chlodnym_okiem1
25.03.07, 11:41
Polemika - "przypadek" dr Krysztofiaka.
Majac lat trzydziesci, dwadziescia piec lat temu opuscilem Polske. Mialem do
wyboru - zostac lub dwa tygodnie na Jej opuszczenie. Oczywiscie wyjechalem i
nie mam do nikogo zadnej dzis pretensji. Do czasu wyjazdu z Polski, mialem z
cala pewnoscia kontakty (tzn. rozmawialem) z osobami z UB, czy SB i byc moze
mialem nawet swoja "teczke"?
Czytajac punkty widzenia na lustracje dr Fordonskiego, profesor
Kaluszynskiej i Pana, podzielam w zupelnosci uzasadnienia osob, bedacych w
opozycji do Pana stanowiska.
Uderzajace jest zacietrzewienie i pewnego rodzaju rewanzyzm w Pana
argumentacji i jest on szczegolny w stosunku do profesor Kaluszynskiej.
Zaznaczam, ze moja znajomosc ww. osob, opiera sie tylko na przeczytaniu
napisanych uzasadnien stosunku do lustracji. Mimo Pana zapewnien szacunku do
profesor Kaluszynskiej, jest Pan nieprzekonujacy. Jest Pan filozofem i
logikiem - teoretycznie kims, kto powinien miec dystans filozofa i logicznosc
w analizie wielorakich zaleznosci owczesnej rzeczywistosci! Praktycznie,
sprawia Pan wrazenie dyletanta, ktorego jedynym celem jest wziecie rewanzu na
osobach, ktore w przeszlosci nie byly przekonane do Pana "wystarczajacych"
kwalifikacji. Nie znam rowniez pulkownika Cholewy, ktory w przeciwienstwie do
Pana, mogl byc osoba sympatyczna - jako ze ludzie bywaja sympatyczni i
antypatyczni. Znajac Pana tylko z tego co napisal, kwalifikuje Pana do osob
antypatycznych - przepraszam, ale tak to odczuwam. Zastanawiajaca jest Pana
uczciwosc intelektualna i watpliwa droga kariery naukowej? Filozof i logik
chelpiacy sie tytulami naukowymi i robiacy w napisanym i publikowanym przez
siebie tekscie banalne bledy ortograficzne ("polkownik")?!
W sumie, sprawia Pan wrazenie miernego czlowieka probujacego wykorzystac
wiatr historii, ktory umozliwilby mu awans naukowy.
Pisze Pan "zawsze sie dziwilem i stawialem sobie pytanie, dlaczego Ci
ludzie - w koncu filozofowie - z kims takim spotykaja sie? Dlaczego go
traktuja jak niemal partnera?".... Jesli chodzi o osobowosc pulkownika
Cholewy, moglo sie tak zdarzyc. Jesli chodzi o Pana - sa usprawiedliwieni,
poniewaz ja rowniez dziwie sie i stawiam sobie pytanie, jakim sposobem udalo
sie Panu wejsc w krag ludzi nauki (osiagajac tytuly)?
Pisze Pan - "zaczynam czuc sie jak oszolom" - i slusznie, poniewaz jest Pan
nim, a zauwazenie tego jest jednoczesnie jedyna ujawniona korzyscia odbytych
przez Pana studiow filozofii i logiki ... i nie ma to nic wspolnego z
jakakolwiek forma estetyki!