Dodaj do ulubionych

Po co nam te narody?

17.02.08, 03:18
Wychodzi mi z lektury ww artykułu, że Jasienicę Pawła (agenta, męża agentki)
czytują już tylko kury domowe...

Pominęliście Państwo kilka istotnych wątków.

Modna jest pamięć narodowa i polityka historyczna więc Ockham poszedł sie pasać.
Obserwuj wątek
    • andrzej369 Po co nam te narody? 17.02.08, 13:23
      Ano wlasnie, po co?

      To nie narod tworzy czlowieka, a czlowiek narod.
      To nie forma tworzy tresc, a tresc forme.
      Itp., itd..

      Polak, Ukrainiec, Bialorusin, Niemiec, czy Zyd - to tylko forma, a tresc plynie z czlowieka, nie z Polaka, nie z Zyda itp..
      Zapominamy o CZLOWIEKU, a pamietamy o Polaku, Zydzie, Niemcu itd..

      Michnik nie ma racji.
      Michnik stawia forme, ponad TRESC.
      Michnik nie ma monopolu, na madrosc !
      • mirmat1 Zjednoczmy sie pod zielonym sztandarem Mahometa 17.02.08, 19:51
        andrzej369 napisał:
        > Polak, Ukrainiec, Bialorusin, Niemiec, czy Zyd - to tylko forma, a
        tresc plynie z czlowieka, nie z Polaka, nie z Zyda itp..
        > Zapominamy o CZLOWIEKU, a pamietamy o Polaku, Zydzie, Niemcu itd..
        >
        > Michnik nie ma racji.
        > Michnik stawia forme, ponad TRESC.
        > Michnik nie ma monopolu, na madrosc !
        M: Tak wychodzi jak dyskutuje sie w Towarzystwie Wzajemnej Adoracji.
        A ta dyskusja staje sie powoli calkowicie oderwana od realii bo
        czerwone gnidy kosmopolityzmu w walce przeciw Wolnosci okreslanej w
        jezyku Orwella "ksenofobia" zamienily sobie czerwony sztandar
        bolszewizmu na zielony islamizmu. I tak kiedy kosmopolityczny
        burmistrz stolicy Eurokolchozu - Brukseli Freeddy Thielmans na
        przyjeciu w restauracji na czesc burmistrza Angoulême (Francja)
        dowiedzial sie o smierci Papieza Jana Pawla II zamowil szampan dla
        kazdego w restauracji oznajmujac z radoscia smierc znienawidzonego
        przez Eurobolszewikow Papieza :
        Europe's jackboot progressives
        By Paul Belien
        August 29, 2007
        www.washingtontimes.com/article/20070829/EDITORIAL/108290004/1013
        Jego Francuski kolega wyszedl z restauracji by zaprotestowac
        wulgarnosci burmistzra stolicy Unii.
        Thank You, Mr. Mayor: Champagne for Everyone
        www.brusselsjournal.com/node/2312
        Takie sa standarty kosmopolityzmu wychwalane przez polsko-jezycznych
        apologetow zamordyzmu do ktorych nalezy dolaczyc brutalna rozprawe w
        Brukseli tego samego burmistrza z demonstratami protestujacymi
        islamizacji Europy oraz ochronie islamskiej demonstracji
        oznajmiajacej “smierc zydowskim psom” i “smierc chrzescijanskim
        psom” (Gazeta Polska 26 wrzesien 2007).
        No ale jak przyklad Freeddy Thielmansa pokazuje moze zakwitnac sado-
        masochistyczna milosc miedzy ATEISTAMI a rzadnymi ich smiercu
        ISLAMISTAMI.
        • nick3 "Bo do czubków odwieźć każę...":-) 17.02.08, 19:54
          :-)
          • andrzej369 Re: "Bo do czubków odwieźć każę...":-) 22.02.08, 19:17
            Nick, masz ciagoty do wladzy nad innymi.
            To jest bardzo niebezpieczne, dla Ciebie i innych !

            Można to było inaczej powiedziec !
            • nick3 Re: "Bo do czubków odwieźć każę...":-) 23.02.08, 01:51
              E! Nie przesadzaj. To tylko taki cytat z Fredry, na który -
              przyznasz - obłąkańczy post mirmata sobie więcej niż zasłużył!:)
              • andrzej369 Re: "Bo do czubków odwieźć każę...":-) 23.02.08, 13:39
                Milosc daje zycie i milosc zycie zabija.
                Gdy to zrozumiemy, może będziemy inni.

                Milujmy, aby zycie dac, a przyjaciolmi badzmy, aby zycie bylo.

                Owy blad, ma pochodzenie religijne.
                Mysle, ze przyczyna zla, są religie. Nie dlatego, ze to cos zlego, a dlatego, ze religii nie zrozumiano.

                Ja tez popelniam bledy.
      • nick3 Naród - wspólnotą zadekretowaną! 19.02.08, 16:32
        Naród jest - w dużej mierze - wspólnotą zadekretowaną.

        Taki wniosek nasuwa mi się po wczorajszej dyskusji na dole tego
        wątku.


        Narodem są ci, którzy muszą stawać na baczność przed flagą.
        • andrzej369 Re: Naród - wspólnotą zadekretowaną! 20.02.08, 00:24
          Zadekratowanie wspolnoty jest wielkim bledem.
          Ten blad, ostatnio zrobiono z Kosowem.
          • nick3 "This is Serbia!!!" 22.02.08, 15:07
            "Naród" w czystej postaci możemy właśnie obejrzeć u Serbów.

            Społeczeństwo wpadajace w szał ze wzgledu na wspomnienie jakiejś
            średniowiecznej bitwy. Transparenty z wizerunkami wojowników w
            kolczugach.

            Czy to niczego nie przypomina?

            Czy dowodzenie przez wet3 polskiej świadomości narodowej na
            podstawie traktatów z Krzyżakami nie jest tu dziwnie podobne?

            Sam nie wiem co jest bardziej szalone - doszukiwanie się polskości w
            VII wieku (król Popiel?:) czy argumenty Serbów za tym, że Kosowo
            musi być ich, bo tam była bitwa na Kosowym Polu (ale czy ci co tam
            walczyli byli Serbami?:)

            Nacjonalizm wszędzie tam, gdzie się pojawia, jest tym samym -
            agresywną mitologią.
            • andrzej369 Re: "This is Serbia!!!" 22.02.08, 16:48
              Zgadzam sie z tym, ale to jeszcze nie powod aby tworzyc nowe "twory narodowe".
              Tak można bez konca.
              Nieprawdaz?
    • mr.superlatywny Slonzoki dajom tukej pozur 17.02.08, 17:45
      Ta dyskusja je bardzo fajno, pjynkno i mondro.

      Temat dla nos Slonzokow pjyronym wazny
      - coby niy pedziec: egzystyncjalny......


      Gorny Slonsk wito Somsiadow Polakow nazot w Europie,
      no, ale to chyba jesze konsek potrwo. :)
    • allspice Wspólny poręcznik do historii... 17.02.08, 18:13
      to niezwykle trudne zadanie do wykonania i na tym etapie
      swiadomości,raczej nierealne. Być może, przdmiot Europa, wykładany w
      szkołach,przybliży jego,tj podręcznika powstanie.
      • allspice Re: Wspólny podręcznik do historii... 17.02.08, 18:16
        n/t
      • bravor Re: Wspólny poręcznik do historii... 17.02.08, 19:22
        O dziwo przedmiot Europa jest w polskich szkołach jako historia powszechna. Czy
        w niemieckich szkołach jest przedmiot Polska?

        Inaczej postawię pytanie, czy w niemieckich szkołach jest obecna historia Polski?
        • gdabski Re: Wspólny poręcznik do historii... 17.02.08, 23:48
          > O dziwo przedmiot Europa jest w polskich szkołach jako historia powszechna.

          Nie ma takiego. :>

          /Gdabski
          • bravor Re: Wspólny poręcznik do historii... 18.02.08, 13:23
            gdabski napisał:

            > > O dziwo przedmiot Europa jest w polskich szkołach jako historia
            powszechn
            > a.
            >
            > Nie ma takiego. :>

            Co ty powiesz? Zabawnny jesteś, historia powszechna jest obecna w
            polskiej szkole od zawsze. Chyba kolega nie miał w ręku żadnego
            podręcznika do historii, więc może nie wiedzieć:)))
    • s.k.i.n-pl Po co nam te narody? 17.02.08, 18:16
      Hitler też tak myslał..po co te inne narody skoro wystarczy ze
      będzie istnieć jeden niemiecki?
      • bravor Re: Po co nam te narody? 17.02.08, 19:24
        Wśród tych europejczyków Michnik robi za nacjonalistę polskiego. Bardzo mnie to
        ubawiło, niezły tupecik ma pan Adaś.
        • p.o.j.e.b.y Dodajac ze to zydek Szechter vel Michnik. Hmm ... 17.02.08, 21:37

          • katrina_bush Re: Nie pozwalasz sobie tu czasem za dużo ? 18.02.08, 01:34
            p.o.j.e.b.y napisała:

            > Dodajac ze to zydek Szechter vel Michnik. Hmm

            Nie pozwalasz sobie tu czasem za dużo ?
            • rakunica grossy i michniki do ameryki spiewa bubel 18.02.08, 17:43
              www.youtube.com/watch?v=I1IJzJH9aYk
    • timoszyk Re: Po co nam te narody? 17.02.08, 19:25
      Dyskusja toczy sie pod temat wiekiego eksperymentu spoleczno - poltycznego
      zwanego Unia Europejska. Eksperyment wypali, lub nie. Jesli Historia jest
      nauczycielka zycia, to raczej nie, bo ponadnarodowych struktur bylo w dziejach
      Europy sporo i wszystkie rozpadaly sie z wielkim hukiem. Pozostawaly jednak
      narody, nawet jesli zdaniem niektorych dyskutantow zostaly one jakoby powolane
      do zycia gdzies na przelomie XVIII i XIX wieku, piorami kilku medrcow, ktorych
      nazwisk zreszta za bardzo nie pamietamy, a podejrzewam, ze w okresie tego niby
      "powolywania" narodowych bytow nie bardzo kto ich czytal. Co niby bylo przedtem?
      Bezksztaltna ciapa ludowych mas pochowanych po brudnych siolach plus oswiecona
      kosmopolityczna arystokracja?
      Rewolucja "nacjonalistyczna" polegala na tym, ze oto niektorzy osmielili sie
      powiedziec, ze panstwa oparte o efekty knowan tych rzeczywiscie
      kosmopolitycznych rodow krolewsko - ksiazecych sa nieefektywne, bo rozdzierane
      sprzecznosciami kulturowymi zamieszkujacych je narodow, wiec lepiej tworzyc
      panstwa narodowe, a z cesarzy, krolow i ksiazat utworzyc nieszkodliwe atrapy,
      albo wrecz wyslac ich na zielona trawke. To nie byla idea tworzenia narodow. To
      byla idea tworzenia narodowych panstw.
      Tak tez sie dzialo i dzieje nadal. Miedzynarodowe twory rozdzieraja sprzecznosci
      kulturowe i gospodarcze. Te ktore jeszcze istnieja, rozpadaja sie na naszych
      oczach. Niemal co rok powstaje jakies nowe panstwo narodowe, bo tego wlasnie
      chca narody.
      Wielu politykow dusi sie w narodowym panstwie i marza im sie znow podboje na
      wielka skale. Pod dyktando takich wlasnie "wizjonerow" tworzona jest UE. By nie
      bylo watpliwosci, nalezy zaznaczyc, ze swiat jest maly, potrzebuje wspolpracy
      roznych narodow w kazdej chyba dziedzinie, ale ksztalt tej wspolpracy, jesli ma
      byc trwaly, musi sie dokonywac pod dyktando narodowych potrzeb, a nie ambitnej
      klasy politycznej, ktora za wszelka cene unika pytania narodow o zdanie. To sie
      moze skonczyc bardzo niedobrze.

      Waclaw Timoszyk
    • nick3 "Naród" - ideologia militarystów i frustratów:) 17.02.08, 19:44
      Małysz zdobywa pierwsze miejsce? "Wygraliśmy!"

      Małysz ląduje daleko w tyle? "Małysz przegrał."

      ;-)


      Tym, z grubsza, jest "Naród" - techniką zbiorowego narcyzmu dla
      ludzi, którzy nie mają satysfakcjonującego pomysłu na własne życie,
      najczęściej zresztą dlatego, że społeczeństwo przesiąknięte kulturą
      durnego przymusu uniemożliwia indywidualną samorealizację (a nawet
      stawianie sobie takiego celu w życiu).


      Patriotyzm - jest to wyposażenie mózgu żołnierza. Skoro ma godzić
      się zginąć i wierzyć, że wolno mu zabijać, potrzebuje myśleć, że
      broni czegoś bardzo świętego. Nazywają to "Ojczyzna".
      Co to takiego? No te żaby z "Pana Tadeusza" ("Żadne żaby nie grają
      tak pieknie jak polskie.")
      (Odrobina empirii wystarczyłaby, aby się przekonać, że to fikcja.
      Największy patriota nie odróżniłby nagrania żab mandżurskich od
      polskich:)

      Jedno zastrzeżenie - w żadnej nie chcę dyskredytować walki polskich
      XIX-wiecznych patriotów przeciwko despotycznym rządom zaborców.

      W sumie to ich postawy są tak naprawdę tą "Ojczyzną".

      Tylko że tym, co było w ich walce wartościowego - była walka o
      wolność człowieka po prostu. (Dlatego na emigracji tak gorliwie
      włączali się do walki każdego ciemiężonego narodu, a nawet w walkę o
      wolność zgoła nie pod hasłami narodowymi - jak np. w Komunę Paryską).

      Jeśli kogoś cenię jako patriotę, to za to, że był oburzony na bicie
      polskich dzieci za mówienie pacierza po polsku - z pobudek
      humanistycznych (bo nie wolno bić dzieci za to, że mają swoje
      wartości, które nie szkodzą innym).

      Nie czułbym nic wspólnego z patriotyzmem kogoś, kto uważałby, że nie
      wolno na polskiej ziemi germanizować polskich dzieci, ale za to
      niemieckie (lub np. ukraińskie) polonizować wolno, lub nawet trzeba.
      (Dlatego Dmowski nie jest dla mnie polskim bohaterem.)

      W tym ujęciu, które przedstawiłem, "Ojczyzna" (Polska) to po prostu
      walka o bardziej ludzki świat, tyle że toczona w krajobrazie
      mazowieckich wierzb:)

      Ale przecież taka walka zaprzeczyła by samej swojej istocie, gdyby z
      powodu przeszłości wśród mazowieckich wierzb, czuła się odrębna od
      takiej samej walki toczonej o tę samą sprawę, tylko gdzie indziej, w
      innym krajobrazie.

      I dlatego polskość "mickiewiczowska" (a taki jest polski patriotyzm
      w swoim dobrym wydaniu) - już z istoty dąży do szerszych (w
      konsekwencji ogólnoludzkich) tożsamości.
      • nick3 ...co nie znaczy, że ma być homogenizacja. 17.02.08, 21:23
        Zamiast narcystycznej "polskości" polecałbym jednak raczej - po
        prostu wychowanie do estetyki.

        I tak naprawdę to jest dla trwania owego 'ojczystego charakteru'
        polskiej kultury - najważniejsze.

        Bo co nam przyjdzie z tego, że polscy kibice, idąc za wzorem kibiców
        z stetek innych krajów pomaluje sobie twarze w barwy narodowe i
        będzie krzyczeć na cały głos "Polska" - jeśli w tym samym czasie,
        najzupełniej bez gustu tysiące polskich chłopów (krew polskiej
        krwi!:) budują w polskim krajobrazie paskudne nowobogackie domy
        wzięte żywcem z amerykańskiego midwestu?

        Już wkrótce za całą "polskość" będą musiały nam starczyć medialnie
        nakręcane zbiorowe ekstazy na cześć zwycięstwa "naszych".

        No i oczywiście marzenia o broni atomowej i "rządach silnej ręki":)


        Estetyka jest dziś najlepszym (i jak sądzę wystarczającym)
        imieniem "polskości".

        Estetyczne wychowanie w szkołach może sprawi, że nie będziemy kraju
        bezmyślnie zapełniali rozmaitymi 'potworkami', lecz architekturą
        dobrze harmonizującą z otoczeniem, które (gdzieniegdzie:)
        przechowuje może jeszcze jakieś rysy specyficznie polskie.
      • donq "Internacyjonalizm" - ideologia oszustow 18.02.08, 13:38
        Beznadziejny jestes, nickusiu. Internacyjonalysta i na dodatek
        pacyfysta. Och, jaki pomysl na zycie! A jaki "wlasny"! Zadziwiajace
        jest, ile wujek Joe i jego niestrudzona akcja edukacyjno-
        emancypacyjna zdolali podszepnac ludziom pomyslow na "wlasne" zycie!

        A o co walczy zolnierz armii czerwonej, ludowej, rewolucyjnej czy
        jak to sie tam teraz modnie zwie?

        Prymitywizm twojej agitacji jest rozczulajacy. To o zabach na
        przyklad.

        Ale smialo, pokaz, w jaki sposob ty jestes "wolny" i "autentyczny",
        zaprezentuj jak sie wyciagasz za sznurowki z bagna. Przynajmniej
        ucieche cyrkowa bedziemy mieli zamiast glutow z mozgu podanych jako
        szczyt "mysli europejskiej".

        Nie zapomnij udowodnic, ze jestes wolny rowniez od lewych przesadow.
        Od przesadow przeciwnika ideologicznego kazdy jest wolny, chlopie.

        DonQ

      • mg2005 Re: "Naród" - ideologia militarystów i frustratów 18.02.08, 16:26
        nick3 napisał:>
        >
        > Tym, z grubsza, jest "Naród" - techniką zbiorowego narcyzmu dla
        > ludzi, którzy nie mają satysfakcjonującego pomysłu na własne
        życie,

        Chrzanisz od rzeczy - jak zwykle...
        • babaqba Re: "Naród" - ideologia militarystów i frustratów 22.02.08, 17:46
          mg2005 napisał: > Chrzanisz od rzeczy - jak zwykle...

          a wyżej także stek chamstwa - oto głos nacjonalistów. Gdyby przyszło
          oceniać po stylu i sile argumentów, to "naród" okazuje się pojęciem
          pustym, za to przyrodzonym chamstwu. Ale w Polsce jakoś tak jest, że
          im ktoś bardziej "narodowy", "katolicki", "konserwatywny" czy
          "prawicowy", tym większą głupotą świeci i tym straszniejsze brednie
          prezentuje. Fuj! A kysz!
      • makiawelista Re: "Naród" - ideologia militarystów i frustratów 24.02.08, 08:21
        Pięknie to ująłeś. Naród to sztuczna grupa dla frustratów, którzy
        nie mają nikogo - rodziny ani przyjaciół. Ci frustraci zostają
        zwykle najpierw harcerzami, potem żołnierzami. Albo piszą na forum
        jako skin.pl lub skin-head.pl
      • makiawelista Re: "Naród" - ideologia militarystów i frustratów 24.02.08, 08:22
        > Jedno zastrzeżenie - w żadnej nie chcę dyskredytować walki
        polskich
        > XIX-wiecznych patriotów przeciwko despotycznym rządom zaborców.
        Ja też. Tak jak nie chcę dyskredytować irackich czy palestyńskich
        patriotów walczących z okupantem.
    • arek47 Trzeba 50 lat aby Polacy dorosli do tej dyskus 17.02.08, 19:55
      ji..... chyba ,ze te 600 miliardow Zl dlugow zostanie im przez Unie darowane,
      ale pod warunkiem, ze haslo " Polska jest wybranka narodow " zostanie z
      podrecznikow szkolnych wykreslone lepiej wyryte !!!
      • preminger Re: Trzeba 50 lat aby Polacy dorosli do tej dysku 17.02.08, 20:19
        arek47 napisał:
        > podrecznikow szkolnych wykreslone lepiej wyryte !!!


        gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie, powiedział Michnik do Geremka, przykre ;)
    • kretowski Pierdu pierdu 17.02.08, 20:12
      I za takie nikomu nie potrzebne dyskusje dostają darmozjady pseudointelektualne
      kasę.
    • xxxxyyyyzzzz Jakie ma Michnik moralne prawo rozprawiac 17.02.08, 20:35
      o polskiej historii?
      • nick3 Nadmiar moralności psuje urodę, moja pani... :) 17.02.08, 20:51
        Czego moherowe oblicza narodowych niewiast - wymownym dowodem.
        • p.o.j.e.b.y masz wglad w rejestracje ze wiesz ze to "Pani" ... 17.02.08, 21:33
          Jojne?
          • nick3 Boisz się? 17.02.08, 21:35
            Pisz rzeczy, których nie musiałbyś się wstydzić, gdyby twoje dane
            wyszły na jaw:) Ot, co.
            • p.o.j.e.b.y gow..na sie bac? gow..no jak ty tylko smierdzi... 18.02.08, 15:33
    • georgy52 Po co nam te narody? 17.02.08, 20:58
      Do napisania takiej historii są potrzebne pieniadze! Myslę, że p.
      Michinik jest w stanie wyłożyć i stworzyc zespół historyków który by
      taką HISTORIĘ by napisał.
      Ja chętnie poznał bym fakty historyczne z drugiej strony.
      Np. I wojnę swiatową wywołał zabójca arcyksięcia. Myślę, że jest to
      dużo bardziej złożony konflikt o wpływy.
    • eeela Re: Po co nam te narody? 17.02.08, 21:08
      Brakuje mi Modzelewskiego w tej debacie, i jego książki o początkach
      średniowiecznej Europy. Dobrze by sie wpisała, chociaż pewnie panowie bali się,
      że jak zaproszą Modzelewskiego, to on ich za łatwo pogodzi i cały polemiczny
      charakter piorun trzaśnie :-)
    • p.o.j.e.b.y wystarczy jeden z naczelnym rabinem? 17.02.08, 21:29
    • edytamariqa Po co nam te narody? 17.02.08, 21:42
      Michnik pewnie znów nagrywał..........
    • cubusk Po co nam te narody? 17.02.08, 21:51
      Nie zgadzam się z poglądem z góry skazującym ideę integracji europejskiej
      powołując się na przykład historycznych wielonarodowych bytów na kontynencie.
      Narody zostają, ale mamy inne warunki ekonomiczne, społeczne i ideowe. Nie tylko
      w sensie europejskim, ale globalnym.

      Estetyka i kultura jest ważna, ale wiadomo, ze zmiany w tych dziedzinach
      przychodzą najwolniej. Dlatego warto budować wspólnotę potrzeb i zysków
      gospodarczych i na tej bazie tworzyć nowe społeczeństwa i nową kulturę. I nowe
      myślenie o przeszłości

      Dyskutujący powinni za punkt wyjścia (kolejny) przyjąć dotychczasowe próby nie
      tyle stworzenia wspólnego podręcznika historii, ile wspólnego wykładu historii
      europejskiej (a zapewniam, że takie istnieją). Idzie tu o wszelkiego rodzaju
      szkoły międzynarodowe (w których program nauczania powstaje na zasadzie
      kompromisu i myślenia z różnych punktów widzenia), duże centra akademickie
      (brytyjskie czy holenderskie, coraz mniej jednorodne narodowo) czy instytuty
      myśli politycznej, które siłą swojego istnienia stają się polem ścierania się
      myślenia o historii.

    • czerwony_zlodziej_okradajacy_p Po co nam te narody? 17.02.08, 21:57
      Michnik ty już lepiej nie bierz się za żadną historię skoro nie potrafisz
      opowiedzieć prawdy o historii swojej żydowskiej rodziny
      i brata oprawcy.
    • olias Po co nam te narody? 17.02.08, 22:48
      panie Michnik! jakbyś pan czytał chociażby Jasienicę, to byś pan
      wiedział że historię Rzeczpospolitej zawsze bierzemy jako historię
      Wielu Narodów. Więc pańskie propozycje to taki postulat by słońce
      było obecne wdzień na niebie.
    • evva-m Po co nam te narody? 17.02.08, 22:52
      Czesto zastanawiam sie nad zdarzeniami historycznymi ktore wywoluja
      wiele emocji bo oskarza sie konkretny narod, a obywatele danego
      kraju czuja sie oskarzeni, osadem wywoluje to w ludziach poczucie
      krzywdy bo nie wszyscy w danym narodzie popieraja dana sytuacje maja
      wrecz przeciwne spojrzenie a wrzuceni sa do tego samego koszyka.

      Ile ludzi zginelo w gulagach, obozach koncentracyjnych, wiezieniach
      zanim wybuchly jakiekolwiek miedzynarodowe konflikty ?

      Konflikty miedzynardowe powstaja moim zdaniem pod sterowaniem jakis
      grup spolecznych czy gospodarczych pod przykrywka narodu.

      Dlatego mysle, ze madrzejsze byloby myslenie kategoriami ze ludzie
      o takich a takich pogladach przyczynili sie do takich a takic
      zdarzen w historii Europy. Gdyby ten tok myslenia zostal przyjety
      wiecej uwagi poswiecaloby sie na etyczna strone wydarzen. Co robimy
      zeby do
      tych sytuacji nie doszlo edukacja wartosci czlowieka mialaby wieksze
      szanse nazywanie negatywnych opini majacych podteksty ktore w
      przeszlosci przyczynily sie do tragedii wczesne uswiadamianie do
      czego ta czy ta droga doprowadzila w historii bez ataku narodu tylko
      ludzi tak myslacych, nie rani wszystkich zapobiega nienawisci do
      narodu i pozwala na dotarcia do zrodla przyczyny.
      • bravor Re: Po co nam te narody? 18.02.08, 13:46
        Słuszna uwaga, też za tym jestem, ale czy za tym są główni
        publicyści z GW? Wątpie.

        pozdro.
      • andrzej369 Re: Po co nam te narody? 18.02.08, 14:31
        Dopóki będzie, Polak, Niemiec, Zyd itd.., zawsze będzie sie wszystkim kojarzyc z narodem.

        Jestem przeciwny, uzywaniu formy narodowej, a jestem zwolenniikiem uzywania IMIENIA czlowieka. Wtedy będzie latwo o identyfikacje zbrodni czlowieka, a nie "narodu". "Narod" to fikcja, a prawda to czlowiek, ktory posiada imie, a teraz nawet identyfikator w postaci numeru PESEL. Ten owy pesel można zmodyfikowac na cala UE i nie tylko.
    • evva-m Po co nam te narody? 17.02.08, 22:59
      Czesto zastanawiam sie nad zdarzeniami historycznymi ktore wywoluja
      wiele emocji bo oskarza sie konkretny narod, a obywatele danego
      kraju czuja sie oskarzeni, osadem wywoluje to w ludziach poczucie
      krzywdy bo nie wszyscy w danym narodzie popieraja dana sytuacje maja
      wrecz przeciwne spojrzenie a wrzuceni sa do tego samego koszyka.

      Ile ludzi zginelo w gulagach, obozach koncentracyjnych, wiezieniach
      zanim wybuchly jakiekolwiek miedzynarodowe konflikty ?

      Konflikty miedzynardowe powstaja moim zdaniem pod sterowaniem jakis
      grup spolecznych czy gospodarczych pod przykrywka narodu.

      Dlatego mysle, ze madrzejsze byloby myslenie kategoriami ze ludzie o
      takich a takich pogladach przyczynili sie do takich a takic zdarzen
      w historii Europy. Gdyby ten tok myslenia zostal przyjety wiecej
      uwagi poswiecaloby sie na etyczna strone wydarzen. Co robimy zeby do
      tych sytuacji nie doszlo edukacja wartosci czlowieka mialaby wieksze
      szanse nazywanie negatywnych opini majacych podteksty ktore w
      przeszlosci przyczynily sie do tragedii wczesne uswiadamianie do
      czego ta czy ta droga doprowadzila w historii bez ataku narodu tylko
      ludzi tak myslacych, nie rani wszystkich zapobiega nienawisci do
      narodu i pozwala na dotarcia do zrodla przyczyny.
    • piotrek20074 Co żyd ma do powiedzenia w sprawie polskiej? 17.02.08, 23:37
      niech wypowiada się nt. izraela i jego zbrodni wojennych.
      • andrzej369 Re: Co żyd ma do powiedzenia w sprawie polskiej? 18.02.08, 14:43
        To mowi czlowiek i ma prawo wypowiadac sie w sprawie drugiego czlowieka.


        Wypowiedz Piotrka 20074, jest dowodem i przykladem nacjonalizmu narodowego, ktory istnial, istnieje i będzie istnial, dopóki nie posiadziemy SWIADOMOSCI.

        • andrzej369 Re: Co żyd ma do powiedzenia w sprawie polskiej? 18.02.08, 14:48
          Od nacjonalizmu narodowego do nazizmu, to tylko krok !!!
          • bravor Re: Co żyd ma do powiedzenia w sprawie polskiej? 18.02.08, 15:25
            andrzej369 napisał:

            > Od nacjonalizmu narodowego do nazizmu, to tylko krok !!!

            Bredzisz i nie bij piany, używasz słów których nie pojmujesz.
            • 1410_tenrok Bravor, twoje słowa dotyczą ciebie 19.02.08, 10:25
              kolega Andrzej zna sie lepiej na temacie.
              Twórca narodowego socjalizmu był pod przemożnym wpływem ideologii
              Wszechniemieckiej....... Ale co ty tam wiesz!!!!!

              Wy z nopu i innych tego typu podwórkowych organizacji macie jeszcze
              mniej do gadania w tej sprawie. Wasz czas skonczył sie z
              samobójstwem waszych idoli, co miało miejsce w 1945 roku w
              kancelarii rzeszy w berlinie.
          • mokradlo5 Re: Co żyd ma do powiedzenia w sprawie polskiej? 20.02.08, 16:52
            andrzej369 napisał:

            > Od nacjonalizmu narodowego do nazizmu, to tylko krok !!!

            ty masz swiadomosc zydowska, nieprawdaz?
            • andrzej369 Re: Co żyd ma do powiedzenia w sprawie polskiej? 21.02.08, 15:52
              mokradlo5 napisał:

              > andrzej369 napisał:
              >
              > > Od nacjonalizmu narodowego do nazizmu, to tylko krok !!!
              >
              > ty masz swiadomosc zydowska, nieprawdaz?


              Mam swiadomosc CZLOWIEKA, Ktorej Tobie brakuje !
    • toja3003 Problem zdefiniowania przyszłości Europy 18.02.08, 15:45
      Problem zdefiniowania przyszłości Europy
      to w znacznej mierze problem zdefiniowania
      pojęć "narodowość" i "obywatelstwo".

      W szczególności wielu ludzi ma trudności
      z ich rozróżnianiem co prowadzi do
      nieporozumień.

      Obywatelstwo to zbiór praw i obowiązków,
      wynikajacych z konstytucji i pochodnego
      ustawodawstwa, określanych przez dane
      państwo i dotyczących obywateli tegoż państwa.

      Posiadanie określonego obywatelstwa
      nie mówi nic o narodowości obywatela.

      Przykłady można mnożyć. np. Olisadebe
      jest polskim obywatelem narodowości
      nigeryjskiej. Z kolei obywatel
      polski, ktory wyjeżdża do Francji
      i dostaje tam obywatelstwo jest
      obywatelem francuskim narodowości
      polskiej. Rzecz jasna istnieją
      mieszanki tych kombinacji,
      podwójne obywatelstwa itp.

      Idzie jednak o to, że
      narodowość oznacza wspólnotę
      w kulturze. Ta zas ma 2
      fundamenty: język i tradycję.

      I znowu od tej zasady jest
      wiele wyjatków ale narodowość
      jest rzecza prywatną
      i określoną w sposób nieścisły,
      indywidualny jak np. wyznanie.
      Natomiast obywatelstwo jest kategorią
      prawną.

      Wnioski z tej, jakże trafnej, analizy są takie, że brak narodowych
      państw oznacza pokój, bo większość wojen toczą ze sobą narodowe
      państwa a więc przyszłość Europy to europejskie
      społeczeństwo obywatelskie czyli ponad pół miliarda ludzi
      posiadających europejskie obywatelstwo, natomiast
      narodowość mieszkańca USE (Stany Zjednoczone Europy), posiadającego
      europejskie obywatelstwo winna pozostać jego prywatną sprawą,
      podobnie jak to jest z religią.

      W ten sposób Europejczyk staje się dwuwymiarowy: europejsko-
      obywatelski i indywidualnie-narodowy.
      • wet3 Po co nam te narody? 18.02.08, 16:03
        Komus wyraznie zalezy na zlikwidowaniu narodow i panstw narodowych
        ma swiecie oraz wymieszaniu ras ludzkich. Wyjatek stanowi male
        panstewko z Tel Awiwem. Tam nacjonalizm jest w pelnym rozkwicie - co
        decydentom jakos nie przeszkadza! Dziwne to. Prawda?!
      • mg2005 Re: Problem zdefiniowania przyszłości Europy 18.02.08, 16:34
        toja3003 napisał

        > W ten sposób Europejczyk staje się dwuwymiarowy: europejsko-
        > obywatelski i indywidualnie-narodowy.

        Jak słusznie zauważyłeś: naród określa kulturę (i cywilizację),
        dlatego ma charakter wspólnotowy, nie indywidualny.
        • toja3003 jasne, że naród to wspólnota, tyle że 18.02.08, 16:51
          Obywatelstwo to zbiór praw i obowiązków, wynikajacych z konstytucji
          i pochodnego ustawodawstwa, określanych przez dane państwo i
          dotyczących obywateli tegoż państwa. I tylko tyle. Posiadanie
          określonego obywatelstwa nie mówi nic o narodowości obywatela, która
          jest jego prywatną sprawą, podobnie jak religia. Czyli narodowość
          jest indywidualną (prywatną) sprawą obywatela i w tym sensie użyłem
          tych przymiotników.
          • wet3 Narod 18.02.08, 17:50
            Za Slownikiem Jezyka Polskiego PWN: trwala wspolnota ludzi utworzona
            historycznie, powstala na gruncie wspolnoty losow historycznych,
            kultury, jezyka, terytorium i zycia ekonomicznego przejawiajaca sie w
            swiadomosci narodowej jej czlonkow; Narod polski. Wielkie, male
            stare, mlode narody.
            Czy cos takiego jak narod istnieje? - Oczywiscie, ze tak! Dobrze
            wiemy jak dlugo istnieje narod polski. Wyksztalcila go Polska
            Piastow siegajaca do conajmniej VII wieku. Polska bowiem pojawia sie
            nagle w X wieku jako kompletnie zorganizowane panstwo. Na stworzenie
            takiego panstwa potrzeba przynajmniej 300 lat! Czym grozi rozbicie
            tej wspolnoty? Katastrofa w postaci utraty wlasnej identyfikacji,
            narodowej swiadomosci, kultury i wlasnej duszy - na czym tak bardzo
            zalezy globalistom oraz ich sluguson - naszym rodzimym eurolewakom i
            komuchom. Jesli ludzie utraca poczucie wlasnej identyfikacji oraz
            swiadomosci narodowej mozna bedzie nimi rzadzic jak stadem owiec. Do
            perfektnego rzadzenia wystarczy kazdemu wszczepic czip!!!
            • nick3 Czy istnieją Szwajcarzy? 18.02.08, 21:07
              Definicja słownika PWN jest skądinąd klasyczną definicją
              marksistowską:)

              Obaj z toja zakładacie z wielką powagą, że narody na pewno są czymś
              rzeczywistym, a nie ideologicznym i że stanowią wielką wartość (dla
              nacjonalistów wet3 i mg2005 - obiektywną. Dla toja - intymną.)

              Ale czy tak jest?

              Mówicie, że język i tradycja wyznaczją naród.

              Ale przecież cała Ameryka Łacińska (prócz Brazylii) mówi po
              hiszpańsku. Czy są jednym narodem?

              A co z Arabami?

              Z kolei Szwajcarzy nie mają własnego języka. Mówią po niemiecku,
              francusku i włosku.

              Mówicie, że jeszcze tradycja.

              Ale co jest jedną tradycją?

              Czy górale i Kaszubi mają wystarczająco dużo wspólnego, by mówić o
              jednej tradycji?

              Wchodzi więc w grę tak napradę tradycja wspólnego bytu państwowego.

              To państwowość (lub przynajmniej historia aspirowania do niej)
              tworzy naród.


              Dlatego rozróżnianie narodu i obywatelstwa nie jest wcale taką
              zrozumiałą rzeczą jak sądzi toja.

              Dlaczego Olisadebe jest Nigeryjczykiem a nie Polakiem? Bo jest
              czarny?

              No bo jeśli chodzi tylko o posiadanie niepolskich rodziców - to
              byśmy mocno przerzedzili naszą historię narodową:)

              Przecież tym sposobem połowa wybitnych Polaków nie byłaby Polakami
              (Wit Stwosz, Kopernik, Jagiełło, Batory, Zygmunt III Waza, Chopin -
              by zacząć o wiele dłuższą listę).


              Twoje argumenty za istnieniem narodu pokazują tylko... własną
              słabość!

              > Czy cos takiego jak narod istnieje? - Oczywiscie, ze tak! Dobrze
              > wiemy jak dlugo istnieje narod polski. Wyksztalcila go Polska
              > Piastow siegajaca do conajmniej VII wieku. Polska bowiem pojawia
              sie
              > nagle w X wieku jako kompletnie zorganizowane panstwo. Na
              stworzenie
              > takiego panstwa potrzeba przynajmniej 300 lat!

              Absolutnie nieprawda!


              Takie twory jak państwo Mieszka powstawały wcześniej, świetnie się
              zapowiadały i... znikały z dnia na dzień (np. państwo
              wielkomorawskie, nota bene w jego skład wchodziła prawdopodobnie
              południowa część przyszłej Polski).

              Ten sam los mogło zresztą podzielić państwo Mieszka i Chrobrego za
              panowania ich następcy, Mieszka II.

              Takie zjednoczenia plemion dokonywały się na zasadzie przypadku i
              siły, a nie jakiejś rzekomo naturalnej wspólnoty akurat tych właśnie
              plemion.

              Pomorzanom trzeba było sprawić naprawdę krwawą łaźnię, by weszli w
              skład państwa piastowskiego.

              A jeśli ich uznajemy za plemiona "polskie", to dlaczego nie Połabian?




              A co do gadania o globalistach, lewakach i ich sługusach, którzy
              chcą wyssać "naszą duszę" (oczywiście po to, by nad nami już bez
              żadnych przeszkód panować "jak nad stadem owiec":), to ja mam takie
              pytanie:

              Dlaczego prawicowcy uważają, że łatwiej jest panować nad ludźmi
              zindywidualizowanymi w kulturze samorealizacji (choćby kalekiej, w
              świecie zdominowanym przez konsumpcję) niż nad nacjonalistycznym
              plemieniem?

              No dlaczego?

              Czy szeregi dziarskich młodzieńców wpatrzonych w stosowny sztandar
              oraz patriotycznych (i np. religijnych) dziewcząt spragnionych
              zostać ofiarnymi matkami żołnierzy - w mniejszym stopniu się nadają
              na obiekt władzy niż koleżanki i koledzy Bridget Jones?


              Czy "narodowo tożsami" naprawdę nie chcą być owcami i mieć
              pasterzy?:)


              Ja osobiście uważam, że jedynym przeciwczynnikiem wobec totalizmu
              władzy jest kultura rozwijająca indywidualność (Uwaga: co innego
              niż "charakter"! Faszyści jak najbardziej kształcili "charakter".
              Jak nikt inny!:)
              • wet3 Re: nick3 19.02.08, 02:41
                nick3 napisal: Czy isteja Szwajcarzy?

                Oczywiscie, ze istnieja!!! Przeczytaj dokladnie definicje narodu, a
                moze wowczs trafi di twojej makowki, ze istnieja!!! Jestes
                beznadziejnie nierozwiniety!

                • nick3 ...Belgowie?:) 19.02.08, 02:55
                  Czy może Flamandowie i Walonowie?;-)
                  • wet3 Re: nick3 19.02.08, 03:29
                    nick3 napisał:

                    > Czy może Flamandowie i Walonowie?;-)

                    Nieudaczniku! Przeczytaj definicje narodu. Zarowno Szwajcarzy jak i
                    Belgowie (pomimo klotni!) znajduja w niej miejsce. Jezyk nie musi
                    wcale byc czynnikiem wiazacym!
                    • nick3 ...Jugosłowianie?:))) 19.02.08, 03:52
                      Sameś nieudacznik:) Bo tylko nieudacznicy szukają sobie protezy
                      własnej wartości w nacjonalistycznym samozaczadzeniu (i w
                      banialukach o "polskiej tożsamości" w VII wieku. Król Popiel? :)

                      Wspólny język - niekonieczny.

                      Historia - niekonieczna (patrz Żydzi - mają paręnaście historii:
                      Żydzi tacy, Żydzi owacy, polscy, hiszpańscy, etiopscy).

                      Religia - niekonieczna (choć często ona jest jedynym czynnikiem,
                      który odróżnia np. "zdieszych" - "Polaków" od "zdieszych" -
                      "Białorusinów").

                      I w drugą stronę - te czynniki nie są też wystarczające do
                      utworzenia narodu.

                      Kultura - brzmi sensownie. Ale w jaki sposób ustalić, która kultura
                      jest już "narodowa", a która tylko "etniczna"?


                      Naród naprawdę jest pojęciem konwencjonalnym!

                      Narodem są ci, co chcą się za niego uważać (lub namówiono ich do
                      tego:))) i mają siłę (lub silnych protektorów:), by zostać za niego
                      uznanymi przez społeczność międzynarodową.

                      Ale to w praktyce oznacza zrównanie narodu z państwowością (lub z
                      liczącymi się szansami na własne państwo).

                      • 1410_tenrok Naród to twór XVIII-XIX-wieczny, stworzony 19.02.08, 10:20
                        na potrzeby porządku. Kiedys takie pojecie nie było potrzebne. Ale w
                        momencie bogacenia sie krajów i powolnej utraty "siły galionowych
                        figur" trzeba było coś wymyślic. Nowoczesne panstwo, to panstwo
                        posiadające armie, a armia musi gadac jednym jezykiem....... I już
                        mamy powód powstania narodów. A jak przekonanc innych, żyjących pod
                        wspólnym dachem, aby zatracili swoją własną kulturę? Albo siłą, albo
                        sprytem...... No i sprytnie wytworzono nacjonalizmy i szowinizmy.
                        • wet3 Re: 1410_tenrok 19.02.08, 16:53
                          1410_tenrok napisał: > Narod to twor XVIII0XIX wieczny stworzony

                          > na potrzeby porządku. Kiedys takie pojecie nie było potrzebne. Ale
                          w
                          > momencie bogacenia sie krajów i powolnej utraty "siły galionowych
                          > figur" trzeba było coś wymyślic. Nowoczesne panstwo, to panstwo
                          > posiadające armie, a armia musi gadac jednym jezykiem....... I już
                          > mamy powód powstania narodów. A jak przekonanc innych, żyjących
                          pod
                          > wspólnym dachem, aby zatracili swoją własną kulturę? Albo siłą,
                          albo
                          > sprytem...... No i sprytnie wytworzono nacjonalizmy i szowinizmy.

                          Nie wiedzialem, ze az na takie glupoty cie stac! Pojecie narodu
                          siega w swiadomosci Polakow conajmniej do XIII wieku - co
                          potwierdzaja przekazy historyczne. Polacy pierwsi w Europie
                          posiadali swiadomosc narodowa! Powinny ci wystarczyc argunemty
                          swiadkow w procesie przeciw Krzyzakom, ktory odbyl sie w
                          Inowroclawiu - gdzie swiadkowie wyraznie powoluja sie na wspolnote
                          jezyka, terytorium zwyczajow i religii. Jednak takim zakutym i
                          zaslepionymj palom jak twoja NIC NIE przemowi!!!
                          • 1410_tenrok dziaduniu nie pitol 21.02.08, 13:50
                            w każdmy narodzie europejskim z tego czasu takie teksty są
                            znane...... Ale trzeba być historykiem i znać języki, a nie
                            szalencem, żeby tak truc, jak wasza alzheimerowatość!!!

                            A nowoczesnych definicji narodu, i równic w stosunku do definicji
                            starodawnych, oraz tych drobnych niuansików w tym ukrytych, nie
                            jestes w stanie pojąć.
                            • wet3 Re: 1410_tenrok 21.02.08, 15:52
                              1410_tenrok napisał:

                              > w każdmy narodzie europejskim z tego czasu takie teksty są
                              > znane...... Ale trzeba być historykiem i znać języki, a nie
                              > szalencem, żeby tak truc, jak wasza alzheimerowatość!!!
                              >
                              > A nowoczesnych definicji narodu, i równic w stosunku do definicji
                              > starodawnych, oraz tych drobnych niuansików w tym ukrytych, nie
                              > jestes w stanie pojąć.

                              Tobie widac nie jest znana definicja narodu oraz fakt, ze wlasnie
                              nie kto inny tylko Polacy jako pierwsi wykazali swiadomosc narodowa
                              i stworzyli panstwo narodowe, ktore dopiero po unii z Litwa
                              przksztalcilo sie w panstwo wielonarodowe. Powtarzam jeszcze raz. W
                              procesie przeciw Krzyzakom w Inowroclawiu zeznania i argumenty
                              swiadkow wyraznie potwierdzaja ich swiadomosc narodowa i sa zgodne z
                              dzisiejsza definicja narodu. Nie osmieszaj sie!!!
                              • 1410_tenrok dziaduniu, chorujesz na bardzo smiesznoą chorobę 21.02.08, 23:44
                                polonbocentryzmu. Ponieważ wielokrotnie pokazales, że na historii
                                znasz sie tyle samo, co na związkach chemicznym występujących na
                                Proximie Centraurii, wybaczam ci twoje wyskoki.
                                Poucz sie najpierw historii Europy, albo historii swiata, wtedy
                                pogadamy.
                                I nie zapominaj o braniu zapisanych medykamentów.
                  • donq Re: ...Belgowie?:) 19.02.08, 17:11
                    > Czy może Flamandowie i Walonowie?;-)

                    Jesli ty naprawde myslisz, ze podajesz takie sprytne przyklady,
                    ktore musza doprowadzic kazdego "prawicowca" do samobojstwa (lub
                    chociaz do entuzjastycznego dolaczenia do sil postympu) jestes
                    strasznie zalosny.

                    DonQ
              • donq Re: Czy istnieją Szwajcarzy? 19.02.08, 16:43
                Znowu czysta sofistyka.

                Duzo roznych "dajacych do myslenia" przypadkow szzcegolnych, zero
                tresci.

                Faktem jest, ze narod polski istnieje. Nie ma znaczenia, jak
                powstal. Ma znaczenie, ze jest. I ma znaczenie, ze ty chcesz go
                rozmontowac, poslugujac sie zalosnymi jak zwykle argumentami. Takiej
                samej jakosci argumenty mozna wytaczac przeciw tobie - ty bedziesz
                uciekal mowiac, ze twoja tradycja nie jest w
                pelni "zracjonalizowana" itp.

                Zwolennicy istnienia narodu polskiego moga mowic to samo. Mowcie
                nickowi to:

                Narod polski jest pojeciem niejasnym ale istnieje; nie ma znaczenia,
                ze jest pojeciem niejasnym i jego poczatki "gina w mrokach"; jest,
                bo my chcemy, zeby byl - bo my go sobie wyobrazilismy i uwazamy go
                za wartosc. I nie jest w pelni "zracjonalizowany" i nick3 nie moze
                domagac sie od nas, aby byl (w kazdym razie nie bardziej niz my od
                niego, aby "zracjonalizowal" swoje bzdurne mrzonki).

                Po tym gosc nie jeknie juz nawet - wytracicie mu bron jego wlasna
                metoda. Nie wdawajcie sie w bezsensowne gadki na lewackim boisku.

                Spytajcie oszusta intelektualnego: jesli narody nie sa "czyms
                rzeczywistym", to co jest? Gosc uwaza, ze nic nie jest rzeczywiste -
                wedlug jego wlasnych standardow wszystkie jego mrzonki, wszystko co
                mowi nie moze byc bardziej "rzeczywiste" niz wasz narod. Jakim
                prawem zatem domaga sie wykazywania "rzeczywistosci" tylko po waszej
                stronie? To jest wlasnie jego "rzetelnosc intelektualna".

                > Dlaczego prawicowcy uważają, że łatwiej jest panować nad ludźmi
                > zindywidualizowanymi w kulturze samorealizacji (choćby kalekiej, w
                > świecie zdominowanym przez konsumpcję) niż nad nacjonalistycznym
                > plemieniem?

                Po pierwsze, ch... jasny wie co to sa "ludzie zyndiwidualizowani w
                kulturze samorealizacji" i chocby z tego powodu nie da sie
                odpowiedziec na to pytanie (tak jak sie nie da odpowiedziec na
                pytanie np. "czy lepszy jest indywidualny zasklepiacz jazni
                zdeterminowanych czy zbiorowy odklejacz otwartosci typu
                paratransgresyjnego").

                Nie odpowiadajcie na takie pytania, bo ustawiaja was one na
                straconej pozycji od razu (odpowiadajac musicie sie np. zgodzic na
                to, ze wasz narod to "nacjonalistyczne plemie" przyjmujac w ten
                sposob ciag lewych skojarzen).

                > Czy szeregi dziarskich młodzieńców wpatrzonych w stosowny sztandar
                > oraz patriotycznych (i np. religijnych) dziewcząt spragnionych
                > zostać ofiarnymi matkami żołnierzy - w mniejszym stopniu się
                nadają
                > na obiekt władzy niż koleżanki i koledzy Bridget Jones?

                A to jest perelka pokazujaca istote rzeczy. "Koleżanki i koledzy
                Bridget Jones" doskonale nadaja sie do rzadzenia, bo w mozgach maja
                papke. I to wlasnie dlatego rozne nicki bardzo chca, aby ludzie byli
                wlasnie tacy.

                DonQ





              • donq Re: Czy istnieją Szwajcarzy? 19.02.08, 17:33
                Rys humorystyczny: co sadzic o czlowieku watpiacym w istnienie
                Szwajcarow, ale nie w istnienie "ludzi zindywidualizowanych w
                kulturze samorealizacji".

                DonQ
            • princealbert Re: Narod 19.02.08, 13:35
              'Katastrofa w postaci utraty wlasnej identyfikacji,
              narodowej swiadomosci, kultury i wlasnej duszy.'

              Katastrofa? Dla kogo niby? Ja sam nie wiem za bardzo jak sie
              zdefiniowac - jezykowo naleze do 2 krajow, zyje w trzecim a
              obywatelstwo mam polskie, po rodzicach. I jakos nie mam przez to
              niestrawnosci ani nie drecza mnie koszmary.
      • andrzej369 Re: Problem zdefiniowania przyszłości Europy 18.02.08, 18:44
        Toja3003, podoba mnie sie Twoja opinia.
        Trafnie zwrociles uwage, ze wiekszosc wojen, to miedzy "narodami".
        • toja3003 masz rację, andrzej369, brak niezależnych (narodow 19.02.08, 09:57
          Brak niezależnych (narodowych) państw to brak wojen. Co byłoby z USA
          gdyby powstało tam też pół setki niezależnych państw, zamiast
          federalnego państwa z 50-ma stanami? Zapewne wielokrotnie toczyłyby
          ze sobą krwawe wojny.

          W Europie właśnie dlatego mamy pokój, że się integrujemy. Im
          ściślejsza integracja tym gwarancja pokoju większa.
          • preminger Re: masz rację, andrzej369, brak niezależnych (na 19.02.08, 10:00
            toja3003 napisał:

            > W Europie właśnie dlatego mamy pokój, że się integrujemy. Im
            > ściślejsza integracja tym gwarancja pokoju większa.


            najlepiej na integracji mozna dzisiaj zarobić stawiajac na kaspijska ropę
            hannah.smith-family.com/archive/000959.html
          • timoszyk Re: masz rację, andrzej369, brak niezależnych (na 19.02.08, 20:07
            toja3003 napisał:

            > Brak niezależnych (narodowych) państw to brak wojen. Co byłoby z USA
            > gdyby powstało tam też pół setki niezależnych państw, zamiast
            > federalnego państwa z 50-ma stanami? Zapewne wielokrotnie toczyłyby
            > ze sobą krwawe wojny.

            Roznie mozna na to patrzec. Otoz pozbawienie poludniowych stanow prawa do
            secesji w roku 1860 doprowadzilo do niezwykle krwawej czteroletniej wojny
            domowej. Gdyby na te secesje zezwolono, to by tej wojny zapewne nie bylo. Czasy
            rozbicia Niemiec na ponad 300 panstw i panstewek byly stosunkowo spokojne.
            Gehenna rozpoczela sie z chwila ich zjednoczenia za Bismarcka. Istnienie duzych
            scentralizowanych panstw, czyli imperiow, prowadzi do wojen pomiedzy imperiami.
            W obecnej sytuacji moze zaowocowac to zaglada ludzkosci. Zapewne wiec lepiej,
            jesli istnieje mnogos wieluset malych panstewek, gdy wojny sa potencjalnie
            czestsze, ale za to mniej niszczace, takie jak ostanimi czasy na Balkanach.

            Waclaw Timoszyk
            • toja3003 Podałeś szereg ciekawych przykładów historycznych 20.02.08, 10:40
              Podałeś szereg ciekawych przykładów historycznych dotyczących
              kwestii narodowo-państwowych ale nie zamierzam z tym polemizować, bo
              mają one właśnie historyczne znaczenie. Fakty na dziś są takie, że
              klasyczne państwo narodowe traci na znaczeniu. Zyskują instytucje
              czy korporacje międzynarodowe, dla których nie istnieją kreski na
              mapach zwane granicami.

              Stąd odpowiednim modelem organizacji społeczeństw dla takiego świata
              nie jest już tylko narodowe państwo ale także systemy wielokulturowo-
              wielonarodowo-wielopaństwowe, takie jak USA czy USE (United States
              of Europe). Nie oznacza to, że ów wymiar klasycznego państwa
              narodowego całkowicie i od razu zniknie, owszem będzie istniał
              jeszcze jakiś czas regionalnie na zasadzie lokalnego folkloru.
              Przykładowo: obywatel USE zamieszkujący nad Wisłą chętnie będzie
              zjadał bigos czy nawet używał, obok angielskiego, języka polskiego –
              podobnie jak ma swoją kuchnię czy inne tradycje Walijczyk, też
              mogący mówić loklanie po walijsku, obok angielskiego.

              Procesy, o których mówimy nie zachodzą, na szczęście, na siłę i pod
              przymusem. Takich wyborów dokonują sami ludzie, którzy funkcjonując
              w globalnym świecie w naturalny sposób stają się obywatelami
              wielopaństwowymi czy wielokulturowymi. Podobnie jak Polak, który
              przeprowadza się z Rzeszowa do Szczecina jest trochę Rzeszowianinem
              i trochę Szczecinianinem. A jeśli potem przeprowadzi się do Londynu
              będzie też trochę Londyńczykiem.
    • easy.piotr.wie Po co nam te narody? Europa jest daleka od Boga. 18.02.08, 22:34
      Paweł w listach napisał, że nie maż już ni Greka ni Żyda. Traktowanie historii
      Europy w kategoriach narodowych jest spojrzeniem obcym słowom Pawła. Jest więc
      obce tym słowom Boga, które skierował do nas w Piśmie Świętym. To kolejny
      element sekularyzacji naszego życia. Raz słyszę, że ważne jest każde słowo Pisma
      Świętego, później widzę wokół, jak my Polacy zapominamy słowa Pisma Świętego.
      Kto z nas widzi, że Polki w trakcie mszy świętej najczęściej mają odkrytą głowę
      i kto wie, co na ten temat mówi Pismo Święte.
    • powolutku007 Po co nam te narody? 18.02.08, 23:06
      myśl renana w tym artykule przywoływana jest wybiórczo. on nie tylko twierdził, że "narodowość to codzienny plebiscyt", jak piszą w tym tekście. uważał również, że naród to wspólna pamięć niektórych wydarzeń. oraz wspólna, zbiorowa amnesia w stosunku do innych. sądził, że zwłaszcza wspólne cierpienie jednoczy.

      więc naród to według niego nie tylko projekt odnoszący się do przyszłości, również konstrukcja zakorzeniona głęboko w historii, ewentualnie w odpowiedniej konstrukcji pamięci o wspólnej przeszłości.
      • nick3 Także pamięć zbiorowa to "codzienny plebiscyt". 18.02.08, 23:51
        To ważna uwaga.

        Ale też ważne, by dostrzec, że, wbrew temu co zdajesz się sugerować,
        to nijak nie przeczy tej "wybiórczej" myśli Renana, że 'narodowość
        to codzienny plebiscyt'.

        Przecież codzienny plebiscyt nie musi dotyczyć tylko "projektu
        odnoszącego się do przyszłości". (Inaczej Renan sam by sobie
        przeczył.)

        Również sposób pamiętania przeszłości nie jest czymś po prostu
        danym. On również kształtuje się w "codziennym plebiscycie".

        I to nie tylko w czasach zmasowanej 'polityki historycznej'. Także w
        czasach, kiedy nikt przy tej pamięci rozmyślnie nie majstruje.


        To, co piszesz, swoją tonacją znów narzuca odczucia, że naród to
        Wielka Wartość, wokół której powinniśmy chodzić w nabożnym skupieniu.


        Tymczasem jest naprawdę nieoczywiste, czy warto trwać w "zbiorowych
        amnezjach". A nawet - czy z tego, że wspólne cierpienie szczególnie
        jednoczy, wynika że jest to rodzaj zjednoczenia, który powinniśmy
        szczególnie kultywować.

        Można całkiem zasadnie uważać, że wspólnota zbudowana wokół
        cierpienia ma w sobie coś patologicznego.


        Również "konstrukcje pamięci o wspólnej przeszłości" nie powinny
        chyba być hermetycznie zamknięte na rodzaje pamięci, które do nich
        nie pasują?

        Dlatego uważam, że sztywna "tożsamość" - także we wskazanej przez
        ciebie dziedzinie (pamięci zbiorowej) - jest czymś szkodliwym.
        • wet3 Re: nick3 19.02.08, 02:55
          nick3 napisał:

          > To ważna uwaga.
          >
          ież sposób pamiętania przeszłości nie jest czymś po prostu
          > danym. On również kształtuje się w "codziennym plebiscycie".
          >
          > I to nie tylko w czasach zmasowanej 'polityki historycznej'. Także
          w
          Wielka Wartość, wokół której powinniśmy chodzić w nabożnym
          skupieniu.


          > Tymczasem jest naprawdę nieoczywiste, czy warto trwać
          w "zbiorowych
          > amnezjach". A nawet - czy z tego, że wspólne cierpienie
          szczególnie
          > jednoczy, wynika że jest to rodzaj zjednoczenia, który powinniśmy
          > szczególnie kultywować.
          >
          > Można całkiem zasadnie uważać, że wspólnota zbudowana wokół
          > cierpienia ma w sobie coś patologicznego.

          > chyba być hermetycznie zamknięte na rodzaje pamięci, które do nich
          > nie pasują?
          >
          > Dlatego uważam, że sztywna "tożsamość" - także we wskazanej przez
          > ciebie dziedzinie (pamięci zbiorowej) - jest czymś szkodliwym.

          Gdyby tej zbiorowej pamieci nie bylo to juz dawno nas by nie bylo.
          Wez lodowaty prysznic! Moze ci przejdzie!!! Juz w procesie przeciwko
          Krzyzakom w Inowroclawiu wyraznie podkreslana jest wspolnota jezyka
          i kultury!!! Nie plec glupot, eurolewacki komuchu!!!
        • powolutku007 Re: Także pamięć zbiorowa to "codzienny plebiscyt 19.02.08, 13:10
          > wbrew temu co zdajesz się sugerować,
          > to nijak nie przeczy tej "wybiórczej" myśli Renana, że 'narodowość
          > to codzienny plebiscyt'.

          nie myśl rozmówcy jest wybiórcza. w sposób wybiórczy są przywołują. tak napisałam. w każdym razie to miałam na myśli.


          > Przecież codzienny plebiscyt nie musi dotyczyć tylko "projektu
          > odnoszącego się do przyszłości". (Inaczej Renan sam by sobie
          > przeczył.)

          on napisał, że przeszłość + plebiscyt = naród. => dlatego wybiórczo.


          > Również sposób pamiętania przeszłości nie jest czymś po prostu
          > danym. On również kształtuje się w "codziennym plebiscycie".

          tu masz rację.


          > I to nie tylko w czasach zmasowanej 'polityki historycznej'. Także w
          > czasach, kiedy nikt przy tej pamięci rozmyślnie nie majstruje.

          zawsze majstruje. kultura, polityka... nie da się inaczej. o czymś się mówi, o czymś innym nie. i tak jest zawsze, w każdej czasoprzestrzeni.


          > To, co piszesz, swoją tonacją znów narzuca odczucia, że naród to
          > Wielka Wartość, wokół której powinniśmy chodzić w nabożnym skupieniu.

          a nie daj Boże! missinterpretujesz mnie. Twoje odczucia to Twoja sprawa, ale ja nic takiego nie napisałam.


          > Tymczasem jest naprawdę nieoczywiste, czy warto trwać w "zbiorowych
          > amnezjach".

          umówmy się, zbiorowe amnezje są zawsze. wskazywała na to na przykład aleida assmann i jej podział na functional memory i storage memory, jakkolwiek by się tego na polski nie tłumaczyło. do niedawna – również po 1989 – w polsce nie mówiło się o polakach prześladujących żydów po wojnie. to tylko jeden przykład.


          > A nawet - czy z tego, że wspólne cierpienie szczególnie
          > jednoczy, wynika że jest to rodzaj zjednoczenia, który powinniśmy
          > szczególnie kultywować.

          no weźźźźźźźź...!!!

          ja nie jestem od oceny czy warto czy nie warto. pamięć rządzi się pewnymi prawami. i te prawa są ciekawe.

          a czy powinna się rządzić? ja tam bym wolała, żeby ziemia płaska była i oddychać dwutlenkiem też. ale to nie zmienia sytuacji, że tak się nie da. podobnie, wiktymizacja grup do których się należy szczególnie jednoczy.

          czy to dobrze? – można sobie podywagować i co z tego?


          > Można całkiem zasadnie uważać, że wspólnota zbudowana wokół
          > cierpienia ma w sobie coś patologicznego.

          > Również "konstrukcje pamięci o wspólnej przeszłości" nie powinny
          > chyba być hermetycznie zamknięte na rodzaje pamięci, które do nich
          > nie pasują?

          > Dlatego uważam, że sztywna "tożsamość" - także we wskazanej przez
          > ciebie dziedzinie (pamięci zbiorowej) - jest czymś szkodliwym.

          jak wyżej :(
          • nick3 Trzeba aż tyle konserwatyzmu?:) 20.02.08, 03:21
            Widzę, że nie ma pomiędzy nami sporu.

            Jeszcze lepiej ode mnie potrafiłabyś uzasadnić konstrukcyjny
            charakter przynależności narodowej.


            Nie ma sporu - oprócz jednej sprawy:


            > a czy powinna się rządzić? ja tam bym wolała, żeby ziemia płaska
            była i oddycha
            > ć dwutlenkiem też. ale to nie zmienia sytuacji, że tak się nie da.
            podobnie, wi
            > ktymizacja grup do których się należy szczególnie jednoczy.


            Odpowiem trochę symetrycznie do twojego "nie wiem, co warto"

            Nie wiem, co się nie da.


            Wiem, jednak, że coś od nas zależy (w końcu mówiłaś "plebiscyt", a
            nie "sondaż opinii":)


            Więc pytanie "czy warto" jest - przynajmniej co do pewnego zakresu
            spraw (właśnie tego, który pozostaje w zasięgu plebiscytu) - jak
            najbardziej na miejscu.

            A piszemy że owym codziennym plebiscytem jest de facto - całość
            tożsamości narodowej.


            Twoje "niewartościujące" opisowe podejście 'chłodno-naukowe'
            automatycznie przekształca jednak swój przedmiot na podobieństwo
            pozytywistycznego "faktu".


            A przecież nie możemy w taki sposób mówić o swoim "codziennym
            plebiscycie" (jeśli to rzeczywiście 'plebiscyt') jakby to były tylko
            niezwiązane z nami, obserwowane fakty.


            Nawet jeśli kształt naszego zbiorowego wyboru daje się ująć
            w "żelazne prawa" (pamięci zbiorowej czy np. rynku:), są to zawsze
            prawa konstruowane ex post.

            Nie potrafię kontynuować jakiejś zbiorowej praktyki, nazywając
            ją 'koniecznością', w sytuacji, gdy wyraźnie widzę, że -
            przynajmniej w skali mojego jednostkowego życia - to właśnie ja na
            własny rachunek ją mam kontynuować!


            Postrzeganie form społecznego życia jako czegoś na kształt
            niezależnych od jednostek praw natury, to domena konserwatyzmu.
            • powolutku007 głupie ogólniki 21.02.08, 13:17
              co to jest konserw., wg Ciebie? def. podaj, bo znam przynajmniej kilka a bez precyzyjnego zdefiniowania terminu, Twoja teza o konserwatyzmie mojej wypowiedzi jest zwyczajnie niczym nieuzasadnioną i nic nie znaczącą etykietką.


              > Wiem, jednak, że coś od nas zależy (w końcu mówiłaś
              > "plebiscyt", a nie "sondaż opinii":)

              aha. tylko wiesz, mnie znacznie bardziej w tym przypadku interesuje odpowiednia analiza sytuacji. chociażby dlatego, że tylko odpowiednie jej oszacowanie umożliwia działania ukierunkowane na zmianę. sama zmiana to już inżyneria społeczna/ odpowiednia strategia marketingowa/ public rel., czy cóś tam. czyli ideologia czysta - jej zasadność jej kwestią subiektywną, a o gustach się nie dyskutuje.



              > Twoje "niewartościujące" opisowe podejście 'chłodno-naukowe'
              > automatycznie przekształca jednak swój przedmiot na
              > podobieństwo pozytywistycznego "faktu".

              i? wniosek? obrazić się mam?



              > A przecież nie możemy w taki sposób mówić o swoim
              > "codziennym plebiscycie" (jeśli to rzeczywiście 'plebiscyt')
              > jakby to były tylko niezwiązane z nami, obserwowane fakty.

              dlaczego "nie możemy"?

              bardzo trudno wpłynąć na prawa, które powyższym sterują. zależą one od mnóstwa czynników. ergo, upraszczając: ode mnie bardzo mało zależy.



              > Nawet jeśli kształt naszego zbiorowego wyboru daje się
              > ująć w "żelazne prawa" (pamięci zbiorowej czy np. rynku:),
              > są to zawsze prawa konstruowane ex post.

              no i przepraszam co z tego? po to tworzy się prawa ex post, żeby móc chociaż w niewielkim stopniu przewidzieć przyszłość. samo grzebanie w historii byłoby strasznie nudnym zajęciem.



              > Nie potrafię kontynuować jakiejś zbiorowej praktyki,
              > nazywając ją 'koniecznością', w sytuacji, gdy wyraźnie widzę,
              > że - przynajmniej w skali mojego jednostkowego życia -
              > to właśnie ja na własny rachunek ją mam kontynuować!

              to może... nie kontynuuj?
              i co to znaczy "na własny rachunek"?
              • nick3 Tak oto 'zimny' liberalizm staje się konserwą!:) 21.02.08, 18:15
                Nię bądź taką "konkreciarą", powolutku007:)

                powolutku007:
                >sama zmiana to już inżynieria społeczna [...] jej zasadność jej
                >kwestią subiektywną, a o gustach się nie dyskutuje.

                Przypominam, o czym dyskutujemy: czy kultywować naród jako model
                tożsamości w dużej mierze oparty na zbiorowych amnezjach i
                zbiorowych krzywdach.

                Czy to jest "kwestia gustu"? Nawet jeżeli tak - to czy zabronione
                jest upolitycznienie owego "gustu" (o ile jest, lub może się stać,
                szerzej podzielany) i przekształcenie go w działanie?

                W końcu wszelkie działanie polityczne opiera się na jakimś "guście"
                (wartościach). Z samych "faktów" nie da się wywieść stosowności
                jakiegokolwiek wyboru politycznego.

                A chyba nie twierdzisz, że ludzie powinni dać sobie spokój z troską
                o kształt swojego życia zbiorowego i zostawić je tylko do opisywania
                socjologom?:)


                Ponadto jeśli zmiana, którą rozważamy, jeśli już jest "kwestią
                gustu", to "gustu" bardzo szczególnego rodzaju.

                Który nazwałbym wręcz 'gustem etycznym'.


                Popatrz na to forum i zobacz co się dzieje. To są rezultaty
                tożsamości narodowej opartej na zbiorowych amnezjach i wiktymizacji.

                Nie chciałbym być Żydem w tym społeczeństwie. A ty?

                Powiesz, że wystarczy prawo?

                To jak? Ścigałabyś połowę forum za antysemityzm, czy położyła uszy
                po sobie ze względu na "znikomą szkodliwość społeczną czynu"?

                A oprócz antysemityzmu jest jeszcze wiele innych ahumanistycznych
                konsekwencji życia zbiorowego opartego na chorych podstawach
                tożsamości (na przykład: niszczenie indywidualizmu, zabijanie
                refleksji, etc.)


                Naukowy brak wartościowania jest bardzo korzystny dla wolności
                jednostki o tyle, o ile zabrania ustanawiania rozmaitych
                wzorców "normalności".

                Ale jest szkodliwy, gdy nakazuje przyglądać się krzywdzie z zimnym
                dystansem obserwatora.

                nick3:
                > > A przecież nie możemy w taki sposób mówić o swoim
                > > "codziennym plebiscycie" (jeśli to rzeczywiście 'plebiscyt')
                > > jakby to były tylko niezwiązane z nami, obserwowane fakty.

                powolutku007:
                > dlaczego "nie możemy"?


                Ano choćby dlatego, że to nie będzie adekwatne:)


                > i co to znaczy "na własny rachunek"?

                "Biję cię, żono, ponieważ, jak właśnie mi czytałaś, należymy do
                społeczeństwa patriarchalnego, a w społeczeństwie patriarchalnym 95%
                mężczyzn bija swoje żony, gdyż stanowi to konstytutywny element tego
                porządku społecznego."


                Co to jest ten inkryminowany przeze mnie konserwatyzm?

                To właśnie ów nacisk na bezsilność jednostki wobec praw życia
                zbiorowości, przeradzający się w piętnowanie wszelkich prób zmiany
                jako "utopijnych" a więc szkodliwych - jest istotną sprężyną
                egzystencji konserwatywnej (szczegółowe definiowanie konserwatyzmu
                jako ideologii - nie jest tu potrzebne).

                W ten sposób 'pozytywistyczny' obiektywizm niepostrzeżenie prowadzi
                (przynajmniej praktycznie) do czegoś całkiem sprzecznego z jego
                deklaracjami - do wnioskowania "Tak jest, więc tak być powinno." -
                do wartościowania (od razu konserwatywnego).


                > to może... nie kontynuuj?


                Czy jesteś pewna, że kontynuuję?;-)
    • d4b4 Od kiedy liczymy "europejskość" 19.02.08, 02:06
      Od Fidiasza?
      Od Cezara?
      Od Benedykta?
      Od króla Karola?
      Od Tkaniny z Bayeux?
      Od chrztu Polski?
      Od św Stanisława?

      Od sufitu, od dębu, od marchwi?
      • wet3 Re: d4b4 19.02.08, 03:22
        d4b4 napisał: > Od kiegy liczymy "europekskosc"?

        > Od Fidiasza?
        > Od Cezara?
        > Od Benedykta?
        > Od króla Karola?
        > Od Tkaniny z Bayeux?
        > Od chrztu Polski?
        > Od św Stanisława?
        >
        > Od sufitu, od dębu, od marchwi?

        Odpowiedz jest bardzo prosta! Europejskosc, czy to sie tobie podoba
        czy nie, liczymy od przyjecia chrzescijanstwa oraz kultury grecko-
        rzymskiej i prawa rzymskiego. Jak o tym nie wiesz, to daj sie
        zaszklic!!!
        • 1410_tenrok dziaduniu, nie pitol!!!! 19.02.08, 10:15
          A wiec Europejskość liczymy od przejecia chrzescijanstwa i kultury
          grecko-rzymskiej oraz prawa rzymskiego? Dobre sobie, wiecej powiem,
          słodkie!!! I ty każesz sie komuś zaszklic???? Jakos kultura grecko-
          rzymska i chrzescijanstwo nie pasują do siebie....... A i były
          wyraźnie po dwóch stronach barykady!!! Kultura grecko-rzymska
          została zachowana przez Arabów, jako że Chrzescijanie, byli łaskawi
          ją chciec zniszczy do imentu!!!
          Od kiedy jest Europejskosc? Od zawsze, mój misiu!!! Europa
          zamieszkiwana jest z niewielkimi wyjątkami przez ludy z jednego
          korzenia!!! I to czyni Europejskość, a nie jakies głupoty wydumane
          przez myślicieli. Chrześcijanstwo, przykładowo jest przeklenstwem
          Europy, jezeli weźmiemy pod uwagę koszty tzw. chrystianizacji i
          wojen religijnych, trwających do obecnej chwili. W trakcie wojen
          religijnych wymordowano dziesiątki milionów Europejczyków!!! A w
          imie czego????
          • andrzej369 Re: dziaduniu, nie pitol!!!! 20.02.08, 00:19
            W imie "prawdy nawiedzonej".
            Kazda religia, przyniosla wiele zla czlowiekowi.
            Wniosek jest bardzo prosty: Religie wpaja sie w psychike ("programuje")ludzka.
    • princealbert Po co nam te narody? 19.02.08, 12:17
      'Jeżeli jestem częścią narodu, który zrodził bohaterów, sam jestem
      czymś więcej'.

      Co za prymitywizm. Kto tak mysli? chyba tylko Maciej Giertych.
      • mokradlo5 Re: Po co nam te narody? 20.02.08, 17:01
        princealbert napisała:

        > 'Jeżeli jestem częścią narodu, który zrodził bohaterów, sam jestem
        > czymś więcej'.
        >
        > Co za prymitywizm. Kto tak mysli? chyba tylko Maciej Giertych.

        prymitywny to jestes ty Zydzie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka