maruda.r
25.05.08, 21:48
"Czy spadek popularności SLD jest efektem zbyt długiej obecności w SLD ludzi
takich jak Leszek Miller czy Józef Oleksy? A może braku wyrazistego,
lewicowego programu, o czym mówi Wojciech Olejniczak?
- Ogólnie mówiąc - zawiniła historia."
**************************************
Jeżeli historia w czymś zawiniła, to tylko w tym, że dała SLD okazję do
ślizgania się na niepowodzeniach prawicy. Wyborcy głosowali na SLD, jako na
formację bezpłciową, ale przewidywalną. Pewnie dlatego również przetrwało PSL
i doszła do głosu Platforma. Pozostałe formacje nie umiały znaleźć właściwej
proporcji między programem, a darciem do żłoba jej członków.
Ma Olejniczak trochę racji, ale pojawia się kwestia: co mu przeszkadzało w
przygotowaniu programu? Liczenie na kolejnego farta "wygramy, a później się
zobaczy", zawiodło. Prawidłowym programem lewicy byłby program podobny do PO
- wskazujący na konieczność usunięcia przeszkód w swobodzie gospodarczej, i
akcentujący inny wariant redystrybucji. No i oczywiście jasny stosunek do
spraw społecznych, ze szczególnym uwzględnieniem roli kościoła. A poza blogiem
Senyszyn i oświadczeniem przyciśniętego do muru Napieralskiego niczego
konkretnego wyborcy nie usłyszeli.
SLD osiągnęła apogeum bezpłciowości. Podobnie, jak kiedyś UW. Jedynym, który
robi interesy na bezpłciowości jest Waldemar Pawlak. Ale on jest cyborgiem i
taka jego natura.