24milenka
22.12.07, 16:38
Kobieta dostaje prawie 2 tys. emerytury i jeszcze brała kredyty.
Bo uważała że powinna pomagać dorosłym dzieciom. Dzieci pewnie pomoc chętnie
przyjmowały, a teraz są zdziwione, że jest ok 10 tys. kredytu do spłacenia.
(Przypominam, że ok połowy zadłużenia, 9 tys., będzie umorzone w momencie
śmierci staruszki.)
Druga bzdura w artykule to to, że dzieci niby muszą zrzec sie spadku, bo
oprócz długów nic nie dziedziczą, ponieważ na wykup mieszkania od spółdzielni
nie ma pieniędzy.
Nie prawda. Skoro sprawa wyszła w listopadzie tego roku, to już od kilku
miesięcy obowiązywała ustawa o wykupie mieszkań lokatorskich za dosłownie
kilka-kilkanaście złotych.
A nawet jeśli rodzina nie wykupi mieszkania, to po śmierci lokatorki
spadkobiercy dostają zrewaloryzowany wkład mieszkaniowy, którego wysokość jest
porównywalna z ceną rynkową mieszkania, a więc wynosi wielokrotnie więcej, niż
owe 10tys, do spłacenia.
Przykro mi to pisać, ale widzę, że dzieci tej pani są tak samo niezorientowane
i podejmują tak samo nieprzemyślane decyzje, jak ich matka.
No chyba, że zrzeczenia się spadku podpowiedział siostrom brat-alkoholik,
mieszkający z mamusią. Siostry się zrzekają, a braciszek ma mieszkanie całe
dla siebie + jedyne 10 tys. do spłacenia.