Dodaj do ulubionych

Kościół na kanapie

15.08.07, 07:58
NO I CHWALA BOGU ZA TO!!!!!
Mniej ksiezy to bogatsze (nie tylko materialnie) spoleczenstwo!!!
Obserwuj wątek
    • domis19722 to m.in dzieki Rydzykowi mlodzi traca wiare w kosc 15.08.07, 08:00
      wiecej TAKICH DEBILI OSZOLOMOW JAK OJCZULO RYDZYK ALBO KSIEZULO
      JANKOWSKI O BEDZEIMY SAMI SOBIE MSZE ODPRAWIAC
      • jama314 Dotychczas myślałem że chrześcijanie wierzą w Boga 15.08.07, 08:17
        a nie w Kościół, no ale skoro taki wybitny ekspert jak Ty uważa że jest inaczej
        to znaczy że się myliłem. Albo też... zanim więc zaczniesz innych obrzucać
        inwektywami zastanów się, czy przypadkiem nie odnoszą się one bardziej do
        Ciebie... Cieszy mnie w tym wszystkim tylko to, że tak prymitywna manipulacja
        Gazety odpowiada na potrzeby tak prymitywnych jednostek jak Ty.
        • agentwrogiegoukladu prymitywna manipulacja gazety? 15.08.07, 08:36
          buahahahaha... co za kretynizm - rozumiem, że według Ciebie powołań jest tak
          naprawdę dwa razy więcej a 90% obywateli naszego kraju to żarliwi i w pełni
          świadomi katolicy? Kościół się wali. Na własne życzenie. Nie jest w stanie
          przeciwstawić się swoim własnym słabościom. Nie jest w stanie zmienić tego co w
          nim złe i wymyślone tylko po to żeby czerpać z tego realne zyski (np. celibat -
          wymyślony tylko po to, żeby majątki księży nie przechodziły po ich śmierci na
          rodzinę). Puste hasła, okolicznościowe zrywy, pretensjonalizm i żal do
          wszystkich tylko nie do samych siebie, że ich świątynie świecą pustkami. To już
          nie te czasy, że chłopa ze wsi oszałamiały organy i wielki pozłacany ołtarz.
          Dzisiaj plebs woli w niedzielę wycieczkę do nowej Galerii, Plazy czy innego
          multimedia show...
          • goborrr Re: prymitywna manipulacja gazety? 15.08.07, 08:38
            I bardzo dobrze...
            zlikwidować celibat i wprowadzić to co na zachodzie - ksiądz/pastor ma żonę i
            dzieci i wie coś o życiu... a nie, będą nauczać o życiu i rodzinie Ci, którzy to
            wszystko mają wypaczone... od małego...
            • linke1 W Biblii nazywanej Pismem Świętym są m.in. takie z 15.08.07, 11:35
              W Biblii napisano oto tak:
              www.biblia.poznan.pl/PS/61_1TM_/003T.HTM============
              goborrr napisał:

              > I bardzo dobrze...
              > zlikwidować celibat i wprowadzić to co na zachodzie -
              ksiądz/pastor ma żonę i
              > dzieci i wie coś o życiu... a nie, będą nauczać o życiu i rodzinie
              Ci, którzy t
              > o
              > wszystko mają wypaczone... od małego...

              • linke1 Re: W Biblii nazywanej Pismem Świętym są m.in. ta 15.08.07, 11:47
                Ten poprzedni link nie wszedł, zatem muszę zacytowacc cały fragment
                LISTU SW. PAWŁA DO TYMOTEUSZA:

                "Przymioty duchownych

                1 Nauka ta zasługuje na wiarę. Jeśli ktoś dąży do biskupstwa*,
                pożąda dobrego zadania. 2 Biskup więc powinien być nienaganny, mąż
                jednej żony*, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do
                nauczania, 3 nie przebierający miary w piciu wina, nieskłonny do
                bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, 4 dobrze
                rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą
                godnością. 5 Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego
                domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży? 6 Nie [może być]
                świeżo ochrzczony, ażeby wbiwszy się w pychę nie wpadł w diabelskie
                potępienie. 7 Powinien też mieć dobre świadectwo ze strony tych,
                którzy są z zewnątrz*, żeby się nie naraził na wzgardę i sidła
                diabelskie.
                8 Diakonami tak samo winni być ludzie godni*, w mowie
                nieobłudni, nie nadużywający wina, niechciwi brudnego zysku, 9
                [lecz] utrzymujący tajemnicę wiary w czystym sumieniu. 10 I oni
                niech będą najpierw poddawani próbie, i dopiero wtedy niech
                spełniają posługę, jeśli są bez zarzutu. 11 Kobiety* również -
                czyste, nieskłonne do oczerniania, trzeźwe, wierne we wszystkim. 12
                Diakoni niech będą mężami jednej żony*, rządzący dobrze dziećmi i
                własnymi domami. 13 Ci bowiem, skoro dobrze spełnili czynności
                diakońskie, zdobywają sobie zaszczytny stopień* i ufną śmiałość w
                wierze, która jest w Chrystusie Jezusie.
                • critic Ja dodałbym jeszcze ten cytat: 15.08.07, 12:34
                  "1 Duch zaś otwarcie mówi*, że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary,
                  skłaniając się ku duchom zwodniczym i ku naukom demonów. 2 [Stanie się to] przez
                  takich, którzy obłudnie kłamią, mają własne sumienie napiętnowane*. 3 Zabraniają
                  oni wchodzić w związki małżeńskie, [nakazują] powstrzymywać się od pokarmów,
                  które Bóg stworzył, aby je przyjmowali z dziękczynieniem wierzący i ci, którzy
                  poznali prawdę."

                  (I List do Tymoteusza).

                  • linke1 Re: Ja dodałbym jeszcze ten cytat: 15.08.07, 14:05
                    Ale w polskiej rzeczywistości, faceciki w sukienkach i inni bigoci,
                    nie kierują się tym co napisano w Biblii, tylko zawsze udają że niby
                    wszystko wiedzą i wciskają swoje wydumane dyrdymały
                    swoim "owieczkom".
                    • tetlian Przyczyna jest o wiele prostsza 15.08.07, 14:24
                      Mamy postęp techniczny. Nauka się rozwija, coraz więcej wyjaśnia. Mamy coraz
                      więcej ludzi wykształconych. Coraz więcej ludzi nauki. Nic dziwnego, że liczba
                      wierzących spada. Społeczeństwo staje się po prostu coraz inteligentniejsze.
                      • konra2 zakonszam rydzykami w occie, i fajnie jest +++++++ 15.08.07, 14:29
                        a to dobra wiadomosc, ale i zaskakujaca, myslalem ze skoro Roman G.
                        objol edukacje to zwiekszy sie zapal mlodziezy do religii - a nie
                        odwrotnie !
                        • srpnov Ten Kościół jest trochę dziwny. :] 15.08.07, 16:40
                          Przez rok chodziłem do Kościoła, po to, by mi mówił, jaki to on nie
                          jest mi potrzebny i opieprzał mnie, że do niego nie chodzę. Było
                          wprawdzie parę takich kazań, które naprawdę były do rzeczy i były
                          dobrymi, szczerymi przemówieniami ale to wyjątki.

                          A największą zbrodnią wobec Kościoła jest fakt, że
                          zmarginalizowaliśmy "moherowe berety". Potworzyliśmy sobie
                          stereotypy na podstawie tych kretynek, które rzucają się na
                          dziennikarzy TVN-u, organizują różne idiotyczne pikiety itd., nie
                          zdając sobie sprawy, że w każdej ideologii zdarzają się nadgorliwcy.

                          Odwróciliśmy się od nich nie zdając sobie sprawy, że gdyby je choćby
                          tolerować, to mogłyby dużo dobrego zrobić - bo najczęściej nie mają
                          nic do roboty.
                          • husyta Jak Maria została zabrana do nieba 15.08.07, 18:56
                            Z okazji Maryjnego święta, warto przypomnieć jak powstał dogmat o
                            jej wniebowzięciu w kontekście innych dogmatów maryjnych.

                            a. O jej nieustannym dziewictwie.
                            b. O jej bezgrzeszności i niepokalanym poczęciu,
                            c. O jej wniebowzięciu,
                            d. Że jest ‘Matką kościoła’ i Pośredniczką do Pośrednika”.

                            Ostatni dogmat, o pośrednictwie do Pośrednika, w świetle słów Jezusa
                            nie ma racji bytu:

                            Mat 11,28 Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i
                            obciążeni, a Ja wam dam ukojenie.
                            Jezus wzywa do siebie. Wałkowaliśmy już wiele innych tekstów o
                            Jezusie, jako jedynym pośredniku, które nie zakładały ‘pośredników’
                            do niego.


                            Jeśli Maria miałaby dzieci ze związku ze swoim mężem Józefem, to nie
                            mogłaby być ‘zawsze dziewicą,’ dlatego katolicyzm broni tego dogmatu
                            o dziewictwie.

                            Dogmat z 1854 roku, ogłoszony przez Piusa IX mówi o ‘niepokalanym
                            poczęciu Marii’, że Maria nigdy nie była poddana grzechowi i tym
                            samym była jedynym wyjątkiem wśród ludzi.

                            W roku 1950 papież Pius XII ogłosił dogmat o wniebowstąpieniu Marii.

                            Według Tradycji katolickiej, Maria zmarła, a następnie została
                            zabrana do nieba.
                            Tradycja katolicka tak to opisuje:
                            „Trzeciego dnia po śmierci Marii, kiedy apostołowie zgromadzili się
                            przy jej grobie, odkryli, że jest pusty. Święte ciało zostało
                            przeniesione do niebiańskiego raju. Pan Jezus osobiście przyszedł,
                            aby ja tam wprowadzić.
                            Wszystkie zastępy niebios przyszły, aby przywitać pieśniami triumfu
                            Matkę boskiego Pana. Cóż to był za chór radości. Posłuchajcie, jak
                            wołają: ”
                            Podnieście, bramy, o książęta, o podnieście się, bramy prastare, Aby
                            weszła Królowa chwały!”

                            (Tutaj mamy trawestację Psalmu 24,7 „Podnieście, bramy, wierzchy
                            wasze, I podnieście się, bramy prastare, Aby wszedł Król chwały!” –
                            przy czym tekst ten dotyczy Jezusa Chrystusa.)

                            Jeśli Maria była bezgrzeszna, to nie podlegała wyrokowi:
                            „Zapłatą za grzech jest śmierć” (Rzym 6:23). Zatem, nie powinna była
                            umrzeć.
                            Skoro jednak zmarła, to znaczy, że była grzeszna. Zgadzałoby się to
                            z jej wyznaniem o Bogu, jako jej Zbawicielu:
                            Łukasz
                            1,46 I rzekła Maria: Wielbi dusza moja Pana,
                            1,47 i rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim,

                            Zbawiciela potrzebuje grzesznik. Maria wyznała tutaj, że Bóg jest
                            jej Zbawicielem, zatem przyznała się, że jest osobą grzeszną. Jeśli
                            do tego momentu byłaby bezgrzeszną, to w tym momencie skłamałaby,
                            czyli zgrzeszyłaby.

                            Tak więc dogmat o jej bezgrzeszności, nie ma podstaw biblijnych a
                            ponadto, zbudowany jest na błędach logicznych. Kiedy ten dogmat
                            upada, upadają i pozostałe dogmaty.
                            A mimo to KK dodaje, że jeśli ktoś wątpi bądź odrzuca te doktryny,
                            ten całkowicie odpadł od wiary katolickiej. Wykazałem, że dogmaty te
                            nie maja uzasadnienia biblijnego i logicznego.

                            Skoro tak się rzeczy mają, to można o dogmatach maryjnych zapomnieć
                            i skupić się na Jezusie Chrystusie.
                            • zigzaur Wniosek prosty: reformacja nadchodzi 15.08.07, 20:56
                              a raczej powraca, po kilkuset latach, do Polski.
                              • husyta reformacja nadchodzi - oby jak najszybciej 16.08.07, 14:43
                                zigzaur napisał:

                                > a raczej powraca, po kilkuset latach, do Polski.

                                Wtedy zdławili ją Jezuici.
                                Gdyby jej nie zdławili, Polska nie upadłaby politycznie,
                                ekonomicznie i militarnie; mozna śmiało przypuszczać, że nie
                                upadłaby na tyle, aby stać się łupem rozbiorów.
                            • klusujacy.hipopotam Re: Jak Maria została zabrana do nieba 16.08.07, 10:26
                              > a. O jej nieustannym dziewictwie.
                              > b. O jej bezgrzeszności i niepokalanym poczęciu,
                              > c. O jej wniebowzięciu,
                              > d. Że jest ‘Matką kościoła’ i Pośredniczką do Pośrednika”.
                              [...]
                              > Podnieście, bramy, o książęta, o podnieście się, bramy prastare,
                              > Aby weszła Królowa chwały!”

                              Hehehe, a podobno katolicyzm jest religią monoteistyczną. Proszę was, nie rozśmieszajcie mnie. Ta debilna, załgana religia nawet nie potrafi się porządnie samookreślić, a przecież na pierwszy rzut oka widać, że to politeizm w czystej postaci - nie dość, że mają potrojonego boga głównego, to jeszcze czczą boginię matkę i całą rzeszę półbogów tzw. "świętych".

                              > Zbawiciela potrzebuje grzesznik.

                              Hahaha, no i wszystko jasne. Jako ateista nie mogę być grzesznikiem - wszak grzech to złamanie bożych zakazów, które dla mnie nie istnieją. Dlatego nie potrzebuję "zbawiciela" (cokolwiek to oznacza). Dlatego nie potrzebuję wiary w niego. Dlatego jestem ateistą i nie grzeszę. Jakie to proste, polecam :D
                              • lukask73 Masz rację, nie potrzebujesz 16.08.07, 11:31
                                Są jednak na świecie ludzie, którzy zauważają swoje słabe strony i
                                sami, lub z czyjąś pomocą z nimi walczą. Ty jesteś doskonały i nie
                                musisz już nic.
                                • klusujacy.hipopotam Re: Masz rację, nie potrzebujesz 16.08.07, 12:02
                                  Ugh, dlaczego "wierzący" prawie zawsze oznacza "niekumaty" lub też "niepotrafiący czytać ze zrozumieniem". Oczywiście, że nie jestem doskonały i nigdzie nie twierdzę, że jestem. Stwierdzam tylko, że jestem bez grzechu (podobnie, hehe, jak ta wasza Bogini Matka Maryja Dziewica, czy jak tam się toto zwie). Oczywiście patrząc z mojego punktu widzenia, albowiem tzw. "prawo boże" dla mnie po prostu nie istnieje, więc nie mogę go złamać, a więc zgrzeszyć. Ty możesz uważasz inaczej, ale zastanów się, czy przejmujesz się zakazami islamu, hinduizmu czy jakimś animistycznym tabu? Nawet żyjąc zgodnie z nakazami chrześcijaństwa, z pewnością codziennie łamiesz zakazy tamtych religii, ale przecież nie uważasz że grzeszysz w oczach Allaha, Wisznu czy Wielkiego-Mzimu-Z-Głową-Krokodyla-I-Du.pą-Słonicy.
                                  • m.szef Re: Masz rację, nie potrzebujesz 16.08.07, 14:28
                                    Dziwisz mnie. Rozumiem, że nie wierzysz, ale czemu za wszelką cenę
                                    chcesz tym szokować?
                                    Ja nie wierzę w wiele rzeczy, nie jestem wyznawcą wielu religii, ale
                                    nie obrażam tych, którzy w te rzeczy wierzą bądź są wyznawcami tych
                                    religii.
                                    Twoje zachowanie nie świadczy o jakimś rozległym horyzoncie
                                    myślowym, ale raczej o niewpojeniu Ci elementarnych zasad dobrego
                                    wychowania i szacunku dla innych.
                                    Pozdrawiam!
                                    • klusujacy.hipopotam Re: Masz rację, nie potrzebujesz 16.08.07, 14:47
                                      > Dziwisz mnie. Rozumiem, że nie wierzysz, ale czemu za wszelką cenę
                                      > chcesz tym szokować?

                                      Trolluję sobie. Bawi mnie jechanie po cudzych świętościach, tym bardziej, że mnie samego ciężko jest ugodzić w ten sposób.

                                      > Ja nie wierzę w wiele rzeczy, nie jestem wyznawcą wielu religii,
                                      > ale nie obrażam tych,

                                      Jeśli ktoś się obraża i przejmuje z powodu tego, co jakiś afrykański ssak wypisuje internetowym forum pełnym trolli i świrów, to ma poważny problem.

                                      > Twoje zachowanie nie świadczy o jakimś rozległym horyzoncie
                                      > myślowym, ale raczej o niewpojeniu Ci elementarnych zasad dobrego
                                      > wychowania i szacunku dla innych.

                                      Dobre wychowanie? Na internetowym forum pełnym trolli i świrów? Wielmożny Pan raczy żartować.
                                      • m.szef Re: Masz rację, nie potrzebujesz 16.08.07, 15:04
                                        Nie, nie żartuję. Dla człowieka inteligentnego i posiadającego jaką
                                        taką ogładę brak tych cech u innych nie jest wystarczającym
                                        usprawiedliwieniem dla odrzcenia tych wartości.
                                        Przysłowie "wszedłeś między kruki, kracz jako i one" jest
                                        przysłowiem ludowym i ma sens dla kogoś, kto nie wie, jak się
                                        zachować. Ktoś, kto ma ambicję z ludu się wyróżniać, powinien w
                                        większości przypadków je odrzucić.
                                        • klusujacy.hipopotam Re: Masz rację, nie potrzebujesz 16.08.07, 15:10
                                          Hej, chłopie, ale to jest forum gazety.pl. Nie jakiś kulturalny salon pełen dżentelmenów, tylko ring, w którym trwa ciagła napier.dalanka. Tu nie wchodzi się we fraku, tylko w rękawicach bokserskich. Poza tym kulturalnie to nie byłaby zabawa, a mnie to bawi. Swoje ambicje zaś realizuję gdzie indziej.
                                          • comrade To tylko źle swiadczy o wierze 16.08.07, 16:38
                                            Chciałem zauważyć jedną rzecz: twój post, w którym wytykałeś oponentowi że ten
                                            przecież łamie zakazy islamu, hinduizmu i setki innych wierzeń nie był przecież
                                            ani napastliwy ani złośliwy. Była to prosta logiczna konstatacja prawdziwego
                                            faktu. Na co twój rozmówca stwierdził, że go obrażasz. TO właśnie źle świadczy o
                                            wierze - ona nie potrafi się wybronić na gruncie logicznym, przed dowolnym
                                            stwierdzeniem będącym zwykłą oczywistością, wiec ucieka w sferę uczuć...

                                            Ja trochę rozumiem wierzących. Rozważ coś takiego: twój przyjaciel ma paskudnie
                                            brzydką żonę. Jako człowiek taktowny nie będziesz mu tego mówił, prawda?.
                                            Posiadanie wiary jest przy współczesnym stanie nauki jak posiadanie paskudnie
                                            brzydkiej żony.

                                            Prawdą jest że prawie na pewno Bog osobowy nie istnieje a zwłaszcza nie
                                            przejawia się w żadnej religii a samo zjawisko zorganizowanej religii jest
                                            tworem czysto politycznym. Wytykanie tego razi, ale nie zmienia faktu ze jest
                                            prawdą. Tak jak wytykanie faktu ze kolega ma brzydką żonę - też go urazi, ale
                                            tez nie zmieni faktu że będzie to prawda :)
                                            • husyta Aleś wymyślił analogię 16.08.07, 17:32
                                              Przyrównanie wiary w Boga do bzrydkiej żony jest pewną hipotetyczną
                                              analogią nie mającą potwierdzenia w faktach.

                                              Coraz więcej naukowców wierzy w Boga, i coraz więcej odkryć
                                              naukowych dowodzi, że każda forma życia ma swego Genialnego
                                              Konstrutura.

                                              Otaczający nas świat jest piękny, odzwierciedla geniusz inteligencji
                                              Stwórcy.
                                              Ślepcy duchowi tego nie widzą. Żal mi ich. Ich wiara w nieistnienie
                                              Boga bazuje na emocjonalnych hipotezach a nie faktach naukowych.
                                              • klusujacy.hipopotam Re: Aleś wymyślił analogię 16.08.07, 22:45
                                                > Coraz więcej naukowców wierzy w Boga, i coraz więcej odkryć
                                                > naukowych dowodzi

                                                Podaj przykłady, pośmiejemy się.

                                                >, że każda forma życia ma swego Genialnego Konstrutura.

                                                A jak już skończymy się śmiać, to polecam pod rozwagę taką oto myśl:
                                                nawet jeśli Genialny Konsrutututu istnieje, to czy automatycznie
                                                wynika z tego, że nakazał on okaleczanie penisów, oddawanie czci
                                                bydłu rogatemu, walenie łbem w dywanik 5 razy dziennie czy
                                                wpieprzanie wafli i zapijanie winem? Allah akbar, mój synu, Bóg jest
                                                wielki, ale taki głupi to na bank nie jest...
                                                • husyta Re: Aleś wymyślił analogię 16.08.07, 23:15
                                                  Widzę, że masz grysik z kaszką w główce - inaczej, pokatolicką
                                                  czkawkę. Odrzuciłeś pewne wyobrażenie Boga (według mnie fałszywe) i
                                                  nachapałeś się propagandy antyreligijnej.

                                                  A jeśli chcesz się pośmiać, to nie wiem co cię rozśmieszy. O czym z
                                                  tobą pogadać. Co było pierwsze, program komputerowy, czy
                                                  programista?


                                                  -
                                                  • klusujacy.hipopotam Re: Aleś wymyślił analogię 16.08.07, 23:44
                                                    > Widzę, że masz grysik z kaszką w główce - inaczej, pokatolicką
                                                    > czkawkę.

                                                    Biorąc pod uwagę, że z katolicyzmem rozstałem się ponad pół życia
                                                    temu, wyjątkowo upierdliwie długo trzyma mnie ta czkawka.

                                                    > Odrzuciłeś pewne wyobrażenie Boga (według mnie fałszywe)

                                                    No ba, miszczu, jak mogłem choć przez chwilę zwątpić, że to Twoje
                                                    Wyobrażenie Boga(TM) jest prawdziwe.

                                                    > i nachapałeś się propagandy antyreligijnej.

                                                    Brachu, ja nie chapię propagandy antyreligijnej. Ja ją sam wymyślam.

                                                    > Co było pierwsze, program komputerowy, czy programista?

                                                    No dobrze, teraz bardziej serio. Odpowiedź na twoje pytanie brzmi
                                                    oczywiście: programista. Nie wiem jednak, czy zadając to pytanie
                                                    zdajesz sobie sprawę z ukrytych w nim niezwerbalizowanych założeń.
                                                    Pozwolisz zatem, że dla ciebie ubiorę je w słowa. Otóż przyrównując
                                                    hipotetycznego stwórcę do programisty, a jego dzieło do programu
                                                    komputerowego, zakładasz celowość istnienia świata. Software
                                                    powstaje przecież po to, żeby służyć do jakiegoś celu, n'est-ce pas?
                                                    To teraz wyjaśnij mi - niby dlaczego miałoby tak być? I dlaczego na
                                                    dodatek - jak głoszą religie wszelakie - tym celem jesteśmy my,
                                                    stworzeni, hehehe, na obraz i podobieństwo (tu rozlega się mój
                                                    śmiech szydercy. Pytałeś co mnie rozśmieszy? Otóż i odpowiedź). Że
                                                    co, że niby te wszystkie gazyliony galaktyk i pierdyl.iardy gwiazd
                                                    popier.dalają sobie w kosmosie tylko po to, żeby gatunek homo
                                                    sapiens skrapiał dzieciom czachę wodą i obcinał chłopcom napletki?
                                                    Jaja sobie robicie, towarzyszu?

                                                    A propos napletków, co z tymi "boskimi" zakazami i nakazami, o które
                                                    pytałem w poprzednim wpisie? W jaki sposób wynikają one z istnienia
                                                    Programisty i celowości istnienia świata?
                                                  • husyta Re: Aleś wymyślił analogię 17.08.07, 00:04
                                                    Oj, trzyma cię ta czkawka i to mocno.
                                                    Masz mocno zdeformowane wyobrażenia o Bogu i jego relacji z
                                                    człowiekiem. I tak własciwie, to drwisz z tego, co sobie sam o Bogu
                                                    wymyśliłeś.

                                                    Druga sprawa, kiedy w twoim rozumowaniu - a brak ci wszystkich
                                                    danych wprowadzonych do programu wszechświata - coś jest
                                                    niezrozumiałe dla ciebie, wtedy wyciągasz z tego wniosek, że Stwórcy
                                                    nie ma.
                              • husyta Jeśli jesteś bez grzechu, to nie umrzesz 16.08.07, 15:04
                                klusujacy.hipopotam napisał:

                                > Hehehe, a podobno katolicyzm jest religią monoteistyczną. Proszę
                                was, nie rozśmieszajcie mnie. Ta debilna, załgana religia nawet nie
                                potrafi się porządnie samookreślić, a przecież na pierwszy rzut oka
                                widać, że to politeizm w czystej postaci - nie dość, że mają
                                potrojonego boga głównego, to jeszcze czczą boginię matkę i całą
                                rzeszę półbogów tzw. "świętych".


                                H: Trochę mieszasz. Bóg jest jeden, ale istnieją we wszechświecie
                                trzy osoby, które mają atrybuty Boga: Ojciec, Syn, Duch Święty.

                                Człowiek też jest jeden, ale istnieje miliardy osób, którzy mają
                                atrybuty człowieka. Paniał?

                                >
                                > > Zbawiciela potrzebuje grzesznik.
                                >
                                > Hahaha, no i wszystko jasne. Jako ateista nie mogę być
                                grzesznikiem - wszak grzech to złamanie bożych zakazów, które dla
                                mnie nie istnieją. Dlatego nie potrzebuję "zbawiciela" (cokolwiek to
                                oznacza). Dlatego nie potrzebuję wiary w niego.

                                H: A wierzysz w prawo grawitacji? Możesz ogłosić światu, że nie
                                wierzysz w grawitację, ale mimo to, nadal będziesz cały czas poddany
                                jej działaniu. Ktoś, kto neguje grawitację, niech wyjdzie na
                                wieżowiec i skoczy w dół. Jeśli nie spadnie, to znaczy, że
                                grawitacja go nie dotyczy.

                                > Dlatego jestem ateistą i nie grzeszę. Jakie to proste, polecam :D

                                H: Jeśli jesteś bez grzechu, to nie umrzesz i to bedzie ostatecznym
                                dowodem na twoją bezgrzeszność. Bo zapłatą za grzech jest śmierć.
                                Tylko grzesznicy umierają.
                                • rafvonthorn Re: Jeśli jesteś bez grzechu, to nie umrzesz 16.08.07, 16:02
                                  LOL, co za oszołom...
                                  • husyta kłusowniku hipcio, mój post był do ciebie 16.08.07, 17:36
                                    Mam dla ciebie wspaniałą nowinę:
                                    Skoro jesteś bez grzechu, to nie umrzesz! będziesz żył wiecznie,
                                    chyba że zgrzeszysz, a wtedy, jeśli nie zawierzysz swego zycia
                                    Jezusowi, umrzesz na wieki. Ale ty jesteś bez grzechu i grzech ci
                                    nie grozi i nie podlegasz Bożemu wyrokowi: zapłatą za grzech jest
                                    śmierć. Nie to co ja i cała reszta ludzkości.
                                    • klusujacy.hipopotam Re: kłusowniku hipcio, mój post był do ciebie 16.08.07, 22:24
                                      Po pierwsze: nie "kłusowniku" tylko "kłusaku" jak już. Wyobraź sobie
                                      dwie tony miecha cwałujące przez sawannę - to właśnie ja ;)

                                      Po drugie: na moich rękach właśnie skonała komarzyca. No dobra,
                                      niech będzie, że trochę jej pomogłem, ale czymże zgrzeszyła,
                                      biedaczka?
                                      • husyta Re: kłusowniku hipcio, mój post był do ciebie 16.08.07, 23:27
                                        klusujacy.hipopotam napisał:

                                        >
                                        > Po drugie: na moich rękach właśnie skonała komarzyca. No dobra,
                                        > niech będzie, że trochę jej pomogłem, ale czymże zgrzeszyła,
                                        > biedaczka?

                                        To nie komarzyca jest biedaczką, ale ty jesteś biedakiem, skoro
                                        popełniasz sofizmat redukcjonizmu i niewłaściwej analogii, aby
                                        człowieka zredukować do roli komara, kierującego się zaprogramowanym
                                        przez Stwórcę instynktem.
                                        A któżby cie miał potraktować tak, jak ty komarzycę?

                                        Skoro potrafisz się wypowiadać i to pismem, to masz więcej
                                        inteligencji od owej komarzycy. Więcej, potrafisz oceniać swoje
                                        czyny - masz w sobie jakiś kodeks moralny i według swojej oceny
                                        jesteś bezgrzeszny. Obawiam się, że twoja zdolność do wartościowania
                                        swoich czynów uległa uszkodzeniu. Być może używałeś rozumu
                                        niezgodnie z przeznaczeniem Producenta; zgłoś się do autoryzowanego
                                        prze niego serwisu, może ci go zreperują.
                                        Acha, instrukcję obsługi rozumu i życia znajdziesz w Biblii. Pewnie
                                        ją ignorowałeś i w rozumku coś zaszwankowało, że nie widzisz w sobie
                                        grzechu.

                                        Ale mogę się mylić. Jeszcze raz powtarzam, jesli nie umrzesz, będzie
                                        to dowodem na twoją bezgreszność.
                                        • klusujacy.hipopotam Re: kłusowniku hipcio, mój post był do ciebie 17.08.07, 00:43
                                          > To nie komarzyca jest biedaczką, ale ty jesteś biedakiem, skoro
                                          > popełniasz sofizmat redukcjonizmu i niewłaściwej analogii, aby

                                          Widzę, Mistrzu Yoda, żeś nie tylko znawcą Właściwego Wyobrażenia
                                          Boga(TM), ale potrafisz też rozstrzygnąć, czy dana analogia jest Tą
                                          Właściwą Analogią(R). Rispekt, guru. M4sh f0tk3? Powieszę sobie obok
                                          zdjęcia Dżejpitu.

                                          > człowieka zredukować do roli komara, kierującego się
                                          > zaprogramowanym przez Stwórcę instynktem.

                                          Mędrcze, ale powiedz - zgrzeszyła czy nie zgrzeszyła? A jeśli nie
                                          zgrzeszyła, to dlaczego nie żyje, w końcu...

                                          > A któżby cie miał potraktować tak, jak ty komarzycę?

                                          ... i tak by ścierwo zdechło, nawet gdybym jej tak nie potraktował.

                                          > Skoro potrafisz się wypowiadać i to pismem, to masz więcej
                                          > inteligencji od owej komarzycy. Więcej, potrafisz oceniać swoje
                                          > czyny - masz w sobie jakiś kodeks moralny i według swojej oceny
                                          > jesteś bezgrzeszny.

                                          Oczywiście, że jestem. Moja tzw. moralność (tak naprawdę
                                          tzw. "moralność" to nic innego jak zbiór odruchów wpojonych na
                                          etapie wychowania i socjalizacji oraz konformistycznych reguł
                                          ułatwiających interakcję ze społeczeństwem) jakkolwiek wartościuje
                                          czyny na "dobre" i "złe" - choć pamiętaj, że dla mnie może to
                                          oznaczać zupełnie co innego niż dla ciebie - to po prostu zwyczajnie
                                          nie zawiera pojęcia grzechu. Can you grasp that?

                                          Inaczej - zdajesz sobie sprawę, że pożyczając na procent
                                          sprzeciwiasz się samemu Allahowi? Że jedząc befsztyk łamiesz zakazy
                                          Wisznu? Że kosząc trawnik w sobotę wkur.wiasz Jahwego (w wersji
                                          starotestamentowej)? Niech zgadnę - zgrzewa cię to? No to teraz
                                          wystaw sobie, że ja po prostu leję na zakazy jeszcze jednego tzw.
                                          boga więcej.

                                          > Acha, instrukcję obsługi rozumu i życia znajdziesz w Biblii.
                                          > Pewnie ją ignorowałeś i w rozumku coś zaszwankowało, że nie
                                          > widzisz w sobie grzechu.

                                          Zaraz tam ignorowałem... Po prostu jej lektura już za szczenięcych
                                          lat powodowała u mnie torsje. Musi, jestem opętany przez Belzebuba.
                                          Wolałem Koran i serię "poczytaj mi mamo".

                                          > Jeszcze raz powtarzam, jesli nie umrzesz, będzie
                                          > to dowodem na twoją bezgreszność.

                                          No cóż, w Biblii pewnie o tym nie ma, w końcu stworzył ją wyjątkowo
                                          prymitywny nawet jak na warunki starożytne lud pasterski, natomiast
                                          odpowiedzi o przyczynę śmierci szukaj w biologii. Wiesz, taka nauka
                                          o kwiatkach i ptaszkach.
                            • t0_masz Re: Jak Maria została zabrana do nieba 16.08.07, 12:43
                              husyta napisał:

                              > Jeśli Maria była bezgrzeszna, to nie podlegała wyrokowi:
                              > „Zapłatą za grzech jest śmierć” (Rzym 6:23). Zatem, nie powinna był
                              > a
                              > umrzeć.

                              Z tego co wydedukowałem po lekturze Nowego Testamentu, przez śmierć rozumie się
                              tutaj potępienie duszy, nie śmierć fizyczną. Przytaczanie fragmentów bez
                              kontekstu całościowego może być zwodnicze.

                              > Skoro jednak zmarła, to znaczy, że była grzeszna. Zgadzałoby się to
                              > z jej wyznaniem o Bogu, jako jej Zbawicielu:
                              > Łukasz
                              > 1,46 I rzekła Maria: Wielbi dusza moja Pana,
                              > 1,47 i rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim,

                              To czyste teoretyzowanie, ale czy Maria miała świadomość własnej bezgrzeszności?
                              Gdyby takową się odznaczała, jednocześnie grzeszyłaby pychą, co wykluczałoby jej
                              bezgrzeszność.

                              > Zbawiciela potrzebuje grzesznik. Maria wyznała tutaj, że Bóg jest
                              > jej Zbawicielem, zatem przyznała się, że jest osobą grzeszną. Jeśli
                              > do tego momentu byłaby bezgrzeszną, to w tym momencie skłamałaby,
                              > czyli zgrzeszyłaby.

                              A czy kłamstwo w nieświadomości jest grzechem?

                              > Tak więc dogmat o jej bezgrzeszności, nie ma podstaw biblijnych a
                              > ponadto, zbudowany jest na błędach logicznych. Kiedy ten dogmat
                              > upada, upadają i pozostałe dogmaty.

                              Twoim błędem było zaś przyjęcie fałszywej przesłanki, więc cała Twoja 'logiczna'
                              gadka leży.

                              Co nie oznacza, że fakt, że Kościół po setkach lat dodaje nowe dogmaty, nie
                              sieje w moim umyśle wątpliwości.
                              • husyta Re: Jak Maria została zabrana do nieba 16.08.07, 14:52
                                Jeszcze musisz się trochę edykować w lekturze Biblii.

                                Śmierć fizyczna człowieka jest rezultatem upadku w grzech.
                                Upadek w grzech oznacza śmierć duchową - oddzielenie od Boga.
                                Bóg ratuje człowieka przez posłanie Jezusa.
                                Każdy, kto zawierza swoje życie Jezusowi, 'rodzi się na nowo',
                                inaczej, rodzi się z Ducha Bożego.
                                Umrze fizycznie w nadziei zmartwychwstania w nowym ciele nie
                                skażonym grzechem, ale duchowo żyje już na wieki.

                                Człowiek, który odrzuca Jezusa, kończy swoje ziemskie życie jako
                                osoba martwa duchowo. Jej przeznaczeniem jest wieczne oddzielenie od
                                Boga.

                                Moje przesłanki były prawdziwe. Ty pomieszałeś pojęcia śwmierci
                                fizycznej i duchowej.
                      • lolyta Re: Przyczyna jest o wiele prostsza 16.08.07, 05:22

                        tetlian napisał:

                        > Mamy postęp techniczny. Nauka się rozwija, coraz więcej wyjaśnia. Mamy coraz
                        > więcej ludzi wykształconych. Coraz więcej ludzi nauki. Nic dziwnego, że liczba
                        > wierzących spada. Społeczeństwo staje się po prostu coraz inteligentniejsze.

                        Napisz jeszcze, ze religia to choroba, ale na szczescie uleczalna dzieki nauce,
                        bo bedzie juz z miesiac jak tej odrywczej mysli nie widzialam na forum GW.
                  • toberson Re: Ja dodałbym jeszcze ten cytat: 16.08.07, 10:27
                    Ten cytat jest napisany poto zeby ludzi trzymac w rydzach!!!!
          • jama314 Wiesz co przyjacielu... 15.08.07, 08:46
            Przyjdź na spotkanie Rodziny Radia Maryja do Częstochowy. Jak zobaczysz ten tłum
            po którym nie zostaje nawet jeden papierek, to Ci się nieco oczy pootwierają.
            Przyjdź na Odnowę w Duchu Świętym, przyjdź zobaczyć te rozradowane pielgrzymki,
            piesze i rowerowe, docierające z radością na Jasną Górę i kładące się krzyżem u
            jej podnóża. Przyjdź, a zobaczysz inny świat i innych, lepszych ludzi od tych
            których spotykasz na co dzień wokół siebie. Przyjdź, a zrobi Ci się żal że tyle
            czasu zmarnowałeś...
            • goborrr Re: Wiesz co przyjacielu... 15.08.07, 08:49
              Wątpię...
              ooo... widzę, że już dzielisz ludzi na lepszych i gorszych... w 1939 też zostali
              podzieleni... też przez ultraprawicowca... Ober i Unter... jak zawsze... byle
              ciepło we własnym ku***dołku...
            • lumpior Re: Wiesz co przyjacielu... 15.08.07, 08:56
              Rodzina RM to SEKTA,stad rezim wyznaniowy w swietym miejscu i to
              jest tragiczne,ze sie wykorzystuje a biskupi KK milcza,boja sie?
              Tak,sekta to inny swiat,Ty myslisz o ekstazje,a to jest zniewole-
              nie umyslu.Podobnie zniewolono wielu innych,po to aby ich wykorzy-
              stac seksualnie,zgwalcic,zabrac godnosc.Dzis sie inni BOJA!!
              • andrzej369 Re: Wiesz co przyjacielu... 15.08.07, 12:32
                Ja uwazam, ze nie tylko wyznawcy RM są w organizacji sekciarskiej.
                Sekty to religie, ktore
                zniewolily ludzkie umysly i czynia to dalej.

                Na cale szczescie, ludzie
                zaczynaja myslec.
                Nastepuje powrot oswiecenia UMYSLU.
                • jama314 Tak, tak, obserwowaliśmy to we Francji... 15.08.07, 18:09
                  w czasie rewolucji.
                  • smileordie niech rzyje ojciec rydzyk!!! 16.08.07, 01:04
                    a wy liberalowie spiepszac jak najdalej
                    • rafvonthorn Re: niech rzyje ojciec rydzyk!!! 16.08.07, 09:42
                      Nie uczą Was polskiej ortografii w tym FSB?
                  • klusujacy.hipopotam Re: Tak, tak, obserwowaliśmy to we Francji... 16.08.07, 10:31
                    Być może Rewolucja Francuska posługiwała się zbyt drastycznymi środkami - choć jak na ową epokę nie były one niczym niezwykłym - natomiast jedno osiągnęła bezsprzecznie. Pokazała pasożytom społecznym z tzw. stanu duchownego gdzie ich miejsce. A właściwie to spuściła czarnuchom taki wpier.dol, że do dzisiaj siedzą cicho i boją się podskakiwać. Z pożytkiem dla całego społeczeństwa.
            • husyta Po co do Częstochowy? Czy tam obecny jest Pan Bóg? 15.08.07, 08:59
              jama314 napisał:

              > Przyjdź na spotkanie Rodziny Radia Maryja do Częstochowy.

              Po co do Częstochowy? Czy tam obecny jest Pan Bóg? Kult obrazów jest
              w Biblii zakazany, wyzwanie zmarłych i duchów (np. ducha zmarłej
              Maryji), jest w Biblii nazwane obrzydliwością dla Boga.

              Zobacz do ewangelii, na czym polega prawdziwe oddawanie czci Bogu:

              Jan 4,20 Ojcowie nasi na tej górze oddawali Bogu cześć; wy
              zaś mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy Bogu cześć
              oddawać.
              4,21 Rzekł jej Jezus: Niewiasto, wierz mi, że nadchodzi godzina,
              kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali
              czci Ojcu.
              4,22 Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, bo
              zbawienie pochodzi od Żydów.
              4,23 Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi
              czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec
              takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali.
              4,24 Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją
              oddawać w duchu i w prawdzie.

              Aby otrzymać Ducha Świetego, trzeba swoje życie zawierzyć nie
              Maryji, ale Jezusowi; aby żyć prawdą, trzeba poznawać Pismo Święte.
              Katolicy cieszą się swoją ignorancją i euforią spowodowaną pobytem w
              wielkiej grupie czcicieli obrazów.
              • master_88 Re: Po co do Częstochowy? Czy tam obecny jest Pan 15.08.07, 09:50
                Maryja według Biblii nie zmarła i dziś obchodzimy tego święto. Ale i tak zgadzam
                się z większością twpjej wypowiedzi
                • resu Wierzysz też, że co msza zjadasz prawdziwe ciało 15.08.07, 10:00
                  swojego boga. Wierzysz, że organizacja do której należysz zapewnia
                  ci lepszy dostęp do odzyskania po śmierci swojego ciała. Wierzysz,
                  że naczelnik tej organizacji jest nieomylny. Wierzysz, że prawdę o
                  sobie i całym wszechświecie bóg zapisał w książce. Nie wierzysz, że
                  twórcą twojej religii jest człowiek, który nigdy nie spotkał bóstwa,
                  o którym pisał i że powstałe kilkadziesiąt lat póżniej wybrane
                  spośród innych mity są lepsze niż zapisy wideo...
                  • titta Re: Wierzysz też, że co msza zjadasz prawdziwe ci 15.08.07, 16:31
                    Niezle pomylenie z poplataniem. Przede wszystkim tworca religi -
                    jach chcesz ujac to w ten sposob, byl sam Bog. A zostalo to opisane
                    przez ludzi ktorzy spotkali go osobiscie (np. Jan, Marek, Piotr,
                    Jakub, w pewnym sensie Pawel) lub opierali sie na opowiesciach
                    besposrednich swiadkuw. Jednak glownym dowodem, ze jest to prawda,
                    jest to ze slowa bibli sprawdzaja sie w zyciu setek tysiecy
                    wspolczesnych ludzi. Tylko trzeba wyjrzec poza wlasna fobie (i
                    niestety czesto rownie zpoza kosciol katolicki). Spozywanie ciala (i
                    krwi) Jezusa jest symboliczne. Nieomylnosc papieza zostala
                    wprowadzona na uzytek kilku papiezy, ktorych zycie, delikatnie
                    ujmujac, odbiegalo od standartow moralnych (nie tylko biblijnych). O
                    ile sie nie myle zostalo to juz zniesiane.
                    • obaryb Re: Wierzysz też, że co msza zjadasz prawdziwe ci 16.08.07, 11:48
                      titta napisała:

                      > Niezle pomylenie z poplataniem. Przede wszystkim tworca religi -
                      > jach chcesz ujac to w ten sposob, byl sam Bog. A zostalo to
                      opisane
                      > przez ludzi ktorzy spotkali go osobiscie (np. Jan, Marek, Piotr,
                      > Jakub, w pewnym sensie Pawel) lub opierali sie na opowiesciach
                      > besposrednich swiadkuw.

                      Chyba, że ci bezpośredni świadkowie kłamali, wtedy twórcami religii
                      są faktycznie ci "świadkowie" a nie Bóg. Dziwnym trafem największe
                      korzyści z religii odnoszą "świadkowie" i ich "następcy". Jakoś nie
                      słyszałem o głosicielach religii, która nakazuje kapłanom żyć w
                      ubóstwie (i którzy by to realizowali).

                      Czy jeśli napiszę, że spotkałem Boga, to dasz mi swoje pieniądze?

                      > Jednak glownym dowodem, ze jest to prawda,
                      > jest to ze slowa bibli sprawdzaja sie w zyciu setek tysiecy
                      > wspolczesnych ludzi. Tylko trzeba wyjrzec poza wlasna fobie (i
                      > niestety czesto rownie zpoza kosciol katolicki). Spozywanie ciala
                      (i
                      > krwi) Jezusa jest symboliczne.

                      Jeżeli jesteś katolikiem, to nie: podczas Podniesienia opłatek i
                      wino zamieniają się w ciało i krew Chrystusa. Jeżeli uważasz, że
                      jest to symboliczne, to nie jesteś katolikiem.

                      > Nieomylnosc papieza zostala
                      > wprowadzona na uzytek kilku papiezy, ktorych zycie, delikatnie
                      > ujmujac, odbiegalo od standartow moralnych (nie tylko biblijnych).
                      O
                      > ile sie nie myle zostalo to juz zniesiane.

                      Z Wikipedii: Dogmat o nieomylności papieża - dogmat ogłoszony na
                      Soborze Watykańskim I w konstytucji apostolskiej Pastor aeternus w
                      roku 1870. Dogmat ten odnosi się do tzw. nauczania papieża ex
                      cathedra. (...) Jedynym przykładem użycia tego przywileju jest
                      dogmat o wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny ogłoszony ex
                      cathedra w 1950 r.
                • critic Re: Po co do Częstochowy? Czy tam obecny jest Pan 15.08.07, 12:38
                  master_88 napisał:

                  > Maryja według Biblii nie zmarła i dziś obchodzimy tego święto. Ale i tak zgadza
                  > m
                  > się z większością twpjej wypowiedzi

                  Pokaż mi fragment Biblii, który mówi, że została wniebowzięta.
                • pos3gacz Re: Po co do Częstochowy? Czy tam obecny jest Pan 15.08.07, 13:11
                  master_88 napisał:

                  > Maryja według Biblii nie zmarła i dziś obchodzimy tego święto. Ale
                  i tak zgadza
                  > m
                  > się z większością twpjej wypowiedzi
                  xxxxxxxxxxxxxxx
                  Nadal wierzysz w bajki transwestytów w czarnych sukienkach.Człowieku,
                  opamiętaj się -=- mamy XXI wiek,a Ty nadal żyjesz we wczesnym
                  Średniowieczu.
                • titta Re: Po co do Częstochowy? Czy tam obecny jest Pan 15.08.07, 16:24
                  Moze najwyzszy czas sprawdzic, a nie opierac sie na osobach trzecich?
                  W Bibli na temat losow Maryi (po zmartwychwstaniu Jezusa) nie ma ANI
                  SLOWA !
                  Wniebowziecie to wymysl sredniowieczny.
                  • ejkuraczek Re: Po co do Częstochowy? Czy tam obecny jest Pan 15.08.07, 17:08
                    > Moze najwyzszy czas sprawdzic, a nie opierac sie na osobach
                    trzecich?
                    > W Bibli na temat losow Maryi (po zmartwychwstaniu Jezusa) nie ma
                    ANI
                    > SLOWA !

                    Moze zerknij dalej niz Ewangelia Jana,moze tak do Dziejów Apost?

                    > Wniebowziecie to wymysl sredniowieczny.

                    Cos podobnego!Mozesz podac konkretna date tego wymysłu?

                    Ot, znów ćwkokowte jołopy na forum..
                    Szkoda,ze artykuł i pytania w nim zawarte sa tak tendencyjne np. czy
                    nie uwaza ksiadz,ze dla młodzi patrzą na Kosciół pod katem RM?
                    Droga Pani redaktor! jakby ludzie patrzyli na Kosciół pod katem
                    jednej osoby,która chwilowo jest medialna to Kosciół nie przetrwałby
                    roku, co dopiero 2000 lat...
                    Straszne,ze za gadanie o sytuacje w Koscile biora sie kompletni
                    ignoranci.
                    Co do powołan to dopiero co rok czy dwa temu był artykuł ,ze
                    powołania rosną,wiec jak to jest????????

                    • mat25 Re: Po co do Częstochowy? Czy tam obecny jest Pan 16.08.07, 09:16
                      A ty możesz podać, gdzie w Biblii jest mowa o wniebowzięciu Marii?
                      • critic I nic... 17.08.07, 13:31
                        mat25 napisał:

                        > A ty możesz podać, gdzie w Biblii jest mowa o wniebowzięciu Marii?

                        Nie może, bo w Biblii nie ma o tym ani słowa (z czego pewnie doskonale zdaje
                        sobie sprawę, ale za nic się nie przyzna).
                • husyta Wg Tradycji Maria zmarła a potem została zabrana 15.08.07, 19:00
                  Zobacz post: Jak Maria została zabrana do nieba
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=67501185&a=67520817
              • andrzej369 Re: Po co do Częstochowy? Czy tam obecny jest Pan 15.08.07, 12:45
                Glupiec może tylko glupca
                poprowadzic.
                Madry nie musi madrego
                prowadzic, a glupiego nie
                wykorzystuje.
            • xs550 Re: Wiesz co przyjacielu... 15.08.07, 09:14
              Sekty i organizacje ekstremistyczne zazwyczaj charakteryzuja sie wieksza niz
              zwyczajna dyscyplina i spojnoscia wewnetrzna. Obejrzyj sobie "Triumf woli"
              nakrecony przez Leni Riefenstahl z okazji norymberskiego zjazdu NSDAP w 1934.
              Tamci ludzie byli jak zahipnotyzowani, wpatrzeni w jeden cel, w jednego wodza;
              zdyscyplinowani i zgodni ze soba. Zaloze sie, ze tez nie zostawiali zadnych
              smieci ani nie uskuteczniali zadnych burd.
            • titta Re: Wiesz co przyjacielu... 15.08.07, 09:40
              Widac ty jestes wlasnie widzem, ktory przychodzi i widzi i...nic z
              tego nie rozumie. Nie chodzi o to zeby cieszyc sie potega tlumu.
              Iloscia i ekstaza tlumu do Boga sie nie zblizysz. Poza tym nie
              sadze, zyby odnowa w duchu swietym utorzamiala sie z Rodzina radia
              Maryja. Niestety albo kult maryjny albo posluszenstwo Bogu (i
              obecnosc jego Ducha).
              • armagon Re: Wiesz co przyjacielu... 15.08.07, 11:12
                Ale wlasnie tym jest KK, stadem baranow w 90%. 0 refleksji, zacofanie, hipokryzja, ograniczony punkt widzenia. Pozatym KK to manipulacja ludzmi. Dlugo by mozna na ten temat, dla mnie t ozenada.
              • jama314 Zacznij od słownika ortograficznego... 15.08.07, 18:14
                potem dopiero morały, bo inaczej śmiech pusty bierze...
            • resu Przyjacielu - w każdej sekcie członkowie mają pocz 15.08.07, 09:53
              ucie własnej wyższości moralnej. To jest element wzmacniający morale
              w przypadku konfrontacji ze światem zewnętrznym, który przedstawiany
              jest jako zły. Tobie poczucie zmarnowania czasu nie grozi, jeśli na
              tym "haju" zajedziesz do śmierci. Inaczej będzie jak na odwyku:
              powrót do normalnego świata...
            • ml2403 Re: Wiesz co przyjacielu... 15.08.07, 11:47
              Nie sprowadzaj sprawy wiary tylko do spraw duchowych. Problemem KK
              jest nagromadzenie ogromnych dóbr materialnych. Paniczny lęk, że
              trzebaba część tych dóbr stracić bo ich utrzymanie kosztuje, to
              główny problem KK. Żeby było jasne, pielgrzymki mi się podobają,
              choć uważam, że każda inna forma integracji głównie przecież
              młodzieży odniosłaby sukces, jak choćby przystanek Woodstok. Zapieły
              opór KK przed zrobieniem jakiegoś gestu w sferze naterialnej musi
              jednak budzić opór. Weźmy prostą sprawę. Za czasów socjalizmu
              religię wyrzucono ze szkół. KK ogłosił to jako wezwanie do
              wierzących o budowanie sal katechetycznych, których powstało
              tysiące. Ludzie pamiętają jakim wysiłkiem przy oporze władz były
              budowane. Teraz jak religia do szkół wróciła, te sale powinno się
              przekazać na cel publiczny. Jeśli już nie formalnie to choćby
              nieodpłatnie użyczyć np. jako sale komputerowe, kulturalne lub inne
              dla młodzieży. Jednak KK to pompa ssąca tylko w jedną stronę i jego
              pazerność nie dopuszcza zwrotu czegokolwiek. Ale ludzie to
              zapamiętają i w swoim czasie się upomną, a morale KK do dna ma już
              niewiele, a potem trzeba będzie i tak wprzedawać majątek by ię
              utrzymać.
              • swoboda_t Re: Wiesz co przyjacielu... 15.08.07, 15:26
                Obawiam się, że Twoj optymizm jest przesadny. Świat zachodni w miarę
                postępu naukowo-technicznego i wzrostu dobrobytu laicyzuje się. Ale
                poza naszym kręgiem kulturowym religia ma się znakomicie,
                przybierając często formy autorytarnych rządów czy terroru. Za jakiś
                czas być może świat zachodni będzie musiał zmierzyć się z tą falą i
                wtedy nastąpi powrót do religii, kościołów. KK jeśli dobrze
                rozegra "wojnę światów" moze znów stać się potęgą. Na konsekwnetną
                laicyzację, racjonalizację świata raczej nie ma co liczyć :(

                Co do artykułu to p. Strzelczyk trafnie diagnozuje obecną sytuację i
                wyzwania przed jakimi stoi KK. Wydaje się być rozsądnym, dojrzałym i
                stosunkowo nowoczesnym człowiekiem. Obraz KK w Polsce jest jednak
                coraz bardziej obrazem Rydzyka, agresywnych wyznawców jego sekty,
                kryjących się za sutannami fortun i tuszowanych afer seksualnych.
                Jeśli Kościół nie poradzi sobie z tym, nie zreforumuje się z duchem
                czasów to nie ma co liczyć na uznanie w oczach dzisiejszej i
                jutrzejszej młodzieży. Choć akurat mnie to nie martwi, bo uważam
                instytucję KK (nie utożsamiać z wiarą jako taką) za pasożytniczą i
                szkodliwą.
            • seth.destructor Re: Wiesz co przyjacielu... 15.08.07, 15:14
              Zobacz tych samych ludzi w ich domach, a łuski ci z oczu spadną.
            • agentwrogiegoukladu fanatyczny wyznawca czystości? 16.08.07, 09:23
              zostałeś członkiem rodziny RM bo nie zostawiają śmieci po sobie? to było się w
              MPO zatrudnić... A co do tej rzekomej czystości to wystarczy spojrzeć na ulice
              po przejściu procesji w Boże Ciało. Ewentualnie na ulicy JP II (moje
              doświadczenie zaobserwowane w Lublinie)- w rocznicę śmierci Wojtyły wzruszona
              ciżba zostawia setki szklanych zniczy i świeczek. Jeden dzień się palą, a potem
              każdy o tym zapomina i ulica zamienia się w rumowisko walających się potem
              miesiącami stert cmentarnych śmieci. Jeden dzień szopki a potem każdy ma to
              gdzieś - tak wygląda cały ten katolicki kram.
        • ewamw Re: Dotychczas myślałem że chrześcijanie wierzą w 15.08.07, 10:43
          Katolicy maja w wysnaniu wiary:
          "Wierze w jeden, swiety, powszechny, apostolski Kosciol"
          To tak w ramach przypomnienia choc za eksperta sie nie uwazam, a
          tekst w Gazecie jest wlasciwei bardzo prawdziwy (przynajmniej zbiega
          sie z opiniami moich znajomych ksiezy lub eksksiezy - bo niestety
          takich jest wsrod mlodych zupelnie sporo)
        • pos3gacz Re: Dotychczas myślałem że chrześcijanie wierzą w 15.08.07, 12:52
          jama314 napisał:

          > a nie w Kościół, no ale skoro taki wybitny ekspert jak Ty uważa że
          jest inaczej
          > to znaczy że się myliłem. Albo też... zanim więc zaczniesz innych
          obrzucać
          > inwektywami zastanów się, czy przypadkiem nie odnoszą się one
          bardziej do
          > Ciebie... Cieszy mnie w tym wszystkim tylko to, że tak prymitywna
          manipulacja
          > Gazety odpowiada na potrzeby tak prymitywnych jednostek jak Ty.
          xxxxxxxxxxxxxxxxx
          Znowu na haju,co?
        • seth.destructor Wiesz, 15.08.07, 15:15
          Trudno jest przestawić się z wierzenia w Kosciół, nauczanego przez
          księży na wierzenie w Boga.
        • dybko2 Re: Dotychczas myślałem że chrześcijanie wierzą w 16.08.07, 09:44
          Mocny jesteś w gębie.Jak wielu z was.Tylko skąd w naszym domU tyle
          zgnilizny ,podłości,zawiści i wszelkiego zła .Czy te 5%
          społeczeństwa to takie bagno.Czy ....
      • w12121 Re: to dzieki Rydzykowi mlodzi traca wiare w 15.08.07, 15:07
        Absulutnie sie zgadzam. Ten antychryst zniszczy polski kosciol od
        srodka!
    • jama314 Gdzież te opinie... 15.08.07, 08:07
      Jakżeż brakuje tu jeszcze opinii takich "wielebnych" jak Obirek czy Bartoś.
      Gazeto czyżbyś zapomniała o tych wybitnych postaciach?
      • resu Wystarczy, że tobie podobnym są taką solą w oku :) 15.08.07, 10:01
      • htoft Re: Gdzież te opinie... 15.08.07, 10:05
        Co masz do nich? Gdybym swego czasu spotkał takich duchownych jakimi oni byli, być może Kościół miałby wciąż jeszcze jednego wiernego...
    • jarnuzo Wreszcie młodzież zrozumiała jakim zagrożeniem są 15.08.07, 08:07
      sekty. Czarna sekta w osobie ojca dyrektora pokazuje prawdziwa twarz katoli
    • nameja Kościół na kanapie 15.08.07, 08:17
      Czy Polski Kościół nie widzi, że źródłem spadku liczby wiernych często jest
      przykład postaw księży z najbliższej okolicy? Że ludzie nie mogą patrzeć na
      pychę, pławienie się w (średnim często lecz większym niż przeciętny, a po co?)
      luksusie, zarozumiałość, niekompetencje (chodzi mi o lekcje religii), brak
      zainteresowania parafianami, potępiające kazania, nieadekwatne do własnego
      postępowania itp. Czy Polski Kościół jest tak krótkowzroczny i leniwy, że
      pozwoli na upodobnienie się naszych świątyń do pustych zachodnich? Księża,
      zmieńcie się, wyjdźcie do ludzi, odwiedźcie ubogich (i nie tylko ) parafian,
      rozmawiajcie z nimi po mszy, bądźcie gotowi na pytania młodzieży na i po
      lekcjach (a nie uciekacie po dzwonku i zero pracy społecznej w przeciwieństwie
      do sporej części nauczycieli), nie pokazujcie drogich zegarków i telefonów, nie
      pachnijcie drogimi perfumami, nie jeździjcie wypasionymi furami, nie
      rozmawiajcie o wakacjach za granicą, to może coś da się zrobić?
      • billy.the.kid Re: Kościół na kanapie 15.08.07, 08:23
        radosna,budująca informacja.
    • hubcio_j Bóg nie istnieje... 15.08.07, 08:23
      Wreszcie dojrzałem do stwierdzenia, że taki byt jak "bóg" nie istnieje. Lepiej
      późno, niż wcale. Pozdrawiam podobnie myślących, ciesząc się, że ich liczba rośnie.
      • goborrr Re: Bóg nie istnieje... 15.08.07, 08:40
        A co ma Bóg do tego ???
        Widać, że w ogóle nie rozumiesz co mówisz... i do niczego nie dojrzałeś...

        • hubcio_j Re: Bóg nie istnieje... 15.08.07, 08:51
          Jestem jednym z tych, których temat boga przestał interesować. Twoja odpowiedź:
          co ma bóg do tego, że ludzie przestają interesować się kościołem jest ciekawa.
          Ja pisząc, że bóg nie istnieje przedstawiłem swoje podejście do sprawy wiary.
          Pozdrawiam
          • titta Re: Bóg nie istnieje... 15.08.07, 09:53
            Przedmowca ma racje: co ma Bog do tego, ze ludzie przestaja sie
            interesowac kosciolem w takiej formie jaka propaguje kosciol
            katolicki? Bo Kosciol Chrystusowy (czyli ten, do ktorego naleza
            miliony wierzacych na swiecie, nie zaleznie od tego do jakiej
            organizacji koscielnej (k. katolickieo, ewangelickiego,
            baptystycznego, zielonoswiatkowego itp.) naleza ma sie dobrze i
            rosnie kazdego dnia. A oznaka jest miedzy innymi odejscie od
            skostnialych regol, na rzecz biblijnego nauczania.
          • shithead Re: Bóg nie istnieje... 15.08.07, 12:15
            Proponuje zmienic tresc jednego z przykazan na: Nie bedziesz mial
            zadnych bogow poza soba samym.
            Naprawde, koncza sie w ten sposob wszelkie rozterki na temat
            istnienia jakiejkolwiek wyzszej sily.
      • titta Re: Bóg nie istnieje... 15.08.07, 09:46
        Istnieje, istnieje...tylko przez rzesze niewierzacych mieniacych
        sie "chrzescijanami", a nie majacych nic z Chrystusem wspolnego (nie
        liczac kilku fraz na niedzielnej mszy), przez przywodcow "kosciola",
        ktorzy nigdy nie poznali Boga i jego mocy takim jak ty wydaje sie,
        ze sa madrzy. Jak chcesz byc naprawde madry to zacznij czytac
        biblie - sam.
        • krwe Re: Bóg nie istnieje... 15.08.07, 10:19
          istnieje ale w głowach nawiedzonych sekciarzy.A ,że sekta ma sie
          dobrze(dostatnio) to i nie boi się głosić takich bzdur nas głos.Nie ma żadnego
          boga,jesteśmy wszyscy przez głoszących te brednie okradani i zabijani od
          wieków.Pozdrawiam
          • titta Re: Bóg nie istnieje... 15.08.07, 13:25
            Kto cie okrada biedactwo?
            • krwe Re: Bóg nie istnieje... 15.08.07, 15:47
              biedactwo??
              proszę, co za stosunek do okradanych.
              państwo watykan ci płaci?
              kraju Polan powstań z kolan!
            • rafvonthorn Fundusz Kościelny 15.08.07, 17:56

            • rafvonthorn Ubezpieczenia społeczne duchowieństwa 15.08.07, 17:57
            • rafvonthorn Dotacje na działalność społeczno-oświatową 15.08.07, 17:57
            • rafvonthorn Finansowanie uczelni kościelnych 15.08.07, 17:57
            • rafvonthorn Finansowanie lekcji religii 15.08.07, 17:58
            • rafvonthorn Dotacje dla parafii na Ziemiach Zachodnich i Półno 15.08.07, 17:58
            • rafvonthorn Finansowanie działalności kapelanów 15.08.07, 17:58
            • rafvonthorn Dotacje i darowizny od przedsiębiorstw państwowych 15.08.07, 17:59
            • rafvonthorn To wszystko za Nasze pieniądze!!!! 15.08.07, 17:59
              • zbforjude Re: To wszystko za Nasze pieniądze!!!! 15.08.07, 18:11
                A ja myślałem że za Nasze :-) Wasze pieniądze już dostaliście.
                • rafvonthorn To są pieniądze z podatków, 15.08.07, 18:14
                  które płacą (przymusowo) wszyscy obywatele tego kraju, również
                  niewierzący i innowiercy. Tak łatwo przychodzi Wam dzielenie
                  na "swoich" i ZOMO, ale pieniądze to już od wszystkich bierzecie,
                  prawda?
                  • zbforjude Re: To są pieniądze z podatków, 15.08.07, 18:22
                    A na co idą twoim zdaniem pieniądze podatnika gdy chodzi o
                    pielgrzymowanie ? Czy państwo funduje noclegi, pożywienie, a może i
                    ubiera pielgrzymów ? Co za brednie wygadujesz, nie masz o tym
                    zielonego pojęcia !!!
                    • rafvonthorn Re: To są pieniądze z podatków, 15.08.07, 18:38
                      Jakie pielgrzymowanie? Wcześniej wypisałem w jaki sposób Kościół
                      Katolicki pozyskuje pieniądze z budżetu państwa, to kilka MILIARDÓW
                      złotych rocznie. Poszukaj w googlu.
          • swoboda_t Re: Bóg nie istnieje... 15.08.07, 15:45
            "istnieje ale w głowach nawiedzonych sekciarzy.A ,że sekta ma sie
            dobrze(dostatnio) to i nie boi się głosić takich bzdur nas głos.Nie
            ma żadnego
            boga,jesteśmy wszyscy przez głoszących te brednie okradani i
            zabijani od
            wieków.Pozdrawiam"

            Mylisz wiarę w Boga (mzimu, latajacy potwór spaghetti, jak zwą tak
            zwą) z wiarą w Kościół. Na na ten przykład wierzę w istnienie Boga
            ("mój" Bóg to równy gość, sprawiedliwy i pogodny, Bóógie :P) i
            jednocześnie jestem antyklerykałem, w ogóle przeciwnikiem
            zinstytucjonalizowanych religii. Co więcej twierdzenie, że Boga nie
            ma jest bezpodstawne. Nie wiesz czy jest, czy go nie ma.
            Najrozsądniejszą postawą jest agnostycyzm, a obstając twardo w
            twierdzenie, że Bóg jest jesteś tak samo "nawiedzony" jak
            wierzący :) W istnienie Boga wierzyli np: Einstein, Wolter,
            Rousseau, Napoleon czy Thomas Jefferson - nie nazwiesz Ich
            chyba "nawiedzonymi sekciarzami".
            • swoboda_t Errata 16.08.07, 12:58
              "a obstając twardo w twierdzeniu, że Boga nie ma jesteś tak
              samo "nawiedzony" jak wierzący :)". A tak poza tym podpisuję się
              rękami pod postem poniżej, o konieczności wzajemnego szanowania i
              nie włażenia sobie z butami w życie ateistów, wierazących,
              agnostyków. Wszelki fundamentalizm jest szkodliwy.
          • krawiec6661 spokojnie 15.08.07, 21:47
            Zarówno ateiści jak i wierzący moga jedynie "wierzyć" że Bóg istnieje lub, że go
            nie ma. Na wierzących nie spoczywa żaden obowiązek udowadniania istnienia Boga,
            bo jeśli ten faktycznie istnieje, to jest dla nas niedostępny jako obiekt badań.

            Sam nie trawię kościoła, ale skąd te nerwy u ateistów? W dzisiejszych czasach
            nikt nikomu niczego nie nakazuje, nie ma oboawiązku modlenia ani praktykowania.
            Mówiąc krótko: szacunek powinien obowiązywać w obie strony między wierzacymi a
            ateistami. Niech każdy żyje sobie jak mu się podoba starając się przy okazji nie
            wchodzić z butami w zycie innych, ani nie urażać cudzych uczuć. Czy to tak
            trudno zrozumieć i wcielić w życie, czy ciągle musimy ze sobą o coś walczyć?
            • robert.zimnicki obowiazek jednak jest! 16.08.07, 12:32
              skoro ksieza ze smutkiem stwierdzaja, ze koscioly pustoszeja!

              a co z wiara? czy wierzy sie w kosciele, czy moze w swoim sumieniu????

              nerwy ateistow sa stad, ze ktos komus nakazuje (jednak) uczeszczanie do
              kosciola, ostatnio nasilila sie propaganda koscielna w postaci bicia w dzwony
              (trzy razy dziennie), chociaz nikt nie konsultowal tego z pobliskimi
              mieszkancami (a wielu z nich wierzy, ale nie na pokaz, a innym po prostu
              przeszkadza)

              kosciol nie chce lub jest za tepy, zeby zrozumiec, ze obecnie ludzim potrzebna
              jest nauka etyki i zycia miedzy innymi a nie powtarzanie wierszykow i regulek

              ludzie nie umieja zyc ze soba, a mowienia im o milosci blizniego nic nie daje
              (jeszcze poglebia nerwy), bo nie wiedza jak to zrobic. w czasach szeroko
              pojetego JA, MNIE, naglasnianego przez telewizje i media, ludzie czuja sie
              osaczeni, bo z drugiej strony ktos krzyczy MILUJ BLIZNIEGO..... i sa zagubieni i
              zestresowani z tego powodu

              gdyby kosciol uczyl etyki - nie kradnij w zaden sposob, jesli rower stoi, a jest
              nie twoj, to go nie dotykaj, nawet myslami

              jesli ktos cie prosi o ustapienie miejsca, to mu nie pyskuj, bo wiecej przezyl
              od ciebie

              nie rob rzeczy, ktore beda innym przeszkadzac - nie szarzuj samochodem... itd..


              podejrzewam, ze zaraz ktos przywali mi, ze chce ograniczyc wolnosc czlowieka,
              ale ta wolnosc jest juz dawno ograniczona. a nauczenie ludzi szacunku do innych
              (w tym do niepelnosprawnych, innych nacji, innosci seksualnej, innosci myslenia)
              moga zrobic tylko ci, ktorzy maja jeszcze troszki idealow.....


              krawiec6661 napisał:

              > Zarówno ateiści jak i wierzący moga jedynie "wierzyć" że Bóg istnieje lub, że g
              > o
              > nie ma. Na wierzących nie spoczywa żaden obowiązek udowadniania istnienia Boga,
              > bo jeśli ten faktycznie istnieje, to jest dla nas niedostępny jako obiekt badań
              > .
              >
              > Sam nie trawię kościoła, ale skąd te nerwy u ateistów? W dzisiejszych czasach
              > nikt nikomu niczego nie nakazuje, nie ma oboawiązku modlenia ani praktykowania.
              > Mówiąc krótko: szacunek powinien obowiązywać w obie strony między wierzacymi a
              > ateistami. Niech każdy żyje sobie jak mu się podoba starając się przy okazji ni
              > e
              > wchodzić z butami w zycie innych, ani nie urażać cudzych uczuć. Czy to tak
              > trudno zrozumieć i wcielić w życie, czy ciągle musimy ze sobą o coś walczyć?
              • krawiec6661 Re: obowiazek jednak jest! 16.08.07, 13:55
                Fakt, KK jest bardzo upierdliwy, ale w takim wypadku trzeba by go troche
                zreformować, zmieniać, a nie likwidować, bo jednak komuś jest to potrzebne do
                szczęścia i pewnie pomaga w życiu. Poza tym sam piszesz, że ludzie teraz patrzą
                jedynie na własny czubek nosa, więc masz okazję wyłamać się z tego schematu i
                okazać nieco wyrozumiałości. U nas w Polsce to ludzie ogólnie mają w nosie
                zasady współżycia z innymi, tu gdzie mieszkam przez cały dzień szczeka pies
                zostawiony przez jakiegoś gościa w domu, jakaś baba się pół dnia drze na męża
                tak że słychać ją chyba w promieniu pół kilometra, po imprezie o 4.00 rano
                śmiechy, wrzaski i głośna muza. Ludzie czasem nawet nie posprzątają wymiocin po
                swoim psie na klatce schodowej, wychodząc chyba z założenia, że skoro jest
                sprzątaczka, to ona to ma zrobić bo dostaje kasę. PRzykłady można mnozyć w
                nieskończonośc, po prostu tragedia.

                A tak poza tym to jest duzo racji w tym co piszesz. Moim zdaniem brak
                zrozumienia zalecen dotyczących "miłowania bliźniego" bierze się z frustracji,
                która napędza takze frustracje innych. Zostajesz źle potraktowany kilka razy
                przez obcych ludzi, to sam zaczynasz zachowywać się podobnie. Ktoś nie odpowie
                na zwyczajowe "dzień dobry", to na drugi raz już się nie przywitasz. Mam
                wrażenie, że sie tego syfu w głowach ludzi po prostu nazbierało przez lata sporo
                i teraz ciężko cos z tym zrobić.
        • justyna373 Księga Powtórzonego Prawa 15.08.07, 13:21
          >Jak chcesz byc naprawde madry to zacznij czytac
          > biblie - sam.

          na przyklda Ksiege Potwórzonego Prawa:


          1 Gdy Pan, Bóg twój, wprowadzi cię do ziemi, do której idziesz, aby
          ją posiąść, usunie liczne narody przed tobą: Chetytów, Girgaszytów,
          Amorytów, Kananejczyków, Peryzzytów, Chiwwitów i Jebusytów: siedem
          narodów liczniejszych i potężniejszych od ciebie. 2 Pan, Bóg twój,
          odda je tobie, a ty je wytępisz, obłożysz je klątwą, nie zawrzesz z
          nimi przymierza i nie okażesz im litości. 3 Nie będziesz z nimi
          zawierał małżeństw: ich synowi nie oddasz za małżonkę swojej córki
          ani nie weźmiesz od nich córki dla swojego syna, 4 gdyż odwiodłaby
          twojego syna ode Mnie, by służył bogom obcym. Wówczas rozpaliłby się
          gniew Pana na was, i prędko by was zniszczył. 5 Ale tak im macie
          uczynić: ołtarze ich zburzycie, ich stele połamiecie, aszery
          wytniecie, a posągi spalicie ogniem. 6 Ty bowiem jesteś narodem
          poświęconym Panu, Bogu twojemu. Ciebie wybrał Pan, Bóg twój, byś
          spośród wszystkich narodów, które są na powierzchni ziemi, był ludem
          będącym Jego szczególną własnością.
          • krawiec6661 Re: Księga Powtórzonego Prawa 16.08.07, 14:27
            To serio jest z bilbii? To chyba jednak dobrze, że jestem buddystą :-/
            • krawiec6661 Re: Księga Powtórzonego Prawa 16.08.07, 14:32
              Zaraz, ale to jest stary testament? Zdaje się, że katolik wyznaje zasady z nowego.
        • klusujacy.hipopotam Re: Bóg nie istnieje... 16.08.07, 10:46
          > Jak chcesz byc naprawde madry to zacznij czytac biblie - sam.

          Ale powiedz mi - tak szczerze - po ch.uj miałbym to czytać? Przecież to jest jakiś bełkot sprzed paru tysięcy lat, spłodzony przez i na potrzeby półdzikich koczowniczych bliskowschodnich pastuchów, którzy mieli zerowe pojęcie o otaczającym ich świecie i zasadach nim rządzących i poza tą pożałowania godną książeczką nie mieli - w porównaniu do sąsiednich plemion - żadnych, ale to żadnych osiągnięć
          cywilizacyjnych. Cytowanie wielokrotnie przekłamywanych i zafałszowywanych baśni i legend jako argumentu w dyskusji jest jakąś aberracją - ta uwaga dotyczy wszystkich wklejających tutaj wersety z Biblii - a już pogląd, że czytanie tych bzdetów sprowadza na człowieka mądrość jest oznaką totalnego poje.bania. Może w rewanżu zacznę przeklejać cytaty z mitologii greckiej w tłumaczeniu Parandowskiego oraz baśni braci Grimm?
          • t0_masz Re: Bóg nie istnieje... 16.08.07, 13:00
            > Ale powiedz mi - tak szczerze - po ch.uj miałbym to czytać? Przecież to jest ja
            > kiś bełkot sprzed paru tysięcy lat, spłodzony przez i na potrzeby półdzikich ko
            > czowniczych bliskowschodnich pastuchów, którzy mieli zerowe pojęcie o otaczając
            > ym ich świecie i zasadach nim rządzących

            Po co? Uważam że system wartości przedstawiony w Nowym Testamencie za
            najsłuszniejszy, czy może najbardziej odpowiadający wspólnemu dobru, z jakim się
            spotkałem. Choć trudny do zrealizowania, to dający w zamian nieporównywalną
            radość i spokój.
            Czy jego twórcy nie mieli pojęcia o zasadach rządzących światem? Myślę, że
            mieli, jednak nie wydaje mi się, żeby były one słuszniejsze od ewangelicznych.
            • klusujacy.hipopotam Re: Bóg nie istnieje... 16.08.07, 23:15
              > Po co? Uważam że system wartości przedstawiony w Nowym Testamencie

              Czyli że ten ze Starego Testamentu, który stoi w jawnej sprzeczności
              z Nowym, jest do du.py? Zgadzam się z tobą, bracie, od dłuższego
              czasu twierdzę, że taki Dekalog to mocno przereklamowany chłam, w
              dodatku plagiat, a nie żaden "fundament".

              > za najsłuszniejszy, czy może najbardziej odpowiadający wspólnemu
              > dobru, z jakim się spotkałem. Choć trudny do zrealizowania,

              Najbardziej odpowiadający wspólnemu dobru system, z jakim się
              spotkałem, to komunizm utopijny. Niestety - w praktyce realizowalny
              tylko przy założeniu, że wszyscy są dobrzy, piękni, uczciwi, nikt
              nie kradnie ani nie pożąda żony bliźniego swego. Czyli całkiem jak
              twoje chrześcijaństwo. Przy okazji, z jakimi innymi systemami
              wartości się spotkałeś?

              > Czy jego twórcy nie mieli pojęcia o zasadach rządzących światem?
              > Myślę, że mieli, jednak nie wydaje mi się, żeby były one
              > słuszniejsze od ewangelicznych.

              No brachu, muszę Cię zmartwić. Autorzy Ewangelii - jeśli traktować
              ich poważnie i dosłownie - mieli jeszcze mniejsze pojęcie o zasadach
              rządzących światem w sferze, nazwijmy to, socjologicznej, a w żadnej
              innej nic nowego przecież nie wnieśli. O ile wizja autorów Starego
              Testamentu, jakkolwiek dziś kompletnie anachroniczna, w tamtej epoce
              sprawdzała się jako narzędzie służące przetrwaniu oraz trzymaniu w
              ryzach i względnej higienie społeczności półdzikich koczowniczych
              pastuchów, o tyle dosłownie stosowanie nauczania Jezusa i jego
              pomagierów doprowadziłoby w krótkim czasie - i istocie tak się
              stało - do tego, że władzę nad garstką idealistów przejęła grupa
              cyników, którzy werbalnie wciąż głosząc tę naukę, lecz czynami
              całkowicie jej przecząc, zaczęli realizować własne cele. Uwierz mi,
              że altruizm w postaci nowotestamentowej dobrze wygląda na papierze,
              świat do przodu pcha jednak (zdrowy lub nie) egoizm jednostek,
              rozmnażanie żarcia prowadzi do głodu (tak! vide pomoc humanitarna
              dla Afryki, której nie chcą nawet co światlejsi Afrykanie) oraz do
              inflacji, zaś nadstawianie drugiego policzka to idiotyzm, który
              najczęściej znajduje finał - wybacz mój cynizm - w dole z wapnem.
          • krawiec6661 Re: Bóg nie istnieje... 16.08.07, 14:10
            Skąd wiesz, że ta książeczka jest godna pożałowania skoro nie czytałeś albo
            czytałeś jedynie jakiś nudny fragment. Jeśli jestes mądrym człowiekiem, to
            pewnie potrafisz sobie wybrać wartościowe fragmenty i się nad nimi chwilę
            zastanowić. Weź pod uwagę, że na postep cywilizacyjny składa się wiele rzeczy,
            także nasza moralność. Patrząc na twojego posta widać że coś Cię chyba w życiu
            boli, nie masz tez szacunku dla cudzych uczuć (dla wielu biblia jest naprawde
            ważna, tak jak np. dla ateisty matka czy ojciec).
            • klusujacy.hipopotam Re: Bóg nie istnieje... 16.08.07, 14:41
              > Skąd wiesz, że ta książeczka jest godna pożałowania

              Stąd, że w świetle współczesnej wiedzy Biblia od samego początku (opis stworzenia świata) łże, chociaż próbuje się temu dorabiać etykietkę alegorii. Jeśli już pierwszy rozdział rzekomo świętej księgi to bujda, to jak mam traktować dalszy jej ciąg poważnie? Wprowadza też moralność opartą na całym szeregu bezsensownych zakazów, dobrą może dla prymitywnych społeczności pasterskich, ale sprzedaje się ją jako coś uniwersalnego, choć w całości przestrzegać mogą jej tylko świry. Nawet taki Dekalog jest, jeśli nie bezwartościowy, to na pewno monstrualnie przereklamowany. Ale wiesz co, nie chce mi się o tym pisać...

              > pewnie potrafisz sobie wybrać wartościowe fragmenty i się nad
              > nimi chwilę zastanowić.

              Wartościowe fragmenty znajdziesz pewnie i w Mein Kampf, np. program likwidacji bezrobocia poprzez roboty publiczne. I co z tego?

              > Weź pod uwagę, że na postep cywilizacyjny składa się wiele rzeczy,
              > także nasza moralność.

              Kodeks moralny oraz całe mnóstwo innych rzeczy zawartych w Starym Testamencie jest po pierwsze ordynarnie rżnięty od sąsiednich ludów, stojących na znacznie wyższym poziomie rozwoju cywilizacyjnego, po drugie zupełnie nieadekwatny do dzisiejszych czasów. Moralność Nowego Testamentu to utopia. Na dodatek pierwszy przeczy drugiej. Natchniona księga my ass...

              > Patrząc na twojego posta widać że coś Cię chyba w życiu boli

              Nie boli, trolluję sobie.

              > nie masz tez szacunku dla cudzych uczuć (dla wielu biblia jest
              > naprawde ważna, tak jak np. dla ateisty matka czy ojciec).

              Nie mam, no i? Mam mieć szacunek dla uczuć wszystkich ludzi tylko dlatego, że jakaś książka, przedmiot, osoba są dla nich cenne? Bo ponieważ?
              • krawiec6661 Re: Bóg nie istnieje... 16.08.07, 14:48
                No dobra, jestem w stanie zrozumiec Twoja postawę życiową. Stary testament
                faktycznie jest masakryczny, znalazłem tam fragemnty mówiące o tym, że trzeba
                zabić swoja siostrę jeśli odsłoni źródło swojego krwawienia miesięcznego :-/ A
                co do ostatniego pytania: bo dlatego, że ponieważ :) Równie dobrze możesz
                zapytać: "Dlaczego mam nie ukraść skoro nikt nie widzi", albo "dlaczego mam
                ratowac topielca skoro sam mogę zginąc przy okazji". Na takie pytania niestety
                nie odpowiem, bo nie potrafię.
                • rafvonthorn Re: Bóg nie istnieje... 16.08.07, 16:09
                  Wyszukaj sobie w googlu, albo wikipedii postać Hegla, on rozwiązał
                  tę kwestię. Katolik ma czyste sumienie zaraz po spowiedzi, obojętnie
                  co uczynił. Tak właśnie tworzy się moralne bagno.
      • cortez_i_pizarro Re: Bóg nie istnieje... 15.08.07, 14:46
        poczekamyi zobaczymy jak bedziesz piszczal w godzine swojej
        smierci...
        • rafvonthorn Re: Bóg nie istnieje... 15.08.07, 18:02
          Ach, pewnie. Strach najlepszą motywacją. Jak u Stalina. Tchórzu.
      • kosmosiki Re: Bóg nie istnieje... 16.08.07, 02:00
        > Wreszcie dojrzałem do stwierdzenia, że taki byt jak "bóg" nie istnieje.

        Gó.. tam nie dojrzałeś. Wiara w nieistnienie boga (celowo z małej - nie chodzi
        mi o konkretnego) to taka sama wiara jak wiara w istnienie boga.

        I tyle. To znana od tysiącleci i zasadniczo banalnie prosta myśl filozoficzna.

        Pierwsza istota sprawcza/celowa - zakładając, że wszystko ma swój początek i
        koniec, wszystko co się dzieje dzieje się w wyniku jakiś poprzednich wydarzeń,
        tu rodzi się pytanie - co było pierwszą przyczyną wszystkich zdarzeń?

        Nie ważne co.

        Ale należy przede wszystkim myśleć (bo ponoć jesteś dlatego, że myślisz).

        Takie stwierdzenie jak Twoje generalnie jest właśnie świadectwem niedojrzałości.
        "Bóg" istnieje - jako myśl, cokolwiek - to nieważne, czy uważasz, że świat
        istnieje bo katolicki Bóg go stworzył, czy uważasz, że istnieje bo było wielkie
        *boom* - to nadal podpada to pod pewien rodzaj wiary... Etc.
        • rafvonthorn Re: Bóg nie istnieje... 16.08.07, 09:43
          A znasz pojęcie "agnostycyzm"?
          • krawiec6661 Re: Bóg nie istnieje... 16.08.07, 14:24
            Nie oszukujmy się, będąc agnostykiem będziesz w większości przypadków postępował
            tak jak Ci wygodniej albo tak aby wyjść na tym dobrze nie patrząc na inne
            czynniki. W wierze chodzi o to aby znaleźć motywacje do bycia dobrym, bo dobro
            często jest po prostu mało opłacalne dla jednostki, ale polepsza ogólnie
            kondycję społeczeństwa. Wierzymy więc że za dobroć spotka nas nagroda, albo że
            umożliwi to lepsze życie w nastepnym wcieleniu. Byc może tak jest. Obecne
            badania naukowe coraz częściej spotykają się z tym co do tej pory było tylko
            wiarą i vice versa, to co było kiedyś bogiem dziś jest jedynie nauką. Być może
            istnienie w nas niesmiertelnego pierwiastka zwanego duszą zostanie niebawem
            udowodnione przy okazji badań nad czasem albo wymiarami...
            • rafvonthorn Re: Bóg nie istnieje... 16.08.07, 16:14
              Bredzisz, człowieku. Motywacja do bycia "dobrym"? Dla jednych.
              instrument manpipulacji dla drugich. Dla jeszcze innych jedyna
              konstrukcja umysłowa, która pozwala zmierzyć się z rzeczywistością.
              Kolejni pod jej przykrywką załatwiają brudne interesy. Słowem, mów
              za siebie.
              Agnostycyzm polega na uczciwym przyznaniu, że kwestie tu poruszane
              są na tyle większe od człowieka, że tylko idiota może myśleć o ich
              zrozumieniu.
    • trad4ever Re: Kościół na kanapie 15.08.07, 08:23
      Ciekawe, że nie dotyczy to tradycji katolickiej, FSSP, FSSPX, Inst.
      Dobrego Pasterza. W tym ostatnim wzrost w ciągu roku o 100%.
    • vigon Kościół na kanapie 15.08.07, 08:24
      Wszystko, co pod przymusem, z czasem się przejada. Przejadł nam się
      dobrobyt komunistyczny, ulice imion "znamienitych" towarzyszy i
      bandziorów ze wschodu, to i jak długo mozna znosić fanaberie starych
      kawalerów w kieckach, co innego głoszących, co innego czyniących, a
      i nadmiar obiektów im JPII przywracają o zawrót głowy. Młodzi
      chłopcy też wolą karierę dzięki umysłowi i własnej pracy niż przez
      łóżko biskupa.
      • lumpior Re: Skonczyla sie anonimowosc waszych czynow 15.08.07, 08:37
        obyczajow,afer,juz tylko moher Wam sluzy."Maniery"RM Rydzyka daja
        efekty ..Rydzykowi.Jasna Gora tez opustoszeje,zostala toksycznie
        zarazona koalicja Trwam.Polityka i wiara KK - a moze rozwod ...
        Koscielny,medrcy,nawiedzency/biznesowi/.
        • goborrr Re: Skonczyla sie anonimowosc waszych czynow 15.08.07, 08:42
          wiesz dobrze, że KK nie uznaje rozwodów :) ... z nikim i niczym... szczególnie
          diengi tutaj wchodzą w grę...
    • aniakar niech biskupi nadal boją się T. Rydzyka 15.08.07, 08:33
    • bergman1 jestem stary a szlak mnie trafia czytając wiadomoś 15.08.07, 08:40
      ci z kraju i czasami sam tracę już wiarę.to przykre.
    • husyta Pobożne życzenia księdza Strzelczyka 15.08.07, 08:49
      ks. dr Grzegorz Strzelczyk wypowiada kilka pobożnych życzeń, które
      się mają nijak do rzeczywistości kościoła katolickiego w Polsce:

      Mógłby ksiądz scharakteryzować takiego znakomitego duszpasterza w
      Polsce 2007 roku?

      - Cóż, najlepiej byłoby zajrzeć do Ewangelii i przyjrzeć się
      Jezusowi. Bo to Jego postawy mamy odtwarzać. A więc z jednej strony
      intensywne zwrócenie ku Ojcu, z drugiej - współczujące pochylenie
      się nad człowiekiem i jego potrzebami połączone z
      bezkompromisowością wobec zła. I mówienie codziennym zrozumiałym
      językiem o Bogu, o życiu, o tym, jaką drogą iść, by być szczęśliwym,
      połączone jeszcze ze świadectwem przejrzystego życia. To powinno
      wystarczyć.
      ------------
      H: Księża katoliccy nie naśladują Jezusa gdyż są intensywnie
      skierowani nie na Ojca, ale na Maryję i pilnują, aby jej kult był
      promowany. A ich życie wcale nie jest pozytywnie przejrzyste, raczej
      jasno widać w nim dążenie do władzy nad ludźmi i żądzę dostatniego
      życia.
      -------------

      Wielu młodych ludzi utożsamia Kościół z tym obecnym w mediach -
      Kościołem ojca Rydzyka i biskupami, którzy milczą wobec jego
      antysemickich wypowiedzi. Mówią, że nie chcą mieć nic wspólnego z
      takim Kościołem, i odchodzą. Czy nie czas na radykalne decyzje?

      - Na radykalne najwyraźniej nie ma co liczyć. Pozostaje cierpliwie
      tłumaczyć, co jest dobre, a co złe. I mieć nadzieję, że oblicze
      Chrystusa pozostanie głównym wizerunkiem polskiego Kościoła.
      ----------

      H: Głównym wizerunkiem polskiego Kościoła pozostaje kult Marryji,
      kult JP2, dążący do deifikacji Rydzyk, egzaltowana obrzędowość i
      totalny brak znajomości Pisma Świętego.
      Kościół Katolicki jest daleki od modelu Kościoła Biblijnego, zarówno
      w treści wiary jak i praktyce życia.
    • piwi77 Duży odsetek alumnów to zawsze byli niewierzący, 15.08.07, 08:50
      którzy szli do seminariów w nadziei wygodnego urządzenia się w
      Kosciele. Ci ludzie, widząc jak Kościołowi spada, przestali już
      zapewne interesować sie seminarium jako wstępem do wygód i być może
      to ich absencja jest przyczyną wspomnianej luki w seminariach.
      • ml2403 Re: Duży odsetek alumnów to zawsze byli niewierzą 15.08.07, 12:01
        To jest oczywiste, aż trudno tego nie zauważyć, ale przedstawiciel
        KK przecież tego nie powie. Taki wysyp "powołań" był po stanie
        wojennym. Niektórzy pamietają, że dostawaliśmy wtedy ogromną pomoc
        zagraniczną adresowaną na KK. A oni przekazywali ją ludziom, ale
        napierw sami dobrze się pożywili. W tym czasie, gdy brakowało
        wszystkiego KK nie miał żadnych problemów zaopatrzeniowych włącznie
        z rodzinami księży. Nic dziwnego, że nagle "poczuło" powołanie tak
        dużo młodych ludzi. Obecnie nie ma takiej sytuacji więc i o
        powołania trudniej, a po praniu mózgów po śmierci JP2 będzie już
        tylko gorzej.
        • andrzej369 Re: Duży odsetek alumnów to zawsze byli niewierzą 15.08.07, 13:08
          KK nie zalezy na ludzkiej
          madrosci i "Bogu".
          KK zalezy na wladzy nad
          ludzkim UMYSLEM.

          Religie są przyczyna
          zniewolenia UMYSLU.
    • zbforjude Za to wyznawców GW przybywa ! 15.08.07, 08:53
      I powołań do służby w GW też. Wyświęca sama Helenke Chaber (vel
      Haber).
      • barbara444 Najwieksza kaplica w Pentagon tro Synagoga 15.08.07, 15:09
        Tak samo jak w GW.

        Modli sie tam Adas, Urban.

        Potem pisza artykuly.
        • zbforjude Re: Najwieksza kaplica w Pentagon tro Synagoga 15.08.07, 18:00
          Tam się modlą do mamony :-)))
          • rafvonthorn Re: Najwieksza kaplica w Pentagon tro Synagoga 15.08.07, 18:09
            No dla Was nadziei już żadnej nie ma...
    • jurek42 jeżeli prawdą jest, że do kapłaństwa powołuje Bóg, 15.08.07, 08:56
      to sprawa jest oczywista i nie robiłbym z tego problemu. Bóg wie co robi. Za
      dużo jest pasterzy a za mało owiec do strzyżenia.
    • piwosz8 seminaria nie są bezpieczne dla pedofili i spada 15.08.07, 09:03
      • hassprediger marioteizm zastąpił monoteizm;) upaństwowić... 15.08.07, 09:20
        kościół znieść celibat przywrócić wiarę w Swaroga
        i Swarożyca biblię oddać na przemiał;)
    • roled Re: Kościół na kanapie 15.08.07, 09:12
      i bardzo dobrze. im mniej rozpasanych klechów tym lepiej dla tego
      kraju!!
    • magdateclaw Seminaria to bezpłatne źródła chłopięcych ciał 15.08.07, 09:16
      dla księży pedofilów.

      Homoseksualizm w seminariach jest tajemnica poliszynela.

      Wabią czarni panowie chłopców, gó..e ze wsi, z biednych środowisk,
      z małych maisteczek by potem mieć ciała do seksu.

      Chesz skasowac tę wiadomość? Z jakiego powodu?

      Magda Teclaw,
      Nowy Jork
      • walpurg Re: Seminaria to bezpłatne źródła chłopięcych cia 15.08.07, 10:04
        TAK bo mylisz pojęcia!

        Pedofilia to współżycie z osobami ponizej 15 roku życia. Do
        seminarium zgłaszają się zaś osoby dorosłe, które mają co najmniej
        19 lat.
      • ka12332 Re: Seminaria to bezpłatne źródła chłopięcych cia 15.08.07, 10:43


        Niedawno Tomasz Terlikowski pisał: "Już teraz wymienia się przynajmniej trzy
        miasta, w których sytuacja ma być równie poważna, a może nawet poważniejsza niż
        w Płocku. Nieoficjalnie przyznaje się, że w jednej z ważniejszych metropolii w
        Polsce księża są typowani na parafie ze względu na swoją orientację, w innej
        diecezji zdecydowana większość pracowników kurii ma mieć nieukrywane preferencje
        homoseksualne".

        I proponował antidotum: "Nie ma powodów, by sprawdzone przez wieki sposoby
        radzenia sobie z pokusami (nawet jeśli są one tak nienowoczesne jak biczowanie,
        włosiennica czy lodowate prysznice) nie były nadal propagowane w seminariach".
        Bo, jak wynika z jego rozmów z klerykami i młodymi księżmi, "idealnym kandydatem
        do kapłaństwa pozostaje (...) ktoś, kto może posiadać skłonności homoseksualne.
        Bo chyba tylko taki mężczyzna nie odczuwa dojmującego pragnienia posiadania
        rodziny, które złożyć można w ofierze celibatu Bogu i Kościołowi. (...) Miękki
        głos, delikatne ruchy pozostają zbyt często najłatwiej rozpoznawalną częścią
        osobowości polskich księży" ("Szukając korzeni zła", "Rzeczpospolita" z 17-18
        marca br.).
        • zigzaur Celibat sprawił, że każdy ksiądz to: 15.08.07, 20:55
          onanista, albo
          homoseksualista, albo
          obłudnik mający na boku kochanki, albo
          impotent, albo
          schizofrenik, który zaparł się popędu seksualnego.

          Innej możliwości nie ma.

          Celibat to nic innego, jak zakaz zawierania związku małżeńskiego. Celibat nie
          zakazuje rozładowywania popędu płciowego.
      • cortez_i_pizarro Nie po raz pierwszy, Magdo Teclaw 15.08.07, 14:46
        dajesz dowody prostactwa i glupoty.

        Moze jekies statystyki, jakies analizy zanim palniesz kolejne
        glupoty?

        Rozumiem, ze na tej samej zasadzie koszary wojskowe to tez bastion
        pedalstwa?
        • piwosz8 ja ci dam dowody jeśli chcesz na pedalstwo kleru? 16.08.07, 07:46
        • piwosz8 prosze bardzo pogrąż sie lakturze 16.08.07, 07:52
          poland.indymedia.org/pl/2006/07/22237.shtml
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,55670,1632599.html
          www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=1730
          www.kruchta.fora.pl/z-zycia-seminariow-duchownych-t7-15.html
          forum.wm.pl/viewtopic.php?t=13104&highlight=&sid=4ff7e219a70e142d63689cac265036bf
          www.drakkart.com/eire/?cat=5
          itd itd itd itd ......................
    • magdateclaw Witaj, Jezu, Synu Maryi! 15.08.07, 09:31
      Witaj, Jezu, Synu Maryi,
      Tyś jest Bóg prawdziwy
      w świętej Hostii!

      :P
      • resu Tzn, że pora na posiłek po alchemicznej przemianie 15.08.07, 10:02
    • przemek25121970 Re: Kościół na kanapie 15.08.07, 09:32
      Kiedyś Kardynał Ratzinger powiedział, że przyszłością kościoła są małe
      wspólnoty, takie właśnie jak Neokatechumenat.
      I tak będzie.Będzie mniej chrześcijan ale lepszej jakości.Bo wcale nie potrzeba
      żeby ich było dużo...
      • billy.the.kid Re: Kościół na kanapie 15.08.07, 09:48
        dobre-KArTOfLE-lepszej jakości. walnij jeszcze coś śmiesznego.
        • przemek25121970 Re: Kościół na kanapie 16.08.07, 13:08
          Niewykluczone , że dzięki tym kartoflom jeszcze żyjesz....Ma się kto za Ciebie
          modlić.
    • kabu12 Kościół na kanapie 15.08.07, 09:52
      Młodzi pederaści , geje , lesbijki korzystają już z wolności i nie
      muszą ukrywać się w klasztorach i kościołach . Zamiast mają do
      wyboru np:LPR ; ZCHN itp.
    • slavik222 Kościół na kanapie? Wasza radość przedwczesna :) 15.08.07, 09:57
      Złodzieje, utracjusze, własciciele agencji towarzyskich, wydawnictw
      porno i ci wszyscy, którym Kościól przeszkadza- NIE CIESZCIE SIE
      Wasza radość jest przedwczesna....
      • zigzaur Re: Kościół na kanapie? Wasza radość przedwczesna 15.08.07, 20:59
        Akurat wspomnianym przez ciebie osobom kler rzymsko-katolicki wcale nie
        przeszkadza. Wręcz przeciwnie. To cenna grupa klientów. Mają pieniądze, mają
        wolny czas, mają wymagania.
    • ala.l Kościół na kanapie 15.08.07, 10:00
      i bardzo dobrze..
      nie kazdy lubi "od tylu"
      • mysleze Mniej gejow w sutannach? 15.08.07, 10:12
        No to bylo raczej do przewidzenia od kiedy Watykan stwierdzil ze
        bycie ksiedzem nie jest sciezka kariery dla homoseksualnych gosci.No
        i dla tego nastipl w Polsce taki "kryzys powolan".Wielu gejow
        wybieralo seminaria zeby uniknac podejrzen czy pytan, szczegolnie z
        malych miejscowosci gdzie telerancja jest dalej niska.
    • resu W Rydzyk decyduje, kto jest żydkiem, a kto nie :) 15.08.07, 10:04
      Tragedią człowieku jest twój światopogląd. A do zupy plują ci
      czarownice i żydki?
      • cortez_i_pizarro Michnik decyduje kto jest antysemita a kto nie 15.08.07, 14:53
        Moze nie?
    • rakieter Tak się mocno pomodlili.. 15.08.07, 10:09
      że aż odnaleźli "prawdę".
    • camel_3d wiecej psychologo znajdzie prace:))) 15.08.07, 10:12
      jakis czas temu widzialem fajny program. CHodzilo o to, ze w krajach w ktorych
      religia przestala byc forma "zycia" ludzie znacznie czesciej czuja sie samotni,
      opuszczeni. W tych krajach tez znacznie wzrosta liczna psychologow i
      psychoanalitykow.

      :)))

      nic w naturze nei ginie:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka