Dodaj do ulubionych

Polska Anemia Nauk

11.02.08, 07:20
To prawda. Studiuję na UŁ polonistykę, jestem na piątym roku i obserwują, jak z roku na rok przyjmuje się więcej ludzi. Obecnie ponad 200 osób na rok. Grupy są ok. 30 osobowe (absurdalny wymóg - zajęcia są prowadzone, gdy jest minimum 25 osób). W rezultacie na zajęciach jest aktywnych najczęściej góra pięciu studentów, a reszta? Wiadomo...
W dodatku najciekawsze zajęcia z puli "do wyboru" nie otwierają się, bo masa pędzi na te, które są rekomendowane do egzaminów.
Obserwuj wątek
    • malgorzata.academicus Czas na konstruktywne dzialania 11.02.08, 07:52
      Lektura samego raportu jest dosc smutna (link na forum FIAP).
      percipipolonia.blogspot.com/2007/12/autodiagnoza-polskiego-srodowiska.html
      Moze nawet bardziej z powodu faktu, ze srodowisko jest zdolne tylko do
      'frustracji', nie potrafi zdiagnozowac doglebnie przyczyn tego stanu i
      zaproponowac konstruktywnych dzialan (poza zadaniem zwiekszenia funduszy i
      zniesienia habilitacji).
      Podobnie zreszta z samym komitetem. Jedyna znana mi naglosniona dzialanosc
      komitetu z ostatnich lat to list w obronie 50% uzysku, bedacego wynikiem
      'nadinterpretacji' ministra Kolodki, ktory minister Gilowska chciala zlikwidowac.
      Najwyzszy czas na dzialania konstruktywne - wszystkich zdolnych do nich
      zapraszamy na nowe Forum Integracyjne Academicus Poloniae
      esse-est-percipi.com/. Tez link ze strony Parlamentu Studentow
      Rzeczypospokitej
      • hancza9m Re: Czas na konstruktywne dzialania 11.02.08, 09:14
        A mnie stać na frustrację i nic innego. Jestem doktorantem na UJ,
        moja uczelnia każe mi prowadzić zajęcia, ale nie chce mi za nie
        zapłacić - to się nazywa "praktyki". Stypendiów oczywiście nie ma,
        więc muszę normalnie pracować 8 godzin dziennie, potem mogę się
        zająć "nauką". Zamiast wiedzieć coraz więcej, staję się coraz
        bardziej niekompetentny i strasznie mnie to denerwuje. Uważam jednak
        swoją frustrację za zdrową reakcję. Znam doktorantów, którzy są w
        tej samej sytuacji, tyle ża są ze swoich "studiów" wielce
        zadowoleni. Nic nie robią, nic nie wiedzą, nic nie potrafią i są z
        tym pogodzeni. Ja chcę być dobrym naukowcem, a wiem, że nie będę. I
        jeśli domagam się więcej pieniędzy, to nie dlatego, że jestem chciwy
        i pazerny, tylko dlatego, że przy takim poziomie finansowania, jaki
        jest teraz, to wszystko nie ma sensu ani dla mnie, ani dla
        społeczeństwa, ani dla studentów, ani dla uczelni.
        • dzikowy Dwóch akademickich nieudaczników w pałacach 11.02.08, 11:02
          Widać Polacy lubią miernoty.
          • pisubek Dorn mial racje w stosunku do siebie! Klasyczny 11.02.08, 11:05
            przyklad niedouczonej purchawki.
            • poszeklu Tusk, Kudrycka i reszta ferajny z PO 11.02.08, 13:57
              Wystarczylo dac im na 3 miesiace wladze i widac owoce.
              Przepedzic to barachlo, ktore nie umie rzadzic, pcha
              sie zeby krasc i niszczyc.
              • cloclo80 Re: Tusk, Kudrycka i reszta ferajny z PO 11.02.08, 14:00
                Ale przynajmniej nie zakładają podsłuchów i zagłuszeń jak twój idol
                Benito Adolf Kaczyński
              • dalatata Re: Tusk, Kudrycka i reszta ferajny z PO 11.02.08, 14:02
                Poszeklu, jak zwykle towje interwencje wskazuja na intelekt potezny!

                poszeklu napisał:

                > Wystarczylo dac im na 3 miesiace wladze i widac owoce.
                > Przepedzic to barachlo, ktore nie umie rzadzic, pcha
                > sie zeby krasc i niszczyc
              • autokrata.fetyszysta Poszczeklu - do budy! Ale już! 12.02.08, 21:25
                .
        • norman_bates Re: Czas na konstruktywne dzialania 11.02.08, 11:22
          To są efekty reform w szkodnictwie! Nawet za PRLu studia miały większy prestiż
          niż teraz ! Ale trudno się dziwić skoro przed nową maturą uczelnia sama sobie
          wybierała studentów, a obecnie musi przyjmować motłoch(sic!) który im przekazuje
          OKE, w poszukiwaniu ludzi naprawdę wartościowych. Żeby dostać się na wiele
          kierunków wystarczy mieć zdaną podstawową maturę!



          • cloclo80 Re: Czas na konstruktywne dzialania 11.02.08, 11:25
            W PRL nauka była do czegoś potrzebna. Albo do zbrojeń, albo to wymyślania
            technologii by nie płacić licencji.
            W tym momencie i broń i technologie można kupić. Pieniędzy na inwestycje jest
            dość. Jajogłowych nam nie trzeba. Pożytek z nich marny. Z nudów wykrzykują po
            kościołach, że Żyd nas żre.
        • rasklaat Re: Czas na konstruktywne dzialania 11.02.08, 22:09
          No słabo masz trochę, dobrze wiem jak to jest. Chciałbys się rozwinąć i być następnym Einsteinem a tu szef tyran zabiera twój najlepszy czas i każe pracować u siebie (za darmo). W imię czego? Poszukaj sobie innego szefa, bo stracisz młodość na próżno.
        • klara551 Re: Czas na konstruktywne dzialania 12.02.08, 04:03
          Hanczo9m,zamiast sie frustować na sd UJ,idż sprzedawć pietruszkę,a
          po godzinach nikt Ci nie broni się rozwijać .Czy musisz to robić na
          kiepsko płatnych studiach? Zostaw to nieudacznikom,jak jesteś
          geniuszem,to i nawet jak będziesz zbierać śmieci ,po pracy możesz
          robić to co Cię intereuje
      • 1never1 Czas na lustrację 11.02.08, 09:34
        80% profesorów - to współpracownicy władzy komunistycznej w Polsce.
        Oczywiście dotyczy to profesorków mianowanych do roku 1989.
        99,98% tychże profesorów - to aktywni onegdaj członkowie PZPR, ZSL i
        SD. O czym tu mówić? Anemia? To gangrena!
        Tacy profesorowie jak Bartoszewski, Geremek, Ćwiąkalski, Widacki, a
        także tacy jak Iwiński i jemu podobni - muszą poddać się lustracji.
        To był ich obowiązek nałożony przez Sejm. Dlaczego tego nie
        uczynili? Tak - to anemicy. Anemia polskich profesorków - leniuchów
        i darmozjadów.
        • gregman77 Re: Czas na lustrację 11.02.08, 09:38
          nie rozsmieszja mnie matolku... oczywiscie ze byli lustrowani- tego
          wymaga prawo. Geremek natomiast odmowil podpisania tego samego
          papierka po raz trzeci- bo ile mozna podpisywac ze sie nie
          wspolpracowalo? co roku? co wybory? GLUPOTA...
          • 1never1 Re: Czas na lustrację 11.02.08, 09:45
            Odezwał się jeden taki gregman77 ze szkoły Geremka (pewnie absolwent
            z roku 1977).

            gregman77 napisał:

            > nie rozsmieszja mnie matolku... oczywiscie ze byli lustrowani-
            tego
            > wymaga prawo. Geremek natomiast odmowil podpisania tego samego
            > papierka po raz trzeci- bo ile mozna podpisywac ze sie nie
            > wspolpracowalo? co roku? co wybory? GLUPOTA...
            >
            >
            >
            >
            • q_vw Re: Czas na lustrację 11.02.08, 11:25
              Zrozum prostą oczywistą oczywistość ! Ile razy można poddawać się lustracji w
              tej samej sprawie ?! Co 4 lata ? Przy każdej kolejnej ustawie ?! Jesteś
              ewidentnym przykładem niedouka ! Przy okazji, Geremka nie znam, ale czytałem,
              bądź choć w ćwierci tak mądry jak on, to do nóg padnę. A tak... skorzystaj z
              okazji i milcz, jak nic mądrego nie masz do dodania.
              • agaj.agaj Re: Czas na lustrację 12.02.08, 03:22
                Reprezentujesz niezbyt intelektualna postawe - mam na mysli to padanie do nog
                osobie ktora reprezenutaje przynajmniej 25% intelektu Geremka. Czasami dobrze
                sobie policzyc. Dla latwych rachunkow zalozmy, ze Geremek jest geniuszem z
                IQ=200, 25% z tego daje IQ50 - ponizej poziomu idioty. Gorsza niz nieznajomosc
                dzielenia jest jednak postawa padania do nog. To postawa wyksztalciucha.
                Intelektualista mysli samodzielnie i okazuje szacunek, ale nie sluzalczosc.

                jesli chodzi o Geremka to w 2007 roku weszla nowa ustawa lustracyjna. Tak wiec
                nie chodzi o to by sie lustrowac co 15 min., ale by sie zlustrowac zgodnie z
                nowa ustawa i przepisami. By uproscic tok myslenia - to mniej wiecej tak, jak
                nowa karta do bankomatu lub nowy dowod osobisty. W ramach tej wlasnie nowej
                ustawy srodowisko akademickie mialo sie zlustrowac - po raz pierwszy. Idac za
                przykladem twojego idola Geremka, srodowisko odmowilo lub wzielo na
                przeczekanie. Niektorzy - glownie czytelnicy GW - mysleli, ze walcza z Adolfem
                Kaczynskim, a tak naprawde uchronili szpiclow i donosicieli.
                • dalatata Re: Czas na lustrację 12.02.08, 10:47
                  agaj.agaj: chetnie uslysze jakie to zalety bedzie miala lustracja
                  dla poprawy jakosci wykladow i publikacji na polskich
                  uniwersytetach. nie mowiac o konkurencyjnosci na swiecie.nikt mnie
                  jeszcze nie przekonal co do tego.

                  ja nie musze mojemu koledze agentowi podawac reki, jednak zeby
                  pracowac na uniwerysytecie trzeab byc dobrym naukowcem, a nie
                  uzyskac swiadoectow moralnosci politycznej, seksualnej czy
                  jakiejkolwiek innej.
                • scobin Re: Czas na lustrację 12.02.08, 18:35
                  ===
                  > Reprezentujesz niezbyt intelektualna postawe - mam na mysli to padanie do nog
                  > osobie ktora reprezenutaje przynajmniej 25% intelektu Geremka. Czasami dobrze
                  > sobie policzyc. Dla latwych rachunkow zalozmy, ze Geremek jest geniuszem z
                  > IQ=200, 25% z tego daje IQ50 - ponizej poziomu idioty. Gorsza niz nieznajomosc
                  > dzielenia [...]
                  ===

                  :-)

                  IQ jest liczony na skali interwałowej, a nie na ilorazowej (terminologia
                  Stevensa). To oznacza, że NIE MOŻNA traktować osoby z IQ=200 jako cztery razy
                  mądrzejszej niż osoby z IQ=50. Skala interwałowa nie ma bowiem określonego zera
                  absolutnego (inaczej np. niż skala wzrostu, w której osoba ).

                  Posłużyłem się terminologią statystyczną, ale trudno to zwięźle uprościć. Na
                  stronie Wiki ( pl.wikipedia.org/wiki/Cecha_statystyczna -> i tutaj
                  nagłówek "Cechy proporcjonalne") nie jest niestety znacznie prościej. Ale można
                  poszukać w necie.


                  Pozdrowienia!
                  Staszek Krawczyk
                  • scobin Re: Czas na lustrację 12.02.08, 18:37
                    Oj, błędny nawias mi się wpisał. Zostawmy po prostu: "inaczej niż w wypadku
                    pomiaru wzrostu" (człowiek nie czuje, jak mu się rymuje).

                    A w ogóle zachęcam do ostrożności w krytykowaniu.


                    Pozdrawiam!
                    Staszek
        • sokrates22 Re: Czas na lustrację 11.02.08, 11:04
          1never1 napisał:

          > 80% profesorów - to współpracownicy władzy komunistycznej w Polsce.
          > Oczywiście dotyczy to profesorków mianowanych do roku 1989.
          > 99,98% tychże profesorów - to aktywni onegdaj członkowie PZPR, ZSL i
          > SD. O czym tu mówić? Anemia? To gangrena!
          > Tacy profesorowie jak Bartoszewski, Geremek, Ćwiąkalski, Widacki, a
          > także tacy jak Iwiński i jemu podobni - muszą poddać się lustracji.
          > To był ich obowiązek nałożony przez Sejm. Dlaczego tego nie
          > uczynili? Tak - to anemicy. Anemia polskich profesorków - leniuchów
          > i darmozjadów.

          Wg, GW. poziom w ostatnich czasach się obniżył.
          Tz. że za "komuny" był wyższy.:)))
          A co ma poziom nauczania do lustracji
          to tylko Allach i bodaj ty wiesz.
        • cesarz_lodow_smietankowych Re: Czas na lustrację 11.02.08, 12:50
          A w jaki sposób poprawi to poziom nauczania w szkołach wyższych?
        • klara551 Re: Czas na lustrację 12.02.08, 04:17
          Według Ciebie,miarą wiedzy jest brak przynależności,aktywności w
          oporze,a nie rzeczywista wiedza?Toż to czysta komunistyczna
          metoda,bierny,ale wierny.A gdzie miejsce tu osiągnięcia,wdrożone
          patenty,odkrycia?Chcesz żeby dalej w nauce było jak w dowcipie o
          polskim piekle? Wolisz naukowców typu Żiobro,co nie potrafił zdać
          aplikacji prokuratorskiej,a został prokuratorem generalnym ?
          • dalatata Re: Czas na lustrację 12.02.08, 10:54
            ciesze sie ze nie tylko ja tak mysle. naukowcy powinni byc oceniani
            wedle standardow nauki. jak najwyzszych.

            to miedzy innymi nieustanne pieprzenie o lustracjach, donowach
            moralnych itd. jest powodem takiej sytuacji. skupcie sie ludzie na
            tym, jak zrobic dobra nauke, a nie moralna. nikogo na swiecie nie
            interesuje moralna nauka - nauka ma byc dobra.

            zlustroany uczony pubikujacy zw zeszytac alama mater pcimniensis
            jakos mnie malo interseuje, nic agent ktory publikuje w Nature.
            zawsze, zawsze, zawsze, zatrudnilbym u siebie tego drugiego. bez
            wahania. nie musze go lubic, nie musze sie z nim kolegowac. ale to
            on da punkty mojej uczelni.

            klara551 napisała:

            > Według Ciebie,miarą wiedzy jest brak przynależności,aktywności w
            > oporze,a nie rzeczywista wiedza?Toż to czysta komunistyczna
            > metoda,bierny,ale wierny.A gdzie miejsce tu osiągnięcia,wdrożone
            > patenty,odkrycia?Chcesz żeby dalej w nauce było jak w dowcipie o
            > polskim piekle? Wolisz naukowców typu Żiobro,co nie potrafił zdać
            > aplikacji prokuratorskiej,a został prokuratorem generalnym ?
            • nfa05 Re: Czas na lustrację 12.02.08, 11:00
              Zaraz zaraz. Nauka amoralna to koniec ludzkości ! Naukowe
              wspieranie totalitaryzmów w XX wieku zrobiło swoje. Czyzby za
              mało ?
              • dalatata Re: Czas na lustrację 12.02.08, 16:18
                to jest demagogia szanownego pana.
                bo ja nadal nie wiem na czym ma polegac moralny kosciec kogos kto
                sie zajmuje rozmnazaniem rozwielitki czy metafora u Putramenta.

                poza demagogia jeszcze cos pan powie:

                nfa05 napisała:

                > Zaraz zaraz. Nauka amoralna to koniec ludzkości ! Naukowe
                > wspieranie totalitaryzmów w XX wieku zrobiło swoje. Czyzby za
                > mało ?
    • miecz10 Polska Anemia Nauk 11.02.08, 08:16
      Polska nauka, z PAN na czele, to relikt socjalizmu (feudalizmu)- działa wg reguł instytucji państwowej/feudalnej. Dowód: chcąc zobaczyć jak działa instytucja państwowa w USA - idź na pocztę w USA - to opinia Jacka Fedorowicza. Polska służba zdrowia jest tego kolejnym przykładem. Od 1989 r nie wprowadzono żadnych istotnych zmian systemowych. Na ogół, pracownicy (także dziekani!!!!) uczelni państwowych pracują u konkurencji (czytaj w uczelniach prywatnych) - jaka firma/instytucja prywatna na coś takiego się zgadza? Dopóki nie wprowadzi się mechanizmów konkurencji, dopóty dyskusje, apele i inne zaklęcia niczego nie zmienią!!! Należy zauważyć, że wielu pracownikom (także studentom) obecny stan odpowiada.
      • ar.co Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 08:54
        A może tak przeszedłbyś się na kurs nauki czytania ze zrozumieniem?
        Raport dotyczy sytuacji na uniwersytetach i akurat do PAN-u ma się
        nijak (poza chamskim tytułem, który jest po prostu nadużyciem).
        Pretensje co do poziomu nauczania są jak najbardziej słuszne, ale to
        nie PAN prowadzi dydaktykę, i to nie do niej należy reformowanie
        tejże.
        • miecz10 Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 09:32
          Z taką argumentacją proszę zapisać się do PiS'u.
        • lmblmb PAN prowadzi dydaktykę 11.02.08, 10:05
          ar.co napisała:

          > ale to nie PAN prowadzi dydaktykę,

          U nas prowadzi, i nie tylko dla doktorantów. Pisałem w PANie egzamin z
          termodynamiki i magnetyków u bardzo dobrych ludzi, ale generalnie podpisuję się
          pod tym, że PAN to jeden wielki dom starców. Z wyjątkami, ale niewielkimi.
          • owocoskala Re: PAN prowadzi dydaktykę 11.02.08, 12:16
            ale generalnie podpisuję się
            > pod tym, że PAN to jeden wielki dom starców. Z wyjątkami, ale
            niewielkimi.
            >
            Nie wiem gdzie to PAN prowadzi dydaktyke i gdzie to niby jest dom
            starców, ale nie znam całej Polski. Prawda jest taka, że obecnie
            poziom naukowy PAN jest znacznie wyższy niż najlepszych
            uniwersytetów. Wystarczy spojrzeć sobie na rankingi publikacji. Skąd
            to się berze? Ano stąd że obecnie w wiekszości PAN trzeba sie
            wykazywać publikacjami inaczej instytut spada w kategorii i dostaje
            mniej pieniędzy. Może w końcu ulec likwidacji. System jest
            bezlitosny i dość sensowany. A uniwersytety finansowane sa inaczej -
            lepiej i małe jest pradopodobieństwo zamknięcia wydziału, nawet
            takiego na którym sa same miernoty. Moje doświadczenia z doborem
            kadry na uniwersytecie sa jak najgorsze. Rok po studiach miałam ze 3
            publikacje, co z tego kiedy z góry było wiadomo kto jest namaszczony
            na studia doktoranckie. Poszłam do dziekana ale on o zgrozo również
            uznał ze startowanie na studia i zdawanie egzaminów na studia
            dktoranckie byłoby "bardzo niekoleżeńskie" wobec znacznie gorszego
            kolegi który za to widocznie umiał się lepiej podlizac lub sprawniej
            pił piwo przy ognisku z Panem Doktorem. Obserwuje ten wydział od 10
            lat, jak odrzucają świetnych studentów i zbyt dobrych doktorów, jak
            asystenci nie maja pojęcia czego uczą, jak zostawiani są mierni
            cwaniacy oszukujący na egzaminach, dopisujący się do publikacji
            innych osób. Cierpią na tym głównie studenci, którzy mogliby byc
            nauczani przez lepszą kadrę :roll:
            Nic się nie zmieni, jeśli nie będziemy mieć prawdziwych konkursów i
            wszelkie machlojki przy ich organizacji nie będa karane z całą
            surowością. Bzdura są tez pozbawione stypendiów studia doktoranckie -
            jeśli Rada naukowa cieszy się ze przyszły doktorant pracuje w Mac
            Donaldzie to jakis kosmos jak dla mnie - on musi mieć czas na
            kształcenie, a nie przerzucać hamburgery.
            • dalatata Re: PAN prowadzi dydaktykę 11.02.08, 12:32
              przyszli doktorze pracuja w macdonaldach nie tylko w Polsce.

              natomiast rzetelna ocena dorobku, rzetelne recenzje prac i
              pubikacji, to jeden z kilku wielkich problemow. niestety bez
              zwiekszenia a nie oslabiana kontroli na przyklad CK (choc w
              zmineionyym wygladzie) nie da sie tego zrobic
      • pamejudd Pogięło cie, pantalonie. 12.02.08, 22:59
        Masz chociaz pojecie, jak funkcjonuje i kiedy powstal PAN? Wiesz -pokraku - jak sa finansowane insytucje badawcze na Zachodzie? Nie wiesz! Wobec tego, zamontuj na klawiaturze pulapke na myszy, w razie gdyby ci jeszcze przyszlo do lba cos napisac...
    • nfa05 Polska Anemia Nauk 11.02.08, 08:35
      Nawet trafnie sie samookreślili.
      Diagnozy stanu nauki w Polsce na www.nfa.pl
      Postulaty zmian w systemie nauki w
      Polsce.www.nfa.alfadent.pl/news.php?id=2486
      na wszelki wypadek nie realizowane przez decydentów nauki reformujących nauke
      tak aby wszystko zostało po staremu.
      Próba zwrocenia uwagi na otwarcie się na naukę światową:
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?topic=32
    • baranska_anna Polska Anemia Nauk 11.02.08, 08:37
      Niestety i ja również się z tym zgadzam. Jestem doktorantem na Uniwersytecie
      Warszawskim, na Wydziale Biologii i z roku na rok zauważam (wspólnie z kolegami,
      z którymi prowadzimy dydaktykę), że poziom studentów obniża się z roku na rok.
      Moim zdaniem do tego stanu rzeczy przyczyniło się przyjmowanie studentów bez
      szczegółowych egzaminów (takich jakie były za moich czasów). W tym momencie o
      trzymaniu standardów w ogóle nie ma mowy. I często się zdarza, że im po prostu
      nie zależy na rozwijaniu swojej wiedzy i umiejętności. A praca indywidualna
      zaczyna się dopiero na 3 roku, a czasem nawet później.
      Innym poważnym problemem jest brak pieniędzy na zatrudnianie wyspecjalizowanych
      nauczycieli akademickich, którzy mogliby wspomóc adiunktów, odrywanych od pracy
      naukowej. Dydaktyka jest w ciągu semestru poważnym obciążeniem i rzadko zostaje
      czas na "robienie nauki", z której przecież jesteśmy na uniwersytetach
      rozliczani. Nierzadko więc w labie spędza się wieczory (czasem noce) i weekendy,
      odbierając swój czas np. rodzinie (o odpoczynku nie wspominając).
      Ostatnia, z najważniejszych rzeczy, to znowu brak pieniędzy. Przede wszystkim na
      porządne naukowe granty. Nauka polska ma mizerne szanse zaistnieć na szerokich
      światowych wodach, głównie z powodu niskiej wartości badań, prowadzonych w
      sposób przestarzały, na sprzęcie pamiętającym lata młodości naszych matek, a
      czasem i babć. W XXI wieku nauki przyrodnicze (tym się przecież zajmuję)
      rozwijają się w ogromnym tempie, a różnica pomiędzy technikami laboratoryjnymi
      stosowanymi dziś a 20-10 lat temu jest zauważalna nawet dla laika. Jeśli nie
      będziemy uczyć się i stosować nowych technik to nasza konkurencyjność będzie
      nadal stale spadała i niedługo osiągnie poziom zerowy.
      ...przepraszam za te przydługie dywagacje ;)
      • lmblmb Poziom studentów to nie problem. 11.02.08, 09:59
        baranska_anna napisała:

        > Niestety i ja również się z tym zgadzam. Jestem doktorantem na
        > Uniwersytecie Warszawskim, na Wydziale Biologii i z roku na rok
        > zauważam (wspólnie z kolegami, z którymi prowadzimy dydaktykę),
        > że poziom studentów obniża się z roku na rok.

        Ładnie mówisz, ale co z tego? Gdzie dowód na to, że poziom studenta ma cokolwiek
        wspólnego z ich przyszłymi wynikami w nauce?

        Stukasz się teraz w czoło, bo to takie oczywiste? Absolutnie nie. Mówisz o
        poziomie, jakby to był jakiś dogmat, a jesteśmy naukowcami, nie księżami.

        Ja Ci od ręki udowodnię, że mówienie TYLKO o poziomie wiedzy studentów jest bez
        sensu, z prostej przyczyny: wielu ludzi na naszym kierunku robi opracowania z
        ćwiczeń dużo lepiej, niż osoby z dużą wiedzą, czyli tzw. "poziomem". Stawiam
        duże piwo, że u was też jest pewna liczba "kumatych", którzy mają problemy z
        przyswojeniem takiego ogromu wiedzy, jaki u nas się serwuje. W ten sposób
        tracimy dobrych ludzi.

        Za dużo stawiacie nacisku na wiedzę, za mało na umiejętności! To ma związek z
        małą ilością ćwiczeń, ale nie tylko: taka jest po prostu mentalność w Polsce
        (dowód: Twoje zdanie powyżej). A jasne jest, że wartościowszy jest naukowiec
        potrafiący _rozwiązać_ problem, niż ten który _wie_ jak jego kolega to zrobił.

        > W tym momencie o trzymaniu standardów w ogóle nie ma mowy. I
        > często się zdarza, że im po prostu nie zależy na rozwijaniu swojej
        > wiedzy i umiejętności.

        Trudno się dziwić, skoro 90% nacisku idzie na (nudną z reguły) wiedzę, a 10% na
        (ciekawsze) umiejętności. Nie wiem jak jest w biologii, ale chyba podobnie jak u
        nas na fizyce.

        Porównanie jest chyba bardziej druzgoczące: moje umiejętności były sprawdzane
        tylko 4 razy: dwa razy na labie na 1 roku, raz na trzecim, i teraz na piątym. A
        egzaminów z wiedzy to miałem pewnie z czterdzieści. Żenada po prostu, człowiek
        nie ma się czym wykazać.

        Skąd mam mieć satysfakcję, z tego że wiem co to entropia? Tym nie zaimponuję ani
        w instytucie naukowym, ani przyszłemu pracodawcy.

        Dziwisz się teraz że ludzie nie są zmotywowani?

        > Innym poważnym problemem jest brak pieniędzy na zatrudnianie
        > wyspecjalizowanych nauczycieli akademickich, którzy mogliby
        > wspomóc adiunktów, odrywanych od pracy naukowej. Dydaktyka jest
        > w ciągu semestru poważnym obciążeniem i rzadko zostaje czas na
        > "robienie nauki", z której przecież jesteśmy na uniwersytetach
        > rozliczani. Nierzadko więc w labie spędza się wieczory (czasem
        > noce) i weekendy, odbierając swój czas np. rodzinie (o odpoczynku
        > nie wspominając).

        To norma w Polsce, w wielu zawodach. W czym więc problem?

        > Ostatnia, z najważniejszych rzeczy, to znowu brak pieniędzy.
        > Przede wszystkim na porządne naukowe granty. Nauka polska ma
        > mizerne szanse zaistnieć na szerokich światowych wodach,

        Znowu źle. Nauka nie ma "istnieć", a wspomagać przemysł dostarczając
        nowoczesnych rozwiązań. Nie masz się pokazać na salonach, a produkować
        rozwiazania i patenty. Z takim myśleniem to nadal będziemy krajem eksportującym
        pyry i drewniane palety.

        Najlepiej jest kiedy biznes (przemysł) ma konkretne zadania do rozwiązania, ale
        u nas przemysł ma niechęć do środowiska naukowego.

        > głównie z powodu niskiej wartości badań, prowadzonych w
        > sposób przestarzały, na sprzęcie pamiętającym lata młodości
        > naszych matek, a czasem i babć.

        Nie wspominasz o problemie rozliczania ludzi z badań. Sama dajesz przykład
        niezrozumienia do czego nauka ma służyć, jak więc podatnicy mają finansować
        ludzi, którzy chcą mieć więcej publikacji, a nie więcej patentów?

        > W XXI wieku nauki przyrodnicze (tym się przecież zajmuję)

        Ja też. Robię podkłady ze złota pod kropki kwantowe z CdS które dostaję od
        chemika, całość bierze biolog... i dalej nie wiem ;) Taka jest specjalizacja, że
        wykorzystuję 10..20% swojej wiedzy.

        > rozwijają się w ogromnym tempie, a różnica pomiędzy technikami
        > laboratoryjnymi stosowanymi dziś a 20-10 lat temu jest zauważalna
        > nawet dla laika.

        Pewnie, że przydałby się sprzęt, ale trzeba ludzi PRZEKONAĆ, że to, co robimy
        jest wartościowe. Zacznij pierwszy.

        Mnie brakuje np. mikroskopu elektronowego, ale mimo tego badania robię dalej.
        Cóż, jest ciężej, ale jakoś się da.

        > ...przepraszam za te przydługie dywagacje ;)

        You're welcome.
        • lukin Re: Poziom studentów to nie problem. 11.02.08, 11:00
          Brawo. Zgadzam się w stu procentach. Studiowanie dzisiaj to co raz częściej tylko efektowny wpis do CV - wiedzę i umiejętności przydatne na rynku pracy i tak trzeba zdobywać samodzielnie, poza murami akademickimi.
        • owocoskala Re: Poziom studentów to nie problem. 11.02.08, 12:50
          > Trudno się dziwić, skoro 90% nacisku idzie na (nudną z reguły)
          wiedzę, a 10% na
          > (ciekawsze) umiejętności. Nie wiem jak jest w biologii, ale chyba
          podobnie jak
          No właśnie - zupełnie nie wiesz jak to jest w biologii. Kiedy ja
          studiowałam, wszystko było dla mnie ciekawe, fascynujące - podobnie
          jak dla wielu moich kolegów i koleżanek - totalnych pasjonatów.
          Wtedy można było wybrac tylko jeden wydział do zdawania, stawiało
          się na jedna kartę, więc szli naprawde zainteresowani. Jeśli na
          studiach ciekawe było dla Ciebie 10% to wybrałeś zły kierunek.
          • ppo I to jest sedno problemu! 11.02.08, 14:37
            > Wtedy można było wybrac tylko jeden wydział do zdawania, stawiało
            > się na jedna kartę, więc szli naprawde zainteresowani

            Studenci traktują uczelnie jak supermarket, zdają asekuracyjnie na
            kilka kierunków, bo boją się wojska, albo po prostu zakodowali
            sobie, że muszą studiowac, bez względu na ich faktyczne
            predyspozycje. Studia przestały być elitarne- stały się masowe, więc
            ich poziom musiał sie dostosować do mas. Jedynym sposobem na
            poprawienie prestiżu studiów jest zmiana podejścia do rekrutacji.
            Koniec ze zdawaniem na 5 kierunków jednocześnie! Niech masy wbiją
            sobie do łbów, że studia NIE SĄ DLA KAŻDEGO! Wtedy tytuł mgr będzie
            znów coś znaczył. Obecnie w zasadzie nie ma znaczenia, czy się go ma
            czy nie- wszystko zależy od umiejętności pozaszkolnych (np. czy ma
            się prawo jazdy- bo to więcej znaczy niż mgr!).
            • dalatata Re: I to jest sedno problemu! 11.02.08, 15:13
              Studenci maja sobie prawo trakwoac studia jak im sie podoba. a
              studia nie powinny byc elitarne. powinna w nich rzadzaci
              merytokrcja. tylko. i to mozna zrobic, trzeab jednak nie byc
              zaslepionym ideologia.
            • lmblmb Re: I to jest sedno problemu! 12.02.08, 07:44
              ppo napisał:

              > > Wtedy można było wybrac tylko jeden wydział do zdawania, stawiało
              > > się na jedna kartę, więc szli naprawde zainteresowani
              >
              > Studenci traktują uczelnie jak supermarket, zdają asekuracyjnie na
              > kilka kierunków, bo boją się wojska, albo po prostu zakodowali
              > sobie, że muszą studiowac, bez względu na ich faktyczne
              > predyspozycje. Studia przestały być elitarne- stały się masowe,

              Takie było założenie.

              > więc ich poziom musiał sie dostosować do mas.

              Tak jest na świecie.

              > Jedynym sposobem na poprawienie prestiżu studiów jest zmiana
              > podejścia do rekrutacji.

              Nie, wprowadzenie licencjatu, co już nastapiło.

              > Wtedy tytuł mgr będzie znów coś znaczył.

              Brednie, kolego. Można kształcić masy, ale nie w takim systemie jak obecnie.
              Magister będzie coś znaczył kiedy wyjdzie z uczelni, która przygotowuje do
              zawodu, a nie tylko uczy teorii.

              > Obecnie w zasadzie nie ma znaczenia, czy się go ma
              > czy nie- wszystko zależy od umiejętności pozaszkolnych (np. czy ma
              > się prawo jazdy- bo to więcej znaczy niż mgr!).

              Dokładnie. Ograniczenie liczby zdających tego nie zmieni, bo najlepsi ludzie na
              rynku pracy zostaną w ten sposób usunięci z uczelni.
          • lmblmb Re: Poziom studentów to nie problem. 12.02.08, 07:41
            owocoskala napisała:

            > > Trudno się dziwić, skoro 90% nacisku idzie na (nudną z reguły)
            > wiedzę, a 10% na
            > > (ciekawsze) umiejętności. Nie wiem jak jest w biologii, ale chyba
            > podobnie jak
            > No właśnie - zupełnie nie wiesz jak to jest w biologii. Kiedy ja
            > studiowałam, wszystko było dla mnie ciekawe, fascynujące - podobnie
            > jak dla wielu moich kolegów i koleżanek - totalnych pasjonatów.

            Szczerze mówiąc zupełnie nie wierzę, że piszesz o większości.
      • owocoskala Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 12:34
        Przede wszystkim n
        > a
        > porządne naukowe granty. Nauka polska ma mizerne szanse zaistnieć
        na szerokich
        > światowych wodach, głównie z powodu niskiej wartości badań,
        prowadzonych w
        > sposób przestarzały, na sprzęcie pamiętającym lata młodości
        naszych matek, a
        > czasem i babć. W XXI wieku nauki przyrodnicze
        Aniu Barańska, fizjologu ziewrząt :). Powiedz a kto Ci zabrania
        złożyć wniosek grantowy i dostac pieniądze z KBN? Nawet ze 400
        tysiaków? Być może zabrania Ci przełozony, nie wiem, ale generalnie
        pieniędzy nie brakuje. Trudno jednak by finansowano jakieś niemadre
        projekty, których wyskoa publikacja jest niemożliwa. Napisz dobry
        projekt np. wspólnie z pomotorem (doktorancki jest łatwiej dostać) i
        złóż. Jak to jest, ze w niektórych dwudziestoosobowych pracowniach
        Uniwerstytetu nie możecie dostac żadnego grantu, a w kilkuosobowych
        pracowniach PAN jest ich po 6, więcej niż pracowników ?
        Co do pauperyzacji studiów masz oczywiście rację. Praowników UW
        skusiły większe pieniądze za większą ilość studentów (chodziłam
        wtedy jako studentka na rady naukowe kiedy zapadały decyzje w tej
        sprawie i byłam przeciw), to teraz ktoś musi ich obrobic i poziom
        studentów na pewno też spadł.
    • nfa05 Konstruktywne dzialania na rzecz zmian 11.02.08, 08:42
      Konstruktywne dzialania na rzecz zmian prowadzi od kilku lat NFA
      ale środowisko woli status quo ! tzn chce zmian ale żeby wszystko (prawie)
      zostało po staremu.
      Jedno z działań
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=340
      Postulaty zmian w systemie nauki w Polsce.

      Niezależne Forum Akademickie www.nfa.pl grupujące naukowców pracujących w
      Polsce, jak i za granicami kraju postuluje przeprowadzenie gruntownych zmian w
      systemie nauki w Polsce dotyczących ścieżek kariery akademickiej, jak i
      finansowania nauki zgodnych z 'Europejską Kartą Naukowca' i 'Kodeksem
      postępowania przy zatrudnieniu pracowników naukowych '
      Po pierwsze postulujemy stworzenie uproszczonej i przejrzystej ścieżki kariery
      naukowej w Polsce zbieżnej ze standardami anglosaskimi, a mianowicie:

      a.zlikwidowanie stopnia doktora habilitowanego i tytułu profesora 'belwederskiego'

      b.wprowadzenie powszechnych i otwartych konkursów na stanowiska uczelniane
      ogłaszanych (pod rygorem nieważności) w specjalnym serwisie internetowym.

      c.w przypadku stanowisk kierowniczych w nauce, ogłaszanie konkursów także w
      międzynarodowych czasopismach specyficznych dla danej dziedziny oraz
      uczestnictwo zagranicznych specjalistów z tej dziedziny w komisjach konkursowych

      d.obowiązku pełnego ujawnienia dorobku naukowego

      e.rozdziału większości funduszy przeznaczonych na badania poprzez otwarte
      konkursy projektów badawczych (grantów) z obowiązkowym udziałem recenzentów
      zagranicznych

      Te zmiany mają na celu uniezależnienie kariery naukowca od subiektywnych ocen
      przeróżnych komisji (np. przy przyznawaniu habilitacji i profesury) i
      indywidualnych ocen ludzi nierzadko nie posiadających doświadczenia w danej
      dziedzinie (w komisjach często zasiadają nie tylko osoby nie posiadające wiedzy
      ze specjalizacji kandydującego ale nawet nie zajmujący się tą samą dziedziną).
      Szczególnie istotnym kryterium przyznania stanowiska na uczelni winna być lista
      publikacji (wraz z indeksem cytowań), dostępna każdemu zainteresowanemu, oraz
      rzeczywiste osiągnięcia edukacyjne (formowanie młodych naukowców ) i
      organizacyjne. W ten sposób, procesy rekrutacyjne staną się przejrzyste,
      ogólnodostępne i konkurencyjne, podwyższając jakość kadry naukowej i poziomu
      badań na uczelniach.

      Po drugie postulujemy wprowadzenie w pełni jawnych i opartych na konkurencji
      zasad finansowania badań. Preferujemy finansowanie badań naukowych z pieniędzy
      publicznych opierające się na zasadach otwartych konkursów o granty, w których
      jedynymi kryteriami są proponowana propozycja badawcza oraz doświadczenie i
      dorobek naukowy ubiegającego się o grant. Domagamy się wprowadzenia prawnego
      wymogu publikowania wyników badań w ogólnodostępnej bazie danych oraz
      upublicznienia rozliczeń finansowych z przyznanych grantów. Dostęp do finansów
      publicznych winien być przyznawany na zasadzie konkursu, w którym każdy
      naukowiec (placówka badawcza) mógłby wziąć udział. Naturalną konsekwencją
      takiego podejścia do wydawania publicznych pieniędzy będzie wykształcenie na
      rynku naukowym grup badawczych potrafiących efektywnie zarządzać przyjętymi
      środkami. Grupy takie będą w stanie podjąć skuteczną konkurencję także z
      zagranicznymi ośrodkami.

      Zaletą powyższych zmian jest otwarcie i dostosowanie systemu polskiej nauki do
      zasad ogólnie przyjętych w krajach anglosaskich. Dzięki temu sztuczne bariery
      (np. tytularne) utrudniające polskim naukowcom pracującym za granicą powroty na
      polski rynek naukowy zostaną zlikwidowane przez co wiele osób, które już nabyły
      bezcenne doświadczenie w najlepszych ośrodkach zagranicznych będzie mogło je
      przenieść na grunt polski, na czym skorzysta nie tylko nauka ale także i
      społeczeństwo.

      Takie rozwiązania powinny ograniczyć poważne patologie przy rozdziale środków
      lub stanowisk.

      Józef Wieczorek - Prezes Fundacji NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE

      Cezary Wójcik - Przewodniczący Rady Fundacji NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE

      Andrzej Nowojewski - Oxford University

      Maciej Horowski, Uniwersytet w Białymstoku

      Ewa Kostarczyk, Warszawa

      Adrian Tkacz, BioInfoBank Institute, Poznań

      Jerzy Janusz Mosna, Dąbrowa Górnicza

      Ewelina Zlotek, Universität Passau, Niemcy

      Anna Zolkiewicz,President of the University of Oxford Polish Society

      Marta Szulkin, Oxford University

      Adam Józwowicz, Oxford University

      Piotr Fryzlewicz, University of Bristol

      Dariusz Nehrebecki, Oxford University

      Zdzislaw Szulc, Medical University of South Carolina, USA

      Hanna Sankowska, Harvard University

      Wojciech Rzępała, Oxford University

      Maciej Wójcik, University of Southampton

      Józef Kalisz, Wojskowa Akademia Techniczna, Warszawa

      Magdalena Mariankowska, President of Oxford Brookes Polish Society

      Agata Karska, UMK Toruń

      Katarzyna Puocian, Oxford University

      Anna Malinowska, President of the Durham University Polish Society

      Marcin Suskiewicz, Oxford University

      Joanna Sapulak, University of London

      Małgorzata Stojek, docteur es sciences techniques EPFL

      Tadeusz Wróblewski, University of California, Davis

      Malwina Niemczyk, University of Edinburgh

      Robert Gierwatowski, Eastern Michigan University

      Joanna Bagniewska, Oxford University

      Jakub Muśko, Unviersity of Southampton

      Krzysztof Zieleniewski, Uniwersytet Warszawski

      Kaja Wawrzak, Oxford University

      Józef Kapusta, Instytut Biotechnologii i Antybiotyków, Warszawa

      Adam Musiał, Colby College, ME, USA

      Karol Miller, The University of Western Australia

      Michal Surkont, University of Toronto

      Witold Pałosz, NASA

      Bartosz J. Tkaczyk, University of California, Berkeley

      Marcin Kaminski, Rutgers University

      Dorota Dobosz-Bourne, Queen Mary, University of London

      Zbigniew Mitura, Kraków

      Edward Rydygier, Szkoła Handlowa, Warszawa

      Michał Koenner, University of St Andrews

      Andrzej Fertala, Thomas Jefferson University,Philadelphia

      Maja Choma, Oxford University

      Kamil Kowalewski , Brańsk

      Michał Dyzma, Universite Libre de Bruxelles

      Michał Kucewicz, University of Cambridge

      Ignacy Sawicki, University of Chicago

      Robert Kowalski, Stanford University

      Anna Hac, University of Hawaii

      Krzysztof Iniewski, University of Albreta, Canada

      Olga Kreglicka, Boston University

      Zbigniew Darzynkiewicz, Brander Cancer Research Institute, New York Medical College

      Michał Masternak, Southern Illinois University School of Medicine

      Wiesław K. Binienda, University of Akron, Ohio, USA

      Waldemar Korczyński, Kielce

      Kacper Rogala, Edinburgh University

      Jacek Maguza, Przewodniczacy Rady Wykonawczej
      Polish Professionals in London

      Mikołaj Orchowski, Polish Global Student Network

      Paweł Kalinski, University of Pittsburgh and the University of Pittsburgh Cancer
      Institute

      Eugene Eberbach, University of Massachusetts Dartmouth

      Jan Witajewski, London School of Economics

      Włodzimierz Holsztyński,Sunnyvale, USA

      Waldemar W. Koczkodaj, Laurentian University,Ontario, Canada

      Mikołaj Orchowski, Vice-president of the Warwick University Polish Society

      Janusz Konrad, Boston University

      Sylwester Chyb, Imperial College London

      Aleksandra Woźniak, Politechnika Poznańska

      Jacek Klinowski, University of Cambridge

      Anna Malinowska, President of the Durham University Polish Society

      Grzegorz Kondrak, University of Alberta

      Andrew Targowski, Prezes Światowej Rady Badań nad Polonią, Western Michigan
      University

      Stanisław Dubiski, University of Toronto

      Zbigniew Piotrowski, Youngstown State University

      Boleslaw K. Szymanski, Rensselaer Polytechnic Institute

      Marek Los, Canada Research Chair in New Cancer Therapy Development, Manitoba
      Institute of Cell Biology

      Tomasz Kozlowski, Royal Institute of Technology (KTH), Sztokholm

      Anna M. Zielicz, University of St.Andrews

      Tomek Mickiewicz, University College, London
      • nfa05 Re: Konstruktywne dzialania na rzecz zmian c.d. 11.02.08, 08:44

      • cyklista Tak zwane NFA to prywatny blog J. Wieczorka, 11.02.08, 09:40
        a publikowana lista to lista dyskutantów z blogu. Z Forum Akademickim ma akurat
        tyle wspólnego co kursy komputerowe, zwane czasami Akademiami Informatyki.
        Z drugiej strony niezły blog, i nabzdyczenie właściciela bardziej mu szkodzi niż
        pomaga.
        • flamengista tak zwane NFA to jedyny konstruktywny głos 11.02.08, 09:47
          domagający się reform w nauce polskiej.

          Owszem, głos osób często sfrustrowanych, ale za to zdeterminowanych.

          Jak ktoś ma lepszy pomysł na reformowanie nauki od NFA - niech to robi! Nie ma
          przeszkód. Przypomnę tylko, że NFA działa wyłącznie dzięki determinacji takich
          osób jak Wieczorek czy Wójcik. Nie ma na razie innego miejsca w internecie,
          gdzie można sensownie podyskutować na temat problemów polskiej nauki.
          • agaj.agaj problem z nfa 12.02.08, 03:48
            Napisalem to przy innej okazji, ale powtorze tutaj.

            W imieniu nfa wypowiada sie dr Wieczorek, nieudany naukowiec, ktory
            czuje sie skrzywdzony przez UJ w okresie bodajze stanu wojennego
            (odrzucono jego prace habilitacyjna). Moze zostal skrzywdzony
            slusznie, moze nie - nie mnie oceniac - a zdania UJ i dr Wieczorka
            sa podzielone. Niemniej jednak dzialalnosc dr Wieczorka odbywa sie
            przez pryzmat osobistej urazy i jako taka nie jest obiektywna.

            Moj wpis ma sluzyc jednemu - ma byc rodzajem przestrogi przed podpisywaniem -
            czasami chwytliwych - postulatow sygnowanych przez niewiarygodnego czlowieka.

            Postulat - nawet sluszny - ale z niewiarygodnych ust jest automatycznie
            niewiarygodny. Dlatego nfa bardziej szkodzi niz sluzy
            polskiej nauce.

            Nauke i nauczanie stara sie poprawic dostatecznie wiele madrych i uznanych ludzi
            w Polsce. Dlatego nie nalezy dawac wiary i popierac frustrata naukowego typu dr
            Wieczorka i jego forum.
            • malgorzata.academicus Re: problem z nfa 15.02.08, 11:24
              > Niemniej jednak dzialalnosc dr Wieczorka odbywa sie
              > przez pryzmat osobistej urazy i jako taka nie jest obiektywna.
              >

              Potwierdzam, ze w dzialanosci JW mozna znalezc slady jego prywatnych uraz, ale to nie daje ZADNYCH PODSTAW agaj.agaj-owi do dyskredytowania tego co pan Wieczorek robi i samego NFA, a szczegolnie osob wypowiadajacych sie na portalu NFA.

              U podstaw dzialalnosci kazdego z nas leza osobiste doswiadczenia, a insynuacje (pod nickiem) przedstawicielowi srodowiska naukowego zwyczajnie nie przystoja... Jezeli ktos sie nie zgadza z czyjas opinia/dzialalnoscia nalezy przedstawic kontrargumenty lub zrobic to po prostu samemu lepiej!!!

              > Nauke i nauczanie stara sie poprawic dostatecznie wiele madrych
              > i uznanych ludzi w Polsce.

              Tak - juz od prawie dwudzietu lat - z opisanym w komentowanym artykule skutkiem...
              Akurat raport komitetu nie jest dla mnie punktem odniesienia, bo to walsnie w nim jest sporo frustracji i oceny polskich uczelni przez pryzmat INDYWIDUALNYCH doswiadczen i karier.
              Nie mozna juz tego powiedziec o wrzesniowym raporcie OECD, ktory dla polskich uczelni jest wrecz druzgocacy!!!


      • pisubek Panie doktorze Wieczorek! Dajcie juz sobie spokoj! 11.02.08, 09:42
        Balamucicie biednych studentow na emigracji i zmuszacie ich do podpisywania tych
        oczywistych bzdur, ktore promujecie jako program.
        Wstyd.
        • flamengista przecież są efekty tych działań 11.02.08, 09:49
          Wystarczy przeglądnąć stronę NFA. Postulaty reform były przedstawiane wielu
          środowiskom, w tym i politykom. NFA udało się przebić z częścią tych postulatów
          do polskiego parlamentu. Może efekty nie są jeszcze oszałamiające, ale kropla
          drąży skałę...
      • miecz10 Re: Konstruktywne dzialania na rzecz zmian 11.02.08, 09:42
        Program działań OK. Aby zadziałał, konieczne są mechanizmy rynkowe - "zdrowa konkurencja" - ograniczenie do niezbędnego minimum roli urzędników!!! Te warunek będzie najtrudniej zmienić.
        • nfa05 Re: Konstruktywne dzialania na rzecz zmian 11.02.08, 09:47
          Aby program zadzialał potrzebne sa zmiany systemowe , prawne a do
          tego potrzeba w sejmie 50%+1. Póki co moze w sejmie znajdzie sie 1
          aby coś zadzialał, ale gdzie dalsze 50% ?
          --------


          miecz10 napisał:

          > Program działań OK. Aby zadziałał, konieczne są mechanizmy
          rynkowe - "zdrowa ko
          > nkurencja" - ograniczenie do niezbędnego minimum roli
          urzędników!!! Te warunek
          > będzie najtrudniej zmienić.
          • pisubek Panie doktorze Wieczorek!Zabierzcie sie moze do 11.02.08, 09:49
            prawdziwej pracy! Tyle szkol prywatnych teraz powstalo, na pewno znajdziecie
            sobie prace i przestaniecie zanudzac siebie i innych.
            • lmblmb Re: Panie doktorze Wieczorek!Zabierzcie sie moze 11.02.08, 10:02
              pisubek napisała:

              > prawdziwej pracy! Tyle szkol prywatnych teraz powstalo

              Gó.. warte te szkoły prywatne. Pracodawcy już teraz o tym wiedzą.
              • mebcia Prywatne uczelnie 12.02.08, 10:44
                No nie do końca. Prywatne uczelnie często mogą sobie pozwolić na zatrudnianie
                najlepszej kadry z uczelni państwowych. Widzę to chociażby u siebie na
                anglistyce na uw, gdzie najbardziej cenieni wykładowcy mają drugi etat w szkole
                prywatnej. Rzekomy prestiż uczelni państwowych nie zawsze ma wiele wspólnego z
                rzeczywistością.
      • dalatata Re: Konstruktywne dzialania na rzecz zmian 11.02.08, 12:00
        Zawsze mnei troche irytuje, gdy NFA proponuje cudowne rozwiazania, a
        szczeoglnie

        > a.zlikwidowanie stopnia doktora habilitowanego i tytułu
        profesora 'belwederskie
        > go'

        na calym swiecie funkcjonuje ocena dorobku naukowca, ktory chce sie
        wyzwolic z czeladnika na mistrza. czy nazwiemy to habilitacja
        czy 'tenure' czy jeszcze jakos inaczej, nie ma to znaczenia.

        przy obecnym wszechpanujacym korupcyjnym kolesiostwie zlikwidowanie
        habilitacji doprowadzi tylko do tego ze jeszce iwecej miernot
        zostanie profesorami. juz dzisiaj wiemy ze zmiana przepisow o
        hablitacji spowodowala to ze rady wydzialu akceptuja habilitacje na
        podstawie receznji wewnetrznych. dlaczego? dlatego bo im sie to
        oplaca, bo musza miec 'pensum kadrowe' - najwiekszy idiotyzm
        akademicki

        >b.wprowadzenie powszechnych i otwartych konkursów na stanowiska
        uczelniane
        > ogłaszanych (pod rygorem nieważności) w specjalnym serwisie
        internetowym

        o ile wiem to one sa organizowane, tyle ze ustawiane. i jestem
        ciekay jak NFA proponuje sprawic zeby nasi koledzy i kolezanki
        przeprowadzali uczciwe konkursy.

        > d.obowiązku pełnego ujawnienia dorobku naukowego

        nie wiem po co to, ale z pewnoscia kogos zdemaskuje.

        nie ma zadnych cudownych rozwiazan. moim zdaniem nauki polskiej nie
        da sie uzdrowic zanim nie wymrze pokolenie dzisiejszych dinozaurow.
        mam tez malo watpliwosci, i wtym zgadzam sie z NFA, ze glowna
        tendencja srdowosiak jest zachowanie status quo.
        • nfa05 Re: Konstruktywne dzialania na rzecz zmian 11.02.08, 12:23
          dalatata napisał:

          > Zawsze mnei troche irytuje, gdy NFA proponuje cudowne rozwiazania,
          a
          > szczeoglnie
          >
          > > a.zlikwidowanie stopnia doktora habilitowanego i tytułu
          > profesora 'belwederskie
          > > go'
          >
          > na calym swiecie funkcjonuje ocena dorobku naukowca, ktory chce
          sie
          > wyzwolic z czeladnika na mistrza. czy nazwiemy to habilitacja
          > czy 'tenure' czy jeszcze jakos inaczej, nie ma to znaczenia.
          ===================
          nfa - Co za niezrozumienie ! My nie chcemy obnizać tylko podwyzszac
          wymagania i zastąpienia systemu tytularnego (jakby od dorobku
          niezaleznym) systemem dorobkowym . Tak "na calym swiecie
          funkcjonuje ocena dorobku naukowca" a u nas nie ma nawet narzędzi
          sprawdzających dorbek ! ani chęci aby były ! np. Jawna niejawnośc
          dorobku naukowego www.nfa.pl/articles.php?id=59 )

          >
          > przy obecnym wszechpanujacym korupcyjnym kolesiostwie
          zlikwidowanie
          > habilitacji doprowadzi tylko do tego ze jeszce iwecej miernot
          > zostanie profesorami.
          ==============
          nfa - No własnie a my chcemy zastąpić systemem kolesiowski
          systemem merytorycznym z oceną jawnego dorobku przez jawne komisje
          takze z udzialem opinii zagranicznych
          ========
          juz dzisiaj wiemy ze zmiana przepisow o
          > hablitacji spowodowala to ze rady wydzialu akceptuja habilitacje
          na
          > podstawie receznji wewnetrznych. dlaczego? dlatego bo im sie to
          > oplaca, bo musza miec 'pensum kadrowe' - najwiekszy idiotyzm
          > akademicki
          =============
          nfa - no wlasnie a my chcemy recenzji zewnętrznych !!!
          =========
          >
          > >b.wprowadzenie powszechnych i otwartych konkursów na stanowiska
          > uczelniane
          > > ogłaszanych (pod rygorem nieważności) w specjalnym serwisie
          > internetowym
          ===========
          >
          > o ile wiem to one sa organizowane
          ============
          nfa - bede wdzieczny za informacje o takim przypadku, i podanie
          adresu tego serwisu u z ogólnoposką tablica ogłoszeń o konkursach
          gdzie info o konkursie we wlasciwym czasie ma być podane pod
          rygorem uniewaznienia konkursu !)
          -----------

          , tyle ze ustawiane.
          =============
          nfa - wlasnie ! i ilu ustawiaczy usunięto? Widzialem jak sie
          reaguje na ustawianie meczow piłkarskich ale żeby reagowano na
          ustawianie konkursów akademickich ?! I ten proceder kwitnie i
          ustawiacze maja się znakomicie ! a sama intencja monitoringu
          takich 'konkursów' jest odrzucana ( w Fundacji Batorego !!!)
          ============

          i jestem
          > ciekay jak NFA proponuje sprawic zeby nasi koledzy i kolezanki
          > przeprowadzali uczciwe konkursy.
          ================
          nfa - to dolatata ma takich kolekgow i kolezanki i nic nie robi
          aby sie znaleźli tam gdzie powinni ! To juz wszystko rozumiem.
          =

          >
          > > d.obowiązku pełnego ujawnienia dorobku naukowego
          >
          > nie wiem po co to, ale z pewnoscia kogos zdemaskuje.
          ============
          nfa - jak to po co ? To oceniac nie wg jawnego dorobku tylko wg.
          kolesiostwa ?
          =============
          >
          > nie ma zadnych cudownych rozwiazan. moim zdaniem nauki polskiej
          nie
          > da sie uzdrowic zanim nie wymrze pokolenie dzisiejszych
          dinozaurow.
          =============
          nfa - ???? dinozaury znosiły jaja i wylegały sie następne im
          podobne ! Proszę troche postudiować paleontologii chocby na
          poziomie przedszkolnym
          ==============

          > mam tez malo watpliwosci, i wtym zgadzam sie z NFA, ze glowna
          > tendencja srdowosiak jest zachowanie status quo.
          ========
          nfa - odnosze wrażenie ze do tych należy i dolatata
          • dalatata Re: Konstruktywne dzialania na rzecz zmian 11.02.08, 12:43
            a zatme to nie idzie o likwidacje habiliatcji, tylko modyfikacje. na
            przyklad ja uwazam ze nalezaloby sie zastanowic czy nie pworwadzic
            obowiakowych recenzji zagranicznych w wypadku profesur, moze
            habilitajci tez. polskimi recenzentami zewnetrznymi i wewentrznymi
            powinni byc ludzie o dorobku miedzynarodowym. to nie habilitacja
            jest problemem, problememe jest to, co z niej robimy.

            nie wiem co da jawnosc. przy rzetelnej recenzji, nie jest potrzebna,
            aczkowliek profesor ktory nie chce ujawnic dorobku, jest bardzo
            dzwinym czlwoiekiem.

            tak, tylko ze ja nie wiem jak doprowadzic do zlikwidowania
            ustawianych konkursow. bo kazdy konkurs mozna napisac tak, zeby
            pasowal pod jedna konkretna osobe. tego sie nie da rozstrzygnac
            prawnie.

            co dalataty, drogi Panie Doktorze. nie ma pan zielonego pojecia kim
            jestem i jaki mam dorobek. i nieskromnie powiem, ze jako najmlodszy
            profesor w historii mojego brytyjskiego uniwersytetu, mam bardzo
            niewiele kompelksow. jesli jednak uwaza pan ze kazda dyskusje nalezy
            spersonalizowac i argumentowac ad hominem, to ja na tym poziomie nie
            bede rozmawiac. istenieje taka mozliwosc, Panie DOktorze, niezwykle
            odlegla i mala, ze to Pan nie ma racji. i zachecam Pana do
            przewieszenia sobie tabliczki nad biurikiem: Mozliwe, ze to ja nie
            mam racji. moze zadziala.
      • owocoskala Re: Konstruktywne dzialania na rzecz zmian 11.02.08, 14:25
        > e.rozdziału większości funduszy przeznaczonych na badania poprzez
        otwarte
        > konkursy projektów badawczych (grantów) z obowiązkowym udziałem
        recenzentów
        > zagranicznych
    • sebastian64 Polska Anemia Nauk 11.02.08, 08:55
      Ryba psuje się od głowy i środowisko akademickie chyba nie jest tu bez winy ?
      Mam znajomych ze studiów, którzy się doktoryzowali a niektórzy zostali na
      uczelni i obraz polskich uczelni przez nich przedstawiony nie jest zbyt
      kolorowy. I bynajmniej nie chodzi tu tylko o niedoinwestowania bo każdy może w
      Polsce powiedzieć, że jest niedoinwestowany; tylko o bardziej o organizację
      pracy, tryb pracy, stosunek do wykonywania zawodu itd...
      Osobną kwestią są naukowcy narzekający na brak czasu dla studentów a mający
      jednocześnie podpisaną umowę jednocześnie z czterema, pięcioma prywatnymi
      uczelniami. Chyba każdy kto w ostatnich 10 latach studiował poznał ten urok
      "polowania" z indeksem na wykładowcę, który się pojawia na macierzystej uczelni
      raz w tygodniu na półtorej godziny
    • ar.co Polska Anemia Nauk 11.02.08, 08:58
      Ciekawe, kto wymyślił ten idiotyczny tytuł? W każdym razie ktoś, kto
      ma raczej słabe pojęcie o polskiej nauce. Bo w przeciwnym razie nie
      dawałby w tytule artykułu dotyczącego głównie dydaktyki nazwy,
      kojarzącej się z instytucją, która z dydaktyką ma najmniej
      wspólnego. Jeżeli już autor chciał być dowcipny, to może
      lepiej "Uwiąd Wiedzy" albo "Powszechna Akademia Tępoty"?
    • oskar146 Polska Anemia Nauk 11.02.08, 09:19

      witam Państwa .To co się dzieje na uczelniach przechodzi ludzkie
      pojęcie. poziom studentów jest coraz niższy prace magisterskie
      obniżają poziom jest coraz gorzej.Ale czego sie spodziewać od
      kandydatów do matury którym się nie chce przygotowac prezentacji na
      maturę samodzielnie, tylko kupują w internecie za parę złotych!!.
      gdzie są nauczyciele z liceum. jeżeli ktoś kto ma pół roku czasu na
      przygotowanie sie do matury z polskiego nie potrafi samodzielnie
      napisać kilkunastu stron tekstu to co on robi na studiach. kiedy
      studiowałem to starałem się najlepiej jak mogłem aby nie zawieść
      oczekiwań a teraz to wszystko leci na twarz. dyplom studiów wyższych
      bedzie wart tyle co funt kłaków. mało tego kiedy ci pseudo
      magistrowie dostaną trochę władzy to aby ukryć swoje nieuctwo i
      prace magisterskie kupione na bazarze nie dopuszczą do tego aby ich
      dyletanctwo wyszło na jaw. Ja miałem średnią 4,7 za cały okres
      studiów i nie pozwolę aby bazarowy " mgr " ze średnia 3,5 pokazał mi
      swoją władzę. ( nie wszyscy tacy są wiem o tym )Co do średniej to
      wszyscy w mojej grupie mieliśmy średnia 4,5 minimum. szanuję tych
      którzy sie starają kosztem wielu wyrzeczeń i stresów ale nie
      toleruję nieuków i cwaniaków . pozdrawiam
      • barenaked.lady Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 09:28
        > dyletanctwo wyszło na jaw. Ja miałem średnią 4,7 za cały okres
        > studiów i nie pozwolę aby bazarowy " mgr " ze średnia 3,5 pokazał mi
        > swoją władzę.

        śliczne. a nauczyłeś się czegoś po drodze, czy tylko ta średnia?
        • oskar146 Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 09:59
          cześć oczywiście sie nauczyłem bardzo wiele. ja naprawdę musiałem
          sie starać aby coś osiągnąć. co do tematu kilka razy miałem okazję
          się przekonać jak to jest kiedy ktoś zdobył władzę i zaczyna swoje
          rządy w bardzo brzydki sposób negując wiedzę innych ludzi. Życzę Ci
          abyś mogła spożytkować swoją wiedzę zgodnie z zainteresowaniami.
          pozdrawiam
        • oskar146 Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 10:05
          cześć oczywiście sie nauczyłem bardzo wiele. ja naprawdę musiałem
          sie starać aby coś osiągnąć. co do tematu kilka razy miałem okazję
          się przekonać jak to jest kiedy ktoś zdobył władzę i zaczyna swoje
          rządy w bardzo brzydki sposób negując wiedzę innych ludzi. Życzę Ci
          abyś mogła spożytkować swoją wiedzę zgodnie z zainteresowaniami.
          pozdrawiam


      • nieformalni Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 10:10
        Pamiętam ze studiów jakie straszne różnice były pomiedzy ludźmi na roku;
        w wiedzy i podejściu
        (no chyba, że to tylko mi się wydaję, iż student politologii na renomowanym
        uniwerku powinien chociaż wiedzieć kiedy się II WŚ zaczęła).
        Inna sytuacja - a propos jakości prac magisterskich. Przez 2 lata usłyszałem
        tylko raz (po 2 rozdziale "merytorycznie nie mam zastrzeżeń". Seminarium
        wyglądało tak, że 1 osoba czytała co napisała a prof. sprawdzał głównie
        interpunkcję (za co tez miałem chyba obniżoną ocenę).
        Szkoda tylko że na obronie od recenzenta, prof., którego bardzo szanuję i mam
        podziw dla jego wiedzy, usłyszałem, "wielka szkoda, że nie umieścił Pan w pracy,
        1., 2., 3.,..." i co miałem odpowiedzieć? Wielka szkoda, że promotor mi tego nie
        zasugerował. Tym bardziej, że ściągałem nawet literaturę z zza granicy, bo w pl
        było za mało na mój temat...
    • toja3003 Samo zwiększanie 11.02.08, 09:27
      Samo zwiększanie budżetowych nakładów to zbyt słaby warunek, bo nie
      gwarantuje sensownego wydawania pieniędzy. Z dugiej strony,
      budżetowy naukowiec, jeśli nie ma mechanizmów kontrolujących jego
      efekty, będzie marnotrawił pieniądze – tak np. często dzieje się w
      nauce polskiej i w tych krajach gdzie nauka jest zdominowana przez
      instytucje państwowe.

      Nie rozumiem zatem przeciwstawiania nauki i komercji.
      Nauka musi być przecież dla kogoś, bo kosztuje
      i ten ktoś własnie musi decydować na co idą środki.

      Kto jest tym kimś? My. Konsumenci i podatnicy. I naszymi
      portmonetkami czy wyborami politycznymi mamy prawo głosować
      czym ma się nauka zajmować. A wiec właśnie komercja czyli
      wolny, demokratyczny rynek jest najlepszą gwarancją,
      że podatnicze pieniądze nie bedą marnotrawione.

      Co to za „nauka” kierowana przez profesorów nie umiejących obsłużyć
      programu poczty elektronicznej na PC-cie? Robi to panna Krysia z
      sekretariatu, po maturze tylko ale umie. No a jak ktoś dzwoni do
      sławnego profesora to on mówi do panny Krysi: „po polsku? Aaaa to
      jestem!”, bo nie zna języków obcych. Wstyd. I wydaje taki kasę na
      granty sprowadzające się do finansowania tłumaczeń zagranicznych
      mądrości z Wikipedii na polski.

      Jeśli ktoś chce uprawiać naukę "dla sztuki i zabawy",
      proszę bardzo ale dlaczego za moje podatnicze pieniądze?

      • rufio8 Re: Samo zwiększanie 11.02.08, 09:44
        Chyba nie wiesz o czym piszesz droga pani. Zacznijmy od tego, że polska nauka
        jest niedoinwestowana już w podstawówce. I jeśli mówisz o swoich pieniądzach to
        wpłyń (najlepiej w urnie) na to, żeby nauczyciel twojego dziecka godnie zarabiał
        i wtedy będzie mu się chciało i będzie miał za co się dokształcać.
        Po drugie jeśli mówisz o konkurencji to proszę bardzo. Wytłumacz mi jaką
        konkurencję stanowi szkoła prywatna w której byle średniak otrzymuje wyższe
        wykształcenie kupując prace jak popadnie i żeby było śmiesznie najczęściej te
        prace piszą właśnie studenci i doktoranci uczelni państwowych, tych właśnie
        niedoinwestowanych.
        Na szczęście nowa pani minister szkolnictwa wyższego chce tym biednym uczelniom
        prywatnym z wysokim poziomem dać jeszcze więcej pieniędzy jestem ciekaw do czego
        to doprowadzi.
        Przeczytaj na początek postulaty kolegów naukowców są powyżej.
        • lmblmb Poprosimy o dowody. 11.02.08, 10:10
          rufio8 napisał:

          > Chyba nie wiesz o czym piszesz droga pani.

          Ja zrozumiałem całość i pod większością się podpisuję.

          > I jeśli mówisz o swoich pieniądzach to wpłyń (najlepiej w urnie)
          > na to, żeby nauczyciel twojego dziecka godnie zarabiał

          Proszę o dowód na to, że to zmieni sytuację na uniwersytetach. Ja takiego
          związku nie widzę, co więcej nie jestem za podwyżkami dla nauczycieli en masse,
          bo większość z nich to słabiutkie studentki, które wybrały najprostszą drogę
          kariery zaraz po BA.

          Takim ludziom mamy płacić więcej?

          (Nie chcę jednocześnie obrażać wyjątków)

          > Po drugie jeśli mówisz o konkurencji to proszę bardzo. Wytłumacz
          > mi jaką konkurencję stanowi szkoła prywatna w której byle średniak
          > otrzymuje wyższe wykształcenie

          To nie jest jedyna forma konkurencji.
        • toja3003 ok, zacznijmy od podstawówki: 11.02.08, 11:36
          nacuczyciele chcą 50% podwyżek. E tam 50%, żądajcie 150% od razu i
          100% obniżki cen, a nawet więcej. A tak poważnie:
          wprowadzić motywację finansową dla nauczycieli, w zależności od
          wyników i od razu się ruszy. A jak się mierzy poziom wiedzy
          europejską metodą PISA? Bardzo konkretnie prawda? Wiem, że to nie
          proste i że są różne klasy ale w każdym zawodzie jest pewne ryzyko:
          do jakiej firmy trafisz jako pracobiorca, czy będziesz miał dobry
          rejon jako lekarz mający własną praktykę, czy wypali twoja strategia
          biznesu jako przedsiębiorcy itp. Dlaczego nauczyciele mieliby być
          włączeni z systemu wiążącego wyniki z zarobkami? Owszem, można
          trafiać na lepsze i gorsze klasy ale to się w czasie będzie
          wyrównywać. To nie jest tak, że drużyna piłkarska ma cały czas
          pecha, we wszystkich meczach. Jak jest dobra to przegra jeden czy
          drugi mecz a resztę wygra i też będzie wysoko. A ja mówię nie o
          absolutnym wyniku klasy tylko o różnicy względnej jaką nauczyciel
          osiągnął w danym okresie. Czyli pomiar poziomu klasy na początku i
          końcu danego okresu porównawczego i to w ramach danego przedmiotu. A
          więc matematyk, który ma matematykę w różnych klasach też nie będzie
          miał tylko jednej słabej klasy z reguły prawda? To wszystko da się
          statystycznie zamodelować. Np. odrzucając wyniki skrajne tzn.
          superzdolnych uczniów najlepszych (i tak się nudzą w szkole a w
          życiu sobie poradzą) i najgorszych (też się nudzą i powinni być np.
          przeniesieni do specjalnej). No bo jaką motywację ma nauczyciel żeby
          uczniowie robili postępy? Przecież niezależnie od wyników dostanie
          te same pieniądze. Jakaś premia za mierzalne wyniki powinna być.

      • miecz10 Re: Samo zwiększanie 11.02.08, 09:50
        Gratuluję diagnozy. Ale, nie będzie łatwo obalić socjalizmu w polskie nauce.
        Zbyt wielu jej animatorów poniosłoby straty. Nie traćmy nadziei.
        • lmblmb Re: Samo zwiększanie 11.02.08, 10:12
          miecz10 napisał:

          > Gratuluję diagnozy.

          Ja również, aczkolwiek nie jest w pełni trafna. W części nauk trudno rozliczać
          wyniki. W naukach podstawowych można to robić po liczbie patentów, ale to nieco
          słaby sposób. A nauki podstawowe to nie jest zbiór leni grzebiących w komórkach
          czy strukturze złota.

          > Ale, nie będzie łatwo obalić socjalizmu w polskie nauce.
          > Zbyt wielu jej animatorów poniosłoby straty. Nie traćmy nadziei.

          Jak widać na tym forum ruch już się zaczął. Życzę wam wszystkiego najlepszego,
          ja z tego jednak nie skorzystam, bo mam lepsze opcje na zachodzie.
        • toja3003 właśnie, znam przypadki kiedy profesor na kierowni 11.02.08, 11:37
          Znam przypadki kiedy profesor na kierowniczym stanowisku ma pełny
          etat w Polsce, kasuje w Polsce pieniądze, „prowadzi” projekty, tzn.
          stempluje swoim nazwiskiem rachunki do wypłaty, czasem przyśle
          jakiegoś mejla a nawet osobiście pojawi się żeby wgłosić jakiś
          wykład inauguracyjny a potem z powrotem za granicę gdzie trzepie
          prawdziwą kasę.
          • dalatata Re: właśnie, znam przypadki kiedy profesor na kie 11.02.08, 12:05
            no i zycze mu powodzenia i radosci. a uczelni gratuluje, ze
            zdecydowal asie go zatrudnic. moze przynajmniej zdobywa forse na te
            projekty i pokazuje asystentom jak to sie robi!
            a ze go nie ma na miejscu? jest wiele uczelni na calycm siwecie,
            ktore swych najlpeszych profesorwo chronia od zajec i innych
            ucizaliwosci. zeby publikowali i forse zbierali.

            toja3003 napisał:

            > Znam przypadki kiedy profesor na kierowniczym stanowisku ma pełny
            > etat w Polsce, kasuje w Polsce pieniądze, „prowadzi” projekty, tzn.
            >
            > stempluje swoim nazwiskiem rachunki do wypłaty, czasem przyśle
            > jakiegoś mejla a nawet osobiście pojawi się żeby wgłosić jakiś
            > wykład inauguracyjny a potem z powrotem za granicę gdzie trzepie
            > prawdziwą kasę.
            • toja3003 he, he "forsę zbierali", tak ale 11.02.08, 13:44
              dla uczelni a nie do swojej kiesy. "A że go nie ma na miejscu" - w
              czym problem, w końcu dla wielu "uczonych" uczelnia to 4-ty czy 5-ty
              etat nie?
    • wawak1 Jak widzę Gazeta Wyborcza dołączyła do PiSu 11.02.08, 09:38
      jeśli chodzi o zwalczanie polskiej nauki. W artykule o uczelniach dowaliła
      PANowi, waląc kretyński tytuł na pół strony. Albo to totalna głupota redaktora
      prowadzącego, albo świadome działanie i jakieś gierki, dla mnie nieczytelne.
    • bosy.mnich Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 09:38
      Nie wiem, czy ograniczenie liczby studentów rozwiązałoby problem. Na moim roku (całym roku!) było kilkanaście osób, a poziom nauczania był żenujący. Gdyby obowiązywał jakiś sensowny system punktów, to takie studia można byłoby zaliczyć w jeden rok, albo nawet w pół.
    • flamengista W dużej mierze to diagnoza prawdziwa 11.02.08, 09:38
      Zupełnie nie rozumiem, dlaczego w sytuacji gdy mamy niż demograficzny uczelnie
      ciągle idą na ilość, nie na jakość.

      Materiał ludzki, z którym przychodzi mi pracować co rok jest coraz gorszy. A
      chodzi o solidną uczelnię publiczną w Krakowie i elitarny kierunek, na który
      jest zawsze min. 5 kandydatów na 1 miejsce.

      Do niedawna różnica między dziennymi i zaocznymi studiami była dramatyczna.
      Teraz się ona zaciera, co więcej u studentów zaocznych widać jakby większe chęci
      do nauki...

      Grupy są za duże - z 40 osobami na ćwiczeniach ciężko się pracuje. Ja już nie
      poznaję własnych studentów, a co dopiero by znać ich nazwiska (o imionach nie
      wspomnę).

      Co gorsza, nikt na uczelniach nie premiuje dobrej pracy dydaktycznej. Wymaga się
      tylko robienia doktoratu, habilitacji i książki profesorskiej w terminie. W
      dydaktyce wystarczy absolutne minimum - odbywanie dyżurów, szybkie poprawianie
      prac studenckich i uprzejmość względem nich. I tyle. Nie ma znaczenia, czy
      zajęcia są nudne i niepraktyczne, czy wręcz przeciwnie - a dydaktyk poświęcił na
      ich przygotowanie mnóstwo energii.

      Nic dziwnego, że doktoranci, asystenci, adiunkci i profesorowie "odpuszczają"
      sobie dydaktykę. Do tego dochodzi milczące przyzwolenie na bylejakość, nie
      walczy się ze ściąganiem i plagiatami.

      Efekt jest taki, że co roku wypuszcza się na rynek tysiące magistrów bez żadnych
      umiejętności. Ludzie z ambicjami, by się wyróżnić robią doktoraty (których
      poziom też jest niski, ale zawsze to więcej niż magister).
      • hancza9m Re: W dużej mierze to diagnoza prawdziwa 11.02.08, 10:11
        Ja bym się nie czepiał studentów, lecz wyłącznie kadry naukowej.
        Skończyłem AE w Krakowie i studia międzywydziałowe na UJ, więc mam
        całkiem niezły przegląd nauczania na różnych kierunkach. Moim
        zdaniem studenci się nie uczą, bo większość wykładowców robi
        wszystko, aby ich do nauki zniechęcić.
        Po pierwsze, duża część zajęć opiera się na referatach studentów.
        Student otrzymuje tekst, do którego opracowania nie jest
        przygotowany. Streszcza go na zasadzie wyjmowania z tesktu co
        drugiego zdania. W czasie wygłaszania tak przygotowanego referatu
        prowadzący zajęcia albo śpi, albo milczy, aby student mógł się
        wykazać. Zajęcia mijają i nikt się niczego ciekawego nie dowiaduje.
        Dlaczego studnet ma się uczyć, jeśli na zajęciach wszelkie wysiłki
        skierowane są na uśpienie słuchaczy, a nie obudzenie ich ciekawości?
        Ale czasem student jest zainteresowany tematem sam z siebie. I tu
        mamy drugi problem - student sięga po podręcznik. Często jest to
        skrypt wykładowcy, jedyne jego godne uwagi dzieło. Poziom tych
        skryptów jest często tak niski, że odbiera chęć do nauki każdemu
        poza skończonymi masochistami.
        Zawsze może się znaleźć student, który rzuci skrytpem i weźmie się
        sam, bez zachęt ze strony wykładowcy, do czytania tekstów
        źródłowych. Taki student pojawia się później na egzaminie testowym.
        Ma dużą wiedzę, ale niestety to nikogo nie obchodzi. Materiałem do
        egzaminu było 50 stron tekstu z podręcznika. Na podstawie tak
        ograniczonego materiału nie da się sformułować sensownych pytań i
        dlatego pytania na tekście są bezsensowne. Im więcej student wie,
        tym trudniej odpowiedzieć mu na pytania, których szczegółowość
        przekracza granice zdrowego rozsądku. Taki student rozumie poroblem,
        a nie zna na pamięć wszystkie zdania ze strony 238.
        Studenci się nie uczą, bo są od tego skutecznie odwodzeni przez
        wykładowców. Dlaczego wykładowcy odwalają takie coś? A jak mają to
        robić lepiej, jeśli za ich pracę nie otrzymują rozsądnego
        wynagrodzenia? Jak mają przygotować zajęcia, wybrać dobre teksty,
        przygotować dobre egzaminy, jeśli mają 2 etaty i trzy fuchy?
        W każdym razie uwielbiam takie dyskusje. Polska nauka? A co to
        takiego? Dalej będziemy płacić na KRUS i górników, a co! Po cholerę
        nam jakaś nauka? Koniec odcinka 1675. Na następny zapraszamy za
        tydzień.
        • flamengista słuszna uwaga 11.02.08, 11:27
          mam podobne doświadczenia z czasów studenckich i to z dokładnie tych samych uczelni.

          Fakt, na niektórych uczelniach plaga wieloetatowości powoduje, że wykładowcy są
          słabo przygotowani do zajęć (1. nie mają czasu an ich ulepszanie 2. nie mają
          czasu na rozwój naukowy, przez co pkt. 1 i tak jest niemożliwością). W dodatku
          nie mają czasu dla studentów i na konsultacjach się nie pojawiają. Przytoczę
          tylko krótką anegdotę: do moich drzwi wielokrotnie pukał ten sam student z innej
          uczelni, który szukał prof. X który również pracuje u nas. Pytał o X. przez
          kilka tygodni, wreszcie chyba dał sobie spokój...

          Podręczniki - mam porównanie z podręcznikami amerykańskimi i brytyjskimi i
          niestety to zupełnie inna jakość.

          Ale tu dochodzimy do sedna sprawy. Jeśli za napisanie skryptu czy nawet
          podręcznika można u nas liczyć na 5 tys. zł brutto - to jaka jest to zachęta? Bo
          pisanie podręcznika to co najmniej pół roku ciężkiej pracy...

          Ludzie też nie pracują na kilku etatach dla przyjemności. Przecież to się odbywa
          kosztem ich zdrowia, rodziny - zarywają wieczory i weekendy - a także kosztem
          rozwoju naukowego (w zasadzie oznacza to brak jakiegokolwiek rozwoju).

          Gdyby była możliwość zarabiania sensownych pieniędzy na jednym etacie, wiele
          osób by się na to zdecydowało.

          Tu nie trzeba czarów: wystarczy wprowadzić dobry system zachęt i premii, w tym
          za dobrze oceniane przez studentów zajęcia. Nie trzeba podnosić automatycznie
          wszystkim pensji o 150%, jak chcą np. lekarze.
          • dalatata Re: słuszna uwaga 11.02.08, 12:09
            wieloetatowosc jest poteznym problemem, ale jak jej uniknac przy
            takich pensjach? profesor nie pracuje dla idei tylko dla mercedesa.
            i tak wlasnie powinno byc!! dajcie mu dobrze zarobic, nie bedzie
            mial 4etatow.

            natomiast skrypty i podreczniki pisane na stopnie naukowe sa tylko
            zabawne. mam kolege ktory jest autroem najpopularniejszych w swej
            dziedzinie podrescznikow. nie moze u sibeie w AUstrallii dostac
            profesury, bo podreczniki nie sa wystarczajacej rangi punblikacjami.

            to jedna z rzeczy ktora nasi luminarze mogliby wziac pod rozwage.
            • flamengista jedna uwaga 11.02.08, 23:11
              Chyba Szanowny Kolega coś pomylił.

              U nas też publikacje dydaktyczne (podręczniki i skrypty) są oddzielane od
              naukowych (monografie - habilitacyjne i profesorskie).

              Rzecz jasna poziom jest inny, niż w światowej czołówce, ale nikt u nas nie daje
              profesury za podręcznik (a przynajmniej - nie powinien).
              • dalatata Re: jedna uwaga 11.02.08, 23:43
                Zostanmy przy 'nie powinien', choc akceptuje, ze to uwazamy my tu
                za podrecznik moze sie roznic od tego, co uwazacie wy tu :-). i
                oczywisicie skrypt nie bedzie sie liczyc nigdzie, natomiast
                potrafilbym wymienic przynajmniej kilka prac przegaldajacych
                badania, a nie bedacyh mongrafia badawcza, ktore uznano za
                tzw. 'ksiazki profesorskie'. u nas by to nie przeszlo.

                nawiasem mowiac jedna z nich jest doskonala ksiazka i czesto z niej
                korzystam. jednak to jest podrecznik, turbo podrecznik, ale niewiele
                wiecej.
      • puella.inc Re: W dużej mierze to diagnoza prawdziwa 12.02.08, 16:06
        Prawie ze wszystkim się zgodzę, tylko ta wymagana uprzejmość o
        której pisałeś, jest w mojej opinii ciągle fikcją w wielu
        przypadkach, a szczególnie wśród wykładowców starej daty. I
        absolutnie nie mam na myśli sytuacji, kiedy studenci sami
        sobie „przeskrobią”, ale takiej ogólnej niechęci do nich. Na mojej
        uczelni dyrektorem instytutu jest jedyny profesor. Człowiek, do
        którego gabinetu strach wchodzić – nie ważne kim jesteś i z jaką
        sprawą przychodzisz – zawsze Ciebie opieprzy, wyleje swoje
        frustracje i da Ci do zrozumienia, że tak naprawdę to jesteś
        śmieciem, który zanieczyszcza mu jedynie gabinet. Jako promotor
        postępuje podobnie – „czego tu?”, „ja nie mam czasu, za tydzień
        przyjdźcie”. A za tydzień to samo. W rezultacie prace są napisane
        beż żadnej kontroli, w wielu przypadkach byle jakie, a przechodzą
        gdyż, który recenzent „podskoczy” dyrektorowi? Seminarzystów ten pan
        ma i będzie mieć, bo na uniwersytecie, który powstał w 2000 r.
        ciągle brakuje kadry, a u zwykłego doktora pracy magisterskiej pisać
        tu nie można, choćby nawet zajmował się tematyką najbardziej
        odpowiadającą zainteresowaniom studentów, tak jak jeden taki pan od
        perswazji w komunikacji, u którego bardzo chciałabym pisać pracę.
        Nie zamierzam bronić też studentów i zgadzam się z opiniami, że na
        uczelnie obecnie przyjmowany duży procent ludzi „prawie” bez matury,
        których celem jest albo uniknięcie wojska, albo dobra zabawa poza
        domem, co niewiele ma wspólnego ze zdobywaniem wiedzy i
        kwalifikacji.

        Na koniec zacytuję może pewnego pana, który moim zdaniem trafił w
        samo sedno problemu:

        „Student traktujący studia poważnie nie ma lekkiego życia, narusza
        bowiem
        wiele uczelnianych kanonów.

        Po pierwsze, traktuje przedmioty nauczania
        nierównomiernie, jedne pobieżnie, inne zaś dogłębnie, kształtując
        sobie w
        ten sposób wstępnie swój przyszły zawód - tymczasem wykładowcy
        uważają, że
        powinien nabyć wiadomości przewidziane programem nauczania, a nie
        wiadomości potrzebne do uprawiania zawodu.

        Po drugie, naraża się
        wykładowcom, których przedmioty traktuje pobieżnie, każdy bowiem
        nauczyciel
        uważa swój przedmiot za ważny (jeśli nie najważniejszy).

        Po trzecie, naraża
        się wykładowcom i ćwiczeniowcom, których przedmioty traktuje
        dogłębnie,
        stwarzając sytuację, w której nie on od nauczyciela, ale nauczyciel
        od
        niego mógłby się wiele nauczyć - nauczyciele akademiccy nie lubią
        takich
        sytuacji (zwłaszcza że zdają z nich sobie wszyscy obserwatorzy),
        ponieważ
        uważają się za autorytatywną wyrocznię dla studentów zamiast za
        sojuszników
        pomagających im w zdobywaniu wiedzy.

        Po czwarte, zajęcia studenta
        zafascynowanego daną dziedziną wiedzy sprawiają mu ogromną
        przyjemność -
        tymczasem zdaniem nauczycieli akademickich student
        powinien "pracować",
        utrudzić się jak przy kopaniu rowów, aby sobie zasłużyć na miano
        pilnego i
        pracowitego.

        I po piąte, hobbysta sam decyduje, czym się zajmować więcej, a
        czym mniej - tymczasem nauczyciel akademicki uważa się za
        zwierzchnika
        studenta i dlatego chce go nauczyć, jak być posłusznym, a nie jak
        decydować
        o sobie.”
    • gregman77 co jest przyczyna? niski poziom w szkolach podstaw 11.02.08, 09:42
      jesli mature sie dostaje od 30%- to czego wymagamy? jesli dyskutuje
      sie czy sienkiewicza nie zastapic maslowska- to o co chodzi? jesli
      powstaje coraz wiecej pseudowyzszych uczelni, po ktorych tytul
      magistra czy licencjata otrzymuja ludzie nie umiejacy pisac
      poprawnie i sie wyslowic- to mamy to co mamy...przyklady? sprawdzcie
      swoich znajomych na naszej klasie- maja powpisywane rozne wyzsze
      szkoly biznesu, komunikacji, a na forach sadza kwiatki
      typu "pułka", "dowud"...
      • daniel-3 Oto nauczyciel gregman77 11.02.08, 10:03
        gregman77 napisał:

        > jesli mature sie dostaje od 30%- to czego wymagamy? jesli
        dyskutuje
        > sie czy sienkiewicza nie zastapic maslowska- to o co chodzi? jesli
        > powstaje coraz wiecej pseudowyzszych uczelni, po ktorych tytul
        > magistra czy licencjata otrzymuja ludzie nie umiejacy pisac
        > poprawnie i sie wyslowic- to mamy to co mamy...przyklady?
        sprawdzcie
        > swoich znajomych na naszej klasie- maja powpisywane rozne wyzsze
        > szkoly biznesu, komunikacji, a na forach sadza kwiatki
        > typu "pułka", "dowud"...
        >
        Dodać zapomniałeś brachu takie kwiatki jak na przykład:
        Komorowskiego "zapodał", "zapoda", "zapodam" - co miało oznaczać, że
        Ćwiąkalski powiadomił go, że obrady powinny być tajne.
        Poza tym, Kameraden, nie wiadomo czy znasz polskie porzekadło:
        Uczył Marcin Marcina...
        Przeczytaj to co sam napisałeś. Pomijając błędy ortograficzne -
        Warto się zastanowić nad swoją lustracją. Auff vidersein.
        • malysiusiak Płacić za studia 11.02.08, 10:25
          Hahah taki paradoks, że znam parę osób z UW i SGH, które studiują na dziennych.
          Są to osoby mające majętnych rodziców (hurtownie, fabryki itp.) a biedactwo
          gnije na zaocznych.
          • anusiaczek87 Re: Płacić za studia 11.02.08, 10:40
            masz racje.. ja na zoaczne poszlam wlasnie dlatego ze moich rodzicow
            nie bylo stac na wyslanie mnie na dzienne..
            ale studiowanie na zoacznych to nie gnicie, to szansa na zdobycie
            doswiadczenia w pracy, ktorego dzienni nie zdobeda, bo nie maja kiedy
            • cloclo80 Re: Płacić za studia 11.02.08, 11:28
              Doświadczenie to wąska specjalizacja. Ale skoro są ludzie którzy pragną być
              tylko cegiełką w chinskim murze ich sprawa.
      • lmblmb Błędy nie mają znaczenia póki rozumiesz tekst. 11.02.08, 10:32
        gregman77 napisał:

        > jesli dyskutuje sie czy sienkiewicza nie zastapic maslowska- to o
        > co chodzi?

        Hmm... o dostosowanie się do wymogów czasów obecnych?

        > jesli
        > powstaje coraz wiecej pseudowyzszych uczelni, po ktorych tytul
        > magistra czy licencjata otrzymuja ludzie nie umiejacy pisac
        > poprawnie i sie wyslowic- to mamy to co mamy...

        Coraz więcej wykształconych ludzi? A co myślałeś, że średnia na świecie jest
        lepsza?

        > na forach sadza kwiatki typu "pułka", "dowud"...

        Jakie to ma znaczenie? Czy błędy są na tyle poważne, że powodują niezrozumienie
        tekstu? Wydajemy miliony żeby uczyć ludzi poprawnie pisać, zamiast zmienić
        zasady ortografii. W imię czego, języka polskiego?
        • scobin Re: Błędy nie mają znaczenia póki rozumiesz tekst 12.02.08, 18:51
          Tak jakby zmiana ortografii była darmowa... :-)


          Pozdrawiam
          Staszek
      • flamengista niski poziom w podstawówkach, gimnazjach i liceach 11.02.08, 11:33
        gwoli ścisłości.

        A dzieje się tak dlatego, że:

        a) w relacji nauczyciel-uczeń prawa tego drugiego zostały ostatnio znacznie
        poszerzone, więc nauczyciel nie ma prawa wymagać zbyt wiele. Wydatnie pomagają w
        tym rodzice, z jednej strony bezstresowe wychowanie, z drugiej roszczeniowa postawa.

        b) dramatycznie niskie pensje nauczycieli powodują selekcję negatywną: większość
        najlepszych absolwentów uczelni pedagogicznych wybiera inny zawód, pozostają
        najsłabsi i pasjonaci.

        c) słabo opłacani nauczyciele, nawet ci mający umiejętności - dostosowują się do
        obiektywnych warunków. Czyli wymagają mniej, obniżają poprzeczkę.

        I tak maturę zdaje całe stado półanalfabetów, którzy co gorsza wcale na tym nie
        poprzestają - i pchają się na uczelnie. A na uczelniach schemat ten sam. Jak to?
        Wyrzucić studenta? Zmusić go do powtarzania roku? Coraz mniej wykładowców trzyma
        poziom, bo po prostu to im się nie opłaca.
    • jakietamkonto moja diagnoza jest taka 11.02.08, 10:32
      że:

      pragnę złożyć Gazecie życzenia walentynkowe, bo ponieważ kocham Gazetę,
      dostarczacie mi TAKIEGO ubawu, że czasem sikam po nogach (dosłownie), czyli
      puszcza mi zwieracz po prostu.

      Jeśli mój post nie wejdzie jednak na forum, to winą obarczę siebie, gdyż być
      może nie udostępniłam gniazdka sobie do ładowania laptopa i przez to mi się on
      wyłączył! Co pociągnęło za sobą smutny fakt nie pojawienia się mojego postu na
      forum. Czyli sama sobie jestem winna.
      Nie wiem jak mam dalej żyć z taką świadomością...
    • aga-kosa Polska Anemia Nauk 11.02.08, 10:56
      Niczemu się nie dziwię .Moja pani Profesor /z szacunku dużą literą/ powiedziała
      nam w liceum, że głupim narodem bardzo łatwo się rządzi.Od nas samych zależy ile
      wiedzy obojętnie w jakich warunkach zdobędziemy.I to jest to.Dajemy sobą
      manipulować,jesteśmy zbyt leniwi by wszystko sprawdzić a zbyt głupi aby sięgać
      do żródła/Matura 1960/
      • m15 czyżby dorn miał rację 11.02.08, 11:00
        niedouczonych matołków nazywając"wykształciuchami":)))))))
        • matesky dwa kroki 11.02.08, 11:08
          Po primo: trzeba urynkowić szkolnictwo wyższe, np poprzez pożyczki spłacane
          przez studenta w procencie od przyszłych dochodów, albo o stałej wartości, jak
          to jest zdaje się w szkocji. to zmusi zmurszałe uczelnie do normalnej konkurencji!

          Po druga: skończyć właśnie z gerontokracją, a przede wszystkim przeprowadzić
          twardą i dziką lustrację profesorów.
          • dalatata Re: dwa kroki 11.02.08, 12:12
            a ta lustracja to polityczna czy akademicka?
            co to w polsce jest z tym kretynizmem lustracji polityczej? co was
            obchodzi czy ktos jest agentem czy nie, jesli jest dobrym
            naukowcem? nie musicie sie z nim kolegowac, ani mu reki podawac.
            jesli publikuje na swiecie, to w zupelniosc wystarczy. moze niedlugo
            cudzoloznikow bedziemy lustrowac, bo tez nie sa z koscem moralnym?

            naukowcy do nauki. jak pasta do zebow.
        • q_vw Re: czyżby dorn miał rację 11.02.08, 11:29
          Miał rację, zapomniał tylko dodać, że odniósł to do elektoratu i działaczy PiS.
    • onelife Kształcimy kandydatów na naukowców,1%nimi zostaje 11.02.08, 11:13
      Egzaminy powinny sprawdzać czy student umie wykorzystać wiedzę pozyskana na
      wykładzie w praktyce. Obecnie sprawdza się czy teoria została wykuta + (w co
      ambitniejszych przypadkach)pytania testowe, nie tyle problematyczne, co
      nieprecyzyjne sformułowane. Nie ma się co dziwić, że połowa się wcale nie uczy.
      • cloclo80 Re: Kształcimy kandydatów na naukowców,1%nimi zos 11.02.08, 11:31
        Naukowcy nie są do niczego potrzebni. Wszystko co jest potrzebne do
        funkcjonowania można bez problemu kupić. Jaki jest zatem sens utrzymywania za
        państwowe pieniądze zgrai pasożytów których jedyne osiągnięcia polegają na
        wydzieraniu się przeciw Żydom po kościołach lub pisaniu opinii dla wydrwigrosza
        Rydzyka.
    • princealbert to fakt 11.02.08, 11:33
      niestety, pierwszego godnego podziwu i szacunku profesora zobaczylem
      za granica, robiac podyplomowy master.

      Widac bylo jak na dloni, ze moi polscy wykladowcy jedynie
      przetwarzaja idee powstale gdzie indziej. Z tych calych 5 lat
      studiow w Polsce (prawo) spokojnie mozna wyrzucic 3.
    • bronek77 Programy zajec sa robione pod wykladowcow 11.02.08, 11:38
      zamiast pod studentow. Przyklad - pewna polibuda, jakies 3 lata temu - jest
      sobie profesorek od programowania, ktoremu brakuje pare lat do emerytury.
      Potrafi tylko programowac w FORTRANIE, wiec studentow nieinformatycznych (np.
      chemii albo budownictwa) uczy sie tego przedpotopowego jezyka. Bo profesorek
      jeszcze pare lat musi popracowac, a studentom sie przeciez krzywda nie stanie,
      jak sie tego naucza. Ale - lepsze sa inne numery - jest sobie profek, ktory
      wszem i wobec twierdzi, ze odkryl perpetum mobile. Jego tlumaczenia zasady
      dzialania tego urzadzenia to herezja czysta - ale nic to, ma wysoka pozycje na
      uczelni, potrafi sie okopywac przy grantach - nie do ruszenia, tym bardziej, ze
      nie warto z nim isc na wojne dla kogokolwiek z 'waznych', bo za duzo o nich wie.
      Tak wiec jest takie kolko wzajemnej adoracji i pomocy - z jednej strony ludzie,
      ktorzy nie powinni uczyc (przynajmniej bez doksztalcenia sie, albo bez terapii),
      a z drugiej lowcy grantow, ktorzy decyduja o tym, kto zarabia prawdziwe
      pieniadze. Jakiekolwiek formalne proby podwazenia nieprawidlowej (z formalnego
      i merytorycznego punktu widzenia) decyzji o przyznaniu grantu koncza sie na
      smiechu. Bo do kogo sie ma odwolac doktorant - do ministra ? A jak wtedy
      doktorat obroni ?
      I tak toczy sie zycie na uczelniach (technicznych - tam jest duzo kasy do
      wziecia) - doktoranci albo sie w koncu wkurzaja i odchodza, albo sami zaczynaja
      czerpac korzysci z dobrego ukladu z profesorkami. Tak wiec zostaje na uczelni
      tylko stara gwardia, oraz nowi, ktorzy sie w tym systemie odnalezli. Nowe
      pokolenie uczelniowych kombinatorow sie wychowuje - i nic sie nie zmienia.
      Jeszcze lepsze jaja - jest sobie wykladowiec od rysunku technicznego. Kompem
      sie nie umie poslugiwac, no - moze mejla wysle. Ale - musi przeciez cos robic,
      wiec organizuje sie zajecia z rysunku technicznego na kartce papieru. I przez
      pare miesiecy uczy sie czlowiek rysowac estetyczne strzalki, oraz ladnie -
      technicznie - pisac. W dobie komputerow ;)
      • paero123 Re: Programy zajec sa robione pod wykladowcow 11.02.08, 13:54
        Nie słyszałeś wyjaśnień w takich przypadkach ;-)

        > Potrafi tylko programowac w FORTRANIE, wiec studentow nieinformatycznych (np.
        > chemii albo budownictwa) uczy sie tego przedpotopowego jezyka. Bo profesorek
        > jeszcze pare lat musi popracowac, a studentom sie przeciez krzywda nie stanie,
        > jak sie tego naucza.

        Tłumaczą to tym, ze pomoże to studentom zrozumieć podstawy języków programowania
        i zobaczyć analogię z procesami otaczającymi człowiek wokoło (różne skrypty
        warunkowe, pętle itd.) i jak to "załapią" to nauczą się i zrozumią wszystko...

        > Jeszcze lepsze jaja - jest sobie wykladowiec od rysunku technicznego. Kompem
        > sie nie umie poslugiwac, no - moze mejla wysle. Ale - musi przeciez cos robic
        > ,
        > wiec organizuje sie zajecia z rysunku technicznego na kartce papieru. I przez
        > pare miesiecy uczy sie czlowiek rysowac estetyczne strzalki, oraz ladnie -
        > technicznie - pisac. W dobie komputerow ;)

        To ma na celu uzależnienie projektanta od komputera. Na wypadek gdyby mu się
        komputer popsuł :-)
        • paero123 Re: Programy zajec sa robione pod wykladowcow 11.02.08, 14:12
          Miało być uniezależnienie a nie uzaleznienie ;-)
      • dc99 Dzieci Javy (i snu) 15.02.08, 09:38
        > Potrafi tylko programowac w FORTRANIE, wiec studentow nieinformatycznych (np.
        > chemii albo budownictwa) uczy sie tego przedpotopowego jezyka.

        Gdybyście, dzieci Javy i PHP, wiedzieli jakie stawki za godzinę pracy są
        oferowane programistom znającym COBOL (równie przedpotopowy jak Fortran) to by
        Wam szczęki z wrażenia poopadały tak nisko że potykały by się o nie kangury w
        Australii. Tyle że takie ogłoszenia nie pojawiają się w gazetkach masowych typu
        GW więc nie wiecie.
    • sokrates22 Polska Anemia Nauk 11.02.08, 11:46
      Poziom jest taki jaki reprezentują wykładowcy.
      Co do uczelni wyższych to już jest konkurencja i to duża.
      Natomiast co do sposobu nauczania to można za granicą, nie ma przymusu
      kształcenia się w Polsce,tylko trzeba chcieć.:)))
      Studenci lubią łatwe studia to fakt,a wyjątki jw..:)))
    • kwinks Ludzie nie dajcie się nabrać! Komitety "zatroskany 11.02.08, 12:04
      ch" nauką polską tłuką tą samą pianę za publiczne pieniądze od lat.
      Oczywiście chodzi oto, żeby "działo się a stało w miejscu". To gra
      profesorów ze starej nomenklatury opanowana do perfekcji, chyba
      bardziej niż dyscyplina nauki wypisana na dyplomie. Po co mnożyć
      komisje, ciała doradcze itp.? Na ministra sprowadzić kogoś z USA
      lub UK. Przestać traktować naukę jak lukratywne hobby lub kult z
      kapłanami w postaci "profesorskiego grona", tylko jak interes ze
      wszystkimi wolnorynkowymi konsekwencjami. Zyskiem są tu projekty,
      granty, staże. Nie wliczac do dorobku makulatury, której nikt nie
      zna ani nie cytuje. Za zaoszczędzone pieniądze na "tematach
      własnych i statutowych" podwyższyć głodowe pensje młodym. Za 5-6
      lat takiej polityki Polska jest tygrysem naukowym Europy i pod
      wzgledem przeliczników per capita dobija do... Estonii. Tu naprawdę
      Podatniku powinieneś zadziałać, bowiem grupa starych wyjadaczy w
      kółko robi Cię w konia, prestiż Polski cierpi, a młodzież ucieka z
      tego cyrku gdzie pieprz rośnie. Podatniku obudź się.
      • cloclo80 Re: Ludzie nie dajcie się nabrać! Komitety "zatro 11.02.08, 12:11
        PAN podobnie jak TVP powinny przestać istnieć. Nikt po nich płakać nie będzie.
    • moliik Polska Anemia Nauk 11.02.08, 12:17
      jestem na 4 roku chemii więc mam jakieś tam pojęcie na temat. Ja szczęśliwie przed studiami kończyłam technikum o tej samej specjalizacji co obecnie studia i posiadałam umiejętności praktyczne przydatne do tego kierunku , tym po liceum szczerze współczuję najczęściej doświadczenia widzieli ewentualnie na filmie lub wcale za to regułki i definicje na blachę wyryte.
      Teraz jak to przenosi się na studia. A tak ze z racji ze studiuję chemię i studiuję ze mną ponad 100 os. na roku laboratoria sa bo 30 osób nierzadko pracujemy grupami bo nie ma miejsca i sprzętu. Jednak nie to jest dla mnie najbardziej oburzające tylko to ze z przedmiotu laboratoryjnego otrzymuje się ocenę na podstawie kolokwiów a nie pracy laboratoryjnej, co potem skutkuje ze osoba teoria super praktyka dwie lewe i jedna krótsza. Dlatego też nie można mówić że średnia ocen jest miarą wiedzy studenta.

      Jeśli chodzi o sprawę profesorów , to mam to szczęście ze do nich kontakt całkiem spory i naprawdę nie muszę ich gonić no może poza małymi wyjątkami, ale na szczęście one mnie ominęły.

      Wiele głosów było odnośnie prac magisterskich. U nas nierzadko się pisze pracę nie na temat co człowieka interesuję ale na inny bo nie ma tylu promotorów. Bo właśnie u nas na wydziale jeden promotor może maksymalnie przyjąć 4 studentów, aby napisać pracę trzeba przynajmniej pół roku spędzić w laboratorium aby mieć co napisać, bo wyników nie da rady wziąć innych źródeł. Ale już na tej samej uczelni na wydziale Geografii pisząc prace z gospodarki przestrzennej jest 3 promotorów na 100 studentów to nie dziwić się poziomowi ich prac.

      Na sam koniec chciałabym dodać iż brakuje na uczelni nie tylko mojej motywacji do systematycznej pracy, bo jest tak że pracuje się cały rok na lab i z nich zgarniasz 5 z ćwiczeń masz 5 i nagle okazuje się ze egzamin to naciągana 3. Co wydaje sie abstrakcja przecież a tak właśnie jest. Było by fajnie aby częściej wykłady i zajęcia praktyczne szły w tym samym kierunku.

      Pozdrwaiam
      • dalatata Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 12:34
        nie wiem na czym ma polegac owa motywacja do pracy. jesli student
        jej nie ma, krzyz mu na droge.

        moliik napisała:

        > Na sam koniec chciałabym dodać iż brakuje na uczelni nie tylko
        mojej motywacji
        > do systematycznej pracy, bo jest tak że pracuje się cały rok na
        lab i z nich
        > zgarniasz 5 z ćwiczeń masz 5 i nagle okazuje się ze egzamin to
        naciągana 3. Co
        > wydaje sie abstrakcja przecież a tak właśnie jest. Było by fajnie
        aby częściej
        > wykłady i zajęcia praktyczne szły w tym samym kierunku.
        >
        • moliik Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 12:48
          Motywacja ta ma polegać na tym,że jeśli dany przedmiot złożony jest z wykładu,
          laboratorium, ćwiczeń to aby ocena egzaminacyjna obejmowała te wszystkie
          zajęcia. A nie na laboratorium robisz doświadczenia, które nijak mają się do
          ćwiczeń czy wykładów, ciekawe czy długo byś był zmotywowany, jak szybko
          zaczęłabyś odbąkiwać lab i ćwiczenia bo i tak liczy sie wykład. TO tak jak by
          jakieś pracy miał do wykonania 3 zadania wszystkie maja być zrobione bo
          trzeba ale i tak twoje umiejętności szef oceni na podstawie 3 zadania które nie
          jest w ogóle powiązane z 1 i 2 i nie wykorzystujesz umiejętności tam
          zdobytych. Studia mają kształcic myślących ludzi tylko na razie im nie idzie.
          • dalatata Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 13:55
            nie przecenialbym zlej organizacji studiow jako kluczeowego czynnika
            motywacji. w ten sposob myslac, to najbardziej motywacyjne sa
            rzedmioty ktorych nie trzeba zaliczac.

            natomiast to co Pani/i pisze jest idiotyzmem. i to dosc oczywiste.

            jako ze od czasu do czasu mam w polsce wyklady, kiedys usilowalem
            naklonic adiunkta do tego, by zrobil cwiczenia, ktore bylyby
            relewantne do moich wykladow. niesttey nie udalo mi sie. nawet
            dyrektor instytutu stwierdzil, ze wolnosc naukowca jest nadrzedna
            wartoscia. ja juz tam nie jezdze, niestety idioci nadal wykladaja.
      • paero123 Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 14:08
        moliik napisała:

        > (...) tak ze z racji ze studiuję chemię i studiuję ze mną ponad 100 > os. na
        roku (...)
        > (...) co potem skutkuje ze osoba teoria super praktyka dwie lewe i > jedna
        krótsza.(...)
        > (...) U nas nierzadko się pisze pracę nie na temat co człowieka >interesuję
        ale na inny (...)

        Ale ważne, ze z chemii jest dobra ;-)
    • xiv wniosek: platne studia 11.02.08, 12:24

      1
      place = wymagam i dostaje dobry produkt z dobrej uczelni

      2
      place = nie zalezy mi na produkcie, a dostaje papierek z bylejakiej
      uczelni

      na razie w Poslce jest mozliwy tylko punkt drugi (procz paru
      wyjatków)
      • cloclo80 Re: wniosek: platne studia 11.02.08, 12:28
        Ad. 1) Płacić za to żeby od ciebie wymagali to czyste zboczenie. Zapłać raczej,
        żeby pomogli ci dowiedzieć się tego z czym sam miałbyś problemy.
    • danuta49 Oczywisty skutek nadmiaru uczelni i studentów!;-) 11.02.08, 12:28
      Jeśli nakłady na szkolnictwo wyższe dzieli się na ponad 50%
      populacji to na studenta wypada kompromitująco mało.Skutkiem są
      takie a nie inne warunki studiowania!Podobne z badaniami-jeśli
      środki na badania trafiają do różnych akademii podlaskich czy
      słupskich oraz innych szkół wyższych czegoś i czegóś jeszcze, a nie
      do klkunastu najlepszych uczelni o najwyższym poziomie, to skutki
      też są oczywiste!!!
      Po prostu widać klęskę uprawianego przez GW populizmu eduakcyjnego -
      nieuznawania, że są zdolniejsi i mniej zdolni, uczelnie o wyższym i
      niższym poziomie, a Polska jest ubogim krewnym rozwiniętej Europy,
      ktora mimo to takich głupot populistyczno-egalitarystycznych nie
      robi!!!
      • owocoskala Re: Oczywisty skutek nadmiaru uczelni i studentów 11.02.08, 14:09
        Podobne z badaniami-jeśli
        > środki na badania trafiają do różnych akademii podlaskich czy
        > słupskich oraz innych szkół wyższych czegoś
        No ale może daj im jakieś szanse, co ? :D
        Oxford tez pewnie na początku uważany był za jakąś mieścinę.
        Naprawdę w mniejszych środkach uniwersyteckich czasami są
        sesowniejsze prawa naboru kadr niż w stolycy gdzie mieszkam i może
        kiedyś coś z tego będzie :) Dotacje powinny być związane z
        dotychczasowymi wynikami lub poziomem merytorycznym projektów i tyle
        a nie umiejscowieniem geograficznym - a fe, nieładnie :)
        No ale jesli daje się Rydzykowi 17 milionów na poszukiwanie źródeł
        termalnych... to o czym my tu mówimy ?
        • danuta49 Poziom nauki daje koncentracja(!)środków! 11.02.08, 14:17
          Wszelkie "dawanie szans" daje efekt przeciwny!!!Ci dobrzy z gorszych
          uczelni powinni trafiać (i do tego dążyć!) na uczelnie i do ośrodków
          lepszych!Tak jest na calym (cywilizowanym!;-)]świecie.
          Oxford powstal jakieś 700 lat temu!Wtedy uczelni wogóle malo bylo;-)
          • owocoskala Re: Poziom nauki daje koncentracja(!)środków! 11.02.08, 14:39
            Ci dobrzy z gorszych
            > uczelni powinni trafiać (i do tego dążyć!) na uczelnie i do
            ośrodków
            > lepszych!Tak jest na calym (cywilizowanym!;-)]świecie.
            Miejsc pracy dla naukowców jest bardzo mało. Załóżmy że jesteś w
            czymś dobra, no po prostu świetna i interesuje Cie jakis temat i
            tyko to chcesz badać, ale temat ten nie interesuje nikogo w
            Warszawie, Krakowie i Wrocławiu, bo nie zajmują się tą tematyka i
            budują inne zespoły. I co teraz? Czy dac sobie spokój czy prowadzić
            badania w jakiejś mniejszej placówce?
    • as75 Re: Polska Anemia Nauk 11.02.08, 13:43
      Zwracac sie do MSziN w tej sprawie to juz lepiej od raz pisac na
      Berdyczow> Obecna Pani minister jest gwozdziem do trumny nauki i
      szkolnictwa wyzszego!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka