Dodaj do ulubionych

Co klientom wolno w sklepie

05.06.07, 23:26

Pani Ola wyszła z hali i dołączyła do kilku osób, które razem z dziećmi
przestępowały z nogi na nogę na sklepowym parkingu. Razem wygrażali na Makro,
snując domysły, skąd takie idiotyczne przepisy.

************************************

Powinni raczej mieć pretensje do osób, które pożyczyły im kartę i nie
ostrzegły przed zakazami stosowanymi przez Makro.

Obserwuj wątek
    • droch Re: Co klientom wolno w sklepie 06.06.07, 12:55
      Oczywiście, regulacje wewnętrzne Makro nie powinny dyskryminować np. samotnych
      matek. Jeśli nie potrafią zapewnić bezpieczeństwa, to może niech lepiej zamkną
      budę?
      • athaualpa Re: Co klientom wolno w sklepie 06.06.07, 15:13
        droch napisał:

        > Oczywiście, regulacje wewnętrzne Makro nie powinny dyskryminować np.
        samotnych
        > matek. Jeśli nie potrafią zapewnić bezpieczeństwa, to może niech lepiej
        zamkną
        > budę?


        A może powinno się wymagac od rodziców opieki nad dziećmi przyprowadzanymi dla
        rozrywki do sklepu ??????????
        • tetlian Dzieci to plaga w marketach 07.06.07, 16:28
          Dzieci to prawdziwa plaga w hipermarketach. Ciągle pałętają sie między nogami,
          drą się, wpychają się. Strasznie to denerwujące. Nie mogę się już doczekać
          czasów, kiedy ludzie będą tworzeni od razu w postaci dorosłej z wgraną potrzebną
          do życia wiedzą.
          • konread Zakaz robienia zdjęć rodem z PRLu 07.06.07, 19:03
            Zakaz robienia zdjęć rodem z PRLu, miał on sens jeszcze 10 lat temu, kiedy
            większość aparatów była duża, jeśli ktoś z konkurencji chce zrobić zdjęcie to i
            tak to zrobi i to nie zauważony - a ochroniarze ścigać będą rodziny które
            traktują jako rozrywkę niedzielną spacery po marketach. Żenujące tłumaczenie,
            zrozumiałe jeśli to wymyślone przez emerytowanych byłych SBeków, którzy
            najczęściej zarządzają firmami ochroniarskimi jako specy.
            • mis22 Inwazja SBeków 07.06.07, 22:07
              konread napisał:
              > Zakaz robienia zdjęć rodem z PRLu ... wymyślone przez emerytowanych byłych
              > SBeków

              Mieszkam w Teksasie. Kiedyś w supermarkecie zrobiłem parę zdjęć. Podszedł do
              mnie ochroniarz i poprosił uprzejmie abym przestał robic zdjęcia. Jest to
              zabronione - trzeba ewentualnie miec zgodę kierownictwa. Motywacja jest
              identyczna jak w Polsce - aby konkurencja nie miała łatwej informacji o
              sposobnie rozmieszczenia towarów, dekoracjach i cenach.

              Pewnie Ci mityczni polscy SBecy niepostrzeżenie podbili cały Zachód.
          • efka131 Re: Dzieci to plaga w marketach 08.06.07, 14:01
            tetlian napisał:

            > Dzieci to prawdziwa plaga w hipermarketach. Ciągle pałętają sie między nogami,
            > drą się, wpychają się. Strasznie to denerwujące. Nie mogę się już doczekać
            > czasów, kiedy ludzie będą tworzeni od razu w postaci dorosłej z wgraną potrzebn
            > ą
            > do życia wiedzą.
            >
            To nie odwiedzaj hipermarketów jak nie lubisz dzieci, wogóle z domu nie wychodź
            bo wszędzie możesz spotkać wroga, czyli dziecko!tylko, że każdy z nas był
            dzieckiem wrzeszczącym, wpychającym się, denerwującym hihi! ty też haha!!
            • sztuka.latania Re: Dzieci to plaga w marketach 08.06.07, 17:36
              Efka może Ty jako dziecko wydzierałaś się i mazałaś wszystko tłustymi łapskami,
              ja byłam grzeczna na szczęście i nieśmiała. Dzieci są okropne, zgadzam się
              całkowicie z Tetlianem, a najgorsze jest to, że są kompletnie rozpuszczone przez
              rodziców, którzy robią tylko słodkie minki i proszą swoje pociechy, żeby się
              zachowywały grzecznie, co nie przynosi żadnego efektu ....
      • capri6 Re: Co klientom wolno w sklepie 08.06.07, 10:01
        Dziwi mnie tylko,ze ten przepis dbający o bezpieczenstwo dzieci nie obowiązuje w
        Makro np.w Hiszpanii.Czyżby tam nie dbali o dzieci!!
      • irenka_en Re: Co klientom wolno w sklepie 15.08.07, 11:44
        z tym tylko, ze makro nie jest zwyklym supermarketem tylko
        hurtownia, wiec samotna mamusia moze tam wejsc jesli prowadzi
        biznes... a w takim przypadku powinno ja byc stac na zatrudnienie
        opiekunki... jeszcze jedno, z tego co piszesz wynika, ze nigdy w
        makro nie byles, albo nie masz do czynienia z dziecmi...

        a i na koniec, mozna wejsc z dzieckiem jesli ma ono 150 cm wzrostu
        • pieniacz Re: Co klientom wolno w sklepie 02.10.07, 10:47
          > biznes... a w takim przypadku powinno ja byc stac na zatrudnienie
          > opiekunki...

          typowe polskie debilne podejscie... chyba glosujesz na pis?
    • naprawdetrzezwy niech no mi który z bęcwałów zabroni spisywać cen. 07.06.07, 16:01
      skończy się policją i sądem.


      i jeszcze taką awanturą, że dłuuuuuugo popamiętają.
      • iluminacja256 No z torbą to nie jest tak 08.06.07, 09:31
        Własnie sprawa torb mnie wnerwia - jak przychodzę z wielgachną , damską torbą
        na ramię to swobodnie wchodzę, ale jak przyjdę z mniejszym od niej,
        takim"pseudoszkolnym" plecakiem, to zaraz sie ktos przyczepi , zeby oddać. To
        jest dyskryminacja ze względu na torbe!!!!!:DDDDDDDD
        • leszlong Re: No z torbą to nie jest tak 08.06.07, 10:37
          Zauważyłem, że kobiety z torbami wpuszczają zaś mnie (faceta) z plecakiem to
          nie, chociaż gabarytowo są takie same. Ponadto łatwiej jest chyba do torby
          (torebki) coś włożyć niż do plecaka na plecach. Ale trudno, ochroniarze tego nie
          wymyślili tylko ich wierchuszka wraz z kierownictwem sklepu i do nich należy
          mieć uwagi.
        • naprawdetrzezwy To ma jakiś związek ze spisywaniem cen? 08.06.07, 16:41
          Czy tylko wątki się pomyliły?
          ;)
    • r_mol Zakaz brania dzieci do Makro jest logiczny 07.06.07, 16:19
      Przecież to sklep półhurtowy, a nie zwykły market. Ciekawe czy mamusia jedna z
      drugą chciałaby, żeby dzieciakowi na głowę zwaliła się np. zgrzewka octu czy
      dwudziestokilowy karton konserw?
      • bossbig Re: Zakaz brania dzieci do Makro jest logiczny 07.06.07, 18:58
        Mam pytanie . Czy taki karton moze spasc osobie doroslej na glowe ? Bo skoro
        nie wolno dzieci zabierac do Makro , zeby im karton na glowe nie spadl , to w
        takim razie zakladajaj ,ze doroslelmu moze spasc. Ten przepis w Marko to jest
        idotyzm , z ktorego sie wycowaja . Pamietam kilknascie lat temu pierwszy makro
        we Wroclawiu jak po przejsci za kase jeszcze 5 gosci liczylo i sprawdzalo co
        mam w koszyku , traktujac wszystkich jak zlodzei.
        • dziczku Re: Zakaz brania dzieci do Makro jest logiczny 08.06.07, 03:16
          Dalej sprawdzają i to jest całkiem logiczne. I normalne. A dzieci w Makro - no
          cóż - ktoś musi myśleć za rodziców. Wózki różnego sortu pomykają tam przez cały
          czas i nie specjalnie wolno. Spadanie czegokolwiek na głowę. No nie wiem, ale
          wystarczy trochę wyobraźni, żeby nie puszczać dzieciaków samopas po
          jakimkolwiek supermarkecie.
          Zastosujcie te same kryteria do trochę mniejszych sklepów. Do żadnej większej
          hurtowni nikt o zdrowych zmysłach dziecka nie zabierze.
          W sumie wyszło, jakbym był oficerem PR w Makro, a ja tam tylko robię zakupy.
    • toja3003 straszne te markety! Zabraniają klientom 07.06.07, 16:26
      kraść, dbają o bezpieczeństwo dzieci a biedny klient podpisuje regulamin, który
      zawiera "niezrozumiałe punkty".

      Ale widząc takie "zarzuty" pisane w interesie jakiś zapyziałych sklepików o
      powierzchni cztery i pół metra kwadratowego mogę powiedzieć: ja ciebie nawet
      rozumiem drobny sklepikarzu. Jesteś właścicielem szczęk, łóżka polowego albo
      budy przerobionej ze starego kiosku ruchu czy innego barakowozu i twój
      handlowy „biznes” jest bez „sztucznego blichtru, okropnego plastiku, kiczu,
      tandety, kretyńskich promocji, zdętych od sztucznego usmiechu hostess,
      absurdalnych i prostackich dekoracji świątecznych przez dwa miesiące”.

      Bo u ciebie nikt się nie uśmiecha tylko „wita” klienta ponurym „czego” i od
      razu dodaje „nie ma”. U ciebie nie ma dekoracji nawet przez 2 godziny, zamiast
      plastiku jest romantycznie przerdzewiała blacha a pęknięta szyba zaklejona
      plastrem to żaden kicz ale sztuka na miarę Hasiora.

      Pieniądze wydane u ciebie są jak najbardziej wydane „potrzebnie”, bo kupuje się
      dwa razy drożej niż w hipermarkecie a tego TY potrzebujesz. No i czas można też
      u ciebie spędzić, np. gapiąc się na ulicę albo dłubiąc w nosie. A wyzysku u
      ciebie nie ma w ogóle, bo zatrudniasz tylko żonę a co za różnica czy ona siedzi
      w domu czy 20 godzin na dobę za ladą?

      Niestety muszę nieraz u ciebie kupować, bo mam daleko do hipermarketu ale
      zrobię sobie dzień bez zakupów (u ciebie) i pojadę do dużego sklepu, mając
      nadzieję, że kiedyś taki i u nas w dzielnicy powstanie.
      • dziczku Re: straszne te markety! Zabraniają klientom 08.06.07, 03:31
        Cóżeś palił Waszmość?
    • banc Re: Co klientom wolno w sklepie 07.06.07, 17:29
      A ja najczęściej robie zakupy w sieci sklepów "Piotr i Paweł", gdzie:
      1) nikt nigdy nawet nie próbował kłócić się ze mną o wnoszony plecak
      2) nikt nie traktuje mnie na każdym kroku jako potencjalnego złodzieja
      3) ceny na półkach są takie same jak w kasie (zdarzają się pomyłki ale jest to
      pomyłka a nie świadoma polityka sklepu)
      4) czteropak piwa kosztuje tyle co 4 piwa, a zgrzewka wody tyle co wielokrotność
      ceny pojedynczej butelki (w przeciwieństwie do oszukańczych Auchanów, Carefourów
      itp.)

      No i przede wszystkim nie jestem traktowany jak masa do przemielenia. A czy dużo
      drożej? Kiedyś porównałem. W Carefourze za takie same (lub podobne) rzeczy
      zapłaciłbym ok. 5zł taniej (przy wartości 300zł). Mówię oczywiście o cenach w
      kasie a nie tych półkowych.
      • alpepe Re: Co klientom wolno w sklepie 07.06.07, 17:43
        a u mnie w aglomeracji nie ma takich marketów jak Piotr i Paweł, ale bynajmniej
        nie narzekam, do sklepu chodzę z własną siatką, zakupy zrobione w innym sklepie,
        a znajdujące się w mojej torbie na wejściu pozwalam ochroniarzowi okleić,
        ewentualnie zostawiam na przechowanie w odpowiednim boksie. Co do ceny,
        konsekwentnie ją sprawdzam, jak jest źle wbita na kasie, to idę do punktu
        obsługi klienta, gdzie mi dają zwrot, lub gdzie ja dopłacam (przy sprzedaży
        wiązanej tak bywa). Poza tym lubię zakupy w moim osiedlowym Kauflandzie, gdzie
        obsługa jest miła, a towary świeże i zawsze, jak mi coś nie odpowiada, mogę to
        zwrócić.
      • konfabulator Re: Co klientom wolno w sklepie 07.06.07, 18:04
        > No i przede wszystkim nie jestem traktowany jak masa do przemielenia. A czy duż
        > o
        > drożej? Kiedyś porównałem. W Carefourze za takie same (lub podobne) rzeczy
        > zapłaciłbym ok. 5zł taniej (przy wartości 300zł). Mówię oczywiście o cenach w
        > kasie a nie tych półkowych.

        Dla Ciebie, owszem różnica cen jest bardzo mała /ale kupując markowe produkty
        zawsze tak będzie. Dla niektórych rodzin /wielodzietnych, o niskim dochodzie,
        studentów itp./ różnica jest kolosalna, bowiem kupują one/oni produkty pod marką
        hipermarketu. Nabiał marki Tesco będzie zawsze tańsze od najtańszego nabiału w
        PiP, napoje czy makarony również; to samo dotyczy chemii domowej itp. produktów.
        Czasem kosztem jakości, ale mając do wyboru głodne dzieci który zjadły 1/6 serka
        na śniadanie z PiP i najedzone które zjadły 1/2 z Tesco, rodzic wybierze to drugie.
    • do.ki Re: Co klientom wolno w sklepie 07.06.07, 17:59
      Do niedawna w belgijskich sklepach Makro tez nie wolno bylo wchodzic dzieciom do 12 lat, ale przy sklepie byla "ochronka", w ktorej zostawialo sie dzieci pod opieka. Teraz "ochronke" zlikwidowano, no i dzieciom juz wolno wchodzic. Co prawda nie w niedziele- bo w niedziele Makro jest nieczynne.
      • pnd Czego sklepom nie wolno robic 07.06.07, 18:26
        1/ "Jeśli klient wejdzie do hali sprzedaży z torbą, w której znajdują się zakupy
        dokonane w innym sklepie, powinien liczyć się z tym, że pracownik ochrony
        poprosi go o pokazanie zawartości torby - mówi Przemysław Skory z Tesco."

        Ochroniarz moze poprosic, a my mozemy te prosbe zignorowac. Ochroniarz to nie
        policjant. Nawet policjant nie moze ot tak sobie zatrzymac czlowieka i go sobie
        przeszukac.

        2/ "W sklepach nie wolno również robić zdjęć."

        Bzdura. Sprawa wielorokotnie walkowana, nawet kilka miesiecy temu przez sama
        Wyborzcza. Jak ktos ciekwaw, to stosowne argumenty prawne sam sobie wygugla

        3/ "Klient może mieć problemy, jeśli zdecyduje się... spisywać ceny produktów."

        Chetnie bym poznal podstawe prawna takiego zakazu. Samo sformulowanie "Klient
        może mieć problemy" brzmi jak grozba bezprawna.

        Reasumujac, caly artykul napisany pod dyktando sklepow i sieci handlowych. Stad
        te sformulowania ze "klient moze miec problemy" albo ze klientowi czegos tam nie
        wolno. Najgorsze, ze dziennikarz lyka te brednie jak mlody pelikan. A
        wystarczylby krotki telefon do Federacji Konsumentow. Dobry przyklad plytkiego
        jednostronnego dziennikarstwa.

        • jankes775 Re: Czego sklepom nie wolno robic 07.06.07, 19:10
          Oczywiście ja jako klient mam prawo czuć się oburzony na te "wewnętrzne
          regulaminy", które są "widzimisię" sieci marketów i nie mają żadnej postawy
          prawnej. Z drugiej jednak strony, rozumiem też markety, bo jakby się coś stało
          to oczywiście dziennikarze zwalą całą winę na nich. Gdy małe dziecko wpadnie
          pod widlak, lub przejdzie pod łańcuchem odgradzającym półki od klientów z uwagi
          na rozkładanie na nich towaru i paleta przygniecie to dziecko, nikt suchej
          nitki na marketach nie zostawi. Matka będzie niewinna. Nie ważne będzie, że nie
          umie dzieci pilnować, tylko pozwala im biegać samopas po sklepie, tylko
          pracownicy, bo nie przewidzieli, nie upilnowali, nie zapobiegli. To jest
          właśnie rozmywanie odpowiedzialności i przerzucanie winy na innych, zupełnie
          niewinnych ludzi (zakładam, że z premedytacją nikt po ludziach widlakiem nie
          jeździ). Pewnym rozwiązaniem byłoby zorganizowanie kąta zabaw, gdzie pod
          fachową opieką, lub opieką współmałżonka/krewnymi można by pociechy zostawić.
          Myślę, że trochę empatii z każdej strony i problem da się rozwiązać.
    • propolskoeuropejski kacik zabaw dla dzieci we wroclawskim makro 07.06.07, 19:15
      i to jest rozwiazanie. Dzieciaki ogladaja bajki a rodzice robia zakupy. Dobre
      rozwiazanie.
      • jednorazowy3 Re: kacik zabaw dla dzieci we wroclawskim makro 07.06.07, 19:46
        gorzej jak sie do takiego kacika wpusci dziecko z tzw adhd :)
        • yaah Re: kacik zabaw dla dzieci we wroclawskim makro 08.06.07, 00:02
          Albo jak obsługa puści im Teletubisie:)
    • ralphos Ochrona nie ma prawa wymusić oddania swoich rzeczy 07.06.07, 19:39
      > Ochrona nie ma jednak prawa wymusić na kliencie oddania swoich rzeczy,
      > jeżeli klient nie wyraża na to zgody

      He, he, no i co z tego, jeżeli ochrona zdecyduje się takiego klienta nie wpuścić
      do sklepu, bo "to jest teren prywatny i nie mamy obowiązku wpuszczać każdego"
      (takie słowa usłyszałem od pewnego wyjątkowo chamskiego buca, przepraszam -
      Wielce Szanownego Szefa Ochrony w Carrefour).
      Albo oddasz plecak, albo nie wejdziesz, jak raz siłą się wdarłem, to cała
      brygada ochroniarzy czekała przy wyjściu żeby obejrzeć mi zawartość plecaka. Do
      tego tez nie mają prawa, mogą co najwyżej wezwać policję.

      Czy ktoś wie jak to jest z tym nie wpuszczaniem klientów? Czy jest jakakolwiek
      podstawa prawna? Jest to firma świadcząca usługi powszechne, więc teoretycznie
      nie ma prawa odmówić zawarcia transakcji, ale czy to dotyczy także sklepów?

      Mieszkałem ponad rok w Belgii, od ponad 2 lat mieszkam w Anglii i jeszcze nie
      zetknąłem się z tym, żeby ktokolwiek interesował się moim plecakiem.
      • jednorazowy3 Re: Ochrona nie ma prawa wymusić oddania swoich r 07.06.07, 19:48
        w Polsce jest wieksze zlodziejstwo niz w Anglii dlatego sie pewnie nie zetknales
        moze w dodatku nie wygladasz na Polaka to sie Ciebie nie czepiaja
        • arturzbytowa PL kontra 08.06.07, 08:01
        • arturzbytowa PL kontra Anglia 08.06.07, 08:14
          nie wiem dokładnie jak to jest ale mieszkam jakiś czas w Anglii-Dover i robiąc
          zakupy w Tesco wielokrotnie spotkałem się z obrazkami rodem z dobrej
          komediiiii, mianowicie idzie taka mamuśka z wózkiem /pociecha w środku/ +
          koszyk i ryby czy to wędzone czy świerze do dziecka a do koszyka z zakupami ich
          badziewiasty chlebek + owoce, pare razy widok ciapatych /to nie rasizm
          przemawia :)/ z wypchanymi kieszeniami w sklepach chemicznych = mianowicie
          jakieś proszki w koszyku a raczej tanie lub i nie perfumy w kieszenieniach
          poupychane, dlatego jak dla mnie najleprzym rozwiązaniem jest raczej zwyczaj
          sklepów z katalogami ciekawe i nader oszczędne /brak kradzieży towarów
          rozwiązanie/ sklep wypchany katalogami spisuje nr tego co mnie interesuje i do
          kasy ---
      • chmielu3 Re: Ochrona nie ma prawa wymusić oddania swoich r 07.06.07, 21:57
        Najciekawsze jest to ze czepiaja sie tylko plecakow, kobieta z torebka, nawet
        duzą wchodzi bez problemow(a do torebki raczej o wiele prosciej cos wlozyc).
        Co do sprawdzania plecakow roznie bywa, we Wrocławiu np. w Carrefourze jeszcze
        nigdy nikt mi nic nie powiedzial, natomiast w Auchan przy srodkowym wejsciu
        ochroniarz gorliwie pilnuje czy ktos nie wchodzi z plecakiem i zaklada na plecak
        folie(i potem mam biegac z taka folia po sklepie, ha ha)natomiast w 1 wejsciu
        wchodzisz z plecakiem bez problemu.
        • madami Re: Ochrona nie ma prawa wymusić oddania swoich r 11.06.07, 10:20
          No właśnie mnie też zatrzymali (tylko przy tym drugim wejściu) z malutkim, damskim plecaczkiem, obok mnieprzechodziła kobieta z wieeelgachną, przepastną torbą, w dodatku nie zamknietą. Ją przepuścili, mnie zatrzymali i chcieli go zafoliować. Ja wezwałam szefa ochorny bo byłam bardzo ciekawa dleczego, skąd ta selekcja, niestety pan ochroniarz mnie nie rozczarował - inteligencja mniej więcej 5 letniego dziecka tak jak się spodziewałam ;) nie potrafił podac sensownych argumentów za to zaproponował mi abym portfel i komórkę nosiła sobie w ręce ( w drugiej zafoliowany plecaczek).
      • wielki_czarownik Mogą nie wpuścić 07.06.07, 22:32
        Tak samo jak możesz nie wpuścić do swojego domu akwizytora. Sklep jest prywatny i ustala pewne reguły. Akceptujesz je albo nie. Sądzę, że gdybyś nie zechciał opuścić sklepu dobrowolnie, to można nawet uwalić Cię z art 193 KK (naruszenie miru domowego)
        • jmwp1 Re: Mogą nie wpuścić 07.06.07, 23:04
          sklep jest prywatny, ale świadczy usługi publicznie, dlatego nie ma prawa
          dyskryminować osób które chcą do niego wejść!!!! (jak np. MAKRO zakazuje wstępu
          dzieciom) Praktyki zakazu wstępu niektórym grupom (np. rasowym) były znane w
          Niemczech przed rozpoczęciem 2 WŚ!!!! I tam też mieliśmy do czynienia z
          własnościa prywatną!!!!!
          • wielki_czarownik Re: Mogą nie wpuścić 07.06.07, 23:40
            jmwp1 napisał:

            > sklep jest prywatny, ale świadczy usługi publicznie,

            A to ciekawe.

            dlatego nie ma prawa
            > dyskryminować osób które chcą do niego wejść!!!! (jak np. MAKRO zakazuje wstępu
            >
            > dzieciom) Praktyki zakazu wstępu niektórym grupom (np. rasowym) były znane w
            > Niemczech przed rozpoczęciem 2 WŚ!!!! I tam też mieliśmy do czynienia z
            > własnościa prywatną!!!!!

            Ale to nie jest żadna dyskryminacja. Dziecko nie może wejść do burdelu. Też dyskryminacja?
          • ralphos Usługi powszechne 07.06.07, 23:43
            Właśnie - czy ktoś ma jakieś paragrafy wykazujące, że sklep prowadzi usługi
            powszechne? Jest przepis (nie chce mi się teraz go szukać), że firma prowadząca
            usługi powszechne nie ma prawa odmówić transakcji, czyli na przykład TPSA nie ma
            prawa odmówić człowiekowi z plecakiem założenia telefonu. Czy tak samo jest ze
            sklepami?
            • wielki_czarownik Moment 08.06.07, 10:55
              Sklep nie może odmówić Ci sprzedaży przeznaczonego towaru, ale ta sprzedaż odbywa się na warunkach określonych przez sklep. To znaczy akceptujesz ofertę albo spadasz. To nie działa w ten sposób, że Ty ustalasz reguły a sklep się ma dostosować. Sklep ustala obustronnie obowiązujące zasady - np. płatność gotówką, wchodzenie bez plecaków i kolejka na lewo od kasy. Nie podoba się to spadaj. Ale jeżeli akceptujesz te reguły to sklep musi Ci sprzedać towar.
        • pos3gacz Re: Mogą nie wpuścić-ciekawe na jakiej podstawie. 07.06.07, 23:53
          wielki_czarownik napisał:

          > Tak samo jak możesz nie wpuścić do swojego domu akwizytora. Sklep jest
          prywatny
          > i ustala pewne reguły. Akceptujesz je albo nie. Sądzę, że gdybyś nie
          zechciał
          > opuścić sklepu dobrowolnie, to można nawet uwalić Cię z art 193 KK
          (naruszenie
          > miru domowego)
          xxxxxxxxxxxxxxxxx
          Synu gadasz bzdury.Miałem też pierepałki w Real-Kobylnica k/Słupska.Przyczepił
          się do plecaka[5 lat wchodziłem z plecakiem i było dobrze],więc go pogoniłem.
          Po zakupach przy kasie już stało ich 3 i chciało zobaczyć zawartość,też nie
          zobaczyli,tylko usłyszeli,że jeżeli podejrzewają kradzież to niech poproszą
          o przyjazd policję.W przypadku nie stwierdzenia kradzieży[brzęczek milczał]
          zostaną pociągnieci do odpowiedzialności w cywilnej sprawie sądowej.I juz ich
          nie było.Teraz jak wchodzę to udają,że mnie nie widzą.
          • wielki_czarownik Re: Mogą nie wpuścić-ciekawe na jakiej podstawie. 08.06.07, 10:59
            pos3gacz napisał:


            > Synu gadasz bzdury.Miałem też pierepałki w Real-Kobylnica k/Słupska.Przyczepił
            > się do plecaka[5 lat wchodziłem z plecakiem i było dobrze],więc go pogoniłem.
            > Po zakupach przy kasie już stało ich 3 i chciało zobaczyć zawartość,też nie
            > zobaczyli,tylko usłyszeli,że jeżeli podejrzewają kradzież to niech poproszą
            > o przyjazd policję.W przypadku nie stwierdzenia kradzieży[brzęczek milczał]
            > zostaną pociągnieci do odpowiedzialności w cywilnej sprawie sądowej.I juz ich
            > nie było.Teraz jak wchodzę to udają,że mnie nie widzą.

            I co to ma do rzeczy? Fakt, że zrobiłeś w konia cieciów z wiejskiego sklepiku coś zmienia? Prawo stoi tutaj wyraźnie po stronie sklepu. Sklep to obiekt prywatny i ma prawo ustalać zasady jakie w nim panują. Jeżeli ich nie przestrzegasz to mogą Cię wywalić i tyle. Podstawę prawną już podałem, ale zacytuję jeszcze raz:

            Art. 193. Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, LOKALU, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu ALBO wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego NIE OPUSZCZA, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

            Zaznaczyłem ważne fragmenty.
            • przypadek Re: Mogą nie wpuścić-ciekawe na jakiej podstawie. 08.06.07, 14:25
              Wielki czarowniku nie masz racji. Jeśli ktoś otwiera sklep, to w rozumieniu KC
              przedstawia ofertę sprzedaży publiczności. W momencie kiedy ktoś przychodzi do
              sklepu i nie łamie OGÓLNIE PRZYJĘTYCH ZWYCZAJOWYCH reguł, sklep nie ma żadnej
              podstawy prawnej żeby go nie wpuścić, nie wpuszczając go naraża się na
              odpowiedzialność cywilną za zaoferowanie czegoś i niezrealizowanie zawartej już
              umowy (jakkolwiek dziwnie by to brzmiało, przyjście do sklepu jest tylko
              realizacją umowy przez klienta, sklep nie ma już nic do gadania wtedy). Co
              więcej, jest to wykroczenie:

              Art. 135.
              Kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub
              w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do
              sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego
              towaru, podlega karze grzywny.

              Teraz jeśli chodzi o fotografowanie: w polskim prawie istnieją jedynie
              ograniczenia co do publikacji pewnych materiałów. Nie ma natomiast żadnych
              zakazów dotyczących fotografowania podobnie jak nie ma zakazu patrzenia,
              zauważmy że różnica jest ściśle techniczna, a wraz z rozwojem technologii - może
              być niezauważalna.

              Wnoszenie plecaków - nie można argumentować że klient może coś ukraść, w Polsce
              istnieje domniemanie dobrej woli działających podmiotów.

              • wielki_czarownik Błąd zasadniczy 08.06.07, 15:05
                Sklep nie odmawia Ci sprzedaży towaru ani go nie ukrywa. Sklep po prostu sprzedaje na pewnych, koreślonych przez siebie zasadach.
                Sklep jako podmiot prywatny nie musi mieć upoważnienia ustawowego do niewpuszczania ludzi do sklepu. Sklep może to, czego prawo mu nie zakazuje. A więc nie może odmówić wpuszczenia murzyna z powodu koloru skóry (dyskryminacja rasowa), ale może nie wpuścić np. osoby nagiej, śmierdzącej albo z wielką torbą.
                Tak samo sprzedawca może Ci nie sprzedać towaru, jeżeli będziesz się wpychał bez kolejki albo będziesz chciał wejść na halę bez koszyka.
                Tak więc moim zdaniem kwestię wpuszczania klientów z plecakami reguluje prawo zakładowe - wewnętrzny regulamin sklepu, który w tym wypadku NIE jest sprzeczny z prawem powszechnie obowiązującym. Tak samo przecież mogą Cię nie wpuścić do knajpy w dresie albo do eleganckiej restauracji w kurtce na grzbiecie.
                Zresztą np. niektóre sklepy z bronią nie wpuszczają do siebie ludzi poniżej 18 lat a banki i kantory ludzi w maskach, kapturach etc. I nikt nie robi z tego problemu. Chcesz wejść do banku - ściągaj kaptur. Chcesz wejść do sklepu - ściągaj plecak.
                • przypadek Re: Błąd zasadniczy 08.06.07, 16:01
                  Prawo zakładowe to może sobie regulować stosunki na zakładzie między
                  pracownikami, i to jeśli się zapoznali i podpisali. KC wyraźnie mówi co jest
                  zobowiązujące dla stron umowy i są to podpisane wzajemnie umowy (tutaj ich nie
                  ma, w sensie pisemnym, poza Makro) oraz normy współżycia społecznego oraz
                  ustalone zwyczaje. Teraz co należy robić, gdy Cię nie wpuszczą do sklepu:
                  1. Wezwać policję (i mają zas. obowiązek przyjechać, jak nie to dyspozytorce
                  dyscyplinarkę zrobić) celem udokumentowania zdarzenia.
                  2. Złożyć zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia.
                  3. Złożyć pozew cywilny przeciw sklepowi o niezrealizowanie umowy.
                  4. Złożyć skargę do PiH na sklep.
                  5. Powtarzać powyższą procedurę do skutku.

                  To tak jakby ktoś się nudził. I nie mówcie, że prawo jedna rzecz a egzekucja w
                  Polsce to niestety zupełnie inna sprawa, bo doskonale zdaję sobie z tego sprawę.
                  • wielki_czarownik Re: Błąd zasadniczy 08.06.07, 23:33
                    przypadek napisał:

                    > Prawo zakładowe to może sobie regulować stosunki na zakładzie między
                    > pracownikami, i to jeśli się zapoznali i podpisali.

                    Nie do końca. Prawo zakładowe obowiązuje użytkowników zakładu. Czy jeżeli więzień nie podpisze regulaminu więziennego, to ten go nie obowiązuje?

                    KC wyraźnie mówi co jest
                    > zobowiązujące dla stron umowy i są to podpisane wzajemnie umowy (tutaj ich nie
                    > ma, w sensie pisemnym, poza Makro) oraz normy współżycia społecznego oraz
                    > ustalone zwyczaje. Teraz co należy robić, gdy Cię nie wpuszczą do sklepu:
                    > 1. Wezwać policję (i mają zas. obowiązek przyjechać, jak nie to dyspozytorce
                    > dyscyplinarkę zrobić) celem udokumentowania zdarzenia.
                    > 2. Złożyć zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia.
                    > 3. Złożyć pozew cywilny przeciw sklepowi o niezrealizowanie umowy.
                    > 4. Złożyć skargę do PiH na sklep.
                    > 5. Powtarzać powyższą procedurę do skutku.
                    >
                    > To tak jakby ktoś się nudził. I nie mówcie, że prawo jedna rzecz a egzekucja w
                    > Polsce to niestety zupełnie inna sprawa, bo doskonale zdaję sobie z tego sprawę
                    > .

                    I nic z tego. Zadam proste pytania.
                    1. Czy możesz wejść do sklepu z rowerem? W końcu żaden przepis nie zabrania.
                    2. Czy możesz wejść do sklepu z krową na łańcuchu? Żaden przepis nie zabrania.
                    Sklep ma prawo ustanawiać regulamin. Np. regulamin może zakazywać wchodzenia ze zwierzętami, z siekierami, z rowerami i z plecakami. Wchodząc do sklepu akcpeptujesz regulamin albo papa. To co Ty mówisz nijak się ma do rzeczywistości.
                    Cały czas nie rozumiesz, że sklep nie odmawia zawarcia umowy, tylko zmusza do respektowania przepisów porządkowych. Np. dotyczących zakazu wprowadzania zwierząt.
      • anns Re: Ochrona nie ma prawa wymusić oddania swoich r 08.06.07, 00:16
        W Anglii zainteresowano się moim plecakiem raz - kiedy wchodziłam do Harrodsa.
        Ale raczej chodziło o ryzyko uszkodzenia tym garbem kruchych bibelotów.
    • bankomat68 Co klientom wolno w sklepie 07.06.07, 20:38
      słodki jest słodki
      powinniśmy wynieść pana słodkiego na oltarze
      a kiedy puścimy bąka w sklepie carrefure to
      security man zastrzeli tylko nas czy
      wybije nam rodzinę do czwartego pokolenia ?
      a może sr.. na kierfur
      ja już zaczynam !
    • bankomat68 Re: Co klientom wolno w sklepie 07.06.07, 20:41
      dokładnie napisałem
      S.R.A.Ć.
      cenzura wooooooon
    • ochach Re: Co klientom wolno w sklepie 07.06.07, 21:58
      makro to sklep hurtowy gdzie zakupy robią firmy a nie rodziny
      jestem za bo po 1 naprawdę zza widłaków nie widać poniżej tego 1.40, zza
      wyładowanego wózka płaskiego zresztą też nie. a po 2 z dziećmi do pracy? no
      halo. po co ? chyba żeby innym życie utrudnić

      co do zdjęć co za krety ni chcą robić zdjęcia w marketach? po co? tego nie
      zrozumiem.

      a pan red. napewno znajdzie pogląd podobnie prorodzinny w lpr.
    • tester bezmyślny naród i tyle 07.06.07, 22:05
      Kradną na potęgę, objadają się owocami (też kradzież) a później pretensje, że
      się każdego klienta traktuje jako potencjalnego złodzieja. Owszem mnie też to
      wnerwia, ale sami zapracowaliśmy na takie traktowanie. Łamiesz prawo ponosisz
      konsekwencje. A że wszyscy cierpią za złodziei to oczywiste. Sklep to w końcu
      miejsce publiczne Proste. Ktoś się nie zgadza?
      • droch Re: bezmyślny naród i tyle 08.06.07, 00:00
        To się dawaj obmacywać, bo inni kradną. Powodzenia.
    • pomysl.po.wypiciu Chyba Makro podpadlo GW bo to juz 2 artykol 07.06.07, 22:30
      o klientach ktorzy nie moga wejsc do tegoz sklepu z dziecmi. szkoda mi tych
      klientow ze nie nauczyli sie czytac ze zrozumieniem w podstawowce i nie
      przeczytali regulaminu sklepu jak otrzymywali karte wstepu.
      • onufry.zagloba Mnie podpadlo po pierwszej wizycie w polowie 08.06.07, 00:48
        lat 90tych:)I nawet nie polskie, ale brytyjskie, bo i tu one sa:)
    • jmwp1 Re: Co klientom wolno w sklepie 07.06.07, 22:58
      Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że makro łamie przepisy BHP, podobnie jak
      wiele innych marketów, bo nie wolno używać wózków widłowych w momencie, kiedy w
      sklepie znajdują się klienci!!!!! Dlatego zakaz wprowadzania dzieci, jest z
      sufitu i bezprawny!!!!
      • jankes775 Re: Co klientom wolno w sklepie 07.06.07, 23:38
        Nie no, stary, teraz to przegiąłeś. A jak pracownik ma towar z górnych półek
        (tam gdzie się trzyma palety z zafoliowanymi towarami), wyłożyć na półki
        dostępne klientom? Na własnych plecach znosić po jednej zgrzewce? A jak z
        magazynu rozwieźć towar na półki? Też na własnych plecach? A może w ogóle
        towaru nie rozkładać w trakcie otwarcia sklepu? Tylko wtedy skąd klient weźmie
        poszukiwaną rzecz jak się skończy? Trzeba stworzyć warunki, gdzie bezpiecznie
        można dzieci zostawić (kącik zabaw), a nie mnożyć absurdalne przepisy.
        • pos3gacz Re: Co klientom wolno w sklepie 08.06.07, 00:00
          jankes775 napisał:

          > Nie no, stary, teraz to przegiąłeś. A jak pracownik ma towar z górnych półek
          > (tam gdzie się trzyma palety z zafoliowanymi towarami), wyłożyć na półki
          > dostępne klientom? Na własnych plecach znosić po jednej zgrzewce? A jak z
          > magazynu rozwieźć towar na półki? Też na własnych plecach? A może w ogóle
          > towaru nie rozkładać w trakcie otwarcia sklepu? Tylko wtedy skąd klient
          weźmie
          > poszukiwaną rzecz jak się skończy? Trzeba stworzyć warunki, gdzie bezpiecznie
          > można dzieci zostawić (kącik zabaw), a nie mnożyć absurdalne przepisy.
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          Synku od tego są hale magazynowe, na terenie sklepu nie powinno się wykładać
          towarów wyżej niż 2-2,2 m.
          • mniklas5 Re: Co klientom wolno w sklepie 08.06.07, 00:44
            w nocy wyklada sie towar, poza tym kazdy ma kosz , lub koszyk torby kladzie sie
            lub wiesza na wozku, ja po prostu nie rozumiem dlaczego traktuje sie ludzi w
            ten sposob, przeciez oni przejda do konkurencji, robienie zdjec nigdzie nie
            jest zabronione, konkurencja nie potrzebuje twoich zdjec bo ma lepsze, bzdury
            ktos pisal z Teksasu, ten ochroniarz nie mial o niczym pojecia
        • jmwp1 Re: Co klientom wolno w sklepie 08.06.07, 16:21
          Pracownik może spokojnie nawet żąglowac i rzucać towarem na terenie całej hali
          sklepowej i rozpędzać się wózkiem widłowym na 50 km na godzinę nie zwracając na
          nic uwagi ale wtedy jak NIE MA KLIENTOW W SKLEPIE!!!!!! Określają to przepisy
          BHP!!!!! Prawo jest prawem i trzeba go przestrzegać! Kwestie logistyczne
          centrów handlowych nie powinny interesować klientów!!!! To jest ich sprawa!
          Rozumiem, że ze względu na oszczędności hipermarkety nie chcą zatrudniać ludzi
          w godzinach nocnych, bo muszą im wtedy więcej płacić, dlatego nagminnie łamią
          prawo!!! A spadające towary nie są tylko zagrożeniem dla dzieci, ale również
          dla dorosłych!
    • makumba2000 Co klientom wolno w sklepie 08.06.07, 06:02
      No niech mnie tylko spróbują zahaczyć o zapisywanie cen albo robieniu sobie
      zdjęć w sklepie.
    • soemi Co klientom wolno w sklepie 08.06.07, 08:03
      Zakaz wpuszczania dzieci do makro łamie prawa swobody w państwie demokracyjnym.
      Zapis w regulaminie na któy klient musi się zgodzić jest niezgdodny z
      konstytujją gwarantującą równe prawa dla wszystkich obywateli. Ciekwe kiedy
      sprawa znajdzie finał w sądzie?!
      • ochach Re: Co klientom wolno w sklepie 08.06.07, 08:19
        ????
        że co?
        a to że w klubie stoi bramkarz i nie wpuszcza bez krawata to też lamanie
        swobody?
        chyba sklep może sobie zadecydować. a Ty możesz nie przychodzić.
        • pawwas Re: Co klientom wolno w sklepie 08.06.07, 09:17
          > ????
          > że co?
          > a to że w klubie stoi bramkarz i nie wpuszcza bez krawata to też lamanie
          > swobody?
          > chyba sklep może sobie zadecydować. a Ty możesz nie przychodzić.

          Tyle ze klub mówi wyrazen ze obowiazuja takie a takie zasady( wstep za
          okreslonymi zasadami ) a sklep w swojej ofercie , nie pisze ze np: z plecakiem
          nie wpusczamy czy tez obszerna kurtka itp:. jak sklep jest ogonlno dostepny to
          nie moga ograniczac i tyle
          • wielki_czarownik Bzdura 08.06.07, 11:02
            Nie myl oferty z regulaminem sklepu. W każdym Makro masz do wglądu regulamin korzystania ze sklepu a na dodatek zaznajamiasz się z nim kiedy wyrabiasz sobie kartę wejściową.
            • przypadek Re: Bzdura 08.06.07, 14:28
              Makro jest wyjątkiem, ze względu na PODPISYWANY (żaden wywieszki czy napisy mocy
              prawnej nie mają) regulamin. Można powiedzieć że to raczej zamknięty klub niż
              sklep, ale co kto lubi.
              • wielki_czarownik Re: Bzdura 08.06.07, 15:07
                A nieprawda. Regulamin ma moc prawną także jeśli go nie podpiszesz. Zgodnie z prawem akceptacja może nastąpić także w sposób dorozumiany. Np. w sklepie nie podpisujesz umowy kupna-sprzedaży bułki, ale zawierasz umowę w sposób ustny, a czasami nawet bez słowa (hipermarket).
                • przypadek Re: Bzdura 08.06.07, 16:04
                  Hie hie to ja mam u siebie w domu regulamin, że kto znajduje się w promieniu 300
                  km, powinien mi płacić codziennie po 100 zł. Nr konta prześlę pocztą :)

                  • wielki_czarownik Re: Bzdura 08.06.07, 23:35
                    I regulamin sobie w tyłek wsadź, bo nie masz prawa decydować o tym, co się dzieje w przestrzeni publicznej. Natomiast możesz wprowadzić zasadę, że wstęp do TWOJEGO PRYTWATNEGO domu kosztuje 100 PLN. Masz prawo.
    • wesoly_siewca_pesymizmu Gadacie głupoty. 08.06.07, 08:24
      Zrozumcie wreszcie, że nie chodzi o łamanie swobód tylko o bezpieczeństwo
      rozszalałych bachorów. W zwykłym supermarkecie nietrudno przywalić dzieciakowi
      koszykiem, a pomyślcie o makro. Tam wózek kliencki można załadować całą
      furgonetką soków, piwa, puszek itd. To waży dobre kilkaset kilo, a zza takiej
      konstrukcji nie widać metrowego szczyla. O tragiczny w skutkach wypadek
      nietrudno, zwłaszcza, że dzieci nie patrzą co się dookoła dzieje i biegają gdzie
      popadnie.
      Podobna sytuacja z wózkami widłowymi, operator takiego urządzenia może nie
      dostrzec dzieciaka zza palety.
      Takie zakazy powinny objąć również supermarkety wielkopowierzchniowe bo jak
      widzę rodzice nie do końca zdają sobie sprawę z zagrożeń i nie przejmują się
      swoimi pociechami.
    • kiecaj Co klientom wolno w sklepie 08.06.07, 10:38
      "Klient może mieć problemy, jeśli zdecyduje się... spisywać ceny produktów."
      Przecież wtedy taki klient ma niezbity dowód, że towar na półce ma inną cenę niż
      przy kasie. I to jest bolączką sklepów! Będąc w Media Markt w Warszawie (M4),
      spotkałem się z interwencją kierownika stoiska robotów kuchennych, który na
      moich oczach zmienił cenę z niższej na wyższą ( już po próbie wyłudzenia wyższej
      ceny w kasie) wmawiając mi, że taka była od zawsze. Nawet wymógł poświadczenie
      nieprawdy na swojej pracownicy. Będący świadkami inni klienci, kiwali głowami z
      politowaniem i dezaprobatą dla bezczelnych działań kierownika stoiska.
      Wtedy też pomyślałem o konieczności zakupu telefonu z aparatem i robienia zdjęć
      przed zdjęciem towaru z półki. Na powyższym przykładzie widać, że sklepy
      obawiają się dokumentowania ich złodziejskich praktyk. Tak złodziejskich.
    • majanowa Co klientom wolno w sklepie 08.06.07, 12:29
      Pracowałam kiedys w popularnej restauracji we Włoszech. Szczyt sezonu, pełny
      lokal, grupki ludzi czekający na wolny stolik, blokujacy przejścia do dalej
      położonych stolików. Kelnerzy prcujący w upale, noszacy gorace dania, wrzace
      zupy, itp. a miedzy ich nogami szalejace bachory, na które zadowoleni z chwili
      spokoju rodzice nie zwracali w ogóle uwagi.
      Jak ktoś czegos takiego nie doświadczył, to nie zrozumie, jak bardzo mozna
      nienawidziec wtedy dzieci (a ich rodziców miec ochote wychlastac po gebach).

      Majka (matka małej Lenki)
    • lubawa1 dawna huta Wincentego Prostowskiego ??? 08.06.07, 14:18
      ... przy dawnej hucie Wincentego Pstrowskiego.
      A cóż to za dziwo ta "dawna huta Wincentego Prostowskiego"?

      W okolicy jest tam wprawdzie huta, ale ani ona "dawna" ani do Pstrowskiwgo nie
      należała, ani jego imienia nie nosiła.

      Pewnie wrażliwy dziennikarz tak się przejął losem umęczonej przez makro pani
      Oli, że ze wzruszenia nawet nie sprawdził o czym pisze. Ckliwe, acz niechlujne
      biedactwo z tego dziennikarza.
      • andrzej.sawa Re: dawna huta Wincentego Prostowskiego ??? 08.06.07, 14:34
        Jest "drobny" problem o który prawie nikt nie pamięta - Makro nie jest sklepem
        ogólnie dostępnym.Wejście jest reglamentowane kartą.
    • sklerozatoja Re: Co klientom wolno w sklepie 08.06.07, 16:41
      taka durna sprawa. Wedłu przepisów wózkami widłowymi nie wolno jeździć na
      terenie pełnym cywilów, zakładanie plastykowych łańcuchów jest tylko naciaganiem
      prawa. Kontrole powinny temu przeciwdziałać.
      Ale w tym przypadku - Makro, klient godzi się podpisując regulamin, więc jego
      nie dopatrzenie w czym słusznie pracownicy Makro nie pozwalają do łamania
      regulaminu.
      Inna sprawa jest z tzw. ochroniarzami. Rozumiem, że pracownik takiej ochrony nie
      ma najtęższego umysłu, bo w tej pracy nie za to się płaci. Jednak grożenie i
      zachowanie wysoce niekulturalne wobec klientów jest nie do przyjęcia. Niestety
      kierownictwo sklepów nic nie robi sobie z takich skarg. A i potem trzeba uwazać,
      czy jakiś ochroniarz nie idzie za tobą z gazem w ręku (co niestety mi się
      zdarzyło). Jednak jestem zwykłą (czyli trzeciej kategorii) obywatelką tego
      małozabawnego kraju i nie stać mnie na zaskarażanie sklepu.
    • skaara Co klientom wolno w sklepie 23.06.07, 15:43
      Zimą wszedłem do Biedronki z zamiarem kupienia czekolady. Miałem na sobie czarną czapkę i brodę i wąsy. Kiedy podszedłem do półki z czekoladą, naprzeciw mnie stanęła jedna z pracownic, założyła sobie ręce na piersi i zaczęła się na mnie bezczelnie gapić. Gdy ją zapytałem, czy coś ode mnie chce, odparła, że nic i stała dalej. Przeszedłem więc w inny punkt sklepu, owa pracownica poszła za mną i dalej stała ostentacyjnie mi się przyglądając. Dopiero jak zarządałem widzenia się z jej kierownikiem, uciekła do swoich obowiązków. Kierownika niestety nie było, ale więcej już swojej nogi w Biedronce nie postawiłem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka