Dodaj do ulubionych

Liście koki - "świętej rośliny" w godle państwo...

13.03.07, 16:54
Nie zdziwię się, gdy jakieś państwo umieści w swym godle butelkę wódki.
Obserwuj wątek
    • amdrzej11 [...] 13.03.07, 17:00
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • honecker32 Czarna Afryka niech zalegalizuje niewolnictwo 13.03.07, 17:27
      przeciez to tez tradycja tego regionu i ma grubo ponad 5000 lat
      • inzynier2 Czy Bush jr wyśle marines aby zmienić flagę? 13.03.07, 17:53
        Kiedyś szef rządu panamskiego Manuel Noriega został aresztowany przez
        amerykańskich marines i siedzi obecnie w więzieniu na Florydzie za ułatwianie
        handlu narkotykami. Czy Bush jr wyśle marines aby zmienić flagę Boliwii?

        Myślę, że nie. Po Iraku raczej ma ochotę na Iran i Wenezuelę (o ile Kongres da
        pieniądze na kolonizację tamtejszych pól naftowych po fatalnych doświadczeniach
        z kolonizacją Iraku).
    • pavliktoja Liście koki - "świętej rośliny" w godle państwo.. 13.03.07, 17:29
      a w naszym umieśćmy 2 święte kaczki...
      oszołomy tysiąclecia.
    • yamabushi skoro 13.03.07, 17:30
      w godle panstwa moze znalezc sie jednorozec, filmowy lew Simba AK-47 to czemu nie roslina... w
      kanadzie na przyklad maja listek...
      • 220wolt Re: skoro 13.03.07, 18:00
        Tak, ale najpierw musialbys ignorantom uswiadomic, ze koka ma sie tak do kokainy
        jak piwo Karmi do Wyborowej. To dopiero dzieki "postepowi" i "nowoczesnej
        technologii" przywiezionej z Europy koka POSREDNIO zbiera takie smutne zniwo.
    • vomitorium1 Liście koki - "świętej rośliny" w godle państwo.. 13.03.07, 18:00
      są kraje
      gdzie w godle
      powinne być
      liście buraków
    • abhaod w koncu najwazniejszy artykul eksportowy Boliwii;) 13.03.07, 18:19

      a u nas bedzie skrzyzowanie kaczki z konie i burakiem :)))
    • bronimir Skoro koka jest mniej zabójcza od chrześcijaństwa, 13.03.07, 18:26
      dziwne gdyby w godle umieścili krzyż.
      • darthmaciek chrzescijanstwo przynosi prawdziwa ulge cierpieniu 13.03.07, 18:54
        zwlaszcza cierpieniu ducha - zas kokaina przynosi tylko iluzje przyjemnosci,
        podczas gdy w rzeczywistosci powoli zabija cialo i torturujac dusze
        unieszczesliwia tego, kto wpada w jej szpony; Chrzescijanstwo pochodzi od Boga,
        narkotyki od diabla. Ale sam lisc koki, poki go sie nie przerobi na kokaine,
        jest niewinny - jak wszystkie dary Boze. Wiec niech go sobie umieszczaja na
        fladze.
        Twoja tak chetnie objawiana nienawisc do chrzescijanstwa wyrzadza mi bol - ale
        pocieszam sie tym, ze ewidentnie nie do konca wiesz czym chrzescijanstwo jest.
        • scorpio93 Re: chrzescijanstwo przynosi prawdziwa ulge cierp 13.03.07, 19:54
          Misiu - twoi chrzescijanscy bracia pol wieku temu najezdzajac Boliwie
          stwierdzili, ze wlasnie diabel jest ojcem lisci koki (przypominam ze to nie
          herbatka - ale roslina ceremonialna, zeby wykorzenic rdzenne kulty i tozsamosc
          kulturowa rozpoczeli od realnej rzeczy, ktora istniala rowniez w wymiarze
          symbolicznym).
          Daruj sobie tyrady o zbawiennosci chrzescijanstwa, juz nie musisz
          chrystianizowac tamtego kontynentu - juz sie to niemal udalo, zabijajac i
          niszczac wszystko co spotkalo na drodze.
          Ja znam chrzescijanstwo bardzo dobrze i powiem tylko jedno: APO PANTOS
          KOKADAIMONOS! (jakbys nie uczyl sie starozytnej greki w wolnym tlumaczeniu:
          "odejdzie stad wszelkie zle duchy")
          • darthmaciek to nie o tamten kontynent sie obawiam ale o ten 13.03.07, 19:57
            w Europie chrzescijanstwo umiera, a zastepuja je ateizm, sekty i islam - czyli
            duchowe chwasty....
            • scorpio93 Re: to nie o tamten kontynent sie obawiam ale o t 13.03.07, 20:11
              Z takim obronca jedynej i slusznej wiary na pewno nie zginie, leb do gory!
              • darthmaciek dziekuje Ci za mile slowo i obys mial racje 13.03.07, 20:20
                niestety nie znam greki, ale domyslam sie, ze miales na mysli wers, ktorym
                starozytni Grecy opatrywali wejscia do domow "Niech nic zlego nie wchodzi".
                Przykro mi, ze uwazasz chrzescijanstwo za cos zlego - zyjesz w koncu w swiecie,
                ktory ono glownie uksztaltowalo i jest to calkiem fajny swiat.
                Co do miana obroncy wiary, to "non sum dignum" - w odroznieniu od takich na
                przyklad Karola Mlota, Jana Hunyadiego ("Zwycieski Giaur z Siedmiogrodu") lub
                Jana Kastrioty czyli Skanderbega ("Athleta Christi"), kawalera de la Valette,
                admirala Don Juana d'Austria, naszego krola Jana III Sobieskiego albo
                Eugeniusza Sabaudzkiego.
                • scorpio93 Re: dziekuje Ci za mile slowo i obys mial racje 13.03.07, 20:24
                  Niestety misiu mylisz sie - chrzescijasntwo to tylko uboga wersja platonizmu,
                  ktory nomen omen odcisnal swe pietna na europie (mamy z tego duzo dobrego, ale
                  IMO wiecej zlego), ale przyszedl postmodernizm i szast-prast po jajach. Ale z
                  europecentryzmu tez mozna sie wyleczyc. Zareczam, ze swiat nie jest na szczescie
                  juz taki prosty i choc dalej rycerze swietej wiary tacy jak ty niegodny (wedlug
                  twych wlasnych slow) i twoi godniejsi poprzednicy w ciagu wymienieni trwaja
                  dzielnie w Wierze - my was jednak pokonamy....smiechem!
                  :))))
                  • darthmaciek zgaduje, ze przez "my" rozumiesz "niewierzacy" 13.03.07, 20:32
                    oh, jesli walka ma byc toczona przy pomocy smiechu, to nie jest mi ona
                    straszna - Sw. Franciszek zalecal smiac sie duzo i przy kazdej odpowiedniej
                    okazji. Czy chrzescijanstwo jest tylko uboga wersja platonizmu? Moze i wersja
                    (nie znam sie na platonizmie, wiec nie wiem), ale czy uboga? Wyznaje je teraz
                    jakies poltora miliarda ludzi na calej planecie we wszystkich mozliwych
                    jezykach i na bardzo wiele sposobow, zas w czasie ostatnich dwoch tysiecy lat
                    jego roznorodnosc byla jeszcze wieksza. Wiec z tym ubostwem to chyba jednak nie
                    masz swoich 51% racji.
                    Sadzisz, ze kryzys wiary w Europie zmiecie nas misiow - oh, my misie
                    przetrwalismy bardzo duzo. Herezje, inwazje, rewolucje, dwa totalitaryzmy ktore
                    nas nienawidzily jak czarnej zarazy - i wciaz tu jestesmy. Miski, choc
                    pocieszne, sa pod swoim miekkim futerkiem twardsze niz myslisz....
                    • scorpio93 Re: zgaduje, ze przez "my" rozumiesz "niewierzacy 13.03.07, 20:39

                      > oh, jesli walka ma byc toczona przy pomocy smiechu, to nie jest mi ona
                      > straszna - Sw. Franciszek zalecal smiac sie duzo i przy kazdej odpowiedniej
                      > okazji.

                      Mowiac my mialem na mysli Legion Dynamicznej Niezgodny, dryzj heretyku, sieg
                      hail Eirs! ;P

                      > Czy chrzescijanstwo jest tylko uboga wersja platonizmu? Moze i wersja
                      > (nie znam sie na platonizmie, wiec nie wiem), ale czy uboga? Wyznaje je teraz
                      > jakies poltora miliarda ludzi na calej planecie we wszystkich mozliwych
                      > jezykach i na bardzo wiele sposobow, zas w czasie ostatnich dwoch tysiecy lat
                      > jego roznorodnosc byla jeszcze wieksza. Wiec z tym ubostwem to chyba jednak nie
                      >
                      > masz swoich 51% racji.

                      Nie inaczej - chrzescijanstwo to zawsze byla religia pospolstwa, a pospolstwa
                      nam sie na swiecie jakby nie bylo namnozylo.

                      > Sadzisz, ze kryzys wiary w Europie zmiecie nas misiow - oh, my misie
                      > przetrwalismy bardzo duzo. Herezje, inwazje, rewolucje, dwa totalitaryzmy ktore
                      >
                      > nas nienawidzily jak czarnej zarazy - i wciaz tu jestesmy. Miski, choc
                      > pocieszne, sa pod swoim miekkim futerkiem twardsze niz myslisz....

                      Ale ja mam szczera nadzieje, ze przetrwacie po kres tego gatunku - przynosicie
                      bardzo duzo pozytku, przeciez wyrazilem sie jasno - przynosicie kupe smiechu! ;D
                      Misie to bardzo fajne maskotki, znajdziemy dla was jakis rezerwat.
                      • darthmaciek hmmm.. pierwsza odpowiedz nie do konca rozumiem 13.03.07, 20:51
                        Legion Dynamicznej Niezgody, drzyj heretyku, sieg heil Eirs;P ?? czy to rebus?
                        sorry, ale jestem w nich do niczego

                        Czy chrzescijanstwo bylo religia pospolstwa? Czy jestes tego pewien? Czy raczje
                        nie bylo tak, ze w wielu krajach Europy (i poza nia) najpierw chrzest
                        przyjmowali wladcy i szlachta, a potem powoli ewangelizowaly sie masy, dlugo
                        jeszcze trwajace przy poganstwie (swiete ognie na Slezy palily sie okazyjnie
                        nawet w XIII wieku - i nie podsycali ich rycerze ani kneziowie..)? Czy nie bylo
                        tak ze gdy wydawalo sie, ze wszelka wiedza, wszelkie prawo i wszelka nadzieja w
                        Europie zagina, przetrwaly one w klasztorach, pilnowane przez niewielka czytata
                        i pisata elite (wielki uklon dla Iroszkotow, ktorzy miedzy V i VIII w. n.e.
                        uratowali Europe przed dola Afryki) owczesnego dosc dzikiego i pograzonego w
                        nieustannej wojnie spoleczenstwa? Czy do pospolstwa zaliczysz wszystkich
                        chrzescijanskich filozofow i uczonych, nie wykluczajac samego Darwina? I
                        pisarzy, z Tolstojem i Tolkienem na czele (akurat dwaj moi ulubiency)?

                        Dzieki za oferte pozostawienia nas przy zyciu w rezerwatach - to i tak lepiej
                        niz proponowano nam w niektorych momentach naszej misiowej historii. A Slowo
                        mozna glosic nawet z rezerwatu, tak skutecznie, ze caly swiat stanie sie jak
                        nasz rezerwat - juz raz to zrobilismy, my misie - z wymienionych wyzej
                        klasztorow.....
                        • scorpio93 Re: hmmm.. pierwsza odpowiedz nie do konca rozumi 13.03.07, 21:08


                          > Legion Dynamicznej Niezgody, drzyj heretyku, sieg heil Eirs;P ?? czy to rebus?
                          > sorry, ale jestem w nich do niczego
                          >
                          Wiec bedzie jeszcze lepiej:
                          Czy wiesz ze bog to kobieta i na imie ma Eris?


                          > Czy chrzescijanstwo bylo religia pospolstwa? Czy jestes tego pewien? Czy raczje
                          >
                          > nie bylo tak, ze w wielu krajach Europy (i poza nia) najpierw chrzest
                          > przyjmowali wladcy i szlachta, a potem powoli ewangelizowaly sie masy, dlugo
                          > jeszcze trwajace przy poganstwie (swiete ognie na Slezy palily sie okazyjnie
                          > nawet w XIII wieku - i nie podsycali ich rycerze ani kneziowie..)? Czy nie bylo
                          >
                          > tak ze gdy wydawalo sie, ze wszelka wiedza, wszelkie prawo i wszelka nadzieja w
                          >
                          > Europie zagina, przetrwaly one w klasztorach, pilnowane przez niewielka czytata
                          >
                          > i pisata elite (wielki uklon dla Iroszkotow, ktorzy miedzy V i VIII w. n.e.
                          > uratowali Europe przed dola Afryki) owczesnego dosc dzikiego i pograzonego w
                          > nieustannej wojnie spoleczenstwa? Czy do pospolstwa zaliczysz wszystkich
                          > chrzescijanskich filozofow i uczonych, nie wykluczajac samego Darwina? I
                          > pisarzy, z Tolstojem i Tolkienem na czele (akurat dwaj moi ulubiency)?
                          >

                          Step by step:
                          Wladcy europy przyjmowali chrzescijanstwo jako opcje polityczna, podobnie jak
                          tworca jego obecnej postaci - Konstantyn nieslusznie zwany Wielkim.
                          Chrzescijanski filozof to paradoks sam w sobie (z tym tu nie poigrasz, bo
                          filozofie studiowalem), nawet Tomasz z Akwinu, ktory tak jakby powtorzyl i
                          rozwinal Arystotelesa zagubil sie kiedy przyszlo do "prawd wiary" sam sobie
                          przeczac. (u zwierzat uznal dusze jak forma i cialo jako substancje, dusze po
                          arystotelejsku nie mogla byc wiec wieczna, natomiast skoro nauka katolicka
                          twierdzila inaczej musial przyznac, ze u czlowieka jest inaczej - podkopujac
                          swoj wlasny system). Monadologia Leibniza tez przestala byc sensowna, kiedy
                          rowne sobie monady nagle napotkaly super-monade - boga.
                          A co do dolnej (?) afryki. Piszesz chyba o polnocnej, bo jakos nie widze
                          zimbabwe najezdzajacego europe. To akurat misiu za saladyna w krajach arabskich
                          kwitla sztuka, nauka i medycyna (dzieki arabom przetrwaly klasyki filozofii i
                          byly tlumaczone przez mnichow), to w europie wyrzucalo sie gowno z okna na
                          ulice. Tyle o "dzikosci".
                          Co do pisarzy to sie nie kloce - bo byli i tacy i tacy, swiatopoglad nie wplywa
                          na telent literacki, takze i w tym twoim swietym paszkliwiu jakim jest biblia
                          (no offence - brak jakiegokolwiek stylu, nie mowiac juz o plaskosci trsci)
                          znajduja sie literackie perelki - chodzby Piesn nad Piesniami.

                          > Dzieki za oferte pozostawienia nas przy zyciu w rezerwatach - to i tak lepiej
                          > niz proponowano nam w niektorych momentach naszej misiowej historii. A Slowo
                          > mozna glosic nawet z rezerwatu, tak skutecznie, ze caly swiat stanie sie jak
                          > nasz rezerwat - juz raz to zrobilismy, my misie - z wymienionych wyzej
                          > klasztorow.....

                          Moze wam nawet urzadzimy areny, zebyscie sie mogli dawac cwiartowac i rzucac sie
                          pod dzikie zwierzeta (i glosic pozniej zescie swieci meczennicy) - spoko - to
                          tez juz raz zrobilismy ;p
                          • darthmaciek Eris (Niesnaska) to boginii, nie Bog 13.03.07, 21:27
                            i tylko jedno z niezliczonych bostw greckich - Grecy nie mogac dostrzec Bog,
                            przynajmniej rozmienili go na drobne i wielbili mnostwo z jego niezliczonych
                            aspektow. Skadinad, jesli juz jestesmy przy kobiecym aspekcie Boga, to jedna z
                            najweselszych rewelacji archeologii ostatnich lat, to fakt, ze Jahwe mial zone -
                            boginie Aszerach - i to dosc dlugo, bo az do niewoli babilonskiej!! Dopiero
                            potem, pod wplywem szoku, jakim bylo zniszczenie Pierwszej Swiatyni, kaplani
                            Jehowy zdusili kult Aszerach i uczynili z religii zydowskiej monoteizm (i
                            religie calkowicie zdominowana przez mezczyzn).

                            Nie jestem znawca filozofii, ale filozofowie chrzescijanscy istnieli - tego
                            jednego jestem pewien.

                            Co do rozprzestrzeniania sie chrzescijanstwa w Europie, to cos jednak ono
                            musialo w sobie miec, bo przyjmowali je nawet wladcy bardzo potezni i brutalni,
                            nie bedacy do tego zmuszeni zadnymi zewnetrznymi naciskami. Mysle tu zwlaszcza
                            o wladcach skandynawskich, ruskich, wegierskich i bulgarskich.

                            Mowiac o losie Afryki mialem na mysli oczywiscie Afryke subsaharyjska, w tym
                            sensie, ze bez uratowania cywilizacji przez chrzescijanskich mnichow i ksiezy,
                            Europa stalaby sie po prostu skansenem cywilizacyjnym zyjacym we wczesnej
                            epoce zelaza i czekajacym na podboj przez bardziej zaawansowane ludy.

                            Jesli kraje arabskie i muzulmanskie sa o tyle godniejsze szacunku niz
                            europejskie i chrzescijanskie, to jak to sie stalo, ze to Europa i jej
                            amerykanska corka sa najlepszym miejscem do zycia w dzisiejszym swiecie, a
                            kraje arabskie i muzulmanskie dosc czesto w zasadzie najgorszym (poza
                            oczywiscie ateistyczna Korea Polnocna)?

                            Areny? Na areny chrzescijan wyganiali nie ateisci, lecz poganie. I tak dlugo
                            ich wyganiali na te areny, ze chrzescijanstwo zwyciezylo. Przesladowania sa dla
                            chrzescijanstwa jak ogien - jesli sa potezne jak wulkan i pokrywaja spalony
                            teren lawa, to istotnie moga minac wieki zanim cos ponownie wykielkuje. Ale
                            jesli nie osiagaja poziomu totalnej eksterminacji, to sa jak pozar lasu - choc
                            zal szlachetnych drzew zniszczonych przez zywiol, za pewien czas puszcza
                            pokryje blizny i dzielo bedzie kontynuowane.....
                            • scorpio93 Re: Eris (Niesnaska) to boginii, nie Bog 13.03.07, 21:56

                              > i tylko jedno z niezliczonych bostw greckich - Grecy nie mogac dostrzec Bog,
                              > przynajmniej rozmienili go na drobne i wielbili mnostwo z jego niezliczonych
                              > aspektow. Skadinad, jesli juz jestesmy przy kobiecym aspekcie Boga, to jedna z
                              > najweselszych rewelacji archeologii ostatnich lat, to fakt, ze Jahwe mial zone
                              > -
                              > boginie Aszerach - i to dosc dlugo, bo az do niewoli babilonskiej!! Dopiero
                              > potem, pod wplywem szoku, jakim bylo zniszczenie Pierwszej Swiatyni, kaplani
                              > Jehowy zdusili kult Aszerach i uczynili z religii zydowskiej monoteizm (i
                              > religie calkowicie zdominowana przez mezczyzn).
                              >
                              Gray face :P
                              Pamietaj rowniez, ze King Kong umarl za twoje grzeczy
                              Ps. www.joemonster.org/sp/eris/

                              Jeden z nieweselszych dla ciebie faktow kulturo-religioznawczych - wiekszosc
                              mitologii starego testamentu to zzyna z Sumeru i Babilonu. A mityczna postac
                              Chrystusa to jedna z licznych historii o solarnym bostwie religi misteryjnych -
                              takich jak Atiis, Ozyrys, Mitra...

                              > Nie jestem znawca filozofii, ale filozofowie chrzescijanscy istnieli - tego
                              > jednego jestem pewien.
                              >
                              Od cholery, wlasciwie wiekszosc filozofii to dopiski do platona zakrapiane
                              glupim chrystianizmem, ja temu nie przecze - ale przecze ze godza sie oni miana
                              filozofa nosic. Zapraszam do Nietzschego.

                              > Co do rozprzestrzeniania sie chrzescijanstwa w Europie, to cos jednak ono
                              > musialo w sobie miec, bo przyjmowali je nawet wladcy bardzo potezni i brutalni,
                              >
                              > nie bedacy do tego zmuszeni zadnymi zewnetrznymi naciskami. Mysle tu zwlaszcza
                              > o wladcach skandynawskich, ruskich, wegierskich i bulgarskich.
                              >
                              Dawalo sojusz polityczny w obrebie jednej religii i korzysci handolowo-majatkowe
                              z innymi ludami chrzescijanskiej europy...a poza tym to doskonaly system do
                              trzymania ludu w ciemnocie.

                              > Mowiac o losie Afryki mialem na mysli oczywiscie Afryke subsaharyjska, w tym
                              > sensie, ze bez uratowania cywilizacji przez chrzescijanskich mnichow i ksiezy,
                              > Europa stalaby sie po prostu skansenem cywilizacyjnym zyjacym we wczesnej
                              > epoce zelaza i czekajacym na podboj przez bardziej zaawansowane ludy.
                              >
                              Jakie uratowanie cywilizacji? Stary, czegos ty sie nalykal? Toz mnisi tlumaczyli
                              z arabskiego wszystko po tym jak ich chrzescijanscy poprzednicy spalili
                              biblioteke aleksandryjska.
                              A jak losy europy by sie potoczyly bez chrzescijanstwa - mozna sobie spekulowac,
                              moim zdaniem realny byl sojusz pod sztandarem innego solarnego bostwa jak
                              Swarozyc - podobny trik, ktory dokonal Mahomet - zebral dzikie hordy i stworzyl
                              imperium, to samo moglby zrobic chocby Mieszko I, ale wybrak droge na skroty,
                              jemu to sie niewatpliwie oplacalo - pozniejszym pokoleniom juz nie bardzo.

                              > Jesli kraje arabskie i muzulmanskie sa o tyle godniejsze szacunku niz
                              > europejskie i chrzescijanskie, to jak to sie stalo, ze to Europa i jej
                              > amerykanska corka sa najlepszym miejscem do zycia w dzisiejszym swiecie, a
                              > kraje arabskie i muzulmanskie dosc czesto w zasadzie najgorszym (poza
                              > oczywiscie ateistyczna Korea Polnocna)?
                              >
                              Moze bys siegnal do ksiazek, jak mam cie historii uczyc? Dlatego ze europa
                              rozbila imperium ottomanskie i na jego miejsce stworzylo szereg sztucznych,
                              kolonialnych panstewek, szariat stal sie najwazniejszym prawem, a pozbawieni
                              korzeni i godnosci (a co najwazniejsze srodkow do zycia) arabowie zaczeli
                              kroczyc w strone fantyzmu, ich swiat cofnal sie do cuchnacego sredniowiecza
                              europy, z ich religii przetrwaly najwstretniejsze i ograniczone motywy. A poza
                              tym jak zwykle wladze kolonialne wyrznely arystokraje i pozostawili glupi plebs
                              (podobny zabieg w ameryce poludniowej).
                              Czy ja gdzies twierdze ze swiat arabski obecnie jest ok? Nie - w sredniowieczu
                              jednak bylo calkowicie odwrotnie.
                              A ateistyczna Koree sobie za przeproszeniem - wsadz, w Holadnii sie koscioly na
                              muzea przerabia, kawiarnie i dyskoteki - powiedzialbym, ze oprocz podlego
                              klimatu jest to kraj do zycia calkiem niezly.

                              > Areny? Na areny chrzescijan wyganiali nie ateisci, lecz poganie. I tak dlugo
                              > ich wyganiali na te areny, ze chrzescijanstwo zwyciezylo. Przesladowania sa dla
                              >
                              > chrzescijanstwa jak ogien - jesli sa potezne jak wulkan i pokrywaja spalony
                              > teren lawa, to istotnie moga minac wieki zanim cos ponownie wykielkuje. Ale
                              > jesli nie osiagaja poziomu totalnej eksterminacji, to sa jak pozar lasu - choc
                              > zal szlachetnych drzew zniszczonych przez zywiol, za pewien czas puszcza
                              > pokryje blizny i dzielo bedzie kontynuowane.....

                              Ja sobie doskonale zdaje sprawe, ze to was umacnia - to jest wpisane w wasza
                              masochistyczna religie. Ja tylko pisze, ze wam damy tak mozliwosc jak przed
                              wiekami. Nikt was na areny nie wypedzal - sami zescie sie w szalenstwie tam
                              rzucali, owy rzadki przejaw choroby psychicznej, kiedy czlowiek pragnie byc w
                              meczarniach i torturach zabity wystepuje i dzis (znany przyklad, gdzie dwie
                              osoby umawiaja sie na zadanie jednej z nich smierci - karany bezwglednie przez
                              prawo w obecnych czasach, w tamtych - czyniony nimbem swietosci). Przeczytaj
                              nieco biografii swietych, zeby sobie odswiezyc pamiec. Oni pragneli meczenskiej
                              smierci - tylko czekali na opuszczenie tego "marnego padlu" w calkiem
                              widowiskowy sposob.
                              • westbrompton Re: Eris (Niesnaska) to boginii, nie Bog 13.03.07, 22:28
                                Bardzo interesująca dyskusja,pozdrawiam obu panów.Ale Ty od tej lafiryndy Eris
                                (scorpio)jesteś swirem,pewnie masz szpiczaste uszy.
                                • scorpio93 Re: Eris (Niesnaska) to boginii, nie Bog 13.03.07, 23:35
                                  Pewno ze mam i taki wredny trojkatny usmiech rowniez :P Zreszta mozna moje
                                  zdjecia znalezc w linku, ktory podalem, takze zadna tajemnica jaki mam ryj :P

                                  Czy zaznaczylem juz, ze znalazlem odpowiedz na pytanie "jak to sie dzieje, ze
                                  dzieciol nie rozwali sobie glowy"? Otoz na odpowiedz ze swietej principii "tego
                                  nie wie nikt", kiedy uznamy, ze nikt to tak jakby odwrocony ktos, czyli LA = AL
                                  wg thelemy, a pustka jest tak naprawdy przestrzenia mozliwosci, znajdujemy
                                  bardzo prosta odpowiedz: poniewaz roweru nie stawia sie kolo lodowy.
                                • darthmaciek Bog zaplac za mile slowo - pozdrawiam 14.03.07, 00:32

                              • mortest Re: Eris (Niesnaska) to boginii, nie Bog 13.03.07, 23:00
                                93
                                Martyrologia chrześcijaństwa działa w taki sposób, że im bardziej się
                                chrześcijan gnębi tym bardziej umacniają się w swej wierze. Takie założenie "Bóg
                                nas wystawia na próbę". Określenie "masochistyczna religia" jest na miejscu.
                                Może dlatego tak Polakom dobrze z katolicyzmem, bo jakby nie patrzeć, jest to
                                masochistyczny naród - (żeby nie było - czuję się Polakiem, a patriotą i na swój
                                specyficzny sposób (którym to na pewno NIE jest przypominanie sobie historii,
                                jęczenie i szukanie wrogów dookoła) jestem).
                                Większość religii się nawzajem zażarcie klonuje, więc wywodzenie korzeni
                                judeochrześcijańskich z innych religii niczym dziwnym nie jest.
                                Arabowie zawsze byli bardziej rozwinięci od Europejczyków, których stopowała
                                własnie religia - role się odwróciły po krucjatach i później, gdy Europejczycy
                                zapożyczyli ogrom pomysłów od Arabów, a ci drudzy odwrócili się w stronę fanatyzmu
                                Pozdrawiam, 93 93/93
                                • scorpio93 Re: Eris (Niesnaska) to boginii, nie Bog 13.03.07, 23:45
                                  sieg hail, sieh hail, bumtaraa

                                  > 93
                                  > Martyrologia chrześcijaństwa działa w taki sposób, że im bardziej się
                                  > chrześcijan gnębi tym bardziej umacniają się w swej wierze. Takie założenie "Bó
                                  > g
                                  > nas wystawia na próbę". Określenie "masochistyczna religia" jest na miejscu.

                                  To oczywiste, kazdy atak na wampira dodaje mu sil, poniewaz potwierdza jego
                                  istnienie, ktore jest iluzja. Nie rozmawia sie z rzecza, ktorej nie ma, chodzby
                                  jej przeczac.
                                  Hesusa najlepiej odpedzic smiechem.

                                  > Może dlatego tak Polakom dobrze z katolicyzmem, bo jakby nie patrzeć, jest to
                                  > masochistyczny naród - (żeby nie było - czuję się Polakiem, a patriotą i na swó
                                  > j
                                  > specyficzny sposób (którym to na pewno NIE jest przypominanie sobie historii,
                                  > jęczenie i szukanie wrogów dookoła) jestem).

                                  Nie boj sie przejdzie ci jak kilka neuronow zaskoczy jednego dnia po prawnym
                                  Liber Samekh ;P
                                  Polakom jest tak samo dobrze z katolicyzmem, jak by bylo z islamem, gdyby byl
                                  religia dominujaca. Powszechny konformizm i lekkawa schizofrenia, katolicyzm to
                                  tylko jakas zewnetrzna forma.

                                  > Większość religii się nawzajem zażarcie klonuje, więc wywodzenie korzeni
                                  > judeochrześcijańskich z innych religii niczym dziwnym nie jest.
                                  > Arabowie zawsze byli bardziej rozwinięci od Europejczyków, których stopowała
                                  > własnie religia - role się odwróciły po krucjatach i później, gdy Europejczycy
                                  > zapożyczyli ogrom pomysłów od Arabów, a ci drudzy odwrócili się w stronę fanaty
                                  > zmu

                                  Zalezy o jakim okresie Europy i Arabii mowimy, nie nazwal bym hord Berberow
                                  bardziej rozwinietych od Grekow (choc tu juz dyskusyjne czy mowimy o historii
                                  Europy jako takiej, rozumiem ze przez Europe uwazasz twor geo-polityczny
                                  ksztaltujacy sie w opozycji do Biznacjum od 4 wieku?)

                                  > Pozdrawiam, 93 93/93

                                  Ph'nglui mglw'nafh Cthulhu R'lyeh wgah'nagl fhtan!
                              • darthmaciek odpowiedz skorpionowi po przerwie 14.03.07, 00:31
                                taki ciekawy i skomplikowany post. Postaram sie odpowiedziec jak najlepiej i po
                                kolei:

                                1. Czy zaczerpniecie wielu watkow Starego Testamentu z bardziej starozytnych
                                religii to dla mnie niewesola wiadomosc? Nie, raczej nie. Od kiedy czlowiek
                                jest czlowiekiem (czyli od bardzo dawna) podnosil wzrok w gore i szukal Boga. I
                                chociaz bez nauki Chrystusa tak do konca sukcesu odniesc nie mogl, to jednak
                                jak ktos bardzo probuje to mu sie z reguly cos udaje - wiec w kazdej
                                starozytnej poganskiej religii jakas czasteczke Prawdy mozna na pewno znalezc.
                                I wedlug mnie wiele z tych bezcennych skrawkow odkrytych czasem jeszcze w
                                neolicie znalazlo sie w Genezie - jak na przyklad przypowiesc o potopie, bedaca
                                najpewniej echem rzeczywistego kataklizmu.
                                2. Mowisz, ze zycie Chrystusa to tylko powtorzenie Ozyrysa, Mitry, Attisa -
                                hmm... mozna by to rowniez odczytac jako zapowiedzi przyjscia Chrystusa. Poza
                                tym o skorpionie, ja juz te argumenty gdzies czytalem, w czasie pewnej bardzo
                                slynnej w literaturze rozmowy - i opierajac sie na zakonczeniu tej rozmowy,
                                chociaz nie zamierzam Cie nachalnie mawiac do uwierzenia w Boga (sam Go musisz
                                znalezc, z wlasnej woli, gdy przyjdzie czas), to uprzejmie Cie prosze, uwierz
                                chociaz w Diabla. Jeszcze dzisiaj. Bo widzisz, nikt nie wie, czy to przypadkiem
                                nie dzisiaj jest ten wieczor kiedy Anuszka Cholera stlukla banke z olejem......
                                3. Nietzsche - hmm... okropna niechec do chrzescijanstwa plus fascynacja nauka
                                Nietzschego. Wiesz, byj juz kiedys taki jeden, co mial podobne gusta... Czekaj
                                jak on sie nazywal.... Jakos tak na H, ale nie moge sobie przypomniec - w
                                kazdym razie niebezpieczna to sciezka duchowa - jak wiekszosc drog, ktore
                                oddalaja od Boga wiedzie na manowce. I oby tylko na nie, a nie gorzej. Zas co
                                do Nietzschego to ja go nawet troche rozumiem - niepozorny zakompleksiony
                                czleczyna, ktory strasznie chcial byc wielkim silnym herosem, a nie mogl. Wiec
                                przynajmniej stworzyl sobie ze swego idola Zlotego Cielca, czyli Nadczlowieka i
                                go wielbil. Potrafie to zrozumiec - ja tez jestem calkowicie niegrozny, wiec
                                przynajmniej na forum wzialem sobie nick zainspirowany najgrozniejszym
                                szwarccharakterem jaki zaistnial w kinach, zeby troche skompensowac wlasna
                                misiowatosc - tyle, ze ja to robie dla jaj, a Nietzsche zrobil z tego
                                filozofie... Ale musze mu przyznac, ze mial dwa dobre cytaty "To co nas nie
                                zabija wzmacnia nas" (motto filmu "Conan Barbarzynca") i "Gdy spogladasz w
                                otchlan, pamietaj ze otchlan patrzy takze na Ciebie' (motto gry "Baldur's
                                Gate"). Ale moj ulubiony cytat o Nietzschem to "Nietzsche umarl - Bog".
                                4. Rozszerzenie sie chrzescijanstwa w sredniowiecznej Europie - mowisz, ze
                                jednym z powodow bylo utrzymanie ludu w ciemnocie - a to ciekawe, biorac pod
                                uwage, ze chrzescijanstwo wlaczalo ludy zlozone z analfabetow do sfery
                                cywilizacji opartej na pismie, a nie na tradycji oralnej.... Mowisz, ze dawalo
                                korzysci polityczne i ekonomiczne - pozwalalo wiec przejsc od spoleczenstwa
                                plemiennego do panstwowosci. Co wiazalo sie z postepem - i nic dziwnego, gdyz
                                Pan potrafi wykorzystac nawet najbardziej egosityczne pobodki do czynienia
                                dobra. Poza tym nie przekonujesz mnie do konca, gdyz przejscie wladcow na
                                chrzescijanstwo wiazalo sie takze z realnym ryzykiem rozlamu i wojny religijnej
                                z pozostajacymi w poganstwie wspolplemiencami (co o maly wlos nie unicestwilo
                                Polski w latach 1034-1038). Cos wiec jednak to chrzescijanstwo musialo w sobie
                                miec, skoro niektorzy wladcy chrzescijanscy swiezo nawroceni woleli meczenstwo
                                niz powrot do poganstwa (jak wladca East Anglii w czasie najazdow dunskich w IX
                                wieku).

                                Odpowiedz na pozostale watki za chwile.
                                • scorpio93 Re: odpowiedz skorpionowi po przerwie 14.03.07, 00:47

                                  > kolei:
                                  >
                                  > 1. Czy zaczerpniecie wielu watkow Starego Testamentu z bardziej starozytnych
                                  > religii to dla mnie niewesola wiadomosc? Nie, raczej nie. Od kiedy czlowiek
                                  > jest czlowiekiem (czyli od bardzo dawna) podnosil wzrok w gore i szukal Boga. I
                                  >
                                  > chociaz bez nauki Chrystusa tak do konca sukcesu odniesc nie mogl, to jednak
                                  > jak ktos bardzo probuje to mu sie z reguly cos udaje - wiec w kazdej
                                  > starozytnej poganskiej religii jakas czasteczke Prawdy mozna na pewno znalezc.
                                  > I wedlug mnie wiele z tych bezcennych skrawkow odkrytych czasem jeszcze w
                                  > neolicie znalazlo sie w Genezie - jak na przyklad przypowiesc o potopie, bedaca
                                  >
                                  > najpewniej echem rzeczywistego kataklizmu.

                                  Plynie z tego prosty wniosek: Biblia to nie bezposrednie "slowo boze",
                                  natchnione i nieomylne - tylko zbior mitow i opowiadan uwarunkowanych okresem
                                  historyczno-kulturowym. Dla mnie to jest calkowicie oczywiscte i spoko, ale
                                  jezeli ty dalej chcesz zwac sie chrzescijaninem i zyc z tym przeswiadczeniem -
                                  nic mi do tego.
                                  Argeologicznie Gilgamesz jest starszy, rozumiesz tego konseknwencje? To oznacza,
                                  ze caly Noe i jego arka jest przepisana (i pierwotnym micie wystepuje dwoch
                                  bogow stad w biblii jahwe zdaje sie miec shizofrenia), podobniez gensis itd.

                                  > 2. Mowisz, ze zycie Chrystusa to tylko powtorzenie Ozyrysa, Mitry, Attisa -
                                  > hmm... mozna by to rowniez odczytac jako zapowiedzi przyjscia Chrystusa. Poza
                                  > tym o skorpionie, ja juz te argumenty gdzies czytalem, w czasie pewnej bardzo
                                  > slynnej w literaturze rozmowy - i opierajac sie na zakonczeniu tej rozmowy,
                                  > chociaz nie zamierzam Cie nachalnie mawiac do uwierzenia w Boga (sam Go musisz
                                  > znalezc, z wlasnej woli, gdy przyjdzie czas), to uprzejmie Cie prosze, uwierz
                                  > chociaz w Diabla. Jeszcze dzisiaj. Bo widzisz, nikt nie wie, czy to przypadkiem
                                  >
                                  > nie dzisiaj jest ten wieczor kiedy Anuszka Cholera stlukla banke z olejem......

                                  Cienkie zakonczenie - tu rowniez podobna sytuacja, watki z biblii pojawiaja sie
                                  o wiele wczesniej w kultach misteryjnych, pada koncepcja "natchnienia duchem
                                  swietym".
                                  Jak mialbym uwierzyc w twojego diabla, musialbym uwierzyc i boga - czyz nie na
                                  tym polega ta sztuczka? Jako ze sa to postacie tej samej mitologii, ktore
                                  wzajemnie sie dopelniaja.
                                  Dla mnie spoko - ja tam moge wierzyc nawet i w Wielkiego Chuthlu.

                                  > 3. Nietzsche - hmm... okropna niechec do chrzescijanstwa plus fascynacja nauka
                                  > Nietzschego. Wiesz, byj juz kiedys taki jeden, co mial podobne gusta... Czekaj
                                  > jak on sie nazywal.... Jakos tak na H, ale nie moge sobie przypomniec - w
                                  > kazdym razie niebezpieczna to sciezka duchowa - jak wiekszosc drog, ktore
                                  > oddalaja od Boga wiedzie na manowce. I oby tylko na nie, a nie gorzej. Zas co
                                  > do Nietzschego to ja go nawet troche rozumiem - niepozorny zakompleksiony
                                  > czleczyna, ktory strasznie chcial byc wielkim silnym herosem, a nie mogl. Wiec
                                  > przynajmniej stworzyl sobie ze swego idola Zlotego Cielca, czyli Nadczlowieka i
                                  >
                                  > go wielbil.

                                  Bredzisz misiu - wy chrzescijanie zawsze boicie sie Nietzschego przez jego
                                  slawne "bog umarl", natomiast nie macie pojecia ze to przytyczek bardziej do
                                  Platona i idealizmu jako takiego, w co wasz bog rowniez wchodzi.
                                  Nietzsche nie wielbil nadczlowieka, ani nie aspirowal do bycia nadczlowiekiem,
                                  jakbys czytal "Tako rzecze Zaratustra" to bys wiedzial - nadczlowiekiem sie
                                  jest, albo nie jest - nie mozna z niewolnia stac sie panem, Nietzsche uwazal
                                  siebie za drogowskach prowadzacy do nadczlowieka.

                                  > Potrafie to zrozumiec - ja tez jestem calkowicie niegrozny, wiec
                                  > przynajmniej na forum wzialem sobie nick zainspirowany najgrozniejszym
                                  > szwarccharakterem jaki zaistnial w kinach, zeby troche skompensowac wlasna
                                  > misiowatosc - tyle, ze ja to robie dla jaj, a Nietzsche zrobil z tego
                                  > filozofie...

                                  Jeszcze raz - brednie.

                                  > Ale musze mu przyznac, ze mial dwa dobre cytaty "To co nas nie
                                  > zabija wzmacnia nas" (motto filmu "Conan Barbarzynca") i "Gdy spogladasz w
                                  > otchlan, pamietaj ze otchlan patrzy takze na Ciebie' (motto gry "Baldur's
                                  > Gate"). Ale moj ulubiony cytat o Nietzschem to "Nietzsche umarl - Bog".

                                  Doskonale opracowanie mysli niczego na podstawie 2 cytatow z filmu i gry
                                  komputerowej, rotfl - tos dopiero znawca!

                                  > 4. Rozszerzenie sie chrzescijanstwa w sredniowiecznej Europie - mowisz, ze
                                  > jednym z powodow bylo utrzymanie ludu w ciemnocie - a to ciekawe, biorac pod
                                  > uwage, ze chrzescijanstwo wlaczalo ludy zlozone z analfabetow do sfery
                                  > cywilizacji opartej na pismie, a nie na tradycji oralnej....

                                  Dlatego wlasnie byla reformacja Lutra, rotfl - taki byl plan, zeby wszystkich
                                  wyszkolic - powiedz mi dalej ;P
                                  (pomijajac ze Lutra nie uwazam za nikogo pozytecznego dla historii, bron boze -
                                  sztuka czytania i tak byla mu potrzebna tylko na potrzeby biblii)

                                  > Mowisz, ze dawalo
                                  > korzysci polityczne i ekonomiczne - pozwalalo wiec przejsc od spoleczenstwa
                                  > plemiennego do panstwowosci. Co wiazalo sie z postepem - i nic dziwnego, gdyz
                                  > Pan potrafi wykorzystac nawet najbardziej egosityczne pobodki do czynienia
                                  > dobra. Poza tym nie przekonujesz mnie do konca, gdyz przejscie wladcow na
                                  > chrzescijanstwo wiazalo sie takze z realnym ryzykiem rozlamu i wojny religijnej
                                  >
                                  > z pozostajacymi w poganstwie wspolplemiencami (co o maly wlos nie unicestwilo
                                  > Polski w latach 1034-1038). Cos wiec jednak to chrzescijanstwo musialo w sobie
                                  > miec, skoro niektorzy wladcy chrzescijanscy swiezo nawroceni woleli meczenstwo
                                  > niz powrot do poganstwa (jak wladca East Anglii w czasie najazdow dunskich w IX
                                  >
                                  > wieku).
                                  >
                                  > Odpowiedz na pozostale watki za chwile.
                                  >
                                  Znowu za prosto. Chrzescijanstwo to cudowny monoteistyczny paradygmat, ktory
                                  glosi - jeden krol w niebie - jeden krol na ziemi, to nie lada pokusa przy
                                  rzeszach ksiazat panoszacych sie w polityistycznych panstwach, gdzie jeden bog
                                  drugiego toleruje, musi sie dogadywac - zakladac sojusze itd, a na jego modle
                                  ksieciunio. A tak po chrzescijansku - wyrzyna sie wszystkich ktorych sie nie
                                  podporzadkowuja i jest cacy. Wystarczajaca pobudka? Jedna zapewne z calych
                                  legionow...
                                  • darthmaciek tym razem duzo krocej bo pozno 14.03.07, 01:25
                                    1. Jak juz napisalem, nie przeszkadza mi swiadomosc, ze czesc Biblii wywodzi
                                    sie z mitow starszych (jak opowiesc o Ut Napisztimie, bo tak sie nazywal
                                    sumeryjski Noe)
                                    2. Nie jestem pewien, czy sie zrozumielismy - ta czesc byla bardziej
                                    zartobliwa - nawiazywalem do "Mistrza i Malgorzaty" Bulhakowa. Lovecrafta takze
                                    bardzo lubie, ale w Wielkiego Cthulhu nie zamierzam wierzyc, gdyz oprocz faktu,
                                    ze jest ewidentnie tworem fikcyjnym jego kult jest takze wyjatkowo malo
                                    atrakcyjny (wyznawcy wariuja, albo zostaja zjedzeni).
                                    3. Jak juz raz z pokora przyznalem, moja znajomosc filozofii nie jest
                                    nadzwyczajna. Nietzschego sie nie obawiam, albowiem nawet nie zadalem sobie
                                    trudu, zeby go poczytac. Zas co do tego czy on uwazal sie za nadczlowieka, czy
                                    za "drogowskaz prowadzacy do nadczlowieka" to malo istotne - sam potwierdziles
                                    moja teze, ze byl to czlowiek kompensujacy swe kompleksy.
                                    4. Chrzescijanstwo jako narzedzie do budowania panstwa i posluszenstwa wobec
                                    wladzy na terrorze usankcjonowanym religijnie? I tak i nie - gdyz
                                    chrzescijanstwo nakladalo na wladcow ograniczenia, jakich poganscy despotyczni
                                    wodzowie rzadzacy tylko dzieki piesci nie mieli. Sorry, w dalszym ciagu mnie
                                    nie przekonales....
                                    • scorpio93 Re: tym razem duzo krocej bo pozno 14.03.07, 09:58

                                      > 1. Jak juz napisalem, nie przeszkadza mi swiadomosc, ze czesc Biblii wywodzi
                                      > sie z mitow starszych (jak opowiesc o Ut Napisztimie, bo tak sie nazywal
                                      > sumeryjski Noe)

                                      Nie zrouzmiales pytnia: co z "natchnieniem duchem swietym", przeswiadczeniem ze
                                      biblia to "slowo boze" po prostu przez czlowieka zapisane? Zgadasz sie ze mna,
                                      ze to zbior legend (czy tam prawd dla ciebie, nie ma to znaczenia) napisany z
                                      inicjatywy czlowieka?

                                      > 2. Nie jestem pewien, czy sie zrozumielismy - ta czesc byla bardziej
                                      > zartobliwa - nawiazywalem do "Mistrza i Malgorzaty" Bulhakowa. Lovecrafta takze
                                      >
                                      > bardzo lubie, ale w Wielkiego Cthulhu nie zamierzam wierzyc, gdyz oprocz faktu,
                                      >
                                      > ze jest ewidentnie tworem fikcyjnym jego kult jest takze wyjatkowo malo
                                      > atrakcyjny (wyznawcy wariuja, albo zostaja zjedzeni).

                                      To holota, wysocy kaplani dostepuje zaszczytu wycieczki na zaginionym miescie
                                      R'lyeh ;)

                                      > 3. Jak juz raz z pokora przyznalem, moja znajomosc filozofii nie jest
                                      > nadzwyczajna. Nietzschego sie nie obawiam, albowiem nawet nie zadalem sobie
                                      > trudu, zeby go poczytac. Zas co do tego czy on uwazal sie za nadczlowieka, czy
                                      > za "drogowskaz prowadzacy do nadczlowieka" to malo istotne - sam potwierdziles
                                      > moja teze, ze byl to czlowiek kompensujacy swe kompleksy.

                                      Wiec sorry, ale pie..sz. Nie komentuj czegos o czym nie masz pojecia,
                                      napisalem dawno temu ciekawy i krotki esej o tej postaci jakbys byl zainteresowany.

                                      > 4. Chrzescijanstwo jako narzedzie do budowania panstwa i posluszenstwa wobec
                                      > wladzy na terrorze usankcjonowanym religijnie? I tak i nie - gdyz
                                      > chrzescijanstwo nakladalo na wladcow ograniczenia, jakich poganscy despotyczni
                                      > wodzowie rzadzacy tylko dzieki piesci nie mieli. Sorry, w dalszym ciagu mnie
                                      > nie przekonales....

                                      Dokladnie pobudki przyjecia chrzescijanstwa nie sa rowniez i mi znane, ja bym to
                                      zrobil inaczej - zaczal budowac swoja wlasna mono-religilie zamiast podlaczac
                                      sie do nurtu. Mysle ze owczesni wladcy byli po prostu glupi i leniwi.
                                      • darthmaciek ciesze sie, ze nasza dyskusja przezyla noc 14.03.07, 10:19
                                        1. Fakt, ze w Biblii znajduje sie wiele starozytnych mitow nie jest
                                        zaprzeczeniem tego, ze jest Slowem Bozym. W koncu "spiriritus flat ubi vult" -
                                        Pan mogl natchnac Duchem Swietym kogo chcial - sumeryjskiego skrybe, a nawet
                                        szamana malujacego grote w Lascaux.
                                        2. Osobiscie wole pozostac misiem niz byc wysokim kaplanem Cthulhu w zaginionym
                                        R'lyeh. Pomijajac nawet kwestie etyczne, nigdy nie lubilem "frutti di mare" - a
                                        co innego tam mozna zrec? Poza tym dziekuje uprzejmie, ale wole towarzystwo
                                        kobiet ludzkich niz plodzenie potomstwa z rybostworami z Innsmouth. I nawet
                                        ksiadz Rydzyk jest zapewne przyjemniejsza kompanija niz szogoth (przynajmniej
                                        nie moze mnie pozrec...)
                                        3. Co do Nietzschego, OK, przyznaje Ci racje. Za duzo mowie o temacie, ktorego
                                        nie opanowalem do konca. Dawno temu czytalem o nim w Tatarkiewiczu, ale to bylo
                                        dawno dawno temu, jeszcze zanim oceany pochlonely Atlantyde i zanim nadeszli
                                        synowie Ariusa.... Wiec dzisiaj sobie cos wiecej o nim poczytam i powrocimy do
                                        tematu.
                                        4. Byl kiedys za Rewolucji francuskiej (konkretnie za Dyrektoriatu) taki
                                        rewolucjonista, ktory dla zbawienia Francji od tego odrazajacego
                                        chrzescijanstwa chcial wprowadzic nowa religie, ktorej oczywiscie mial byc
                                        zalozycielem i Mesjaszem. Gdy przedstawil ten projekt Talleyrandowi, ktory byl
                                        jednym z ministrow, ten podsumowal projekt jednym bezblednym zdaniem: "Projekt
                                        jest bardzo dobry - wszelako jak doswiadczenie uczy, aby zalozyc nowa religie
                                        konieczne jest dopelnienie pewnej drobnej formalnosci - mianowicie musi Pan
                                        umrzec i zmartwychwstac". Jak widac nawet ateista, rozpustnik i totalnie
                                        cyniczny sk....yn moze czasem zostac natchniony przez Ducha Swietego..... W
                                        kazdym razie jest to moja proba odpowiedzi dlaczego wcale nie jest tak latwo
                                        zalozyc nowa religie. I jeszcze raz - cos to chrzescijanstwo musialo w sobie
                                        miec, skoro wladcy przyjmowali je chociaz OGRANICZALO ich wszechwladze. Zaden
                                        chrzescijanski krol nie mial tak absolutnej wladzy jak mieli Arpad, Ruryk, chan
                                        Khrum albo Gorm Stary.....
                                        • scorpio93 Re: ciesze sie, ze nasza dyskusja przezyla noc 14.03.07, 10:37
                                          darthmaciek napisał:

                                          > 1. Fakt, ze w Biblii znajduje sie wiele starozytnych mitow nie jest
                                          > zaprzeczeniem tego, ze jest Slowem Bozym. W koncu "spiriritus flat ubi vult" -
                                          > Pan mogl natchnac Duchem Swietym kogo chcial - sumeryjskiego skrybe, a nawet
                                          > szamana malujacego grote w Lascaux.

                                          No dobra, to rowniez logiczne rozumowanie - albo nic nie jest slowem bozym, albo
                                          nie tylko biblia - wiec religia mitry, ozyrysa rowniez bo zawiera podobne "slowo
                                          boze" - jak dla mnie ok.

                                          > 2. Osobiscie wole pozostac misiem niz byc wysokim kaplanem Cthulhu w zaginionym
                                          >
                                          > R'lyeh. Pomijajac nawet kwestie etyczne, nigdy nie lubilem "frutti di mare" - a
                                          >
                                          > co innego tam mozna zrec? Poza tym dziekuje uprzejmie, ale wole towarzystwo
                                          > kobiet ludzkich niz plodzenie potomstwa z rybostworami z Innsmouth. I nawet
                                          > ksiadz Rydzyk jest zapewne przyjemniejsza kompanija niz szogoth (przynajmniej
                                          > nie moze mnie pozrec...)

                                          Fajnie jest od czasu do czasu pobaraszkowac z rybkami ;) Zwlaszcza te wszelkie
                                          macki, cuda moga zrobic :P

                                          > 3. Co do Nietzschego, OK, przyznaje Ci racje. Za duzo mowie o temacie, ktorego
                                          > nie opanowalem do konca. Dawno temu czytalem o nim w Tatarkiewiczu, ale to bylo
                                          >
                                          > dawno dawno temu, jeszcze zanim oceany pochlonely Atlantyde i zanim nadeszli
                                          > synowie Ariusa.... Wiec dzisiaj sobie cos wiecej o nim poczytam i powrocimy do
                                          > tematu.

                                          Tatarkiewicz to akurat nie najlepsza historia filozofii, mimo tego ze
                                          najbardziej rozpowszechniona. Nie studiach go nie czytalismy - nie godzi sie ;P
                                          Czytalem jak mialem 15 lat - na ten wiek jest dobre :)
                                          Problemem ze zrozumieniem Nietzschego wiaze sie z tym, ze trzeba zrozumiec
                                          wiekszosc filozofii przed nim (a wlasciwie jej arche - bo cala sie na tym
                                          opiera), od Platona, przez Kartezjusza i co najwazniejsza Kanta, aby zrozumiec
                                          jego krytyke i jego "zmierzch bozyszcz".

                                          > 4. Byl kiedys za Rewolucji francuskiej (konkretnie za Dyrektoriatu) taki
                                          > rewolucjonista, ktory dla zbawienia Francji od tego odrazajacego
                                          > chrzescijanstwa chcial wprowadzic nowa religie, ktorej oczywiscie mial byc
                                          > zalozycielem i Mesjaszem. Gdy przedstawil ten projekt Talleyrandowi, ktory byl
                                          > jednym z ministrow, ten podsumowal projekt jednym bezblednym zdaniem: "Projekt
                                          > jest bardzo dobry - wszelako jak doswiadczenie uczy, aby zalozyc nowa religie
                                          > konieczne jest dopelnienie pewnej drobnej formalnosci - mianowicie musi Pan
                                          > umrzec i zmartwychwstac". Jak widac nawet ateista, rozpustnik i totalnie
                                          > cyniczny sk....yn moze czasem zostac natchniony przez Ducha Swietego.....


                                          Dobre :P
                                          Ale niestety (badz stety) w obecnych postmodernistycznych czasach nieprawdziwe.
                                          Obecnie mozemy zalozyc i religie na kiszonym ogorku i przerwa jakis czas niedlugi :)
                                          Przykladem (pseudo)religii, ktora jest oparta na czyms realniejszym (trwaka)
                                          jest rastafarianizm, dopoki towar bedzie zawsze sie znajdzie inspiracja do
                                          wierzenia z Jah'owskie glupoty :P

                                          W
                                          > kazdym razie jest to moja proba odpowiedzi dlaczego wcale nie jest tak latwo
                                          > zalozyc nowa religie. I jeszcze raz - cos to chrzescijanstwo musialo w sobie
                                          > miec, skoro wladcy przyjmowali je chociaz OGRANICZALO ich wszechwladze. Zaden
                                          > chrzescijanski krol nie mial tak absolutnej wladzy jak mieli Arpad, Ruryk, chan
                                          >
                                          > Khrum albo Gorm Stary.....

                                          W przypadku imperium romanum powod byl prosty - potrzebne bylo ogniwo, ktore
                                          zespoli rozczlonkowane spoleczenstwa, rzym wykonczyly od srodka kulty misteryjne
                                          - element cesarstwu obcy, nagle kazdy zaczal miec swoja religia, ktora nie byla
                                          w zaden sposob koherenta z inna. Kazdy robil swoje - wspolnoty okolorzymskiej
                                          juz nie bylo - zbyt wielkie rozroznienie rasowe i kulturowe - tak padaja
                                          imperia, to samo dzieje sie w europie, usa i calym zachodnim swiecie.
                                          Konstanty chcial zjednoczyc cesarstwo, dlatego potrzebowal jednej religii,
                                          jednego symbolu...wybral akurat ta, porasowal po swojemu, to skreslil, to
                                          dopisal i wyszlo mu calkiem niezle narzedzie kontroli spoleczenej.
                                          • scorpio93 Re: ciesze sie, ze nasza dyskusja przezyla noc 14.03.07, 10:40
                                            Ps. Bo teraz dopiero zauwzylem do czego mial byc ten ustep o nowej religii -
                                            Mahomet nie umarl i nie zmartwychwstal, nie bylo to potrzebne - a ze zalozenie
                                            nowej religii jest niewatpliwie trudne (zalozenie jest latwe - zjedczonenie hord
                                            pod jej sztandarem wymaga nie lada charyzmatu) - temu nikt nie przeczy, Miszko
                                            za cienki byl ;P
                                            • darthmaciek Re: ciesze sie, ze nasza dyskusja przezyla noc 14.03.07, 11:04
                                              zakladajac oczywiscie, ze islam jest religia, a nie tylko sekta, ktorej sie
                                              (za) bardzo udalo..... Przeczytawszy dwie biografie Mahometa raczej nie mam
                                              watpliwosci, ze poslancem Bozym to on nie byl (co do Chrystusa raczej nie mam
                                              takich watpliwosci).
                                              Wiecej pozniej - jak juz napisalem, musze troche popracowac na moj chleb
                                              powszedni, nie mowiac juz o miodku...
                                              • scorpio93 Re: ciesze sie, ze nasza dyskusja przezyla noc 15.03.07, 11:09
                                                Zakladajac, ze chrzescijanstwo to religia, a nie po prostu synkreteczny sekta
                                                epoki kultow misteryjnych, przeczytawszy prace religioznawsze mam raczej
                                                watpliwosci, ze miala w sobie cokolwiek nowego ;)
                                                • darthmaciek no coz, przyjmuje do wiadomosci 15.03.07, 12:22
                                                  ze jestem wyznawca synkretycznej sekty epoki kultow misteryjnych - wiesz, to
                                                  nawet lepiej brzmi niz "katolik jestem". Musze to zaserwowac w nastepnej
                                                  rozmowie o religii....
                                          • darthmaciek Biblia, Wielki Cthulhu, te rzeczy.... 14.03.07, 13:39
                                            1. Zgoda. Tez uwazam, ze Bog mowil takze do ludzi przed judaizmem i
                                            chrzescijanstwem. Chociaz ostatecznie Slowo przekazali Prorocy i Chrystus.
                                            2. Ryby nie maja macek - chociaz w R'lyeh moga byc ryby nie z tego swiata. Co
                                            do igraszek w cieniu Wielkiego Cthulhu, to mimo wszystko podziekuje - wole jak
                                            partnerka jest ciepla i nie pachnie jak dorsz (chociaz rozumiem, ze wszystkie
                                            gusty sa w naturze). Poza tym czy Ty sobie wyobrazasz, jak Wielki Cthulhu musi
                                            chrapac? Jak tu sie skupic....
                                            3. Nie obiecuje, ze bede studiowal filozofie, ale przeczytam co nieco o
                                            Nietzschu.
                                            4. Sekty to glupota - zawsze lepszy jest oryginal niz kopia. Dlatego ja
                                            pozostaje (czasem nie bez momentow zwatpienia) przy starym poczciwym
                                            katolicyzmie.... Mnostwo bylo od 2000 lat dziwnych ruchow religijnych, ale
                                            wiekszosc sie wypalila i wygasla. A katolicyzm, tyle razy zlozony do grobu,
                                            wciaz sie trzyma....
                                            5. Uznajac, ze chrzescijanstwo bylo jedynym mechanizmem zdolnym stworzyc i
                                            utrzymac silne sprawne panstwa od czasow Konstantyna do konca sredniowiecza i
                                            tak mowisz mu duzy komplement. Nie zdolam Cie ewidentnie przekonac, ze mialo
                                            ono (i wciaz ma) sile przyciagania samo w sobie, odrebna od wszelkiej polityki -
                                            a wiec uznajmy, ze bylo ono optymalna ideologia wybierana przez silnych i
                                            madrych wladcow i wodzow: Konstantyna Wielkiego, Teodozjusza, Aecjusza,
                                            Justyniana, Belizariusza, Herakliusza, Chlodwiga, Karola Mlota, Pepina
                                            Krotkiego, Karola Wielkiego, Alfreda Wielkiego, Ottona Wielkiego, Briana Boru,
                                            Olafa Trygvassona, Mieszka I, Boleslawa Chrobrego, Olega Rurykowicza, Swietego
                                            Stefana, Bazylego Bulgarobujce, Kanuta Wielkiego, Haralda Haardraade, Rolona z
                                            Normandii, Jaroslawa Madrego, Godfryda de Bouillon, Boenemunda z Tarentu,
                                            Wilhelma Zdobywce, El Cyda Campeadora, etc, etc. Niezle jak na religie "misiow"
                                            i "niewolnikow"......
                                            • scorpio93 Re: Biblia, Wielki Cthulhu, te rzeczy.... 15.03.07, 11:12


                                              > 1. Zgoda. Tez uwazam, ze Bog mowil takze do ludzi przed judaizmem i
                                              > chrzescijanstwem. Chociaz ostatecznie Slowo przekazali Prorocy i Chrystus.

                                              Ta opinia nie jest juz dla mnie zadna nowoscia :)

                                              > 2. Ryby nie maja macek - chociaz w R'lyeh moga byc ryby nie z tego swiata. Co
                                              > do igraszek w cieniu Wielkiego Cthulhu, to mimo wszystko podziekuje - wole jak
                                              > partnerka jest ciepla i nie pachnie jak dorsz (chociaz rozumiem, ze wszystkie
                                              > gusty sa w naturze). Poza tym czy Ty sobie wyobrazasz, jak Wielki Cthulhu musi
                                              > chrapac? Jak tu sie skupic....

                                              Zeby zycie miale smacze raz dzieczynka, a raz rybka ;P

                                              > 3. Nie obiecuje, ze bede studiowal filozofie, ale przeczytam co nieco o
                                              > Nietzschu.

                                              Jak ci napisalem ciezko jest przeczytac "o", zwlaszcza ze Nietzsche pisal w
                                              stylu aforystycznym, nie zbudowal systemu filozoficznego jak Kant czy Hegel.

                                              > 4. Sekty to glupota - zawsze lepszy jest oryginal niz kopia. Dlatego ja
                                              > pozostaje (czasem nie bez momentow zwatpienia) przy starym poczciwym
                                              > katolicyzmie.... Mnostwo bylo od 2000 lat dziwnych ruchow religijnych, ale
                                              > wiekszosc sie wypalila i wygasla. A katolicyzm, tyle razy zlozony do grobu,
                                              > wciaz sie trzyma....

                                              ...najelpiej w najbiednieszych i najmniej edukowanych miejscach swiata ;)

                                              > 5. Uznajac, ze chrzescijanstwo bylo jedynym mechanizmem zdolnym stworzyc i
                                              > utrzymac silne sprawne panstwa od czasow Konstantyna do konca sredniowiecza i
                                              > tak mowisz mu duzy komplement. Nie zdolam Cie ewidentnie przekonac, ze mialo
                                              > ono (i wciaz ma) sile przyciagania samo w sobie, odrebna od wszelkiej polityki
                                              > -
                                              > a wiec uznajmy, ze bylo ono optymalna ideologia wybierana przez silnych i
                                              > madrych wladcow i wodzow: Konstantyna Wielkiego, Teodozjusza, Aecjusza,
                                              > Justyniana, Belizariusza, Herakliusza, Chlodwiga, Karola Mlota, Pepina
                                              > Krotkiego, Karola Wielkiego, Alfreda Wielkiego, Ottona Wielkiego, Briana Boru,
                                              > Olafa Trygvassona, Mieszka I, Boleslawa Chrobrego, Olega Rurykowicza, Swietego
                                              > Stefana, Bazylego Bulgarobujce, Kanuta Wielkiego, Haralda Haardraade, Rolona z
                                              > Normandii, Jaroslawa Madrego, Godfryda de Bouillon, Boenemunda z Tarentu,
                                              > Wilhelma Zdobywce, El Cyda Campeadora, etc, etc. Niezle jak na religie "misiow"
                                              >
                                              > i "niewolnikow"......

                                              To ze wladca prowadza pewne reguly dla pospolstwa nie oznacza jeszcze, ze sam
                                              nimi podaza, Konstantyn przyjal chrzest dopiero na lozu smierci
                                              • darthmaciek Konstantyn Wielki umierajac nic nie mogl zyskac 15.03.07, 12:18
                                                przyjmujac chrzest. Wiec oznacza to, ze sie naprawde nawrocil - w ostatniej
                                                chwili zycia dolaczyl do "misiow". Nie zastanawia Cie dlaczego?
                                                Jeszcze troche pomeczymy ten temat i Ciebie tez przeciagniemy na "Misiowa"
                                                Strone Mocy.....

                                                To, ze bogactwo ulatwia wystepek i oddala od Boga stwierdzil juz sam Chrystus -
                                                nic dziwnego wiec, ze jego nauka lepiej sie trzyma w rejonach swiata, gdzie
                                                bogatych jest mniej. Wszelako nawet w Starej Europie chrzescijanstwo, choc niby
                                                umierajace, wciaz jeszcze nie zdechlo - nawet we Francji, chociaz tam jest
                                                rzeczywiscie w stanie agonalnym. Najwyrazniej potrzeba aby nadszedl jakis
                                                kolejny wielki swiety, ktory pokaze nam przyklad....
                              • darthmaciek odpowiedzi czesc druga 14.03.07, 01:11
                                1. Twierdzisz, ze mnisi sredniowieczni nie uratowali cywilizacji,
                                gdyz "tlumaczyli tylko z arabskiego". Teza dosc smiala i pozwole sobie z nia
                                sie nie zgodzic, chocby dlatego, ze o ile wielu mnichow w polnocnej Europie w
                                okresie V-X wieku znalo lacine, a niektorzy nawet greke, to znajomosc
                                arabskiego w takim dajmy na to slynnym klasztorze w Lindisfarne albo na wyspie
                                Iona musiala byc absolutnym ewenementem, jesli w ogole wystepowala. A wlasnie
                                na polnocy Europy chrzescijanstwo przetrwalo najmroczniejsze wieki i stamtad
                                rozpoczelo dzielo odbudowy. Byc moze mnisi na Monte Cassino w VIII wieku mieli
                                kogos, kto znal arabski, ale szczerze w to watpie. W czasach pozniejszych, po
                                krucjatach, bylo to juz latwiejsze - ale wtedy droga powrotna ku cywilizacji
                                byla juz zawansowana.
                                Nawet zreszta zakladajac ze masz racje, to jednak z jakiegokolwiek jezyka by
                                nie tlumaczono starozytnych dziel, to jednak wlasnie w klasztorach i kosciolach
                                przetrwala spuscizna starozytnosci, aby rozkwitnac ponownie w XV i XVI wieku,
                                na wielka chwale Pana.
                                2. Uwazasz, ze Europa zdobyla przewage, a islam zaczal schylkowac na skutek
                                rozbicia imperium osmanskiego? Chociaz jestem jedno prochem marnym w porownaniu
                                z Twoja wiedza i Twoim wyksztalceniem, to jednak historii takze troche
                                liznalem. Europa zaczela zrywac sie do swego wielkiego przeznaczenia jeszcze w
                                XV wieku (mam nadzieje, ze sie ze mna zgodzisz w tym punkcie), gdy Imperium
                                Osmanskie bylo jeszcze w fazie ekspansji. Kolejny etap wielkiego przyspieszenia
                                Europy to XVI wiek, czyli czasy gdy Imperium Osmanskie bylo najwieksza potega
                                Starego Swiata napierajaca na Europe, o czym mogliby zaswiadczyc tacy obroncy
                                wiary jak Istvan Dobo (obronca Egeru), Nicholas Zrinyi (obronca Szigetu) i
                                Marco Antonio Bragadino (obronca Famagusty). Ci dwaj ostatni to takze skadinad
                                meczennicy. W XVII wieku potega panstw Europy i osiagniecia jej uczonych
                                zaczynaly juz byc bardzo widoczne - ale Imperium Osmanskie bylo wtedy u szczytu
                                potegi, o czym dobitnie przekonaly sie Rosja, Polska i Austria. XVIII wiek to
                                poczatek dominacji Europy na swiecie, ale czy Turcja zostala w tym czasie
                                powaznie ograniczona terytorialnie? Nie - stracila tylko kawalek Wegier, Azow i
                                Krym. Dopiero wiek XIX, gdy Europa byla juz o kilka dlugosci do przodu, to
                                moment rozpadu imperium osmanskiego. Sorry, ale przebieg wydarzen byl odwrotny,
                                od tego ktory opisales - najpierw chrzescijanska Europa wyszla na prowadzenie
                                cywilizacyjne, dopiero potem nastapil kres imperium osmanskiego. Zas Arabowie
                                cofneli sie do "cuchnacego sredniowiecza" wlasnie pod panowanie Wielkiego
                                Turka.
                                4. To ze w Holandii zamyka sie koscioly, to fakt. Smutny ale fakt. Ale nie
                                znaczy to, ze jest to kraj ateistyczny - gdyz wraz ze schylkiem chrzescijanstwa
                                i zamykaniem kosciolow otwieraja sie nie tylko kafejki internetowe - takze
                                meczety i swiatynie scjentologow, raelian, itp, itd. "Chassez le naturel, il
                                revient au galop" mawiaja Fracnuzi (Wygoncie nature, wroci galopem). Ludzie
                                zawsze szukaja Boga i jesli z glupoty lub niefrasobliwosci wyrzekna sie w
                                czasie swych poszukiwan Dobrego Pasterza, znajdzie sie natychmiast na jego
                                miejsce setki falszywych prorokow.... Uwazasz, ze to jest cos dobrego?
                                5. Nazywasz nasza religie masochistyczna, ale zarzucasz jej takze zniszczenie
                                dziedzictwa starozytnosci, podboje itd. Wystepujac przez chwile w roli adwokata
                                diabla, czy nie byloby logiczniej ja nazwac sadomaschistyczna?
                                6. Bardziej serio - twierdzisz, ze nikt chrzescijan na areny nie wypedzal,
                                tylko ze sami sie na nie rzucali, z pragnienia meczenstwa i proponujesz mi do
                                poczytania hagiografie. No, jesli ty, niewierzacy, wierzysz w hagiografie
                                publikowane przez Kosciol Katolicki, to jest jescze dla Ciebie nadzieja, bo to
                                znaczy, ze jestes gotow uwierzyc we wszystko..... Bardziej serio, nawiazujac do
                                mojego poprzedniego porownania o meczenstwie jako o ogniu, to zapewniam Cie, ze
                                zadne zdzblo trawy NIE PRAGNIE zostac spalone zywcem ani rozszarpane przez
                                dzikie bestie - zas z cala pewnoscia nie pragnie tego matka chroniaca
                                trzymajace sie jej kurczowo niemowle.... Ale jesli perspektywa jest wyparcie
                                sie wiary i przeslania powierzonego przez Boga? Co wtedy? Co wybrac? Zlozyc
                                ofiary poganskim bozkom i zyc wbrew wszystkiemu w co sie wierzy, czy dac
                                swiadectwo Prawdzie? Chrystus powiedzial "Nie rzucajcie perel przed wieprze" -
                                i fakt, ze tysiace stawilo czola swemu strachowi i wystawilo sie na cierpienia
                                i straszliwa smierc dobitnie swiadczy o tym, ze jego uczniowie przekazali jego
                                nauke tym, ktorzy potrafili ja docenic. Ludziom - nie wieprzom.
                                7. Na koniec uwaga ogolna - jak na cos tak godnego pogardy i nieistotnego
                                chrzescijanstwo zdecydowanie wywoluje w Tobie bardzo silne uczucia. Czyzbys
                                jednak mial na jego temat troszeczke inne zdanie w glebi serca i agresywnym i
                                szyderczym tonem pokrywal obawe, ze mozesz zyc w bledzie, a ci nedzni i
                                pogardzani "masochisci" moga byc blizej prawdy?
                                • scorpio93 Re: odpowiedzi czesc druga 14.03.07, 10:13

                                  > 1. Twierdzisz, ze mnisi sredniowieczni nie uratowali cywilizacji,
                                  > gdyz "tlumaczyli tylko z arabskiego". Teza dosc smiala i pozwole sobie z nia
                                  > sie nie zgodzic, chocby dlatego, ze o ile wielu mnichow w polnocnej Europie w
                                  > okresie V-X wieku znalo lacine, a niektorzy nawet greke, to znajomosc
                                  > arabskiego w takim dajmy na to slynnym klasztorze w Lindisfarne albo na wyspie
                                  > Iona musiala byc absolutnym ewenementem, jesli w ogole wystepowala. A wlasnie
                                  > na polnocy Europy chrzescijanstwo przetrwalo najmroczniejsze wieki i stamtad
                                  > rozpoczelo dzielo odbudowy. Byc moze mnisi na Monte Cassino w VIII wieku mieli
                                  > kogos, kto znal arabski, ale szczerze w to watpie. W czasach pozniejszych, po
                                  > krucjatach, bylo to juz latwiejsze - ale wtedy droga powrotna ku cywilizacji
                                  > byla juz zawansowana.
                                  > Nawet zreszta zakladajac ze masz racje, to jednak z jakiegokolwiek jezyka by
                                  > nie tlumaczono starozytnych dziel, to jednak wlasnie w klasztorach i kosciolach
                                  >
                                  > przetrwala spuscizna starozytnosci, aby rozkwitnac ponownie w XV i XVI wieku,
                                  > na wielka chwale Pana.

                                  Quiz polega na tym: z cala ich rzekoma znajomoscia jezykow klasycznych, mogli
                                  sobie nimi poczytac chodzby Tertuliana, ale z Arystotelesem bylo cienko bo
                                  niechrzescijanskie dziela poszly w ogien. Znalezli je gdzies arabowie i
                                  przetlumaczyli na arabski, pozniej te dostepne kopie byly uzywane przez mnichow
                                  chrzescijanskich.
                                  A ze byli to jedni z nielicznym, ktorzy umieli pisac? Coz - przywilej kasty,
                                  czyzbys zapominal o czyms takim jak feudalizm. Myslisz, ze przy kopaniu
                                  ziemniarow chlop czytal sobie elementarz z abecadlem dotowany przez pobliski
                                  klasztor?!

                                  > 2. Uwazasz, ze Europa zdobyla przewage, a islam zaczal schylkowac na skutek
                                  > rozbicia imperium osmanskiego? Chociaz jestem jedno prochem marnym w porownaniu
                                  >
                                  > z Twoja wiedza i Twoim wyksztalceniem, to jednak historii takze troche
                                  > liznalem.

                                  Daruj ironie ;p

                                  > Europa zaczela zrywac sie do swego wielkiego przeznaczenia jeszcze w
                                  > XV wieku (mam nadzieje, ze sie ze mna zgodzisz w tym punkcie), gdy Imperium
                                  > Osmanskie bylo jeszcze w fazie ekspansji. Kolejny etap wielkiego przyspieszenia
                                  >
                                  > Europy to XVI wiek, czyli czasy gdy Imperium Osmanskie bylo najwieksza potega
                                  > Starego Swiata napierajaca na Europe, o czym mogliby zaswiadczyc tacy obroncy
                                  > wiary jak Istvan Dobo (obronca Egeru), Nicholas Zrinyi (obronca Szigetu) i
                                  > Marco Antonio Bragadino (obronca Famagusty). Ci dwaj ostatni to takze skadinad
                                  > meczennicy. W XVII wieku potega panstw Europy i osiagniecia jej uczonych
                                  > zaczynaly juz byc bardzo widoczne - ale Imperium Osmanskie bylo wtedy u szczytu
                                  >
                                  > potegi, o czym dobitnie przekonaly sie Rosja, Polska i Austria. XVIII wiek to
                                  > poczatek dominacji Europy na swiecie, ale czy Turcja zostala w tym czasie
                                  > powaznie ograniczona terytorialnie? Nie - stracila tylko kawalek Wegier, Azow i
                                  >
                                  > Krym. Dopiero wiek XIX, gdy Europa byla juz o kilka dlugosci do przodu, to
                                  > moment rozpadu imperium osmanskiego. Sorry, ale przebieg wydarzen byl odwrotny,
                                  >
                                  > od tego ktory opisales - najpierw chrzescijanska Europa wyszla na prowadzenie
                                  > cywilizacyjne, dopiero potem nastapil kres imperium osmanskiego. Zas Arabowie
                                  > cofneli sie do "cuchnacego sredniowiecza" wlasnie pod panowanie Wielkiego
                                  > Turka.

                                  Oczywiscie, ze najpierw Europa wyszla na prowadzenie (nie to bylo pytaniem,
                                  pytanie bylo dosc proste i glupawe bym powiedzial, ze "jak to sie stalo ze tak
                                  cywilizowana arabia sie zeszmacila", to ze Europa ja wyscignela nie oznacza, ze
                                  w tym momencie zostala zrowanana do poziomu szmaty), ale zasluga tego nie jest
                                  chrzescijanstwo, ale wszelkie ruchy pozytywizmu, scientyzmu i calej zgola malo
                                  chrzescijanskiej i pogardzanej przez kosciol katolicki racjonalnosci. One
                                  spowodowaly rozwoj technologiczny, ktory ewoluowal europe...w lepsza machine
                                  wojenna.

                                  > 4. To ze w Holandii zamyka sie koscioly, to fakt. Smutny ale fakt. Ale nie
                                  > znaczy to, ze jest to kraj ateistyczny - gdyz wraz ze schylkiem chrzescijanstwa
                                  >
                                  > i zamykaniem kosciolow otwieraja sie nie tylko kafejki internetowe - takze
                                  > meczety i swiatynie scjentologow, raelian, itp, itd.

                                  Meczety sa zwiazane z naplywem emigracji, rakiem na piersi do ktorego glupi i
                                  tolerancyjni holendrzy dopuscili. Holendrow tam nie uwidzisz, to raz. A
                                  wszelkiego rodzaju realianizm itd to folklor naszych czasow, tozto nawet nie
                                  0,1% spoleczenstwa, tylko jakies smieszne grupki.

                                  > "Chassez le naturel, il
                                  > revient au galop" mawiaja Fracnuzi (Wygoncie nature, wroci galopem). Ludzie
                                  > zawsze szukaja Boga i jesli z glupoty lub niefrasobliwosci wyrzekna sie w
                                  > czasie swych poszukiwan Dobrego Pasterza, znajdzie sie natychmiast na jego
                                  > miejsce setki falszywych prorokow.... Uwazasz, ze to jest cos dobrego?

                                  Jezeli jakis niewolnik stracil mistrza i musi go sobie zastapic nowym, nie ma
                                  dla mnie znaczenia kto nim bedzie. Najelepiej, zebym to byl ja :P

                                  > 5. Nazywasz nasza religie masochistyczna, ale zarzucasz jej takze zniszczenie
                                  > dziedzictwa starozytnosci, podboje itd. Wystepujac przez chwile w roli adwokata
                                  >
                                  > diabla, czy nie byloby logiczniej ja nazwac sadomaschistyczna?

                                  Oczwiscie! Dziekuje za trafna uwage!

                                  > 6. Bardziej serio - twierdzisz, ze nikt chrzescijan na areny nie wypedzal,
                                  > tylko ze sami sie na nie rzucali, z pragnienia meczenstwa i proponujesz mi do
                                  > poczytania hagiografie. No, jesli ty, niewierzacy, wierzysz w hagiografie
                                  > publikowane przez Kosciol Katolicki, to jest jescze dla Ciebie nadzieja, bo to
                                  > znaczy, ze jestes gotow uwierzyc we wszystko..... Bardziej serio, nawiazujac do
                                  >
                                  > mojego poprzedniego porownania o meczenstwie jako o ogniu, to zapewniam Cie, ze
                                  >
                                  > zadne zdzblo trawy NIE PRAGNIE zostac spalone zywcem ani rozszarpane przez
                                  > dzikie bestie - zas z cala pewnoscia nie pragnie tego matka chroniaca
                                  > trzymajace sie jej kurczowo niemowle....

                                  Myslisz sie, spotkalem takiego czlowieka, oferowal mi 100 tys euro, za zadanie
                                  mu odpowiednich tortur i usmiercenie. Gdyby sie jednak nie wycofal, pewnie bysmy
                                  tutaj nie gadali, bo mialbym nieco zmartwien i pomnazaniem tej sumy przez rozne
                                  inwestycje :)

                                  > Ale jesli perspektywa jest wyparcie
                                  > sie wiary i przeslania powierzonego przez Boga? Co wtedy? Co wybrac? Zlozyc
                                  > ofiary poganskim bozkom i zyc wbrew wszystkiemu w co sie wierzy, czy dac
                                  > swiadectwo Prawdzie?

                                  Wszyscy, ktorzy wierza w ultymatywne ideologie niechaj sobie wygina, tepy
                                  idealizm - ja tam moge i prezydenta Busha, czy ta kukle Moralesa pocalowac w
                                  dupe jak zajdzie zagrozenie mojego zycia, pozniej wyjsc, przypukac usta plynem
                                  antybakteryjnym i spokojnie wrocic do swoich pogladow. Klamstwo nie jest mi obce.

                                  > Chrystus powiedzial "Nie rzucajcie perel przed wieprze" -
                                  > i fakt, ze tysiace stawilo czola swemu strachowi i wystawilo sie na cierpienia
                                  > i straszliwa smierc dobitnie swiadczy o tym, ze jego uczniowie przekazali jego
                                  > nauke tym, ktorzy potrafili ja docenic. Ludziom - nie wieprzom.

                                  Pokazali ze sa glupcami, ot co.

                                  > 7. Na koniec uwaga ogolna - jak na cos tak godnego pogardy i nieistotnego
                                  > chrzescijanstwo zdecydowanie wywoluje w Tobie bardzo silne uczucia. Czyzbys
                                  > jednak mial na jego temat troszeczke inne zdanie w glebi serca i agresywnym i
                                  > szyderczym tonem pokrywal obawe, ze mozesz zyc w bledzie, a ci nedzni i
                                  > pogardzani "masochisci" moga byc blizej prawdy?

                                  Powod jest prosty - jest zimna, siedze w domu i sie nudze :P
                                  • darthmaciek odpowiem troche pozniej 14.03.07, 11:01
                                    ten mis niestety musi na swoj chleb powszedni troche popracowac.....
                                  • darthmaciek kolejny rozdzial w debacie 14.03.07, 13:17
                                    1. aby zakonczyc punkt o roli mnichow i kleru w przekazaniu spuscizny
                                    starozytnosci - czy zgodzisz sie na sformulowanie, ze mieli w tym udzial? Czy
                                    jednak uwazasz, ze zasluga spada wylacznie na Arabow?
                                    2. Czy wielki wzlot Europy to zasluga to ruchow ideologicznych nie-
                                    chrzescijanskich? Pozytywizm i scjentyzm to XIX wiek - wtedy juz Europa
                                    dominowala i zaczynala niewdziecznie sie odwracac plecami do zrodel swej
                                    wielkosci (za ktory to grzech pychy i niewdziecznosci zostala w koncu ukarana I
                                    wojna swiatowa i dwoma antychrzescijanskimi totalitaryzmami). Europa zaczela
                                    wybijac sie przed szereg jeszcze w koncu XV wieku - ani Gutenberg, ani Henryk
                                    Zeglarz, ani Kolumb nie byli ateuszami (chyba, ze w cichosci ducha wielbili
                                    Wielkiego Cthulhu). Dokladnie to samo mozna powiedziec o XVI wieku - byl to
                                    moment, gdy Europa pozostawila juz reszte pelotonu za soba, ale nikt
                                    chrzescijanstwa nie atakowal, natomiast przezylo ono wielki moment debaty (i
                                    wojny) wewnetrznej, ktora wraz z Renesansem wyszla mu na zdrowie. XVII wiek -
                                    podobnie, zadnego antychrzescijanstwa w Europie, wciaz poteznie pracej do
                                    przodu, nie widac. Natomiast widac rosnaca krytyke KOSCIOLA katolickiego,
                                    ktorego bynajmniej z chrzescijanstwem utozsamiac nie trzeba. Oswiecenie i
                                    rewolucje XVII wieku (przemyslowa brytyjska, amerykanska i francuska), ktore
                                    przesadzily juz nie tylko o przewadze ale wrecz dominacji Europy nad swiatem,
                                    to bynajmniej nie jest zadne zerwanie z chrzescijanstwem - kilku radykalow jak
                                    Condorcet w czasie Rewolucji francuskiej to zaledwie margines tych poteznych
                                    ruchow ideowych. Nawet jesli francuscy filozofowie sklaniali sie w strone
                                    sceptycyzmu (jak Diderot), to Anglosasi pozostali przy chrzescijanstwie
                                    (nieprzypadkiem dominujacy w czasie Rewolucji Amerykanskiej masonowie umiescili
                                    na pieniadzach nowej republiki dewize "In God we Trust"). I znacznie lepiej na
                                    tym wyszli - dzis dominujaca potega na swiecie jest takze najbardziej
                                    religijnym panstwem wsrod krajow rozwinietych, zas sceptyczna Francja pograza
                                    sie w niekonczacym sie schylku....
                                    3. Nie nalezy niedoceniac falszywych prorokow. Gdy ludzie opuszczaja oeikumene
                                    wchodza na ziemie potworow i barbarzyncow - podobnie gdy odwracaja sie od
                                    Swiatla zaczynaja - w sposob naturalny - spogladac w Ciemnosc. Wezmy za
                                    przyklad Francje - oto kraj, gdzie chrzescijanstwo jest martwe i gdzie ludzie
                                    wydaja miliardy euro na uslugi afrykanskich czarownikow i rozmaitych guru....
                                    4. Nazywasz wiare z pogarda "niewola" i masz wiecej racji niz myslisz. Wiara
                                    jest tym co udane dlugie malzenstwo - slodką niewolą.
                                    5. Uwazasz, ze zerwanie z "Hezusem" pozwala Ci byc wolnym gdyz jestes Panem,
                                    zamiast byc niewolnikiem. Wiec wybacz, ale nie rozumiesz istoty wladzy. Wszelka
                                    wladza pochodzi od Boga - daje on ja tym, ktorzy sa wystarczajaco ambitni,
                                    silni i bezwzgledni, aby ja zdobyc, ale moze tez ja odebrac, jesli sa jej
                                    niegodni. A zeby okazac sie jej godni, musza spedzic caly czas swego panowania
                                    na sluzeniu tym, nad ktorymi panuja - bo na tym polega wladza.... Kazdy, kto
                                    wyobraza sobie ze wladza to mozliwosc zaspokajania swojego widzimisie i
                                    wykorzystywania "misiow" konczy jako znienawidzony potwor i tyran - i czesto
                                    spotyka go kara jeszcze na tym swiecie, np. widok ruin swego dziela, gdy jest
                                    prowadzony na szafot lub huk wrogich armat gdy w swoim bunkrze siega po
                                    pistolet przy zwlokach swiezo poslubionej towarzyszki zycia....
                                    6. Twoja pogarda dla meczenstwa jest zastanawiajaca - czy jestes pewien, ze
                                    prowadzony na kazn potrafilbys zachowac tyle godnosci i odwagi co pierwsi
                                    chrzescijanie? Ja nie jestem pewien czy bym potrafil. A nie zawsze mozna sie
                                    wykrecic od smierci holdem lub oszustwem.....
                                    • scorpio93 Re: kolejny rozdzial w debacie 15.03.07, 11:24
                                      > 1. aby zakonczyc punkt o roli mnichow i kleru w przekazaniu spuscizny
                                      > starozytnosci - czy zgodzisz sie na sformulowanie, ze mieli w tym udzial? Czy
                                      > jednak uwazasz, ze zasluga spada wylacznie na Arabow?

                                      zgadzam sie, ze mnisi mieli w tym sporo udzialu - nie bylo wtedy niestety
                                      kserokopiarek :)

                                      > 2. Czy wielki wzlot Europy to zasluga to ruchow ideologicznych nie-
                                      > chrzescijanskich? Pozytywizm i scjentyzm to XIX wiek - wtedy juz Europa
                                      > dominowala i zaczynala niewdziecznie sie odwracac plecami do zrodel swej
                                      > wielkosci (za ktory to grzech pychy i niewdziecznosci zostala w koncu ukarana I
                                      >
                                      > wojna swiatowa i dwoma antychrzescijanskimi totalitaryzmami).

                                      Mowisz chyba o poczatkach industralizacji, pozytywizm to np Comte, owszem
                                      poczatki 19-go, wczesniejsza "wielkosc" polegala raczej tylko i wylacznie na
                                      sile militarnej popartej feudalizmem

                                      Europa zaczela
                                      > wybijac sie przed szereg jeszcze w koncu XV wieku - ani Gutenberg, ani Henryk
                                      > Zeglarz, ani Kolumb nie byli ateuszami (chyba, ze w cichosci ducha wielbili
                                      > Wielkiego Cthulhu). Dokladnie to samo mozna powiedziec o XVI wieku - byl to
                                      > moment, gdy Europa pozostawila juz reszte pelotonu za soba, ale nikt
                                      > chrzescijanstwa nie atakowal, natomiast przezylo ono wielki moment debaty (i
                                      > wojny) wewnetrznej, ktora wraz z Renesansem wyszla mu na zdrowie. XVII wiek -
                                      > podobnie, zadnego antychrzescijanstwa w Europie, wciaz poteznie pracej do
                                      > przodu, nie widac. Natomiast widac rosnaca krytyke KOSCIOLA katolickiego,
                                      > ktorego bynajmniej z chrzescijanstwem utozsamiac nie trzeba. Oswiecenie i
                                      > rewolucje XVII wieku (przemyslowa brytyjska, amerykanska i francuska), ktore
                                      > przesadzily juz nie tylko o przewadze ale wrecz dominacji Europy nad swiatem,
                                      > to bynajmniej nie jest zadne zerwanie z chrzescijanstwem - kilku radykalow jak
                                      > Condorcet w czasie Rewolucji francuskiej to zaledwie margines tych poteznych
                                      > ruchow ideowych. Nawet jesli francuscy filozofowie sklaniali sie w strone
                                      > sceptycyzmu (jak Diderot), to Anglosasi pozostali przy chrzescijanstwie
                                      > (nieprzypadkiem dominujacy w czasie Rewolucji Amerykanskiej masonowie umiescili
                                      >
                                      > na pieniadzach nowej republiki dewize "In God we Trust"). I znacznie lepiej na
                                      > tym wyszli - dzis dominujaca potega na swiecie jest takze najbardziej
                                      > religijnym panstwem wsrod krajow rozwinietych, zas sceptyczna Francja pograza
                                      > sie w niekonczacym sie schylku....

                                      Wnioski sa bardzo prostymi skrotami myslowymi, Francja jest czescia EU, Stany to
                                      osobna ekonomia - religia nie ma w tym nic do rzeczy, to rozne paragymate
                                      ekonomiczne, euro-socjalizm jest gorszy od amerkano-kapitalizmu po prostu.
                                      Powtorze to jeszcze raz: rRozwoj mysli naukowej mozliwy byl przez sprzeciwienie
                                      sie naukom kosciola katolickiego, nawet jezeli duza czesc wynalazcow dalej
                                      uwazalo sie za chrzescijan (czemu nie przecze) robili rzeczy nie patrzac na
                                      slowa papieza czy bilii - to pchnelo ten kontynent do przodu
                                      Nie wspominajac o filozofii, ktora wtedy byla istotna i zwiazana ze wszystkim -
                                      przestala byc bibliocentryczna (choc Kant zaklada istnienie Boga podobnie jak
                                      Hegel - nie sa to juz przypiski do Biblii, Bog jest dedukowany z zalozen systemu)

                                      > 3. Nie nalezy niedoceniac falszywych prorokow. Gdy ludzie opuszczaja oeikumene
                                      > wchodza na ziemie potworow i barbarzyncow - podobnie gdy odwracaja sie od
                                      > Swiatla zaczynaja - w sposob naturalny - spogladac w Ciemnosc. Wezmy za
                                      > przyklad Francje - oto kraj, gdzie chrzescijanstwo jest martwe i gdzie ludzie
                                      > wydaja miliardy euro na uslugi afrykanskich czarownikow i rozmaitych guru....

                                      Moge spytac skad masz takie aryciekawe dane statystyczne? :)

                                      > 4. Nazywasz wiare z pogarda "niewola" i masz wiecej racji niz myslisz. Wiara
                                      > jest tym co udane dlugie malzenstwo - slodką niewolą.

                                      Nie watpie ze ci taki uklad odpowiada, a nie slyszales o tzw wolnych zwiazkach? :)

                                      > 5. Uwazasz, ze zerwanie z "Hezusem" pozwala Ci byc wolnym gdyz jestes Panem,
                                      > zamiast byc niewolnikiem.

                                      Nie mam z kim zrywac, dla mnie ta postac ma ten sam wymiar do Pan Tadeusz - z
                                      nim tez nie musialem zrywac.

                                      Wiec wybacz, ale nie rozumiesz istoty wladzy. Wszelka
                                      >
                                      > wladza pochodzi od Boga - daje on ja tym, ktorzy sa wystarczajaco ambitni,
                                      > silni i bezwzgledni, aby ja zdobyc, ale moze tez ja odebrac, jesli sa jej
                                      > niegodni. A zeby okazac sie jej godni, musza spedzic caly czas swego panowania
                                      > na sluzeniu tym, nad ktorymi panuja - bo na tym polega wladza.... Kazdy, kto
                                      > wyobraza sobie ze wladza to mozliwosc zaspokajania swojego widzimisie i
                                      > wykorzystywania "misiow" konczy jako znienawidzony potwor i tyran - i czesto
                                      > spotyka go kara jeszcze na tym swiecie, np. widok ruin swego dziela, gdy jest
                                      > prowadzony na szafot lub huk wrogich armat gdy w swoim bunkrze siega po
                                      > pistolet przy zwlokach swiezo poslubionej towarzyszki zycia....

                                      Odnosnie wladzy polecam Tao Te King

                                      > 6. Twoja pogarda dla meczenstwa jest zastanawiajaca - czy jestes pewien, ze
                                      > prowadzony na kazn potrafilbys zachowac tyle godnosci i odwagi co pierwsi
                                      > chrzescijanie? Ja nie jestem pewien czy bym potrafil. A nie zawsze mozna sie
                                      > wykrecic od smierci holdem lub oszustwem.....

                                      Juz napisalem, ze nawet bym nie probowal - szanuje swoje zycie w przeciwienstwie
                                      do nich. A wykrecic sie nigdy nie zaszkodzi sprobowac, "Ave Cesar" i po krzyku
                                      • darthmaciek punkt po punkcie 15.03.07, 12:59
                                        1. No to osiagnelismy rozsadny kompromis.
                                        2. Masz zupelna racje co do punktu, ze wielki postep nauki zachodniej odbyl sie
                                        w konflikcie z Kosciolem Katolickim. Ale sam stwierdziles, ze niekoniecznie z
                                        chrzescijanstwem - i tu znowu sie zgadzamy.
                                        3. Dane statystyczne pochodza jeszcze z lat 80-tych z "Libération", ale po
                                        sprawdzeniu przyznaje, ze przesadzilem - powinno byc setki milionow euro (po
                                        przeliczeniu z frankow). Sektor czarownictwa, znachorstwa i innego wrozbiarstwa
                                        we Francji to jest cos niewiarygodnego, a jeszcze bardziej niewiarygodna jest
                                        jego klientela. Sa to z reguly ci sami ludzie, ktorzy wysmiewaja sie z
                                        katolikow na wiesc, ze w Watykanie pracuje oficjalny egzorcysta.... Wiec
                                        najpierw hi, hi, hi, a potem sie leci do marabuta (czarownika) z Mali, zeby
                                        zamowic "gri-gri" na sukcesy w pracy....
                                        4. Odrzucenie wiary to nie wolny zwiazek - to celibat....
                                        5. OK, zamkniecie serca przed "Hezusem" (zamiast zerwanie). Co to "Drogi i jej
                                        potegi" probowalem to czytac, ale to belkot. Jesli uwazasz, ze moje rozumienie
                                        wladzy jest bledne, bylbym wdzieczny za pare slow.
                                        6. Chrzescijanie szanuja zycie, jest to nawet jeden z glownych nakazow danych
                                        im przez Boga - tyle, ze wielu z nich szanuje Prawde jeszcze bardziej. Wykrecic
                                        sie nalezy probowac bezwzglednie (ja sie akurat na meczennika chyba nie
                                        nadaje) - ale czasami sie nie da.... Na te okazje przypomina mi sie
                                        najpiekniejsza modlitwa zolnierska jaka kiedykolwiek slyszalem, wygloszona
                                        przez dowodce piechoty armii krola Karola I Stuarta przed bitwa z wojskami
                                        Parlamentu pod Edgehill w 1642 roku "Panie, ty wiesz jak bardzo bedze teraz
                                        przez reszte dnia zajety i dlatego jest mozliwe, ze przestane o Tobie myslec -
                                        ale Ty o Panie, prosze, nie przestawaj myslec o mnie".

                                        Pozdrowienia
          • nicram112 nie wysilaj sie-on zna tylko RM i Trwam 13.03.07, 19:58
            stamtad czerpie madrosci o chrzescijanstwie i przekonanie o byciu przesladowanym za wiare, szczegolnie na forach gazet polskojezycznych jak GW.
            • darthmaciek czy gdy ktos nazywa ma religie zabojcza 13.03.07, 20:01
              a ja pozwalam sobie przeciw temu zaoponowac (w raczej lagodnych slowach), czy
              to czyni ze mnie kogos zlego lub niegodnego szacunku?
          • mortest Re: chrzescijanstwo przynosi prawdziwa ulge cierp 13.03.07, 22:53
            Raczej
            Z dala, wszelkie duchy koki (kokadaimonoz)
            Scorpio93, z twojego nicku raczej bym się spodziewał, że tekst znasz nie tyle ze
            starożytnej greki, co raczej ze Star Ruby ;)
            93 93/93
            • scorpio93 Re: chrzescijanstwo przynosi prawdziwa ulge cierp 13.03.07, 23:51

              > Raczej
              > Z dala, wszelkie duchy koki (kokadaimonoz)

              rotfl - dobre ;P

              > Scorpio93, z twojego nicku raczej bym się spodziewał, że tekst znasz nie tyle z
              > e
              > starożytnej greki, co raczej ze Star Ruby ;)

              Psujesz mi ego hiperinteligentna, dorwie cie dzis w nocy wielki czarny inkub i
              wygrzmoci swa 40 centymetorwa najezona kolcami pala :P
              Ale greki tez sie troche uczylem nota bene :P Pomaga to jakby nie bylo zrozumiec
              ciekawa wieloznacznosc tego egzorcyzmu. PANTOS = wszystko, ale etymologicznie od
              Pan-a, Koka - jak wiemy lisc koki ;p itd. - Daimonos...Wynika z tego ze
              wystepuje tu forma aktywna i pasywna, zalezy jak spojrzymy na zdanie.
              "wszystkie" moga byc zle duchy, ale tez "wszystkosc" moze byc tym co ma nas
              chronic po prostu przed "zlymi duchami".

              > 93 93/93
    • sterridder Może my zamiast orła 13.03.07, 18:52
      damy portret Wojtyły??? :D
      • mike.recz Re: Może my zamiast orła 13.03.07, 18:59
        sterridder napisał:

        > damy portret Wojtyły??? :D
        Zbigniew Boniek chciał realizacji takiego pomysłu.
        Dobrze,że na tym się skończyło.
    • mike.recz Re: Liście koki - "świętej rośliny" w godle państ 13.03.07, 19:00
      A co tu się dziwić.Naturalnie rosnąca u nich roślinka.
      • pointer0 Re: Liście koki - "świętej rośliny" w godle państ 13.03.07, 19:41
        Liście koki do kokainy mają się tak jak winogrona do wina, szkoda, że a artykule
        nie ma o tym wzmianki.
        • scorpio93 Re: Liście koki - "świętej rośliny" w godle państ 13.03.07, 19:57
          Czego oczekiwac po pieskach usa?
    • scorpio93 Re: Liście koki - "świętej rośliny" w godle państ 13.03.07, 19:48
      Nie znosze tej czernowej kukielki Chaveza jak malo kogo na swiecie (spedzilem
      dwa miesiace w Boliwii), ale akurat w tym przypadku bym sie zgodzil. Z ciebie
      pajac i ignorant, ale i tekst jest nieczytelne - potrafisz sobie we lbe
      zanotowac, ze liscie koki i kokaina maja tyle wspolnego co ziemniak i woda? Z
      jednego robi sie drugie, co nie oznacza ze nawalisz sie zrac ziemniary, kpw?
      • nicram112 ziemniaki sluza do jedzenia - do czego sluzy koka? 13.03.07, 20:00
        oprocz wyrobu kokainy (i oszczedz mi prosze kawalkow o goralach zujacych dla pokrzepienia i walki z choroba wysokosciowa, nasi gorale tez sie pokrzepiaja - herbata goralska).
        • scorpio93 Re: ziemniaki sluza do jedzenia - do czego sluzy 13.03.07, 20:09
          Sluzy glownie (choc mysle, ze rniesz glupa) do niechrzescijanskiej rytualistyki.
          Chociaz tepi boliwijczycy doskonale potrafia sobie polaczyc ich stare zabobony
          (tracac przy tym prawdziwa madrosc kulurowa), chrzescijanstwo, komunizm,
          stalinizm i cokolwiek innego. Spij spokojnie.
          A poza tym wybierz sie kiedys na 4000 metrow (el alto - indianska dzielnca la
          paz lezy wlasnie na tej wysokosci) - herbata z lisci koki jest doskonalym lekiem
          na choroba wysokosciowa (chociaz sorochi pils sa lepsze, ale myslisz ze ich stac
          na bieganie po aptekach?). I owszem - jak zuja przez dzien caly liscie to usuwa
          to glod i zmeczenie, cos jak mocna kawa - ale zdrowe w przeciwienstwie do niej.
          Ta koka pochodzi z terenow yungas. Natomiast z reigonu chapare pochodza duze
          liscie, zawierajace wiecej alkaloidu (i podobniez wstretne w smaku), ktore sluza
          do produkcji kokainy, w samym sercu chapare lezy tajne labortorium rzadowe
          zarejestrowane jako tzw stacja biologiczna. Oczywiscie Morales ma w tym spory
          udzial.
        • andreas.007 a do czego słuzy herbata?? - do czego sluzy 13.03.07, 20:16
          otóz herbate mozna wypic i pija ja dzieci,
          ale jest powiedzmy odmiana ze wzgledu na forme robienia,
          tak zwany czaj, czesto stosowany we wiezieniach!
          Czaj czyli, herbata i ciut wody - zagotowane!

          Ziemniaki takze dajemy dzieciom,
          ale wyrób alkoholowy z ziemniaków ...!!!

          Takze samo rózne owoced, zdrowe i zalecane,
          takze bywa służą do produkcji zupełnie czego innego....

          Ale co zakazac spozywania herbaty, owoców i ziemniaków?
          • scorpio93 Re: a do czego słuzy herbata?? - do czego sluzy 13.03.07, 20:20
            Nie zawracaj mu dupy mysleniem, on ma caly swiat do zbawienia (a juz zwlaszcza
            niedobra europe), a ty tu o takich duperelach ;DDD
            • andreas.007 Re: a do czego słuzy herbata?? - do czego sluzy 13.03.07, 20:32
              W laryngologii i okulistyce stosuje się 1% - 10% (bardzo rzadko 20%) roztwór
              chlorowodorku kokainy w celu znieczulenia miejscowego ze względu na łatwe
              przenikanie błon śluzowych. Dawka jednorazowa nie może przekraczać 50 mg.

              pl.wikipedia.org/wiki/Kokaina
              Zreszta zdaje sie do 1936 roku była legalna... kokaina!
              • andreas.007 Re: a do czego słuzy herbata?? - do czego sluzy 13.03.07, 20:34
                Już w późnych czasach wiktoriańskich używano kokainy dla rozrywki. Bohater
                znanych powieści detektywistycznych Artura Conan Doyle'a - Sherlock Holmes, nie
                stronił od przyjmowania kokainy dożylnie. Określał kokainę jako silnie
                stymulującą i rozjaśniającą umysł. Zygmunt Freud był kolejnym entuzjastą
                kokainy. Napisał piosenkę, w której sławił walory tego środka. Opowiadanie
                Roberta Stephensona Dr. Jekkyll i Mr. Hyde powstało podczas sześciodniowej
                kokainowej sesji. Nieustraszony polarnik Ernest Shackleton badał Antarktykę
                wspomagając się tabletkami o nazwie Forced March.

                Kokainę wkrótce sprzedawano już bez recepty. Używano jej powszechnie w różnych
                medykamentach, lekarstwach na ból zębów i napojach. Także w papierosach
                gwarantujących podnieść cię z depresji i w kokainowo-czekoladowych tabliczkach.
                Zachęcano kupujących zapewnieniami, że kokaina z tchórza robi bohatera, z
                milczka gadułę i zmniejsza ból cierpiącym.

                Kiedy kokainę zmiesza się z alkoholem zyskuje się kokatylen. Było to przyczyną
                popularności domieszkowania kokainą win - najbardziej znane Vin Mariani.
                Kokainowe wina zyskały sobie smakoszy wśród premierów, szlachty, a nawet
                papieży. Architekt Frédérick Auguste Bartholdi stwierdził, że gdyby posmakował
                Vin Mariani wcześniej w swoim życiu, zaprojektowałby Statuę Wolności kilka
                setek metrów wyższą.

                Napój Coca-cola wszedł na rynek w 1886 jako mieszanka ekstraktów krzewu koka i
                nasion drzewa kola. Reklamowano ją jako "wartościowy napój pobudzający umysł i
                leczący wszystkie nerwowe przypadłości". Do 1903, typowe opakowanie zawierało
                około 60 mg kokainy. Dzisiejsza Coca-cola nadal zawiera ekstrakt z liści koki -
                The Coca-Cola Company importuje obecnie ok. 8 ton liści rocznie. Jednak zabieg
                ten skutkuje jedynie w walorach smakowych, gdyż narkotyk jest usuwany.
                • andreas.007 to kto lubi Coca Cole - to smak koki!!! 13.03.07, 21:07

                  • mulla_komar Re: to kto lubi Coca Cole - to smak koki!!! 13.03.07, 22:01
                    Coca cola nie ma nic wspolengo ze zmakiem koki. Kiedys byla robiona na jej bazie
                    ale smakowo nie ma juz nic wspolnego. Koka ma bardzo specyficzny smak, dla mnie
                    troche jakby sie pilo jakies dziwne siano.
                    • mulla_komar CIsteczka z koki z kolei smakuja troche jak 13.03.07, 22:02
                      nawoz... choc nawozy nigdy nie jadlem.
                    • scorpio93 Re: to kto lubi Coca Cole - to smak koki!!! 13.03.07, 23:54
                      Do dzis dnia dodaje sie do niej odpady z kokainy tworzonej przez koncerny
                      medyczne w USA (na dzialanie podobniez lecznice ;P). Ale smaku bym sie raczej
                      doszukiwal w calej chemii w tym plynie do czyszczenia kibli :)
            • mulla_komar Re: a do czego słuzy herbata?? - do czego sluzy 13.03.07, 21:59
              Ja z koki jadlem ciasteczka, pilem wino, oranzade, herbate (mate), aromatice w
              roznych smakach oraz kupilem se masc na bole miesni. Zreszta skuteczna. Biedota
              uzywa jej tez do zabicia glodu, ale na szczescie od upadku komuny ten mi juz nie
              grozi. Z koki mozna wyrabiac jeszcze bardzo wiele rzeczy, zapewne wiecej niz z
              ziemniorow.
              • scorpio93 Re: a do czego słuzy herbata?? - do czego sluzy 13.03.07, 23:53
                Ale warto wyrabiac jedna bo placa za nia najwiecej :)
    • cover_wielki Re: Liście koki - "świętej rośliny" w godle państ 13.03.07, 20:13
      a mnie to lata co kto ma na fladze
    • scorpio93 Coke factory 13.03.07, 20:51
      A tak przy okazji jakby ktos chcial zobaczy jak sie robi kokaine z koki
      zapraszam do obejrzenia moich zdjec
      www.frozentime.net/?q=gallery&g2_view=core.ShowItem&g2_itemId=3555
      :)
    • nienautyzm XXX 13.03.07, 21:12
      idac tym tropem powinno sie w godle Polski umiescic butelke wodki :)

      ----
      www.nienautyzm.com
      :::::::100 % FREE SILICONE FREE ZONE!!!:::::::
    • rusek11 Re: Liście koki - "świętej rośliny" w godle państ 13.03.07, 21:13
      zigzaur napisał:

      > Nie zdziwię się, gdy jakieś państwo umieści w swym godle butelkę wódki.


      ja tez sie nie zdziwie, gdy jakies panstwo umiesci w swym godle butelke
      denaturatu.

      he...he...
      • zigzaur Re: Liście koki - "świętej rośliny" w godle państ 13.03.07, 21:53
        Chodzi oczywiście o państwo, którego prezydent chciał się nauczyć pić piwo ale
        nie potrafił. (Bo gdyby pił piwo, to by inaczej wyglądał).
    • mulla_komar Koka to nie kokaina. 13.03.07, 21:51
      Koka ma tyle wspolnego z kokaina co winogrono z winem. Narkotyki obecnie mona
      produkowac z czegokolwiek wiec demonizacja koki nie ma sensu, a jej wlasciwosci
      zdrowotne sa imponujace.
      Bylaby to jedyna dobra rzecz jaka rzad Moralesa dotychczas zrobil.
    • xs550 Re: Liście koki - "świętej rośliny" w godle państ 13.03.07, 22:21
      zigzaur napisał:

      > Nie zdziwię się, gdy jakieś państwo umieści w swym godle butelkę wódki.

      Dajcie sobie spokoj z ta rusofobia. Rosja to nie tylko wodka ale tez wspaniala literatura dziewietnastowieczna i fantastyczne tereny rozciagajace sie od Baltyku po Pacyfik. Troche wiecej otwartosci ludzie!
      • scorpio93 Re: Liście koki - "świętej rośliny" w godle państ 13.03.07, 23:52
        Ja sie obawiam ze to bylo o Polsce ;p
        • mangusta3 wódka, konfesjonał, dres i ziemniak - godło Polski 14.03.07, 10:22
          • scorpio93 Re: wódka, konfesjonał, dres i ziemniak - godło P 14.03.07, 10:41
            Ja bym jeszcze dodal angielski zlewozmywak i obok pokoj z pietrowymi lozkami
            dzielony na 20 osob;P
    • tierralatina Blad! 14.03.07, 01:30
      David Choquehuanca nie jest "doradca prezydenta" a ministrem spraw
      zagranicznych Boliwii!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka