ar.co
17.09.07, 15:02
Ludzie, to jest chore, nie wiem tylko, czy bardziej chorzy są
rodzice, czy dyrektorzy tych szkół (przedszkoli). Chyba jednak
rodzice - dyrektorzy po prostu reagują na popyt.
Skończyłem państwowe przedszkole, państwową podstawówkę (trzydzieści
kilka osób w klasie), państwowe liceum (trzydzieści kilka osób w
klasie), nigdy nie brałem płatnych korepetycji ani nie dawałem
łapówek nauczycielom - a mimo to na studia (UJ) dostałem się bez
egzaminu (dzięki olimpiadzie - możliwość wyboru dowolnego kierunku
humanistycznego na dowolnej wyższej uczelni), od II roku studiów
miałem najwyższe stypendium naukowe (nigdy poniżej pierwszej trójki
na roku), w terminie obroniłem pracę magisterską, dostałem się na
studia doktoranckie (ze stypendium) i obroniłem doktorat. Pracuję
naukowo, wydałem trzy książki i parędziesiąt artykułów. I nigdy nie
uważałem się za prześladowanego przez los tylko z tego powodu, że
przez całe życie (jak na razie - 33 lata) miałem kontakt wyłącznie
ze szkolnictwem państwowym!
A tak na marginesie - to gdzież ten nasz słynny niż demograficzny,
skoro w płatnych przedszkolach i szkołach jest wielokrotnie mniej
miejsc niż chętnych?