rydzyk_fizyk
01.10.07, 11:24
Rok 2012
Armia odrodzonego imperium rosyjskiego podbiła już prawie całą
Europę. Ostatnie niedobitki NATO rozpaczliwie bronią się na Skale
Gibraltarskiej.
Generalissimus Putin podchodzi do ogromnej mapy kontynentu i z dumą
spogląda na swoje zdobycze.
- Wszystko moje! - mruczy z zadowoleniem. Nagle jego uwagę przykuwa
niewielka
żółta plamka w Przywiślańskim Kraju. Zadowolenie generalissimusa w
mgnieniu
oka zmienia się we wściekłość.
- Co to jest! - cedzi ze złości poczerwieniały Putin.
Cały sztab generalny zamarł strwożony w bezruchu. Nikt nie ośmielił
się przerwać tej złowieszczej ciszy.
- Co to q....wa jest! - wrzasnął Putin.
Na te słowa wystapił głównodowodzący marszałek i bijąc
wiernopoddańcze pokłony z duszą na ramieniu odpowiedział:
- Wybaczcie wasza dostojność, to ci Wietnamczycy ciągle nie dają się
przepędzić z warszawskiego Stadionu.