Dodaj do ulubionych

Sąd: Rokita musi przeprosić Kornatowskiego

    • areabis Janek! siedź w kuchni! 10.12.07, 18:52
      Nelli nie pozwoliła ci zdjąć fartucha i wychodzić z tego pomieszczenia .
    • st-crispin Sąd: Rokita musi przeprosić Kornatowskiego 10.12.07, 19:00
      No cóż, gdy takim Rokitom da się palec sięgną po rękę. Dlatego trzeba ich
      tolerować w imię przykazanej miłości, ale niech mają swoje wybiegi.

      Papieże mieli rację niemal zawsze.
    • amanasunta To kara Panie Janie Mario........ 10.12.07, 19:06
      za poparcie Donka i pyche przy negocjacjach w 2005 gdy mozna bylo
      stworzyc POPiS.Donek i pies Schetyna jego nie pomoga !,,Jeszcze
      konmi stratuja....''ROTFL.
    • wuetend moze wytoczyc proces poslowi Kaczynskiemu? 10.12.07, 19:08
      wg jego slow Rokita niemal mordowal ludzi.
      • remez2 Re: moze wytoczyc proces poslowi Kaczynskiemu? 10.12.07, 19:20
        wuetend napisał:

        > wg jego slow Rokita niemal mordowal ludzi.
        Śmiechem. Jak się przyjrzeć jego politycznej skuteczności, posłuchać jego
        kabotyńskich tekstów, to faktycznie niektórzy mogli zejść z tego nienajlepszego
        ze światów.
    • dzakarta Sąd: Rokita musi przeprosić Kornatowskiego 10.12.07, 19:31
      Jasiu Rokita to zawodowy blagier (powtarzam blagier - a anie
      blogier)!.
      Cóż ten facet może powiedzieć prawdziwego i obiektywnego, skoro
      nigdy nie przepracował ani roku w normalnej pracy, a w dodatku
      jeszcze ma za żonę Nelly. Ślizga się całe życie po stanowiskach
      politycznych nie wymagających żadnych umiejętności za wyjątkiem
      ustawicznego kłapania dziobem różnych głupot, najczęściej
      nieprawdziwych.
      Na miejscu Kornatowskiego odpuściłbym mu, oczywiście p o formalnych
      przeprosinach. Facet już został pokarany przez los.
      • marimax Maria nie przepraszaj 10.12.07, 19:35
        Pokaz ze masz jaja i zadnej czerwonej choloty nie przepraszaj
        • remez2 "choloty', twierdzisz? No, no. 10.12.07, 19:50
          • rakunica Re: "choloty', twierdzisz? No, no. 10.12.07, 20:11
            Tez bym nie przepraszala na miejscu Rokity jesli jest (a byl) przekonany, ze
            Kornatowski klamie.

            A sadom "pod wplywem" wierzyc nie mozna. Odkomuszania na wzor norweski po II
            wojnie nie bylo i czerwonego scierwa wraz ze spadkobiercami wszedzie pelno -
            rowniez w sadach i najwyzszych wladzach.
            Link do czerwonych skunksow (piora Wladyslawa Gauzy mieszkajacego w Norwegii
            polecam www.polskiejutro.com/art.php?p=3782). Mafie trzeba wyrywac z
            korzeniami a slady wypalac kwasem solnym. A u nas wciaz aparatczyki
            pezetpeerowskie gdzie okiem siegnac - bermany, kwachy, wiatry, siwce i g.remki i
            inne przebierance - holota czy cholota - wazne jest sedno a nie przykrywka.

            Anna Kozlowska
            • remez2 Re: "choloty', twierdzisz? No, no. 10.12.07, 20:39
              Naprawdę sądzisz, że im "mocniejsze" słowa, tym bardziej słuszna treść? Że
              aparatczyk pisowski jest lepszy od pezetperowskiego? Moim zdaniem najwyższy czas
              przestać chodzić z głową zwróconą do tyłu, bo wtedy każda latarnia to wróg.
              BTW - w czasie II WŚ rządzili w Norwegii komuniści?
              • rakunica Mocne slowa 10.12.07, 21:22
                remez2 napisał:

                > Naprawdę sądzisz, że im "mocniejsze" słowa, tym bardziej słuszna treść? Że
                > aparatczyk pisowski jest lepszy od pezetperowskiego? (...)

                Nie uwazam. Dzialam pod wplywem rosnacej furii wiec dosadne slowa same sie
                cisna pod klawisz. Lata leca, swiadkowie/ofiary zbrodni kumunistycznych
                wymieraja na ogol w biedzie a sprawcy, wspolsprawcy sa chronieni. W imie czego?

                Przyklad Norwegii rozliczenia sie z rodzimymi zdrajcami jest wrecz znakomity.
                Zrobili czystke i jako narod maja czyste rece, sumienia i sa niezalezni od
                obcych. Oddali rownoczesnie czesc swoim ofiarom narodowego socjalizmu.

                Praca Wladyslawa Gauzy jest gdzies w calosci w internecie. Podalam link tylko
                do skrotu ale i on oddaje sedno. Zgadzam sie w 100% z Gauza. Nie tylko ja
                zreszta. Nie tylko moje zdenerwowanie i rozczarowanie III RP rosnie. Oby nie
                doszlo do slepych linczow w koncu bo ucierpia rowniez i ci, ktorych wina jest
                mniejsza chociaz takze nie sa bez winy. Historia lubi powtorki.

                Mocne slowa? - mozna je zastapic lagodniejszymi: bladzili, nie wiedzieli co
                czynia, zycie ich zmusilo, wykonywali tylko rozkazy...
                Ale czy glaskanie po glowkach i zawstydzanie przynioslo efekty? Tak - odwrotne
                od oczekiwanych. Manipulowanemu narodowi kaze sie nadstawiac drugi policzek a
                tymczasem stare nadal jest na swoim miejscu i rozpycha sie czerwonymi lokciami
                bez krzty wstydu. Holota, prosze wacpana, holota - wspierana przez "autorytety"
                wlasnego chowu.
                Historykom i naukowcom nie przystoi uzywanie emocjonalnych okreslen - ja jestem
                "ulica" - zwykly czlowiek protestujacy przeciwko dranstwu obserwowanemu od kilku
                dziesiecioleci.

                Anna Kozlowska
                • remez2 Re: Mocne slowa 10.12.07, 21:35
                  Sine ira et studio.
                  Nie odniosłaś się do zdania, że czas wymaga patrzenia w przyszłość.
                  pozostawiając przeszłość historykom. Komu i czemu ma służyć ciągłe jątrzenie?
                  Ludzie dzielą się na uczciwych i nie. Dla tych drugich jest prawo. A ci pierwsi
                  do pracy. Ale to wymaga wysiłku a nie obcinania kuponów - vide sen. Romaszewski.
                  Rocznice, sztandary, tromtadracja a świat nie czeka. Idzie naprzód.
                  • rakunica Re: Mocne slowa 10.12.07, 22:40
                    remez2 napisał:

                    > Sine ira et studio.
                    > Nie odniosłaś się do zdania, że czas wymaga patrzenia w przyszłość.
                    > pozostawiając przeszłość historykom. Komu i czemu ma służyć ciągłe jątrzenie?

                    Wlasnie zaczela sie druga czesc RN o KL Warschau z sedzia Trzcinska. Dla mnie
                    to "jatrzenie" to obowiazek marszu zgodnie z tym co nam nakazuje sumienie. Ona
                    - Maria Trzcinska - to robi od lat chociaz rozne kopki usiluja ja zakrzyczec.
                    Prosze wlaczyc RM.

                    Pani sedzia Maria Trzcinska mowi o holocie, ze postepuje "niegodnie". Ona jest
                    wzorem do nasladowania. Robi swoje bo tak trzeba.

                    Co do reszty - zgadzam sie calkowicie. Pracuje cale swoje zycie. Nie cierpie
                    zaklamanych obchodow, spedow ku czci, obcinania kuponow. Jednak nalezy oddawac
                    czesc bohaterom bez wpadania w sztucznosc i przesade.

                    Przede wszystkim jednak kazdy z nas ma prawo do prawdy i rzetelnej informacji.
                    Co zrobic jesli odpowiednie osoby migaja sie od swoich obowiazkow czyli nie
                    pracuja rzetelnie? Trzeba ich zmuszac do pracy - nawet niezbyt wybrednymi
                    slowami. W koncu maja obowiazek dzialac pro publico bono. Gdyby to robili
                    rzetelnie - takim jak ja noz w kieszeni by sie nie otwieral.

                    Jestem swiadomym czlowiekiem i daje sobie prawo do wymierzania slownej chlosty
                    kiedy profesory, profesorzyce i slepa Temida nie robia tego zgodnie z prawem i
                    ich zadaniami.

                    Jestem jedna z tych dziewieciu milionow solidarnosciowcow, ktorzy wiedza o co
                    nam chodzilo i co wyszlo. To my zlamalismy wszelkie prawa, zawolalismy o
                    wolnosc dla narodu - nie tacy jak Pan - przesiaknieci oportunizmem i przerazeni
                    tym, co "ciemny lud" wyczynia.

                    Jestem ten "ciemniak", prosze Pana, ktory swoje wie i pamieta a chce wiedziec
                    jeszcze wiecej. Niech to sie nazywa jatrzenie. To truizm, ze na zgnilych
                    fundamentach nie da sie budowac ale to swieta prawda.
                    Chodzi o to zeby kazdy robil co do niego nalezy. Do mnie nalezy takze patrzenie
                    na rece, zwlaszcza na brudne lapy i zabieranie glosu kiedy uwazam za stosowne.
                    Innym daje to samo prawo. Tylko sluchajac siebie nawzajem mozemy zbudowac cos
                    lepszego. A o to chyba nam chodzi.

                    Krzyk moze byc rodzajem obrony koniecznej.

                    Wracam do KL Warschau i ucze sie o laszerstwach i dranstwach holoty - tej dawnej
                    i tej obecnej.

                    Milego samopoczucia z dobrze spelnianych obowiazkow

                    Anna Kozlowska
    • rakunica A co ze zbrodniarzami? 10.12.07, 19:57
      Kornatowski moze tuszowal, moze nie. Moze jednak tak - polskie sady nigdy nie
      blyszczaly wiarygodnoscia. Jednak czlowieka (Wadolowskiego) zakatowano.
      Grabarz twierdzil, ze byl czarny po smierci. Pogrzebu nie mial - kazano ofiare
      zakopac jak psa bez powiadamiania rodziny. Sprawcow chronil wymiar
      sprawiedliwosci PRLu - do dzis nie obalony - zbrodnie komunistyczne tuszowane sa
      nadal.

      Anna Kozlowska
      ------------------

      DZIENNIK ujawnia szczegóły śledztwa IPN
      Świadkowie: Szef policji krył zabójców
      www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=49028
      Prokuratorzy z IPN przesłuchali rodzinę Tadeusza Wądołowskiego, który 21 lat
      temu zmarł w komisariacie MO w Gdyni. Krewni zamordowanego twierdzą, że
      mężczyzna został zakatowany przez milicjantów, zaś ówcześni prokuratorzy - w tym
      Konrad Kornatowski, dziś komendant główny policji - pomogli ukryć ich winę -
      pisze DZIENNIK.

      Gazeta dotarła do rodziny zamordowanego przez MO Tadeusza Wądołowskiego. Jest
      też nowy trop w śledztwie IPN, w sprawie tuszowania śmierci sprzed 21 lat przez
      obecnego komendanta głównego policji

      Niejasną rolę Kornatowskiego w śledztwie, które miało wyjaśnić okoliczności
      tajemniczej śmierci Wądołowskiego, DZIENNIK opisał trzy miesiące temu. Po
      publikacji gazety oskarżyciele z Instytutu Pamięci Narodowej chcą wyjaśnić, co
      naprawdę wydarzyło się w kolejowym komisariacie Milicji Obywatelskiej 21
      października 1986 r. "Oczekuję, że winni zbrodni i mataczenia w sprawie śmierci
      brata w końcu poniosą karę. Wystąpiłem do IPN o przekazanie wszystkich
      dokumentów związanych z tą sprawą" - mówi DZIENNIKOWI Jerzy Wądołowski, brat
      Tadeusza.

      Bliscy Tadeusza Wądołowskiego, m.in. jego brat Jerzy i jedna z bratowych -
      Krystyna, odpowiadali na pytania śledczych w siedzibie IPN. W ich zeznaniach
      pojawił się nowy ślad - milicjanci zatrzymali wówczas na dworcu nie tylko
      Tadeusza Wądołowskiego, ale i jego bardzo bliskiego kolegę Mirka. "Nie pamiętam,
      jak się nazywa… Inwalida, nie miał nogi" - mówi Jerzy Wądołowski. "Podczas
      tamtego śledztwa nie chciał zeznawać. Nawet kiedy moi rodzice do niego przyszli
      do domu w Gdyni, to też odmówił rozmowy. Udało się z nim porozmawiać dopiero
      mojemu bratu Staszkowi. Opowiadał, że powiedziano mu, aby nikomu nie mówił o
      tym, co się stało w czasie i po zatrzymaniu, bo <dostanie w czapę>".

      Tadeusz Wądołowski został zatrzymany przez milicjantów na gdyńskim dworcu.
      Funkcjonariusze chcieli się od niego dowiedzieć, kto dokonał kradzieży kury. Już
      kilka godzin później mężczyzna nie żył. Prokuratorzy - Barbara Godlewska i
      Konrad Kornatowski - przeprowadzili błyskawiczne śledztwo. Zakończyło się ono
      stwierdzeniem, że mężczyzna zmarł z przyczyn naturalnych, z powodu "ostrej
      niewydolności lewokomorowej".

      Według powołanej na początku lat 90. nadzwyczajnej komisji sejmowej, tzw.
      komisji Rokity, Kornatowski miał mataczyć w śledztwie, aby ukryć winę
      milicjantów. Jego nazwisko znalazło się na liście około setki esbeków,
      milicjantów, sędziów i prokuratorów, którzy za swoje czyny sprzed 1989 r.
      powinni ponieść odpowiedzialność karną.

      Rodzina Wądołowskiego od 20 lat twierdzi, że Tadeusz został przez milicjantów
      brutalnie pobity, a sprawę zatuszowano. Jerzy Wądołowski bardzo dobrze pamięta
      dzień, kiedy dowiedział się o śmierci Tadeusza. "Było to w maju 1987 roku.
      Mieszkałem i pracowałem razem z jeszcze jednym naszym bratem w kopalni Sośnica
      na Śląsku. Matka napisała do mnie list, pamiętam każde słowo bardzo dobrze: <Wy
      się na Stanisława bawicie, a wasz brat Tadeusz nie żyje>" - wspomina. Dopiero
      później dowiedział się, że Tadeusz zmarł w październiku poprzedniego roku w
      komisariacie w Gdyni. Sam ostatni raz widział się z bratem w lutym 1986 roku na
      rodzinnej imprezie pożegnalnej jednej z sióstr, która wyjeżdżała na stałe do USA.

      Również rodzice Wądołowskiego długo nie wiedzieli, że ich syn nie żyje.
      Niepokoiło ich tylko, że milczy, byli jednak przekonani, że jest zajęty pracą w
      Gdyni. "Rodzice o tym, że Tadek nie żyje, dowiedzieli się dopiero w maju 1987
      roku! Do Bartek, wsi, w której mieszkali, przyszło pismo z aktem zgonu, który
      był wystawiony z datą 15 stycznia 1987 roku. Wcześniej nikt ich nie zawiadomił"
      - mówi Jerzy Wądołowski.

      Prokuratorzy Godlewska i Kornatowski nie potrafili odnaleźć rodziny Tadeusza
      Wądołowskiego, choć on sam miał w dowodzie osobistym właściwy meldunek.
      "Zrobiono to świadomie, aby rodzina nie mogła zaskarżyć decyzji prokuratury" -
      uważa poseł Jan Rokita, który przewodniczył komisji sejmowej.

      Gdy tylko rodzice dowiedzieli się o tragedii, pojechali do Gdyni, wraz z nimi
      m.in. Krystyna Wądołowska. Wstrząsająca jest relacja Jerzego Wądołowskiego z
      tamtych dni. "Grabarz nam potem relacjonował, że Tadeusz był nagi i tak siny, że
      aż czarny. Mógł być to efekt silnego pobicia. <Myśleliśmy, że to Murzyn>,
      mówili. Esbecy, którzy ciało brata przywieźli na cmentarz, rzucili tylko do
      grabarzy: <Zakopcie go>" - opowiada Wądołowski.

      Jeszcze pół roku zajęła rodzinie walka o zezwolenie na ekshumację ciała i
      pochówek w rodzinnej wsi. Kiedy ojciec Wądołowskiego był w prokuraturze w Gdyni,
      od jednego z prokuratorów miał usłyszeć ostrzeżenie. "Ten mężczyzna powiedział
      mu, żeby się nie interesował przyczyną śmierci syna, bo <pójdzie do piachu>.
      Rodzice o pomoc w wyjaśnieniu przyczyn śmierci brata pisali nawet do generała
      Jaruzelskiego. Dostali tylko krótkie pismo z wyrazami współczucia. Adwokat z
      Łomży, którego wynajęli, aby zajął się sprawą, powiedział im krótko: <Chcecie
      żyć, to nie wtrącajcie się> - mówi Jerzy Wądołowski.

      "Stanisław (jeden z braci Wądołowskich), który teraz jest w USA, poszedł nawet
      wtedy na ten posterunek MO, aby spytać o to, jak było. Milicjanci wyrzucili go z
      budynku" - wspomina Jerzy Wądołowski. Nie ukrywa, że wciąż się obawia. Podobnie
      jak bratowa, która wcześniej mówiła, że rozpoznała Kornatowskiego wśród
      prokuratorów, z którymi po śmierci Tadeusza rozmawiała w Gdyni. "Zawsze mówiła,
      że tej twarzy nigdy nie zapomni. Teraz już nie jest do tego taka przekonana" -
      dodaje. "Kornatowski jest, moim zdaniem, odpowiedzialny za śmierć mego brata i
      za to, że jej sprawcy uniknęli odpowiedzialności. Robił to, co przełożeni z
      peerelowskiej prokuratury mu kazali" - stwierdza.
      Po naszym tekście o niejasnej roli Kornatowskiego w sprawie śmierci
      Wądołowskiego minister spraw wewnętrznych i administracji Janusz Kaczmarek
      powołał specjalny zespół, który ma ocenić ówczesną rolę prokuratora. Sam
      Kornatowski na początku kwietnia podał do sądu Jana Rokitę za to, że nazwał go
      nikczemnym prokuratorem.

      Tomasz Szymborski, Robert Zieliński
    • krwawy.zenek I bardzo dobrze. 10.12.07, 20:23
      Tu niestety grubo przegiął.
      • remez2 Re: I bardzo dobrze. 10.12.07, 20:41
        krwawy.zenek napisał:

        > Tu niestety grubo przegiął.
        Całe jego działanie to jedno grube przegięcie.
    • ouimet Kornatowski jak kiszczak 10.12.07, 20:40
      tez "honorowy" ....
    • spike20 Michnik - Szechter obronca komuny 10.12.07, 22:56
      Co za radosc w domu Szechterow - socjalizm z ludzka twarza.
      Przypomne co pisal Kisielewski o Michnikach, ktorzy najbardziej to chcieli
      prawdziwego socjalizmu i tego owszem bohatersko bronili oto walczyli. Z tze
      pozycji rewizjonistycznych.
      Calusy z Jaruzelskim "No to Buzka Wojtusiu - napjmy sie kielona"
      G

      "Gdyby oni doszli za komuny do wladzy to by nam dopiero dali w dupe!".
      I tak zostalo.
      Adas zawsze czujny jezeli chodzi o "honor" czerwonych.
    • bolekowski Nie ma śmiesznego Janka i jest dobrze! 10.12.07, 23:15
      Kto to jest Janek Rokita, wiecznie niedopieszczony, rozedrgany,
      kłótliwy, złotusty i zarozumiały gościu, zwykła pierdoła, która nie
      potrafi okiełznać swojej-mało śmiesznej i oryginalnej-żony. Życiowa
      safanduła, która przez tyle lat zarabiania
      godnych pieniędzy z kasy podatników
      nie smierdzi groszem.
      Co zmieniła jego rzeygnacja. Wiele. Okazało się, ze PO nie jest

      potrzebny do szczęscia, a wręcz przeciwnie. PO jest lepsza bez
      niego.
    • qbol Ortograf 11.12.07, 00:25
      We wstępie do artykułu jest błąd ortograficzny. Nie można po polsku napisać "lata 80-te". Wyjaśnia to np. poradnia językowa PWN: poradnia.pwn.pl/lista.php?id=7231

      Co jak co, ale w Wyborczej nie spodziewałem się znaleźć błądów ortograficznych.
      • stendahl Niech Rokita przeprosi jeszcze za PRL.. 11.12.07, 00:37
        ..wtedy werdykt zajaśnieje nowym blaskiem.
    • tenare Zła passa Janka Włdysława trwa nadal. 11.12.07, 04:24
      Dzisiaj mu kazali przeprosić hańbę polskiej policji, jutro będą kazać przeprosić
      za PRL, a pojutrze przeprosić za Nelly, co byłoby już kompletną hańbą na honorze
      Władka.
      Wtedy Władek mógłby sobie kupić łopatę i zakopać się na Powązkach pod płotem.
    • boguschitz Sąd: Rokita musi przeprosić Kornatowskiego 11.12.07, 06:00
      Milicja Obywatelska była organizacją przestępczą zatrudniającą bandytów,
      złodzieji, morderców. To takie gestapo i SD w Polsce.
      Prokuratury były na usługach komunistycznej bandy rządzącej Polską.
      No to K. robił , co mu kazano.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka