Dodaj do ulubionych

Kastrowanie sensów

14.03.08, 10:26
Twórczość NV to przykład zwycięstwa prawdziwej muzyki nad dorabianą ideologią.
Obie płyty są świetne - czy naprawdę najważniejsze w "Love Tear Us Apart" jest
to, że jej twórca powiesił się? Albo, że w Brixton dochodziło do jakichś
zamieszek? Nie, liczy się "swing" tych piosenek, siła tkwiąca w genialnej
muzyce i tych kilku uniwersalnych wersach o miłości czy konieczności wiecznej
walki, które są odczytywane nawet bez znajomości kontekstu powstania piosenek.
No bo, panie Wojciechu, gdyby nagle okazało się, że "Love Tear" napisał bliski
znajomy Curtisa i podarował mu ten kawałek, a teraz żyje jako gruby 50-latek
prowadząc sklep muzyczny w Manchesterze - mniej by się od razu Panu podobała
ta piosenka? Zresztą i Clash i New Order (następca JD) ewidentnie zmierzały w
stronę popu pokazując, że nie obchodzi ich formuła "trzy akordy + szczery
przekaz".
Obserwuj wątek
    • justynka38 Kastrowanie sensów 14.03.08, 11:00
      "Chopin przerabiany na muzykę do windy czy plakaty z Klimtem w
      milionach kuchni i łazienek to kultura dla ludzi, którzy z galerii
      odwiedzają tylko Galerię Mokotów, a z festiwali znają jedynie
      Festiwal Pierogów" - czy naprawdę trzeba sączyć aż tyle jadu,
      obrażać ludzi, posługiwać się znanym skądinąd stylem wyrażania myśli?
      Od Gazety oczekuję merytorycznych duskusji, obiektywnych ocen
      zjawisk, nie nacechowanych negatywnie, emacjonalnych wypowiedzi
      wkurzonego mężczyzny. W moim odczuciu to mało profesjonalne.
      Upraszczanie dzieł sztuki, kiczowate przerabianie utworów muzycznych
      czy literackich, czynione jest od co najmniej stu lat. Od początku
      dwudziestego wieku także badacze kultury głoszą upadek cywilizacji.
      Autor nie odkrywa w powyższym artykule żadnej Ameryki. Bardziej
      interesująca byłaby próba poszukania jakichś alternatyw dla
      współczesnych zjawisk. Tego autor jednak nie czyni. Ogranicza się
      jedynie do stwierdzeń typu: "świat jest zły", "masy zabijają
      prawdziwą sztukę", "pieniądz rządzi wszędzie". Co wynika z tego
      artykułu? Myślę, że rzesze młodych ludzi pójdą na koncert Nouvelle
      Vague, internauci ściągną (pewnie nielegalnie) muzykę zespołu,
      malkontenci nadal będą niezadowoleni, poza tym nie zmieni się nic.
      Hm, chyba że to miała być reklama... It's a cruel world...
    • maupawczerwonym srutututu 14.03.08, 12:34
      Nouvelle Vague to świetny pomysł i świetna muzyka. Broni się sama. W dodatku
      "lekkość" bossanovy w najmniejszym stopniu nie odbiera - moim zdaniem - sensu i
      przesłania. Mnie ciarki przeszły jak pierwszy raz słyszałem Love Will Tear Us
      Apart w wykonaniu NV. Podobnie Guns of Brixton. Kto wie, czy te utwory dopiero
      teraz, w wykonaniu Nouvelle Vague nie uzyskały formy ostatecznej. Na przykład
      żyjącym muzykom The Clash interpretacje NV się bardzo podobają.

      Natomiast nie sądzę, aby ktokolwiek w podobny sposób bawił się z "Autobiografią"
      Perfectu, "Józkiem" Bajmu czy - dajmy na to - muzyką zespołu Scorpions. Bo to
      były popowe gnioty, a nie perełki.
    • dramborleg autorze, zanim zaczniesz pisać zapoznaj się choć 14.03.08, 14:36
      trochę ze zjawiskiem, o którym mowa.
      Richard Cheese to zgrywus i obrazoburca, który właśnie w ten sposób
      przerabia standardy - ot choćby Rape Me Nirvany zaaranżowane w
      stylu "piosenki o penisie" pythonów, rozpoczynająca się od
      okrzyku "This one for the ladies"
      • waffelek Re: autorze, zanim zaczniesz pisać zapoznaj się c 14.03.08, 21:40
        o, o właśnie. W artykule przedstawiono Cheese'a, jakby był jednym z
        wielu piosenkarzy pop, który miał kaprys, aby nagrać cover "Sunday
        Bloody Sunday". Tymczasem CAŁA jego twórczość opiera się na
        prowokacji intelektualnej i zaskakujących aranżacjach utworów z
        różnych gatunków muzycznych w stylu lounge. To jest nawet bardziej
        satyryk, niż muzyk. Polecałbym wsłuchanie się w kosmetyczne zmiany w
        tekstach i speeche poprzedzające utwory. Obok "Sunday Bloody Sunday"
        nagrywał m.in. "People=shit" Slipknota (sposób, w który wyśpiewuje
        te niezwykle optymistyczne słowa po prostu musi budzić uśmiech), "We
        Are the World" USA for Africa (z fragmentem "We are the world...
        keep Michael Jackson away from your children"), "Closer" Nine Inch
        Nails i wiele, wiele innych. Dodać do tego możemy przewrotne tytuły
        płyt ("I'd Like a Virgin", "Lounge Against the Machine", "Aperitif
        for Destruction") i otrzymamy nieco pełniejszy obraz Richarda. Nie
        jest on muzycznie powalający, ale nie o to w tej zabawie chodzi.
        Obawiam się, że autor albo nie pofatygował się, żeby zdobyć
        podstawową wiedzę o temacie, albo pofatygował się, ale nie pasowała
        mu owa wiedza do tezy artykułu.
    • kosciak1 Kastrowanie sensów 14.03.08, 22:20
      Nie będę się powtarzał: kosciak.blox.pl/2008/03/Kastrowanie-sensow.html

      Choć w sumie to "w międzyczasie" już to na forum padło.
    • sany666 Cóż tu dodać... 15.03.08, 02:42
      Chyba tylko tyle, że GW, która wiodła do tej pory prym w "kastrowaniu sensów",
      obudziła się nieco późno.
      Akcent optymistyczny: lepiej późno niż wcale.
    • rijselman12.0 Kastrowanie sensów 15.03.08, 09:07
      Jeden wielki,peudointelektualny stek bzdur !!!

      Od czasow Wagnera stworzono,tylko jedno,prawdziwe dzielo,a slowa
      jego brzmia..."Moja mila ,ja ciem koham,i love you baby so..."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka