Dodaj do ulubionych

Fale nienawiści

22.07.07, 20:00

- My już od dawna mamy zachwiany porządek społeczny. Tracimy autorytety.
Chodziło o to, że w pewnych obszarach wiedzy ktoś jest ode mnie lepszy. Nie
mogę się z nim bałwochwalczo zgadzać, ale powinienem uszanować jego pozycję.
Takie relacje są teraz niszczone.

*****************************************

Ma szanować czyjąś pozycję li tylko dlatego, że ktoś go posadził na wysokim
stołku?

Pamiętamy scenę, kiedy w ostatnich wyborach prezydenckich w USA z wiecu
republikańskim siłą usunięto przeciwników wojny w Iraku. Czy na tym ma polegać
dyskusja? Na samozachwycie autorytetów organizujących spotkania dla swoich
podwładnych i każących zachwycać się im własnym bełkotem, bez obawy, że ktoś
to zweryfikuje?

Nie stawiajmy znaku równości między wandalami smarującymi mury sprayem, a
pikietami, które mają jakiś cel.

Swoboda i anonimowość internetowej wypowiedzi jest w pewnym sensie powrotem do
źródeł demokracji. Do nieskrępowanej dyskusji, sprowadzającej rzekomy
autorytet do parteru. Jeżeli ktoś dysponuje rzeczywistym autorytetem, to z
pewnością się obroni.

Obserwuj wątek
    • sekwana2005 Fale nienawiści 23.07.07, 07:07
      Profesor mówi:
      "Do momentu pojawienia się internetu pozycja nadawcy była zdecydowanie
      silniejsza niż odbiorcy. Mogłem się nie zgadzać, buntować, ale nie byłem w
      stanie tego wyrazić, bo nie byłem dopuszczany do głosu. Internet dopuszcza do
      głosu wszystkich zbuntowanych."

      Przyznam się, iz wolę obecnie czytać artykuły, wywiady etc. - w wersji
      elektronicznej, by od razu zerknąć na komentarze. Często tam "cały naród"
      wypowiada się zupełnie inaczej niż dziennikarz, polityk, ekspert.
      Czasem mądrzej, często głupiej - ale to jest dla mnie namiastka referendum.

      Zanim pojawił się internet, zazdrościłem Szwajcarom i Amerykanom, iż niemal w
      każdej sprawie referendum organizowali. Parę dni temu kolega podesłał mi -
      przez internet - informację, iz kolejny kraj bałtycki uruchamia głosowania
      przez internet, obok tradycyjnego, "ręcznego" głosowania.
      Mnie to się podoba - uczestnicząc w tradycyjnych głosowaniach mam często
      kłopot, bo z list kandydatów tak naprawdę nie dowiaduję się "kto jest kim" - a
      nie ma warunków, bym tego "Kowalskiego" wrzucił sobie w wyszukiwarkę, by
      dowiedzieć sie, co on naprawdę mówi - i co o nim mówią.
      Choć internet pożarty został przez HOMO LUDENS (człowieka zabawy), nie zaś
      przez HOMO CREATOR (człowieka twórczego)

      Osobna sprawa - to poziom dyskursu politycznego, nie tylko w internecie (choć
      ten daje złudzenie anonimowości). Funkcjonująca w internecie cenzura reaguje na
      WULGARYZMY, nie na NIENAWIŚĆ.
      Może nawet by lepiej było bez ograniczeń? Ew. z udostepnianiem pełnych
      wersji "na odpowiedzialność i ryzyko odbiorcy"? Czasem gubie się w
      odpowiedziach na usunięte posty. Często pozostaję w złudzeniu, iż najbardziej
      agresywne wypowiedzi same się kompromitują.

      Jakis czas temu z jedną z dyskutantek na forach nawiązałem bardziej bezpośredni
      kontakt (nie, nie uprawiam seksu przez internet, nie odwiedzam pornostron, od
      nastu lat siadając przy komputerze nawet w grę żadną nie zagrałem).
      Zastanawialismy się w mailach, jak walczyć z nienawiścią i chamstwem w
      internecie. Nie cenzurą - należę do tego pokolenia, które chodziło do urzędu
      cenzury na Mysiej, często walcząc o własne teksty (a miałem wtedy więcej
      pseudonimów, niż dziś nicków na forach)

      Przpomniała mi sie praca magisterska mojego kolegi, który wdzięczny był, gdy
      wyłapałem w niej literówkę, bo pisał "zachamowany" - i obraził się jak na
      seminarium magisterskim poważnie wyjaśniałem, iz to nie błąd, bo słowo pochodzi
      nie od "hamulca", lecz "chama"...
      A zycie publiczne mamy coraz bardziej "zachamowane"
      Nie tylko w internecie

      Każde narzędzie może byc źle lub dobrze uzywane - tu zgadzam się z marszałkiem
      sejmu z początków III RP, iż wprawdzie nosi ze sobą narzędzie gwałtu, lecz nie
      jest to dowód przestępstwa...
      • mirmat1 trudno dorownac chamstwu Niesiolowskiego czy wulga 24.07.07, 05:52
        ...wulgaryzmom Szkla Kontaktowego
        sekwana2005 napisał:
        Przyznam się, iz wolę obecnie czytać artykuły, wywiady etc. - w wersji
        elektronicznej, by od razu zerknąć na komentarze. Często tam "cały naród"
        wypowiada się zupełnie inaczej niż dziennikarz, polityk, ekspert.
        Czasem mądrzej, często głupiej - ale to jest dla mnie namiastka referendum
        M: Do miana takich referendum pretenduja "niereprezentatywne" jak to mowi
        Tomasz Lis "sondaze" w "Co z ta Polska", gdzie rutynowo 90% "Polakow"
        nienawidzi PiS-u. Ktos, kto oglada Szklo Kontaktowe pomyslalby rowniez, ze
        miliony Polakow sa gotowe w szale wscieklosci, wyruszyc na "Bastylie" i poslac
        Kaczynskich pod gilotyne. A tu PiS wygrywa bez trudu wybory na Podlasiu.
        Tak wiec wypowiedzi na internecie wcale nie sa szczytem chamstwa. Szczytem
        takim jest wybiorcze cenzurowanie wypowiedzi.
        • brum2000 Re: trudno dorownac chamstwu Niesiolowskiego czy 02.08.07, 08:15
          A nie przyszło Ci do głowy, że wśród ludzi zainteresowanych jakąkolwiek dyskusją
          na tematy polityczne, społeczne, ogólnie włączających telewizor nie tylko po to
          by się bezmyślnie gapić, a po to by się czegoś dowiedzieć, poznać punkt widzenia
          innych ludzi i uznających że są ludzie mądrzejsi od nich w pewnych dziedzinach,
          PIS ma właśnie takie poparcie? I nie trzeba tu szukać żadnych spisków,
          manipulacji czy czego tam jeszcze. Programów publicystycznych nie oglądają
          ludzie, którzy wszystko wiedzą najlepiej i są najmądrzejsi na świecie, bo po co
          im te nerwy wynikające z faktu obserwowania jak ci wszyscy profesorowie błądzą.
          Wystarczy zajrzeć do badań i zobaczyć kto głosuje na PIS - ludzie gorzej
          wykształceni, którym niekoniecznie się w życiu powodzi.
          • bogda35 Re: trudno dorownac chamstwu Niesiolowskiego czy 02.08.07, 10:55
            twierdzisz że na PiS głosuja ludzie gorzej wykształceni-a równocześnie sądzisz
            że to ludzie poszukujący wiedzy czy informacji szerszej.To spzecznośc.Zgadzam
            sie,że byc może zwolennicy PiS to ludzie gorzej wykształceni- dlatego PiS gra na
            ich niechęci do ludzi lepiej wykształconych i swoja politykę zdobywania wyborców
            opiera na najgorszych instynktach-zawiści,niechęci do innych ludzi i stara sie
            rozbic społeczeństwo.Tak,Niesiołowski mówi czasem w sposób ordynarny.Ale czy nie
            bardziej ordynarne jest uprzejme i bezczelne mówienie kłamstw przez
            przedstawicieli PIs obliczone na to że wielu ludzi nie potrafi zweryfikowac czy
            logicznie przemyslec stawianych przez nich tez? Koalicja z Lepperem w innym
            społeczeństwie pogrzebałaby głosicieli odnowy moralnej,a jednak publiczne
            chamstwa Leppera wobec PiS nie maja wpływu na Kaczyńskich ktorzy udaja że
            wszystko jest OK.Jaki wniosek z tego dla tzw.prostych ludzi? Chamstwo jest
            normalką,honor to slogan,bezczelnośc popłaca.I to widać w codziennym życiu
            -które staje sie życiem wilczego stada,uprzejmości nie uświadczysz w cenie jest
            rozpychaniem sie łokciami .Niestety,to przykład brany z władzy.
            • brum2000 Re: trudno dorownac chamstwu Niesiolowskiego czy 02.08.07, 12:58
              > twierdzisz że na PiS głosuja ludzie gorzej wykształceni-a równocześnie sądzisz
              > że to ludzie poszukujący wiedzy czy informacji szerszej.To spzecznośc

              A gdzie ja coś takiego napisałem?
              Twierdzę że wyborcami Pisu są ludzie gorzej wykształceni (a często uważający się
              za wszystkowiedzących i nie dopuszczający do siebie myśli, że to ktoś inny może
              mieć rację - takie są moje obserwacje) i tacy ludzie raczej nie mają skłonności
              do poznawania punktu widzenia innych ludzi, skoro ich pogląd jest właściwy i nie
              wymaga rewizji i zastanowienia lub nawet zderzenia z faktami. I napisałem że ci
              właśnie ludzie nie są widzami programów publicystycznych czy w ogóle nie
              przejawiają aktywności mającej na celu pogłębianie swojej wiedzy.
    • sokrates22 Re:Lubię być chamem. 23.07.07, 07:25
      Lubię być chamem, obrzucać inwektywami ludzi pokroju ojca Rydzyka,mieć "zdanie"
      na temat naszych guru i "innych" takich.
      Mam do tego prawo i będę z niego korzystał tak często jak chcę i nic do tego
      intelektualistom z wyższej "klasy".
      Zdrówka!
      • bgt5 kultura monologu jest starsza. 06.08.07, 13:52
        kultura dialogu dopiero teraz ma medium w którym może się rozwijać... kultura
        monologu może jej w tym przeszkadzać
    • bosman_plama Re: Fale nienawiści 23.07.07, 11:38
      Warto zwrócić uwagę na zdanie o "zachwianym porządku społecznym". Żeby spotkać
      się z chamstwem i bezinteresowną nienawiścią nie muszę podłączać się do sieci.
      Wystarczy, że włączę telewizor i popatrzę na naszych polityków, czy część
      "artystów". Internet nie różni się od rzeczywistości. Powszechne schamienie
      osiągnęło tak wysoki poziom, że doprawdy, nie potrzebna jest internetowa
      anonimowość, by pokazać się z jak najgorszej strony. Owa "jak najgorsza strona"
      to coraz szerzej akceptowana niemalże norma.
    • czytelniczka27 Fale nienawiści 23.07.07, 13:53
      Teraz jest wszedzie moda na chamstwo i wulgarnosc, spokojnie czekam kiedy
      przyjdzie moda na kulture i maniery.
      • arek47 Tyle chamstwa ile jest w polskich mediach, tego 23.07.07, 18:11
        nie ma nigdzie !!
        Poczynajac od Prezydentow / Matka sku..syna /, Premiera, Leppera, Dzeka
        Kurskiego, Karskiego i innych chamowatych poslow, czegos takiego nie mozna sobie
        wyobrazic !! Rozne dyskusje telewizyjne, gdzie jeden przerywa drugiemu, nie
        czeka na dokonczenie zdania, przerywa / za pozwoleniem redaktora prowadzacego
        /, nie czegos takiego nigdzie w europejskiej telewizji nie ma !!
        Ale czego oczekiwac od takiego chamskiego / 80% spoleczenstwu wylazi sloma z
        butow, gdyz inteligencje wybito albo odsunieto od mediow/ spoleczenstwa, gdzie
        probuje sie kazdeg, wydudkac najlepiej -lewym prostym i na dechy !!
        • anna9977 Re: Tyle chamstwa ile jest w polskich mediach, te 03.08.07, 04:29
          Powiedzenie ze 80%spoleczenstwo wylazi sloma z butow to tylko godne osoby
          dzialajacej na 20%PRZECIETNEGO ROZUMU. Co nie znaczy ze ja popieram chamstwa
          w telewizji czy w sejmie ale bez przesady to nie tylko w Polsce nie stety,
          a juz jak tkosc zaczyna mowic o inteligencji pracujacej to ja wychodze z
          pokoju bo nie mam czasu na takie przestarzale ...przerazona ze zaczna mowic o
          nagrobku mecenasowej bo to byly "dobre czasy" Jejku jejku
    • klossj23 Fale nienawiści 23.07.07, 17:56
      ...przeciez wszyscy czuja sie bezkarnie...nikt ich nie widzi...nie wie kim sa...
      gdzie mieszkaja...pojawiaja sie tylko literki...i co mi zrobisz....moge ci
      plunac prosto w twarz...przeciez mnie nie uderzysz...nie wylejesz z pracy...nie
      powiesz mojej/mojemu o tym....ale jak moj wujek mowil...zebys niewiem jakie
      szkoly skonczyl...cham zawsze wyplynie z chama.....
      • maruda.r Re: Fale nienawiści 23.07.07, 18:16
        klossj23 napisał:

        > ...przeciez wszyscy czuja sie bezkarnie...nikt ich nie widzi...nie wie kim sa..

        ****************************************

        Równie bezkarnie czują się politycy bredzący w telewizorni. Przecież nikt ich
        nie sprawdzi. Dlatego tak boją się internetu.

    • t-800 Re: Fale nienawiści 23.07.07, 22:40
      Najwięcej chamskich i nienawistnych wpisów jest na blogach prawicowych
      komentatorów i dziennikarzy.
      • ppo Re: Fale nienawiści 03.08.07, 00:15
        Lewicowi wcale im pod tym względem nie ustępują. A na forach lewak zawsze
        zdenerwuje się pierwszy i będzie wyzywał, bo brakuje mu argumentów.
    • darciatko Fale nienawiści 24.07.07, 06:38
      Jeszcze trochę i wmówią ludziom, że nie można być anonimowym.
      skocz.pl/korwin1
      W Korei Południowej już to zrobili:
      skocz.pl/korea1
      Zapewne wszystko pod przykryciem walki z pedofilami, zboczeńcami, agresorami
      słownymi, przestępcami, etc.
      Nie ma to jak wolność słowa :)
      Chociaż w zasadzie sieć nie jest anonimowa, ale muszą poświęcić trochę czasu
      żeby cię namierzyć, a tak mają cię na widelcu :) (kaganiec nałożony)

      ***
      Aby czuć się wolnym istnieje prosty sposób: nie szarpać i nie napinać smyczy.
      Hans Krailsheimer
      • armagon Re: Fale nienawiści 02.08.07, 12:22
        A ja chcę - zeby powazne portale nie były anonimowe, zeby za slowa tez sie odpowiadało, jak w zyciu. Ogolna anonimowosc - tak, anonimowosc na forach - nie .
        • genoveva Re: Fale nienawiści 06.08.07, 15:29
          Zupełnie sobie tego nie wyobrażam. W końcu fora internetowe, to nie tylko
          dyskusje polityczne, ale również miejsce, gdzie ludzie zwierzają się ze swoich
          problemów. Czy wyobrażasz sobie np. pełen podpis pod postem 'chyba mam chorobę
          weneryczną, co robić ?' ;)
    • aby Nienawistne i poniżające słowa - przykład z góry 24.07.07, 10:38
      Premier i marszałek Sejmu (PiS) o tych wszystkich, którzy mają zastrzeżenia czy
      wątpliwości co do postępowania partii rządzącej w tzw. aferze gruntowej (Sygnały
      Dnia, PR Program I, 24 lipca 2007).

      "Po prostu są ludzie, którzy – jak to celnie określił Ludwik Dorn – są tak
      mentalnie, powiedzmy sobie, obniżeni, już nie chcę go dokładnie cytować, że po
      prostu nie potrafią przyjąć do wiadomości, że ktoś się może kierować po prostu
      zwykłą przyzwoitością."
      • bogda35 Re: Nienawistne i poniżające słowa - przykład z g 02.08.07, 10:59
        Niestety pan Dorn u mnie ma opinie naczelnego chama IV RP -chamstwo ukryte za
        inteligencja nie przestaje byc chamstwem.
      • polska_baba Nienawiść do ludzi o innych poglądach 02.08.07, 16:22
        Wystarczy nie zgodzić się w jakiejs kwestii z poglądem braci Kaczyńskich, a już
        zostanie się obrzuconym błotem.
        Politycy PiS roztoczyli przed społeczeństwem całą gamę wyzwisk, którymi
        określają każdego, kto się z nimi nie zgadza: od "cieniasów" i "wykształciuchów"
        aż po zrównanie z ZOMO. W dodatku takimi wyzwiskami obrzuca się ludzi o wiele
        bardziej zasłużonych w walce z komuną niż Kaczyńscy.
        Jeżeli tak się zachowują ludzie na najwyższych stanowiskach państwowych, ludzie,
        którzy przecież nie wypowiadają się anonimowo, mający tytuły naukowe, wywodzący
        się z rodzin o inteligenckich tradycjach i ktorzy na pewno otrzymali w domu
        staranne wychowanie, to czego oczekiwać od anonimowych internautów?
    • arian3 Fale nienawiści 25.07.07, 14:20
      Panie profesorze! nikt świadomy nie uwierzy,że Pan,który otrzymał tytuł
      profesora od Gierka lub innej kreatury politycznej,będzie mówił inaczej.Pan
      poprostu należy do tzw"Łże-elity,która lizała dupę komuchom,aby zrobic karierę.
      To są obecnie prawdziwi wrogowie Polski.Oni zrobią wszystko,aby udawając
      patriotów uniemożliwić wszelką lustrację i sanację kraju,bo to mogłoby podważyc
      ustanowione przez Jaruzalskiego a zwłaszcza Kiszczaka prawa ekonomiczne kraju.W
      konsekwencji mamy niby inny ustrój społeczny,ale postkomuchy są bogate a
      społeczeństwo biedne.arian3
      • 1410_tenrok Złote słowa, homo sovieticus nie potrafi 02.08.07, 09:39
        zaakceptować jedynej wolności, która nam wszystkim pozostała. Jesteśmy
        okiełznani smyczami biurokracji. Manipuluje się nami na całego. Stosując
        odpowiednią politykę płacową i fiskalną trzyma się się nas w klatce nie
        możności realizowania naszych potrzeb. Internet, taki jaki jest, daje nam
        możliwość mówienia o tym. Internet, jest dla polityków i ich teoretycznych
        piesków (niestety panie profesorze), nie do zniesienia. Internet stworzył
        granice manipulacji. I tak długo jak on istnieje, możemy się swobodnie
        wypowiadać. Każdy może to robić i w sposób, w jaki mu najbardziej odpowiada.
        niektórzy lubią krzyczeć i obrzucać się inwektywami - i co z tego? Nikomu od
        tego krzywda się nie dzieje. A emocje służą najlepiej rozładowywaniu stresu,
        który fundują nam politycy.
        • m_gosia.s Re: Złote słowa, homo sovieticus nie potrafi 02.08.07, 12:09
          przestańmy już tym "homo sovieticus"...tym typem człowieka sa raczej ci
          młodzi "odważni, anonimowi i wlaśnie chamscy" bo czują się bezkarni...wtedy
          trzeba było wykazać się odwagą...nie płaciło się juz życiem jak za czasów
          wojny, ale wylatywało z uczelni, pracy, itp. itd

          Gdzieżbyście byli wszyscy ci krzyczący i gardzący tymi czasami i tymi ludżmi,
          gdyby nie było 1980 i 1989 roku? Kto to zrobił? Krzsnoludki?
          • 1410_tenrok homo sovieticus? Któż to? 02.08.07, 22:36
            Każdy, kto pochodzi z dawnego ostblocku. KAZDY! Ty też, jak i jak. Jesteśmy
            inni od ludzi żyjących w normalnych warunkach. I trzeba będzie generacji, aby
            się od tego uwolnić. O tym jest mój post, a nie o tym, co piszezsz w swojej
            odpowiedzi.
        • ello16 Re: Złote słowa, homo sovieticus nie potrafi 02.08.07, 18:15
          I to jest to,ale i net jest już pod większą kontrolą żeby nie nazwać
          dosadnie,ale dla polityków jest nie do zniesienia
    • yez.hodowca Fale nienawiści 31.07.07, 23:53
      "W XIX wieku mówiło się, że trzeba wychować do powszechnego prawa wyborczego. Można by było powiedzieć: trzeba ludzi wychować, żeby dać im internet. "

      Ja myślę, że w XXI wieku w Polsce też trzeba ludzi wychować do prawa wyborczego.
    • acid.jazz Re: Fale nienawiści 02.08.07, 07:55
      Prawie wszystkie powyższe komentarze potwierdzają racje artykułu, niestety
    • carduus Re: Fale nienawiści 02.08.07, 07:57
      Co jakis czas, wiedziona niewytłumaczalnym impulsem, wchodzę na forum, żeby
      przeczyatć komentarze pod artykułem.
      I choć robiłam to już nie raz, choć dobrze wiem, czego mniej więcej mogę się
      spodziewać, zawsze poraża mnie zbydlęcenie, jakie niemal z dumą manifestują tu
      masy.

      Dziwimy się politykom, ale przecież oni nie wzięli się z nikąd. Takich mamy
      polityków, jakim jesteśmy społeczeństwem.

      Nie mam ambicji zmieniania świata, ani ludzi. Zbyt dobrze wiem, jak trudno
      zmienić chocby najmniejszą rzecz w sobie samym.
      Ale chcę wierzyć, że są jeszcze ludzie, dla których "szacunek" nie jest
      synonimem słowa "kaganiec".

      Pan Profesot jest chyba własnie takim człowiekiem.
    • mathias_sammer dziekuje za artykul! 02.08.07, 09:33
      Dziekuje za wypowiedzi Panu Profesorowi, dziekuje rownierz dziennikarzowi,
      ktory odwazyl sie ruszyc temat. To czubek gory lodowej...ktory pozostanie mimo
      wszystko nienaruszony.

      Opowiem o swoich doswiadczeniach z list dyskusyjnych. Jetem, a raczej bylem
      aktywnym uczestnikiem for od 1999 roku. Mieszkam w Niemczech i wowczas byla to
      dla mnie najlepsza forma kontaktu z Polska, Polakami i mowa ojczysta (moja zona
      jest Niemka, z ktora przez wiele lat rozmawialem po angielsku, pozniej juz po
      niemiecku). Zafascynowala mnie wowczas mozliwosc interaktywnego uczestniczenia
      w zyciu politycznym, gospdarczym, czy spolecznym. Mozna bylo przeczytac
      artykuly w formie elektronicznej i wyrazic aprobate lub jej brak dla tresci lub
      opisywanej sytuacji. Tak bylo kiedys i wlasciwie tez tak jest dzisiaj. Co
      zmienilo sie na przestrzeni ostatnich osmiu lat? Pan Profesor podkreslil, ze
      dzis dostep do netu nie jest przywilejem "elit". Dzis kazdy mlody, stary,
      wyksztalcony lub mniej moze zajrzec do kawiarenki internetowej lub swojego
      pokoju, w ktorym stoi komputer i zabrac glos w dyskusji. Rzeczywiscie tak
      jest, mnie jednak niepokoi zupelnie inny problem. Listy dyskusyjne od pewnego
      czasu staly sie ersatzem prawdziwego zycia, sa odpowiedzia na samotnosc, sa
      miejscem, gdzie pod maska anonimowosci mozna bezkarnie opluwac rozmowcow lub
      osoby z zycia publicznego. Niejednokrotnie bylem swiadkiem atakow na forach
      Gazety Wyborczej, ktore de facto nie odnosily sie bezposrednio do
      dziennikarskiej wypowiedzi, lecz stawaly sie narzedziem do zakomunikowania
      innemu nielubianemu rozmowcy, ze jest dokladnie taki sam jak Lepper, Hitler,
      awiec jest taki i taki... Nowa, uwspolczesniona metafora i semantyczna
      odpowiedz na potrzebe z czasow, gdy po upadku komunizmu zawoalowana forma
      komunikacji przestala istniec.
      Postacie z zycia politycznego staly sie wylacznie narzedziem do uzyskania
      wlasnego celu, a celem mialo byc wyrazenie frustacji w agresywnej formie.
      Kiedys na forum GW prowadzilem dyskuje o Immanuelu Kancie, psychologii
      powiedziano mi, zebym wynosil sie z forum i nie smrodzil swoim beznadziejnym
      widokiem. Gdy zabieralem glos w dyskusjach o stosunkach polsko- niemieckich
      (raz w dyskusji zabrala udzial moja zona) skierowano na mnie i na nia taki
      ciag inwektyw, ze az usiadlem z wrazenia. I prosze nie odnosic mylnego
      wrazenia, ze osoby, ktore zyczyly na forum mnie i mojej rodzinie "smierci az po
      siodne pokolenie", bo "wszyscy Niemcy powinni zdechnac" lacznie z
      takim "Volksdeutschem" jak ja sa osobami i wyksztalceniu podstawowym. Od osmiu
      lat jestem swiadkiem "dyskusji" dwoch osob, kobiety i mezczyzny ( oboje w
      wieku 50-60 lat), ktorzy poczatkowo zauroczyli sie soba, ale do dzis nie
      doszlo do spotkania, choc od chwili poznania minelo 8 lat. Owa "milosc" nie
      zostala przeniesiona do zycia realnego, jak sam Pan, Panie Profesorze, pisze,
      takie relacje czesto sie rozpadaja w rzeczywistym swiecie. I nic nie byloby
      pewnie w calej historii internetowego zauroczenia, zakochania zdroznego, gdyby
      nie fakt rozczarowania, odrzucenia i braku pomyslu na wlasna przyszlosc. Od
      dobrych pieciu lat widze jak rozwija sie (rozwija sie, tak! to wlasciwe slowo)
      nienawisc pomiedzy tymi osobami, umacnia sie uzaleznienie od siebie.
      Niejednokrotnie staralem sie im uswiadomic, ze tam na zewnatrz jest jeszcze
      zycie (najdalej wczoraj, gdy juz nie wytrzymalem i uzylem dosadnych okreslen).
      Ale prosze Pana- powiedziec alkoholikowi, ze jest alkoholikiem, gdy on mysli
      inaczej to jak podjac sie walki z wiatrakami. Skapitulowalem, ale nie czuje sie
      przegrany, gdyz ja jestem opdowiedzialny wylacznie za swoje zycie i swoje slowa
      tu i tam, a moje zycie poza krotkim udzialem w necie toczy sie gdzie indziej.
      Znam tez nazwiska tych osob, wlasicicieli setki aliasow. A propos ilosci- czyz
      nie lepiej otoczyc sie wianuszkiem wlasnych nickow, ktore schlebiaja, ktore
      pozwalaja kontrolowac przebieg wypowiedzi? Taki byl pierwszy krok, pozniej
      wprowadzono funkcje administratora spolecznego majacego kasowac watki lamiace
      regulamin. Najdalej wczoraj bylem swiadkiem, gdy jedna z dwoch ww opisanych
      osob nie szczedzila inwektyw pod adresem drugiej 10 minut pozniej, po
      przeczytaniu obelg przez odbiorce jako administrator spoleczny wyciela wpisy,
      ktore obciazaly jeden z jej nickow. Metody iscie komunistyczne, prosto z "1984"
      Orwella, nieprawdaz? I wreszcie dodam, co usiluje w kilku zdaniach, obie osoby
      sa absolutnie staranie wyksztalcone, nie mozna mowic o lukach edukacyjnych.
      Mozna mowic jedynie o spolecznym i obyczajowym zdziczeniu oraz uzaleznieniu.
      Znow niedalej jak wczoraj wyrazilem poglad o spolecznym zaangazowaniu, o
      ktorym czytam w artykule. Tez zadalem pytanie- skoro masz poczucie politycznej
      misji dlaczego nie zapiszesz sie do partii lub innej organizacji tylko
      tworzysz iluzoryczna przydatnosc? No, ale odpowiedz jest prosta. Dlaczego
      alkoholik, ktory nie widzi problemu w swoim nalogu, pije a nie zada sobie
      trudu, by wyjsc z nalogu i zaczac nowe zycie na "sucho"?

      Socjologicznie- denegracja spolecznosci internetowej nie wynika, prosze Panow,
      z szerszego dostepu Polakow do komputerow i internetu. Wynika wylacznie z
      wlasnych frustracji, nieprzydatnosci czy wykluczenia (przez siebie samego lub
      innych) z realnego srodowiska, samotnosci, uzaleznienia ze wszystkimi jego
      konsekwencjami. Sila napedowa zaledwie malego przykladu z internetowej grupy,
      jaki powyzej opisalem, jest wylacznie chec obwiniania wszystkich i wszystkiego
      za wlasne niepowodzenie, odrzucenie, bo wtedy choc chwilowo jest latwiej z
      mysla, ze to nie ja sam spapralem sobie zycie tylko inni je zniszczyli. No coz,
      a gdy pojawi sie inny punkt widzenia dodatkowo podobny "towarzysz niedoli"
      pozwoli chociaz na chwile zapomniec o tym, co obcy, zli ludzie nazywaja-
      normalnym zyciem w realnej rzeczywistosci. Niewygodne tematy nalezy zagluszyc.


      Dziekuje za artykul i zyczylbym sobie wiecej tekstow o polskich spolecznosciach
      internetowych oraz o uzaleznienieu od sieci. I mimo, ze podobne artykuly
      znajda najmniejsze zainteresowanie wsrod uzaleznionych uczestnikow beda
      sygnalem, ze sa jeszcze inni z boku, ktorzy widza problem.

      Fora, listy dyskusyjne i czaty staly sie najnowoczesniejsza i najbardziej
      zaawansowana techniczna forma ludzkiego wiezienia. Miejscem pozbawienia
      wolnosci, w ktorym nie potrzeba juz krat, zamkow ani klodek.
      m.s.
      • pak4 Re: dziekuje za artykul! 02.08.07, 10:30
        Mam tylko drobne uwagi:

        Na przykład piszesz, że w wielu przypadkach agresję i chamstwo przejawiały osoby
        bardzo dobrze wykształcone, gdzie 'nie można mówić o lukach edukacyjnych'. Ja
        bym wcale nie był taki pewny, czy nie można mówić. Przerobiłem edukację od
        podstawówki po wyższą szkołę, raczej w dobrych szkołach i uczelniach.
        Teoretycznie więc 'nie mam luk edukacyjnych', ale nie mogę sobie przypomnieć ani
        jednego przypadku, gdy ktoś mnie uczył kultury dyskusji. Z liceum pamiętam
        jakieś nieśmiałe próby inspirowania dyskusji pomiędzy uczniami, ale tam i
        znajomości i poczucie odgrywania ról, było zbyt wielkie by radzić sobie ze złymi
        emocjami wobec współdyskutantów.

        Piszesz też, że chamstwo to efekt uzależnienia od sieci i ucieczki przed
        rzeczywistością. Znowu trudno mi się zgodzić. Osoby od sieci uzależnione na
        pewno się trafiają, ale ten styl dyskusji zbytnio zbliżony jest do tego, co
        dostrzegam czasem w zwykłych rozmowach, w telewizji, czy na okładce Faktu. To
        raczej obraz naszej kultury; podkoloryzowany jedynie przez fakt, iż możliwość
        niekontrolowanego ukazywania własnych emocji przyciąga na fora interentowe
        nieproporcjonalnie wielu frustratów. Ale tylko dlatego, że to dla nich znakomite
        miejsce; bo telewizja, czy prasa zachowują pewne miary poprawności, a w życiu
        liczba potencjalnych partnerów do dyskusji jest mała.
        • mathias_sammer Re: dziekuje za artykul! 02.08.07, 16:59
          Mam tylko drobne uwagi:

          Na przykład piszesz, że w wielu przypadkach agresję i chamstwo przejawiały osoby
          bardzo dobrze wykształcone, gdzie 'nie można mówić o lukach edukacyjnych'. Ja
          bym wcale nie był taki pewny, czy nie można mówić. Przerobiłem edukację od
          podstawówki po wyższą szkołę, raczej w dobrych szkołach i uczelniach.
          Teoretycznie więc 'nie mam luk edukacyjnych', ale nie mogę sobie przypomnieć ani
          jednego przypadku, gdy ktoś mnie uczył kultury dyskusji. Z liceum pamiętam
          jakieś nieśmiałe próby inspirowania dyskusji pomiędzy uczniami, ale tam i
          znajomości i poczucie odgrywania ról, było zbyt wielkie by radzić sobie ze złymi
          emocjami wobec współdyskutantów.

          Piszesz też, że chamstwo to efekt uzależnienia od sieci i ucieczki przed
          rzeczywistością. Znowu trudno mi się zgodzić. Osoby od sieci uzależnione na
          pewno się trafiają, ale ten styl dyskusji zbytnio zbliżony jest do tego, co
          dostrzegam czasem w zwykłych rozmowach, w telewizji, czy na okładce Faktu. To
          raczej obraz naszej kultury; podkoloryzowany jedynie przez fakt, iż możliwość
          niekontrolowanego ukazywania własnych emocji przyciąga na fora interentowe
          nieproporcjonalnie wielu frustratów. Ale tylko dlatego, że to dla nich znakomite
          miejsce; bo telewizja, czy prasa zachowują pewne miary poprawności, a w życiu
          liczba potencjalnych partnerów do dyskusji jest mała.


          ----------------------------------------------------
          Nie zgodze sie ze stwierdzeniem "To raczej obraz naszej kultury" . Inny
          przyklad- zanim powstala siec internetowa czytelnicy pisywali listy do
          redakcji. Zreszta powodnie bylo w zakladach pracy. Anonimowa koresondencje
          wyrzucano bez otwierania i czytania zawartosci. Od pewnego czasu anonimowosc
          internetowa stala sie wyrocznia polityczna, spoleczna, socjologicznym sondazem
          nastrojow i opinii publicznej. Niejednokrotnie spotykalem sie z wynikami tzw.
          badan spolecznych przeprowadzanych w internecie, ktore uznawano za
          reprezentatywne i byly cytujac :" odbiciem myslenia wiekszosci Polakow", a
          zatem prawie 40 mln narodu. Paleta pytan szeroka- od politycznych,
          ekonomicznych, poprzez obyczajowych do religijnych itd.
          Dziwi mnie jedynie, ze po latach traktowania anonimowosci jako formy
          tchorzostwa i braku powagi uznaje sie ja dzis za wielce wiarygodna, ba!
          dyktujaca trendy, sposoby myslenia czy zachowania. A przeciez wystarczy
          poswiecic wylacznie jeden dzien, by zalozyc okolo 1000 nowych nickow i przy
          ich pomocy poprzec przyjazdna sobie ideologie. Oczywiscie widzac jak kazde
          dziecko, iz inaczej bedzie odebrany glos pojedynczego internauty , a inaczej
          potraktowane zostanie tysiac osob mowiacych zgodnym glosem. I wlasnie owe
          zdodne, jednomyslne komentarze niekiedy z niegrozna prowokujaca do dalszych
          wypowiedzi kontra traktowane sa z cala powaga. Hmmm, a przeciez miesiac temu
          slyszalem od znajomego pracujacego w redakacji jednej z gazet, zegazet,
          papierowe listy przychodzace bez podpisu nadawcy trafiaja przed przeczytaniem
          do razu do kosza. Anonimowy list z nalejonym znaczkiem i wyslany poczta polska
          nie jest wiarygodny, wiarygodne sa natomiast anonimowe opinie internetowych
          martwych dusz? Ot, casus.
          Mnie poza problemem uzaleznienia interesowalaby jeszcze latwosc dokonywania
          manipulacji (zdaje sie, ze ktos tez w tym watku o tym pisze) oraz jej
          bezkarnosc, ale to inny temat, moze nie dla Profesora socjologii a chogos z
          psychologii?

          Co do mediow w Polsce to dodam na zakonczenie jedna radosna mysl: Zyje w
          kraju, w ktorym dziennikarze zamykaja druga dziesiatke najbardziej
          wartosciowych zawodow. Ty zyjesz w kraju, w ktorym zawdo dziennikarza
          wymieniono po Bogu i pielegniarce. Internauci, jak wspomina profesor, poczuli
          sie rownie wazni i znaczacy. I choc nikt im nie placi za przesiadywanie na
          forum niektorzy z nich uwazaja, ze opiniowanie kazdego artykulu jest
          niezbedne dla dalszego prawidlowego funkcjonowania panstwa polskiego. Nie
          wyobrazaja sobie sytuacji, aby jakikolwiek artykul zamieszczony na e-gazeta
          pozostal bez komentarza, dlatego tak waznym jest byc pierwszym, gdy pojawia sie
          artykul z opisem "ten artykul nie ma jeszcze opinii na forum". Oczywiscie nie
          wypada podpisywac opinii jednym nickiem o kraju, swiecie, gospodarce, pracy,
          komputerach, psychologii, dzieciach malych duzych srednich i jeszcze
          nienarodzonych, komentarzy regionalnych jednoczesnie we Wroclawiu, Warszawie,
          Lodzi, czy Olsztynie, komentarzy zamieszczonych o godzinie 6.00, 14.00, 18.00,
          23.00 i pozniej, gdyz od razu innym czytelnikom rzuciloby sie w oczy, ze dana
          osoba ma powazny problem. Dlatego tworzy sie nicki na potrzeby kazdego forum i
          roznych godzin pisania. Wtedy nawet mozna przeprowadzac dyskusje z wlasnymi
          aliasami czyli kontrowac przebieg rozmowy, o czym napisalem w swoim pierwszym
          poscie.

          Pak4 to nie kultury dyskusji nas nie nauczono. Od lat taka kultura byla jest i
          bedzie niezaleznie od srodowiska i wyksztalcenia. W tym miejscu obserwuje
          reakcje zupelnie odwrotna. Prowadzi sie psuedodyskusje w sposob rownolegly,
          tworzy sie kilkanascie rownoleglych watkow o identycznej tematyce a przeciez,
          wystarczyloby zerknac na liste watkow i znalezc stosowny juz zalozony wpis. No
          ale wtedy mozna spotkac sie ze stwierdzeniem, ze zalozyciel watku
          wycedzi: "spie-
    • prokto Jaki z tego wniosek ? 02.08.07, 09:42
      Biedota i bydło z marginesu społecznego dobrało się do internetu ! Trzeba
      internet reglamentować tylko dla wybranych ynteligentow. Kolejny profesorek
      dołącza do elity wykrztałciuchow.
      • nonicknameno Re: Jaki z tego wniosek ? 02.08.07, 11:37
        Zgadzam się! Zabrać Internet biedocie! Sprzeciwmy się chamstwu!Tylko ci, którzy
        są lepiej usytuowani materialnie (????) świadczą o kulturze narodu!
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        Po raz kolejny czytając wywiad z "intelektualistą" odnoszę wrażenie,że większość
        z tego, co czytam, to wnioski wyciągnięte z D***, słowa wypowiediane, aby coś
        powiedzieć, argumenty wykoncypowane pod wpływem impulsu; a wszystko to ubrane w
        egzaltację, przyprawione tonem "znafcy" zatroskanego o stan kultury w
        społeczeństwie. Trzeba być ślepym, żeby nie dojść do wniosku, że pierwsza lepsza
        dyskusja przeprowadzona na oczach kamer wśród tych samych osób, które brały
        udział w e-dyskusji na ważny dla nich temat miałaby dość podobne skutki
        wypowiedzianych słowach. Używając słowa D***, które najchętniej napisałabym bez
        kropeczek, ponieważ taki słowo istnieje w języku polskim i ma się dobrze- śmiem
        twierdzić,że nawet w kręgach osób o wyższym statusie mateialnym-świadomie
        podpadam pod opinię specjalisty. No tak, ale w końcu mam Internet dopiero od
        ośmiu miesięcy. Żeby się przesadnie nie kompromitować, chociaż mój status
        materialny jest mocno średniawy, dodam,że to opóźxnienie zaszło z powodu
        wcześniejszego stanu infrastruktury.
    • andykon Fale nienawiści 02.08.07, 12:25
      hmm... wydaje mi sie ze ten pan jest przeladowany wiedza o niczym ,-nienawisc
      zlosc ,i inne zle cechy to natura czlowieka zarowno jak i dobre cechy-naleza do
      zycia .wazne aby umiec panowac nad zlem.internet moze nam w tym przypadku na
      pewno pomoc .

      internet jest wentylem bezpieczenstwa dla wolnosci slowa o ile nie bedzie
      cenzurowany ! szkodliwosc !? -asolutnie zadna !! przeciwnie rozwija czlowieka
      wielokierunkowo,a niektorym to przeszkadza ,chca ukryc swoje niecne zapedy do
      kontroli mysli. o ile " donald" bedzie nas trul to wlasnie dzieki internetowi
      znajdziemy sposob aby go zdemaskowac pozdrawiam wszystkich
    • darl Fale nienawiści na o.Rydzyka 02.08.07, 12:35
      przekraczją nawet poziom z II wojny światowej względem Zydów
      • choryzmilosci Re: Fale nienawiści na o.Rydzyka 02.08.07, 14:13
        Rydzyk, Michnik - dzisiaj to rowni chlopcy do bicia. Kiedys bylo inaczej, trzeba
        bylo uwazac by nie wyjsc na oszoloma...
        Moze agorowcy - zupelnie niepostepowo jak na socjalistow- maja przed oczami
        przeszlosc i ogarnia ich tesknota? No i te herbatki u prezydenta, premiera..
        Najnowsze ataki na Rydzyka to chyba zazdrosc w tym wzgledzie!

        Teraz jest lepiej. Rydzyk i Michnik sa cenni, tylko wtedy gdy dzialaja na rownym
        poziomiem utrwalajac wolnosc dyskusji. Sto lat dla obu !
      • wujcio44 Re: Fale nienawiści na o.Rydzyka 02.08.07, 16:24
        darl napisał:

        > przekraczją nawet poziom z II wojny światowej względem Zydów

        A co, już go zagazowali i spalili, bo nic o tym nie słyszałem?
    • password2012 nieudolnosc dziennikarzy i myspace 02.08.07, 13:13
      czesto, a moze raczej zazwyczaj komentujacy maja wieksza wiedze na dany temat
      niz autor artykulu. np. w myspace mozna ustawic rozne opcje moderacji komentarzy

      a co sie dzieje, kiedy dziennikarze interpretuja badania naukowe... to dopiero
      dezinformacja

      tak wiec komentarze sa czesto ciekawsze i bardziej wartosciowe niz same artykuly.
    • mathias_sammer Re: Fale nienawiści/co mysla nt inni 02.08.07, 17:52
      Pozwole sobie zacytowac wielce ciekawy komentarz, ktory znalazlem w sieci.
      ------------------ms


      2007-02-25, 00:02:22
      Internet - medium głupców?

      --------------------------------------------------------------------------------

      Wiele lat temu z istniejącym jedynie na kilku amerykańskich uniwersytetach
      Internetem wiązano spore nadzieje. Pisarze SF kreowali światy, w których Sieć
      służyła intelektualnym dyskusjom i wspólnemu sprawowaniu władzy. Dobrym
      przykładem takiej wizji jest książka Gra Endera Orsona Scotta Carda z 1977
      roku, gdzie niemal cała debata publiczna przeniosła się do Sieci. Każdy
      obywatel, wyłącznie dzięki sprawnemu wyrażaniu swych myśli, mógł zostać
      członkiem rządu.

      Tylko Stanisław Lem, który już w 1961 przewidział powstanie wirtualnej
      rzeczywistości, uważał iż Sieć będzie ludziom służyć do tego samego co
      wszystkie inne techniczne wynalazki – szukaniu wygody, rozrywki i seksu.

      Teraz coraz wyraźniej widzimy, że Mistrz Lem nie pomylił się. Sieć jako forum
      poważnej debaty pozostaje taką jedynie na pożółkłych kartach książek SF.
      Oczywiście Internet jest bogaty w przeróżne inicjatywy, ale trudno uważać go za
      agorę. To raczej jest śmietnik.

      Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Sądzę, iż przede wszystkim anonimowość
      i depersonalizacja kontaktów. Malutcy, tchórzliwi ludzie zaczepieni przez
      telewizyjnego reportera i o coś zapytani pociliby się przed kamerą uważnie
      dobierając słowa. W Internecie plują jadem i wyzywają innych, bo co to za
      problem wstukać obelgi na klawiaturze? Tym samym każda dyskusja topi się
      stopniowo w morzu debilizmu. Widzimy to chociażby tutaj na Salonie24, głównie
      pod „czerwonymi” blogami. Nie wspominam nawet o forach na onet.pl lub
      gazeta.pl, które słyną z wyjątkowego natężenia chamstwa, prymitywizmu i
      głupoty.

      Chciałbym rzec, iż Internet jest po prostu odbiciem realnego świata, jednak tak
      niestety nie jest. W realu też jest mnóstwo komercji, pornografii, chamstwa i
      prymitywnej rozrywki, lecz w żadnym stopniu nie zbliża się to do sytuacji w
      Sieci.

      Kino, radio, telewizja, prasa – te media służyły i służą różnym celom. W
      natłoku chłamu zawsze jednak da się w nich wyłowić coś interesującego i
      nadającego istnieniu tych mediów intelektualny (bo komercyjny jest zawsze) sens.

      Tymczasem Internet nie jest w stanie znaleźć tego sensu. Miast stać się choć po
      części poważnym forum debaty publicznej jest li tylko supermarketem pełnym
      motłochu. Ludzie przez lata narzekali, że władza robi z nimi co chce. „Jak bym
      mógł, to bym im powiedział!”. Teraz wszyscy mogą. Lecz okazuje się, że jedyne
      co potrafią powiedzieć to: „K… mać!”
      • mathias_sammer Re: Fale nienawiści/co mysla nt inni- cd 02.08.07, 17:55
        I jeszcze inna wypowiedz uzytkownika internetu:

        -----------

        Wolność Słowa w sieci
        30 kwietnia 2007 Autor: Fanatyk |

        Zauważam, że w sieci panuje dziwne przekonanie, że wolno wszystko i wszędzie.
        Co więcej blogi zaczynają być traktowane jak dobro publiczne, tudzież jak
        przestrzeń publiczna dostępu do której nikomu bronić nie wolno, bo każdy zakaz
        czy ograniczenie tej “szalonej wolności” owocuje przyklejeniem łatki faszysty,
        komucha, cenzora itp. Odwagi dodaje mityczna anonimowość w sieci.

        Bezstresowo wychowywane gnojki już wiedzą, że im się należy… co tylko chcą.
        Skoro system chcę=dostaję sprawdzał się przez lat naście w domu to czemu nie
        miał by się sprawdzać poza nim? Ot i nagle następuje zderzenie z
        rzeczywistością. Nie każdy jak mamusia akceptuje głęboko zakorzenione chamstwo.

        Trzeba na początku zrozumieć różnicę między wolnością a anarchią. W
        szczególności dobrze jest odróżniać wolność słowa od chamstwa, które z tą
        wolnością nie ma nic wspólnego. I co najważniejsze: złota zasada: Twoja wolność
        kończy się tam gdzie zaczyna się moja wolność i vice versa. Jeśli zamierzasz mi
        naubliżać i zasłaniać się później wolnością słowa to zapomnij. Bo stąd krótka
        droga do tłumaczenia, że skazywanie złodzieja to ograniczanie jego wolności. I
        w rzeczywistości tak jest! Ogranicza się jego wolność aby on więcej nie
        próbował ograniczać mojej. W tym kontekście słowne chamstwo nie różni się od
        kradzieży.

        Mój blog - moja twierdza
        Uwielbiam porównanie bloga do domu (zwłaszcza w odniesieniu do kreowania zasad
        jakie na nim panują). Ludzie są różni. Nie każdemu przeszkadza, że człowiek,
        którego gości pluje na podłogę i obraża wszystkich na około. Ale nie każdemu
        takie zachowanie pasuje. Co więc robimy z takim gościem. Grzecznie wypraszamy i
        tłumaczymy, że jeśli nie zamierza przestrzegać pewnych zasad to nie będziemy za
        nim tęsknić. Dla tych, którzy upierają się, że blog to nie dom cytat:

        Blog to nie dom - powiedzą niektórzy. Ja jednak będę się upierał, że to taki
        wirtualny dom. Dzielisz się na nim swoimi przemyśleniami, czekasz na
        komentarze. Przyjemność sprawia ci fakt, że ktoś cię czyta, zagląda do ciebie
        regularnie. Poznajesz ludzi, znajdujesz przyjaciół ale też i wrogów. Jak w
        życiu. Twoje miejsce w wirtualnym świecie.

        Jak dalej pisze Fraglesi blog to miejsce w które wkładamy swój czas, nie rzadko
        również pasję i serce. Nie powinno więc dziwić, że nie koniecznie życzymy sobie
        aby jakiś malkontent leczył na nas swoje kompleksy czy trudne dzieciństwo.

        Czy wolno krytykować?
        Należy odróżnić konstruktywną krytykę od pieniactwa nastoletnich troli. Pisząc
        bloga wystawiamy się na taką krytykę, co więcej liczymy na nią, bo to ona
        wywołuje dyskusje. Dzięki niej możemy się uczyć, rozwijać i w przyszłości pisać
        lepiej, ciekawiej, czy przekonywać się do poglądów innych osób. Zasadnicza
        różnica jest między zwróceniem uwagi na jakieś niedociągnięcia we wpisie tak
        jak zrobił to podlinkowany zimaq, a czym innym byłby komentarz “Bzdury
        pier***isz”.

        Dlatego między innymi nie uważam aby określenie wewnętrznego regulaminu
        zawczasu było głupim pomysłem.

      • mathias_sammer Kazimiera Szczuka: 02.08.07, 18:00
        --------

        Każdy człowiek, dawniej anonimowy, który mógł tylko napisać coś na ścianie w
        klozecie, donos, albo list protestacyjny, czy polać się benzyną i podpalić, ma
        dzisiaj miejsce i narzędzia, żeby zorganizować wokół tego, co uważa za słuszne,
        jakąś komunikację. To zmienia oblicze społeczeństw – Kazimiera Szczuka.
        • mathias_sammer red.Marcin Bojanowski2007, GW 02.08.07, 18:08
          Jak zwalczać internetowe chamstwo

          Marcin Bojanowski2007-05-06, ostatnia aktualizacja 2007-05-06 21:02
          Czy mogą istnieć blogi bez bluzgów?

          20 największych internetowych "ściem" (08-05-07, 12:24)
          Czy potrzebny jest kodeks dobrych manier na blogach? (20-04-07, 10:16)
          Bloger czy dziennikarz? Różnice się zacierają (11-04-07, 20:27)


          "Frajerzy, jak myślita że możeta mnie wkur..., a ja zacznę głupoty gadać, to
          srogo przeholowaliśta w mierzeniu zamiarów na siły. Patrzajta; i po pijaku was
          rozwalę" - pisze anonimowy internauta używający nicka Artur w serwisie blogowym
          Salon24. To jeden z wielu obraźliwych komentarzy zamieszczanych pod tekstami
          piszących tam autorów. Wulgarne, agresywne, pełne obelg i kłamstw wpisy stały
          się częścią blogosfery. Trudno z nimi dyskutować, można starać się lekceważyć,
          ale każda próba ich usunięcia powoduje kolejny potok oskarżeń o cenzurę i
          ograniczanie wolności słowa.

          "Takie są prawa blogu, wchodziłem dobrowolnie, wiedziałem, jakie są reguły gry;
          jeśli chodzi o spokojne, kulturalne dyskusje, to swoje już odsiedziałem w życiu
          na rozmaitych seminariach naukowych i ciągnie mnie do żywszej akcji" - pisze na
          swoim blogu profesor Wojciech Sadurski z Europejskiego Instytutu
          Uniwersyteckiego we Florencji. Sam nigdy nie usunął żadnego z
          komentarzy: "Kasować najgorsze obelgi? - nigdy, jak bym potem mógł spojrzeć w
          wirtualne oczy czytelnikom, perorując o wolności słowa?".

          Chamskie zachowania zdarzają się nie tylko w internecie, ale ponieważ sieć daje
          poczucie anonimowości bez konieczności ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji,
          dyskusje często przeradzają się tam w zwykłe pyskówki. Twórca Salonu24, znany
          dziennikarz Igor Janke, na swoim blogu apelował do internautów o powściągnięcie
          emocji. "Wiem, że internet to wolność, ale każda wolność ma swoje limity (...).
          Nie zgadzajmy się ze sobą i kłóćmy, ale oszczędźmy sobie osobistych ataków,
          obraźliwych epitetów itp." - przekonywał. Wszystkich nie przekonał. Po kolejnej
          fali napastliwych i agresywnych wpisów zdecydował o wprowadzeniu pewnych
          ograniczeń dla użytkowników serwisu. Teraz, aby móc komentować zamieszczane na
          blogach notki, trzeba się najpierw zalogować.

          Dyskusja o tym, co dozwolone w sieci, toczy się także w USA. Próbę
          ucywilizowania sieciowych dyskusji podjęło dwóch guru amerykańskich blogerów.
          Tim O'Reilly, który ukuł termin Web 2.0, oraz twórca Wikipedii Jimmy Wales
          rozpoczęli prace nad zestawem zasad, które nadałyby właściwy kształt
          internetowym debatom i dyskusjom. Zdecydowali się podjąć wyzwanie po burzy,
          jaka przetoczyła się po znanych amerykańskich blogach. Autorzy, którzy kasowali
          wulgarne wpisy, zaczęli otrzymywać listy z pogróżkami, a ich przerobione
          zdjęcia trafiały na internetowe strony.

          Ich koncepcja ucywilizowania blogosfery zakłada stworzenie trzech kodeksów
          etycznych, z których każdy oznaczony byłby odrębną pieczęcią w postaci logo. W
          wersji podstawowej anonimowe (ale niewulgarne) komentarze byłyby dozwolone, w
          kolejnej zakazane, w trzeciej zaś - najbardziej restrykcyjnej - bloger
          zobowiązywałby się do odnalezienia drugiego źródła informacji dla sensacyjnej
          wiadomości lub plotki, o której pisał. Dzięki temu podziałowi każdy mógłby
          wybrać zestaw zasad, który mu odpowiada, i zamieścić jego logo na swojej
          stronie, by sygnalizować czytelnikom, jakie zachowania będą tam tolerowane. W
          przypadku złamania regulaminu pozwalałoby mu to na usunięcie anonimowych bądź
          obraźliwych wpisów, bez niebezpieczeństwa posądzenia o cenzurę. Cały system
          byłby nieobowiązkowy, opierający się na czymś w rodzaju straży obywatelskiej w
          sieci. Czyniłby blogera odpowiedzialnego nie tylko za to, co pisze, ale również
          za komentarze pozostawiane przez odwiedzających gości.

          Ta koncepcja mimo braku obligatoryjności i tak wzbudziła duże emocje. "Jak
          wymierzyć, gdzie kończy się wolność słowa, a zaczyna cenzura?" - pytali
          internauci. Podobne wątpliwości pojawiły się po zmianach wprowadzonych w
          Salonie24. Z czasem protesty ucichły i większość osób zaakceptowała nowe
          reguły. Również O'Reilly uspokaja, że w zapoczątkowanej przez niego dyskusji
          nie chodzi wcale o cenzurę: "To jest błąd, jaki wielu ludzi popełnia - wierzą,
          że niecenzurowane wypowiedzi to największy przejaw wolności słowa, podczas gdy
          tak naprawdę monitorowana, kulturalna wymiana zdań jest dużo większym jej
          przejawem. Wolności słowa nie ogranicza kultura osobista".




          Wyślij Wydrukuj Podyskutuj na forum
          • mathias_sammer a teraz drodzy Panstwo internauci 02.08.07, 18:12
            mozecie zgodnie dalej "pudrowac syfa" czyli za pudrowac opisywana w artykulach
            rzeczywistosc, ktora przeciez Was wcale nie dotyczy. Mozecie tez pozwolic
            watkowi spasc do czelusci archiwum, gdzie jego miejsce i jemu podobnym:)

            Klaniam sie jeszcze raz dziekujac Pani Dziennikarce i Prof. za prawdziwa uczte
            duchowa:),
            m.s.
            • onufry.zagloba I to wszystkie wnioski z rozmowy z samym soba? 03.08.07, 05:02
              Coz, przynajmniej miales rownie inteligentnego jak ty sam rozmowce. I podobnego
              erudyte:)
    • tora_tora Re: Fale nienawiści 02.08.07, 20:52
      panu profesorowi myli się trochę chamstwo ze szczerością. ma większości forów
      jest bardzo kulturalnie. nie wiem skąd ten pan czerpie takie informacje. trochę
      chamstwa jest na forach politycznych, obyczajowych... jednak przeważnie daleko
      tym internetowym chamom do chamów z wiejskiej.
      poza tym taki porządek autorytetów jaki mieliśmy w polsce do niedawna był
      jednym ze źródeł jej zacofania. Uważać skorumpowanego, głupiego urzędnika za
      autorytet? to dla tego pana ok, bo nie burzy porządku społecznego. Może by się
      najpierw przyjrzał temu "porządkowi", który w internecie nazywa się bez ogródek
      burdelem. I to pewnie dla pana prof jest przejaw chamstwa. to że ktoś tak
      ośmiela się mówić. I burzyć "ład". to co pan prof. generuje to pewnie sądy
      wartościujące o rzeczywistości, a nie nauka, bezstronna obserwacja.
      • onufry.zagloba Bo i "nauka" jaka uprawia pan profesor jest nauka 03.08.07, 05:04
        NORMATYWNA - szuka uzasadnienia dla norm wygodnych dla wszelkiej wladzy:) I to -
        niestety - nie jest dowcip.
    • onufry.zagloba Racja,maruda - trafiles w samo sedno: ten fragment 03.08.07, 04:57
      profesorskiej wypowiedzi tez zwrocil moja uwage. Czyzby jakis asystent byl
      przypadkiem od profesora o niebo zdolniejszy?
    • bgt5 Fale nienawiści 06.08.07, 12:38
      dziwne byłoby gdyby model wychowania bazujący na autorytetach skutkował czym
      innym niż sprowadzanie dyskusji do argumentów personalnych
    • genoveva Re: Fale nienawiści 06.08.07, 16:01
      Przeczytałam ten wywiad już jakiś czas temu, artykuł zainteresował mnie zapewne
      dlatego, że przemyślenia prof. Szpocińskiego są zbliżone do moich, zwłaszcza w
      kwestii zwalczania agresji w internecie.

      Szpociński uważa m. in., że '[...] nie o to chodzi, żeby zjadaczy chleba
      zamienić w aniołów. To jest niemożliwe. Lepszy jest minimalny plan: żeby
      zachowała się garstka ludzi, którzy nie dadzą się wciągnąć w dyskusje pełne
      nienawiści i arogancji..' Czyli mniej więcej tak jak mi się zawsze zdawało,
      walkę z agresją najlepiej zacząć od siebie, w końcu każdego czasem ponosi, a
      nie powinno. Należy także wspierać tych nielicznych potrafiących oprzeć się
      agresji, a awanturników po prostu spisać na straty. Może w ten sposób fora
      internetowe staną się trochę bardziej przyjazne, przynajmniej dla nas oraz tych
      nielicznych, którzy potrafią i chcą dyskutować. W każdym razie to chyba jedyny
      sposób aby nie dać się wypchnąć z publicznych dyskusji.

      Celowo używam słowa 'agresja', gdyż to określenie wydaje mi się najbardziej
      pojemne, a problemu agresji w internecie nie da się moim zdaniem zredukować do
      zagadnień tj. trollowanie i chamstwo, chociaż zazwyczaj jedno z drugim się
      wiąże.

      Niestety, z własnego doświadczenia wiem, że do radzenia sobie z agresją trzeba
      dojrzeć, chyba mało kto rodzi się z taką umiejętnością. Z drugiej strony
      zastanawiam się, jak można do czegoś takiego dorosnąć w dobie powszechnej
      moderacji, kiedy na każdym kroku jesteśmy wyręczani przez usłużną
      administrację ? Wydaje mi się, że z umiejętnością radzenia sobie z agresją jest
      podobnie jak z samodzielnością. Nigdy nie staniemy się samodzielni, jeżeli ktoś
      za nas wykonuje nasze obowiązki, bądź w jakiś sposób nam to uniemożliwia. Poza
      tym jak można cenzurować agresję ? Można co najwyżej powycinać różnego rodzaju
      inwektywy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka