dzidka17
20.11.07, 21:58
ostatnio wiadomosci o chorych,umierajacych na sepse sa nagminne. w
ubieglym roku moja siostrzenica urodzila dziecko w angielskim
szpitalu-tam zostala zarazona sepsa.miala temp.ponad 40'c i nie bylo
zadnej poprawy po zastosowaniu antybiotykow.nowonarodzone dziecko
bylo pod opieka ciezko chorej(umierajacej)matki.tylko trzezwosc
umyslu i determinacja mojej siostry uratowaly jej zycie.siostra
miala przy sobie olejek pichtowy i mimo zakazu stosowania u kobiet
ciezarnych i karmiacych,siostra podala go swojej corce i dzieki temu
zyje i cieszy sie zdrowiem.miesiac po tym zdarzeniu w angielskiej
prasie i tv podano komunikat,ze w tym szpitalu zmarlo na sepse w tym
czasie 12 osob.