Dodaj do ulubionych

Nauczyciel - największy problem szkoły

01.11.06, 19:06
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • kazek100 Re: Nauczyciel - największy problem szkoły 01.11.06, 19:23
      Szkoda czasu na odpowiadanie na posty tak idiotyczne, jak ten rozpoczynający
      wątek.

      Więc odpowiadam nie na to, tylko na słowa z artykułu. Jest w tym tekście wiele
      gorzkich, ale trafnych stwierdzeń. Niemniej chciałbym zaznaczyć jedno -
      nauczyciele to ogromna rzesza ludzi, trudno tu jakiś wspólny mianownik
      wyznaczyć. Ale wiem jedno. Kilka lat temu wprowadzono reformę oświaty,
      wprowadzała ją prawica, przy sporej akceptacji GW.
      Rozpocząłem pracę kilka lat przed ową reformą. Czuło się wtedy, w połowie lat
      90-tych, pewien pozytywny prąd wśród młodych pedagogów, chęć zmian na lepsze.
      reformy czekaliśmy jak kania dżdżu. I wtedy prawica wprowadziła swoją reformę,
      która programy nauczania zmianiła w najmniejszym stopniu, za to przeprowadziła
      ogromnę reorganizację (gimnazja), po której to najczęściej własnie młodzi
      nauczyciele tracili prace... Wprowadzaono nowy system awansów, który premiował
      starszych nauczycieli i katechetów, ale młodym najczęście uczynił ogromną
      krzywdę. Trudno się dziwić, że po takim doświadczeniu, całe nasze
      nauczycielskie pokolenie reaguje na kolejne proby reformowania bardzo
      podejrzliwie.

      Autor artykułu nie zauważył jednej rzeczy - gdybym hipotetyczynie - prowadził
      klase o średniej ocen 5.0, w której każdy problem wychowawczy byłby skutecznie
      zażegnany w zarodku to... nie mam szans na awans zawodowy. Ale jeżeli przyniosę
      100 zaświadczeń z rónych kursów, to awans otrzymam. Choćby połowa z tych kursów
      dotyczyła włączenia i wyłączenia komputera albo była zwykłą promocją
      podręczników... Zresztą podręczniki są drogie, a nauczyciel zarabia marnie, jak
      tu się dziwić, że woli te podręczniki dostać za darmo?

      Do czego zmierzam? Nie chcę bronić całej tej grupy zawodowej. Ale jeżeli
      wprowadzono patologiczny system awansów zawodowych, to trudno się dziwić, że
      powoduje on patologiczne reakcje. Bo tak się składa - nauczyciel też musi z
      czegoś żyć, rodzinę utrzymać... Szkoda że prawica o tym nie pomyslała te 6 lat
      temu. Gdzie wtedy był Roman Giertych? O ile pamiętam, przeciw tej
      nieszczęsnej "reformie" protestowało tylko sld... wstyd.
      • mojaszkola1 smutna najprawdziwsza prawda! 01.11.06, 22:41
        Autor artykułu nie zauważył jednej rzeczy - gdybym hipotetyczynie - prowadził
        klase o średniej ocen 5.0, w której każdy problem wychowawczy byłby skutecznie
        zażegnany w zarodku to... nie mam szans na awans zawodowy. Ale jeżeli przyniosę
        100 zaświadczeń z różnych kursów, to awans otrzymam. Choćby połowa z tych
        kursów
        dotyczyła włączenia i wyłączenia komputera albo była zwykłą promocją
        podręczników... -
        A po awansie kompletnie zero! starań, bo po co, skoro płaca jest o parę setek
        wyższa i nadzór do niczego go nie zmusi!
      • megxx Re: Nauczyciel - największy problem szkoły 01.11.06, 23:27
        Toczy się dyskusja o gimnazjach, ale to od postawy nauczycieli klas O-3 zalezy postawa i miłość ucznia do szkoły. Moi synowie trafili na różne nauczycielki-słabszy-na taką, która stworzyła świetna klasę-dziś jest studentem, zdolniejszy na nędzną nauczycielkę-do dziś nie wierzy w swoje możliwości.
        Poza tym takie wspomnienie-moja mama jest emerytowaną nauczycielką-uczyła w kasach 4-8 i co roku patrzyła który nauczyciel "wypuszcza" uczniów z trzeciej klasy i zawsze potwierdzało się, kto oddaje klasę zgraną, lubiącą szkołę, kto nie.
        Innymi słowy-na początek-nauczyciele nauczania początkowego!

        Nastepna sprawa-to standarty zachowań-takie jak w szpitalu-co robić, gdy pojawia się dany problem-opracowanie tych ścieżek ułatwiłoby działanie nauczycielom.

        A teraz moje prywatne zdanie od lat powtarzane...najpierw trzeba zwolnić połowę nauczycieli-wtedy ta druga połowa weźmie się do pracy!
        • danuta49 Utopia standardów!;-)Kryteria proszę! 01.11.06, 23:37
          >Nastepna sprawa-to standarty zachowań-takie jak w szpitalu-co robić, gdy
          pojawia się dany problem-opracowanie tych ścieżek ułatwiłoby działanie
          nauczycielom.<
          Takie standardy istnieją, opracowało je MEN za Łybackiej.Tyle, że w czasie
          jednej przerwy dzieje się tyle, że potem nauczycielowi nie starczyłoby tygodnia
          na uruchomienie tych procedur;-)One są typową dupokrytką - pozwalają przerzucać
          odpowiedzialność pomiędzy instytucjami!
          >A teraz moje prywatne zdanie od lat powtarzane...najpierw trzeba zwolnić połowę
          nauczycieli-wtedy ta druga połowa weźmie się do pracy!<
          Skąd wiesz, ze zostanie zwolniona właściwa połowa, a nie ta gorzej
          ustawiona???;-)Kto i według jakich kryteriów miałby decydować o zwolnieniu?
          Wyobraź sobie b.dyrektora gimnazjum Ani decydującego o zwolnieniach
          nauczycieli;-)


          • kazek100 Re: Utopia standardów!;-)Kryteria proszę! 02.11.06, 18:23
            Danuto, miło przeczytać w Twoim wykonaniu rozsądny post!

            Ale jak to jest, że w innym wątku pochwalasz zwalnianie ludzi wg kryteriów
            partyjnych i autorytarnych decyzji takiego czy innego przełożonego?
            • danuta49 A gdzież to???;-) 02.11.06, 18:51
              Ja jedynie twierdzę, że obecne szefowe OKE raczej nie są wysokiej klasy
              fachowcami, których odejścia należy żałować.Akurat były w kółeczku wzajemnej
              adoracji p.Dzierzgowskiej i z jej poręki do tego systemu trafiły.Ani żadnego
              szczególnego dorobku nie mają, na egzaminach się nie znają, języków obcych nie
              znają, umiejetności organizacyjnych za grosz.I oczywiscie podobne osoby
              zatrudniają u siebie - padwładny nie może byc lepszy od szefa;-)Warto oceniać
              następców(jeszcze ich nie znamy!)według tych samych kryteriów.Podobnie oceniam
              biadolenia nad nikłymi kwalifikacjami Giertycha, choć nie jestem jego ani LPR
              czy PiS fanką.Jego poprzednicy - Wiatr, Sawicki, Dzierzgowska, Handke,
              Radziwiłł, Łybacka (fachury pełną gębą, rzecz jasna;-))zafundowali nam
              swoją "reformą" dziurę cywilizacyjną jakiej Giertych, choćby zechciał, nie jest
              w stanie wytworzyć, - nie ma już czego rozwalać;-)Niektóre pomysły ma dobre -
              zobaczymy co z tego wyjdzie;-)I jeszcze jedno -zawsze byłam zwolenniczką
              egzaminów zewnętrznych, choć nie w takim nieprofesjonalnym kształcie, jaki
              serwują nam wspomniane wyżej osoby + p.Magdziarz + kreujący się na fachowca od
              egzaminów Niemierko.
          • megxx Re: Utopia standardów!;-)Kryteria proszę! 02.11.06, 23:08
            > Takie standardy istnieją, opracowało je MEN za Łybackiej.Tyle, że w czasie
            > jednej przerwy dzieje się tyle, że potem nauczycielowi nie starczyłoby tygodnia
            >
            > na uruchomienie tych procedur;

            To nie sa standarty zachowań-tylko standarty spychoterapii. A tu chodzi o proste ścieżki-np. Nauczyciel widzi jak uczeń obmacuje koleżankę-niby przypadkiem-ma zrobić to i to...(ale co-niech ustala fachowcy)
            A u nas nauczyciel odwraca głowę, by nie robić sobie kłopotów.
            Albo wezwie rodzica-przyjdzie roztrzęsiona matka(albo zaprzeczająca-niemożliwe..)..i tyle. A u ucznia w domu ojciec alkoholik nie daje im żyć, albo inaczej-pozornie dobra rodzina, a między rodzicami spięcia, aż iskrzy itp.

            A co połowy, którą należy zwolnić...obojętne, chodzi o to, by zobaczyć w zawodzie coś więcej niż tylko pewność pracy, po awansie na dyplomowanego.
            • danuta49 Pomyśl zanim napiszesz!;-) 03.11.06, 09:47
              >A tu chodzi o proste ścieżki-np. Nauczyciel widzi jak uczeń obmacuje
              koleżankę-niby przypadkiem-ma zrobić to i to...(ale co-niech ustala fachowcy)<
              O.K.Nauczyciel widzi na jednej przerwie 10 uczniów obmacujących koleżanki(jest
              problem definicji - od czego zaczyna się obmacywanie!).Przerw jest 4.Trzeba
              wdrożyć 40 procedur.Niech wdrożenie kazdej procedury trwa aż(!) 5 minut.Mamy
              3.5 godziny na samo wdażania procedur!Ile godzin ma doba???
              • megxx Re: Pomyśl zanim napiszesz!;-) 03.11.06, 12:49
                To tak masowo obmacuje się dziewczyny w szkołach?
                No jedno wyjście-koniec koedukacji-przynajmniej w gimnazjum.

                A poza tym-naprawdę nie wiesz, o jakie obmacywanie chodzi? Potrzebujesz definicji(unijnej;)
      • maruda.r Re: Nauczyciel - największy problem szkoły 02.11.06, 15:47
        kazek100 napisał:

        Do czego zmierzam? Nie chcę bronić całej tej grupy zawodowej. Ale jeżeli
        wprowadzono patologiczny system awansów zawodowych, to trudno się dziwić, że
        powoduje on patologiczne reakcje.

        ******************************************

        I oczywiście system ten powoduje rozgoryczenie, rezygnację, stagnację. Nie
        poprawia sytuacji polityka Giertycha negowania nauczycieli z partyjną
        przeszłością, tym bardziej teraz, gdy byłaby potrzebna jakaś forma zadziałania
        środowiska nauczycielskiego wobec negatywnych zjawisk wśród młodzieży.

        Sytuacja, kiedy człeczyna o mentalności kaprala musztry zostaje ministrem
        edukacji, nie zachęca do podejmowania działań w imię czegoś tam. Zostaną wydane
        zarządzenia, pójdą w ruch okólniki i nic się nie stanie. Absolutnie nic.

        Cały przemyślny plan Giertycha już legł w gruzach, zanim jeszcze go ogłosił. Bo
        potraktował nauczycieli, jak mięso armatnie, które ma bezmyślnie wykonywać jego
        rozkazy.


    • aga1a Nauczyciel - największy problem szkoły 01.11.06, 19:33
      "Jeśli chcemy wyrazić sprzeciw wobec uczniowskiej przestępczości, nie
      ogłaszajmy, że wyprowadzimy agresywnych uczniów ze szkół i umieścimy ich w
      gettach. Raczej spróbujmy przykuć uwagę młodzieży zdolnościami wychowawczymi
      wszędzie tam, gdzie ta młodzież się znajduje - w szkole każdego typu."

      Nie wiem dlaczego mam poświęcać 100% mojego czasu i wysiłku bandziorom,
      którzy i tak nie odniosą z tego większych korzyści z tego prostego powodu, iż
      po prostu nie chcą. Szkoła jest miejscem dla uczniów, którzy chcą się uczyć,
      chcą przestrzegać zasad i reguł. To oni powinni mieć największe prawa i to im
      należy się nasz trud. W szkole obowiązują pewne zasady i wszyscy powinni ich
      przestrzegać – kto się do nich nie stosuje powinien dla dobra znakomitej
      większości uczniów być z niej USUNIĘTY!!! Oczywiście – należy takiemu
      dziecku udzielić jak największej pomocy, dać możliwość powrotu ale tylko w
      przypadku gdy będzie stosował się do obowiązujących norm i nie stanowił
      zagrożenia dla innych którzy MAJĄ PRAWO uczyć się w normalnych warunkach.
      Patologie dzisiejsze są wynikiem działania pseudo psychologów i pedagogów,
      kuratorów i wizytatorów, którzy stając w obronie ucznia „bandziora” i dając
      mu prawo do nieprzestrzegania żadnych praw doprowadzili do stanu który
      obecnie mamy.
      To przecież kuratorzy oświaty anulowali decyzje dyrektorów, którzy usuwali
      ze swoich szkół dilerów narkotyków itp. bo ważniejszy był jeden bandzior
      niż kilkuset pozostałych uczniów.
      Obowiązek szkolny istnieje –więc może dla tych co nie umieją przestrzegać
      norm trzeba stworzyć takie ośrodki w których się tego nauczą? A jeszcze
      lepiej by za pobyt w nich płacili rodzice, którzy sami nie potrafili
      wychować swoich pociech, bo dlaczego ja, (z moich podatków) mam łożyć na
      wychowanie bandziora? Ja swoje dzieci wychowałam dobrze.
      • jan_sobieski Re: Nauczyciel - największy problem szkoły 01.11.06, 22:06
        100% racji.

        Od nauczycieli wymaga sie resocjalizacji mlodych bandytow, w szkole (!) do
        ktorej czasami sobie przyjda bo formalnie musza i bynajmniej nie po to zeby sie
        pouczyc.
        Tymczasem na ulicy tych samych "uczniow" omija nawet policjant.
        • agutta Re: Nauczyciel - największy problem szkoły 02.11.06, 06:37
          Szkoła to przede wszystkim placówka edukacyjna.
          Nauczyciele nie są w stanie - i nie jest to ich rola - zastąpic dzieciom rodziców.
          I odpowiednio ich wychować...
        • tradycjonalistka1 Re: Nauczyciel - największy problem szkoły 02.11.06, 19:38
          Właśnie! Siedzi sobie skromnie w ławce uczeń celujący i czeka 10 min., aż ja
          wytłumaczę uczniowi-bandziorowi, że ma zdjąć czapkę, wypluć gumę i wyjąć
          książki. Zaczynam lekcję, po 5 min. przerywam, bo muszę zająć się tym samym
          uczniem, który nie otworzył podręcznika, nie zapisał tematu, nie bierze udziału
          w pracy np. w grupach - a na moje prośby i upomnienia reaguje wulgarnymi
          uwagami. A uczeń celujący czeka spokojnie nad przeczytanym z wyprzedzeniem
          tekstem na swoje 5 minut, które niekoniecznie nadejdzie, bo ... prawa bandziora
          są ważniejsze, ocena wzorowa z zachowania korzyści zaś nie przynosi.
    • aiviki dlaczego te sale świecą pustkami 01.11.06, 19:39
      Sala była pusta? No cóż... w tym mieście dyrektorzy nie przekazują podwładnym
      spływających do placówek informacji o konferencjach... Ciekawe dlaczego?
      • aga1a Re: dlaczego te sale świecą pustkami 01.11.06, 19:51
        Albo szkolenie miernej jakości
        Nie dziwię się, że nauczyciele mają dość szkoleń i konferencji typu
        "Uczeń narkoman z ADHA - czyli jak z wilka zrobić baranka"
        rownie dobrze można zrobić szkolenie "jak ominąć ślepego i pijanego kierowcę
        jadącego pod prąd autostradą".
        ICH TAM NIE POWINNO BYĆ

        Gdy podpisywałam umowę o pracę było tam iż bede pracować z dziećmi w szkole a
        nie z menelami w załadzie karnym. Wychowawca w zakładzie karnym idzie na
        emeryturę po 15 latach pracy - Jak Romek wprowadzi taką zmianę to może
        zastanowię się i zacznę poświęcać swój czas menelom.
        • gropa1 Re: dlaczego te sale świecą pustkami 02.11.06, 10:46
          ICH TAM NIE POWINNO BYĆ

          CIEBIE NIE POWINNO TAM BYć.
          I KONIEC. Jesteś nieprzygotowana do zawodu i tyle.
    • 1europejczyk ...()...o tym lepiej nie wiedzieć. 01.11.06, 20:01
      "Co się działo na przerwach, o tym lepiej nie wiedzieć."

      Granice dopuszczalnej tolerancji w wychowaniu mlodego czlowieka powinny,
      niezaleznie od aspektow wychowawczych, konczyc sie tam gdzie wchodza w konflikt
      panujacym z prawem. Z faktu, ze nastolatkow prawo nie dotyczy w aspekcie
      kodeksow karnych nie wynika, ze nauczyciel ma prawo przymykac oczy na ich
      przestepstwa tlumaczac to potrzebami czy tez racjami pedagogicznymi. Kazde
      naruszenie nietykalnosci osobistej jest sprzeczne z prawem i jako takie
      zasluguje na kare. Moze nia byc ustne napomnienie czy rozmowa z rodzicami przy
      pierwszych oznakach takiego zachowania, ale moze nia byc oficjalna pisemna
      skarga nauczyciela albo dyrekcji szkoly na rozwydrzonego i rozbijacego sie
      ucznia na komendzie Policji. Przyzwyczajena do extra traktowania mloda
      rozwydrzona holota (w przeciwienstwie do uzywanego przez dziennikarzy w
      odniesieniu do niej pojecia mlodziezy) nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, ze
      to co robi jest karalne. Przyklad z Gdanska jest najlepszym tego dowodem: w
      czasie pierwszych przesluchan okazalo sie, ze liczyli wieczorem na powrot do domu.
      To, ze rodzice rozwydrzonej holoty sekundowali swoimi "pociechom" wypowiedziami
      dla prasy swiadczy rowniez o ich braku elementarnego rozeznania gdzie koncza sie
      szczeniackie zarty "pociech" a zaczyna lamanie prawa.

    • danuta49 Chętkowski dobrze wie, gdzie leżą konfitury!!!;-) 01.11.06, 20:13
      On się po prostu podlizuje wszystkim tym Michnikom, Pacewiczom, Dzierzgowskim,
      Radziwiłł itd. potwierdzając ich mądrości w roli "autentycznego"
      nauczyciela.Którym nie jest-zyje teraz z kursów i pracy w Wyzszej Szkole
      Pedagogicznej, gdzie takie androny też są mile widziane!Za to wspomniane
      towarzystwo go promuje, publikuje i, ogólnie, daje zarobić na chlebuś dobrze
      posmarowany masełkiem!!!;-)
      • drojb Danuta - przykład frustratki 01.11.06, 20:23
        czyli kategorii opisanej w artykule. Przemoc seksualna w szkole jest skutkiem
        braku lekcji wychowania seksualnego i braku nauczania tolerancji - bo to uczy
        empatii. Agresja i przemoc w szkole dowodzą też kompletnego fiaska lekcji
        religii - nie uczą ani etyki, ani nie dają wiedzy o katolicyzmie. Nadal
        przytłaczająca większość katolików nigdy nie czytała Pisma Świętego, a z lekcji
        religii wynoszą przekonanie, że seks jest czymś wstrętnym - a to sprzyja
        agresji seksualnej. A nauczyciele? Szkoda, że zupełnie zapomnieli o KOrczaku i
        jego metodach przerabiania uliczników w wykształconych ludzi.
        • danuta49 drojb-przykład osobnika myslącego stereotypami!;-) 01.11.06, 20:50
          1.Gwałt nie jest związany z wychowaniem seksualnym tylko z szacunkiem dla
          innego czlowieka(jego brakiem!)oraz jego odczuć i poczuciem bezkarności.I żadne
          lekcje wych.seks.tego nie zmienią.One owszem mogą poprawic jakość randek czy
          życia małżeńskiego, co ważne, ale na gwałciciela trucie raczej nie wpływa.
          2.Podobnie jest z religia czy etyką - dla chłopaków z gimnazjów to zwykła
          gadanina.Podobnie jak kazania o potrzebie tolerancji.Włącz telewizor i zobacz
          jak "tolerancyjni" są politycy dla siebie i innych.Przeczytaj też jeszcze raz
          swój post;-)
          3.Wychowankowie Korczaka byli, jako zupełni nieporadni życiowo, bardzo
          nieszczęśliwi w zwykłym świecie.No i Korczak nie trzymał u siebie na siłe
          zaburzonych dewiantów!
          Nie jestem fanką Giertycha, jestem za wychowaniem seksualnym w szkole oraz nie
          wierzę w Boga.Tym niemniej Girtych z Kaczyńskim ma rację w tym, że są jednostki
          tak groźne ze względu na demoralizację, ze powinno się je ze szkół
          usunąć.Obojetne gdzie!Chętkowski popiera absurdalną tezę,że wszystkich(!)
          trzeba integrować.Nawet oprawców Ani zostawić w tej samej szkole i klasie!
          4.Jakość pracy nauczycieli i dyrektorów zależy od systemu w którym funkcjonują -
          jaką mają autonomię,jak są dobierani, za co awansowani i nagradzani, a za co
          karani.System zależy od decydentów - pań Dzierzgowskich, Radziwiłł i Łybackich
          oraz panów Wiatra, Handkego i Sawickiego i służacych im na cztrech łapkach
          profesorków!

        • mario-radyja drojb - -przykład lewicowego oszołoma 01.11.06, 23:38
          > Przemoc seksualna w szkole jest skutkiem braku
          > lekcji wychowania seksualnego i braku nauczania
          > tolerancji - bo to uczy empatii.

          Przemoc seksualna w szkole jest skutkiem rozseksualizowania społeczeństwa przez
          showbiznes muzyczny i bizens reklamowy. I proszę mi tu nie wyrzucać od
          dewotów. "Sex sells" - marketingowcy i producenci filmowi to doskonale wiedzą.

          Dla młodzieży największym autorytetem są rówieśnicy i MTV. Stąd się biorą
          wzorce zachowań i system wartości.

          A na wychowaniu seksualnym nie uczy się ŻE NIENALEŻY GWAŁCIĆ, tylko uczy się że
          seks może prowadzić do ciąży.

          > Agresja i przemoc w szkole dowodzą też
          > kompletnego fiaska lekcji religii

          Lekcje religii nie są ŹRÓDŁEM przemocy. Zamiast wykorzystywać przypadki
          przemocy do swojej ideologicznej walki z KK lepiej spróbuj znaleźć i walczyć ze
          źródłem przemocy, n.p. z glofikacją przemocy w mediach.
    • mx15 Nauczyciel największy problem szkoły 01.11.06, 20:14

      Nauczyciel - największy problem szkoły
      Autor: mx15



      NIE! Największym problemem polskiej szkoły jest
      niekompetencja,służalczość,kumoterstwo,bylejakość i sciąganie do najniższych
      poziomów ,ale nie nauczycieli tylko MAJSTRÓW OD EDUKACJI:urzędników
      kuratoryjnych i dyrektorów szkół.
      Dyrektor-osioł skończony wywoła z lekcji polonistę(robił to zawsze, ostatnio
      wczoraj,choć juz ma pietra) ,by ten poprawił jego pismo do władz(błędy na
      poziomie ucznia ostatniej kl. podstawówki).
      Wizytator kuratoryjny, któremu szkoła podlega proszony o pomoc w sprawie
      sprawdzenia kompetencji dyrektora"przysłanego w teczce"
      -1)-błyskawicznie zawiadamia tegoż, że w szkole bunt......
      -2)-prywatnymi kanałami przekazuje odpowiedz:wiemy, że to kretyn ,ale co 4
      lata gdzies go trzeba wsadzić ,nie przejmujcie się i tak nie wygra
      konkursu....
      Dyrektor i wizytator wzajemnie się będą kryć ,bo obaj(oboje) są mierni!!!!!
      W tej sytuacji nauczyciel może jeszcze zasypywać odpowiednie władze anonimami
      (chętnie czytane przez urzędasów od edukacji-sprawdzona i potwierdzona
      wiadomość),ale najczęście daje za wygraną i robi swoje, najlepiej jak
      potrafi,inna rzecz , że często nie potrafi.....
      Nauczyciel ma 3 naturalnych wrogów:
      -dyrektora,który sam trzęsie portkami i dlatego szuka winnych zawsze wsród
      podwładnych(kilka godzin trwalo , by dyrekto gdańskiego gimn. przyznal, że
      nauczycielka wyszla na jego polecenie-TO NORMALKA-wimy o tym wszyscy
      uczący.....)
      -wizytatora-urzędnika najniższej kuratoryjnej kategorii z pełnym asortymentem
      kompleksów, w dodatku dobieranego wg. zaskakującego klucza np.przedszkolanka
      na wizytatora gimnazjum w "trudnym "rejonie wielkiego miasta
      - rodziców-którzy własną nieudolność zwalają na szkołę.
      A teraz drukiem i w 1os:...W SZKOLE NIE PRZESZKADZA MI JUŻ TYLKO UCZEŃ.ON
      SPRAWIA,ŻE PO 20 LATACH JESZCZE MI SIĘ CHCE poczytać z klasą nie -
      lekturę..etc.etc
      Więcej nie piszę, bo ogarnia mnie rozpacz....a mogłabym ,dość się
      napatrzyłam, o szkole wiem wszystko ,jestem z nią zawodowo 26 lat.

    • jolnta23 A ja pytam... 01.11.06, 20:21
      ... gdzie są RODZICE?!! Dlaczego przy całej tej dyskusji o współczesnej
      młodziezy, która zrodziła się po tragedii w Gdańsku, wszyscy wspominają o
      przewinieniach, błędach wychowawczych nauczycieli lub innych pracowników
      oświaty, a pomija RODZICÓW??!! Pytam: dlaczego? Czy to nie jest też tak, że
      rodzice zwalniają się z odpowiedzialności za wychowywanie swoich dzieci?!
      Jestem nauczycielką z siedmioletnim stażem i jedno wiem na pewno ze
      swego "marnego" doświadczenia, że kiedy rodzic interesuje się swoją pociechą,
      to dziecko czując to zainteresowanie, przynajmniej raz się zastanowi zanim
      pysknie do nauczyciela lub zainicjuje bójkę z kolegą. Ja nie mam patentu na
      wychowywanie, ale nie zwalniam się przez to z obowiązku wychowywania.
      Chciałabym tylko mieć poczucie wsparcia u rodziców. Nie chodzi mi tu o
      budowanie koalicji skierowanej przeciwko uczniowi, ale o budowanie współpracy
      między mną, dzieckiem i rodzicem. Dość często czuję się osamotniona w tej
      sytuacji, gdyż rodzice wynajdują tysiące wymówek, żeby nie przyjść na zebranie,
      żeby porozmawiać nt. bieżących problemów w klasie, a potrafią jeszcze zarzucić,
      że stresuję ich dziecko, bo za dużo od niego wymagam. Czy oznacza to, że
      jestem skazana na samą siebie, a tym samym na porażkę wychowawczą? Bo zdaję
      sobie sprawę z jednego: jeżeli pozostanę samotna, to niczego nie zdziałam, a
      jedynie nabawię się frustracji. Z poważaniem.
      • drojb Rodzice, wiadomo, urodzili złe dzieci 01.11.06, 20:33
        Masz racje, jointa. Tyle, że raczej z mniejszośćią rodziców da się coś
        twórczego w wychowaniu przeprowadzić. Większość jeszcze mniej świadoma metod
        wychowawczych. Po prostu powielają wzorce swoich domów, dość bezmyślnie. I nikt
        im nie mówi, że mogli by czegoś się dowiedzieć o wychowywaniu, nauczyć nowych
        metod. A sądząc po internetowych dyskusjach po każdym artykule dotyczącym
        szkoły, Giertych lub uczniów, najchętniej wprowadziliby karę łamania kołem oraz
        wyroki śmierci dla 5-latków. Jak sądzisz, jak się to ma do przemocy szkolnej?
        I na koniec: poziom agresji chłopców wynika z ich wychowywania na "wojowników",
        twardych facetów, co "dają sobie radę". Przemoc to polski sposób rozwiązywania
        problemów. To jakie mają bbyć dzieci takich ludzi?
        Dzieci w Anglii, Niemczech, o krajach skandynawskich nie wspominając nie tłuką
        się na przerwie, nie szarpią, nie wyzywają. Ale dzieci wyznawców islamu - robią
        to. To sprawa kultury. Nasza jest podobna.
        • danuta49 Jesteś pewien?;-) 01.11.06, 20:52
          >Dzieci w Anglii, Niemczech, o krajach skandynawskich nie wspominając nie tłuką
          się na przerwie, nie szarpią, nie wyzywają.<
          Pojedź do niemieckiej szkoły, bo to najbliżej;-)
        • ajala1 Może nie każdy nadaje się na rodzica... 01.11.06, 21:28
          tak, jak nie każdy nadaje się na nauczyciela, a niestety nim jest.
          Ta nagonka na nauczycieli doprowadzi tylko do.... kolejnych stosów papierów.
          Będziemy za chwilę diagnozować, planować kolejne programy naprawcze lub
          profilaktyczne, podejmować długofalowe działania ..... na piśmie. Tak, jak
          polski system penitencjarny - na papierze jest chyba najlepszy na świecie.
          Mam tzw. "lekkie pióro" i ponad 20 lat doświadczenia w pracy w szkole - takich
          artykulików mogę natrzaskać bez liku. Gorzej, jak przyjdzie mi stanąć wobec
          realnej sytuacji w klasie - wtedy procedury, programy itp. bzdety oraz
          dziesiątki szkoleń, warsztatów i konferencji, w których uczestniczyłam - mogą
          się zdać przysłowiowemu psu na budę. Czytałam zarówno książkę Kim Zarzour, jak
          i pierwszą książkę autora artykułu. Więcej publikacji tego pana nie zamierzam
          czytać. Najgłośniej to krzyczą właśnie tego typu "profesjonaliści".
          W całej tej historii z Gdańska dla mnie z jednej strony szokujące, z drugiej
          znamienne jest zachowanie pozostałej części klasy. Nad tymi pięcioma głupkami
          bym się nie zastanawiała - jak ich rodzice nie nauczyli poszanowania dla
          drugiego człowieka, to niech dowiedzą się o godności osobistej gdzie indziej.
          Konsekwencje powinno się ponosić już od najmłodzszych lat - adekwatnie do
          stopnia rozwoju. 14-latek to nie malutkie dziecko, któremu trzeba tłumaczyć, co
          jest dobre, a co złe w kontaktach z innymi ludźmi. Jak chcieli zaistnieć w
          internecie - to się im udało aż nadto. Burza hormonów tez ich w żaden sposób
          nie usprawiedliwia.
          No, ale pozostała część klasy.... potworne. Znieczulica totalna lub totalny
          oportunizm. Kiedyś miałam sytuację w klasie ówczesnej ósmej, iż przez długi
          czas klasa nie reagowała na zło wyrządzane przez jednego z uczniów. Wszystkim,
          nawet olimpijczykom, obniżyłam oceny ze sprawowania na I semestr. Burza
          straszliwa wybuchła wśród rodziców, zwłaszcza tych, którzy spodziewali się
          wzorowego. Dyrekcja też naciskała. Nie ugięłam się. W drugim semestrze nie było
          już problemu z cichym terrorem jednego ucznia, pozostali szybko nauczyli się,
          że nie opłaca im się kryć i ponosić konsekwencje za kogoś takiego. Metoda
          drastyczna, ale okazała się skuteczna - ponad 10 lat temu. Teraz, już bym miała
          na głowie kuratorium, rzecznika praw ucznia, media i kto wie kogo jeszcze -
          "terrorysta - cwaniak" nie poniósłby żadnych konsekwencji/obniżona ocena
          zachowania to żadna konsekwencja dla kogoś, kto już ma najniższą/ i problem by
          pozostał, najprawdopodobniej wyciszony przez dyrekcję.
          Potrzebne sa radykalne zmiany - nauczyciel musi mieć odpowiednie "narzędzia",
          by wspierać wychowanie uczniów przez dom rodzinny lub je kierować we właściwą
          stronę, jeśli rodzice o to nie dbają. Ale nie w formie papierów i kolejnych
          fikcyjnych programów! No i będę jedną z licznej rzeszy nauczycieli, którzy
          uważają, że gimnazja to całkowita porażka reformy i "bomba z opóźnionym
          zapłonem". Trzeba słuchać praktyków, a nie teoretyków zza biurek, czy nawet
          katedr.

          • mario-radyja Popieram całym sercem (i rozumem) 02.11.06, 00:26
            > i pierwszą książkę autora artykułu. Więcej
            > publikacji tego pana nie zamierzam czytać.

            W artykule mnie uderzyło, że autor nie podał ŻADNEGO konkretnego przykładu lub
            metody wychowczej radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Pisze tylko "raczej
            spróbujmy przykuć uwagę młodzieży zdolnościami wychowawczymi".

            > W całej tej historii z Gdańska dla mnie z jednej strony szokujące, z drugiej
            > znamienne jest zachowanie pozostałej części klasy.
            > No, ale pozostała część klasy.... potworne. Znieczulica
            > totalna lub totalny oportunizm.

            Jeżeli dzieci powinny być nauczone jakiejś umiejętności społecznej to według
            mnie najbardziej nam brakuje właśnie umiejętności zachowania się wobec zła. W
            tej klasie "widzów" było cztery, pięć razy więcej niż dokonujących
            przestępstwa. Czapkami by ich zarzucili, gdyby chcieli. Za zamiast tego zrobiła
            się z tego wyspa "Władcy Much".

            Nie wiem czy to jest specyfika naszego społeczeństwa czy też ogólna natura
            człowieka, że w grupie jednostki tracą inicjatywę. Odpowiednie wychowanie
            powinno "wytrenować" ludzi do natychmiastowego działania.

            > Kiedyś miałam sytuację w klasie ówczesnej ósmej, iż przez długi
            > czas klasa nie reagowała na zło wyrządzane przez jednego z uczniów.
            Wszystkim,
            > nawet olimpijczykom, obniżyłam oceny ze sprawowania na I semestr. Burza
            > straszliwa wybuchła wśród rodziców, zwłaszcza tych, którzy spodziewali się
            > wzorowego. Dyrekcja też naciskała. Nie ugięłam się.
            > W drugim semestrze nie było
            > już problemu z cichym terrorem jednego ucznia, pozostali szybko nauczyli się,
            > że nie opłaca im się kryć i ponosić konsekwencje za kogoś takiego.

            Popieram. Gdyby wszyscy pedagodzy tak się zachowywali byłoby o wiele lepiej.

            > na głowie kuratorium, rzecznika praw ucznia, media i kto wie kogo jeszcze -
            > "terrorysta - cwaniak" nie poniósłby żadnych konsekwencji/obniżona ocena
            > zachowania to żadna konsekwencja dla kogoś, kto już ma najniższą/
            > i problem by
            > pozostał, najprawdopodobniej wyciszony przez dyrekcję.

            Wg. mnie dyrektorzy mają narzucony taki system motywacyjny przez kuratoria i
            ministerstwo, że nie opłaca im się sytuacje kryzysowe zgłaszać. To perwersyjny
            błąd systemowy.

            W USA każda szkoła może zostać oskarżona (nawet wiele lat po fakcie) na wiele
            milionów dolarów o niedopatrzenie obowiązków. Dlatego wszystkie przypadki są
            natychmiast zgłaszane, żeby wszystko było zgodne z procedurą. Łamanie procedur
            i odpowiedzialności nikomu tam nie popłaca.

            > Potrzebne sa radykalne zmiany - nauczyciel musi mieć odpowiednie "narzędzia",
            > by wspierać wychowanie uczniów przez dom rodzinny lub je kierować we właściwą
            > stronę, jeśli rodzice o to nie dbają.

            Wg. mnie nauczyciel musi mieć prawo zastosować dotkliwe kary wychowawcze wobec
            każdego ucznia. W USA jest regularnie stosowane detention, czyli zatrzymywanie
            po lekcjach. W Polsce się nie spotkałem. Czy to by było (!) naruszanie
            wolności obywatelskiej ucznia?

            > No i będę jedną z licznej rzeszy nauczycieli, którzy
            > uważają, że gimnazja to całkowita porażka reformy i "bomba z opóźnionym
            > zapłonem". Trzeba słuchać praktyków, a nie teoretyków zza biurek, czy nawet
            > katedr.

            Prosiłbym o więcej szczegółów.
      • mx15 Re: A ja pytam... 01.11.06, 20:55
        Oczywiście , że jestes skazana na samą siebie.
        Niech sie odezwie ktoś, kto mi zaprzeczy ...Niech napisze,ze pomógl i wspiera
        go szef-dyrektor(raz w zyciu mi sie to zdarzyło),szkolny psycholog i pedagog
        (Smiechu warte-zlikwidowac stanowiska,przeszkolic doświadczonych
        nauczycieli),rodzice-w szkole mówią jedno, w domu -odwrotnie,najczęściej, że
        pani jest taka i taka.....
    • gabrysia1 Nauczyciel ... 01.11.06, 20:55
      Jest jedna zasada. Żeby proces nauczania i wychowania pomiędzy nauczycielem i
      uczniem móg zaistniec, musi być spełniony podstawowy warunek - UCZEŃ MUSI
      CHCIEĆ SIĘ UCZYĆ !!! To zauważył już Komenski i tak jest do dzisiaj. Wszyscy,
      łącznie z nauczycielami, rodzicami, i Bóg wie kim - możemy stawać na głowie, a
      jak uczeń nie zechce, to nie - i już...
      • jolnta23 Uczeń sam nie zechce. 01.11.06, 21:21
        Chęć nauki wynosi się z domu. To najpierw rodzice wpajają zamiłowanie do
        ksiązek, rozbudzają zainteresowania, wyobraźnię... Sądzę, że nauczyciel, nie
        może wchodzić w kompetencje rodzica, on musi go wspierać i oczywiście
        odwrotnie. Jeżeli zauważam brak jakiegoklwiek zainteresowania ze strony rodzica
        swoim dzieckiem, to choćbym na glowie stanęła, nie zmuszę ucznia do nauki. Mogę
        biegać do woli za wychowankiem i "zapraszać" go na zajęcia przygotowujące do
        egzaminu (w ramach pracy społecznej), tłumacząc, że godzina w tygodniu na
        takich zajęciach, ujmy mu na honorze nie przyniesie i krzywdy nie uczyni, to
        bez pomocy rodzica pozostanie mi zrobić karierę biegacza ;) Lubię moich
        uczniów, nawet największych łobuzów, co wcale nie znaczy, że im poblażam,
        jednak moje uwagi, rozmowy indywidualne niewiele pomogą, gdy matka "nie ma
        czasu" wpaść do szkoły, by konstruktywnie porozmawiać o zachowaniu lub
        postępach w nauce swojego dziecka. Zazwyczaj gdy sugeruję konkretne
        rozwiązania, zauważam kiwanie głową i domyślam się już komentarza w duchu: "A
        ile to czasu wymaga! A kiedy z nim/nią pracować?". Bo niestety, wychowywanie
        wymaga czasu, uwagi ze strony dorosłej, najbliższej dziecku osoby. Pani ze
        szkoły chętnie pomoże, ale matki lub ojca nie zastapi.
        • mario-radyja Bo w wyobrażeniu społecznym taka jest rola 02.11.06, 00:50
          Niestety przez to, że u nas edukacja jest przywilejem, a nawet obowiazkowa,
          wytworzyło się przekonanie, że to na nauczycielu spoczywa 100%
          odpowiedzialności za rezultat.

          Ja mogę zrozumieć, że rodzice pracujący na 2 etatach eby utrzymać rodzinę nie
          mają czasu i wolą zepchnąć ten problem na kogoś innego, ale to jest absurd.
          Przecież nauczyciele nie mają takich praw i takich możliwości perswazji jak
          rodzice.

          Najgorsze co można zrobić, to zlecić wykonanie zadania dwóm osobom. Wówczas
          nikt nie będzie się czył odpowiedzialny za niewykonanie zadania, no bo przecież
          ten drugi też mógł to zrobić.
    • oriana72 Nauczyciel - największy problem szkoły 01.11.06, 22:39
      Chłop uczy studentów i zdolne dzieci z dobrego ogólniaka,nie ma zielonego
      pojęcia o pracy z trudną młodzieżą.Zapraszam do mojej szkoły
      drogi ,,specjalisto ''.Uciekniesz po tygodniu.Przestań człowieku wypisywać te
      bzdury, bo nawet komentowac się tego nie chce.
      • malpa-z-paryza XIX w PL trylko ze mlodzi sa XX. 01.11.06, 23:01
        wyrzucic religie ze szkol a wprowadzic wychowanie seksualne. nauczyciele sa tak samo prudyjni jak
        rodzice, bo seks w PL to tabu... a wiec gdzie te dzieciaki maja sie uczyc i poznawac swiat erotyki?

    • basia172 Nauczycielka nieobecna 01.11.06, 23:18
      Po co rozpatrywac pytania o to jak wychowywac młodzież, skoro w przypadku z Gdańska nauczycielka w ogóle opuściła klasę. Ile czasu mogło jej nie być? Wystarczająco długo, by klasowe "urwisy" wpadły na pomysł zabawiania się z Anią, zaatakowali ją , rozebrali, upokorzyli, nakręcili filmik do szkolnego archiwum online i skośczyli. Zanim pani wróciła dziewczynka już uciekła z klasy i szkoły. Więc jak długo jej nie było i co w tym czasie robiła? Herbatkę w pokoju nauczycielskim? Telefon do znajomej?
      • danuta49 Nauczycielka słuzobowo(polecenie dyrektora!) 01.11.06, 23:30
        przygotowywała dzieci do apelu.O tym donosiły wszystkie media.Nie donosiły
        tylko o czym miał być - pewnie bardzo podniosły i patriotyczny;-)Więc może
        inicjator takich apeli też ma krew Ani na rękach!!!
        • maruda.r Re: Nauczycielka słuzobowo(polecenie dyrektora!) 02.11.06, 16:43
          danuta49 napisała:

          > przygotowywała dzieci do apelu.O tym donosiły wszystkie media.Nie donosiły
          > tylko o czym miał być - pewnie bardzo podniosły i patriotyczny;-)Więc może
          > inicjator takich apeli też ma krew Ani na rękach!!!

          ************************************

          To bardzo możliwe. I dziś wyje nad jej grobem, udając, że szuka winnych.

      • mx15 Re: Nauczycielka nieobecna 01.11.06, 23:33
        basia172-basieńko słodka,czy głupia?
        przeczytaj dokładnie dyskusję wyżej......
    • zwierzowiec Ło jeeeeeeeeeeeeeny 02.11.06, 02:27
      "Jeśli chcemy wyrazić sprzeciw wobec uczniowskiej przestępczości, nie
      ogłaszajmy, że wyprowadzimy agresywnych uczniów ze szkół i umieścimy ich w
      gettach. Raczej spróbujmy przykuć uwagę młodzieży zdolnościami wychowawczymi
      wszędzie tam, gdzie ta młodzież się znajduje - w szkole każdego typu. "

      Dawno nie czytałem tak durnego bełkotu.
      PRZESTĘPCÓW - TAKŻE MAŁOLETNICH - ZAMYKA SIĘ W PIERDLU LUB POPRAWCZAKU.
      Za ten numer w Gdańsku - mając po 18-tce chłopaczkowie poszliby do ula na
      ładnych parę lat.
      Odpuścimy synkom teraz - mamy być może tych samych synków za kilka lat na sali
      sądowej. Tym razem odpowiadają z art. 197 par. 3 kk a w lepszym razie - może
      nawet z art. 148 par. 2 kk

      • maruda.r Re: Ło jeeeeeeeeeeeeeny 02.11.06, 16:41
        zwierzowiec napisał:

        > Za ten numer w Gdańsku - mając po 18-tce chłopaczkowie poszliby do ula na
        > ładnych parę lat.

        **********************************

        Raczej zostaliby posłami koalicji.

    • zwierzowiec 2 02.11.06, 02:31
      I jeszcze a propos
      "Najprościej było nie robić nic, licząc, że problem sam się rozwiąże.
      Dziewczyna odwoła oskarżenie, a chłopcy przeproszą i obiecają nigdy więcej tego
      nie robić. Wtedy nikt nie dowie się o całym zdarzeniu. Tak też się stało."

      Oto świetny przykład pedagogiki.
      Jakoś innego przypadku pan pedagog-wykładowca nie podał - jak rozwiązał, co
      zrobił.
      W związku z tym mam propozycję dla ałtora artykółó:
      spadaj pan na bambus banany prostować
      • berno Re: 2 02.11.06, 17:04
        O cynizmie ministra oświaty świadczy jego decyzja o "ogłaszaniu"swojego
        programu naprawy szkoły w gimnazjum ,gdzie uczyła się Ania.Może pan G.nie ma
        bladego pojęcia ani doświadczenia w wychowaniu,ale ma ogromną wiedzę i
        determinację w propagowaniu swojej partii w toczącej się kampanii.Co tam cudzy
        ból i rozpacz,gdy trza walczyć o mandaty dla swoich wszechpolaków!Trochę taktu
        i ciszej nad tą trumną,ministrze oświaty!!!
    • pies_na_lewizne "Metoda Chetkowskiego" to rewolucja!!! 02.11.06, 04:54
      Przeciez ten artykul to jeden wielki belkot, jedno politycznie poprawne
      chciejstwo bez zadnych konkretnych propozycji!

      > [Darisz Chetkowski, autor artykulu: -] "W ciągu ostatnich trzech lat byłem na
      > kilkudziesięciu konferencjach i spotkaniach nauczycieli w całej Polsce".

      Byl i absolutnie niczego sie nie nauczyl, ba, on innych nauczycieli probowal
      tam uczyc!

      Nic dziwnego ze na 100 uczestnikow 50 wychodzilo i wracalo dopiero po wykladzie
      aby odebrac zaswiadczenie o uczestnictwie. Tego belkotu nie da sie po prostu
      sluchac.

      Ale zaraz zaraz... jesli p. Chetkowski w ten sam sposob prowadzi zajecia w
      szkole... to jestem pewien ze on nawet najwiekszego bandziora potrafi
      obezwladnic ZANUDZAJAC go do nieprzytomnosci!

      "Metoda Chetkowskiego" powinna byc stosowana w tych nowych szkolach specjalnych
      i w poprawczakach. Zaloze sie ze juz na pierwszym wykladzie wszystkie bandziory
      bede grzecznie spaly jak swiezo nakarmione niemowleta. A po drugim beda blagac
      aby przestal i zgodza sie na kazde warunki.

      Tak panie Giertych, nareszcie mamy rozwiazanie na przemoc w polskich szkolach!
      Puszczac im tasmy z Chetkowskim! Efekt bedzie PIORUNUJACY.
      • maruda.r Re: "Metoda Chetkowskiego" to rewolucja!!! 02.11.06, 16:40
        pies_na_lewizne napisał:

        > Tak panie Giertych, nareszcie mamy rozwiazanie na przemoc w polskich szkolach!
        >
        > Puszczac im tasmy z Chetkowskim! Efekt bedzie PIORUNUJACY.

        ****************************************

        Efektu piorunującego nie będzie, ale na pewno większy, niż obecność Giertycha na
        stanowisku ministra edukacji. Wszak to pod jego rządami wydarzyły się różnego
        rodzaju tragedie.

    • wedrowniczek2 smierc 02.11.06, 07:18
      Smierc tej dziewczynki, to tragedia nie tylko jej, ale spoleczenstwa wokol
      niej. Obwiniamy za to nie tylko tych chlopcow, ale nauczycieli bo odbylo sie to
      w szkole. No i latwo obwinic nauczycieli czy chlopcow. Niestety czesto tego
      typu sytuacje to nie tylko kwestia postepowania samych sprawcow, ale
      srodowiska. Mam tu na mysli rodzicow (jaki maja kontakt z dziecmi), uczniow z
      klasy czy kolezanek i kolegow. Dzialo sie to przez pewien czas i nikt nie
      reagowal, nikt o tym nie mowil, a jesli juz to po katach. Byli sa i beda osoby
      jak ci chlopcy i tylko zorganizowane silne przeciwstawienie sie tego typu
      postepowaniu moze pomuc.
      Gdy bylem ostatnio w polsce, slyszalem o pedofilu. Zapytalem co robia aby go
      zatrzymac. Otrzymalem odpowiedz, nic. On zna policje, dzieci milcza bo wstyd,
      rodzice nie zglaszaja. Czekamy na nastepna tragedie?
      Niestety tego typu postepowania to nie tylko problem Polski, Europy czy Ameryki.
      A moze by tak przywrocic system kar dla rodzicow za wychowanie dzieci. Tylko
      wowczas trzeba by dac wieksze uprawnienia rodzicom.
      • gropa1 Re: smierc 02.11.06, 10:57
        Rodzice powinni stanąć przed sądem - rodzice chłopaków powinni odpowiedzieć na
        pytania o system wartości i co jeszcze ważniejsze , o sposób jego przekazania
        dzieciom, rodzice Ani- dlaczego dziewczynka nie miała do nich zaufania. Powinni
        za to odpowiedzieć. Mają psi obowiązek wytłumaczyć się ze swego postępowania, bo
        doszło do tragedii. Wbrew temu co się mówi 14 latek to durny szczyl i zachowuje
        sie mniej więcej tak jak się go zaprogramuje - zdolnośc do refleksji jest zerowa
        i obejmuje głównie zagadnienia typu - co zrobić, żeby wleźć możliwie wysoko w
        hierarhii klasowej. Nie mylmy inteligencji z moralnością.
        • maruda.r Re: smierc 02.11.06, 16:37
          gropa1 napisała:

          > Rodzice powinni stanąć przed sądem - rodzice chłopaków powinni odpowiedzieć na
          > pytania o system wartości i co jeszcze ważniejsze , o sposób jego przekazania
          > dzieciom, rodzice Ani- dlaczego dziewczynka nie miała do nich zaufania. Powinni
          > za to odpowiedzieć. Mają psi obowiązek wytłumaczyć się ze swego postępowania, b
          > o
          > doszło do tragedii.

          ****************************************

          Dlaczego to rodzice mają odpowiadać? A nie np. minister Giertych czy premier
          Kaczyński? Wszak to oni sprawują nadzór nad szkolnictwem, a sprawa zdarzyła się
          w trakcie lekcji.

          Dlaczego to Giertych nie ma się tłumaczyć rodzicom, dlaczego doprowadził do
          takiej sytuacji w szkole, skazując jedno dziecko na śmierć, a inne na
          poprawczak? Przecież rodzice powierzyli na ten czas swoje dzieci szkole.



    • wizytka1 dziekuję Panu 02.11.06, 08:21
      Dziekuję, za te mądre słowa. A juz myslałam, że wszyscy powariowali, albo my z
      mężem jesteśmy nienormalni :)
      Mam podobne doswiadczenia, ale z innej strony. Strony rodzica. Mój syn ma ADHD.
      Jest 16-letnim, wspaniałym chłopakiem. Za nami i przed nami (mam nadzieję) lata
      edukacji. Od lat pracuję społecznie w kole rodziców dzieci z ADHD. Dokształcamy
      się, szkolimy, organizujemy terapie, sympozja, spotkania, pogadanki, chodzimy do
      przedszkli, szkól, poradni PP - slowem, wszędzie tam, gdzie nas chcą. Na
      ostatnim trzydniowym spotkaniu, gdzie byli zaproszeni psychiatrzy,
      wolontariousze,pedagodzy (między innymi dwie wspaniałe dziewczyny z Łodzi), sala
      świeciła pustkami _ sobota, niedziela. Zaświadczenia wydawalismy po ostatniej
      prelekcji. Tłumy w kolejce, koleżanka, bierze dla koleżanki, wie pani to taki
      ciekawy temat, ale jeszcze jedno poproszę na nazwisko ... Łza w oku sie kręci,
      pięść zaciska.
    • gobi03 jeszcze jeden literat teoretyk 06.11.06, 00:55
      Czytam i oczom nie wierzę: " Podczas pracy w gimnazjum moje lekcje często były przerywane takim chamstwem jednych uczniów wobec drugich, że musiałem poświęcać całą godzinę na przywracanie porządku. A i tak, wychodząc na przerwę, widziałem, jak chłopcy rzucają w dziewczyny podpaskami zmoczonymi - dla większego efektu - w czerwonej farbie. Symulowanie współżycia seksualnego odbywanego pod przymusem nie należało wcale do rzadkości. Dzienniki były od góry do dołu zapisane uwagami wskazującymi, co potrafią robić na lekcjach uczniowie. Co się działo na przerwach, o tym lepiej nie wiedzieć."
      To ten pan kreuje się na autorytet? A teraz, gdy już nie musi uczyć każdego drania, bo może go najzwyczajniej wywalić ze szkoły - bierze się za krytykę nauczycieli w gimnazjach?
      Człowieku! Stop - wracaj do gimnazjum i spróbuj przykuć uwagę młodzieży (haha :-) swoimi zdolnościami wychowawczymi. A nie mam tu na myśli _całej_młodzieży_, tylko tych bardziej wymagających uwagi... Jak ci się powiedzie, to napisz coś prawdziwego, a nie takie androny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka