fraglesi67 28.08.06, 10:38 Tak! Tak! Skaczcie sobie do gardeł a nuż będą nowe wybory a wtedy już postaramy się was wyrzucić na śmietnik... historii ;-) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
heyoza Ciekawe czy Lepper da sie przkupić ? 28.08.06, 10:45 Czy tylko o to mu chodziło gdy domagał sie zdjęcia Mojzesowicza.Mam szczerą nadzieję że nie i że wkońcu się coś ruszy,a koalicja imploduje Odpowiedz Link Zgłoś
pierot6 heyoza..Leper to zakłamany ćwok i przestępca! 28.08.06, 11:01 to buc, bez zasad moralnych! Odpowiedz Link Zgłoś
heyoza pierot6 właśnie na to liczę że nie dotrzyma umów 28.08.06, 11:17 koalicyjnych jako ćwiok i buc bez zasad,że jego własna urażona duma i prezydenckie ambicyjki rozsadzą od środka tą chorą koalicyjkę rządzącą w tej chwili naszym krajem Odpowiedz Link Zgłoś
poszeklu Lepper szuka winnego zapasci eksportu do Rosji 28.08.06, 15:00 Najpierw mowol, ze to przez Macierewicza nie doszlo do odwolania embargo Rosji na polska zywnosc. Teraz nieomieszka zrzucic wine na swojego doradce. Odpowiedz Link Zgłoś
dzyndzelbaum Bielan z Czarnym Mózgiem 28.08.06, 11:16 Ten typek Mojzesowicz jak był u nas to sam słyszałem ,mówił że rząd nic nam nie pomoże bo nie ma skąd wziąć bo budżet nie przewiduje za mała rezerwa i takie tam. Kopie własny rząd i jeszcze go broni taki tęmpy smarkacz. Odpowiedz Link Zgłoś
hwadu Walizka Leppera z milionem dolarów od Smithfielda 28.08.06, 11:22 "Gazeta Polska" o Lepperze i Smithfieldzie. Dlaczego Lepper najpierw zawzięcie zwalczał amerykańską firmę mięsną, a potem zmienił front. Czy przekonali go do tego szefowie amerykańskiej firmy? "W 1999 r. Andrzej Lepper obiecał rolnikom walkę z wyniszczającą rodzinne gospodarstwa konkurencją - wkraczającą na polski rynek amerykańską korporacją mięsną Smithfield. Po kontaktach z szefami firmy, którzy - jak przyznaje lider Samoobrony - zaproponowali mu pieniądze, zaprzestał swych protestów. A na interesach z firmą ściśle związaną ze Smithfieldem zarabia dziś współpracownik Leppera" - pisze środowa "Gazeta Polska". Smithfield to największy na świecie producent wieprzowiny. Działalność koncernu od lat budzi w USA protesty ekologów. Podkreślają oni, że na farmach Smithfielda hoduje się nawet i po kilkaset tysięcy świń stłoczonych w metalowych kojcach, bez światła dziennego i ściółki. Ich odchody zanieczyszczają glebę i zbiorniki wodne. Wokół farm panuje nieznośny smród. Innym ubocznym skutkiem działalności Smithfielda jest upadek drobnych gospodarstw hodowlanych, które nie mają szans w konkurencji z potentatem. W 1999 r. Smithfield postanowił wejść do Polski. Był to czas masowych blokad Samoobrony skierowanych przeciwko polityce rządu Jerzego Buzka. Jak pisze "GP", Lepper zbliżył się w tym czasie do środowisk ekologicznych. Wraz ze swą prawą ręką Januszem Malewiczem pojechał do USA na koszt ekologicznej organizacji Animal Welfare Institute. Oglądał spustoszenia, jakich dokonał Smithfield, pikietował siedzibę koncernu, obiecywał powstrzymać ekspansję firmy w Polsce. Zachwyceni amerykańscy ekolodzy przyznali Lepperowi medal. Rok później Lepper nawiązuje kontakt z przedstawicielami Smithfielda w Polsce. Opowiada Malewicz: „Wiem o trzech spotkaniach (...). Do pierwszego doszło w siedzibie Samoobrony. Animex, będący częścią Smithfielda, reprezentował pan Marek Gurdziel. Drugie odbyło się w siedzibie Animeksu w Warszawie. Wziął w nim udział pan Baxter, zastępca szefa Smithfielda. W mojej obecności zaproponował nam pieniądze. Powiedział dokładnie, że może »wspierać działalność związkową «”. Ile? „GP” przypomina, że podczas dawnych protestów sam Lepper twierdził, że firma proponowała mu 1,5 mln dol. łapówki. Malewicz kontynuuje: "Wiem, że było jeszcze trzecie spotkanie między Lepperem i Baxterem, w cztery oczy. Po tym spotkaniu Lepper kazał zabrać samochodem dostawczym pięć tysięcy kaset z filmem obciążającym firmę Smithfield. Samochód należał do Stanisława Łyżwińskiego, obecnego posła Samoobrony". Ciąg dalszy przedstawia Leszek Zwierz, b. działacz Samoobrony: "Wiem, że podczas spotkania Lepper otrzymał pieniądze w gotówce. Kasety z filmem o Smithfieldzie zostały wywiezione i spalone w betoniarni w Hucie Skaryszewskiej koło Radomia, należącej do Łyżwińskiego". Mało tego - "GP" ustaliła, że działacz wielkopolskiej Samoobrony Mirosław Tomikowski pracuje dla związanej ze Smithfieldem spółki Prima Farm (dostarcza świnie do tuczenia). Zarabia na tym ponoć 16 tys. zł miesięcznie. Efekt związków Leppera z korporacją jest taki, że protesty Samoobrony przeciwko Smithfieldowi ucichły. Boje z potentatem toczą już tylko lokalne organizacje pozarządowe, a ślady zaangażowania w sprawę Samoobrony usuwane są z jej strony internetowej. Choć Lepper, zapytany przez "GP", wciąż utrzymuje, że jest przeciwnikiem Smithfielda i zapewnia, że żadnych układów między między nim a amerykańską firmą nie było. Podobnie twierdzą w Smithfieldzie. Z pojedynku Rokita - Lepper w Radiu Zet Lider PO Jan Rokita do Andrzeja Leppera: "Do pewnego momentu Pan (...) zwalczał publicznie, gwałtownie, nawet na Pańskiej stronie internetowej to przeczytałem, firmę Smithfield. (...) Ostatnio Pan ją przestał zwalczać. Pan podejmuje rozmaite kampanie, (...) po czym w tajemniczych okolicznościach, gwałtownie się Pan wycofuje (...). Lepper: "(...) To Lepper był przesłuchiwany w prokuraturze, to Lepper był ścigany za to, ze te fermy blokował. (...) Pan mnie śmie zarzucać, że ja się z kimś dogadałem, że brałem łapówkę". serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,1972589.html Odpowiedz Link Zgłoś
hwadu Walizka Leppera z milionem dolarów od Smithfielda 28.08.06, 13:07 Polacy, brońcie swoich świń i kraju! Gazeta Wyborcza, Robert F. Kennedy jr 03-10-2003 Jeśli poddacie się terrorowi amerykańskiego koncernu Smithfield Foods, wasze powietrze i rzeki zostaną zatrute, zamiast wieprzowiny ludzie będą jeść chemiczne świństwo, a rolników czeka los chłopów pańszczyźnianych na własnej ziemi - twierdzi amerykański ekolog Robert F. Kennedy jr Jeżeli Polska ma rozkwitnąć w nurtach globalnej gospodarki, zamiast w nich utonąć, musi dostrzec swą niezwykłą siłę i uwierzyć w siebie. Jestem przewodniczącym amerykańskiej organizacji ekologicznej Waterkeeper Alliance (Związek Obrońców Wody). Jestem też liderem koalicji, która skupia ruchy w obronie gospodarstw rodzinnych, rybaków, środowiska naturalnego, zwierząt i zdrowej żywności, a także stowarzyszenia religijne i obywatelskie. Połączyła nas walka z koncernem Smithfield Foods. Przez ostatnie 18 miesięcy byłem w Polsce dwukrotnie, by ostrzec was przed konsekwencjami wpuszczenia tego koncernu do Polski. Smithfield to jedna z ponadnarodowych korporacji, które przekształciły tradycyjny chów zwierząt w przemysłową produkcję mięsa. Jest największym na świecie hodowcą świń, w USA opanował prawie 30 proc. rynku wieprzowiny. Jest też jednym z największych trucicieli wód i powietrza w mojej ojczyźnie. Smithfield wraz z innymi koncernami wyrugował dziesiątki tysięcy drobnych rolników z ich ziemi, pozbawił pracy tysiące rybaków, rozbił społeczności lokalne, zniszczył zdrowie mieszkańców wsi - a przy tym w niewyobrażalnie okrutny sposób traktuje miliony zwierząt hodowlanych. Cztery lata temu, w roku 1999, Smithfield rozpoczął przejmowanie byłych PGR-ów i zakładów mięsnych w Polsce. 22 lipca br. miałem okazję wysłuchać w zapełnionej po brzegi sali konferencyjnej Senatu RP wiceprezesa koncernu Gregga Schmidta, który zapewniał, że jego firma zmodernizuje polskie rolnictwo, przyniesie dobrobyt i pracę społecznościom wiejskim. Przez ostatnie dwie dekady Smithfield i jego sojusznicy składali identyczne obietnice mieszkańcom Karoliny Północnej - rolniczego stanu USA. W odpowiedzi senat stanowy przyjął regulacje prawne, by ułatwić im inwestycje. Dzięki temu Smithfield mógł zbudować w hrabstwie Bladen największą rzeźnię świata, gdzie każdego dnia zabija się 30 tys. świń. Z siłą lawiny ruszyła produkcja trzody metodami przemysłowymi. Przemysł śmierci Smithfield Foods był z początku niewielką firmą z Wirginii trudniącą się jedynie przetwórstwem mięsa. Jej szef Joe Luter zaczął jednak skupować hodowle świń, by kontrolować całość produkcji - od prosięcia do schabowego. Luter, który sam o sobie mówi: "twardy człowiek w twardym biznesie", mieszka w Nowym Jorku, w pałacyku wartym 17 mln dolarów. Smithfield buduje chlewnie o rozmiarach boiska do piłki nożnej, gdzie tysiące manipulowanych genetycznie świń żyją wtłoczone w małe metalowe kojce - bez światła dziennego i ściółki, bez możliwości ruchu, rycia w ziemi czy kontaktu z innymi zwierzętami. Utrzymywane są przy życiu przez ciągłe podawanie antybiotyków i substancji zawierających metale ciężkie. Cała ta chemia ląduje w odchodach zwierząt. A świnia wytwarza dziesięciokrotnie więcej odchodów niż człowiek! W jednym z obiektów Smithfielda w stanie Utah żyje 850 tys. świń, które wytwarzają więcej ścieków niż Nowy Jork! Odchody spływają przez otwory w podłodze do podziemnego zbiornika, skąd co jakiś czas wypompowuje się je do olbrzymich szamb, eufemistycznie zwanych "lagunami". Podczas gdy miasta zobowiązane są do utylizacji ścieków, "fabryki mięsa" wylewają nieprzerobioną gnojowicę na pola. Odchody docierają do wody gruntowej lub wraz z wodą deszczową spływają do strumieni, rzek i jezior. Ścieki to prawdziwie diabelska mikstura. Zawierają prawie 400 substancji toksycznych - metale ciężkie, antybiotyki, hormony, pestycydy, dziesiątki drobnoustrojów i wirusów. Antybiotyki z tej "trującej zupy" przyczyniają się do rozwoju superbakterii odpornych na leki. Odchody zatruły już wody gruntowe 34 stanów USA. Związki azotu powodują zgony noworodków i niedorozwój umysłowy dzieci. Skażenia przyniosły choroby i śmierć tysięcy Amerykanów. W 1993 r. w 800-tysięcznym Milwaukee połowa mieszkańców zachorowała wskutek zatrucia wody pitnej przez pobliską rzeźnię; 114 osób zmarło. Ścieki stały się świetną pożywką do rozwoju w wodach przybrzeżnych nieznanego wcześniej mikroorganizmu Pfisteria piscicida. Mikrob ów zabija co roku miliony ryb; na ich ciele pojawiają się otwarte niegojące się rany. Ludzie łowiący ryby lub kąpiący się w tych wodach mają poważne problemy z oddychaniem i narażeni są na uszkodzenie mózgu. 15 lat temu Karolina Północna miała jedne z najczystszych wód w całej Ameryce. Dziś jej wody należą do najbardziej zanieczyszczonych. W samym tylko 1995 r. wyciek ze zbiornika płynnych odchodów zwierzęcych spowodował śmierć miliarda ryb w rzece Neuse. Władze stanowe musiały użyć buldożerów, by usunąć zwały martwych ryb z atlantyckich plaż Pamlico i Albermarle. Również obecnie na skutek ekspansji Smithfielda rzeka Neuse jest tak zanieczyszczona, iż rokrocznie ginie w niej 100 mln ryb. Skórę tamtejszych rybaków pokrywają ropiejące rany. Pfisteria pojawiła się także w stanie Maryland, gdzie władze stanowe ze względów sanitarnych wyłączyły z użytkowania rzeki wpadające do zatoki Chesapeake. Smród z chlewni przemysłowych przekracza wszelkie wyobrażenie. Okoliczni mieszkańcy duszą się, wymiotują, mdleją... Nie mogą już otworzyć okna, wywiesić wypranej bielizny. Jedzenie, które zechcemy spożyć w odległości kilku kilometrów od fermy, będzie miało zapach i smak świńskich odchodów. Fetor może przyprawić o mdłości osoby lecące w samolocie 1000 metrów nad chlewnią! Najnowsze ekspertyzy agend rządowych USA dowodzą, że toksyczność wyziewów przekracza federalne normy sanitarne i ekologiczne. Jedno z badań wykazało, że codziennie z chlewni ulatują w powietrze miliony bakterii odpornych na antybiotyki. Niektóre fermy wydzielają siedmiokrotnie więcej substancji szkodliwych wywołujących ataki astmy, niż dopuszcza ustawa o czystości powietrza. Pańszczyzna na własnej ziemi Każda nowa ferma przemysłowa prowadzi do bankructwa dziesiątków rodzinnych gospodarstw. Ponieważ zwierzęta mają zerową opiekę, dwóch robotników może obsługiwać fermę z 10 tys. świń. Praca tych ludzi należy do najbardziej niebezpiecznych i najgorzej opłacanych w USA. Robotnicy rzadko wytrzymują dłużej niż kilka miesięcy. W dużych rzeźniach, także Smithfielda, rotacja załóg wynosi 100 proc. rocznie. Weźmy choćby Karolinę Północną, drugi co do wielkości stan pod względem produkcji trzody chlewnej. Dwadzieścia lat temu było 27 tys. gospodarstw rodzinnych hodujących świnie. Dziś nie pozostał prawie nikt; rolników zastąpiło 2200 ferm, z których 1600 należy do Smithfielda. Koncern przejął 75 proc. całej produkcji trzody. W stanie Iowa "fabryki świń" spowodowały upadek 45 tys. niezależnych hodowców. Spośród pozostałych 10 tys. aż połowa kontrolowana jest przez Smithfielda i kilka innych korporacji. A Joe Luter w rozmowie z "Washington Post" zapowiedział, że zmieni Polskę w "europejski stan Iowa"! Każdy rolnik, który podpisuje kontrakt ze Smithfieldem, staje się chłopem pańszczyźnianym na własnej ziemi. Koncern uzależnia go od siebie. Po pewnym czasie rolnicy mogą sprzedawać świnie tylko tej jednej firmie, akceptując dyktowane przez nią warunki i ceny. Nie mają wyboru. Po utworzeniu wielkich ferm koncern zalał rynek wieprzowiną. Cena żywca, jaką uzyskiwali rolnicy, spadła z 1,20 dolara do 16 centów za kilogram. Ponieważ koszt produkcji wynosi 72 centy za kilogram, niemal wszyscy drobni hodowcy splajtowali. Ostali się ci, którzy podpisali kontrakty ze Smithfieldem. Koncern wszakże nie stracił na spadku cen żywca, ponieważ cena szynki czy boczku w sklepach pozostała niezmieniona. Odpowiedz Link Zgłoś
el_bigos ciekawe, którego polityka czepi się następnym 28.08.06, 11:29 razem Lepper żeby wydrzeć kolejne stanowiska Odpowiedz Link Zgłoś
piskoala Bielan: Nie dla dymisji Mojzesowicza 28.08.06, 11:43 Jeszcze jeden doradca geniusza PiSstrategii. Z tytułu wynikało dla mnie -- Nie dla .... i już myślałem, że włączył się arcygeniusz minonych strategii dla przygłupich i nierozgarniętych Urban, który jawił mi się jako doradca i tej ekipy. Ekipa tak samo traktuje ciemny lud a my od lat uważamy ich za-kocie-gó... ---- viva la koala de la IV RP: PiS/SO/PRL Odpowiedz Link Zgłoś
piskoala Re: Bielan: Nie dla dymisji Mojzesowicza 28.08.06, 11:46 piskoala napisał: ... w poprzednim pości automat mnie ocenzurował > uważamy ich za-kocie-gó... poprawiam się PiS-g-ó-w-n-o > ---- > viva la koala de la IV RP: PiS/SO/PRL Odpowiedz Link Zgłoś
bercik_28 Wybiórcza amnezja? 28.08.06, 11:50 Bielan powiedział, że likwidacja WSI była jednym z głównych postulatów przedwyborczych PiS. "Zdecydowana większość wyborców, którzy głosowali na PiS, głosowało też na nas ze względu na to, że głosiliśmy potrzebę likwidacji WSI..." Jasne!! Ludzie nie chcieli "Taniego Panstwa", obniżenia podatków, 3 mln mieszkań, tylko akurat likwidacji WSI. Politycy PiSu jeśli chodzi o obietnice przedwyborcze cierpią chyba na wybiórcza amnezje. Odpowiedz Link Zgłoś
rejtann Mojzesowicz, Lepper i dolary Smithfielda 28.08.06, 11:54 "Gazeta Polska" o Lepperze i Smithfieldzie. Dlaczego Lepper najpierw zawzięcie zwalczał amerykańską firmę mięsną, a potem zmienił front. Czy przekonali go do tego szefowie amerykańskiej firmy? "W 1999 r. Andrzej Lepper obiecał rolnikom walkę z wyniszczającą rodzinne gospodarstwa konkurencją - wkraczającą na polski rynek amerykańską korporacją mięsną Smithfield. Po kontaktach z szefami firmy, którzy - jak przyznaje lider Samoobrony - zaproponowali mu pieniądze, zaprzestał swych protestów. A na interesach z firmą ściśle związaną ze Smithfieldem zarabia dziś współpracownik Leppera" - pisze środowa "Gazeta Polska". Smithfield to największy na świecie producent wieprzowiny. Działalność koncernu od lat budzi w USA protesty ekologów. Podkreślają oni, że na farmach Smithfielda hoduje się nawet i po kilkaset tysięcy świń stłoczonych w metalowych kojcach, bez światła dziennego i ściółki. Ich odchody zanieczyszczają glebę i zbiorniki wodne. Wokół farm panuje nieznośny smród. Innym ubocznym skutkiem działalności Smithfielda jest upadek drobnych gospodarstw hodowlanych, które nie mają szans w konkurencji z potentatem. W 1999 r. Smithfield postanowił wejść do Polski. Był to czas masowych blokad Samoobrony skierowanych przeciwko polityce rządu Jerzego Buzka. Jak pisze "GP", Lepper zbliżył się w tym czasie do środowisk ekologicznych. Wraz ze swą prawą ręką Januszem Malewiczem pojechał do USA na koszt ekologicznej organizacji Animal Welfare Institute. Oglądał spustoszenia, jakich dokonał Smithfield, pikietował siedzibę koncernu, obiecywał powstrzymać ekspansję firmy w Polsce. Zachwyceni amerykańscy ekolodzy przyznali Lepperowi medal. Rok później Lepper nawiązuje kontakt z przedstawicielami Smithfielda w Polsce. Opowiada Malewicz: „Wiem o trzech spotkaniach (...). Do pierwszego doszło w siedzibie Samoobrony. Animex, będący częścią Smithfielda, reprezentował pan Marek Gurdziel. Drugie odbyło się w siedzibie Animeksu w Warszawie. Wziął w nim udział pan Baxter, zastępca szefa Smithfielda. W mojej obecności zaproponował nam pieniądze. Powiedział dokładnie, że może »wspierać działalność związkową «”. Ile? „GP” przypomina, że podczas dawnych protestów sam Lepper twierdził, że firma proponowała mu 1,5 mln dol. łapówki. Malewicz kontynuuje: "Wiem, że było jeszcze trzecie spotkanie między Lepperem i Baxterem, w cztery oczy. Po tym spotkaniu Lepper kazał zabrać samochodem dostawczym pięć tysięcy kaset z filmem obciążającym firmę Smithfield. Samochód należał do Stanisława Łyżwińskiego, obecnego posła Samoobrony". Ciąg dalszy przedstawia Leszek Zwierz, b. działacz Samoobrony: "Wiem, że podczas spotkania Lepper otrzymał pieniądze w gotówce. Kasety z filmem o Smithfieldzie zostały wywiezione i spalone w betoniarni w Hucie Skaryszewskiej koło Radomia, należącej do Łyżwińskiego". Mało tego - "GP" ustaliła, że działacz wielkopolskiej Samoobrony Mirosław Tomikowski pracuje dla związanej ze Smithfieldem spółki Prima Farm (dostarcza świnie do tuczenia). Zarabia na tym ponoć 16 tys. zł miesięcznie. Efekt związków Leppera z korporacją jest taki, że protesty Samoobrony przeciwko Smithfieldowi ucichły. Boje z potentatem toczą już tylko lokalne organizacje pozarządowe, a ślady zaangażowania w sprawę Samoobrony usuwane są z jej strony internetowej. Choć Lepper, zapytany przez "GP", wciąż utrzymuje, że jest przeciwnikiem Smithfielda i zapewnia, że żadnych układów między między nim a amerykańską firmą nie było. Podobnie twierdzą w Smithfieldzie. Z pojedynku Rokita - Lepper w Radiu Zet Lider PO Jan Rokita do Andrzeja Leppera: "Do pewnego momentu Pan (...) zwalczał publicznie, gwałtownie, nawet na Pańskiej stronie internetowej to przeczytałem, firmę Smithfield. (...) Ostatnio Pan ją przestał zwalczać. Pan podejmuje rozmaite kampanie, (...) po czym w tajemniczych okolicznościach, gwałtownie się Pan wycofuje (...). Lepper: "(...) To Lepper był przesłuchiwany w prokuraturze, to Lepper był ścigany za to, ze te fermy blokował. (...) Pan mnie śmie zarzucać, że ja się z kimś dogadałem, że brałem łapówkę". serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,1972589.html Ministerstwo Rolnictwa 2003: "Smithfield to jeden z największych trucicieli wód i ziemi w USA Monopolizuje rynek - pozbawia pracy rolników, rybaków , rozbija społeczności lokalne, w okrutny sposób traktuje zwierzęta. Odchody świń z jego ferm trafiają na pola , a stąd do do wody gruntowej lub z deszczami do strumieni, rzek i jezior. Jedna ferma w UTAch (850 tys. świń) wytwarza więcej ścieków niż Nowy Jork. W Milwaukee wskutek zanieczyszczenia przez koncern rzek zginęło 114 osób to tylko jeden z serii przykładów Koncern korumpuje polityków, a politycy niechętni koncernowi są niszczeni w prasie i szykanowani Smithfield łamie prawo. Po spotkaniu władz firmy z Jerzym Buzkiem rząd zaczął zamykać małe rzeźnie, by zniszczyć konkurencję dla koncernu. Poza tym rząd zmienił kwalifikację prawną płynnej gnojowicy, wprowadzono zmiany w ustawie o ochronie zwierząt. Subsydia rządowe do eksportu wieprzowiny przypadły koncernowi. Wojewoda wielkopolski odmówił działalności Smithfielda w Więckowicach, ale Ministerstwo Ochrony Środowiska uchyliło tę decyzję. Smithfield już niszczy drobnych rolników - w zachodniopomorskiej zamykane są małe rzeźnie, a wielkie rzeźnie nie biora świń od małych gospodarstw. "Smithfield użyje swojego ogromnego bogactwa, by poprzez wpływy wśród urzędników rządowych zdobyć monopol." www.mos.gov.pl/2aktualnosci/przeglad_prasy/2003pazdziernik/06_10_2003.shtml Odpowiedz Link Zgłoś
tzetze1 Oj Bielan Bielan 28.08.06, 12:04 Likwidacja WSI zajmuje sie czlowiek psychicznie chory. I to jest zagrozenie, kundlu Kartofla Odpowiedz Link Zgłoś
grali1 Bielan: Nie dla dymisji Mojzesowicza 28.08.06, 12:13 Czy takie Bielany, Kurskie i inne Kamińskie zawsze muszą w polityce istnieć?! Okropność. Odpowiedz Link Zgłoś
hwadu Samoobrona i Jeden z głównych aferzystów III RP 28.08.06, 13:03 Jeden z głównych aferzystów III RP kupił blisko milionowy dług Janusza Maksymiuka - prawej ręki Andrzeja Leppera. Dlaczego? Dolnośląski poseł Janusz Maksymiuk to dziś bliski współpracownik przewodniczącego Samoobrony i współtwórca paktu stabilizacyjnego zawartego z PiS i LPR. Ryszard Bonda - pozbawiony immunitetu poseł ubiegłej kadencji (Samoobrona, potem niezależny) - ma na koncie kilka spraw karnych. W najważniejszej jest sądzony za zagarnięcie 27 tys. ton zboża (w tym z rezerw państwowych) o wartości ponad 11 mln zł. Bonda na rozprawy nie przychodzi, wciąż jest chory, sędzia grozi mu aresztem. Obu połączył dług. Maksymiuk był największym dłużnikiem szczecińskiej firmy Fosfan SA (przed prywatyzacją - państwowy Superfosfat); nie zapłacił jej za nawozy. Ale jego dług, szacowany na 850 tys. z odsetkami, ktoś kupił. Kto? - Zobowiązaliśmy się do zachowania w tajemnicy zarówno kupującego dług, jak i cenę - mówi Jacek Ciubak, prezes Fosfanu SA. - Zrobiliśmy dobry interes. Umowa sprzedaży tej wierzytelności była bezwarunkowa, co oznacza, że kupujący nie mógł nam jej "zwrócić", gdyby nie był w stanie wyegzekwować długu. - Czy to Ryszard Bonda kupił ten dług? - Nie mogę odpowiedzieć na tak sformułowane pytanie. Z dwóch wiarygodnych źródeł wiemy jednak, że dług polityka kupiła firma Bondy. Długi (ściślej: wierzytelności) kupuje się po to, by na nich zarobić. Według specjalistów od tego handlu długi polityków to obecnie chodliwy towar, gdyż politycy w obawie przed kompromitacją szybko oddają pieniądze egzekutorom. Mówi właściciel firmy handlującej długami: - Od polityka łatwiej dług ściągnąć, jest bardziej podatny na argumenty takie jak zawiadomienie partii, kontrahentów, dziennikarzy albo wręcz ogłoszenia w prasie. Polityka to rozmiękcza. Ryszard Bonda jest nieuchwytny dla dziennikarzy, nie zdołaliśmy go zapytać, po co mu dług Maksymiuka. Maksymiuk sam przyznaje, że jest niewypłacalny. Jego długi szacuje się łącznie na blisko 3 mln zł. Mówi nam: - Dostałem pismo z jakiejś firmy, że kupiła mój dług. Nie pamiętam jej nazwy. Nie wiem, co to dla mnie oznacza. Mówi pan, że za tym stoi Ryszard Bonda?! No to chyba będę miał kłopoty. Pytamy właściciela firmy handlującej długami, czy kupiłby dług Maksymiuka "bezwarunkowo"? - Na takim długu bym stracił. Ten pan ma kilkuletnie długi, więc powinno się je kupić dość tanio, powiedzmy za 15-20 proc. głównej należności. Musiałbym więc od pana Maksymiuka odzyskać co najmniej 30 proc. wartości długu. A on tyle nie da, bo nie ma. Po co więc ktoś kupił jego dług? - pytamy dalej. - Może ktoś podstawiony przez pana Maksymiuka za jego pieniądze kupił. Niezbyt to ładnie ani legalnie, ale tak się robi - mówi handlarz długami. - A może ktoś chce mieć tego pana w szachu? Czyli odnieść jakąś korzyść niepieniężną. Może powiedzieć na przykład: "Teraz idziemy do komornika i wchodzimy na pana poselskie diety". Albo: "Sprzedamy pana dług firmie krzak reprezentowanej przez czterech wysportowanych gości ze Wschodu". To kwestia indywidualnego podejścia do człowieka. Znany zachodniopomorski polityk, który chce być anonimowy: - Bondę i Andrzeja Leppera łączą nadal bardzo ciepłe stosunki. Według mojego rozeznania Bonda zrobił po prostu koleżeńską przysługę kolegom ze swojej drużyny. ŹRÓDŁO: serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3168405.html Odpowiedz Link Zgłoś
hwadu Samoobrona i Jeden z głównych aferzystów III RP 28.08.06, 13:13 Sejm huczy od przypuszczeń na temat prawdziwych powodów ofensywy lidera Samoobrony, wicepremiera Andrzeja Leppera. W parlamentarnych kuluarach coraz częściej spotkać można byłego posła Ryszarda Bondę, ściganego za kradzież zboża. Choć Samoobrona w poprzedniej kadencji wyrzuciła go z klubu, to nadal utrzymuje z nim kontakty. Według naszych informacji, przed kilkunastoma dniami Bonda miał odwiedzić prezesa firmy Elewarr Janusza Kuffela. Spółce tej zalega z zapłatą 8 mln zł. Zaproponował układ: wpłaca milion, a dług jest mu darowany. Kuffel się nie zgodził, więc Bonda wstał i wyszedł ze słowami: "To załatwimy to inaczej". Tydzień później Kuffel nie był już prezesem. Niewykluczone, że w ten sposób szef Agencji Rynku Rolnego Roman Wenerski, dobry znajomy brata lidera SLD Wojciecha Olejniczaka, chciał przypodobać się Lepperowi, by nie stracić posady. Niewykluczone, że mianowany prezesem za czasów rządów SLD Wenerski może zostać odwołany. Odpowiedz Link Zgłoś