herr7
08.08.06, 21:34
Gorliwość księdza Isakowicza-Zaleskiego w tropieniu i ściganiu księży-agentów
wzbudza moje zdziwienie. Jeszcze większe zdziwienie wzbudza bezsilność
hierarchów i strach przed tym w końcu lokalnym proboszczem, który jak widać
zastraszył nie tylko kurię krakowską, ale także narzucił jej (i nie tylko jej)
swój sposób myślenia.
Moje zdziwienie wynika z faktu, że nie bardzo wierzę w możliwości wpływania
księży-agentów na cokolwiek, a szczególnie na wewnętrzne sprawy kościoła.
Kościół katolicki wypracował od dawna sposoby pozwalające zachować mu
niezależność w warunkach daleko trudniejszych, aniżeli PRL za Gomułki czy
Gierka.
Jakie pożytki przynosi działalność tego fanatyka w sutannie? Czy aby jesteśmy
mądrzejsi dowiadując się że jeden z krewnych szanowanego i zasłużonego dla
Polski i kościoła hierarchów był, czy mógł współpracować z tajnymi służbami
PRL? I tak naprawdę jaki cel ma ta akcja właśnie teraz, i co ważniejsze
dlaczego nie miała ona miejsca za życia Jana Pawła II? Czyżby Jan Paweł II
nie wyrażał na nią zgody? I czy aby chodzi tu o "oczyszczenie" polskiego
kościoła, czy może jego podporządkowanie?