Dodaj do ulubionych

Habilitacji pa, pa

04.04.08, 07:12
Planowane zmiany systemowe: Czesc tych zmian jest zgodna z
postulatami NFA, czesc jest kontrowersyjna, wymaga przedyskutowania,
sprecyzowania.

-zniesienie habilitacji

-zmiana całego systemu kariery naukowej

-wprowadzewnie stopnia certyfikowanego doktora z uprawnieniami
promotorskimi

- będzie go nadawała Centralna Komisja do spraw Stopni i Tytułów
Naukowych

- całe postepowanie - recenzje, dorobek kandydata, zobiektywizowane
kryteria - bedzie jawne.

- wszyscy naukowcy zatrudniani na terminowe kontrakty

- dopiero profesor tytularny bedzie miał umowe bezterminowa, ale
jego dorobek także bedzie systematycznie oceniany co 2 lata

- stanowiska będą dostępne z konkursu

- uczelnie beda miały obowiazek przekazywac informacje o konkursach
do ministerstwa, które umieści je na swojej stronie internetowej.
Kryteria konkursów i ich wyniki maja być jawne, a naukowcy będą
mieli jedno miejsce z informacjami o miejscach pracy w całej Polsce

-uczelnie prywtane beda musiały zatrudniac odpowiednia liczbe
doktorów z uprawnieniami promotorskimi

- specjalny fundusz dofinansowujacy emerytury profesorów, którzy
osiagneli 70 lat, przymusu przechodzenia na emeryture jednak nie
bedzie.

- zmiany w ciagu trzech lat.

- trzeba zmienic wiele ustaw

- przeprowadzic reformę PAN

- wprowadzic nowy, bardziej przejrzysty system przyznawania grantów
naukowych


Ponadto w założeniach projektu zmian m.in. realizacja także innych
postulatów NFA :

mediator akademicki,
obowiązek upubliczniania dorobku naukowego,
ograniczenie dwuetatowości,
oceny zewnętrzne ( w tym międzynarodowe)
uznawanie stopni zagranicznych ( zachodnich),
wymóg mobilności kadry,
finansowanie badań poprzez granty w trybie konkursowym,
obsadzanie stanowisk w drodze rzetelnego konkursu na podstawie
osiągnięć a nie stopni i tytułów, obowiązek tablicy ogłoszeń
(serwis) o konkursach,
jawność dorobku naukowego i rezultatów grantów
Obserwuj wątek
    • nfa05 Habilitacji pa, pa 04.04.08, 07:19
      Kontrowersje
      www.nfa.alfadent.pl/news.php?id=5673
      Sprawa wzmocnienia CK, ktora nie daje sobie obecnie rady.
      Tytuł prof belwederskiego ? Prof to winno byc stanowisko na uczelni
      a nie tytuł a prezydent mógłby nadawać tytuł prof dla
      najwybitniejszych uczonych - rodzaj tytułu szlacheckiego
      Dr certyfikowany jako stopień - jest obawa, ze to w praktyce jakby
      habilitacja tylko pod inną nazwą
      Fakt, ze jest sporo zmian wartościowych i dobrze aby przeszły przez
      legislacje np. rzeczywiste konkursy pod rygorem uniewaznienia !
      • khmara Re: Habilitacji pa, pa 04.04.08, 08:32
        Watpliwosci jest wiecej. Zatrudnienie wszystkich oprocz profesury belwederskiej
        na kontraktach terminowych to dobry sposob na stworzenie kolejnej luki pokoleniowej.
        • hjalmar Re: Habilitacji pa, pa 06.04.08, 20:18
          Nowa reforma Handkego sie szykuje. Tylko ze juz tym razem zupelnie bez sensu.

          Przeciez habilitowany = doktor certyfikowany. Wezcie sobie ten artykul i
          zamiencie w kazdym miejscu te dwa pojecia miejscami. Otrzymamy wywiad pod
          tytulem "Certyfikacja doktorow pa pa, wprowadzenie habilitacji jest super" o tym
          samym dokladnie przekazie. Ta zmiana to prawie tylko zmiana terminologiczna.

          To "prawie" wynika z tego, ze w pewnym sensie odwraca sie konsekwencje reformy z
          2005 roku. Przed 2005 habilitacja odbywala sie na wydzialach a potem wszystko
          szlo do CK, gdzie tajny super-recenzent mogl wszystko uwalic. W 2005 to
          zmieniono i teraz CK _tylko_ wskazuje swoich recenzentow a cale postepowanie
          toczy sie na wydziale.

          Pani Minister chce zeby znow bylo po staremu, czyli o wszystkim decydowac maja
          stetryczali i nieliczni profesorowie z CK. To dopiero wprowadzi wszechwladze
          niewielkiej kliki i dopiero wtedy zacznie sie narzekanie na blokowanie sciezek
          kariery naukowej. Nie ma chyba w Polsce srodowiska, ktore by nie narzekalo na
          dzialalnosc CK.

          Teraz o habilitacji decyduje mimo wszystko wiele osob. Po reformie bedzie to
          nieliczna garsta czlonkow CK.

          ---
    • nfa05 Habilitacji pa, pa 04.04.08, 08:35
      I jeszczce jedno. Trudno nie nawiązać do obecnych wyborów na
      uczelniach. Dobrze by było aby uczelniami zarządzali menadzerowie -
      kanclerze rekrutowani z otwartych konkursów a rektorzy pelnili role
      reprezentacyjną. Obecny system kiedy pracownicy wybieraja sobie
      rektorow, dziekanow, którzy są zakładnikami swoich wyborcow, nie
      jest dobry i generuje wiele patologii uczelnianych. Ale czy
      reformatorzy mają na tyle siły aby to zmienić ?
      • malgorzata-4 Re: Habilitacji pa, pa 04.04.08, 10:34
        Racja co do Rektorów, lecz "menedżerowie" powinni być zatrudniani
        przez "Rady Uczelni" - ludzi którzy( jak w Stanach) finansują daną
        Uczelnię i zatrudniaja bądź wywalają kogo chcą. Jest to brutalne ale
        słuszne -jak to u nas zrobić??? w państwowych molochach?? Sposób
        jest dosyć prosty - punktacja(doktorzy "certfikowani") przeliczna na
        pieniądze. Oczywiście jak Uczelnia będzie nędzna to prywatni ludzie
        mogą ją sobie utrzymywać - lecz powinien byc ustawowy zakaz
        dokładania pieniędzy podatnika - w spsób inny niż za
        punktację.Pozdrawiam.
        • ford.ka Re: Habilitacji pa, pa 04.04.08, 10:38
          Pomysl "pieniadze za punktacje" na razie sprawil, ze od paru juz
          ladnych lat magistrzy ucza za darmo w ramach "bezplatnych studiow
          doktoranckich", bo pieniadze na pensje sa tylko dla doktorow i
          wyzej.
          Drugi cudowny efekt jest taki, ze neofilologie, na ktorych nie da
          sie pracowac bez lektorow jezykow obcych (zwykle bez doktoratu, bo
          to przeciez dydaktycy nie naukowcy) cienko przeda, bo na owych
          lektorow musza same zarobic, a bez nich nie sa w stanie funkcjonowac.
          Ja sie boje, ale wyslucham argumentow strony przeciwnej.
    • nowojorczyk5 Co ze stanowiskiem posrednim? 04.04.08, 08:53
      Stopnie i dyplomy wiesza sie na scianie, ale zatrudniani sa na
      stanowiskach. Wszedzie na swiecie, a szczegolnie w USA, pomiedzy
      stopniem adiunkta (assistant professor) jest stopien docenta,
      (associated professor). I 99% pozniejszych profesorow amerykanskich
      jakis czas pracowalo nad swym dalszym dorobkiem jako associated
      professor.
      W Polsce, ustawa 1990 r zniosla w szkolnictwie wyzszym to
      stanowisko, stad najwyzszy czas aby go przywrocic.
      Wielu doswiadczonych doktorow, nie nadaje sie na profesorow, stad
      musi byc dla nich odpowiednie, samodzielne stanowisko posrednie.
      Szkolnictwo wyzsze wymaga dobrych dydaktykow, ktorzy czesto nie sa
      dobrymi naukowcami i na odwrot.

      Porownujac nauke do wojska, to w Polsce nie ma stanowiska
      pulkownika, a wszyscy majorzy od razu chca zostac i staja sie
      generalami!

      A totalny brak krytyki naukowej wprost wymusza dalsze istnienie
      Centralnej Komisji ds Stopni Naukowych!
      • khmara Re: Co ze stanowiskiem posrednim? 04.04.08, 16:09
        nowojorczyk5 napisał:

        > Stopnie i dyplomy wiesza sie na scianie, ale zatrudniani sa na
        > stanowiskach.

        Swieta racja, o czym wszyscy w ferworze dyskusji zapomnieli.

        > Wszedzie na swiecie, a szczegolnie w USA, pomiedzy
        > stopniem adiunkta (assistant professor) jest stopien docenta,
        > (associated professor).

        W Polsce sa tez dwa rodzaje stanowisk profesorskich. Profesor moze byc z tytulem
        i bez tytulu. Dodatkowo ustawa z 2005 roku wprowadzila stanowisko docenta.
        Uczelnie z tego nie korzystaja, oprocz uczelni medycznych. Na uczelniach
        medycznych na stanowisku docenta zatrudnia sie ludzi po habilitacji, tym samym
        wydluzajac droge awansu. Docent nie bardzo sie sprawdza w obecnych realiach.

        > A totalny brak krytyki naukowej wprost wymusza dalsze istnienie
        > Centralnej Komisji ds Stopni Naukowych!

        I Centralna Komisja mimo dziesiecioleci istnienia tej krytyki naukowej nie
        wymusila i nie wymusi !!! Nie ma i nie bedzie krytyki naukowej bez
        miedzynarodowych recenzji.
        • wj_2000 Re: Co ze stanowiskiem posrednim? 11.06.08, 00:20
          khmara napisał:
          > W Polsce sa tez dwa rodzaje stanowisk profesorskich.
          > Profesor moze byc z tytulem i bez tytulu.

          Głęboko się mylisz!
          W Polsce jest wiele rodzajów profesorów.
          Najważniejsze to:
          1)Profesor nadzwyczajny bez tytułu (profesora), ale z habilitacją.
          To jest właśnie profesor "niebelwederski". Jest to pozycja bliska
          (niemal identyczna) pozycji docenta z czasów do roku 1990. W PAN
          tacy profesorowie nie występują. Osoby po habilitacji mogą awansować
          na docenta, czyli tak jak było w szkolnictwie wyższym po staremu.
          Złośliwi nazywaja to stanowisko "profesor z ustępu", gdyż o
          możliwości powołania na stanowisko profesora nadzwyczajnego osoby po
          habilitacji (a która jeszcze z rąk Prezydenta tytułu profesora nie
          uzyskała) zawarta jest w odpowiednim USTĘPIE (bodaj drugim)
          odpowiedniego artykułu Ustawy z 1990. Nie bez powodu wskazuje się na
          głęboką analogię pomiędzy "docentami marcowymi" a "profesorami z
          ustępu". Tych pierwszych wyprodukowało PZPR, tych drugich
          Solidarność.
          2)Profesor nadzwyczajny z tytułem uzyskanym z rąk Prezydenta (Kiedyś
          taka uroczystość miała miejsce w BELWEDERZE). To o takich się mówi,
          że jest nadzwyczajny ale belwederski.
          Podkreślam że tytuł naukowy jest BEZPRZYMIOTNIKOWY. Po
          prostu "profesor". Profesor może sprzedawać pietruszkę na bazarze,
          ale profesorem jest, i to dozywotnio. Podobnie jak doktor, czy
          magister.
          3)Profesor zwyczajny. To stanowisko dostępne jest tylko dla
          posiadaczy tytułu. Nie ma już sensu powiadanie, że to profesor
          zwyczajny "belwederski". Bez przejścia przez Belweder (Prezydenta)
          stanowiska profesora zwyczajego otrzymać nie można.

          Poza tymi głównymi trzema typami jest jeszcze szereg innych, mało
          znanych sytuacji. Otóż na moim Wydziale była Pani adiunkt po
          habilitacji, która wobec silnej konkurencji innych habilitowanych
          nie mogła "załapać się" na stanowisko profesora (oczywiście
          nadzwyczajnego). Ale dzielnie pracowała, wypromowała dwóch doktorów
          i (z własnej inicjatywy) wystąpiła do RW o nadanie jej tytułu
          naukowego. Tytuł uzyskała. CK tytuł zatwierdziła, a ona nadal
          zajmowała stanowisko ADIUNKTA. Byłuy poważne siły na Wydziale, które
          uważały, że powinna ona czekać na ogłoszenie kolejnego konkursu,
          wystartować i (być może) znów ... przegrać z nieutytułowanymi, ale
          młodszymi. Jednak po około roku, ostatecznie powołano ją na
          stanowisko. Po owej Pani było jeszcze dwóch Panów, którzy uzyskali
          tytuły jako adiunkci. Możliwy jest więc
          4) Profesor doktor habilitowany NN, adiunkt Uniwersytetu, takiego to
          a takiego!!!

          Wobec tego, że kiedyś stanowisko było JEDNO i nazywało się
          bezprzymiotnikowo, a tytuły naukowe były dwa (nadzwyczajny i
          zwyczajny) i niektórzy chadzali do Belwederu 2 razy, oraz, że Ustawa
          pozwala używać tytułu profesora zwyczajnego (oraz tytułu profesora
          nadzwyczjnego) tym, którzy go przed rokiem 1990 otrzymali, mamy
          dalsze mutacje:
          5)Profesor zwyczajny dr hab. NN, profesor nadzwyczjny Uniwersytetu XX
          6)Profesor zwyczajny dr hab. NN, profesor zwyczajny Uniwerystetu XX
          7)Profesor nadzwyczajny dr hab. NN, profesor zwyczajny Uniwerytetu XX
          8)Profesor nadzwyczajny dr hab. NN,profesor nadzwyczajny ...

          Mogą tacy profesorowie (nominowani po roku 1990), profesorowie
          nadzwyczajni i profesorowie zwyczajni być jeszcze zatrudnieni na
          stanowisku adiunkta i docenta.

          O tym, że nasi ustawodawcy, ale i ministrowie Szkolnictwa Wyższego i
          Rada Główna to IDIOCI, nie trzeba już nikogo dalej przekonywać.
      • nfa05 Re: Co ze stanowiskiem posrednim? 04.04.08, 21:11
        Co Pan panie Marku uwziął się na to wojsko.Wojsko i nauka to dwa
        przeciwieństwa. W nauce potrzeba krytyki a w wojsku nie ma miejsca
        na krytyke - wykonuje się rozkazy.
      • ewarest Re: Co ze stanowiskiem posrednim? 06.04.08, 16:56
        Nowojorczyk masz rację!! i to w 100%pozwól że zacytuję twoje słowa:
        nowojorczyk5 napisał:

        > Stopnie i dyplomy wiesza sie na scianie, ale zatrudniani sa na
        > stanowiskach. Wszedzie na swiecie, a szczegolnie w USA, pomiedzy
        > stopniem adiunkta (assistant professor) jest stopien docenta,
        > (associated professor). I 99% pozniejszych profesorow amerykanskich
        > jakis czas pracowalo nad swym dalszym dorobkiem jako associated
        > professor.
        > W Polsce, ustawa 1990 r zniosla w szkolnictwie wyzszym to
        > stanowisko, stad najwyzszy czas aby go przywrocic.
        > Wielu doswiadczonych doktorow, nie nadaje sie na profesorow, stad
        > musi byc dla nich odpowiednie, samodzielne stanowisko posrednie.
        > Szkolnictwo wyzsze wymaga dobrych dydaktykow, ktorzy czesto nie sa
        > dobrymi naukowcami i na odwrot.
        >
        > Porownujac nauke do wojska, to w Polsce nie ma stanowiska
        > pulkownika, a wszyscy majorzy od razu chca zostac i staja sie
        > generalami!
        >
        > A totalny brak krytyki naukowej wprost wymusza dalsze istnienie
        > Centralnej Komisji ds Stopni Naukowych!
        Pracuję na Uczelni Wyższej gdzie Dziekan Wydziału Artystycznego, tej uczelni to
        wybitna kanalia i oszust, a nawet posunę sie dalej złodziej i jeszcze pcha sie
        ta miernota na stołek rektora do spraw studenckich. Dlaczego Ministerstwo
        Szkolnictwa Wyższego nie reaguje na wyczyny tego faceta co załatwił sobie
        przewód II stopnienia, bo ta miernota J. K nie potrafi ani pisać ani czytać, i
        to wielkie gó.. pcha się dalej, jak długo Szkolnictwo Wyższe będzie takich
        nieuków produkować!!!
    • malgorzata-4 Habilitacji pa, pa 04.04.08, 10:24
      Narazie wygląda to na zmiany wyłącznie pozorne, ale.....spróbujmy
      pewne pojęcia uściślić:
      1.Zakładam ,że każdy dorobek naukowy ( również ten pozornie nie
      mierzalny) mozna "wymierzyć "przeliczyć na punkty , więc zunifikować.
      ( w tym momencie całkowicie pomijam osiągnięcia dydaktyczne)
      2.Co mierzyć? - publikacje z określonych list z obowiązkiem
      zachowania proporcji ), monografie ,książki ,cytowania, patenty,
      wdrożenia...
      3.Pomiaru dokonywać np. w okresie 3- letnim ( lub innym ale raczej
      nie za długim)
      4.Wyłącznie na podstawie ilości punktów wprowadzić "certyfikaty" np.
      dr 1 -ego stopnia, dr 2-ego stopnia które są przyznawane
      AUTOMATYCZNIE na określony okres np trzech lat.( żadnej komisji,
      żadnej dowolności interpretacji dorobku - tylko punktacja ).
      5.Doktorzy "certfikowani" zatrudniani są wyłącznie na kontrakty o
      czasie trwania nieco dłuższym niż czas oceny.
      6.Doktorzy "certyfikowani" stanowią podstawę, oceny wszystkiego
      związanego z nauką (Uczelni, wydziału, kierunku ,uprawnień mgr , dr
      itp)Do oceny Uczelni powninny być brane pod uwagę oczywiście jeszcze
      inne dane, lecz są one tematem odrębej dyskusji.
      Apeluję - żadnych tytułów powyżej doktora, wszystko wypunktowane,
      zunifikowane i nic dożywotnio. Proszę mi wierzyć, zjawisko tzw.
      profesorów "kolejowych" zniknie samo, bez żadnych zakazów i nakazów.

      • ford.ka Great minds think alike 04.04.08, 10:31
        Powtarzam sie, bo juz to jakis czas temu publikowalem, ale nigdy
        dosyc ;)

        W czynie spolecznym napisalem dla pani minister nowa ustawe o
        habilitacjach (szczegolnych uprawnieniach do czegostam,
        certyfikatach).

        1. Kandydat do habilitacji zobowiazany do zgromadzenia dorobku o
        minimalnej wartosci 200 punktow KBN/MNiSW/CKSN/inne dowolne. MNiSW
        moze w przypadku wybranych dziedzin obnizyc wartosc minimalna, nie
        nizej jednak niz 150 punktow.

        2. CKSN we wspolpracy z naukowcami odpowiednich dziedzin opracuje
        katalogi czasopism i system oceny publikacji ksiazkowych,
        internetowych, patentów, wdrożeń, innych dla kazdej dziedziny nauki.
        Podstawa (zeby nie tracic czasu) bedzie obecna tzw. lista
        ministerialna i (dla nauk scislych i przyrodniczych) lista
        filadelfijska. Pierwsza lista powstanie w nieprzekraczalnym terminie
        1 stycznia 2009.

        3. Lista bedzie stale uzupelniania o nowe czasopisma i nowe typy
        publikacji i dorobku. Kazdy kandydat ma prawo zglaszania
        nowych/wczesniej pominietych czasopism, ktore w terminie 3 (trzech)
        miesiecy powinny zostac "wycenione" i dodane do listy.

        4. Oceny beda aktualizowane co trzy lata - w przypadku zmiany oceny,
        na konto kandydata dolicza sie wartosc wyzsza. We wszelkich sporach
        obowiazuje zasada, ze decyzje podejmuje sie na korzysc kandydata.

        5. CKSN zbuduju system komputerowy, w ktorym kazdy kandydat
        legitymujacy sie stopniem doktora bedzie mial prawo zalozyc swoje
        indywidualne konto, na ktore bedzie sam wprowadzal informacje o
        swoich publikacjach naukowych. System powstanie w nieprzekraczalnym
        terminie 1 stycznia 2009.

        6. Wszelkie informacje umieszczone w systemie sa calkowicie jawne,
        osoby ktore nie zycza sobie ich ujawnienia nie moga
        otrzymac "habilitacji"/"certyfikatu".

        7. Odpowiedzialnosc za terminowe aktualizowanie swojego konta
        spoczywa wylacznie na kandydacie.

        8. Po przekroczeniu ilosci 200 punktow CKSN zwroci sie niezwlocznie
        ale w terminie nieprzekraczajacym 1 (jednego) miesiaca do kandydata
        o przedstawienie dorobku do weryfikacji - weryfikacji podlega fakt
        istnienia publikacji zgodnie z zapisami na koncie, CKSN nie ma
        uprawnien do oceny ich wartosci.

        9. Po pozytywnej weryfikacji CKSN wydaje niezwlocznie (w terminie
        nieprzekraczajacym jednego miesiaca) dyplom "habilitacji" /
        certyfikat.

        10. Poprzednie regulacje dotyczace nadawania stopnia doktora
        habilitowanego pozostaja w mocy w calosci. Decyzja kandydata
        pozostaje, ktora sciezke wybiera. W obu przypadkach dokumenty
        poswiadczajace uzyskanie tytulu musza byc identyczne.

        11. Powyzsze regulacje dotycza kazdej osoby, niezaleznie od
        obywatelstwa, ktora zyczy sobie poslugiwac sie w Rzeczypospolitej
        Polskiej dyplomem doktora habilitowanego.
        • jakub11a Re: Great minds think alike 04.04.08, 11:42
          bardzo ciekawy pomysł ... mam tylko obawy czy nie polegnie on na punkcie 2
          • khmara Re: Great minds think alike 04.04.08, 16:14
            Informacyjnie calkiem: Publish or Perish pokazuje rowniez wspolczynnik h dla
            czasopism. Na ministerialnej liscie nie ma wielu czasopism, ktore maja o wiele
            wyzszy wspolczynnik h od naszych krajowych, ktore na tej liscie sa. Jezeli ktos
            liczy na to, ze redakcje tych czasopism beda zgodnie z polskimi wymogami
            zabiegac o wpis na ministerialna liste, to jeszcze dlugo bedzie liczyl. W nagle
            olsnienie autorow tej listy tez jakos nie wierze.
    • hermina5 Habilitacji pa, pa 04.04.08, 10:27
      Bardzo mądry pomysł - moze wreszcie pierwszy mądry!
    • malgorzata-4 Habilitacji pa, pa 04.04.08, 10:39
      Cieszę się Ford.k ,że mamy podobne poglądy - przepraszam ,ale nie
      czytałam twojej publikacji.Howgh.
      Pozdrawiam.
    • malgorzata-4 Habilitacji pa, pa 04.04.08, 10:48
      Do ford.ka - tak jest to problem, na każdej uczelni są potrzebni
      również mgr i inne osoby związane wyłącznie z dydaktyką. Nie należy
      wylewać "dziecka z kąpielą" - pieniądze za punktację to ogólna
      zasada obowiązująca niejako ustawowo i do tego muszą być w formie np
      rozporządzeń (być może ministra) uwzględnione sytuacje o których
      piszesz(języki, chóry, sport, szeroko rozumiana kultura) - moim
      zdaniem jest to do zrobienia.
      • ford.ka Re: Habilitacji pa, pa 04.04.08, 10:53
        Ja się nie obrażam tylko przechwalam ;)
        Artykułów na temat było już co najmniej pięć, a pod każdym kilkaset
        postów, więc nie oczekuje, że ktokolwiek je wszystkie przeczytał.
        Słuszna uwaga - nie istnieje coś takiego jak jedna wielka Nauka
        Polska. Każda dziedzina ma swoją specyfikę, a z opisów "reformy"
        wynika, że mamy kolejną wizję w stylu Henry'ego Forda: "klient może
        nabyć samochód w każdym kolorze, jaki mu się podoba, pod warunkiem
        że jest to kolor czarny".
    • wykladowca6 Habilitacji pa, pa 04.04.08, 11:51
      Część tych propozycji faktycznie ma sens, ale zauważcie, że
      proponuje się tu drastyczne pogorszenie sytuacji prawnej pracowników
      nauki poprzez wprowadzenie zatrudnienia na czas określony, do tego
      zmniejszenie możliwości dorabiania przez ograniczenie dwuetatowości,
      a jednocześnie nie ma ani słowa o podwyżkach pensji. A już w tej
      chwili adiunkt ledwo zarabia średnią krajową, zaś biorąc pod uwagę
      tempo podwyżek płac w Polsce - niedługo znajdziemy się poniżej. W
      Europie zachodniej rzeczywiście znacznie bardziej rygorystycznie
      egzekwuje się np. obowiązek publikacji, ale jednocześnie płaci się
      porządne pieniądze!!! A tu wygląda na to, że ministerstwo chce
      znacznie zwiększyć wymagania, ale nie planuje jednocześnie
      przyzwoicie wynagradzać, tak żeby rzeczywiście można było pracować
      naukowo zamiast zastanawiać się za co utrzymać rodzinę. No i tak na
      marginesie, pani minister powinna zapoznać się z rozwiązaniami
      panującymi w krajach na które się powołuje. We Francji bowiem
      habilitacja jest jak najbardziej, a bez habilitacji, albo bez zdania
      bardzo trudnego, trwającego pół roku konkursowego egzaminu, nie
      można zostać profesorem
      • prosiaczek22 Re: Habilitacji pa, pa 04.04.08, 15:58
        Ja mam 2200 więc chyba nie jest to średnia krajowa. Ja rozumiem punkty, kryteria
        itp., ale nie może tak być, że za reformą nie idą pieniądze a tych nie widać.
        • ford.ka Re: Habilitacji pa, pa 04.04.08, 18:21
          A teraz bedziemy sie licytowac kto ma gorzej? Minimum dla adiunkta
          to 2710 brutto (panstwowe widelki).
        • nfa05 Re: Habilitacji pa, pa 04.04.08, 19:34
          Tak ' nie może tak być, że za reformą nie idą pieniądze '
          ale nie może byc i tak że pieniadze idą a reformy brak. Tak jest
          jeszcze gorzej. Przy obecnej mizerii finansowej niemala częśc
          środkow finansowych jest marnotrawiona a nawet przeznaczana na
          niszczenie nauki i potencjału intelektualnego. Jakos brak
          protestów.
          • ford.ka Re: Habilitacji pa, pa 04.04.08, 19:39
            Niech Pan przestanie pieprzyc. Robil Pan moze doktorat jako student
            doktorant bez stypendium, jednoczesnie prowadzac za darmo zajecia?
            To nie jest zadna reforma, to jest zmiana kilku etykietek.
            • nfa05 Re: Habilitacji pa, pa 04.04.08, 19:55
              Widać potrzebna jest także reforma kulturalna.
              Tak sie składa, ze wiele rzeczy akademickich - zajęcia i badania
              prowadziłem za darmo ( i to w konspiracji) , a ci którzy brali ( i
              biora) i to niemało, jakoś nie mają sie czym wykazac poza
              produkcją bubli.
              • ford.ka Re: Habilitacji pa, pa 04.04.08, 21:55
                Oj potrzebna - gdyby tak udalo sie kilku wiecznych dyskutantow
                wklejajacych te same posty usunac w ramach tej reformy...
                • nfa05 Re: Habilitacji pa, pa 05.04.08, 07:48
                  Tak, pousuwać niewygodnych a pozostałych wzmocnic finansowo, tak jak
                  w jedynie słusznym systemie. Takie dyskusje jasno pokazują jak
                  wielkim uznaniem 'naukowców' cieszą sie nadal metody Wielkiego
                  Językoznawcy.
                  • ford.ka Otwieranie oczu widelcem 05.04.08, 10:04
                    Wielce Czcigodny Panie Doktorze,

                    Zdaję sobie sprawę z tego, że czuje się Pan krzyżowcem walczącym w
                    słuszej sprawie, ale w dość ogólnym odbiorze jest Pan Świadkiem
                    Jehowy wciskającym się ludziom do domów, wcinającym się w każdą
                    dyskusję i wciskającym wszystkim do ręki swoje pobożne pisemko.
                    Takie zachowanie sprawia, że nie da się Pana traktować serio i sam
                    obniża Pan rangę swoich propozycji.
                    Nie jestem psychologiem, żeby udzielać Panu rad, ale proponuje się
                    nad sobą zastanowić. Jeśli od dwudziestu z górą lat napędza Pana
                    wyłącznie poczucie doznanej krzywdy, to chyba nie wszystko jest z
                    Panem w porządku. Niezależnie od ogromnu krzywd i poniesionych strat
                    normalni ludzie potrafią w końcu zrobić następny krok. Naukowcy
                    rzadko bywają ideałami zdrowia psychicznego, ale Pana zachowanie
                    nawet u laika wzbudza niepokój.
                    Proszę zatem, żeby zapanował Pan nad swoją logoreją i nie odpowiadał
                    na moje posty. Poznałem już Pana poglądy, odniosłem się do nich i
                    starczy.
                    • nfa05 Re: Otwieranie oczu widelcem 05.04.08, 12:31
                      Zatem wyrazy współczucia i powrotu do zdrowia. (widelcem je sie np. ryby ,
                      dobrze służą na zdrowie)
                      • ford.ka Re: Otwieranie oczu widelcem 05.04.08, 18:34
                        Dziękuję mam się nieźle. W odpowiednim momencie zrozumiałem, że
                        jeśli będę w nieskończoność rozpamiętywał doznane krzywdy, zmienię
                        się w Pana.
                        A tak wiem dobrze, że każda napisana i wydana przeze mnie ksiązka
                        skuteczniej ukłuje moich "prześladowców" niż wypisywanie się na
                        forum gazety.
                        • nfa05 Re: Otwieranie oczu widelcem 05.04.08, 18:38
                          Myślę jednak, że i zdrowie i rozumienie szwankuje.Pisanie dla kłucia
                          'prześladowców' to kiepska forma terapii. Może lepiej coś zrobić pro publico
                          bono.
                          • ford.ka Re: Otwieranie oczu widelcem 05.04.08, 18:52
                            Nic Pan nie rozumie. Szkoda.
                            Piszę dla siebie i tych, co chcą czytać. Trafiają się tacy.
                            Świadomość, że wśród nich są też ci, którzy bardzo się starali,
                            żebym już nigdy nic nie napisał, to tylko malutka wisienka na samym
                            czubku wielkiego smakowitego tortu.
                            • kwinks Czy tort-książka jest dla Pana, czy dla innych? 05.04.08, 21:08
                              Czy wydawnictwo ma zysk z Pana publikacji? Czy jest cytowana?
                              Napisać publikację smakowitą dla sieie jak tort, z wisienką dla
                              zawistników to jedno, a drugie to czy Pana smak i kilogramy
                              celulozy wydarte naturze czemuś służą. I czy ma Pan większą
                              publiczność niż nfa? Nie sądzę.
                              • ford.ka Re: Czy tort-książka jest dla Pana, czy dla innyc 06.04.08, 00:48
                                Poszło około dwóch tysięcy egzemplarzy.
                          • pisubek Doktorze Wieczorek! Napiszcie habilitacje! 06.04.08, 01:08

                            • kwinks Istotnie, w ubecji pisze się habilitację, a prace 06.04.08, 08:46
                              naukowe w mormalnym świecie. Aleś facet to dobrze ujął!
    • feltrix Wskaźnik h jako miara dorobku publikacyjnego 04.04.08, 21:46
      Proponuje się nowe certyfikacje doktorów, nowe listy z nowymi punktacjami (układanymi przez kolejne koterie), zapyziała Centralna Komisja jako organ centralnie przyznający nowe uprawnienia. Wiara w skuteczność rozwiązań centralistycznych, rodem z PRLu, jest doprawdy zdumiewająca. Oczywiście prawo o szkolnictwie wyższym odpowiednio się rozrośnie, a nowych rozporządzeń będzie co niemiara. Będą ułomne, więc będą ciągle zmieniane. Podtrzymywany jest nieudolny system jak kiedyś socjalizm, który z ogromnym wysiłkiem pokonywał przeszkody, które sam sobie stwarzał.

      Należy zdecydowanie odejść od centralistycznego modelu zarządzania i kontroli. Zlikwidować CK, habilitacje i profesury belwederskie. Zamiast tworzyć nowe nieudane lecz „polskie” listy punktacyjne dla czasopism naukowych wystarczy wprowadzić wskaźnik Hirscha (h), uzyskany z uznanej na świecie bazy ‘Web of Science’ (WoS), jako miarę dorobku publikacyjnego. Niektórzy się boją, że bez CK wszyscy w Polsce nagle staną się doktorami i profesorami. Wystarczy więc wprowadzić proste warunki. Na przykład kandydat na doktora powinien mieć przynajmniej jedną publikację w czasopiśmie indeksowanym przez WoS lub trzy referaty wygłoszone na konferencjach zagranicznych (we wszystkich przypadkach z nazwiskiem doktoranta jako pierwszego autora). Kandydat na stanowisko profesora nadzwyczajnego w naukach technicznych powinien mieć h > 3 i w co najmniej dwu publikacjach mieć swe nazwisko na pierwszym miejscu listy autorów, aby wyeliminować zjawisko "dopisywania". To wystarczy. Bez kolejnych „polskich list” i nieuniknionych przekrętów punktacyjnych. Bez epatowania w życiorysach naukowych setkami „publikacji”, które w międzynarodowych bazach bibliograficznych nie istnieją.

      Natomiast centralnie trzeba kupić rozszerzoną (np. 30-letnią) licencję na platformę ‘Web of Knowledge’ dla wszystkich polskich uczelni publicznych.
      • ford.ka Re: Wskaźnik h jako miara dorobku publikacyjnego 04.04.08, 21:57
        A co kolega proponuje dla humanistow, ktorzy sa na wiekszosci list i
        baz slabo reprezentowani? Co z ksiazkami, ktore w durnocie swojej
        wciaz piszemy? Prosze uprzejmie wyrwac sie ze swojej piaskownicy.
        Co do krytyki centralizacji zgadzam sie bez zastrzezen. Ci sami, co
        blokuja teraz, beda blokowac w imieniu Rzeczypospolitej i dla dobra
        Polskiej Nauki.
        • khmara Re: Wskaźnik h jako miara dorobku publikacyjnego 04.04.08, 22:29
          ford.ka napisał:

          > A co kolega proponuje dla humanistow, ktorzy sa na wiekszosci list i
          > baz slabo reprezentowani?

          Arts & Humanities Citation Index.
          To jest czesc tej samej bazy (ISI Web of Science), calkowicie nieznana w Polsce.
          • ford.ka Re: Wskaźnik h jako miara dorobku publikacyjnego 04.04.08, 22:36
            Czy slusznie sie domyslam, ze mam uwierzyc na slowo, bo dostepu do
            niej nie mam?
            • khmara Re: Wskaźnik h jako miara dorobku publikacyjnego 04.04.08, 22:41
              isiwebofknowledge.com/currentuser_wokhome/cu_productspecs/
              • ford.ka Re: Wskaźnik h jako miara dorobku publikacyjnego 04.04.08, 23:21
                NOTICE: You are not permitted to access ISI Web of Knowledge on this
                computer.
                Pewnie slusznie sie domyslam, ze jest to kolejna doskonala baza
                wszystkich powaznych anglojezycznych zrodel...
                A tak zupelnie nie na temat - jesli ta swiatowa obsesja z
                publikowaniem po angielsku smieszy nawet angliste, to czy to cos
                znaczy czy tylko powinienem wiecej sypiac?
    • nick.crestone Groteska - profesor Bartoszewski i profesor Gross. 05.04.08, 03:56
      "Mamy wielu wybitnych naukowców - takich jak np. prof. Bartoszewski"

      Podwojna groteska:
      1. Pan Bartoszewski ma zaledwie konspiracyjną maturę.
      2. Gdzie jest dorobek naukowy tego pana (publikacje, książki,
      roprawy itd.) i czy zdaniem p. Kudryckiej p. Bartoszewski zasługuje
      na habilitację "za całokształt życia"?

      Cały ten cyrk ze znoszeniem habilitacji ma na celu umożliwienie
      powracającym emigrantom pomarcowym w rodzaju J.T. Grossa obejmowanie
      stanowisk profesorskich na polskich uczelniach.
      • ford.ka Groteska - wszystkiemu winni sa Zydzi 05.04.08, 09:51
        No i wiadomo, ze skoro jestesmy w Polsce, to w koncu odezwa sie
        antysemici.
        Prof. B. ma przedwojenna mature (1939 - matury sie zdaje w maju). W
        konspiracji studiowal i po wojnie mu czesc tych studiow uznano.
        Informacje o jego dorobku, dzialalnosci naukowej mozna znalezc bez
        szczegolnego problemu, wiec nie bede tu cytowac.
        Proponowalbym jakies lekcje logiki - jesli wszystkiemu winni sa
        Zydzi, to moze nalezy okazywac jakis szacunek ofiarom zydokomuny?
        Nie sadze, ze Prof. B. bedzie sie staral o "certyfikat", bo w wieku
        86 raczej nie zacznie nagle promowac doktorow (wg nauka-polska.pl
        raz mu sie zdarzylo doktorat recenzowac i chyba mial dosyc).
        Prof. G. jest profesorem na uniwersytecie Princeton i polski
        certyfikat nadalby mu sie w najlepszym razie do podlozenia pod noge
        kiwajacego sie stolu.
        Wiadomo, ze antysemityzm wynika z glupoty i niewiedzy, ale dlaczego
        antysemici tak bardzo staraja sie to udowodnic za kazdym razem,
        kiedy sie odezwa?
        • nick.crestone Re: Groteska - wszystkiemu winni sa Zydzi 05.04.08, 20:25
          ford.ka napisał:
          > raz mu (Bartoszewskiemu) sie zdarzylo doktorat recenzowac i chyba
          mial dosyc.

          Coraz weselej - człowiek ze średnim wykształceniem recenzentem
          doktoratu?

          > Wiadomo, ze antysemityzm wynika z glupoty i niewiedzy.

          Antysemitą jest w myśl aktualnej definicji każdy, kogo nie lubią
          syjoniści, więc nie ma to niczego wspólnego z głupotą czy niewiedza
          pomawianego, ani z jego stosunkiem do Żydów. Można zaryzykowac
          twierdzenie, że jest dokładnie odwrotnie - na zarzut anysemityzmu
          narażają się ci wszyscy, którzy o rzeczywistości wiedzą nieco więcej
          o niż życzyłaby sobie tego Gazeta Wyborcza czy np. p. ford.ka
    • fabulinus Habilitacji pa, pa 05.04.08, 07:30
      Mogę powiedzieć, że sprawa mnie nie dotyczy. Zrobiłem habilitację kilka lat
      temu, mając 33 lata - na jednym z dwóch najlepszych polskich uniwersytetów. Tak
      się dziwnie składa, że wspominam swoje kolokwium bardzo dobrze i wciąż
      powtarzam, że miało dla mnie też szalenie wielkie znaczenie psychiczne: poczułem
      się NAPRAWDĘ dorosłym człowiekiem, który może sobie poradzić w każdej sytuacji.
      To, co mnie jednak zastanawia w wypowiedzi Pani Minister, to brak jakichkolwiek
      nazwisk ekspertów czy współautorów projektu. Pojawia się cudowne sformułowanie
      "wszyscy wiedzą", za to żadnych nazwisk. Brak jeszcze powołania się na
      zagranicznych konsultantów... Wielka prośba do Autowa wywiadu, by zechciał
      rzetelnie Panią Minister dopytać o te nazwiska.
      • nfa05 Re: Habilitacji pa, pa 05.04.08, 07:53
        Mogę powiedzieć, ze sprawa mnie dotyczy bo mam doświadczenia i
        uważam za mój obywatelski obowiązek wyciagąc z nich wnioski brac
        udzial w probach reformowania tego co jest.

        Egocentryzm jednak dominuje wśrod 'uczonych' i poza koncem wlasnego
        nosa nic nie widzą i widzieć nie chcą - "sprawa mnie nie dotyczy".
        Wazne aby im było dobrze.

        1 komentarz wskazuje na niezależne źrodla inspiracji projektu,
        wystarczy poczytać.
        • fabulinus Re: Habilitacji pa, pa 05.04.08, 12:06
          Szanowny panie,
          Pani Minister powołuje się na sześciu rektorów. Nie sądzę, żeby był Pan jednym z
          nich. Stąd apel do Pani Minister i Autora wywiadu do podawania konkretnych nazwisk.
          • nfa05 Re: Habilitacji pa, pa 05.04.08, 12:29
            Szanowny panie,
            Adres do p. minister bez trudno można znaleźć i sie zapytać, do redakcji
            także.Apelowanie na forum to nie jest dobra droga. Ja z komunikacją nie mam
            problemów. Znam nasze postulaty i plany reformy (można porównać) i wiem jakie
            były inspiracje.
            Tak, rektorem nie jestem.
    • camicus Habilitacji pa, pa 05.04.08, 15:48
      ale czemu Pani minister podaje przykłady dwóch wybitnych
      specjalistów, swoich partyjnych kolegów, którzy od ładnych lat
      zajmują się polityką, a nie nauką? Po to, aby jak Pani byli posłami
      profesorami? Jan nie Olbracht, bo za niego wyginęła szlachta, tylko
      Olbrycht. A tak na prawdę ważna jest nauka, a nie stopnie. Czy
      zamiast pieniędzy pragnie Pani minister dać tym młodszym stanowiska?
      Wiadomo, że poziom doktoratów jest niski. Wprowadźmy zasady
      doktoratów jak na zachodzie, niechże wreszcie krytyka naukowa będzie
      krytyką nie tylko z nazwy i wtedy pomyślmy o zmianach.
      • fabulinus Re: Habilitacji pa, pa 05.04.08, 16:16
        Oczywiście, ważna jest nauka a nie stopnie. Przecież niezależnie od tego, jaki
        kto ma stopień i tak w środowisku ma swoją opinię i pozycję nie dzięki niemu,
        tylko temu, co napisał.
      • nfa05 Re: Habilitacji pa, pa 05.04.08, 17:03
        "Wiadomo, że poziom doktoratów jest niski."
        Oczywiście. Kiepscy prof hab nie dają sobie rady i promują miernoty,
        także po to aby im nie zagrażały (dożywotnio)

        "Wprowadźmy zasady doktoratów jak na zachodzie, niechże wreszcie
        krytyka naukowa będzie krytyką nie tylko z nazwy i wtedy pomyślmy o
        zmianach."
        Kuriozum. Wprowadźmy napierw zasady jak na zachodzie ale bez zmian!
        a potem dopiero myslmy o zmianach. W ramach proponowanych zmian są
        zmiany w zakresie kariery naukowej aby było podobnie jak na
        zachodzie. Mysleć trzeba najpierw.
        • dalatata Re: Habilitacji pa, pa 06.04.08, 18:05
          Panie Doktorze, czytam to i czytam i mnie sszlag trafia. co to sa te
          zasady 'jak na zachodzie'. na ktorym? w UK, w niemczech czy w USA?
          czy w Hiszpanii? na jakim zachodzie?! krew mnie zalewa jak czytam ze
          przeniesienie zasad 'zachodnich' uzdrowi polska nauke. i juz
          wszystkie oceny, recenzje, konkursy beda krynica uczciwosci. a
          wszyscy uciemiezeni adiunkci rozwina skrzydla. az sie wiatrow zaczne
          bac. i ja juz widze te kompletna przezroczystosc wszystkich
          procedur....

          a poziom doktoratow jest kiepski, miedzy innymi dlatego ze jest
          kretynski przepis o tym, ze zeby zostac profesorem trzeba miec
          dokotranta. rowniez dlatego ze kolege koledze nie uwali dokotranta.
          itd itd. i nie ma to nic wspolnego z tymi strasznymi
          haibilitowanymi...z ktorych czesc jest dosc straszna, czesc
          przecietna, a czesc wybitna. podobnie jak czesc adiunktow jest
          straszna, panie Dokotrze, czesc przecietna, a czesc wybitna, jest
          jeszcze czesc ktora jest wieczna.

    • kwinks Jest prosta metoda wycięcia naukowych hochsztapler 05.04.08, 18:33
      ów: Punktować tylko publikacje z Listy Filadelfijskiej i cytowane
      monografie (punkty w relacji do cytowań). Nie finansować i nie
      punktować różnych lokalnych "periodyków" załatwiających dla
      miejscowych stopnie i tytuły naukowe. Poprzestać na stopniu doktora
      (ale delikwent musi mieć kilka publikacji na LF) i profesora (w
      rozumieniu amerykańskiego teniure). Awanse oprzeć o konkursy z
      recenzentami zagranicznymi (dużo im płacić) i wprowadzić system
      kontraktowy. Dla niespełniajacych kryteriów zwiekszyć liczbę godzin
      dydaktycznych na uczelni i tym samym odciążyć zdolnych. Zlikwidować
      PAN, a w zamian utworzyć konsorcja badaczy konkurencyjne w
      zdobywaniu grantów Programów Ramowych i innych. Płacić za
      publikacje na LF, tak jak płaci się za nadgodziny dydaktyczne.
      Priorytety naukowe niech ustala rynek i bogaci fundatorzy typu UE.
      Po kilku latach takiego systemu polska dinozaursko-postmarcowa
      nauka dołączy do cywilizacji Zachodniej. Murowane!
      • przemek05 Re: mania punktowania 05.04.08, 19:50
        Przeciez te postulaty punktowania wszystkiego, glownie z
        przydzielaniem zera punktow, juz obowiazuja, w tzw. parametrycznej
        ocenie jednostek nauk.
        Wyglada to mniej wiecej tak: zglaszasz referat na powazna zagr.
        konf. nauk., ocenia ten referat 3 recenzentow, referat wyglaszasz,
        tekst pojawia sie w materialach konf. - a Ministerstwo daje Ci za
        to... zero punktow. To nie lepiej nic nie robic? Punkty sa, ale
        za "filadelfijskie" czasopismo, w ktorym pojawiaja sie te same
        informacje, ktore byly na konferencjach... 2 lata wczesniej. Nie
        czytam tego, wole "swiezy towar" z materialow konf. Sam przerabialem
        moje referaty konf. na artykuly do czasopism i uwazam to za wieksza
        strate czasu niz pisanie rozprawy hab.
        Moja Rada Wydzialu pisala do Ministerstwa w sprawie tych punktow za
        konferencje, ale tlumaczyc cos Ministerstwu to jak grochem o sciane
        bic.

        • kwinks Albo mania punktowania albo tytułomania... 05.04.08, 20:23
          System punktów można wszak udoskonalać. Jednak, nasłuchałem się
          tylu grzecznościowyh recenzji dorobku opisujacych "genialnych"
          polskich uczonych z publikacjami w "czasopismach anglojęzycznych"
          lub autorów "przełomowych monografii", których nikt nie czyta
          (chyba, ze student na zaliczenie) i nie cytuje, że system punktowy
          wydaje się najbardziej obiektywny mimo naturalnych niedoskonałości.
          • przemek05 Re: system punktowy trzeba doskonalic, 06.04.08, 01:07
            ...z tym sie zgadzam. Punktowana powinna byc kazda publikacja,
            oczywiscie ze wspolczynnikiem wagowym zaleznym od rangi czasopisma,
            czy konferencji. Przyznawanie ZERA punktow za (recenzowany przez
            kilka osob) referat na zagranicznej konferencji, jest nieuczciwe i
            aroganckie. Nie mozna komus, kto wykonal badania, opisal to i
            uzyskal pozytywna opinie zagranicznych recenzentow, dac do
            zrozumienia ze jest zerem, rownie dobrze moglby nic nie robic.

            Na naszym Wydziale dyskutowano, jak interpterowac zasady
            przyznawania ministerialnych punktow za uzyskanie grantow. Jesli
            dobrze zrozumielismy ministerialne okolniki, to za grant z Unii
            Europejskiej nalezy sie ... zero punktow, licza sie wylacznie prace
            na rzecz przemyslu. Kolejny dziwolag.
            • chilly Re: system punktowy trzeba doskonalic, 06.04.08, 13:26
              Punktacja czasopism to być bardzo podejrzana sprawa. A poważnie:
              1) Na liście pozycji punktowanych przez ministerstwo znalazło sie
              wiele czasopism polskich. No i pieknie. Tylko dziwie sie troche gdy
              widzę tam "za 6 pkt." czasopismo utworzone może z 10 lat temu przez
              profesora, który nie był w stanie opublikowac czegokolwiek gdzie
              indziej, za to miał powiązanaia z ówczesną władzą (a co za tym
              idzie - dostęp do pieniędzy). Czasopismo z dziedziny nauk ścisłych,
              gdzie nie ma co nawet dyskutować o braku możliwości publikacji
              w "dobrych pismach". I co - 5 "publikacji" w tym pisemku = jedna
              publikacja w "Nature"?
              2) Dlaczego tylko język angielski - bo Amerykanie sporządzają listę
              rankingową? Jeszcze niedawno mówiło sie o "językach kongresowych":
              niemickim, francuskim, rosyjskim. Dziś - tylko angielski (a w
              sprawach np. sztuki niemniej ważny jest francuski).
              3) Konsekwencja p. 2) jest żenująco niska punktacja wszystkich
              czasopism publikowanych na świecie, ale nie znajdujacych sie na LF:
              2 pkt za publikację w j. angielskim i 1 pkt. za artykuł w języku
              innym niż angielski (np. rosyjska nauka nie istnieje). Porównajmy to
              z 6 pkt. za publikację w czasopismie krajowym, które nawet w Polsce
              nie jest dobrze znane.
              4) Masa punktów (było 50 - nie wiem jak obecnie) za polski patent -
              znów prawie 2x lepiej niż za artykuł w "Nature". Nieważne, ze patent
              dotyczy nowej skrobaczki do drapania się po plecach, która zresztą
              nigdy nie zostanie wdrożona do produkcji wskutek braku
              konkurencyjności w stosunku do rozwiazań juz istniejących.
              5) Za monografię pisaną przez wiele lat (bywa 6-8-10) tyle, co jeden
              lub dwa artykuły w średniej jakości czasopiśmie, ale z LF?
              6) Nadal małe zrozumienie wielu dyskutantów dla konieczności
              rozróżnienia punktacji dla różnych dyscyplin (niski ukłon dla
              forda.ka), zwłaszcza oddzielenia Science od Art & Humanities.
              • nfa05 Re: system punktowy trzeba doskonalic, 06.04.08, 14:04
                Tak, ale do certyfikatu trzeba stworzyć system punktowy
                uwzględniajacy zdolności kandydata do prowadzenia dr, czyli nie
                tylko publikacje ale także formowanie naukowcow i zwykłych mgr.
                • dalatata Re: system punktowy trzeba doskonalic, 06.04.08, 18:12
                  juz wiem i przepraszam. teraz nie ma habilitacji tylko certyfikat.
                  super. ja jestem za certyfikatem. a bedzie rozprawa certyfikacyjna?

                  widze ze Pan Doktor ta z pewna pogarda o 'zwyklych' magistrach...no,
                  pan Doktor wszakze doktorem jest. nie byle co, a nie zwyklym
                  magistrem.

                  nfa05 napisała:

                  > Tak, ale do certyfikatu trzeba stworzyć system punktowy
                  > uwzględniajacy zdolności kandydata do prowadzenia dr, czyli nie
                  > tylko publikacje ale także formowanie naukowcow i zwykłych mgr.
      • dalatata Re: Jest prosta metoda wycięcia naukowych hochszt 06.04.08, 18:08
        naprawde?! to zamykamy cala poslka humanistyke tak? bo choc bardzo
        bardzo mysle ze poslka lingwistyka jest slaba, to nie chcialbym od
        razu jej zamykac i wyrzucac wszystkich na zbity pysk.

        a ocena dorobku z udzialem naukowcow miedzynarodowych jest bardzo
        dobrym pomyslem, szczegolnie na poziomie habilitacji, pardon,
        teniury (bardzo piekne poslkie slow sie narodzilo)
    • przemek05 Jest jeden plus tego projektu 05.04.08, 20:05
      ...a mianowicie wyprowadzenie procedury habilitacyjnej (przepraszam,
      certyfikacyjnej) poza uczelnie, oraz uczynienia ja jawna i
      przejrzysta na forum CK. Zaznaczam jednak, ze w duzym stopniu to ma
      miejsce juz teraz:
      1. dwoch recenzentow jest narzuconych z zewnatrz przez CK,
      2. nie trzeba pisac rozprawy, wystarczy monotematyczny cykl
      artykulow a nawet czesc pracy zbiorowej (patrz Ustawa)

      Dotychczas bylem przeciwny zniesieniu habilitacji, ale, w
      proponowanej formie, moze bym ten krok zaakceptowal.

      Najgorsze rozwiazanie, do ktorego, jak mi sie wydaje, czesc
      dyskutantow teskni, polegaloby na zniesieniu hab. i daniu uczelniom,
      nawet slabym, wolnej reki w przydzielaniu stanowisk profesorskich.
      A to dopiero "wieczni adiunkci" by sie ucieszyli, od lat na to
      czekaja. A mlodzi? Ci by sie juz nigdy stanowiska nie doczekali, bo
      podstarzali "kolesie" zatkaliby wszystkie do nich dojscia.

    • wiosneczka Habilitacji pa, pa 05.04.08, 20:12
      Jestem za REFORMĄ i zniesieniem habilitacji, ale ... Dlaczego 3 lata mamy czekać ??? Warszawskie uczelnie mają dostęp do funduszów UE, nam spoza stolicy przysyłają informacje o możliwości uczestniczenia w konkursach, grantach "za pięć 12-ta". A ponadto nasi Profesorowie preferują swoich pupili i dzieci swoich profesorów ("ręka rękę myje") promując ich wyjazdy na konferencje międzynarodowe, etc. Kiedy KTOŚ SPRAWIEDLIWY weźmie sprawę w swoje ręce ? Niech nawet zaistnieją na początek:
      1) wizytacje centralne i ocena dydaktyki (z Ministerstwa Szk. Wyższ.)
      2) ocena merytoryczna wkładu własnego w propozycje np. wykładów obcojęzycznych, przygotowanych programów,
      3) dorobku naukowego (wraz z rozmowami indywidualnymi).
      Sugeruję takie "dodatki", bo w dalszym ciągu obawiam się, że będzie jak dziś w PZPN -inną drogą ale - ułatwianie drogi kariery swoim wybranym. To trzeba zmienić !!! I to jak najszybciej !!! Dlaczego wydanie książki, monografii, skryptu przez doktora nie jest możliwe bez recenzji osoby z tytułem prof. - skoro ten profesor (niekoniecznie każdy - nie obrażając nikogo - ale z częstymi przypadkami takimi spotkałam się w swoim życiu) nie zajmuje się tą tematyką, a ten doktor pracuje nad zagadnieniami od lat i jest specjalistą w tej branży ? Jaki sens ma podpis profesora pod taką recenzją ? Powinniśmy dokładnie przyjrzeć się wzorcom preferowanym przez inne państwa:
      1) konkursy na stanowiska profesorskie po doktoratach wśród osób ze znaczącym dorobkiem naukowym,
      2) bieżąca kontrola wkładu pracy osoby, która wygrała ten konkurs i jest na kontrakcie zatrudniona na czas ograniczony ,
      3) nagradzanie przez prezydenta wybitnych profesorów i
      JAK NAJSZYBSZA REZYGNACJA Z HABILITACJI,
      4) WZROST UDZIAŁU WYDATKÓW NA SZKOLNICTWO WYŻSZE W PKB, BO JESTEŚMY OSTATNIM PAŃSTWEM W UE POD TYM WZGLĘDEM.
      • dalatata Re: Habilitacji pa, pa 06.04.08, 18:14
        a kto to jest to 'my', ze tak niesmialo zapytam?
    • mo25 weryfikacja co 3 lata ???ambitne prace ? hahahaha 05.04.08, 21:38
      i ci co niespelniaja punktacji wylatuja ????? :) jestem baaaaaaaardzo ciekawa
      kto wtedy bedzie prowadzil zajecia dla tej ogromnej ilosci studentow :D
      wiekszosc doktoratow jest miernych , przestarzałych nic nie wnoszacych...
      wiekszosc krajowej kadry sporadycznie publikuje cos w zagranicznych pismach-
      czesto nie tylko ze swojego lenistwa.... ot poprostu sa wytworem miernego
      zasciankowego szkolnictwa...nie przejda zadnego testu weryfikujacego....
      uczelnie zrobia sie baaaardzo wyludnione :D jedyna szansa dla polskiej nauki....
      wysokie stypendia dla najlepszych studentow na doktorat na renomowanych
      swiatowych uczelniach z klauzula splacenia go lub odpracowania go w projekcie w
      polsce
    • mochowik Habilitacji pa, pa - System kontraktowo-rankingowy 05.04.08, 21:49
      System kontraktowo-rankingowy w miejsce kolejkowo-tytularnego !!!
      Co 4 lata zwalniamy wszystkich naukowców w danej uczelni i ...
      zatrudniamy od nowa, ale tylko część - tę najlepszą a uzupełniamy z
      naboru z otwartych konkursów - ludzi min. po doktoratach.
      Zasadniczym kryterium przy naborze: ... umiejetność zdobywania
      grantów od państwa czy zamówień od firm i instytucji, oczywiscie
      obok zdolności prowadzenia zajęć i to w szerokim zakresie (nawet
      kilku przedmiotów). Wieloetatowość dopuszczalna - zależna od
      zdolności i pracowitości naukowca. Przedmioty w sporej części
      wybieralne przez studentów - oczywiście, tak jak i oczywista jest
      odpłatność za studia przy oczywistym obniżeniu podatków - o tę część
      (oczywiście przy gwarantowaniu przez państwo kredytów bankowych dla
      studentów w stopniu odpowiednim dla zapotrzebowania państwa na
      absolwentów pożądanych przez państwo kierunków studiów). A o
      habilitacjach i tytułach ... możecie sobie wtedy Państwo -
      zapomnieć ! Oczywiście, należy dodać, publikacje i inne opracowania
      naukowe wydawane sa na zamówienie wydawcy, który płaci autorowi
      honoraria autorskie a sprzedaje je księgarniom i bibliotekom w
      postaci periodyków, monografii, podręczników itp. Biblioteki,
      oczywiście, wypożyczają je za opłatą (ryczałtową lub od sztuki) i
      zamawiają je w zależności od zainteresowania, tj. zapotrzebowania.
      • przemek05 Re: Konzentrationslager Wissenschaft 06.04.08, 01:26
        Mozna sobie wyobrazic taki system: co 4 lata apel: wszyscy na bruk i
        nowy nabor. Ale dlaczego tylko naukowcy? Niech wszyscy pracownicy
        panstwowi podlegaja tym rygorom: nauczyciele, urzednicy... Gdyby
        jeszcze ci naukowcy zarabiali krocie, to o takim systemie mozna by
        dyskutowac. Proponuje zajrzec do dzisiejszego dodatku "Wysokie
        Obcasy" - ile zarabia Pani Profesor o znanym nazwisku... Rece i nogi
        sie uginaja!

        A co do proponowanego kryterium zatrudnienia: zdolnosc do zdobywania
        pieniedzy na badania, to mam zastrzezenia. W jednostkach nauk. sa
        swietni organizatorzy, ktorzy nie maja wybitnych zdolnosci tworczych
        i sa tacy, ktorzy nie maja zylki handlowej, ale od czasu do czasu
        potrafia cos wymyslec. Czy mamy zatrudnic tylko tych z zylka
        handlowa? Nie wiem, czy byloby to korzystne dla jednostki nauk.
    • eva15 Kudrycka mądra głowa, widać po argumentacji 06.04.08, 01:28
      "W Polsce tylko 14 proc. naukowców habilituje się przed
      czterdziestką! Najwięcej - 55 proc. - uzyskuje ją między 40. a 50.
      rokiem życia. Nominacje profesorskie wręcza się zwykle 60-latkom.

      Zniesienie habilitacji ma pozwolić na to, żeby młodsi ludzie
      szybciej mogli zajmować wyższe stanowiska - nie tylko kierowników
      projektów badawczych, ale również kierowników katedr, instytutów,
      zakładów(...)"
      ________

      Jak kilka dni temu podała prasa zach. a za nią GW, w wielu
      miescowościach w USA tylko 1/3 lub nawet w porywach tylko 1/2 16-
      latków uczęszcza jeszcze do szkoły. Wobec tych faktów niezbitych
      zniesienie obowiązku szkolnego może pozwolić na to, żeby młodsi
      ludzie szybciej mogli zajmować wyższe stanowiska - nie tylko
      kierowników projektów badawczych, ale również kierowników katedr,
      instytutów, zakładów.

      Czemu nie?
    • malgorzata.academicus Raport OECD - kiedy polska wersja? 06.04.08, 10:47
      Minister Kudrycka powiedziala: "Wszyscy wiedzą, że tak jak dzisiaj dłużej już
      być nie może".
      Sadze, ze opinia ta dotyczy tylko czesci srodowiska i to tej, ktora uczestniczy
      w procesach integracyjnych z Europa lub w gremiach decydenckich. Dla wiekszosci
      polskiego szkolnictwa akademickiego - tej, ktora nie ma zadnego innego punktu
      odniesienia/perspektywy niz wlasna katedra/wydzial (miejsca calej kariery
      naukowej) wcale nie jest to oczywista oczywistosc.

      W moim przypadku zrozumienie absurdalnosci tego co sie dzieje w Polsce przyszlo
      wraz z siedmioletnia praca na uczelniach 3 krajow europejskich (CH,D,UK)
      chociaz w moim pierwszym miejscu pracy w Polsce, w swietle posiadanej przeze
      mnie obecnie wiedzy z innych osrodkow, i tak obowiazywaly bardzo wysokie jak na
      kraj standardy!
      Z tego powodu tak istotne jest rozpowszechnienie w srodowisku i spoleczenstwie
      raportu OECD Tertiary Education in Poland. Wg informacji uzyskanych przez
      przedstawiciela Forum Integracyjnego Academicus Poloniae w paryskim biurze,
      raport ten jest obecnie tlumaczony na jezyk polski w MNiSW i wkrotce ma byc
      powszechnie dostepny na stronach organizacji. Juz jesienia prof. Luty pisal na
      lamach FA, ze raport ten powinien stac sie podstawa do zmian w prawie o
      szkolnictwie wyzszym - stad moj apel do Pani Minister o dopilnowanie by nie
      'utknal zbyt dlugo' na biurkach urzednikow ministerstwa. Jest on kluczowy dla
      zwiekszenia grona osob w srodowisku akademickim, ktore beda wiedzialy, ze
      "dluzej tak byc nie moze". Podobnie jest kluczowy dla zdobycia poparcia
      spolecznego dla reform, bez ktorego politycy pod presja urn wyborczych, nie
      zdecyduja sie na odwazne pociagniecia.

      Wracajac zas do samej habilitacji. Przejscie do oceny dorobku uwazam za bardzo
      sluszny krok, gdyz najwiekszym problemem zwiazanym z habilitacja byl wymogl
      'samodzielnosci' i jednolitej tematyki. Bylo to przyczyna powszechnej sytuacji,
      ze mlodzi naukowcy zamiast podejmowac wspolprace z innymi a takze zajmowac sie
      nowatorskimi tematami badan, zamykali sie w swoim gabinecie/laboratorium i
      'dlubali' w tematcah 'pewnych' aczkolwiek malo odkrywczych i nie nisosacych zbyt
      wiele znakow zapytania. Takie 'zajmowanie sie' habilitacja ograniczalo znaczaco
      roznorodnosc zainteresowan naukowych i to w najbardziej tworczym okresie kariery
      naukowej.
      W tym kontekscie, cala dyskusje za lub przeciw habilitacji, toczaca sie na
      lamach GW, kora generuja artykuly humanistow, prawnikow uwazam w ogole za
      bezsensowna i nie warta zabierania w niej glosu.

      Natomiast to co jest kluczowe dla zmian to pelna jawnosc (polecam w kontekscie
      nauki artykul Bendyka w Polityce) a przede wszystkim zmiana modelu zarzadzania
      uczelniami. Bez odejscia od obecnej pozorowanej 'demokracji' akademickiej
      (glosuje sie na elektorow w momencie gdy nie zna sie ani kandydatow do wladz ani
      ich progaramow) nie jest moim zdaniem mozliwa skokowa jakosciowa zmiana na lepsze.

      malgorzata.academicus@gmail.com
      czlonek Grupy Inicjatywnej Forum Integracyjnego Academicus Poloniae
      esse-est-percipi.com
      • ford.ka Re: Raport OECD - kiedy polska wersja? 06.04.08, 21:41
        Skoro debata prowadzona przez humanistow i prawnikow Pani nie
        odpowiada (mnie tez nie odpowiada, ale nie ze wzgledu na ich
        wyksztalcenie, ale radosna ignorancje w temacie), moze tak napisac
        obszerny artykul do Wyborczej i zaproponowac publikacje? Moje
        wrazenie jest takie, ze brakuje im sensownych wypowiedzi i stad trwa
        lapanka.
        Wypowiedz scislaka tez byla:
        www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5048355.html
        ale wiele nie wniosla.
        Taka mala uwaga - dla wiekszosci ludzi, ktorym zdarzylo sie kiedys
        oderwac wzrok od swojego pepka jest oczywiste, ze polskie
        sformulowanie "nauka" obejmuje dwa byty, ktorych nie da sie zmierzyc
        jedna miara i ktore niewiele tak naprawde laczy. Szanse na to, ze
        minister rozdzieli w planowanych przepisach "science"
        od "scholarship" i ustali oddzielne reguly, sa jednak jeszcze
        mniejsze niz na to, ze uda sie przeprowadzic sensowna reforme.
        Prosze zatem pamietac o tym, kiedy sie cos proponuje, ze wiekszosc
        cudownie prostych rozwiazan wysuwanych przez jedna ze stron, jest
        (by nie uzywac brzydkich wyrazow ;) trudna do przyjecia dla drugiej.
        Dam jeden przyklad: Mobilnosc. Dla literaturoznawcy zajmujacego sie
        Manzonim przeprowadza z Lublina do Szczecina wymuszona w ramach
        mobilnosci to zyciowa katastrofa i nic wiecej, bo i tu i tu nie ma
        zadnych ksiazek, z ktorych moglby korzystac (ani pieniedzy na ich
        zakup), nie ma zespolu, do ktorego moglby dolaczyc (i mobilnosc
        utrudni ich powstanie, a nie ulatwi), na obu uczelniach nie ma
        samodzielnych specjalistow, zeby zrobic habilitacje (z doktoratem
        tez beda problemy) i jedyna mobilnosc, jaka go interesuje, to wyjazd
        na stypendium do Wloch. Sugeruje przed rzuceniem swietnego pomyslu
        zapytac humaniste (i vice versa) co o tym sadzi. Skoro musimy sie
        razem cisnac, sprobujmy nie uszczesliwiac sie nawzajem bardziej niz
        to konieczne.
    • dalatata Habilitacji pa, pa 06.04.08, 17:49
      co to za kretynski argument: malo ludzi sie habilituje przed 40tka
      to trzeba zniesc habilitacje. litosci....
    • pfutzner Habilitacji pa, pa 13.04.08, 17:51
      W ogole nie rozumiem: Jacek Saryusz-Wolski jest dyrektorem Instytutu
      Unii Europejskiej w Colegium Civitas. Zatem nie mozna powiedziec, ze
      ma zablokowana droge do przekazywania swojej wiedzy mlodym. A jezeli
      ma taka wiedze, jak mowi pani minister, to chyba nie jest dla niego
      problem sprostanie habilitacji. Byc moze nie ma czasu. Ale czy
      zostajac profesorem bez habilitacji, mialby czas na "uprawianie
      nauki"? Na poswiecenie uwagi swoim studentom? Na nadzorowanie ich
      badan? Czy po to nalezy zniesc habilitacje, by Saryusz-Wolski zostal
      profesorem bez wysilku, z uwagi na zaslugi?
    • mjb0 Habilitacji pa, pa h-index K.Modzelewskiego 14.04.08, 12:40
      Sprawdzilem prof. K. Modzelewskiego na ISI bazie danych dla
      humanistow. Ma 4 prace, zadna z nich nie jest cytowana. h-index
      zero. W XIV wieku jedynym jezykiem nauki byla lacina, teraz jest
      angielski. Od wyksztalconego naukowca gdziekolwiek w swiece wymaga
      sie znajomosci angielskiego w formie czynnej i biernej. Nie wymaga
      sie polskiego.
    • mjb0 h-index 14.04.08, 12:49
      Mam h-index 14, 450 cytowan, 43 publkacje na liscie filadelfijskiej,
      z czego 10 jako pierwszy autor. Jestem doktorem. Dyrektor mojego
      instytutu powiedzial ze zaopiniuje negatywnie wniosek o otwarcie
      przewodu habilitacyjnego, szefa rady naukowej ma pod pantoflem. I
      jak moge byc za utrzymaniem habilitacji w rekach instytutow, a nie w
      jakiejs formie na zewnatrz? Pomysl min. Kudryckiej mi sie podoba.
      Duzo zalezy od szczegolow i precyzji zasad.
      • wj_2000 Re: h-index 11.06.08, 00:50
        Od negatywnej decyzji lokalnej RW można się odwołać do CK. Jeśli
        jest tak jak piszesz, CK zrobi marmoladę z człowieka, który Cię
        blokuje. Znam jeden przypadek stronniczej negatywnej decyzji, po
        której odpowiedź CK na odwołanie delikwenta była miażdżaca dla owej
        RW. CK przeniosła przewód (akurat profesorski a nie habilitację) do
        innego miasta, a członkom RW głosującym przeciw otwarciu
        postępowania i powołaniu recenzentów uszy ze wstydu okropnie
        zczerwieniały.
      • kaganovitch Re: h-index 11.06.08, 09:34
        To co jeszcze robisz w Polsce? Chyba ze siedzisz, jak ja, z powodow
        rodzinnych...
      • kaganovitch Re: h-index 11.06.08, 09:34
        Mozesz napisac do mnie na lech.keller@gmail.com?
    • kaganovitch Re: Habilitacji pa, pa 11.06.08, 09:32
      Oby...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka