Dodaj do ulubionych

Obudzić polską inteligencję

21.05.07, 07:18
Odnoszę wrażenie że obecny układ rządzący bardzo chce by ogół obywateli
polityką się nie zajmowali i zostawili ją swym wybrańcom.którzy wiedzą lepiej
co ten naród ma robić,jak żyć i to jest do rzyci.
Obserwuj wątek
    • krzysztof.panecki Obudzić polską inteligencję 21.05.07, 20:21
      Chciałbym zauważyć, że teraz również mniejszość rządzi większością, a różnica
      jest tylko (aż?) taka, że owa mniejszość pochodzi z demokratycznych wyborów.
      PRL bis trwa...
      • elan13 Re: Obudzić polską inteligencję 21.05.07, 20:46
        krzysztof.panecki napisał:

        > Chciałbym zauważyć, że teraz również mniejszość rządzi większością, a różnica
        > jest tylko (aż?) taka, że owa mniejszość pochodzi z demokratycznych wyborów.
        > PRL bis trwa...

        Nie masz racji, mniejszość rządziła dawniej: prezydent
        Kwaśniewski, "wiceprezydent" Michnik, sprawy zagraniczne Geremek, Rotfeld,
        Meller, marszałek Borowski, sądownictwo Safjan, finanse Balcerowicz, media
        Michnik i Walter itd.

        Pewnie nie rozumiesz Krzysztofie znaczenia słowa, którego używasz. Otóż "bis"
        oznacza kontynuację a w przypadku IV RP należałoby raczej użyć przed PRL
        przedrostka "anty".

        Bo któż inny, jak nie Kaczyńscy, wykazuje tak wielką determinację i
        konsekwencję w oczyszczeniu kraju z komunistycznych pozostałości, z PRL-owskich
        brudów? Kto uwalnia istotne dla państwa stanowiska od renegatów, sowieckich
        sługusów i sprzedawczyków wszelkiej maści? Kto wreszcie rozmawia z Rosją z
        pozycji suwerennego, niezależnego państwa, a nie z kompromitującego poziomu
        wasala?
        • 1zorro Polska inteligencja dawno wyjechala.... 21.05.07, 22:59
          zostala tylko ta z awansu (7 i 5 punktow za "pochodzenie") i pare burakow,
          ktore funkcjonuje na zasadzie gowna przylepionego do okretu. I mowi : jest
          fajnie, plyniemy!
          • nick3 Nie wyjechała, lecz zwątpiła w swoją "misję". 22.05.07, 00:14
            Dała się zakrzyczeć. Zwłaszcza, że wśród krzyczących było też kilku z jej
            szeregów.

            Fatalnie.

            Bo bez misji inteligencji - demokracja na dłuższą metę nie jest możliwa.

            (Patrz USA - kraj, w którym demokracja jest pod wieloma względami coraz
            bardziej wątpliwa.)
        • maaac Re: Obudzić polską inteligencję 22.05.07, 05:54
          > Nie masz racji, mniejszość rządziła dawniej: prezydent
          > Kwaśniewski, "wiceprezydent" Michnik, sprawy zagraniczne Geremek, Rotfeld,
          > Meller, marszałek Borowski, sądownictwo Safjan, finanse Balcerowicz, media
          > Michnik i Walter itd.

          Kaczyńscy, Ziobro, Wasserman, Gilowska, Dorn... wystarczy zajrzeć do
          Polonica.net ;)

          > Pewnie nie rozumiesz Krzysztofie znaczenia słowa, którego używasz. Otóż "bis"
          > oznacza kontynuację a w przypadku IV RP należałoby raczej użyć przed PRL
          > przedrostka "anty".
          Rozumie doskonale. 'Anty' nie oznacza powtórki. Powtórka to 'bis'. PiS bardzo
          by chciał by wszyscy uważali że to 'anty' podczas gdy w rzeczywistości
          budują 'bis'.

          > Bo któż inny, jak nie Kaczyńscy, wykazuje tak wielką determinację i
          > konsekwencję w oczyszczeniu kraju z komunistycznych pozostałości,
          > z PRL-owskich brudów?
          Taaak? A gdzie? Poprzez przywracanie w Policji zwyczajów z PRLu? Poprzez
          poucznie obywateli jak się mają zachowywać tak jak w PRLu? Poprzez obrażanie
          części obywateli tak jak w PRLu? Poprzez powrót do centralistycznego
          zarządzania państwem?
          Jedyne dwie dziedziny gdzie powrót do PRLu zadeklarowano w kampanii wyborczej
          ale na szczęście nie zrealizowano (jeszcze?) to gospodarka (uf... nie było
          renacjonalizacji) i służba zdrowia (jeszcze nie wrócono do pełnego związania z
          budżetem państwa).

          > Kto uwalnia istotne dla państwa stanowiska od renegatów, sowieckich
          > sługusów i sprzedawczyków wszelkiej maści?
          Metoda jest prosta. Kto jest "renegatem", "sowieckim sługusem" czy
          też "sprzedawczykiem" decyduje PiS. Ma na to jakieś dowody? Bynajmniej. "Brak
          dowodów najlepszym dowodem", "dowody są w Moskwie" i kilka równie górnolotnych
          haseł i już można po PRLowsku obsadzać "swojakami" stanowiska, a "ciemnu lud" w
          osobie elana13 się cieszy.

          > Kto wreszcie rozmawia z Rosją z
          > pozycji suwerennego, niezależnego państwa, a nie z kompromitującego poziomu
          > wasala?
          Następna ciekawostka przyrodnicza zwłaszcza w kontekście Ukrainy. Ale Elan13
          nawet historię z przed roku czy 2 lat zna wyłącznie z "broszurek dla młodych
          aktywistów". (A wyjaśniono już sprawę "dziwnego" finansowania RM przez Rosję? A
          kto stoi za "niemiecką" fundacją która wspierała i Ojca Dyrektora i Leppera?)
      • al48 Re: Obudzić polską inteligencję 27.05.07, 17:33
        Dopóki polska inteligencja się nie obudzi i nie zacznie chodzić na wybory,
        będzie nami rządzić badziewie.
    • viking2 Re: Obudzić polską inteligencję 22.05.07, 03:28
      Ktos powiedzial kiedys, ze poska inteligencja jest albo pod ziemia w Katyniu,
      albo pod gruzami Warszawy, albo na emigracji. Coraz czesciej obawiam sie, ze
      istotnie wiedzial wiecej, niz inni...
    • ddyzma5 Re: Obudzić polską inteligencję 22.05.07, 07:12
      Żeby zrozumieć obecne zachowacie się inteligencji , należy zrozumieć przeszłość.
      Tan czas w którym inteligencja została zmieszana z błotem i odebrano jej
      podmiotowość.
      Czas Wałęsy i Kwaśniewskiego , to był ten czas kiedy ćwierćinteligenci
      wyprodukowani w PRL- u dorwali się do koryta. To był ten czas kiedy narzucono
      polskiej rzeczywistości błędny rozwój. Pospólstwo dokonano bezkrwawego
      Katynia , torując sobie drogę do Orłelowskiego koryta.
    • hydepark1 Re: Obudzić polską inteligencję 22.05.07, 23:46
      A gdzie to naród rządzi albo zajmuje sie polityką .Rząd jest od tego aby
      rządzic a naród od tego aby zajmować sie swoimi sprawami.
      Jesli rząd nie wie lepiej to g ...nie rząd jak ty sobie to wyobrażasz ?
      Własnie silny rząd to taki który wie najlepiej i do tego jest akceptowany przez
      społeczeństwo które go wybrało w wyborach demokratycznych .
      O ile wiem tak jest w Polsce .
      • hydepark1 Re: Obudzić polską inteligencję 22.05.07, 23:51
        ten post został przez pomyłkę wysłany do w/w wątku przepraszam
        • hydepark1 Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 00:03
          A teraz moja odpowiedź do wątku obudzić polską inteligencję.

          A ostanio na UG było spotkanie inteligencji polskiej to kto tam był ?

          Ineligencja ,która nie ma zasad moralnych to tylko ludzie którzy uważają sie za
          inteligencję .Ci którzy są inteligentami nigdy o tym nie mówią .Często spotykam
          sie na forach z osobami które przekonane o swojej inteligencji
          pouczają ,pouczają , krytykują ,oskarżają w przekonaniu ze im przysługuje takie
          prawo bo sa inteligentni i mają mgr albo wiecej przed nazwiskiem .
          Więc może lepiej nie budzić tej inteligencji tylko wychować nową ,ale jest
          problem bo wielu "inteligentnych" profesorów było donosicielami .No cóz to
          będziemy panstwem bez inteligencji a może już jesteśmy dlatego jest jak jest .
          • maaac Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 05:49
            > Często spotykam sie na forach z osobami które przekonane o swojej
            > inteligencji pouczają, pouczają, krytykują, oskarżają w przekonaniu ze im
            > przysługuje takie prawo bo sa inteligentni i mają mgr albo wiecej przed
            > nazwiskiem .

            Buhahahahahahahaha postawisz Kalemu pomnik?
            Fajnie krytykować innych, a samemu co się robi? Ot tylko tak "sobie pisze"?
            Bynajmniej nie pouczasz, nie krytykujesz, nie oskarżasz?
            I co masz też zamiar ustalać kto ma, a kto nie prawo do pouczania, krytykowania
            czy oskarżania? No bo jak ktoś ma "mgr albo więcej przed nazwiskiem" to już mu
            nie wolno?

            > Więc może lepiej nie budzić tej inteligencji tylko wychować nową ,ale jest
            > problem bo wielu "inteligentnych" profesorów było donosicielami .No cóz to
            > będziemy panstwem bez inteligencji a może już jesteśmy dlatego jest jak jest .

            To jaki ma związek inteligencja z atutami moralnymi czyli czy TW może być
            inteligentem to jakoś nie udowodniłaś. Kto ci dał prawo do decydowania kto i
            jak ma "wychowywać" młodych Polaków jeżeli odbierasz to prawo innym?

            PS. Do Mooon5 jakbyś tu zajrzała: Przedmiotem kpin są nie poglądy hydepark1, bo
            może mieć inne zdanie na temat wizji przyszłej Polski, tylko ślepota na to, że
            zarzuca innym to co sama czyni.
            • hydepark1 Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 10:35
              Ho ho trzeba naprawdę zyć internetem skoro odpowiada sie na mój post o 5
              rano !!! Nie za duzo emocji Panie Maaaac.

              Ale odpiszę też emocjonalnie bo mam czas i chęć na dyskusję .

              -niestety twoje nauczycielskie nawyki kompletnie nie pozwalaja ci na
              obiektywizm a czas gdy byłeś nauczycielem i miałeś za zadanie wbić do głow
              wiedze w indoktrynalny sposób tłumią kazdy objaw wolności nawet na forach.

              Ja przyznaje że w dwóch przypadkach reaguję ostro gdy wypowiedź jest chamska lub
              indoktrynalna
              Mimo lat uczę sie jeszcze a szczególnie kiedy obserwuję inne kultury bo na
              szczęście nie jestem teoretykiem i moje poglądy powstały nie tylko w Polsce.

              Moje posty to nie pouczanie broń panie Boże ale mój prywatny głos który można
              przyjąc lub odrzucić .
              A wracając do meritum
              Niestety polska inteligencja jak kiedyś polska szlachta ma tendencję do
              zachowanktóre zgubiły Polskę wielokrotnie wiec trudno być dumnym z bycia
              polskim inteligentem .
              Po wojnie kiedy inteligencji nie było bo została świadomie wymordowana prze KGB
              trzeba było "stworzyć nową inteligencję i teraz co mamy?albo inteligencji nie
              mamy . /Mimo wszystko znam wyjątki !!!!!!!ale mało /

              A teraz najzabawniejsze !!!!!!!!!Polski inteligent !!!!!!!! nauczyciel!!!!!!!!!
              pyta w poscie jaki związek ma Inteligencja z Moralnością !!!!!!!!!!
              Boże chroń Polskę !!!!!
              Teraz cie uczę maaa bo skoro mi zarzuciłes to niech tak będzie

              na całym świecie inteligent to ten który ma coś w głowie i do tego jest
              zwyczajnie przyzwoity i przy tym akceptuje prawo innych do myslenia czyli jest
              tolerancyjny
              W tej chwili przyznaję sie że wyłamałam sie świadomie z zasady ale czego sie
              nie robi dla wyższych celów skoro uważasz że pouczam to niech tak będzie.

              TW to nie jest to ktoś nad którym warto się zastanawiać a już napewno nad jego
              morale to tak jakbym zastanawiała sie nad moralnościa nazistów .

              mam na ten temat jedną odpowiedziedź "tor boczny "

              Takie dyskusje jakie ty proponujesz to bicie piany które sprowadza sie do
              rozmazania istoty sprawy co skutecznie przeszkadza w kazdym skutecznym
              rozwiazywaniu problemów

              Teraz ton osobisty. ty nie dość ze jesteś ślepy/odpowiadam tym samym / to
              jeszce głuchy na to co mówią inni bo słyszysz tylko siebie .

              Dowód : stwierdzenie że poglądy Hydepark to sobie może mieć ale dlatego że
              jest ślepa to jej poglądy są głupie - odbiera prawo do poglądu i potwierda moje
              słowa .


              W odpowiedzi na stwierdzenie ze ja próbuję kogoś tu wychowywać jest komiczne
              bo chyba oparte na twojej misji na forum .

              Młodzież odsyłam za granicę niech tam zobacza inne życie innych ludzi i niech
              szybko wracają bo tylko oni mają szansę na inne myślenie i budowanie nowej
              przyszłośći .
              Na forach niewiele można sie nauczyć bo to nie miejsce i forma /może tylko
              poznanać inny punkt widzenia aby wyrobić sobie pogląd /
              panuje tu wojna słowna która tak naprawdę do niczego nie prowadzi.

              Umiejętność prowadzenia dyskusji jest sztuką jak widać nie każdemu daną ale to
              też cecha społeczeństw w których demokracja objęła również i tę dziedzinę .
              Dołaczam inteligentnie .Dziękuję za dyskusje bo choć nic nie wniosła to mnie
              choć trochę rozbawiła .
            • moon5 Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 17:23
              maaac napisał:
              > PS. Do Mooon5 jakbyś tu zajrzała: Przedmiotem kpin są nie poglądy hydepark1, bo
              >
              > może mieć inne zdanie na temat wizji przyszłej Polski, tylko ślepota na to, że
              > zarzuca innym to co sama czyni.

              Zajrzałam tu, ciekawa dyskusja, podobają mi się zwłaszcza głosy ddyzma5 i
              hydepark1, ale nie wiem, czy dziś włączę się do tej dyskusji. Muszę wkrótce
              formatować dysk, prześladuje mnie haker.
        • realista28 Re: Obudzić polską inteligencję 27.05.07, 12:18
          hydepark1 napisała:

          > ten post został przez pomyłkę wysłany do w/w wątku przepraszam
          >
          Ten również.
    • zalozylam_nowe Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 11:15
      'Tym bardziej że wbrew temu, co się sądzi, w polskim społeczeństwie poziom
      rozumienia tego, co jest istotą demokracji, jest dość niski. Niskie jest nawet
      przywiązanie do swobód obywatelskich. Nasze społeczeństwo jest dość
      autorytarne, akceptuje silną władzę. Dlatego chcemy się odwoływać raczej do
      inteligencji, do klasy średniej. Do ludzi, którzy są w stanie widzieć coś
      więcej niż interes własny czy interes swojej grupy zawodowej.'

      swiete slowa, problem tylko, ze ta potencjalnie swiadoma warstwa to jest
      cieniusienki nalot
      w zderzeniu ze sprawnie manipulujaca lud wladza nie maja chyba szans, nawet jak
      sie juz uswiadomia

      jest tak po czesci z winy uczelni, ktore wypuszczaja mase bezmozgow, choc z
      tytulem magistra
      • ddyzma5 Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 11:44
        zalozylam_nowe napisała:

        > 'Tym bardziej że wbrew temu, co się sądzi, w polskim społeczeństwie poziom
        > rozumienia tego, co jest istotą demokracji, jest dość niski. Niskie jest
        nawet
        > przywiązanie do swobód obywatelskich. Nasze społeczeństwo jest dość
        > autorytarne, akceptuje silną władzę. Dlatego chcemy się odwoływać raczej do
        > inteligencji, do klasy średniej. Do ludzi, którzy są w stanie widzieć coś
        > więcej niż interes własny czy interes swojej grupy zawodowej.'
        >
        > swiete slowa, problem tylko, ze ta potencjalnie swiadoma warstwa to jest
        > cieniusienki nalot
        > w zderzeniu ze sprawnie manipulujaca lud wladza nie maja chyba szans, nawet
        jak
        >
        > sie juz uswiadomia
        >
        > jest tak po czesci z winy uczelni, ktore wypuszczaja mase bezmozgow, choc z
        > tytulem magistra
        >
        Wierz mi , tak jest na całym świecie.
        Aby zrobić magistra , nie trzeba być inteligentnym.
        Wystarczy mieć zdolność papugi.

        A może powiemy sobie co to takiego jest ta inteligencja ?
        Co wspólnego ma ona z wysoką moralnością ?
        Można być inteligentem a nie być moralnym ?
        Można być moralnym a nie być inteligentem ?
        Jeśli tak , to kiedy ?
        Jeśli nie, to dlaczego ?

        Wielu userów jest tu tz. Wipikediowych mędrców, większość z nich, moim zdaniem
        są bardzo mało inteligentni.
        Z reguły mówiąc o kimś, iż ktoś jest inteligentny , zakładamy że ma wysoką
        moralność.
        Moim zdaniem tak nie jest, ale może jesteście innego zdania i chętnie
        podzielicie się nim ze mną.
        • hydepark1 Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 17:04
          Wg mnie człowiek inteligentny to albo wykształcony albo oczytany.Z dużą wiedzą
          z zakresu swojej dziedziny ale interesujący się innymi dziedzinami również .
          W kontaktach nmiedzyludzkich zachowujący sie tak ze pozostali czują ze moga sie
          od niego nauczyć ale tylko z własnej woli bo on nie jest przemądrzały .
          W sprawach moralności
          Przestrzega zasady etyczne przyjęte przez świat nie religię lub władzę
          totalitarną .
          Tu wzorem mogłaby być Biblia ,Koran ...ale niekoniecznie
          Szanuje innych bez względu na pochodzenie , status społeczny ....kolor skóry
          lub wiarę
          W sposób kulturalny ale stanowczy umie bronić własnych poglądów szanując przy
          tym inne poglądy
          Jest uczciwy w każdej sytuacji
          Słowo traktuje jak wartość
          Ma honor
          Jest dyplomatą /używa słownictwa dyplomtycznego/ jeśli chodzi o wyrażanie
          opinii aby nie urazić nikogo
          Zwawsze w każdej sytuacji jest sobą i spełnia powyższe warunki
          na razie tyle mi przyszło do głowy ale zapewne jest wiecej. Moim zdaniem jest
          to podstawa a moż dorzucicie coś jeszcze?


          • ddyzma5 Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 18:37
            hydepark1 napisała:

            > Wg mnie człowiek inteligentny to albo wykształcony albo oczytany.Z dużą
            wiedzą
            >
            > z zakresu swojej dziedziny ale interesujący się innymi dziedzinami również .
            >
            To nie jest inteligencja, aczkolwiek może to być to atrybut inteligencji.
            Inaczej mówiąc stopnia inteligencji.
            >
            > W kontaktach nmiedzyludzkich zachowujący sie tak ze pozostali czują ze moga
            sie
            >
            > od niego nauczyć ale tylko z własnej woli bo on nie jest przemądrzały .
            >
            Zakładam iż chodzi Tobie o autorytet.
            Człowiek inteligentny może mieć autorytet , ale nie musi.
            Inteligent może być przemądrzały , ale nie musi.
            >
            >
            > W sprawach moralności
            > Przestrzega zasady etyczne przyjęte przez świat nie religię lub władzę
            > totalitarną .
            > Tu wzorem mogłaby być Biblia ,Koran ...ale niekoniecznie
            >
            Moralność niewiele ma do czynienia z inteligencją.
            Aczkolwiek człowiek moralny może być inteligentny, ale nie musi.

            > Szanuje innych bez względu na pochodzenie , status społeczny ....kolor skóry
            > lub wiarę
            > W sposób kulturalny ale stanowczy umie bronić własnych poglądów szanując przy
            > tym inne poglądy
            > Jest uczciwy w każdej sytuacji
            > Słowo traktuje jak wartość
            > Ma honor
            >
            Nie są to cechy inteligenta, aczkolwiek inteligent może mieć te cechy.
            >
            > Jest dyplomatą /używa słownictwa dyplomtycznego/ jeśli chodzi o wyrażanie
            > opinii aby nie urazić nikogo
            > Zwawsze w każdej sytuacji jest sobą i spełnia powyższe warunki
            > na razie tyle mi przyszło do głowy ale zapewne jest wiecej. Moim zdaniem
            jest
            > to podstawa a moż dorzucicie coś jeszcze?
            >
            >
            Akurat kurtuazja także nie jest własnością inteligenta, ale inteligent może być
            kurtuazyjny.
            Mam nadzieje iż nie macie podobne zrozumienie słowa demokracja.

            • hydepark1 Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 20:12
              tak naturalnie masz rację twoje komentarze sa tafne ale ideałem byłoby gdyby te
              wszystkie pojecia bez względu na sposób pojmowania przezemnie czy ciebie
              stworzyły model inteligenta .uważam ze lepiej wypada połaczenie tych cech i
              lepsze da owoce niż oddzielanie ich a szczególnie gdy dochodzi do manipulacji .
              Słowem inteligencja objełam grupę społeczną która pownna posiadać wymienione
              cechy.
              Jak to możliwe żeby człowiek inteligentny nie był moralny ? to czemu ma służyc
              jego intelekt? czy wiedza nie powstała aby doskonalić człowieka również w
              kwestii moralnej ?
              • ddyzma5 Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 20:28
                hydepark1 napisała:

                > tak naturalnie masz rację twoje komentarze sa tafne ale ideałem byłoby gdyby
                te
                >
                > wszystkie pojecia bez względu na sposób pojmowania przezemnie czy ciebie
                > stworzyły model inteligenta .uważam ze lepiej wypada połaczenie tych cech i
                > lepsze da owoce niż oddzielanie ich a szczególnie gdy dochodzi do
                manipulacji .
                > Słowem inteligencja objełam grupę społeczną która pownna posiadać wymienione
                > cechy.
                > Jak to możliwe żeby człowiek inteligentny nie był moralny ? to czemu ma
                służyc
                > jego intelekt? czy wiedza nie powstała aby doskonalić człowieka również w
                > kwestii moralnej ?
                >
                Człowiek inteligentny nie musi być intelektualistą .
                Chyba już wystarczająco podałem wskazówek , a więc kto to może być inteligent ?


        • zalozylam_nowe Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 17:35
          > Z reguły mówiąc o kimś, iż ktoś jest inteligentny , zakładamy że ma wysoką
          > moralność.

          moim zdaniem nie, w kazdym razie ja nie zakladam
          ale kiedys chyba tak bylo, poniewaz moja babcia uzywa slowa 'inteligentny' w
          znaczeniu 'nalezacy do inteligencji' czyli 'utozsamiajacy sie z jej etosem',
          ktory w duzym przyblizeniu moze byc tym, co nazywasz moralnoscia

          dla mnie inteligenckosc i inteligencja to jednak dwie rozne sprawy

          inteligenckosc, do ktorej odwoluje sie profesor, chyba jest w kryzysie obecnie,
          a kiedys oznaczala m.in.poczucie wspolodpowiedzialnosci za losy zbiorowosci,
          szczegolnie w sensie dostarczania tej zbiorowosci idei, ktora ta moglaby
          przyjmowac za swoje i podazac za nimi

          byc moze inteligencja byla w europie wschodniej mozliwa, poniewaz nie bylo tu
          na dluzsza mete materialnej prosperity

          na zachodzie nie ma inteligencji, jest klasa srednia i dzialanie na rzecz
          lokalnych spolecznosci plus intelektualisci
          • hydepark1 Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 18:45
            Częsciowo sie z toba zgadzam
            ale uważam ze nie mozemy całkowicie spoglądac na inne kultury bo ich model ma
            inne podstawy i historię .
            Aby stworzyc model inteligenta w Polsce musimy określić normy postępowania
            człowieka inteligentnego bo istniejące do tej pory były na uzytek jednej
            grupy :komunistycznej .

            Połączenie intelektu i moralności jak wolisz szczególnie w przypadku
            nauczyciela spowoduje ze odbuduje sie wartość każdego z tych słow i powoła do
            życia pojęcie wspólczesne również z czasów twojej babci bo inaczej znów
            powstanie składanka typu inteligencji polskiej która np.spotkała sie w
            towarzystwie przestępców i debatuje o budowaniu nowej demokracji w Polsce.
            Wiesz co mnie najbardziej zaskoczyło jak sie po raz pierwszy znalazłam na
            zachodzie ? normalność ,moralność i prostota .Wszędzie, bo otarłam sie o
            wszystkie środowiska .
            Działający do tej pory model inteligenta w Polsce jest ulepiony na warunki
            polskie a do tego na bazie postkomunistycznych wartości czy powstanie inny
            zobaczymy ? Jest to długi proces bo istnieje teoria ze po okresach
            totalitarnych trzeba stu lat aby odobudować społeczeńswo i jego świadomość.
            Cały czas oczywiście zakładam że mamy na myśli grupę społeczną .
            Zachód przeszedł już etapy budowania społeczeństwa i moralności .
            Odbywało się to jednak najpierw na bazie moralnosci a później intelektu a u
            nas jest odwrotnie albo wcale nie dostrzega potrzeby połaczenia tych pojęć.
            Oczywiście masz rację w krajach zachodnich pojecie inteligencji występuje w
            innej postaci ale sens jest ten sam.Osoba która chce dawać nauki ,rządzić ,..
            wplywać na losy kraju powinna mieć wiedzę i być człowiekiem o wysokiej
            moralności a szczgołnie na wysokich stanowiskach .to jest standard .Oddzielenie
            inteligencji czy jak wolisz intelektu od moralności powoduje ze zachwiany
            jest system wartości i łatwo znależć wytłumaczenie dla błędów .
            Zobacz co sie dzieje w Polsce .
            Nawet albo właśnie profesorzy powinni sie oczyścić moralnie a co sie stało
            właśnie oni się najgłosniej zbuntowali bo są niemoralni .Moja babcia mówiła
            Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek .Inteligentny człowiek użyje intelektu i
            wiedzy do obrony moralności a nie robi wszystko aby zachwiac tym procesem .Stąd
            mój model inteligenta ,może niedoskonały może nie taki jak gdzie indziej ale
            napewno dający szansę na odbudowanie pojęcia inteligent.


            • ddyzma5 Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 18:57
              Inteligencja nie jest to własność kultury jakiejś nacji, jest to własność
              jednostki ludzkiej.
            • zalozylam_nowe Re: Obudzić polską inteligencję 24.05.07, 11:38
              nie wiem, czy potrzebujemy 'modelu'
              po co?
              potrzebujemy organizowania sie w imie konkretnych spraw, czyli spoleczenstwa
              obywatelskiego
              i sie organizujemy, szkoda, ze musimy to robic przeciwko wladzy
              rospuda jest fantastycznym przykladem, ze mozna wygrywac

              inteligencja jako warstwa spelnila swoja role kiedys, obronna, i moze odejsc
              taka jest prawda

              > powstanie składanka typu inteligencji polskiej która np.spotkała sie w
              > towarzystwie przestępców i debatuje o budowaniu nowej demokracji w Polsce.

              nie wiem, kogo nazywasz przestepca
              dla mnie ludzie, ktorzy sie tam spotkali stanowia najcenniejsza czesc polskiego
              spoleczenstwa

              zobaczymy ? Jest to długi proces bo istnieje teoria ze po okresach
              > totalitarnych trzeba stu lat aby odobudować społeczeńswo i jego świadomość.

              co najmniej 100
              to dla mnie oczywiste
              droga do tego wiedzie przez inne krance kultury, ktora jednak jest nasza, czyli
              przez cywilizacje zachodu

              > innej postaci ale sens jest ten sam.Osoba która chce dawać nauki ,rządzić ,..
              > wplywać na losy kraju powinna mieć wiedzę i być człowiekiem o wysokiej
              > moralności a szczgołnie na wysokich stanowiskach .to jest standard .

              z drugiej strony nie przesadzajmy
              w spoleczenstwach zachodnich standardy postepowania sa wyzsze niz u nas, ale to
              nie oznacza, ze nie dochodzi tam do skandali i naduzyc

              dochodzi, czesto

              inna rzecz, ze nie ma na to szerokiego przyzwolenia

              komunizm obalila w Polsce inteligencja, ktora miala zwiazki, co najmniej
              intelektualne, z zachodem
              wykorzystala do tego nieswiadomych robotnikow, ktorym chodzilo tylko o podwyzki
              i po 89 budowala panstwo na bazie zachodnich standardow, czego niektorzy nie
              widza przez pryzmat tego marginesu oszustw i przestepstw, ktory musial miec
              miejsce w czasach tak gwaltownych przemian

              ale nie taka byla wola ludu
              przyszli wierni synowie prl, czyli pis, i inteligentnie te wole ludu
              wykorzystali dorywajac sie do wladzy i probujac zbudowac tu cos na ksztalt
              republiki bananowej, podporzadkowanej tylko ich interesom


              > Nawet albo właśnie profesorzy powinni sie oczyścić moralnie a co sie stało
              > właśnie oni się najgłosniej zbuntowali bo są niemoralni

              bzdura
              u podstaw lustracji a la pis leza same niemoralne i niedemokratyczne rzeczy:

              a/chec wziecia hakow na srodowiska niepokorne, ktorych nie mozna inaczej
              podporzadkowac swoim interesom

              b/socjalistyczne przywiazanie do idei samokrytyki

              c/arogancja wladzy, ktorej sie wydaje, ze w demokratycznym kraju wolno jej
              mowic, kto ma prawo publikowac lub wykladac

              d/arogancja ludzi pozno urodzonych lub tchorzliwych, ktorzy nie mieli okazji
              sprawdzic sami siebie w warunkach zagrozenia, takze zycia

              e/wciskanie ciemnym ludziom, ze niemoralne dokumenty niemoralnej instytucji
              moga byc swiadectwem moralnosci i ze na tej podstawie czyny sprzed lat da sie w
              ogole odtworzyc wraz z okolicznosciami

              itd.

              srodowiska naukowcow i dziennikarzy ocalily resztki godnosci tego kraju
              przeciwstawiajac sie lustracji

              szkoda jedynie, ze osobno
          • ddyzma5 Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 18:53
            zalozylam_nowe napisała:
            >
            > moim zdaniem nie, w kazdym razie ja nie zakladam
            […]
            >
            Bardzo dobrze , inteligencja nie ma nic wspólnego z moralnością.
            Inteligentny człowiek może być moralny , ale nie musi.
            >
            > dla mnie inteligenckosc i inteligencja to jednak dwie rozne sprawy
            >
            > inteligenckosc, do ktorej odwoluje sie profesor, chyba jest w kryzysie
            obecnie,
            >
            […]
            >
            To nie ma nic wspólnego z inteligencją.
            >
            > na zachodzie nie ma inteligencji, jest klasa srednia i dzialanie na rzecz
            > lokalnych spolecznosci plus intelektualiści
            >
            Nieprawda , na zachodzie jest inteligencja, zresztą tak jak w każdym kraju nie
            zachodnim.
            • zalozylam_nowe Re: Obudzić polską inteligencję 24.05.07, 11:12
              > Nieprawda , na zachodzie jest inteligencja, zresztą tak jak w każdym kraju
              nie
              > zachodnim.

              nie
              inteligencja jako spoleczna warstwa jest charakterystyczna dla europy srodkowo-
              wschodniej

              czy tez byla ;)
    • nfa05 Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 17:33
      "środowiska akademickie wydały z siebie chyba tylko w sprawie lustracji na
      wyższych uczelniach - czyli we własnej sprawie. "
      Niestety taka jest ta "inteligencja".
      • irenuk1 Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 18:37
        Co do definicji.
        Pojęcie to jest zbliżone swoją wieloznacznością do "natury".
        Podstawowe znaczenia są dwa:
        1) atrybutywne - tzn. i. rozumiana jako cecha i
        2) rzeczownikowe - tzn. i. rozumiana jako warstwa społeczna.
        Pierwsze rozwinęło się tak, że od podstawowego, tj. zdolności rozumienia (intelligere) przechodzimy do pojęcia samego rozumienia (intellectus, skąd intelekt, intelektualizm, intelektualista) i nosiciela takowych zdolności nazywamy poprawnie człowiekiem inteligentnym. Obcując z takim czujesz, że on coś kapuje lepiej od innych, że czegoś się od niego możesz nauczyć. Jeśli tego nie czujesz, toś kiep i daj ci boże zdrowie.
        W ten sposób właśnie doszło do stworzenia kategorii pojęciowej inteligencji jako warstwy społecznej. Bodaj gdzieś w XVIII wieku, gdy zdano sobie sprawę z groźby dla narodu i państwa (niestety - zbyt późno i zbyt słaba była ta świadomość), zaczęto przeciwstawiać ludzi oświeconych i szerzących oświatę innym, którzy uprawiali oraz szerzyli zabobony i ciemnotę.
        Nie trzeba wielkiej przenikliwości by zauważyć, że i dzisiaj toczy się ten sam spór, a nawet walka o duszę narodu.
        Bo nie chodzi o to - tej drugiej opcji - żeby Polska była Orłem wśród Sokołów czy innych Orłów, lecz Apostołem Dobrej Nowiny. Kościoła Powszechnego.
        Żeby się pokładała, jak Sobieski pod Wiedniem. Pokonał Turków, ale Polski nie wzmocnił należycie, za to umocnił naszych przyszłych rozbiorców.
        Jest zatem motyw, by ograniczać ile się tylko da takich, co uczą rozumienia (intelligere).
        • ddyzma5 Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 19:12
          irenuk1 napisał:

          > Co do definicji.
          > Pojęcie to jest zbliżone swoją wieloznacznością do "natury".
          > Podstawowe znaczenia są dwa:
          > 1) atrybutywne - tzn. i. rozumiana jako cecha i
          > 2) rzeczownikowe - tzn. i. rozumiana jako warstwa społeczna.
          > Pierwsze rozwinęło się tak, że od podstawowego, tj. zdolności rozumienia
          (intel
          > ligere) przechodzimy do pojęcia samego rozumienia (intellectus, skąd
          intelekt,
          > intelektualizm, intelektualista) i nosiciela takowych zdolności nazywamy
          popraw
          > nie człowiekiem inteligentnym. Obcując z takim czujesz, że on coś kapuje
          lepiej
          > od innych, że czegoś się od niego możesz nauczyć. Jeśli tego nie czujesz,
          toś
          > kiep i daj ci boże zdrowie.
          > W ten sposób właśnie doszło do stworzenia kategorii pojęciowej inteligencji
          jak
          > o warstwy społecznej. Bodaj gdzieś w XVIII wieku, gdy zdano sobie sprawę z
          groź
          > by dla narodu i państwa (niestety - zbyt późno i zbyt słaba była ta
          świadomość)
          > , zaczęto przeciwstawiać ludzi oświeconych i szerzących oświatę innym, którzy
          u
          > prawiali oraz szerzyli zabobony i ciemnotę.
          > Nie trzeba wielkiej przenikliwości by zauważyć, że i dzisiaj toczy się ten
          sam
          > spór, a nawet walka o duszę narodu.
          > Bo nie chodzi o to - tej drugiej opcji - żeby Polska była Orłem wśród Sokołów
          c
          > zy innych Orłów, lecz Apostołem Dobrej Nowiny. Kościoła Powszechnego.
          > Żeby się pokładała, jak Sobieski pod Wiedniem. Pokonał Turków, ale Polski nie
          w
          > zmocnił należycie, za to umocnił naszych przyszłych rozbiorców.
          > Jest zatem motyw, by ograniczać ile się tylko da takich, co uczą rozumienia
          (in
          > telligere).
          >
          Zdaje mi się że sprawę za bardzo skomplikowałeś .
          Inteligencja to coś innego jak Ty tu napisałeś.

          • irenuk1 Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 19:37
            Dyzmie, który skwitował moją systematykę - a właściwie to raczej idący po niej komentarz (przyznaję, gorzki) - następująco:
            "Zdaje mi się że sprawę za bardzo skomplikowałeś. Inteligencja to coś innego jak Ty tu napisałeś."
            Jeśli chodzi o pojęcia inteligencji, to w sam raz zredukowałem je do tych najważniejszych, które są używane z pożytkiem w płodnym dyskursie naukowym.
            Jeżeli już, to można mi w tym względzie wytknąć takie oto uproszczenie, że pominąłem aspekty etyczne. Zrobiłem to świadomie, ponieważ oceny moralne są przeszkodą w interdyscyplinarnym i w ogóle w jakimkolwiek naukowym dyskursie.
            Co do reszty - biję się w piersi i grzeszę dalej.
            • ddyzma5 Re: Obudzić polską inteligencję 23.05.07, 20:40
              irenuk1 napisał:

              > Dyzmie, który skwitował moją systematykę - a właściwie to raczej idący po
              niej
              > komentarz (przyznaję, gorzki) - następująco:
              > "Zdaje mi się że sprawę za bardzo skomplikowałeś. Inteligencja to coś innego
              ja
              > k Ty tu napisałeś."
              > Jeśli chodzi o pojęcia inteligencji, to w sam raz zredukowałem je do tych
              najwa
              > żniejszych, które są używane z pożytkiem w płodnym dyskursie naukowym.
              >
              Coś mi się nie chce wierzyć w tych naukowców.
              A co to byli za naukowcy ?
              I gdzie jest ta dyskusja naukowa ?
              >
              > Jeżeli już, to można mi w tym względzie wytknąć takie oto uproszczenie, że
              pomi
              > nąłem aspekty etyczne. Zrobiłem to świadomie, ponieważ oceny moralne są
              przeszk
              > odą w interdyscyplinarnym i w ogóle w jakimkolwiek naukowym dyskursie.
              > Co do reszty - biję się w piersi i grzeszę dalej.
              >
              Ciekawy jestem czy ktoś w końcu zdefiniuje racjonalnie , co to takiego jest
              inteligencja.
              Dodam iż z etyką również niema inteligencja wiele wspólnego. Choć może być
              inteligent etycznym człowiekiem.
              • irenuk1 Re: Obudzić polską inteligencję 24.05.07, 09:54
                Zupełnie jak Dyzma.
                "Coś mi się nie chce wierzyć w tych naukowców."
                Ustalono już dość dawno, w towarzystwie ludzi coś rozumiejących, że przez naukę będzie sie rozumiało - w tym rzecz jasna towarzystwie - sprawdzalne i komunikowalne efekty poznania; racjonalnego, sensualnego i jakie tam kto jeszcze wymyśli - byle się dało sprawdzić i udostępnić innym.
                Wiarę zaś pozostawiono w innej sferze. Ciekawostka: Tomaszowi z Akwinu zabroniono kiedyś wykładania i publikowania, ponieważ mieszał filozofię (tak się zwała niegdyś działalność naukowo poznawcza) z religią (co znaczyło "poznanie na drodze objawienia"). Rzym zabronił, a chodziło o wykłady na Paryskiej Akademii. Dominikaninowi zresztą.
                "Ciekawy jestem czy ktoś w końcu zdefiniuje racjonalnie , co to takiego jest inteligencja."
                Zdefiniowałem najbardziej racjonalnie, jak tylko można było. Jestem historykiem filozofii i to co piszę jest kwintesencją 2,5 tys. lat rozmyślań właśnie nad ludzką inteligencją, prowadzonych przez ludzi, których inni uznali za godnych utrwalenia.
                Widać przez racjonalność rozumiemy co innego. Ja co innego, ty co innego. Różnych mając mistrzów.
                "Dodam iż z etyką również niema inteligencja wiele wspólnego. Choć może być inteligent etycznym człowiekiem."
                Ty zaś, Dyzmo, masz niewiele wspólnego z nauką - choć chcesz prowadzić naukopodobną dyskusję - skoro nie odróżniasz etyki od moralności. Wiem, że tak się dzieje w potocznym dyskursie. W takiej dyskusji, rzecz jasna, wiara istotnie odgrywa pierwszoplanowa rolę. ortografia czy pisownia mniejszą.
                Otóż wyjaśniam, że etycznym może być dyskurs o moralności, jeśli uwzględnia teorię tejże i w sam raz o to pytanie chodzi, czy uwzględnia teorię moralności; czyli systematykę opartą na danych historycznych i opisowych.
                Inteligent zaś może być moralny (zwykle przez jakiś czas, w czyichś oczach i podług tego, czy i jak respektuje określony wzorzec zachowań, zwany kodeksem moralności) albo niemoralny (j.w.).
                Ale tobie zdaje się o co innego chodziło: że niekiedy trafiają się mianowicie moralnie się prowadzący inteligenci.
                Czyż nie?
                A jeśli tak, prosiłbym o parę przykładów. Mielibyśmy wówczas konstruktywny efekt naszej dysputy. Po trosze naukowej, po trosze potocznej.
                • ddyzma5 Re: Obudzić polską inteligencję 24.05.07, 21:38
                  irenuk1 napisał:

                  […]

                  > "Ciekawy jestem czy ktoś w końcu zdefiniuje racjonalnie , co to takiego jest
                  in
                  > teligencja."
                  > Zdefiniowałem najbardziej racjonalnie, jak tylko można było. Jestem
                  historykiem
                  > filozofii i to co piszę jest kwintesencją 2,5 tys. lat rozmyślań właśnie nad l
                  > udzką inteligencją, prowadzonych przez ludzi, których inni uznali za godnych
                  ut
                  > rwalenia.
                  > Widać przez racjonalność rozumiemy co innego. Ja co innego, ty co innego.
                  Różny
                  > ch mając mistrzów.
                  >
                  Niestety, ale tylko pod tym względem mogę się z Tobą zgodzić, iż mamy innych
                  mistrzów.
                  Obawiam się iż jesteś w błędzie. Myślisz o czymś innym , i jesteś tak tym innym
                  zasugerowany, iż nie widzisz własnej pomyłki.
                  >
                  > "Dodam iż z etyką również niema inteligencja wiele wspólnego. Choć może być
                  int
                  > eligent etycznym człowiekiem."
                  > Ty zaś, Dyzmo, masz niewiele wspólnego z nauką - choć chcesz prowadzić
                  naukopod
                  > obną dyskusję - skoro nie odróżniasz etyki od moralności.
                  >
                  Przepraszam Ciebie, ale skąd Ty wnioskujesz iż ja nie odróżniam etyki od
                  moralności ?
                  Terminy którymi Ty się posługujesz są dla Ciebie bez reszty zrozumiałe, ale
                  czyżbyś Ty je dobrze interpretujesz ?
                  Czy nie może inteligent być etycznym człowiekiem ? Może.
                  Czy nie może być inteligent moralnym człowiekiem ? Może.

                  Z nauką niewiele mam obecnie wspólnego , edukacje już dawno zakończyłem na
                  uniwersytecie wiedeńskim .
                  Ja widzę siebie jako człowieka etycznego, chcącego wysadzić w powietrze polską
                  moralność.
                  Dlaczego ? Bo jest ona dla mnie bardzo kontrowersyjna.
                  Kręcicie się w kółko, i nie wiecie dla czego macie takie problemy.
                  >
                  > Wiem, że tak się dzie
                  > je w potocznym dyskursie. W takiej dyskusji, rzecz jasna, wiara istotnie
                  odgryw
                  > a pierwszoplanowa rolę. ortografia czy pisownia mniejszą.
                  > Otóż wyjaśniam, że etycznym może być dyskurs o moralności, jeśli uwzględnia
                  teo
                  > rię tejże i w sam raz o to pytanie chodzi, czy uwzględnia teorię moralności;
                  cz
                  > yli systematykę opartą na danych historycznych i opisowych.
                  > Inteligent zaś może być moralny (zwykle przez jakiś czas, w czyichś oczach i
                  po
                  > dług tego, czy i jak respektuje określony wzorzec zachowań, zwany kodeksem
                  mora
                  > lności) albo niemoralny (j.w.).
                  > Ale tobie zdaje się o co innego chodziło: że niekiedy trafiają się mianowicie
                  m
                  > oralnie się prowadzący inteligenci.
                  > Czyż nie?
                  >
                  Nie, nie o to mi chodziło.
                  Chodziło mi o opcjonalność inteligenta.
                  Staram się Was połaskotać po umysłach, i wymusić z Was definicję człowieka
                  inteligentnego.
                  Cały czas przypinam do inteligenta różne opcje , niestety bez skutecznie.
                  A może uda mi się wyłaskotać z Was pojęcie inteligenta ?
                  Nie tracę nadziei.
                  >
                  > A jeśli tak, prosiłbym o parę przykładów. Mielibyśmy wówczas konstruktywny
                  efek
                  > t naszej dysputy. Po trosze naukowej, po trosze potocznej.
                  >
                  Jak do tej pory, to jeszcze tak naprawdę za wcześnie do podsumowania efektów
                  naszej dyskusji.
    • hildegunst interesujący tekst o "inteligencji zastępczej" 23.05.07, 18:17

      Rafał A. Ziemkiewicz: Gdy inteligenci maszerują


      W coś się nie wątpi, kogoś się nie czyta, pewnych pytań w ogóle się nie słyszy –
      oto kwintesencja postawy inteligencji zastępczej. Tymczasem do prawdziwego
      inteligenckiego etosu należy otwartość na cudze racje i gotowość sporu, a
      inteligencką bronią był zawsze argument, a nie wykluczenie.

      Kiedy Albert Gore, pomimo głośno wyrażanego poparcia amerykańskich elit
      intelektualnych i Hollywood, przegrał wybory prezydenckie z George’em W.
      Bushem, przedstawianym przez te same elity jako głupkowaty prostak, zmuszony do
      opuszczenia gabinetów w Białym Domu personel Billa Clintona pozostawił po sobie
      połamane meble, poniszczone komputery i obelżywe napisy na ścianach. Samo
      zdarzenie, choć drobne, było bardzo znamienne, ale bardziej jeszcze znamienna
      była reakcja świata mediów – w poważnych komentarzach tej bezprecedensowej
      demolki bynajmniej nie potępiono, a w popularnych talk-shows prowadzący i ich
      goście wręcz solidaryzowali się z nią, zaśmiewając się z głupiej miny, jaką
      pewnie zrobi nowy prezydent, kiedy próbując usiąść na połamanym fotelu w
      Gabinecie Owalnym, nagle klapnie na tyłek.

      Mało kto zauważył wówczas, że stało się coś ważnego: w kraju będącym od lat
      wzorem demokracji dokonało się symboliczne zerwanie z obyczajem, który
      nakazywał przegranym złożyć zwycięzcom gratulacje i z godnością podporządkować
      się woli elektoratu. Nastał obyczaj nowy: jeśli większość wybierze kandydata
      spoza grona akceptowanego przez elity intelektualne, to z takim wyborem wypada
      się nie godzić i podważać go na wszelkie możliwe sposoby.

      Ta sama wściekłość, która znalazła ujście w demolowaniu opuszczanych biur,
      przepełniała głośny film „Fahrenheit 11.09” i werdykt jury festiwalu filmowego
      w Cannes, które marne skądinąd filmidło uhonorowało na złość głupkowi z Teksasu
      najwyższym wyróżnieniem. Tę samą wściekłość znajdujemy niemal codziennie w
      wypowiedziach intelektualistów i gwiazd, tudzież w pełnych serdeczności
      reakcjach na każdy inspirowany nią wybryk – choćby polegał na ściągnięciu przez
      piosenkarza na lotnisku gaci i wypięciu gołego zadka na przypadkiem znajdujący
      się w pobliżu prezydencki samolot. Nic nie jest zbyt głupie ani zbyt chamskie,
      jeśli służy zaznaczeniu niepogodzenia jajogłowych z wynikiem wyborów.

      Nietrudno zauważyć podobieństwo pomiędzy zachowaniem odchodzących ludzi
      Clintona a na przykład reakcjami europejskich salonów na wybór Sarkozy’ego czy,
      wcześniej, Berlusconiego. Nas jednak, oczywiście, najbardziej interesuje polska
      odmiana tego samego zjawiska wyrażająca się w modzie na eksponowanie pogardy
      dla „kaczorów” i nieustannie ponawianych wezwaniach do inteligencji, aby
      wykazała większą aktywność, zbuntowała się mocniej i obaliła władzę, o
      wyrozumiałości dla której nie ma i nie może być mowy.
      Inteligencja zastępcza
      Polska odmiana tego zjawiska jest o tyle specyficzna, że istniało u nas kiedyś –
      do czasów Palmir i Katynia, mówiąc pewnym myślowym skrótem – coś takiego jak
      inteligencja. Warstwa społeczna nieznajdująca odpowiednika w mających bardziej
      fortunną historię krajach zachodnich, ciesząca się szczególnym społecznym
      prestiżem i zasługująca sobie na ten prestiż pielęgnowaniem pewnych
      szczególnych, inteligenckich właśnie, cnót oraz poczucia misji.

      W hekatombie wojny światowej straty polskiej inteligencji były
      nieproporcjonalnie wysokie w stosunku do innych grup społeczeństwa. Później,
      pod komunistyczną dyktaturą, niedobitki traktowane były niechętnie –
      zdegradowane do „inteligencji pracującej”, zaledwie tolerowane, rozcieńczane
      były w masie półinteligentów ze społecznego awansu. Tolerowano tylko tę część
      inteligenckiej tradycji, która wywodziła się od Żeromskiego i
      przedwojennych „Wiadomości Literackich” – resztę bezlitośnie eksterminowano, w
      co chętnie i z dużą skutecznością włączali się peerelowscy intelektualiści
      zarówno w okresie swej kolaboracji z realnym socjalizmem, jak i później, gdy
      pewna ich część stopniowo wybierała kontestację.

      Symbolem tej współpracy może być mało znany list Juliana Tuwima, w którym poeta
      cieszy się, że „reakcyjnym szubrawcom” z „Gazety Ludowej” cenzura nie pozwoliła
      zamieścić ataku na „Bal w Operze” – albo bardziej znane westchnienie Marii
      Dąbrowskiej, że mimo wszystko lepszy stalinizm od „endeckiego ciemnogrodu”.

      Sposób, w jaki niedobitki lewicującej przedwojennej inteligencji wykorzystywały
      Peerel do dogrania przedwojennego sporu, czy raczej do pastwienia się nad
      nieistniejącym już wtedy przeciwnikiem z czasów dwudziestolecia, to temat na
      osobne opracowanie, ale nie można go tu pominąć, bo stał się ważną częścią
      tożsamości grupy, którą wpływowe media od lat usiłują uczynić jedynym i
      niekwestionowanym wyrazicielem poglądów polskiego inteligenta. W istocie jest
      ona raczej, jak pozwoliłem sobie nazwać, inteligencją zastępczą; grupą
      społeczną, która inteligenckiej tradycji używa przede wszystkim jako
      uzasadnienia dla szczególnej wagi, jaką powinno się przywiązywać do jej głosu
      oraz poczucia wyższości nad warstwami niższymi – dość swobodnie natomiast
      traktuje większość elementów tej tradycji.

      Nie wdając się w socjologiczny opis, powiedziałbym, że owa grupa składa się z
      dwojakiego elementu – dziedziców lewicującego nurtu inteligencji przedwojennej,
      którzy spełniają tu rolę wzorcotwórczą, oraz znacznie liczniejszych
      inteligentów wyprodukowanych przez peerelowski awans, z silnym kompleksem słomy
      w butach, którzy pilnym, wiernopoddańczym naśladowaniem zachowań
      przedstawicieli grupy pierwszej starają się oddalić od siebie podejrzenia i
      zapracować na glejt „prawdziwych” inteligentów.
      Byle nie wiedzieć
      Po publikacji „Michnikowszczyzny” wielu ludzi zobaczyło we mnie osobę, z którą
      chcą się podzielić swoimi opiniami o Adamie Michniku albo wspomnieniami, często
      anegdotycznymi, ze swoich z nim spotkań bądź współpracy. W ich liczbie znajdują
      się świadkowie rozmaitych publicznych wystąpień Michnika, dzielący się swoimi
      wrażeniami, relacjami, niekiedy nawet zapisem filmowym. Chcąc nie chcąc, jestem
      dość dobrze poinformowany nie tylko o tym, co ostatnio Michnik gdzie
      powiedział, ale także – jak było to przyjęte przez obecną na sali publiczność.
      I właśnie reakcje publiczności wydają mi się najbardziej charakterystyczne.
      Jeśli jedna czy druga osoba opisuje atmosferę owych spotkań, odwołując się do
      medialnego stereotypu moherowych beretów, można to uznać za złośliwość – ale
      jeśli skojarzenie to powtarza się nagminnie w licznych relacjach z różnych
      miast, to chyba można uznać je za czymś spowodowane.

      Tym, co z reguły najbardziej oburza opisujących kolejne spotkania i co się w
      ich relacjach powtarza nieodmiennie, jest nie tyle panująca na sali atmosfera
      bezmyślnego uwielbienia dla bohatera wieczoru, ile przede wszystkim wściekłość
      i agresja, jaką reaguje publiczność na próbę zadania Adamowi Michnikowi
      jakiegokolwiek niewygodnego pytania. Tupanie, okrzyki, aby uznać pytanie za
      niebyłe, wyrywanie mikrofonu, a często wręcz agresja fizyczna. I entuzjastyczne
      brawa, gdy Michnik zbywa niewygodne pytanie machnięciem ręki i
      stwierdzeniem: „to wszystko bzdury” albo „nie warto na to odpowiadać”.

      Wierzę w prawdziwość owych opisów, bo zdarzało mi się uczestniczyć w
      spotkaniach, w których uwidaczniała się ogromna niechęć inteligencji zastępczej
      do jakichkolwiek myśli burzących bezpieczną, raz na zawsze ustaloną wizję
      rzeczywistości. Pamiętam na przykład spotkanie w warszawskim KiK ze śp.
      Gustawem Herlingiem Grudzińskim, na którym zgromadzeni – inteligencja
      katolicka! – dosłownie wytupali jegomościa pytającego pisarza, jakie ma zdanie
      w znajdującym się wów
      • hildegunst interesujący tekst o "inteligencji zastępczej" c.d 23.05.07, 18:20
        Pamiętam na przykład spotkanie w warszawskim KiK ze śp. Gustawem Herlingiem
        Grudzińskim, na którym zgromadzeni – inteligencja katolicka! – dosłownie
        wytupali jegomościa pytającego pisarza, jakie ma zdanie w znajdującym się
        wówczas w najgorętszej fazie sporze o dopuszczalność aborcji, a potem okrzykami
        usiłowali zmusić nieco zdumionego sytuacją pisarza do zignorowania pytania.

        Inny przykład, już ostatni, to znana odpowiedź, jakiej udzielił Krzysztof
        Kozłowski na pytanie, jak odpowiedziałby na opublikowany właśnie tekst prof.
        Krasnodębskiego. Nacechowana zdumieniem, że w ogóle o to zapytano, odpowiedź
        brzmiała: „Krasnodębskiego? Przecież tego się nie czyta!”. W takich
        groteskowych zachowaniach przejawia się to, co stanowi kwintesencję postawy
        inteligencji zastępczej: w coś się nie wątpi, kogoś się nie czyta, na pewne
        pytania się nie odpowiada, w ogóle się ich nie słyszy, a kto posuwa się do ich
        zadawania, najwyraźniej nie jest inteligentem. Jest to dokładne odwrócenie
        etosu prawdziwej inteligencji. Powinnością prawdziwego inteligenta było właśnie
        wątpić, do prawdziwego inteligenckiego etosu należy otwartość na cudze racje i
        gotowość sporu, a inteligencką bronią był zawsze argument, a nie wykluczenie.
        Trudno o coś bardziej sprzecznego z inteligenckim etosem niż zamykanie się
        na „miazmaty” i eliminowanie z publicznej debaty osób o odmiennych poglądach!
        W osaczeniu
        Najsławniejszy peerelowski skecz kabaretowy wykpiwa chamusia-hydraulika
        pomiatającego starannie się wysławiającym człowiekiem w garniturze i krawacie.
        Na identycznym schemacie budowany był komizm filmów Stefana Barei: stado chamów
        gnębi inteligenta. Oddaje to ważny socjologiczny fakt tych czasów: inteligent w
        Peerelu czuł się osaczony, z jednej strony przez rozbezczelnionych roboli,
        podjudzanych przez władzę, że to na nich stoi ludowe państwo, z drugiej – przez
        prymitywnych aparatczyków z nomenklatury. Rzecz zrozumiała, że skłaniało to do
        reakcji obronnej, do poszukiwania inteligenckiego azylu, salonu, gdzie wszyscy
        potrafią się posługiwać nożem i widelcem i gdzie nie trzeba ciągle walczyć o
        swoje.

        Na tej tęsknocie z doskonałym skutkiem zagrała po roku 1989 postsolidarnościowa
        lewica, oferując swym stronnikom poczucie przynależności do społecznej elity i
        jednomyślność zaświadczaną poparciem autorytetów. Charakterystyczne było
        postępowanie tej formacji podczas „wojny na górze”. W maju 1990 r.
        zorganizowała ona pod prezydencją Jerzego Turowicza spotkanie intelektualistów
        (oraz nazwanych na tę okoliczność intelektualistami polityków), którzy zgodnie
        stwierdzili, że demokracja jest w Polsce zagrożona przez prawicowy nacjonalizm,
        i zwołali miesiąc później konferencję w jej obronie. Efektem owej konferencji
        było powstanie ROAD i FPD, pierwocin późniejszej Unii Demokratycznej.

        Kilka lat temu powtórzono ten zabieg, tworząc Partię Demokratyczną, a obecnie
        powtarza go ze swoim ruchem w obronie demokracji Aleksander Kwaśniewski.
        Powtarzany jest też ton propagandowy: walka polityczna przedstawiana jest jako
        dalszy ciąg walki inteligenta z gnębiącymi go peerelowskimi chamami.
        Jedyny „merytoryczny” argument polityków i publicystów „centrolewu” to
        przyrównywanie przeciwników do partyjnych propagandystów z czasów Gomułki i
        rozpisywanie się o „antyinteligenckim kompleksie” tego ostatniego, z natrętnym
        powtarzaniem, że ktokolwiek krytykuje np. profesora Geremka, stanowi nowe
        wcielenie pismaków z „Trybuny Ludu”.

        Istotnym narzędziem wykluczania, poza oskarżeniem o „antyinteligencką fobię”,
        pozostaje oskarżenie o antysemityzm – nośnym, zważywszy, że ludzie naznaczeni
        traumą żydowskiego pochodzenia stanowią znaczną część opiniotwórczego rdzenia
        inteligencji zastępczej. Nikt chyba nie jest już w stanie przebić tu profesora
        Głowińskiego, który oznajmił „Tygodnikowi Powszechnemu”, że nawet jeśli w
        krytyce Michnika nie pojawiają się argumenty antysemickie, to przecież jest
        oczywiste, że wynika ona z nienawiści „prawdziwych Polaków” do Żyda. Za podobne
        odkrycie należy się Głowińskiemu miejsce w historii obok zasłużonych dla
        chruszczowowskiej psychiatrii odkrywców tzw. schizofrenii bezobjawowej.
        Ciekawym przykładem urabiania inteligencji zastępczej żydowską traumą służy
        niedawny wywiad Agnieszki Holland dla „Wysokich Obcasów”. Obok stereotypowych
        rozważań o „antyinteligenckich kompleksach” prawicy artystka snuje dywagacje o
        fizycznym podobieństwie rządzących do dawnych ubeków, nazywanych przez nią
        wieprzowinami w garniturach. To zarówno odwrócenie stereotypu, wedle którego
        ubekami byli wyłącznie Żydzi, jak i niezwykle ostre zaznaczenie obcości – nie
        tylko polegającej na tym, że my jesteśmy inteligentami, a nasi przeciwnicy
        chamami, ale także zyskującej wymiar fizyczny, rasowy.
        Marsz, marsz, marsz
        Sposób, w jaki budowany jest ruch, który ma przywrócić złoty wiek III RP –
        czyli, mówiąc najkrócej, sytuację z czasów zanim Rywin przyszedł do Michnika,
        rozpoczynając bratobójczą wojnę między środowiskami zgodnie wcześniej
        współpracującymi w eliminowaniu „ciemnogrodu” z życia publicznego – nie jest
        więc nowy. Różnica – poza drobiazgami tego rodzaju, że osoby, które wówczas
        uosabiały zagrożenie dla demokracji, jak Wałęsa czy Niesiołowski, dziś stały
        się jej obrońcami – jest tylko taka, że siedemnaście lat temu ożywiała te
        działania autentyczna wiara, iż społeczeństwo nie może nie posłuchać
        jednogłośnie występujących autorytetów, i że przedstawienie swego programu
        politycznego jako programu inteligencji automatycznie zyska mu powszechne
        poparcie. Dziś natomiast powtarzanie starych pomysłów wynika raczej z braku
        nowych. Trudno przecież sądzić, żeby widok Tadeusza Mazowieckiego wręczającego
        nagrodę Leszkowi Balcerowiczowi albo jeszcze jeden zbiorowy list
        intelektualistów były w stanie przekonać kogokolwiek nowego.

        Wszystkie owe szyderstwa z rzekomo zakompleksionych wrogów inteligencji,
        okrzyki o Gomułce i Moczarze czy naigrawania się z czyjegoś „proszę panią”
        (choć z kindersztuby rozliczani są bezlitośnie tylko wrogowie –
        prostactwo „swoich”, profesora, który każe się publicznie całować w d... czy
        literata bredzącego o „pierdzeniu Kapuścińskiemu do grobu” przydaje tylko
        mołojeckiej sławy) swą zajadłość zawdzięczają autentycznej frustracji,
        analogicznej do tej, która powodowała przywołanymi na wstępie stronnikami
        Gore’a. Frustracji faktem, że, mówiąc brutalnie, chamy nie chcą słuchać
        inteligentów. Stąd owe wezwania, by inteligencja się przebudziła, by zwierała
        szeregi, broniła III RP, dawała odpór, i wszystkie inne apele do – z całą
        świadomością, jak nonsensowne, ale tu właśnie uzasadnione określenie –
        inteligenckich mas.

        Są to apele w swej głębokiej warstwie kompromitujące ich autorów, niezdolnych
        zauważyć, że maszerująca inteligencja to kompletny absurd. Jakkolwiek, gdy
        odrzuciło się podstawy inteligenckości i sformatowało inteligencję w karne,
        pozbawione wahań i wątpliwości szeregi, nonsens nieunikniony. Rzecz w tym, że
        owe apele sprowadzają inteligencję do roli jeszcze jednej grupy branżowej
        rywalizującej z innymi w tym, kto potrafi przyprowadzić więcej ludzi na wiec,
        zebrać więcej podpisów i więcej głosów w wyborach. A w tej konkurencji
        inteligencja jest skazana na przegraną.





        • irenuk1 Re: interesujący tekst o "inteligencji zastępczej 23.05.07, 19:17
          Rafał Z. dokonuje niczym nieuprawnionego - no, może poza zwykłym chamstwem - przejścia od wypinanie gołego tyłka czy niszczenia sprzętów do charakterystycznego zestawu przymiotów grupy społecznej identyfikującej się z postawą racjonalną i dobrymi obyczajami właśnie.
          Tak samo jest z tymi gburami, nieprzebierającymi w grubiaństwach, obelgach i groźbach, za którymi nader często idą represje lub takowych zapowiedzi.
          A już te jego "reakcje europejskich salonów" to wypisz wymaluj retoryka antyburżuazyjna.
          Albo zaliczanie Michnika i jego środowiska do "inteligencji zastępczej" - coś jak wyrób czekoladopodobny.
          Cytat (w kontekście, że Kozłowski powiedział, że Krasnodębskiego się nie czyta "i już"):
          "Powinnością prawdziwego inteligenta było właśnie wątpić, do prawdziwego inteligenckiego etosu należy otwartość na cudze racje i gotowość sporu, a inteligencką bronią był zawsze argument, a nie wykluczenie."
          Za pozwoleniem: a czy można, mając jakie takie wykształcenie, dyskutować na argumenty z kimś, kto operuje wyłącznie sloganami, w dodatku opacznie rozumianymi? Kto - jak sam p. Rafał Z. - stosuje jedynie sztuczki erystyczne, popadając przy tym raz po raz w sprzeczność, ponieważ nie rozumie ani tego, o czym mówi, ani tego, co mówi? Bo tak ma, że nie jest w stanie?
          Czy mam sypnąć nazwiskami?
          Nie zrobię tego, bo nader wielu moich rodaków oczekuje od inteligenta - a mam się za takiego - wyrozumiałości; bo taka jest nasza kulturowa konwencja, że należy się kulturalnie zachowywać.
          Co miał zrobić Sokrates, zasłużony zarówno jako dowódca floty jak i jako wychowawca młodzieży, gdy stał przed sądem składającym się z 500 przedstawicieli gmin ateńskich oskarżony właśnie o psucie młodzieży i herezję?
          Założył votum separatum, jak to później nazwano. Następnie nie dał się namówić na ucieczkę i banicję, czyli poddał się karze demokratycznie wybranego sądu. Wziął cykutę i wypił.
          To by i dzisiaj rozwiązywało ręce określonej formacji, żeby inteligencja stuliła - za przeproszeniem - dzioby. Tylko że inteligencja wie, że Sokrates jeszcze dobrze nie ostygł, a większość sędziów - pełniących wówczas tę samą rolę co dzisiaj u nas "zastępcza inteligencja" - już żałowała, że straciła największego inteligenta tamtych i nie tylko tamtych czasów. Zastępcza zaś tego nie wie i musi powtarzać błędy przeszłości.
      • onufry.zagloba Jak Ziemkiewicz mogl porownac Sarkozy'ego 23.05.07, 19:06
        z Berlusconim? Przeciez ten ostatni nie wie nawet jak sie trzyma widelec:)
        • irenuk1 Re: Jak Ziemkiewicz mogl porownac Sarkozy'ego 23.05.07, 19:27
          Cytat z R. Z.:
          "inteligencja jest skazana na przegraną".
          Wobec argumentów wziętych z arsenału Gomułki, a nawet wygłaszanych w identycznym tonie (intonacja prawie ta sama), z podobnym aplauzem spontanicznie zebranych robotników, chłopów oraz inteligencji pracującej - istotnie, musi przegrać.
          A jeżeli jeszcze gdzieś z boku poruszają się koalicjanci z kijami, to w ogóle z domu nie wyjdzie. Bo jest lękliwa.
          • onufry.zagloba Masz racje. Ziemkiewicz po raz kolejny udawadnia 23.05.07, 19:38
            ze sam jest wzorcowym przykladem "inteligenta zastepczego": takiego co to
            Michnika nie czyta, a Geremkowi reki nie podaje;)
    • ddyzma5 Re: Obudzić polską inteligencję 24.05.07, 08:19
      W podsumowaniu mogę powiedzieć, iż mentalnie wielu z was jeszcze jest w komunie.
      To komuna dopasowała znaczenie słowa inteligencja do swoich potrzeb, a wy
      kontynuujecie te wypatrzenie pojęciowe. I stąd się bierze się tak wiele
      nieporozumień , tak duży bałagan pojęciowy.
      Słowo inteligentny da się opisać w dwóch zdaniach, ale jak ?
      • fiszek2 Re: Obudzić polską inteligencję 24.05.07, 08:38
        niestety taka jest prawda..ludzi inteligentnych w polsce nie brakuje, niestaty
        kiedy próbuja sie przedrzeć przez masy abynam cokolwiek zakomunikowac zostają
        wdeptani w grunt. Polska Rzadzą masy, które dyktuja warunki i zasady.
        Autorytety nie wytrzymuja próby czasu i tylko nieliczni pozostają. Reszta
        kompromituje sie na oczach ludu. Profesor słowami "pocałujcie mnie wszyscy w
        dupę" wypisuje swoje oświadczenie. Z kogo tu brac przykład? - pyt retoryczne.
        Inteligancja nam rośnie ale najpierw musza odejsc fałszerze rzeczywistości. A o
        to sie nei martwię. I ma mu na mysli zarówno omunistyczny Beton oraz czesc
        dzisiejszej władzy. pozdr
      • irenuk1 Re: Obudzić polską inteligencję 24.05.07, 10:01
        Skąd wiesz, że "Słowo inteligentny da się opisać w dwóch zdaniach"?
        No dobra, zgoda na tę ludową mądrość. proszę - w dwu słowach:
        disce puer (ucz się, chłopcze).
        Kontekst: disce puer Latine et ego te faciam mocium panem.
        Unikniesz wtedy wielu "wypatrzeń".
        Choć i ja, bogiem a prawdą, też lubię popatrzeć...
        Odróżniam jednak Opatrzność od opaczności (czasami, tj. w porywach).
        • ddyzma5 Re: Obudzić polską inteligencję 24.05.07, 22:03
          irenuk1 napisał:

          > Skąd wiesz, że "Słowo inteligentny da się opisać w dwóch zdaniach"?
          > No dobra, zgoda na tę ludową mądrość. proszę - w dwu słowach:
          > disce puer (ucz się, chłopcze).
          > Kontekst: disce puer Latine et ego te faciam mocium panem.
          > Unikniesz wtedy wielu "wypatrzeń".
          > Choć i ja, bogiem a prawdą, też lubię popatrzeć...
          > Odróżniam jednak Opatrzność od opaczności (czasami, tj. w porywach).
          >
          Skąd wiem ?
          Bo używając polskiego języka uczyniłem to.
          W tych dwóch słowach są takie określenia, z których możesz sobie wyprowadzić
          wszystko.
          Ale z tego co widzę , nie doczekam się od Was definicji inteligenta.
          Jak przeczytałem post Twojego poprzednika, ubawiłem się znakomicie.
          Akurat, statystycznie rzecz biorąc, ci nowi inteligenci o których on pisze ,
          nie przyczynią się niczym do zwiększenia liczby inteligencji.
      • t324911 Re: Obudzić polską inteligencję 25.05.07, 03:26
        Ta inteligencja juz sie po raz ktorys obudzila z reka w nocniku . Zostawcie ja
        w spokoju niech spi przynajmniej bedzie miala czyste rece do czasu az ja
        zlustruja .
    • szerb Polska Inteligencja? Komu potrzebna? 25.05.07, 05:00
      w Polsce inteligencji nie ma,
      zostala wymordowana przez hitlerowcow,
      pozniej niedobitki zniszczone przez rezim komunistyczny

      Decydenci PRL przekazali wladze swoim wlasnym sprzedajnym i kilka razy
      farbowanym towarzyszom takim jak
      Mazowiecki (byly posel klakier w tzw sejmie rezimu PRL), Geremek (czerwony baron
      lat 60 tych, czlonek PZPR), elektrykowi i suwnicowej.
      Nie bez przyczyny, to byla najlepsza grupa przejsciowa, dream team, ktory
      pozwolil elitom rezimu zachowac cicha wladze, uklady i pieniadze.

      Inteligencja nie ma w Polsce miejsce nie miala nigdy tradycji.
      Inteligencji w Polsce nie bedzie przez nastepnych kilka pokolen, inteligencja
      jest nie na reke kosciolowi, politykom, zarowno prawicy jak i lewicy, nikt jej
      nie potrzebuje.
      Interligencja byla i jest wypedzana na emigracje wewnetrzna i zewnetrzna.
    • ddyzma5 Re: Obudzić polską inteligencję 25.05.07, 08:49
      Czyżby każdy tu zaglądający był takim inteligentem jak ten pan ?
      www.youtube.com/watch?v=JQsCeTgUbLg
      A może jak będę w kraju spytam się tego inteligentnego cymbała , co to jest
      inteligencja ?
      • ddyzma5 Re: Obudzić polską inteligencję 25.05.07, 08:54
        Ot jak bogatym słownictwem dysponuje polski inteligent.
        www.youtube.com/watch?v=BbwPhdz4-iQ&NR=1
        Jak się słówkami masturbuje , to aż popada w nie kontrolowany samo zachwyt?

    • vidi12 Obudzić polską inteligencję - bo Gosiewski nie śpi 25.05.07, 09:23
    • ddyzma5 Re: Obudzić polską inteligencję 25.05.07, 17:17
      Ogólna definicja inteligencji w jednym zdaniu.
      __________________________________

      Mówimy iż ktoś jest inteligentny, gdy posiada
      ten ktoś zdolność do rozpoznania zależności i do
      znalezienia optymalnego rozwiązania.
      __________________________________

      Naturalnie rozpoznajemy różne rodzaje inteligencji.


      Wracając do moich pytań:

      Co wspólnego ma ona z wysoką moralnością ? Nic nie ma !
      Można być inteligentem a nie być moralnym ? Można być !
      Można być moralnym a nie być inteligentem ? Można być !

      Inteligencja to własność jednostki ludzkiej, własność którą można w sposób
      pozytywny i negatywny wykorzystywać. A więc zarówno dla dobrych jak i złych
      celów.
      Są inteligentni złodzieje , mordercy , oszuści wykorzystują oni swoją
      inteligencję przeciwko zasadą społecznym.
      Komuna wykreowała głupie znaczenie słowa inteligencja .
      Zamieszała w głowach społecznych , i od tej pory inteligencja nie miała być
      własnością jednostki ludzkiej , ale określeniem aspirującym w klasie średniej.
      Mówiło się o człowieku iż on należy do klasy inteligencji, bo np. został
      inżynierem.
      A z faktu bycia inżynierem nie wynika jeszcze iż taki człowiek potrafi myśleć
      kompleksowymi kategoriami.
      Iż potrafi analitycznie myśleć.



      • ddyzma5 Re: Obudzić polską inteligencję 25.05.07, 19:52
        Mam jeszcze jedno pytanie, czy jeśli do inteligenckich cech tych pozytywnie
        działających społecznie, dodamy aspekty kulturowe i moralne , otrzymamy
        intelektualistę ?
        Moim zdaniem tak. Z faktu tego iż jest się intelektualistą wynika inteligencja.
        Inteligencja jest tak jakby wtopiona w intelekt.

        Może być drań czy złodziej inteligentny, co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
        Ale nie może być drań czy złodziej intelektualny.
        Ponieważ tu mamy konflikt aspektów moralnych.
        A czy intelektualista niekoniecznie musi być inteligentem ?

        • ddyzma5 Re: Obudzić polską inteligencję 25.05.07, 20:52
          Czy może być głupi inteligent ?
          Czy może być głupi intelektualista ?
          Skoro obydwoje mogą być głupcami , to dlaczego ?
          Jaka różnica jest między tymi dwoma własnościami jednostki ludzkiej, a aspektem
          głupoty?
    • 3m05 Klub dyskusyjny towarzystwa wzajemnej adoracji? 25.05.07, 21:31
      "Nie, nie chcemy robić polityki, nie aspirujemy do władzy, nie jesteśmy
      przedstawicielami żadnej opcji politycznej".

      A moze jestesmy po prostu niewybieralni? Moze nie stac nas na zdobycie
      demokratycznego mandatu, ktorego filarem jest spoleczna wiarygodnosc?
      • ddyzma5 Re: Klub dyskusyjny towarzystwa wzajemnej adoracj 26.05.07, 08:34
        Jednym słowem kokieteria.
    • vigla Inteligencja obudzona 27.05.07, 13:57
      Inteligencja obudzona na NFA
      www.nfa.pl/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka