trzeba. Tu nie ma nic do rzeczy moralnosc lub jej brak. Zaszlosci historyczne tez bardziej przeszkadzaja niz pomagaja.

                > A że w praktyce to państwo istnieje i mieszkają w nim ludzie, to już całkiem
                > inna sprawa.

                ZASADNICZA I PIERWSZOPLANOWA! Co z tymi ludzmi zrobic? Tymi z jednej i z drugiej strony konfliktu...

                Reszta argumentow jest nie do dyskusji, bo nic nie wnosi.
              • sunday Re: Ciekawe... 25.07.06, 13:58
                > 1.) Izrael musi natychmiast przerwać agresję w Libanie!
                > 2.) Należy pomyśleć o wzmocnieniu rządu libańskiego. Muszą to być skuteczne
                > środki, a nie parę oddziałów "niebieskich hełmów". Hezbollah powinien zostać
                > rozbrojony przez rząd Libanu, ewentualnie wsparty przez np. oddziały
                > zewnętrzne, najlepiej z krajów muzułmańskich.

                Punkty 1. i 2. są sprzeczne - wycofanie się Izraela teraz, bez konkretnych
                uzgodnień, jedynie wzmocniłoby Hezbollah, który nie byłby zmuszony ani do
                oddania porwanych żołnierzy, ani do wstrzymania ostrzału rakietowego, ani do
                rozbrojenia.

                > 3.) Izrael musi podjąć poważne negocjacje z Palestyńczykami. Poważne,
                > to znaczy takie, gdzie przyjmie się na początku choćby możliwość
                > oddania wschodniej Jerozolimy Palestyńczykom.

                Takie nogocjacje były już prowadzone. Barak zaproponował Arafatowi wschodnią
                Jerozolimę, razem ze Wzgórzem Świątynnym. Z jednym zatrzeżeniem - że zobowiążą
                się oni nie robić wykopalisk na Wzgórzu. Arafat propozycję odrzucił.

                > 4.) Izrael powinien zezwolić powrót do Palestyny uchodźcom, którzy
                > dzisiaj żyją poza granicami Palestyny, destabilizując jedynie sytuację
                > w regionie.

                Gdyby powstało pańśtwo palestyńskie, to Izrael nic by nie miał przeciwko
                powrotowi do niego uchodźców. Natomiast nie może się zgodzić na ich powrót do
                Izraela. Podczas negocjacji Baraka z Arafatem proponowano rozwiązanie polegające
                na tym, że większą część uchodźców przyjęłyby państwa rozwinięte (pamiętam, że
                była mowa m.in. o Kanadzie). Arafat propozycję odrzucił.
                • pawel_zet Re: Ciekawe... 25.07.06, 14:24
                  Punkty 1 i 2 nie są sprzeczne. Hezbollah jest już teraz znacznie osłabiony
                  militarnie. Trochę rakiet udało się pewnie armii Izraela zniszczyć, trochę
                  wystrzelono. Zasoby Hezbollahu nie są nieograniczone. A ostatecznie rozprawić
                  się Hezbollahem mógłby rząd Libanu.
                  Niestety, już powstała nieodwracalna szkoda: zapewne popularność Hezbollahu w
                  Libanie znacznie wzrosła...
                  > Takie nogocjacje były już prowadzone. Barak zaproponował Arafatowi wschodnią
                  > Jerozolimę, razem ze Wzgórzem Świątynnym. Z jednym zatrzeżeniem - że zobowiążą
                  > się oni nie robić wykopalisk na Wzgórzu. Arafat propozycję odrzucił.

                  Odrzucenie przez stronę palestyńską różnych propozycji pokojowych nie oznacza,
                  że należy przerwać negocjacje! Trzeba negocjować cały czas, ponieważ trudno
                  wyobrazić sobie pokój bez wspólnego kompromisu.

                  > Gdyby powstało pańśtwo palestyńskie, to Izrael nic by nie miał przeciwko
                  > powrotowi do niego uchodźców. Natomiast nie może się zgodzić na ich powrót do
                  > Izraela. Podczas negocjacji Baraka z Arafatem proponowano rozwiązanie
                  polegając
                  > e
                  > na tym, że większą część uchodźców przyjęłyby państwa rozwinięte (pamiętam, że
                  > była mowa m.in. o Kanadzie). Arafat propozycję odrzucił.

                  Dobrze wiemy, że Autonomia nie udźwignęłaby ekonomicznie takiego ciężaru. Już w
                  tej chwili jest tam potworne bezrobocie. Dlatego Izrael powinien we własnym
                  interesie postarać się, by jego sąsiedzi żyli dostatnio, zamiast stosować
                  blokady ekonomiczne. Syty ma mniejszą chęć do wdawania się w ideologiczne
                  awantury.
                  A co negocjacji, to trzeba je ciągle prowadzić!
                  • sunday Re: Ciekawe... 25.07.06, 14:58
                    > Punkty 1 i 2 nie są sprzeczne. Hezbollah jest już teraz znacznie
                    > osłabiony militarnie. Trochę rakiet udało się pewnie armii Izraela
                    > zniszczyć, trochę wystrzelono. Zasoby Hezbollahu nie są nieograniczone.

                    Iranowi i Syrii łatwo je odnowić, co starają się czynić na bieżąco.

                    > A ostatecznie rozprawić się Hezbollahem mógłby rząd Libanu.

                    Trudno mu będzie, ponieważ Hizbulah jest silniejsza niż wojsko libańskie,
                    którego część nawet jej sprzyja - więc rozbrojenie musi być jakoś umocowane
                    międzynarodowo. Co trzeba wymóc teraz, bo po ew. wycofaniu się nikt w Libanie
                    nie będzie miał śmiałości mówić o rozbrojeniu. Tak jak nikt nie miał śmiałości o
                    tym mówić wcześniej.

                    > Niestety, już powstała nieodwracalna szkoda: zapewne popularność
                    > Hezbollahu w Libanie znacznie wzrosła...

                    Po ew. jednostronnym wycofaniu się Izraela wzrosła by jeszcze bardziej -
                    "bojownicy" mogliby chodzić w glorii zwycięzców, któzy nie ulegli presji niby
                    najsilniejszej armii Bliskiego Wschodu - dokładnie tak samo, jak po wycofaniu
                    się Izraela w 2000.

                    > Odrzucenie przez stronę palestyńską różnych propozycji pokojowych nie
                    > oznacza, że należy przerwać negocjacje! Trzeba negocjować cały czas,
                    > ponieważ trudno wyobrazić sobie pokój bez wspólnego kompromisu.

                    Widzisz, ale "negocjacje" a Arafatem polegały jedynie na odrzucaniu przez niego
                    coraz lepszych warunków oferowanych przez Izrael i jednoczesnym sponsorowaniu
                    przemocy - to nie Izrael zerwał negocjacje. Do kompromisu potrzeba dwojga. A co
                    do bliskowschodnich negocjacji - polecam dobry (choć smutny) artykuł:
                    www.jpost.com/servlet/Satellite?cid=1153291973633&pagename=JPost%2FJPArticle%2FPrinter

                    > > Gdyby powstało pańśtwo palestyńskie, to Izrael nic by nie miał
                    > > przeciwko powrotowi do niego uchodźców. [...]

                    > Dobrze wiemy, że Autonomia nie udźwignęłaby ekonomicznie takiego ciężaru.

                    Dlatego elementem proponowanego porozumienia była olbrzymia pomoc międzynarodowa
                    dla państwa palestyńskiego. Arafat i ją odrzucił - wolał stroić się w piórka
                    nowego Saladyna. A pomoc i tak dostawał, choć nigdy się z niej nie rozliczył.

                    > Już w tej chwili jest tam potworne bezrobocie. Dlatego Izrael powinien
                    > we własnym interesie postarać się, by jego sąsiedzi żyli dostatnio,
                    > zamiast stosować blokady ekonomiczne. Syty ma mniejszą chęć do wdawania
                    > się w ideologiczne awantury.

                    Oczywiście. Ale ileż można starać się o dobrobyt sąsiada, który jasno mówi, że
                    jego celem jest zniszczenie Ciebie? O to można się dopiero starać, gdy
                    przestanie do Ciebie strzelać. Przecież to nie przypadek, że porwania nastąpiły
                    przed planowanym w Autonomii referendum w sprawie uznania Izraela.

                    > A co negocjacji, to trzeba je ciągle prowadzić!

                    Tak. Ale:
                    1) z kim?
                    2) Wyobrażasz sobie negocjacje z gościem, który nieustannie wali Cię w gębę (np.
                    strzela rakietami w Sderot)?

                    A w Libanie nawet wysłannik ONZ Jan Egeland potępił "bojowników" za chowanie się
                    wśród cywili: "Consistently, from the Hezbollah heartland, my message was that
                    Hezbollah must stop this cowardly blending ... among women and children, ... I
                    heard they were proud because they lost very few fighters and that it was the
                    civilians bearing the brunt of this. I don't think anyone should be proud of
                    having many more children and women dead than armed men."
                    • sunday Re: Ciekawe... 25.07.06, 15:06
                      O stosunku Syrii do konfliktu w Lebanie dużo mói ten wpis libańskiego bloggera:
                      lebop.blogspot.com/2006/07/syrians-protest-us-and-israel.html
                    • pawel_zet Re: Ciekawe... 25.07.06, 16:56
                      Pewnych problemów nie można rozwiązać w prosty sposób. Abstrahując jednak od
                      czysto rozumowych kwestii prawda jest taka, że teraz giną wskutek interwencji
                      Izraela przede wszystkim libańscy cywile. I świat odnosi wrażenie, że Izrael
                      usiłuje ukarać Liban - zabijając libańskie dzieci. Jest to wystarczająco dobry
                      argument, by przerwać tę wojnę. Chyba że Izraelowi bardzo potrzebni są wrogowie
                      na całym świecie (a takie można niekiedy odnieść wrażenie). Widzisz, w pewnym
                      momencie groźba nazwania kogoś antysemitą przestaje skutkować. Nadejdzie taki
                      czas, gdy wykształcony inteligent w niejednym kraju świata zacznie
                      mówić: "jestem antysemitą i jestem z tego dumny". Bynajmniej nie dlatego, że
                      nienawidzi Żydów, ale dlatego że kocha libańskie dzieci.
                      Dlatego przerwanie tej ofensywy jest bardzo ważne, nawet jeśli chwilowo
                      Hezbollah będzie mógł odgrywać rolę bohatera. Liczy się ostateczny sukces
                      kampanii, a nie sukces w jednej bitwie.
                      A konieczność rozbrojenia Hezbollahu z pewnością jest od dawna oczywista dla
                      kół rządzących w Libanie. Myślę, że z tej strony istnieje wola do negocjacji.
                      Jeśli chodzi o Arafata, to - z tego, co pamiętam - to rząd Izraela wielokrotnie
                      zapewniał, że nie ma zamiaru prowadzić negocjacji z Arafatem. Obiecywał, że po
                      odsunięciu Arafata z pewnością pojawi się ktoś, z kim będzie można w końcu
                      rozmawiać. Pojawił się Hamas.
                      Można mówić, że za rządów Arafata była korupcja. Ale w końcu można było
                      przekupić tych ludzi pieniędzmi dla ich narodu - i w zamian za to rządać
                      wprowadzenia jasnych reguł rozdziału pieniędzy. W większości krajów świata tak
                      to przecież działa - istnieje jakiś Urząd Zamówień Publicznych, jakieś
                      procedury, jawność postępowań etc. etc. W większości krajów świata urzędnicy
                      tylko patrzą, czy nie dałoby się zarobić na lewo, ale boją się, bo istnieją
                      odpowiednie mechanizmy kontrolne. Autonomia jest młoda, więc należy jej pomagać.
                      A co chowania się wśród cywili, to dla mnie to są bzdury. Hezbollah przecież
                      jest zasadniczo ugrupowaniem partyzanckim. Ugrupowania partyzanckie nie mają
                      zwartych oddziałów bojowych. Czy Izrael chce, by ci ludzie ustawili się w
                      kolumnach marszowych na środku pustyni? Równie dobrze może chcieć, by sami się
                      zgłosili na jakiś nadgraniczny posterunek i dali się zawieźć do izraelskiego
                      więzienia.
                      • sunday Re: Ciekawe... 25.07.06, 17:48
                        > Pewnych problemów nie można rozwiązać w prosty sposób.

                        No właśnie...

                        > Dlatego przerwanie tej ofensywy jest bardzo ważne, nawet jeśli
                        > chwilowo Hezbollah będzie mógł odgrywać rolę bohatera. Liczy się
                        > ostateczny sukces kampanii, a nie sukces w jednej bitwie.

                        No właśnie - liczy się ostateczny sukces kampanii: co Izraelczykom z tego, że na
                        świecie wzrośnie/zmaleje niechęć do Izraela, jeśli rakiety dalej będą spadać na
                        cywilne domy i żołnierze dalej będą porywani zza granicy? Jeśli dalej paręnaście
                        Kassamów dziennie będzie spadać na Sderot? Jak ktoś chce Cię zabić, ważniejsze
                        jest, byś się obronił, niż byś wykonał efektowny choć nieskuteczny unik...
                        Zwłaszcza że to nie byłby pierwszy taki unik.

                        > A konieczność rozbrojenia Hezbollahu z pewnością jest od dawna
                        > oczywista dla kół rządzących w Libanie. Myślę, że z tej strony
                        > istnieje wola do negocjacji.

                        Dla większości Maronitów i Sunnitów tak, ale dla większości szyitów już
                        niekoniecznie. Zresztą - cóż z tego, że jest wola, skoro nie ma siły - nie
                        będzie jej tym bardziej, gdy Hizbullah jeszcze bardziej wzmocni swoją pozycję
                        przez "zwycięstwo" nad Izraelem (czytaj: zmuszenie do bezwarunkowego wycofania się).

                        > Jeśli chodzi o Arafata, to - z tego, co pamiętam - to rząd
                        > Izraela wielokrotnie zapewniał, że nie ma zamiaru prowadzić negocjacji
                        > z Arafatem.

                        Tak, ale dopiero podczas tzw. "drugiej intifadzie", która wybuchła z pełnym
                        błogosławieństwem i poparciem Arafata (poparciem po arabsku, nie po angielsku).
                        Zresztą też nie od razu - przecież Barak już po wybuchu "intifady" jeszcze nie
                        spotykał się i próbował negocjować z Arafatem.

                        > Obiecywał, że po odsunięciu Arafata z pewnością pojawi się ktoś,
                        > z kim będzie można w końcu rozmawiać. Pojawił się Hamas.

                        A ja pamiętam, że czytałem w izraelskiej prasie różne opinie na temat "co po
                        Arafacie".

                        > Można mówić, że za rządów Arafata była korupcja. Ale w końcu można było
                        > przekupić tych ludzi pieniędzmi dla ich narodu - i w zamian za to rządać
                        > wprowadzenia jasnych reguł rozdziału pieniędzy.

                        No właśnie, tak by nie było źle. Ale nikt, a zwłaszcza nie Unia Europejska, nie
                        odważył się żądać jasnych reguł wydawania pieniędzy - pamiętam kuriozalny wywiad
                        z jakimś europejskim politykiem, który wykluczył ew. kontrole funduszy
                        przekazywanych Arafatowi, uzasadniając, że żądanie takiej kontroli by zaburzyło
                        bezstronność UE... A pieniądze szły na prywatne konta, ale również sponsorowały
                        terroryzm, na co twarde dokumenty znalazło IDF gdy zajęło kompleks Arafata w
                        Ramalli.

                        > A co chowania się wśród cywili, to dla mnie to są bzdury. Hezbollah
                        > przecież jest zasadniczo ugrupowaniem partyzanckim. Ugrupowania partyzanckie
                        > nie mają zwartych oddziałów bojowych.

                        I dlatego rakiety przechowywane są w prywatnych domach? I dlatego odpalane są z
                        okien cywilnych mieszkań? Hizbulla ma przecież obozy szkoleniowe, ma mundury, ma
                        ściśle zdefiniowaną strukturę dowodzenia, ma bunkry, składy broni, doradców
                        wojskowych i dostawy z Iranu i Syrii... Zauważ, że Hizbullah gra na jak
                        największą liczbę ofiar cywilnych w Libanie - bo im więcej cywilnych ofiar, tym
                        lepiej, tym większa presja na Izrael, tym łatwiej ustawić IDF w roli
                        morderców... I to właśnie jest najsmutniejsze - że to właśnie tym, którzy
                        najgłośniej krzyczą o libańskich ofiarach, najbardziej na nich zależy. Właśnie
                        po to, by o nich krzyczeć. Polecam aktualny artykuł na ten temat:
                        www.jpost.com/servlet/Satellite?cid=1153291973626&pagename=JPost%2FJPArticle%2FPrinter

                        • sunday poprawka 25.07.06, 17:55
                          > ... Zresztą też nie od razu - przecież Barak już po wybuchu
                          > "intifady" jeszcze (---) spotykał się i próbował negocjować z Arafatem.
                        • pawel_zet Re: Ciekawe... 26.07.06, 10:01
                          > No właśnie - liczy się ostateczny sukces kampanii: co Izraelczykom z tego, że
                          n
                          > a
                          > świecie wzrośnie/zmaleje niechęć do Izraela, jeśli rakiety dalej będą spadać
                          na
                          > cywilne domy i żołnierze dalej będą porywani zza granicy? Jeśli dalej
                          paręnaści
                          > e
                          > Kassamów dziennie będzie spadać na Sderot? Jak ktoś chce Cię zabić, ważniejsze
                          > jest, byś się obronił, niż byś wykonał efektowny choć nieskuteczny unik...
                          > Zwłaszcza że to nie byłby pierwszy taki unik.
                          >

                          Podobno Izrael ma najlepsze służby specjalne na świecie. Nie wiem, czy jest to
                          prawda, ale kiedy obserwuję działania Izraela mam duże wątpliwości. No chyba że
                          chodzi właśnie o to, by dorzucić węgla do pieca, ale w takim razie musiałbym
                          założyć, że ktoś manipuluje izraelską opinią publiczną.
                          W każdym razie po udziale w tej dyskusji, doceniając służby specjalne Izraela,
                          nie będę nawet próbował wjechać do tego kraju - i to nie tylko dlatego, że
                          Syryjczycy są podobno bardziej gościnni niż Żydzi.
                          Kwestie nienawiści i terroryzmu są nierozerwalnie ze sobą związane. Jestem
                          spokojnym człowiekiem, głową rodziny, mam małe dzieci, nie najgorzej mi się
                          powodzi. Wyobrażam sobie, że mój kraj jest atakowany i bomby spadają na moje
                          miasto. Jestem pacyfistą, ale może w takiej sytuacji zgłosiłbym się do armii -
                          bo wierzyłbym, że w ten sposób może pomogę swoim bliskim. Nie jestem już
                          najmłodszy i mam problemy z kręgosłupem, więc pewnie kariery w wojsku bym nie
                          zrobił, ale każda armia potrzebuje nie tylko komandosów. A teraz wyobrażam
                          sobie, że mój kraj przegrywa. Obca armia zabija moich bliskich. Wtedy pewnie
                          zacząłbym z całego serca nienawidzieć. Co pozostaje słabym? Terror. Może
                          zostałbym terrorystą? Może bym się przepasał trotylem i pojechał do jakiegoś
                          miasta wroga, żeby sprawić wrogowi taki ból, jaki on sprawił mi? Nie wiem, ale
                          nie jest to niemożliwe.
                          Od najkrwawszych wydarzeń w Libanie, w których swój udział miała armia Izraela,
                          upłynęło już trochę czasu. Dorasta młode pokolenie, dla którego Izrael nie jest
                          już wcieleniem zła. W tym momencie wojska izraelskie atakują libańską ludność
                          cywilną.
                          Mi jest wiadome, że Hezbollah działa metodami partyzanckimi. Zakładam, że Mosad
                          też to wie. Zatem rozpoczynając atak, było wiadome, że zginie mnóstwo cywili, a
                          efekt militarny będzie niewielki. To po co to wszystko? Niezależnie od wyniku
                          militarnego Izrael na tej wojnie nic nie zyska. Pojawi się natomiast na świecie
                          trochę więcej terrorystów.
                          Technologie są coraz lepsze. Są na świecie być może naukowcy, którzy nie tylko
                          dla pieniędzy, ale także dla idei byliby gotowi pomóc islamistom. Może z
                          Pakistanu? Może z terenów byłego ZSRR? Do przewiezienia bomby atomowej do Tel
                          Awiwu czy Hajfy wystarczy niewielka ciężarówka. Po jakiego czorta Izrael
                          produkuje sobie nowe pokolenie terrorystów? Przecież ucierpią na tym sami Żydzi.

                          > Dla większości Maronitów i Sunnitów tak, ale dla większości szyitów już
                          > niekoniecznie. Zresztą - cóż z tego, że jest wola, skoro nie ma siły - nie
                          > będzie jej tym bardziej, gdy Hizbullah jeszcze bardziej wzmocni swoją pozycję
                          > przez "zwycięstwo" nad Izraelem (czytaj: zmuszenie do bezwarunkowego
                          wycofania
                          > się).
                          Bo wielkim błędem było samo rozpoczęcie tej wojny. Ale to jest tak, jak z grą
                          na giełdzie: "czasem lepiej zrealizować stratę niż brnąć w jeszcze większą
                          stratę".

                          > Tak, ale dopiero podczas tzw. "drugiej intifadzie", która wybuchła z pełnym
                          > błogosławieństwem i poparciem Arafata (poparciem po arabsku, nie po
                          angielsku).
                          > Zresztą też nie od razu - przecież Barak już po wybuchu "intifady" jeszcze nie
                          > spotykał się i próbował negocjować z Arafatem.

                          Nikt nie twierdzi, że z Arafatem można było łatwo rozmawiać. Ten człowiek miał
                          po pierwsze swoje uprzedzenia, po drugie jego też naciskała palestyńska opinia
                          publiczna. Ale bez rozmów nie ma pokoju. Armatami pokoju sobie nie zapewnicie.

                          > A ja pamiętam, że czytałem w izraelskiej prasie różne opinie na temat "co po
                          > Arafacie".

                          Większość przywódców Izraela mówiła jednak, że to Arafat jest przeszkodą w
                          negocjacjach i trzeba go odsunąć. Odsunięcie Arafata na bok, zamykanie go w
                          więzieniu domowym i nie prowadzenie dialogu z Palestyńczykami niczego jednak
                          nie dało. Teraz macie Hamas i jest jeszcze gorzej.

                          > No właśnie, tak by nie było źle. Ale nikt, a zwłaszcza nie Unia Europejska,
                          nie
                          > odważył się żądać jasnych reguł wydawania pieniędzy - pamiętam kuriozalny
                          wywia
                          > d
                          > z jakimś europejskim politykiem, który wykluczył ew. kontrole funduszy
                          > przekazywanych Arafatowi, uzasadniając, że żądanie takiej kontroli by
                          zaburzyło
                          > bezstronność UE... A pieniądze szły na prywatne konta, ale również
                          sponsorowały
                          > terroryzm, na co twarde dokumenty znalazło IDF gdy zajęło kompleks Arafata w
                          > Ramalli.

                          Ja nie twierdzę, że świat nie jest współwinny za złą dystrybucję pomocy
                          kierowanej do Autonomii. Tu świat powinien był z pewnością zrobić więcej.

                          > I dlatego rakiety przechowywane są w prywatnych domach? I dlatego odpalane są
                          z
                          > okien cywilnych mieszkań? Hizbulla ma przecież obozy szkoleniowe, ma mundury,
                          m
                          > a
                          > ściśle zdefiniowaną strukturę dowodzenia, ma bunkry, składy broni, doradców
                          > wojskowych i dostawy z Iranu i Syrii... Zauważ, że Hizbullah gra na jak
                          > największą liczbę ofiar cywilnych w Libanie - bo im więcej cywilnych ofiar,
                          tym
                          > lepiej, tym większa presja na Izrael, tym łatwiej ustawić IDF w roli
                          > morderców... I to właśnie jest najsmutniejsze - że to właśnie tym, którzy
                          > najgłośniej krzyczą o libańskich ofiarach, najbardziej na nich zależy. Właśnie
                          > po to, by o nich krzyczeć. Polecam aktualny artykuł na ten temat:
                          > www.jpost.com/servlet/Satellite?cid=1153291973626&pagename=JPost%2FJPArticle%
                          2FPrinter
                          >

                          No tak, ale Ty chcesz mnie przekonać, że to jest jakieś zaskoczenie dla władz
                          Izraela, że tak będzie przebiegała tak wojna? Jeśli to prawda, to Mosad
                          powinien mnie zatrudnić jako analityka.
                          Tylko że ja w to ani trochę nie wierzę. I z tego właśnie powodu tym bardziej
                          potępiam rząd Izraela.
                          • sunday strategia... 26.07.06, 10:13
                            No popatrz - to i dla Ciebie każdy, kto ma inne zdanie niż Ty, jest
                            Izraelczykiem... :)

                            > > I to właśnie jest najsmutniejsze - że to właśnie tym, którzy
                            > > najgłośniej krzyczą o libańskich ofiarach, najbardziej na nich
                            > > zależy. Właśnie po to, by o nich krzyczeć. Polecam aktualny artykuł
                            > > na ten temat:

                            www.jpost.com/servlet/Satellite?cid=1153291973626&pagename=JPost%2FJPArticle%2FPrinter

                            > No tak, ale Ty chcesz mnie przekonać, że to jest jakieś zaskoczenie
                            > dla władz Izraela, że tak będzie przebiegała tak wojna?

                            Chyba nie przeczytałeś artykułu - więc mały skrót argumentacji: Izrael jest
                            przez palestyńsko/hezbollahową strategię maksymalizowania własnych ofiar
                            cywilnych postawiony przed wyborem między dwoma złami: albo pozwoli (1) mordować
                            własnych cywili, albo reagując (2) musi spowodować śmierć cywili
                            palestyńskich/libańskich. A Hamas/Hizbulla wygrywa zawsze: albo (1) może
                            mordować cywili izraelskich, albo (2) zmuszony do reakcji Izrael zabija cywili
                            palestyńskich/libańskich. Piękna strategia, nie? A jest skuteczna właśnie dzięki
                            takim, jak Ty.

                            • pawel_zet Re: strategia... 26.07.06, 10:35
                              Bynajmniej nie zakładam, że każdy, kto ma inne zdanie niż ja, jest
                              Izraelczykiem. To takie bezwiednie założenie.
                              Artykuł przeczytałem. Jest ciekawy.
                              Ale w niczym nie zmienia to faktu, że można było przewidzieć, że wojna w
                              Libanie będzie miała taki przebieg, jaki ma. Strategia Hezbollahu jest słuszna,
                              ponieważ większość normalnych i niepokrzywionych prsychicznie ludzi na tym
                              świecie uważa, że zabijanie bombami dzieci jest czymś złym. Jeśli miał to być z
                              Twojej strony zarzut, to zupełnie nie trafiłeś, bo z tego, że tak właśnie
                              myślę, jestem dumny.
                              Jeśli jednak mowa o strategii, to na strategię zawsze można wymyśleć
                              kontrstrategię, prawda?
                              • sunday Re: strategia... 26.07.06, 11:16
                                > Strategia Hezbollahu jest słuszna, ponieważ większość normalnych
                                > i niepokrzywionych prsychicznie ludzi na tym świecie uważa,
                                > że zabijanie bombami dzieci jest czymś złym.

                                To dlaczego milczy, gdy od rakiet lub kuli snajpera giną dzieci żydowskie, a
                                protestuje, gdy giną dzieci libańskie lub palestyńskie?

                                Zgadzam się, być może reakcja Izraela była zła, pokażą to najbliższe miesiące.
                                Ale rozumiem tragizm wyboru Izraela: albo pozwoli się na zabijanie własnych
                                cywilów, albo się zareaguje - i zginą cywile po drugiej stronie granicy.
                                Dlaczego Hizbulla nie ma takich dylematów? Dlaczego zawsze tylko Izrael jest
                                stawiany na dywaniku?
                                • pawel_zet Re: strategia... 26.07.06, 11:24
                                  Jak to: "milczy"? O zamachach terrorystycznych w Izraelu media europejskie
                                  informują bynajmniej nie po to, by pochwalić zamachowców. W najważniejszych
                                  polskich gazetach ukazują się artykuły wymierzone przeciwko terrorystom.
                                  Z tym niestawianiem na dywaniku Hezbollahu (w przeciwiestwie do Izraela)
                                  wyraźnie przesadzasz. Żaden rozsądny polityk europejski nie traktuje Hezbollahu
                                  inaczej niż jako ugrupowanie terrorystyczne. Od państwa Izrael należy jednak
                                  oczekiwać więcej niż od ugrupowania terrorystycznego. Od profesora uniwersytetu
                                  oczekuje się innego standardu zachowań niż od kibola.
              • sunday słaby punkt... 25.07.06, 14:14
                Twoje rozumowanie zawiera jeszcze jeden słaby punkt - zakładasz, że druga strona
                (Hamas, Hezbollah) jest skłonna do kompromisu. A nie jest - nieprzypadkowo Hamas
                strzelał rakietami właśnie ze Strefy Gazy jednostronnie oddanej rok wcześniej
                bez żadnych ustaleń. Nieprzypadkowo żołnierzy porwano (już drugi raz) właśnie
                zza libańskiej granicy - do której Izrael wycofał się jednostronnie parę lat
                wcześniej, nie żądając niczgo w zamian. Oddanie, zwłaszcza jednostronne,
                wschodniej Jerozolimy też niczego by nie zmieniło - uczyniłoby jedynie Izrael
                bardziej podatnym na ataki. To przecież Arafata maksymą było: "prowadzić rozmowy
                pokojowe, jakby nie było terroru i prowadzić terror, jakby nie było negocjacji
                pokojowych". A zakładnikami i żywymi tarczami Hamasu, Iranu, Syrii są - jak
                zwykle - zwykli ludzie, zwykłe rodziny. Po obu stronach granicy.
                • pawel_zet Re: słaby punkt... 25.07.06, 14:31
                  Żydzi sami sobie wyprodukowali problem w Autonomii. Ja żyję tysiące kilometrów
                  od Palestyny, a wydaje mi się oczywiste, że Fatah jest lepszym partnerem niż
                  Hamas. Trzeba było wspierać Arafata, zamiast spuszczać mu bomby na głowę. Nawet
                  mimo że rozmowa z nim często była niełatwa. Nie znaczy to jednak, że z Hamasem
                  nie można rozmawiać. Trzeba rozmawiać! To niewiele kosztuje, a może okaże się,
                  że nie taki diabeł straszny. Przez wiele lat izraelskie media przedstawiały
                  Arafata jako wcielonego diabła, a jednak można było z nim dojść do jakiegoś
                  kompromisu.
                  A co do Hezbollahu, to gdyby nie słabość rządu w Bejrucie, ta organizacja
                  byłaby co najwyżej jakąś społeczną organizacją dobroczynną. Trzeba rozmawiać z
                  rządem w Bejrucie, który sam pewnie chętnie rozbroi Hezbollah. Wojna z
                  Hezbollahem tylko to komplikuje, bo zwiększa popularność tych ludzi.
    • rsrh Miwszkamy sobie w Libanie przy granicy z Izraelem 25.07.06, 14:23
      czasem wystrselimy jakąś rakietkę, porwiemu jakiś patrol lub wyślemy babe z
      bomba w majtkach na żydowski targ. I nikt nam nie przeszkadza , jest OK.A jak
      dostajeny w du..ę to podnosimy wrzask na cały świat prosząc o pomoc!!!
      • porwany_przez_hezbollah Ja tam nie narzekam !.. 25.07.06, 15:03

        ..na spacer wyprowadzą, jeść dadzą,..a że czasem w mordę też..
        no to w końcu ja też nie byłem święty !
    • kijwoko Re: Libańczycy myślą, jak ratować swój kraj - mów 25.07.06, 16:34
      Pikieta pod ambasadą izraelską (ul. Krzywickiego 24)
      czwartek, 27 lipca br. o godzinie 16.00.

      Więcej:
      viva.palestyna.pl/forum/viewtopic.php?t=485
      • allspice Chętnie przyjdę,dość mam agresji Izraela... 26.07.06, 11:08
    • janusz_au Re: Libańczycy myślą, jak ratować swój kraj - mów 26.07.06, 11:44
      Zydzi na Magadaskar albo do Usa tam ich goraco przyjmie ich sponsor Bush.JEzeli
      sie nei wybije zydkow do ostatniego do konca swaiata beda siali niepokoj na
      swiecie .Sa powodem conajmiej 35 % konfliktow politycznych a jest ich tylko
      garstka.Brawo libanczycy nie tylko bronce sie ale zrobcie to czego nie udalo sie
      zrobic Adolfowi i wreszcie zapanuje spokoj na swiecie
    • sunday Hizbulla strzela ze szkół, meczetów, szpitali... 26.07.06, 14:16
      ... stosując dokładnie tę samą taktykę, co Hamas, który najchętniej odpala
      Kassamy z podwórek szkolnych, by zmaksymalizować liczbę cywilnych ofiar po
      własnej stronie, najchętniej dzieci:

      The IDF was still encountering Hizbullah gunmen who were shooting from inside
      mosques, hospitals, and schools. "They take advantage of the population," [Col.
      Amnon Eshel] Assulin [commander of the IDF Armored Brigade 7] said. "But the IDF
      has high moral values and does its best to avoid harming anyone uninvolved."
      • sunday cytat za... 26.07.06, 14:17
        www.jpost.com/servlet/Satellite?cid=1153291993055&pagename=JPost%2FJPArticle%2FPrinter

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka