leo.tolstoj
01.06.08, 02:05
To jest wzruszający artykuł o kimś wyjątkowym. Jego życie było jak
film, w dwóch planach czasowych, o przeszłości i teraźniejszości,
ucieczce i kryjówce. Tylko prymitywizm mediów i gości z IPNu
powoduje, że pozostał postacią drugiego planu. Może mieszkał za
daleko, Świnoujście to kraj świata. Potrzeba trochę wyobraźni, by
zrozumieć kim był, jakie miało znaczenie to co robił, czym był
październik 1956 roku. I dlaczego do końca wierzył w rady
robotnicze. Pamiętam z domu, zatłuszczone stronice partyjnego
miesięcznika Nowe Drogi z relacją z VIII plenum KC PZPR w
pażdzierniku 1956 roku. Pamiętam przechowywane troskliwie przez
rodziców numery Po Prostu. W tamtym buncie kiełkowały wartości i
emocje zniszczone najpierw przez liberalną rewolucję, potem przez
endekoidalną agresję braci K. i ich kumpli. Nie warczę na nową
Polskę, trudno, żeby we współczesnym świecie była inna, warczę na
tych okaleczonych przez amnezję, którzy ignorują, lub pomstują na
walczących o lepszą Polskę z innych, nie katolicko, narodowych
pobudek. Dramat wpisany w biografię Goździka chwyta za gardło.