Dodaj do ulubionych

Dzieci były im drogie

22.12.07, 09:52
To ja mam pytanie do z-cy Redaktora Naczelnego pana Piotra
Pacewicza.Jeżeli Gazeta Wyborcza w osobie z-cy red.naczelnego jest
tak przejęta losem panstwa Betów /o dzieciach trochę niżej/ to
dlaczego:
nie zdementowała wiadomości o tym jak wyglądał rozdział pokoi w
rodzinnym domu dziecka pp.Betów.To nie było ich mieszkanie
własnosciowe !!!!! Czy jest prawdą,że dzieci panstwa Betów zajmowały
każde osobny pokój,natomiast pięcioro podopiecznych zajmuje tylko
dwa pokoje ?Co ciekawe wiadomośc taką podała również GW,a jak
dotychczas nie było w tej sprawie sprostowania.Pan Pacewicz pisze
tak pieknie o dobru Tych dzieci,że czytając łzy same cisną się do
oczu.Tylko na Miły Bóg /jak mówi J.M.Rokita / dobro nie jedno ma
imię.Aby dobro było-również my wszyscy musimy na to łożyc.A w takim
przypadku ,niestety kontrola byc musi.Ludzie są tylko ludzmi.Nikt
panstwu Betom nie zarzuca niewłasciwego wychowania
podopiecznych.Zarzuty były inne.A to już umyka panu redaktorowi.Mój
podziw budzi elokwencja z jaką "biologiczna mama" popiera oddanie
swych dzieci na wychowanie pp.Betom.patrz cykl Dla Gazety
pt."Biologiczna mama dzieci.Jak ładnie brzmi "mama" i w dodatku
czytająca GW cyt./dowiedziałam się z prasy /
Obserwuj wątek
    • 1sierpnia Dzieci były im drogie-o co chodzi red Pacewiczowi? 22.12.07, 13:51
      Skąd tak idealistyczny obraz Betów w wykonaiu krajowego i stołecznego działu GW?
      Wiadomo, że w takich sporach nikt nie jest bez winy. Ale czy na prawdę
      wszystkiemu winni są krowiożerczy urzędnicy, którzy - ze swojej natury - muszą
      demonstrować swoją władzę i "pokazywać kto tu rządzi"? Proponuje Duży Format,
      który prezentuje diametralnie inny obraz:
      www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4766200.html

      Betowie nie są sektą, teraz to wiemy ale co byłoy gdyby okazało się inaczej, czy
      wtedy krytykowane przez Gazetę i Betów "nachodzenie" przez urządników domu też
      byłoby niepotrzebne. Kto poniósłby odpowiedzialnośc gdyby tam stało się coś
      poważnego a urzędnicy po paru próbach kontroli zrezygnowaliby z nadzoru -
      właśnie Ci urzędnicy - mówiąc delikatnie - beknęlby za to.

      Poza tym nie chodzi o tylko o prześcieradło red. Pacewicza ale o podejście do
      swojej pracy. Duże mieszkanie w centrum miasta, samochód od urzędu, wysoka -
      nawet jak na warszawskie warunki pensja i dofinansowanie dla dzieci. To Betom
      nie wsytarczało ciągle stawiali nowe roszczenia finansowe. Czy tak zachowują się
      osoby, które podchodzą z misją - niezbędną dla takiego przedsięwzięcia? Dla mnie
      odpowiedź jest jasna. 15 ściereczek -za 150 złotych, fotelik za 600 ekspertyzy,
      że samochód kupiony przez urząd Betom ma jednąstrefową klimatyzację, badania i
      zaświadczenia, że Pan Beta nie może pracować na wyskościach (chodziło o
      wieszanie firanek!!) - takie przykłady faktur znalazłem w mediach.

      Czy to nie dyskfaliwikuje Betów?

      No i dobro dzieci. Czemu nikt nie potępia Betów, że okopują mieszkanie i te
      święta dzieci z nowymi rodzicami spędzać będą poza domem? Czy red. Pacewicz
      broni dobra dzieci i dobrego imienia Betów?

    • szenio Dzieci były im drogie 22.12.07, 20:03
      Tym razem jestem po stronie urzędników, to są nasze pieniądze i
      naprawdę Ci państwo nie musieli nimi szastać na lewo i na prawo.Kupa
      cwaniaków nieźle na tym żyje, obydwoje nie pracują , zalmują się
      tylko dzieciakamii ciagna kupę kasy od państwa.Ona oczywiscie
      powinna pobierać pensję , ale on powinien normalnie pracować.Tak jak
      to jest w normalnych rodzinach.Urzędnicy bardzo dobrze zrobili ,
      szkoda, że Gazeta wmanewrowała się w tak nierozsądną o przegraną
      sprawę!!!Ludzie , którzy chcą być rodziną zastępczą nie powinni mieć
      własnych dzieci.Bo w innym przypadku jest tak jak u Betów a to jest
      skandal!!1Ale tym redaktor Pacewicz wcale się nie zajmuje a
      szkoda.Bo to jest granda, a nie to , że urzędnicy zabrali dzieci,
      bo powinni uczynić to dawno.Brawo urzędnicy!!!!
      • amielcar Re: Dzieci były im drogie 23.12.07, 00:49
        Zgadzam się z przedmówcami - przecież taka rodzina działa jak zwykła firma, to
        nie jet rodzina zastępcza. Wiadomo że dzieci są ważne, ale jeśli firma
        defrauduje pieniądze to taką firmę się zamyka i pracownicy idą na bruk.
        Nikt tu pewnie nie jest bez winy, ale mimo wszystko uważam że dalsza obrona p.
        Betów przez GW nie ma sensu
      • sisimen Re: Dzieci były im drogie 23.12.07, 06:09
        Zgadzam się z powyższymi wypowiedziami. My, szarzy polacy tyramy po 10h dziennie
        i z naszych podatków taki Pan Beta psioczy na kołdrę za 150, a ja mojemu synowi
        kupuje za 74 zł, bo na inną mnie nie stać. MOże dupę panu Beta posmarować miodem
        i dać 100 tys. miesięcznie? Ten człowiek chyba nie wie, jak żyją normalne [NIE
        ZASTĘPCZE] rodziny w Polsce
        Dziękuję.
    • sisimen Dzieci były im drogie 23.12.07, 06:32
      @"Duże mieszkanie w centrum miasta, samochód od urzędu, wysoka -
      nawet jak na warszawskie warunki pensja i dofinansowanie dla dzieci. To Betom
      nie wsytarczało ciągle stawiali nowe roszczenia finansowe. Czy tak zachowują się
      osoby, które podchodzą z misją - niezbędną dla takiego przedsięwzięcia? Dla mnie
      odpowiedź jest jasna. 15 ściereczek -za 150 złotych, fotelik za 600 ekspertyzy,
      że samochód kupiony przez urząd Betom ma jednąstrefową klimatyzację, badania i
      zaświadczenia, że Pan Beta nie może pracować na wyskościach (chodziło o
      wieszanie firanek!!) - takie przykłady faktur znalazłem w mediach."


      To jakas kpina? Czy żart? Bo aż trudno uwierzyć w taką groteskę.
      W kraju, w którym NAPRAWDĘ mnóstwo dzieci pozostaje w domach dziecka, czytamy
      opis fanaberii rodziny zastępczej, utrzymywanej z podatków nas wszystkich, która
      jest parodią normalnej rodziny a przypomina raczej firmę, która dąży do coraz
      wyższych dochodów. Ludziska! w kraju, gdzie przeciętny Polak zarabia 1200,
      chańbą jest domagać się za kołdrę 150 zł, jeśli można kupić takową za 70.-.
      Tudzież, jeśli w zwyczajnej rodzinie pan domu, nie może się schylać, nie
      wynajmuje bynajmniej służby i nie wystawia za to rachunków. Bez jaj. W
      przeciętnej polskiej rodzinie <nawet wielodzietnej> mąż pracuje, a żona opiekuje
      się dziećmi <małymi> bo jak sa starsze, idzie do pracy. A tu oboje nie pracują i
      roszczenia ogromne a ręce po kasę wyciągnięte. No przepraszam. Chyba jakaś
      pomyłka. Niech wszyscy, co mają dzieci, na dupach siądą, rzucą pracę i mają w
      d.. wszystko a kto wtedy utrzyma PAŃSTWO Bet?
    • tinga1 Dzieci były im drogie 23.12.07, 14:58
      Ja mam tylko do szanownej redakcji jedno pytanie: czym różnią się tacy
      nieuczciwi "rodzice" od terrorystów używających dzieci jako żywych tarcz? I tu i
      tam idzie się na spore ustępstwa "dla dobra niewinnych dzieci". Tam sie do
      żywych tarcz nie strzela, pomimo tego, kto za nimi. Czy w takim razie można
      tolerować przekręty, bo "są dobrzy dla dzieci"? Pragnę przypomnieć, ze nauka
      uczciwości to także element rodzicielstwa. Rozumiem, że aby "dzieciom było
      dobrze" magistrat powinien się zgodzić na wszystko. Tylko jakie to by było
      dobrze...
      Dajcie spokój. Drodzy redaktorzy - mam wrażenie, że daliście się, mniej lub
      bardziej świadomie, wmanewrować w klasyczną rozgrywkę o kasę...

      Przepraszam za emocjonalny ton wypowiedzi, ale naprawdę się w.kurzyłam - droga
      GW przestańcie myśleć schematami, że jak urzędas, to na 100% nieczuły drań, a
      jak opiekun to anioł wcielony! Prawda rzadko jest czarno - biała.
    • tinga1 Czy możecie mi powiedzieć dlaczego 23.12.07, 17:17
      zniknęła możliwość komentowania bezpośrednio pod artykułem?
    • ratzfatz fakt, jak nie wiadomo co robić, 27.12.07, 19:31
      to zawsze warto protestować. obojętnie za czym, przeciw czemu.

      tylko po co gw najpierw pokazuje, że sprawa jest niejednoznaczna
      (www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4766200.html), żeby teraz przedstawiać ją
      w czerni i bieli?
    • wae_wrc A we Wrocławiu... 29.12.07, 15:16
      urzędnicy tak regularnie odwiedzali rodzinny dom dziecka i jego
      podopiecznych, że mimo ich starań i wrażliwości 15-letni Krzyś zmarł
      zagłodzony na śmierć! A komentarze? Były makabryczne, bo ubolewały
      na ciężką dolą pracowników socjalnych, ciężko zapracowanych i
      narażonych na patologie...

      Nikt nie zauważył, że rodzinny dom dziecka, to prawdziwy rodzinny
      dom, w którym jest mama, tata, ich biologiczne dzieci i dzieci z
      domów dziecka. Razem tworzą jedną wielką rodzinę.
      Rodzinny dom dziecka, to nie jest dworzec kolejowy, na który każdy
      może sobie wejść kiedy chce i jak chce.
      To urzędnicy chcą zrobić z tych własnie rodzinnych domów takie
      dworce!

      A kto z Państwa zgadza sie na podobne kontrole w swoich domach?

      A gdzie minimum zaufania do opiekunów?

      I najważniejsze : pani Beta pracowała wcześniej jako kurator, a to
      oznacza, że wiedziała, z kim będzie miała do czynienia.

      Państwo Betowie chronili mir domu rodzinnego - to prawo
      konstytucyjne, a nie urzędnicza samowola.

      Chcieli ich zniszczyć i zrobili to.

      Tak samo, jak we Wrocławiu : www.klementynka.pl

      "A dom rodzinny zamień na piekło!"
      • pfutzner Re: A we Wrocławiu... 23.01.08, 13:21
        Pytanie jest takie: czy miasto powinno kontrolowac rodzinny dom
        dziecka? Jesli tak, nie powinno sie miec pretensji do urzedniczek,
        ze usiluja kontrole przeprowadzic. Jesli nie - zgadzamy sie na
        sytuacje jak ta opisana wyzej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka