hildegunst
01.04.07, 19:31
Przywódcy antylustracyjnego buntu na uniwersytetach współpracowali z SB
Prof. Andrzej Ceynowa, rektor Uniwersytetu Gdańskiego i prof. Józef
Włodarski, dziekan wydziału filologiczno-historycznego gdańskiej uczelni,
współpracowali z PRL-owską Służbą Bezpieczeństwa – wynika z dokumentów, do
których dotarł „Wprost”. Obaj profesorowie byli w ostatnich dniach
organizatorami antylustracyjnego buntu na polskich uczelniach.
Włodarski wraz z Ceynową inicjowali uchwalenie przez Konferencję Rektorów
Akademickich Szkół Polskich stanowiska potępiającego lustrację na
uniwersytetach. Prof. Ceynowa jest nawet twórcą tzw. antylustracyjnego
fortelu akademickiego. Polega on na tym, że profesorowie objęci lustracją na
własną prośbę będą przenoszeni na funkcję asystenta. A asystenci lustracji
nie podlegają.
Okazuje się, że przywódcy antylustracyjnego frontu wśród akademików mają
osobiste powody, by się bać ujawnienia zasobów IPN. Z dokumentów, do jakich
dotarł „Wprost", wynika, że profesorowie Włodarski i Ceynowa byli tajnymi
współpracownikami tajnych służb PRL. Obaj współpracowali z bezpieką do końca
istnienia PRL - ostatnie raporty pochodzą z 1989 r. Przyjmował je, podobnie
jak od innych agentów uplasowanych wśród trójmiejskich naukowców, znany w
Gdańsku ppłk Henryk Łapuszek.
Józef Włodarski podpisał zobowiązanie do współpracy 28 września 1974 r.
Studiował wtedy na czwartym roku historii Uniwersytetu Gdańskiego. Miał
rozpracowywać „młodzież hippisowską oraz środowiska o nastawieniu
antysocjalistycznym, antykomunistycznym i antyradzieckim". Przyjął pseudonim
Zydran.
Jakie były efekty współpracy Włodarskiego z bezpieką? Rozpracowywał on m.in.
środowisko gdańskich hipisów, mówił, skąd biorą narkotyki, opowiadał też o
handlu walutą i grupie młodzieżowej z Elbląga, posiadającej ponoć broń. Na
swojego kolegę Roberta Oszczakiewicza doniósł, że ten posiada amerykańską
flagę i chce ją wywiesić 1 maja. Mówił, że jego zachowanie jest „wyzywające w
stosunku do partii i rządu". Oszczakiewicz miał też sprofanować pasłęcki
Pomnik Wdzięczności przez… „nałożenie prezerwatywy na hełm żołnierza Armii
Czerwonej”.
Zydran za współpracę z SB brał pieniądze: w aktach zachowało się pokwitowanie
odbioru 400 zł z 23 grudnia 1974 r. Po ukończeniu studiów Włodarskiego
przejął Departament II MSW - kontrwywiad. Wtedy zaczął się on posługiwać
pseudonimem Jan. Donosił, robiąc jednocześnie karierę naukowca na
Uniwersytecie Gdańskim. „Wprost" dotarł do raportów dotyczących sprawy
obiektowej o kryptonimie „Zalew”, które składał funkcjonariuszom kontrwywiadu
SB. W marcu 1988 r. TW Jan relacjonował m.in. bezpiece swoją rozmowę z
konsulem generalnym Chin na temat Lecha Wałęsy.
- Nie współpracowałem z bezpieką. Miałem z nią częste kontakty, ale tylko
dlatego, że z nią walczyłem. Nie podpisywałem żadnego zobowiązania i nie
brałem pieniędzy. Wszystko jest sfałszowane – ocenia w rozmowie z „Wprost"
prof. Włodarski. - Przedstawianie mojej osoby jako tajnego współpracownika
jest zemstą panów z IPN za to, że krytykuję lustrację – dodaje.
Z dokumentów, do których dotarł „Wprost", wynika, że tajnym współpracownikiem
SB o kryptonimie Lek był prof. Andrzej Ceynowa, dziś rektor Uniwersytetu
Gdańskiego, w latach 80. kontaktujący się z Lechem Wałęsą. Na potrzeby
bezpieki inwigilował on dyplomatów i obcokrajowców, mających kontakt z
Uniwersytetem Gdańskim. „Wprost” dotarł do raportu, sporządzonego przez
funkcjonariusza kontrwywiadu kpt. Kurkowskiego w maju 1989 r. na podstawie
informacji dostarczonych przez agenta Leka. Ceynowa relacjonował swoje
rozmowy z goszczącym w Gdańsku amerykańskim dyplomatą Johnem Brownem. Był on
u Ceynowy w domu na kolacji. Profesor opowiadał też o wizycie w Trójmieście
Dennisa Chamberlina, amerykańskiego fotografa, który chciał zrobić
fotoreportaż o Polsce. Opisywał też wizytę amerykańskiego profesora Kevina
Lewisa u Lecha Wałęsy, podczas której Ceynowa występował jako
tłumacz. „Wałęsa zachowywał się bardzo nietaktownie wobec Amerykanina. Zbył
go, rozmawiając z nim zaledwie ok. 2 minut, po czym prawie wyprosił Kevina ze
swojego biura. Powyższa sytuacja i zachowanie Wałęsy zrobiły na amerykańskim
naukowcu szokujące wrażenie” - donosił Ceynowa.
- Organizowałem spotkania na Uniwersytecie Gdańskim i podejmowałem
zagranicznych gości u siebie w domu. Kilka razy byłem też w biurze Lecha
Wałęsy jako tłumacz. Jednak żadnego z tych nazwisk nie pamiętam -
mówi „Wprost" Ceynowa. Zaprzecza również, że współpracował z SB. - Żadnego
zobowiązania nigdy nie podpisałem - ucina.
Więcej o współpracy gdańskich profesorów ze Służbą Bezpieczeństwa, a także
dokumenty dotyczące ich związków z bezpieką, w najbliższym numerze
tygodnika „Wprost", w sprzedaży od poniedziałku, 2 kwietnia
/www.wprost.pl/