lubat
12.12.07, 09:16
"Fasadowa demokracja, w której obecny wicepremier Dmitrij Miedwiediew czuje
się już prezydentem i proponuje Władimirowi Putinowi posadę premiera bez
czekania na wynik marcowych wyborów prezydenckich, razi bardzo niewielu Rosjan."
I słusznie, że razi bardzo niewielu. Rosjanie są bowiem narodem oczytanym i
wiedzą doskonale, jak "demokratycznie" został wybrany Dżordż Busz, wiedzą też,
że nawet bez tych przekrętów możliwe jest w USA lege artis wybrać prezydenta,
który dostanie mniej głosów, niż kandydat "pokonany". W czym więc jest lepsza
ta wzorcowa demokracja od tej gdzie (kandydata):
"- Popiera go 84 proc. Rosjan, a ufa mu około 70 proc. To też ogromna charyzma."
"To rzecznicy trzeciej kadencji inspirowali powstanie wszechrosyjskiego Ruchu
Poparcia Putina. Ruch błagał prezydenta, by po zakończeniu swej kadencji
pozostał rosyjskim Przywódcą Narodowym. - Władimirze Władimirowiczu! Jesteś
naszym atamanem i generałem!"
To ukłon dla błysku geniuszu evy15, która już kilka miesięcy temu przewidziała
w Rosji kolorową rewolucję a rebours. Cytuję:
"Jeszcze innym (3) - bardzo zabawnym i wyrafinowanie złośliwym wobec
Zachodu byłoby zorganizowanie WŁASNEJ, krajowej "pomarańczowej
rewolucji". Ot, tłumy, dziesiątki tys. ludzi rozbijają namioty na
Placu Czerwonym i trwają tam żądając zmiany konstytucji i Putina na
3. kadencję. Putin wychodzi raz dziennie do tłumów i prosi, by
poszły do domów i uszanowały fakt, że konstytucji nie można tak
łatwo zmieniać. Tłmy krzyczą po rosyjsku nrdowskie: "Wir sind das
Volk". Putin swoje, tłumy swoje. I tak w kółko. Całymi dniami.
Aż wreszcie Patriarcha Moskiewski wychodzi w dostojnych szatach z
kadzidłem w dłoni i ogłasza: vox populi vox Dei.
I Putin musi to przyjąć."
Wprawdzie w szczegółach było trochę inaczej, ale co do istoty - bingo.