Dodaj do ulubionych

Prezydent, Dudek i Gródek

05.12.07, 16:08
szczegolnie ostatnio bardzo czesto podnoszona kwestia jest kwestia stylu -
poddam sie trendowi i nad sylem sie pochyle.
istotnie, wyglada na to, ze jaroslaw kaczynski postawil na totalna krytyke,
zamiast na role konstruktywnej opozycji. owszem, taka postawa nie jest dobra
dla polski - jak rowniez zapewne dla pisu. jest tylko male 'ale': czy istnieje
w polsce jakakolwiek tradycja kontruktywnej opozycji? nalezy dostrzec kilka
momentow wspolnego dzialania, glownie na forum europejskim - ale platforma tak
samo wolala krytykowac z zasady, niz podjac wysilek rzeczowej krytyki czy
pracy organicznej. nie gubmy wiec proporcji - wsrod polskich politykierow
_wszystkich_ barw dominuje przekonanie o skutecznosci wlasnie takiej
dzialalnosci opozycyjnej i krytyka akurat teraz wlasnie pis za ta globalna
tendencje jest nie fair.
jesli chodzi o stosunki pomiedzy rzadem a prezydentem: wyglada na to, ze sie
zgadzamy co do tresci, acz roznica w formie jest drastyczna. p. kuczynski w
nawiasach tylko nadmienil, jakie niedociagniecia popelnil rzad tuska w
stosunkach z prezydentem, ktore nie sprzyjaja powstaniu spojnej polskiej
polityki zagranicznej. bezlitosnie natomiast opisal zamiary, checi i plany
palacu prezydenckiego. problem w tym, ze o ile w przypadku p. kaczynskiego
mamy tu praktycznie same domysly, dzialania lub ich zaniechanie ze strony
rzadu sa faktami - i tym bardziej mnie ta dyspoporcja oceny razi. mam tu
wrazenie, ze wiecej widac dobrej woli ze strony prezydenta niz premiera.
jest jeszcze jeden aspekt ukladu tusk-kaczynski w polityce zagranicznej:
pracujac dla polskiej racji stanu mogliby naprawde sporo zdzialac. wezmy
chocby wizyte w brukseli: p. tusk jawil sie jako prawdziwy euroentuzjasta,
ktorego chec podpisania karty praw podstawowych blokuje grozba veta
prezydenckiego. uzgadniajac stanowisko i dzialajac zgodnie, mozna uzywac tego
argumentu wzajemnego szachowania sie z sukcesem czesto - z korzyscia dla
polski i bez szkody dla wizerunku.
Obserwuj wątek
    • sam16 Re: Prezydent, Dudek i Gródek-do pjpb 05.12.07, 18:04
      Fakty,ktore znamy dotycza obydwu stron a nie jak sugerujesz;takty dotyczace
      dzialan rzadu i domyslami to co zamierza oboz prezydencki.
      36 sekund na wreczenie nominacji Tuskowi jest faktem.
      Mianowanie Fotygi na szefa kancelarii prezydenta nie jest domyslem.
      Wypowiedzi prezydenta na temat Sikorskiego czy Ciwakalskiego tez sa faktem.
      Ponad to niezaprzeczalnym faktem jest ze PO wygrala wybory i tworzy rzad,ktory
      bedzie realizowal wizje PO a nie PiSu jak tego chcialby prezydent Jaroslaw
      Kaczynski glowny sterowniczy nominalnym prezydentem.
      Na koniec chcialbym sie dowiedziec czy w imie dobrych stosunkow z palecem
      prezydenckim Tusk ma zrezygnowac ze swoich planow politycznych i robic to czego
      spodziewa sie prezydent?
      • aktywna.piana Re: Prezydent, Dudek i Gródek-do pjpb 05.12.07, 18:58
        Zgadzam się z Kuczyńskim co do diagnozy: J. Kaczyński steruje całym
        konglomeratem PiS, wliczając w to także jego brata. Celem
        J.Kaczyńskiego jest nieustanna, bezpardonowa wojna z PO. Motywacji
        dostarczają mu jego niskie żądze: pierwotna żądza władzy oraz
        wtórna, spowodowana wyborczym upokorzeniem żądza zemsty. To wszystko
        prawda, jednak taktyka, którą autor zaleca Tuskowi jest według mnie
        szkodliwa i nieskuteczna. Uważam, że w kwestii stosunków z okopem
        prezydenckim PO musi przede wszystkim bronić Konstytucji. Skoro
        Konstytucja mówi o służebnej roli prezydenta, to trzeba tę rolę
        egzekwować z całą stanowczością. Na dłuższą metę, wszelkie
        kurtuazyjne gesty czy spotkania poświęcone niby to informowaniu
        prezydenta odnośnie zamierzeń rządu (tak, jakby on rzeczywiście był
        zainteresowany!) mogą się tylko przyczynić do powstania wrażenia,
        jakoby prezydent znaczył coś więcej, niż w istocie znaczy. Nie tędy
        droga. Od samego początku musi być absolutnie jasne, że prezydent
        pełni wyłącznie funkcje określone w Konstytucji i żadne dodatkowe
        prerogatywy mu się nie należą. Ujadanie PiSowskich kundli nie
        powinno nikogo wystraszyć, gdyż są to pieski całkowicie bezzębne, w
        dodatku wiele z nich będzie już niedługo wydanych w ręce rakarza.
        • abba15 [...] 05.12.07, 20:32
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • pjpb Re: Prezydent, Dudek i Gródek-do pjpb 06.12.07, 08:19
        pozwole sobie zapytac: czy p. tusk wycofal kandydatury pp. sikorskiego i
        cwiakalskiego wobec zastrzezen pisu i prezydenta? nie - obie stron uznaly swa
        autonomie w obszarze doboru wspolpracownikow i skrzetnie ignoruja ta autonomie u
        drugiej strony.
        z realizowaniem wizje po czy pisu w polityce zagranicznej... obie partie maja
        podobna wizje stosunkow (nacisk na polskie interesy w ue, strategiczny sojusz z
        usa) - choc wizja sposobu ich realizacji jest inna. to powinno owocowac dosc
        komfortowa sytuacje rozmowy o akcentach bez koniecznosci konfrontacji kierunkow.
        i owszem - zgodnie z konstytucja to rzad ponosi glowny ciezar odpowiedzialnosci
        za polityke zagraniczna. niemniej prezydent jest wspolodpowiedzialny - i sadze,
        ze warto jednak podjac wysilek uszanowania prerogatyw prezydenckich i proby
        przekonania do swych racji - w szczegolnosci aby nie dopuszczac do sytuacji,
        gdzie na napieciach na linii rzad prezydent w polityce zagranicznej moglyby grac
        zewnetrzne osrodki.
        • sam16 Re: Prezydent, Dudek i Gródek-do pjpb 06.12.07, 16:18
          Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz,ze obie partie maja podobna wizje
          polityki zagranicznej.
          PiS nie mial wizji tylko mial "widzimisie" polegajace na wytwarzaniu
          niezrozumialej i nienormalnej atmosfery wokol Polski.
          Dopiero wizyta Tuska w Brukseli pokazala jak wszyscy odetchneli z ulga bo Tusk
          zachowuje sie normalnie bez eurofobii jaka manifestowal Kaczynski.Taka postawa
          niestety zaowocowala izolacja Polski na arenie miedzynarodowej.Takie sa oceny
          wiekszosci Polakow(potwierdzily to wybory) jak i mediow zagranicznych.

          Jesli mowa o konfrontacji to prezydent a raczej jego brat (bo przeciez wszycy
          wiemy kto pociaga sznurki rezydenta) daje niepotrzebne sygnaly konfrontacji na
          lini rzad prezydent.
          Skoro istnieja roznice w sposobie sprawowania polityki zagranicznej to powinny
          one byc rozwiazywane nie przez media ale w zaciszu gabinetow ministerialnych.
          Palac prezydencki jednak wybral dyskuje poprzez media co bardzo szkodzi
          wizerunkowi Polski.

          Ciekawy jestm jak tlumaczy sie z polskiego na nasze "prerogatywy prezydenckie"
          Wydaje mi sie ze jest to tylko mozliwosc opiniowania prze prezydenta poczynan
          rzadu bez mocy wiarzacej.
          Prezydent jako glowa panswa ma funkcje raczej reprezentacyjne i to dotyczy
          zarowno wojska jak i polityki zagranicznej.
          Mieszkam w Kanadzie w ktorej taka funkcje pelni krolowa angielska ale zapytaj
          sie czy ktos uzgadnia z nia szczegoly decyzji w waznych sprawach.
          Prezydent w Polsce ma pewnie wieksze prerogatywy ale to nie zmienia sytuacji,ze
          premier podejmuje decyzje a prezydent moze najwyzej wyrazic weto,ktore jak
          wiadomo nie jest wiazace bez popracia parlamentu.
          Prezydent nie ma poparcia w parlamecie (wylaczajac PiS)jak rowniez nie ma
          poparcia w narodzie oprocz tych ktorzy glosowali na PiS.
          W tej sytucji jest zwyklym figurantem i wykonawca woli swojego brata a w zwiazku
          z tym nie ma zadnej mocy przebicia w forsowaniu swoich(swojego brata) wizji.
          Gdyby "konglomerat prezydenta" potrafil to zrozumiec siedzial by cicho
          konsumowal te ponad setke milionow jakie dostal w budzecie i czekal do konca
          kadencji,ktora bedzie rowniez albo przede wszystkim absolutnym koncem
          J,Kaczynskiego i ery kaczynskich wogole.
          • pjpb Re: Prezydent, Dudek i Gródek-do pjpb 07.12.07, 10:02
            sa dwie glowne roznice pomiedzy pis i po: 1 pis silniej akcentuje kierunek
            transatlantycki, platforma europejski. obie partie jednak zgadzaja sie z tym, ze
            sa to kierunki w polskiej polityce wzajemnie sie uzupelniajace 2 styl uprawiania
            polityki. p. j. kaczynski mial tendencje przenoszenia lokalnych sporow
            partyjnych na grunt miedzynarodowy, przez co zapracowal sobie na fatalna prase -
            w czym zreszta wydajnie pomogli mu polscy polityczni przeciwnicy, skrzetnie
            robiac z niego wampira w mediach europejskich. prezydent kaczynski, co bym tu
            docenil, byl tu znacznie bardziej umiarkowany, ale dostawal zawsze rykoszetem
            jako brat blizniak.
            w jednym punkcie sie calkowicie zgadzamy: dla polskiej polityki zagranicznej
            byloby najlepiej, aby roznice w strategii w polityce zagranicznej nie byly
            przedmiotem wojny medialnej, ale aby oba osrodki w miare mozliwosci zgodnie
            prowadzily polska polityke zagraniczna. nie porownywalbym natomiast roli
            polskiego prezedenta do krolowej brytyjskiej - to jest ulomnosc polskiego
            ustroju, ze wladza wykonawcza jest rozbita pomiedzy dwa osrodki, co systemowo
            generuje tarcia. i nie dlatego praktcznie kazdy liczacy sie polski polityk marzy
            o stolku prezydanta, ze mozna rzadzic kilkudziesiecioma milionami rocznie i
            szczerzyc zeby w imieniu rzeczpospolitej polskiej. prerogatywy prezydenckie sa
            opisane w konstytucji: w szczegolnosci wrecza nominacje i odwolania rzadowi,
            mianuje generalow , jest wspolodpowiedzialny za polityke zagraniczna, ma
            inicjatyty ustawodawcze, podpisuje lub wetuje ustawy przedlozone przez
            parlament. to sa konstytucyjne uprawnienia i zakres odpowiedzialnosci - i nie do
            konca rozumiem, jak to przetlumaczyc z polskiego na nasze.
            z mandatem demokratycznym - to nie jest dobrze prawnie czy instytucjonalnie
            zdefiniowane, wiec rozmowa jest o niczym. w wiekszosci demokracji przyjmuje sie
            jednak, ze najsilniejszy mandat demokratyczny w czasie _calej_ kadencji [o ile
            nie naduzyl bezprawnie stanowiska] maja stanowiska obieralne w wyborach
            powszechnych - w mysl tej zasady to prezydent ma silniejszy mandat demokratyczny
            niz premier, jesli juz uprzemy sie do mandatu demokratycznego odwolywac :-P
            • waldemar_batura Re: Prezydent, Dudek i Gródek-do pjpb 07.12.07, 14:31
              pjpb napisał:

              > sa dwie glowne roznice pomiedzy pis i po: 1 pis silniej akcentuje
              kierunek
              > transatlantycki,


              Jeśli chciałeś powiedzieć, jak było w rzeczywistości: że pisuary
              płaszczyły się służalczo przed USA, jednocześnie uważając UE za
              maszynkę do wyciągania pieniędzy, którą można dowolnie wyzywać i jej
              szkodzić, bo nam się i tak należy - to popracuj nad czytelniejszym
              formułowaniem myśli (co widać, że przydałoby się Tobie też na
              podstawie innych fragmentów Twoich wypowiedzi).


              platforma europejski. obie partie jednak zgadzaja sie z tym, z
              > e
              > sa to kierunki w polskiej polityce wzajemnie sie uzupelniajace

              W przeciwieństwie do pozostałych ważnych partii, tak? Znowu bzdury.

              2 styl uprawiani
              > a
              > polityki. p. j. kaczynski mial tendencje przenoszenia lokalnych
              sporow
              > partyjnych na grunt miedzynarodowy, przez co zapracowal sobie na
              fatalna prase
              > -
              > w czym zreszta wydajnie pomogli mu polscy polityczni przeciwnicy,
              skrzetnie
              > robiac z niego wampira w mediach europejskich.

              Biedaczek! A tak naprawdę nie miał nic wspólnego ze swoją straszną
              gębą, przyprawioną mu przez te okropne media i jeszcze gorszych
              przeciwników!

              prezydent kaczynski, co bym tu
              > docenil, byl tu znacznie bardziej umiarkowany,

              Nie, niewiele bardziej; szczególnie że w praktyce podporządkowany
              jest psychicznie Jarusiowi.

              ale dostawal zawsze rykoszetem
              > jako brat blizniak.
              > w jednym punkcie sie calkowicie zgadzamy: dla polskiej polityki
              zagranicznej
              > byloby najlepiej, aby roznice w strategii w polityce zagranicznej
              nie byly
              > przedmiotem wojny medialnej, ale aby oba osrodki w miare
              mozliwosci zgodnie
              > prowadzily polska polityke zagraniczna.

              To niech prezydent współpracuje w tej sprawie z rządem, jak powinien
              robić na podstawie konstytucji.

              nie porownywalbym natomiast roli
              > polskiego prezedenta do krolowej brytyjskiej - to jest ulomnosc
              polskiego
              > ustroju, ze wladza wykonawcza jest rozbita pomiedzy dwa osrodki,
              co systemowo
              > generuje tarcia. i nie dlatego praktcznie kazdy liczacy sie polski
              polityk marz
              > y
              > o stolku prezydanta, ze mozna rzadzic kilkudziesiecioma milionami
              rocznie i
              > szczerzyc zeby w imieniu rzeczpospolitej polskiej. prerogatywy
              prezydenckie sa
              > opisane w konstytucji: w szczegolnosci wrecza nominacje i
              odwolania rzadowi,
              > mianuje generalow ,

              Takie rzeczy akurat to robi każda głowa państwa, Einsteinie, nawet w
              rodzaju królowej, o której wspominasz.

              jest wspolodpowiedzialny za polityke zagraniczna, ma
              > inicjatyty ustawodawcze, podpisuje lub wetuje ustawy przedlozone
              przez
              > parlament. to sa konstytucyjne uprawnienia i zakres
              odpowiedzialnosci - i nie d
              > o
              > konca rozumiem, jak to przetlumaczyc z polskiego na nasze.

              Interesujące sformułowanie. Z ciekawości: a w jakim "naszym" języku
              ta wypowiedź brzmiałaby bardziej sensownie?

              > z mandatem demokratycznym - to nie jest dobrze prawnie czy
              instytucjonalnie
              > zdefiniowane, wiec rozmowa jest o niczym. w wiekszosci demokracji
              przyjmuje sie
              > jednak, ze najsilniejszy mandat demokratyczny w czasie _calej_
              kadencji [o ile
              > nie naduzyl bezprawnie stanowiska] maja stanowiska obieralne w
              wyborach
              > powszechnych - w mysl tej zasady to prezydent ma silniejszy mandat
              demokratyczn
              > y
              > niz premier, jesli juz uprzemy sie do mandatu demokratycznego
              odwolywac :-P

              Tak strasznych bzdur już nawet komentować się nie chce: o jakich to
              krajach i jakiej zmyślonej zasadzie Waść bredzisz? Bo w większości
              demokracji, jak i w Polsce, mocniejszą pozycję ma premier, co
              wszyscy wiedzą, bo wynika to z litery prawa, a nie jakichś tam
              Twoich bzdurnych "zasad". Ale nawet trzymając się tego dziwacznego
              rozumowania: jeszcze nie zauważyłeś, że premiera i rząd wyłania
              parlament, pochodzący jak najbardziej z wyborów powszechnych?


              A artykuł bardzo trafny: można tylko mieć nadzieję, że Tusk,
              wracający po krótkim okresie wyborczej mobilizacji do swej
              prawdziwej osobowości tchórza i mięczaka, ustępującego gdy tylko
              któryś Kaczyński głośniej huknie, nie zmarnuje do końca zaufania
              pokładanego w nim przez wyborców i rozliczy kaczyzm na przynajmniej
              elementarnym poziomie.
            • sam16 Re: Prezydent, Dudek i Gródek-do pjpb 08.12.07, 17:06
              Prezydent ma taki mandat demokratyczny jaki wynika z sondazy czyli w wypadku
              Kaczynskiego jest to mandat bardzo niski nominalnie i o wiele nizszy od notowan
              premiera i calego rzadu.
              Pozycja prezydenta jako rzeczywistej sily politycznej jest bardzo
              ograniczona.Nie stawiam znaku rownosci miedzy pozycja Kaczynskiego i Elzbiety II
              jednak nie wnikajac w szczegoly ich pozycja nie jest wiazaca ani w Polsce ani w
              Kanadzie.
              W ostatecznym rozrachunku licza sie decyzje rzadu,parlamentu i samego
              premiera,ktory mimo pozorow jest wazniejszy w podejmowaniu decyzji.

              Na zakoczenie chcialbym jeszcze podreslic ze Kaczynski jako prezydent nie
              reprezentuje Polakow.On nie reprezentuje nawet tej czesci ktora glosowala na
              PiS.On reprezentuje tylko czesc pisowskiego elektoratu i
              i wykonuje polecenia swojego brata.
              To jest niestety zalosne.
              • pjpb Re: Prezydent, Dudek i Gródek-do pjpb 10.12.07, 14:18
                jak juz napomknalem - mandat demokratyczny nie jest zinstytucjonowany, wiec
                mozemy sie co najwyzej przerzucac opiniami, co specjalnie produktywne nie jest.
                z waznoscia... zakres kompetencji premiera i prezydenta jest (bardziej lub mniej
                precyzyjnie) okreslony przez konstytucje i poza prezydenckim vetem moc decyzyjna
                lezy w dziedzinie kompetencji rzadu.
                jesli chodzi o to, kto kogo reprezentuje... to jest urok demokracji, ze ktos
                przegrywa a ktos inny wygrywa; statystycznie czesciej wygrywa nasz kandydat ale
                my nie musimy byc statystyczni. p. kaczynski jest prezydentem rp i reprezentuje
                za granica panstwo polskie i jego obywateli - ktorzy co najwyzej moga byc
                rozczarowani sposobem ich reprezentacji. warto przypomniec reakcje demokratow,
                gdy przyjechal p. chavez i zaczal, jak to on, wylewac zolc na p. busha.
                gospodarze prezydenta nie milowali, ale wenezuelczyka wyprosili; uzasadniajac
                to, ze choc jako obywatele i wyborcy maja prawo do oceny i krytyki p. busha, o
                tyle jako zwyciezca powszechnych wyborow reprezentuje na zewnatrz amerykanow - i
                nieakcepowalne jest aby przywodca obcego panstwa przyjezdzal pouczac amerykanow,
                kogo moga a kogo nie moga wybierac
                • sam16 Re: Prezydent, Dudek i Gródek-do pjpb 10.12.07, 17:31
                  Wydaje mi sie,ze uciekasz od meritum sprawy.
                  Pozostanmy na polskim podworku.

                  Nie mozna Kaczynskiemu odebrac prezydentury bo objal to stanowisko po
                  wyborach.Niemniej jednak sondaze pokazuja ze Polacy teraz zrozumieli ze dokonali
                  zlego wyboru.
                  Teraz to nie od wyborcow zalezy jak jestesmy reprezentowalni na zewnatrz ale od
                  samego prezydenta.Ten jednak sluchajac swojego brata jakby na zlosc wyborcom
                  nie chce reprezentowac narodu tylko woli byc przedstaicielem PiSowskiej polityki
                  zagranicznej.
                  Mianowanie Fotygi na szefa kancelarii jest tego dowodem.

                  Piszesz ze kompetencje prezydenta sa dokladnie okreslone w konstytucji ale o ile
                  wiem (nie mam przy sobie konstytucji)to te kompetencje wyrazaja sie raczej w
                  blizej nieokreslonych funkcjach reprezettacyjnych a nie decyzyjnych.
                  Mianowanie i dowolywanie ambasadorow odbywa sie przeciez na wniosek
                  rzadu.Podpisywanie nominacji generalskich czy profesorskich tez jest wynikiem
                  wynikiem innych cial decyzyjneych a podpis prezydenta to tylko formalnosc.
                  Szkoda ze mamy takiego prezydenta jak mamy.
                  Gdyby byl troche wiecej rozgarniety to probowalby chociaz w malym stopniu
                  wypelniac swoja role tak jak chce tego wiekszosc obywateli.
                  Do tego jednak trzeba byc inteligentnym.
                  Prezydent Kaczynski moim zdaniem nie ma nic do powiedzenia.
                  Z jego wywiadow i przemowien nic nie wynika.Jest to taka mowa trawa i to jeszcze
                  w zlym guscie,przerywana stekaniem,mlaskaniem.Jego zargon w zaden sposob nie
                  pasuje do wypowiedzi przedstawiciela inteligencji i w dodatku wykladowcy
                  uniwersyteckiego.
                  Poza tym jak dowiodly tego liczne przykaldy jego znajomosc prawa pozostawia
                  wiele do zyczenia.(Patrz ustawy i poprawki do ustaw,ktore nie przechodzily przez
                  glosowanie swjmowe bo w wiekszosci byly bledy prawne)
                  Moje frustracje nie wynikaja z niecheci do prezydenta.Proces jest raczej
                  odwrotny.Wystapienia prezydenta,dzialalnosc jego najblizszego otoczenia jest tak
                  odlegle od tego czego oczekuje wiekszosc Polakow,ze trudno zaakceptowac te
                  rzeczywistosc.
                  • pjpb Re: Prezydent, Dudek i Gródek-do pjpb 11.12.07, 08:41
                    nie przesadzalbym ze 'zrozumieniem, ze dokonali zlego wyboru'. pogdybajmy: rzad
                    p. tuska zaczyna realiowac program, spada poparcie dla niego i za dwa lata to
                    notowania prezydenta sa o kilka procent wyzsze. czy to bedzie oznaczalo, ze po
                    kilku latach zwatpienia polacy odzyskali przekonanie o wlasciwym wyborze? czy
                    moze raczej nalezy zauwazyc nieodlaczny element uprawiania polityki: przez
                    uprawianie wyrazistej polityki na stanowisku polaczonym z pewna
                    odpowiedzialnoscia, polityk 'sie zgrywa'. jest to efekt szczegolnie silny w
                    polsce, gdzie popularne jest wciaz przekonanie, ze dobrym politykiem jest taki,
                    ktory sie do wszystkich usmiecha, wszyscy do niego, a on jesli juz podejmuje
                    jakies decyzje, to tylko te zgodne z oczekiwaniami wiekszosci... niestety, jest
                    to polityka trwania - na ktora polska po prostu pozwolic sobie nie moze.
                    modernizacja gospodarki jest zwiazana ze zwiekszona konkurencyjnoscia i
                    mniejszym bezpieczenstwem jednostki - i zadna z koniecznych zmian nie uzyska
                    poparcia spolecznego: prywatyzacja i restrukturyzacja przemyslu ciezkiego,
                    reformy w sluzbie zdrowia, urynkowienie rynku weryfikacja swiadczen socjalnych
                    itp itd. poparcie spoleczne mozna uzyskac jedynie dla oblizenia podatkow z
                    jednoczesnym wzrostem wszystkich swiadczen - a najlepiej z ustawowa gwarancja
                    zatrudnienia z 3000pln brutto. stad tez na calym swiecie wiadomo, ze jesli
                    reformy w ocenie ekspertow sa konieczne acz spolecznie niepopularne,
                    perspektywicznie myslacy polityk nie unika ich zaslaniajac sie brakiem poparcia
                    spolecznego - tylko przeprowadza je na poczatku kadencji, aby wyborcy zdazyli i
                    wybaczyc i poczuc efekty reformy.
                    ze zlym prawem - niestety jest to uwaga bardziej ogolna. prawo jest stanowione
                    niechlujnie, nikt nie pilnuje jego spojnosci - zreszta nawet konstytucja jest w
                    wielu miejscach raczej zbiorem poboznych zyczen i niedookreslonych artykulow.
                    wladza zas ustawodawcza mierzy intensywnosc swej pracy iloscia nowych aktow
                    normatywnych raczej niz ich jakoscia badz poprawieniem zbukow, ktorych na kazdym
                    kroku stada.
    • pkomos Prezydent, Dudek i Gródek 06.12.07, 08:47
      Chyba za długo siedzę za granicą, bo nie mam pojęcia co to znaczy "rozżarty". www.sjp.pwn.pl też nie pomogło.
    • urtasa Kuczyński i lustro 06.12.07, 18:48
      Panie Kuczyński, stracił pan twarz, nie ma pan ani honoru, ani wstydu. Tylko
      dziennikarze bez twarzy mogą pisać tak tendencyjne teksty. Zostało panu tylko
      jedno: wyrobnictwo i propaganda. A zostanie po pańskich tekstach tyle, co
      zostało z "Trybuny Ludu".
      • sam16 Re: Kuczyński i lustro 07.12.07, 08:15
        Na czym ta tendencyjnosc polega jesli mozna zapytac.
        Twoja wypowiedz tez jest dendencyjna i w dodatku bez uzasadnienia.
        To jest zasada PiS najpierw wydaje sie wyrok a o uzasadnienie nikt sie nie
        troszcy bo to jest oczywista oczyswistosc,bo PiS ma zawsze racje. racje.
        • urtasa Twoje zarzuty 07.12.07, 10:13
          sam16, twoja krytyka mojego wpisu jest uzasadniona, Z tego powodu, przyznając ci
          rację, kajam się i dodaję:

          Obiektywny i rzetelny Kuczyński napisał: "głównym zadaniem PiS i okopu
          prezydenckiego jest obrona "zdobyczy" IV RP - bezwzględna wojna, by "odzyskać"
          Polskę. Rekonkwista ponad wszystko"

          Tak, to prawda! Dowodem koronnym jest to, że PiS (dawniej PZPR, a jeszcze
          dawniej PPR) dla utrzymania władzy kolaborowało z komunistami sowieckimi i nie
          wahało się wprowadzić stanu wojennego. W tej bezwzględnej wojnie nie wahało się
          zabijać niewinnych Polaków i w obronie zdobyczy niszczyło każdą opozycję. Aby po
          1989 odzyskać Polskę, przekształciło się najpierw w SLD, a potem w PiS.

          Jak widać, PiS robi wszystko, aby zawłaszczyć dla siebie Polskę i to działanie
          słusznie zasługuje na na miano rekonkwisty.

          Zupełnie inaczej, co bezstronnie zauważa Kuczyński, postępuje np. LiD, PO.
          Zwłaszcza zaś PSL. Takie PSL nie było wcześniej ZSL-em i nie ukradło nikomu
          swojej nazwy i nie dąży zawłaszczenia Polski. Obraz jest więc jasny. Z jednej
          strony rekonkwista PiS-u, z drugiej patriotyczne, uczciwe partie.

          Ponownie się kajam i ponownie podkreślam, że Kuczyński jest najbardziej
          obiektywnym publicystą Polski i jego teksty nigdy nie podzielą losu "Trybuny Ludu".
          • waldemar_batura Re: Twoje zarzuty 07.12.07, 14:37
            urtasa napisał:

            Obraz jest więc jasny. Z jednej
            > strony rekonkwista PiS-u, z drugiej patriotyczne, uczciwe partie.

            Wreszcie dotarło do przynajmniej jednego dyżurnego forumowego
            tłuka! :-) A lekarze mówili, że dla junkropodobnych nie ma
            nadziei... Może za tą nagłą iluminacją kryje się po prostu
            wstrzymanie po przerżniętych wyborach dopływu kasy dla internetowych
            pisiarskich propagandzistów? ;-)
            • urtasa waldemar_batura, pokłon 07.12.07, 19:32
              Kłaniam się najniżej i dziękuję za epitety: dyżurny forumowy tłuk,
              junkropodobny, pisiarski propagandzista. Dopisuję je do swojej kolekcji. Na
              marginesie dodam, że jeśli wśród PiS-owców są bezkrytyczni wielbiciele
              Nietzschego i pogaństwa Skandynawii, jak ja, to jestem z PiS-u.

              A propos propagandy i rekonkwisty. Bez rozgłosu dokonuje się prawdziwa
              rekonkwista. PO i PSL rekwirują nawet te urzędy, które PiS obsadzał ludźmi
              bezpartyjnymi i po konkursach. To nie tylko casus Śmietanki. To działanie w imię
              zasady: nam się należy, konkurs byłby ryzykowny. Jest to regres. Ale Kuczyński i
              waldemar_batura tego nie napiszą. Czy nie wiedzą, co wyczynia PO i PSL? Myślę,
              że wiedzą, dlatego powtarzam: Kuczyński nie ma twarzy. Własnej. Ma twarz
              propagandzisty "Trybuny Ludu" i jego teksty skończą tak samo, jak "TL". Hańbą.
          • sam16 Re: Twoje zarzuty 08.12.07, 16:50
            urtasa-urpawiasz demagogie na wzor PRLu.
            W artykule nie ma mowy o stanie wojennym ani zabijaniu Polakow.To sa wytwory
            twojej wyobrazni.
            Mozesz miec takie wyobrazenie rzeczeywistosci i o nim pisac.Na szczescie
            Kaczynskiemu nie udalo sie wprowadzic cenzury i zakneblowac ust spoleczenstwu
            jak to zrobil ze swoimi wiceprezesami w obszarze dzialanosci PiS.
            Mamy wolnosc slowa i byli wiceprezesi moga sie wypowiadac chociazby w
            znienawidzonej przez prezesa GW.
            Nie darze sympatia ani Kaczynskiego ani jego wiceprezesow.
            Nie interesuje mnie tez los PiSu jako partii bo jak powiedzial Tusk ich czas sie
            skonczyl i nigdy nie wroci.
            • urtasa Oczywiście, że nie ma 08.12.07, 22:12
              I o to chodzi, że Kuczyński pisze o zawłaszczaniu Polski przez PiS, a nie pisze,
              kto tak naprawdę dziś zawłaszcza Polskę. Rekonkwistę przeprowadza dziś nie PiS,
              ale PSL i PO. Wyrzucają ze stanowisk nawet bezpartyjnych po konkursach, czego
              jednak PiS nie robił na taka skalę.

              Ps. PiS mam za taką sama bandę jak PO czy - zwłaszcza SLD. Czas PiS-u jeszcze
              się nie skończył, bo - choć tacy propagandziści jak Kuczyński - odwracają uwagę
              od prawdziwego zagrożenia ze strony PO i PSL, to przecież swoją propagandą nie
              zmienią faktów. Wyborcy w końcu zobaczą, jak zostali oszukani przez Tuska i
              Pawlaka i tym bardziej wzmocnią PiS.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka