dar61
17.08.07, 07:49
Bez mitów i bajania.
Mówmy prawdę:
- zastąpienie słów "inwestorzy", czy "klienci"
terminem "gracze" a nawet "spekulanci" daje prawdziwy
obraz tego hmm... rynku finansowego.
Ryzykujesz - tracisz lub zyskujesz. W zależności od
naiwności czy wyczucia tego hmm... rynku.
Lub inaczej:
-ktoś musi stracić aby mógł zyskać ktoś inny.
Dzisiejszy internetowy etap rozwoju giełd daje trochę
mylny obraz. Cichy "delegat" giełdowego GRACZA siedzi
spokojnie przed monitorem, szuka wycenionych
hmm... "instrumentów" finansowych i spełniając lepiej
czy gorzej życzenia "klienta" stara sie NIE TRACĄC
pieniędzy kupić lub sprzedać "walory" rynku
finansowego tak, aby NIE STRACIĆ swych zasobów.
Niegdysiejszy etap giełd - z rozkrzyczanymi,
rozgorączkowanymi ludźmi z pękiem zleceń w dłoni
tajemniczo komunikującymi się z innymi - TO ESENCJA
tego RYZYKOWNEGO sposobu przepływu walorów
pieniężnych.
Firmy przecenione przez giełdowych GRACZY nigdy nie
przyznają sie do swej przeszacowanej wartości. Biorą
forsę i tyle. Te tzw. przeceny wartości W DÓŁ zawsze
zaskoczą NAIWNYCH...
.
Najbardzej w tym wszystkim szkoda mi NAIWNYCH
emerytów, kiedy przekonuja się o prawdziwych dziejach
swej krwawicy oddawanej funduszom spekulującym na
giełdzie...
Towar/walor finansowy tyle kosztuje, ile ZGODZIMY się
zań zapłacić.
A słowo "walor" mówi o pewnej wartości obiektu tak
nazwanego.
Ot - naiwnych nie sieją - sami wyrastają jak po
deszczu...