Dodaj do ulubionych

"Gazeta Feministyczna": Feminizm ciągle straszy

08.03.08, 13:00
a ta znowu swoje trzy po trzy... babie widać chłopa starsznie brakuje
Obserwuj wątek
    • the.skin Re: "Gazeta Feministyczna": Feminizm ciągle stras 08.03.08, 13:18
      widze że trezba powteirdzac pierwszy wpis drugim wpisem bo nastepuja
      potem jakies tu dziwne przetasownia
    • blust Mialkosc polskiego feminizmu 08.03.08, 15:43
      Przeczytalem pare tych artykulow i wszystkie sa identyczne -
      narzekactwo i psioczenie. Ale zadnych konkretnych pomyslow i
      rozwiazan. Przypomina to dyskurs pijaczka ktory bluzga na zydow i
      masonow chwiejac sie pod plotem z buteleczka.

      Jest zlosc ze kobiety maja przerwe w pracy na rodzenie dzieci, ze
      nie sa bardziej agresywne od mezczyzn. Biologii sie nie zmieni,
      kulture trzeba zmieniac latami i to nie samym marudzeniem. Brakuje
      mi chocby proby jakichs konkretnych programow: urlopy tacierzynskie?
      Wiecej paragrafow? Mniej paragrafow? Przyklady meskiej pychy i braku
      elementarnego szacunku do kobiet, wyciegniete sprzed stu lat sa
      ciekawe ale niczego nie wnosza. To bylo wtedy, a o co panie walcza
      TERAZ? Bo tego sie nie dowiedzialem. Dyskutujmy o czyms, zamiast
      psioczyc.

      Notabene, bylem wielkim zwolennikiem urlopow tacierzynskich dopoki
      nie urodzilo mi sie dziecko - ojciec nie jest w stanie zastapic
      matki. Moze w pozniejszym wieku, ale nie ponizej 2-3 lat wieku
      dziecka.

      To marudzenie ze kobiety sie nie identyfikuja z feministkami
      przypomina psioczenie politykow ZChN-u po przegranych wyborach
      ze 'narod nie dorosl', taaak, daleko mozna na tym zajechac w
      polityce. Gdyby MLK zaczynal od mowienia Murzynom ze sa za glupi na
      jego przywodztwo to dzis nikt by o nim nie slyszal.
      • amielcar Re: Mialkosc polskiego feminizmu 09.03.08, 04:48
        Zgadzam się z przedmówcą - co z tego że się dowiadujemy jak jest źle, to
        wiadomo. Mam wrażenie czasem że polskie feministki właśnie się do tego
        ograniczają - do biadolenia i liczenia na litość innych, że co - że nagle
        mężczyźni stwierdzą że zaczną mniej zarabiać żeby dać kobietom czy jak? albo nie
        będą kandydować, żeby dać szansę kobietom?
        • ole16 Re: Mialkosc polskiego feminizmu 10.03.08, 18:58
          a może byście się zastanowili o czym jest ten artykuł? Czytanie ze zrozumieniem
          nie boli. Nie każdy artykuł feministki musi być poświęcony wyrównywaniu szans i
          programowi działań w tym kierunku. Jak któryś z Was słusznie zauważył potrzebne
          są tu głównie zmiany w mentalności, ale do nich nie dojdziemy bez rozmawiania na
          te tematy. A Środa nie biadoli, ani nie ujada. Słusznie zauważa, że kobiety
          wykształcone, a szczególnie te robiące jakąkolwiek karierę odcinające się od
          feminizmu są zwyczajnie śmieszne. Feminizmu nie rozumianego jako walka z
          mężczyznami, ale jako wiara w równość kobiet i mężczyzn we współczesnym świecie.
          Moja prababcia mimo, że bardzo chciała nie mogła się kształcić. Jej największym
          życiowym sukcesem było to, że wyższe wykształcenie zdobyli nie tylko jej
          synowie, ale i córki. Ilu jest teraz mężczyzn, którzy by znów zabronili kobietom
          kształcenia się? Ci, którzy mają takie pomysły są zwyczajnie śmieszni. Pomyślcie
          o tym zanim znów zaczniecie się śmiać z feministek.
      • karolana Re: Mialkosc polskiego feminizmu 09.03.08, 22:20
        > Notabene, bylem wielkim zwolennikiem urlopow tacierzynskich dopoki
        > nie urodzilo mi sie dziecko - ojciec nie jest w stanie zastapic
        > matki. Moze w pozniejszym wieku, ale nie ponizej 2-3 lat wieku
        > dziecka.

        Tak z ciekawości, CZEGO (poza karmieniem piersią, co nie każda kobieta robi i
        jeśli, to raczej nie dłużej niż przez pierwsze 6 miesięcy) mężczyzna nie jest w
        stanie zrobić w opiece nad dzieckiem poniżej 2 roku życia? Bardzo mnie to
        ciekawi, bo znam kilku mężczyzn opiekujących się swoimi dziećmi od 3 miesiąca
        życia i nie zauważyłam wielkiej różnicy, kurcze, w zasadzie różnice są tylko in
        plus, bo ci faceci mniej się nad dzieciakami trzęsą, dzieciaka, jak się zesra,
        zamiast chemicznymi chusteczkami myją pod kranem, mają więcej cierpliwości, nie
        mają ciągłej schizy, że są "złymi matkami", itd. Mnie samą wychowywał mój ojciec.
        Więc będę bardzo, bardzo wdzięczna za odpowiedź, bo może mam spaczone spojrzenie
        - CZEGO mężczyzna nie potrafi??
        Pozdrawiam.
        • blust Re: Mialkosc polskiego feminizmu 11.03.08, 02:49
          Mezczyzna nie potrafi wlasnie karmic piersia, co jest kluczowe w
          pierwszych 6 miesiacach, jesli wyksztalcic sie ma poprawnie uklad
          immunologiczny. Po jakichs 6 miesiacach mezczyzna moze i wszystko
          umie, jesli ktos chce karmic dziecko sztucznym pokarmem, to nie ma
          wiekszej roznicy.

          Pozdrawiam.
          • karolana Re: Mialkosc polskiego feminizmu 11.03.08, 21:04
            blust napisał:

            > Mezczyzna nie potrafi wlasnie karmic piersia, co jest kluczowe w
            > pierwszych 6 miesiacach, jesli wyksztalcic sie ma poprawnie uklad
            > immunologiczny. Po jakichs 6 miesiacach mezczyzna moze i wszystko
            > umie, jesli ktos chce karmic dziecko sztucznym pokarmem, to nie ma
            > wiekszej roznicy.
            >
            > Pozdrawiam.

            Właśnie sam sobie zaprzeczyłeś. A co do karmienia piersią, jak napisałam NIE
            WSZYSTKIE kobiety karmią, poza tym jest takie urządzenie jak odciągąrka do
            pokarmu. Więc de facto nie ma znaczenia które z rodziców zostaje z dzieckiem.
            Pozdro.
            • benek231 Mialki - a jaki ma byc w katolickim paternalizmie? 26.03.08, 17:13
              Tu promowana jest patriarchalna figura glowy i ojca rodziny, oraz wyroczni od
              wszystkiego. To nic ze ta "glowa" kkrecona jest przez szyje tak jakby bylo jej
              tylko pol, gdyz wazne jest wlasciwe ustawienie autorytetow w oczach dzieci.

              A co do karmienia piersia... koscielni tradycyjnie zalecaja je, "zapominajac",
              ze nie kazda kobieta moze karmic z uwagi na toksycznosc pokarmu. Co koscielnym
              bynajmniej nie przeszkadza w krucjacie, gdyz najwazniejsza jest wlasciwa idea a
              o jednostki mniejsza. Dochodzi do tego, ze i lekarze zalapuja sie na
              propagandzistow tradycjonalistycznej perspektywy, choc winni podchodzic do
              kobiet jako indywidualnych przypadkow.
    • the.skin "Gazeta Feministyczna": Feminizm ciągle straszy 08.03.08, 16:20
      społeczeństwo nie dorosło do demokracji to były akurat słowa
      Tadeusza Mazowieckiego
      • nadrzecze25 Re: "Gazeta Feministyczna": Feminizm ciągle stras 09.03.08, 16:14
        Bronisława Geremka :)
    • mongrel78 "Gazeta Feministyczna": Feminizm ciągle straszy 09.03.08, 11:32
      Ja nie rozumiem dlaczego dyskurs feministyczny w polskim wydaniu, zwłaszcza takiego "autorytetu" jak prof. Środa - zawsze zaczyna, rozwija i kończy sie tak samo. Widac pomimo tylu przeczytanych ksiażek, pani prof. ani na krztynę nie zbliżyla sie do problemu, kobiety i mężczyzny. Biologicznie jesteśmy różni, mamy zupełnie inne cechy adaptywne a pomimo to jesteśmy tacy sami - wydaje się, że brzmi to jak, jakaś azjatycka zagadka - lecz to fakt. Pani prof. nie jest w stanie zrozumiec, ze mężczyznom zajeło sporo czasu, żeby społeczeństwo, polityka, ekonomia - wygladały tak jak wyglądaja - i takze kobietom zajmie "sporo czasu" zanim bedziemy mogli mówic o androgeniczności polityki, społeczeństwa czy ekonomii, bo co pani zrobiła, poza napisaniem, dosyc smętnej syntezy filozofii francuskiej i ujadaniem na polski feminizm - feminizm francuski czy amerykanski ma ciut wiecej historii w warunkach rozwiniętej demokracji - i nigdy nie starał się byc kalką, męskiej politycznej głupoty. Także troche cierpliwości i pokory, zmiany świadomości, to nie bułka z masłem a wiek (tanich) ideologii na szczeście mamy już za sobą. I naprawdę nie ma znaczenia kto dostał podwójnego Nobla - walka o równouprawnienie to nie NBA.
    • pal666 Mam dwa pytania do Pani Środy 09.03.08, 18:52
      1.Dlaczego Pani sprawując urząd Pełnomocnika Rządu d/s RÓWNEGO STATUSU KOBIET i
      MĘŻCZYZN biegała na parady lesbijek i pederastów zamiast zajmować się
      wyrównywaniem nierówności pomiędzy kobietami mężczyznami ?
      2. Dlaczego urzędniczki pani Pełnomocnik Środy nie odpowiadały na pytania od
      obywateli, którzy chcieli dowiedzieć się międszy innymi:
      a) ile kobiet i ilu mężczyzn pracuje w biurze Pełnomocnika ?
      b) co Pełnomocnik robi aby sfeminizowane sądy rodzinne przestały dyskryminować
      mężczyzn ?
      c) Rak piersi jest problemem społecznym i dlatego (i słusznie) dość szeroko
      prowadzone są powszechne bezpłatne badania kobiet. Co urząd robi lub zamierza
      zrobić, aby wprowadzić analogiczne badania, które pomagałby wykrywać we
      wczesnych stadiach nowotwory, na które powszechnie cierpią mężczyźni (płuca,
      prostata) ?
      • karolana Re: Mam dwa pytania do Pani Środy 09.03.08, 22:24
        1.Dlaczego Pani sprawując urząd Pełnomocnika Rządu d/s RÓWNEGO STATUSU KOBIET i
        > MĘŻCZYZN biegała na parady lesbijek i pederastów zamiast zajmować się
        > wyrównywaniem nierówności pomiędzy kobietami mężczyznami ?

        No i kurcze, właśnie pani Środa NIE biegała na parady, bo taktycznie w dniu
        pierwszej Parady Równości miała konferencję poświęconą kobietom w polityce, a
        będącą krypto-kampanią polityczną jej psiapsióły Heni Bochniarz.
    • the.skin "Gazeta Feministyczna": Feminizm ciągle straszy 09.03.08, 18:57
      hm.. a masz gdzieś linka do tej wypowiedzi? już nie pamiętam ale
      stawiałbym na Mazowieckiego ale moge się mylić..
    • ubik_2008 Pantoflarstwo zamiasta patriarchatu? 11.03.08, 14:01
      W XVIII w. ważnym argumentem za kształceniem kobiet było
      stwierdzenie, że matka synów, która ma ich wychowywać nie może być
      idiotką. W ogólności wzorzec kulturowy matki jest w naszej
      konserwatywnej kulturze potężny i feministki powinny ten fakt
      rozgrywać (matka narodu? dlaczego nie). Podobnie jest z
      seksualnością, która nie powinna być traktowana jako obszar
      patriarchatu (mamy przecież kobiety wampy i kobiety demoniczne,
      przed którymi stada mężczyzn leżą plackiem) - to kobieta wybiera
      mężczyznę, który ją wybrał. To są oczywiście stare strategie
      radzenia sobie kobiet w świecie patriarchalnym, a obok tego już od
      dawna następują gruntowne zmiany w mentalności, które do nas jeszcze
      nie całkiem, niestety, dotarły. Odradzam natomiast skłonności do
      zastępowania patriarchatu cywilizacją pantoflarzy, to się może źle
      skończyć - dla kobiet.
      • nick3 Jestem pantoflarzem i jestem z tego dumny!;-) 11.03.08, 16:59

        "Matka narodu" to stara patriarchalna ściema (każda feministka ci to
        wytłumaczy). Jako wskazówkę podpowiem, że takie samo "wywyższenie
        kobiety" funkcjonuje również w islamie:)

        Feministkom takoż nie chodzi o bycie "wampami":) i temu podobne
        tymczasowe zamiany rolami dominacyjnymi (czy bycie "dominą z
        pejczem" w agencji towarzyskiej jest twoim zdaniem już wystarczającą
        emancypacją dla kobiety, czy jeszcze nie?:)))

        W feminizmie chodzi w ogóle o zmienienie świata opartego na zasadach
        dominacji i poddania, który jest już z założenia patriarchalny.

        Nie chodzi o "Seksmisję". "Seksmisja" jest produktem wyobraźni
        kompletnie patriarchalnej, przypisującej w tym wypadku własne cechy
        w postaci niemal czystej - kobietom. "Seksmisja" to właśnie studium
        futurystycznego patriarchatu przerzuconego imaginacyjnie na kobiety.

        Feministkom nie o to chodzi. Nawet, jeżeli walcząc przeciwko
        patriarchatowi niekiedy z konieczności posługują się tymczasowo jego
        bronią (prestiżem, władzą, pozycją instytucjonalną, statusem
        materialnym).

        Dlatego zmiana, którą może przynieść feminizm, jest korzystna
        zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet.

        Usunęłaby podszyte przemocą i fałszem tysiące ról i rólek z relacji
        kobiety z mężczyzną i w miejsce rozmaitych gier władzy, które ze
        sobą nawet nieświadomie toczymy, umożliwiłaby znacznie dalej idącą
        intymność.

        Z chęcią będę "pantoflarzem". Już nim właściwie jestem;-) i nie
        żałuję.

        Nie chciałbym być "facetem".

        Toć to kompletna sztuczność!

        Zauważcie to.
        • donq Re: Jestem pantoflarzem i jestem z tego dumny!;-) 12.03.08, 14:39
          To chyba ty byles tym doroslym mezczyzna trzymajacym
          napis "patriarchat skona", ktorego widzialem na zdjeciu z jakiejs
          poprzedniej "manify" czy innej zadymy.

          Pomijajac wirtualny byt zwany "patriarchatem" funkcjonujacy w
          znaczeniu zla w imaginarium feministycznym, pragne zwrocic uwage na
          sensownosc wypowiedzi.

          Piszesz:

          > Dlatego zmiana, którą może przynieść feminizm, jest korzystna
          > zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet.

          "dlatego" nie wiadomo do czego sie odnosi. Zmiana jest korzystna,
          bo "feministki posluguja sie tymczasowo bronia patriarchatu"?
          Bo "Seksmisja to właśnie studium futurystycznego patriarchatu
          przerzuconego imaginacyjnie na kobiety"? Bo "feministkom takoż nie
          chodzi o bycie wampami"? Czy moze bo "Matka narodu to stara
          patriarchalna ściema"?

          Ten przyklad ilustruje dobrze twoj sposob "argumentacji" - czesto
          mowisz, ze cos wykazales, piszac podobne slowotoki. W istocie
          slowotoki te nie trzymaja sie kupy podobnie jak i ten tutaj.

          Zapamietaj - wstawienie slowa "dlatego" w przypadkowe miejsce nie
          powoduje automatycznie, ze to, co nastepuje po "dlatego" "wykazane".

          W istocie nie jest to nieporadnosc nicka3 w skladaniu argumentacji.
          Jest to ogolnie przyjety sposob mowienia w kregach chulewskich.
          Bowiem wedlug chulewskich dogmatow slowa nie maja znaczenia a prawda
          nie istnieje. Co od razu dla chulewa pociaga za soba natepujaca
          konsekwencje: niewazne co mowisz, jesli tylko zrobi to wrazenie na
          sluchaczu. Najwazniejsze jest, by mowa byla "zaangazowana",
          kierowala sluchacza we wlasciwym kierunku. Wszystko co chulew mowi
          jest agitacja.

          Pamietajcie - nick3 z wami nie rozmawia, on was traktuje jako obiekt
          agitacji. Wot, chumanizm!

          Zabawna jest tez ostateczna konstatacja, ze feministkom chodzi
          o "intymnosc". Czyli, jako patriarchalny opresor moglbym powiedziec,
          jak kazdej babie, ino metody sa dosc oryginalne.

          DonQ

        • ubik_2008 Re: Jestem pantoflarzem i jestem z tego dumny!;-) 12.03.08, 15:08
          Mamy coś takiego, jak płeć społeczną i kobiety, które obejmując
          męskie stanowiska kierownicze przyjmują "męskie" zachowania. To mam
          na myśli mówiąc pantoflarstwu nie. Oczywiście poza tym trochę
          redefiniuję pojęcie pantoflarza, który jest czysto patriarchalną
          konstrukcją ośmieszającą tych, którzy nie potrafią zachować władzy
          nad kobietą. W średniowiecznej Francji mężczyzna, którego biła żona
          był obwożony po mieście na ośle twarzą do ogona w celu pohańbienia.
          • nick3 Pantoflarz. 12.03.08, 17:28
            Cenny post, bo dopełnia trochę to, co - może nieco chaotycznie -
            napisałem.

            Zdania od 3-go do końca, stawiają przed oczy mechanizmy
            patriarchalnej kultury, które miałem na myśli wystepując z tak
            żarliwą obroną "pantoflarza";)

            > Mamy coś takiego, jak płeć społeczną i kobiety, które obejmując
            > męskie stanowiska kierownicze przyjmują "męskie" zachowania. To
            mam
            > na myśli mówiąc pantoflarstwu nie.


            Powiem przekornie, ale bardzo zasadnie: Ja też. I WŁAŚNIE DLATEGO
            (m.in.) jestem feministą.


            To, że kobiety będą "nosić spodnie", to jest już dziś przesądzone i
            jest tylko kwestią czasu.

            I na pewno w sytuacji obecnej jest potrzebny ten awans kobiet w
            patriarchalnej drabinie prestiżu, jeśli feminizm ma ją kiedyś obalić.


            Idzie jednak o to, by bunt kobiet nie dał się "kupić" systemowi w
            taki sposób, którego metaforą jest funkcjonujące przyznanie kobietom
            prawa do noszenia męskich strojów (spodni i marynarek).

            W ten sposób indywidualna ambicja dynamicznych kobiet otrzymuje
            prawa do (relatywnego) spełnienia w obrębie systemu, w zamian za
            złożenie hołdu jego wartościom ("jestem wolna, bo wolno mi chodzić w
            prestiżowym stroju - męskim (prawie;)")

            I tak bunt zostaje wkomponowany w podtrzymanie systemu.


            Feminizm to walka o prawo (i uświadomienie sobie chęci) mężczyzn do
            noszenia kolorowej sukni.

            Brzmi to dziwnie? Ale dopiero to jest rzeczywistym społecznym
            uznaniem kobiet w tym, co w nich osobiste (intymne).

            Taka cywilizacja będzie naprawdę ogromną zmianą w stosunkach
            międzyludzkich. Bardzo na lepsze!

            Chodzi o społeczną intymną akceptację człowieka.

            O to, czego dokładne przeciwieństwo stanowi the.skin i jego
            hierarchia wartości (a także, inaczej, donq).
            • donq Re: Pantoflarz. 12.03.08, 19:11
              No i co ten post zawiera?

              Proroctwa (mniejszy czy wiekszy prorok?) ("jest juz przesadzone...").

              Lewackie klisze o "systemie" i "buncie". Bunt jako wartosc sama w
              sobie. Czym u diabla jest ow "system"? Czy nowa lepsza (a
              nawet "naprawde lepsza") "cywilizacja" rowniez bedzie "systemem"
              przeciw ktoremu trza bedzie buntowac sie?

              Daje zas do myslenia bardzo odrzucenie "spelnienia" (co to
              jest "spelnienie" odniesione do ogolu kobiet?) w ramach "systemu".
              Widac wyraznie, ze nie chodzi o zadne "spelnienie" (bo jesliby o nie
              chodzilo, co za roznica, czy w tym czy w innym systemie ma miejsce),
              ale o "obalenie" owego "systemu". Do tego celu, czysto narzedziowo,
              ma sluzyc "bunt kobiet".

              I ja ponoc przypisuje nickowi3 niesprawiedliwie checi rewolucyjne.
              Czym zatem jest "obalenie systemu" jak nie rewolucja? Istota
              rewolucji dla lewego nie sa walki zbrojne, lecz pogrzebanie obecnego
              swiata i odbudowanie go na nowo, jako "brave new world" z "nowymi
              ludzmi".

              > I tak bunt zostaje wkomponowany w podtrzymanie systemu.

              W istocie dobre spoleczenstwo to takie, ktore wlasnie potrafi
              wkomponowac bunty w "system".

              No i oczywiscie nick3 jak zwykle wyjezdza z belkotliwym
              przedstawieniem swego stanowiska (bo co to jest "spoleczna intymna
              akceptacja czlowieka" poza tym, ze stwierdzenie to ma duzy potencjal
              wewnetrzno-sprzecznosciowy :)) po czym przypisuje mi poglady stojace
              w opozycji do niego. Ale do belkotu nie mozna stac w opozycji, stac
              w opozycji mozna do czegos.

              DonQ


        • raj001 Re: Jestem pantoflarzem i jestem z tego dumny!;-) 12.03.08, 21:41
          nick3 napisał:

          > W feminizmie chodzi w ogóle o zmienienie świata opartego na zasadach
          > dominacji i poddania, który jest już z założenia patriarchalny.

          Ekhm... to dlaczego czytając teksty feministyczne jakoś dziwnie odnosi się
          przeciwne wrażenie?

          > Feministkom nie o to chodzi. Nawet, jeżeli walcząc przeciwko
          > patriarchatowi niekiedy z konieczności posługują się tymczasowo jego
          > bronią (prestiżem, władzą, pozycją instytucjonalną, statusem
          > materialnym).

          Cel nie uświęca środków. Nie akceptuję posługiwania się metodami przeciwnika,
          których się nie akceptuje. Niezależnie od tego, w jakim celu sie to robi.

          > Usunęłaby podszyte przemocą i fałszem tysiące ról i rólek z relacji
          > kobiety z mężczyzną i w miejsce rozmaitych gier władzy, które ze
          > sobą nawet nieświadomie toczymy, umożliwiłaby znacznie dalej idącą
          > intymność.

          Czy do usunięcia niewiedzy i fałszu trzeba przyjmować kolejne gierki i pozy,
          które tym razem noszą miano feminizmu?
          Nie lepiej zaatakować społeczne mity, którymi jesteśmy raczeni i tkwią w naszym
          umyśle - nie tylko zresztą w zakresie relacji kobiety z mężczyzną, nie rozumiem
          po co takie zawężanie tematu - wprost?

          > Z chęcią będę "pantoflarzem". Już nim właściwie jestem;-) i nie
          > żałuję.
          >
          > Nie chciałbym być "facetem".
          >
          > Toć to kompletna sztuczność!

          Kompletną sztucznością jest przyklejanie sobie etykietek. "Pantoflarz", "facet",
          "feministka". Precz z etykietkami, bądźmy po prostu ludźmi!
          • nick3 "Męska feministka" 13.03.08, 00:31

            > Cel nie uświęca środków.

            Na męczeństwo mnie nie namówisz:) Są do zrobienia ważniejsze rzeczy
            niż zbawienie duszy.

            Mówiąc bez żartów: nie ma nic niewłaściwego w obronie koniecznej. A
            kiedy sprawa dotyczy zbiorowości - jest ona wręcz obowiązkiem.

            Patriarchalny awans kobiet, tj. awans w obrębie tego systemu, który
            jest, wraz z jego wartościami, choć egzystencjalnie kaleki i
            niepełny, jest w tej chwili ze strony kobiet właśnie "obroną
            konieczną". Tak to widzę.


            > Kompletną sztucznością jest przyklejanie sobie etykietek.

            Kiedy biją Murzynów, jest obowiązek być Murzynem.

            > [Feminizm?]
            > nie rozumiem
            > po co takie zawężanie tematu

            Feminizm jak sądzę ma ten rys wyróżniający go, iż uważa, że
            dominacja nad kobietą jest osnową i źródłem wszelkiej kultury
            dominacji w ogóle.

            Myśle, że argumenty feministek za tą tezą są bardzo dobre.

            Dlatego, wbrew podejrzeniom, nie traktuję bynajmniej feminizmu
            instrumentalnie, jako jeszcze jednej ideologii, którą można się
            posłużyć.

            Jestem "męską feministką".

            • donq Re: "Męska feministka" 13.03.08, 17:34
              Robisz postepy. Stwierdzenie "argumenty feministek za tą tezą są
              bardzo dobre" _dlatego_ "nie traktuję bynajmniej feminizmu
              instrumentalnie" ma troche wiecej sensu.

              Choc, nawet jesli argumenty za czyms sa dobre, nie jest to
              przeszkoda do instrumentalnego traktowania tego czegos. Przykro mi
              nickusiu, nie zmiazdzyles podejrzen o instrumentalne traktowanie.

              (Oczywiscie: powyzsze jest wytknieciem czysto logicznej
              niewynikalnosci, nie zgoda na twierdzenie, ze "argumenty feministek
              sa dobre").

              > Mówiąc bez żartów: nie ma nic niewłaściwego w obronie koniecznej.

              Przypomne ci to, kiedy bedziesz sie oburzal na nastepny przypadek
              zabicia wlamywacza czy podobny.

              > Kiedy biją Murzynów, jest obowiązek być Murzynem.

              Ciekawe czy to dotyczy rowniez przeciwnikow, czyli faszystow
              czy "faszystow". Jesli nie dotyczy, konsekwencje dla wiarygodnosci
              nicka3 sa ciekawe, nieprawdaz?

              > Feminizm jak sądzę ma ten rys wyróżniający go, iż uważa, że
              > dominacja nad kobietą jest osnową i źródłem wszelkiej kultury
              > dominacji w ogóle.

              > Myśle, że argumenty feministek za tą tezą są bardzo dobre.

              "Socjalizm bohatersko rozwiazuje problemy nieznane gdzie indziej"?

              Grunt dla ideologii to wynalezc wydumanego przeciwnika ("kultura
              dominacji") i dalejze obrabiac do w prawo i w lewo.

              DonQ






    • the.skin ty jesteś gorzej niż pantoflarz 11.03.08, 21:07
      ty jesteś albo maminsynek albo w ogóle ciota!
    • nick3 Komandosem pewnie nie będę:) Ale faszystą też nie. 11.03.08, 21:16

      A to drugie o wiele bardziej decyduje o wartości człowieka.
    • raj001 Dlaczego feminizm straszy? 12.03.08, 00:10
      Bo zamiast faktycznie promować RÓWNOŚĆ kobiety i mężczyzny, wciąż usiłuje
      przeciwstawiać kobiety mężczyznom i akcentować "niedolę kobiet"...
      Więcej tutaj: www.ap.krakow.pl/~raj/notka.php3?id=78
      • ewelina_1 Re: Dlaczego feminizm straszy? 12.03.08, 17:25
        a jak chcesz zadbać o równość nie mówiąc nic o niedoli?
        Możesz streścić treść z linka? Strona mi się nie otwiera:(
        • raj001 Re: Dlaczego feminizm straszy? 12.03.08, 21:31
          > Możesz streścić treść z linka? Strona mi się nie otwiera:(

          Nie, nie mogę streścić, bo musiałbym ją przepisać w całości. Nie po to kilka
          godzin nad tym tekstem pracowałem, żeby wyrywać z kontekstu pojedyncze zdania.
          Strona działa bez zarzutu, widocznie to jakis problem z siecią u ciebie...
          A odpowiedź na twoje pierwsze pytanie jest w tym tekście, który podlinkowałem...
      • kubissimo Re: Dlaczego feminizm straszy? 12.03.08, 18:31
        a czemu niedole kobiet wsadzasz w cudzyslow? Testosteron tak Ci
        zaweza pole widzenia, ze uwazasz, ze to jakas fanaberia?

        a co do rownosci to juz w 1970r. Germaine Greer mowila:
        "The opposite to patriarchy is not matriarchy but fraternity."
        • raj001 Re: Dlaczego feminizm straszy? 12.03.08, 21:34
          kubissimo napisał:

          > a czemu niedole kobiet wsadzasz w cudzyslow? Testosteron tak Ci
          > zaweza pole widzenia, ze uwazasz, ze to jakas fanaberia?

          1) Uprasza się o czytanie ze zrozumieniem tekstu, który podlinkowałem. Ten link
          nie jest tu tylko dla ozdoby. jeżeli chcesz odnieśc się do mojej wypowiedzi, to
          najpierw przeczytaj, co tam jest.
          2) Bo mi owa "niedola kobiet" jako żywo przypomina "niedolę chłopa", którą za
          czasów PRL-u raczono nas w opracowaniach lektur szkolnych do takiego stopnia, że
          rzygać się tym chciało. Tu widzę podobne skrzywienie ideologiczne.

          > a co do rownosci to juz w 1970r. Germaine Greer mowila:
          > "The opposite to patriarchy is not matriarchy but fraternity."

          No właśnie, o czym ja pisałem w swoim tekście, który podlinkowałem? Uprasza się
          o czytanie ze zrozumieniem... itd.
          • kubissimo Re: Dlaczego feminizm straszy? 13.03.08, 21:45
            ale jak mam czytac ze zrozumieniem tekst, ktory jest bez sensu?
            bo to jest wzruszajac w swojej.. nie wiem... naiwnosci(?) ze jako
            facet udzielasz porad kobietom jak powinny walczyc o swoje prawa, a
            do tego dobrodusznie przyznajesz, ze jest szansa na ich
            zreformowanie. Bo zbladzily, a Ty jedyny wiesz jak wrocic na sluszna
            droge.

            no i utopijny koncept "gender-blindness", ktory znaczy nie
            tyle "slepote na plec", co "slepote na plec kulturowa" (podstawa
            zajec z gender studies to rozroznienie terminow GENDER i SEX).
            A co z plcia biologiczna? Najwyrazniej to nieistotne, ze masz okres,
            albo ze jestes w ciazy. ja jestem szefem, ty jestes pracownikiem,
            wiec daruj sobie papierki od lekarza, tylko wyrabiaj nadgodziny,
            przerzuc te zgrzewki z woda minieralna, albo lap za kilof i idz na
            przodek w kopalni.

            I powiedz mi, kiedy to i gdzie kobiety domagaly sie przywilejow
            (wylaczajac te wynikajace z roznic biologicznych), ktorych mezczyzni
            by nie mieli? Zadajac zrownania plac, domagajac sie wyrowniania
            wieku emerytalnego, czy walczac ze "szklanym sufitem"?
            Bo mam wrazenie, ze rzeczywisty obraz feministek miesza Ci sie z
            filmem "Seksmisja", w ktorym Ewa Szykulska pokrzykiwala "Samiec twój
            wróg".
            • raj001 Re: Dlaczego feminizm straszy? 18.03.08, 02:21
              Twoje myslenie jest zdominowane przez stereotypy i projektujesz te swoje
              stereotypy na mnie, wyobrażając sobie coś, czego w ogóle w moich wypowiedziach
              nie ma. Rzeczywiscie *masz wrazenie*, ze rzeczywisty obraz feministek miesza mi
              sie z "Seksmisją", i masz wiele jeszcze innych wrażeń na mój temat. Jak sie
              pozbedziesz tych wrażen i uprzedzeń, a spróbujesz popatrzyć obiektywnie na *same
              wypowiedzi* róznych osób w tej sprawie, popatrzeć na poziomie alfa, a nie na
              poziomie gamma, to wtedy bedziemy mogli porozmawiać.
              • kubissimo Re: Dlaczego feminizm straszy? 26.03.08, 11:04
                cudowne. caly swiat jest zly i projektuje na Tobie uprzedzenia i
                wdrukowane stereotypy. A ty jeden, wspanialy, acz nieszczesliwy,
                jestes od tego wolny.
                Rozmowa z Toba jest rownie zabawna, co bezproduktywna, tak wiec dam
                sobie spokoj. W ten sposob masz wiecej czasu na obmyslanie wlasnych
                genialnych teorii. Milego samozadowolenia :)
            • raj001 Re: Dlaczego feminizm straszy? 18.03.08, 02:26
              > no i utopijny koncept "gender-blindness", ktory znaczy nie
              > tyle "slepote na plec", co "slepote na plec kulturowa" (podstawa
              > zajec z gender studies to rozroznienie terminow GENDER i SEX).

              A podstawą dyskryminacji kobiet wedle feministek jest gender czy sex? Bo chyba
              to pierwsze, z tego co ja wiem...
              A koncept gender-blindness nie jest utopijny, bo znam wiele środowisk, w których
              takie podejście *naprawdę funkcjonuje*. I ci ludzi mają z reguły najzdrowsze
              podejście do "problemów feminizmu"...

              > A co z plcia biologiczna? Najwyrazniej to nieistotne, ze masz okres,
              > albo ze jestes w ciazy. ja jestem szefem, ty jestes pracownikiem,
              > wiec daruj sobie papierki od lekarza, tylko wyrabiaj nadgodziny,
              > przerzuc te zgrzewki z woda minieralna, albo lap za kilof i idz na
              > przodek w kopalni.

              Kwestie biologiczne są na tyle oczywiste, że chyba nie ma sensu aby ktokoliwke
              rozsądny nad nimi dyskutował???
    • paralela1 "Gazeta Feministyczna": Feminizm ciągle straszy 12.03.08, 21:43
      Lewackie idiotki niech eksperymentują na zwierzętach, choć nawet tych szkoda na
      ich nawiedzone projekty inżynierii społecznej. Za stalina nie budowano kuchni bo
      "lewicowa kobieta będzie jadła w stołówce", teraz rozwala rodzinę, pognębia
      mężczyznę a dziecko będzie ofiarą ich nawiedzonych zapędów naprawiania świata.
      Komuna już była i ja już lewaczkom podziękuję (powstrzymam się od dosadniejszych
      określeń).
      • the.skin Feminizm jest śmieszny 14.03.08, 22:17
        a najlepiej to zjawisko kbśmiał kultowy film z lat 80tych Seksmisja
        • nick3 Sam jesteś śmieszny, brunatny witeziu. 14.03.08, 22:27

          A jak już nie ma nic do powiedzenia nt/ feminizmu, to zawsze można
          rechotać o "Seksmisji".

          O tym filmie napisałem kawę na ławę, na czym polega jego czysta
          umowność - ale brunatny i tak nie zrozumie.
          • ewelina_1 Re: Sam jesteś śmieszny, brunatny witeziu. 15.03.08, 00:51
            nick3 napisał:

            >
            > A jak już nie ma nic do powiedzenia nt/ feminizmu, to zawsze można
            > rechotać o "Seksmisji".
            >
            > O tym filmie napisałem kawę na ławę, na czym polega jego czysta
            > umowność - ale brunatny i tak nie zrozumie.
            zgadzam się. A rechotać to powinno się nad tymi dla których feminizm
            to "Seksmisja".
    • benek231 Kolejny znakomity felieton pani Magdaleny Środy 26.03.08, 16:06
      Pamietacie bezrobocie pierwszej polowy ubieglej dekady?

      Wowczas ogromna popularnosc i poparcie zyskala propozycja rozwiazania problemu
      bezrobocia poprzez... wyslanie kobiet do domow. Bo dla samych mezczyzn pracy
      wtedy wystarczy a i zarabiac beda wiecej...

      Ma sie rozumiec nikomu do pustaka nie strzelila mysl prosta by spytac kobiety o
      zdanie. A po jaka cholere?! Nakazac w drodze ustawy i juz. Zupelnie jakbym w
      ktoryms z panstw arabskich mieszkal...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka