maruda.r
16.12.06, 07:03
Dziennikarze nie ustępowali: to nie był żaden podsłuch, tylko wypowiedź przy
włączonych mikrofonach, o czym prezydent i jego doradcy wiedzieli. Wówczas
prezydent zmienił linię obrony, mówiąc, że była to "prywatna wymiana zdań".
********************************************
Słowo "przepraszam" jest najwyraźniej obce preziowi Tworkistanu.