Dodaj do ulubionych

Jak się leczą Amerykanie

17.06.07, 09:16
kapitalistyczna logika nie służy dobru całego społeczeństwa, tylko elitom
kosztem reszty - oczywista prawda, po raz kolejny wyłożona...
Obserwuj wątek
    • skac29 Re: Jak się leczą Amerykanie 17.06.07, 13:26
      Sprywatyzujmy szpitale i przychodnie, a nie ubezpieczenie
      • tetlian Re: Jak się leczą Amerykanie 17.06.07, 20:55
        Najgorsze co może być to zagmatwana biurokracja w służbie zdrowia.
        • llukiz W gazecie jak zwykle idioci wypisują 27.06.07, 08:55
          Pomijając fakt że artykuł jest głupi i tendencyjny to w USA jest drogo właśnie z
          powodu ubezpieczeń. Poczytajcie korwina-mikke
          korwin-mikke.blog.onet.pl/
          • mario-radyja BARDZO Dobry artykuł. gratulacje dla GW 27.06.07, 11:22
            Właśnie tak wyglądają fakty w USA, tylko wytresowani idioci od oszołoma Korwina-
            Mikke tego nie widzą, bo im ideologia przesłania oczy.

            Ochrona zdrowia to nie jest zwykły biznes.
            • pol_glish Re: BARDZO Dobry artykuł. gratulacje dla GW 27.06.07, 12:49
              mario-radyja napisała:

              > Właśnie tak wyglądają fakty w USA, tylko wytresowani idioci od oszołoma
              Korwina
              > -
              > Mikke tego nie widzą, bo im ideologia przesłania oczy.
              >
              > Ochrona zdrowia to nie jest zwykły biznes.

              Masz racje, wyglada mi na to ze Ci ktorzy w US nie mieszkali znaja lepiej ten
              Kraj niz my po 19 latach zycia, zabawne!!!!!
              • sklld Re: BARDZO Dobry artykuł. gratulacje dla GW 27.06.07, 22:37
                Co więcej, w USA jedną z najczęstszych przyczyn śmierci jest błąd lekarski. A
                chyba przy tych cenach lekarze mogliby zabijać chociaż poniżej pół miliona osób
                rocznie :)

                www.chattanoogahealth.com/Articles/2135/1/Doctors_May_Be_Third_Leading_Cause_of_Death.aspx
                www.newmediaexplorer.org/sepp/2003/10/29/medical_system_is_leading_cause_of_death_and_injury_in_us.htm

              • pendrek_wyrzutek pol_glish: "Ci ktorzy w US nie mieszkali" 28.06.07, 05:22
                pol_glish napisała:

                > Masz racje, wyglada mi na to ze Ci ktorzy w US nie mieszkali znaja lepiej ten
                > Kraj niz my po 19 latach zycia, zabawne!!!!!

                No i jak to jest naprawde?
            • waga37 Re: BARDZO Dobry artykuł. gratulacje dla GW 28.06.07, 02:37
              Tez uwazam, ze artykul dobry.
              Z zycia wziete, tak faktycznie jest!
              Wiadomo, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Kazdy ma swoje
              doswiadczenia w tym temacie, i tym samym wyrobiona mniej wiecej opinie.
              Jak kazdy system, i amerykanski nie jest doskonaly, ma swoje zalety i wady.
              Mam prownanie, poniewaz mieszkalam przez wiele lat zarowno w Polsce jak i w
              Holandii, pozniej w Wielkiej Brytanii a obecnie w Stanach. Mialam ubezpieczenia
              zarowno publiczne/panstwowe jak i prywatne, zaleznie od aktualnej sytuacji
              finansowej i statusu w danym panstwie w danym momencie. Doswiadczylam roznych
              sytuacji zyciowych, i osmielam sie stwierdzic, ze nie ma idealnego rozwiazania
              dla wszystkich. Zawsze sie znajdzie ktos nie zadowolony.
              Amerykanski system jest jednym z najdrozszych, ale to nie znaczy najgorszych.
              Mimo wszystko, i tak uwazam ze jest jednym z lepszych, a napewno duzo lepszy od
              polskiego.
              To ze wielu ludzi jest tu bez ubezpieczenia, to nie jest tylko wina systemu.
              Wiekszosc z tych bez ubezpieczenia sama wybiera taka opcje, miedzy innymi
              dlatego ze maja taki wybor. W koncu to jeden z najbardziej demokratycznych
              krajow na swiecie. Ten co pali papierosy, pomimo tego iz wie czym to grozi,
              bierze to ryzyko, jego decyzja. Wielu ludzi ktorych tu znam nie maja
              ubezpieczenia na zdrowie (stekaja ze drogo) ale na markowe ubrania, buty,
              okulary sloneczne, drogie zegarki, restaurowanie sie co drugi dzien w
              najlepszych miejscach i zakupy w najdrozszych sklepach oraz wakacje kilka razy
              do roku ich stac. Ich wybor.
              Wszystkie dzieci ktore maja obywatelstwo amerykanskie maja prawo do 100%
              bezplatnego leczenia. Najnowsze technologie, aparature, wszystko co potrzeba. W
              polsce czesto (szczegolnie w mniejszych miejscowosciach) albo w ogole nie ma
              specjalistycznej aparatury, jak juz zakupia aparature to nie ma przeszkolonych
              osob ktore by ja mogly obsluzyc, a jak juz nawet wszystko dziala, to na kazdy
              zabieg czeka sie miesiacami jak nie latami (aktualnie w mojej najblizszej
              rodzinie ktos juz przeszlo rok czeka na operacje).
              Tutaj moze drogo, ale przynajmniej nie trzeba czekac na operacje czy przeszczep
              tak dlugo ze az za pozno sie robi. A drogo, bo taki co placi, placi za siebie i
              za druga osobe. Lezalam tu w szpitalu pare razy jak rodzilam. Lepszego
              szpitala, lekarzy, obslugi i wszystkiego co zwiazane bylo z moim pobytem w
              szpitalu nie moge sobie zyczyc. Na koniec dostalam taki rachunek az mi sie
              wierzyc nie chcialo. Cale szczescie, ze mam dobre ubezpieczenie. W pokoju obok
              mnie lezaly kobiety ktore mialy taka sama obsluge, tych samych lekarzy,
              wszystko super, a nie zaplacily ani centa, bo bez ubezpieczenia. I kto za to
              zaplacil? Przeciez szpitale tu sa wszystkie prywatne, a lekarze maja obowiazek
              udzielic pomocy wszystkim ktorzy tego potrzebuja. Cala ciaze taka do lekarza
              nie pojdzie, nie bedzie sobie robic badan kontrolnych ani nic, jak sie porod
              zaczyna przyjwiaza ja do szpitala i dostanie wszystko to samo co pacjentki z
              prywatnym ubezpieczeniem, za wyjatkiem osobnego pokoju. No i nie pozostanie po
              porodzie w szpitalu 3 czy 5 dni lecz jeden albo najwyzej dwa. To samo sie tyczy
              wszystkich osob ktore ulegaja wypadkom na drogach i w innych miejscach
              publicznych i nie tylko. Jezeli taka osobe przywiezie pogotowie, nikt sie jej
              nie pyta czy ma ubezpieczenie, tylko ratuja zdrowie i zycie, a dopiero potem
              sie zaczyna wyjasnianie kwestii biurokratycznych.
              Znam tu wiele osob legalnie i nie legalnie mieszkajacych badz przebywajacych
              tymczasowo z wizyta, ktorzy gdy potrzebowali pomocy bez wachania dzwonili po
              pogotowie, obojetnie czy maja czy nie maja ubezpieczenia. Nigdy nikomu nie
              odmowili pomocy, a rachunki za szpital i specjalistyczne badania obegajace nie
              raz na setki czy dziesiatki tysiace dolarow reguluje za takie osoby panstwo.
              Szpitale tu maja tez specjalne pule na takie przypadki. Przypadkow mozna by
              mnozyc, ale zo dlugo by pisac. Tak czy inaczej, nie taki diabel zly jak go
              maluja.
              • bazyl33 Re: BARDZO Dobry artykuł. gratulacje dla GW 28.06.07, 03:59
                jesli szpitale sa prywatne to dlaczego piszesz ze panstwo za to placi jesli
                pacjent nie ma forsy.W takim razie wynika z tego ze tylko glupcy wykupuja
                ubezpieczenia.... Czy nigdy nie slyszalas ze ludzie traca dorobek swojego zycia
                gdy zachoruja a nie maja ubezpieczenia.Szpitale oddaja sprawe w rence tzw.
                collection agency ktora to gania czlowieka do upadlego a jesli nie moze
                sciagnac pieniedzy od goscia to wchodza mu na pensje i z kazdego czeku gosc
                placi to co jest winny.Waga37 nie wiem gdzie mieszkasz, ale to tutaj nie
                wyglada tak rozowo jak piszesz.Porownujac lekarza polskiego do kanadyjskiego
                ten pierwszy bije drugiego na glowe, dlaczego bo potrafi myslec i wyciagac
                logiczne wnioski.
            • obrazoburca Re: BARDZO Dobry artykuł. gratulacje dla GW 28.06.07, 13:35
              > Ochrona zdrowia to nie jest zwykły biznes.

              a co to jest?
          • pol_glish Re: W gazecie jak zwykle idioci wypisują 27.06.07, 12:46
            Ilukiz, nie masz racji, artykul nie jest glupi ani tendencyjny. Mieszkalismy 19
            lat w US w zamoznym stanie Michigan i wiemy jak jest naprawde. Artykul mowi
            prawde.
          • kolargolo sam jestes idiota 27.06.07, 15:42
            ubezpieczenia sa dobrowolne, nie musisz byc ubezpieczony jak nie chcesz albo
            jak ci za drogo. jest bardziej wolnorynkowo niz w Europie a srednio jakosc
            uslug nie jest wcale lepsza. Wolny rynek to lekarstwo na wiekszosc problemow,
            ale nie na wszystkie.
            • xxv Bałamutny artykuł 27.06.07, 16:18
              Osobom chcącym poznać niezmanipulowany przez lewicę obraz sytuacji polecam link:

              korwinmikke.blogbank.pl/2007/05/23/leki/
      • psyche29 Re: Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 13:59
        Wszystko powinno być sprywatyzowane, bo nic tak konia nie tuczy jak pańskie oko...
        • paliwodaj Re: Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 16:40
          ja po 6 latch zycia tutaj w USA , stwierdzam niestety ze oni nie lecza, bo gdy
          wylecza pacjenta to nie bedzie juz z niego korzysci finansowych.
          To samo mowi moja kolezanka, matka synka z porazeniem mozgowym. W domu ma
          prawdziwie kosmiczne urzadzenia, ktore ulatwija im zycie. Dziecko mowi mimo
          porazenia mozu, jednak w szkole wcisneli mu jakis komputer do mowienia za
          kilkanascie tysiecy dolarow i kazali mu nie mowic a uzywac komputera.
          Fizykoterapia jaka otrzymuje dziecko to porazka i smiech w porownaniu z tym co
          dziecko jest w stanie dostac w Polsce, gdzie rodzina regularnie jezdzi co roku
          na wczasy rehab. Gosia czesto mi powtarza ze oni na Matku tylko biznes robia.

          Inny, juz moj przypadek z ostatnich chwil. Jestem w ciazy, I trymestr, czuje
          sie bardzo zle, jednak nie moglam miec do tej pory badania krwi i innych
          podstawowych badan bo na pierwszej wizycie , ktora jest ginekologiczna , nie
          poloznicza, nie moglam miec tych badan, bo ubezpiecznie ich jeszcze nie
          pokryje. Oni tylko stwierdzaja ze ja jestem w ciazy i pytaja skad ja o tym
          wiem. Badanie USG wyznaczyli mi super szybko bo za 3 tygodnie !!!!
          Inne fakty: czas oczekiwania na wizyte u logopedy: ok 6 miesiecy, do psychologa
          malo kto ma szanse pojsc bo to rarytas i niewiele ubezpieczen pokryje.

          Nic tylko umrzec w tej "kochanej " Ameryce, w Polsce moze nie maja takich
          warunkow w szpitalach, ale wiedze niesamowita. Amerykanskim lekarzom przydaloby
          sie chociaz 50 % wiedzy polskich kolegow po fachu.
          I nie mowicie mi kochani ze to bzdury, wiem bo bywamy w Polsce i mieszkamy w
          Stanach, dlatego moge porowywac
          • mindflayer Re: Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 17:40
            Jako lekarz (jeden z najbardziej znienawidzonych polskich zawodów) dziękuję za
            komplement pod naszym adresem :).
      • mindflayer Sprywatyzować??? 27.06.07, 17:37
        Już teraz prywatne placówki nie kontraktują niczego z NFZ. Ciekawe czemu?
        Czyżby dlatego, że NFZ fatalnie płaci?

        Państwowy szpital musi kontraktować w NFZ (politycy egzekwują ten obowiązek
        obsadzając dyrektorów szpitali) i nie może odmówić kontraktu, nawet jeśli
        szpital ponosi straty (przepisy o publicznych ZOZ). A prywatny może robić co
        chce i umie liczyć.
    • eva15 zdrowie i życie nie są dobrem wolnorynkowym 17.06.07, 22:13
      "Wolny rynek działa wówczas, gdy konsument wie, co kupuje, i jest w stanie
      podejmować decyzje racjonalne. Medycyna jest jednak na tyle skomplikowana, że
      bardzo niewielu ludzi potrafi samodzielnie ocenić oferowany im "towar". Dużo
      łatwiej porównać zalety (i ceny) dwóch telewizorów w supermarkecie niż dwóch
      różnych terapii. "

      Nie w tym rzecz. Każdy student ekonomii wie, bo go tego uczą, że usługi
      medyczne nie są typowym dobrem (wolno)rynkowym, bo zdrowie i życie nim nie
      jest. Wolność w kapitaliźmie to również wolność wyboru konsumenta, czyli jak mi
      się telewizor nie podoba lub wydaje mi się być za drogi to go NIE KUPUJE. Mam
      wolny wybór i nie odbija się to na moim zdrowiu czy życiu. Jeśli jednak
      zrezygnują z jakiejś usługi medycznej to moje zdrowie czy życie mogą być jak
      najbardziej zagrożone. Czyli w miejsce wolnego wyboru pojawia się przymus
      ratowania za wszelką cenę tego, co najcenniejsze. Za wszelką cenę - na tym
      właśnie jedzie zachłanny US-system zdrowotny niczym na łysej kobyle. Jest to
      brutalny wyzysk bazujący na sytuacji przymusowej.

      W cywilizowanych państwach w taki obszar wkracza regulacyjnie państwo, bo PO TO
      istnieje, by bronić życia i zdrowia obywateli. W mniej cywilizowanych państwach
      plecie się ludziom androny o prawdziwej wolności wyboru - bo w końcu tak
      naprawdę przymusu nie ma. Zawsze można umrzeć zamiast pójść do lekarza i dać
      się leczyć.
      • panistrusia Re: zdrowie i życie nie są dobrem wolnorynkowym 27.06.07, 09:11
        TO co piszesz jest prawdą, ale tylko, gdy ktoś nie ma dylematu: buty dla dziecka
        na zimę czy np. badania ogólne. Nic mnie nie boli, więc lepiej dziecku buty kupię.

        Z resztą popatrz na zęby Polaków, zwłaszcza tych na wsi, na wschodzie.
        • uii Bzudra. Bez wiekszosci wolnorynkowych produktow 27.06.07, 15:25
          czlowiek sie nie obedzie. Prawde mowiac dziwna logika. Przezyj bez pradu w
          zimie, albo bez ubrania. A bez wody ile wytrzymasz? A to sa wolnorynkowe
          towary. Towarem wolnorynkowym zdrowie nie jest (raczej nie powinno byc) z
          innego powodu: z takiego że jeden czlowiek przez cale zycie ani raz sie nie
          przeziebi, a inne dziecko, ktore urodzi sie np. z wada genetyczna, musi miec
          super drogie leczenie przez cale zycie, albo czlowiek z choroba przewlekla,
          ktory lezy caly czas w szpitalu. Jezeli tego drugiego nie chcemy skreslic,
          pierwszy musi na niego pracowac.
          • eva15 Re: Bzudra. Bez wiekszosci wolnorynkowych produkt 27.06.07, 23:22

            Oczywiście, że przeżyjesz. tysiące lat ludzie nie kupowali ubrań i nie mieli
            prądu. i przeżywali.
      • obrazoburca Re: zdrowie i życie nie są dobrem wolnorynkowym 28.06.07, 15:23
        Pieprzysz Kochanie.

        Zdrowie i zycie JEST TOWAREM i warte jest dla 'państwa' tyle, ile wynosi zwrot (we wzroście PKB) w pracy 'uzdrawianego' mieszkańca.

        Wolność polega na możliwości decydowania o WSZYSTKICH dziedzinach własnego życia.
        Na mozliwości wyboru religii, koloru ubrania, partnera zyciowego, rodzaju moralnosci, gatunku bielizy czy w koloru zasłon w bawialni... oraz tego, czy chce się zyc czy nie.
        Jedyną granica wolności jest ingerencja w analogiczne prawa ograniczające wolnosci innych.
        Zatem do zaistnienia 'wolności' jest potrzebna 'sprawiedliwość'.

        Odebranie możliwosci decydowania o własnym stanie zdrowia czy życia, jest de facto sprowadzeniem roli obywatela do 'zasobu ludzkiego', który właściciel będzie eksploatował tak długo, jak będzie mu sie podobało.

        Żywność i ubrania (w nierównikowych strefach klimatycznych) jest równiez (o ile nie przedewszystkim - w końcu to od tych czynników zaczynaja sie choroby) 'typowym dobrem' cywilizacyjnym. Czy Ci się to podoba czy nie.

        Problem nie tkwi w demagogicznych frazesach. Problem tkwi w konstrukcji prawnej (min. praw patentowych) przedkładającej prawo do majątku nad prawo do zycia.
    • fagay Re: Jak się leczą Amerykanie 18.06.07, 03:07
      Polecam znakomita, choc troche przydluga analize:

      www.mises.org/fullstory.aspx?Id=1749
    • zdzisiek66 Re: Jak się leczą Amerykanie 18.06.07, 10:03
      > kapitalistyczna logika nie służy dobru całego społeczeństwa, tylko elitom
      > kosztem reszty

      identycznie jak logika socjalistyczna
    • matrek Autor zapomina, ze nie tylko pieniadze sie licza. 18.06.07, 11:26
      Kto spedzil troche czasu w szpitalach polskich i w szpitalach amerykanskich,
      zapewne wi o czym pisze.

      Kilka miesiecy tremu, u amerykanskim szpitalu urodzilo mi sie dziecko, w 7
      miesiacu ciazy i dwa miesiace lezalo na noworodkowym oddziale intensywnej
      opieki. Wszystkim matkom, dzieciom i rowniez ojcom w Polsce, zycze takiej opieki
      medycznej i takiej zyczliwosci i przyjaznosci personelu jak w szpitalach
      amerykanskich.

      Trudno to w ogole porownywac, nawet do najdrozszych prywatynych szpitali w
      Polsce. Wszelkie porownania do innych lig, sa zbyt slabe, a to co najbardziej
      rzuca sie w oczy, to roznica w takich aspektach, ktora nie wymaga wielkich
      nakladow finansowych - traktowanie pacjenta jak podmiotu i najwazniejsza osobe w
      szpitalu, a nie jak przedmiot, obiekt leczenia.
      • idonea Fakt, szpitale są cudne 18.06.07, 18:12
        Najmilej pamietam moment, kiedy lekarka rodzinna zlecila mi echo serca w
        miejscowym szpitalu. Nie bylo wielkiego zagrozenia, ale na wszelki wypadek...
        Badanie bylo na swiatowym poziomie i trwalo 10 minut. Dwa tygodnie pozniej
        dostalam rachunek na 7 tysiecy dolarow. Po miesiacach awantur telefonicznych, i
        tylko dlatego, ze w dziale finansow szpitala pracowala Polka z Warszawy,
        zmniejszono kwote do 3,3 tysiaca. To badanie kosztuje w Polsce 100 zl.
        Najciekawsze jest to, ze szpital "nie ma prawa" informowac mnie o kosztach
        badania z góry, czyli rynek i prawo wyboru, na przykład tanszej uslugi w innej
        klinice, jest kompletna fikcja.
        Inny kwiatek - badanie krwi. Drobiazg, tylko ok. 200 dol. Ciekawe jest jednak,
        ze zeby je wykonac przechodze przez rece 9 pracownikow sluzby zdrowia.
        Recepcjonistka w przychodni; pielegniarka, ktora mnie wazy i mierzy, lekarka
        wypisujaca skierowanie; pani, ktora prowadzi mnie do laboratorium, bym sie nie
        zgubila przechodzac przez szpital; recepcjonistka w laboratorium; pani, ktora
        prowadzi mnie do rejestracji; pani w rejestracji spisujaca moje dane,
        pielegniarka, ktora prowadadzi mnie do gabinetu zabiegowego; inna pielegniarka
        pobiera krew. Kto placi za ten cud efektywnego zarzadzania? Ja.
        • matrek Re: Fakt, szpitale są cudne 22.06.07, 22:27
          A ja mam przykaldy akurat odwrotne, kiedy nie bylo najmniejszego problemu z
          otrzymaniem discountu za transport helikopterem na dystansie 150 mil ze szpitala
          do szpitala z 19.000 USD na $1900, czy z $22.000 na $8.000 za tydzien lezenia w
          szpitalu na jednoosobowej sali i operację. I to w prawdopodobnie najlepszym
          szpitalu na Florydzie.
          • 1maruti1 Re: Fakt, szpitale są cudne 27.06.07, 10:18
            Wow... jedyne $8000 :)
            • matrek Re: Fakt, szpitale są cudne 27.06.07, 10:24
              1maruti1 napisał:

              > Wow... jedyne $8000 :)
              >
              >

              Wez pod uwage, ze 8000 dol w USA ma inna realna wartosc niz w Polsce
              • 1maruti1 Re: Fakt, szpitale są cudne 27.06.07, 10:26
                taaa... i tak $8000 to 1/5 zarobkow rocznych.

                niezle za tydzien ;)
                • matrek Re: Fakt, szpitale są cudne 27.06.07, 10:29
                  A uwazasz ze w Polsce ile kosztuje opieka medyczna? 1500 zl za dobe - za samo
                  lozko! Bez zadnych swiadczen medycznych!
                  • 1maruti1 Re: Fakt, szpitale są cudne 27.06.07, 10:34
                    1500 zł za samo lozko? :) prosze mnie nie rozsmieszac. nie wiem ile kosztuje
                    lozko w publicznej sluzbie zdrowia, ale w prywatnej ok. 200 zł w dobrej klinice.
                    • matrek Re: Fakt, szpitale są cudne 27.06.07, 10:37
                      Nie rozsmieszam, to sa oficjalne dane z kosztow pobytu w polskim szpitalu...
                      publicznym.
                      • 1maruti1 Re: Fakt, szpitale są cudne 27.06.07, 10:42
                        No to touche :)

                        Niezly absurd. Ale coz... nigdy nie mowilem, ze Polska jest pod tym wzgledem wzorem.
                        • matrek Re: Fakt, szpitale są cudne 27.06.07, 11:00
                          1maruti1 napisał:

                          > No to touche :)
                          >
                          > Niezly absurd. Ale coz... nigdy nie mowilem, ze Polska jest pod tym wzgledem wz
                          > orem.
                          >

                          Zaznaczam, tylko za korzystanie z lozka szpitalnegto przez dobe....
                          Ale chyba wszedzie na swiecie "lozko" jesat bardzoi drogie.

                          Gdy rodzisz w USA i porod odbywa sie bez komplikacji, czyli zalatwiasz sprawe w
                          kilka godzin i do domu, to tez placisz miedzy innymi za lozko. Tylko ze lozko -
                          w private room, ale to mniejwiecej standard - kosztuje wowczas ... 500 USD za
                          godzine... Jesli jednak masz jakies komplikacje, to wowczas na rachunku masz
                          przewaznie jakis pakiet, w ktorym nie liczy sie ceny okupowania lozka.
                          • waga37 Re: Fakt, szpitale są cudne 28.06.07, 02:58
                            pamietam, ze cena samego lozka w szpitalu holenderskim za dobe juz 15-cie lat
                            temu w przeliczeniu na dolary byla $500
                            • matrek Re: Fakt, szpitale są cudne 28.06.07, 03:11
                              wszedzie na swiecie lozko szpitalne jest cholernie drogie. Znacznie drozsze niz
                              w najbardziej eksluzywnym nawet hotelu.
                    • mindflayer Re: Fakt, szpitale są cudne 27.06.07, 17:44
                      Bo prywatna "dobra klinika" hoteluje 'klienta', a nie drogo leczy 'pacjenta'.
              • mario-radyja to 75% rocznej płacy minimalnej w USA 27.06.07, 19:21
                $5.15 * 40h * 52 week = $10,712
          • 1europejczyk Jest to przyklad, ktory swiadczy bardziej o 27.06.07, 21:49
            zlodziejskich marzach, ktore pozwalaja na taki upust niz o czymkolwiek innym.
            Prawdopodbnie placac 1900$ jeszcze zarabiali na tym 1000$ podobnie zreszta z
            leczeniem chociaz prawda jest, ze obecnie 500 € dziennie za lozko w europejskich
            szpitalach nie jest wyjatkiem.
            • matrek Re: Jest to przyklad, ktory swiadczy bardziej o 27.06.07, 22:26
              Tez zastanawialem sie nad tym, ale niech tam - byc moze ten helikopter uratowal
              zycie mojemu dziecku, wiec zaplacilem bez gadania.
          • waga37 Re: Fakt, szpitale są cudne 28.06.07, 02:55
            To fakt, ceny mozna tu negocjowac, o czym wiekszosc ludzi chyba nawet nie ma
            pojecia. W koncu szpitale sa tu prywantne.
        • matrek Co do kosztow jeszcze 22.06.07, 22:51
          Bez watpienia amerykanska medycyna nalezy do najdrozszych na swiecie, co
          zwiazane jest w duzej mierze z realnymi, a nie symbolicznymi - jak w Europie -
          odszkodowaniami dla ofiar bledow lekarskich (ciekawe co po 10.000 zlotych
          odszkodowania, dla pacjenta ktory w skutek bledu lekarza utracil np. noge),
          niemniej jednak np. supernowoczesna szczepionka przeciwgrypowa dla wczesniakow
          Synergies, ktora w USA jest obowiazkowa (3 razy, raz na miesiac) w USA kosztuje
          1500 dolarow sztuka i jest w calosci finansowana przez Medic Aid. Ta sama
          szczepionka, w Polsce kosztuje 6000 zl/sztuka, nie jest obowiazkowa i nie jest
          refundowana przez NFZ.
          • 1maruti1 Re: Co do kosztow jeszcze 27.06.07, 10:18
            Prosze cie. Nie porownuj w kolko Polski ze Stanami. Porownuj z Kanada czy z Francja.
            • matrek Re: Co do kosztow jeszcze 27.06.07, 10:25
              Nie wiem jak jest w Kanadzie, czy we Francji. Nie moge wiec z nimi porownywac.
              • uii Ludzie, ktorych w Europie skazuje sie na umarcie 27.06.07, 15:40
                W USA da sie wyleczyc. Ot, taki drobiazg. Zauwazcie, ile razy zbierano
                pieniadze na leczenia w USA np. dzieci z jakas powazna choroba? Nie ma cudów,
                to musi kosztowac.
                • mindflayer Re: Ludzie, ktorych w Europie skazuje sie na umar 27.06.07, 17:46
                  Nie ma cudów. Znam takich pacjentów. Leczyli się podobnie i bez fajerwerków,
                  ale znaaaacznie drożej.
                  • jackiesawicka Re: Ludzie, ktorych w Europie skazuje sie na umar 27.06.07, 18:04
                    Panie mindflyer, przerabiałam to na własnej skórze. Mój syn przez 6 lat był
                    leczony w krakowskiej klinice w Prokocimiu najpierw przez pana ordynatora, potem
                    przez jego konkurenta z oddziału. Pierwszy postawił złą diagnozę, a gdy po 3
                    latach przeszliśmy do konkurenta to się obraził i przestał się do nas odzywać.
                    Obaj wykonali na dziecku 3 zabiegi korygujące stopy końsko-szpotawe i wszystkie
                    3 zabiegi zostały spartaczone - do tego stopnia że obecnie nie ma mowy o tym
                    żeby mój syn kiedykolwiek był na 100% sprawny. Nie muszę chyba pisać jakie były
                    terminy zabiegów i jak wyglądał pobyt w szpitalu.
                    W prywatnym szpitalu w Chicago na zabieg czekaliśmy 2 tygodnie, a warunki były
                    takie o jakich mi się nie śniło. Nie płaciliśmy ani grosza, za wszystko zapłacił
                    szpital, dodam że nie z kieszeni podatników bo szpital działa charytatywnie i
                    jest własnością masonów. Pokryli również koszt łusek i rehabilitację. Obecnie
                    mój syn chodzi, wprawdzie jedną stópkę jeszcze trzeba będzie korygować ale mamy
                    nadzieję że już bez interewencji chirurgicznej.
                    • mario-radyja No to miała pani szczęście 27.06.07, 19:29
                      Pani syn dostał po prostu los na loterii, bo inaczej tego nie da się nazwać.

                      Szpital może sobie działać charytatywnie jak ktoś na niego charytatywnie płaci.
                      NIGDY pieniędzy charytatywnych nie starczy, żeby taką opieką objąć 100%
                      ludności, bo na to jest potrzebna duża część PKB. Pani przykład absolutnie nie
                      jest dowodem przewagi systemu amerykanskiego nad jakimkolwiek innym.

                      To tak jakby pani stwierdziła, że w USA jest lepiej, bo ktoś znajomy wygrał na
                      loterii 100 mld USD i teraz jest szczęśliwy. No tak, ale przeciętny człowiek
                      nie wygrywa na loterii...
                      • jackiesawicka Re: No to miała pani szczęście 27.06.07, 19:48
                        > To tak jakby pani stwierdziła, że w USA jest lepiej, bo ktoś znajomy wygrał na
                        > loterii 100 mld USD i teraz jest szczęśliwy. No tak, ale przeciętny człowiek
                        > nie wygrywa na loterii...

                        Moje wypowiedź tyczyła postu powyżej, a nie systemu opieki zdrowotnej w USA,
                        który faktycznie kuleje.
                        A jeśli chodzi o Demokratów i ich propozycje, to nawet część Demokratów nie
                        zgadza się z propozycjami które wyśnił sen. Edwards. Np. Barack Obama chce m.in.
                        dokładnej kontroli ubezpieczeń prywatnych i obniżenia niepotrzebnych kosztów,
                        żeby każdy mógł sobie na nie pozwolić. Nie jestem zwolenniczką Obamy, ale ten
                        pomysł jest na pewno interesujący. Można zresztą o nim poczytać tu:
                        www.barackobama.com/issues/healthcare/
                    • jackiesawicka Re: Ludzie, ktorych w Europie skazuje sie na umar 27.06.07, 19:32
                      Ochłonęłam, przeczytałam i zdałam sobie sprawę że moje wypowiedź mogła zostać
                      źle odebrana, a mnie chodziło głównie o te fajerwerki ;)
                      Nie chciałam atakować polskich lekarzy, bo faktycznie zrobili co mogli.
                      Pretensje mam jedynie do pierwszego genetyka z którym mieliśmy do czynienia.
                      Pierwsza diagnoza brzmiała: artrogrypoza. Badania u genetyka polegało na
                      położeniu rozebranego dziecka na łóżku badań, a lekarz popatrzył, pokiwał
                      głową... i na tym się skończyło. Uznał że ortopeda miał rację, jak sie potem
                      okazało, gó.. prawda, ale trudno mieć do ortopedy pretensje. Druga, poprawna
                      diagnoza brzmiała: zespół Ehlersa-Danlosa. Tym razem trafiliśmy na kompetentną
                      lekarkę genetyki. Niestety, z racji rzadkości choroby i jeszcze rzadszego
                      wyłapywania jej u małych dzieci, od prawie wszystkich lekarzy słyszeliśmy, że
                      wprawdzie uczyli sie o niej ale "na żywo" mają z nią pierwszy raz do czynienia.
                      Nikt nie miał pojęcia w jaki sposób robić zabiegi żeby przykurcze nie powracały
                      i były to eksperymenty. Dopiero w Chicago się z tym uporano, bo mieli z tym
                      doświadczenie - synkowi przeszczepiono ścięgna, tzn. zamieniono je miejscami.
                      Efekt znakomity, syn chodzi bez łusek, choć wciąż jeszcze się bardzo męczy. I co
                      najważniejsze, przykurcze nie wróciły.

                      "Fajerwerki" polegały nie tylko na tym że ortopedzi wiedzieli czym to ugryźć.
                      Podczas pierwszej wizyty zapoznano się z dokumentacją przywiezioną z Polski,
                      skierowano synka na rentgen na który nie czekaliśmy ani sekundy. Od razu też
                      wyznaczono termin zabiegu. Do szpitala nie trzeba przynosić nic, nawet
                      szczoteczki do zębów dają, także dla mnie, bo mogłam z synem zostać w jednym
                      pokoju i miałam własne łóżko. Jedzenie to nie pomyje, choć do kuchni
                      amerykańskiej w szpitalach trzeba się przekonać ;) Nie musiałam robić przy
                      dziecku nic, moją fantazją było że sama go myłam. Nikt nie był zniecierpliwiony
                      gdy zadawałam w kółko te same pytania. Nikt też nie lawirował, od razu
                      dowiedziałam się jakie syn ma szanse. I co najważniejsze, wyszliśmy do domu 48
                      godzin po zabiegu. W Polsce za każdym razem spędzaliśmy w szpitalu parę tygodni,
                      jeden raz prawie trzy miesiące, w warunkach których nie chcę wspominać.

                      Dodam że zanim trafiliśmy na wyżej opisany Shriners Hospital, rozważaliśmy
                      leczenie w Rush Hospital w Chicago, jednym z najlepszych szpitali ortopedycznych
                      w świecie. Niestety, mąż zarabia zbyt wiele by starać się o zwolnienie z kosztów
                      leczenia, a nasze ubezpieczenie, choć całkiem dobre, nie pokrywa leczenia tzw.
                      pre-existing conditions do 12 miesięcy od momentu podpisania umowy, a nam
                      zależało na czasie. W razie gdyby nie pokryło całości można starać się o
                      zmniejszenie długu i rozpisanie go na raty - o to pytałam i tak mi powiedziała
                      osoba pracująca w szpitalu, pokazała nawet odpowiednie dokumenty do wypełnienia
                      bo nie chciałam wierzyć na słowo. Dostałam też spis instytucji do których można
                      się zgłosić o pomoc finansową. Jedna z osób powyżej wspomniała, że nie chcą
                      podawać z góry cen zabiegów, ja się z tym nie spotkałam. Od razu powiedziano że
                      trzeba się przygotować na ok. 120 tys. dolarów za całkowity koszt leczenia i
                      pobytu w szpitalu.
                      • matrek W durzej mierze potwierdzasz moje doswiadczenia 27.06.07, 20:44

                      • mindflayer Re: Ludzie, ktorych w Europie skazuje sie na umar 27.06.07, 23:38
                        Nie zamierzam bronić siebie ani kolegów, bo uważam, że polska medycyna stoi
                        niżej niż zachodnia. Mniejsze nakłady=niższa jakość. Determinacja polskich
                        lekarzy, żeby pomagać w takich niecywilizowanych warunkach, nie zastąpi sprzętu
                        i wyszkolenia.

                        Znam przypadki ludzi zbierających na leczenie w Stanach, gdzie obiecywano
                        medycynę przyszłości, technologię kosmiczną, 90% powodzeń, kiedy na całym
                        świecie odpowiedzialni ludzie mówią, że udaje się 50%. Dla mnie było to
                        ordynarne naciąganie i fałszywe nadzieje. I to mi się nie podoba.

                        Dlaczego tak jest? Niekiedy motorem działania lekarza są wyłącznie własne
                        ambicje, system amerykański jest szczególnie niebezpieczny bo promuje
                        gwiazdorstwo, konkurencję i hiperambitnych specjalistów. Medycyna nie jest
                        dziedziną całkowicie mierzalną i nie można porównać wyników między różnymi
                        ośrodkami/lekarzami itp. Pacjenci nie mogą merytorycznie ocenić, co się z nimi
                        dzieje i jakie konsekwencje wynikają z wyboru leczenia, a przez to są
                        szczególnie podatni na losowe podejmowanie decyzji bo np. doktor miał dobry
                        samochód i garnitur, czyli ma wzięcie bo jest dobry.
                        • matrek Masz racje, ale. 27.06.07, 23:50

                          Czy jesli lekarz prowadzacy w jednym szpitalu, mowi ze w tym miejscu nie ma
                          warunkow na utrzymanie przy zyciu dziecka bez zbednego ryzyka i twierdzi ze chce
                          wyslac pacjentke w kiepskim stanie ciazy do innego szpitala, twierdzi ze bierze
                          pod uwage jedynie dwa - w miescie oddalonym o 150 mil - to mam mu nie wierzyc?

                          Oczywiscie wierze w dobra wole polskich lekarzy, ze chca ratowac ludzi zgodnie
                          ze swoja najlepsza fachowa wiedza, ale ktos im kiedys przekazal taka, a nie inna
                          wiedze, bez wzgledu na to na ile ona jest wciaz aktualna na swiecie.
          • onthelake Re: Co do kosztow jeszcze 02.08.07, 10:30
            Zadna szczepionka w USA nie jest obowiazkowa.Firmy farmaceutyczne uwielbiaja
            takie instytucje jak Medic Aid.Zarabiaja na tym kokosy.
        • pol_glish Re: Fakt, szpitale są cudne 27.06.07, 13:00
          idonea napisała:

          > Najmilej pamietam moment, kiedy lekarka rodzinna zlecila mi echo serca w
          > miejscowym szpitalu. Nie bylo wielkiego zagrozenia, ale na wszelki wypadek...
          > Badanie bylo na swiatowym poziomie i trwalo 10 minut. Dwa tygodnie pozniej
          > dostalam rachunek na 7 tysiecy dolarow. Po miesiacach awantur telefonicznych,
          i
          > tylko dlatego, ze w dziale finansow szpitala pracowala Polka z Warszawy,
          > zmniejszono kwote do 3,3 tysiaca. To badanie kosztuje w Polsce 100 zl.
          > Najciekawsze jest to, ze szpital "nie ma prawa" informowac mnie o kosztach
          > badania z góry, czyli rynek i prawo wyboru, na przykład tanszej uslugi w innej
          > klinice, jest kompletna fikcja.
          > Inny kwiatek - badanie krwi. Drobiazg, tylko ok. 200 dol. Ciekawe jest jednak,
          > ze zeby je wykonac przechodze przez rece 9 pracownikow sluzby zdrowia.
          > Recepcjonistka w przychodni; pielegniarka, ktora mnie wazy i mierzy, lekarka
          > wypisujaca skierowanie; pani, ktora prowadzi mnie do laboratorium, bym sie nie
          > zgubila przechodzac przez szpital; recepcjonistka w laboratorium; pani, ktora
          > prowadzi mnie do rejestracji; pani w rejestracji spisujaca moje dane,
          > pielegniarka, ktora prowadadzi mnie do gabinetu zabiegowego; inna pielegniarka
          > pobiera krew. Kto placi za ten cud efektywnego zarzadzania? Ja.

          Podpisuje sie pod tym mailem. Taka wlasnie jest opieka medyczna w US.

      • darkraj Re: Autor zapomina, ze nie tylko pieniadze sie li 27.06.07, 09:16
        Zapomniales >matrek< napisac, ze koszty leczenia noworodkow pokrywa Stan, czyli
        Panstwo, bez wzgledu na to, w jakim szpitalu dziecko przyszlo na swiat.
        Absolutnie potwierdzam najwyzszy z mozliwie wyobrazalnych poziomow opieki nad
        dziecmi, bo moj syn tez urodzil sie jako wczesniak w Long Island College
        Hospital w Brooklynie. Ale gdyby przyszlo komukolwiek za taki pobyt dziecka w
        jakiejkolwiek amerykanskiej klinice zaplacic, to rownaloby sie ze splatami
        przez cale zycie dziecka! Na przyklad, mojej siostrze nagle wysiadla trzustka.
        Powod: gwaltowne zakazenie organizmu (podejrzewane zjedzenie czegos w
        nieustalonej restauracji). Dwa dni wczesniej byly symptomy podwyzszonego cukru,
        ale nikt tego nie skapowal. Karetka zabrala ja z ulicy. Odratowali dziewczyne,
        ze stanu groznego (dziesieciokrotne przekroczenie poziomu cukru we krwi, do
        tego drobnoustrojowe/bakteryjne zakazenie organizmu). I chwala im wielka za to.
        Pobyt w szpitalu 5 dni, potem codzienne ambulatorium, bo miala tylko zwykle
        zwiazkowe ubezpieczenie. Rachunek za sam tylko szpital: 160 tysiecy dolarow.
        Czy ktos jeszcze watpi w olbrzymie koszty amerykanskiej sluzby zdrowia? Ja
        napewno nie. Trwaja negocjacje funduszu zwiazkowego o zaplate rachunkow
        szpitalnych i udzialu niezamoznej kobiety w kosztach za zycie.
        • matrek Re: Autor zapomina, ze nie tylko pieniadze sie li 27.06.07, 11:33
          darkraj napisał:

          > Zapomniales >matrek< napisac, ze koszty leczenia noworodkow pokrywa Sta
          > n, czyli
          > Panstwo, bez wzgledu na to, w jakim szpitalu dziecko przyszlo na swiat.

          To o ile wiem, zalezy juz od konkretnego stanu. Tak jest w stanie Nowy Jork, ale
          juz nie do konca na Florydzie na przyklad. Tzn., stan pokrywa, ale nie jest to
          wcale taki automat.


          > Absolutnie potwierdzam najwyzszy z mozliwie wyobrazalnych poziomow opieki nad
          > dziecmi, bo moj syn tez urodzil sie jako wczesniak w Long Island College
          > Hospital w Brooklynie. Ale gdyby przyszlo komukolwiek za taki pobyt dziecka w
          > jakiejkolwiek amerykanskiej klinice zaplacic, to rownaloby sie ze splatami
          > przez cale zycie dziecka! Na przyklad, mojej siostrze nagle wysiadla trzustka.
          > Powod: gwaltowne zakazenie organizmu (podejrzewane zjedzenie czegos w
          > nieustalonej restauracji). Dwa dni wczesniej byly symptomy podwyzszonego cukru,
          >
          > ale nikt tego nie skapowal. Karetka zabrala ja z ulicy. Odratowali dziewczyne,
          > ze stanu groznego (dziesieciokrotne przekroczenie poziomu cukru we krwi, do
          > tego drobnoustrojowe/bakteryjne zakazenie organizmu). I chwala im wielka za to.
          >
          > Pobyt w szpitalu 5 dni, potem codzienne ambulatorium, bo miala tylko zwykle
          > zwiazkowe ubezpieczenie. Rachunek za sam tylko szpital: 160 tysiecy dolarow




          160 tys $ to rowniez rachunek za dwumiesieczny pobyt mojego dziecka na NICU,
          czyli oddziale intensywnej terapi w najlepszym szpitalu na Florydzie i pewno tez
          jednym z lepszych w calych stanach. Dwa miesiace w inkubatorze, ale to fakt, ze
          nie byly potrzebne zadne powazne zabiegi medyczne.
        • pendrek_wyrzutek Re: Autor zapomina, ze nie tylko pieniadze sie li 28.06.07, 05:40
          darkraj napisał:

          > Zapomniales >matrek< napisac, ze koszty leczenia noworodkow pokrywa Sta
          > n, czyli
          > Panstwo, bez wzgledu na to, w jakim szpitalu dziecko przyszlo na swiat.

          Pokrywa jak ktos jest biedakiem ponizej pewnego poziomu dochodu,
          albo jest w Stanach nielegalnie, bo nie ma jak sciagnac wiec
          zaliczaja takich do biednych (co zwykle jest adekwatne).

          Koszty sie rozklada na innych pacjentow.
      • 1maruti1 Re: Autor zapomina, ze nie tylko pieniadze sie li 27.06.07, 10:17
        Jak ty mozesz porownywac Polskę ze Stanami? Moze porownuj kraje na podobnym
        poziomie rozwoju.
        • matrek Re: Autor zapomina, ze nie tylko pieniadze sie li 27.06.07, 10:36
          Czy ratowanie zycia Polaka w Polsce jest nieporownywalne w zakresie potrzeb do
          ratowania zycia ludzkiego w Ameryce? Czy pacjenci w polskich szpitalach nie
          potrzebuja takiej samej zyczliwosci personelu medycznego, jak pacjenci w
          szpitalach amerykanskich?
          • 1maruti1 Re: Autor zapomina, ze nie tylko pieniadze sie li 27.06.07, 10:41
            Prosze pani:
            Jak mozna porownywac Polske ze Stanami?

            Przeciez to rozny poziom bogactwa. Per capita Polska moze wydac duzo mniej na
            pacjenta niz Stany. Zeby miec porownywalna opieke zdrowotna pewnie musialoby na
            to pojsc 70-80% PKB. Stad nie mozna porownywac, bo niezaleznie od systemu opikie
            zdrowotnej POLSKA NIE BEDZIE MIALA USLUG NA POZIOMIE AMERYKANSKIM! Jest to
            ekonomiczna pewnosc.

            Emocjonalna argumentacja o wartosci zycia ludzkiego nic w tym zakresie nie zmieni.
            • matrek Re: Autor zapomina, ze nie tylko pieniadze sie li 27.06.07, 10:55
              Propblem w tym, ze najwieksza roznica pomiedzy polska i amerykanska medycyna
              polega po pierwsze na roznicy w wiedzy fachowej lekarzy i pielegniarek w Polsce
              do wzgledem wiedzy i umiejetnosci ich amerykanskich kolegow, a po drugie, na
              tym co nie wymaga jakichklowiek pieniedzy - na calkowicie innym podejsciu do
              pacjenta. W Ameryce pacjent jest pacjentem i to sie czuje na kazdym kroku, a nie
              przedmiotem, zlem koniecznym jak w Polsce, od ktorego opedzaja sie pielegniarki
              i lekarze. To nie jest roznica ilosi posiadanych pieniedzy, to kwestia roznicy
              mentalnosci amerykanskiego i polskiego personelu medycznego.
              • 1maruti1 Re: Autor zapomina, ze nie tylko pieniadze sie li 27.06.07, 12:28
                Poziom wyksztalcenia to akurat kwestia skorelowana z bogactwem.

                Natomiast co do jakosci opieki pod wzgledem traktowania ludzi... no Polska
                nigdy nie byla w tym prymusem. Tu generalnie nie ma takiej mentalnosci jak w
                Stanach, takze w sektorze prywatnej.
              • mienszewik troche przesadzasz 27.06.07, 12:52
                Mialem operacje w polskim szpitalu ktora przebiegla szybko i fachowo.Moj pobyt
                byl bardzo mily i krotki,a lekarze i pielegniarki sympatyczne.Mysle,ze to co
                piszesz jest typowo polskim narzekaniem oraz wyolbrzymianiem hameryki.

                ps

                Nie tylko Amerykanska medycyna moze poszczycic sie roznymi wynalazkami.Francuzi
                wynalezli laser o szerokim spektrum dzialania w medycynie.Nieinwazyjny,tani i
                SKUTECZNY.
                • matrek Nie sadze 27.06.07, 13:01
                  Nie do pomyslenia jest w amerykanskim szpitalu, aby na prosbe pacjentki ktora
                  nie moze sama wstac z lozka, o podanie jej w nocy basenu, pielegniarka
                  odpowiedziala jej "w nocy sie spi, a nie sika", albo zeby pielegniarka podala
                  pacjentce mokry, uzyty wczesniej przez kogos innego basen, itp. A w Polsce takie
                  kwiatki zdarzaja sie na prawde. Zobacz jak sa traktowane w polskich szpitalach
                  kobiety na odzialach polozniczych - to oczym wielokrotnie pisala prasa - jak
                  dziwki, itp. Wejdz sobie na fora dyskusyjne mlodych matek, w ktorych opisuja
                  swoje doswiadczenia na oddzialach polozniczych - wlos sie jezy na glowie.
                  • paliwodaj Re: Nie sadze 28.06.07, 02:46
                    o z takimi opisami to sie nie spotkalam , chociaz np. forum na edziecko sledze
                    z uwaga.
                    Mozesz wkleic jakies linki?
                    • matrek Re: Nie sadze 28.06.07, 02:55
                      te dwa przypadki, to akurat przypadki w mojej rodzinie, w tym jeden z nich w
                      jednym z najlepszych tego typu szpitali w Polsce, polskim prekusorze in vitro.
                      Ale skoro czytujesz e-dziecko, to tam jest wiele podobnych.

                      Inna przypadki znajdziesz np. tutaj:
                      wczesniaki.phorum.pl/viewtopic.php?t=74
                • paliwodaj po amer. lekarzach czesto polscy poprawiaja 28.06.07, 02:44
                  znam juz 3 takie przypadki: kolega po tutejszej operacji oczu musial jechac do
                  Polski aby mu wzrok ktos uratowal, sama mialam wrastajacy paznokiec - niby
                  problem banalny i nieskmplikowany, ale po tutejszym niby zabiegu, 2 tygodnie
                  pozniej na wizycie w Polsce wyladowalam u chirurga , ktory musial usunac kawal
                  paznokcia i palca. Jeszcze jeden: to kolezenka na 2 miesiace musiala polozyc
                  sie w klinice prywatniej w Polsce z powodu problemu z nerkami, ktore tutaj byly
                  zle leczone.
                  Problem w tym ze w USA zostaje lekarzem ten, kogo stac na kosztowne studia,
                  niekoniecznie ktos kto ma " talent". Czesto rodzice lekarze naciskaja by ich
                  dzieci poszly w ich slady.
                  No mam nadzieje ze sa tez tacy z powolania, tylko gdzie.....

                  Owszem, zazwyczaj personel medyczny jest mily, bo musi byc i ma do tego
                  warunki, ale czasami denerwuje mnie ten przyklejony sztuczny usmiech, ktory
                  wszyscy znamy
                  • matrek A odrotnie sie nie zdarza? 28.06.07, 03:03
                    paliwodaj napisała:


                    Moja mame przez cale lata lekarze leczyli w Polsce na cos tam, w USA wyleczyli
                    ja w ciagu poltora miesiaca....


                    > Problem w tym ze w USA zostaje lekarzem ten, kogo stac na kosztowne studia,
                    > niekoniecznie ktos kto ma " talent". Czesto rodzice lekarze naciskaja by ich
                    > dzieci poszly w ich slady.


                    Ska masz takie wiadomosci? Ponoc az 30% lekarzy w USA to Hindusi - czyzby bogaci
                    z domu? :)


                    > No mam nadzieje ze sa tez tacy z powolania, tylko gdzie.....
                    >
                    > Owszem, zazwyczaj personel medyczny jest mily, bo musi byc i ma do tego
                    > warunki, ale czasami denerwuje mnie ten przyklejony sztuczny usmiech, ktory
                    > wszyscy znamy


                    taaa, takie "argumenty" to ja slyszalem juz wielokrotnie o Amerykanach w ogole.
                    Stawiam pytanie - wolisz miec kontakt z czlowiekiem ze sztucznie przyklejonym do
                    twarzy uscmiechem i milym bo musi byc mily, czy tez wolisz naturalnego polskiego
                    gbura?
      • pol_glish Re: Autor zapomina, ze nie tylko pieniadze sie li 27.06.07, 12:56
        matrek napisał:

        > Kto spedzil troche czasu w szpitalach polskich i w szpitalach amerykanskich,
        > zapewne wi o czym pisze.
        >
        > Kilka miesiecy tremu, u amerykanskim szpitalu urodzilo mi sie dziecko, w 7
        > miesiacu ciazy i dwa miesiace lezalo na noworodkowym oddziale intensywnej
        > opieki. Wszystkim matkom, dzieciom i rowniez ojcom w Polsce, zycze takiej
        opiek
        > i
        > medycznej i takiej zyczliwosci i przyjaznosci personelu jak w szpitalach
        > amerykanskich.
        >
        > Trudno to w ogole porownywac, nawet do najdrozszych prywatynych szpitali w
        > Polsce. Wszelkie porownania do innych lig, sa zbyt slabe, a to co najbardziej
        > rzuca sie w oczy, to roznica w takich aspektach, ktora nie wymaga wielkich
        > nakladow finansowych - traktowanie pacjenta jak podmiotu i najwazniejsza
        osobe
        > w
        > szpitalu, a nie jak przedmiot, obiekt leczenia.
        >

        No to teraz zapytam? jaki wysoki rachunek otrzymalas? Jaki wysoki co-pay
        musialas zaplacic? Jestem rowniez obywatelem US i znam tamtejsza rzeczywistosc.
        • matrek Re: Autor zapomina, ze nie tylko pieniadze sie li 27.06.07, 13:09
          a jak myslisz, jaki moglem otrzymac rachunek za 2 m-ce pobytu dziecka na
          Neonatal Intensive Care Unit? 160.000 czyli ogromny. Zaplacony w 100% przez
          ubezpieczenie.


          I oboje moglismy byc z dzieckiem przez praktycznie cala dobe na NICU, moglismy
          tam wejsc o kazdej porze dnia i nocy, ja moglem byc przez cala dobe ze swoja
          pania w jej sali, itp.

          Kiedy przed porodem mielismy jakies problemy, znajomi w Polsce pytali o rade
          jakiegos profesora z AM, tu lekarze powiedzieli ze nie stosuja tego juz od 20 lat...
      • antymarcin4 tylko pieniadze! 27.06.07, 13:15
        Otoz ta przyjemna sytuacja ktora opisujesz wyksztalcila sie wlasnie dlatego ze
        ludzie ktorzy placa moga wymagac.Poniewaz tam zawsze tak bylo wiec i chamstwo
        nie mialo sie jak przebic.
    • sulineczka Re: Jak się leczą Amerykanie 18.06.07, 18:37
      Niestety wszystko, co napisano w tym ( dobrym) artykule jest prawda.
      Amerykanski system ochrony zdrowia jest jednym z najgorszych na swiecie. Zle
      zorganizowany, oparty o wielu posrednikow, zarloczne firmy ubezpieczeniowe i
      goniace za zyskiem firmy farmaceuyuczne. Maja go dosyc lekarze i pacjenci. I
      akurat ma to tyle wspolnego z kapitalistycznymi systemami opieki zdrowotnej w
      Europie ile zaba z rowerem.
      Autor artykulu przeoczyl jednak bardzo wazna sprawe! Ogromny niepokoj firm
      farmaceutycznych i ubezpieczeniowych budzi bardzo duzy ruch na rzecz medycyny
      naturalnej. Naturopath doctors dobrze wyksztalceni ( nalepsza szkola w
      Oregonie), zielarze, kregarze, akupunkturzysci, praktycy Ayurvedy, homeopaci,
      bioenergoterapeuci ( w Stanach i Kanadzie nazywani energy practitioners),
      masazysci, specjalisci medycyny chinskej i tybetanskiej coraz szerzej wchodza
      na amerykanska arene medyczna. Zaniepokojony swiat medycyny konwencjonalnej
      zaczal ten trend zauwazc, gdy okazalo sie po badaniach Harvardu, ze miliardy
      dolarow zamiast do kieszeni firm ubezpeczeniowych trafiaja do wyzej
      wspomnianych praktykow medycyny niekonwencjonalnej. Okazalo sie takze, ze
      stopien zadowolenia pacjentow z ich uslug jest duzo wyzszy, niz z bezdusznej
      medycyny, ktora ze sztuki zmienila sie w technike. Pacjenci zaczeli sie sami "
      ksztalcic medycznie", dobre strony internetowe ( takze te dla lekarzy) sa
      ogolnie dostepne. Ludzie nareszcie zaczeli rozumiec, ze palenie papierosow
      zazwyczaj konczy sie fatalnie i ze firmy ubezpieczeniowe czesto odrzucaja
      palaczy albo zawyzaja znacznie ich stawki . Grubasy maja takie same problemy z
      ubezpieczeniem i duzo wiecej osob zwraca uwage teraz na diete. Otylosc jest
      coraz czesciej kojarzona z brakiem wyksztalcenia. W niektorych firmach ( serio,
      aczkolwiek bez ujawniania tego faktu) ludzie otyli nie znajda pracy. Sa zla
      wizytowka dla firmy, swiadectwem, ze maja problemey zdrowotne i psychologiczne,
      a to zla wizytowka.Czeste bledy lekarskie i personelu szpitalnego sprawily, ze
      narodzil sie nowy zawod " prawny doradca medyczny pacjenta". Taka osoba
      sprawdza kazdy krok specjalistow , kazde lekarstwo i zabieg i koordynuje to
      wszystko. W razie zastrzezen koryguje procedury.
      Oczywiscie nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Pacjenci maja duzo
      wyzsza swiadomosc tego, co dla nich dobre, a co nie i coraz czescie dyskutuja
      te sprawy z lekarzami. Sytuacja zmienila sie z " przyjdz do lekarza i on ci
      powie co masz zrobic " na " przyjdz do lekarza i przedyskutujcie razem, co moze
      ci pomooc " , a to ogromna zmiana w swiadomosci spoleczenstwa. I w koncu to
      wlasnie spoleczna potrzeba i opinia zmieni caly system.

      • matrek Re: Jak się leczą Amerykanie 22.06.07, 22:32
        Ale czy uwazasz to za zle?

        Nie zgadzam sie ze amerykanski system opieki medycznej jest najgorszy na swiecie
        - jest wrecz przeciwnie - jest najlepszy na swiecie. To natomiast co jest
        fatalne, to system finansowania leczenia. Amerykanski system nieobowiazkowych
        ubezpieczen. Ten system rodzi wszystkie patologie. Natomiast zarowno jakosc
        amerykanskiej sluzby zdrowia i sposob podejscia do pacjenta, jest
        nieporownywalny z tym co spotyka sie gdziekolwiek indziej na swiecie.
    • casselberry Jak się leczą Amerykanie 19.06.07, 04:52
      Medicaid i medicare tez nie sa zupelnie bezplatne, choc "panstwowe". Oprocz
      tego, niektorzy lekarze i szpitale nie przyjmuja takich pacjentow.
      • matrek Poslugujesz sie nieprawda 22.06.07, 22:36
        casselberry napisała:

        > Medicaid i medicare tez nie sa zupelnie bezplatne, choc "panstwowe". Oprocz
        > tego, niektorzy lekarze i szpitale nie przyjmuja takich pacjentow.



        Zaden amerykanski szpital nie ma prawa odmowy udzielenia pacjentowi pierwszej
        pomocy. Co wiecej, na kazdej Izbie Przyjec wisi - bo nakazuje to federalne prawo
        - pouczenie dla pacjentow, ze szpital nie ma prawa odmowy udzielenia pomocy bez
        wzgledu na jego status prawny, rase, kolor skory stan finansowy, czy wyznanie.

        a juz twierdzenie o odmowie przyjecia pacjenta ubezpieczonego w Medic Aid czy
        medic Care jest po prostu absurdalne
        • casselberry Re: Poslugujesz sie nieprawda 27.06.07, 15:14
          to byl skrot myslowy: nie przyjmuja = nie honoruja tego ubezpieczenia... jesli
          podpiszesz, ze zaplacisz sam, to moze cie przyjma...

        • casselberry Re: Poslugujesz sie nieprawda 27.06.07, 15:23
          nie chodzi mi o przyjecie do szpitala w momencie zagrozenia zycia... przyjma
          oczywiscie... potem przysla rachunek... chodzi mi o zwykle pojscie do lekarza
    • magda4701 Jak się leczą Amerykanie 21.06.07, 17:35
      Mysle, ze troche zle dobrane sa przyklady. Wolalabym porownanie poziomu
      leczenia pracownika z dobrym ubezpieczeniem w USA, Kanadzie, czy Polsce, a nie
      rolnika na za przeproszeniem zadupiu USA z niezydentyfikownym przykladem Europy
      Zachodniej. Czy bezplatne leczenie (czyli zadnych skladek) w USA jest gorsze
      od "bezplatnego" (skladki obowiazkowe) w Polsce? Ile kosztuja uslugi w Polskich
      szpitalach, jesli ktos sie pojawi bez ubezpieczenia (cudzoziemiec) z ulicy? Bo
      o czyms takim wspomina jeden z poprzednich postow (chodzi o badanie za ~ 7 tys.
      USD)? Poza tym Amerykanie uwazaja, ze kazdy czlowiek ma byc odpowiedzilany za
      to co robi. Jesli wiec nie ma sie ubezpieczenia, to obowiazkiem danego
      czlowieka jest dowiedzenie sie, ile taka usluga kosztuje - nie jego lekarza,
      nie wykonujacego zabieg. Obowiazkiem tez czlowieka jest na przyklad
      zadzwonienie w okreslonym czasie do ubezpieczalni i poinformowanie, ze jest sie
      w szpitalu. Jesli komus nie chce sie czytac warunkow UMOWY z ubezpieczalnia, to
      nie jest wina ubezpieczalni. Ta umowa nie jest bardziej skomplikowana niz umowy
      na kredyt, kupno mieszkania, czy nawet wynajem samochodu. Trzeba przeczytac,
      szczegolnie maly druk i zrozumiec, i przestrzegac.

      Ogolnie rzecz biorac porownujac opieke medyczna i dentystyczna w USA i Polsce,
      czlowieka ubezpieczonego, ta w USA jest duzo lepsza i kosztuje mniej. I jest
      latwiej przewidywalna, mowie nie tylko o strajkach, ale o oczekiwaniu w
      poczekalni. Zgadzam sie, ze biurokracja jest makabryczna i czasami trzeba sie
      klocic o zaplacenie za jakies uslugi. Ale sam produkt, zwany obsluga lekarska
      jest nie do porownania do tego, co sie dostaje w Polsce, nawet w gabinetach
      prywatnych.

      Zycze zdrowia.
      • darkraj Re: Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 09:36
        Magda, od razu poznac, ze pracujesz dla ubezpieczyciela. To sa znane dla
        kazdego poczatkujacego nawet prawnika kruczki tzw. "umow ubezpieczajacych". Z
        tym, ze tam zawsze sa uwypuklone obowiazki platnika, a nie ubezpieczyciela, bo
        Insurance to firma z zalozenia dochodowa, a nie charytatywna. Porownac ja mozna
        z gier hazardowych, tyle, ze w bardziej skomplikowanym wydaniu. Chwyty z
        dopiskami w najmniejszych z mozliwych czcionek, a zawierajacymi najbardziej
        istotne warunki umowy, uzywanie niesterotypowych wyrazen sa stare i znane.
        Dzieki Bogu, Sady tez znaja te sztuczki, i chociaz z zalozenia maja obrone
        kapitalistycznego systemu (fundusze ubezpieczeniowe to ponad 40% systemu
        finansowego Stanow Zjednoczonych), to czasami udaje sie wymusic wysuplanie od
        najbogatszych ludzi swiata kilkanascie tysiecy za zycie prostego czlowieka.
    • atorma kapitalizm to nedza dla wiekszosci 21.06.07, 18:37
      i bogactwo dla pasowytow, ktorzy zyja jej kosztem
      • matrek Czyli 250 mln Amerykanow zyje w nedzy. 22.06.07, 22:54
        250 mln., bo tylu posiada ubezpieczenie medyczne
        • darkraj Re: Czyli 250 mln Amerykanow zyje w nedzy. 27.06.07, 09:50
          Matrek, przeholowales. Chcesz powiedziec forumowiczom, ze wszyscy Amerykanie
          maja insurance/ubezpieczenie medyczne? Czy chciales moze napisac, ze moze miec
          do niego prawo? Bo malo kto wie, ze placone w Stanach podatki procentowo
          zblizone sa do tych placonych (potracanych z listy plac) za komuny. Ale to
          zupelnie inny, i raczej trudny temat. W Polsce te fortuny dopiero sie rodza,
          ale jest trudniej, bo owakiesyny dali ludziom co nie co wyksztalcenia. Na
          Dzikim Zachodzie bylo znacznie latwiej. W dodatku nie bylo internetu.
          • matrek Re: Czyli 250 mln Amerykanow zyje w nedzy. 27.06.07, 10:08
            Chce powiedziec tyle, ze jesli - jak pisze Wybiórcza - 50 mln zyjacych w USA nie
            posiada ubezpieczenia (w tym 13 mln. nielegalnych imigrantow), to znaczy ze cala
            reszta, czyli 250 mln., posiada ubezpieczenie medyczne.
            • scibor3 Re: Czyli 250 mln Amerykanow zyje w nedzy. 27.06.07, 16:30
              X lat temu Smoleń w kabarecie twierdził, że nie powinno się mówić, że traktor ma
              zepsute koło tylko, że ma trzy koła sprawne. To było w czasach PRL i miało być
              satyrą na ówczesną władzę. Zdaje się, że twoja propaganda przypomina tą
              uprawianą w PRL.
    • anathesis Tragedia amerykanskich weteranow 21.06.07, 22:23
      Study Finds 1.8 Million Veterans Are Uninsured
      By Christopher Lee`
      Washington Post Staff Writer
      Thursday, June 21, 2007; A09

      As the nation struggles to improve medical and mental health care for military
      personnel returning from Afghanistan and Iraq, about 1.8 million U.S. veterans
      under age 65 lack even basic health insurance or access to care at Veterans
      Affairs hospitals, a new study has found.

      The ranks of uninsured veterans have increased by 290,000 since 2000, said
      Stephanie J. Woolhandler, the Harvard Medical School professor who presented
      her findings yesterday before the House Committee on Veterans Affairs. About
      12.7 percent of non-elderly veterans
    • alex-alexander Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 08:28
      Wprowadzic system niemiecki. Skladki ok. 14% od zarobku brutto (7% placi
      pracownik a drugie 7% pracodawca a emeryt placi tez 7% a drugie 7% niemiecki
      ZUS). Terminy do lekarzy parodniowe (prywatna praktyka albo szpital). Doskonaly
      stan aparatury pomocniczej. Pacjent nie jest smieciem tak jak w Polsce. Lekarzy
      i szpitale mozna wybierac. Nie ma rejonizacji.
      • matrek Re: Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 08:31
        Zapomniales tylko, ze niemiecki system finansowania opieki zdrowotnej - jak
        zreszta wszystkie europejskie - ledwo zipie.
        • 1maruti1 Re: Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 10:25
          Co w takim wypadku powiesz o amerykanskim? drozszym i mniej wydajnym :)
          • matrek Re: Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 10:28
            Amerykanski jest fatalny - glownie dlatego ze nie jest obowiazkowy, co rodzi
            patologie. Ale zaczelo sie juz mowic o tym, ze powinien byc obowiazkowy.
            • 1maruti1 Re: Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 10:36
              Droga matrek:
              To o co mi sie spieramy?

              Z tego co piszesz brzmi tak jakbys tak naprawde chciala miec francuski system
              opieki zdrowotnej!
              • matrek Re: Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 10:43
                Nie wiem jaki jest francuski - powtarzam, nie znam go.

                Wiem tylko tyle, ze amerykanska opieka medyczna sensu stricto, pod wzgledem
                zarowno wiedzy i umiejetnosci lekarzy, stosunku calego personelu medycznego do
                pacjenta, itp., to w ogole kosmos przy polskiej medycynie (niestety mam wiele
                porownan z polska opieka medyczna)


                Wiem tez, ze system nieobowiazkowych ubezpieczen medycznych to tragedia dla
                spolecznstwa.
                • 1maruti1 Re: Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 12:31
                  Wbrew temu, co wielu kazaloby Pani wierzyc francuski system to taka idealna
                  mieszanka pragmatyzmu gospodarczego i solidarnosci spolecznej. Rynek ubezpieczen
                  jest sprywatyzowany, ale scisle kontrolowany przez panstwo. Dla ubezpieczyciela
                  jak i dla panstwa nie ma roznicy czy leczysz sie prywatnie, publicznie czy w
                  trzecim sektorze. Jest przymus ubezpieczen.

                  Generalnie wszyscy na swiecie pisza peany na temat francuskiego systemu, jako
                  bedacego najblizej doskonalosci.

                  Takze Amerykanie myslac o reformie mysla wlasnie o nasladowaniu Francuzow z ich
                  kapitalistyczno-socjalnym systemem.

                  zdrowia zycze i nizszych rachunkow ;)
                • mario-radyja No to już jest jakiś consensus 27.06.07, 20:41
                  Chyba wszyscy się zgadzamy, że w USA są najbardziej kosmiczne technologie. Są
                  liderem i basta.

                  Ale problemem jest to, że są tak drogie, że nie są dostępne dla 50 milionów
                  obywateli, a kolejne 100 mln zbankrutowałoby, gdyby musieli z nich skorzystać.

                  Kto nie wierzy, niech sobie porówna medianowe dochody $43,318 (w 2003) z
                  przytaczanymi tu kosztami leczenia rzędu $160,000.
                  • matrek Re: No to już jest jakiś consensus 27.06.07, 20:47
                    mario-radyja napisała:

                    > Chyba wszyscy się zgadzamy, że w USA są najbardziej kosmiczne technologie. Są
                    > liderem i basta.
                    >
                    > Ale problemem jest to, że są tak drogie, że nie są dostępne dla 50 milionów
                    > obywateli, a kolejne 100 mln zbankrutowałoby, gdyby musieli z nich skorzystać.
                    >
                    > Kto nie wierzy, niech sobie porówna medianowe dochody $43,318 (w 2003) z
                    > przytaczanymi tu kosztami leczenia rzędu $160,000.

                    Wlasnie taKIE koszty pohbytu mojego dziecka dziecka pokrylo ubezpieczenie.
                    • 1europejczyk To jest troche tak jak z kosztami napraw samochodu 27.06.07, 22:04
                      pokrywanymi przez ubezpieczenie. Dlatego, ze sa pokrywane przez ubezpieczenie to
                      sa tak drogie. Te same negocjowane prywatnie sa duzo tansze. Ilosc naduzyc jest
                      proporcjonalana do ceny.
                      Stad zreszta czeste zabiegi dyrekcji szpitali i clinique prywatnych o
                      bezposrednie globalne porozumienia z ubezpieczeniami w sprawie kosztow leczenia.
                      • matrek Re: To jest troche tak jak z kosztami napraw samo 27.06.07, 22:10
                        Oczywiscie ze tak :)
                        Tam gdzie placi pacjent z wlasnej kieszeni, koncowo koszty sa znacznie - czasami
                        nawet dziesiecioktornie nizsze.
                        • kryzak2007 Re: To jest troche tak jak z kosztami napraw samo 28.06.07, 01:33
                          Akurat z kosztami tymi moze byc czasami odwrotnie. Firma ubezpieczeniowa
                          odmawia zaplaty zawyzonych rachunkow a poniewaz ma troche wieksza zdolnosc
                          przekonywania niz maly pojedynczy czlowieczek to dostaje rabaty ktorych Ty nie
                          dostaniesz. Negocjowac to Ty mozesz z lekarzem ktory nie nalezy do zadnej grupy
                          i zlituje sie bo jest czlowiekiem a Ty nie masz ubezpieczenia. Z szpitalem
                          raczej nie ma negocjacji. Przynajmniej tak jest w Kalifornii.
                          I jeszcze jedno. Tutejsi lekarze specjalnie zawyzaja rachunki za leczenie.
                          Robia to z jednego prostego powodu. Wiedza ze jak wystawia rachunek na $1000 to
                          wyrwa z ubezpieczenia moze $600 tak wiec aby dostac te swoje $1000 wystawiaja
                          rachunek na przyklad na $1500 bo wtedy moga negocjowac w dol.
                          I toby bylo na tyle...
                          • matrek Re: To jest troche tak jak z kosztami napraw samo 28.06.07, 01:54
                            kryzak2007 napisała:


                            > i zlituje sie bo jest czlowiekiem a Ty nie masz ubezpieczenia. Z szpitalem
                            > raczej nie ma negocjacji. Przynajmniej tak jest w Kalifornii.


                            To na Florydzie jest inaczej - w tym zakresie w ktorym musialem sam pokryc
                            koszty, dostalem naprawde spore discounty, rzedu 90%...
                    • paliwodaj Re: No to już jest jakiś consensus 28.06.07, 03:00
                      mysle ze taka suma byla na rachunku. Natomiast suma faktycznie zapalcona przez
                      ubezpieczenie zazwyczaj jest o wiele nizsza. Wynika to z corocznych umow
                      ubezpieczenia ze szpitalem. Wiec ta "wielka " suma jest dla osoby prywatnej.
                      Ale rozumiem wdziecznosc Pani za tak dluga opieke w szpitalu nad malutkim
                      dzieckiem. Chociaz nie sadze ze w Polsce odmowionoby inkubatora dziecku
                      • matrek Re: No to już jest jakiś consensus 28.06.07, 03:08
                        paliwodaj napisała:

                        > mysle ze taka suma byla na rachunku. Natomiast suma faktycznie zapalcona przez
                        > ubezpieczenie zazwyczaj jest o wiele nizsza. Wynika to z corocznych umow
                        > ubezpieczenia ze szpitalem. Wiec ta "wielka " suma jest dla osoby prywatnej.
                        > Ale rozumiem wdziecznosc Pani za tak dluga opieke w szpitalu nad malutkim
                        > dzieckiem. Chociaz nie sadze ze w Polsce odmowionoby inkubatora dziecku


                        Oczywiscie ze nie odmowionyby, nigdzie tego nie sugerowalem, choc nie tak dawno
                        czytalem o "katastrofie' w Warszawie, z powodu braku wolnych inkubatorow w calym
                        miescie.
        • mienszewik przestan pie.przyc za przeproszeniem 27.06.07, 12:20
          system niemiecki ma sie dobrze,a jak masz jakies dane ktore potwierdzaja twoje
          slowa to prosze podaj do nich link
          • matrek Re: przestan pie.przyc za przeproszeniem 27.06.07, 13:13
            Jasne, a Komisja Europejska mowi bzdury kiedy nawoluje do radykalnych reform
            systemu ubezpieczen zdrowotnych w krajach europejskich, przestrzegajac przed
            zalamaniem sie systemow w ciagu nastu do 20-tu lat.
            • mienszewik czy Ty wiesz o czym piszesz 27.06.07, 13:29
              matrek napisał:

              > Jasne, a Komisja Europejska mowi bzdury kiedy nawoluje do radykalnych reform
              > systemu ubezpieczen zdrowotnych w krajach europejskich, przestrzegajac przed
              > zalamaniem sie systemow w ciagu nastu do 20-tu lat.
              >


              Myli ci sie system emerytalny z systemem ubezpieczen zdrowotnych
    • gulaga7 Dziwna propaganda 27.06.07, 09:41
      Dziwne rzeczy dzieja sie ostatnio.Atakuje sie zewszad amerykanska medycyne
      niczym wzorzec wszelkiej patologii-i to w czasie kiedy socjalistyczny-
      solidarnosciowy model europejski pada na pysk.W przeddzien totalnej ruiny
      europejskiego modelu socjalnego probuje sie straszyc nas rzekomo straszliwym
      wolnym rynkiem w opiece zdrowotnej.Dlaczego? Kto ma w tym interes? 18 lat po
      upadku komunizmu,jego pogrobowcy hasaja w najlepsze szermujac haslami
      egalitaryzmu-rownosci ,ktora nigdy nie istniala i istniec nie bedzie.Caly ten
      propagandowy humbug sluzy milionowej rzeszy "urzednikow od zdrowia"-wygodnie
      zyjacych z cudzej praci zerujacych na obowiazkowych skladkach zdrowotnych i
      niewolniczej pracy merytorycznych pracownikow ochrony zdrowia.Nikt nie napisze
      oczywistej prawdy-idealny system nie istnieje.Bogatszy zawsze bedzie mial
      lepsze warunki zycia i lepsze uslugi (wszelkiego rodzaju tez zdrowotne).Lepiej
      przy takim zalozeniu postawic na system,ktory premiuje
      zapobiegliwych,oszczednych,pracowitych-niz slepy system socjalny,ktory
      postrzelonemu gangsterowi funduje serie operacji za 500 tysiecy zlotych-a
      staruszka tyrajaca przez 40 lat i placaca podatki umiera bez pomocy na
      korytarzu.Karetki stale kursujace do pijackich melin,przychodnie "za darmo"
      gdzie miliony hipochondrykow zanudzaja lekarzy swymi sensacjami,podczas gdy
      naprawde potrzebujacy nie moga doczekac sie pomocy.Ten system DEMORALIZUJE i to
      na kazdym polu.W czasie fali upalow we Francji zmarlo kilka tysiecy starszych
      ludzi.Ich dzieci zostawily ich samych wyruszajac na wakacje-a po powrocie
      zadaly...dymisji ministra zdrowia! Bo system zrzuca z ludzi
      odpowiedzialnosc ,za siebie i za swoich bliskich.Amerykanska medycyna, tylko
      swoimi wynalazkami w ostatnich dziesiecioleciach, ratuje kazdego roku zycie
      milionom ludzi.Kiedy podczas wykladu wymieniono, czego NIE mialaby wspolczesna
      medycyna, gdyby nie amerykanskie odkrycia,obecnie tam mlodzi lekarze zlapali
      sie za glowie.Toz tkwilibysmy w latach 50-tych XX wieku! Ludzie umieraliby z
      powodu blahych z dzisiejszego punktu widzenia schorzen.Zbliza sie dzien w
      ktorym zglobalizowana gospodarka swiatowa zmusi chora ,lewicujaca Europe do
      brutalnego przyznania prawdy:lewicowe teorie rownosci sa piekne,ale ...na
      papierze.W rzeczywistosci juz widzielismy w PRL jak to dziala-obiecywali w 1945
      cukier i mieso dla kazdego-i wyladowali w 1989 tak,ze nie bylo dla
      nikogo.Podczas gdy w krajach kapitalistycznych taki problem w ogole nie
      istnial.Ochrona zdrowia dla kazdego i na rownym poziomie to zwykle klamstwo-
      tlustemu Moore'owi najchetniej zafundowalbym roczna kuracje na Kubie.Nie jako
      amerykanskiemu gosciowi,lecz jako zyklemu obywatelowi.Wrocilby po roku
      madrzejszy o 50 utraconych kilogramow.Nie ma systemu idealnego-ale tylko jeden
      jest znosny i w zglednie sprawiedliwy-wolny rynek w ochronie zdrowia.Nie ma dla
      niego alternatywy-i lepiej do tego wniosku dojsc zanim, z powodu wysokich
      podatkow,staniemy sie chinska kolonia.
      • matrek Herezje piszesz 27.06.07, 10:14
        Zaraz Cie zabanuja i dostaniesz dozywotnia blokade pisania na forum GW za sianie
        europofobii i burzenia wizerunku europejskiego raju na ziemi.

        I oczywiscie, ta cala ciemna masa, ktora nigdy nie byla w USA i nigdy nie miala
        - czego im wcale nie zycze - okazji korzystac z pomocy amerykanskiej medycyny
        bedzie teraz uwazala, ze amerykanska medycyna to jakis trzeci swiat, system w
        ktorym ludzie umieraja na ulicach bo nie stac ich na opieke medyczna.
        • 1maruti1 Re: Herezje piszesz 27.06.07, 10:32
          taaa... ciemna masa... akurat bylem w Stanach, a siostra tam mieszka. mozna
          wiele dobrego powiedziec, ale system opieki zdrowotnej jest wspanialy dla
          nielicznych, ale beznadziejny dla wiekszosci.

          mity o upadku europejskiego modelu mnie tylko bawia.

          taki francuski 'upadajacy system' kosztuje 10% PKB a taki 'rozwijajacy sie'
          system amerykanski 16%. nie dosc ze francuski pod kazdym wzgledem jest lepszy od
          amerykanskiego (wszystkie co do jednego wskazniki) to jeszcze jest ponad 40%
          tanszy.

          jak pisano w tekscie: problemem sluzby zdrowia jest to, ze koszty rosna, bo
          spoleczenstwo sie starzeje. stad koszt sluzby zdrowia rosnie.

          bylem we francuskim szpitalu i w amerykanskim. francuski ma o wiele milsza
          obsluge i sa bardziej fachowi, przyjazni.
          • matrek Re: Herezje piszesz 27.06.07, 10:47
            1maruti1 napisał:


            > bylem we francuskim szpitalu i w amerykanskim. francuski ma o wiele milsza
            > obsluge i sa bardziej fachowi, przyjazni.
            >

            W to nie uwierze. Klamiesz. Moja kobieta i moje dziecko bylo w amerykanskim
            szpitalu przez dwa miesiace. Takiej przyjazni i zyczliwosci, nie widzialem
            nigdzie w Europie, w jakimkowliek miejscu.
            • 1maruti1 Re: Herezje piszesz 27.06.07, 12:35
              dobra. o to sie nie spierajmy.

              w USA bylem w szpitalu raz i nie bylo to przyjemne przezycie. byc moze jak
              przejdziesz przez bariere w postaci 's@$%' za recepcja to jest wiele lepiej (na
              zasadzie takiej, ze jak juz przejdziesz 'cerbera' to przechodzisz przez bramy
              piekielne, a tam po drugiej strony niebo ;) ). bylem tam doslownie pare godzin,
              towarzyszac koledze z jakims podstawowym pakietem.

              we Francji bylo milo przez caly czas, ale tez tam nie trzeba bylo uzerac sie z
              recepcja.

              wiem tez, ze mojej siostrze oplacala sie przylecic do Polski na leczenie zebow w
              prywatnej klinice, zamiast w USA.
              • matrek Re: Herezje piszesz 27.06.07, 13:21
                1maruti1 napisał:

                > dobra. o to sie nie spierajmy.
                >
                > w USA bylem w szpitalu raz i nie bylo to przyjemne przezycie. byc moze jak
                > przejdziesz przez bariere w postaci 's@$%' za recepcja to jest wiele lepiej (na
                > zasadzie takiej, ze jak juz przejdziesz 'cerbera' to przechodzisz przez bramy
                > piekielne, a tam po drugiej strony niebo ;) ). bylem tam doslownie pare godzin,
                > towarzyszac koledze z jakims podstawowym pakietem.


                No niestety, papierkowa robota przy wpisie do szpitala, albo tylko na Emergency
                Room jest horrendalna - ale to jest czesc tego chorego systemu ubezpieczen - nie
                ma zwiazku z sama bezposrednia opieka medyczna.


                >
                > we Francji bylo milo przez caly czas, ale tez tam nie trzeba bylo uzerac sie z
                > recepcja.
                >
                > wiem tez, ze mojej siostrze oplacala sie przylecic do Polski na leczenie zebow
                > w
                > prywatnej klinice, zamiast w USA.
                >

                To tez prawda. Bardziej oplaca sie wydac pieniadze na samolot tam i spowrotem,
                niz isc do dentysty w USA. Dentysci w Ameryce sa lepiej zarabiajaca grupa
                zawodowa niz prawnicy. Inna sprawa, ze stosuja lepsze mateialy i metody - ktorys
                z polskich dentystow mowil, ze gdyby on stosowal w Polsce amerykanskie metody
                znieczulania, leczenia i materialy stosowane w stanach, zbankrutowalby bo
                nikkogo nie byloby stac na jego uslugi.
                • scibor3 Re: Herezje piszesz 27.06.07, 16:56
                  > s
                  > z polskich dentystow mowil, ze gdyby on stosowal w Polsce amerykanskie metody
                  > znieczulania, leczenia i materialy stosowane w stanach, zbankrutowalby bo
                  > nikkogo nie byloby stac na jego uslugi.
                  >
                  To akuratm są bzdury. Mój brat cioteczny pracował w USA. Faktem jest, że
                  istnieją droższe materiały niż przeciętnie stosowane w Polsce ale nie aż tak jak
                  twierdzisz. Plomba z najlepszych materiałów kosztuje ok 200-250 zł. Czyli nie aż
                  tak strasznie droższa niż normalnie. Drugą sprawą jest to, że chętniej stosują
                  znieczulenie ogólne. No ale tu co kto lubi. Trzeba wiedzieć, ze znieczulenie
                  ogólne w ok 0.5% przypadków kończy się powikłaniami. Mi wystarcza znieczulenie
                  miejscowe.
                • kryzak2007 Re: Herezje piszesz 28.06.07, 01:16
                  A to ciekawe....
                  Dentysta mojej corki byl zdumiony ze plomba zrobiona w Polsce wykonana byla
                  dokladnie z tego samego materialu ktory uzywany jest w US. Ale pewnie nie
                  wiedzial co mowi.
                  • matrek Re: Herezje piszesz 28.06.07, 22:29
                    i slepa kura trafi ziarno.
            • scibor3 Re: Herezje piszesz 27.06.07, 16:44
              Pewnie. Powiedz jeszcze, że w USA to ci pielęgniarki laskę dodatkowo robiły.
              Tylko pozwól, że w to nie uwierzę po prawie 13 godzinach oczekiwania na
              przyjęcie w szpitalu z wypadku.
              • matrek Re: Herezje piszesz 27.06.07, 20:50
                Pisze jedynie o tym, czego sam doswiadczylem., Ja i moja najblizsza rodzina
                • scibor3 Re: Herezje piszesz 27.06.07, 21:45
                  Nie. Cały czas ekstrapolujesz swoje osobiste przeżycia na cały system opieki.
                  Idąc tokiem pana rozumowania to powinienem stwierdzić, że najlepsza opieka
                  dentystycza była w państwowej przychodni w czasach PRL a chyba zdajemy sobie
                  obaj sprawę, że to bzdura. Po prostu trafiła mi się świetna dentystka. Plomby
                  które miałem robione jako dziecko trzymają się do dziś podczas gdy nowe musiałem
                  parokrotnie wymieniać (również te robione w USA).
                  • jackiesawicka Re: Herezje piszesz 27.06.07, 22:02
                    > Nie. Cały czas ekstrapolujesz swoje osobiste przeżycia na cały system opieki.

                    A dlaczego nie? ktoś kto ma dobre doświadczenia nie może o nich pisać? Nie
                    wiedziałam że prawo głosu mają tylko ci co narzekają.
                    A konowały i błędy w sztuce lekarskiej zdarzają się wszędzie. Nikt nie twierdzi
                    że system amerykańskich ubezpieczeń jest idealny, wręcz przeciwnie. Natomiast
                    jeśli chodzi o opiekę lekarską i warunki szpitalne to np. ja nie widzę powodu
                    żeby narzekać. Widziałam wiele, bo często robię za tłumacza w szpitalach i u
                    lekarzy. Szpitale publiczne - przynajmniej w Chicago - są gorsze pod względem
                    komfortu (czeka się w nieskończoność na przyjęcie, zabiegi itp.)ale jakość
                    leczenia jest z reguły bez zarzutu.
                    • scibor3 Re: Herezje piszesz 27.06.07, 23:35
                      > A dlaczego nie? ktoś kto ma dobre doświadczenia nie może o nich pisać? Nie
                      > wiedziałam że prawo głosu mają tylko ci co narzekają.

                      Problem nie polega na tym, ze opisuje swoje dobre doświadczenia w USA a złe w
                      Polsce, tylko, ze automatycznie przypisuje bycie dobrym/złym systemem na
                      podstawie li tylko własnych doświadczeń. Na dodatek nie potrafi przyjąć do
                      wiadomości, że inni mogą mieć odmienne doświadczenia.

                      >Szpitale publiczne - przynajmniej w Chicago - są gorsze pod względem
                      > komfortu (czeka się w nieskończoność na przyjęcie, zabiegi itp.)ale jakość
                      > leczenia jest z reguły bez zarzutu.

                      Jak rozumiem, oprócz tego, że jesteś tłumaczem jesteś dodatkowo lekarką i to
                      wielu specjalności. Zazdroszczę. Ja jestem chemikiem nie dość że organikiem to
                      na domiar złego specjalizuję się w karbocyklach i tak z miejsca nie potrafiłbym
                      ocenić jakości pracy innego chemika który na przykład pracuje w chemii cukrów
                      czy peptydów. Przepraszam za tą małą złośliwość ;-)
                      • matrek Re: Herezje piszesz 27.06.07, 23:43
                        Wiesz, ja mialem doswiadczenia z dwoma szpitalami w ciagu w sumie 2 miesiecy.
                        Jako laik moge powiedziec same dobre rzeczy o tym z czym sie spotkalismy w
                        zakresie kompetencji lekarzy i pielegniarek, a takze ich stosunku do "malego i
                        duzego pacjenta". Wyobrazam sobie na podstawie tego, ze to jakis standard ktory
                        w obudwu szpitalach starano sie trzymac. Czy wobec tego mam podejrzewac ze w
                        innych szpitalach, np. w Hopkinsie w Baltimore, jest inaczej?
                      • jackiesawicka Re: Herezje piszesz 28.06.07, 05:15
                        > Przepraszam za tą małą złośliwość ;-)

                        Za złośliwość się nie obrażam, więc spoko :) Jasne że nie jestem lekarzem ale
                        widzę jak przebiegają wizyty i czy pacjenci są zadowoleni z leczenia. Jedyne o
                        co się czepiają to w szpitalach publicznych - na niesamowicie długi czas
                        oczekiwania na wszystko.

                        Mnie osobiście (prócz samego systemu ubezpieczeń) nie podoba się wciskanie na
                        siłę czy wręcz bez konsultacji z pacjentem słono kosztujących usług, do niczego
                        niepotrzebnych. Od znajomego lekarza wiem, że w takich momentach mówi się jasno
                        - nie zapłacę, nie wykonywać, robić tylko to co niezbędne. Działa. Nasza eks
                        pani pediatra nagminnie usiłowała zlecać stosy badań, a na moje protesty
                        odpowiadała zawsze zdziwiona "przecież ubezpieczenie wam to pokryje". Czy to
                        znaczy że muszę poddawać dziecko różnym badaniom, tylko po to żeby pani doktor
                        sobie kabzę nabijała?

                        Inny przykład: mój brat, bratowa i trzydniowa bratanica trafiają na emergency,
                        bo dziecko zżółkło - żółtaczka noworodków. Lekarz oglądnął małą, zlecił badanie
                        poziomu bilirubiny i kazał dziecko włożyć pod lampę, czyli standardowa
                        procedura. Za jakiś czas przychodzi rachunek - za samą konsultację lekarską 700
                        dolarów! Ja rozumiem że studia pana doktora dużo kosztowały i że ma pewną
                        wiedzę, ale bez jaj. Ubezpieczenie pokryło rachunek, brat zapłacił tylko 75
                        dolarów co-payment. Nie ma się co dziwić że potem płaci się horrendalne składki.
                  • matrek Inaczej 27.06.07, 22:07
                    Moje dziecko de facto rodzilo sie w dwoch szpitalach. Z jednego lokalnego w
                    malym miesteczku, jeszcze przed porodem, zostalo przetransferowane helikopterem
                    do drugiego - Baptist Childern's Hospital czyli szpitala non-profit ktorego
                    wlascicielem jest wspolnota religijna Baptystow, bo lekarz prowadzacy powiedzial
                    ze w tym lokalnym szpitalu nie ma warunkow do uratowania zycia tak malemu
                    dziecku. W obudwu jednak szpitalach, stosunek personelu do pacjeta byl na
                    najwyzszym poziomie i w obu szpitalach moja pani miala do dyspozycji private
                    room (nie musiala gniezdzic sie w jednej sali z kilkoma innymi kobietami) a
                    jedna pielegniarka zajmowala sie 2 - 3 pacjentkami a nie polowa oddzialy i w
                    kazdym szpitalu pielegniarka byl na kazde zawolanie bez wzgledu na pore dnia i
                    nocy, nie okazujac przy tym sladu zniecierpliwienia, ze nie wspomne o jakiejs
                    "szorstkosci" czy nieuprzerjmosci co jest norma w polskich szpitalach.

                    To jak wszyscy byli dla nas dwojga, a po operacji juz trojga mili, serdecznie i
                    zyczliwi, bedzie tym co na zawsze zapamietamy. Dosc powiedziec, ze moj syn
                    dostal drugie imie na czesc swojego neonatologa.
                    • scibor3 Re: Inaczej 27.06.07, 23:46
                      Ja rozumiem, że miałeś wspaniałe doświadczenia. Naprawdę nie zaprzeczam, że w
                      USA (i w Polsce też) w są wspaniałe placówki i wspaniali ludzie. Tylko
                      niepotrzebnie generalizujesz. Ja na ten przykład miałem zupełnie inne
                      doświadczenia a z opowieści innych wiem, że nie byłem wyjątkiem.

                      > Moje dziecko de facto rodzilo sie w dwoch szpitalach. Z jednego lokalnego w
                      > malym miesteczku, jeszcze przed porodem, zostalo przetransferowane helikopterem
                      > do drugiego

                      Ach ten urok małych szpitalików w których ze skomplikowanych przypadków
                      najchętniej widzieliby grypę i katar ;-).
                      • matrek Re: Inaczej 27.06.07, 23:53
                        scibor3 napisał:

                        > Ja rozumiem, że miałeś wspaniałe doświadczenia. Naprawdę nie zaprzeczam, że w
                        > USA (i w Polsce też) w są wspaniałe placówki i wspaniali ludzie. Tylko
                        > niepotrzebnie generalizujesz. Ja na ten przykład miałem zupełnie inne
                        > doświadczenia a z opowieści innych wiem, że nie byłem wyjątkiem.
                        >
                        > > Moje dziecko de facto rodzilo sie w dwoch szpitalach. Z jednego lokalnego
                        > w
                        > > malym miesteczku, jeszcze przed porodem, zostalo przetransferowane heliko
                        > pterem
                        > > do drugiego
                        >
                        > Ach ten urok małych szpitalików w których ze skomplikowanych przypadków
                        > najchętniej widzieliby grypę i katar ;-).


                        No coz, mala miejscowosc, maly szpital, malo pacjentow, malo pieniedzy na sprzet .
        • jan_r_k Krugman, Moore i Leszczyński 27.06.07, 13:31
          Paul Krugman z NYT i Michael Moore nie mówią nic oryginalnego. Powtarzają tylko
          to, co Lenin, Stalin i legion ich wyznawców pisali o USA. Z prawdą nie ma to
          nic wspólnego. Wystarczy przejść się po centrum np Zurychu a potem po jakimś
          centrum komercyjnym (shopping mall) w USA i porównać ubiór, higienę, zęby,
          zapach itp. Jeśli nawet biednych w USA stać na zadbanie o zęby (czy Szwajcarzy
          to olewają, czy dbanie o zęby jest za drogie w Szwajcarii w stosunku do pensji
          to inna sprawa), to dokładnie taka ogromna różnica jest we wszystkich
          dziedzinach opieki zdrowotnej. W Szwajcarii też robią bypassy, ale czeka się na
          operację od kilku dni do kilku miesięcy a w USA czasem na drugi dzień po
          badaniach wskazujących na konieczność tej operacji już ląduje się w szpitalu.
          Bogaci Europejczycy jak mają problem, to lecą do szpitala w USA a bogaci
          Amerykanie lecą co najwyżej do znachorów w Meksyku czy w Europie jak już stracą
          nadzieję na tradycyjną medycynę.

          A ile kosztuje ludzi w wieku produkcyjnym ubezpieczenie medyczne w USA (osoby
          powyżej 65 lat obejmuje państwowe ubezpieczenie Medicare). Jasne, że czasem z
          różnych powodów jakiś ułamek procenta płaci bardzo dużo, ale Krugman, Moore i
          Ted Kennedy mają razem tyle szmalu, że mogliby im to spokojnie zrefundować.
          Większość Amerykanów płaci około $300 miesięcznie na rodzinę a przy średnim
          rocznym dochodzie na rodzinę klasy średniej (posiadaczy domów - około 70%
          Amerykanów) ponad 80 tysięcy dolarów jest to niewielki wydatek.

          Jan K.
          • scibor3 Re: Krugman, Moore i Leszczyński 27.06.07, 17:11
            > Większość Amerykanów płaci około $300 miesięcznie na rodzinę a przy średnim
            > rocznym dochodzie na rodzinę klasy średniej (posiadaczy domów - około 70%
            > Amerykanów) ponad 80 tysięcy dolarów jest to niewielki wydatek.

            Jak ci wyszło $300 miesięcznie ($3600 rocznie) na rodzinę przy wydatkach na
            zdrowie $6100 rocznie na _osobę_. Przeciętna rodzina składa się z _dwóch_
            dorosłych osób + dzieci (przeciętnie też dwoje (patrz dzietność w USA)).
            Sugerujesz, że ubezpieczalnie, dokładają do interesu? Osobiście miałem
            ubezpieczenie za ponad $700 (i to tylko na jedną osobę). I to nie było _pełne_
            ubezpieczenie.
            • jan_r_k Re: Krugman, Moore i Leszczyński 27.06.07, 17:23
              scibor3 napisał:
              > Jak ci wyszło $300 miesięcznie ($3600 rocznie) na rodzinę przy wydatkach na
              > zdrowie $6100 rocznie na _osobę_. Przeciętna rodzina składa się z _dwóch_
              > dorosłych osób + dzieci (przeciętnie też dwoje (patrz dzietność w USA)).
              > Sugerujesz, że ubezpieczalnie, dokładają do interesu? Osobiście miałem
              > ubezpieczenie za ponad $700 (i to tylko na jedną osobę). I to nie było _pełne_
              > ubezpieczenie.

              To jest moja działka (chyba drugie tyle płaci pracodawca) i tak naprawdę, jest
              to mniej, bo te pieniądze ściągane są z mojej pensji przed podatkiem (tak jak
              moje ubezpieczenie dentystyczne i okulistyczne - razem $48 miesięcznie na
              rodzinę). Specjalnie wybrałem tańsze ubezpieczenie HMO (Kaiser Permanente), bo
              na rodzinę 5-cio osobową to najlepiej wychodzi. Z tego tez powodu, coraz
              więcej Amerykanów wybiera HMO chociaż media (z powodów czysto ideolo) wieszają
              na HMO nawet nie psy, ale niedźwiedzie. Bzdura - mam Kaisera od 18 lat.

              Jan K. (junior II)
              • scibor3 Re: Krugman, Moore i Leszczyński 27.06.07, 19:34
                Czyli nawet nie wiesz jaki jest _prawdziwy_ koszt ubezpieczenia twojej rodziny..
                Byłem też na takim kontrakcie gdzie pracodawca pokrywał całość kosztów
                ubezpieczenia. No i co z tego. Powinienem twierdzić, że w USA opieka zdrowotna
                jest za darmo? Po prostu to co pisałeś to zwykła ściema.

                Z tego tez powodu, coraz
                > więcej Amerykanów wybiera HMO chociaż media (z powodów czysto ideolo) wieszają
                > na HMO nawet nie psy, ale niedźwiedzie. Bzdura - mam Kaisera od 18 lat.

                Swietnie. Też cieszę się dobrym zdrowiem. Ostatni raz przeziębiłem się 5 albo 6
                lat temu. Wszystko do czasu. Znajomi ubezpieczyli dom na najniższą sumę. Bo to
                się "najbardziej opłacało". Po pożarze, za sumę na którą się ubezpieczyli nie
                kupili by nawet pół kawalerki. Tak to jest z ubezpieczeniami.
                • bazyl33 Re: Krugman, Moore i Leszczyński 27.06.07, 22:48
                  Jak sie dyskutuje to trzeba wiedziec przynajmniej kilkla podstawowych faktow.
                  Mieszkam od 20 lat w Kanadzie i ani w USA ani w Kanadzie nie ma OBOWIAZKOWYCH
                  ubezpieczen zdrowotnych.Cieszysz sie jak twoj boss ma ubezpieczenie medyczne
                  dla pracownikow, wtedy przewaznie masz pokryte lekarstwa i dentyste w 80%
                  oprocz tego sa inne dodatkowe znizki. Wtedy ty placisz okolo $ 100.00 na
                  miesiac.W USA mozesz wykupic sobie ubezpieczenie prywatne ktore kosztuje kilka
                  razy wiecek.W Kanadzie dzien w szpitalu, tylko lozko, kosztuje $ 1200.00,
                  wlozenie reki w gips 5000.00. Wiec gdy przylatujesz do Kanady na wizyte i nie
                  masz ubezpieczenia dla odwiedzajacego wtedy tyle musisz zaplacic. Bzdura jest
                  jak ktos napisal ze firmy ubesieczeniowe moga zerwac kontraky i pozbawic cie
                  ubezpieczenie, jest to prawny kontrakt ktory obowiazuje dwie strony. Moga
                  zerwac gdy na przyklad okaze sie ze ze ubezpieczjacy klamal, gdy podpisywal
                  kontrakt, na przyklad powiedzial ze nigdy nie chorowal na serce, a potem okaze
                  sie ( firmy ubezpieczeniowe Sprawdzaja)ze mial zawal 10 lat temu.
                  Jestem dietetykiem i pracowalam w kanadyjskich szpitalach nawet w najlepszym,
                  nie macie zielonego pojecia co sie tam dzieje. Na oddziale neurologicznym
                  smierdzi tak moczem ze nie mozna oddychac, a pielegniarki chodza jakby mialy
                  sparalizowane nogi.Jedzenie jest tak ochydne i przetworzone ze zamiast dodac
                  sily pacjentom, goni ich do ubikacji.Nie bede sie dalej rozpisywac, ale nie
                  mylcie wizji szpitali amerykanskich z serialami TV, gdzie amerykanscy lekarze
                  to bohaterzy o wsoanialym sercu. Oni zarabiaja astronomiczne sumy, tak jak i
                  dentysci i rzadko ktory rzeczywiscie dba o pacjeta, sa w stanie powiedziec
                  pacjetowi przez telefon ze ma 3 miesiace zycia, bo nie chca aby taki pacient
                  plakal i siedzial za dlugo w gabinecie, bo przeciesz nastepni czekaja a czas to
                  gruby pieniadz szczegolnie tutaj na tym kontynencie, jest to po prostu dobry
                  BIZNESS.
                  • scibor3 Re: Krugman, Moore i Leszczyński 27.06.07, 23:18
                    Tu mnie zaskoczyłeś. Zawsze byłem przekonany, że Kanada ma państwową służbę
                    zdrowia i jakieś obowiązkowe ubezpieczenie (nie obejmujace stomatologii).
                    Pracowałem na UofC prawie rok i obejmowała mnie opieka taka jak dla uczelnianego
                    stuff-u. Nic szczególnego. Po 5 godzinach oczekiwania w kolejce do uczelnianego
                    internisty przeszła mi ochota i sam zrezygnowałem. Ale za to nie słyszałem
                    powszechnego utyskiwania na opiekę zdrowotną, tak jak to miało miejsce w USA,
                    tak więc przyjąłem, że to co mi się przydażyło to raczej był wyjątek a nie reguła.
                    • bazyl33 Re: Krugman, Moore i Leszczyński 27.06.07, 23:33
                      Mamy w Kanadzie tzw. OHIP czyli kazdy kto jest obywatelem albo ma pobyt staly
                      ma ubezpieczenie, ktore pokrywa szpital, wizyte u lekarza, do specjalisty
                      musisz doplacic, ale nie pokrywa lekarstw, nie pokrtwa wizyty u dentysty,
                      okulisty itp. Ubezpieczenie ktore placi twoj szef pokrywa to w/w i mase innych
                      rzeczy, jak medycyne naturalna, masaze,itd. W zwiasku z tym nikt sie nie
                      cieszy gdy ma tylko OHIP, bo kazdy by chcial miec tzw. benefity, czyli
                      calkowite ubezpieczenie lacznie z ubezpieczeniem na zycie, czy na wypadek w
                      pracy..Juz zaczynaja powstawac prywatne kliniki na wzor amerykanskich, ciekawe
                      co to bedzie za stor...
                      • scibor3 Re: Krugman, Moore i Leszczyński 27.06.07, 23:53
                        Czyli dobrze pamietam. Jakaś powszechna forma ubezpieczenia jest. W USA tego nie
                        ma. O tym, ze wizyt u stomatologa nie obejmuje też wiem. Kolega za samo
                        zajrzenie w paszczę płacił $100 a za leczenie kanałowe zęba $1500. Dentysta
                        leczenie popisowo schrzanił. Na szczęście za 2 miesiące kolega wracał do Polski
                        i tu sobie poprawił.
                        • bazyl33 Re: Krugman, Moore i Leszczyński 27.06.07, 23:59
                          Sam widzisz jak latwo jest zostac milionerem na tym kontynencje, a chrzania
                          robote bardzo czesto bo czuja sie bez karni. Ostatnio wywalczyli sobie prawo ze
                          nie mozesz ich sadzic za pomylki lekarskie, to teraz tylko juz pracuja
                          tasmowo...
                        • hamerykanka Re: Krugman, Moore i Leszczyński 28.06.07, 02:04
                          Niechze zgadne. Twoj kolega nie mial ubezpieczenia i dlatego tyle zabulil. Ja
                          mam ubezpieczenie przez pracodawce, dodatkowo za ok 50 dolcow miesiecznie mam
                          dodatkowe ubezp. okulista i dentysta. Za leczenie kanalowe Blue Cross i druga
                          firma zaplacily 380 dolarow. Moja dzialka 120.
                          czyszczenie co pol roku jest w calosci placone przez ubezpieczyciela. Wizyta
                          typu plomba bodajze 30 dolarow z mojej kieszeni....
                      • drizzlys Re: Krugman, Moore i Leszczyński 28.06.07, 00:31
                        Panie/Pani Bazyli, te 20 lat pracy w szpitalu jako "dietetyczka" przelecialy
                        kolo nosa i nic nie nauczyly. OHIP (Ontario Health Insurance Plan) ubezpiecza,
                        jak nazwa wskazuje, mieszkancow prowincji Ontario a nie, jak sugerujesz, Kanady.

                        Inne rewelacje o moczu, jedzeniu i inne brednie wloze miedzy bajki.
                        • bazyl33 Re: Krugman, Moore i Leszczyński 28.06.07, 01:04
                          Ten sam OHIP jak trafnie zauwazyles jest na Ontario, ale ten sam plan pod
                          innymi nazwami wystepuje w calej Kanadzie tylko w zaleznosci od prowincji
                          oferuje podobne ubezpieczenie pod inna nazwa, tylko British Columbia nie ma
                          tego typu ubezpieczenia i jesli ktos chce miec ubezpieczenie musi go sobie sam
                          wykupic, ale to na pewno wiesz skoro jestes tak obstrzaskany w planach
                          ubezpieczenia metyczngo w kraju Klonowego Liscia
              • mario-radyja Dostajesz gruby socjal od firmy, łże-kapitalisto 27.06.07, 19:52
                To jest niesamowite jakie ty właśnie próbowałeś ludziom kłamstwa wcisnąć.

                Krugmana nazywasz stalinistą ale sam chętnie dostajesz od firmy darmowe
                ubezpieczenie medyczne. Kiedy freelancerzy płacą pełną stawkę ty tylko
                dorzucasz parę dolców, a innym chcesz wcisnąć kit, że ubezpieczenie medyczne w
                stanach są tanie ?!!

                Z wiekiem twoja stawka pójdzie do góry, a jak tylko zaczną się u ciebie poważne
                problemy medyczne, to ci ubezpieczyciel scanceluje umowę i tyle widziałeś tanią
                opiekę medyczną.

                Ty masz podejście typowe dla kasty rządzącej, która nie widzi problemów
                poddanych, bo jej samej się doskonale wiedzie. Typowy Kim Ir Sen.
              • kryzak2007 Re: Krugman, Moore i Leszczyński 28.06.07, 01:52
                Ile placi pracodawca to ustala wewntrzny regulamin firmy. Pracodawca moze
                pokryc 100% Twojego ubezpieczenia ale tez moze ustalic ze Ty doplacasz 50%.
                Wszystko zalezy od firmy w ktorej pracujesz. Za Kaisera miesieczne premium
                moze sie wahac od stu kilkudziesieciu $ (mlody, samotny zdrowy,tanszy plan,
                wyzszy copay) do nawet 2,000 (starszy, zonaty, dzieciaty, schorowany, np
                cukrzyca, drozszy plan). Spokojnie, zachorujesz albo troche latek Ci przybedzie
                to Ci podniosa jak nic. Pracuje jako HR/accounting (mala firma)to poznalam
                troche ten system.
      • darkraj Re: Dziwna propaganda 27.06.07, 10:35
        Obawiam sie, >gulaga<, ze to wlasnie ty uprawiasz "dziwna propagande". Nie
        istnieje panaceum na zadna forme funkcjonownia jakiejkolwiek dziedziny
        gospodarki. Cywilizacja dalej sie rozwija metoda prob i bledow. Nie jestem
        przekonany o patologii amerykanskiej medycyny, bo jest najlepsza na swiecie. Za
        to jestem pewien mankamentow w zarzadzaniu finansami tejze. Twoja wypowiedz
        oscyluje na obrzezach pewnego systemu, ktory odroznial ludzi madrych i
        zaradnych od podludzi, ktorzy nie potrafia sami managerowac (zarzadzac) swoim
        losem. Nie wiem, czy wiesz, ze oddanie swojego bezpieczenstwa (takze
        socjalnego) w rece reprezentanta (potem reprezentantow) leglo u podstaw
        powstania kazdego organizmu socjalnego zwanego Panstwem. Wyzsza forma rozwoju
        nazywa sie demokracja. To wybrani m.in. przez tych mniej zaradnych musza sie o
        tychze troszczyc. Zgodzili sie na to, i za to biora wynagrodzenie ze skladek
        spoleczenstwa (z podatkow). Sprawiedliwosc jest pojeciem wylacznie
        encyklopedycznym, ale we wstepie potepiasz w czambul system maksymalnie
        zblizony do spolecznych oczekiwan (o socjalizmie). W rozwinieciu natomiast
        ubolewasz nad przykladem konajacej staruszki, ktora dokonuje zywota w mysl
        propagowanej przez ciebie tezy, ze kazdy musi dbac o siebie sam. To traci
        anarchia, moze naczytales sie jakichs bzdur. Nie warto mieszac polityki
        gospodarczo-strajkowej lat 80-tych, tylko w celu nadania szczegolnego znaczenia
        i potwierdzenia abstrakcyjnych tez w stosunku do funkcjonowania obecnej sluzby
        zdrowia. To sie ma tak, jak ilosc rosnacych drzew przy drodze do ilosci
        zuzytego paliwa w malolitrazowych pojazdach. Placimy podatki i mamy pelne prawo
        do otrzymywania naleznych zabezpeczen. I tyle.
        • gulaga7 Re: Dziwna propaganda 27.06.07, 11:05
          Sadzac z jakosci twojej riposty,nalezysz do tych mniej zaradnych
          (slabszy "management" umyslowy?).OK,droga wolna,zlecaj przedstawicielowi
          Panstwa ubezpieczenie twojej osoby.To twoja kasa i twoj wybor.Ale dlaczego ja i
          miliony innych mamy byc obligatoryjnie ,pod karnym przymusem pozbawiani czesci
          dochodow na rzecz obowiazkowego ubezpieczenia zdrowotnego?? I to w dodatku
          najgorszej mozliwej jakosci. Pozostale twoje spostrzezenia-demokracja to wyzszy
          stopien rozwoju Panstwa (krowa to wyzszy stopien rozwoju myszy polnej),czy tez
          twierdzenie ,ze anarchia traci przekonanie,ze kazdy powinien dbac o siebie sam
          (sic!)-pozostawiam je bez komentarza.Tyle tylko powiem,ze komuna najwieksze
          spustoszenie uczynila w glowach ludzkich.A najgorszy typ czlowieka to
          tzw. "wiejski filozof",mowiacy co wie-nie wiedzacy co mowi.
          • matrek Re: Dziwna propaganda 27.06.07, 11:13
            Tym razem przesadziles. Ja tez jestem liberalem wolnorynkowym, ale nie kazdy
            moze prowadzic wlasne przedsiebiorstwo i zarabiac krocie, tak aby bylo go stac
            na samodzielne oplacanie sobie skladek, nie kazdy tez moze byc wysokiej klasy
            specjalista, aby pracowac jako pracownik najemny w preznej korporacji i miec
            swietne benefity... Zejdzmy na ziemie. Kazde spoleczenstwo potrzebuje rowniez
            pracownikow fizycznych, w tym rowniez pracujacych - jak w stanach - w
            dziesiatakch milionow jedno-dwuosobowych firm, w ktorych owner nie bedzie placil
            swojemu jedynemu pracownikowi drogiego ubezpieczenia, jesli nie zmusi go do tego
            prawo.
          • colombina oj naiwny, naiwny.. 27.06.07, 11:59
            gulaga7 napisał:

            Sadzac z jakosci twojej riposty,nalezysz do tych mniej zaradnych
            > (slabszy "management" umyslowy?).OK,droga wolna,zlecaj przedstawicielowi
            > Panstwa ubezpieczenie twojej osoby.To twoja kasa i twoj wybor.Ale dlaczego ja i
            >
            > miliony innych mamy byc obligatoryjnie ,pod karnym przymusem pozbawiani czesci
            > dochodow na rzecz obowiazkowego ubezpieczenia zdrowotnego??

            W 2004 roku w USA udzielono pomocy medycznej ludziom nieubezpieczonym za 124
            miliardy dolarow. Zgadnij przez kogo dwie trzecie tej sumy zostaly pokryte?
            • lingha Re: oj naiwny, naiwny.. 27.06.07, 12:40
              matrek nie bdz smieszny. Polski system medyczny (jakosczabiegow, czas
              oczekiwania etc) wcale nie jest taki zly.wiem z autopsji. zachwycasz sie
              najnowszymi dokonaniami med. amerykanskiej.Wiedz jednak,ze te najnowsze
              techniki i leki to kilka dziesiatych procenta wykonywanych zabiegow
              med.,podawanych lekow. Reszte i w Polsce i w Stanach wykonuje sie na podobnym
              poziomie. Polacy maja jakies dziwne przekonanie o swojej nieudolnosci. Faktem
              natomiast jest ze personel zarabia zdecydowanie za malo.
              System amerykanski jest wiec niewydolny kilka dzisiatych procenta zabiegow
              sprawia ze wieksza czesc spoleczenstwa nie satc , na zabiegi ktore w polsce
              robi sie od reki i kosztuja 500 zlotych.
              pozdrawiam.
              • matrek Re: oj naiwny, naiwny.. 27.06.07, 13:32
                Gdzie ja pisalem o najnowszysch osoagnieciach medycyny amerykanskiej? Nigdzie
                nie pisalem, ze ja czy kotokowliek z moje rodziny korzystal z takich.
                Przeciwnie, moje dziecko i jego mama korzystala z dosc rutynowych zabiegow w tym
                kraju.


                Natomiast owszem, nie funkcjonuja w tutejszej medycynie standardy ktore opieraja
                sie na prawdach obajwionych w Polsce. Poczynajac od takich bzdur, jak ta ze
                dziecko przez pol roku po urodzeniu nie moze przebywac w pozycji siedzacej czy w
                ogole pionowej, bo nie ma jeszcze wystarczajaco silnego kregoslupa - w USA
                pielegniarki "sadzaja" nawet wczesniakow kilka godzin po cesarce, a owa "prawde"
                nazywaja nie majacym nic wspolnego z prawda przesadem. A teraz idz i zapytaj o
                to samo jakiegokolwiek poloznika, polozna, czy neonatologa w Polsce.

                Wiekszosc, czyli 5/6 spoleczenstwa amerykanskiego posiada ubezpieczenie
                medyczne, wiec nie pisz bzdur ze wiekszosc amerykanow nie stac na najprostsze
                zabiegi.
                • lingha Re: oj naiwny, naiwny.. 27.06.07, 20:09
                  tak sie sklada ze jestem lekarzem.
                  zgroza.zycze zdrowia twojemu dziecku.bo dla ojca zaslepionego kraina
                  szczesliwosci ,juz chyba za pozno.
                  w kazdym razie podobne zabiegi w polsce sa duzo tansze i wielokrotnie lepsze.

                  spojrz na dane, np wsponiana smiertelnosc noworodkow.
                  • jackiesawicka Re: oj naiwny, naiwny.. 27.06.07, 20:35
                    > spojrz na dane, np wsponiana smiertelnosc noworodkow.

                    Akurat tu należy wziąć poprawkę:
                    en.wikipedia.org/wiki/Newborn_death#Comparing_infant_mortality_rates
                  • porque Re: oj naiwny, naiwny.. 28.06.07, 05:14
                    lingha napisał:

                    > tak sie sklada ze jestem lekarzem.
                    > w kazdym razie podobne zabiegi w polsce sa duzo tansze i wielokrotnie lepsze.
                    > spojrz na dane, np wsponiana smiertelnosc noworodkow.

                    Raczej jestes znachorem, lekarz znajacy co nieco zaawansowanie medycyny w USA
                    nie wypisywalby podobnych dyrdymalow. Przylec do USA na dowolny miedzynarodowy
                    zjazd lekarzy to wowczas przejrzysz na oczy. Poki co mozesz konkurowac z
                    red.Leszczynskim w ilosci przelanej demagogii. Zahaczyles przypadkiem o
                    smiertelnosc noworodkow. Chcialnym zebys napisal ile jest w Polsce szpitali z
                    NICU 3-go stopnia? Ilu jest specjalistow potrafiacych przeprowadzic transfuzje
                    krwi w 24 tygodniowym plodzie (zabieg powszechnie stosowany w USA od paru
                    dziesiecioleci). Pisz smialo i nie krepuj sie, zabiegi takowe w Polsce z
                    pewnoscia sa duzo lepsze(sic!) :) Gdybys chociaz troche orientowal sie w
                    realiach nie uszloby twojej uwadze, ze w USA przy ciazach wysokiego ryzyka
                    probuje ratowac sie przypadki z jakimi polska medycyna nie ma jeszcze
                    doczynienia, nawet Eyropa Zach. jest daleko w tyle. W Polsce nawet przy malych
                    powiklaniach,z braku wyszkolonego personelu pozostawia sie plod losowi
                    szczescia ,co w wiekszosci konczy sie obumarciem, oczywiscie ku uciesze
                    hipokrytom podobnym Leszczynskiemu ze wzgledu na statystyki.
                    • kryzak2007 Re: oj naiwny, naiwny.. 28.06.07, 06:08
                      Tak sie sklada ze merytoryczna wiedza wyniesiona z polskich medycznych uczelni
                      wcale nie odstaje od poziomu amerykanskiego. Przyklad: niektorzy amerykanie z
                      uwagi na koszty decyduja sie na studia w Polsce i po ukonczeniu takowych nie
                      maja wiekszych problemow w US ze zdaniem egazminow i uzyskaniem licencji.
                      Problem nie lezy w niedouczeniu polskich medykow. Jest to raczej problem
                      wyposazenia i dostepu do nowinek technicznych.
    • mulla_komar Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 13:10
      Socjalizm w amerykanskiej sluzbie zdrowia, zwiazki zawodowe lekarzy,
      niedopuszczajce konkurencji, dzialanosc FDA itd. spowodowaly ze biedota ma byle
      jaka opieke spoleczna. Bogaty za to nie ma z tym problemu w zadnym systemie.

      USA w wielu dziedzinach jest o wiele bardziej socjalistyczna niz Europa, m.in. w
      medycynie. Dobrze przynajmniej ze ludzie nie sa przymuszani zeby sie ubezpieczac
      bo to bylby skandal (przymusowe swiadczenie gownianych uslug).
      • porque Kompleksy ciagle widoczne 27.06.07, 13:28
        Czytajac czekalem tylko do momentu kiedy pismak GW siegnie po statystyki
        umieralnosci niemowlat. Dalej nie bylo juz sensu wczytywac sie w ten
        populistyczny belkot. W Europie jest procentowo wiecej niezadowolonych z opieki
        medycznej jak w USA i oby nigdy nie doszlo do upanstwowienia opieki zdrowotnej w
        USA.
        • mulla_komar Re: Kompleksy ciagle widoczne 27.06.07, 13:33
          To prawda. Natomiast tak jak pisalem – zwiazki zawodowe oraz agencje rzadowe,
          kontrolujace rozwoj medycyny i opieki zdrowotnej spowodowaly wiele patologii.
          Czy system jest gorszy od europejskiego? Watpie. Dla mnie jest lepszy, bo
          placisz sam za siebie (i tylko w ograniczonym stopniu za innych). Ale i tak
          system amerykanski jest przezarty socjalizmem.
        • matrek Umieralnosc dzieci w USA 27.06.07, 13:41
          Dziwnym trafem, to wlasnie amerykanscy neonatolodzy co chwila bija kolejne
          rekordy coraz to wczesniej i coraz to z mniejsza waga urodzeniowa, uratowanych
          preemies. W marcu tego roku z Baptist Children's Hospital w Miami wyszla
          dziewczynka urodzona z waga 277 gram. Gdy sie urodzila, lekarze nie wiedzieli
          nawet jakie powinno byc prawidlowe cisnienie krwi u tak malego dziecka.
          Ciekawe co staloby sie z takim wczesniakiem w Polsce...
          • jednorazowy3 Re: Umieralnosc dzieci w USA 27.06.07, 17:01
            w Polsce pewnie by go uznano za plod, a nie czlowieka

            ile mial tygodni ten wczesniak?
            • matrek Re: Umieralnosc dzieci w USA 27.06.07, 20:58
              jednorazowy3 napisała:

              > w Polsce pewnie by go uznano za plod, a nie czlowieka
              >
              > ile mial tygodni ten wczesniak?

              22 tydzien
          • scibor3 Re: Umieralnosc dzieci w USA 27.06.07, 17:17
            Podana fraza - "Baptist Children's Hospital" "277 grams" - nie została odnaleziona.

            O tym wiesz tylko ty? Bujną masz tą wyobraźnię.
            • paulinakk Re: Umieralnosc dzieci w USA 27.06.07, 17:37
              news.bbc.co.uk/2/hi/americas/6377639.stm Rozmówca powyżej walnął się o 7
              gramów.
            • matrek Re: Umieralnosc dzieci w USA 27.06.07, 20:56
              Tak, wiem tylko ja (bo to akurat ten sam szpital w ktorym urodzilo sie moje
              dziecko) i pisala o tym cala amerykanska prasa, a w Polsce kazdy portal internetowy.
              • scibor3 Re: Umieralnosc dzieci w USA 27.06.07, 21:50
                Teraz przeczytałem. Z artykułów nie wynika, ze do przeżycia tego dziecka
                przyczyniła się w jakiś szczególny sposób medycyna. Kwestia bardziej szczęścia,
                indywidualnej odporności i zdolności przeżycia dziecka. Taka ciekawostka. Coś
                jak krowa z dwiema głowami.
                • matrek Re: Umieralnosc dzieci w USA 27.06.07, 22:18
                  scibor3 napisał:

                  > Teraz przeczytałem. Z artykułów nie wynika, ze do przeżycia tego dziecka
                  > przyczyniła się w jakiś szczególny sposób medycyna. Kwestia bardziej szczęścia,
                  > indywidualnej odporności i zdolności przeżycia dziecka. Taka ciekawostka. Coś
                  > jak krowa z dwiema głowami.

                  Naprawde wierzysz w to co piszesz?
                  Nie dzieki medycynie i wiedzy lekarzy przezylo dziecko urodzone w 5 miesiacu
                  ciazy? Dziecko ktore w momencie urodzenia ma jeszcze pelno niewyksztalconych doi
                  konca organow wewnetrzych? Iles lat temu, w Polsce, lekarze powiedziueli mojej
                  mamie bedace wowacze w zagrozonej ciazy - jesli pani dziecku urodzi sie
                  przynajmniej z waga 0,5 kg to ma szanse. Jesli z mniejsza to... przykro nam...
                  A w Miami uratowano dziecko prawie dwukrtonie mniejsze. Owszem, to bylo w
                  listpadzie ub.r., a nie ile lat temu, ale nie twierdzenie ze to nie fachowa
                  wiedza lekarzy uratowala zycie dziecka, jest absurdem wymykajacym sie
                  jakimkolwiek komentarzom.
                  • scibor3 Re: Umieralnosc dzieci w USA 27.06.07, 23:06
                    Oczywiście. Jeżeli widzisz, że zastosowano jakąś specjalną technikę odmienną niż
                    w przypadku innych wcześniaków to pokaż palcem. Bo ja nie widzę. Słusznie
                    powiedzieli lekarze twojej mamie. Dziecko o takiej małej wadze urodzeniowej ma
                    niezwykle małą szansę przeżycia. Zazwyczaj umiera kilkanaście, kilkadziesiąt
                    minut po porodzie (często takie poronienie-poród jest powiązane z uszkodzeniami
                    genetycznymi dziecka). Zarówno w Polsce jak i w USA. Owszem, granica ta ciągle
                    przesuwa się w dół dzięki postępowi medycyny ale takie dziecko jak to to nie
                    reguła tylko wyjątek. Taka właśnie krowa z dwiema głowami. Czasami się rodzi ale
                    to nie znaczy, że od tej pory krowy bedą się rodziły z dwiema głowami. Inną
                    sprawą jest, że to dziecko miało dużą niedowagę. W 22 tygodniu ciąży powinno
                    mieć ok 100 g więcej (a więc organy miało bardziej wykształcone niz to by
                    wynikało z masy dziecka).
                    • matrek Re: Umieralnosc dzieci w USA 27.06.07, 23:18
                      W kazdym razie, to dziecko urodzilo sie w mniejwiecej w tym samym momencie co
                      moj syn, nie bylo go jednak na standardowym NICU, musialo byc w jakiejs sali o
                      jeszcze wiekszym rezimie. Pielegniarki jednak powiedzialy nam, ze bylo tak male,
                      ze najlepsi neonatolodzy nie wiedzieli jakie powinno byc prawidlowe cisnienie
                      krwi i tak mego dziecka.
            • matrek Poszukaj sobie w googlach "most premature baby" 27.06.07, 20:57
              scibor3 napisał:

              > Podana fraza - "Baptist Children's Hospital" "277 grams" - nie została odnalezi
              > ona.
              >
              > O tym wiesz tylko ty? Bujną masz tą wyobraźnię.
      • antymarcin4 Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 13:33
        Z drugiej strony mozna by argumentowac ze lepiej miec mozliwosc leczenia nawet
        nie na najwyzszym poziomie niz umrzec na ulicy z powodu braku dobrowolnego
        ubezpieczenia. Wszystko fajnie wyglada jak nas nic nie boli, jestesmy mlodzi
        itp. ale jak cos "dopadnie" to punkt widzenia moze sie bardzo zmienic.
        • mulla_komar Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 13:35
          Przeciez najbiedniejsi maja zapewniona darmowa opieke zdrowotna. Gdyby nie
          socjalizm, nie bylaby ona utrzymywana z podatkow, tylko z dobrowolnych datkow.
          Ale i tak by mieli.
          Najwiekszy rozwoj organizacji charytatywnych mial miejsce w XIX wieku, kiedy nie
          bylo socjalizmu.
          • antymarcin4 Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 13:42
            No tak , ale chodzi oto wlasnie ze czasami istnieja sytuacje ze ludzie
            poprostu tych dobrowolnych skladek nie placa.Albo ich niestac bo wlasnie sa bez
            pracy albo tez wola wydac na cos innego poniewaz teraz akurat nic im niedolega.
            Oczywiscie mozna by powiedziec ze to ich problem ale byloby to troche falszywe
            bo jednak jako spoleczenstwo musimy cos i tak z tymi osobami zrobic gdy pojawia
            sie problemy medyczne
            • mulla_komar Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 13:48
              No to wlasnie Ci napisalem ze i takie osoby maja zapewniona bezplatna opieke.
              Oczywiscie standard podstwowy, ale chyba nikt normalny nie oczekuje krolewkiej
              obslugi za darmo.
              Kiedy panstwo nie mieszalo sie do opieki medycznej, szpitale byly prowadzone
              przez koscioly i organizacje charytatywne i mialy one lepszy poziom niz wiele
              obecnych szpitali panstwowych (uwzgledniajac oczywiscie rozwoj technologii).
              • mulla_komar Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 13:49
                Szpitale dla biedoty rzecz jasna. Bogaci nie maja problemow z opieka medyczna.
              • matrek Daj spokoj. 27.06.07, 13:51
                Jaki szpital charytatywny byloby dzis stac na leczenie? Jaki szpital tego typu
                byloby stac na zakup potrzebnych do tego - zgonie ze wspolczesnymi standardami -
                urzedzen i sprzetu diagnostyczego?

                Wiekszosc szpitali amerykanskich, to szpitale non-profit, ale nie charytatywne!
                • mulla_komar Re: Daj spokoj. 27.06.07, 13:57
                  Mysle, ze bardzo wiele. Gdyby pozwolic dzialac WOLNEMU rynkowi w opiece
                  medycznej, takze i organizacje charytatywne mialbyby szanse wznowic dzialalnosc.
                  • matrek Re: Daj spokoj. 27.06.07, 14:01
                    Alez pelno jest w USA roznego rodzaju organizacji charytatywnych, roznego
                    rodzaju Charities, czy instytucji wspanialych instytuacji typu Ronald McDonald
                    House, ale zadnej tego typu organizacji nie byloby stac na uruchomienie w pelni
                    charytatywnego szpitala i na zakup urzadzen po 2 mln. dol. sztuka.
                    • mulla_komar Re: Daj spokoj. 27.06.07, 14:05
                      Alez ja nie pisze ze w obecnym systemie byloby je stac. Natomiast jesliby
                      wprowadzic system np. taki za jakim opowiadal sie Milton Friedman, mysle ze
                      wiele organizacji spokojnie mogloby prowadzic wlasne szpitale i kliniki.
                    • jackiesawicka Re: Daj spokoj. 28.06.07, 05:46
                      Mylisz się. Są takie szpitale, sama w takowym dziecko leczyłam. Jest cała sieć
                      Shriners Hospitals dla dzieci - za leczenie nie płaci się ani grosza, wszystko
                      pokrywają właściciele, czyli masoni.
                      www.shrinershq.org/Hospitals/_Hospitals_for_Children/
              • antymarcin4 Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 13:55
                Czyli ze choc nie nazywa sie to skladka obowiazkowa to i tak wszyscy na to
                podstawowe leczenie sie dokladaja. Bo przeciez panstwo to z naszych pieniadze
                finansuje? (oczywiscie w przenosni jezeli chodzi o mnie bo nie mieszkam w
                USA).Czyli ze mozna by miec system ktory wymusza skladke podstawowa (i tak ja
                sie w ukryty sposob placi) i dodatkowo ekstra jezeli ma sie wieksze wymagania.
                • mulla_komar Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 14:11
                  No ja jestem temu przeciwny. Uwazam ze tym powinny zajmowac sie organizacje
                  charytatywne a nie podatnicy.
                  • antymarcin4 Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 14:35
                    To bylo by piekne,tylko w dzisiejszym swiecie malo realne.Organizacje tego typu
                    napewno sa pomocne ale ich ilosc raczej nigdy nie byla i pewnie nie bedzie
                    wystarczajaca. Po za tym te organizacje tez musza z czegos placic rachunki.Wiec
                    sprowadza sie to z powrotem do placenia. Na dzialalnosc charytatywna ktos musi
                    przeciez placic.jesne ze dobrowolnie ale musi byc staly doplyw kasy zeby mogly
                    sprawnie funkcjonowac.Wiec czy nie lepiej juz poprostu wszystkich obiac ta
                    opieka?
                    • mulla_komar Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 15:27
                      Wszystko jest nierealne zanim nie znajdzie sie ktos kto o tym nie wie i to zrobi.

                      Wlasnie dzieki postepowi techniki to o czym pisze, byloby latwiejsze. Gdyby
                      srodki i energia nie byly marnowane przez panstwo ludzie sami by sobie
                      poradzili, i to znacznie lepiej.
                      • antymarcin4 Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 17:04
                        Pewnie niektorzy by sobie poradzili ale watpie zeby wszyscy.A przeciez nie
                        zyjemy w spoleczenstwie spartanskim gdzie tych co sobie nie radza - ze skaly...
                        • mulla_komar Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 18:46
                          Uwazasz wiec ze w panstwowym systemie wszyscy sobie radza? Regulacje panstwowe
                          zawsze tworza patologie, i smiem twierdzic (patrzac na obszary zanim do nich
                          weszlo panstwo w imie walki z patologiami widac ze bez panstwa radzily sobie one
                          znacznie lepiej).

                          Powszechna sluzba zdrowia de facto zmniejszyla dostepnosc opieki medycznej dla
                          ogolu ludnosci, jak np. NHS w wielkiej Brytanii, ktora zwiekszyla zatrudnienie o
                          28% personelu szpitalnego i o 51% w adninistracji, przy czym liczba pacjetow w
                          szpitalach spadla o 11% przy niezminieonej liczbie oczekujacych na zabieg.

                          Kto na tym traci? Ludzie z pieniedzmi i tak wylecza sie prywatnie, albo pojada
                          sobie do Szwajcarii czy gdzie indziej. A dostepnosc dla ludzi niezamoznych jest
                          mniejsza niz wczesniej. I myslisz ze oni maja zapewniona darmowa opieke
                          medyczna? Ze za nia nie placa?
        • matrek Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 13:45
          Nikt w Ameryce nie pozwoli Ci umrzec na ulicy, nawet gdy nie masz ubezpieczenia
          i dolara przy duszy. Zgodnie z amerykanskim prawem, zaden szpital nie ma prawa
          odmowic Ci udzielenia niezbednej pomocy medycznej.
          • antymarcin4 Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 13:58
            A rachunek kto placi jezeli nie mam ubezpieczenia?
            • matrek Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 14:06
              Jesli udokumentujesz bardzo niskie dochody to Medic Aid, czyli ubezpieczenie
              panstwowe (pod warunkiem ze zglosisz sie do nich najpozniej w ciagu bodajze 60
              dni od wyjscia ze szpitala), jesli zas Twoje dochody przekraczaja jakis tam
              pulap, to musisz splacic go sam - zawierasz wowczas umowe ze szpitalem i placisz
              po 50, czy 100 dolarow miesiecznie, szpital da Ci jeszcze jakis discount i jakos
              z tym dealujesz.
              • antymarcin4 Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 14:27
                Dzieki za wyjasnienia. Czyli wychodzi na to ze te 50mln nieubezpieczonych w USA
                nie ma sie czego obawiac, skoro system im pomoze. Poszedlbym nawet dalej i
                pomyslal ze ci co sa ubezpieczeni to wlasciwie marnuja kase. No chyba ze bardzo
                im zalezy na krolewskim traktowaniu. Wiem ze troche przejaskrawiam, ale majac
                tak skrajne 2 opinie tych za (np.twoja) i tych przeciw (GW) moge sobie na to
                pozwolic
                • matrek Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 14:44
                  Z tych 50 mln nieubezpiueczonych, o ktorych pisze Wyborcza, 13 mln to nielegalni
                  imigranci, ktorym tylko w niektorych stanach i w niektorych przypadkach
                  przysluguje Medic Aid, inna czesc, to tak jak moja znajoma ktora posiadajac
                  wlasna firme stwierdzila ze nie bedzie placic zadnych skladek skoro latami nie
                  korzysta z zadnej opieki medycznej, a jak sie jej trafi to wtedy po prostu
                  zaplaci rachunek (tak sie tez stalo, miala powazna operacje i po prostu za nia
                  zaplacila), jeszcze inna czesc to ludziue ktorzy twierdza ze nie stac ich na
                  ubezpieczenie mimo tego ze pracuja, kolejna czesc to ludzie ktorych naprawde nie
                  stac bo maja 5 dzieci i zarabiaja 25.000 rocznie

                  WIesz artykul WYborczej, jak to artykul wyborczej - napisany z mysla ze ma cos
                  udowodnic. Tak naprawde, naprwde nikt w Ameryce nie umiera z powodu
                  "niedostepnosci opieki medycznej".
                  • antymarcin4 Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 14:52
                    Ja tak nie bez przyczyny pisze troche z malym zapalem o prywatnych
                    ubezpieczeniach zdrowotnych. Mam akurat doswiadczenie z drugiego punktu
                    widzenia.Zona rodzila w Anglii gdzie sluzba zdrowia jest panstwowa i skladka na
                    leczenie obowiazkowa. Jako ciekawostke dodam ze curka tez byla 7 miesiecznym
                    wczesniakiem. Pelna, fachowa opieka, mila obsluga, sala 1 osobowa. Porod w
                    dowolnie wybranej pozycji, do wyboru w wodzie.Po tym dziecko kilka tygodni na
                    intensywnej terapii w inkubatorze itd.znasz to bo opisywalas. Koniec koncow
                    pozytywne doswiadczenia i "za darmo" (czyli z ubezpieczenia
                    obowiazkowego).Czyli tak tez mozna.
                    Pozdrawiam
                    • matrek Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 14:59
                      Jasne ze mozna, wyroslem juz z mlodzienczych utopii o mozliwosci zalatwienia
                      finansowania opieki medycznej z ubezpieczen dobrowolnych. Ameryka jakos z tym
                      zyje, ale nie podoba sie to sporej czesci spoleczenstwa i slusznie, bo nie jest
                      lekko.
                      • mulla_komar Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 16:02
                        > topii o mozliwosci zalatwienia
                        > finansowania opieki medycznej z ubezpieczen dobrowolnych

                        Z tymze to nie jest utopia. Utopia jest myslenie ze obowiazkowe ubezpieczneie
                        jest w interesie obywatela.

                        Niestety, panstwo wszystko psuje a kilkadziesiat lat panstwowej edukacji zrobilo
                        swoje. Ludzie nie potrafia sobie wyobrazic innej rzeczywistosci.
                        • matrek Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 21:00
                          mulla_komar napisał:

                          > > topii o mozliwosci zalatwienia
                          > > finansowania opieki medycznej z ubezpieczen dobrowolnych
                          >
                          > Z tymze to nie jest utopia. Utopia jest myslenie ze obowiazkowe ubezpieczneie
                          > jest w interesie obywatela.
                          >
                          > Niestety, panstwo wszystko psuje a kilkadziesiat lat panstwowej edukacji zrobil
                          > o
                          > swoje. Ludzie nie potrafia sobie wyobrazic innej rzeczywistosci.


                          Jas zyje w tej "innej rzecyzwistosci"
                  • purecharm Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 15:14
                    Jest jeszcze 100 milionow Amerykanow, ktorzy pracuja, wydaje im sie, ze maja
                    dobre ubezpieczenie,bo po prostu nic powaznego im sie jeszcze nie stalo, ale jak
                    odpukac beda mieli powazny wypadek przekonaja sie, co jest ono warte.
                  • colombina Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 15:19
                    matrek napisał:

                    >
                    > WIesz artykul WYborczej, jak to artykul wyborczej - napisany z mysla ze ma cos
                    > udowodnic. Tak naprawde, naprwde nikt w Ameryce nie umiera z powodu
                    > "niedostepnosci opieki medycznej".

                    Nie wiem co imputujesz artykulowi w Wyborczej. Nigdzie nie napisali, ze ktos w
                    USA umiera na ulicy z powodu braku opieki medycznej. Napisali tylko, zgodnie z
                    prawda, ze koszty tej opieki pozeraja 14% dochodu narodowego. Nie jest
                    tajemnica, co mozna wyczytac w dowolnej publikacji (nie tylko lewackiej), ze
                    tempo wzrostu wydatkow na opieke medyczna przewyzsza tempo wzrostu
                    ekonomicznego, co grozi powaznym kryzysem w przyszlosci. To jest powazna
                    sprawa do dyskuscji i szukania rozwiazan, a nie do bagatelizowania.
                    • matrek Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 21:03
                      Ogolny sens artykulu Wybiórczej jest taki: patrzcie jak tragiczna jest ta
                      Ameryka, ludzie tam nawet leczeni nie sa.
            • jednorazowy3 Re: Socjalizm w Amerykanskiej sluzbie zdrowia. 27.06.07, 17:05
              Ty, bedziesz go po prostu spłacać przez reszte swojego życia :)
    • ampolion Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 13:34
      Mieszkam w Stanach od 40 lat. Co za kupa bredni! Wszystko po to by potwierdzić,
      że polski system wcale nie jest taki zły, są gorsze.
      • liloom Re: Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 15:22
        nie znam niestety systemu amerykanskiego, znam austriacki, bo mieszkam tu ok. 20
        lat i chetnie odpowiem na wasze pytnia jesli takie beda. Napisze jeszcze raz
        <poprzednim razem wycieli>, ze z polskim genialnym systemem (?) mialam stycznosc
        w zeszlym roku <i mam nadzieje nigdy wiecej>, kiedy w szpitalu onkologicznym na
        Ursynowie umieral moj ojciec i obudzona pilegniarka powiedziala "no czego pani
        robi panike". Na miejsce w jakimkolwiek szpitalu oczekiwal pol roku.
        A moja mama mimo ciezkiej choroby nie mogla dostac skierowania od lekarza
        "pierwszego razenia", bo sie pani lekarce limity pokonczyly.
        Wszyscy ci co moga lecza sie prywatnie. To o jakim systemie mowimy?
        • etcetera Jak mnie leczono w usa 27.06.07, 15:52
          Napisze wam bo to fajna historia. Mialam wypadek miesiac po przyjedzie, pod
          koniec lipca zanim zaczelam studia. Potracil mnie samochod gdy jechalam na
          rowerze, kierowca uciekl z miejsca wypadku, policja nie dawala zludzen ze go
          znajda, ba! nawet nie szukali. Na szczescie nic mi sie nie stalo - oprocz
          wybicia dwoch zebow i zlamaniu trzech, bylam tylko mocno potluczona i okropnie
          krwawilam bo rozcielam warge i dziasla. Zabrano mnie do szpitala. Opieka taka
          sobie, pobrano mi krew, zrobiono przeswietlenia, zbadano, itd. ale trwalo to
          bardzo dlugo i nie moge powiedziec zeby ktos byl mily czy uprzejmy. Zaplacilam
          za te wizyte $ 4000 (bylo to trzy lata temu), nie mialam jeszcze ubezpieczenia,
          z zebami wyslali mnie do kliniki uniwersyteckiej mowic - tam zrobia ci piekne
          zeby. Jezdzialam tam pol - POL roku, trwalo to wiec bardzo dlugo, ale na inne
          wizyty nie mialam wtedy po prostu kasy. Co tam przezylam - zachowam juz dla
          siebie, opiekowal sie mna student ostatniego roku, mily i sympatyczny ale jako
          fachowiec - beznadziejny. Tak beznadziejny ze spieprzyl mi cala gorna szczeke
          robiac te koronki. Prace nadzorowal profesor i opiekun ktory nie mial
          zastrzezen do jego pracy i ktory polecil nazywac go panie doktorze bo
          juz "prawie-doktorem-jest". Sala przypominala kombitat dentystyczny, krzesla z
          poczatkow XX wieku, stare lampy, jeden pacjent i jeden student kolo drugiego -
          wygladalo to kosmicznie, uwierzcie mi. Jak sala tortur. No i sami murzyni na
          ktorych mozna sie uczyc i jeden pan, weteran wojny w Wietanmie. Zaplacilam 1/3
          ceny ale nie bylo zadnych rachunkow czy kwitow, kompletnie nic.
          Wspominam to jako koszmar, zwlaszcza ze nie moglam umawiac sie tylko na godzine
          i nie wiecej, w zwiazku z tym leczenie trwalo bardzo dlugo, zreszta wszystko
          goilo sie powoli. Po 1/5 musialam wymienic te koronki bo popekaly, czesc
          zrobilam w Polsce, czesc w Stanach. Musze jeszcze wybrac sie do ortodonty po
          aparat bo bardzo poprzesuwaly mi sie zeby i w zaden inny sposob nie mozna
          ich "skierowac" na swoje miejsce.
          Konkluzja - nie mam najlepszych doswiadczen ze sluzba zdrowia w usa, ktora
          leczy tych ktorzy maja pieniadze a caly dol zasuwa. Nie prawda jest tez ze
          skladki sa niskie, miesiecznie to wydatek ok. $1000 bez dentysty oczywiscie.
          Wiem ze Stany moga sie wydawac rajem ale dopoki jestes zdrowy i najlepiej mlody
          aby zyc w tym kapitalistycznym matlochu. Pozdrawiam, K.
          • matrek Re: Jak mnie leczono w usa 27.06.07, 21:06
            Skad Ty wzielas informacje o skladkach po 1000$ ?
            • kryzak2007 Re: Jak mnie leczono w usa 28.06.07, 02:10
              Tyle to kosztuj. Czasami nawet wiecej. Nie wierzysz to sproboj dostac estimate
              od dowolnej firmy. Moze byc Blue Cross, Blue Shield, Health Net..itd.
              Za Ciebie, Twoja zone i Twoje dziecko ciezko byloby Ci znalezc jakiekolwiek
              ubezpieczenie ponizej $1000.00. Oczywiscie nie wliczajac w to dentalu, vision.
              Ogladam rachunki za ubezpieczenia co miesiac (pracuje w ksiegowosci)wiec raczej
              wiem co mowie.
              • matrek Re: Jak mnie leczono w usa 28.06.07, 02:29
                mam nadzieje ze piszesz na 3 osoby, co zmienia zopelnie postac rzeczy.
                • kryzak2007 Re: Jak mnie leczono w usa 28.06.07, 07:00
                  Tak dla mlodych ludzi na 3 osoby. Ale po ukonczeniu 50 lat rosnie bardzo w gore.
                  Konkretny przyklad: jeden z naszych pracownikow poniewaz ma 56 lat kosztuje $896
                  na miesiac. Kaiser Permanente czyli niby tanie ubezpieczenie. Ale zdaje sie ze
                  na Florydzie nie macie tej firmy. Dzialaja glownie w Kaliforni, nie jestem pewna
                  czy w Nevadzie tez.
            • etcetera Re: Jak mnie leczono w usa 28.06.07, 05:39
              Chcialabym powiedziec ze wiem to z autopsji, ale w tym wypadku akurat nie. Ty
              sie dziwisz ze $1000 ??? Sluchaj nie wiem gdzie ty tak naprawde zyjesz, ale NIE
              jest to duza kwota i obejmuje skladke podstawowa dla 2 doroslych i dziecka.
              Placi je wiele moich znajomych, ktorzy maja wlasne firmy. Powiesz pewnie ze
              wolnosc kosztuje i inne takie brednie, ale w Stanach przewazaja wlasnie takie
              male firmy, ktore zatrudniaja jednego lub dwoch pracownikow. I tak, moja dobra
              znajoma jest wlascicielka jednoosobowej firmy protetycznej, a jej maz rowniez
              pracuje dla siebie, sami sie ubezpieczaja, maja pakiet podstawowy ktory
              kosztuje $ 1000 z groszami. Za dentyste i inne dodatkowe rzeczy placa z wlasnej
              kieszeni.
              I jeszcze inna rzecz, znowu ode mnie. Wykupilam sobie ubezpieczenie na uczelni
              (madry Polak po szkodzie...), ktore bylo zreszta obowiazkowe (student
              miedzynarodowy). Jakis czas temu dostalam wysypke na twarzy i ciele, co bardzo
              mnie zaniepokoilo poniewaz ostatnim razem przytrafilo mi sie to jako dziecku.
              Poszlam do uczelnienej pani doktor, ale przyjela mnie dopiero po dwoch dniach
              (!!!) tlumaczac sie kolejka. Poogladala i powiedziala ze pomoc mi nie moze, bo
              nie wiem, prosze isc do dermatologa. No i zaplacic. Poszlam, wydajac na dzien
              dobry $150 + mascie (kolejne $50). Wysypka okazala sie banalna, ot
              zlapalal "to" na basenie, a dokladniej pod przysznicem, smarowalam masciami jak
              nalezy, zeszlo po kilku dniach, basen na uczelni juz sobie odpuscilam,
              przynajmniej w tym semestrze. K.
      • 1europejczyk W artykule nie bylo nieomal nic o polskim systemie 27.06.07, 22:28
        Pisano o europejskich i nie ma w tym nic dziwnego jako, ze nasz kraj ma duzo
        wiecej wspolnego z krajami europejskimi nie tylko dlatego, ze lezy w Europie ale
        rowniez na okolicznosc potencjalu ekonomiczno demograficznego czy spuscizny
        historycznej.
        Same proby porownywania roznych aspektow zycia w Polsce z podobnymi w Stanach sa
        kompletna strata czasu i glownie zabawa dla emigrantow i tych co chca sie
        "pochwalic" swoja czasowa obecnoscia i ogledna znajomoscia sytuacji w Stanach.
        Nic ani w histori tych dwoch krajow ani w ich obecnym znaczeniu ekonomicznym
        demograficznym ani jakimkolwiek innym nie upowaznia do porownan z ktorych moga
        wyplywac jakies sensowne wnioski.
        Skad wiec ta typowo polska maniera porownywania tego co jest nieporownywalne ?
        Re: Jak się leczą Amerykanie
        • bazyl33 Re: W artykule nie bylo nieomal nic o polskim sys 27.06.07, 22:59
          1europejczyk napisał:

          > Pisano o europejskich i nie ma w tym nic dziwnego jako, ze nasz kraj ma duzo
          > wiecej wspolnego z krajami europejskimi nie tylko dlatego, ze lezy w Europie
          al
          > e
          > rowniez na okolicznosc potencjalu ekonomiczno demograficznego czy spuscizny
          > historycznej.
          > Same proby porownywania roznych aspektow zycia w Polsce z podobnymi w Stanach
          s
          > a
          > kompletna strata czasu i glownie zabawa dla emigrantow i tych co chca sie
          > "pochwalic" swoja czasowa obecnoscia i ogledna znajomoscia sytuacji w Stanach.
          > Nic ani w histori tych dwoch krajow ani w ich obecnym znaczeniu ekonomicznym
          > demograficznym ani jakimkolwiek innym nie upowaznia do porownan z ktorych moga
          > wyplywac jakies sensowne wnioski.
          > Skad wiec ta typowo polska maniera porownywania tego co jest nieporownywalne ?
          > Re: Jak się leczą Amerykanie
          porownujesz jablko do jablka , mozesz znalesc wiecej lub mniej cech wspolnych,
          wiec nie pisz ze nie mozna porownac sluzby medyczej w Polsce do Sluzby Medyczej
          w USA.
    • l005 Amerykański system jest najlepszy na świeicie 27.06.07, 15:16
      Artykuł jest wielce tendencyjny i wyciąga indiwidualne przypadki zaniedbując
      olbrzymią większość. Oto druga strona:
      Ludzie mają nieograniczony dostęp do każdego lekarza, do najnowszych badań i
      urządzeń. Jeśli potrzebny jakiś zabieg szpitalny to można umówić się w każdej
      chwili z dniowym wyprzedzeniem. Tak zwany co-payment jest bardzo mały.
      Jedyne problemy jakie ja widzę to przesadna czułość urządzeń które czasem
      wykrywają choroby których nie ma oraz duża chęć lekarzy żeby pacjęta leczyć co
      również prowadzi do niepotrzebnych terapi. Dobrze zawsze brać drugą i trzecią
      opinię przed poważniejszymi zabiegami, czy choćby np. biopsją.
      Są problemy, oczywiście, ale nie dajmy się zwarjować jednostronną propagandą.
      • inteligent-na Ależ Panie Doktorze, proszę się nie denerwować. 27.06.07, 15:50
    • wraczek A co tam chorzy. Ważne, że lekarze dużo zarabiają. 27.06.07, 15:42
    • pamdirac Amerykański system podoba się lekarzom 27.06.07, 15:51
      a nie podoba pacjentom. Ale przecież lekarze są ważniejsi.
    • zwo3119 Gratuluję Panu Panie Leszczyński 27.06.07, 18:40
      Tylko dlaczego tak rzadko czyta się takie rozsądne informacje? Dlaczego tak
      bardzo mało rozumu w pozostałej prasie.

      Ciągle wszystko z punktu widzenia polaczka, który pojechał się dorobić w USA i
      przelicza pensje na ceny samochodów. A o tym, co się dzieje, kiedy idzie na
      rentę albo ma wypadek, tak mało. Wtedy wraca do Grajdołka i mu się należy.
    • varuna3 Re: Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 22:26
      Natomiast socjalistyczna logika nie istnieje. Odnośnie amerykańskich noblistów,
      to 90% z nich urodziło się i zdobyło wykształcenie poza granicami USA.
      Amerykoński system zdrowotny jest zły, bo: 1. w socjalistyczny sposób marnuje
      pieniądze na często bezskuteczne terapie w Medicare i Medicaid, 2. pasożytuje na
      nim chmara krętaczy prawników, 3. firmy farmaceutyczne zawyżają koszty nowych
      leków i terapii 4. często stosowane są terapie drogie o niesprawdzonej
      skuteczności. Koszty odszkodowań są astronomiczne lecz w większości przypadków
      przyznawane są za elementarne błędy lekarskie. Poziom zawodowy lekarzy
      amerykański nie jest zbyt wygórowany
      • matrek Re: Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 22:31
        varuna3 napisał:

        > Natomiast socjalistyczna logika nie istnieje. Odnośnie amerykańskich noblistów,
        > to 90% z nich urodziło się i zdobyło wykształcenie poza granicami USA.


        Jasne, przeporowadziles w tej sprawie szczegolowe badania wiec wiesz.


        > Amerykoński system zdrowotny jest zły, bo: 1. w socjalistyczny sposób marnuje
        > pieniądze na często bezskuteczne terapie w Medicare i Medicaid,


        Ty w ogole wiesz co to jest Madic Aid i Madicare?


        2. pasożytuje n
        > a
        > nim chmara krętaczy prawników,


        Tu ewentualnie moglbym sie zgodzic :)


        4. Koszty odszkodowań są astronomiczne lecz w większości przypadków
        > przyznawane są za elementarne błędy lekarskie.

        I slusznie, bo gdy czlowiek traci noge na skutek bledu lekarskiego, to niewielka
        pociecha bedzie dla niego odszkodowanie symboliczne, jakie przyznawane jest w
        Europie.


        Poziom zawodowy lekarzy
        > amerykański nie jest zbyt wygórowany

        Jaaaasne
        • ruskozerca [...] 27.06.07, 22:40
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • jackiesawicka Re: Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 23:03
        > Natomiast socjalistyczna logika nie istnieje. Odnośnie amerykańskich noblistów,
        > to 90% z nich urodziło się i zdobyło wykształcenie poza granicami USA.

        en.wikipedia.org/wiki/Nobel_laureates_by_country#United_States_of_America
        Kliknij w każde nazwisko po kolei i sprawdź gdzie się każdy z nich urodził i
        wykształcił.
        • matrek Re: Jak się leczą Amerykanie 27.06.07, 23:20
          jackiesawicka napisała:

          > > Natomiast socjalistyczna logika nie istnieje. Odnośnie amerykańskich nobl
          > istów,
          > > to 90% z nich urodziło się i zdobyło wykształcenie poza granicami USA.
          >
          > <a
          href="en.wikipedia.org/wiki/Nobel_laureates_by_country#United_States_of_America"
          target="_blank">en.wikipedia.org/wiki/Nobel_laureates_by_country#United_States_of_America</a>
          > Kliknij w każde nazwisko po kolei i sprawdź gdzie się każdy z nich urodził i
          > wykształcił.


          :)
          Dzieki
    • ruskozerca [...] 27.06.07, 22:31
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • pocalujta_wujta Wprowadzcie system amerykanski 28.06.07, 01:34
      Cena za zabieg obciecia potrojnego korzenia: 2400 dolarow - do zaplacenia po ubezpieczalni 800
      dolarow.

      To nie teoria tylko liczby z mojego zabiegu sprzed dwoch miesiecy.

      Wystarczy? Bo moge podac wiecej

      Z New Jersey,
      pocalujta_wujta
      • matrek Re: Wprowadzcie system amerykanski 28.06.07, 01:55
        Miales kiepskie ubezpieczenie.
        • kryzak2007 Re: Wprowadzcie system amerykanski 28.06.07, 02:19
          Rzadko kto ma wieksze pokrycie na Dentalu niz 2000. Czy Ty masz pojecie jaki
          masz limit na rok na dental? Prawdopodobnie nawet tego nie wiesz.
          Wiekszosc planow nie zaklada pokrycia kosztow na przyklad na mostek wiecej niz
          50% pod warunkiem jeszcze ze to 50% nie przekroczy Twojego rocznego limitu. Moj
          maz jak robil mostek to mielismy to pokryte 100% tylko dlatego ze mamy podwojny
          dental. Takze ja pracuje wiec mamy podwojnie.
        • kryzak2007 Re: Wprowadzcie system amerykanski 28.06.07, 02:19
          Rzadko kto ma wieksze pokrycie na Dentalu niz 2000. Czy Ty masz pojecie jaki
          masz limit na rok na dental? Prawdopodobnie nawet tego nie wiesz.
          Wiekszosc planow nie zaklada pokrycia kosztow na przyklad na mostek wiecej niz
          50% pod warunkiem jeszcze ze to 50% nie przekroczy Twojego rocznego limitu. Moj
          maz jak robil mostek to mielismy to pokryte 100% tylko dlatego ze mamy podwojny
          dental. Takze ja pracuje wiec mamy podwojnie.
          • bazyl33 Re: Wprowadzcie system amerykanski 28.06.07, 03:48
            Nie mozna miec podwojnego ubezpieczenia ani na dental ani na chorobowe.U mnie w
            rodzinie wszyscy pracujemy i szczesliwie kazda z firm daje nam ubezpieczenie,
            ale musielismy sie zastanowic czy wziasc jedno na cala rodzine czy kazdy z nas
            bedzie mial osobne. Mamy plan ktory pokrywa 80% dental i takie ubezpieczenie
            nie jest rzadkoscia, kazde z nas ma 2500 na glowe na rok.
            Jakis ksiegowy wypowiadal sie na temat ubezpieczen, ksiegowi nie sa
            specjalistami od sprzedarzy ubezpieczen tylko agenci danych firm albo tzw.
            brokerzy ktorzy maja prawo sprzedawc ubezpieczenia wszystkich firm istniejacych
            na rynku.
            Na kontynencie amerykanskim medycyna to jest dobry bizness na ktorym zarabia
            sie od 500.000 rocznie i wzwyz. Studja sa drogie i tak jak ktos napisal trzeba
            miec bogatych rodzicow aby moc je oplacac. Ci z powolania gdy nie maja forsy,
            albo nie dostana studenckiej pozyczki moga o medycznych studiach zapomniec.
            • jackiesawicka Re: Wprowadzcie system amerykanski 28.06.07, 05:30
              > Studja sa drogie i tak jak ktos napisal trzeba
              > miec bogatych rodzicow aby moc je oplacac. Ci z powolania gdy nie maja forsy,
              > albo nie dostana studenckiej pozyczki moga o medycznych studiach zapomniec.

              A dlaczego mają nie dostać kredytu studenckiego? Kuzyn mojego ojca, syn ubogich
              imigrantów, skończył prawo i ma obecnie swoją kancelarię. Naprawdę sądzisz że
              tylko bogaci studiują na dobrych uczelniach?
            • kryzak2007 Re: Wprowadzcie system amerykanski 28.06.07, 06:33
              NIe jestem specjalista od ubezpieczen i nigdy tego nie twierdzilam. Jako
              ksiegowa moge Ci tylko powiedziec co ile kosztuje a ze pracowalam w roznych
              firmach to mam takze porownanie ile kosztuje premium z roznych firm
              ubezpieczeniowych. Realia sa takie ze po 2000 roku ubezpieczenia podrozaly
              przeszlo 100% i nie sa takie tanie.
              Duzo firm w zwiazku z tym zaczelo obciazac pracownikow kosztami ubezpieczen w
              wiekszym stopniu niz poprzednio. Przyklad: ubezpieczenie Aethna w 1999 roku dla
              3 osobowej rodziny kosztowalo $500.00, po 1 stycznia 2000 podrozalo z dnia na
              dzien o $400.00. Szokujaca podwyzka nie myslisz?
              Co do podwojnego ubezpieczenia to tez nie masz racji. Moj maz pracuje w
              non-profit i w jego firma pokrywa 100% kosztow ubezpieczenia. Nie ma zadnych
              payroll deduction i jest to bardzo dobry plan ktory ma bardzo maly copay
              wlacznie z okulista, psychologiem, etc... W zwiazku z tym poniewaz ja pracuje w
              firmach gdzie musialabym placic jakis procent ubezpieczenia nie biore
              ubezpieczenia medycznego w mojej firmie tylko jestem "podczepiona" pod
              ubezpieczenie mojego meza. Ale za to oplaca nam sie korzystac z ubezpieczenia
              dentystycznego i w mojej firmie i w firmie mojego meza. Bo jezeli dental ma
              orkreslony roczny limit to co nie moze byc pokryte przez jedna firme(LIMIT) moj
              dentysta wysyla do drugiej firmy i oni placa. W takim wypadku limity uzepieczen
              sie sumuja i to dokladnie jest podwojne ubezpieczenie. Moj maz ma limit roczny
              na osobe $2000 a ja $1500 tak wiec do momentu dopoki nasze rachunki nie
              przekrocza $3500 w ciagu roku kalendarzowego $3500 na osobe nie musimy nic placic.
      • mniklas5 Re: Wprowadzcie system amerykanski 28.06.07, 02:03
        system opieki zdrowotnej w USA jest drogi ale niekoniecznie zly, zalezy od
        ubezpieczenia , Aetna PPO ma lepszych lekarzy i szpitale niz Kaiser Permanente
        lae jest drozsza, na rodzine 4 osobowa okolo 1200 dol skladka jezeli
        ubezpieczasz sie prywatnie , oczywiscie przez pracodawce skladka jest okolo 200
        dol na miesiac i prawdobodobnie twoje tzw deductible jest mniejsze np 1000 dol
        na rok, oczywiscie twoj pracodawca placi roznic to jest okolo 1000 dol na
        miesiac do frimy ubezpieczeniowej, duze firmy generalnie negocjuja lepsze
        kontrakty z firmami ubezpiezeniowymi bo chodzi o skale.poza tym ceny uslug
        lekarskich z lekarzami lub szpitalami sa inne jezeli oni maja konrakt z firma
        ubezpieczeniowa , natomiast ci tzw spoza network maja ceny wyzsze.
        w sumie nie jest zle i nikt tu nie narzeka na sluzbe zdrowia przynajmniej z
        mojego otoczenia
        • baba-jaga indywidualizm musi miec swoje epicentrum 28.06.07, 04:33
          i promieniowac na reszte swiata. A ze jest wlasnie w Ameryce totez i
          konsekwencje tegoz sa tu najbardziej widoczne. Zarowno pozytywne jak i
          negatywne. Taka jest struktura rzeczywistosci. Natomiast dzieki temu twardemu
          gruboskornemu indywidualizmowi, Ameryka okazala najwieksza odpornosc na bakcyla
          komunizmu, wiec niech sobie ten grubasek z Chicago pieprzy co chce o systemie
          medycznym w Ameryce. Niech sie wyprowadzi na Kube, skoro uwaza ze tam lecza
          lepiej (i szybciej) niz w Ameryce i Kanadzie. Ja przez wiele lat zmagalam sie w
          Ameryce z brakiem ubezpieczenia, ale dzieki temu zmusilo mnie to do aktywnosci
          i zapoznania sie z roznorodna i latwo tu dostepna literatura o medycynie
          alternatywnej, i dalam sobie sama rade zarowno z nadcisnieniem tetniczym,
          zaburzeniami tarczycy, arytmia, zoltaczka i wieloma innymi problemami. Moi
          lekarze byli zdumieni widzac wyniki. Jak to mowia madrzy ludzie, niejeden dobry
          lekarz niechcacy zabije swojego pacjenta, podczas gdy wobec symptomow
          chorobowych, nierzadko wystarczy zaczac zdrowiej zyc, azeby poprawic swoj stan.
          Tu ludzie zmuszeni sa do aktywnosci, samodzielnosci, tworczosci, a nie jak sie
          zdaje roznym leniom-patalachom europejskim (ktorzy juz dwukrotnie w historii
          udowodnili swoj samodestrukcyjny instynkt, a teraz zyja na respiratorze
          amerykanskim), jedynie szmalcowani wysokimi zarobkami.
    • kpt_kloss Doskonaly artykul panie Adamie 28.06.07, 05:45
      Ujal pan wiele aspektow niezwykle pokreconej sluzby zdrowia w USA w bardzo
      dosadny i skrotowy sposob.
    • buttercup1 Jak się leczą Amerykanie 28.06.07, 18:06
      Fajnie szczególnie czyta się posty gości w stylu "komunistyczny bełkot",
      "lewackie zacietrzewienie", "upadające systemy UE".
      Fantastyczne jak wchodzą w buty "radzieckich uczonych " udowadniających że
      zachodnia dekadencja ma się ku końcowi. Szczególnie fajne sa posty które nawet
      nie starają się odnieść do jakichkolwiek faktów, chociażby to umieralność
      noworodków.

      Gość pisze "jak doczytałem do tego momentu to przestałem czytać dalej"- dlaczego
      - bo jak sa fakty niewygodne to zbywa się je milczeniem. Albo pisze - jak ide
      ulica to widzę zdrowych Amerykanów a nie smutnych (chorych) Europejczyków.

      Co do umieralności to średnia UE (która zaniża np Polska) to 4,8 (zgonów na 1000
      urodzeń) - USA- 6,37 (ta paskudna Francja 3,41 - pewnie przeżywają bo jedzą
      wicej sera ?)

      I co do tego ma fakt że w USA urodził się wcześniak ? Jak mieszkasz w USA i
      umrze ci dziecko to będziesz i tak zadowolony bo "w USA stosuje się najlepszą na
      świecie technikę medyczną"

      Przypomina to ZSRR w którym wszyscy mieli być dumni z osiągnięć ojczycny a nie
      zparzątać sobie głowy jakimiś subiektywnymi sprawami.

      Ostatnia sprawa- oczywiście punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ale
      najlepsze zdanie o odległym kraju wolności mają zwykle kolesie którzy nigdy nie
      ruszyli tyłka z kraju, tylko ex cathedra czują wielki wstręt do Europy, lewactwa
      , etc.

      Szkoda że nie mogą dostać wiz.
      • porque Re: Jak się leczą Amerykanie 28.06.07, 22:17
        buttercup1 napisał:

        > Gość pisze "jak doczytałem do tego momentu to przestałem czytać dalej"-
        >dlaczego - bo jak sa fakty niewygodne to zbywa się je milczeniem.

        Alez ja o tych faktach pisze a milczeniem pomija je autor felietonu.
        Odniosles sie do mojego wpisu wiec odpisuje; fakty nalezy rozumiec a pozniej
        starac sie o wlasciwy do nich komentarz czego wielu tu piszacym a szczegolnie
        autorowi felietonu, zrozumienia tych faktow zabraklo. Amerykanie w swoich
        statystykach ujmuja wszystkie zywe porody bez ograniczenia dolnego. W Europie
        nie ma nawet ogolnych statystyk obejmujacych porody przedwczesne i do statystyk
        liczona jest tam smiertelnosc noworodkow urodzonych po 37 tygodniu. Nalezaloby
        przyjac rownomierna skale i wtedy porownac. Cala Europa posiada tylko 53
        placowki NICU, ktore moga objac opieka wczesniaki urodzone ponizej 32 tygodnia,
        w USA osrodkow NICU jest ponad 900. Kazdy zagrozony porod, ktory nie ma szans
        dotrwania 32 tygodnia rozwiazuje sie w USA wczesniej, bardzo wiele juz w 24
        tygodniu, umieralnosc jest rowniez wysoka ale wiele istnien ludzkich udaje sie
        ratowac. W Europie tylko nieliczni moga w ciazy wysokiego ryzyka liczyc na
        sukces. W wiekszosci takich przypadkow u Europejczykow plod obumiera.
        Amerykanie rowniez posrod krajow wysoko rozwinietych najwyzej oceniaja jakosc
        uslug medycznych, zadowolonych z nich jest 89% , dla porownania w przytoczonej
        przez autora Francji tylko 77% Francuzow jest zadowolonych z opieki medycznej.
        Inna strona medalu jest, ze prawie polowa Amerykanow krytycznie ocenia system
        opieki medycznej, w szczegolnosci wysokosc skladek i biurokracje w nim panujaca
        ale to zupelnie dwa oddzielne kryteria . Autor felietonu zapomnial dodac tez, ze
        we Francji panstwo pokrywa tylko podstawowe ubezpieczenie a jezeli ktos chce
        mniec pelne pokrycie musi sam do polisy doplacac. Tak jak sa sporadyczne
        przypadki sprzedawania zyciowego dorobku w USA na oplate uslug medycznych, tak
        samo ludzie zadluzaja sie do konca zycie w Kanadzie czy krajach Europejskich,
        gdzie ponoc sa „ubezpieczeni”. Ciekawe tez jaki procen bylby ubezpieczonych,
        gdyby wprowadzic wolny wybor jak w USA.

      • matrek I pewno wydaje Ci sie ze jestes bardzo smart 28.06.07, 22:36
        Jesli jednak przyjrzysz sie godzinom w ktorych powstala spora czesc postow w tym
        watku, byc moze nie umnkie Ci uwagi, ze spora czesc ich autorow pisze w czasie
        np. EST... Gdybys jeszcze przeczytal ze zrozumeiniem co pisza, byc moze mialbys
        jakas szanse na wychwycenie ze przynajmniej czesc z nich zyje w czasie EST od co
        najmniej kilkunastu lat

        To tyle a'propos wiz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka