lubat
25.10.07, 09:27
W tekście zebrało się kilka problemów, które mnie drażnią i z którymi nijak
się nie mogę zgodzić.
- Ciągła chęć rozszerzania Unii jest nieporozumieniem. Tam gdzie wszyscy
należą, nie należy nikt. W końcu nie mamy przecież żadnych "plusów dodatnich"
z powodu bycia Ziemianami.
- Ciągłe nasze występowanie w roli adwokata Ukrainy jako żywo kojarzy mi się z
Odsieczą Wiedeńską z 1683 (kompletna porażka polityczna)
"Niemcy widzą rolę Polski jako rozsądnego adwokata, który będzie lobował na
rzecz Kijowa,.."
Myślałem, że rola Polski jako "pomostu" czy "adwokata" między Wschodem a UE
została już tak ośmieszona, że nikt tego frazesu nie użyje. Ale Niemcy albo
tego nie wiedzą, albo są tak grzeczni, że nie mówią garbatemu, iż jest garbaty.
Nie wspomnę już o problemie z Rosją. Unia in gremio jest życzliwa wobec Rosji,
nawet jeśli ta życzliwość jest wykalkulowana. Ale nie z nami te numery. Nawet
jeśli ekipa Tuska ma szczere chęci, to zostanie szybko sprowadzona na ziemię
przez "prawdziwych Polaków".