Dodaj do ulubionych

Tusk chce spisku

17.04.08, 07:13
Te propozycje brzmią źle. Wprowadzi się totalną anarchię zamiast modyfikować
istniejące mechanizmy weryfikacji jakości kadry. Poza bzdurnymi ogólnikami,
nie ma w projekcie nic!
Samouwielbienie p. minister, której nie interesuje zdanie pracowników
naukowych znacznie lepiej od niej przygotowanych, jest irytujące.
Obserwuj wątek
    • drugie_wcielenie Re: Tusk chce spisku 17.04.08, 07:26
      moze ruch w skostnialych strukturach przyniesie cos.. co najmniej powiew swiezosci. jak nie robi sie nic, to nie wiadomo, czy jakiekolwiek zmiany moga byc lepsze, a tak przynajmniej bedzie co poprawiac.
      • po_strach To cos dla Kwasniewskiego... 17.04.08, 08:38
        • hegemon72 [...] 17.04.08, 08:58
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • gundyslaw a profesomatołkiem od bydła też? 17.04.08, 09:11
            bez magistra bedzie można zostać?
            • q-nick Większość jest za habilitacją??? 17.04.08, 09:52
              Autor chyba zapomniał spytać choć kilku młodych naukowców, którzy muszą przez to
              przejść. To upokarzająca, uznaniowa procedura, która pozwala dziadkom czuć się
              lepiej, bo są już po tej właściwej stronie. Typowy przejaw fali i aż przykro
              patrzeć ilu ludzi zdawałoby się mądrych opowiada się za tym absurdem. Po
              habilitacji nie trzeba już robić nic. I chyba o to właśnie chodzi. Po zniesieniu
              habilitacji z znowu trzebaby się starać, bo czym będzie się różnił
              trzydziesto-paro letni doktor od faceta który w nauce jest od wielu lat -
              dorobkiem. A o ten trzeba się starać cały czas.

              Ale likwidacja magisterki to kompletny absurd. Pani Kudryckiej chyba chodzi o
              to, żeby finalnie prywatne uczelnie wydawały dyplom za wpłacenie czesnego. Nobo
              przy tej magisterce to trza się tyle nasiedzieć i nie można wydusić kasy od
              jeszcze większej liczby studentów... Żałosne... Jak większość prywatnych uczelni...
              • khmara Re: Większość jest za habilitacją??? 17.04.08, 09:57
                Ponioslo cie. Mowa jest o 100 stypendiach doktoranckich dla posiadaczy
                licencjatu rocznie w skali kraju. Jak ktos ma przed licencjatem publikacje
                naukowe to sie zalapie i to wszystko.

                A prywatne i tak nic nie beda z tego mialy, bo nie maja prawa doktoryzowania.
                • tocqueville doktoraty 17.04.08, 10:11
                  jak widać kolejny "znawca"
                  Przynajmniej 12 uczelni prywatnych MA PRAWO do doktoryzowania
                  • khmara Re: doktoraty 17.04.08, 10:14
                    tocqueville napisał:

                    > Przynajmniej 12 uczelni prywatnych MA PRAWO do doktoryzowania

                    To w czym problem? Jezeli maja prawo do doktoryzowania, to znaczy, ze nie maja
                    problemow z kadra.
                  • nfao5 Re: doktoraty 17.04.08, 20:17
                    Moja ma w trzech dyscyplinach...
              • first.ooo Re: Większość jest za habilitacją??? 17.04.08, 10:06
                Popieram. Jestem młodym naukowcem robiącym doktorat. Na samym początku z zapałem
                ale teraz już tylko odliczam do końca by zostawić za sobą ten burdel. Tu się nic
                nie zmienia, starzy skostniali doktorzy wielokrotnie habilitowani bez nowych
                publikacji i osiągnięć, bez grantów wygrzewają tylko stołki. Przez to nie ma
                pieniędzy oraz miejsc dla młodych pracowników. Na całym świecie w nauce całe
                życie trzeba się starać i być konkurencyjnym dla innych naukowców, bo inaczej
                nie dostanie się pieniędzy na badania. Nie ma ciepłej posadki Wielce Panującego
                nam Profesora.
                • inzynier2 Towarzystwo wzajemnej adoracji 17.04.08, 10:49
                  first.ooo napisała:
                  > Popieram. Jestem młodym naukowcem robiącym doktorat. Na samym
                  > początku z zapałem ale teraz już tylko odliczam do końca by
                  > zostawić za sobą ten burdel. Tu się nic nie zmienia, starzy
                  > skostniali doktorzy wielokrotnie habilitowani bez nowych
                  > publikacji i osiągnięć, bez grantów wygrzewają tylko stołki.

                  Ja mam 62 lata, ale reformę popieram. Polska "nauka" to towarzystwo wzajemnej
                  adoracji w znacznej części produkujące bezużyteczną makulaturę zwaną
                  publikacjami. Jest to feudalny przeżytek gdzie doktorowie habilitowani są
                  przekonani, że po zdobyciu odpowiedniej ilości tytułów mogą brać od państwa
                  pensję do śmierci za samo przychodzenie do biura. Nie powinien więc dziwić ich
                  opór na reformy. Reformy są w interesie wszystkich Polaków płacących podatki na
                  pensje tych "naukowców". Feudałowie zwący siebie naukowcami będą krzyczeć, że
                  polska nauka się wali gdy ich synekury są zagrożone.
                  • dalatata Re: Towarzystwo wzajemnej adoracji 17.04.08, 11:59
                    zakladajac ze tak jest, to ja poprosze o jedna wskazowke w tych
                    propozuycjach ze to sie zmieni.
                    • nfao5 Re: Towarzystwo wzajemnej adoracji 17.04.08, 20:26
                      Uwazajcie na dalatate. To znany w kolach "nauki" polskiej prof. zw.
                      belw. doż. doc. dr hab. inz. Innocenty Beton... :(
                • ferrment Re: Większość jest za habilitacją??? 17.04.08, 11:26
                  O świecie to masz marne pojęcie. Na świecie jest różnie. Najbardziej konkurencyjny system jest w takich Stanach. Ci lepsi dostają "permanent position" tak gdzieś koło 40-tki. Ci gorsi miewają kontrakty, albo lądują w mało znanych Szkołach Wyższych też na ogół "permanent". Zatem bywa, że jak ktoś się usadzi to i siedzi mało produktywnie, choć przedtem był super. Tyle że tak nie wypada, więc i zdarza się rzadko. Akurat zniesienie habilitacji ma się do tego słabo, bo i u nas są tacy co habilitacji nie są w stanie zrobić a na etatach siedzą. Dodatkowo w Stanach naukowcy dużo energii poświęcają na promowanie własnej osoby, co jest trochę żałosne, no ale czego się nie robi dla kasy...

                  Większe znaczenie dla stworzenia konkurencji, niż habilitacja, ma system zatrudniania i to, że w Polsce jest kilka dobrych uczelni (instytucji naukowych) na krzyż, więc nie ma też zwyczaju przenoszenia się z uczelni na uczelnię. No i pieniądze. Polska po prostu mało pieniędzy przeznacza na naukę. Fakt, że przy takich nakładach mamy nienajgorszy poziom i tak zakrawa na cud. Żeby był ruch, muszą być pieniądze.

                  Reforma jest pozorowana, a już zupełnym kuriozum jest pomysł "doktora zawodowego".

                  first.ooo napisała:

                  > Popieram. Jestem młodym naukowcem robiącym doktorat. Na samym początku z zapałe
                  > m
                  > ale teraz już tylko odliczam do końca by zostawić za sobą ten burdel. Tu się ni
                  > c
                  > nie zmienia, starzy skostniali doktorzy wielokrotnie habilitowani bez nowych
                  > publikacji i osiągnięć, bez grantów wygrzewają tylko stołki. Przez to nie ma
                  > pieniędzy oraz miejsc dla młodych pracowników. Na całym świecie w nauce całe
                  > życie trzeba się starać i być konkurencyjnym dla innych naukowców, bo inaczej
                  > nie dostanie się pieniędzy na badania. Nie ma ciepłej posadki Wielce Panującego
                  > nam Profesora.
                  • first.ooo Re: Większość jest za habilitacją??? 17.04.08, 13:48
                    Stany to nie cały świat a poza tym zupełnie inne realia. Takie systemy
                    konkurencyjne działają np. w Skandynawii, Niemczech (choć tu też są
                    habilitacje)czy Francji. A co do finansowania nauki w Polsce to szkoda gadać.
                    Dlatego są granty międzynarodowe.
                • rokets_w Re: Większość jest za habilitacją??? 17.04.08, 18:39
                  first.ooo napisała:
                  Popieram. Jestem młodym naukowcem robiącym doktorat. Na samym początku z
                  zapałem ale teraz już tylko odliczam do końca by zostawić za sobą ten burdel. Tu
                  się nic nie zmienia, starzy skostniali doktorzy wielokrotnie habilitowani bez
                  nowych publikacji i osiągnięć, bez grantów wygrzewają tylko stołki. Przez to nie
                  ma pieniędzy oraz miejsc dla młodych pracowników. Na całym świecie w nauce całe
                  życie trzeba się starać i być konkurencyjnym dla innych naukowców, bo inaczej
                  nie dostanie się pieniędzy na badania. Nie ma ciepłej posadki Wielce Panującego
                  nam Profesora.

                  Masz racje znieść wszelkie egzaminy, oceny w szkołach, A po co te szkoły? po co
                  te studia? czy nie wystarczy sama chęc bycia profesorem?
                  Zgłaszam premierowi ze chce byc profesorem a premier mi nadaje profesurę i
                  rechabilituje HA HA HA HA HA HA czy to nie cudowne i wspaniałe?
                  haj tusk haj tusk haj tusk
                  • nfao5 Re: Większość jest za habilitacją??? 17.04.08, 20:28
                    Ja robilem doktorat w syatemie zachodnim w Australii, i uwierz mi,
                    ze tam standardy sa o wiele wyzsze niz u nas, stad beton na UW robi
                    mi trudnosci z nostryfikacja...
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=72016465
              • kmxyz Re: Większość jest za habilitacją??? 17.04.08, 10:47
                "Typowy przejaw fali i aż przykro
                patrzeć ilu ludzi zdawałoby się mądrych opowiada się za tym
                absurdem." To samo można powiedzieć o doktoracie i wszelkich
                egzaminach. Powinno się to wszystko zlikwidować i zamiast
                magisterium nadawać zaraz po studiach tytuł profesora. Bylibyśmy
                najbardziej "wykształconym" narodem.
              • mbiernac Re: Doktorat bez tytułu magistra 17.04.08, 10:52
                Nie znam szczegółów tego pomysłu, ale domyślam się, że nie jest to tak
                skandaliczne, jak sugeruje tytuł artykułu. W Danii na przykład też można robić
                doktorat bez pisania pracy magisterskiej, ale oczywiście do tego trzeba znaleźć
                promotora, a więc czymś się wykazać, żeby zostać przyjętym. A po 2 latach i tak
                trzeba zdać egzamin kwalifikacyjny, który zwykle powinien już zawierać jakieś
                własne wyniki badań. To, że oszczędza się trochę czasu nie oznacza, że pracuje
                się mniej albo że każdy licencjat może łatwo zrobić doktorat.
        • edek47 Prof. Walesa i prof. Kwasniewski sie uciesza... 17.04.08, 11:40
          Ja wcale nie zartuje, prof. Walesa jest wielkim samoukiem w naukach
          politycznych i Noblista. Natomiast prof. Kwasniewski, chociaz nie ma
          Nobla,i jest tylko licencjatorem maturalnym ,jest czlowiekiem
          zlotoustym.
    • hapita Tusk chce spisku 17.04.08, 07:53
      To jest polska demokracja!Z narodu zrobić półgłówków,którymi się
      będzie łatwo sterowało.
    • abstracto Już od dwudziestu lat rozmawiają o reformie 17.04.08, 07:58
      "It is not necessary to change… Survival is not mandatory. "
    • jan.neq Tusk chce spisku 17.04.08, 08:11
      korporacja profesorów trzęsie portkami, boi sie dopływu młodj kadry
      na uczelnie. Ale zapewne PiS ich uratuje - prezydent raczej zawetuje
      pomysł otwarcia korporacji profesorskiej.
      • jakub11a Re: Tusk chce spisku 17.04.08, 10:04
        jaka młoda kadra? w większości konkursów w moim Instytucie jest jeden kandydat
        na jedno miejsce. i to bynajmniej nie z powodu tego, że nikt o konkursie nie
        wie. jaki młody, zdolny dynamiczny człowiek chce pracować za 1200 zł na rękę?
    • xxxxyyyyzzzz A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 08:16
      Wybiera sie ze swego dorobku 6-10 prac ktore tworza calosc i na tej
      podstawie sie habilituje. Udowadnia sie w ten sposob swoje
      kwalifikacje lepiej niz jakimkolwiek certyfikatem. Warunek jest
      jeden
      • khmara Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 08:55
        xxxxyyyyzzzz napisała:

        > Wybiera sie ze swego dorobku 6-10 prac ktore tworza calosc i na tej
        > podstawie sie habilituje. Udowadnia sie w ten sposob swoje
        > kwalifikacje lepiej niz jakimkolwiek certyfikatem. Warunek jest
        > jeden
        • agent.orange Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 09:38
          > Ci co pisza gnioty chca, zeby habilitacja zostala. Cala humanistyka pisze
          > obowiazkowe gnioty i nie wyobraza sobie zadnych innych prac poza gniotem.

          Że niby teraz certyfikat będzie można dostać trudnej niż habilitację? Ale p.
          Kurdycka jest rektorem prywatnej uczelni, która nie może wydawać magistrów ze
          wszystkiego bo nie ma pracowników z habilitacjami...
          • khmara Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 09:54
            I co, jak zniosa habilitacje to ta uczelnia od razu sie zalapie na flagowa?
        • hohvar Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 10:35
          Cala humanistyka pisze
          > obowiazkowe gnioty i nie wyobraza sobie zadnych innych prac poza gniotem.

          No, widzę wypowiedź wielce merytoryczna a la NFA... Załosne, khmaro.
          "Gniot", "cegła" to są "neutralne" retorycznie i stylistycznie określenia prac
          habilitacyjnych w ustach hunwejbinów Nowego w nauce.
        • lahdaan Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 11:45
          khmara napisał:

          > Ci co pisza gnioty chca, zeby habilitacja zostala. Cala humanistyka pisze
          > obowiazkowe gnioty i nie wyobraza sobie zadnych innych prac poza gniotem.

          Jest tak, bo Pan tak twierdzi? Radzę pamiętać, iż cyfry i wzory nie czynią nas
          ludźmi.
          • khmara Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 11:57
            lahdaan napisał:

            > Radzę pamiętać, iż cyfry i wzory nie czynią nas
            > ludźmi.

            Hmmm, a ciekawe, do czego psychologom potrzebna statystyka? Przeciez zajmuja sie
            czlowiekiem...


            • asjabc Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 13:02
              "> Hmmm, a ciekawe, do czego psychologom potrzebna statystyka? Przeciez zajmuja si
              > e
              > czlowiekiem..."

              No właśnie bardzo potrzebna, bez statystyki badania ilościowie w naukach
              społecznych leżą:P:P
        • dalatata Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 12:04
          kurde khmaro, to jest naprawde ponizej pasa.
          to ja na to powiem, ze ci kotrzy chca znieisenia habilitacji to
          nieudacznicy bez dorobku, ktorzy chca profesur po znajmosci, bo
          inaczej nie sa stanie czegos przyzwoitego napisac.
          lepiej sie Pan czuje?

          khmara napisał:
          > Ci co pisza gnioty chca, zeby habilitacja zostala. Cala
          humanistyka pisze
          > obowiazkowe gnioty i nie wyobraza sobie zadnych innych prac poza
          gniotem.

          • khmara Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 12:14
            Ponizej pasa dla mnie jest koniecznosc wyboru przed ktorym stoje od kilku dni:
            wrocic do pisania gniota, czy skonczyc wreszcie artykul i wyslac go do
            zagranicznego czasopisma.
            • dalatata Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 12:20
              to ja proponuje specjalne prawa dla khmary! i habiilitajce za
              uczestnictwo na forach.

              i jest mi przykro ze zaczynam byc naprawde zlosliwy, ale mnie szlag
              trafia na te uogolnienia.
              • khmara Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 12:32
                qurcze nie wyzlosliwiaj sie, bo mam dorobek do habilitacji, tylko musze gniota
                wreszcie skonczyc i sorry, ale gniota bede konczyc kosztem publikacji i badan,
                ktore dla mnie osobiscie sa wazniejsze
                • dalatata Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 12:44
                  kurcze khmaro, moze to ty w takim razie przestaniesz mi wciskac
                  gnioty na temat jak to wszystkie habilitacje sa do kitu. bo to jest
                  nieprawda. i robisz dyskusje na przywalenie, a nie po to, zeby sie
                  scierac argumentami.
                  • khmara Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 12:49
                    Moze nie wszystkie. I co z tego? Bedziemy sie spierac o procenty?
                    • dalatata Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 12:55
                      nie, nie musimy sie spierac o procenty, jednak jesli juz sa takie,
                      ktore sa niezle, to moze warto przynajmniej pamietac, ze nie
                      wszystki habiitacje nalezy wyrzucic do kosza, bo akurat khmarze sie
                      tak podoba.
              • nfao5 Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 20:31
                A ty kim jstes dalatata, "Brytyjczyk" co nie slyszal o JOW?
                mywebpage.netscape.com/ljkel2/
            • hohvar Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 12:35
              Khmaro, a dlaczego zakladasz ze Twoja habilitacja to będzie gniot? Napisz dzieło
              rewolucyjne i po prostu wyślij ro recenzji,. a hab. sama przyjdzie w sposób
              naturalny... A artykuł napisz "po drodze" i nie rób tu sztucznych problemów.
              Alternatywa przez ciebie prezentowana: albo hab. gniot/ albo super kreatywne i
              genialne artykuły na LF jest sztuczna.



              Ponizej pasa dla mnie jest koniecznosc wyboru przed ktorym stoje od kilku dni:
              > wrocic do pisania gniota, czy skonczyc wreszcie artykul i wyslac go do
              > zagranicznego czasopisma.
              • khmara Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 12:46
                Szanowny hohvarze. Rewolucyjnym dzielem moze byc wlasnie ten artykul, ktory
                zostanie na pewno zrecenzowany przez dwoch zagranicznych recenzentow, ktorzy
                zajmuja sie tematyka podobna do mojej. Ksiazka habilitacyjna dzielem
                rewolucyjnym nie bedzie, poniewaz zaden z potencjalnych polskich recenzentow nie
                zajmuje sie ta tematyka i na pewno na rewolucje nikt tu nie jest przygotowany.
                • hohvar Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 12:51
                  to proszę zrobic hab. z pęczka monotematycznych i Rewolucyjnych Artykułów
                  Publikowanych za Granica i Tamże Recenzowanych.

                  Ale, jak rozumiem, jest grono nienawistnych i zawistnych, którzy mówią: "NIE,
                  Khmara hab`em nie zostanie!". Czyż nie?
                  • khmara Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 12:56
                    > to proszę zrobic hab. z pęczka monotematycznych i Rewolucyjnych Artykułów
                    > Publikowanych za Granica i Tamże Recenzowanych.

                    Nie zrobie habilitacji z peczka monotenmatycznych artykulow poniewaz habilitacja
                    = monografia, mniejsza o ustawe.

                    > Ale, jak rozumiem, jest grono nienawistnych i zawistnych, którzy mówią: "NIE,
                    > Khmara hab`em nie zostanie!". Czyż nie?

                    Nie. Myslisz stereotypami. Jak khmara gniota skonczy, to habem zostanie.
                    • hohvar Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 13:02
                      khmara napisał:

                      > > to proszę zrobic hab. z pęczka monotematycznych i Rewolucyjnych Artykułów
                      > > Publikowanych za Granica i Tamże Recenzowanych.
                      >
                      > Nie zrobie habilitacji z peczka monotenmatycznych artykulow poniewaz habilitacj
                      > a
                      > = monografia, mniejsza o ustawe.

                      Co to znaczy mniejsza o ustawę? A reforma to nie bedzie opierac sie na ustawie?
                      Mniejsza o nią?
                      >
                      > > Ale, jak rozumiem, jest grono nienawistnych i zawistnych, którzy mówią: "
                      > NIE,
                      > > Khmara hab`em nie zostanie!". Czyż nie?
                      >
                      > Nie. Myslisz stereotypami. Jak khmara gniota skonczy, to habem zostanie.

                      Stereotypowe myślenie to ty tu powielasz.
                      Ale rozumiem, że ten artykuł o którym pisałeś, który czeka na twój cenny czas
                      zabierany przez "gniota", nie składa się z kilkuset postów na forum GW? Jeśli
                      nie, to szkoda czasu...
                      • khmara Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 13:11
                        Uwielbiam argumenty ad personam. Po 12 dniach pracy po 19 godzin na dobe z
                        przerwami na jedzenie i wlasnie pisanie na forach - sa takie ozywcze...
                      • dalatata Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 13:27
                        hohvar, ale Pan jest zlosliwy....i to lingwista no....:-)
                        pozdrowienia!
                        • hohvar Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 14:53
                          a dziękowac, dziękowac:-) ale na usprawiedliwienie ("Usprawiedliwienie jako akt
                          mowy") dodam, iż zostałem "wpieniony" co nieco wypisywanymi przez hunwejbinów
                          Rewolucji Naukowej tezami.

                          Również pozdrawiam lingwistyke krakowsko-brytyjską:-)
                          • dalatata do hohvara 17.04.08, 15:09
                            no widzialem.:-) za pozdrowienia dziekuje.
                            a mail hohvar@gazeta.pl dziala?
                            • hohvar Re: do hohvara 17.04.08, 16:37
                              chyba nie, nigdy nie korzystalem:-(
                              • dalatata Re: do hohvara 17.04.08, 16:39
                                a moge prosic maila na dalatata@gazeta.pl, byloby mi milo :-)
                • dalatata Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 12:53
                  nawet mi sie nie chce wymieniac listy ksiazek humanistycznych w
                  Polsce ktore byly niezwykle wazne. Power of silence? habilitacja na
                  pewno ci dobrze znana, ktora zaistniala na siwecie. po polskiu
                  antropologia wsi polskiej XIX wieku. moglbym jeszcze jedna dwie
                  wymienic :-)

                  jasne ze trudno zakladac ze kazda habilitacja to bezdie wielkie
                  dzielo. ale mowienie, ze nie moze byc, nie ma sensu
                  • khmara Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 12:58
                    dalatata napisał:

                    > jasne ze trudno zakladac ze kazda habilitacja to bezdie wielkie
                    > dzielo. ale mowienie, ze nie moze byc, nie ma sensu

                    Nie ma sensu upieranie sie, ze wielkie dzielo musi miec charakter monograficzny.
                    • dalatata Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 13:25
                      khmaro, masz wielki talent do uciekania z argumentem i to trcoehj
                      niegodne khmary, ktorego obraz mi sie wyksztalcil..... ale coz, nic
                      nie moze wiecznie trwac.

                      ja nie twierdze ze wielkie dzielo musi byc monograficzne. i nie o
                      tym jest rozmowa. mnie przeszkadza i irtyuje twierdzenie ze
                      monografia nie moze byc wielkim dzielem, bo ty nam takiez to tez
                      proponujesz. a to sa tezy z gruntu falszywe.

                      i ja nadal twierdze, ze ktos kto nie ma wiekszego problemu z
                      napisaniem 10 artykulow w dobrych czasopismach miedzynarodowych, nie
                      bedzie mial najmniejszych problemow z napisaniem polskiej
                      habilitacji. a skoro te habilitacje to takie straszne gnioty, to
                      taki czlowiek piszacy artykuly do Nature przed sniadaniem, machnie
                      habilitacje w dwa tygodnie. wiem, ze 2 tygodnie w zyciu gigantow, to
                      duzo i nauka cierpi, jednak czegoz sie nie robi dla habilitacji.

                      i, z calym szacunkiem, alternatywa: artykul do pisma czy
                      habilitacja, jest dla mnie tylko nieuczciwa. jesli rzeczywiscie
                      wlasnie piszesz artykul do takiegoz pisma, to ile ci to zajmie? dwa
                      tygodnie? trzy? i zaraz sie oddasz uciechom habilitacyjnym.

                      dla przecietnie rozpisanego czlowieka, adiunkta, kiedy juz wie co
                      napisac, po danych, analizach itd, napisanie ksiazki to 2 miesiace,
                      maksymalnie. ja ostatnia moja ksiazke (ale to juz szosta, wiec
                      pewnie mam troche wprawy) pisalem (fizyzcznie pisalem) 2 razy po 3
                      tygdonie (3 tygodnie pierwsza wersja, tryz tygodnie druga wersja).
                      przygoowywania trwaly oczywisice 2-3 lata, ale to co innego. bo te
                      przygotowywania mozesz wykorzystac w pisaniu tych rewolucyjnych
                      artykulow.

                      wiec, ja bardzo prosze, odrobine umiaru i uczciwosci.
                      • khmara Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 13:35
                        no na forum moge tylko napisac, ze poprawnie odczytales. te dwa tygodnie to byl
                        artykul + normalna praca ze studentami, ktora w "normalnej" rozpisce zajmowala
                        jednak sporo czasu

                        jezeli jestesmy przy naukach humanistycznych i spolecznych, to mozesz podac
                        nazwisko kogos, kto ma 10 artykulow w dobrych czasopismach przed habilitacja +
                        polska afiliacje?
                        • dalatata Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 13:47
                          no wlasnie nie potrafie!!!!i to idzie khmaro drogi!!!wlasnie o to
                          idzie.

                          i dlatego ja jestem podejrzliwy wobec wszystkich goracych
                          zwolennikow zniesienia habilitacji!

                          i dlatego tez jestem za jej zaostrzeniem, za wprowadzeniem recenzji
                          miedzynarodowych, a nie za zniesieniem i postulatem 'konkursow,
                          tylko ze uczciwych'. a prowadzic je beda ci co postuluja zniesienie
                          habiltiacji tak?

                          khmara napisał:

                          > no na forum moge tylko napisac, ze poprawnie odczytales. te dwa
                          tygodnie to byl
                          > artykul + normalna praca ze studentami, ktora w "normalnej"
                          rozpisce zajmowala
                          > jednak sporo czasu
                          >
                          > jezeli jestesmy przy naukach humanistycznych i spolecznych, to
                          mozesz podac
                          > nazwisko kogos, kto ma 10 artykulow w dobrych czasopismach przed
                          habilitacja +
                          > polska afiliacje?
                          • khmara Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 13:56
                            o rany, wracamy do punktu wyjscia

                            jestem za zniesieniem habilitacji, bo mi sie nazwa nie podoba

                            a naprawde to nie chodzi o to, jak to sie bedzie nazywac, tylko o to, zeby byly
                            sensowne kryteria

                            jak ktos stawia sprawe na ostrzu noza - monografia albo smierc i cywilizacyjna
                            zapasc, to zaczynam widziec na czerwono
                          • sendivigius A jaki problem zdjac gacie? 17.04.08, 19:47
                            Dalatata, nie musisz przy kazdej okazji podkreslac ze masz
                            habilitacje bo to po prostu widac (po tym co i jak piszesz)

                            Pozwol wiec serduszko ze ci to wytlumacze elementarnie.

                            Dorosli ludzi robia rzeczy po cos, dla draki to robia studenci w
                            akademiku. Cala twoja argumentacja jest taka ze jak ktos jest dobrym
                            naukowcem to habilitacje zrobi latwo. No i co z tego? Rownie latwo
                            moze przebiec sie nago dookola rynku. Tylko po co? Wlasnie dla
                            draki. Nigdzie nie znalazlem ani jednego POZYTYWNEGO argumentu za
                            habilitacja a wciaz argumenty ze "jak ktos chce to potrafi". Pewnie
                            ze potrafi tylko po co. Ja napisalem prace magisterska swojej zonie
                            z dziedziny o ktorej nawet tyle nie wiedzialem ze i gdzie jest taki
                            wydzial. Dostalem piatke! Wiec mozna tylko po co?
                            • dalatata Re: A jaki problem zdjac gacie? 17.04.08, 23:34
                              sendivigius:

                              to ja poprosze o te jezykowe wyznaczniki posiadania habilitacji,
                              chetnie sie czegos dowiem.

                              no wiec, ja z kolei nie znalazlem ani jednego POZYTYWNEGO argumentu
                              za zniesieniem habilitacji. ja ciagle slysze o tym, jak to
                              habilitacja zatrzymuje kariery, ale ja tego nie widze. innymi slowy:
                              nie znam tez nikogo, kto ma powazny dorobek naukowy, serie
                              porzadnych artykulow naukowych i nie mogl zrobic habilitacji. nie
                              kupuje te argumentu o tym ze nie ma ksiazki w sobie, ze ksiazka jest
                              do kitu bo nikt nie czyta (trzeba napisac taka, ktora ktos
                              przeczyta) co wiecej, nie uslyszalem nic sesnownego na temat tego,
                              co mialoby habilitacje zastapic. slysze ciagle o tym wielkim
                              profesorskim betonie, ale tak poza inwektywami, jest jakis pomysl?
                              ja go nie widze. prosze, pokaz mi coz senswonego zastapi
                              habilitacje. na pewno te krystalicznie czyste konkursy.

                              a to ze napisales prace mgr twojej zonie swiadczy glownie o tobie,
                              twojej zonie i promotorze jej pracy. i o tym, jak latwo jest naduzyc
                              system, ktory przede wszystkim opiera sie na zuafaniu, ze to co
                              pisze jest moje i ja jestem autorem. i nie ma sie nijak do
                              habilitacji, chyba ze chcialbys zaproponowac zniesienie magisterium,
                              bo sam potrafiles pokazac, jak latwo jest byc nieuczciwym.

                              wiec jesli ja mam brac nauki od kogos kto uznaje za stosowne
                              dostarczac gotowca, to ja wole juz poczekac na kolejny stek wyzwisk,
                              ktorymi mnie tu dzisiaj obdarzono. a dlaczego? bo osmielam sie miec
                              poglady, ktore akurat tobie i kilku innym nie podbaja sie. no i
                              jeszcze nie znam skrotu JOW, to tez straszne.
                              • khmara Re: A jaki problem zdjac gacie? 17.04.08, 23:57
                                to ja podam argument NEUTRALNY za zniesieniem habilitacji:

                                a co za roznica, czy ona jest, czy jej nie ma?

                                ci od nauk scislych juz to zrozumieli i machneli reka. Jak jest dorobek, to sie
                                go ocenia i wszystko jedno, czy to sie nazywa habilitacja, certyfikacja, czy
                                jeszcze inaczej.

                                Humanisci sie burza, bo do habilitacji specjalnie w ich pojeciu trzeba ten
                                dorobek specjalnie STWORZYC. Trzeba NAPISAC habilitacje a przy okazji pisania
                                habilitacji sa jakies odpryski w postaci artykulow. Zupelnie na odwrot.
                                Ustalilismy juz, ze humanista, ktory mialby przed habilitacja 10 artykulow w
                                porzadnych czasopismach to zjawisko, ktorego ze swieca szukac. Jak zejdziemy do
                                5, to tez pewnie szukanie nie bedzie latwiejsze. Przekonasz mnie, ze jak ktos
                                nie potrafi porzadnego artykulu opublikowac, to napisze dobra ksiazke? Wiec po
                                co utrzymywac pozory? Albo dac habilitacje wszystkim chetnym, albo wymagac
                                rzeczywistego dorobku.
                                • dalatata Re: A jaki problem zdjac gacie? 18.04.08, 00:05
                                  no wiec mnie sie wydaje ze jest argument pozytywny. zakladajac ze
                                  zreformujemy habilitacje (brak kolkwium i wykladu), choc jedna
                                  recenzja miedzynarodowa i silna kontrola centralna (wzmocnione ale i
                                  nadzorowane CK) z mozliwoscia odwolywania sie itd itd, to mysle ze
                                  jest szansa (nie gwarancja, takiej nie ma nigdy) na to, by po
                                  pierwsze unikac przekretow, po drugie zapewnic jakosc.

                                  innymi slowy habilitacja jako ocena dorobku, ale silnie kontrolowana
                                  centralnie. ja nie wierze lokalnym panelom, facetom ktorzy sa
                                  kolegami z kolegami i oni przyznaja habilitacje zanim zostanie
                                  napisana.

                                  a cod tworzenia....tu sie nigdy nie zgodzimy. ksiazki sie pisze bo
                                  sie chce napisac, a nie po to by zrobic habilitacje....wszystkie tak
                                  napisalem i nie widze powodu zeby kiedys mialoby byc inaczej. ja
                                  lubie ksiazki, wole je pisac niz artykuly. sorry :-).

                                  tyle ze mysmy sie juz na to zgodzili jakies 134 razy......a ja i tak
                                  zostane komunistycznym betonem (na dodatek nie znajacym skrotu JOW -
                                  to jak pietno), a Pan reformatorem. wzglednie ja sensownym naukowcem
                                  a pan oszolomem.
                                  • khmara Re: A jaki problem zdjac gacie? 18.04.08, 00:23
                                    dalatata napisał:

                                    > a cod tworzenia....tu sie nigdy nie zgodzimy. ksiazki sie pisze bo
                                    > sie chce napisac, a nie po to by zrobic habilitacje....

                                    Jezeli jest OBOWIAZEK pisania ksiazki do awansu, to sie ja pisze, zeby miec
                                    wiecej literek przed nazwiskiem i zadnego cudu tu nie ma.
                                    • dalatata Re: A jaki problem zdjac gacie? 18.04.08, 00:25
                                      no a ja sie nie zgadzam z takim podejsciem.....ja mysle ze mozna
                                      chciec napisac ksiazke po prostu. ale my sie w tym wypadku nie
                                      zgodzimy. ale mam nadzieje ze bedziemy sie roznic pieknie.
                                      • khmara Re: A jaki problem zdjac gacie? 18.04.08, 00:54
                                        Zejdzmy na ziemie.

                                        Jezeli ktos chce napisac ksiazke i wydac ja w nakladzie 100+50 egz., i jeszcze
                                        zaplacic dobrych pare tysiecy, zeby mu to wydrukowali, to jego sprawa.

                                        Natomiast jezeli wszyscy naokolo lacznie z szacowna CK uwazaja, ze jest to
                                        niezbedne dla rozwoju naukowca, to polska nauka jeszcze przez kolejne
                                        dziesieciolecia nie wyjdzie z zapasci.

                                        Ksiazki bywaja rozne, telefoniczne tez.
                                        • dalatata Re: A jaki problem zdjac gacie? 18.04.08, 01:08
                                          a moze wlasnie nie schodzmy na ziemie i zacznijmy wymagac porzadnych
                                          ksiazek, co? bo tak naprawde, panski argument jest taki, ze pan musi
                                          napisac knota. a to jest nieprawda. pan moze napisac najlepsza
                                          ksiazke na swiecie. i tylko prosze mi nie mowic, ze sie w paniskiej
                                          dziedzinie ksiazek nie pisze....no to moze czas napisac tak dobra,
                                          zeby panu reke odgryzli z ta ksiazka.

                                          nikt nikogo nie zmusza do pisania knotow. aim high, khmara, dear
                                          friend. sky is the limit!

                                          khmara napisał:

                                          > Zejdzmy na ziemie.
                                          >
                                          > Jezeli ktos chce napisac ksiazke i wydac ja w nakladzie 100+50
                                          egz., i jeszcze
                                          > zaplacic dobrych pare tysiecy, zeby mu to wydrukowali, to jego
                                          sprawa.
                                          >
                                          > Natomiast jezeli wszyscy naokolo lacznie z szacowna CK uwazaja, ze
                                          jest to
                                          > niezbedne dla rozwoju naukowca, to polska nauka jeszcze przez
                                          kolejne
                                          > dziesieciolecia nie wyjdzie z zapasci.
                                          >
                                          > Ksiazki bywaja rozne, telefoniczne tez.
                                          • khmara Re: A jaki problem zdjac gacie? 18.04.08, 01:20
                                            Aaa, no to chyba zaczynamy sie rozumiec.

                                            Jestem za tym, zeby do habilitacji, czy innego awansu wymagac CZEGOKOLWIEK, co
                                            jest sensowne.

                                            Jezeli ksiazki habilitacyjne sa na takim poziomie, ze do ich druku nalezy
                                            doplacac (ciekawe, ktora uczelnia za granica tak robi?), to lepiej z nich
                                            zrezygnowac.
                                          • ford.ka Re: A jaki problem zdjac gacie? 18.04.08, 08:46
                                            Przy okazji nastepnej wizyty w CK Krakowie proponuje przejrzec
                                            habilitacje lingwistow z UJ. Ciekawe, jaka bedzie opinia. Gnioty to
                                            czy dziela geniuszu?
                                            W mojej okolicy wymaga sie, zeby bylo na maksymalnie waski, malo
                                            zbadany temat - im bardziej hermetycznie, tym lepiej. Ale odkryc nic
                                            kompletnie nowego nie mozna, bo wtedy nie bedzie odpowiedniej
                                            bibliografii i przypisow. Dobra ksiazka, czyli taka ktora moze
                                            zainteresowac komercyjne wydawnictwo, na habilitacje sie nie nadaje,
                                            bo nie jest odpowiednio naukowa.
                                            Zeby przyhamowac "awans naukowy" nie trzeba sie jakos bardzo starac.
                                            Kolezanka z Lodzi czekala rok na recenzje wydawnicza swojej ksiazki
                                            habilitacyjnej. Piekne i proste bo na tym etapie nie obowiazuja
                                            zadne terminy i nie ma sie nawet jak odwolac.
                                            Inny kolega czekal prawie rok na kolokwium, bo rada wydzialu miala
                                            ciekawsze zajecia. N.p. nadala honoris causa miejscowemu biskupowi
                                            (serio - uznali, ze nie mozna na jednej radzie robic kolokwium i
                                            komunikowac sie z eminencja).
                                            Recenzent wewnetrzny mojego doktoratu dostal polecenie sluzbowe -
                                            moze napisac recenzje w terminie, ale złą, albo poczekac pol roku i
                                            napisac, jaka tylko chce. Poczekal i w sumie jestem mu wdzieczny.
                                            Dlaczego recenzentka zewnetrzna potrzebowala az siedmiu miesiecy,
                                            nie wiem, ale pewnie ja tez moj eks-szef ladnie poprosil, w końcu
                                            wybrał taką, żeby mu nie odmówiła. Chodzilo o to, zebym ani nie
                                            zagrozil lepiej widzianym kolegom, ani nie mogl zmienic uczelni. No
                                            i udalo sie, obiecany etat przepadl, a ja na dwa lata znalazlem sie
                                            poza Nauka Polska.
                                            Dla mnie taka jest norma krajowa, wiec sklonny jestem poprzec kazda
                                            probe zmian, byle tylko nie bylo dalej tak, jak teraz jest. Howgh!
                                            • dalatata Re: A jaki problem zdjac gacie? 18.04.08, 09:34
                                              ale czemu dowodzi fakt, ze habilitacje lingwistow to nie sa dziela
                                              geniuszu (choc jest kilka wybitnych, podac tytuly?)? ze nalezy
                                              habilitacje zniesc? logika mi umyka.

                                              za chwile jeszcze laskawy pan mi bedzie udowadniac ze na swiecie w
                                              ogole nie mozna wydac monografii badawczych? i, nawiasem mowiac,
                                              kiedy pisze book proposal to glownie zwracam uwage na to ze temat
                                              niezabadany - konkurencja na rynku bedzie niewielkia.

                                              przykro mi ze stalo sie tak - mnie recenzent zrobil inaczej. napisal
                                              recenzje tydzien za pozno...zeby sie obronic przed wakacjami. no i
                                              zamiast w czerwcu bronilem sie w pazdzierniku. tyle ze nie mialo to
                                              konsekwencji pracowych.

                                              prosze mi jednak pokazac cokolwiek w propozycjach Kudryckiej co
                                              spowoudje, ze teraz takich sytuacji nie bedzie. dlaczego jednak przy
                                              okazji nie posutuluje Pan zniesienia dokotratu? przeciez pana
                                              przygody arcynieprzyjemne to na poziomie dokotratu.moze by go jednak
                                              zniesc?

                                              • khmara Stan zapasci 18.04.08, 10:07
                                                "W mojej dziedzinie" jest tak, ze mozna zostac profesorem tytularnym nie majac
                                                ani jednej porzadnej publikacji za granica. "Dorobek" habilitantow nie jest
                                                porownywalny z wymogami, ktore trzeba spelnic, by dostac np. posade lecturer na
                                                uczelni brytyjskiej. Aby te marnosc nad marnosciami zamaskowac, wprowadza sie
                                                sztuczne i czasochlonne wymogi w postaci np. wydanej lokalnie monografii.
                                                Brutalna prawda jest taka, ze ta monografia jest mi potrzebna tylko i wylacznie
                                                po to, by w jakims sensie zaistniec w Polsce, a konkretnie - spelnic konieczne
                                                wymogi awansowe. Jezeli przylozyc to do tego, co liczy sie w nauce swiatowej "w
                                                mojej dziedzinie", to ta monografia na tym etapie rozwoju naukowego nie jest mi
                                                do niczego potrzebna. Nie chce uzywac kapitalizacji, bo zaraz jakis hohvar ze
                                                swietym oburzeniem wyskoczy, ze to nieprawda. Prawda. Brutalna i bijaca po
                                                oczach. Publikuje w miejscach, w ktorych kilka stosunkowo znanych miedzynarodowo
                                                osob w mojej waskiej dziedzinie publikowalo tuz po doktoracie. Tylko oni poszli
                                                dalej, a ja pisze kolejny doktorat, zamiast myslec o nastepnych publikacjach. W
                                                ten sposob to sie bede z nauka swiatowa scigac do konca zycia i zawsze bede do tylu.

                                                Jak to zmienic? Zniesc habilitacje, ktora jest drugim doktoratem i wprowadzic
                                                jako jedyne kryterium do awansu wymog posiadania miedzynarodowego dorobku.
                                                Jakiegokolwiek, chocby byl najmniejszy. Bo w tej chwili mozna nie opublikowac
                                                nic za granica i dostac tytul profesora.
                                                • khmara Re: Stan zapasci 18.04.08, 10:16
                                                  Jeszcze jako uzupelnienie poprzedniej wypowiedzi. Jak ten stan zmienic? Chocby
                                                  tak, jak proponuje Jozef Kalisz:

                                                  "przy zatrudnianiu na stanowisku profesora nadzwyczajnego powinien obowiązywać
                                                  warunek h > 1 i na stanowisku profesora zwyczajnego h > 2 (w niektórych
                                                  dziedzinach, takich jak fizyka, chemia i biologia, liczby te powinny być
                                                  zwiększone dwu- lub trzykrotnie)"
                                                  www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=507
                                                  To jest wymog smiesznie niski, ale w tej chwili jest wielu profesorow, dla
                                                  ktorych ta poprzeczka jest nie do przeskoczenia, a system habilitacyjny generuje
                                                  nastepnych.

                                                  • nfao5 Tzw "h" nie jest obiektywnym miernikiem... 18.04.08, 12:10
                                                    Dla tych, co nie maja habilitacji, a wiec rozumieja teksty po
                                                    angielsku:
                                                    en.wikipedia.org/wiki/H-index
                                                    There are a number of situations in which h may provide misleading
                                                    information about a scientist's output:
                                                    1. The h-index is bounded by the total number of publications. This
                                                    means that scientists with a short career are at an inherent
                                                    disadvantage, regardless of the importance of their discoveries. For
                                                    example, Évariste Galois' h-index is 2, and will remain so forever.
                                                    Had Albert Einstein died in early 1906, his h-index would be stuck
                                                    at 4 or 5, despite his being widely acknowledged as one of the most
                                                    important physicists, even considering only his publications to that
                                                    date.
                                                    2. The h-index does not consider the context of citations. For
                                                    example, citations in a paper are often made simply to flesh-out an
                                                    introduction, otherwise having no other significance to the work. h
                                                    also does not resolve other contextual instances: citations made in
                                                    a negative context and citations made to fraudulent or retracted
                                                    work. (This is true for other metrics using citations, not just for
                                                    the h-index.)
                                                    3. The h-index does not account for confounding factors. These
                                                    include the practice of "gratuitous authorship", which is still
                                                    common in some research cultures, the so-called Matthew effect, and
                                                    the favorable citation bias associated with review articles.
                                                    4. The h-index has been found to have slightly less predictive
                                                    accuracy and precision than the simpler measure of mean citations
                                                    per paper.
                                                    5. While the h-index de-emphasizes singular successful publications
                                                    in favor of sustained productivity, it may do so too strongly. Two
                                                    scientists may have the same h-index, say, h = 30, but one has 20
                                                    papers that have been cited more than 1000 times and the other has
                                                    none. Clearly scientific output of the former is more valuable.
                                                    Several recipes to correct for that have been proposed, such as the
                                                    g-index, but none has gained universal support.
                                                    6. The h-index is affected by limitations in citation data bases.
                                                    Some automated searching processes find citations to papers going
                                                    back many years, while others find only recent papers or citations.
                                                    This issue is less important for those whose publication record
                                                    started after automated indexing began around 1990. Citation data
                                                    bases contain some citations that are not quite correct and
                                                    therefore will not properly match to the correct paper or author.
                                                    7. The h-index does not account for the number of authors of a
                                                    paper. If the impact of a paper is the number of citations it
                                                    receives, it might be logical to divide that impact by the number of
                                                    authors involved. (Some authors will have contributed more than
                                                    others, but in the absence of information on contributions, the
                                                    simplest assumption is to divide credit equally.) Not taking into
                                                    account the number of authors could allow gaming the h-index and
                                                    other similar indices: for example, two equally capable researchers
                                                    could agree to share authorship on all their papers, thus increasing
                                                    each of their h-indices. Even in the absence of such explicit
                                                    gaming, the h-index and similar indices tend to favor fields with
                                                    larger groups, e.g. experimental over theoretical.
                                                  • wielki_nostryfikator Re: Tzw "h" nie jest obiektywnym miernikiem... 18.04.08, 14:23
                                                    wskaznik h nie jest miernikiem dla mgr. Kellera bo jeszcze nikt
                                                    nigdy nie zacytowal jego dziel :-). NIKT NIGDY, wedlug PoP.
                                                  • hohvar Re: Tzw "h" nie jest obiektywnym miernikiem... 18.04.08, 14:46
                                                    a dajcież wy mu już spokój, nie odpowiadajce na posty, toż to jet karmienie
                                                    trolla zwyczajne
                                                  • pisubek Wyglada na to, ze dr Wieczorek zaczal pisac 18.04.08, 15:34
                                                    habilitacje. Niech mu wyjdzie na zdrowie.
                                                  • nfao5 Re: Tzw "h" nie jest obiektywnym miernikiem... 18.04.08, 20:29
                                                    Jak zwykle "wielki_nostryfikator" nie znajac angielskiego nie byl w
                                                    stanie nic zrozumiec z artykulu napisanego po angielsku, ale jest
                                                    dobry w anonimowym szkalowaniu. Ciekaw jestem, ile razy on byl
                                                    cytowany? A wyciaganie wnioskow typu "NIKT NIGDY" na podstawie
                                                    jednej bazy danych dyskwalifikuje go jako naukowca, ale zapewne
                                                    zagwarantuje mu habilitacje (jesli jej jeszcze nie ma) i dozywotnia
                                                    profesure belwederska... :(
                                                  • wielki_nostryfikator Re: Tzw "h" nie jest obiektywnym miernikiem... 18.04.08, 22:28
                                                    no to podaj choc jedna publikacje ktora cie cytuje, poza swoja.
                                                    wybitny politologu, ktory napisal prace z literarury. a ktorego
                                                    jedyna umiejetnoscia jest obrazanie wszystkich dokola. jestes zerem
                                                    naukowym, z dorobkiem ktory jest zerowy, za ktory albo sam musiales
                                                    placic (pardon, wydawca dostawal dobrowolne datki), umieszczales w
                                                    czasopismach deaprtamentalnych.

                                                    przedstaw wiec wszystkim swoj impact factor, wybitny naukowcu, skoro
                                                    ci sie nie podoba moja baza danych.
                                                  • nfao5 Re: Tzw "h" nie jest obiektywnym miernikiem... 19.04.08, 12:04
                                                    Najpierw podaj dalatata swe dane, a wtedy sprawdzimy, co ty w ogole
                                                    opublikowales. A na temat kto mnie cytuje, to mozesz zajrzec np. na
                                                    mywebpage.netscape.com/ljkel2/aboutme.html, zamiast po
                                                    chamsku i anonimowo oczerniac mnie na tym forum... :(
                                                  • nfao5 Kim jest "wielki nostryfikator"? 18.04.08, 20:33
                                                    To chyba kolejne alter ego dalataty, znanego oszczercy i tchorza
                                                    forumowego, specjalisty od anonimowych atakow ad personam... :(
                                                    Osobnika, ktory podobno pracuje od lat na brytyjskich
                                                    uniwersytetach, ale nie wie o tym, ze w W. Brytanii sa
                                                    jednomandatowe okregi wyborcze... :( No coz, jesli on tam wyklada
                                                    kafelki w ubikacjach uniweryteckich, to calkiem jest to
                                                    prawdopodobne! ;)
                                                • dalatata Re: Stan zapasci 18.04.08, 10:45
                                                  Khmaro drogi, zataczamy kolejne kolo. logika tego, co pan napisal mi
                                                  umyka, ale juz mi sie nie chce pisac, prosze wybaczyc.

                                                  mam dane do kodowania i zaczely sie ukladac w cos ciekawego. bedzie
                                                  referat a potem artykul, a pewnie seria. powodzenia w wyborach
                                                  habilitacyjno-artykulowych.
                                                  • khmara Re: Stan zapasci 18.04.08, 11:08
                                                    W duzym uproszczeniu: Logika tego jest taka, ze sa dwa systemy miar, wschodni i
                                                    zachodni. Na wschodzie wszyscy udaja, ze podawane przez nich wartosci rowne sa
                                                    wartosciom w systemie zachodnim. Nie sa.
                                              • ford.ka Re: A jaki problem zdjac gacie? 18.04.08, 10:10
                                                Ja się Pana pytam, czy to są dzieła geniuszu. Pan się zna, to proszę
                                                się wypowiedzieć. Sam w życiu żadnej nie przeczytałem i jak napisał
                                                mąż Sylvii Plath "I am going to keep things like this". I moze
                                                prosze bez wymachiwania Stomma. Niech Pan uczciwie powie, jaka czesc
                                                habilitacji splodzonych przez Pana kolegow ma wartosc a jaka nie.
                                                Lingwistyka ma ambicje bycia nauka scisla, wiec prosze w procentach.
                                                Wsrod pulp fiction tez trafialy sie diamenciki, ale dalej nikt nie
                                                twierdzi, ze generalnie byla to szczegolnie wartosciowa odmiana
                                                literatury.

                                                Na świecie można. Tutaj każdy ma z tyłu głowy, że nie o to chodzi.
                                                Prościej jest skasować habilitację niż zmienić to, co wszyscy
                                                humaniści mają w głowie, nawet jak uda sie przekonac doktorow,
                                                odpowiednie komisje raczej sie cudownym sposobem nie odmienia.
                                                Obrońcy maja to samo w glowach, tyle że uważają, że tak jest dobrze.

                                                Po raz kolejny łapie się pan szczegółu, pomijając ogół. Więc ja
                                                pominę całość milczeniem.

                                                Dlaczego sytuacja moze sie zmienic? Bo prawo do uczestnictwa w
                                                decyzji dostana nowi, mlodzi ludzie. Bo grupa z prawem glosu
                                                znacznie sie powiekszy, co musi potrzasnac ukladami interesow.
                                                Czy cos musi zmienic sie na dobre? Nie musi, ale utrzymywanie stanu
                                                rzeczy daje 100% gwarancji, ze nic sie nie zmieni w ogole.
                                                Obecny stan mial 20 lat na to, by wykazac swoja doskonalosc. Wszyscy
                                                sie zgadzamy, ze nie wykazal, a raczej jest staly zjazd w dol. Czy
                                                naprawde nie wyciaga Pan zadnych wnioskow z tego, ze rozwoj jest
                                                wylacznie w tych dziedzinach, ktore cuda w rodzaju habilitacji
                                                omija, dostosowujac wymogi do realiow swojej dziedziny?

                                                Zaakceptowanie reformy jest tak naprawde warunkiem przetrwania i
                                                rozwoju, nawet jesli reforma jest niedoskonala. Chyba ze wierzy Pan,
                                                ze rzad dorzuci pieniedzy przy zachowaniu obecnego status quo.
                                                Inaczej bedzie jak jest - dla mlodych oferta nauki jest niemozliwa
                                                do przyjecia (cos trzeba jesc i gdzies trzeba mieszkac), az starych
                                                zalatwi czas.

                                                I uwaga ad personam. Po osiemnastu latach w UK moglby sie Pan w
                                                koncu wyleczyc z polskiego podejscia pod haslem: wszyscy ludzie sa
                                                zli, wszyscy ludzie chca tylko zle, tylko ja i moi przyjaciele
                                                jestesmy inni. Moze bedzie gorzej, moze nie bedzie. Dwadziescia lat
                                                krazymy dookola basenu, wmawiajac sobie, ze aby do niego wskoczyc,
                                                trzeba najpierw ukonczyc korespondencyjny kurs plywania i uzyskac
                                                dyplom ze zlota obwodka. Moze sie wszyscy potopimy, ale w sumie
                                                niewielka bedzie z tego strata. Jesli humanistyka polska nie liczy
                                                sie nigdzie w swiecie, nikt nie bedzie plakal, jak ja szlag trafi, a
                                                moze za kilka lat powstanie nowa i lepsza. Albo nie powstanie, bo
                                                nie jest nikomu do niczego potrzebna.

                                                And now to something completely different. Wczoraj dotarło do mnie,
                                                dlaczego tak sobie dyskutujemy. Ja też trzy miesiące temu złożyłem
                                                książkę do druku. Wczoraj przyszła szczotka (pogubili kursywę w
                                                bibliografii...), więc może powinienem zabrać się za następną ;)
                                                • dalatata Re: A jaki problem zdjac gacie? 18.04.08, 10:42
                                                  przychodzi mi do glowy na pewnoe nie wiecej niz 10 habilitacji,
                                                  ktore, mysle, ze moglyby zaistniec na swiecie. procentowo zalosne.
                                                  ale nie wiem czego to dowod. i mnie sie juz nie chce tlumaczyc tego,
                                                  ze ja bardzo bardzo nie chce utrzymac statusu quo. tyle ze chcialbym
                                                  innych zmian. ale juz nie mam sily sie krecic w kolko.

                                                  nie wiem dlaczgo skupilem sie na detalu - i nie wiem co takiego jest
                                                  w nowych proopzycjach co zapewni, ze te wszystkie rzeczy o ktorych
                                                  pan pisze nie zdarza sie, tyle ze na innych poisedzieniach, obronach
                                                  itd.

                                                  mysle ze rzeczywiscie sie nie rozumiemy i patrzymy na rzeczy
                                                  inaczej. ja pisze ksiazki, ktore potem staja sie habilitacja.
                                                  panstwo piszecie habilitacje, ktora niestety jest ksiazka. i to sa
                                                  perspektywy nie do pogodzeia.

                                                  to jest 18 lat rowniez patrzenia na polska nauke, tyle z zewnatrz.
                                                  niesttey obawiam sie ze mlodzi ludzie zrobia to samo. moze Pan ma
                                                  inne doswiadczenia, jednak ja sie przez te 18 lat kontaktow z Polska
                                                  napatrzylem na tych mlodych adiunktow sekujacych asystentow (bo
                                                  moga). ze nie wszyscy? profesorowie tez nie wszyscy sa swiniami.
                                                  mlodzi nie beda mieli zadnych mocy decyzyjnych: niech mi pan to
                                                  pokaze w propozycji Kudryckiej.

                                                  ja juz to napisalem wczesniej w wymianie z khmara: cokowliek bedzie,
                                                  jakakowliek ta refroma bedzie, wazne jest zeby sie udala.
                                                  podejrzewam jednak ze to beda ruchy pozorowane. zamiast dr hab
                                                  bedzie dr cert. i wszystko bedzie po staremu. tak samo bedzie fala.

                                                  i tym optymistycznym akcentem klade kres, mam nadzieje ze moj
                                                  withdrawal symtpoms nie bede mnie dreczyc, naszym wymianowm
                                                  niezwykle ciekawym..

                                                  zycze powodzenia z nowa ksiazka. moje szczotki przyszly w zeslzym
                                                  tygondiu. w maju zaczynam robic badania do nastepnej ksiazki :-)
                                                  • ford.ka Re: A jaki problem zdjac gacie? 18.04.08, 17:11
                                                    Czyli utrzymujemy habilitacje dla tych dziesieciu ksiazek, ktore
                                                    pewnie i tak by powstaly...

                                                    "Chcialbym innych zmian" - to moze (skoro tych "innych" jak na razie
                                                    nie udalo sie zdefiniowac) damy szanse tym, ktore sa proponowane? I
                                                    tak Pana nie dotycza. Moze Pan schronic sie za kanalem ;)

                                                    Nie o propozycjach pisalem - z opisanych trzech przypadkow "pomocnej
                                                    dloni" w karierze naukowej raczyl Pan zauwazyc, ze moje problemy
                                                    byly przy doktoracie. Jak zwykle bylo to a propos i na temat.

                                                    Pelna racja - Pan sobie w Anglii pisze ksiazki, a my mamy napisac
                                                    habilitacje. Kiedys wpadl Pan z wizyta i znajomi przeprowadzili pana
                                                    przewod, pewnie mieli w tym jakis interes n.p. chcieli Pana dopisac
                                                    do minimum kadrowego albo podniesc liczbe habilitacji albo
                                                    zwyczajnie Pana lubia. Musial Pan skserowac swoje artykuly,
                                                    odzalowac kilka egzemplarzy z gratisow, a potem troche powyglupiac
                                                    sie na kolokwium, bo zakladam, ze wyklad jakos specjalnie nie bolal.
                                                    Jakby nie wyszlo, wypilby Pan kieliszek whisky bez lodu, popsioczyl
                                                    na pogode i dziwactwa Polakow i wrocil do domu. My mamy tutaj dom.
                                                    Dla nas to jest serio.

                                                    Ja z uporem na pewno godnym lepszej sprawy dalej wierze w ludzi.
                                                    Inaczej nic sie nie da zmienic. Czlowiek jest w stanie rozwalic
                                                    kazdy system, nawet teoretycznie najlepszy (socjalizm zywym dowodem)
                                                    wiec smiesza mnie Pana pojekiwania, ze w propozycjach min. K. nie
                                                    znajduje Pan gwarancji. Gwarancja wygasa z chwila przeciecia
                                                    pepowiny, to jeden z nielicznych pewnikow na tym swiecie. Prosze tu
                                                    wrocic i zabrac sie za robienie za zywa gwarancje. Drzec ryja przy
                                                    ustawianych przetargach, a jak to nic nie da zglaszac prokuraturze.
                                                    Wspierac mlodych zdolnych. Ustapic ze stanowiska, kiedy wychowa Pan
                                                    nastepce. Co Panu szkodzi?

                                                    Materialy do nastepnej ksiazki juz stoja na polce. Pozdrawiam i
                                                    biore sie do lektury ;)
                                                  • dalatata Re: A jaki problem zdjac gacie? 18.04.08, 17:41
                                                    mialem nadzieje ze pan nie odpowie juz :-) szczegolnie ze jak zwykle
                                                    zle odpowiedzialem.

                                                    o zmianach juz pisalem wielokrotnie, nie chce mi sie juz pisac
                                                    jeszcze raz. mysle ze ona sa calkiem klarowne.

                                                    ma pan racje, ze stawka dla mnie byla inna. niestety, nie bylo to
                                                    takie przyjemne jak pan to pisze. jakie byly motywy instytutu? nie
                                                    mam pojecia.... przychodzi mi jednak do glowy niezly dorobek - ja na
                                                    kolokwium szedelm z kolejna ksiazka po tej, ktora byla habilitacja.

                                                    przekrecil pan to moje pisanie ksiazek a wasze habilitacji. mnie
                                                    chodzi o to, ze ja ciagle slysze narzekanie ze trzeba cos pisac.
                                                    ciagle zle bo trzeba to artykul, to ksiazka, ciagle ktos czegos
                                                    chce. przeciez 100 lat temu saussure napisal jedna ksiazke i wszyscy
                                                    mu dali spokoj. a teraz kurde trzeba pisac i pisac, nie?

                                                    czy w Polsce sa jeszcze naukowcy ktorych interesuje to co robia?
                                                    ktorzy po prsotu cos wymyslili i chcieliby sie o tym z innymi
                                                    podzielic? ja 2-3 osoby takie? a poza tym wszyscy narzekaja, ze
                                                    musza cos robic. mnie bardzo nie odpowiada takie podejscie do
                                                    nauki.ale pewnie znow uslysze od pana jakie sa tysiace obiektywnych
                                                    powodow, dla ktorcyh nie mozna sie juz interesowac i dlaczego zawsze
                                                    jest pod gorke, nawet jak jest z gorki to jest pod gorke.

                                                    troche zabolalo z tym wspieraniem mlodych. bo pan nie ma zielonego
                                                    pojecia czy wspieram czy nie. a to oni musieliby powiedziec. nie
                                                    jestem niczyim szefem. nigdy nie bylem i nie bede. niespecjalnie mam
                                                    z czego ustepowac. i niespecjlanie wiem jak jeszce mam sie
                                                    przysluzyc mlodym, poza, rzecz jasna zniesieniem habilitacji
                                                    (niesttey nie ode mnie to zalezy, a mam nadzieje, ze moge miec swoje
                                                    poglady). z pracy nie zrezygnuje, bo nawet ja musze z czegos zyc.

                                                  • khmara Re: A jaki problem zdjac gacie? 18.04.08, 18:00
                                                    dalatata napisał:

                                                    > czy w Polsce sa jeszcze naukowcy ktorych interesuje to co robia?
                                                    > ktorzy po prsotu cos wymyslili i chcieliby sie o tym z innymi
                                                    > podzielic? ja 2-3 osoby takie? a poza tym wszyscy narzekaja, ze
                                                    > musza cos robic.

                                                    Nie ma sprawy. Mnie interesuje. W tym roku bede miec 3 artykuly opublikowane za
                                                    granica. Moge podeslac jakis. Moge nawet opowiedziec, o czym jest.

                                                    > dlaczego zawsze
                                                    > jest pod gorke, nawet jak jest z gorki to jest pod gorke

                                                    Dlatego, ze za ta gorka jest kolejna gorka. Czyz nie?
                                                  • ford.ka Re: A jaki problem zdjac gacie? 18.04.08, 18:22
                                                    Nie potrafię nie odpowiadać. Wada genetyczna ;)

                                                    W kwestii zmian. Sytuacja jest absolutnie klarowna. Albo ta ekipa
                                                    wprowadzi te zmiany (pewnie z wariacjami, ale w ogolnych zarysach
                                                    te) albo do zmian zabierze sie dopiero ekipa nastepna. Minimum
                                                    cztery lata, moze byc osiem. Mamy poczekac? Ta ekipa innych zmian
                                                    nie wymysli, co najwyzej mozna ja zniechecic do robienia
                                                    czegokolwiek. Nie ma zadnej innej ekipy, ktora mialaby inny plan.

                                                    Szczegolow Pana kolokwium znac nie moge.

                                                    Przekrecilem? Moi znajomi na pewnym etapie zaczynaja dokonywac
                                                    rozkladu swoich zainteresowan badawczych na czesci pierwsze i
                                                    wybieraja te, ktore mozna przerobic na odpowiednio obszerna ksiazke,
                                                    ktora spodoba sie komisji. Nie to, co mozna opublikowac w swiecie,
                                                    co kogo interesuje, ale pod komisje. Jasnych regul nie ma, wiec
                                                    kazdy sie budzi w nocy (red. Leszczynski sie nie budzi, obrazil sie
                                                    na taka sugestie, wiec go tu wykreslam) z przerazeniem, czy aby na
                                                    pewno dobrze sie wybralo. Oczywiscie, mozna to traktowac jako
                                                    motywacje.

                                                    W Polsce jest cale mnostwo naukowcow, ktorzy interesuja sie tym
                                                    robia. Mysle, ze najprosciej mozna ich opisac slowami: "wszyscy,
                                                    ktorzy nie maja czasu zagladac na to forum i wszystkie podobne" ;)

                                                    Tak jak nie mam mozliwosci poznac szczegolow Pana kolokwium, tak
                                                    Pana opieka nad mlodszymi kolegami jest dla mnie szczelnie zakryta
                                                    tajemnica. Jesli Pan pomaga, chwala! Nie domagam sie ustepowania
                                                    natychmiast ;)
            • nfao5 Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 20:31
              Podaj wreszcie kim jestes, bo inaczej jestes niewiarygodny... :(
              mywebpage.netscape.com/ljkel2/
          • nfao5 Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 20:30
            Khamara to tez wcielenie znanego na polskich "uniwersytetach" prof.
            zw. doż. belw. dr hab. inż. Betona... :(
        • krolmrowek Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 13:27
          Wcale nie dziwi mnie, że list wystosowali profesorzy. Tym bardziej humaniści,
          którzy częstokroć (nie zawsze) wylewają potoki nikomu niepotrzebnych i nic nie
          zmieniających słów. Przecież pisanie habilitacji to jedyne co mają do roboty
          humaniści po obronie doktoratu, więc nie dziwie się, że akurat to środowisko tak
          protestuje. Po prostu odbiera się im życiowe zajęcie :). Może powinno stworzyć
          się inne zasady dla dziedzin ścisłych, gdzie według mnie najważniejsze są
          publikacje w czasopismach naukowych, inne dla humanistycznych, gdzie np. żadne
          ogólnoświatowe czasopismo naukowe nie będzie publikować badań pod tytułem "
          Życie i twórczość Elizy Orzeszkowej", a jedyna możliwością publikacji swoich
          prac jest publikacja książki w Polsce. Po drugie pisze sobie taki habilitacje i
          jest nie do ruszenia do końca życia. Rozmawiałem z jednym z doktorów na uczelni
          i potwierdził mi, że obecny stan prawny jest taki, że tacy ludzie są nie do
          ruszenia choćby przed 20 lat nie zrobili nic... A nikt nie lubi jak odbiera się
          mu przywileje.
          Polecam artykuł profesora telekomunikacji AGH w Krakowie, bardzo rzeczowy głos w
          dyskusji:
          www.rp.pl/artykul/98210.html
      • trasat Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 09:59
        Nie jestem profesorem, ale mam profesorów wśród nabliższych. Gnioty
        na habilitację piszą ci, którzy nie mają żadnego dorobku i po raz
        pierwszy muszą coś pokazać. Nie każdemu się udaje, obrona jest
        publiczna. W nowych rozwiązaniach nie będą musieli nic pisać.A to że
        np. N. Davies nie ma pozycji w polskiej nauce, to dobrze bo to jest
        przecież zdolny propagator piszący "pod publiczkę" co Polacy lubią,
        bo im niesłusznie schlebia. Tacy autorzy nie są uczonymi.
        No i taki Gowin będzie profesorem i pewnie wejdzie do Akademii Nauk,
        bo politycznie słuszny.
        Problemem nauki są pieniądze. Często na uczelni zostają słabi, ale
        materialnie ustawieni i oni swoim dorobliem nie są zagrożeniem dla
        starych profesorów. Nieliczni zdolni muszą szukać pieniędzy na
        różnych chałturach i nie mają czasu na poważne studia naukowe. Gdyby
        płacy w nauce były znacznie wyższe, to zrodziłaby się konkurencja. I
        może później byłby sens zmian organizacyjnych dostosowujących do
        nowej sytuacji. Teraz widzę poszukiwanie młodych, których moznaby
        poprzeć, a nie tworzenie przed nimi barier.
        • asjabc Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 10:36
          Ktoś tam napisał, że obrona habilitacji jest publiczna....

          Oj, spróbuj wejść na kolokwium habilitacyjne.
          Ostatnio jedyny plus wynikający ze zmiany prawa to to, że wynik habilitacji jest
          znany w tym samym dniu.
          nie trzeba wiec stosować zakulisowych działań.

          Wiele habilitacji to gnioty...niektóre doktoraty też. Ale taka iluzoryczność
          samodzielności należy znieść.


          My sie cieszymy z tego projektu:)
        • eksdoktorant Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 10:58
          trasat napisał:

          > Problemem nauki są pieniądze. Często na uczelni zostają słabi, ale
          > materialnie ustawieni i oni swoim dorobliem nie są zagrożeniem dla
          > starych profesorów. Nieliczni zdolni muszą szukać pieniędzy na
          > różnych chałturach i nie mają czasu na poważne studia naukowe.

          Na doktorat raczej juz nie wroce (na pewno nie do Polski), ale smiesza mnie te
          nowe pomysly, zwlaszcza dot. doktoryzowania sie po licencjacie. A moze od razu
          po maturze (ewentualnie swietnie zdanym egzaminie gimnazjalnym)? ;)
          Tez jestem zdania, ze to glownie kasa (czy raczej jej brak) rozklada polska
          nauke. Zanim wyjechalem z kraju, zylem praktycznie od chaltury do chaltury
          (jedynie na poczatku studiow doktoranckich mialem zapal, zeby cos pisac,
          wyglaszac itp.), a praca naukowa schodzila na dalszy plan. Wegetacja mnie nie
          interesuje i mysle, ze kazdy mlody czlowiek dazy do zapewnienia sobie (i swojej
          rodzinie) bytu na godziwym poziomie.
          A teraz jeszcze chca wprowadzic te kadencyjnosc...
          Chyba tylko po to, by odstraszyc ostatnich Mohikanow.
          W polskich realiach kadencyjnosc sie nie sprawdzi - jak sobie wyobrazacie
          zaciaganie kredytow mieszkaniowych (czy chociazby na samochod) przez mlodych
          ludzi, ktorzy maja zapewniony angaz na uczelni, ale np. tylko na najblizsze 2
          lata? Kazdy zdrowo myslacy zdolny czlowiek albo pojdzie do przemyslu - trzaskac
          kase, a przy tym miec umowe a prace na czas nieokreslony, albo rozkreci wlasny
          biznes.
          A kto zostanie na uczelni?
          • leszko Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 12:37
            W dyskusjach niektórzy protestują, że to skandal, żeby robic
            doktorat bez magisterki. Akurat doktorat ma wykazać, że kandydat
            jest zdolny do samodzielnej pracy naukowej. Tylko tyle i az tyle.
            Magisterium nie ma nic do tego typu zdolności. Piszę to gwoli
            przypomnienia, a nie dlatego że uważam, iż Polacy masowo, bez
            studiów i magistra mieliby być doktoryzowani.
            A jako przykład tego, że mozna być doktorem bez wczesniejszego
            tytułu magistra mogę podać jednego z najlepszych w historii
            polskiego matematyka Stefana Banacha
            • dalatata Re: A jaki problem zrobic habilitacje? 17.04.08, 12:49
              alez jasne. akurat kazdy zdolny licencjant pwoienien miec mozliwosc
              wejscia na sciezke doktoratowa. doktorat jest od tego zeby byl
              dobry, a nie od tego zeby byl magistra.
    • debil13 "0" pojęcia o rzeczywistości 17.04.08, 08:16
      a najgorsze że tchurzliwi mieszkańcy ciemnogrodu zapomnieli skąd się
      bierze dochód kraju i własnej sakwy. Otóz oświecę Was -z tworzenia
      wysokich technologii. Przestrzegam Was jeśli chcecie się spełnić
      jako inżynierowie to nie w Polsce chyba, że w ukryciu, gdyż
      zorganizowana grupa prawników i urzedników po prostu Was jak mnie
      okradnie. Zdołałem cyfrowo zabezpieczyć dowody przestepstwa. Dzisiaj
      zastanawiam się czemu zawierzyłem pustym sloganom "Bóg, Honor,
      Ojczyzna, Uczciwość, Sprawiedliwość" Pełno mam tzw patentów. Super
      technologią rzuciłem amerykanów na kolana. Zamiast donosić,
      fałszować, kraść, Lobbować własne grupy przestępcze wszak jestem
      strategiem zarządzania. Do tego zamurowano mnie mieszkanie i to kto
      zrobił poświecony przez K. Gulbinowicza obecny minister kultury B.
      Zdrojewski

      hej
      • peperoncino Re: "0" pojęcia o rzeczywistości 17.04.08, 10:21
        Człowieku, piszesz jak potłuczony - bez ładu i składu. Z Twojej wypowiedzi
        trudno wyciągnąć jakiekolwiek spójne wątki. Jakie to technologie wymyśliłeś, o
        Wielki Strategu Zarządzania? buahahahahaha
    • macrow Tusk chce spisku 17.04.08, 08:19
      Kudrycka jest "prezydentem" niepublicznej uczelni licencjackiej, po
      tym jak musiala zrezygnowac z tronu rektora tej uczelni w 2007r.
      wymusila zapis w statucie uczelni, ze caly (ogromny) gmach
      uczelniany przejdzie na jej wlasnosc po rezygnacji fundacji, ktora
      uczelni zalozyla.
      odwiecznym problemem w/w uczelni jest brak doktorow - stad
      obnizenia wymogow. chce wlasnych absolwentow od razu przylaczyc do
      kadry naukowej, zanim wyjada na studia magisterskie i poznaja swiat
      nauki.
      • julka.4 Re: ja proponuję doktorat po liceum 17.04.08, 08:30
        po co robić jakieś tam nędzne studia i czas tracić na komunały -
        ciekawe co na to pani minister, kaska sprzed nosa poszłaby. Wiemy
        jaki poziom reprezentuja szkoły prywatne, jej propozycje sa
        smieszne, ale jak nie może być lepiej to niech przynajmniej będzie
        śmiesznie
        • jakub11a Re: ja proponuję doktorat po liceum 17.04.08, 10:09
          no właśnie, przecież jest zwyczaj tytułowania nauczycieli w liceum "Pani, Pan
          Profesor" :) po co jakieś badania naukowe?
    • login-ka Tusk chce spisku 17.04.08, 08:29
      Hej, nie oszukujmy się - habilitacja jest często polem gierek personalnych w rodzaju "uwalę Cię, bo jestem wyżej i Cię nie lubię".
      Doktorzy często mają nowoczesne spojrzenie, bardziej aktualne programy niż starsza kadra, a student nie może pisać mgr pod ich okiem, bo nie mają uprawnień...
      • trasat Re: Tusk chce spisku 17.04.08, 11:38
        Jeżeli przy habilitacji bywaja układy, bo bywają, to bez niej
        pozostaną już tylko układy. Obecne układy mozna jednak ominąć
        pokazując dorobek naukowy (potwierdzony m.in. habilitacją). A teraz
        będzie już tylko konkurs i kolesiowskie głosowanie.
    • ja.wars Jak ludzie, ktorzy nie maja z nauka nic wspolnego 17.04.08, 08:34
      moga decydowac o jej losie i ksztalcie? Arogancja i bezczelnosc tej
      wladzy nie maja granic.
      • ford.ka Re: Jak ludzie, ktorzy nie maja z nauka nic wspol 17.04.08, 08:40
        Naukowcy mieli na to czas przez dwadziescia lat. Robili wszystko
        wylacznie tak, zeby im bylo wygodnie.
        • ja.wars Re: Jak ludzie, ktorzy nie maja z nauka nic wspol 17.04.08, 08:49
          po co psuc, cos co jest dobre?
          • ford.ka Re: Jak ludzie, ktorzy nie maja z nauka nic wspol 17.04.08, 09:19
            Nie jest.
        • jakub11a Re: Jak ludzie, ktorzy nie maja z nauka nic wspol 17.04.08, 10:15
          a swoją drogą - kto będzie coś robił coś przeciwko sobie? musiałby być niespełna
          rozumu :)
      • malgorzata.academicus Re: Jak ludzie, ktorzy nie maja z nauka nic wspol 17.04.08, 08:49
        ja.wars swietnie podsumowal nauke polska :-) Przypominam sklad zespolu, ktory
        przygotowal reformy:
        www.nauka.gov.pl/mn/index.jsp?place=Lead08&news_cat_id=1317&news_id=6064&layout=2&page=text
        Jest to creme de la creme nauki polskiej i 'akademikow'.

        Doprawdy poziom wypowiedzi na forum GW z ostatniego miesiaca, bedacych obrona
        Czestochowy jest zwyczajnie ZENUJACY - szczegolnie z perspektywy doswiadczen
        nauki swiatowej.
        A co do samych artykulow - szczegolnie zastanawiajacy jest dominujacy glos
        humanistow... Z habilitacja jest niby teraz swietnie, a wg badan
        miedzynarodowych polska mlodziez nie potrafi czytac prostych tekstow ze
        zrozumieniem.

        Forum Integracyjne Academicus Poloniae
        • ja.wars Re: Jak ludzie, ktorzy nie maja z nauka nic wspol 17.04.08, 09:15
          Ten sam promblem maja dzieci na zachodzie, nastepuje ogolne tepienie
          dzieci i mlodziezy, de-ewolucja
        • jakub11a Re: Jak ludzie, ktorzy nie maja z nauka nic wspol 17.04.08, 10:28
          no ale chyba nauka studentów czytania tekstów ze zrozumieniem to nie jest
          zadanie dla wykładowców na wyższych uczelniach?
        • hohvar Re: Jak ludzie, ktorzy nie maja z nauka nic wspol 17.04.08, 10:47
          Z całą pewnością p zniesieniu habilitacji te umiejętności (czytania) będą
          dostępne każdemu, nawet bez lic.:-)
          Jest poprzeczka, przez która nie każdy może przeskoczyć. To problem. Co robić?
          Znieść porzeczkę, przejdzie każdy...

          Hipokryzją pachną wszelkie argumenty "zrównywania" polskiej nauki do wzorów z
          USA i generalnie zachodu. Po pierwsze: jakie są tam nakłady na naukę, a jakie w
          PL? Niech Tusk nie nawołuje profesury do "rezygnacji z własnych przywilejów",
          niech sam da przykład i niech posłowie zrezygnują z własnych przywilejów (np.
          diety, immunitet, dofinansowanie partii z budżetu), a pieniądze przeznaczy na
          naukę. Śmieszne, że wzrost nakładów ma nastąpić w 2013. A kto wtedy będzie
          rządził? Kiedy kończy się kadencja Tuska? Przypadkiem nie w 2011?

          Lobby prywatnych uczelni szyje grubymi nićmi pseudoreformę nauki, a chodzi o
          znaczące obniżenie kosztów utrzymania tychże. Zapewne zniosą tez minima kadrowe
          ("niech edukację wyższą reguluje rynek"), więc żeby prowadzic kierunek studiów
          wystarczy kilku doktorów po lic. Tylko czy to aby na pewno będą studia?
          • khmara Re: Jak ludzie, ktorzy nie maja z nauka nic wspol 17.04.08, 11:02
            hohvar napisał:

            > Z całą pewnością p zniesieniu habilitacji te umiejętności (czytania) będą
            > dostępne każdemu, nawet bez lic.:-)

            Umiesz czytac, to poczytaj, zeby bylo wiadomo, o czym dyskutujemy:
            www.nauka.gov.pl/mn/_gAllery/36/57/36574/20080416_projekt_zalozen_reformy.pdf
            www.nauka.gov.pl/mn/_gAllery/36/57/36572/20080416_prezentacja_KPRM.pdf
            30 stron, ale warto doczytac do konca.

            > Jest poprzeczka, przez która nie każdy może przeskoczyć. To problem. Co robić?
            > Znieść porzeczkę, przejdzie każdy...

            Problem z poprzeczka polega na tym, ze zespol Kudryckiej chce ja postawic tak
            wysoko, ze nie kazdy instytut PANowski da rade ja przeskoczyc.

            Drugi problem z poprzeczka to obowiazkowa ocena co 2 lata wszystkich lacznie z
            habilitowanymi.
        • ferrment Re: Jak ludzie, ktorzy nie maja z nauka nic wspol 17.04.08, 11:36
          Gorzej, że niektórzy mają problem z napisaniem czegoś z sensem - przykład poniżej:

          malgorzata.academicus napisała:

          > ja.wars swietnie podsumowal nauke polska :-) Przypominam sklad zespolu, ktory
          > przygotowal reformy:
          > www.nauka.gov.pl/mn/index.jsp?place=Lead08&news_cat_id=1317&news_id=6064&layout=2&page=text
          > Jest to creme de la creme nauki polskiej i 'akademikow'.
          >
          > Doprawdy poziom wypowiedzi na forum GW z ostatniego miesiaca, bedacych obrona
          > Czestochowy jest zwyczajnie ZENUJACY - szczegolnie z perspektywy doswiadczen
          > nauki swiatowej.
          > A co do samych artykulow - szczegolnie zastanawiajacy jest dominujacy glos
          > humanistow... Z habilitacja jest niby teraz swietnie, a wg badan
          > miedzynarodowych polska mlodziez nie potrafi czytac prostych tekstow ze
          > zrozumieniem.
          >
          > Forum Integracyjne Academicus Poloniae
    • asjabc Tusk chce spisku 17.04.08, 08:40
      Młodzi doktorzy się cieszą, że w końcu nie będą musieli się przed nikim
      płaszczyć, grac w gierki personalne uczelniane i te na poziomie CK. Będą mieli w
      końcu większa swobodę bez pytania dziadków tytularnych o zmiany, o granty, o
      stypendia, fundusze i zgodę na wyjazd (bo kto przejmie dydaktykę?)...

      Ja się cieszę...
    • wogrodrycha Re: Tusk chce spisku 17.04.08, 08:42
      matura się zdewaluowała już dawno, potem mógł zostać magistrem byle
      idiota po eksternistycznych szkółkach niedzielnych,byle by miał
      pełny portfel, teraz z kolei chcą zlikwidować habilitacje. Całe
      szkolnictwo coraz bardziej schodzi na psy!
    • xnonorx Moze ekipa Tuska zajma sie czyms bardziej 17.04.08, 08:46
      prostym i jednoznacznym, np: zielonymi strzalkami na skrzyzowaniach?
      Zupelnie nie rozumiem argumentu, ze lepiej cos usunac "skoro zle dziala" zamiast
      reformowac.
      Niech ktos powie, ze dobrze dziala tych kilkuset poslow w swoim, nieprzypadkowo
      okraglym, budynku - zlikwidowac.
      • ford.ka Re: Moze ekipa Tuska zajma sie czyms bardziej 17.04.08, 09:22
        Gdybyś czytał coś więcej niż własne wpisy na forum, wiedziałbyś, że
        strzałkami już się zajęto ;)

        www.emetro.pl/emetro/1,85651,5120326.html
    • nfa05 Sedno sprawy oporu 17.04.08, 08:47
      Sedno sprawy oporu:" Donald Tusk stanął przed kilkuset polskimi naukowcami i
      zażądał od nich "heroicznego poświęcenia własnych interesów".
      czego jak czego ale własnych interesów naukowcy nie poświecą.
      Liczy się własny interes i dożywotnie utrzymanie z kieszeni moherowego
      podatnika niemającego nic do gadania. Niechby tylko chciał się tylko dowiedzieć
      na co idą jego pieniądze !
      • jakub11a Re: Sedno sprawy oporu 17.04.08, 10:08
        z całą pewnością sensowniejsze jest dotowanie nierentownych kopalń, lewych rent,
        rolników z Marszałkowskiej oraz chorego systemu ochrony zdrowia. ale tych spraw
        jakoś kolejne rządy ruszać się boją.
        dlaczego mają naukę w głębokim poważaniu? bo wiedzą, że naukowcy nie przyjdą pod
        URM z kijami bejsbolowymi
    • profanum_vulgus Norman Davies pisał o żydach wydających Polaków 17.04.08, 09:13
      na terenach na które wkroczyła ACz!
      Jak Tusk może przywoływać nazwisko tego antysemity
      w przemówieniu publicznym?
      • ja.wars Antysemita to kazdy, kto mowi prawde o zydach? 17.04.08, 09:16
    • cli-ff Tusk chce spisku 17.04.08, 09:20
      Tusk dba aby szybko przybywało "wykształciuchów". Do tej pory byli
      to ludzie z akademickim dyplomem w kieszeni i z sianem w głowie.
      Teraz będzie takich więcej, tyle że z wyższym tytułem naukowym.
      Przez to staniemy się bardzo nowoczesnym państwem z przodującą siłą
      ynteligęcką. Tą siłę stanowią już niektórzy dziennikarze.
      • tdepa Re: Tusk chce spisku 17.04.08, 09:25
        Z tymi 'naukowcami' jest podobnie jak bylo z adwokatami - jest to kasta, ktora
        broni wlasnych interesikow i we wlasnym sosie decyduje, kto moze do grona
        wstapic, tj. napisac habilitacje. Bez zdecydowanego ruchu z zewnatrz nic sie nie
        zmieni, bo 'naukowcy' nie zrezygnuja z tego przywileju. W pelni popieram
        rozwalanie wszelkich kast, zwlaszcza tych utrzymywanych za nasze pieniadze.
    • gangut Obniżenie wymagań powoduje podwyższenie poziomu? 17.04.08, 09:20
      He he. Miałbym cień zaufania do pomysłów Tuska&Co, gdyby 1. jasno określili cele
      polityki naukowej państwa 2. zaplanowali skokowy wzrost wydatków na naukę (na
      naukę, nie na reformę) w najbliższym budżecie 3. po określeniu celów i
      zapewnieniu środków wzięli się za reformy organizacyjne (bo "być albo nie być"
      habilitacji to szczegół organizacyjny).
      A tak...będzie tak jak z reformą szkolnictwa, które po zmianach kształci
      "ogólnie wykształconych" maturzystów potrafiących sklecić metodą copy-paste esej
      o Mickiewiczu, nie potrafi natomiast "wyprodukować" tokarza czy mechanika
      samochodowego. Ale "poziom wzrósł".
    • neiden Tusk chce spisku -chce reformy! 17.04.08, 09:22
      system naucznia w polsce jest chory.mialem nadzieje ze bedzie
      zniesiona matura,teraz hodzi o habilitacje. po co jest ten nonsens i
      komu to jest potrzebne.tylko skostnialym starym zdziwaczalym
      profesorom -medrcom wszystko wiedzacym.mamy w polsce armie
      wyuczniakow,magistrow,profesorow,inrzynierow.jezeli mamy tylu
      wybitnych medrcow- gdzie jest nasz przemysl,co jest z ekonomia i
      standartem zycia obywateli polskich?
      • mczbet Re: Tusk chce spisku -chce reformy! 17.04.08, 10:22
        Wypowiadasz się jak znawca tematu- wybitny intelektualista, a nie
        potrafisz nawet napisać zdania bez błędów ortograficznych ( i to
        korzystająć z edytora umożliwiającego automatyczną korektę tekstu)
    • globetrotuar Pytanie do 44 17.04.08, 09:25
      Ilu naukowcow z Polski dostalo nagrode Nobla w ostatnim roku, czy
      stu latach, a ilu z USA, Anglii, Norwegii, Niemec??????
      Tam nie istnieja habilitacje, czyli trwanie na dywanie. Tam 30-latek
      moze zostac profesorem. A czy ten profesor bedzie wycieral lokcie
      czy dostanie nagrode Nobla to juz zalezy od niego samego.
      Widac, ze 44 naukowcow woli by nauka w Polsce wycierala lokcie niz
      zdobywala Noble.
      • hohvar Re: Pytanie do 44 17.04.08, 10:57
        Zapewniam, że jak się wrzuci do naszego systemu tyle kasy co dają na naukę na
        Zachodzie, to nobliści się pojawią... I kilku nawet z habilitacją.
        Związek między Noblem a habilitacją jest tak, jak między Oscarem a numerem buta
        reżysera... Sprawdź, czy dostał Oscara ktoś, kto nosi 37,5?
        Habilitację zrobić jest trudno? NO dobrze, a kto mówi że nauka jest dla
        wszystkich? "Uproszczenie" ścieżki kariery to nic innego jak obniżenie poziomu.
        Uprościć należy tez ścieżkę kariery dla lekarzy (po co specjalizcja? przecież to
        trudne), niech leczą chłopaki po liceum medycznym, a ich wartość zweryfikuje
        rynek...
    • rav107 Zmiany potrzebne, ale doktorat BEZ magisterium???? 17.04.08, 09:25
      Miałem kiedyś do czynienia przez pewien czas z praca naukową na
      jednej z renomowanych polskich uczelni i zgadzam się że zmiany są
      niezbędne, trzeba rozbić ten system od środka. Ale pomysł żeby
      doktorat mógł robić ktoś bez magisterium????? Chcemy kształcić
      naukowych półgłówków? Magisterium naprawdę nie przekracza możliwości
      intelektualnych przeciętnego studenta, a jeżeli przekracza to jakim
      cudem ktoś taki nadaje sie na doktora...? Nie mówiąc o
      poziomie "licencjatów" wydawanych przez wiele kanapowych
      prywatnych "uczelni"...
      • ford.ka Re: Zmiany potrzebne, ale doktorat BEZ magisteriu 17.04.08, 09:29
        Doktorat bez magisterium to oferta dla maksymalnie 100 (stu)
        kandydatow na cala Polske, ktorzy moga miec taka szanse, ale nie
        znaczy to, ze wszyscy sobie poradza i rzeczony doktorat zrobia.
        www.nauka.gov.pl/mn/_gAllery/36/57/36574/20080416_projekt_zalozen_ref
        ormy.pdf
        www.nauka.gov.pl/mn/_gAllery/36/57/36572/20080416_prezentacja_KPRM.pd
        f
        Kolega pewnie tez nie dojrzal do magisterki, wiec taka
        protekcjonalna porada: najpierw sie czyta tekst, a dopiero potem
        komentuje. Serio.
        • profanum_vulgus Re: Zmiany potrzebne, ale doktorat BEZ magisteriu 17.04.08, 09:35
          OK wiadomo, że gdyby ten debilny pomysł przeszedł to na
          seminaria doktorskie dostaliby się tylko licencjaci wybitnie
          uzdolnieni plus spora grupa nepotyczna, ale powiedz mi jaki
          jest sens w rezygnowaniu w drodze do doktoratu z magisterium?
          Chodzi o czas? Jak możesz to wytłumacz to łopatologicznie.
          • khmara Re: Zmiany potrzebne, ale doktorat BEZ magisteriu 17.04.08, 10:08
            Lopatologicznie: praca licencjacka - 50 stron maszynopisu, magisterium - 80
            stron. Profesjonalnie napisany artykul do opublikowania w dobrym czasopismie -
            30 stron.
            • profanum_vulgus Re: Zmiany potrzebne, ale doktorat BEZ magisteriu 17.04.08, 10:15
              I jaki z tego wniosek?
              • khmara Re: Zmiany potrzebne, ale doktorat BEZ magisteriu 17.04.08, 10:25
                W Polsce panuje kult rozprawy. Juz od poziomu magisterium uczy sie studentow
                pisac rozwlekle i nie na temat. Malutenka teze w pracy magisterskiej trzeba
                uzasadniac od jajka, zamiast skupic sie na przegladzie tylko tej literatury,
                ktora jest rzeczywiscie zwiazana z waskim tematem pracy. Reformy Kudryckiej tego
                nie zmienia, bo jakosc promotorow z dnia na dzien nie wzrosnie, ale dlaczego nie
                dac szansy najlepszym studentom, by wczesnie zabrali sie za prawdziwa prace
                naukowa zamiast szkolnych wypracowan?
      • r_mol Śladami "prof" Bartoszewskiego ku świetlanej 17.04.08, 09:37
        przyszłości polskiej nauki!
      • ksmx Doktorat bez magisterium 17.04.08, 09:45
        Ja w przeciwieństwie do Ciebie zapoznałem się z projektem reformy. Jest tam mowa
        o 100!!! najzdolniejszych studentach. Chodzi o wyłapanie takich i umożliwienie
        im płynne przejście na studia doktoranckie z pominięciem pracy magisterskiej. To
        wcale nie jest taki głupi pomysł i dotyczy tylko tych najlepszych.
        • kasianagoya Re: Doktorat bez magisterium 17.04.08, 10:11
          tych 100 wspanialych to bedzie duza konkurencja.
          A czy doktorat bez mgr oznacza skrocony czas nauki? w innych krajach
          zwykle w studia doktorancie wlaczone sa te magisterskie - i wlacznie
          doktorat "robi sie" przez srednio 4-5 lat. sa tacy ktorzy po dwoch
          latach jednak decyduja sie tylko na mgr i nie kontynuuja doktoratu
          nawet jesli sa na studiach "doktoranckich". jak to ma byc w
          przypadku Polski?
        • hohvar Re: Doktorat bez magisterium 17.04.08, 11:00
          ksmx napisał:

          > Ja w przeciwieństwie do Ciebie zapoznałem się z projektem reformy. Jest tam mow
          > a
          > o 100!!! najzdolniejszych studentach. Chodzi o wyłapanie takich i umożliwienie
          > im płynne przejście na studia doktoranckie z pominięciem pracy magisterskiej. T
          > o
          > wcale nie jest taki głupi pomysł i dotyczy tylko tych najlepszych.


          I zapewne tych "najlepzych" wyłoni się z pominięciem wszelakich układów i
          znajomości. Będą mieli to wypisane na czole, że są "the best"
        • ferrment Re: Doktorat bez magisterium 17.04.08, 11:49
          A kto powiedział, że magisterium nie może być pracą naukową, którą potem można opublikować w recenzowanym czasopiśmie? Właśnie powinno być pracą naukową. Należy raczej zlikwidować tych, którzy wymagają wypracowań zamiast myślenia. Egzamin magisterski też nie musi być dziwactwem, w którym się udaje, że przy pomocy trzech pytań sprawdzi się całą wiedzę studenta. Egzamin poiwnien polegać na wykazaniu przez studenta, że zna dobrze przedmiot swoich badań i umie tezy zawarte w pracy obronić.

          ksmx napisał:

          > Ja w przeciwieństwie do Ciebie zapoznałem się z projektem reformy. Jest tam mow
          > a
          > o 100!!! najzdolniejszych studentach. Chodzi o wyłapanie takich i umożliwienie
          > im płynne przejście na studia doktoranckie z pominięciem pracy magisterskiej. T
          > o
          > wcale nie jest taki głupi pomysł i dotyczy tylko tych najlepszych.
          • nfao5 Re: Doktorat bez magisterium 17.04.08, 20:37
            Kiedy pracowalem w Australii na Monash, to mi kolega przyslal z
            Polski doskonala prace licencjacka, ktora bez problemu opublikowalem
            w Zeszytach Naukowych Monash (jako "working paper", ale zawsze to
            akademicka publikacja wiec sukces dla licencjata)... Wiec nie chodzi
            o tytul, a o jakosc rozprawy...
      • sajjitarius Re: Zmiany potrzebne, ale doktorat BEZ magisteriu 17.04.08, 10:05
        Na wielu uczelniach, rowniez tych renomowanych, w Ameryce Polnocnej,
        zarowno w USA jak i w Kanadzie, doktorat bez magisterki nie jest
        niczym nadzwyczajnym...
        • wari Re: Zmiany potrzebne, ale doktorat BEZ magisteriu 17.04.08, 10:17
          Sukces nauki amerykańskiej nie polega na tym, ze nie ma tam
          habilitacji, ale że nakłady na naukę są nieporównywalnie,
          wielokrotnie większe niż w Polsce. Są tam zresztą tłumy bezrobotnych
          doktorów o poziomie intelektualnym pantofelka, nie wiem czy jest się
          czymś zachwycać. W USA dziedziny techniczne i wszelkie nauki
          stosowane są utrzymywane głównie przez przemysł, kasa budżetowa
          idzie na badania podstawowe (także dzięki temu jest jej dużo, dużo
          więcej).

          Jeśli porównywać naukę w Polsce z innymi krajami, to z Europą, bo
          Ameryka to jednak inny świat.
          • sajjitarius Re: Zmiany potrzebne, ale doktorat BEZ magisteriu 17.04.08, 14:33
            Tylko w jaki sposob ten esej ktory wyplodziles uzasadnia teze, ze
            doktorat bez magisterki nie jest (lub tez jest) bezsensowny ?
            • pisubek Doktorat po maturze! Nie dreczyc mlodych! 17.04.08, 14:35

              • sajjitarius Re: Doktorat po maturze! Nie dreczyc mlodych! 17.04.08, 14:48
                Przypomne ze tworca jednej z podstawowych teorii matematycznych,
                analizy funkcjonalnej, byl niejaki Stefan Banach, ktorego nazwisko
                zna kazdy student matematyki (i nie tylko matematyki) na swiecie.
                Stworzyl on slynna do dzisiaj polska szkole matematyczna we
                Lwowie...otoz Stefan Banach uzyskal tytul doktora na Uniwersytecie
                Jana Kazimierza w 1922, gdzie zostal profesorem, bez przejsci
                zadnego formalnego programu wykladow, bez stopnia magistra, tudziez
                zadnego innego...no ale to byla Polska przedwojenna...
                • pisubek I ilu takich Banachow znasz? Gosiewski? Rydzyk? 17.04.08, 14:50

                  • sajjitarius Re: I ilu takich Banachow znasz? Gosiewski? Rydzy 17.04.08, 14:53
                    pisubek napisała:

                    Ale tak w ogole, to o co Ci chodzi ? Masz jakas mysl do przekazania ?
                • nowojorczyk5 Re: Doktorat po maturze! Nie dreczyc mlodych! 18.04.08, 00:53
                  Stefan Banach mial mature (ktorej poziom odpowiada dzisiejszemu
                  magisterium na DOBRYM uniwersytecie), i mial 3 lata studiow.
                  Spotkal tez takiego starego ZGREDA, prof. Hugo Steinhausa, ktory
                  sowim prestizem i pozycja wywalczyl mozliwosc przedstawienia
                  doktoratu. Doktorat ten, po obronie Rada Wydzialu zaakceptowala. Po
                  wydrukowaniu tej pracy doktorskiej (tak, tak - przed wojna kazdy
                  doktorat musial byc wydany drukiem!) Banach uzyskal zasluzona slawe,
                  oraz katedre i profesure.
                  Ale to byla matematyka, gdzie liczy sie umysl!
                  • khmara Re: Doktorat po maturze! Nie dreczyc mlodych! 18.04.08, 00:55
                    Co nie zmienia faktu, ze magisterium nie mial, a o tym mowa.
                    • dalatata Re: Doktorat po maturze! Nie dreczyc mlodych! 18.04.08, 01:04
                      co tez nie zmienia faktu, ze ciagle wszyscy tylko o Banachu.

                      nie zmienia tez to faktu, ze doktorat (stopien) do magisterium
                      (tytul zawodowy) ma sie nijak. i jesli ktos z ulicy napisze sobie
                      doktorat, spelni wymogi okreslone w przewodzie (egzaminy itd), nie
                      ma powodu zeby tego dokotratu mu nie dac. co za roznica czy ma
                      delikwent magisterium.
                  • nfa05 Re: Doktorat po maturze! Nie dreczyc mlodych! 18.04.08, 12:14
                    Tak panie Marku "Ale to byla matematyka, gdzie liczy sie umysl!"
                    Niestety teraz umysł sie liczy tylko układowe tytuły, a władajacych
                    umyslem sie wyklucza bo przeszkadzają w układaniu.
                  • nfao5 Einstein byl na cenzurowanym tez i w USA 18.04.08, 12:20
                    Banach mial po prostu szczescie. W matematyce tez byly i sa uklady i
                    ukladziki. W fizyce zreszta tez: Einsteina atakowano nie tylko w III
                    Rzeszy i ZSRR za jego poglady i jego OTW i STW - FBI i CIA go wciaz
                    sledzily podczas jego pobytu w USA, i tylko obawa przed
                    zantagonizowaniem jakze wtedy potrzebnych fizykow nuklearnych (zimna
                    wojna z ZSRR i ChRL) powstrzymala FBI od zaaresztowania i
                    (najprawdopodobniej) deportowania Einsteina jako "kryptokomunisty"
                    (F. Jerome ACTA EINSTEINA)...
        • nfao5 Re: Zmiany potrzebne, ale doktorat BEZ magisteriu 17.04.08, 20:37
          W Australii to wrecz standard. Tacy jak, ja co robili MA a pozniej
          dopiero PhD to zadkosc...
    • xxxxyyyyzzzz A moze Tusk chce zostac profesorem? 17.04.08, 09:29
    • wyksztalciunio Tusk chce spisku 17.04.08, 09:31
      Panie Tusk!A dlaczego by,nie doktoryzowac sie,po zawodowce?
    • rita.1 Tusk chce spisku 17.04.08, 09:38
      Żeby tylko nie było tak, że po tej całej "reformie" nie zostanie kamień na
      kamieniu. Czy ktoś słyszał wcześniej o pani Kurdyckiej jako o wybitnej
      specjalistce od szkolnictwa wyższego, czy ktoś wie o jej wcześniejszych
      sukcesach w jakiejkolwiek dziedzinie?I Czy to nie tego samego rodzaju pomysły
      jak nowe listy lektur i chęć okrojenia ilości godzin historii w ogólniakach?
      Ciekawe które okresy z dziejów Polski i świata pani Hall chce wyrzucić na
      śmietnik. Jeżeli tacy zapoznani fachowcy będą reformować polską naukę i
      szkolnictwo, to czarno widzę. To samo zresztą dotyczy służby zdrowia i innych
      dziedzin. Jasno widać, że PO to jest to samo co PiS. Ma tylko trochę ładniejszą
      twarz.
      • ford.ka Re: Tusk chce spisku 17.04.08, 09:58
        Czy ktoś oprócz żony i dzieci słyszał przed rokiem 1989 o niejakim
        Balcerowiczu? Koledzy z pracy?
    • sharn1 Kredyt studencki Tuska 17.04.08, 09:39
      "Nie będzie płatnych studiów. Tusk zapowiedział za to, że kredyt studencki będzie można dostać bez poręczeń majątkowych. Wystarczy indeks".



      O tym to akurat zdecydują banki bo to ich sprawa jak chcą zabezpieczać swoje kredyty. Chyba że Tusk stworzy swój prywatny bank i będzie z niego rozdawał pieniądze na sam indeks...

      Naiwność i brak kompetencji tego człowieka jest porażająca...
      • kaspy Re: Kredyt studencki Tuska 17.04.08, 13:22
        Czytanie ze zrozumieniem to rzadka cecha u pisiorków. Gdzie tu jest powiedziane
        że banki będą dawać kredyty bez poręczeń? Wystarczy żeby państwo było
        poręczycielem każdego kredytu studenckiego i to rozwiązuje sprawę.
    • bloody_rabbit Brawo Tusk!!! 17.04.08, 09:40
      Popieram czterema łapami.
      • rilwen1 Re: Brawo Tusk!!! 17.04.08, 10:33
        Amen to that!

        PS. Ja nie chce tutaj wszczynac prywatnej dyskusji, ale nie widzielismy sie
        dosyc dlugo, a teraz ta piosenka w sygnaturce... mam sie szykowac na jakies
        rewelacje? :-D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka