marian.kaluski
30.04.07, 08:09
W dzisiejszej (30.4.2007) "Rzeczpospolitej" ukazała się opinia Jacka Jonaka,
w której pisze, że wynoszenie polskich wewnętrzynych spraw na forum
międzynarodowe przez prof. Bronisława Geremka jest tym co robili
targowiczanie, czyli zdrajcy polscy w XVIII w., którzy przyczynili się do
wymazania Polski z mapy politycznej Europy.
Oczywiście o wymazaniu Polski z politycznej mapy Europy nie ma dzisiaj mowy -
to nam na pewno nie grozi.
Ale sprawą zasdaniczą jest pytanie: czy Państwo podzielacie pogląd p. Jonaka,
że prof. Geremek swoją akcją na Zachodzie w sprawie lustracji nie poszedł w
ślady targowiczan?
To bardzo poważny zarzut, który powinien być wyjaśniony.
Marian Kałuski, Australia
O pomoc do obcych
Mówienie obcym źle o swoim kraju to dowód głupoty, złego wychowania albo
wreszcie złej woli. Obowiązują tu takie same zasady, jak w rodzinie - trudne
sprawy załatwiamy we własnym gronie. Zachowanie prof. Geremka, który dorzucił
swój mocny głos do chóru oskarżających nasz kraj o łamanie zasad demokracji i
praw człowieka, bardzo mnie dotknęło. Kiedy szukam w naszej historii analogii
do postępowania profesora, nasuwa mi się oczywiste skojarzenie. Targowiczanom
również nie podobały się prawa uchwalone przez legalnie wybraną reprezentację
narodu. Oni także, w ochronie własnego interesu, zwrócili się o pomoc do
obcych. Wiem, że ustawa lustracyjna to nie Konstytucja 3 maja. Jednakże
postawa prof. Geremka jest dokładnie taka sama: uważa się za stojącego ponad
prawem i w obronie własnej urażonej dumy albo zagrożonej pozycji poświęca
dobro wspólne.
Jacek Jonak, Warszawa