Dodaj do ulubionych

Bez pracy nie ma dzieci

30.06.07, 23:48
Jest to poniekad logiczne, ze absolwentki szkól wyzszych po ich ukonczeniu
chca zaczac pracowac, a tym samym realizowac sie zawodowo. To wtedy zaczyna
sie zycie w pelni, kiedy mozna (albo i nie) podrózowac, poswiecac czas na
swoje hobby, itp. Z drugiej strony rzad polski dazy do przeksztalcenia kobiet
w maszynki do rodzenia dzieci, nie wysialajac sie na zapewnienie do tego
odpowiednich warunków (poczawszy od szkól rodzenia, sam poród, itd.)...
Obserwuj wątek
    • tetlian Re: Bez pracy nie ma dzieci 01.07.07, 17:07
      Na świecie mamy przeludnienie, a ci chcą jeszcze bardziej zwiększać liczbę
      ludności. Ja tego nie rozumiem.
    • milka119 Bez pracy nie ma dzieci 01.07.07, 22:35
      Nielatwo byc mloda mama w Polsce. Zajmowanie sie dziecmi to zadne zajecie,
      nawet zakladajac konto na serwerze GW przy pytaniu 'czym sie zajmujesz' nie ma
      takiej kategorii jak zajmowanie sie dzieckiem. To czysta przerwa w zyciorysie
      na wlasne zyczenie i wlasna odpowiedzialnosc, glownie matki, bo ojciec moze sie
      rozwijac, jakby nigdy nic. Od poltora roku jestem na urlopie wychowawczym i
      mimo, ze Antek jest juz wystarczajaco duzy, zebym mogla zaczac pracowac w
      niepelnym wymiarze pracy, nie ma takiej mozliwosci, bowiem moj pracodawca boi
      sie ZUSu, ktory ponoc nie pozwala zatrudniac wlasnych pracownikow na umowe
      zlecenie. Zalezy mi na pracy i zalezy mi na tym, zeby nie stac w miejscu i moc
      soe dalej rozwijac, ale czas dziala na nasza niekorzysc, a chcemy miec jeszcze
      jedno dziecko. I oto wybor-rozwoj naszej rodziny, co oznacza kolejne dwa lata
      urlopu wychowawczego (o ile nadal nie bedzie bardziej elastycznych form pracy
      dla mlodych matek) czy rozwoj mnie jako osoby,mozliwosc wykorzystania tego
      najlepzszego przeciez czasu w zyciu, kiedy glowa nadal pelna pomyslow na rozwoj
      wlasny i instytucji,w ktorej pracuje? Bardzo to frustrujace, kiedy trzeba
      skrzydla schowac do kufra. Gdyby to dotyczylo wiekszej ilosci naszych polskich
      mezczyzn, na pewno nie bylby to taki marginalny problem. Ale nam, Matkom Polkom
      nigdy za wiele ciezaru. Przeciez taka nasza historyczna rola. On na wojnie/w
      partyzance/w opozycji/przy kielichu/albo po prostu zycie go przerasta, a system
      nie pozwala latac, ona dzwiga reszte.
      • kingaesden Re: Bez pracy nie ma dzieci 02.07.07, 09:34
        Ja nie schowałam skrzydeł do kufra ale długo miałam potworne poczucie winy, że
        zostawiam małe dziecko, czy że oddaję je do żlobka - choć żlobek był świetny.
        Mam szczęscie i mam dobrego faceta, który co prawda trochę marudzi ale rozumie,
        że siedząc w domu wariuje. Ale na drugie dziecko pewnie już się nie zdecyduję,
        a szkoda.
        • mimka21 Re: Bez pracy nie ma dzieci 02.07.07, 11:18
          Ja poniekad schowalam skrzydla do kufra, ale na chwile. Obecnie wyrosly mi nowe,
          wlasne. Zalozylam firme, pracuje w niej tak jak chce i ile chce - ale generalnie
          krocej, a wydajniej. Mam dwojke dzieci i cztery lata przerwy zawodowej. Od roku
          dzialam na swoim. Jest super. Planuje trzecie dziecko.
          ALE.. bez pomocy mojego meza nie udaloby mi sie tak pracowac, jak pracuje. Bez
          jego stabilnych zarobkow i naszych wspolnych oszczednosci, ktore inwestujemy w
          nowa dzialalnosc. Moja firma zacznie przynosic zyski za jakis rok - dwa. Nie
          kazdy moze tyle czekac. Na razie udaje mi sie pokrywac na biezaco koszty
          dzialalnosci i czasem - koszty opieki nad dziecmi (niania i przedszkole).
          Pracujac na zasadach obowiazujacych w mojej ostatniej firmie nigdy by mi sie nie
          udalo pogodzic godzin zatrudnienia z macierzynstwem - praca czesto do 22,
          wyjazdy, dyspozycyjnosc... Mysle, ze nie zdecydowalabym sie wtedy tez na drugie
          dziecko - moje kolezanki, ktore do dzis tam pracuja sa albo bezdzietne, albo
          maja jedno dziecko i zarzekaja sie, ze wiecej nie moga.
          A bez roboty bym zwariowala. tu nawet nie chodzi o kase.
          • anka1 Re: Bez pracy nie ma dzieci 02.07.07, 13:51
            poczytalam sobie rozmowe w dziesiejszej GW z Pilka, Sobecka i jeszcze jakas
            pania i sie przylamalam. jesli takie "monstra" ( sorry, ale inaczej sie nie da
            tego okreslic) maja decydowac o polskie polityce "prorodzinnej" to ja sie
            dziwie,ze u nas ktos jeszcze ma odwage rodzic.
            • albacor Re: Bez pracy nie ma dzieci 02.07.07, 14:05
              Postawcie się w roli matki samotnie wychowującej dziecko. Jedna wielka tragedia.
              A to pos...e państwo zajmuje się nienarodzonymi, zamiast ruszyć ten temat i
              pozowlić godnie wychować dzieci które już sa na swiecie, tym bardziej w
              rodzinach rozbitych. Samotna matka nie ma praktycznie ŻADNYCH możliwości godnego
              życia. PISdzielce są szarmanccy dla ko\biet tylko przed kamerami. Poza wizją -
              pogarda dla kobiet a szczególnie samotnych,.
    • it651 Bez pracy nie ma dzieci 03.07.07, 15:50
      kobiety są lepiej wykształcone? ale w dziedzinach humanistycznych, co
      pracodawcy po absolwentce pedagogiki czy filozofii. Nauki scisłe to dominacja
      mężcyzn. A co do tekstu to chyba pani jak i gazeta wyborcza nie zna takich
      pojęć jak samorealizacja przez konkurencję, ego, samorealizacja poprzez
      zagwarantowanie sobie poczucia bezpieczeństwa
      • siegfriedswaelderin Re: Bez pracy nie ma dzieci 05.07.07, 00:16
        Brawo! I właśnie takich światłych "mężcyzn" potrzeba w tym pięknym kraju!

        it651 napisał:

        > kobiety są lepiej wykształcone? ale w dziedzinach humanistycznych, co
        > pracodawcy po absolwentce pedagogiki czy filozofii. Nauki scisłe to dominacja
        > mężcyzn.
    • it651 Bez pracy nie ma dzieci 03.07.07, 16:03
      Jest mi daleko do przekonań pana Piłki, równie daleko jak do przekoń 'gw'.
      1. we francji parytetu nie ma, no bo po co skoro kobiety są równe mężczyznom to
      czyżby parytet był potrzebny?-durna a niech siedzi, durna a awansować?
      2.na firmy nakłada się kary finansowe za niezatrudnianie kobiet - zupełny brak
      szacunku dla prywatnej własności - moja firma mam prawo zatrudniać kogo mi śie
      chce.
      3. Faktem jest że dziecko najdynamiczniej rozwija się do 3-go roku życia i w
      tym okresie jest najbardziej związane z matką. co się da dziecku w tym okresie
      zwraca się w póżniejszym okresie życia.
      4.kobiety są lepiej wykształcone, ale proponuję spojrzeć na kierunki studiów
      jakie kończą kobiety a jakie mężczyżni.
      5. Ogólnie rzecz biorąc myślę że 'gw' tworzy obraz kobiety - gatunku
      upośledzonego umysłowo, sierotwk życiowych, które swoimi żądaniami pokazują że
      nie są w stanie dorównać facetom i dlatego chcą żeby dać im fory
      • siegfriedswaelderin Re: Bez pracy nie ma dzieci 05.07.07, 00:21
        it651 napisał:

        > 3. Faktem jest że dziecko najdynamiczniej rozwija się do 3-go roku życia i w
        > tym okresie jest najbardziej związane z matką.

        Buahaha, a to dobre. Dziecko jest związane z OBOJGIEM rodziców.
        A że w Polsce zostają na urlopie głównie kobiety, to tego już twój ograniczony
        organ myślenia (?) nie przyjmuje, co?

        > 4.kobiety są lepiej wykształcone, ale proponuję spojrzeć na kierunki studiów
        > jakie kończą kobiety a jakie mężczyżni.

        To też niezłe. Po prostu pogratulować wiedzy muszę.

        > 5. Ogólnie rzecz biorąc myślę że 'gw' tworzy obraz kobiety - gatunku
        > upośledzonego umysłowo, sierotwk życiowych, które swoimi żądaniami pokazują że
        > nie są w stanie dorównać facetom i dlatego chcą żeby dać im fory

        Ogólnie rzecz biorąc obraz twojej osoby, który tworzysz swoimi wypocinami, nie
        zawiera w sobie nic, co przypominałoby jakąkolwiek postać umysłu.
        • frusto Re: Bez pracy nie ma dzieci 05.07.07, 12:01
          Facet (bo zakladam ze tak chamski moze byc tylko facet), czego nie rozumiesz w
          tym tekscie?

          Jezeli A i B sa rowni, to nie trzeba zadnemu z nich pomagac. Jezeli A domaga sie
          pomocy i szczegolnych praw, to znaczy, ze A nie uwaza sie za rownego B (bo gdyby
          sam siebie uwazal za rownego, to by nie uwazal, ze potrzebuje pomocy).

          Co do tego, z kim zwiazane jest dziecko, sorry ale przez pewien czas ojciec dla
          dziecka istnieje tylko jako substytut duzego misia. Ja z dzieckiem spedzam czasu
          duzo wiecej niz moja zona, ktora przychodzi z pracy, daje malemu piersi a potem
          idzie sie zdrzemnac. I co z tego. Na widok zony maly doznaje szalu radosci,
          jakby mial ogon pewnie by nim machal jak dziki, a widzac mnie co najwyzej sie
          umiarkowanie usmiecha.
          • majka12310 Re: Bez pracy nie ma dzieci 05.07.07, 13:46
            jesteś najlepszym dowodem na to że w początkowym okresie życia dziecko bardziej
            potrzebuje matki niż ojca.
          • siegfriedswaelderin Re: Bez pracy nie ma dzieci 05.07.07, 21:45
            A bawisz sie z tym dzieckiem przynajmniej, czy tylko "spedzasz czas?

            frusto napisał:
            > Co do tego, z kim zwiazane jest dziecko, sorry ale przez pewien czas ojciec
            dla dziecka istnieje tylko jako substytut duzego misia. Ja z dzieckiem spedzam
            czasu duzo wiecej niz moja zona, ktora przychodzi z pracy, daje malemu piersi a
            potem idzie sie zdrzemnac. I co z tego. Na widok zony maly doznaje szalu
            radosci, jakby mial ogon pewnie by nim machal jak dziki, a widzac mnie co
            najwyzej sie umiarkowanie usmiecha.
            • frusto Re: Bez pracy nie ma dzieci 06.07.07, 10:58
              Jasne, ze sie bawie. Tak samo, jak wczensiej sie bawilem z corka. Corka na
              przyklad obecnie nie chce sie bawic z mama, twierdzac, ze mama nie umie i bawi
              sie tylko ze mna. Natomiast rowniez ona, poki nie skonczyla cos kolo roczku,
              kochala mame nade wszystko, a mnie traktowala identycznie jak roznego rodzaju
              ciocie, wujkowie i nianie. Tak samo syn. Cieszy sie jak mnie widzi, ale na widok
              zony dostaje szalu radosci. A spedzam z nim dwa razy tyle czasu co zapracowana zona.
      • rikol Re: Bez pracy nie ma dzieci 05.07.07, 14:27
        Oczywiscie, jak facet ma wysokie stanowisko, to dlatego, ze jest madry i
        kompetentny, np. Lepper, Marcinkiewicz i inni 'fachowcy'. Na stanowiskach
        kierowniczych najwyzszego szczebla jest ponad 90 % mezczyzn, rowniez z dziecmi.
        Maja czas na kariere, bo w tym czasie zona poswieca wlasna kariere i wychowuje
        im dzieci. Gdyby taki koles mial sam zajac sie dziecmi, nie starczyloby mu czasu
        na robienie kariery.
    • majka12310 Bez pracy nie ma dzieci 03.07.07, 16:20
      Też jestem mamą ponad rocznego dziecka i gdybym tylko mogła z chęcią
      odstawiłabym pracę na rzecz dziecka - ono jest najważniejsze, ale względy
      ekonomiczne na to nie pozwalają i tyle(znam wiele kobiet w podobnej sytuacji).
      Jetsem zwolenniczką wolnego wyboru - nikogo do niczego zmuszać się nie powinno,
      jak kobieta chce niech pracuje jak chce być w domu to niech będzie a państwo
      powinno umozliwić swobodę wyboru. Nie uważam także aby fakt że mężczyzni
      bardziej poświęcają pracy a nie rodzinie zaliczyć do stereotypów - trochę
      fachowej literatury z dziedziny psychologii, seksuologii, genetyki,
      neurologii,antropologii- rozwiązuje zagadkę dlaczego tak jest, a głównie takie
      3 pojęcia psychologiczne jak 'konkurencja i ego' (mężczyzna) i 'poczucie
      bezpieczeństwa i emocje'(kobieta).
    • marek329 Bez pracy nie ma dzieci 03.07.07, 16:51
      Kolejny tekścik wyborczej z gatunku: leczymy kobiece kompleksy względem mężczyzn
      (komplaks diany i amazonki, związany z chęcią bycia jak mężczyzna). Po raz
      kolejny nędzna gazecina różnice w zachowaniu płci w społwczeństwie sprowadza do
      czynników kulturowych - pewnie dlatego że to takie proste i nie wymaga wysiłku,
      anizeli sięgnąć do literatury np. psychologii i przekazać ludziom fakty
      • bajgla Re: Bez pracy nie ma dzieci 03.07.07, 22:39
        równie dobrze można napisać, że ty zazdrościsz kobietom możliwości urodzenia dziecka
    • jw121 Bez pracy nie ma dzieci 03.07.07, 17:14
      Denerwuje mnie włazenie ze swoimi brudnymi buciorami przez gazetę do cudzego
      zycia i przyjmowanie zdania:'my wiemy co jest dobre a co jest złe a dla was
      niech nauczką będzie Tienanmen'. Może byście tak pilnowali swojego nosa a do
      cudzegop zycia go nie pakowali. Jeszcze jedno podciągnięcie socjologii kobiet i
      mężczyzn tylko i wyłącznie pod czynniki kulturowe jest błędem, może byście tak
      poznali dokładnie temat zanim zaczniecie pisać bzdury? Co do kobie i ich pracy
      to do pięt facetom nie dorastają. ktoś na forum już zauważył że kobiety głównie
      studiują nauki humanistyczne, nauki scisłe np informatyka to działka mężczyzn,
      a to nauki ścisłe rozwijaja swiat. Faceci stworzyli cały świat od koła
      pointernet kończąc. Nie chce tu słyszeć o dyskryminacji no bo takie technologie
      jak komputer, internet, komunikacja bezprzewodowa, dvd i wiele innych powstały
      gdy kobiety miały już wolny dostęp do edukacji. Nadal najlepszymi pisarzami,
      reżyserami, adwokatami, menagerami , przedsiębiorcami itd dowolna dziedzina
      życia są mężczyżni ,to mężczyżni tworzą przedsiębiorstwa i miejsca pracy to
      mężczyżni nadal rozwijają świat tworząc nowe technologie kobiety jedynie co
      potrafią robić to korzystać z tego co osiągnęli faceci i skamleć jak im żle i
      zle
      • bajgla Re: Bez pracy nie ma dzieci 03.07.07, 22:38
        jw121 napisał:

        Faceci stworzyli cały świat od koła
        > pointernet kończąc. Nie chce tu słyszeć o dyskryminacji no bo takie technologie
        >
        > jak komputer, internet, komunikacja bezprzewodowa, dvd i wiele innych powstały
        > gdy kobiety miały już wolny dostęp do edukacji. Nadal najlepszymi pisarzami,
        > reżyserami, adwokatami, menagerami , przedsiębiorcami itd dowolna dziedzina
        > życia są mężczyżni ,to mężczyżni tworzą przedsiębiorstwa i miejsca pracy to
        > mężczyżni nadal rozwijają świat tworząc nowe technologie kobiety jedynie co
        > potrafią robić to korzystać z tego co osiągnęli faceci i skamleć jak im żle i
        > zle

        A ciebie co łączy z tymi wspaniałami facetami wynalazcami poza penisem?
      • szatanskipomiot Re: Bez pracy nie ma dzieci 04.07.07, 00:56
        Kolejny zakompleksiony meski szowinista, ktory poprawia wlasne samopoczucie deprecjonujac wszystkie
        kobiety.
        I co juz Ci urosl? ; ))
      • js111 Re: Bez pracy nie ma dzieci 05.07.07, 17:17
        Naprawde, jw121, śmiesny jesteś. Zupelnie bezrefleksyjny, nawet mój 14 letni
        syn by potrafił rozumniej skomentowac problem "socjologii kobiet i mężczyzn".
        Jesli kobiety korzystałyby jedynie z tego, co "stworzyli" faceci, to nadal nie
        miałyby dostępu do nauki, własności, pracy, prawa głosu.
      • fryderyk2007 Re: Bez pracy nie ma dzieci 07.07.07, 20:19
        W zyciu nie czytalam wypowiedzi tak glupiej i tak rozbieznej z rzeczywistoscia.
        Rece zalamac nad brakiem twojej 1. wiedzy 2. umiejetnosci racjonalnego
        analitycznego myslenia.
    • magda4701 Bez pracy nie ma dzieci 03.07.07, 18:11
      Nie mam dzieci poniewaz:

      1. Moj ojciec zostawil moja matke, gdy byla w ciazy ze mna. Gdyby nie byla
      wyksztalcona, nie miala stabilnej pracy przed malzenstwem i ciaza, zapewne
      musialaby zrobic aborcje. Moi dziadkowi pomagali, ale i oni, i matka musieli
      zyc pod presja spoleczna nieakceptujaca matek samotnych. I wtedy, i teraz
      spoleczenstwo podejrzewa, ze winna jest zawsze kobieta. Sad zreszta tez
      przyznal, ze rozwod jest z winy matki. Moj ojciec nigdy sie mna nie
      interesowal, a alimenty placil, kiedy chcial - nie bylo prawnych mozliwosci
      sciagniecia ich. Mimo podobienstwa twierdzil, ze nie jestem jego dzieckiem.
      2. Balam sie, ze bede musiala tak sie poswiecac, pracowac i wykreslic ze
      swojego zycia wszystko oprocz obowiazkow jak moja matka. Dla niej macierzynstwo
      to katorga, szczegolnie w czasach, gdy niczego nie bylo w sklepach. Przyklad
      mojego ojca oraz innych mezczyzn tez nie pomagal.
      3. Balam sie, ze relacje moje z dzieckiem beda powtorzeniem moich z matka. Ona
      jest TYLKO matka i oczekuje ode mnie zajeciem sie nia i zorganizowaniem jej
      czasu. Przeciez ona zrezygnowala ze wszystkiego dla mnie. Oczekuje tez ode mnie
      wnukow, ale nigdy nie powiedziala mi, jak to wspaniale miec dziecko (slysze do
      znudzenia o nieprzespanych nocach, strasznym porodzie i moich chorobach). Ani
      teraz, ani wtedy matka samotna nie miala zadnej pomocy panstwa i spoleczenstwa.
      4. Balam sie, ze moje malzenstwo powtorzy polski schemat - kobieta do garow,
      maz na cale dnie do pracy, potem jakies hobby (on). Uwielbiam swoja prace, ale
      ona jest konkurencyjna. Nawet rok poza zawodem (niehumanistycznym, a wlasnie
      inzynieryjnym) jest trudny do odrobienia. Nie moglam i nie chcialam byc z
      dzieckiem w domu. Nie chcialam tez urodzic dziecka i musiec byc poza domem 12
      godzin dziennie. Moje firmy nie oferowaly pol etatu, lub pracy z domu, lub
      bliskiego przedszkola, gdzie moglabym dziecko odwiedzic w czasie dnia.
      5. Balam sie, ze dziecko zniszczy nasz dobry zwiazek, ze nie bedziemy miec
      wspolnych spraw (O czym rozmawiaja malzenstwa, gdy ona jest w domu, a on
      pracuje?). Balam sie, ze bedziemy sie wymieniac opieka, ze coraz mniej czasu
      bedziemy spedzac razem, ze odechce nam sie seksu.
      6. Balam sie, ze bede zyc pod presja bycia zla matka - bo nie chce poswiecic
      wszystkiego dla dziecka/rodziny, bo chce miec przyjemnosci, bo zostawialabym
      dziecko pod opieka innych.
      7. Balam sie porodu w polskim szpitalu - bolu (matka, jesli nie cierpi nie
      pokocha dziecka), ordynarnej obslugi (boli? jak sie spalas z mezem, to nie
      bolalo, co?).
      8. Balam sie braku pomocy - mile i niedrogie zlobki, przedszkola, pomoc
      sasiedzka - bez wielkiego bum i dostepnego dla nowobogackich, ale czyste i
      pelne usmiechu.
      9. Nie znosilam, gdy matki mowily mi - czekaj, czekaj, jak urodzisz dzieci to
      te wszystkie twoje podroze, cwierkania z mezem, radosc sie skonczy. Bedziesz
      gruba, bedziesz miec podkrazone oczy, maz znajdzie sobie inna. Ale musisz miec
      dziecko, musisz, chociaz jedno wystekaj. Nie lubilam slownictwa takiego jak:
      ciezarna (ciezarowka), zaszla (zaciazyla), trafiona, zrobic dziecko, polog,
      cyce itd.
      10. Nie mialam dzieci, bo szukajac pracy czesciej pytano mnie o plany rodzinne,
      a nie o moje dwa dyplomy i solidna kariere. Mojego meza w cigu kilkunastu lat
      nie zapytano o to ani razu.

      Nie mam dzieci, nie dlatego, co twierdzi posel Pilka. Posel Pilka to pikus! Nie
      mam dzieci, bo brak jest potrzeby w Polsce, zeby rodzine traktowac
      przedmiotowo, optymistycznie, zeby zbytnio sie w te rodzine nie wtracac (znam
      wiele "tradycyjnych" i swietnych rodzin), tylko zapewnic elatyczna pomoc.

      Nie chce dzieci, bo naleze do narodu, ktory nie chce miec dzieci.
      • majka12310 Re: Bez pracy nie ma dzieci 03.07.07, 19:03
        Jejku aleś ty durna, tak prymitywnego sposobu myślenia jeszcze nie spotkałam
        • basiaula Re: Bez pracy nie ma dzieci 03.07.07, 19:25
          ja mam 2ke dzieci. Na szczescie ukończyć studia pomogła babcia. To PRACA
          wychowywać , dbać o bezpieczeństwo o życie dzieci. Bardzo niewdzięczna
          społecznie rola. A ten kraj co oferuje matkom , szczególnie samodzielnym to
          tragedia. Dzieci nie zostawię, żeby spędziły ważne lata w domu dziecka. Za duzo
          o tym i o rodzinnym domu wiem. Nie polecam .
        • itg do majki 12310 03.07.07, 23:58
          a ja tak prymitywnych wypowiedzi, najłatwiej to jest kogoś obrazić, zamiast
          przedstawić swój punkt widzenia. Każdy ma prawo do swoich poglądów i to, że się
          z nimi nie zgadzamy nie może ich dyskredytować. A wymiana poglądów powinna
          służyć wzbogacaniu swojego światopoglądu a nie budowaniu swojego ego na
          obrażaniu innych.

          PS: TZW. Polityka prorodzinna to zwykła polityczna zagrywka odwracająca uwagę
          od innych spraw i przerzucająca odpowiedzialność na feministyczne baby za
          problemy państwowe. Budują sobie poparcie wcześniejszymi emeryturami no i brak
          kasy na te emerytury. Tylko nie myślą, że raczej na naszych emerytów nie zarobią
          dzieci z wpadek niedojrzałych dzieciaków, albo dzieci uposledzone, albo dzieci z
          ubogich, niewykształconych rodzin żyjących za marne grosze, albo co gorsza, na
          koszt państwa!!!
      • js111 Re: Bez pracy nie ma dzieci 05.07.07, 17:08
        Doskonale cię rozumiem. Samam mam 2 dzieci i nie pracuję, ale doskonale cię
        rozumiem. I jeśli kiedyś moja córka powie mi to samo, co Ty to uszanuję jej
        wybór.
      • echtom Re: Bez pracy nie ma dzieci 06.07.07, 17:01
        W sumie szkoda, że tak Cię zablokowała trauma Twojej matki. Ja wychowuję sama
        trzy córki i mam nadzieję, że pomijając krótkotrwałe kryzysy, kiedy mam
        wszystkiego dosyć, przekazuję im pozytywne przesłanie, że macierzyństwo jest
        radością, a nie cierpiętnictwem. Mam też nadzieję, że za 10 lat będą chciały
        mieć dzieci.
    • majka12310 Bez pracy nie ma dzieci 03.07.07, 22:30
      Nasz system emerytalny jest zły. Powinno być tak jak w krajach anglosaskich , kaqżdy pracuje sam na siebie, a nie tak jak to jest u nas pokolenie na pokolenie. Należy zmienić system emerytalny i po kłopocie, problemów z niżem demograficznyk nie będzie
      • id999 Re: Bez pracy nie ma dzieci 05.07.07, 14:21
        ciekawe jak z pensji ktora wydajesz na dwojke czy trojke dzieci masz wtedy
        odlozyc na emeryture
    • kira781 Bez pracy nie ma dzieci 04.07.07, 15:58
      A ja zrezygnowałam z pracy żeby móc opiekować się dzieckiem. W pracy straszna
      harówka , przy dziecku tez trochę pracy jest ale to akurat sprawia mi
      przyjemność. Cieszę się że mój mąż zarabia wystarczająco żebym tak mogła żyć.
      Jest jeszcze jeden aspekt całej sprawy, praktycznie codziennie widzę jak moje
      dziecko robi postępy, jak mnie potrzebuje, nie wybaczyłabym sobie gdybym
      przeoczyła chociaż jeden moment z tego tak dynamicznego i ważnego dla rozwoju
      dziecka wieku(do 3 lat), czytałam w jakimś poradniku pediatrycznym że właśnie
      do 3 lat dzicko najbardziej się rozwija i w tym czasie potrzebuje jak najwięcej
      uwagi. Jestem szcześliwa.
    • kalcia7 Bez pracy nie ma dzieci 05.07.07, 10:50
      Witam
      kończę studia i pracuję i po prostu wiem, że zanim moje zarobki wzrosną i będzie
      mnie stać na własne lokum, to będę mieć chyba 40 lat.
      Kobiety wolą pracować, nie rodzić dzieci , bo wiedzą, że nie są w stanie
      zapewnić dziecku odpowiednich warunków, a 3 letnia przerwa w pracy - to
      wieczność, po której możemy myśleć o zmianie pracy lub całkowitej rezygnacji z
      niej. Dlatego może lepiej pozostać bezdzietną niż frustrować się ciążą i
      dzieckiem, skoro na polskim rynku pracy to za duży problem.
    • frusto Gadanie glupot 05.07.07, 11:50
      Wybaczcie, ale dla mnie o wszystko jakies glupoty. Jak ktos nie chce miec
      dzieci, to niech ich nie ma i tyle, po co do tego zaraz dorabiac jakies
      ideologie. I po co ma sie w to wtracac panstwo. Nie chca miec dzieci? Wasza sprawa.

      Co wiecej, sorry, ale ja po prostu nie rozumiem ludzi, ktorzy mowia, ze kobieta
      "chce pracowac". Nie znam szczerze mowiac nikogo, kto by "chcial pracowac",
      niewazne, czy to jest kobieta czy mezczyzna. Ludzie w przewazajacej czesci "chca
      miec pieniadze", a skad beda je mieli, to inna broszka. Kobiety, ktore znam, w
      przewazajacej czesci (za wyjatkiem pieknych, inteligentnych, niezaleznych i
      samotnych singielek po czterdziestka) mowily, ze ida do pracy bo a) za jedna
      pensje (meza) nie da sie utrzymac domu b) "a co sie stanie jezeli maz straci
      prace albo wpadnie pod samochod". _ZADNA_ (za wyjatkiem tych dwoch singielek)
      nie powiedziala "pracuje bo chce pracowac". Walczycie z zle sformulowanym
      problemem. Z jego symptomem, a nie prawdziwa przyczyna.

      Aaaa tak w ogole, to zlikwidowac wszystkie ZUSy i inne tego rodzaju pierdoly.
      Nie chce, zeby moje dzieci potem pracowaly na emerytow, ktorzy nie maja dzieci,
      bo sie "realizowali".

      Zrobmy bowiem prosty eksperyment myslowy: niech wszsyscy nie beda mieli dzieci i
      wszyscy niech odkladaja kokosy na prywatne, swietne zarzadzane fundusze. Po 60
      latach kazdy na idealnie zarzadzanym rachunku ma odlozona fortune. I CO Z TEGO?
      Nie bedzie dzieci, nie bedzie nowego pokolenia, te pieniadze beda g* warte. Z
      tego wniosek jest prosty - ZAWSZE jest tak, ze biezace pokolenie pracuje na
      emerytur, roznica jest tylko w tym, jak bardzo bezposrednio ta praca jest
      zwiazana z poziomem zycia emeryta. Jak ktos nie ma dzieci, to przyczynia sie do
      przyblizenia katastrofy calego spoleczenstwa. Nie ma co tutaj gadac bajek o
      przeludnieniu, bo w Polsce nam ono nie grozi. Grozi nam za to, ze w szybkim
      tempie nasz kraj sie wyludni. I na co wtedy beda owi DINKowie wydawali sobie
      odlozone pieniadze, jak nie bedzie nikogo, kto by chcial je zarabiac...
      • rikol Re: Gadanie glupot 05.07.07, 14:42
        Oczywiscie, najlepszy jest kapitalizm. Zrobmy tak jak w Afryce. Nie pracujesz (z
        jakiej przyczyny, to nikogo nie obchodzi) - nie jesz. Niepotrzebne sa takie
        zlogi komunistyczne jak bezplatne szpitale, szkoly, opieka spoleczna.
        Nieudacznicy umra po prostu z glodu.

        Niektorzy, wyobraz sobie, chca pracowac, bo to daje prestiz. Prawdopodobnie
        pracownica Biedronki pracuje, bo musi (tak samo gornik -facet), ale np. p.
        Henryka Bochniarz, ktora ma kupe forsy, pracuje, bo chce.
        • frusto Re: Gadanie glupot 06.07.07, 11:00
          Tak czy inaczej nie rozumiem co ma do tego panstwo. Jezeli pracujesz, bo chcesz,
          to twoja sprawa.

          A kapitalizmu w Afryce nie ma i nie bylo. Zreszta, w kapitalizmie nie pracujesz
          - nie jesz - giniesz. Chyba, ze dostaniesz pomoc od ktoregos z bogaczy lub
          ktoregokolwiek z ludzi, ktorzy czuja chec pomagania innym. Jakos tak sie dziwnie
          sklada, ze ludzie w kapitalizmie wydaja kilkakrotnie wiecej na cele charytatywne
          niz w socjalizmie.
    • kaeira Urlop **ojcowski**, nie ""tacierzyński"! 05.07.07, 16:50
      Panie Piotrze-feministo!

      Zamiast używać wydumanego (wiem, że nie przez pana), i ach-jakże-zabawnego słowa
      "tacierzyński", które podkreśla "nienormalność" takiego urlopu, można powiedzieć
      OJCOWSKI.
      Macierzyństwo /ojcostwo, miłość macierzyńska / miłość ojcowska, urlop
      MACIERZYŃSKI / urlop OJCOWSKI. Proste.

      Z poważaniem,

      Feministka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka