Dodaj do ulubionych

Przywódca tureckich nacjonalistów o Benedykcie XVI

29.11.06, 08:35
Jak Kuba bogu tak bog Kubie. Mieszanie religii do polityki nigdy nie prowadzi do dobrych rezultatow. Trudno sie dziwic chrzescijanom tak samo jak trudno sie dziwic muzulmanom. Najlepsza recepta jest calkowita laicyzacja polityki. Czarnuchom i ayatolahom WON! Pamietajmy, ze Ataturk ich wszystkich pognal i Turcja jest jedynym laickim krajem muzulmanskim. Zeby jeszcze Polska poszla jej sladem... Wszystkim byloby latwiej... w Zjednoczonej Europie.
Obserwuj wątek
    • apropag Przywódca tureckich nacjonalistów o Benedykcie XV 29.11.06, 19:06
      Pamietajmy, ze Ataturk ich wszystkich pognal i Turcja jes
      > t jedynym laickim krajem muzulmanskim. Zeby jeszcze Polska poszla jej sladem...
      > Wszystkim byloby latwiej... w Zjednoczonej Europie.
      Swiete słowa żeby jeszcze zrozumieli to nasi "Pasterze".
      • gracz01 Muhammad i hadisy 30.11.06, 11:53
        > Jesteśmy przeciwko przemocy, bo islam to religia pokoju,
        > współczucia i tolerancji. Dlaczego zachodnie media nie
        > mają nic przeciwko prowokacyjnemu i niesprawiedliwemu
        > pokazywaniu islamu i jego proroka?
        >
        W zestawieniu z tym, co wyczyniał prorok Muhammad z ludźmi, którzy nie
        podzielali jego idei, słowa przywódcy tureckich nacjonalistów mogą dziwić. Czy
        tureckim islamistom, którzy tak ochoczo ciągną ku UE, nie przystoi branie
        przykładu z czynów proroka Muhammada, o których rozpisują się hadisy?

        Ów muzułmański "Boży Posłaniec" jawi się w hadisach jako okrutny przywódca
        muzułmańskich bojówek niosący zagładę niemuzułmańskim społecznościom, pustynny
        rzezimieszek napadający na kupców, fanatyczny orędownik okrutnego prawa,
        morderca przeciwników politycznych grabiący ich mienie oraz dysponujący
        członkami ich rodzin niczym wojennym łupem. Kto nie wierzy, niechaj czyta:
        www.geocities.com/wlodek_fenrych/teksty_wlodka/hadisy.htm

        "Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą,
        to uderzcie ich mieczem po szyi;
        a kiedy ich całkiem rozbijecie,
        to mocno zaciśnijcie na nich pęta.
        A potem albo ich ułaskawicie, albo żądajcie okupu,
        aż wojna złoży swoje ciężary."
        (Koran 47:4)

        Nienawiść w imię najświętszej nawet religii jest zawsze nienawiścią. Dlaczego
        wielki mufti twierdzi, że "religii krytykowac nie można"? Czy to znaczy, że nie
        można krytykować proroka Muhammada, za jego nawoływanie do przemocy, budowanie
        państwowości w oparciu o przemoc i dyskryminujące prawa głoszone w Koranie?
        Dlaczego muzułmanie nie godzą się na krytykowanie religii? Ponieważ taka
        krytyka pokazałby szerokim masom prawdziwe życie Muhammada. Muzułmanie nie
        mogliby zaprzeczyć faktom, że człowiek ten nie był dobrotliwym kaznodzieją
        błąkającym się po pustyni i nawracającym innych w pokoju, lecz posługiwał się
        przemocą grabiąc i mordując.


        Nie ma konieczności dyskutowania z historią. Starczy spojrzeć jak islam
        rozprzestrzeniał się po świecie w czasach Muhammada i pierwszych kalifów:
        muzułmanie wciąż byli z kimś w stanie wojny. Wojny ekspansywnej, zaczepnej.

        Sura 47 (z której pochodzi zacytowany na wstępie fragment) powstała w okresie
        medyńskim życia Muhammada. W Medynie muzułmanie byli tolerowani (w
        przeciwieństwie do Mekki, gdzie uznano ich za zagrożenie dla porządku
        społecznego miasta) ale niewielu ludzi przekonywało się do idei
        głoszonych przez Muhammada. Muhammad zmienił wówczas pozę z natchnionego
        kaznodziei na wojskowego przywódcę, a dla materialnego utrzymania swojej
        wspólnoty usankcjonował grabieże (ghazw) arabskich niemuzułmanskich osiedli
        oraz karawan przemierzających szlak Mekka-Syria. Okoliczni Arabowie ze strachu
        przed grabieżami zaczęli stopniowo przechodzić na stronę muzułmanów, a tych,
        którzy się opierali mordowano.

        Świecka władza Muhammada w Medynie stawała się coraz bardziej rozległa a jego
        frakcja coraz bardziej dominująca. Przekaz Muhammada nabierał gwałtowności i
        był pełen zachęty do zbrojnych konfrontacji z "bałwochwalcami". Pojawiają się
        także administracyjne zarządzenia dotyczące poddanych innowierców (dhimmi) i
        coraz częściej mowa jest o zbrojnej konfrontacji z Mekkańczykami.

        Jest to również czas ukształtowania się relacji z Żydami. W Medynie mieszkały
        wówczas trzy grupy Żydów: Banu (al)Nadir, Banu Qaynuqa i Banu Qurayza.
        Początkowo Muhammad traktował ich jak sprzymierzeńców, próbował nawet przekonać
        Żydów, że jest wyczekiwanym przez nich mesjaszem. Żydzi jednak wykazali wiele
        błędów w jego doktrynie niezgodnych z Torą i odprawili go z kwitkiem. Kiedy
        Muhammad zorientował się, że Żydzi nie uznają go za proroka i nie może liczyć
        na ich wsparcie diametralnie zmienił politykę wobec nich. Zrezygnował ze
        zwyczajów, które wcześniej przejął z judaizmu m.in. zmienił kierunek modłów
        (kibla) z Jerozolimy na Mekkę, ustanowił dniem świętem piątek (dotychczas była
        to sobota) itp... a sami Żydzi zostali uznani za zagrożenie dla wspólnoty
        muzułmańskiej.

        Żydowskie plemiona Nadir i Qaynuqa zostały wygnane z miasta, po tym jak nie
        wsparły Muhammada w bitwie pod Badr (624). Była to pierwsza wielka bitwa
        muzułmanów z mekkańczykami, którzy wysłali wojskową ekspedycję przeciwko
        Muhammadowi, który napadał i grabił kupców przybywających do Mekki i
        wyjeżdżających z niej, uniemożliwiając tym samym właściwe gospodarcze
        funkcjonowanie miasta. W świętym dla mekkańczyków-niemuzułmanów miesiącu Rajab
        muzułmanie zapuścili się w pobliże Mekki, gdzie próbowali przechwycić karawanę
        kupiecką. Akcja ta dokonana ponadto w wolnym od prowadzenia walk miesiącu
        przechyliła czarę goryczy u mieszkańców Mekki, którzy wysłali ekspedycję
        militarną przeciwko muzułmanom i na pomoc kupcom. Muhammad zaczął uciekać w
        kierunku Medyny i w końcu zajął dogodne obronne pozycje pod Badr, skupiając tam
        siły muzułmańskie i swoich sprzymierzeńców.

        Muhammad bitwę pod Badr wygrał jego pozycja w Medynie wzrosła, a dwa wymienione
        wcześniej plemiona żydowskie, od których nie otrzymał poparcia wygnał z miasta,
        w którym pozostali tylko Żydzi z plemienia Qurayza. Na własne nieszczęście,
        ponieważ 700 mężczyzn z tej grupy Żydów zostało wymordowanych, a kobiety i
        dzieci wzięte w niewolę, po tym jak Quarayzajczycy sprzymierzyli się z
        mekkańczykami, kiedy ci oblegali Medynę w 627 roku. Po pięciu latach od
        przybycia Muhammada do Medyny (622) nie było już tam żadnego Żyda z licznej
        diaspory, która obecna była w mieście od ponad 200 lat, gdzie pokojowo żyła z
        miejscowymi Arabami (chrześcijanami i "poganami").

        W ciągu stu lat od śmierci Muhammada muzułmanie podbili rozległy obszary od
        Hiszpanii po Indie, niewoląc i mordując ludzi, grabiąc i niszcząc dorobek
        wcześniejszych cywilizacji, który uznawali za niezgodny z duchem Koranu.

        -=BIO HAZARD=-

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka