marian.kaluski
13.04.07, 08:45
Prof. Mieczysław Smoleń z Instytutu Rosji i Europy Wschodniej Wydziału
Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiegomówi
powiedział (12.4.2007): „Dla nas (Polski) niepodległość tego kraju to bardzo
ważna sprawa, ponieważ bez Ukrainy Rosja nie odbuduje swojej mocarstwowości.
Dlatego nam musi zależeć na niezależnej Ukrainie”.
Nie ulega wątpliwości, że putinowska Rosja jest największym wrogiem Polski
i Polaków. Dlatego im dalej Rosja od Polski tym lepiej. Dlatego rzeczywiście
dla nas niepodległość Ukrainy to bardzo ważna sprawa, ponieważ bez Ukrainy
Rosja nie odbuduje swojej mocarstwowości. Dlatego nam musi zależeć na
niezależnej Ukrainie (uf, aż 3 razy „dlatego”!).
Problem polega na tym, że raczej nie ma szans na to, aby Ukraina była
niezależna i przyjacielm Polski i Polaków. Chyba że...
Ukraina jest sztucznym państwem stworzonym przez Stalina w latach 1944-45
na potrzeby Związku Sowieckiego, a przede wszystkim jego imperializumu. Jest
to zlepek ziem różnych nacji, kultur, a nawet i religii. Takim samym zlepkiem
była Jugosławia, która już się rozpadła.
I tak Donbas i duże jego okolice nigdy nie należały do Ukrainy i nigdy nie
były zasiedlone przez Ukraińców. To była carska Rosja nawet w okresie przed
powstaniem Chmielnickiego (kozaków) w 1648 roku, kiedy to wszystkie etniczne
ziemie ukraińskie należały do Polski (Rzeczpospolitej). Do Ukrainy nigdy nie
należały tzw. Dzikie Pola, czyli cała dzisiejsza południowa Ukraina. Kiedy
Rosja zajęła-podbiła te bezludne wówczas ziemie pod koniec XVIII w. dostały
one – jakże słuszną! – nazwę Noworosji (gubernia noworosyjska). Zaczęli się
tam osiedlać Rosjanie i – za pozwoleniem Rosjan – Ukraińcy. Jednak ziemie te
zawsze miały i mają charakter rosyjski, podobnie jak rejon Donbasu, czyli
rosyjska twierdza na Ukrainie.
Krym także nigdy nie był ukraiński. Zamieszkiwali go przez wieki Tatarzy,
a po jego podboju pod koniec XVIII w. zaczęli się tu osiedlać Rosjanie.
Dzisiaj stanowią oni większość ludności obwodu, który ma nawet rosyjską
autonomię. Zresztą Krym znalazł się w granicach sowieckiej Ukrainy dopiero w
1954 roku; bezprawnie sprezentował go Ukrainie tow. Chruszczow, jak rządził
całym ZSRR. Tatarzy, których Stalin deportował w głąb Rosji w 1944 roku,
wracają dziś na Krym. Sprawa tatarska na Krymie stała się aktualną sprawą
polityczną.
Ruś Zakarpacka przez ponad 1000 lat należała do Węgier i tamtejsi Rusini
nie uważają się za Ukraińców. A chociaż są grekokatolikami nie chcą mieć
również nic wspólnego z grekokatolikami (unitami) z Galicji (Lwowa). Po
powstaniu państwa ukraińskiego w 1991 roku domagali się autonomii, ale Kijów
im jej odmówił. Gdyby zaistniała taka możliwość to z zadowoleniem przyjęli by
powrót do Węgier!
Wschodnia Galicja i Wołyń (tzw. Zachodnia Ukraina) to tereny, które
należały do Polski do 1939 roku. Po wymordowaniu i wysiedleniu stamtąd
Polaków (2 miliony!) mieszkają tam dziś prawie sami Ukraińcy. I to w dodatku
patriotyczni Ukraińcy. Z tym, że ich dzieli religia. Galicjanie (Haliczanie)
są grekokatolikami, a Wołynianie prawosławnymi, co nie sprzyja zbliżeniu.
Jeśli chodzi o Ukraińców ze Wschodniej Galicji to chociaż oni sami uważają
się za Ukraińców, to tak naprawdę różnica między nimi, a Ukraińcami na
Kijowszczyźnie jest taka, jaka jest między katolickimi Austriakami i
protestanckimi Prusakami, chociaż i jedni i drudzy mówią po niemiecką i de
facto mają wspólne etniczne korzenie. Do tego dochodzą różnice kulturowe
(Galicjanie są spolonizowani, a Kijowianie zrusyfikowani kulturalnie i
częściowo językowo) i historyczne. To są raczej dwa inne narody.
Środkowe rejony dzisiejszej Ukrainy z Kijowem to prawdziwa – historyczna
Ukraina. Poczucie świadomości narodowej jest tu jednak dużo słabsze niż na
tzw. Zachodniej Ukrainie; jest tu większe zrusyfikowanie społeczeństwa i
panuje prawosławie: ukraińskie i dużo większe rosyjsko-ukraińskie.
Do tego wszystkiego dochodzą inne mniejszości etniczne, jak np. grupa
polska czy żydowska, i religijne: rzymskokatolicyzm, protestantyzm i islam.
Wszystkie raczej skonfliktowane z wszystkimi.
Obecny kryzys polityczny na Ukrainie ma podłoże etniczne! I ten kryzys,
nawet po jego kolejnym zażegnaniu, będzie zawsze powracał.
Jeśli Ukraińcy w zachodniej i środkowej Ukrainie chcą mieć niezależną od
Rosji Ukrainę to muszą pozbyć się „garbu rosyjskiego”. Powinien następić
podział kraju na dwie Ukrainy: ukraińską (obwody środkowe i zachodnie) oraz
rosyjsko-ukraińską (obwody wschodnie i południowe); nie powinno się jednak
dopuścić do połączenia rosyjsko-ukraińskiej Ukrainy z Rosją. Poza tym
Ukraińcy we wschodniej Ukrainie powinni mieć konstytucyjnie zagwarantowane
prawa narodowo-kulturalne.
Ukraina ukraińska może stać się wolnym i suwerennym państwem. Taka Ukraina
będzie potrzebowała życzliwych sąsiadów, w tym także czy przede wszystkim
Polski, bo Słowacja czy nawet Węgry nie będą równoważnym partnerem dla
Ukrainy. Taka sytuacja z kolei stemperuje antypolskie ostrze nacjonalistów
ukraińskich, bardzo silne wśród Ukraińców galicyjskich. Będzie to z korzyścią
dla Polski i samej ukraińskiej Ukrainy. Poza tym tylko ukraińska Ukraina
będzie miała duże szanse do przystąpienia do NATO i Unii Europejskiej.
Marian Kałuski, Australia