Dodaj do ulubionych

Rokicie zrobiło się duszno

22.10.06, 19:54
nie dziwię mu się
Obserwuj wątek
    • kormoran222 Re: Rokicie zrobiło się duszno 22.10.06, 21:55
      Łysiak pisze że rokita to pacynkarz jakiś jest czy cos w podobie.

      "* Pan Rokita w roli małpkowego tryzuba, czyli jako trzy małpki, z których
      jedna nic nie mówi, druga nic nie widzi, a trzecia nic nie słyszy. Będąc
      szefem Urzędu Rady Ministrów w uweckim rządzie madame Suchockiej trzymał
      wszystkie nitki i sznurki jako oberlalkarz, i nic a nic nie wiedział, bidula,
      że pod jego nosem rządowe służby specjalne metodami tajnymi i nielegalnymi
      (kryminalnymi) systematycznie i systemowo łamią prawo tudzież konstytucję,
      flekując opozycyjne (prawicowe) partie jak w Kongu, Zimbabwe, Korei Północnej
      czy innym państwie totalitarnym! Takie numery to tylko na Kubie i nad Wisłą
      zawracaną kijem przez UW. Teraz struga niewiniątko: nic nie mówiłem, bo nic
      nie widziałem i nic nie słyszałem. Istny posążek czwartej małpki zastępującej
      trio, czyli trzy w jednym z aureolą nad głową, męczennik tout court."
    • wabene Re: Rokicie zrobiło się duszno 22.10.06, 23:14
      ROKITA - DUSZNA ATMOSFERA!!!


      Heheh ciekawe Jasiu nam sie udusi bo otacza go duszna atmosfera
      i.wp.pl/a/f/gif/975/icon_lol.gif a mialo byc tak pieknie juz nawet
      naczelny gangster PO Schetyna mowil:

      "7 pazdziernika obudzimy sie w innej rzeczywistosci.."
      i.wp.pl/a/f/gif/975/icon_lol.gif
      Teraz naczelny inwigilator i bufon z Krakowa bredzi o dusznej atmosferze no taki
      straszny ten PiS Jakubowska,Szteliga,szafa Lesiaka,Mazur,ujawnienie agentury a
      tak bylo milo i co oni zrobili ten PiS ??
      Duszna atmosfere i.wp.pl/a/f/gif/975/icon_lol.gif

      Najlepiej opisala to na swoim blogu @Kataryna gdzie zacytowala dwie kuriozalne
      wypowiedzi:
      "Duszna atmosfera"

      Ma rację Jan Rokita gdy mówi o "dusznej atmosferze" w państwie rządzonym przez
      PiS. Bo czym innym jak "duszną atmosferą" wytłumaczyć niektóre wypowiedzi
      polityków i dziennikarzy? Oto dwie perełki z ostatnich dni. Refleksje, które
      mogły się zrodzić wyłącznie w głowach przez dłuższy czas pozbawionych dopływu
      świeżego powietrza, poziom absurdu i tupet autorów dobrze oddają klimat. To już
      chyba objawy paniki.

      Krzysztof Kozłowski znalazł winnego inwigilacji prawicy:

      "Odpowiedzialność polityczną za inwigilację prawicy ponosi minister Wassermann.
      W lipcu 1990 roku odmówił przyjścia do UOP i objęcia pionu śledczego. Gdyby pan
      Wassermann przyszedł wtedy i pomógł nam, nie byłoby żadnej inwigilacji prawicy.
      Na pewno"

      Leszek Miller ustalił odpowiedzialnego za śmierć generała Papały:

      "Moralną odpowiedzialność za śmierć gen. Papały ponoszą ci, którzy zmusili go do
      ustąpienia z zajmowanego stanowiska. Bo bez wątpienia komendanta policji w
      służbie jest o wiele trudniej zabić niż byłego komendanta"

      Nie znam się na zabijaniu komendantów policji ale ufam tutaj Leszkowi Millerowi.
      Znaczy winny Buzek. Duszno, ach jak bardzo duszno! Jakubowska siedzi, Mazur na
      celowniku, szafa Lesiaka otwarta, agentura do ujawnienia. Zaduch nie do
      wytrzymania. A tak było miło i komu to przeszkadzało? Czy można się dziwić, że
      jedynym warunkiem jaki postawił Pawlak w rozmowach koalicyjnych z PiSem była
      dymisja Ziobry? Że jedynym politykiem jakiego chciała postawić przed Trybunałem
      Stanu Platforma jest Ziobro? Że Monika Olejnik ośmiesza się oskarżając obecną
      ekipę Ziobry o chronienie zabójców Papały? Aż strach pomyśleć co się będzie
      działo gdy USA wydadzą nam Mazura, podusimy się wszyscy. A przecież taki na
      przykład wiceziobro Kaczmarek sam ma się z czego tłumaczyć bo jest zamieszany w
      "aferę mrówkową" wytropioną przez Gazetę Wyborczą:

      "W latach 80. młody Janusz Kaczmarek dostał posadę w gdańskiej prokuraturze
      dzięki swemu ojcu Kazimierzowi. Kaczmarek senior, wtedy pracujący w Baltonie,
      załatwił prokuratorowi okręgowemu Ryszardowi Zegarowi zachodni specyfik na
      mrówki faraonki, które rozpleniły się w bloku szefa okręgówki. W zamian Zegar
      załatwił Kaczmarkowi juniorowi etat"

      Tak, atmosfera zrobiła się bardzo duszna. Nic dziwnego, że Platforma znowu
      zaczyna przebąkiwać, że jest gotowa do przejęcia władzy, zwłaszcza, że ma
      dodatkową motywację.
      tomaszlis.wp.pl/f,317,t,53544,forum_viewtopic.html
      • wabene Re: Rokicie zrobiło się duszno 24.10.06, 21:21
        "SE": UOP sfałszował lojalkę J. Kaczyńskiego!!!

        "Super Express": Reporterzy gazety odnaleźli agenta, który w 1993 roku miał
        dostarczyć dziennikarzom sfałszowaną lojalkę Jarosława Kaczyńskiego.
        "Dopiero dziś wychodzi na jaw cała prawda o brudnej grze agentury. Zamieszczony
        w tygodniku "Nie" spreparowany przez Urząd Ochrony Państwa dokument
        »potwierdzający« współpracę szefa PC z tajnymi służbami PRL miał skompromitować
        Kaczyńskiego. Agent potwierdza, że lojalkę stworzyli sami oficerowie UOP" -
        czytamy w "SE".

        Na ślad fałszerstwa lojalki dziennikarze natrafili, przeglądając akta sprawy
        sądowej przeciwko płk. Janowi Lesiakowi.
        14 września 1998 roku o godz. 10.00 w warszawskiej prokuraturze zeznania składa
        poseł Jerzy Dziewulski. Polityk lewicy zeznał: "Na spotkaniu w 1995 r.
        przekazano mi, iż w maju 1993 r. oficer UOP zgłosił się do Urbana i przekazał
        oryginał lub kserokopię lojalki Jarosława Kaczyńskiego z informacją, że jest to
        prawdziwy dokument sporządzony w 1981 r. pod koniec grudnia. Według mojego
        informatora miała to być lojalka, że Jarosław Kaczyński współpracował.

        "Super Express" dotarł do dwóch oficerów UOP. Obaj potwierdzają, że lojalka
        Jarosława Kaczyńskiego została sfałszowana na polecenie kierownictwa UOP i przez
        agentów UOP.
        wiadomosci.onet.pl/1422666,11,1,0,120,686,item.html
    • wabene Re: Rokicie zrobiło się duszno 25.10.06, 13:14
      Jest wiele takich spraw...!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


      Śmierć gen. Marka Papały to nie jedyna do dziś niewyjaśniona zbrodnia. W lipcu
      1991 r. - rzekomo na zawał serca - umiera Michał Falzmann, młody pracownik NIK
      zajmujący się sprawą finansów FOZZ. Falzmann ustalił, że z funduszy FOZZ
      powstały dziesiątki spółek kontrolowanych przez byłych wysokich oficerów tajnych
      służb i milicji.
      21 lipca 1991 r. Falzmann skierował do dyrektora oddziału okręgowego NBP w
      Warszawie pismo, w którym wnioskował o udostępnienie mu informacji objętych
      tajemnicą bankową, o obrotach i stanach środków pieniężnych FOZZ. Kilka godzin
      później Anatol Lawina - na polecenie prezesa NIK Waleriana Pańki - odbiera
      śledztwo Falzmannowi. Dzień później inspektor Falzmann, mając zaledwie 38 lat,
      umiera. Cztery miesiące później w tajemniczym wypadku samochodowym ginie prezes
      NIK Walerian Pańko. Na prostym odcinku drogi Warszawa - Katowice auto, którym
      jechał, po prostu się rozpadło. Pańko zginął w przeddzień zapowiedzianego
      ogłoszenia wyników jego badań dotyczących FOZZ.
      W 1991 r. zastrzelony został, tak samo jak później Papała, Andrzej Stuglik, były
      oficer kontrwywiadu PRL, potem główny specjalista ds. rozliczeń dewizowych w
      Ministerstwie Finansów. Tuż przed śmiercią Stuglik miał mówić znajomym, że czeka
      na dopływ dużych pieniędzy pochodzących z transakcji, w której pośredniczył, a
      którą współorganizowały rosyjskie tajne służby.
      To nie koniec, w lipcu 1997 r. w wypadku samochodowym zginął poseł Tadeusz
      Kowalczyk. Wcześniej był członkiem Politycznego Komitetu Doradczego przy
      ministrze spraw wewnętrznych, a jak się potem okazało, od lat współpracował z
      gangsterami i byłymi oficerami tajnych służb. Przed śmiercią miał się spotykać z
      Papałą, wówczas zastępcą komendanta głównego policji. W 2001 r. zginął
      Mieczysław Zapiór, były funkcjonariusz oddziałów antyterrorystycznych milicji.
      Jego zgon nastąpił krótko przed planowanym odebraniem od niego zeznań w
      śledztwie dotyczącym śmierci Papały. Był kierowcą Stuglika, dobrze znał kierowcę
      prezesa Pańki, prowadził interesy z Ireneuszem Sekułą.
      Wojciech Wybranowski!!!
      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20061023&id=po23.txt
    • wabene Re: Rokicie zrobiło się duszno 25.10.06, 22:12
      Były dyrektor Zarządu Śledczego UOP płk Ryszard Bieszyński, rekomendując
      zwolnienie z aresztu Edwarda Mazura, sugerował, że zabójstwo gen. Marka Papały
      ma charakter "rodzinny"
      Ktoś chronił Mazura!!!!!!!!!!!!!!

      Śledztwo w sprawie zabójstwa gen. Marka Papały kierowane przez byłego dyrektora
      Zarządu Śledczego Urzędu Ochrony Państwa płk. Ryszarda Bieszyńskiego prowadzone
      było w sposób nieudolny, a pojawiające się w nim tezy kierowały je na
      niewłaściwe tory - twierdzą nasi informatorzy. Bieszyński pracował w Służbie
      Bezpieczeństwa, związany był też z generałami SB: Józefem Sasinem i Romanem
      Kurnikiem. Do środy Prokuratura Federalna w Chicago nie chce wypowiadać się na
      temat szans na ekstradycję Mazura do Polski. Jak poinformował nas przedstawiciel
      biura prokuratora Mitchella Marsa, do czasu posiedzenia sądu prokuratura nie
      komentuje całej sprawy.
      Nazwisko byłego dyrektora Zarządu Śledczego Urzędu Ochrony Państwa - Ryszarda
      Bieszyńskiego, w okresie kadencji Andrzeja Barcikowskiego, dyrektora
      Departamentu Postępowań Karnych ABW, choć nie łączy się bezpośrednio ze sprawą
      zabójstwa gen. Papały, ma - zdaniem naszych informatorów - ścisły związek ze
      sprawą śledztwa mającego wyjaśnić kulisy wypuszczenia przez prokuraturę w 2002
      r. Edwarda Mazura. Jednak, jak wynika z uzyskanych przez nas informacji, sprawa
      może mieć swoje drugie dno.
      - W czasach, kiedy pan Ryszard Bieszyński kierował śledztwem, mówiono
      powszechnie, że jego koncepcja prowadziła do hamowania, nie zaś rozwijania
      śledztwa - mówi minister Zbigniew Wassermann, koordynator służb specjalnych.
      Minister Wassermann nie jest jedynym, który wskazuje na poważne wątpliwości
      dotyczące prowadzonego przez Bieszyńskiego dochodzenia.
      - Pana Bieszyńskiego poznałem, będąc członkiem komisji śledczej, występował on
      wówczas w dwóch sprawach: dotyczącej Orlenu i "sprawy Mazura". W tej ostatniej,
      dotyczącej Edwarda Mazura, dał się poznać jako osoba kwestionująca ustalenia
      prokuratury - wspomina Antoni Macierewicz, szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego.
      Jak twierdzą nasi informatorzy, związani z organami ścigania, Bieszyński nie
      tylko podważał materiał zebrany przez prokuraturę, wskazujący na związki z całą
      zbrodnią środowisk byłej SB, ale również przyczynił się w 2002 r. do
      wypuszczenia przez prokuraturę Edwarda Mazura. Wystawiona przez niego opinia
      posłużyła wówczas prokuratorowi krajowemu Karolowi Napierskiemu jako pretekst do
      zwolnienia Mazura z aresztu. Bieszyński miał naciskać na prokuratorów, by nie
      stawiano Mazurowi zarzutów zlecenia zabójstwa Papały.
      - Pan Ryszard Bieszyński przekonywał bardzo mocno, że cała sprawa zabójstwa ma
      charakter rodzinny. Była to dość kuriozalna teza, sprzeczna z dotychczasowymi
      ustaleniami śledztwa, ale były dyrektor Departamentu Postępowań Karnych ABW
      upierał się właśnie przy tym wątku - twierdzi nasz informator.
      W 2005 r. sprawą ewentualnych nacisków na prokuratorów mających na celu
      skłonienie ich do zwolnienia Mazura zajęła się opolska prokuratura. Jednak
      umorzyła pospiesznie postępowanie, uznając, że żadnych nacisków nie było, a
      prokuratorzy, którzy wyrazili zgodę na zwolnienie Mazura, nie przekroczyli
      swoich kompetencji. Innego zdania są jednak badający ponownie sprawę katowiccy
      prokuratorzy, którzy twierdzą, że już w 2002 r. były przesłanki pozwalające na
      zatrzymanie Mazura w areszcie. Na polecenie Andrzeja Barcikowskiego, ówczesnego
      szefa ABW, Agencja wystawiła wówczas Bieszyńskiemu swoisty "certyfikat
      niewinności". W przesłanym do mediów oświadczeniu napisano wtedy: "Płk Ryszard
      Bieszyński, jako profesjonalista zajmujący się problematyką śledczą od wielu
      lat, miał pełne prawo do wygłaszania takiej opinii. Jeśli ktoś uważa tę różnicę
      za wstawiennictwo R. Bieszyńskiego za Edwardem Mazurem, oznacza to, że nie
      rozumie, na czym polega praca śledcza i niesprawiedliwie ocenia działalność osób
      w nią zaangażowanych".
      Rękojmia wydana Bieszyńskiemu przez Barcikowskiego nie dziwi - uważano ich za
      przyjaciół, sam Bieszyński miał mówić o sobie "prawa ręka Andrzeja". Barcikowski
      w latach 1984-1990 zasiadał na kierowniczym stanowisku w ogniwie odpowiedzialnym
      za analizy polityczne przy Komitecie Centralnym KC PZPR. Wtedy też
      prawdopodobnie nawiązał współpracę z Ryszardem Bieszyńskim, funkcjonariuszem SB.
      Ta układała się tak dobrze, że po objęciu funkcji szefa ABW przez Barcikowskiego
      Bieszyński znalazł się w gronie jego najbliższych współpracowników.
      Bieszyński związany był nie tylko z Barcikowskim, ale również, zdaniem naszych
      rozmówców, jeszcze z okresu swojej pracy w SB, doskonale znał generałów SB
      Józefa Sasina i Romana Kurnika. Nazwiska tych mężczyzn przewijają się w aktach
      sprawy dotyczącej zabójstwa generała Papały. Właśnie w tym wątku śledztwa,
      którego prawdziwość Bieszyński w ramach swojej pracy w UOP kategorycznie
      negował. Przypadek? Być może wyjaśni to śledztwo katowickiej prokuratury
      badającej kulisy zwolnienia w 2002 r. Mazura.
      - W samym śledztwie dotyczącym zabójstwa gen. Papały nazwisko Bieszyńskiego się
      nie pojawia, to zresztą nie ten czasokres. Natomiast rzeczywiście później
      prowadził śledztwo w sprawie zabójstwa i zastanawiające jest, dlaczego
      przedstawiał tak różne od stanu faktycznego wersje - mówi nam jeden z
      prokuratorów nadzorujących oba postępowania.
      Ryszard Bieszyński ma już problemy z wymiarem sprawiedliwości. Katowicka
      prokuratura postawiła mu zarzut przekroczenia uprawnień służbowych, podżegania
      do przekroczenia uprawnień innych funkcjonariuszy publicznych oraz podżegania
      ich do bezprawnego pozbawienia wolności byłego szefa Orlenu Andrzeja
      Modrzejewskiego 7 lutego 2002 roku.
      Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego rozpoczęła wczoraj sprawdzanie archiwów
      właśnie w związku ze sprawą zabójstwa gen. Papały. Prokurator krajowy Janusz
      Kaczmarek powiedział, że w sprawie tych sprawdzeń spotka się niebawem z szefem
      ABW Bogdanem Święczkowskim. Potwierdził zarazem, że badane będą te interesy
      Mazura, w tym giełdowe, które mogły mieć związek z zabójstwem byłego komendanta
      policji.
      Prezydent Lech Kaczyński powiedział wczoraj w Budapeszcie, że w czasach, gdy był
      ministrem sprawiedliwości, naciskano na niego, by umorzył śledztwo w sprawie
      zabójstwa gen. Papały. Zdaniem prezydenta, krótko po jego odmowie w postępowaniu
      pojawił się nowy ślad, który wskazywał na zabójców byłego komendanta policji.

      Starszak pomógł nie tylko przy a dwokacie
      Byli generałowie SB Józef Sasin i Roman Kurnik to nie jedyni prominentni
      funkcjonariusze SB, którzy - jak podejrzewa prokuratura - mogą mieć bezpośredni
      związek ze sprawą zabójstwa gen. Papały. Jak ustaliliśmy, organa ścigania
      interesują się osobą Hipolita Starszaka, pracownika Biura Śledczego SB od 1964
      roku. W minioną niedzielę w telewizji TVN Starszak przyznał, że pomógł w 2002 r.
      w "załatwieniu" Mazurowi adwokata. Wczoraj uściślił, że o tym, iż poszukuje on
      prawnika, powiedział mec. Eugeniuszowi Baworowskiemu. Prokuratorzy sprawdzają,
      czy rzeczywiście tylko na tym pomoc się skończyła. - To, że tak powiedział, o
      niczym nie świadczy. To chyba oczywiste, że bagatelizuje teraz sprawę swoich
      kontaktów z Mazurem. Starszak i jego powiązania są bardzo dokładnie sprawdzani -
      mówi nam jeden z zajmujących się sprawą śledczych.
      Na kilka godzin przed zabójstwem Papały Starszak wraz z żoną był w mieszkaniu
      Józefa Sasina. Nie został jednak na przyjęciu imieninowym w mieszkaniu dawnego
      kolegi z SB, opuścił lokal po krótkiej rozmowie.
      Hipolit Starszak to były pułkownik SB związany z bezpieką od 1964 r., w 1976 r.
      ukończył kurs na akademii KGB; kilkanaście przedmiotów, które studiował, to
      m.in. działania kontrwywiadowcze organów SB przeciwko wywiadom państw
      imperialistycznych, organizacja pracy i kierowania w radzieckim kontrwywiadzie,
      psychologia specjalna, kryminalistyka radziecka. Obecnie pełni funkcję dyrektora
      spółki "Urma", wydającej tygodnik "Nie" Jerzego Urbana. W bezpiece Starszak
      robił karierę po 1968 roku. "Błysnął" w oczach przełożonych, prowadząc
      • wabene Re: Rokicie zrobiło się duszno 25.10.06, 22:13
        W bezpiece Starszak robił karierę po 1968 roku. "Błysnął" w oczach przełożonych,
        prowadząc śledztwo przeciwko szpiegowi CIA Jerzemu Strawie, skazanemu przez sąd
        wojskowy na śmierć przez rozstrzelanie. Brał udział w zatrzymaniu w 1969 r.
        emisariuszy paryskiej "Kultury", ścigał ludzi współpracujących z Radiem Wolna
        Europa.
        Starszak, który był wczoraj gościem telewizji TVN 24, zapewniał, że nie zna
        Ryszarda Bieszyńskiego i nigdy się z nim nie kontaktował. Jak można się było
        spodziewać, zaprzeczył także, by - według jego wiedzy - na prokuratorów
        wywierano naciski w celu skłonienia ich do zwolnienia Mazura. Starszak, który
        zalicza się do grona bliskich znajomych Mazura, powiedział, że po raz ostatni
        spotkał się z nim w roku 2003 lub 2004 [nie pamięta dokładnej daty - przyp.
        W.W.] podczas swojego pobytu w Meksyku. Jak twierdził, nie spodziewał się, że
        Mazur będzie podejrzewany o zlecenie zabójstwa gen. Papały. - Nie ma takich
        cech, które by go do tego usposabiały - przekonywał funkcjonariusz SB.
        Znajomość Starszaka z Mazurem datuje się na połowę lat 90. Według Starszaka, z
        biznesmenem zapoznała go osoba zajmująca wówczas bardzo ważne stanowisko w
        państwie. Starszak nie ujawnił, o kogo chodzi, wszakże podkreślił, iż to osoba
        pełniąca funkcję ze społecznego wyboru. Były pułkownik SB przyznał również, że
        przed kilkoma tygodniami był przesłuchiwany przez katowicką prokuraturę
        prowadzącą śledztwo w sprawie zwolnienia Mazura w 2002 roku. Hipolit Starszak
        powiedział, że pytano go wówczas o znajomość z ówczesnym prokuratorem krajowym
        Karolem Napierskim. - Przecież to mój kolega ze studiów - tłumaczył.
        Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro negatywnie ocenił wczoraj decyzję
        strony amerykańskiej o odtajnieniu polskiego wniosku ekstradycyjnego dotyczącego
        Edwarda Mazura. - Fakt, że strona amerykańska upubliczniła dokumenty, nie cieszy
        mnie jako prokuratora generalnego ani polskiej prokuratury. Ale takie jest
        amerykańskie prawo i nie mieliśmy innego wyjścia - powiedział Ziobro.
        Minister sprawiedliwości podkreślił, że jest zainteresowany, aby do czasu
        rozstrzygnięcia sprawy zabójstwa gen. Papały zebrane materiały nie zostały
        upublicznione. Zaznaczył, iż chodzi przede wszystkim o zablokowanie dostępu do
        informacji ze śledztwa tym osobom, których mogłoby ono dotyczyć. - Edward Mazur
        nie jest ostatnim ogniwem łańcucha zbrodni zabójstwa generała Papały - zaznaczył
        minister.
        Wojciech Wybranowski
        www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20061024&id=po01.txt
    • kormoran222 Niedługo biedak będzie sikał do szpitalnej kaczki 25.10.06, 23:10
      Niedługo biedak będzie sikał do szpitalnej kaczki i cedził owsianke przez zęby.
      Obecna polityka to nie jest środowisko rokity i tuska.
      Bezstresowa była polityka w latach 90-tych ale ona odpłyneła w siną dal a
      zaczeła się po 2000-cznym roku polityka walki a nie układu ta polityka walki i
      starć stała się bardzo stresujacym zajeciem. Ja rokicie wróżę kliniczną
      depresje to nie jest na jego łeb.
    • wabene Re: Rokicie zrobiło się duszno 26.10.06, 22:12
      Rokita musiał wiedzieć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Prezydent Lech Kaczyński zapowiedział, że przed podjęciem decyzji w sprawie
      nowelizacji ustawy lustracyjnej będzie konsultował się zarówno z jej
      zwolennikami, jak i przeciwnikami.

      - Będę rozmawiał z panem senatorem Zbigniewem Romaszewskim, z panem marszałkiem
      Senatu Bogdanem Borusewiczem, z niektórymi dyrektorami z Instytutu Pamięci
      Narodowej, oczywiście z prezesem IPN Januszem Kurtyką, z historykami i z innymi
      środowiskami - zarówno tymi, którzy są gorącymi zwolennikami tej ustawy, jak i
      przeciwnikami. I wtedy podejmę decyzję - powiedział prezydent Lech Kaczyński w
      wywiadzie udzielonym wczoraj TVP.
      W zeszłym tygodniu nowelizacja ustawy lustracyjnej trafiła do prezydenta, który
      ma 21 dni na podjęcie decyzji, czy podpisać ustawę, zawetować lub przesłać do
      Trybunału Konstytucyjnego.
      Sporo miejsca w wywiadzie prezydent poświęcił kwestii inwigilacji prawicy.
      - W istocie była to akcja prześladowań prawicy - powiedział prezydent. Dodał, że
      Jan Rokita sam mu mówił, iż Konstanty Miodowicz jest jego najbliższym
      przyjacielem, człowiekiem wybitnej inteligencji. - Jest rzeczą niepodobną, by o
      tej inwigilacji nie wiedział - stwierdził prezydent. Zauważył, że nigdy nie
      mówił, że Rokita tę sprawę inspirował czy nią kierował, ale wiedział o
      "ingerencji służb na wielką skalę". - Jeżeli o tym nie wiedział, nie ma dla
      niego miejsca w demokratycznym państwie - powiedział Lech Kaczyński.
      Mikołaj Wójcik
      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20061026&id=po35.txt
    • wabene Re: Rokicie zrobiło się duszno 27.10.06, 21:49
      tomaszlis.wp.pl/f,319,t,55302,forum_viewtopic.html
      podaje za kobongo:
      To Iwona Sledzinska-Katarasinska ci co sie interesuja polityka i mediami
      swietnie znaja ta pania z ukladow
      SLD-POwskich w mediach przez ostatnie 16 lat moze dla pelnej jasnosci male info
      o tej pani:

      Iwona Śledzińska-Katarasińska (ur. 3 stycznia 1941 roku w Komornikach), polityk
      i dziennikarz, posłanka na Sejm I, II, III, IV i V kadencji.

      Ukończyła Wydział Filologiczny Uniwersytetu Łódzkiego; w PRL związana z "Głosem
      Robotniczym", organem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Łodzi. W latach 80. działacz
      opozycji z zakazem wykonywania pracy dziennikarza.

      Po 1989 jako pierwszy redaktor naczelny tworzyła łódzki dodatek "Gazety
      Wyborczej", działaczka Unii Wolności, a następnie Platformy Obywatelskiej. W
      1997 była kandydatem na stanowisko ministra kultury i sztuki w gabinecie Jerzego
      Buzka; wycofała się na skutek protestu AWS po ujawnieniu jej udziału w
      antysemickiej nagonce w 1968 r. (ministrem została Joanna Wnuk-Nazarowa).

      Od 1991 posłanka na Sejm. Do Sejmu IV i V kadencji wybrana z ramienia Platformy
      Obywatelskiej z najwyższym poparciem w okręgu łódzkim. Do maja 2006
      Przewodnicząca Zarządu Regionu Łódzkiego Platformy Obywatelskiej.

      Iwona Śledzińska-Katarasińska w czerwcu 2005 r., kierując samochodem po spożyciu
      alkoholu (0,24 promila w wydychanym powietrzu), doprowadziła do kolizji
      drogowej. Pomimo tego Sąd Koleżeński Platformy Obywatelskiej nie ukarał posłanki
      jakąkolwiek karą. W maju 2006 r. przedstawiono jej zarzut jazdy po spożyciu
      alkoholu, spowodowania kolizji drogowej i odjechania z miejsca zdarzenia bez
      podania danych. Za zarzucane jej czyny posłanka odpowiedać będzie przed sądem.


      Juz samo to dyskredytuje ta pania do jakichkolwiek osadow na temat mediow
      publicznych.

      Raport jest rzeczywiscie delikatnie mowiac smieszny zwazywszy na 16-letnia
      dominacje ukladu PO(UW)-SLD-PSL w mediach publicznych i to takiej ze niejaki pan
      Karnowski,Zaremba,Lisiewicz czyli ludzie o normalnych umiarkowanych pogladach
      ogladali drzwi TVP od zewnatrz nie wspominam o panach Semka,Sakiewicz itp.
      ktorzy byli po prostu oszolomami
      i jakikolwiek odzew tych panow byl po prostu pietnowany w kazdym medium III RP
      poczawszy od GW po Rzepe na Trybunie i TVP konczac.
      A telewizja Kwiatkowskiego czy w pewnych kregach zwana "dworska" byla po prostu
      zaprzeczeniem jakiegokolwiek obiektywizmu przypomne tylko o wypraszaniu goscia
      bo nie spodobal sie p.Millerowi,telefonach z Palacu Prezydenckiego o slynnym
      "Dramacie w trzech aktach" wyemitowanym w czasie najwiekszej ogladalnosci czyli
      o 20:00 w niedziele nie wspominajac.

      To nie ode mnie tylko od kolegi z kregow dawnej UW
      p.Celinskiego i.wp.pl/a/f/gif/975/icon_wink.gif

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka