Dodaj do ulubionych

Elita nie spotka Downa

15.04.08, 12:26
Moje pierwsze wrażenie jest takie: porównać 2 najbardziej skrajne
przypadki i na ich podstawie wyciągać wnioski dotyczące całego
szkolnictwa, to chyba dosyć ryzykowne!! 98% młodzieży w Polsce nie
pasuje do opisanych tutaj sytuacji. Nie twierdzę, że nie jest w tych
szkołach tak, jak autorka to opisała, tylko że na tej podstawie nie
można mówić o szansach na edukację, młodzieży, która w przeważającej
większości uczy się w przeciętnych publicznych szkołach, w których
sytuacja wygląda zupełnie inaczej, niż w tych 2 skrajnych
przypadkach. To dopiero ta szara przecietna większośc jest
prawdziwym odzwierciedleniem naszej szkolnej rzeczywistości.
Obserwuj wątek
    • e-hasacz Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 14:00
      Jeżeli artykuł jest oparty na pracy doktorskiej-to nie dziwię się czemu takie panie znajdują pracę dopiero na zmywaku w Londynie. Cóż-jaka uczelnia (UG), tacy studenci/naukowcy/profesorowie...

      Myślę,że jeżeli szanowna pani Alicja ma choć cień odwagi i honoru, powinna przyjść jeszcze raz do szanownego Liceum Z (de facto przy ul. Legionów) i zaprezentować nam swoje wyniki badań(jakże długotrwałych-aż 15! lekcji). Oczywiście przyznamy Pani rację, iż jedna klasa może z całą pewność dać obraz naszej szkoły...
      Ba!-całego elito-internackiego społeczeństwa.

      Jeżeli pedagog, który umieszcza w swojej pracy doktorskiej "Roberto-gejo-włocho-fryzjera" za 1000zł, to jako uczeń już się obawiam "mścicieli Giertycha".

      Dając się złapać na paleniu z ludźmi ze szkoły specjalnej, a nie potrafiąc dostrzec swoistego humoru ELITY - widać czarno na białym do której grupy społecznej jest Pani bliżej...
      Mieszkaniec Elitarnego Internatu Szkoły Z
      oraz przedstawiciel ELITY XYZ

      PS-Nam też przykro, że pani Alicja nie dostała się do TRÓJKI
      • nikodem123 Do e-hasacza 15.04.08, 16:33
        No, no, ale dałeś popis zadzierania nosa i w sumie obrażania innych. Mam
        nadzieję, że Twoja osoba jest w tej szkole wyjątkiem, który tym razem nie
        potwierdza reguły.

        I pomyśleć, że 25 lat temu ta szkoła równie dobrze edukowała, a przy tym kształciła.


        Oto kilka kwiatków:
        * "Jeżeli artykuł jest oparty na pracy doktorskiej-to nie dziwię się czemu takie p
        > anie znajdują pracę dopiero na zmywaku w Londynie"

        * "Cóż-jaka uczelnia (UG), tac
        > y studenci/naukowcy/profesorowie..."

        * "Myślę,że jeżeli szanowna pani Alicja [...]

        * "widać czarno na białym do której grupy społecznej
        > jest Pani bliżej..."

        * "PS-Nam też przykro, że pani Alicja nie dostała się do TRÓJKI"
        • kretynofil Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 07:27
          I tak wlasnie, drodzy Panstwo, w wyniku wprowadzenia w '89 w Polsce
          Dyktatury Chamow, pardon, Wolnosci, Rownosci, Braterstwa i
          Solidarnosci, budujemy nowy system feudalny :)

          Artykul dokladnie uzmyslawia nam, drodzy Panstwo, ze jedyna droga do
          osiagniecia ladu spolecznego, wyrownania szans i powszechnej
          szczesliwosci jest system klasowy, ktory zapewnia dostatnie zycie
          tym, ktorzy maja ambicje, ktorzy ciezka praca buduja dobrobyt swojej
          rodziny, ale tylko pod warunkiem, ze urodza sie w bogatej rodzinie :)

          Drodzy Panstwo, czy to tylko glosy w mojej glowie, czy Panstwo tez
          slysza odlegly, szyderczy chichot Karola Marksa?

          ----------------------------------------------

          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
          kretynami. Milej lektury :)
          • z.wyspy diagnoza kazika 18.04.08, 08:01
            ja nie slysze chichotu karola. ja slysze slowa kazika: "coscie
            sk...ny uczynili z ta krainą".
            • daavid really? 18.04.08, 11:49
              a wcześniej było lepiej?.
              Przepaść zawsze była. Wszędzie.
              • z.wyspy wiesz cos o tym? 18.04.08, 14:06
                czy tylko tak pie.przysz, co ci ślina na język przyniesie? znasz
                dane o wspolczynniku ubostwa w polsce po 1990 r.? o minimum
                egzystencji? i co? "rzydzi" je fałszują, :)?
                • daavid Re: wiesz cos o tym? 19.04.08, 23:52
                  jasne, za komuny było lepiej. Tylko ludzie z PL spier...... i wcale nie wracali.
              • vt100 Re: really? 18.04.08, 14:23
                Było lepiej. Choć było gorzej.

                Było lepiej, bo ludzie więcej szanowali mądrość i inne cnoty. A jak
                ktoś był chamem to wiadomo dlaczego zostawał komunistą.

                Było gorzej, bo nie miałem komórki z wibratorem i telewizji wysokiej
                rozdzielczości ani komputera z Vistą.

                Było lepiej bo wydawało się że będzie lepiej. A teraz jest gorzej bo
                już wiemy że może być tylko gorzej.
                • sniperslaststand piękną segregację ludzi osiągneły reklamy 18.04.08, 16:53
                  W dojrzałych społeczeństwach europejskich droższe produkty i usługi kupuje się dla ich lepszej jakości.

                  W Polsce ich nabycie ma inny nadrzędny cel - promowania siebie, pokazania innym, że nas na coś stać, że mamy pieniądze, co sugeruje, że jesteśmy lepsi od innych, ustawienie siebie na szczebelku wyżej niż zarówno bardziej ubodzy jak i przykładający mniejszą wagę do komercji i konsumpcji.

                  Na Zachodzie, bogaty, albo nowobogacki stawia sobie za cel takie manewrowanie pieniędzmi, aby zabezpieczyć siebie i bliskich i żyć komfortowo.

                  Nowobogacki w Polsce stawia sobie inny cel. Każdego dnia dać do zrozumienia innym, że jest od nich lepszy, bo finansowo silniejszy.

                  Przykre to i żałosne.

                  Reklama, pozycjonowanie produktów osiągnęły w Polsce sukces ponad oczekiwania. Jesteś lepszy ode mnie, bo masz droższy samochód, droższą komórę i droższe ubranie.

                  Jak w tym kraju kiedykolwiek ma być dobrze, skoro młodzi ludzie mają już wbity do głowy taki model posegregowanego społeczeństwa? Na tym nigdy nie zbuduje się wzajemnej życzliwości, zaufania, chęci pomocy i wsparcia.


                  Chciałbym niniejszym złożyć najszczersze kondolencje temu, który jechał autobusem i wszystko go bolało po tym i już więcej nie pojedzie.
                  Może zaproponować wsparcie psychoanalityczne?
                  Może jakiś weekend w SPA pomoże wyciągnąć się z traumy?
                  • martin.slenderlink Cosik 18.04.08, 17:55
                    To chyba nie problem. SPA nie jest takie drogie przecież. Wsparcie psychoanalityczne musiałoby być na bardzo wysokim poziomie. To nie może być lekarz, który przeczytał tylko dwie książki, choćby selektywnie.
                    W tym tekście jest jedno bardzo prawdziwe zdanie i jak był z tym kłopot kiedyś, tak i jest teraz.
                    "Jeśli lektury mają się nijak do życia uczniów - nie mają szans ich zrozumieć." - pamiętam, jak nie mogłem za żadne skarby zmęczyć "Ten obcy" Jurgielewiczowej. To właśnie jakoś wtedy wchodziła moda na stawianie puszek "zachodnich" na szafkach. Może to i nie ma związku, ale nie odczuwałem już wokół siebie żadnego ducha "przygody", unosił się jedynie jak duch Szarika gdzieś w obłokach, dokąd uleciał razem z nim parafialny Jezus.
                    Tekst jest niezły, ale wątek tego ciągłego napięcia pomiędzy neurastenikiem, a psychastenikiem, ukształtowanego i wzmacnianego przez kolorystykę społecznego znaczenia "perfumiastego", był niejednokrotnie poruszany i stale obecny w publicystyce, czy to zaszłej, czy to współczesnej. Nie ma sensu traktować tekstu jako przyczynku do piętnowania uczniów "Paris V" - pozwolę sobie tak nazwać uczniów "dobrego liceum" w opozycji do "Sorbony". Oni nie muszą jeszcze wszystkiego rozumieć (a może to sarkazm wymierzony w redaktorkę, z tym fryzjerem?). Są młodzi, a wracając do czasów "God save the queen" z kolei, warto zwrócić uwagę, że naćwiekowani mieli uniformy po McLarenie, w UK, u nas, mniejsza o ustrój. I z tego jeszcze nic nie wynikało. A może ktoś mnie oświeci?
                    • lucusia3 Re: Cosik 18.04.08, 22:58
                      Ja jednak myślę, że chodzi o piętnowanie.
                      Nie znam szkoły o której pani pisała, ale znam uczniów
                      z szkół zajmujących pierwsze miejsca w rankingach liceów
                      publicznych w Polsce. Jedną ze szkół znam doskonale i to w przekroju
                      czasowym, bo chodził do niej mój mąż, a teraz dziecko.
                      I jedyne co mogę napisać, to to, że informacje z artykułu nie
                      dotyczą znanych mi instytucji. Żadnej kastowości (elita/internat),
                      żadnego pozornego luzactwa (nie wypada się nie uczyć), żadnych
                      selekcji rodziców (system punktowy za osiągnięcia)
                      żadnego "odcinania" się od biedniejszych - "z awansu". Dzieci
                      tych "z biznesu" też mają problemy z historią sztuki czy muzyką
                      poważną.Tu prowodyrami są dzieci "uniwersyteckie" - być może tych w
                      szkole opisywanej nie ma, - a reszta dobija z wiedzą (a często
                      wyprzedza).
                      Zgadzam się,że w szkołach nie ma równości. Jest kilka najlepszych
                      szkół. gdzie idą dzieci z "przyszłością", a są takie, gdzie uczą się
                      tylko "straceńcy".Nie jest to nic nowego - tak było i jest także w
                      małych miasteczkach, gzie jest przynajniej 2 szkoły średnie. I to
                      nie jest specyfika polska, w Niemczech czy Szwajcarii, nie mówiąc
                      już o USA, jest tak samo.
          • ml130676 Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 09:16
            Etap segregacji zaczyna się już w przedszkolu. Moja córka uczęszcza
            do takiego przybytku, który na nieszczęście znajduje się na
            strzeżonym osiedlu. Dzieci głośno mówią o podziale na dzieci
            osiedlowe i te pozostałe - obce. Rodzice pikietują przed gabinetem
            dyrektorki, żeby dzieci rodziców spoza osiedla nie mogły tu
            uczęszczać, bo to jest "ich" przedszkole, oni wnieśli opłaty za
            mieszkania, a fakt, że państwowa placówka wynajmuje pomieszczenia na
            ogólnodostępne cele nic ich nie obchodzi. Oni nie życzą sobie, żeby
            ich dzieci miały do czynienia z hołotą z zewnątrz, a dzieci słysząc
            to, wyrobiły sobie odpowiednią postawę polegającą na nie bawieniu
            się z dziećmi "nieosiedlowymi".
            • olias Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 09:53
              a jednocześnie te ćwoki elitarne wyprowadzają swoje psy na zewnątrz
              żeby obsrywały gorsze regiony kraju. Już starzy ludzie mawiali -
              najgorsze - zrobić "pana z chama".
              Mnie raczej nurtuje kwestia przyszłości. Co się stanie gdzy dzieci
              wychowane w zamknietej krainie szczęśliwości wyjdą na zewnątrz.
              co do chichotów historii o których piszą inni ... ja słyszę chichot
              Roberspierra.
              • mojboze Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 10:51
                Na zewnątrz będzie im znacznie lepiej niż w szkole. Mają pieniądze rodziców,
                zapewnione miejsce na studiach i pracę w najlepszych firmach. Zanim skończą 25
                lat będą mieli własną willę i coroczne wakacje w egzotycznych częściach świata.
                To jest ich świat. I żadnej rewolucji nie będzie. Z "zewnętrzem" będą mieli do
                czynienia stojąc w korkach obok Fiata, albo przyjmując ogrodnika z Sorbony do
                pracy.
                • kretynofil "I żadnej rewolucji nie będzie." :))))) 18.04.08, 10:58
                  Mam dla Ciebie przykra nowine - nie jestes pierwszy i nie ostatni,
                  ktore wypowiedzial te slowa :) Wiem, ze fajnie jest myslec, ze tym
                  razem to sie nie powtorzy, ale powtarza sie wszystko...

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                  kretynami. Milej lektury :)
                  • mojboze Re: "I żadnej rewolucji nie będzie." :))))) 18.04.08, 11:34
                    Nie wiem, czy fajnie.
                    Po prostu wiem, że w tym kraju rewolucji nie da się zrobić, tym bardziej, że
                    społeczeństwo się bogaci, a nie biednieje.
                    Zresztą zależy o jakiej rewolucji mówimy? Może być rewolucja polityczna, mody,
                    intelektualna ...
                    • kretynofil Jestes w bledzie. 18.04.08, 12:01
                      > Po prostu wiem, że w tym kraju rewolucji nie da się zrobić, tym
                      bardziej, że społeczeństwo się bogaci, a nie biednieje.

                      Nie. Srednia sie podnosi. Spoleczenstwo, postrzegane jako wiekszosc,
                      coraz bardziej oddala sie od elitarnej mniejszosci. Slyszalas o
                      Polsce dwoch predkosci? To sie dzieje caly czas, co doskonale
                      ukazuje ten artykul. Dzieciaki z "Sorbony" nie beda sie bogacic. One
                      beda relatywnie coraz biedniejsze i coraz bardziej wkurzone. Ich
                      dzieci - jeszcze bardziej. Bardziej, bardziej, bardziej i cyk. Ktos
                      powie za duzo, komus puszcza nerwy, ktos zwacha latwy zarobek na
                      manipulacji wkurzona tluszcza i bedzie zadyma.

                      > Zresztą zależy o jakiej rewolucji mówimy?

                      O takiej jakie mialy miejsce w przeszlosci. O Wielkiej Rewolucji
                      Francuskiej lub Rewolucji Pazdziernikowej, na przyklad... Jestem
                      pewien, ze gdybys mial dostep do danych historycznych, to tez by sie
                      okazalo ze "spoleczenstwo sie bogaci" w okresie poprzedzajacym tamte
                      wydarzenia - bo malej grupie ludzi zrobilo sie duzo lepiej w krotkim
                      okresie i ze sredniej tak wyszlo, ze wszystkim sie lepiej zrobilo...

                      Ja mieszkam w Belgii od roku i widzialem juz duza (naprawde duza)
                      manifestacje ludzi, ktorzy protestowali przeciwko podwyzkom cen o
                      marne 10%. To kraj duzo od Polski bogatszy, z wiekszymi
                      perspektywami, z duzo bogatszym spoleczenstwem, a jednak
                      kilkadziesiat tysiecy ludzi bylo w stanie spedzic dzien na takiej
                      manifestacji...

                      ----------------------------------------------

                      Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                      internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                      czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                      kretynami. Milej lektury :)
                      • mojboze Re: Jestes w bledzie. 18.04.08, 12:24
                        Maleje bezrobocie (oprócz tych, którzy chcą być bezrobotni).
                        Wzrasta poziom wykształcenia.
                        Wzrasta mobilność społeczna w górę.

                        Faktycznie szybciej bogacą się bogaci.
                        Ale pokoleniowo jesteśmy coraz bogatsi, z wyjątkiem underclass, o której pisze
                        autorka pracy.
                        Ale underclass jest bierne, nie zrobi żadnej rewolucji. Rewolucję robią
                        intelektualiści, masy to tylko narzędzie. A obecnie nikt się rewolucją nie
                        interesuje.

                        Pomoc wykluczonym to praca u podstaw. Nawet jak dasz im zasiłek 3000 zł, to
                        przepiją, przećpają, co najwyżej kupią na bazarze kradziony TV i dvd. Pieniądze
                        to nie wszystko, trzeba zmieniać ich mentalność, a to droga tak ciężka, że
                        wymaga wielu lat pracy wielu doktorów Judymów...
                        • kretynofil Krotko, bo mi samolot ucieknie... 18.04.08, 12:59
                          > Pomoc wykluczonym to praca u podstaw. Nawet jak dasz im zasiłek
                          3000 zł, to przepiją, przećpają, co najwyżej kupią na bazarze
                          kradziony TV i dvd. Pieniądze to nie wszystko, trzeba zmieniać ich
                          mentalność (...)

                          Zmieniac ich mentalnosc? Czlowieku, byles kiedys glodny, brudny,
                          obdarty? Wiesz jak ciezko jest poprosic o pomoc, kiedy polowa
                          spoleczenstwa zarzuca Ci ze przepijesz, druga polowa krzyczy ze to
                          twoja wina, ze trzeba sie bylo uczyc?

                          Mentalnosc, moja droga, to trzeba zmienic, ale u takich ludzi jak
                          Ty. Jako samozwancza "intelektualna elita" tego kraju powinnas
                          zrozumiec, ze to na tej wlasnie elicie spoczywa obowiazek
                          wyciagniecia reki, zrozumienia drugiej strony. Nie mozecie do konca
                          swiata sie obrazac na wykluczonych, ze nie rozumieja co do nich
                          mowicie i czego od nich chcecie.

                          Chcieliscie miec tania sile robocza, niewolnikow, bufor bezrobotnych
                          do utrzymania terroru w pracy, chcieliscie sie na tym dorobic, to
                          prosze bardzo - dorobiliscie sie. Macie czego chcieliscie, ale
                          zrozumcie wreszcie, ze to na Was spoczywa odpowiedzialnosc za los
                          dzieci Waszych pracownikow...

                          A "elity" u nas sa tak bierne i tak niechetne kompromisom, ze rece
                          opadaja...

                          ----------------------------------------------

                          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                          kretynami. Milej lektury :)
                          • michal_powolny12 Re: Krotko, bo mi samolot ucieknie... 18.04.08, 13:43
                            Gratuluję. Doskonały post. Przez mój dom przewinęła się masa ludzi.
                            I wiem jak trudno przyznać się do biedy, do tego że potrzebuję
                            pieniędzy. Wiem bo dziadek i moja mama nauczycielka i ja sam
                            pomagaliśmy ubogim choć w domu się nie przelawało. Wiem jak długo
                            dziadek musiał pracować nad delikwentem aby ten pozwolił sobie pomóc.
                            To był PRL gdzie tak ludzi nie poniżano. "Elity" III RP to zrobiły.I
                            mamy dzisiaj tego efekty. A będzie jeszcze gorzej.
                            Czy nas jeszcze stać na konserwowanie biedy? Na wyrzucanie na
                            margines całych dzielnic? Czy nas na to stać? Czemu W-wa nie
                            inwestuje w Pragę, czemu Łódź nie inwestuje w Włókienniczą i okolice
                            Bałuckiego Rynku? Czemu Gdynia nie inwestuje w dzielnicę opisaną w
                            wywiadzie? Czemu? Oto jest pytanie. I choć jestem prawnikiem i
                            politologiem, choć pracowałem w administracji parlamentu , choć
                            pracowałem w administracji samorządowej nie umiem na to pytanie
                            odpowiedzieć. Nie umiem.
                            • z.wyspy ne wiesz, czemu? 18.04.08, 14:01
                              bo rządzili i rządzą nieudacznicy, głupcy, oszuści... temu.
                            • rembka Re: Krotko, bo mi samolot ucieknie... 18.04.08, 14:08
                              Co to znaczy Lodz nie inwestuje we Wlokiennicza, etc. Lodz, to
                              znaczy kto? Ja, ty, robotnik, taksowkarz, p. prezydent miasta? Zeby
                              inwestowac, to musi sie oplacac chyba, prawda? Albo mamy inwestowac
                              ze strata, ja nie wiem, o co Tobie chodzi. Rowniez, jak to w PRLu
                              sie ludzi szanowalo? Ja mieszkalam w Polsce w PRLu i takiego braku
                              poszanowania dla biednych, dla rolnikow, dla robotnikow przez
                              czerwonych burzujow, jak zyje nigdzie nie widzialam. W PRLu biedny
                              czlowiek byl szmata, ponizany przez kazdego zasmarkanego urzedasa,
                              lekarza, konduktora w tramwaju. Nawet w urzedach gminnych, jak chlop
                              przyjechal furmanka zalatwic jakas sprawe, to go od razu opieprzono,
                              od samych drzwi za to ze smial sie stawic do urzedu i pani
                              urzedniczce glowe zawracal. Byle sekretarz partyjny z matura 'z
                              urzedu' mial wiecej do powiedzenia niz robotnik, niz inzynier,
                              lekarz, etc. Czlowieku, gdzie sie teraz znalazl ten sentyment do
                              PRLu, jaki szacunek dla biednego byl? Ludzie sami sobie starali sie
                              pomoc i tyle. Ta troska o uposledzonych, o rowne szanse w PRLu to
                              byla propaganda, zreszta nie mialo prawa byc biedy w PRLu bo to
                              byl 'superstate'. A naprawde to dopiero w PRLu byla taka nedza, ze
                              teraz ludzie maja luksus w porownaniu. Na szczescie jeszcze zyja
                              ludzie, ktorzy nie pozwola zaklamywac historii. Nie daj sie uwiesc
                              tym mrzonkom o tym, jak to dawniej bylo super. Naprawde, ja wiem
                              rowniez jak wygladaly szkoly specjalne dla 'innej' mlodziezy w PRLu,
                              to osobny rozdzial, to byla tragedia dla tych dzieci i ich rodzin,
                              tak m/w jak teraz w Albanii, albo w Rumunii to wygladalo.
                              • michal_powolny12 Re: Krotko, bo mi samolot ucieknie... 18.04.08, 15:32
                                Władze. Nie ma ofert dla prywatnych inwestorów. Nie ma pomysłu na
                                dzielnice biedy w wielkich miastach. I dochodzi do tego prywmitywny
                                pęd. Tylko tak mogę wyjaśnić przerażenie w oczach moich w-skich
                                znajomych gdy moja kuzynka oświadczyła że kupuje mieszkanie na
                                Brzeskiej. Tłumaczono jej że robi błąd i tym podobne dyrdymały. Do
                                dzisiaj mieszka w tym samym miejscy i jest szczęśliwa. Jej córka
                                chodzi do rejonowej szkoły.
                            • mis22 Dobry artykuł ! 18.04.08, 14:15
                              e-hasacz napisał:
                              > ...jedna klasa może z całą pewność dać obraz naszej szkoły...
                              a jeden uczeń być jej żywą demonstracją!
                              Dobry artykuł! Post e-hasacza uwiarygodnia artykuł pokazując jak
                              elitaryzm może wypaczać charaktery młodzieży. Demonstruje również,
                              że elitarna szkoła nie zwiększa inteligencji, zwiększa jedynie ich
                              arogancję. Jak tak dalej pójdzie to w Polsce będziej gorzej niż w
                              Indiach z ich tradycją kast.
                              • liliac Re: Dobry artykuł ! 18.04.08, 15:10
                                Nie, artykuł nie jest dobry. Nie wiem, z którączęścią uczniów liceum autorka
                                miała okazję rozmawiać, ale ja rzeczone liceum odbierałam nieco inaczej.
                                Ukończyłam je, co prawda, 7 lat temu, natomiast od tego czasu wielokrotnie
                                odwiedzałam je zarówno towarzysko, jaki i przeprowadzając rozmaite akcje
                                edukacyjne i nie zaobserwowałam szczególnych zmian. Znakomita większość moich
                                uczęszczjących tam znajomych dojeżdżała do szkoły komunikacją miejską-
                                pociągiem, autobusem, "trajtkiem". Byli tacy, którzy przyjeżdżali samochodami,
                                ale na pewno nie stanowili większośći. Na korytarzach nie obserwowałam rewii
                                mody, jeśli już, to raczej mody alternatywnej- glany, "metale", rasta, łysi,
                                długo- lub kolorowo-włosi, przede wszystkim zaś nie zaobserwowałam jakiegoś
                                proponowanego przez autorkę sztucznego podziału na akademiki i elitę. Szkoła,
                                owszem, promowała elitarność, ale raczej intelektualną.
                                • kerk5 Zgadzam się, poza tym takie miejsca są potrzebne 21.04.08, 12:04
                                  Mój przyjaciel kończył Trójkę 6 lat temu, jego rodzina nie jest
                                  bogata, on pochodzi z Moreny, mieszkał w bloku i dojeżdżał
                                  komunikacją miejską
                                  z tego co wiem - wielu jego znajomych podobnie
                                  więc wnioski z tego wywiadu środowiskowego są raczej słabe

                                  a poza tym:
                                  ja równiez chodziłem do "dobrego liceum" z zacięziem i nie uważam
                                  żeby istnienie takich szkół było powodem do demonizowania
                                  szkoły te są po to, żeby ludzie "powyżej średniej" nie grzęzli w
                                  bagnie osób, którym nic się nie chce i nie będzie chciało
                                  zawsze były osoby, które uczą sie dobrze i te które uczą się średnio
                                  albo wręcz - nie uczą się
                                  dla tych pierwszych musi znaleźć sie miejsce pośród ludzi sobie
                                  podobnych, żeby wyciągać z kształcenia jak najwięcej według własnych
                                  potrzeb i uzdolnień
                                  a egzaminy do III liceum na pewno nie odbywają się pod kontem
                                  zamożności rodziców, tylko predyspozycji i umiejętności zdających
                                  tam młodych ludzi
                                  podsumowując wniosek jest taki: CI CO CHCĄ SIĘ UCZYĆ - UCZĄ SIĘ I
                                  OSIĄGAJĄ WIĘCEJ NIZ INNI I NIKT TEGO NIE ZMIENI - taki jest świat
                                  abstrachuje w tym momencie od skrajnego przykładu "Sorbony", która
                                  jest tu absolutnie chybionym przykładem i jest wyjątkiem w ogólnej
                                  skali
                                  a wszystkim przeciwnikom elitarnych liceów powiem - trzeba było
                                  pracować, zdawać, dostac się i ukończyć - nikt Wam nie zabraniał
                                  próbować! i na tym tle gadka o dysproporcji szans (poza skrajnymi
                                  przypadkami) to CZYSTA DEMAGOGIA
                                  • michal_powolny12 Re: Zgadzam się, poza tym takie miejsca są potrze 21.04.08, 15:05
                                    Powiedz to dzieciakom w których domach nie ma kiążek. Powiedz to
                                    dzieciakom dla których głód jest rzeczą normalną. No powiedz.
                                    Widzisz łatwo gdybać gdy ma się pełny żołądek. Poznałem świat
                                    biednych dzieciaków i wiem że wiele z nich to prawdziwe perły.
                                    System woli je jednak zmielić i wypluć niż zainwestować. Kasa
                                    prędzej znajdzie się na szkoły dla mądralińskch(czyli takich którzy
                                    mają bogaty kulturowo dom) niż dla pereł bez obycia. I to jest
                                    dramat polskiej edukacji. Zbyt łatwo mieli dzieciaki.Zbyt łatwo.
                                  • nikodem123 Re: Zgadzam się, poza tym takie miejsca są potrze 22.04.08, 00:43
                                    Wiesz, kerk5.

                                    Myślałem, że więcej na to forum nie zajrzę. Jednak gdy zobaczyłem Twój wpis,
                                    taki bardzo żarliwy, przejęty, to nie mogłem się powstrzymać.

                                    Zapytam się Ciebie wprost. Co was uczniów ze szkoły po imieniu nienazwanej w tym
                                    artykule tak ubodło, że zaczęliście tak bardzo bronić swojego dobrego imienia?

                                    "Dojazdy autobusem"?
                                    - przecież większość moich koleżanek i kolegów z pracy swoje dzieci wożą
                                    samochodami do szkoły, gdyż mieszkają "za miastem". I tak to będzie - dzieci
                                    będą wożone autem, a gdy dorosną to kupi im się samochód. Kiedyś wsiądą do
                                    autobusu miejskiego i będzie to dla nich szok. Dokładnie taki sam jaki został
                                    przedstawiony w DW - GW.

                                    W czym problem?

                                    "Armani Code"
                                    W moim liceum za komuny, kto miał rodzinę w Niemczech, ten się pryskał AXE -
                                    wszyscy mu zazdrościli i ja też. Dzisiaj AXE to... Dzisiaj u mnie stoi Żiwenszi
                                    Pi, przez pół roku była Lolita Lempicka. Skoro ja używam tego spreju to dlaczego
                                    moje dziecko ma używać Axe? Stoi Del Mare to się nim psika. Skoro staremu wolno,
                                    to dlaczego jemu ma być nie wolno? No właśnie, skoro rodzic ładnie (?) pachnie,
                                    to dlaczego jego pociesze nie wolno?

                                    A może fryzjer gej za 1000 PLN?
                                    Ty się poczułeś zbulwersowany i Twoi koledzy też - że przypisuje Wam sie, że
                                    chodzicie do fryca za 1000 PLN.

                                    Mnie Wasze oburzenie po prostu rozbawiło. Naprawdę są w Polsce fryzjerzy za 1000
                                    PLN. Na 99,99% nie strzyżą oni lepiej niż osiedlowi fryzjerzy. Ja jeszcze nie
                                    jestem na tej półce, ani nikt z moich z znajomych. Ale potrafię sobie wyobrazić,
                                    że rodzice chodzą, więc, dlaczego dziecko ma nie chodzić. To tak samo jak z
                                    psikaniem się Axe i Armanim.


                                    kerk5 napisał:
                                    > podsumowując wniosek jest taki: CI CO CHCĄ SIĘ UCZYĆ - UCZĄ SIĘ I
                                    > OSIĄGAJĄ WIĘCEJ NIZ INNI I NIKT TEGO NIE ZMIENI - taki jest świat
                                    > abstrachuje w tym momencie od skrajnego przykładu "Sorbony", która
                                    > jest tu absolutnie chybionym przykładem i jest wyjątkiem w ogólnej
                                    > skali
                                    > a wszystkim przeciwnikom elitarnych liceów powiem - trzeba było
                                    > pracować, zdawać, dostac się i ukończyć - nikt Wam nie zabraniał
                                    > próbować! i na tym tle gadka o dysproporcji szans (poza skrajnymi
                                    > przypadkami) to CZYSTA DEMAGOGIA
                              • mosiam Re: Dobry artykuł ! 18.04.08, 22:30
                                coś mi się wydaje, że to lekka przesada i zwyczajne uproszczanie sprawy.
                                Nie można do jednego worka wrzucać wszystkich uczniów jednej szkoły! Wiadomym i
                                oczywistym jest, że tak jak wszędzie (nawet w "Sorbonie"!) są ludzie bardziej i
                                mniej przyzwoici. "Elitarna" szkoła (jak to ją wszyscy nazywają, tym samym
                                osobiście udzielając się w tworzeniu tej smrodliwej chmurki wokół niej -
                                przekonania o wyższości) w zależności od charakteru i usposobienia ucznia, może
                                go wynieść pod niebiosa (moralne czy społeczne), a także zrzucić do bram
                                piekielnych. Świadomość bycia członkiem społeczności takiej szkoły -
                                prestiżowej, poważanej w świecie, na rynku pracy etc. - naprawdę może
                                uskrzydlać. Buduje poczucie własnej wartości, pomaga uwierzyć, że można coś
                                zdziałać, że jest się kimś. Prawda, że na młodzież wzrastającą w klimacie
                                ociekającym srebrem i złotem, może być jedynie pretekstem do KOLEJNEGO
                                wyróżnienia, a właściwie do posadzenia siebie na pępku świata, bo oni faktycznie
                                cokolwiek by się nie stało i tak nie będą musieli przejmować się za co kupią
                                samochód, jednak zwróćmy uwagę na odmienność charakterów! Ten artykuł
                                niewątpliwie obraża społeczność "Liceum Z". Badania przeprowadzone w jednej
                                klasie (swoją drogą bardzo specyficznej) nie mają szansy ukazania choćby połowy
                                żądanego obrazu!
                                Aczkolwiek, zaznaczam, jestem świadoma, że sama istota tego artykułu nie miała
                                odnosić się do opisania "Liceum Z". Zgadzam się z twierdzeniem, że dzieci z
                                "niższych klas społecznych" mają mniejszy dostęp do wiedzy (od braku środków
                                finansowych na dodatkowe kształcenie po różnice kulturowe, mentalne etc.). Z
                                kolei potomstwo "znanych w świecie biznesu nazwisk" ma fundusze na rozwijanie
                                czego-sie-tylko-da. Nie pomijajmy przy tym tych grup środkowych. Wykształceni
                                rodzice (po studiach lub choćby z maturą) niezależnie od zawartości swojej
                                kieszeni zostali "oświeceni" do tego by wpajać w swoje dzieci istotę edukacji i
                                naturalnym jest dla nich wymaganie postępów w nauce etc.
                                Moim skromnym zdaniem, dzielenie świata na biedaków (ciemnych, ale dobrych i
                                niestety wyklętych) i bogaczy(oświeconych, ale wrednych no i egocentryków)jest
                                dość niesprawiedliwe. Pomija sie klasę największą - tę pośrednią , ale również
                                wszystkie dobre inicjatywy bogaczy i wszystkie złe występki marginesu.
                                Zgadzam się, że "oświecona część społeczeństwa"( wcale nie tylko bogaci!) jako
                                ta "silniejsza" powinna zająć się szerzeniem światła, ale kto w dzisiejszych
                                czasach ma czas na działalność charytatywną...

                                Chyba, że wpadlibyśmy na pomysł wykorzystania tej "inwestycji w margines", taki
                                przynoszący realne, niebanalne zyski. Potem wystarczy znaleźć inwestora...
                                • lucusia3 Re: Dobry artykuł ! 18.04.08, 23:09
                                  Owszem, dzieci z zamożniejszych domów mają lepszy dostęp do lekcji,
                                  korepetycji,pomocy naukowych. Czy jednak zawsze są rzeczywiście w
                                  lepszej sytuacji? Ja obserwuję dzieci takich "bogatych" i co widać -
                                  zaniedbanie, osamotnienie i zagubienie takie samo jak u tych
                                  z "Sorbony". Tyle, że przygłuszone parciem na oślep do przodu, bez
                                  świadomości celu.I podmalowane laptopem z GG kolegów.
                                  Dzieci w obu tych szkołach bardzo często są przedmiotami w rodzinie.
                                  Tylko rodzice z wyższych klas udaja, że tak nie jest i "zarabiają na
                                  dzieci" czy wysyłaja na tysiące zajęć pozalekcyjnych czy obozów,
                                  żeby sie tych dzieci pozbyć. Ci biedniejsi niczego nie udają i mają
                                  swoje potomstwo w nieukryty sposób gdzieś.
                                  • ziutap1 Re: Dobry artykuł ! 21.04.08, 12:27
                                    Przeczytałam już trochę komentarzy i dziwi mnie Wasze
                                    skoncentrowanie na materialnej stronie całej sprawy. To nie drogie
                                    korepetycje zrobią z ucznia geniusza, a tani nauczyciel z rejonowej
                                    szkoły może wykazywać pasję i umiłowanie swojej pracy godne
                                    Korczaka. Problem w tym, że to odpowiedzialnych dorosłych ludzi
                                    wokół tych nieszczęsnych dzieci brakuje, ich wpływu na wychowanie i
                                    kształtowanie CHARAKTERU - czegoś nad czym trzeba usilnie pracować.
                                    I to powoduje, że wyrastają na znudzonych, biednych blokersów, albo
                                    puste, wyzłocone tresowane małpki z korporacji. Że nie ma w ich
                                    otoczeniu matki, która uświadomi prosty fakt, że na wkuwanie nazw i
                                    sposobów działania ekskluzywnych kremów do skórek wokół paznokci po
                                    prostu szkoda czasu, nie mówiąc o pieniądzach przenaczanych na ich
                                    zakup. Ani ojca, który używa auta, ubrań i perfum zgodnie z ich
                                    naturalnym przeznaczeniem, a nie dla żałosnego zadawania szyku.
                                    Hamlet mówił: "starczam sam sobie". Dzisiejsi dorośli muszą najpierw
                                    się przejrzeć w lustrze, żeby się dowiedzieć kim są. Nie mówiąc o
                                    świadomości tego co w życiu jest naprawdę ważne. Różnica tylko w
                                    tym, że w pierwszym przypadku to zakurzona witryna osiedlowego
                                    sklepu, w drugim kryształowe zwierciadło projektu Ph. Starcka.
                                    Dawniej (przed wojną) ludzie bogaci, szczególnie porządna
                                    arystokracja, dbali o to, żeby ich dzieci bogactwo nie szmaciło.
                                    Nietaktem było grymaszenie przy jedzeniu prostych potraw czy
                                    narzekanie na niemodne ubranie, a za pozbawione szacunku odzywki do
                                    służby można było za karę iść spać o "suchym pysku". Pieniądze
                                    dawały dostęp do nieco wyższych rejonów egzystencji, do których nie
                                    sposób było się dostać bez ogłady kulturalnej. To, obok zdobycia
                                    wiedzy, było celem kształcenia, i posiadanie tej ogłady było w
                                    oczach luidzi prostych powodem do szacunku, szczególnie, gdy w
                                    większości wypadków towarzyszyła jej uprzejma wrażliwość w
                                    traktowaniu sobie podległych. Moda na kulturę przeminęła. Wiedza ma
                                    się prosto dać przeliczać na pieniądze, a uważne i uczciwe
                                    traktowanie innych to czyste frajerstwo. Trudno się dziwić, że
                                    ludzie ciemni i tępi nie dość że się rozgościli we współczesnych
                                    elitach, to jeszcze się swoim prostactwem szczycą. I trudno się
                                    dziwić, że za elitę uważają się ludzie opisani przy okazji Liceum Z.
                                    Myślę, że powinni spróbować pojeździć do szkoły na najtańszym
                                    rowerze i wreszcie poczuć smak prawdziwego życia. Pójść z rodzicami
                                    na spacer do zwykłego parku, popatrzeć na łabędzie i pogadać o
                                    licealnych miłościach z matką, a z ojcem o najgorszych występkach
                                    zasmarkanego dzieciństwa. Życzę, żeby im się udało.
                            • sadusx Re: Krotko, bo mi samolot ucieknie... 18.04.08, 15:49
                              michal_powolny12 napisał:
                              >...Czemu Gdynia nie inwestuje w dzielnicę opisaną w
                              > wywiadzie? Czemu? Oto jest pytanie.....

                              Orunia to dzielnica Gdanska
                          • vt100 Re: Krotko, bo mi samolot ucieknie... 18.04.08, 14:28
                            Mądrze piszesz.
                          • equi.nox Re: Elity 19.04.08, 05:44
                            Zgoda. Ale tak na prawde to obrazuje to tylko (wielopokoleniowa juz)
                            mialkosc tzw. "polskich elit". Skutkiem tego pasmo niesczesc panstwa
                            polskiego poczawszy od XVIII w. po dzien dzisiejszy. Trudno
                            zaprzeczyc, ze za chory stan "ducha i ciala polskiego" zasadznicza
                            odpowiedzialnosc ponosily i ponosza glownie elity umyslowe a nie
                            doly spoleczne. To zreszta nie wyjatek, tak jest w kazdym kraju czy
                            narodzie. Na Zachodzie w dobie Odrodzenia i Reformacji zrozumiano to
                            duzo szybciej co poczatkowo spowodowalo sporo spolecznego zametu
                            (zeby wymienic tylko Reformacje, Henryk VIII, czy Rewolucje
                            Francuska) ale w ostatecznosci zaowocowalo bardziej efektywnym
                            modelem spolecznym podczas gdy Polska tkwila wciaz w feudalnym
                            letargu. To nie polscy nieuwlaszczeni chlopi czy nieliczna jeszcze
                            wtedy biedota miejska winni byli temu stanowi rzeczy. Nalezaloby
                            spojrzec w Lustro Darwina i z pokora przyznac, ze genotyp Zachodnich
                            elit byl jednak chyba wyzszej marki.
                            I jeszcze do niektorych, nie tylko absolwentow gdynskiej trojki:
                            przestancie na milosc boska z ta elitarnoscia waszej szkoly. Do
                            chwili wejscia na to forum mie mialem bladego pojecia, ze takie
                            liceum w ogole istnieje. W pewnym sensie elitarne, a na pewno
                            szerzej znane, sa takie licea (prep schools) jak Eaton w UK, Exeter
                            w New Hampshire czy Phillips Andover w Massachusetts. W Polsce, choc
                            za granica raczej nie znane, na to miano moga zaslugiwac
                            moze "Nowodworek" w Krakowie czy Reytan w Warszawie.
                            • danuta49 Nowodworek czy Reytan to już historia! 19.04.08, 08:38
                              W Krakowie elity(intelektualne!) ksztalci Witkowski(V), w Warszawie -
                              Staszic(Gottwald)!!!
                              • ziutap1 Re: Nowodworek czy Reytan to już historia! 21.04.08, 12:36
                                No coś podobnego. To gdzie indziej już nie można? Tak samo krakowska
                                elita finansowa w komplecie mieszka na Woli Justowskie, stara
                                arystokracja na Salwatorze, a robole w Hucie i Bieżanowie. Trzeba
                                się na gwałt przeprowadzać i dzieciom szkoły zmieniać, bo jak tu być
                                profesorem na Rybitwach albo lekarzem w Kocmyrzowie. Wprost dreszcz
                                zgrozy sunie po plecach.
                      • martin.slenderlink Jaki cudny..Jaki powabny..Otarła się o mój płaszcz 18.04.08, 16:44
                        Zawsze byłem "kujonem" więc powołuję się na cytat w temacie i generalnie transponuję. Prousta i Joyce'a nie muszę czytać, bo mam ich w podświadomości, choć nie wiem, czy mniej, czy bardziej od rappera z PFKa squad, czy jak tam powinienem napisać.
                        Ciekawy temat ta rewolucja. Może Sorbona się nim zainteresuje i przeniesie spór Marksa z Tocquevillem w dzisiejsze realia polskie. Swoją drogą, czy nazwa Sorbona to też jakiś "chichot" wg Was? Serio pytam, jeśli tak, to jaki? Wschodni, zachodni, chiński,a może chichot miasta Danzig? Czemu akurat Sorbona, a nie Paris V? Hę? Czepiam się?
                    • canisparvus Re: "I żadnej rewolucji nie będzie." :))))) 18.04.08, 12:10
                    • weather2 Re: "I żadnej rewolucji nie będzie." :))))) 18.04.08, 17:04
                      Rewolucji w Europie nie będzie. Elita zafundowała sobie spokój
                      społeczny, dając warstwom niższym zasiłki społeczne na tyle
                      duże,żeby wystarczyło na podstawowe potrzeby, 42 calowy telewizor,
                      300 kanałów kablówki i wypasioną komórkę. Wybierzcie się w środku
                      dnia do gorszych dzielnic Londynu,Liverpoolu, Dublina.Co zobaczycie?
                      Kobiety stojące grupami , ubrane w piżamy, mężczyzn spędzających
                      całe dnie w pubie, albo jeżdżącycch bez celu po mieście. Nawet po
                      twarzach ludzi spotkanych w centrum, albo w gorszej dzielnicy widać,
                      do jakiej grupy należą.
                  • kerk5 I żadnej rewolucji nie będzie. 21.04.08, 12:12
                    ludzie się w dużej większości bogacą (nawet jeśli marudzą że im źle
                    i brak - w większości okazuje się zazwyczaj że maja lepiej niż mięli
                    wcześniej)
                    reszta to margines
                    rewolucję robią duże grupy społeczne - w Polsce takich dużych grup
                    wykluczonych z dostepu do pożądanych dóbr - NIE MA!
                    śmiac mi się chce z tych, którzy tu "rewolucjonizują" hehe,
                    naczytali się Marksa i szaleją
                    KLASA ŚREDNIA NIE ROBI REWOLUCJI - KLASA ŚREDNIA SIĘ BOGACI!
                    A reszta może ją pocałować tam, gdzie Marks mówi dobranoc
                • lawyer_pl Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 11:43
                  mojboze napisała:

                  > Na zewnątrz będzie im znacznie lepiej niż w szkole. Mają pieniądze rodziców,
                  > zapewnione miejsce na studiach i pracę w najlepszych firmach. Zanim skończą 25
                  > lat będą mieli własną willę i coroczne wakacje w egzotycznych częściach świata.
                  > To jest ich świat. I żadnej rewolucji nie będzie. Z "zewnętrzem" będą mieli do
                  > czynienia stojąc w korkach obok Fiata, albo przyjmując ogrodnika z Sorbony do
                  > pracy.

                  Nie przesadzaj. 90 % zamknietych osiedli to po prostu zwykle blokowiska, tyle ze nowe i strzezone. Nikt zamozny nie mieszka na takim osiedlu. Jesli maja tam mieszkania to tylko po to by je wynajmowac, a sami mieszkaja w willowych dzielnicach pod Warszawa.
                  • mojboze Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 11:57
                    A gdzie ja napisałam, że oni mieszkają na strzeżonych osiedlach? "Elita", czyli
                    wąska grupa dzieciaków najbogatszych ludzi w Polsce mieszka w willach, a czas
                    studiów mają do dyspozycji apartamenty (no, nie Ci, którzy studiują na
                    Harvardzie), a jak zakładają rodzinę wracają do willi, tyle, że własnej.
                    W mieszkaniach na strzeżonych osiedlach mieszka klasa średnia, np. dzieci
                    nauczycieli, które dostały się do dobrego LO, potem skończyły dobre studia i
                    mają niezłą pracę. Pod Warszawą mieszka wyższa klasa średnia, z wyjątkiem
                    Konstancina, Izabelina, i kilku innych miasteczek, gdzie "elita" lubi mieć swoje
                    lokum. Jednak większość najbogatszych mieszka w willach w Warszawie.
              • kretynofil Starzy kumple wodke chleja i smieja sie z nas :) 18.04.08, 10:57
                > ja słyszę chichot
                > Roberspierra.

                Taaaa, pewnie siedza z Marksem, wode chleja i smieja sie z tej bandy
                Nowych Ruskich, ktorym wydaje sie, ze tym razem uda im sie ponizac
                bez konca slabszych, bo kogo jak kogo, ale ich rewolucja nigdy nie
                dosiegnie :)))

                Historia sie powtarza, bo niczego sie z niej nie uczymy...

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
              • vygotsky Re: Naprawde wspanialy artykul! 20.04.08, 01:09
                ...a ja tylko lkanie Bourdieu..
            • anvill Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 10:59
              Apropos strzeżonych osiedli - cóż w Polsce zrobiła sie jakaś dziwna
              moda na mieszanie w takich miejscach - co wiecej mieszkańcy są
              niezmiernie dumnie z tego że w swoich rodzinnych wioskach mogą się
              pochwalić prywatnym osiedlowym bodyguardem :))) - nie zauważają
              jednak że strzeżone osiedla są bardziej typowe dla Zimbabwe czy
              innej Górnej Wolty nie zaś dla kraju europejsiego jakim jest
              Polska ...
              • kretynofil Ha! I tu sie mylisz! 18.04.08, 11:17
                > (...) nie zaś dla kraju europejsiego jakim jest
                > Polska ...

                Polska krajem europejskim? Ciekawie prawisz :)

                A tak na serio, to zgadzam sie z Toba - te strzezone osiedla sa
                zabawne, bo ludzie mysla ze w ten sposob sa w stanie powstrzymac
                patologie na zewnatrz, a wystarczy poczekac kilkanascie lat, zeby
                sie przekonali jak bardzo byli w bledzie, bo rzeczona patologia
                wychoduje sie sama, po wewnetrznej stronie ogrodzenia. To samo
                dotyczy przekonania, ze w niskich "kameralnych" bloczkach jest
                czysciej i wszyscy sie znaja, sa dla siebie uprzejmi. Nic bardziej
                blednego, o czym ci biedni ludzie przekonaja sie za kilka-
                kilkanascie lat...

                Coz, pozostaje zyczyc milego zycia marzeniami, z pozdrowieniami od
                chichoczacej historii :)))

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
                • kretynofil Jezu, jak mi glupio! 18.04.08, 11:24
                  Przepraszam, powinno byc "wyhoduje", a nie "wychoduje". Chyba za
                  duzo forum czytam i na glowe mi sie rzuca :)

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                  kretynami. Milej lektury :)
                • funia81 Re: Ha! I tu sie mylisz! 18.04.08, 11:30
                  > wystarczy poczekac kilkanascie lat,

                  Nikt ze strzezonych osiedli nie bedzie czekal kilkanascie lat, zeby twoje
                  czarnowidztwo sie spelnilo. Najdalej za 7-10 lat beda mieli wlasne domy. Taka
                  jest prawda. Chcialbys za wszelka cene udowodnic, ze grodzone osiedla i
                  kameralne bloczki niczym sie nie roznia od starych, wielkich blokowisk - ale
                  zwyczajnie nie masz racji. Na strzezonych mieszkania KUPUJA (nie mowie o
                  wynajmie) inni ludzie. Po prostu.
                  --
                  f.
                  • kretynofil Hihihihi :) Na czym opierasz swoje poglady? 18.04.08, 11:46
                    > Nikt ze strzezonych osiedli nie bedzie czekal kilkanascie lat,
                    zeby twoje
                    > czarnowidztwo sie spelnilo. Najdalej za 7-10 lat beda mieli wlasne
                    domy.

                    No wlasnie - tu jest pierwsze bledne zalozenie. Jakbys nie chciala,
                    to nie jest tak, ze w strzezonych osiedlach mieszka sama elita,
                    ktora za kilka lat wyprowadzi sie na przedmiescia. W takich blokach
                    mieszka glownie biedota o zdolnosci kredytowej, a to zupelnie inni
                    ludzie, niz ci o ktorych piszesz. Oni sie nie beda przeprowadzac za
                    miasto, bo "inwestycja" w mieszkanie ograniczy znacznie ich
                    mozliwosci finansowe na nastepnych kilkanascie lat.

                    > Taka jest prawda.

                    Podobno jak ktos cos takiego pisze, to robi to dlatego, ze nie
                    bardzo wie jak moglby inaczej obronic swoje argumenty :)

                    > Chcialbys za wszelka cene udowodnic, ze grodzone osiedla i
                    > kameralne bloczki niczym sie nie roznia od starych, wielkich
                    blokowisk

                    Nie. Ja tylko pisze, ze za kilkanascie lat nie beda sie roznily.
                    Wynika to z tego, ze jak napisalem powyzej, w blokach mieszkaja
                    ludzie z klasy nizszej i nizszej-sredniej.

                    Podstawowa roznica pomiedzy starymi blokowiskami a nowymi klockami
                    jest taka, ze w tych pierwszych mieszkaja ludzie z dziecmi po okolo
                    15-19 lat i starsi, a w tych drugich tacy, ktorych dzieci maja po 0-
                    5 lat. Glownymi sprawcami aktow chuliganstwa na osiedlach sa ich
                    nastoletni mieszkancy. Prosta logika pozwala przypuszczac, ze w
                    miejsce dzieci dzisiaj piecioletnich za kilka lat pojawia sie
                    pietnastolatkowie, ktorzy zaczna demolowac windy, mazac po murach,
                    pic piwo przed blokiem itd. Nic z nimi nie bedzie mozna zrobic, bo
                    beda mieszkancami...

                    > Na strzezonych mieszkania KUPUJA inni ludzie.

                    To znaczy co? Bogatsi? Bardziejsi? Lepsiejsi? Wybacz, ale jakos tego
                    nie widze, ze bogatszy kupuje mieszkanie w klocku na Tarchominie za
                    4KPLN/m2, a biedota mieszkanie na osiedlu Za Zelazna Brama za
                    12KPLN/m2. Wybacz, ale pleciesz glupoty...

                    Milego oszukiwania sie :)

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami. Milej lektury :)
                    • ml130676 Re: Hihihihi :) Na czym opierasz swoje poglady? 18.04.08, 12:14
                      Codziennie rano odprowadzam dziecko do przedszkola, które mieści się
                      na strzeżonym osiedlu. Osiedle to jest monitorowane, ale bloki
                      otoczone niskim murkiem wyglądają zupełnie zwyczajnie, niewiele się
                      różnią od starszych bloków w innych częściach miasta, to osiedle
                      jest wyjątkowe przez to, że nie ma nowoczesnego wyglądu - inne
                      osiedla strzeżone przynajmniej starają się różnić architekturą od
                      starych klocków, a tu architekt nie miał chyba weny albo zwyciężyła
                      ekonomia. Rzut beretem i kończy się Warszawa, dosłownie na środku
                      pola postawiono parę domów i ogrodzono, ustawiono budki dla
                      ochroniarzy. Ja nie mam nic do strzeżonych osiedli poza tym, że i na
                      nich zdarzają się kradzieże, rozboje, w tym przypadku ważnym
                      czynnikiem było podobno odgrodzenie się od zwierząt, które lubią
                      odwiedzać te tereny - bezpańskich psów, kotów, lisów itd., bowiem na
                      środku pola, niedaleko lasu, w tzw. dupie ulokowano tę "osadę".
                      Wszystko jest pięknie poza tym, że nie zdarzyło mi się jeszcze
                      słyszeć, żeby ktoś powiedział "dzień dobry" albo "dziękuję"
                      ochroniarzowi, a ostatnio (po zakończonym naborze do przedszkola)
                      jakaś mieszkanka osiedla powiedziała wprost, że hołota tu nie
                      powinna uczęszczać. Hołota to m.in. ja i moje dziecko -
                      "niemieszkanki". Wiem, pisałam to we wcześniejszym wątku i się
                      powtarzam, ale nie mogę zrozumieć, czemu ogrodzenie paru domów
                      stwarza elitarność miejsca. Mi to się kojarzy z wiejską zagrodą i
                      walką o morgi. Nie po to ludzie walczyli o niepodległość, wyzwalali
                      getta, obozy, żeby się potem w czymś podobnym zamykać. Do nas, póki
                      co, Ameryka jeszcze nie dotarła - nie widzę strzelanin ani wojen
                      gangów, a udawanie, że zadupie jest Wersalem wydaje mi się żałosne.
                      Ja cenię sobie wolność od kredytów (a coraz łatwiej dostać pożyczkę
                      na mieszkanie jeśli dwie osoby pracują i przyzwoicie zarabiają),
                      które wpędzają rodzinę w kilkudziesięcioletni trans odmawiania sobie
                      przyjemności i nie spania po nocach z powodu wzrostu stóp
                      procentowych. To wywołuje frustracje, ludzie z jednej strony płacą i
                      płaczą, a z drugiej stają się strasznie roszczeniowi. Mój znajomy w
                      ramach wyładowywania agresji (ma kredyt na 30 lat) podrzuca psie
                      gówna, potem je fotografuje i leci "z mordą" do zarządcy budynków
                      czy jak mu tam, że firma sprzątająca olewa ludzi i porządek.
                      Upupienie jest absolutne - ani człowiek nie wyjedzie zagranicę, nie
                      może rzucić tego wszystkiego w cholerę, tylko spłaca, spłaca, mając
                      szansę, że kredyt przeżyje jego samego.
                      • lucusia3 Re: Hihihihi :) Na czym opierasz swoje poglady? 18.04.08, 23:21
                        To prosty mechanizm - ludzi lubią się czuć lepsi od innych. To
                        zabawne, jak w postach wyżej, ktoś wyrzucał, że "bogaci" to robia
                        wszystko tylko dla pokazania się. Myślę, że mieszkał (albo bardzo by
                        chciał) na strzeżonym osiedlu. To "pokazywanie się" dotyczy właśnie
                        tych niebogatych. Oni muszą udowodnić, że są zamożni, dobrze im się
                        powodzi.Wszyscy muszą to wiedzieć. Ci z najwyższą pozycją społeczną
                        i materialną nie muszą nic nikomu udowadniać.I tu jest różnica
                        między willą w ogródzie a zamurownym osiedlem ze strażnikami.
                • hjf1 Re: Ha! I tu sie mylisz! 18.04.08, 13:38
                  Ja mieszkam w takim niskim kameralnym bloku juz 43 lata i tak właśnie jest, jak
                  napisałeś. Są 24 lokale na 2 klatkach i 3piętrach. Jest spokój, cisza, porządek
                  i wszyscy się znają. I to jest dom w Warszawie w dzielnicy ostatnio uważanej za
                  lepszą, ale w gorszym jej miejscu. I nigdzie nie mam zamiaru się stąd
                  wyprowadzać, bo tu jest pięknie.
              • sazz Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 21:01
                Nieśmiało zauważę, że Górnej Wolty już nie ma. Teraz (bodajże od
                1985 roku) nazywa się Burkina Faso;-)
            • rrojka Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 13:24
              No właśnie : gdzie ci ludzie mają rozum? Chociaż tak zawsze było , świadczą o
              tym dzieje ludzkości. Ale teraz przecież jesteśmy ponoć bardziej humanitarni,
              tolerancyjni, światli... Szkoda tylko , że te cechy chętnie sobie przypisujemy ,
              ale ich nie reprezentujemy.
            • uzix Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 17:31
              Nie trzeba się przejmować. Ponoć każda fortuna zanika w 3 pokoleniu. Tzw. "byznesmeny" koncentrują się na zarabianiu, czasem zmuszają swoje dzieci żeby wdrażały się w obowiązki w rodzinnym interesie. Nawet jeśli drugie pokolenie przejmie interes to często już wnuki wybierają lekkie życie i szlag trafia pracę dwóch pokoleń. I dobrze, w przyrodzie nic nie ginie..
          • rasklaat Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 12:20
            kochany, jeśli naprawdę myślisz, że podziały społeczne pojawiły się w Polsce po 1989tym a przedtem nie istniały ani u nas ani w reszcie swiata to zastanawiam się gdzie ty się wychowałeś.

            Już w starożytnym (przed 1980tym) Afganistanie wiedziano że w życiu tak już jest, że jeden się rodzi w królewskim pałacu a drugi w pasterskim szałasie. Tak już jest świat urządzony i tak było since the dawn of time.

            O tym, kim będziesz mógł zostać, decyduje przede wszystkim to, co wyniosłeś z domu rodzinnego. Nie w każdym przypadku zamożność materialna decyduje. Raczej zamożnośc połączona ze świadomym staraniem ze strony rodziców. Może być dzieciak z bogatej rodziny o którego rodzice nie dbają (bo na przykład właśnie się rozwodzą) i który w efekcie nie nauczy się czytać i pisać bo ma wszystko gdzieś. Może być też dzieciak z rodziny robotniczej który chce się wyrwac z getta i czyta książki o teorii strun zamiast okradać samochody. Różnie w życiu się układa. W każdym razie jak już ma się dziecko to dobrze jest myśleć o jego a nie swoim sukcesie życiowym. Bo to jest praca która się powinna zacząć jeszcze przed pójściem dziecka do szkoły.

            • kretynofil Ale ja wcale nie twierdze ze podzialy to nowosc 18.04.08, 12:53
              Ja tylko domagam sie nazwania rzeczy po imieniu - w wyniku
              transformacji Polacy mieli sie stac wolni od "brzemienia" ZSRR,
              ktore podejmowalo za nich decyzje (przynajmniej taka byla oficjalna
              propaganda). Moim zdaniem to sie nie zmienilo - moze zmienil sie
              kat, ale nie ofiara.

              > O tym, kim będziesz mógł zostać, decyduje przede wszystkim to, co
              wyniosłeś z domu rodzinnego.

              Nic nowego, tyle to ja wiem, w artykule tez jest o tym mowa. Problem
              w tym, ze na ile ja pamietam "komune", a za niej jeszcze chodzilem
              do szkoly, to podzialy w szkole byly nieznaczne. Nie bylo niecheci
              nauczycieli do dzieci z rodzin patologicznych, czy mniej
              inteligentnych. Wszyscy bylismy traktowani mniej wiecej tak samo.

              Zwroc uwage na cos innego: dzisiaj wyglada to wyraznie inaczej - to
              jest opisane w artykule. Potrafie w to uwierzyc, widzialem podobne
              rzeczy, kiedy moja matka pracowala przez pol roku w takiej szkole.
              Sama zawartosc testow jest elementem budowania muru, zmuszania
              dzieci ludzi wykluczonych do pozostania w tym zamknietym kregu...

              Co do mitow o rownym dostepie do edukacji, o wyrownywaniu szans -
              rozumiem, ze musisz w to wierzyc, ze musisz przywolywac
              stereotyp "rags to riches", ktory rzekomo u nas jest nadal mozliwy.
              Jaki masz wybor?

              Przyznac, ze jestesmy podlym, sku*wialym, nieczulym spoleczenstwem?

              Przyznac, ze nasz dobrobyt zostal zbudowany na krzywdzie tych ludzi?

              Przyznac, ze potrzebujemy iluzji "darmowej i powszechnej" edukacji,
              zeby nie znienawidzic samych siebie?

              Przyznac sie do winy?

              Pozwolic, zeby dzieciaki z Sorbony mogly sie rozwijac normalnie,
              pomoc im odnalez wizje, zeby zachcialo im sie konkurowac z naszymi
              Genialnymi Maluszkami? Przeciez mogliby im zagrozic!

              Pozwolic wykluczonym wrocic do spoleczenstwa, rezygnujac z
              niewyczerpanej rezerwy taniej sily roboczej, ktora pozwoli nam
              utrzymac poziom zycia?

              Przeciez to za trudne... Prosciej powiedziec: "jakby chcieli to by
              im sie udalo, ale to lenie i nieroby" i niech bal trwa dalej, niech
              damy opowiadaja sobie bajki na dobranoc o biednym chlopcu, ktory
              zostal krolewiczem, niech panowie pala cygara, niech panicze jezdza
              na kucykach - im sie przeciez chcialo...

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
              kretynami. Milej lektury :)
            • michal_powolny12 Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 13:08
              PRl jaki był taki był ale dawał szanse. III RP połamała
              wszystko.Inteligenciki zapomniały iż to że żyją w wolnym kraju, że
              mogą sobie pisać co chcą, wydawać jakie chccą książeczki
              zawdzięczają ROBOTNIKOM. I tylko im. Inteligenciki zapomniały iż nie
              po to płacimy na edukację aby 2/3 pieniędzy wydawać na "elitę" a po
              to aby wyrównać pole startu. Tak aby o powodzeniu nie decydowały
              układy (inteligencikom było zawsze łatwiej) a uczciwa praca. PRACA.
              Aby o powodzeniu finansowym decydowały umiejętności i wysiłek a nie
              to że mój dziadek był profesurem. Dzięki temu mogliśmy mieć
              bezpieczne państwo. Poszliśmy inną drogą i zaczynamy płacić już tego
              cenę. Raptowny wzrost płac robotników hamuje inwestycje,zaczyna
              brakować rąk do ciężkiej fizycznej pracy. Role się odwróciły.Jeszcze
              nie tak dawno inteligenciki wmawiały że robotnik zarabia mało bo
              jest leniwy. I co nie jest wam łyso?
              • mlody-inwestor Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 13:44
                michal_powolny12 napisał:

                > PRl jaki był taki był ale dawał szanse.

                Szanse na co ? Na prace w stoczni ?
                Jakie to szanse gdzie nie mozna wyjechac z kraju, nie mozna prowadzic wlasnej dzialalnosci gospodarczej czy otworzyc glupiego kantoru ?

                PRL dawal szanse - ale biednym (intelektualnie), zas tym ambitnym te szanse odbieral.
                • michal_powolny12 Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 13:48
                  Dawał szansę na edukację, na wyrwanie się z zaklętego kręgu nie
                  mocy. Dawał szansę na własny warsztat pracy-od 56 roku założenie
                  zakładu rzemieślniczego (czytaj fabryczki) nie było wcale trudne.
                  Patrz Dr Irena Eris, Atlas. Edukacja była bardziej demokratyczna niż
                  teraz.
                  • alfalfa Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 13:52
                    Tak, prl dawał szansę i dlatego w liczbie studentów i ludzi z
                    wyższym wykształceniem lokowaliśmy się w okolicy Albanii.
                    A.
                    • mis22 PRL a III RP 18.04.08, 14:32
                      michal_powolny12 napisał:
                      > Dawał szansę na edukację, na wyrwanie się z zaklętego kręgu nie
                      > mocy. Dawał szansę na własny warsztat pracy-od 56 roku założenie
                      > zakładu rzemieślniczego (czytaj fabryczki) nie było wcale trudne.

                      To prawda, że PRL umożliwiał bezpłatną edukację i lecznictwo.
                      Skorzystałem z obu. Ale nie jest prawdą, że dawał szansę na
                      założenie fabryczki. Owszem istniały małe zakłady rzemieślnicze ale
                      nie fabryczki. Ustrój PRL dusił inicjatywę. Powodował, że wydajność
                      pracy malała, wynalazki techniczne nie miały szans na wdrożenie.
                      Zdarzały się rzadkie wyjątki, o których pisały gazety. W efekcie
                      tych wad system zbankrutował.

                      III RP daje szybki rozwój ekonomiczny ale skutkiem ubocznym jest
                      wzrostająca rozpiętość zarobków i powiedziałbym kastowość, której
                      ekstremalnymi przykładami są dwie szkoły opisane w artykule.
                      • michal_powolny12 Re: PRL a III RP 18.04.08, 15:27
                        To wytłumacz mi skąd do jasnego gwinta uchowały się takie cuda jak
                        miasto prodecentów mebli (Kalwaria Zebrzydowska), całe dzielnice
                        warszatatów i fabryczek w dużych polskich miastach? Jakim cudem 2/3
                        osób z listy najbogatszych Polaków to przedsiębiorcy od czasów PRL?
                        Skąd do diabła historia ITI? Fatamorgana jakaś czy co?
                    • babaqba Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 15:05
                      Bo przed wojną byłiśmy społeczeństwem tak zacofanym, że nie można
                      było marzyć o równaniu do najbogatszych, tylko trzeba się było zająć
                      poziomem ogólnym a ten był straszliwie niski. Wyższe wykształcenie
                      nie było celem. Celem było zwalczanie analfabetyzmu, elektryfikacja,
                      potem wodociągi i higiena. I to się w dużej mierze udało. Po
                      dwudziestu latach w katolickiej RP widzę, że gdyby nie ta "dziura w
                      historii" wymuszona przez socjalizm, to nadal mielibyśmy takie
                      społeczeństwo, z jakim musiał się szarpać Judym. Zresztą właśnie
                      wesoło i na kolanach zaprzepaszczamy dorobek powojennego półwiecza i
                      przywracamy Rzplitą szlachecko-chłopską. Kiedy wprowadzenie
                      pańszczyzny? Moim zdaniem już jest tylko się inaczej nazywa.
                    • skaflok Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 16:03
                      lepiej miec taki odsetek intelektualisow co albania niz masy pseudo-inteligentow, z papierami roznych -logii. jakość głupcze !
          • rrojka Re: Naprawde wspanialy artykul! 18.04.08, 13:20
            Jednym słowem: najlepiej czujesz się we własnym towarzystwie! :)))
        • inter77 Re: Do e-hasacza 18.04.08, 10:01
          Wypowiedż e-hasacza świadczy dobitnie o tym, że badania p.Alicja -
          przynajmniej w części dotyczącej "elitarnego liceum" - wykonała
          bardzo solidnie i rzetelnie.
          • liwilla1 Re: Do e-hasacza 18.04.08, 14:24
            dokładnie tak myślę jak Ty, inter77 :)
            e-hasacz, jesteś totalną porażką wychowawczą swoich rodziców :/ współczuję im
            ogromnie tak płytkiego dzieciaka. może życie kiedyś nauczy cię smarku, że nie
            jest tak ważne jaką szkołę czy uniwersytet się kończy. prawdziwa elita wie co
            znaczy empatia i zrozumienie innych, pracowitość, odwaga, odpowiedzialność i
            wdzięczność społeczeństwu, które dało możliwość rozwoju. Ty jesteś tylko marną
            podróbką.
        • vt100 Re: Do e-hasacza 18.04.08, 14:16
          Co e-hasaczowi się dziwsz? Młody pewnie, głupi i do tego tchórzliwy.
          A czego się boi? Ano... że może wypaść ze swojej klasy społecznej. I
          lęk ten pokrywa właśnie takim napastliwym ujadaniem. Zwróć uwagę, że
          to co napisał raczej określa jego samego niż autorkę tezy. Owszem,
          są uczniowie wybitni i widzę że e-hasacz nigdy do nich nie należał.
        • krystin3 Re: Do e-hasacza 18.04.08, 16:07
          Osobiście uważam, że "elita" jest większą patologią niż "sorbona".
          Znam takiego e-hasacza, który mimo ukończenia elitarnego liceum,
          miał poważne problemy ze zdaniem egzaminu na "zwykły uniwersytet".
          W efekcie rozpoczął studia na "elitarnej uczelni" w Londynie (w
          której studiowało AŻ DWÓCH(!!!) ANGLIKÓW , reszta to byli
          cudzoziemcy z biednych krajów). Praca w Anglii też mu nie
          odpowiadała, więc wrócił na łono rodziny, BY DALEJ SZPANOWAĆ NA
          KONTO TATUSIA.
      • blacklord1 Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 07:30
        I właśnie o tym była ta praca. O oderwaniu pewnych grup od reszty. Panów
        wypowiedź wybitnie to pokazuje. Ślepota, której nie jesteście winni, ale z
        której się nie otrząśniecie jeśli nie wyjdziecie z waszych złotych klatek.
        Nie twierdzę, że jesteście źli! Jesteście po prostu jak uczniowie "Sorbony",
        "lekko niepełnosprawni" społecznie. Mam nadzieję, że nie wyrośniecie na nadętych
        i aroganckich. Artykuł niestety, a zarazem ta wypowiedź (jeśli faktycznie należy
        do ucznia tej szkoły) budzi moje największe obawy.
        Lek? Spotkajcie się z uczniami spoza waszej szkoły. Obozy, wycieczki,
        koncerty. Przejrzyjcie!
      • anty-troll Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 08:16
        e-hasacz napisał:

        > Jeżeli artykuł jest oparty na pracy doktorskiej-to nie dziwię się czemu takie p
        > anie znajdują pracę dopiero na zmywaku w Londynie. Cóż-jaka uczelnia (UG), tac
        > y studenci/naukowcy/profesorowie...
        >
        Koleś, napisz kilka rozpraw doktorskich, prac naukowych, habilituj się, pozyskaj
        granty dla uczelni i dopiero wtedy wypowiadaj się na tematy, o których teraz nie
        masz bladego pojęcia.

        • canisparvus Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 09:54
          Obawiam się, że "Koleś" wcale nie ma ochoty mieć jakiegokolwiek
          rzetelnego pojęcia na temat UG. On już ma ostateczny pogląd
          (niekoniecznie doszedł do niego samodzielnie, ale ma) na temat
          Uniwersytetu Gdańskiego i pewnie całego polskiego szkolnictwa
          wyższego. Zapewne już się przymierza do Oxfordu albo Harvardu, co
          zresztą nie musi być dla niego łatwe - przecież jest z internatu, a
          więc z niższej podkasty elity.

          Czy to jest złe? Oczywiście, każde wynoszenie się nad innych, a
          zwłaszcza okazywanie im pogardy, jest złe. Z drugiej strony jeżeli e-
          hasacz ma możliwości kształcenia się zagranicą, niech z nich
          skorzysta. Nawet, jeśli grozi to utrwaleniem postawy bufona. Może
          zresztą nie grozi. W wieku licealnym naturalne jest głoszenie
          poglądów radykalnych i przesadzonych. Na ogół się z tego wyrasta,
          chociaż "tradycje srodowiskowe" są być może w jego wypadku silnym
          czynnikiem utrudniającym wyrośnięcie akurat z tego. Nawiasem mówiąc,
          wielu ludzi stara się przekonać samych siebie, że należą do elity
          (przynajmniej pod jakimś względem - piszę, bom smutny i sam pełen
          winy) i czerpie satysfakcję z tego tytułu. Gazeta Wyborcza odwołuje
          się do takiego właśnie przekonania swoich czytelników narzucając im
          dzięki temu poglądy, jakie wypada mieć w takiej grupie. To tak na
          marginesie.

          Życzę e-hasaczowi więcej empatii.
          • mojboze Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 10:57
            E-hasaczu!
            Zanim wypowiesz się jako elitarny uczeń elitarnego internatu elitarnej szkoły,
            przejrzyj zasady poprawnej pisowni, a także metody badań socjologicznych, skoro
            je krytykujesz.

          • rembka Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 11:41
            Najbardziej mnie cieszy, ze 'elita', kiedy pojedzie na te swoje
            studia zagraniczne, a najlepiej niech od razu, gdy ktos jest
            przekonany o swojej 'elitarnosci' to na Oxbridge (Oxford-Cambridge),
            Ivy League w USA, jak sie da tez, nawet lepiej. Wtedy oni, ci
            nasi 'eliciarze' beda postrzegani, jako ci obsmarkancy ze wschodniej
            Europy, bida, ktora sie wyrwala z Polskiej biedy. Takich sie nie
            zaprasza na weekendy do rezydencji swoich rodzicow. Coby wtedy bylo,
            gdyby sie zapytali, np: 'A jak stoja akcje firmy Twoich rodzicow?'.
            • mojboze Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 12:01
              Racja!
              Zgadzam się w 100%.

              Można o tym poczytać nawet w "Plotkarze" :))))
      • elomelo230 Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 08:32
        no brawo bananowy chłopcze, bardzo mi zaimponowałeś... chociaż po poziomie
        merytorycznym twojej wypowiedzi stwierdzam że jesteś zwykłym, mówiąc
        kolokwialnie, dupkiem. Zapewne przyszły polityk który nigdy nie przekona się,
        będąc w swoim złotym kokonie, jak się żyje zwykłym ludziom.

        pozdrawiam i życzę miłego dnia!
      • patriot1 Re:do e-hesacz 18.04.08, 08:58
        jak widać kultury nawet w tym niby elitarnym liceum nie potrafili
        szanownego pana nauczyć."to"wynosi sie z domu.i nie ma znaczenia czy
        w tym domu je się kawior czy czy chleb z masłem i pomidorem.
      • taela Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 09:24
        e-hasacz napisał:


        > Jeżeli pedagog, który umieszcza w swojej pracy
        > doktorskiej "Roberto-gejo-włocho-fryzjera" za 1000zł, to jako
        > uczeń już się obawiam "mścicieli Giertycha".

        Napisz to po polsku, bo trudno twój bełkot zrozumieć.

        > Dając się złapać na paleniu z ludźmi ze szkoły specjalnej, a nie
        > potrafiąc dostrzec swoistego humoru ELITY - widać czarno na białym
        > do której grupy społecznej jest Pani bliżej...
        > Mieszkaniec Elitarnego Internatu Szkoły Z
        > oraz przedstawiciel ELITY XYZ

        Bardzo nędzna ta elita. Taki poziom błędów językowych byłby
        właściwszy dla ucznia szkoły specjalnej.

      • inter77 Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 09:56
        Wypowiedż e-hasacza świadczy dobitnie o tym, że p. Alicja wykonała
        badania - przynajmniej w części dotyczącej "elitarnego liceum" -
        bardzo solidnie i rzetelnie.
      • panajotow Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 10:12
        hm...jakich uzywasz perfum:P?
      • twojalewareka Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 13:01
        Zamiast wylewac swoje frustracje na jakims forum, popracuj moze nad forma
        wypowiedzi...
      • spokojny_swir Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 14:47
        ą... ę

        ochh

        idź lepiej do swojego fryzjera.

        mieć rodziców, którzy są bogaci i zdołają wychować swoje dzeici na skromych,
        inteligentnych ludzi... - bezcenne

        ale chyba bardzo trudne
      • dr.verte Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 14:48
        > Jeżeli pedagog, który umieszcza w swojej pracy
        doktorskiej "Roberto-gejo-włocho
        > -fryzjera" za 1000zł, to jako uczeń już się obawiam "mścicieli
        Giertycha".


        na razie w wywiadzie w Dużym Formacie umieściła a artykuł w gazecie
        to nie to samo co praca doktorska inteligencie
      • sadusx Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 17:59
        Jestem po seansie filmu Into the wild. Bohater uczący się w jednej z dobrych szkół kończy ją i rzuca wszystko i udaję sie na Alaskę. Te sztuczne relacje ludzi elity były dla niego nie do wytrzymania.
      • marcinlet Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 21:18
        A Ciebie to chyba coś kiepsko ten Roberto ostrzygł, że tak się
        zdenerwowałeś.
      • lucusia3 Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 23:13
        e-hasacz napisał:

        > Jeżeli artykuł jest oparty na pracy doktorskiej-to nie dziwię się
        czemu takie p
        > anie znajdują pracę dopiero na zmywaku w Londynie.
        Zgadzam sie całkowicie - o jednej klasie po paru godzinach rozmów,
        to można napisać artykulik, a nie pracę naukową.
        Zresztą ogromne pokłady infantylizmu i myślę, że, jak pisał e-
        hasacz - zazdrości, widać jak na dłoni. Ja bym nie przepuściła
        takiej pracy doktorskiej.
    • nastasja_filipowna Elita nie spotka Downa 15.04.08, 15:13
      Może faktycznie zabrakło środka - przedstawione są dwa bieguny, ale i tak wnioski są, moim zdaniem, trafne (przy czym wydają mi się dość oczywiste, ale może to kwestia tego, że sama doświadczyłam i doświadczam nadal bycia kimś "pomiędzy").
      Pytanie tylko, co z tą wiedzą zrobić. Nie mam złudzeń, że szkoła ma szanse się zmienić. Brak funduszy i chęci, by wspomagać rozwój biedniejszych, zamiast skupić się na uczeniu tych zdolnych, towarzyszeniu im w pokonywaniu kolejnych szczebli kariery, bo to jest łatwiejsze, a tam trzeba by sobie zadać trud. W moim ogólniaku otwarcie mówiono, że nie jesteśmy w stanie na zajęciach przygotować się do matury z języka i odsyłano nas na dodatkowe zajęcia, korepetycje. Proste jak drut, że kogo nie stać, ma trudniej, musi sam starać się nadrobić. Tylko że przy braku wsparcia i zrozumienia ze strony własnej sfery, która nie rozumie, "po co studia" czasem trudno wytrwać w tym wysiłku.
    • pladrujaca_ryba Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 15:19
      Ten tekst jest wywiadem w ktorym pani Alicja odpowiada ona na pytania
      dziennikarki, a nie gruntownym przestawieniem wynikow jej badan. Jego tematem
      nie jest pelny przekroj polskiego szkolnictwa, ani krytyka liceum Z, przedstawia
      natomiast konkretny problem - nieadekwatnosc systemu edukacji do rozwarstwienia
      spoleczenstwa. Jezeli szkola nie odpowiada potrzebom klasy nizszej i nie daje
      uczniom mozliwosci rozwoju, a jest jedynie formalnoscia nakazana przez prawo i
      posrednio wzmacnia roznice spoleczne hermetyzujac klasy, to problem jest bardzo
      powazny i wymaga reformy.
      • kasiarze777 Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 23:19
        To jest jeden z najgłupszych artykułów, jakie kiedykolwiek przeczytałem. Sam jestem uczniem tej szkoły Z i nie uważam, żeby w mojej szkole był taki podział na klasy - elita, internat, inni. Osoby z internatu raczej nie są kujonami (no i na pewno nie ubierają się awangardowo ;D), ale są zwykłymi uczniami. Elity ja nie wyróżniam i wątpię, żeby istniała. Wbrew pozorom, szkoła Z jest szkołą bardzo wyrównującą szanse uczniów (w porównaniu do przeciętnej szkoły ogólnokształcącej).
        Olimpijczykami są osoby przeróżne (biedne, bogate), a nie tylko "elitarne", jak to określiła autorka artykułu.
        Najbardziej śmieszy mnie jednak opowiadanie o fryzjerze Robercie ;D.
        Prawdopodobnie autorka tekstu wymyśliła sobie to, albo jakiś uczeń, dla żartu, opowiedział jej taką historię. Osoba, która zajmuje się takimi problemami, nie powinna w taki sposób wypowiadać się o tym, co usłyszała od uczniów, ponieważ uczniowie to są żartownisie ;D.
        Nie podoba mi się też, że taki artykuł (a właściwie to tabloid) ukazał się w dość poważnej gazecie, jaką jest Gazeta Wyborcza. GW powinna dbać o jakość zamieszczanych artykułów, ponieważ powoli tworzy się drugi "Fakt", a przecież już jedna taka gazeta wystarczy, po co więcej?
        • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 16.04.08, 00:08
          Spoko jesteś jednym z kolejnych narcyzów, którzy uważają, ze ten wywiad był o
          nich, albo o ich szkole.
        • lucky81 Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 09:31
          Co rusz w tym wywiadzie widać, jak uczniowie liceum robili sobie jaja z autorki
          pracy naukowej, która z kolei na siłę próbowała doszukać się burżuazyjności
          "elity" :)

          "Idę dziś do mojego fryzjera Roberto. Roberto jest Włochem, gejem, wizytę trzeba
          rezerwować na pół roku w przód, bierze 1000 zł za strzyżenie, ja muszę tam iść,
          to chyba oczywiste?"

          "Poza tym chłopak z liceum Z "po prostu musi pachnieć Armani Code" - jak się
          wyraził inny badany. Jeżeli chodzi o ciuchy, najlepiej widziane są te od
          projektanta, nie ze sklepu."

          "Spotkałam koleżankę w Ross-mannie. Mam nadzieję, że mnie nie widziała! Co za
          obciach! Przecież ja kupuję kosmetyki tylko w Sephorze"

          "Czego jeszcze nie wolno elicie? Kupować w hipermarketach z tanim jedzeniem.
          Jeździć do szkoły autobusem. "Raz jechałem. Wszystko mnie potem bolało. Już
          nigdy nie pojadę" "
          • zamurowany Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 11:18
            Też to zauważyłem. "Badaczka" idzie do szkół ze wstępnie ustaloną tezą, którą
            tylko usilnie próbuje udowodnić. Uparcie ociepla nam uczniów Sorbony: siedzi z
            nimi na murku i rozmawia o życiu, pali papierosy w toalecie, znajduje
            wyjaśnienia dla ich zachowań, spędza z nimi półtora roku. Nawet ich napady
            bandyckie na turystów nazywa ciepło "fuchami", a kolokwialne żarty typu "Cześć
            Downie" śmieszą ją bardziej niż oczywista kpina z fryzjerem-gejem za 1000zł. Za
            to uczniów szkoły Z przedstawia jako zimnych drani, którzy cenią sobie własny
            czas i pozwalają jej tam spędzić "tylko" 15 godzin. Proszę Pani, to jest szkoła!
            Tam się młodzież uczy! A Pani w tym przeszkadza. 15 godzin to naprawdę dużo, i
            tak młodzież zdążyła Panią w tym czasie w jajo zrobić.

            Ja się specjalnie nie dziwię takiej postawie "badaczki" i komentarzom na forum.
            Przyjemniej jest czytać o sympatycznych wyrzutkach niż o zimnych
            profesjonalistach. Na tle wyrzutków każdy prezentuje się lepiej niż na tle
            mądrzejszych od siebie. Przyjemniej jest więc pochylić się protekcjonalnie nad
            losem odrzuconych niż wziąć się do roboty wzorem tych ze szkoły Z.

            Pozdrawiam komentatorów ze szkoły Z. Łatwo tu mieć nie będziecie, ale życzę
            powodzenia!
            • mojboze Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 12:15
              Facet, ty naprawdę jesteś ślepy! Czytać nie potraficie?

              Badaczka musi napisać w wywiadzie pogłębionym dokładnie to, co mówi respondent.
              To, że uczniowie się z niej nabijali niewątpliwie zauważyła i odpowiednio
              określiła jako kreowanie się na luzaka, co było wnioskiem z przygłupiego
              zachowania się niektórych uczniów tej szkoły. Ale też napisała, że wielu uczniów
              tej szkoły ciężko pracuje na swoje oceny.

              Badaczka wystawiła świadectwo obu szkołom i była obiektywna na tyle ile się da.
              Używając słowa "fucha" nie chciała "ocieplać napadu", ale wskazała na słownictwo
              uczniów z Sorbony.

              Wnikliwy czytelnik sam wyciągnie wnioski. Ale są tacy, którzy muszą koniecznie
              krytykować. Przecież pani Alicja powiedziała, że w trójce dostała mało godzin na
              badanie, bo program nauczania jest tam napięty w przeciwieństwie do "Sorbony",
              gdzie nikomu na nauce nie zależy.

              A tak na marginesie, stawianie tezy, a później weryfikowanie jej i potwierdzenie
              lub zaprzeczenie, to jak najbardziej poprawny proces z punktu widzenia metodologii.
              • alfalfa Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 14:03
                "Kreowali się na luzaków" bo robili jaja z badań? To jak "kreował
                się na wykształconego" bo zdał maturę.
                A.
          • matmis Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 23:30
            jak się było młodszym to też się tak żartowało...

            a jeśli chodzi o tabloidy/Fakt, to do pięt nie dorasta temu:
            www.maj.com/gallery/lyssan/reszta/fakt3.jpg
        • kwiat_gruszki Do Kasiarza! 18.04.08, 10:03
          > To jest jeden z najgłupszych artykułów, jakie kiedykolwiek przeczytałem.


          Wiesz, ja bardzo długo czekałam na taki artykuł. Wreszcie ktoś dostrzegł i
          opisał to, co ja obserwowałam przez cały okres mojej edukacji.

          > Olimpijczykami są osoby przeróżne (biedne, bogate), a nie tylko "elitarne", jak
          > to określiła autorka artykułu.

          Może olimpijczycy z Twojej szkoły pochodzą z rożnych środowisk, ale są to
          środowiska inteligenckie. Wątpię, by znajdowały sie wśród nich dzieciaki z
          rodzin, podobnych do tych, jakie opisane są w części poświęconej Sorbonie. Jest
          pewna różnica między biednym synem nauczycielki czy lekarki a biednym synem
          pijaczki z bramy. Poza portfelem istnieje tez coś takiego jak kapitał kulturowy
          i o tym jest ten artykuł.
          Wiem coś o tym, bo sama jestem córką takiej pijaczki i trafiłam do szkoły dla
          Elity. Moi koledzy byli "różni", jak to określasz, biedni, bogaci, hehehe, ale
          pochodzili ze środowisk, które inwestowały w ich edukację (nie mam tu na myśli
          tylko inwestycji finansowych, pieniądze odgrywają tu drugorzędną rolę). Moja
          matka, gdy zdawałam maturę, nie wiedziała nawet do której klasy chodzę.
          Oczywiście, że męczyły mnie rozmowy moich koleżanek w stylu: przecież nie pójdę
          biegać w niemarkowych butach, ale dużo trudniejszy był dla mnie fakt, iż czułam
          sie jak istota z innej planety, bo mój bagaż doświadczeń był kompletnie inny.
          Dzieciaki z mojej klasy nie zdawały sobie nawet sprawy, ze można żyć inaczej,
          podobnie jak moja rodzina. Jakby dwa kompletnie inne wymiary rzeczywistości.
          Dlaczego w kontekście wyrównywania szans chrzani się tylko o sytuacji
          materialnej uczniów, jakby to w finansach tkwił główny problem, a nie w
          mentalności? Gdy ja pokonywałam bariery, największym problemem były dla mnie nie
          pieniądze, ale dom (szkoły jej się zachciało), moje wątpliwości (po co sie
          miedzy nich pcham?), ale przede wszystkim moich ukochanych nauczycieli z Elity,
          dla których byłam trędowata.

          > Nie podoba mi się też, że taki artykuł (a właściwie to tabloid) ukazał się w do
          > ść poważnej gazecie, jaką jest Gazeta Wyborcza. GW powinna dbać o jakość zamies
          > zczanych artykułów, ponieważ powoli tworzy się drugi "Fakt", a przecież już jed
          > na taka gazeta wystarczy, po co więcej?

          Mnie tez sie nie podoba, ze na forum tak poważnej gazety wypowiadają sie
          gó..arze Twojego pokroju i jeszcze w tak nabzdyczonym tonie.
          • mis22 Do kwiat_gruszki - jaki kapitał kulturowy? 18.04.08, 15:19
            kwiat_gruszki napisała:
            > Jest pewna różnica między biednym synem nauczycielki czy lekarki a
            > biednym synem pijaczki z bramy. Poza portfelem istnieje tez coś
            > takiego jak kapitał kulturowy i o tym jest ten artykuł.
            > Wiem coś o tym, bo sama jestem córką takiej pijaczki i trafiłam do
            > szkoły dla Elity.

            Człowieku! Uważam, że brakuje logiki w Twojej wypowiedzi. Z jednej
            strony piszesz o różnicy między biednym synem nauczycielki i biednym
            synem pijaczki z bramy, wprowadzasz pojęcie "kapitału kulturowego".
            Z drugiej piszesz, że jesteś córką takiej pijaczki i trafiłaś do
            szkoły dla Elity. Więc dajesz przykład, że można było wykształcić
            się w Polsce mimo braku tego "kapitału kulturowego".

            Ja urodziłem się w biednej rodzinie wiejskiej gdzie w domu była
            tylko jedna książka - do nabożeństwa. Przez 3 zimowe miesiące nie
            chodziłem do 1-szej klasy, bo nie miałem butów. Nie miałem ojca, a
            moja matka mówiła mi, że mogę robić co chcę. Ale zrobiłem doktorat.
            Teraz jestem na emeryturze mając zaoszczędzony ponad milion dolarów.
            Nareszcie mogę studiować fliozofię i psychologię oraz dyskutować na
            forum Gazety (mając nadzieję, że jakiś rodak mi nie nawymyśla, bo
            pochodzę ze wsi).

            Reasumując - prawdą jest, że człowiek wychowuje się w swojej
            rodzinie i jako dziecko kształci swój charakter i nabywa system
            wartości moralnych. Ale nie jest prawdą, że urodziwszy się w biednej
            rodzinie jesteśmy skazani na życie w slumsach. Bil Clinton też miał
            ojca pijaka i pochodził z biednej rodziny, a został prezydentem.
            • kwiat_gruszki Re: Do kwiat_gruszki - jaki kapitał kulturowy? 18.04.08, 16:45
              mis22 napisał:
              > Człowieku! Uważam, że brakuje logiki w Twojej wypowiedzi. Z jednej
              > strony piszesz o różnicy między biednym synem nauczycielki i biednym
              > synem pijaczki z bramy, wprowadzasz pojęcie "kapitału kulturowego".> Z drugiej
              piszesz, że jesteś córką takiej pijaczki i trafiłaś do
              > szkoły dla Elity. Więc dajesz przykład, że można było wykształcić
              > się w Polsce mimo braku tego "kapitału kulturowego".

              No widzisz, nie bardzo. Owszem trafiłam do takiej szkoły, ale gó*no z tego
              wyszło. Moi koledzy mieli korepetycje, szkoły językowe, wakacje, kursy
              przygotowawcze,spokojny kąt do nauki itp. Ja nawet wszystkich podręczników nie
              miałam. W olimpiadach udziału nie brałam, bo ani spokoju, ani książek, ani kasy
              na bilet do Warszawy. Po 2 latach ta szkoła mnie "wypluła". Moi koledzy
              pokończyli elitarne kierunki i sie poustawiali, ja jestem daleeeeko za nimi. I
              to że dostałam się do tej szkoły tylko pokazało mi gdzie według jaśniepaństwa
              jest moje miejsce. Poza tym ilu jest takich jak ja? Nie znam żadnego.

              > Ja urodziłem się w biednej rodzinie wiejskiej gdzie w domu była
              > tylko jedna książka - do nabożeństwa. Przez 3 zimowe miesiące nie
              > chodziłem do 1-szej klasy, bo nie miałem butów. Nie miałem ojca, a
              > moja matka mówiła mi, że mogę robić co chcę. Ale zrobiłem doktorat.
              > Teraz jestem na emeryturze

              Jeśli jesteś na emeryturze, to znaczy, że historia, która opowiadasz miała
              miejsce już jakiś czas temu. Może w Twoich czasach nie było takiego
              rozwarstwienia jak kiedyś.

              > Reasumując - prawdą jest, że człowiek wychowuje się w swojej
              > rodzinie i jako dziecko kształci swój charakter i nabywa system
              > wartości moralnych.

              Też tak myślę! I m in.to nazywam "kapitałem kulturowym". Jak również to:
              >moja matka mówiła mi, że mogę robić co chcę.

              Matki Downów raczej tak nie mówią.


            • zk3a Elita??? Co to znaczy??? 18.04.08, 17:19
              To jedna z niewielu wypowiedzi na tym forum, która dobrze obrazuje, co to znaczy
              czegoś chcieć i to osiągnąć (dotyczy wypowiedzi mis22).

              Problemem jednak nadal jest mentalność naszego społeczeństwa, które choć
              utożsamia się z elitą (lub przynajmniej takie aspiracje wykazuje mówiąc o
              konieczności ciężkiej pracy wkładanej w swoją edukację) to wciąż nie potrafi
              dostrzec pewnych mechanizmów. Mechanizmów, o których z tak ślicznie i
              merytorycznie uzasadnioną elokwencją się wypowiada jednocześnie na różne
              socjologiczne i psychologiczne ich źródła się powołując. Niestety te same
              umysły, które to swoje wykształcenie z tak wielkim trudem (lub i nie) zdobyły,
              ciężko zapracowały na swoje wille, okratowane osiedla i świecące samochody nie
              widzą jednej podstawowej rzeczy. Mianowicie tego, że to właśnie ta ich własna
              elitarność nie pozwala im w pełni dostrzec prawdy i związanych z nią problemów
              jaka w tym artykule, a co za tym idzie w pracy badawczej pewnej pani doktor
              zostały poruszone.

              Nie zamierzam się tu odnosić do treści artykułu bo już wyczerpująco
              wypowiedzieli się o nim sami zainteresowani. Zainteresowani czyli między innymi
              Ci, którzy poczuli się urażeni tym, że ktoś przedstawił ich w sfabrykowanym na
              potrzeby mediów świetle. Krótko - jeżeli ktoś na zadane pytanie odpowiada w
              określony sposób to powinien sie liczyć z konsekwencjami jakie za taką
              wypowiedzią stoją. Obruszanie się potem i mówienie, że tylko się żartowało albo
              wręcz kpiło z tendencyjności i niskiego poziomu pytań świadczy jedynie o równie
              niskiej świadomości zagadnienia, którego dotyczyły pytania. Może po prostu
              wyszło szydło z worka i nikt potem już tego pudrem z Sephory nie miał zamiaru
              maskować.

              Co do obiektywności i rzetelności odnośnych badań to zgadzam się, że na
              podstawie jedynie tego artykułu można mieć wiele zastrzeżeń. Nie zmienia to
              jednak faktu, że problem istnieje, i że jest to problem nas wszystkich, a nie
              tylko Downów z Sorbony. Myślę, że ze zrozumieniem tego czego istotnie problem
              dotyczy ma duże trudności właśnie nasza elita, która jedyne, co widzi, to to że
              na tym zdjęciu trochę nieładnie wyszła. Pokraczna ta nasza elita.

              Mam nadzieję, że ci wszyscy zdolni i ambitni w przyszłości będą w stanie wykazać
              się kreatywnym zrozumieniem w czym jest problem. Chyba, że wolą być elitą.
            • jakrzy ...buaahahahah 18.04.08, 20:36
              ...ja kiedys slyszalem o przypadku, ze pies w USA zazdwonil po
              pogotowie jak jego pan mial wylew, a z drugiej strony gdzie indziej
              jakas baba w pogotowiu zignorowala telfon o pomoc i ktos tam umarl,
              co nie oznacza ze pies bylby lepszym kandydatem do pracy jako
              dyzurny pogotowia, wiec swoje pseudopsychologiczne wywody na temat
              tego, ze srodowisko i dom rodzinny nie ma wplywu na rozwoj dziecka
              schowaj sobie do swojej ksiazeczki oszczednosciowej kolo tego
              miliona dolcow (fakt ze sie tym chwalisz publicznie swiadczy, ze
              masz jakies kompleksy, co by tlumaczylo twoje dziecinstwo)
        • panajotow Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 10:43
          KAsiarzu, artykul przedstawia punkt widzenia autorki, ktora jako
          osoba z "zewnatrz" moze miec bardziej obiektywne spojrzenie niz Ty
          jako czlonek badanej grupy. Oczywiscie prasa ma swoje prawa i w
          artykule przedstawiono najbardziej skrajne przyklady opisywanego
          zjawiska. Skad wiesz, ze fryzjer Roberto nie istnieje? Prowadzisz
          rejestr fryzjerow swoich kolegow i kolezanek? Poza tym co zlego w
          przyzaniu istnienia szkoly do ktorej chodza dzieci tzw. elity? To
          fakt, a nie jakas wydmuszka na ktora trzeba sie oburzac. W kazdym
          miescie sa takie licea. Postawy snobistyczne to nic niespotykanego w
          szkolach - taki to wiek, ze ludzie lubia szpanowac, spojrzec na
          kogos kto ma gorsze buty z politowaniem, nie badz taki
          swietoszkowaty:P
        • mis22 Podział uczniów na elita, internat, inni 18.04.08, 14:50
          kasiarze777 napisał:
          > Sam jestem uczniem tej szkoły Z i nie uważam, żeby w mojej szkole
          > był taki podział na klasy - elita, internat, inni.

          To, że jesteś uczniem nie oznacza, że wiesz wszystko o swojej szkole
          i jej uczniach. Ja byłem uczniem szkoły średniej w mieście
          powiatowym 45 lat temu. Osobiście też nie zauważałem podziałów, bo
          miałem kolegów z różnych grup społecznych. Ale moi nauczyciele
          widzieli takie podziały, szczególnie wśród uczennic. Były trzy
          izolujące się grupy - miasto, internat i wieś.

          Natomiast masz rację pisząc o wyrównywaniu szans. Twój kolega e-
          hasacz nie potrafił napisać gramatycznie krótkiej wypowiedzi.
          Zademonstrował jak wiele jeszcze pracy potrzebuje nad swoim
          wykształceniem i charakterem. Czyli widać duże zróżnicowanie
          intelektualne wśród uczniów.
        • vt100 Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 14:53
          Wiesz, coś bym o tych "olimpijczykach" mógł napisać. Są, owszem,
          osobniki tak zakręcone że aż czaha dymi. Ale większość - nawet
          finalistów - to po prostu sprawne kujony. Podszedł test i udało się
          trafić w totolotka. Etapy bez kontrolowanej samodzielności robił
          nauczyciel z korepetytorem. A wreszcie same zadania z Olimpiady
          zdarzają się z błędami, co a zwłaszcza uwielbiam.

          Zresztą tak jak na Olimpiadzie - doping, rywalizacja nie fair,
          jakieś dziwne układy, stonniczy sędziowie. A że Kusociński wygrał?
          Cuda się zdarzają i dlatego warto żyć.
      • jaom Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 23:23
        Tak, tylko że ja chodze do przesławnego XYZ i jakoś jeżdżę codziennie autobusem,
        tramwajem i SKM. Wyjątek? Nie sądzę. Jadę zwykle razem z 5 kolegami. I z miłą
        chęcią sprzedam moje mieszkanie w promocyjnej cenie 10 tys. / mkw (ponoć warte
        jest 12 tys...). Czekam tylko na datę spotkania, papiery już na biurku leżą gotowe.
        • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 16.04.08, 00:11
          A jakie wykształcenie zdobywasz, Złotko? Takie samo jak ci z Sorbony/
          • e-hasacz Re: Elita nie spotka Downa 16.04.08, 00:58
            nikodem...
            Z całym szacunkiem, ale nie złotkuj i nie kwiatkuj.Po prostu Ci się to nie udaje...

            Nie masz co bronić artykułu, nie masz co wmawiać NAM głupoty i chamstwa. To nie
            MY przychodzimy do czyjejś szkoły i nie my prosimy o kilkanaście godzin
            lekcyjnych z uczniami w celach badawczych, aby chwile później ukazał się taki
            artykuł...


            (PS-Też nam przykro, że narcyz nie dostał się do TRÓJKI:P)
            • kola Re: Elita nie spotka Downa 16.04.08, 14:00
              widać, że w trójce poziom na pysk spada, skoro bananowcy już wywiadu z
              doktorantką od samej pracy doktorskiej nie potrafią odróżnić - i to ma być ta
              elita? kaberet chyba, po jakości dowcipu sądząc..
            • fanmarty Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 09:43
              przyjacielu drogi,Twoje wypowiedzi wręcz ociekają wywyższaniem sie i
              lekceważeniem innego niż twoje zdanie.przyjmij do wiadomości,że nie
              jesteś najważniejszy na świecie, nie masz monopolu na racje i w
              życiu czasem spotyka nas coś, co nam sie nie podoba.myślę, że działa
              tu zasada "prawda boli". jesteś niestety zwykłym dupkiem i tyle...
              dzięki pozycji starych masz wiele,ale to nie znaczy że TY na to
              zaslugujesz...
            • panajotow Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 11:04
              Hasacz...co to znaczy, ze Nikodemowi nie udaje sie zlotkowac?

              Czy slowo krytyki wzgledem Twojej szkoly zawsze bedzie zrodlem
              kontrkrytyki z Twojej strony, ktorej podstawa bedzie zarzut,
              ze "krytykujesz, bo nie dostales sie do III-ki"? To smieszne.
              Dostrzegasz to?
          • jaom Re: Elita nie spotka Downa 19.04.08, 13:51
            nikodem123 napisał:

            > A jakie wykształcenie zdobywasz, Złotko? Takie samo jak ci z
            Sorbony/

            Pewnie, że inne. Niemniej zapraszam "sorbończyka" do nas. Zalóżmy,
            że jest u mnie w klasie. Ceteis paribus, olewamy jak będzie się czuł
            w nowym środowisku etc. Bedzie chodził do skzoły na lekcje? Ma
            przecież te same możliwości... Wyrwany z innego świata? Nie ma
            motywacji? Pewne zaległości? Motywować mogę go codziennie, parę
            godzin tygodniowo z nim spędzić po lekcjach i pomagać mu nadrobić
            (zakładamy, że braki nie są na tyle duże, że będę w stanie tego
            kogoś podciągnąć na tyle by wiedział co się dzieje na lekcjach i coś
            z nich wynosił [i nie mówię tu o np. śróbkach od krzeseł, czy
            kawałkach kredy]). Kto wierzy, ze ta osoba zgodzi się na moje
            korepetycje i że będzie chodziła na lekcje? Brak ambicji,
            spowodowany rodziną? Słaba wymówka, bo są koszmarnie drogie licea
            prywatne dla burżujskich rodzin, a oceny zdobywa się tam za
            okazjonalne pokazanie sie w szkole. Niby dobra rodzina, a też brak
            ambicji... Przecież to rozumowanie do niczego nie doprowadzi...

            Niemniej ciekawy jest motyw z odwiedzaniem Roberto. Wisi w szkole
            nawet plakat z Wujkiem Samem podpisany "a Ty kiedy masz wizytę u
            Roberto?". I chyba powinienem zacząć wąchać kolegów, bo od żadngo
            drogimi perfumerami nie czuć. W sumie to wstyd, bo właśnie wróciłem
            z Biedronki. A najgorsze, że pojechałem tam autobusem... A do
            fryzjera chodzę za rogiem, płacę 15 zł i przynajmniej jest szybko.
            Powinienem zasięgnąc rady jakiegoś słynnego psychologa, bo popadam w
            depresję...
            • ziutap1 Re: Elita nie spotka Downa 21.04.08, 13:05
              Tylko "Śrubka" to przez "u" zwykłe się pisze. Ale do matury pewnie
              zdążysz zapamiętać, szczególnie, że teraz za ortografię chyba nie
              można oblać.
      • gdabski Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 17:02
        > przedstawia natomiast konkretny problem - nieadekwatnosc systemu edukacji do
        rozwarstwienia
        > spoleczenstwa.

        No właśnie nie. Ani jedna, ani druga szkoła, ani też obie naraz, nie są w żaden
        sposób reprezentatywne dla systemu edukacji w Polsce.

        /Gdabski
    • honques Elita nie spotka Downa 15.04.08, 15:29
      Zaliczam się do grupy absolwentów szkoły Z. Nie przeczę, że cel
      artykułu jak najbardziej szczytny-wyrównujmy szanse! szkoda tylko,
      że Autorka badań niezbyt przyłożyła się do "odrobienia lekcji".
      Skupiła się przede wszystkim na postawie uczniów, a to chyba nie oni
      odpowiadają za owo "równanie"-to należy raczej do władz szkoły i ich
      przełożonych. Szkoda, że nie zaznaczono, że sporo osób dostaje
      stypendia, które z pewnością w jakiś sposób szanse wyrównują.
      Przykłady "uczniowskich zachowań" w szkole Z są zresztą dość
      absurdalne i w większości mogą świadczyć, że Autorka nie wyczuwa
      tzw. ironii-a szkoda.
      Sam dobór "obiektów badawczych" jest też sporym przerysowaniem-
      mieszkańcy internatu zostali tu podsumowani jako kujony bez pasji,
      a "tych pomiędzy" w ogóle nie scharakteryzowano-choć to oni właśnie
      są w większości. Za to barwne życie "elity" opisano szczegółowo:)
      A czy Elita nie spotka Downa? Warto byłoby, żeby Autorka zapytała
      uczniów, co robią w wolnym czasie-poza "chodzeniem do Roberto"...
      moja rada-więcej rzetelności.
      • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 16:56
        Matko co z tej "Trójki" się przez te 25 lat zrobiło!

        Kolejna osoba osobiście urażona do żywego, tak mocno, że nawet nie zrozumiała,
        po co autorka badań w ogóle zaszła do tej renomowanej szkoły.

        Korepetycji z czytania ze zrozumieniem udzielać jednak nie będę - nie chcę
        niszczyć mitu tej bardzo dobrej szkoły odpowiedzią na wpis jej pojedynczego ucznia.

        Pozwolę sobie jednak komentarz, który być może zastanowi innych forumowiczów.

        Otóż "Elita" nigdy nie spotka "Downa". Elitą jesteśmy my wszyscy ze swoimi
        studiami, dyplomami, językami, planami na przyszłość, pasją rozwijania kariery
        zawodowej. I to my kształtujemy to państwo.

        W swoim poczuciu własnej wartości, dumy z tego co zdobyliśmy, nierzadko dużym
        wysiłkiem, nie widzimy, że obok nas żyją "Downy". "Downy" - tak siebie nazywają
        uczniowie Sorbony. My takich ludzi jak "Downy" nazywamy po prostu: leniami,
        kryminalistami, degeneratami itp. Tak jakby oni sami wybrali to co z nimi się
        stanie.
        A tak przecież nie jest!!! I pokazanie tego, to jest najbardziej przejmująca
        konkluzja tego wywiadu.


        honques napisała:

        > Zaliczam się do grupy absolwentów szkoły Z. Nie przeczę, że cel
        > artykułu jak najbardziej szczytny-wyrównujmy szanse! szkoda tylko,
        > że Autorka badań niezbyt przyłożyła się do "odrobienia lekcji".
        > Skupiła się przede wszystkim na postawie uczniów, a to chyba nie oni
        > odpowiadają za owo "równanie"-to należy raczej do władz szkoły i ich
        > przełożonych. Szkoda, że nie zaznaczono, że sporo osób dostaje
        > stypendia, które z pewnością w jakiś sposób szanse wyrównują.
        > Przykłady "uczniowskich zachowań" w szkole Z są zresztą dość
        > absurdalne i w większości mogą świadczyć, że Autorka nie wyczuwa
        > tzw. ironii-a szkoda.
        > Sam dobór "obiektów badawczych" jest też sporym przerysowaniem-
        > mieszkańcy internatu zostali tu podsumowani jako kujony bez pasji,
        > a "tych pomiędzy" w ogóle nie scharakteryzowano-choć to oni właśnie
        > są w większości. Za to barwne życie "elity" opisano szczegółowo:)
        > A czy Elita nie spotka Downa? Warto byłoby, żeby Autorka zapytała
        > uczniów, co robią w wolnym czasie-poza "chodzeniem do Roberto"...
        > moja rada-więcej rzetelności.
        • honques Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 19:10
          żeby poczuć się "osobiście urażoną" musiałabym z ową "elitą" się
          utożsamiać, a tak nie jest.
          nadal uważam, że obraz przedstawiony w artykule jest mocno
          przerysowany, a mogę to ocenić właśnie dlatego, że sama tę szkołę
          kończyłam.
          Autorka skupiła się na "elicie" nie wspominając o tych, którym
          szkoła rzeczywiście pomaga w wyrównywaniu szans.
          A czy faktycznie każdy z nas jest tą "elitą"? co prawda nie
          kończyłam szkoły 25 lat temu, ale miałam niejedną okazję poznać-
          niefortunne to określenie-"downów". Nie żyję w jakiejś klatce elity
          i ich los nie jest mi obojętny.
          Nie neguję wniosków płynących z badań i artykułu-wyrównywanie szans
          na wszystkich poziomach jest niezbędne. Uważam jednak, że nie
          powinniśmy generalizować-nawet tej "lansującej się" elity.


          nikodem123 napisał:

          > Matko co z tej "Trójki" się przez te 25 lat zrobiło!
          >
          > Kolejna osoba osobiście urażona do żywego, tak mocno, że nawet nie
          zrozumiała,
          > po co autorka badań w ogóle zaszła do tej renomowanej szkoły.
          >
          > Korepetycji z czytania ze zrozumieniem udzielać jednak nie będę -
          nie chcę
          > niszczyć mitu tej bardzo dobrej szkoły odpowiedzią na wpis jej
          pojedynczego ucz
          > nia.
          >
          > Pozwolę sobie jednak komentarz, który być może zastanowi innych
          forumowiczów.
          >
          > Otóż "Elita" nigdy nie spotka "Downa". Elitą jesteśmy my wszyscy
          ze swoimi
          > studiami, dyplomami, językami, planami na przyszłość, pasją
          rozwijania kariery
          > zawodowej. I to my kształtujemy to państwo.
          >
          > W swoim poczuciu własnej wartości, dumy z tego co zdobyliśmy,
          nierzadko dużym
          > wysiłkiem, nie widzimy, że obok nas żyją "Downy". "Downy" - tak
          siebie nazywają
          > uczniowie Sorbony. My takich ludzi jak "Downy" nazywamy po prostu:
          leniami,
          > kryminalistami, degeneratami itp. Tak jakby oni sami wybrali to co
          z nimi się
          > stanie.
          > A tak przecież nie jest!!! I pokazanie tego, to jest najbardziej
          przejmująca
          > konkluzja tego wywiadu.
          • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 21:24
            Nie chcem, ale muszem - jak powiedział...

            I muszę Ci odpowiedzieć, być może udowadniając tezę, że teraz Trójka tylko naucza.

            Więc krok po kroku abyś absolwentko Najbardziej Prestiżowego Liceum w
            Trójmieście zrozumiała.

            > nadal uważam, że obraz przedstawiony w artykule jest mocno
            > przerysowany, a mogę to ocenić właśnie dlatego, że sama tę szkołę
            > kończyłam.

            W którym miejscu jest przerysowany? Chodzą do Trójki dzieci kasjerek z
            supermarketów? No nie chodzą. A dlaczego nie chodzą? I właśnie o tym dlaczego do
            "Trojki" dzieci tych kobiet nie chodzą jest ten wywiad. I właśnie o tym jest ten
            wywiad, jak to się dzieje, że do takich ludzi jak do Ciebie nigdy nie dotrą
            problemy ludzi z "Sorbony". Ty swoimi wypowiedziami tutaj dopisujesz tylko
            suplement do tego wywiadu.

            > Autorka skupiła się na "elicie" nie wspominając o tych, którym
            > szkoła rzeczywiście pomaga w wyrównywaniu szans.

            Trójka pomaga w wyrównywaniu szans?! Ale komu? Temu, kto zdał egzamin wstępny.
            Jak może zdać do Trójki egzamin wstępny ktoś, kogo codziennym życiem jest bieda
            - mieszkaniec Oruni Dolnej? Znów potwierdzasz zasadność tytułu wywiadu: "Elita
            nie spotka Downa".

            > A czy faktycznie każdy z nas jest tą "elitą"? co prawda nie
            > kończyłam szkoły 25 lat temu, ale miałam niejedną okazję poznać-
            > niefortunne to określenie-"downów". Nie żyję w jakiejś klatce elity
            > i ich los nie jest mi obojętny.

            Dziwna z Ciebie osoba. Już wcześniej poznałaś określenie "Down" w tym
            kontekście, w jakim jest ono użyte w tym artykule? I nadal wygadujesz takie
            głupstwa, że Trójka daje szanse "Downom"?

            Ja określenie "Down" jakim obdarzają się siebie sami uczniowie Sorbony poznałem
            po raz pierwszy. Wcześniej dla mnie Down to był człowiek z trisomią 21,
            ewentualnie obraźliwie określenie człowieka upośledzonego umysłowo.

            Piszesz "ich los mi nie jest obojętny" - to znaczy tych "Downów" z Oruni Górnej
            - zdegradowanych społecznie przez złe urodzenie, zakwalifikowanych przez nas
            jako społeczeństwo jako społecznych przygłupów nie jest Ci obojętny. Co więc dla
            nich zrobiłaś? Zostałaś streetworkerką?
            A może tylko Ci się cokolwiek pomieszało: lekcja biologii w Liceum numer 3 o
            trisomii chromosomu 21 z wywiadem w Dużym Formacie?

            "Uważam jednak, że nie
            > powinniśmy generalizować-nawet tej "lansującej się" elity."

            O czym Ty mówisz?! Wywiad mówił tylko o tym, że ludzie wysoko wykształceni i
            wysoko postawieni rodzą dzieci, które będą dobrze kształcone - zdobędą dobre
            wykształcenie. A "Downy" rodzą "Downy" - i potencjał inteligencji nie ma na to
            wpływu.

            I taka jest niestety prawda!






            • honques Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 22:29
              oszczędzę sobie wycieczek osobistych w Twoim stylu i odpowiem tylko.

              > W którym miejscu jest przerysowany? Chodzą do Trójki dzieci
              kasjerek z
              > supermarketów? No nie chodzą. A dlaczego nie chodzą? I właśnie o
              tym dlaczego d
              > o
              > "Trojki" dzieci tych kobiet nie chodzą jest ten wywiad

              Tak się składa, że nie wszyscy w 3 są dziećmi biznesmenów, sama
              jestem z małej miejscowości, a moi rodzice nie mają wyższego
              wykształcenia.

              Trójka pomaga w wyrównywaniu szans?! Ale komu? Temu, kto zdał
              egzamin wstępny.
              > Jak może zdać do Trójki egzamin wstępny ktoś, kogo codziennym
              życiem jest bieda
              > - mieszkaniec Oruni Dolnej?

              No mnie pomogła, znam też przypadki moich znajomych, którzy
              otrzymywali pomoc od szkoły.
              A co do egzaminów wstępnych do "trójki"-przypominam, że egzamin
              gimnazjalny już kilka lat temu zniósł egzaminy wstępne i to
              nie "wola trójki" a liczba punktów z egzaminu decydują o przyjęciu.
              tak więc czy do trójki, czy do jakiegokolwiek innego liceum
              obowiązuje jakiś próg punktowy, który trzeba osiągnąć.
              Masz rację, pomaga temu, kto się już dostał, bo pomoc na
              wcześniejszych etapach edukacji zależy nie od liceum, a od
              podstawówki i gimnazjum. I to na tych etapach powinno się zadbać
              szczególnie o wyrównywanie szans.


              >I nadal wygadujesz takie
              > głupstwa, że Trójka daje szanse "Downom"?

              ten fragment odnosił się akurat nie do trójki ale do mnie osobiście-
              chodziło mi o to, że nie utożsamiam się z tym, co Ty rozumiesz pod
              pojęciem "elity"...


              Piszesz "ich los mi nie jest obojętny" - to znaczy tych "Downów" z
              Oruni Górnej
              > - zdegradowanych społecznie przez złe urodzenie, zakwalifikowanych
              przez nas
              > jako społeczeństwo jako społecznych przygłupów nie jest Ci
              obojętny. Co więc dl
              > a
              > nich zrobiłaś? Zostałaś streetworkerką?

              Istnieje coś takiego jak wolontariat. Nie pracowałam na Orunii, ale
              z młodzieżą z podobnymi problemami. Mogę Cię zapewnić, że więcej
              osób z 3 się tym zajmuje-nie w ramach CASów. Może to nie jest wiele
              z Twojego punktu widzenia, ale na pewno świadczy o tym, że nie każdy
              jest tą zapatrzoną w siebie "elitą".

              pozdrawiam
              • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 23:07
                Jeśli obraziłem kiedykolwiek to serdecznie przepraszam.

                Przepraszam, jeśli Cię znów urażę, ale dużo wiesz, ale mało rozumiesz.

                Piszesz mi o stypendiach fundowanych przez "3". Ale co to ma do rzeczy?

                Przecież nie "3" w tym wywiadzie jest oskarżana! "3" jest tylko przykładem, jak
                elity rodzą elity. Ja jestem elitą zrodzonym z elity. I dlatego tak bardzo
                poruszył mnie wywiad na temat ludi z Oruni Dolnej - wśród nich kończyłem
                podstawówkę.



                • honques Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 23:23
                  zapewniam Cię, że rozumiem, a to, co napisałam o stypendiach, było
                  odpowiedzią na Twoje pytanie.

                  Sam nakręcasz dyskusję o trójce, więc odpowiadam.
                  • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 23:42
                    Niemożliwe dwóch dyskutantów doszło do porozumienia!

                    Żebyś wiedziała jak się cieszę. Dwóch moich przyjaciół od serca są właśnie z "3".


                    honques napisała:

                    > zapewniam Cię, że rozumiem, a to, co napisałam o stypendiach, było
                    > odpowiedzią na Twoje pytanie.
                    >
                    > Sam nakręcasz dyskusję o trójce, więc odpowiadam.
                    • honques Re: Elita nie spotka Downa 16.04.08, 13:15
                      z Twoich komentarzy do wypowiedzi innych forumowiczów wnioskuję, że
                      jednak nie doszliśmy. W innych komentarzach kwestionujesz to, co ja
                      starałam Ci się wyjaśnić i co w tym wątku wydawałeś się zaakceptować.

                      Dalsza dyskusja chyba nie ma sensu.
                      • mojboze Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 11:29
                        Mam wrażenie, że uczniowie i absolwenci 3 to jednak ludzie ograniczeni. Nie
                        rozumieją metodologii badań socjologicznych, nie umieją czytać ze zrozumieniem
                        ani artykułu ani postów Nikodema 123, który bardzo "łopatologicznie" i dosadnie
                        starał się przekazać, o co chodzi pani Alicji.

                        Jeszcze raz: wasza szkoła z jej programem stypendialnym i CASemi nie stanowi
                        obiektu badań autorki. I nikogo specjalnie nie interesuje, jaki dokładnie jest
                        podział na grupy nieformalne w tej szkole. Trójka jest tu modelem szkoły, do
                        której chodzą uczniowie ze świata A. "Sorbona" jest modelem szkoły, do której
                        chodzą uczniowie ze świata B. Zbiór A jest niejednorodny (czyli w A są osoby
                        zdolne i biedne, zdolne i średnio biedne, zdolne i bogate, bogate itp.), zbiór
                        B jest jednorodny (dzieci underclass). Te zbiory są w zasadzie rozłączne, choć
                        zdarzają się wyjątki, kiedy zdolne dziecko underclass własnymi siłami wchodzi do
                        świata A (patrz przykład parę postów wyżej). Pierre Bourdieu, z tego co pamiętam
                        twórca pojęcia kapitału kulturowego, nazywał ich "cudami".
                • alfalfa Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 14:25
                  Facet, pisze Ci dziewczyna, że wg niej szanse ta szkoła wyrównuje,
                  podaje, że np. na jej przykładzie a Ty ją w jednym zdaniu
                  przepraszasz i odpowiadasz, że "dużo wie ale mało rozumie"??
                  A.
            • eti.gda Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 10:00
              nikodem123 napisał:


              ...O czym Ty mówisz?! Wywiad mówił tylko o tym, że ludzie wysoko
              wykształceni i
              > wysoko postawieni rodzą dzieci, które będą dobrze kształcone -
              zdobędą dobre
              > wykształcenie. A "Downy" rodzą "Downy" - i potencjał inteligencji
              nie ma na to
              > wpływu.
              >
              > I taka jest niestety prawda!
              >

              Ilustracją tego jest znane powiedzenie: "Czemuś biedny? Boś głupi! A
              czemuś głupi? Boś biedny!"
          • aja74 Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 10:07
            Tak na marginesie, odpowiadaj pod cytatem.
        • kenji01 ty, nikoś, w co ty pijesz? 15.04.08, 22:25
          pozdro ze szkoły "Z" tak btw :)

          img187.imageshack.us/img187/2254/unclesamlargehc1.jpg
          ps. wiecie gdzie moge obczaic jakies zajawkowe perfumy armaniego?
          • nikodem123 Re: ty, nikoś, w co ty pijesz? 15.04.08, 23:12
            Można:
            Pić z czegoś
            Pić do kogoś
            Pić coś

            Nie istnieje wyrażenie: pić w coś

            Kolejny oburzony absolwent "3"_
            kenji01 napisał:

            > pozdro ze szkoły "Z" tak btw :)
            >
            > img187.imageshack.us/img187/2254/unclesamlargehc1.jpg
            > ps. wiecie gdzie moge obczaic jakies zajawkowe perfumy armaniego?
            • kenji01 Re: ty, nikoś, w co ty pijesz? 15.04.08, 23:25
              o zesz kurna, szacun ziomus, ladnie temat ogarniasz, trza ci to oddac. zmasakrowales mnie calkowicie, w tym momencie nie istnieje, ale mam nadzieje ze lot do hong-kongu na weekend mi jakos pomoze. moze podrzucic Ci jakas kurtałke versache czy cuś, co? :P



              • nikodem123 Re: ty, nikoś, w co ty pijesz? 15.04.08, 23:45
                Fajnie gadasz, ale staromodnie. Teraz już tak się nie gada.
                • kenji01 Re: ty, nikoś, w co ty pijesz? 15.04.08, 23:54
                  hmm, masz racje, teraz jak tak patrze na to co pisalem to rzeczywiscie cos mi nie śmiga...takie jakby...niemodne...

                  ty a wez badz prosze kolega, podrzuc mi pare fajnych tekstów zebym wiedzial jak sie teraz mowi co?
                  • nikodem123 Re: ty, nikoś, w co ty pijesz? 16.04.08, 00:02
                    A jak powiesz o kimś, że ma fajne ciuchy i w ogóle, taki wiesz..
                    Kiedyś to się mówiło: jezi
                    • smlxl Re: ty, nikoś, w co ty pijesz? 18.04.08, 21:52
                      teraz sie mówi frutti.... chyba
            • kwiat_gruszki Re: ty, nikoś, w co ty pijesz? 18.04.08, 10:37
              Nikodem, wielki szacunek dla Ciebie, że wchodzisz w dyskusje z tymi dzieciakami.
              Mnie by sie nie chciało.
              • liwilla1 Re: nikodem 18.04.08, 14:54
                podziwiam upór w kopaniu się z koniem. powyższa i poniższa dyskusja tylko
                potwierdza tezę stawianą przez artykuł - że pewne postawy są wynoszone z domu i
                powielane z pokolenia na pokolenie. przeważnie nieświadomie, czasami bywa, że
                pół-świadomie. dlatego nie dziw się, że niektórzy reagują taką wrogością - muszą
                spojrzeć na rzeczywistość z perspektywy nieco bardziej obszernej niż ta, do
                której przywykli. a że te postawy, które reprezentują, nie należą do
                najszlachetniejszych nawet w ich własnym, nieco pokrętnym mniemaniu, to i budzi
                się w nich frustracja :)
                a tak na marginesie, dzięki za kilka niezłych postów i ciętych ripost. poprawiły
                mi humor w ten deszczowy dzień.
    • mikewodzowski Elita nie spotka Downa 15.04.08, 15:50
      Ja w sprawie osób które zarzucają autorce nierzetelność.
      Jak napisała "pladrujaca_ryba" jest to wywiad z autorką, może więc trochę
      wstrzemięźliwości w ocenach. Proponuję aby redakcja zamieściła informacje o
      publikacji Pani Alicji Sadownik,
      np. gdzie można ją znaleźć, ponieważ chętnie bym przeczytał. Myślę że krytycy
      tego artykułu także powinni tam zajrzeć, może wtedy dyskusja będzie
      merytoryczna, bez obrażania osób, uczelni itp..


    • skakanka11 Elita nie spotka Downa 15.04.08, 17:56
      Wywiad bardzo trafnie ilustruje problem.
    • mark.parker Jak to było onegdaj... 15.04.08, 18:16
      Maturę zdałem w 1975 r. i od razu prysnąłem do USA. Tak więc moje lata licealne
      przypadają na I połowę lat 70. Kończyłem jedno z elitarnych liceów poznańskich.
      Czy były u nas "elity" (finansowe, partyjne, intelektualne)? Tak, ale o tych
      dwóch pierwszych kategoriach się nie mówiło. Mój kolega jeździł do sdzkoły
      wartbutgiem, ja - motorowerem. Kiedy jego ojciec potrzebował samochodu, chłopak
      siadał za mną na bagażniku i tak sobie "człapaliśmy" Komarem. Najgorsza była
      jazda autobusem (zimą), bo toto i tak nie wyrzucało mnie blisko szkoły, tylko
      trzeba jeszcze było drałować kawał drogi. Kiedy wreszcie było mnie stać na
      taksówkę, dojeżdżałem taksówką, co służyło Dyrowi do drwin, którymi się nie
      przejmowałem. Była jednak śmietanka intelektualna, która patrzyła na pozostałych
      z wyższością. Trafiłem do niej niezasłużenie - nigdy nie byłem zbyt dobrym
      uczniem, pamięć zawsze miałem do kitu, więc i z tą wiedzą było nie najlepiej;
      poza tym byłem leniwy. Co nas jednak łączyło - ogólny poziom inteligencji,
      posługiwanie się poprawną polszczyzną, oczytanie, jakieś tam otrzaskanie w
      świecie - części z nas zachodnim, części wschodnim (gdzie Leningrad był bardziej
      ceniony od Moskwy), ale przede wszystkim nietuzinkowe myślenie, umiejętność
      syntezy, zaskakujące zwischenrufy, słowem to, co charakteryzuje warstwę
      inteligencką, a więc giętkość umysłu i języka., co w zalewie komunistycznej
      nowomowy i uniformizmu myślenia sprawiało, że odstawaliśmy od ogromnej reszty, a
      przy tym byliśmy lubieni, bo nie wpadaliśmy w rolę "prymusów", ulubieńców
      nauczycieli. Jeśli wywyższaliśmy się, to na zasadzie robienia sobie jaj, a nie
      serio. Nie da się ukryć, że potrafiliśmy rozumem ogarnąć znacznie więcej niż
      chłopcy (byliśmy klasą męską), którzy mieli prostszych rodziców, choćby się
      nawet lepiej od nas uczyli. Myśmy łapali w lot, oni trochę wolniej, bo
      bazowaliśmy na własnych, bogatszych doświadczeniach. Tu zgadzam się z
      rozmówczynią gazeta.pl, że zasób doświadczeń jest nie do przeskoczenia i że
      program nauki powinien je odzwiwerciedlać i rozszerzać. Podobnie powinno być z
      profilowanymi egzaminami końcowymi - jeśli kogoś interesuje, dajmy na to,
      architektura, to nie powinien być zmuszany do egzaminu z literatury, aczkolwiek
      i w tym przypadku można umiejętnie pokierować programem i np. zachęcić młodego
      człowieka do sięgania po książki bogate w odniesienia architektoniczne i do tego
      ograniczyć egzamin końcowy ze znajomości literatury - nawet w liceach
      "ogólno"kształcących. To trochę więcej pracy dla nauczycieli, ale jakże
      pożytecznej! Wiem, że od moich czasów wiele się zmieniło i są klasy profilowane
      - warto iść dalej tym tropem, a wtedy nawet najgorszy "tuman" może się okazać
      geniuszem w swojej dziedzinie! Chłopak z blokowisk może mieć większe pojęcie o
      socjologii niż ktoś, kto mieszka w pięknej willi w pewnej izolacji od
      społeczeństwa. Podejrzewam, że dziś bardziej niż wtedy liczy się szpan w postaci
      ciuchów, komórki i samochodu i że trudno to przezwyciężyć, ale wydaje mi się, że
      nie jest to niemożliwe.
      • nikodem123 Re: Jak to było onegdaj... 15.04.08, 21:28
        Bardzo wzruszyła mnie Twoja historia, ale ma się ona nijak do treści
        komentowanego wywiadu.

        Jeśli go nie czytałeś, To Ci powiem. Był on o tym, że polska szkoła nie daje
        szansy uczniom z rodzin z marginesu społecznego.
        • imie_jaszczomp Re: Jak to było onegdaj... 15.04.08, 21:49
          >Był on o tym,że polska szkoła nie daje szansy uczniom z marginesu
          społecznego<
          Nie tylko o tym.Przez wywiad przebijala pogarda dla "elity" i nie
          bylo ani slowa o tym, ze uczniowie tej szkoly ciezko pracuja, ale
          maja rowniez pasje i chec dzialania.Nie bylo ani slowa o tym, ze
          wiekszosc uczniow jest ze zwyklych rodzin, powiem wiecej-pani
          psycholog przeprowadzila sztuczny podzial na lepsza elite i gorszy
          internat-biednych kujonow.A gdzie cala reszta?Gdzie ludzie z
          blokowisk z roznych dzielnic Gdyni? Gdzie ludzie dojezdzajacy spod
          Zukowa, Leborka,Wejherowa?Bardzo latwo jest postawic teze, ze jednym
          wszystko samo wchodzi w garsc (liceum Z), a innym -tylko wiatr w
          oczy.Powiem szczerze, ze od psychologa oczekiwalabym czegos wiecej,
          a nie tylko pobieznych wnioskow.
          • nikodem123 Re: Jak to było onegdaj... 15.04.08, 22:07
            imie_jaszczomp napisała:

            Każdy czyta to, co chce.

            Autorka wyraźnie powiedziała, że wyniki badań na Sorbonie zainspirowały ją do
            tego, żeby sprawdzić, jak to jest w elitarnym liceum.

            Bo jej chodziło o to, żeby zbadać czy dziedziczy się biedę! Matołki!

            A że przy okazji wyszło, że młodzież z renomowanego liceum jest bogata z domu,
            więc kupuje drogie kosmetyki..... To ściągnęła na siebie oburzenie uczniów i ich
            rodziców inteligentnych inaczej z tego Liceum.




            > Nie tylko o tym.Przez wywiad przebijala pogarda dla "elity" i nie
            > bylo ani slowa o tym, ze uczniowie tej szkoly ciezko pracuja, ale
            > maja rowniez pasje i chec dzialania.Nie bylo ani slowa o tym, ze
            > wiekszosc uczniow jest ze zwyklych rodzin, powiem wiecej-pani
            > psycholog przeprowadzila sztuczny podzial na lepsza elite i gorszy
            > internat-biednych kujonow.A gdzie cala reszta?Gdzie ludzie z
            > blokowisk z roznych dzielnic Gdyni? Gdzie ludzie dojezdzajacy spod
            > Zukowa, Leborka,Wejherowa?Bardzo latwo jest postawic teze, ze jednym
            > wszystko samo wchodzi w garsc (liceum Z), a innym -tylko wiatr w
            > oczy.Powiem szczerze, ze od psychologa oczekiwalabym czegos wiecej,
            > a nie tylko pobieznych wnioskow.
            • imie_jaszczomp Re: Jak to było onegdaj... 15.04.08, 22:09
              > ich rodziców inteligentnych inaczej z tego Liceum.<
              Mily jestes.
              • nikodem123 Re: Jak to było onegdaj... 15.04.08, 22:28
                imie_jaszczomp napisała:
                Walę prawdę prosto w oczy.

                Aspiracja aby dzieci uczęszczały do dobrego liceum.
                Dzieci uczęszczające do dobrego liceum.

                A "razem do kupy' nie potrafią zrozumieć o czym jest wywiad w gazecie, którego
                można czytać wielokrotnie

                > > ich rodziców inteligentnych inaczej z tego Liceum.<
                > Mily jestes.
                >
                >
                • alfalfa Re: Jak to było onegdaj... 18.04.08, 14:34
                  Założyłeś, że zrozumiałeś artykół - błąd.
                  A.
          • michal_powolny12 Re: Jak to było onegdaj... 18.04.08, 02:00
            Nie widziałem żadnej pogady dla elity. Tylko przerażenie jak
            prymitywne metody statystyczne, debilne testy łamią życie
            dzieciakom. Jak można powiedzieć iż nic się nie dzieje w sytuacji
            gdy odpowiedź na pytanie kim był Newton decyduje o losach DZIECKA.
            Uczniowie "Sorbony" są o niebo lepsi od matołków z tak zwanego
            dobrego liceum (czytaj fermy cyborgów). Ja choć sam urodziłem się w
            wstyd się przyznać profesorskiej rodzinie w pierwszej klasie liceum
            rzuciłem jedno z najlepszych łódzkich LO na rzecz ....lokalnej
            Liceum ala Sorbona. I nie żałuję. Tam dopiero mnie uczono,
            wychowywano a nie chodowano. To co że nie mieliśmy w swoim gronie
            olipijczyków ale mieliśmy autorów tekstów kabaretowych. To była
            fantastyczna klasa. Fantastyczna. A egzamin na dobre (dzienne)
            studia w prawie (UŁ) zdałem dobrze. Nikt z nas nie korzystał z
            koepetycji a maturę zdaliśmy nieźle. Prawda że to dziwne?
            • vt100 Re: Jak to było onegdaj... 18.04.08, 15:17
              Cóż, byłem kiedyś bardzo krótko uczniem "elitarnego" liceum. Po paru
              miesiącach widząc jak niski jest poziom tej szkoły (dużo zadęcia i
              poza tym nic kompletnie) zmieniłem szkołę. "Elitarna" straciła
              miejsce w rankingach... po prostu rankingi ustala się na podstawie
              osiągnięć uczniów a uczniem byłem ja.
            • liliac Re: Jak to było onegdaj... 18.04.08, 16:01
              Nie ogólną tezę o dziedziczeniu biedy, etc. atakują oburzeni, ale ten, moim
              jednak zdaniem (rozumiem, że prawdopodobnie celowo)przeraźliwie przejaskrawiony
              obraz liceum Z i niezrozumiałą pogardę części rozmówców skierowaną do tego
              liceum. Nota bene, Michale, w tym "elitarnym" liceum poza olimpijczykami byli
              również twórcy kabaretów, muzycy, klub turystyczny (nie, nie chodzi o
              turystyczne wypady na Seszele)i inne. Nie chodzi o tezę artykułu, ale o pewną
              jego przedstawioną chyba jednak niecałkiem rzetelnie część.
            • dr.verte Re: Jak to było onegdaj... 18.04.08, 16:29
              michal_powolny12 napisał:

              > A egzamin na dobre (dzienne)
              > studia w prawie (UŁ) zdałem dobrze.


              "studia w prawie" , nie żebym się czepiał ale skąd taka gwara?

              tak jak handlarze giełdowi mówią o samochodach że są np. "w dizlu"
              albo "w automacie"
              • orajt Re: Jak to było onegdaj... 18.04.08, 21:19
                chyba chodziło o wPrawdzie...to literówka :) trochę zrozumienia
              • michal_powolny12 Re: Jak to było onegdaj... 18.04.08, 22:01
                Literówka. Powinienem napisać egzamin na prawo.
            • drpawelek "Chodowla w prawie" 18.04.08, 17:38
              Niezle. Dziwne, ze te mature zdales, kolego. Sorbona jak Eaton...
        • vt100 Re: Jak to było onegdaj... 18.04.08, 15:04
          Niezupełnie masz rację. Polska szkoła daje szansę tylko marginalnie
          nikłej grupie dzieci. Pozostali przyszli obywatele drugiej kategorii
          są nazywani rozmaicie - także "marginesem".

          Ale to taka sama sztuczka, którą znali już bolszewicy. Było ich
          mniej więc nazwali się bolszewikami.
    • manon_lescaut Elita nie spotka Downa 15.04.08, 18:24
      Mam nieodparte wrażenie, że uczniowie określani przez autorkę mianem Elity
      zwyczajnie z niej zakpili, doskonale zdając sobie sprawę, co też jest obiektem
      jej badań. Niedocenianie inteligencji rozmówcy jest głównym grzechem psychologów
      i socjologów próbujących wybadac tzw. młodzież, a następnie dojśc do
      rewolucyjnych wniosków, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Zaręczam, że
      uczniowie świetnie się bawili kosztem łatwowiernej pani Sadownik.
      • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 21:41
        Ciekawe, że bardziej Ciebie zajmuje sposób opisania uczniów z "Elity" niż
        uczniów z "Sorbony".

        Co chciałbyś mi odpowiedzieć... Że to przecież wiadomo, że tamci nie mają
        planów, wolą skroić Niemca na Dolnej Oruni, nie chcą się uczyć, z wyboru wolą
        być kryminalistami.

        A co chciałbyś mi powiedzieć o sobie i ewentualnie o swoich dzieciach? Że
        przejazd po raz pierwszy w wieku lat 16 środkiem komunikacji miejskiej nie może
        być psychotraumą?

        Czyżby znów dowód na to, że "Elita nigdy nie spotka Downa"?



        manon_lescaut napisała:

        > Mam nieodparte wrażenie, że uczniowie określani przez autorkę mianem Elity
        > zwyczajnie z niej zakpili, doskonale zdając sobie sprawę, co też jest obiektem
        > jej badań. Niedocenianie inteligencji rozmówcy jest głównym grzechem psychologó
        > w
        > i socjologów próbujących wybadac tzw. młodzież, a następnie dojśc do
        > rewolucyjnych wniosków, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Zaręczam, że
        > uczniowie świetnie się bawili kosztem łatwowiernej pani Sadownik.
        • 1jerry Re: Elita nie spotka Downa 19.04.08, 17:24
          nikodem123
          no niechże ta elita nie spotka w końcu tego Downa. O co ci chodzi?
      • mojboze Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 11:48
        manon_lescaut napisała:

        > Mam nieodparte wrażenie, że uczniowie określani przez autorkę mianem Elity
        > zwyczajnie z niej zakpili, doskonale zdając sobie sprawę, co też jest obiektem
        > jej badań. Niedocenianie inteligencji rozmówcy jest głównym grzechem psychologó
        > w
        > i socjologów próbujących wybadac tzw. młodzież, a następnie dojśc do
        > rewolucyjnych wniosków, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Zaręczam, że
        > uczniowie świetnie się bawili kosztem łatwowiernej pani Sadownik.

        W wywiadzie pogłębionym, a była to chyba jedna z metod badawczych pani
        Sadownika, socjolog wpisuje dokładnie to, co powiedział badany. Inaczej wywiad
        byłby przekłamany. To, że uczniowie tak zareagowali na pytania też daje pewien
        ich obraz - że kreują się na "luzaków", o czym zresztą pani S. też napisała.
        Myślę, że pani Sadownik również bawiła sie świetnie obserwując pozy nastolatków.
        • matmis Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 23:50
          > W wywiadzie pogłębionym, a była to chyba jedna z metod badawczych pani
          > Sadownika, socjolog wpisuje dokładnie to, co powiedział badany.

          super, ale to jest artykul w Gazecie a nie surowe wyniki badań.
    • adam_143 Elita nie spotka Downa 15.04.08, 19:26
      A więc wolny wybór, wbrew twierdzeniom Miltona Friedmana, nie istnieje. Albo mają go członkowie elity, bo przecież nie ci z Sorbony, synowie i córki rodziców z wykształceniem zawodowym, którzy prawdopodobnie nie mają nawet kilku książek w domu.

      Dlaczego tak musi być? Może neoliberalna koncepcja jest błędna w podstawowym założeniu?

      Ciekawe co to za liceum, bo chyba nie publiczne.
      • imie_jaszczomp Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 20:44
        >Ciekawe co to za liceum, bo chyba nie publiczne.<
        Gdynska trojka, jesli chcesz wiedziec.Moj syn- obecnie uczen tej
        szkoly- ryczal ze smiechu czytajac ten artykul i jest zdania, ze
        ludzie sobie zakpili z pani psycholog.Nie jest to trudne, jesli
        zakladamy, ze pani psycholog spedziala na rozmowach z uczniami tyle,
        ile spedzila.Do tej szkoly chodza normalni ludzie- tak jak do innych
        szkol.Trzeba sie raczej zastanowic, co powoduje, ze mlodziez, ktora
        chce sie uczyc i cos robic jest postrzegana jako dziwaczna elita.
        • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 21:52
          Sorry, jesteś kolejnym narcyzem na tym forum.

          Ten wywiad nie był o Twoim Dzieciaku, ani o tej Najwspanialszej Szkole do której
          Twoje Przenajzdolniejsze i Przenajpracowitsze Dziecko uczęszcza. Ale o
          dzieciakach, które się urodziły w rodzinach z marginesu i jako margines
          społeczny umrą, bo polska szkoła nie daje im szans.

          A tak na zupełnym marginesie. Być może chodzą do tej szkoły normalni ludzie, ale
          po dwóch postach powyżej i Twoim mam obawy, że jest inaczej.

          imie_jaszczomp napisała:

          > >Ciekawe co to za liceum, bo chyba nie publiczne.<
          > Gdynska trojka, jesli chcesz wiedziec.Moj syn- obecnie uczen tej
          > szkoly- ryczal ze smiechu czytajac ten artykul i jest zdania, ze
          > ludzie sobie zakpili z pani psycholog.Nie jest to trudne, jesli
          > zakladamy, ze pani psycholog spedziala na rozmowach z uczniami tyle,
          > ile spedzila.Do tej szkoly chodza normalni ludzie- tak jak do innych
          > szkol.Trzeba sie raczej zastanowic, co powoduje, ze mlodziez, ktora
          > chce sie uczyc i cos robic jest postrzegana jako dziwaczna elita.
          >
          >
          • imie_jaszczomp Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 22:06
            >Twoje Przenajzdolniejsze i Przenajpracowitsze Dziecko <
            ciekawe, co powoduje Twoja zlosliwosc? Mnie wlasnie o to chodzi, ze
            moj syn jest zwyczajny-jak wielu jego kolegow i kolezanek i takie
            przedstawianie ich krzywdzi.Ja tez nie zaliczam sie do elity-
            mieszkam w blokowisku i jezdze poldkiem.
            • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 22:24
              Ale mnie chodzi zupełnie o coś innego.

              Ten wywiad jest o tym jak polski system szkolnictwa marginalizuje dzieci z
              rodzin z marginesu.

              Wszyscy na tym forum oburzają się, jak źle zostały przedstawione ich dzieci
              uczęszczające do Trojki!

              Ale przecież nie o dzieciach z Trójki był ten wywiad!

              A tak swoją drogą, co takiego negatywnego powiedziano o tych dzieciach z Trójki,
              że się tak oburzasz.?
              Ja sam będąc w Stanach kupiłem trzy flaszki perfum, bo były tańsze - to znaczy
              kosztowały tyle, ile zarabia kasjerka w supermarkecie w Polsce. I moje dzieci
              też stwierdzą, jak podrosną, że polewać się będą też taką "wodą kwiatową".

              Przez długi czas jeździłem do pracy tramwajem. Teraz nie jeżdżę. I moje dzieci
              też jeździć nie będą - i co w tym złego. I dlaczego uważasz, że wywiad nadal
              Twoje dziecko jakoś oczernia/ośmiesza - sam nie wiem.

              imie_jaszczomp napisała:

              > >Twoje Przenajzdolniejsze i Przenajpracowitsze Dziecko <
              > ciekawe, co powoduje Twoja zlosliwosc? Mnie wlasnie o to chodzi, ze
              > moj syn jest zwyczajny-jak wielu jego kolegow i kolezanek i takie
              > przedstawianie ich krzywdzi.Ja tez nie zaliczam sie do elity-
              > mieszkam w blokowisku i jezdze poldkiem.
              • jokaer Re: Nikodemie 18.04.08, 07:42
                odpowiadam tu, w tym miejscu bo juz nie mam siły czytać dalej,

                porażające jest, jak niewielki procent czytelników jest w stanie zrozumieć czytany tekst;

                musisz sobie odpuścić i przestać sie denerwować,
                niestety mozliwości percepcyjne przeciwników tego tekstu
                są po prostu ograniczone, nie są w stanie dojrzeć problemu -
                czyli - jakie są możliwości w obecnych realiach naszego systemu kształcenia wyjścia z obszarów biedy i nędzy ?
                - promilowe , czyli żadne
              • lucky81 Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 09:55
                Nikodem, Tobie to trzeba jak dziecku tłumaczyć.

                Wszyscy wiedzą o tym, że tezą wywiadu i pracy naukowej było pokazać, jak to źle
                jest w "Sorbonie", a liceum jest tam pokazane tylko jako kontrast. Możesz już
                przestać to tłumaczyć, wystarczy...

                Mimo to, wielu ludzi tu wypowiada się (słusznie) o tym, jak przedstawione jest
                liceum, nie dlatego że to jest główny temat pracy tej pani, tylko dlatego, że:

                - od razu widać, że autorka pracy na siłę próbowała udowodnić z góry założony
                obrazek ("elita" w liceum, oderwana od reszty świata)

                - liceum przedstawione jest w sposób absurdalny do bólu

                - wielu czytelnikom bliżej do tego liceum niż do "Sorbony", więc i lepiej
                potrafią się do tej części wywiadu odnieść, i ten absurdalny obrazek uderza w
                nich od razu

                - bzdurność tej części wywiadu rzutuje na jakość reszty "analizy"; biorąc pod
                uwagę analizę "elitarnego liceum", można z góry założyć, że analiza "Sorbony"
                również jest nienajwyższych lotów

                To, że liceum przedstawione jest w sposób tak absurdalny, niemający żadnego
                związku z rzeczywistością, podważa sens całej tej pracy i tego reportażu /
                wywiadu. Po prostu ta praca nie ma żadnej wartości poznawczej.

                To jest nie praca naukowa o rzeczywistej sytuacji i problemach, lecz osobista
                opinia autorki, ustalona jeszcze przed podjęciem "badań".

                To, że szkolnictwo w Polsce (w tym "Sorbona") działa do luftu i ma olbrzymie
                problemy, to wiedzą wszyscy. Ten wywiad natomiast nic nie wnosi, ale tylko snuje
                jakieś głupoty na ten temat.

                Jedyna wartość jaka z tej pracy wynika to taka, że można się czegoś dowiedzieć,
                co siedzi w głowie autorki - takie studium psychologiczne.
                • mmaupa Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 12:27
                  Brawo Lucky - zgadzam sie w 100%.

                  Za moich czasow w Elytarnym Liceum Z (a jakze, jestem absolwentka) jezdzilo sie
                  do szkoly skm-ka w tzw zulowni, pilo sie tanie wino z menelami w parku, nosilo
                  sie powyciagane swetry i glany...
                  No i oczywiscie zdarzaly sie takie kwiatki jak niejaka Magda S., ktora dostala
                  samochod na osiemnastke i jezdzila nim demonstracyjnie 500m z parkingu na
                  "fajkenplac". Drugiego dnia wyrznela w kiosk z lodami i skonczyly sie czasy
                  samochodowe, a cala szkola miala wielka satysfakcje. Pani Alicja mogla sie
                  podczepic pod taka Magde i potwierdzic wszystkie swoje hipotezy. Mogla tez pasc
                  ofiara dowcipasow - jakby mnie jakas babka pytala o moj zmechacony sweter, to
                  tez bym powiedziala, ze to Gucci mechacony recznie, bo teraz to najwiekszy hit.

            • norymberga3 nikodemowi chyba NIE DA się nic wyjaśnić - 16.04.08, 12:49
              z powodu nieprzyjmowania czegokolwiek do wiadomości.
              Swoją drogą, jeśli ta pani z pełną naiwnością cytuje wypowiedzi
              uczniów i nie dostrzega ich ironii i chęci "wkręcenia" jej, to jaki
              z niej psycholog?
          • littleblackdress3 Re: Elita nie spotka Downa 16.04.08, 09:00
            Jak w takim razie wytłumaczysz fakt, że do elitarnych liceów trafia
            też młodzież z biednych rodzin albo dzieci niewykształconych
            rodziców? Bo tak sie składa, że też chodziłam do elitarnego liceum w
            warszawie i w mojej klasie były zarówno osoby bogate jak i biedne.
            Więc jak to sie dzieje że są biedne dzieci/młodzież którym polska
            szkoła sprzyja a są takie którym nie sprzyja? Moim zdaniem polska
            szkoła wcale nie jest taka zła, świadczy o tym chociaż fakt ze
            najlepsze szkoły to najczęściej nie są te prywatne, tak więc każdy
            ma szansę na dobre wykształcenie jeśli tylko jest zdolny i chętny do
            nauki. A artykuł jest kiepski, bo pani psycholog z góry założyła
            że "elita" jest zła i zepsuta (poza tym nie zrozumiała dowcipów)
            a "downy" dobre i pokrzywdzone przez system.
            • norymberga3 a co "down" miałlby robić w "elitarnej" szkole? 16.04.08, 13:06
              Sugestie, że komuś krzywda się dzieje, bo ma za wysokie progi do
              dobrej szkoły, są grubym nadużyciem. Nie każdy musi zostać adwokatem
              ani ordynatorem, lub ambasadorem. Dobrzy przyszli szewcy i
              glazurnicy spędzą pożytecznie czas w mniej elitarnych, a za to
              lepiej dobranych szkołach. Dlatego chwalę system niemiecki:
              wprawdzie poprzez wczesne rozdzielenie (po 4 klasie podstawówki)
              dzieci skutkuje "powielaniem się elit" i bywa napiętnowane, ale:
              przyszły mechanik i fryzjerka nie stresuje się latami wkuwając na
              równi z kandydatami na studia cesarzy rzymskich, tylko od 9 klasy ma
              praktyki i zarabia.
              • nikodem123 Re: a co "down" miałlby robić w "elitarnej" szkol 16.04.08, 21:23
                Oczywiście mówisz tak, bo sama doświadczyłaś tego dobrodziejstwa. Dzisiaj jesteś
                pewnie konserwatorem czystości powierzchni płaskich w jakimś biurowcu. Po polsku
                mówiąc - sprzątaczką. Cieszę się Twoją radością, że nikt Cię nie przemęczał
                nadmiarem wiadomości.
                • norymberga3 Jak na to wpadłeś? 17.04.08, 09:05
                  Pewnie jesteś jasnowidzem? A sprzątaczkę - owszem, zatrudniam.
                  Ostatnio podzieliła się ze mną wiadomością, że Jezus i jego mama to
                  byli żydzi....
                  • ready4freddy Re: Jak na to wpadłeś? 18.04.08, 13:18
                    a co, w elitarnej szkole nie mowili, ze to byli Zydzi?
                • marmotc Re: a co "down" miałlby robić w "elitarnej" szkol 18.04.08, 09:22
                  Bardzo ciekawa riposta. Naskakujesz prawie na każdego, który źle wypowie się o
                  artykule. Zarzucasz brak zrozumienia a wypowiadasz się jak kołek. Sorry, za tak
                  dosadne tego przedstawienie, ale nie toleruje takiego czegoś. Co jest złego w
                  zawodzie sprzątaczki. Żadna praca nie hańbi, a wstyd to kraść. Skoro jesteś taki
                  inteligentny, czemu stosujesz takie "wycieczki". Może jednak weź na wstrzymanie,
                  ponieważ to co napisałem obraża ludzi, którzy ciężko pracują, sprzątając po
                  takich jak ty.

                  Osobiście artykuł jest przedstawieniem tego co wszyscy wiedzą. Może rzeczywiście
                  nie należy zagłębiać się w sposoby przedstawienia "Elity" i innych grup tam
                  wymienionych. Artykuł miał traktować o problemach w edukacji, ale większość
                  widzi tam karykaturę tej "Elity" czy elitarnego liceum. Jestem z Łodzi i nie
                  wiem, które liceum jest elitarne a które nie. Chodziłem do zwykłych szkół, a ich
                  wybór podyktowany był kadrą nauczycielską oraz kierunkami w jakich kształtowani
                  byli uczniowie. Pomogło mi to zdać na studia i je ukończyć. Czyli jednak
                  wykształcenie nie do końca zależy tylko od szkoły. Trochę chęci i się da.

                  I zgadzam się, że aby ocenić pracę Pani Alicji należy przeczytać całą jej pracę
                  i wnioski. Ten wywiad oddaje tylko część.
                  • kwiat_gruszki Re: a co "down" miałlby robić w "elitarnej" szkol 18.04.08, 11:05
                    marmotc napisał:
                    Czyli jednak
                    > wykształcenie nie do końca zależy tylko od szkoły. Trochę chęci i się da.
                    Ten artykuł jest o tym (ja tak zrozumiałam) że właśnie nie zależy od szkoły,
                    tylko od tych właśnie chęci, których dzieciaki nie mają. A nie mają, bo nikt w
                    nich tej chęci nie obudził.
              • kadanka Re: a co "down" miałlby robić w "elitarnej" szkol 18.04.08, 10:38
                nie majac wiedzy ogolnej, nie masz zadnej orientacji w otaczającym
                cie swiecie. glosujesz na tego kto ma kolorowszy plakat wyborczy, a
                co tam jest napisane to juz niewazne. wyksztalcenie srednie powinno
                byc obowiazkowe.
            • ptaszyna12 jestem z tej elitarnej szkoły 17.04.08, 14:39
              I co? PRZESADA. To wcale tak nie wyglądało. Z tego wniosek, że w opisie Sorbony
              autorka również przegięła w drugą stronę.
        • dr.verte Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 16:43
          imie_jaszczomp napisała:

          > zakladamy, ze pani psycholog spedziala na rozmowach


          to psycholog była? nie doczytałem , z kontekstu wunika że raczej
          socjolog
      • ready4freddy Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 13:15
        widac, ze chodziles do dobrej szkoly (pisze to bez cienia ironii), nauczyli cie
        myslec. oczywiscie, ze jest bledna. wszelkie "american dream", "od pucybuta do
        milionera" i inne pierdoly nie uwzgledniaja zjawiska dziedziczenia biedy, a
        wszystko tlumacza prostym "chce sie/nie chce sie". skoro jestes biedny, to sobie
        na to zasluzyles lenistwem, i basta. to brednie, w dodatku niebezpieczne -
        takich jak ty, ktorzy zastanawiaja sie nad otaczajcym swiatem jest niewielu.
        wiekszosc to podatne na populizm (rozumiany jako mowienie ludziom tego, co chca
        uslyszec, moze byc lewicowy i prawicowy) tlumoki. niestety...
    • danuta49 Kolejny lewacki tekst "Wybiórczej";-) 15.04.08, 21:08
      Zanm ludzi studiujących dziś w Harvardzie,Yale, Cambridge,
      Oxfordzie, którzy pochodzą z takich dziur i rodzin, że aż
      strach.Znam zwycięzcę tegorocznej bardzo prsetiżowej olimpiady,
      który mieszka na wsi w domu bez telefonu.I komórki też nie ma.Tylko
      im wszystkim się chce coś osiągnąć!!!A tym z "Sorbony" - nie!I
      pańcia im podrzuca uzasadnienie - bo system taki wredny;-))))
      • nikodem123 Re: Kolejny lewacki tekst "Wybiórczej";-) 15.04.08, 22:35
        A znasz absolwenta jakiegokolwiek uniwersytetu z rodzicami po "Sorbonie"?



        danuta49 napisała:

        > Zanm ludzi studiujących dziś w Harvardzie,Yale, Cambridge,
        > Oxfordzie, którzy pochodzą z takich dziur i rodzin, że aż
        > strach.Znam zwycięzcę tegorocznej bardzo prsetiżowej olimpiady,
        > który mieszka na wsi w domu bez telefonu.I komórki też nie ma.Tylko
        > im wszystkim się chce coś osiągnąć!!!A tym z "Sorbony" - nie!I
        > pańcia im podrzuca uzasadnienie - bo system taki wredny;-))))
        • danuta49 Nie jestem z Trójmiasta,ale tak znam.Dzieci 15.04.08, 22:54
          rodziców z podobnych do "Sorbony" szkól albo i bez szkól.Tylko im
          się chce, a parę mają taką do roboty(wlaśnie z tego powodu!), że
          glowa boli.A tym z "Sorbony" się nie chce, po prostu!
          • nikodem123 Re: Nie jestem z Trójmiasta,ale tak znam.Dzieci 15.04.08, 23:49
            Do roboty? Ale jakiej?
            I na jaką robotę mają szansę?
            • danuta49 Akurat najzdolniejsi i zdeterminowani na każdą 15.04.08, 23:56
              pracę mają szansę.Przynajmniej taką, gdzie trzeba coś mieć w glowie,
              a nie tylko być;-) Inaczej jest ze średniakami - tu rzeczywiście
              pozycja i forsa rodziców są kluczowe!!!
              • nikodem123 Re: Akurat najzdolniejsi i zdeterminowani na każd 16.04.08, 00:17
                O kim mówisz o "Elicie" czy o "Sorbonie".
                Jeśli mówisz o "Sorbonie" to znaczy, że nie przeczytałaś wywiadu, który komentujesz.
                A w tym momencie przyznasz, że to wstyd.


                danuta49 napisała:

                > pracę mają szansę.Przynajmniej taką, gdzie trzeba coś mieć w glowie,
                > a nie tylko być;-) Inaczej jest ze średniakami - tu rzeczywiście
                > pozycja i forsa rodziców są kluczowe!!!
                • danuta49 Szanse na rynku"geniusza" i "downa" są różne;-) 16.04.08, 04:18
                  Tyle, że to jest "oczwista oczywistość" i jest wynikiem
                  niesprawiedliwości losu(Boga), który tak akurat geny ustawil."Down"
                  niezaleznie od pochodzenia rodziców nie ma "szans na Nobla".Tyle,że
                  to ani odkrywcze ani ciekawe nie jest.A i środków zaradczych brak;-)
                  Tyle,że pańcia chciala dowieść, że to środowisko winne, a gdyby nie
                  ono...
                  • nikodem123 Re: Szanse na rynku"geniusza" i "downa" są różne; 16.04.08, 21:28
                    No i cyk. No i się skompromitowałaś. Pokazałaś, że nie potrafisz czytać ze
                    zrozumieniem.

                    W tym wywiadzie, który komentowałaś słowo "Down" nie określa człowieka z
                    trisomią chromosomów nr 21 (osoby dotkniętej zespołem Downa), ale ucznia, który
                    trafił do Sorbony.


                    danuta49 napisała:

                    > Tyle, że to jest "oczwista oczywistość" i jest wynikiem
                    > niesprawiedliwości losu(Boga), który tak akurat geny ustawil."Down"
                    > niezaleznie od pochodzenia rodziców nie ma "szans na Nobla".Tyle,że
                    > to ani odkrywcze ani ciekawe nie jest.A i środków zaradczych brak;-)
                    > Tyle,że pańcia chciala dowieść, że to środowisko winne, a gdyby nie
                    > ono...
                    • danuta49 Wiesz co oznacza cudzyslów???;-) 17.04.08, 08:02
                      "Sorbona" jest szkolą specjalną!Wiesz co to znaczy?Czy uważasz,że
                      uczniowie takich szkól mają szansę na Nobla? Nie ma znaczenia
                      medyczna nazwa dysfunkcji mozliwości intelektualnych, z powodu
                      których trafia się do takiej szkoly.
                      • ojapierdziu Re: Wiesz co oznacza cudzyslów???;-) 18.04.08, 09:29
                        Ależ oni nie mają żadnych dysfunkcji. Zostali tam zakwalifikowani na podstawie
                        testu, który stwierdził ich małą wiedzę kulturową ("Kim był Newton?"). A ich
                        matki czasem kazały im udawać jeszcze głupszych bo za tym idzie zasiłek.
                        Te dzieci są regularnie od małego wpychane w swoją szufladkę (przez rodziców,
                        środowisko, szkołę) na końcu dowala się im testem na obycie kulturowe i klamka
                        zapadła, dziecko dostaje papier, że jest debilem. I ma problem ze znalezieniem
                        uczciwej pracy.

                        Między byciem profesorem, a byciem kryminalistą (vide skrojenie Niemców) jest
                        cała gama przyzwoitych zawodów, które mogliby posiadać.
                      • sir.vimes Nie przeczytałaś tekstu 18.04.08, 10:00
                        więc po co komentujesz?
        • 1jerry Re: Kolejny lewacki tekst "Wybiórczej";-) 19.04.08, 17:35
          nikodem tata cię bił po głowie...?
      • adelina84 Re: Kolejny lewacki tekst "Wybiórczej";-) 18.04.08, 12:49
        zgadzam się z danutą... ja sama nie należałabym ani jednej ani drugiej
        skrajności... i tak samo znam dziewczynę, której matka jest alkoholiczką i jest
        bezrobotna a mimo to namawia córkę do uczenia się i dziewczyna studiuje na
        uniwerku...

        Wydaje mi się że autorka artykułu bardzo dobrze pokazała skrajności, jednak
        świat nie jest czarno-biały jest jeszcze skala szarości, w której znajduje się
        większość z nas... To nie jest tak że istnieje tylko elita i tylko "sorbona"...
        ja np. nie zaliczam się ani do jednej ani do drugiej... a swoją drogą autorka
        chyba nie zna podejścia młodzieży, która w wszelkiego rodzaju kwestionariuszach
        czy badaniach często lubi przesadzać, żeby zaimponować znajomym, dlatego nie
        uważam że trzeba wszystkie wypowiedzi cytowane brać do końca poważnie...
        • dr.verte Re: Kolejny lewacki tekst "Wybiórczej";-) 18.04.08, 16:46
          adelina84 napisała:

          > Wydaje mi się że autorka artykułu bardzo dobrze pokazała
          skrajności, jednak
          > świat nie jest czarno-biały jest jeszcze skala szarości, w której
          znajduje się
          > większość z nas... To nie jest tak że istnieje tylko elita i
          tylko "sorbona"...



          pieprzysz żenujące komunały , nic nie masz do powiedzenia
      • edgar20 gazeta wyborcza mnie zawodzi 18.04.08, 13:06
        Gazeta wyborcza mnie zawodzi, zresztą nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz. O
        to kolejna pseudo psycholog stara się udowodnić że biedni są głupi i źli a
        bogaci jeszcze gorsi. Operowanie takimi stereotypami jest zwyczajnie głupie.
        Ludzie są różni, w biednych środowiskach także rodzą się geniusze i osoby zdolne
        do osiągnięcia sukcesu, no bo jak inaczej człowiekowi udało by się wyjść z
        jaskini. Co mądralo, stereotypowa pani psycholog. Nie pozdrawiam bo nie warto.
        Kicha nie artykuł.
        • dr.verte Re: gazeta wyborcza mnie zawodzi 18.04.08, 16:48
          edgar20 napisał:

          > Gazeta wyborcza mnie zawodzi, zresztą nie pierwszy i zapewne nie
          ostatni raz. O
          > to kolejna pseudo psycholog stara się udowodnić że biedni są głupi
          i źli a
          > bogaci jeszcze gorsi.


          po prostu tyle z tego zrozumiałeś , świadczy to głównie o Twoim
          ograniczeniu
    • bugmenot0 Elita nie spotka Downa 15.04.08, 21:32
      Szkoda, ze nie czytam wyborczej od czasu kiedy potaniala. Teraz nie wypada... Wole wizyte u Roberto!

      Pozdrawiam,
      Elita (bynajmniej nie dojezdzajaca niewygodnym(!) autobusem i kolejka skm dwie godziny dziennie do szkoly)
      • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 22:37
        Kolejny matoł, który nie wie o co chodzi, ale zabiera głos.

        bugmenot0 napisał:

        > Szkoda, ze nie czytam wyborczej od czasu kiedy potaniala. Teraz nie wypada... W
        > ole wizyte u Roberto!
        >
        > Pozdrawiam,
        > Elita (bynajmniej nie dojezdzajaca niewygodnym(!) autobusem i kolejka skm dwie
        > godziny dziennie do szkoly)
    • scrios Elita nie spotka Downa 15.04.08, 22:01
      Może i jest to skrajne porównanie. Tak się składa, że doskonale wiem, o jakie
      tutaj szkoły chodzi. I nie ukrywam, że chodzę do tej elitarnej. Żeby było
      śmieszniej- nie ma podziału na tzw. "elitę" i "internat". Nie jesteśmy snobami i
      burżujami. Oczywiście są bardziej i mniej majętni, ale cóż, wszędzie tak jest. I
      • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 22:44
        Przykro mi, ale jesteś kolejną osobą, która nie widzi dalej niż czubek własnego
        nosa.

        Powiem bardziej dosadnie - jesteś kolejną osobą na tym forum, która nie potrafi
        zrozumieć, że to nie o Was w tym wywiadzie chodziło. Czy na prawdę mam poprosić
        Ewę N, Waszą polonistkę - a mojego mentora - aby Wam to wszystko wyjaśniła?

        scrios napisała:

        > Może i jest to skrajne porównanie. Tak się składa, że doskonale wiem, o jakie
        > tutaj szkoły chodzi. I nie ukrywam, że chodzę do tej elitarnej. Żeby było
        > śmieszniej- nie ma podziału na tzw. "elitę" i "internat". Nie jesteśmy snobami
        > i
        > burżujami. Oczywiście są bardziej i mniej majętni, ale cóż, wszędzie tak jest.
        > I
        • skene Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 23:07
          Nikodemie, Nikodemie, a czy Ty nie potrafisz zrozumieć, że temat artykułu jest
          dla większości zupełnie jasny - to artykuł o Sorbonie.

          Ale przy okazji nieźle obsmarowano inną szkołę. I proszę się uprzejmie - nie
          powołuj się na autorytet kolejnych osób, gdyż nie sądzę, iż otrzymałeś takie
          zezwolenie. Jeśli jest inaczej - popraw mnie.

          Zastanawiam się również, co wywołało w Tobie tak wielką frustrację, że
          komentujesz zawzięcie każdy kolejny post. Jak wnioskuję, jesteś osobą z
          zewnątrz, więc o co chodzi...? Tak bardzo irytuje Cię to, że komuś nie podoba
          się, że napisano o nim w prasie w sposób mocno zniekształcony? Że bez zgody i
          wiedzy zainteresowanego użyto jego cytatów - wyrwanych z kontekstu? Chyba do
          końca nie masz świadomości, w jaki sposób Pani Alicja weszła w posiadanie owych
          wypowiedzi. Ale widocznie wiedza ta zupełnie nie jest Ci potrzebna, skoro tak
          czy inaczej niestrudzenie zabierasz głos...
          • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 23:31
            Jak zauważyłem temat, nawet dla Ciebie, tego wywiadu nie jest jasny.
            Ty też uważasz, że głównym powodem zabrania głosu na tym forum powinna być rzecz
            urojona - obrona własnego ego związanego z przynależnością do danej szkoły.

            Masz w nosie główny temat tego wywiadu - koncentrujesz się wyłącznie na
            doznanych według Ciebie w tym wywiadzie osobiście doznanych urazach. To się
            nazywa narcyzm. Ciekawy materiał na uzupełnienie nie tylko tej rozprawy doktorskiej.

            Zauważ, jak dotąd nikt z Sorbony nie zabrał tutaj głosu.
            • danuta49 To jest "wywiad z tezą"i lipną argumentacją! 15.04.08, 23:40
              O jakiej nauce czy problemie może tu być mowa???Autorka przed(!!!)
              rozpoczęciem pisania swojego naukawego tekstu już widziala co i jak
              ma on udowodnić!!!;-) Po prostu ludzie są różni - zarówno biedni i
              niewyksztalceni, jak i bogaci! Znam dzieci z najlepszych domów
              stolicy, którym pozycja i forsa rodziny akurat na zdrowie nie
              wyszly;-)Decyduje sposób widzenia swojego życia i chęć(!) jego
              rozsądnego przeżycia!!!
              • nikodem123 Re: To jest "wywiad z tezą"i lipną argumentacją! 15.04.08, 23:56
                danuta49 napisała:

                > Autorka przed(!!!)
                > rozpoczęciem pisania swojego naukawego tekstu już widziala co i jak
                > ma on udowodnić!!!;-)

                Otóż autorka nic nie wiedziała.

                >Po prostu ludzie są różni - zarówno biedni i
                > niewykształceni, jak i bogaci! Znam dzieci z najlepszych domów
                > stolicy, którym pozycja i forsa rodziny akurat na zdrowie nie
                > wyszly;-)Decyduje sposób widzenia swojego życia i chęć(!) jego
                > rozsądnego przeżycia!!!

                I to właśnie te badania udowodniły. "Bieda" rodzi "bieda", a "profesorzy i
                bogacze" rodzą bogatych i dobrze wykształconych, czyli później dobrze
                zarabiających
                "
                • danuta49 Mówi się "profesorowie";-))) 16.04.08, 00:00
                  Co do meritum -znam dzieci profesorów, które się zaćpaly na śmerć
                  albo do wariatkowa, dzieci milionerów,które o nic w zyciu nie walczą
                  i do niczego nie dążą - po prostu mają "wszystko" i nic nie
                  muszą.Niektórzy zostają kryminalistami.
                  • nikodem123 Re: Mówi się "profesorowie";-))) 16.04.08, 00:18
                    I co z tego?
                    • wj_2000 Re: Mówi się "profesorowie";-))) 18.04.08, 11:33
                      Nikodem 123. Czy Ty nie jesteś przypadkiem Autorem (rką) tego
                      artykułu?

                      Teza o fundamentalnym wpływie na los człowieka kapitału kulturowego
                      wyniesionego z domu (i w związku z tym mozliwości wprowadzania na
                      ścieżki sukcesu dzieci z rodzin marginesu, o ile tylko
                      stworzymy "dobrą" szkołę) jest BARDZO politycznie poprawna.

                      Teza, może nie tyle CAŁKIEM przeciwna, ale podkreślająca rolę genów
                      (oraz korelacji, oczywiście nie 100%-towej) genów "dobrych" z
                      dobrymi i złych ze złymi, powoduje natychmiast przyrównanie do
                      hitlerowców, rasistów, Ku Klux Klanu.

                      Podam krótko swój przykład. Moja matka była analfabetką. Ojciec miał
                      ukończone 5 klas. Był bystry, otwarty na świat, ale pracował poza
                      miejscem zamieszkania i tylko krótko w niedzielę go widywałem. W
                      domu mówiło się "szejset". "Żem nie wiedziała", etc.
                      Gdy przyprowadzono mnie w wieku 7 lat do szkoły i otworzyłem usta,
                      kierownik wpadł w zachwyt i chciał mnie (a do 7 lat jeszcze mi dwa
                      miesiące brakowało) do 4-tej klasy posłać, ale się zreflektował, że
                      tam by trzeba ławkę chyba mniejszą zanieść. Troche żartuję, ale
                      zacząłem od 2 klasy i byłem prymusem bezkonkurencyjnym aż do wieku
                      doktoratu.(Nie musze dodawać, że trafiłem do najlepszego liceum w
                      województwie. Rodzice moich kolegów to byli np. dyrektor
                      Zjednoczenia Węglowego, dyrektor kopalni, lokalne sławy medyczne,
                      etc. Ja w pierwszej klasie liceum nie miałem nawet długich spodni.
                      Bieda w domu aż piszczała. Chodziłem w krótkich, na jesieni w
                      pończochach, a w zimę w spodniach narciarskich) Teraz jestem
                      profesorem zwyczajnym.
                      Mój rodzony brat (ukochany) był w podstawówce najgorszym uczniem.
                      Ledwo przechodził do klasy. Na pierwsze półrocze miał 7 dwój i
                      musiano go wycofac do zawodówki. Dzisiaj jest kierowcą.

                      Inny przykład. Słynne bliźniaczki warszawskie, z których jedną
                      zamieniono z inna dziewczynką. I tak chowały sie dwie
                      niespokrewnione dziewczynki uważane za bliźniaczki różnojajowe na
                      Pradze i ta zamieniona bliźniaczka na Zoliborzu.
                      Ta prawdziwa z bliźniaczek była wzorową uczennicą, ambitną. Ta
                      podmieniona sprawiała same kłopoty! A środowisko juz bardziej
                      identyczne nie mogło być. Gdy sie sprawa ujawniła, okazało się, że
                      ta bliźniaczka oddzielona, też się wspaniale uczy, mimo że jej
                      fałszywi rodzice nisko cenili wykształcenie, reprezentowali raczej
                      doły społeczne.

                      BARDZO DUŻO zależy od szczęśliwej kombinacji genów!
                      Ewolucja tak działa, że NA OGÓŁ (choć nie w 100%) dzieci egzemplarzy
                      udanych, radzących sobie w środowisku (dla antylopy to będzie szybki
                      bieg, dla lwa też, ale i silne pazury, dla człowieka inteligencja, a
                      przynajmniej spryt i ambicja) są też genetycznie udane. Odchowują
                      (przynajmniej do niedawna tak było) więcej potomstwa, gdy ci
                      nieudani "przepadają" w toku dziejów. I z tego bierze się
                      darwinowski rozwój.
                      Dlatego duża część faktu, że dzieciom w rodzinach sukcesu pisany
                      jest sukces, to NATURALNY fakt genetyczny, zaledwie WSPARTY
                      dodatkowo lepszymi warunkami.
                      Istnieje możliwość (skromna) pojawienia sie dzieci uzdolnionych z
                      rodziców nieudanych. I należy im pomagać ("niech sito nie gubi
                      diamentów"), ale przekonanie, że to pójdzie na masową skalę. Że w
                      każdym pokoleniu, elity społeczne będą rekrutowały sie "po równo" z
                      dzieci ze wszystkich środowisk jest nieuprawnioną mrzonką.
                      • vt100 Re: Mówi się "profesorowie";-))) 18.04.08, 15:48
                        wj_2000 napisał:

                        > doktoratu.(Nie musze dodawać, że trafiłem do najlepszego liceum w
                        > województwie. Rodzice moich kolegów to byli np. dyrektor
                        > Zjednoczenia Węglowego, dyrektor kopalni, lokalne sławy medyczne,

                        No i co z tego? Właśnie pracowicie udawadniasz tezę, że nie liczy
                        się praca nad sobą, nie liczy się talent i wiedza - ale z kim się
                        chodziło do szkoły, koneksje, jakieś układy...

                        Uzasadniasz tezę własnym przykładem.
              • kwiat_gruszki Re: To jest "wywiad z tezą"i lipną argumentacją! 18.04.08, 11:31
                )Decyduje sposób widzenia swojego życia i chęć(!) jego
                > rozsądnego przeżycia!!!

                Tak!!!Właśnie o tym jest ten artykuł. dzieciaki z Sorbony widzą świat i życie w
                sposób, w jaki ich nauczono.
                Opowiadacie jacy to jesteście zwykli, i jak daleko wam do elity. Bo bo
                mieszkacie w bloku, bo dziecko pociągiem do szkoły dojeżdża, bo nie używacie
                drogich perfum.
                Zwykłe dzieciaki mogą dojeżdżać do miasta, bo rodzice dadzą na bilet, kopią
                podręczniki, ugotują obiad. W domu jest pralka, pieniądze na buty i spokój.
                Downy tego nie maja, nie pochodzą ze "zwykłych" domów.
                • michal_powolny12 Re: To jest "wywiad z tezą"i lipną argumentacją! 18.04.08, 11:58
                  Wielkie dzięki autorce badań. Naprawdę wielkie dzięki. Przez lata
                  wydawało mi się że publiczna szkoła (na którą łożę spore pieniądze)
                  nie kasuje ludzi na wejściu. Wydawało mi się że opowieści moich
                  sąsiadów (a mieszkam w samym centrum Łodzi w pobliżu słynnej
                  ul.Włókienniczej)o segregacji, o idiotycznych testach łamiących
                  życie są przesadą. Te badania pokazują że toi jest NORMA. Dziewczyna
                  udowodniła że to co było kiedyś rzeczą zwyczajną-wyciąganie ręki,
                  pomoc, traktowanie równo jest ewenementem. Pokazała że jeden głupi
                  test skazuje ludzi na poniewierkę i brak szans. To nie uczniowie
                  sorbony nie mają aspiracji. To system ich przemielił. I to jest
                  największa zbrodnia polskiej edukacji.
                  A co do dziedziczenia kompetencji. Biologia nie robi profesora.
              • dr.verte Re: To jest "wywiad z tezą"i lipną argumentacją! 18.04.08, 16:51
                > Decyduje sposób widzenia swojego życia i chęć(!) jego
                > rozsądnego przeżycia!!!


                Otóż właśnie nie decyduje. Nie w przypadku "Sorbony".
            • skene Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 23:48
              > Jak zauważyłem temat, nawet dla Ciebie, tego wywiadu nie jest jasny.
              > Ty też uważasz, że głównym powodem zabrania głosu na tym forum powinna być rzec
              > z
              > urojona - obrona własnego ego związanego z przynależnością do danej szkoły.
              >

              Widzisz, sprawa wygląda tak, że ja nie komentuję całego artykułu - jedynie Twoją
              wypowiedź. Przepraszam - Twoje wypowiedzi, gdyż jest ich całkiem sporo. Wybacz,
              ale moje ego jest ostatnią rzeczą, o której masz pojęcie. Przykro mi.


              > Masz w nosie główny temat tego wywiadu - koncentrujesz się wyłącznie na
              > doznanych według Ciebie w tym wywiadzie osobiście doznanych urazach. To się
              > nazywa narcyzm.

              Ach, więc tak to się nazywa. Widzisz, jak dotąd mówiono mi, że to "poczucie
              przyzwoitości". Tu już nie chodzi o treść wywiadu i pracy doktorskiej Pani
              Alicji. Tutaj chodzi o etykę prowadzenia badań. To nie jest uraz o treść, bo
              pojechano wszystkich równo. Po prostu - osobom, które były obiektami badawczymi
              udzielono nieprawdziwych informacji na ten temat celu badania.

              Sami zainteresowani patrzą na to od strony kulis - i to im przeszkadza. Ale Ty
              niestety, z całym szacunkiem, nie możesz mieć o tym zielonego pojęcia.
              • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 23:59
                Przykro mi nie odpowiem na Twojego bo jest nie na temat komentowanego wywiadu
                • skene Re: Elita nie spotka Downa 16.04.08, 00:06
                  nikodem123 napisał:

                  > Przykro mi nie odpowiem na Twojego bo jest nie na temat komentowanego wywiadu


                  I to właśnie miałam na myśli. Cieszę się, że zrozumiałeś, o co mi chodziło. Bo jestem pewna, że tak właśnie jest - argumenty przecież nie skończyłyby Ci się tak szybko.

                  Serdecznie pozdrawiam
                  • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 16.04.08, 00:46
                    Chcesz to Ci odpowiem

                    Jesteś kolejną uczniem / uczennicą tego liceum, który zabrali głos na tym forum,
                    aby poinformować jak bardzo was niesprawiedliwie przedstawiono.

                    To się nazywa narcyzm - nic innego nie istnieje oprócz was. Ten wywiad nie
                    dotyczył Was tylko ludzi trafiających do Sorbony.

                    Co Was w tym wywiadzie tak obruszyło?

                    Jak sama widzisz "Sorbona" siedzi cicho - nie ma jej na tym forum. Jak myślisz,
                    albo łatwiej: zgadnij - dlaczego?


                    skene napisała:

                    > nikodem123 napisał:
                    >
                    > > Przykro mi nie odpowiem na Twojego bo jest nie na temat komentowanego wyw
                    > iadu
                    >
                    >
                    > I to właśnie miałam na myśli. Cieszę się, że zrozumiałeś, o co mi chodziło. Bo
                    > jestem pewna, że tak właśnie jest - argumenty przecież nie skończyłyby Ci się t
                    > ak szybko.
                    >
                    > Serdecznie pozdrawiam
                    • czarny-afgan Re: Elita nie spotka Downa 16.04.08, 01:04
                      nikodem, jesteś burakiem aż zęby bolą - tak bolą, że aż musiałem założyć to
                      konto żeby ci o tym powiedzieć. nawijasz ciągle o tym, że uczniowie 'trójki'
                      zadzierają nosa, są narcystyczni itp, a sam masturbujesz się tym że TY 'wiesz o
                      co chodzi'. a tak się składa, że racji nie masz. artykuł jest zarówno o ludziach
                      z gdańskiej zss przy batorego jak i ludziach z trzeciego lo w gdyni, bo to ICH
                      badała pani sadownik, i na podstawie badań jakościowych TYCH właśnie populacji
                      wyciągnęła takie a nie inne wnioski.

                      problem na który zwracają uwagę wszyscy trójkowicze na tym forum to kwestia
                      naiwności, pożal się boże, badaczki, która podważa jej wiarygodność również w
                      kwestii analizy 'sorbony'. można przyklaskiwać dobrym chęcią i idealizmowi tej
                      pani, a być może i chęci zabłyśnięcia 'w branży', ale co z tego, jeśli część
                      wyników jej badań można bez problemu obalić?

                      a swoją drogą, brawo brawo brawo, pani sadownik, jak i ty drogi nikodemie,
                      odkryliście pojęcie kapitału kulturowego 30 lat po bourdieu, jak i fakt
                      rozwarstwienia społecznego i ch..owości naszego systemu społecznego. jestem
                      pełen podziwu.

                      i proszę cię, nie wycieraj sobie gęby niwińską - ciekaw jestem kiedy ostatnio z
                      nią rozmawiałeś, drogi kolego.

                      pozdrawiam mimo wszystko - podejrzewam że jesteś spoko gościem, ale sory,
                      chwilowo pieprzysz jak potłuczony.
                      • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 01:22
                        A wiesz, że jak przyczytałem dzisiaj na spokojnie to, co pisałem
                        akurat w tym wątku, to Ci przyznaję rację. Chyba rzeczywiście
                        gadałem, jak potłuczony.

                        Sam rozumiesz - emocje: nie zgadzam się na to, aby nasze Państwo
                        tworzyło Downów. Być może jestem nadmiernym idealistą, choć sytym,
                        ale mnie to rusza. Rusza mnie to, że my Elita bardziej koncentrujemy
                        się na tym, jak nas przedstawiono w wywiadzie, a nie na tym, jak i
                        dlaczego żyją inni.


                        czarny-afgan napisał:

                        > nikodem, jesteś burakiem aż zęby bolą - tak bolą, że aż musiałem
                        założyć to
                        > konto żeby ci o tym powiedzieć. nawijasz ciągle o tym, że
                        uczniowie 'trójki'
                        > zadzierają nosa, są narcystyczni itp, a sam masturbujesz się tym
                        że TY 'wiesz o
                        > co chodzi'. a tak się składa, że racji nie masz. artykuł jest
                        zarówno o ludziac
                        > h
                        > z gdańskiej zss przy batorego jak i ludziach z trzeciego lo w
                        gdyni, bo to ICH
                        > badała pani sadownik, i na podstawie badań jakościowych TYCH
                        właśnie populacji
                        > wyciągnęła takie a nie inne wnioski.
                        >
                        > problem na który zwracają uwagę wszyscy trójkowicze na tym forum
                        to kwestia
                        > naiwności, pożal się boże, badaczki, która podważa jej
                        wiarygodność również w
                        > kwestii analizy 'sorbony'. można przyklaskiwać dobrym chęcią i
                        idealizmowi tej
                        > pani, a być może i chęci zabłyśnięcia 'w branży', ale co z tego,
                        jeśli część
                        > wyników jej badań można bez problemu obalić?
                        >
                        > a swoją drogą, brawo brawo brawo, pani sadownik, jak i ty drogi
                        nikodemie,
                        > odkryliście pojęcie kapitału kulturowego 30 lat po bourdieu, jak i
                        fakt
                        > rozwarstwienia społecznego i ch..owości naszego systemu
                        społecznego. jestem
                        > pełen podziwu.
                        >
                        > i proszę cię, nie wycieraj sobie gęby niwińską - ciekaw jestem
                        kiedy ostatnio z
                        > nią rozmawiałeś, drogi kolego.
                        >
                        > pozdrawiam mimo wszystko - podejrzewam że jesteś spoko gościem,
                        ale sory,
                        > chwilowo pieprzysz jak potłuczony.
                    • skene Re: Elita nie spotka Downa 16.04.08, 01:08
                      Nikodemie, nie atakuj, nie będąc atakowanym. Strzelasz tutaj we wszystkich - jakkolwiek są do Ciebie nastawieni.

                      Usiłowałam przedstawić Ci swój punkt widzenia - Ty go nie rozumiesz, więc rzucasz na oślep tymi samymi frazami, które powtarzane w każdym niemal poście od kilku godzin, zyskały już rangę wytartych frazesów.

                      "Co Was w tym wywiadzie tak obruszyło?". Odpowiedź na to pytanie masz wcześniej - mniemam, że to przeoczenie. Chyba, że umiejętność "czytania ze zrozumieniem", na którą tak często się powołujesz, przestaje działać po północy. Odpowiem więc jeszcze raz: forma przeprowadzenia badania.

                      I bardzo Cię proszę, nie stawiaj nas w opozycji do Sorbony, bo zauważ, że mimo iż, jak słusznie zauważyłeś, nie ma ich tu na forum, nikt ich nie atakuje. A to z uporem maniaka próbujesz nam udowodnić.

                      Już za późno na jakąkolwiek dyskusję - wszyscy poszli spać i Tobie też to radzę. Wypisywania ciętych ripost we wszystkich wątkach późno w nocy, samotnie, bez oponentów uczciwą dyskusją nazwać raczej nie można.

                      Dobranoc.
                      • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 01:28
                        Miałaś rację.

                        Poszedłem spać. Ochłonąłem z emocji i zupełnie inaczej spojrzałem na
                        nasz chat.

                        "Czarny Afgan" wylał mi kubeł zimnej wody.

                        , nie będąc atakowanym. Strzelasz tutaj we wszystkich - ja
                        > kkolwiek są do Ciebie nastawieni.
                        >
                        > Usiłowałam przedstawić Ci swój punkt widzenia - Ty go nie
                        rozumiesz, więc rzuca
                        > sz na oślep tymi samymi frazami, które powtarzane w każdym niemal
                        poście od kil
                        > ku godzin, zyskały już rangę wytartych frazesów.
                        >
                        > "Co Was w tym wywiadzie tak obruszyło?". Odpowiedź na to pytanie
                        masz wcześniej
                        > - mniemam, że to przeoczenie. Chyba, że umiejętność "czytania ze
                        zrozumieniem"
                        > , na którą tak często się powołujesz, przestaje działać po
                        północy. Odpowiem wi
                        > ęc jeszcze raz: forma przeprowadzenia badania.
                        >
                        > I bardzo Cię proszę, nie stawiaj nas w opozycji do Sorbony, bo
                        zauważ, że mimo
                        > iż, jak słusznie zauważyłeś, nie ma ich tu na forum, nikt ich nie
                        atakuje. A to
                        > z uporem maniaka próbujesz nam udowodnić.
                        >
                        > Już za późno na jakąkolwiek dyskusję - wszyscy poszli spać i Tobie
                        też to radzę
                        > . Wypisywania ciętych ripost we wszystkich wątkach późno w nocy,
                        samotnie, bez
                        > oponentów uczciwą dyskusją nazwać raczej nie można.
                        >
                        > Dobranoc.
                        • skene Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 18:07
                          miło z Twojej strony - dziękuję.

                          szkoda tylko, że z tego forum zrobił się przez dwa dni taki śmietnik...
                          • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 19.04.08, 02:46
                            A mnie nieszkoda

                            Dla mnie ten temat był bardzo ważny, więc chciałem, aby wywiązała się dyskusja.

                            Zauważ, że na fora, gdzie nikt nie dyskutuje, nie wchodzi nikt kolejny. Stąd
                            moje prowokacyjne wpisy do każdego z forumowiczów w zamyśle, że ktoś odpowie,
                            więc będzie kolejny wpis - i one przyniosły skutek. Doprowadziłem w jeden
                            wieczór do tego że: gdy szedłem spać spać było 80 wpisów.

                            Następnego dnia zobaczyłem o jakieś 80 wpisów więcej. To jak dla wymagań żywego
                            forum było oczywiście trochę za mało. Do tej pory odzywali się sami absolwenci
                            TEGO LO - przez nich samych zdemaskowani, że to chodzi o III LO w Gdyni. Według
                            reguł forów oznaczało śmierć dyskusji. Co z kolei oznaczało śmierć forum -
                            żadnych wpisów więcej.

                            Kolejna taktyka: przeproszę. W sumie mam za co. I przeprosiłem: Ciebie i Dark
                            Hawana / Charta (? - przepraszam, że nie pamiętam nika) - kolejny wpis, forum
                            wciąż żyje.

                            I stało się: narodziło się forum na ponad 300 wypowiedzi.

                            Wiem, że ten mój post teraz zginie w natłoku innych.

                            I niech ginie!

                            skene napisała:

                            > miło z Twojej strony - dziękuję.
                            >
                            > szkoda tylko, że z tego forum zrobił się przez dwa dni taki śmietnik...
        • przyczep_sie_dawaj Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 23:28
          Witam
          @nikodem123 - płacą ci za dyżur na forum?

          Chodzi tutaj o to, że w artykule podawane są nieprawdziwe informacje, dopasowane
          specjalnie do jego tematu. I chodzi o zwrócenie na to uwagi a nie o widzenie
          własnego czubka nosa.
          • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 23:34
            Podaj przykład!

            Tylko przykłady dotyczące "3" są nie istotne, bo to nie "3", ani tym bardziej
            jej uczniowie byli w kręgu zainteresowania.
            • przyczep_sie_dawaj Re: Elita nie spotka Downa 16.04.08, 21:41
              > Tylko przykłady dotyczące "3" są nie istotne, bo to nie "3", ani tym bardziej
              > jej uczniowie byli w kręgu zainteresowania.

              Hahah, nie wcale xD
              Rzeczywiście było o nich mniej niż o uczniach Sorbony ale skoro nie byli w kręgu
              zainteresowania to po co autorka o nich pisała? xD
              No i w takim razie skąd ten tytuł?
              W kręgu zainteresowania to nie byli uczniowie szkoły z Pcimia Dolnego
    • jaom Elita nie spotka Downa 15.04.08, 23:04
      W zasadzie będę brutalny to mówiąc, ale nie wiem za co dają ludziom doktoraty...
      Dwa absurdalnie skrajne przypadki i ledwie powierzchniowe rozpoznanie obu
      środowisk. SZANOWNA PANI wykluczyła MNIE ze szkolnej społeczności III LO Gdynia,
      mimo iż posiadam legitymacje tejże placówki. NIe mieszkam w internacie i nie
      posiadam mieszkania wartego 12 tys. / mkw... Ale jeśli Pani obstaje przy swoim,
      to chętnie je odsprzedam po cenie promocyjnej - 10 tys. za mkw. Gotowy do
      transakcji jestem do zaraz. Do szkoły codziennie dojeżdżam tramwajem, SKM i
      autobusem... Wniosek? Nie mogę być uczniem tej szkoły, a może jestem po prostu
      wyjątkiem? Bo ja wiem? Z mojej 40-osobowej klasy około 15 dojeżdża środkami
      transportu publicznego i nikt nie narzeka. Gratuluję za to sprytu i pisania per
      "szkoła z". NIe możemy pani pozwać. Jak skończę dwa projekty szkolne, to
      wystosuję odpowiedni list zarówno do redakcji jak i samej pani "doktor".

      Życzę kolejnych błyskotliwych artykułów, gdzie ciąg logiczny przypomina mi ten
      znany z kawału o Rosjanach badających posłusznośc muchy w zależności od
      posiadanych odnóży... WSTYD!
      • vt100 Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 16:05
        Jeżeli nie wiesz za co dają doktoraty - to czego szkółka cię
        nauczyła? Kiepsko.
      • dr.verte Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 16:54
        jaom napisał:

        > W zasadzie będę brutalny to mówiąc, ale nie wiem za co dają
        ludziom doktoraty..
        > .
        > Dwa absurdalnie skrajne przypadki i ledwie powierzchniowe
        rozpoznanie obu
        > środowisk.



        kolejny co nie odróżnia wywiadu w gazecie od pracy doktorskiej

        i misiu ty nie możesz być raczej brutalny , najwyżej nieco śmieszny
        • jaom Re: Elita nie spotka Downa 19.04.08, 13:38
          dr.verte napisał:

          > jaom napisał:
          >
          > > W zasadzie będę brutalny to mówiąc, ale nie wiem za co dają
          > ludziom doktoraty..
          > > .
          > > Dwa absurdalnie skrajne przypadki i ledwie powierzchniowe
          > rozpoznanie obu
          > > środowisk.
          >
          >
          >
          > kolejny co nie odróżnia wywiadu w gazecie od pracy doktorskiej
          >
          > i misiu ty nie możesz być raczej brutalny , najwyżej nieco śmieszny
          A kto mówi, ze doktorat pisała? Ja tylko irytuję się jakie bzdury
          wypisują ludzie posiadający tytuł doktora. Na podobne błyskotliwe
          myśli nie odpiszę w myśl zasady: "nie dyskutuj z idiotą, bo najpierw
          sprowadzi dyskusję do swojego poziomu, a następnie pokona Cię
          doświadczeniem". Od razu zanznaczam, że do nikogo konkretnego tej
          uwai nie kieruję... tak po prostu... do swiata jako takiego, bo
          widzę, w co dyskusja zaraz się zamieni.
    • danuta49 Klasyczna "nauka politycznie poprawna";-)))))))))) 15.04.08, 23:08
      • nikodem123 Re: Klasyczna "nauka politycznie poprawna";-))))) 16.04.08, 00:23
        Klasyczną nauką politycznie poprawną jest: "kochaj bliźniego swego jak siebie
        samego".

        Dla nie pamiętających dlaczego są katolikami: Drugie Przykazanie Boskie
    • kasiarze777 Elita nie spotka Downa 15.04.08, 23:11
      To jest jeden z najgłupszych artykułów, jakie kiedykolwiek przeczytałem. Sam
      jestem uczniem tej szkoły Z i nie uważam, żeby w mojej szkole był taki podział
      na klasy. Osoby z internatu raczej nie są kujonami (no i na pewno nie ubierają
      się awangardowo ;D), ale są zwykłymi uczniami. Elity ja nie wyróżniam i wątpię,
      żeby istniała. Wbrew pozorom, szkoła Z jest szkołą bardzo wyrównującą szanse
      uczniów (w porównaniu do przeciętnej szkoły ogólnokształcącej).
      Olimpijczykami są osoby przeróżne (biedne, bogate), a nie tylko "elitarne", jak
      to określiła autorka artukułu.
      Najbardziej śmieszy mnie jednak opowiadanie o fryzjerze Robercie ;D.
      Prawdopodobnie autorka tekstu wymyśliła sobie to, albo jakiś uczeń, dla żartu,
      opowiedział jej taką historię. Osoba, która zajmuje się takimi problemami, nie
      powinna w taki sposób wypowiadać się o tym, co usłyszała od uczniów, ponieważ
      uczniowie to są żartownisie ;D.
      Nie podoba mi się też, że taki artykuł (a właściwie to tabloid) ukazał się w
      dość poważanej gazecie, jaką jest Gazeta Wyborcza. GW powinno dbać o jakość
      zamieszczanych artykułów, ponieważ powoli tworzy się drugi "Fakt", a przecież
      już jedna taka gazeta wystarczy, po co więcej?
      • kenji01 Re: Elita nie spotka Downa 15.04.08, 23:18
        no wlasnie ponoc roberto jest prawdziwy:) chyba az sie do niego wybiore, elita musi w koncu 3mac fason :)
        • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 16.04.08, 00:34
          Jeśli tylko tyle zrozumiałeś z tego wywiadu, to idź sobie gdziekolwiek i strzyż
          sobie kłaczki, gdzie popadnie.
      • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 16.04.08, 00:30
        I jesteś kolejnym przykładem dlaczego "Elita" nigdy nie spotka z "Downem"
        Artykuł jest o "Downach" i powodach wykluczania kolejnych pokoleń dzieci
        "Downów", a Ty wskakujesz gadając coś o sobie i swojej klasie.

        Przykro nam ale, obraz Twojego środowiska tym razem nie był centrum
        zainteresowania. Spróbuj innym razem.



        kasiarze777 napisał:

        > To jest jeden z najgłupszych artykułów, jakie kiedykolwiek przeczytałem. Sam
        > jestem uczniem tej szkoły Z i nie uważam, żeby w mojej szkole był taki podział
        > na klasy. Osoby z internatu raczej nie są kujonami (no i na pewno nie ubierają
        > się awangardowo ;D), ale są zwykłymi uczniami. Elity ja nie wyróżniam i wątpię,
        > żeby istniała. Wbrew pozorom, szkoła Z jest szkołą bardzo wyrównującą szanse
        > uczniów (w porównaniu do przeciętnej szkoły ogólnokształcącej).
        > Olimpijczykami są osoby przeróżne (biedne, bogate), a nie tylko "elitarne", jak
        > to określiła autorka artukułu.
        > Najbardziej śmieszy mnie jednak opowiadanie o fryzjerze Robercie ;D.
        > Prawdopodobnie autorka tekstu wymyśliła sobie to, albo jakiś uczeń, dla żartu,
        > opowiedział jej taką historię. Osoba, która zajmuje się takimi problemami, nie
        > powinna w taki sposób wypowiadać się o tym, co usłyszała od uczniów, ponieważ
        > uczniowie to są żartownisie ;D.
        > Nie podoba mi się też, że taki artykuł (a właściwie to tabloid) ukazał się w
        > dość poważanej gazecie, jaką jest Gazeta Wyborcza. GW powinno dbać o jakość
        > zamieszczanych artykułów, ponieważ powoli tworzy się drugi "Fakt", a przecież
        > już jedna taka gazeta wystarczy, po co więcej?
        • e-hasacz Re: Elita nie spotka Downa 16.04.08, 01:55
          Nikodemie, Nikodemie.... "NUDZI CI SIĘ NA CHACIE?"

          nikodem123 15.04.08, 16:33 0
          nikodem123 15.04.08, 16:56 +0h 23m
          nikodem123 15.04.08, 21:24 +4h 51m
          nikodem123 15.04.08, 21:28 +4h 55m
          nikodem123 15.04.08, 21:41 +5h 08m
          nikodem123 15.04.08, 21:52 +5h 19m
          nikodem123 15.04.08, 22:07 +5h 34m
          nikodem123 15.04.08, 22:24 +5h 51m
          nikodem123 15.04.08, 22:28 +5h 55m
          nikodem123 15.04.08, 22:35 +6h 02m
          nikodem123 15.04.08, 22:37 +6h 04m
          nikodem123 15.04.08, 22:44 +6h 11m
          nikodem123 15.04.08, 23:07 +6h 34m
          nikodem123 15.04.08, 23:12 +6h 39m
          nikodem123 15.04.08, 23:31 +6h 58m
          nikodem123 15.04.08, 23:34 +7h 01m
          nikodem123 15.04.08, 23:42 +7h 09m
          nikodem123 15.04.08, 23:45 +7h 12m
          nikodem123 15.04.08, 23:49 +7h 16m
          nikodem123 15.04.08, 23:56 +7h 24m
          nikodem123 15.04.08, 23:59 +7h 27m
          nikodem123 16.04.08, 00:02 +8h 27m
          nikodem123 16.04.08, 00:08 +8h 32m
          nikodem123 16.04.08, 00:11 +8h 35m
          nikodem123 16.04.08, 00:17 +8h 41m
          nikodem123 16.04.08, 00:18 +8h 42m
          nikodem123 16.04.08, 00:23 +8h 47m
          nikodem123 16.04.08, 00:34 +9h 02m
          nikodem123 16.04.08, 00:46 +9h 13m

          wiesz... natchnąłeś mnie do napisania kodu skanującego tekst w poszukiwaniu fraz
          i w konsekwencji podania tych o to statystyk...Dzięki tej "Z" szkole polubiłem
          liczby:] Jednak interpretację wyników mojego badania-zostawię kolegom&koleżankom
          z klasy rówieśniczej-2c:)
          Powiedz mi "złotko"-kiedy ty masz czas jedzenie?
          Może założymy specjalnie dla Ciebie chat-abyśmy mogli czytać na bieżąco twoje
          wzruszające przemyślenia...

          Mamy wszelakie prawo do bycia oburzonymi.Pani ta przedstawiła naszą szkolną
          społeczność w niekorzystnym i NIEPRAWDZIWYM świetle.

          Fakt, faktem-Sorbona nie bierze udziału w tej dyskusji-lecz myślę, iż z całą
          pewnością możesz godnie zastąpić jej (aż) kilkudziesięciu "uczniów".

          Wyglądasz mi na zdziecinniałą osobę szukającą szczęścia w internecie... W
          imieniu Elito-internacko-reszto-trójkowej społeczności przekazuję wyraz
          głębokiego żalu nad Twoim losem.

          (nie komentuj tego posta-proszę-nie pogrążaj się już bardziej w moich oczach)
          • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 16.04.08, 22:56
            Oj, oj! A Ty znów zadzierasz nosa.

            Na prawdę myślisz, że Twoja opinia o mnie może mnie cokolwiek obchodzić?

            Chcesz zakładać jakiegoś czata i na prawdę myślisz, że chciałbym akurat z Tobą
            czatować na dłużej niż dwa wpisy? Ależ Ty jesteś zarozumiałym.

            Ale wybaczam. Wczoraj siedziałeś do drugiej w nocy, aby sporządzić zestawienie
            dotyczące moich postów. W sumie to miłe, że z powodu moich wypowiedzi zarwałeś noc.

            P.S.
            Powinieneś wiedzieć, że po 18.30 się nie jada, bo to niezdrowo.
            • e-hasacz Re: Elita nie spotka Downa 16.04.08, 23:44
              Nikodem... Jesteś żałosny. Najlepsze jest to, iż z pewnością każdy z tu obecnych
              się ze mną zgodzi.

              A temat przynajmniej dla mnie już jest zamknięty.

              Rada na do widzenia:Szukaj szczęścia gdzie indziej-np forum dla nieszczęśliwych.
              • nikodem123 Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 00:54
                Mówisz, że jestem żałosny. Nie masz żadnych argumentów przeciwko
                moim wypowiedziom. Atakujesz nie to, co napisałem, ale atakujesz
                mnie personalnie.

                Ja też mógłbym napisać: "jesteś żałaosny", ale ja bym to
                uargumentował. A potrafię to uargumentować.

                Mógłbym to uargumentować chociażby w ten sposób: jesteś żałosny, bo
                nie mając własnych argumentów piszesz: "Najlepsze jest to, iż z
                pewnością każdy z tu obecnych się ze mną zgodzi." Czyli przywołujesz
                na pomoc innych członków swojej grupy na pomoc.

                I ostatni Twój atak - argument, znów atak personalny.
                "Rada na do widzenia:Szukaj szczęścia gdzie indziej-np forum dla
                nieszczęśliwych"

                Sprytny, acz głupi. Zobacz: nie muszę szukać szczęścia na innym
                forum. Wciąż Ty gadasz ze mną.

                e-hasacz napisał:

                > Nikodem... Jesteś żałosny. Najlepsze jest to, iż z pewnością każdy
                z tu obecnyc
                > h
                > się ze mną zgodzi.
                >
                > A temat przynajmniej dla mnie już jest zamknięty.
                >
                > Rada na do widzenia:Szukaj szczęścia gdzie indziej-np forum dla
                nieszczęśliwych
                > .
    • norymberga3 taki cytat: 16.04.08, 11:50
      "W szkole dzieci są nagradzane za wiedzę, której oczekuje
      nauczyciel. Wiedzę tę zdobywają na podstawie doświadczeń. Ale dostęp
      do nich kosztuje. Bogate dziecko, które jeździ na narty w Alpy
      szwajcarskie, jest lepsze z geografii, bo przeżyło tę wiedzę na
      własnej skórze. Biedne dziecko patrzy na mapy jak na abstrakcyjne
      znaki, nie ma motywacji do uczenia się o miejscach, w które nigdy
      nie pojedzie. Dostaje gorsze oceny."
      Ciekawe, że w PRL, kiedy raczej nie jeździło się na narty w Alpy,
      geografia nie była abstrakcją. Naprawdę Pani uważa, że uczyć się
      można tylko o miejscach, do których ma się szansę pojechać? Dlaczego
      Pani tak wykoślawia pojęcie kształcenia?
      • imie_jaszczomp Re: taki cytat: 16.04.08, 12:08
        Co, Ty, przeciez z postow dominika wynika, ze on ma po prostu swoje
        zdanie i wszystko do tego nagina.Przestalam z nim dyskutowac, kiedy
        zaczal mnie obrazac.Taki frustrat.
      • rasklaat Re: taki cytat: 18.04.08, 15:31
        Faktycznie, tekst o Alpach szwajcarskich wskazuje na pewne wypaczenie opinii pani socjolog o możliwościach opanowania geografii przez uczniów. To co, o Antarktydzie też nie można nic wiedzieć jeśli się tam nie było osobiście?

        Nie chodziłem do 3 LO ale nasz ówczesny nauczyciel geografii był jak raz najlepszym nauczycielem geografii w Polsce. Pokazywał nam mnóstwo slajdów ze swoich podróży i opowiadał nam o tych wszystkich miejscach. Zapamiętałem je do dziś i kiedy jeżdżę do Walii na wycieczki to wspominam jego lekcje, te pokazy zdjęć, niezapomniane do dziś... Respekt
    • occllo Elita nie spotka Downa 16.04.08, 12:57
      Artykuł jest skrajny, nierzetelny i stanowi potwierdzenie założeń
      autorki postawionych a priori.
      Największą bzdurą jest stwierdzenie, że losy tych ludzi z różnych
      światów nigdy i nigdzie się nie przecinają.
      Sama byłam w liceum takim jak Z. Byłam kimś, kogo autorka zapewne
      przypisałaby do tzw. elity. Jak wiele innych osób miałam przyjaciół
      spoza grupy, spoza szkoły, przyjaciół, którzy bynajmniej nie
      reprezentowali żadnej elity. Obrazek nastolatka z dobrego domu
      pijącego tanie wino z dzieckiem z takiej "Sorbony" po lekcjach był
      na porządku dziennym. Nastolatek w trakcie wagarow kupowal piwko i
      zapraszal do swojego "dobrego domu", gdy starzy w pracy robili grubą
      kasę. Nikt się tym przyjaźniom nie dziwił, a jedynymi osobami, które
      protestowały przeciwko temu "mieszaniu się", byli "opiekuńczo
      nastawieni" nauczyciele i czasem (ale naprawdę rzadko) niektórzy
      rodzice.
      Poza tym w szkole (po której faktycznie wszyscy idą na studia) było
      sporo dzieciaków z biednych rodzin. One nie potrzebowały zaplecza,
      korepetcyji, kapitału społecznego itd. Nie miały też stypendiów. Nie
      o to chodzi. Chodzi o to, że były po prostu zdolne, pouczyły się co
      nieco i zdały egzaminy wstępne. To wszystko. Więcej naprawdę nie
      trzeba.
      Uważam, że autorka artykułu po prostu nie zrozumiała, że uczniowie
      kpią z niej udzielając wywiadów.
    • konwencja1 Elita nie spotka Downa 16.04.08, 14:25
      Nie rozumiem, elita to dzieci z bogatych domów?, czy dzieci
      inteligencji? Oboje z mężem mamy wyższe wykształcenie, ale majątku
      tyle co kot...
      W moim mieście są prywatne szkoły, do których przede wszystkim
      uczęszczają dzieci dorobkiewiczów (poziom nauczania tych wcale nie
      taki cudowny) oraz szkoły państwowe, w których ze względu na wysoki
      poziom następuje "naturalna selekcja" uczniów. Nikt nikomu skrzydeł
      nie podcina, kwestia naturalnych predyspozycji - trzeba zdać
      egzaminy. Dzieci posłałam do Państwowej Szkoły Muzycznej - najwyższy
      poziom nauczania. Dobre wyedukowanie to kwestia ambicji, wytrwałości
      i zdolności a nie zasobności porfela.
      Nie jest winą systemu szkolnictwa, że margines ze slumsów obniża
      loty swoim dzieciom.
      Artykuł jest niesolidną pseudosocjologiczną "bambaryłą".
      • kola Konwencja Dulska.. 16.04.08, 15:35
        ale żałość..
        • patafianka Re: Konwencja Dulska.. 16.04.08, 23:02
          Cała dyskusja to dwie proste równoległe - żadnych stycznych. Choć
          zgadzam sie z główną tezą artykułu, że system edukacji nie wyrównuje
          szans, niektórzy mają "z góry przechlapane" i nie zawsze dlatego, że
          nie mogą, ale to nie wina tych co mogą i chcą. Artykuł sam w sobie
          poruszający wówczas gdy traktuje o "Sorbonie", ale zestawienie
          oparte na skrajnosciach nie ma znamion metodologii naukowej.
          Abstrahuję od faktu, ze tezy nie są odkrywcze. Jesli zaś chodzi o
          szkołę Z, to nie ma się co oburzać na niektóre trafne spostrzeżenia,
          sami je dostrzegacie, wiem cos o tym ;), jednakże "elita" została
          opisana karykaturalnie i sugeruje, że autorka jednak "nie nadążyła"
          za uczniami. No cóż.... Może gdyby spędziła tu pół roku ;)
          zobaczyłaby "pot i krew". A także wiele fajnych rzeczy, które się
          dzieją na rzecz innych. Wydaje się też, że gość nadużył zaufania
          otwartej szkoły.
          Na koniec - dobrze, że nikodemowi chciało się polemizować, w końcu
          reprezentował tych, których tu nie było i nigdy nie będzie, ale
          szkoda, że obie strony skupiły się wyłącznie na swym punkcie
          widzenia.
    • wasilewskibartek Elita nie spotka Downa 17.04.08, 10:08
      Pani Alicjo!

      Mam wrażenie, że teorię wymyśliła sobie pani sama, a dopiero później
      zabrała się pani do szukania argumentów na jej potwierdzenie. Pani
      1,5 roku badań w "Sorbonie" wykazały oczywistą oczywistość. Przykro
      mi, ale to nie pani pierwsza odkryła że bieda, beznadziejność, niska
      klasa społeczna jest dziedziczona z pokolenia na pokolenie, że takie
      środowiska są hermentyczne i zamykają się same w sobie. Nie jest też
      wcale tak błyskotliwym odkryciem, że polska szkoła nie wyrównuje
      szans. Począwszy od tego, że równanie takie jest niemożliwe,
      skończywszy na tym, że głupie (
      ego.riki.pl/bartek_wasilewski/zywoplot.html ), dlatego, że
      równać można tylko do niższego poziomu.

      Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem ani wybitnym psychologiem, aby
      domyślić się, że uczniowi opowiadający o jeździe autobusie czy
      fryzjerze Roberto po prostu żartują. 15 godzin nie wystarczyło na
      odkrycie, że rozmówcy nie traktują pani poważnie?

      Oczywiście to, że uczniowie Z myślą o najlepszych studiach w kraju i
      zagranicą jest przejawem snobizmu? Dziwi mnie również perojatywny
      wydźwięk słowa "elita" w pani ustach. Wkurza mnie, że młodych ludzi,
      którzy chcą coś w życiu osiągnąć ciężką pracą, albo, o zgrozo!,
      złośliwie urodzili się w "lepszej" dzielnicy, miesza się z błotem
      już na samym początku ich życia, tylko dlatego, że chcą wybić się
      ponad przeciętność.

      "Elita nie spotka Downa"? Może warto byłoby z uczniami Z porozmawiać
      o ic pracy charytatywnej, o poglądy na życie społeczne, a nie
      prowokować ich do opowiadania historyjek o straszliwych autobusach.
      No tak, znowu mam wrażenie, że pani badania to tylko opakowanie dla
      postawionej znacznie wcześniej tezy.

      Pani Alicjo nie idź tą drogą! ;)

      Bartek W
      • szoszan Ależ nikodem ma mnóstwo racji, a przekonacie się o 17.04.08, 11:22
        tym jak sami własne dzieci zaczniecie do szkół posyłać, co aktualnie
        z mężem czynimy.I żeby było śmieszniej jesteśmy z Gdyni, znamy kilku
        pracujących absolwentów 3LO w Gdyni.Mają o nim różną, czasem
        zdystansowaną, bo zweryfikowaną życiowym doświadczeniem opinię.
        Muszę na chwilę przerwać, albowiem pani od przyrody mnie wzywa(syn
        nabroił w szkólce)i dentysta.
    • en-l Elita nie spotka Downa 17.04.08, 11:24
      Ponieważ na forum pojawia się moje nazwisko, czego oczywiście nikt
      ze mną wcześniej nie uzgadniał, postanowiłam zabrać głos.
      Oczywiście zgadzam się z tym, że biedę się dziedziczy i że tylko
      nieliczni umieją przekroczyć jej granice i zdobyć prestiż i
      wykształcenie. Jest ich niewielu, to prawda, ale są i niektórzy z
      nich chodzą do trójki też.
      Uważam, że obraz obu szkół w tym artykule jest jednostronny i
      krzywdzący i nie chodzi tu o żadne obrażanie się, tylko o fakt, że
      duża część ludzi będzie budowała swoje sądy o obu szkołach na bazie
      tego tekstu.
      Pani S nie chce rzetelnie przedstawić ważnego zjawiska społecznego,
      ani też przeprowadzić uczciwych badań- moim zdaniem chce się
      wylansować przy pomocy chwytliwych sloganów, bo nie wierzę, żeby nie
      czuła ironii w cytowanych wypowiedziach uczniów z liceum z, ona po
      prostu woli jej nie widzieć, bo te wypowiedzi świetnie wpisują się w
      jej koncepcję /np. jeżdżenie do szkoły tylko samochodem – podobno
      osoba mówiąca o bólu po jeździe autobusem codziennie dojeżdża do
      szkoły środkami komunikacji miejskiej/.
      Co do tych, którzy nie rozumieją urażonych – pomyślcie, jakbyście
      się poczuli, gdyby ktoś Was usiłował wtłoczyć w pewien schemat –
      elita, internat i pomiędzy? A jeśli nie należycie do żadnej z grup,
      albo jesteście bogaci i leniwi, czy też mieszkacie w internacie i
      jesteście olimpijczykami, czy jakakolwiek inna konfiguracja? To
      przykre poczuć się z góry ocenionym i opisanym i to jeszcze
      niekompetentnie.
      Większość szkolna śmieje się z tego artykułu, szczególnie że
      drogę „podstawówka x, gimnazjum y, liceum z” odbyła wcale taka
      szalona większość uczniów liceum z.
      Ale ludzie z zewnątrz będą chętnie powtarzać opinie pani S o
      Sorbonie i liceum z, co uważam dla obu szkół za krzywdzące.
      Pozdrawiam wszystkich dyskutantów
      • szoszan Trochę dystansu do gazetowych artykułów 17.04.08, 15:37
        bo jak paru dyskutantów wyżej zauważyło artukuł NIE jest prezentacją
        wyników badań czy pracy doktorskiej p.Sadownik.NB: ona chyba nie
        jest psychologiem, a pedagogiem, a jeszcze bardziej pedagożką
        (uwielbiam te sfeminizowane dziwolągi słowne:)...)z UG jak została
        przedstawiona w GW.To tylko niewielki wywiad sygnalizujący pewien
        obserwowalny, także w naukowych badaniach socjologicznych, problem
        społeczny: problem klasowości czy kastowości społecznej, zależy jak
        na to patrzeć,połączony ze zjawiskiem tzw.wykluczania społecznego.
        Problem od dawna opisywany i badany w starszych niż nasza
        demokracjach, a my po przemianie ustrojowej nadrabiamy.To zawsze
        jest problem bogacącego się społeczeństwa. Klasowość daje pewną
        otwartość i przepływ/awans międzyklasowy, kastowość jest bardziej
        zamknięta choć we współczesnym społeczeństwie już nie hermetycznie.
        Wywiad jest przeprowadzony w charakterystycznym dla GW
        nadętonapuszonym-prowkacyjnym stylu, stali internauci wiedzą o co
        chodzi, także nie zaskakuje mnie, ani nie oburza podawanie
        najbardziej kolorystycznie jaskrawych wypowiedzi fryzjerskich,
        autobusowych czy kryminalistyczno-policyjnych(jakoś nie wierzę w te
        opowieści o Policji codziennie odwożącej do szkoły krnąbrnego
        ucznia, w kraju gdzie brakuje na paliwo do radiowozu czy gdańskim
        sądzie,gdzie problemem są konwoje aresztantów na rozprawy tudzież
        wyznaczenie kuratora dla nieletniego graniczy z cudem...). Ale te
        podkoloryzowane opowiastki są potrzebne także medialnie, poza tym z
        przeprowadzanych badań społecznych najbardziej zapamiętuje się te
        jaskrawe, radykalne przykłady czy wypowiedzi.Nie winiłabym więc
        doktorntki o ich podawanie, bo w badanych próbach zawsze znajdą się
        takie ozdobniki, ale to tylko ozdobniki, wbrew pozorom nie
        determinują wniosków z pracy badawczej.I nie wydaje mi się, żeby
        p.Sadownik oparła swoją pracę wyłacznie na zapisach z obserwacji
        młodzieży czy stenogramach rozmów z nimi.Myślę,że przeprowadziła
        szereg badań ankietowych, kwestionariuszowych, umieściła tam mnóstwo
        wskaźników i zmiennych wpływających na badane zjawiska, ale przecież
        nie zaprezentuje ich w poczytnej codziennej gazecie dla szerokiej
        publiczności, bo większość z Was nie chciałaby nawet jednej strony
        wtedy przeczytać.
        • wewnatrz Re: Trochę dystansu do gazetowych artykułów 17.04.08, 16:00
          alez wiem z cala pewnoscia, ze p. A.S. nie przeprowdzala zadnych ankiet, itp. A
          przeciez nic prostszego - sprawdzic czy odkrylem zjawisko czy jeden przypadek.
          Ale coz, wyniki takich kwestionariuszy moglyby byc (bylyby!) dla Sz. Badaczki
          niewygodne..
          • szoszan Jakoś Ci nie wierzę. 17.04.08, 19:21
            Skąd ta pewność, >>ze p. A.S. nie przeprowdzala zadnych ankiet,
            itp. A
            przeciez nic prostszego - sprawdzic czy odkrylem zjawisko czy jeden
            przypadek. Ale coz, wyniki takich kwestionariuszy moglyby byc
            (bylyby!) dla Sz. Badaczki niewygodne..<<
            Chyba, że to ja jestem naiwna i jeszcze wierzę w naukową rzetelność
            i opiekuńczy profesjonalizm promotora p.Sadownik. Ktoś tu
            ściemnia.Nie wierzę,że na Pedagogice pracują nieuczciwi czy leniwi
            kretyni, którzy tak dla hecy fingują badania tudzież przepuszczają
            ambitnej doktorantce naciągniętą czy sfałszowaną pracę doktorską.
            • imie_jaszczomp Re: Jakoś Ci nie wierzę. 17.04.08, 19:47
              Pani S. byla w szkole i ankietowala uczniow.Podobno pytania byly tak
              tendencyjne i glupie, ze dzieciaki po prostu "wkrecily" pania S.Ale
              ze to łyknęła?!
      • vt100 Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 15:27
        Cóż, mógłbym po prostu napisać że już jednej rzeczy nauczyli się
        uczniowie 3LO aż nadto dobrze: kłamać. Bo właśnie kłamstwem jest
        mówienie - i to pan twierdzi że nie mówili prawdy lecz łgali - że
        jazda autobusem boli etc. etc.
    • loszak_gdynia Elita nie spotka Downa 17.04.08, 16:26
      Przyglądam się tej dyskusji i widzę, że nie potrafimy rozróżnić dwóch rzeczy.
      Pierwszą jest obraz szkół, który (generalizując) zarysowano tylko w artykule.
      Drugą sprawą jest natomiast cel artykułu - ukazanie nierówności w szkołach, co
      wynika przede wszystkim z naszego systemu oświatowego.

      Nie jest nowością, że, cytując Ericha Fromma, rodzimy się równi, ale rodzimy się
      różni. Wiadomym jest, że nikogo na siłę nie zaciągnie się do "Sorbony" ani do
      "szkoły z". Szanse można wyrównywać, ale nigdy nie będzie równości. I z tą, może
      okrutną, prawdą trzeba się pogodzić. Artykuł opisuje ten problem, ale cel ten
      został przesłoniony przez kreację obrazu dwóch szkół, które zostały do siebie
      porównane.

      Sytuacja i stosunki między uczniami panujące w obu szkołach zostały
      przerysowane. Myślę, że zarówno uczniowie "Sorbony" jak i "szkoły z" zdziwili
      się, że ich szkoły zostały tak przedstawione.

      Jestem uczennicą "szkoły z". Mało tego, jestem mieszkanką internatu. Gdy
      zaczęłam czytać artykuł razem z moimi współlokatorkami... wywołało to tylko kupę
      śmiechu. Bo żadna z nas nie ma ani przesadnej ilości kolczyków na ciele, ani
      dredów, ani nie ubieramy się tak, że wzbudzamy zainteresowanie połowy
      Trójmiasta. Owszem, w internacie jest dużo osób, które się uczą dobrze, co nie
      oznacza, ze nie potrafią uczyć się selektywnie. Dodam, iż ucząc się, nie
      myślałam nigdy o tym, że jeśli nie nauczę się czegoś, to zawiodę nadzieje
      rodziców. Internacka społeczność została wykreowana na ludzi, którzy nie mają
      własnego zdania, a spełniają marzenia swoich rodziców, co jest wielką pomyłką.

      Totalnym nieporozumieniem jest stwierdzenie, ze nieraz całe rodziny pracują na
      to, byśmy mogli się "wyrwać" z naszego małomiasteczkowego zaścianka. Wyjaśnienie
      tego pominę, gdyż jest to oczywiste.

      A to, ze nie spotkamy "downa"... Zbyt wielu znam ludzi działających w
      wolontariacie, by się z tym stwierdzeniem zgodzić.

      pozdrawiam

      • kwiat_gruszki Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 11:58
        loszak_gdynia napisała:
        > A to, ze nie spotkamy "downa"... Zbyt wielu znam ludzi działających w
        > wolontariacie, by się z tym stwierdzeniem zgodzić.

        Rozmowa z koleżanką z Elity na temat sytuacji na popegeerowskiej wsi:
        Ja bardzo dobrze znam sytuację na wsi, bo razem z mamą jeździłyśmy na wczasy do
        małych miejscowości.
        Dzieci z dobrych domów znają życie Downów, bo są wolontariuszami. No tak.
        • honques Re: Elita nie spotka Downa 18.04.08, 15:12
          kwiat_gruszki napisała:

          > Dzieci z dobrych domów znają życie Downów, bo są wolontariuszami.
          No tak.

          ludzie, toż to paranoja...
          tak, znają bo są wolontariuszami-to tylko jeden przykład. I to nie
          jest to samo, co przytoczony przez ciebie przykład nt
          popegeerowskiej wsi-wolontariat nie polega na tym, że widzisz coś i
          się temu przypatrujesz, ale działasz aktywnie, żeby zmienić coś na
          lepsze. Deprecjonujesz więc coś, o czym widocznie nie masz zielonego
          pojęcia. Czy tak trudno zaakceptować to, że nie wszyscy mają gdzieś
          innych? i przy okazji to, że przy okazji tezy postawione w artykule
          (sic!) nijak mają się do rzeczywistości?

          tylko nie pisz proszę, że jestem narcystyczna i że nie wiem, o czym
          jest artykuł, bo takich postów jest na pęczki, a świadczą tylko o
          niezrozumieniu intencji przedmówcy.
    • ceemde Elita nie spotka Downa 17.04.08, 16:36
      Podobnie jak wiele poprzednich uzytkownikow forum uwazam ze opinie
      wygloszone w wywiadze sa krzywdzace.
      szczegolnie ze jestem absolwetnka gdynskiej 3, a obrazy
      przedstawione przez A.S pasuja co najwyzej do beverly hills 90210.
      nie kazdy ma samochod, nie kazdego woza rodzice czy jezdzi
      taksowska, wiekoszsc jezdzi autobusem i nigdy nie slyszalam narzekan.
      przyjezdzaja czasem z odleglych miejsc, poniewaz nie kazdy mieszka
      na kamiennej gorze, ani w innej lokalizacji powyzej kilkunastu
      tysiecy za metr (co za arbitralnie dobrana cena!). jest wiele osob z
      rumii, redy, wejherowa etc. sa tez osoby ktore przemierzaja caly
      kraj, czesto z malych miejscowosci, ktore od lat ciezko sie ucza
      zeby zrealizowac swoje marzenia i miejsce jakie zajmuja w tej szkole
      wcale nie zalicza sie do internatu ani pozostalych!
      zreszta sam podzial na nic sie nie zdaje, bo jest absolutnie nie
      prawdziwy.
      co do faktow, roberto nie jest gejem, ani wlochem, strzyzenie
      kosztuje 50 zl a nie 1000, a czeka sie tydzien czy 2 nie pol roku.
      wystarcza dobre checi by to pogloski zrewidowac.
      jednak autorka jak napisala mi w mailu 'jako baczacz ukorzeniający
      się metodologii jakościowych badań społęcznych - nie mam obowiązku
      ich sprawdzania.' skoro wywiad nie jest raportem z badan to moze
      warto tego typu informacje dot. metodologii i ograniczonego zaufania
      dla wypowiedzi uczniow zaznaczyc? poniewaz wiekszosc czytajacych do
      ludzi nie szkolilo sie z zakresu badan ilosciowych czy jakosciowych.
      poza tym jakosciowka tez powinna byc oparta na rzetelnych badaniach
      i dobrze dobranych metodach.
      autorka pisze: 'Nie wiem na czym budje pani pewność że chodzi o 3 LO
      w Gdyni. '
      a ile jest bardzo prestizowych l.o w trojmiescie? ile szkol ma
      drzewo z nazwami uczelni przy drzwiach? prosze nie wycofywac sie ze
      swoich badan, ktore trwaly wystarczajaco dlugo by co najwyzej poznac
      rozklad szkoly.
      'Artykuł pokazuje pewne skrajności. Nie ma w nim fragmentów wywiadu,
      w których w niezywkle pozwytywnym świetle przedstawiam liceum Z, bo
      jest to, co by nie powiedzieć przestrzeń realizacji marzeń, szans,
      możliwości i zainteresowań wielu młodych ludzi.'
      wiec moze o tym tez warto powiedziec czytelnikom zamiast rysowac tak
      karygodnie jednostronny obraz?
      zgadzam sie z przedmowcami, ktorzy uwazaja ze "badania" byly robione
      zbednie, poniewaz nie wazne co by z nich wyszlo, autorka i tak
      chciala jedynie potwierdzic swoje wybiorcze tezy.
      • ceemde Re: Elita nie spotka Downa 17.04.08, 16:41
        Chcialam jeszcze dodac, iz podejrzewam ze wiecej uczniow ze szkoly
        Z. niz z jakikolwiek innych liceow w 3miescie spotkalo downow,
        poniewaz wiele osob, chociazby w ramach CASu jest zaangazowanych w
        prace spoleczne.

        i prosze nie pisac, ze nie o szkole Z jest artykul skoro
        zaprezentowaniu tej szkoly ze szczegolnym uwzglednieniem jej 'elyty'
        autorka poswiecila ok. polowy wywiadu. podejrzewam, ze jest to
        latwiejszy sposob na autopromocje niz odkrywanie nowych faktow o
        nierownosciach spolecznych, o ktore autorke nie posadzam.
    • scrios to przykre 17.04.08, 18:16
      trzeba równieeż zauważyć, co ten artykuł miał na celu. Nie, nie utworzenie tezy, lecz potwierdzenie założonej wcześniej. Tak po prawdzie, to nasza szanowna pani psycholog może być już w tej chwili skończona. Można się procesować o to, że dobre mienie "szkoły z" zostało nadszarpnięte. Oczywiście wiadomo jaka to szkoła, nie jest to pozostawione wszelakim dyskusjom. Trzeba przyznać, że komentarze uczniów w stylu "lecę do Roberto" albo "och nie, zobaczyli mnie w Rossmanie" są tylko nabijaniem się z tej kobiety. Chodzą słuchy, że Szanowna Pani Psycholog nie dostała się do szkoły Z, więc w ten sposób się mści.
      2) tego typu artykuły pojawiają się notorycznie- rok w rok tuż przed naborem do liceów i gimnazjów. (przykład? W zeszłym roku Fakt pisał o palaczach ze szkoły Z i jacy to oni są paskudni. Bo oczywiście wszystkie inne szkoły świecą przykładem. Aha, oczywiście). Fakt faktem, iż do szkoły Z zawsze jest mnóstwo chętnych.

      Pozdrawiam- Scrios.
      • szoszan Ale ta pani NIE JEST psychologiem 17.04.08, 19:10
        to po 1
        2. nie robi badań z zemsty za niezdany egzamin do jakiegoś elo-jak
        widać spiskowe teorie dziejów są bardzo nośne i teraz pewnie ta pani
        zaśmiewa się czytając te egzaltowane komentarze o swoim domniemanym
        niepowodzeniu edukacyjnym...Nie, doprawdy zabawne:pisać doktorat z
        zemsty,że w wieku 16lat nie dostało się do jakieś szkółki
        3.nie robi też badań,żeby zdyskredytować jakąś szkołę zawodową z
        Orunii
        4.przeczytawszy te naburmuszone posty urażonych uczniów/absolwentów
        szkoły Z przyznaję rację nikodemowi123, który pisał o
        narcyźmie.Rzeczywiście:dawno nie widziałam takiego zadęcia choć
        snobów w moim życiu widziałam mnóstwo.
        • scrios Re: Ale ta pani NIE JEST psychologiem 17.04.08, 19:28
          Jak to nie jest? Oczywiście że jest. To po 1.
          2. Widać, szoszan, że bardzo dałaś sobie zamydlić oczy.
          4. No ciekawe, jakbyś ty się poczuła, gdyby twoja szkoła była obsmarowywana ze wszystkich stron. Nie broniłabyś? Zresztą pff, twoja sprawa. nam może widocznie zależy na sprostowaniu przeinaczeń, ale coponiektórzy nie potrafią tego ogarnąć.
          • szoszan Re: Ale ta pani NIE JEST psychologiem 17.04.08, 19:43
            No kurcze,ale NIe JEST.W papierowym wydaniu GW, pod zdjęciem jest
            przedstawiona jako cytuję:mgr Alicja Sadownik- pedagożka, asystent w
            Zakładzie Pedagogiki Specjalnej Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu
            Gdańskiego; robi badania do pracy doktorskiej"Społeczne światy
            nastolatków i kategoria miejsca jako kryterium ich różnicowania"-
            koniec cytatu.
            Bo ja taka precyzyjna jestem.
            Dzidziu, ja już troszku starsza pani jestem, troszku siwych włosów
            mam, więc,żadne pff i obsmarowywanie, zwłaszcza w anonimowym forum
            mi nie robi.Tym bardziej,że szkółkę kończyłam dawno temu i za moich
            czasów o moim liceum profilowanym jeszcze gorsze rzeczy na mieście
            opowiadali...Także spuść trochę z tego zadęcia.
            • scrios Re: Ale ta pani NIE JEST psychologiem 17.04.08, 19:56
              Jak widać nadal nie rozumiesz idei bronienia. Nie moja wina, że chodziłaś do liceum, które było nie wiadomo jak przeciętne (jak sama piszesz- profilowane. Aha, wiemy już na jakim gruncie stoimy). Trudno. Ale skoro 3LO jest elitarne, to honoru należy bronić (tak, tak przecież w CV również patrzą, jaką szkołę średnią się skończyło).
              A co mają twoje siwe włosy do obsmarowywania, przepraszam bardzo? Związku żadnego pomiędzy tymi dwiema rzeczami nie widzę.
              Zadęcie? W żadnym wypadku. I dla ciebie żadna "dzidzia" jeśli łaska.
              • szoszan Ależ jasne! Wasza Najłaskawsza Urazkowość 17.04.08, 20:19
                Pełen serwis.Ale co Ty tak wszystko do siebie bierzesz Wasza
                Elitarność, przpraszam bardzo?Znam ludzi z elo Cycewa Średniego-tez
                zapewniają elitarność, więc w ramach obrony honoru oświeć nas czym
                jest ta elitarność,a nuż splendor 3LO na nas spłynie?...
                Za parę lat, jak w pracy objedzie Cię szef albo zadęte Twoje CV, w
                które patrzą, jaką szkołę średnią się skończyło) spektakularnie
                wywalą do kosza(bo np.ktoś przed Tobą skończył jeszcze bardziej
                elitarne liceum...)nabierzesz siwych włosów i dystansu do siebie i
                przestaniesz tak się utożsamiać ze szkółką średnią.Nie jesteśmy w
                naszej-klasie.

                (jak sama piszesz- profilowane. Aha
                > , wiemy już na jakim gruncie stoimy).- No, na jakim? Zapewniam,że
                absolwenci mojego profilowanego liceum nie zjadają ludzi, myją się
                codziennie, a nawet zdarza się im nie etykietkować ludzi po tym co
                wpisali w CV...
                • honques Re: Ależ jasne! Wasza Najłaskawsza Urazkowość 17.04.08, 20:49
                  tak się przyglądam różnym wątkom i mogę stwierdzić jedynie, że
                  kolejne dyskusje nie mają sensu-każda strona ma gdzieś argumenty
                  merytoryczne, a wszystko zaczyna się zamieniać w zwykłe docinki.

                  uczniowie szkoły "z" mieli prawo poczuć się urażonymi i nie powinny
                  tego kwestionować osoby, które samych uczniów ani realiów szkoły nie
                  znają-szkoda, że każda wypowiedź jest z góry odbierana
                  jako "narcyzm" czy "zadufanie w sobie".
                  z kolei uczniowie "z" też mogliby spuścić z tonu w niektórych
                  wypowiedziach.

                  Jeśli kogoś bawi ta, że posłużę się pewnym cytatem,"jałowa
                  dyskusja", to dyskutujcie-ja tam lecę zająć się ciekawszymi
                  sprawami:)
        • imie_jaszczomp Re: Ale ta pani NIE JEST psychologiem 17.04.08, 20:07
          >przeczytawszy te naburmuszone posty urażonych uczniów/absolwentów
          szkoły Z przyznaję rację nikodemowi123, który pisał o
          narcyźmie.Rzeczywiście:dawno nie widziałam takiego zadęcia choć
          snobów w moim życiu widziałam mnóstwo.<
          Dzieciaki zostaly przedstawione jako glupie bubki.Ludzie moga sie
          poczuc urazeni i bynajmniej nie mozna tego nazwac narcyzmem i
          snobstwem.
    • hasacz1 Elita nie spotka Downa 17.04.08, 18:43
      Moim zdaniem ten wywiad zdecydowanie odbiega od rzeczywistosci. W koncu sokoro
      jest tyle krytykujacych komentarzy, to cos musi sie nie zgadzac:P Pani, ktora
      przyszla do nas do szkoly nie ma za grosz poczucia humoru, inaczej ludzie z
      badanej klasy nie jechaliby tak po niej (swoja droga Roberto naprawde ma
      zapelniony grafik ;)).

      W dodatku zgadzam sie z reszta - nie ma zadnego podzialu na elite i internat.
      Kiedy ja przyszedlem do gimnazjum przy szkole Z, byl podzial najwyzej na MYPy i
      reszte, ale sie zatarl, bo okazalo sie ze w MYPie sa bardzo fajni ludzie. Poza
      tym czy laureaci olimpiad i studenci zagranicznych uczelni sa bogaci? Coz, moim
      zdaniem w wiekszosci wlasnie nie sa. Dwie osoby z mojej rodziny, ktore z reszta
      chodzily do liceum Z, byly wielokrotnymi laureatami, a jedna studiuje na
      najbardziej prestizowej uczelni swiata, jednak nie miaszkam w willi, a moj
      ojciec nie ma 3 limuzyn - mieszkam w bloku.

      Radze sie wiec zastanowic co i jak sie pisze, bo musze przyznac ze ten wywiad
      nieco mnie urazil, dlatego ze nasza szkola zostala pokazana w raczej negatywnym
      swietle, a my sami jako snoby nie majace pojecia o zyciu.
      • hasacz2 Re: Elita nie spotka Downa 17.04.08, 20:50
        Zgadzam sie z toba w 100%.
        A tak w ogole to chodzilam co liceum Z i nawet nie wiem co to jest Roberto. Co
        to jest?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka