eva15
27.03.08, 15:23
Toczy się ważna i poważna walka o to, kto ma władzę zwierzchnią w
danym państwie: sprywatyzowane, często będące w zagranicznych rękach
media, czy też władze z mocy demokratycznego nadania przez suwerena,
czyli naród?
Fico jest politykiem mądrym i przenikliwym więc znienawidzonym przez
media prywatne. Jak sama GW otwarcie pisze:
" ma częste zatargi prasą, gdyż większość prywatnych tytułów
krytykuje jego politykę społeczną".
No właśnie. W tym SEDNO całej sprawy. Polityka społeczna mająca na
celu dobro własnego narodu, nie jest tym, co popierają "wolne" i
niezależne media. Polityka prospołeczna ogranicza bowiem
automatycznie obszary do sprywatyzowania a także
umiędzynaradawiania. I to właśnie plus chęć ucywilizowania środków
masowego przekazu jest główną przyczyną oburzenia i
protestów "wolnych" i niezależnych mediów. Niezależnych od narodu i
rządu kraju na którego opinię wpływają i którego polityką chcą
sterować.
Sprzeczność celów Fico i międzynarodowych mediów musiała doprowadzić
do konfliktu. Fico wzorem innych "wolnych" demokracji dostować się
do ustalonych standardów nie chce. Co innego opozycja, ta jest już
dawno po drugiej stronie rzeki, i teraz nie cofa się nawet przed
szantażem odnośnie Traktatu Lizbońskiego.
Co ciekawe mimo, że słowacka opozycja zachowuje się jak Kaczyński, w
przecieństwie do niego nie będzie za to przez "wolne" media w kraju
i zagranicą krytykowana. Bo, mimo, że metoda ta sama, to CELE są
zupełnie różne. Cele słowackiej opozycji są celami "wolnych" mediów,
a takie cele sąpoprawne i prawidłowe, uświęcają więc w tym wypadku
środki. Tak więc szantażowanie rządu i paraliż własnego państwa nie
wywołają medialnego oburzenia lecz poparcie.