Dodaj do ulubionych

kapitalizm = glod i nedza

05.07.08, 05:07
USA tego przykladem , Polska stoczyla sie juz do poziomu III swiata,
podobnie jak wiekszosc w USA

www.lewica.pl/?id=16766
Obserwuj wątek
    • gandalph Re: kapitalizm = glod i nedza 07.07.08, 13:59
      anathesis napisała:

      > USA tego przykladem , Polska stoczyla sie juz do poziomu III
      swiata,
      > podobnie jak wiekszosc w USA
      >
      > www.lewica.pl/?id=16766
      Gdzieś to wyczytał? W "Krótkim kursie historii WKP(b)"?
    • wujcio44 komunizm=sytość +dobrobyt 07.07.08, 15:27
      Żartowałem.
    • nick3 Masz rację. Ale nagłówek zbyt schematyczny. 07.07.08, 15:33

      Ludzie nie przeczytają, bo są przyuczeni kojarzyć takie rzeczy
      z "propagandą".

      Tymczasem właśnie sami są ofiarami skutecznej propagandy
      fundamentalizmu rynkowego i bezkrytycznego kultu USA.
      • gandalph Re: Masz rację. Ale nagłówek zbyt schematyczny. 07.07.08, 16:56
        nick3 napisał:

        >
        > Ludzie nie przeczytają, bo są przyuczeni kojarzyć takie rzeczy
        > z "propagandą".
        >
        > Tymczasem właśnie sami są ofiarami skutecznej propagandy
        > fundamentalizmu rynkowego i bezkrytycznego kultu USA.

        Możesz bliżej wyjaśnić, co to znaczy "fundamentalizm rynkowy"? Na
        czym niby polega "bezkrytyczny kult USA"?
        • nick3 Re: Masz rację. Ale nagłówek zbyt schematyczny. 07.07.08, 17:17

          Fundamentalizm rynkowy (nie piszemy w cudzysłowie, ponieważ jest to
          termin występujący w słowniku ekonomicznym).


          Według brytyjskiego opracowania terminów ekonomicznych
          fundamentalizm rynkowy jest to:


          doktryna ekonomiczna postulująca wprowadzanie jako rzekomo
          jednoznacznie korzystnych zmian:

          a) prywatyzacji czyli wyprzedaży majątku państwowego prywatnemu
          sektorowi

          b) liberalizacji a więc deregulacji gospodarki i zakończeniu
          państwowego "wtracania się" w rynki handlowe, finansowe i kapitałowe

          c) "uproszczenia" polegajacego na obniżeniu podatków i rządowych
          wydatków na pomoc społeczną i programy rozwojowe

          (Opracowanie brytyjskie powołuje się w tej definicji na prace
          Stiglitza)



          Fundamentalizm rynkowy jest niezgodny ze współczesnym stanem wiedzy
          ekonomicznej, jednak w propagowanie go medialne wielki kapitał
          inwestuje znaczne sumy, ponieważ upowszechnienie w społeczeństwie
          przekonań fundamentalistyczno-rynkowych sprzyja jego interesom.


          > Na
          > czym niby polega "bezkrytyczny kult USA"?

          Np. na niezdolności przypuszczenia, że artykuł przytaczany przez
          anathesis może być wiarygodny.

          Albo że dostęp do służby zdrowia na analogicznym poziomie jest
          większy dla statystycznego obywatela Kuby niż dla statystycznego
          obywatela USA.

          I na zbywaniu wiadomości o niewydolności ekonomicznej amerykańskiego
          ustroju rynkowego - jako "propagandy".

          Pomimo coraz bardziej dojmujących faktów.
          • gandalph Re: Masz rację. Ale nagłówek zbyt schematyczny. 07.07.08, 18:05
            nick3 napisał:

            >
            > Fundamentalizm rynkowy (nie piszemy w cudzysłowie, ponieważ jest
            to
            > termin występujący w słowniku ekonomicznym).
            >
            >
            > Według brytyjskiego opracowania terminów ekonomicznych
            > fundamentalizm rynkowy jest to:
            >
            >
            > doktryna ekonomiczna postulująca wprowadzanie jako rzekomo
            > jednoznacznie korzystnych zmian:
            >
            > a) prywatyzacji czyli wyprzedaży majątku państwowego prywatnemu
            > sektorowi
            >

            Na czym miałaby polegać szkodliwość prywatyzacji i dobrodziejstwo
            pozostawania majątu w rękach państwa? BTW: "państwa" to znaczy kogo?
            Urzędników?
            > b) liberalizacji a więc deregulacji gospodarki i zakończeniu
            > państwowego "wtracania się" w rynki handlowe, finansowe i
            kapitałowe
            >

            Im mniej regulacji, tym lepiej, nie tylko dla gospodarki. O tym
            wiadomo od dawna. W ogóle prawo powinno być bardzo ogólne i w jak
            najmniejszym stopniu ingerować w życie obywateli, to też wiadomo.

            > c) "uproszczenia" polegajacego na obniżeniu podatków i rządowych
            > wydatków na pomoc społeczną i programy rozwojowe
            >

            Czy mam przez to rozumieć, że windowanie podatków jest korzystne?
            Dla kogo? Już nie wspomnę o takiej oczywistości, że wzrost
            opodatkowania wcale nie musi prowadzić do wzrostu wpływów do budżetu.
            "Pomoc społeczna", "programy rozwojowe"? Coś mi to brzmi minioną
            epoką, która skończyła się - mam nadzieję - definitywnie.

            > (Opracowanie brytyjskie powołuje się w tej definicji na prace
            > Stiglitza)
            >
            >
            >
            > Fundamentalizm rynkowy jest niezgodny ze współczesnym stanem
            wiedzy
            > ekonomicznej, jednak w propagowanie go medialne wielki kapitał
            > inwestuje znaczne sumy, ponieważ upowszechnienie w społeczeństwie
            > przekonań fundamentalistyczno-rynkowych sprzyja jego interesom.
            >
            >

            A nie uważasz przypadkiem, że ten "fundamentalizm rynkowy" jest
            korzystny dla ogółu? To znaczy wyłączam tych, którzy stanowią
            notorycznych klientów pomocy społecznej, notorycznych obiboków i
            drmozjadów.
            > > Na
            > > czym niby polega "bezkrytyczny kult USA"?
            >
            > Np. na niezdolności przypuszczenia, że artykuł przytaczany przez
            > anathesis może być wiarygodny.
            >
            > Albo że dostęp do służby zdrowia na analogicznym poziomie jest
            > większy dla statystycznego obywatela Kuby niż dla statystycznego
            > obywatela USA.
            >
            > I na zbywaniu wiadomości o niewydolności ekonomicznej
            amerykańskiego
            > ustroju rynkowego - jako "propagandy".
            >

            To ciekawe! "Niewydolność ekonomiczna amerykańskiego ustroju
            rynkowego"? Bardzo ciekawa teza! Rozumiem, że w KRLD ustrój jest
            bardzo wydolny...
            > Pomimo coraz bardziej dojmujących faktów.

            To znaczy jakich konkretnie?
            • nick3 Wyznawca kapitalistycznej sekty;) 07.07.08, 19:02

              Pytania, które zadajesz, bynajmniej nie są pytaniami retorycznymi,
              jak w błogim spokoju mniemasz;)

              Odpowiedzi na nie znajdziesz w prawie każdym europejskim podręczniku
              nt. ekonomii.

              Ja sam jednak nie zamierzam robić wyciągu z nabytków
              wiedzyekonomicznej ostatnich dekad na użytek dyskutanta, który
              argumentuje tak:

              "Niewydolność ekonomiczna amerykańskiego ustroju
              > rynkowego"? Bardzo ciekawa teza! Rozumiem, że w KRLD ustrój jest
              > bardzo wydolny...


              > A nie uważasz przypadkiem, że ten "fundamentalizm rynkowy" jest
              > korzystny dla ogółu?

              Ludzie już nie są takimi idiotami, by to łykać:)


              > > Pomimo coraz bardziej dojmujących faktów.
              >
              > To znaczy jakich konkretnie?

              Jeden tylko (a jest sporo więcej) pod rozwagę:


              wyborcza.pl/1,76842,4930189.html

              • gandalph Re: Wyznawca kapitalistycznej sekty;) 07.07.08, 19:58
                nick3 napisał:

                >
                > Pytania, które zadajesz, bynajmniej nie są pytaniami retorycznymi,
                > jak w błogim spokoju mniemasz;)
                >
                Ja ich za retoryczne nie uważam, tym niemniej oczekiwałem jakiejś
                odpowiedzi.

                > Odpowiedzi na nie znajdziesz w prawie każdym europejskim
                podręczniku
                > nt. ekonomii.
                >
                Na przykład, w jakich?
                > Ja sam jednak nie zamierzam robić wyciągu z nabytków
                > wiedzyekonomicznej ostatnich dekad na użytek dyskutanta, który
                > argumentuje tak:
                >
                > "Niewydolność ekonomiczna amerykańskiego ustroju
                > > rynkowego"? Bardzo ciekawa teza! Rozumiem, że w KRLD ustrój jest
                > > bardzo wydolny...
                >
                >

                Oj, coś mi to wygląda na ogólniki i uniki...
                > > A nie uważasz przypadkiem, że ten "fundamentalizm rynkowy" jest
                > > korzystny dla ogółu?
                >
                > Ludzie już nie są takimi idiotami, by to łykać:)
                >
                >
                Może konkretniej?

                > > > Pomimo coraz bardziej dojmujących faktów.
                > >
                > > To znaczy jakich konkretnie?
                >
                > Jeden tylko (a jest sporo więcej) pod rozwagę:
                >
                >
                > wyborcza.pl/1,76842,4930189.html
                >

                I co z tego wynika?

                Uwaga na marginesie: coś mi się wydaje, że łatwo rzuca się hasłami,
                jak w artykule otwierającym wątek, ale jak się takiego kogoś lekko
                przyciśnie, bez napastliwości bynajmniej, to się słyszy ogólniki. A
                ja zadałem konkretne pytania....
                • nick3 Dream on, America!;) 07.07.08, 20:35

                  > Na przykład, w jakich?


                  Polecam np. książkę Alana Aldridge'a: Rynek.

                  Baardzo wyczerpujące rozważenie, czym jest rynek, wyłożenie
                  wszystkich liczących się koncepcji na temat jego funkcjonowania oraz
                  próba ocenienia ich wiarygodności.

                  Jest to książka z oksfordzkiej serii "Key Concepts".

                  Wyszła po polsku.


                  Po prostu trzeba czytać, a nie tylko wierzyć, że Reagan był
                  mesjaszem bożym, a Friedman i Hayek jego prorokami:))




                  Warto też zainteresować się tym, jakie rezultaty przyniosły próby
                  wcielenia tych koncepcji w praktyce (jeśli są takie "dobre dla
                  wszystkich", to należy się spodziewać, że przynajmniej kilka krajów
                  tego dobordziejstwa sprobowało) i dlaczego prawie powszechnie
                  ekonomiści od nich odeszli.



                  > I co z tego wynika?


                  Ano coś jednak z tego wynika;)


                  wyborcza.pl/1,76842,5025420.html

                  I nie mów, że to przypadek ("przejściowe trudności"?:)))

                  Już 31.01.2005 ważny i od początku bardzo burzliwie dyskutowany
                  artykuł z amerykańskiego "Newsweeka", całościowo oceniający
                  funkcjonowanie różnych dziedzin systemu amerykańskiego i nie
                  zostawiający na nim suchej nitki - jednoznacznie przewidywał
                  nadejście załamania:


                  www.newsweek.com/id/48071/page/3
                  Bardzo polecam artykuł w całości (pokazuje on, że błąd
                  amerykańskiego społeczeństwa leży w całokształcie jego systemu
                  wartości, a nie tylko w jednorazowym problemie ekonomicznym)


                  Autor wyraźnie stwierdza, że rzekoma ekonomiczna wyższość
                  amerykańskiego turbokapitalizmu nad europejskim państwem opiekuńczym
                  jest mitem niemającym potwierdzenia w rzeczywistości:


                  Much has made, for instance, of the differences between the dynamic
                  American model and the purportedly sluggish and
                  overregulated "European model." Ongoing efforts at European labor-
                  market reform and fiscal cuts are ridiculed. Why can't these
                  countries be more like Britain, businessmen ask, without the high
                  tax burden, state regulation and restrictions on management that
                  plague Continental economies? Sooner or later, the CW goes,
                  Europeans will adopt the American model--or perish.

                  Yet this is a myth. For much of the postwar period Europe and Japan
                  enjoyed higher growth rates than America. Airbus recently overtook
                  Boeing in sales of commercial aircraft, and the EU recently
                  surpassed America as China's top trading partner. This year's
                  ranking of the world's most competitive economies by the World
                  Economic Forum awarded five of the top 10 slots--including No. 1
                  Finland--to northern European social democracies. "Nordic social
                  democracy remains robust," writes Anthony Giddens, former head of
                  the London School of Economics and a "New Labour" theorist, in a
                  recent issue of the New Statesman , "not because it has resisted
                  reform, but because it embraced it."

                  This is much of the secret of Britain's economic performance as
                  well. Lorenzo Codogno, co-head of European economics at the Bank of
                  America, believes the British, like Europeans elsewhere, "will try
                  their own way to achieve a proper balance." Certainly they would
                  never put up with the lack of social protections afforded in the
                  American system. Europeans are aware that their systems provide
                  better primary education, more job security and a more generous
                  social net. They are willing to pay higher taxes and submit to
                  regulation in order to bolster their quality of life. Americans work
                  far longer hours than Europeans do, for instance. But they are not
                  necessarily more productive--nor happier, buried as they are in
                  household debt, without the time (or money) available to Europeans
                  for vacation and international travel. George Monbiot, a British
                  public intellectual, speaks for many when he says, "The American
                  model has become an American nightmare rather than an American
                  dream."

                  Just look at booming Britain. Instead of cutting social welfare,
                  Tony Blair's Labour government has expanded it. According to
                  London's Centre for Policy Studies, public spending in Britain
                  represented 43 percent of GDP in 2003, a figure closer to the
                  Eurozone average than to the American share of 35 percent. It's
                  still on the rise--some 10 percent annually over the past three
                  years--at the same time that social welfare is being reformed to
                  deliver services more efficiently. The inspiration, says Giddens,
                  comes not from America, but from social-democratic Sweden, where
                  universal child care, education and health care have been proved to
                  increase social mobility, opportunity and, ultimately, economic
                  productivity. In the United States, inequality once seemed tolerable
                  because America was the land of equal opportunity. But this is no
                  longer so. Two decades ago, a U.S. CEO earned 39 times the average
                  worker; today he pulls in 1,000 times as much. Cross-national
                  studies show that America has recently become a relatively difficult
                  country for poorer people to get ahead. Monbiot summarizes the
                  scientific data: "In Sweden, you are three times more likely to rise
                  out of the economic class into which you were born than you are in
                  the U.S."



                  Artykuł nosił znamienny tytuł "Dream on, America!" ("Śnij dalej,
                  Ameryko!")

                  Od tego czasu w USA ogromnie wzrosło zainteresowanie europejskim
                  socjalnym modelem gospodarki, a książka Rifkina "European Dream",
                  mówiąca o ekonomii państwa opiekuńczego i towarzyszącej mu
                  mentalności, stała się w USA bestsellerem w milionach egzemplarzy!

                  • gandalph Re: Dream on, America!;) 07.07.08, 21:11
                    nick3 napisał:

                    >
                    > > Na przykład, w jakich?
                    >
                    >
                    > Polecam np. książkę Alana Aldridge'a: Rynek.
                    >
                    > Baardzo wyczerpujące rozważenie, czym jest rynek, wyłożenie
                    > wszystkich liczących się koncepcji na temat jego funkcjonowania
                    oraz
                    > próba ocenienia ich wiarygodności.
                    >
                    > Jest to książka z oksfordzkiej serii "Key Concepts".
                    >
                    > Wyszła po polsku.
                    >
                    >
                    > Po prostu trzeba czytać, a nie tylko wierzyć, że Reagan był
                    > mesjaszem bożym, a Friedman i Hayek jego prorokami:))
                    >
                    >
                    >

                    Ja należę do pokolenia czytającego (i to dużo czytającego), ale
                    widocznie mamy różne kanony lektur. I jeszcze jedno: nikomu nie
                    wierzę na słowo.


                    >
                    > Warto też zainteresować się tym, jakie rezultaty przyniosły próby
                    > wcielenia tych koncepcji w praktyce (jeśli są takie "dobre dla
                    > wszystkich", to należy się spodziewać, że przynajmniej kilka
                    krajów
                    > tego dobordziejstwa sprobowało) i dlaczego prawie powszechnie
                    > ekonomiści od nich odeszli.
                    >
                    >
                    Ekonomiści, czy raczej politycy?
                    Ekonomiści nie podejmują decyzji politycznych, co najwyżej mogą
                    ostrzegać o skutkach ekonomicznych tych decyzji.
                    >
                    > > I co z tego wynika?
                    >
                    >
                    > Ano coś jednak z tego wynika;)
                    >
                    >
                    > wyborcza.pl/1,76842,5025420.html
                    >
                    > I nie mów, że to przypadek ("przejściowe trudności"?:)))
                    >
                    > Już 31.01.2005 ważny i od początku bardzo burzliwie dyskutowany
                    > artykuł z amerykańskiego "Newsweeka", całościowo oceniający
                    > funkcjonowanie różnych dziedzin systemu amerykańskiego i nie
                    > zostawiający na nim suchej nitki - jednoznacznie przewidywał
                    > nadejście załamania:
                    >
                    >
                    > www.newsweek.com/id/48071/page/3
                    > Bardzo polecam artykuł w całości (pokazuje on, że błąd
                    > amerykańskiego społeczeństwa leży w całokształcie jego systemu
                    > wartości, a nie tylko w jednorazowym problemie ekonomicznym)
                    >
                    Aha, a więc to system wartości stanowi "key problem"? Ciekawe!
                    Ciekawe, jaki wpływ miało 45 lat socjalizmu w Polsce, że o Rosji nie
                    wspomnę, na system wartości... Ale to tak na marginesie.

                    >
                    > Autor wyraźnie stwierdza, że rzekoma ekonomiczna wyższość
                    > amerykańskiego turbokapitalizmu nad europejskim państwem
                    opiekuńczym
                    > jest mitem niemającym potwierdzenia w rzeczywistości:
                    >

                    To znaczy w czym to się nie potwierdza?
                    >
                    >> Artykuł nosił znamienny tytuł "Dream on, America!" ("Śnij dalej,
                    > Ameryko!")
                    >
                    > Od tego czasu w USA ogromnie wzrosło zainteresowanie europejskim
                    > socjalnym modelem gospodarki, a książka Rifkina "European Dream",
                    > mówiąca o ekonomii państwa opiekuńczego i towarzyszącej mu
                    > mentalności, stała się w USA bestsellerem w milionach egzemplarzy!
                    >
                    Wcale się nie dziwię...Z tym, że ja bynajmniej nie jestem
                    zwolennikiem "państwa opiekuńczego", bo wiem czym to się kończy. Zaś
                    wielkość nakładu wcale nie świadczy o wartości "dzieła".
                    • aplus Re: Dream on, America!;) 10.07.08, 21:46
                      artykulu b. celny i oby Amerykanie wyciagneli jak najszybciej wlasciwe wnioski i
                      nigdy wiecej nie angazowali w obrone takich POpaprancow jak nick3. Zadne wiecej
                      plany Marshalla, NATO w Serbii, takie polglowki jak nick3 nadaja sie
                      rzeczywiscie albo na mydlo albo wycierania dupy Putinowi
        • wujcio44 Re: Masz rację. Ale nagłówek zbyt schematyczny. 08.07.08, 14:44
          gandalph napisał:

          > Możesz bliżej wyjaśnić, co to znaczy "fundamentalizm rynkowy"? Na
          > czym niby polega "bezkrytyczny kult USA"?

          On miał na myśli, że Putin jest największym światowym przywódcą.
          • nick3 Re: Masz rację. Ale nagłówek zbyt schematyczny. 08.07.08, 14:53

            Daj spokój.
    • landaverde Re: kapitalizm = glod i nedza 07.07.08, 17:23
      anathesis napisała:

      > USA tego przykladem ...

      Jeśli uczciwie przeanalizujesz przyczyny rosnącego rozwarstwienia i
      ubożenia klasy średniej w USA to dojdziesz do wniosku, że socjalizm
      = glod i nedza.

      'Welfare programs' (czyli po naszemu socjał) zapoczątkowane przez
      J.F. Kennedego i hołubione przez demokratów (po naszemu
      socjaldemokratów) wyhodowały masy darmozjadów, żyjących głównie z
      zasiłku, zwiększając jednosześnie obciążenia klasy średniej.
    • strzelec51 Re: kapitalizm = glod i nedza 07.07.08, 17:40
      Popiezne zapoznanie sie z rekomendowanym tekstem wskazuje, ze "cos
      tam jest", ale to cos jest znacznie przesadzone.

      Tym bardziej obwieszczenie jakoby do poziomu III swiata stoczyla
      sie "wiekszosc w USA".

      Droga anatezo: co to jest wiekszosc? Co najmniej 51% spoleczenstwa,
      jak mniemam. Czyli, nie mniej niz 51% Amerykanow zyje obecnie
      na "poziomie III swiata".

      Byc moze, ale co to jest III swiat? Chiny, Indie, kraje Afryki,
      Ameryki Lacinskiej? Z czasow jeszcze Polski PRL-owskiej pamietam, ze
      swiat dzielilo sie na I-wszy (zachodni, kapitalistyczny...), II-gi
      (kraje "socjalalistyczne) i III (cala reszta). A ta reszta to?


      anathesis napisała:

      > USA tego przykladem , Polska stoczyla sie juz do poziomu III
      swiata,
      > podobnie jak wiekszosc w USA
      • mark.parker Re: kapitalizm = glod i nedza 14.07.08, 02:54
        Mireszkam w USA od ponad 30 lat, nie cierpię głodu ni nędzy, obecny dom kupiłem
        za gotówkę (no, za tymczasową pożyczkę hipoteczną, spłaconą w trzy miesiące
        dzięki sprzedaniu mieszkania w Waszyngtonie z 200-procentowym zyskiem - miałem
        akurat szczęście. Pobierając rentę inwealidzką w związku z chorobami
        śmiertelnymi, które obrały mnie sobie za cel, nie czuję się "darmozadem" - wszak
        po to płaciłem przez ponad 30 lat składki, żeby się zabezpieczyć na wypadek
        choroby. Rentę mam całkiem przyzwoitą i choć nigdy nie będzie się równała moim
        pięcio- i sześciocyfrowym zarobkom, to jednak daje się z niej wyżyć, a jeśli
        potrzeba mi więcej pieniążków, biorę pożyczkę hipoteczną niasko oprocentowaną i
        kupuję , co trzeba (ostatnio tak właśnie wyremontowałem dom i przystosowałem do
        wózka inwalidzkiego, a także wstawiłem w vanie windę do wózka, co sprawia, że
        jestem w pełni mobilny (byle tylko starczyło sił) i mogę się dostać wszędzie
        tam, gdzie kiedyś dostałbym się na piechotę. Ba - w vanie mam nawet siedzenia
        rozkładające się w kanapę i mogę jeździć po całym kraju - byle tylko dopisały
        siły. Ja na to wszystko pracowałem, i to ciężko, jako dziennikarz przez ponad 30
        lat. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że jest spora grupa pokrzywdzonych
        Amerykanów, a ich status nie wynika bynajmniej z lenistwa. Są w tej grupie
        ludzie różnych ras i narodowości. Przede wszystkim:
        1. Ci, którym rodzina nie mogła wskazać drogi do dobrobytu, gdyż sama była i
        jest biedna - i ta bieda przenosi się z pokolenia na pokolenie. Są tu więc
        a) dzieci rodzące dzieci i krzywdzące same siebie, ponieważ wraz z porodem
        maleje szansa na dalszą edukację po szkole średniej. A dzieci rodzą dzieci, gdy
        taki model występuje w ich środowiskujako ten optymalny. "O... jeszcze nie ma
        chłopa, widać coś z nią nie tak" Tak, tak - tak mówi się w tych środowiskach o
        14-15-letnich dziewczynkach, bo wyglądają na dojrzałe kobiety (często z tego
        powodu, że są opasłe), ale w sumie to bezradne, zagubione dzieci, którym ni
        matka, ni ojciec (często nieznany) nie wytłumaczy, że nie warto tak wcześnie
        zaczynać pożycia płciowego, bo niby... skąd mają wiedzieć, skoro sami też tak
        wcześnie zaczynają? W środowiskach tych często nie ma pieniędzy na wyższe
        studia, ale też istnieje - bardzo egoistyczny, moim zdaniem - lęk przed
        edukacją: a nuż córka/syn okażą się mądrzejsi od rodziców i pozbawią ich tym
        samym autorytetu?
        b) grupy od dziesięcioleci dyskryminowane - Murzyni i Latynosi, a także
        rdzenni Amerykanie, czyli Indianie. Ich dziadkom i rodzicom z rozmysłem
        utrudniano start życiowy, ograniczając do roli wyrobników, a tam gdzie przez
        kilka pokoleń dławi się inicjatywę, powstają wieloletnie braki kapitałowe
        utrudniające studia i awans społeczny współczesnych nam pokoleń, bo trzeba
        zaiste wielkiego samozaparcia, żeby uczyć się i pracować jednocześnie. Ludzie z
        takich środowisk nie mają często pojęvcia, że państwo przyznaje nisko
        oprocentowane pożyczki na studia - spłacane dopiero po ich ukończeniu i podjęciu
        pracy w zawodzie. Zdarza się, że lekarze kończą studia z 200-tysięcznym lub
        nawet 300-tysięcznym długiem, ale dzięki wysokim zarobkom mogą to szybko
        spłacić. Wiem - nie każdy może zostać lekarzem lub adwokatem - nie sprzyja temu
        często brak kultywowania wiedzy w rodzinie, ale można się wstrzelić w zawód,
        który będzie znacznie wyżej opłacany niż podrzucanie hamburgerów na patelni w
        McDonaldzie.
        c) Są tu też zwyczajne fajtłapy życiowe, niedorajdy - ludzie, którzy nie
        potrafią sobie poradzić z wymogami życia współczesnego. Jest to jakby ich
        niepełnosprawność. A że nie jesteśmy społeczeństwem barbarzyńskim, nie możemy
        tych ludzi porzucić na pastwę losu. Władze mogłyby tu więcej zdziałać finansując
        im kursy nt. przystosowania do życia i dalszą naukę, choćby w szkole technicznej
        lub zawodowej. Mechanicy samochodowi potrafią zarabiać i po 70 dol. na godzinę,
        a to już jest rzeczywiście godziwy zarobek. Jednak w USA nie można nikogo
        zmuszać do nauki i do pracy, więc państwo woli wypłacać nędzne zasiłki aniżeli
        toczyć boje o to, żeby społeczeństwo miało większe ambicje. Tym bardziej, że w
        przeciwieństwie do poprzednich pokoleń ukończenie studiów wcale nie musi
        oznaczać automatycznego awansu społecznego i finansowego, ponieważ siła nabywcza
        dolara maleje z roku na rok i taki absolwent musi np. dzielić mieszkanie z
        innymi, podobnymi, bo samego nie stać go na wynajem, tak jak było stać mnie
        ponad 30 lat temu. Ja już nawet nie mówię o kupnie małego domu bez wsparcia
        finansowego od rodziców. Ja akurat miałem szczęście, że wyemigrowałem do Ameryki
        w okresie, kiedy praca dawała jeszcze namacalne rezultaty.
        Z kapitalizmem, zresztą podobnie jak z komunizmem jest trochę tak jak z
        oszukańczym systemem piramidy finansowej - ktoś, kto się załapie na to na
        początku, otrzymuje obiecane zyski, ale im dalej, trym jest mniej pieniędzy do
        dzielenia. Na szczęście kapitalizm wprowadza korektę w postaci cykli
        ekonomicznych - raz jest gorzej, raz lepiej i znów buduje się jakąś piramidę od
        podstaw. Pamiętajmy, że do tego dochodzi też karygodna polityka ochrony zdrowia.
        Oto 40 milionów Amerykanów nie ma ubezpieczenia od choroby! 40 milionów! Albo
        odmawia tego pracodawca (pamiętacie aferę z Walmartem?), albo ludzi po prostu na
        nie nie stać (stawki ubezpieczenia indywidualnego wahają się od kilkudziesięciu
        do kilkuset dolarów miesięcznie, a bywa, że przekraczają tysiąc, jeśli petent ma
        choroby "zastane"). Podsumowując - nie można powiedzieć, że kapitalizm=głód i
        nędza. Można raczej mówić o występowaniu obszarów nędzy w kapitalizmie. Ostatnio
        - coraz większych. Byłbym więc ostrożny z powielaniem stereotypowych wniosków,
        że biedota jest sama sobie winna. Nikt chyba nie chce żyć w wiecznym ubóstwie,
        przekazywanym z pokolenia na pokolenie jako spuścizna rodzinna, ale by tak nie
        było, trzeba społeczeństwo edukować - a wyedukowane społeczeństwo nie będzie tak
        spolegliwe, żeby smażyć hamburgery za grosze w firmie, która ciągnie
        wielomiliardowe zyski z ich pracy i jest współczesnym realizatorem praktyk na
        poły niewolniczych.
    • kapitan.kirk Re: kapitalizm = glod i nedza 07.07.08, 17:43
      A socjalizm całkiem odwrotnie, bo = nędza i głód
      Pzdr ;-)
      • nick3 "A w KRLD to jest dobrze?" 07.07.08, 19:05

        Kirk, czasy kiedy wystarczyło wspomnieć o Korei Północnej, by
        zakończyć wszelką dyskusję o jedynej słuszności ustroju Wuja Sama -
        bezpowrotnie minęły...
        • kapitan.kirk Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 07.07.08, 19:20
          Mylisz mnie z kimś innym. Btw. kapitalizm nie jest tylko ustrojem
          Uncle Sanuela, ale w ogóle tej lepiej rozwiniętej cześci świata, do
          której nigdy nie udało sie awansować żadnemu, choćby jednemu krajowi
          z innym systemem gospodarczym.

          Pozdrawiam
          • nick3 Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 07.07.08, 20:06

            Sprawnie zorganizowane zbójstwo (np. imperializm) było na pewnym
            etapie historii społeczeństw - ważnym czynnikiem ich rozwoju.

            Z tego nijak nie wynika, że praktyki, które niegdyś przynosiły
            społeczeństwom sukces, będą przynosić go zawsze.

            (Już nie mówiąc o tym, że moglibyśmy uwzględnić jakieś racje
            etyczne.)

            > Kapitalizm nie jest tylko ustrojem
            > Uncle Samuela, ale w ogóle tej lepiej rozwiniętej cześci świata


            Tak i nie.

            W końcu Unię Europejską notorycznie nazywa się na tym
            forum "Eurokołchozem". Czy nagle o tym chcemy zapomnieć?:)

            Nawet w USA, jak zauważył fan wszechwładnego rynku, landaverde,
            istnieje socjal (tylko że o wiele bardziej niewydolny niż
            europejski).

            Nie ma krajów bardziej ultrarynkowych i antysocjalnych niż USA, o
            których dałoby się powiedzieć, że należą do "tej lepiej rozwiniętej
            cześci świata".

            Jest natomiast mnóstwo takich krajów wśród państw nędzy.
            • kapitan.kirk Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 07.07.08, 20:17
              nick3 napisał:

              > Sprawnie zorganizowane zbójstwo (np. imperializm) było na pewnym
              > etapie historii społeczeństw - ważnym czynnikiem ich rozwoju.
              > Z tego nijak nie wynika, że praktyki, które niegdyś przynosiły
              > społeczeństwom sukces, będą przynosić go zawsze.

              Oczywiście, że nie wynika; na razie jednak przynoszą.

              > (Już nie mówiąc o tym, że moglibyśmy uwzględnić jakieś racje
              > etyczne.)

              Jestem zwolennikiem tezy, że nie istnieje coś takiego jak etyczny
              system gospodarczy, podobnie jak nie istnieje np. sprawiedliwa
              matematyka czy bezprawny łańcuch górski - to po prostu nie ten sam
              zbiór pojęć.

              > Tak i nie.
              > W końcu Unię Europejską notorycznie nazywa się na tym
              > forum "Eurokołchozem". Czy nagle o tym chcemy zapomnieć?:)

              To co Jan mówi o Piotrze mniej mówi o Piotrze a więcej o Janie.

              > Nawet w USA, jak zauważył fan wszechwładnego rynku, landaverde,
              > istnieje socjal (tylko że o wiele bardziej niewydolny niż
              > europejski).
              > Nie ma krajów bardziej ultrarynkowych i antysocjalnych niż USA, o
              > których dałoby się powiedzieć, że należą do "tej lepiej
              rozwiniętej
              > cześci świata".
              > Jest natomiast mnóstwo takich krajów wśród państw nędzy.

              Świadczy to wyłącznie o tym, że skrajny liberalizm gospodarczy jest
              błędem, a kapitalizmowi w gospodarce towarzyszyć winny rządy prawa i
              programy socjalne.

              Pzdr
              • gandalph Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 07.07.08, 20:41
                kapitan.kirk napisał:

                > Świadczy to wyłącznie o tym, że skrajny liberalizm gospodarczy
                jest
                > błędem, a kapitalizmowi w gospodarce towarzyszyć winny rządy prawa
                i
                > programy socjalne.
                >
                > Pzdr
                >
                Pytanie pierwsze: co to znaczy "skrajny liberalizm gospodarczy"? Z
                liberalizmem jest jak z ciążą, nie można być "trochę w ciąży".
                Zresztą liberalizmu tak prawdę to nigdy nie było, zaś od ~1870 roku
                mamy wręcz regres, również w Hameryce.
                Po drugie: liberalizm (bez przymiotników) wcale nie kłóci się z
                praworządnością ("rządy prawa" źle mi się kojarzy, dlatego unikam
                tego określenia), wręcz przeciwnie. A jakiś program socjalny też da
                się wpasować w liberalizm/liberalizm gospodarczy. Pisał zresztą o
                tym Hayek.
                • kapitan.kirk Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 08.07.08, 08:46
                  gandalph napisał:

                  > Pytanie pierwsze: co to znaczy "skrajny liberalizm gospodarczy"? Z
                  > liberalizmem jest jak z ciążą, nie można być "trochę w ciąży".

                  Dlaczego nie? Zgodnie z wieloma systemami prawnymi do kilkunastego
                  tygodnia jest się "trochę w ciąży", bo mozna ją w każdej chwili
                  usunąć, a w "prawdziwej", nieusuwalnej ciąży jest się opiero
                  później ;-)
                  Pod pojęciem "skrajny liberalizm gospodarczy" rozumiem - w sensie
                  potocznym - system wolnorynkowy nie regulowany szczegółowo
                  ustawodawstwem np. pracy czy anymonopolowym, w którym brak
                  obowiązkowych ubezpieczeń, publicznych programów socjalnych,
                  rynkowych inwestycji ze środków publicznych itp.

                  > Zresztą liberalizmu tak prawdę to nigdy nie było, zaś od ~1870
                  roku
                  > mamy wręcz regres, również w Hameryce.

                  Proponuję nie łapać się za słówka - komunizmu w sensie definitywnym
                  też nigdy nie było, socjalizmu takoż; a przecież i tak wszyscy
                  instynktownie czują co te dwa terminy w mowie potocznej oznacają.

                  > Po drugie: liberalizm (bez przymiotników) wcale nie kłóci się z
                  > praworządnością ("rządy prawa" źle mi się kojarzy, dlatego unikam
                  > tego określenia), wręcz przeciwnie. A jakiś program socjalny też
                  da
                  > się wpasować w liberalizm/liberalizm gospodarczy. Pisał zresztą o
                  > tym Hayek.

                  No toć przecież ja się z tym w zupełności zgadzam :-)

                  Pzdr
              • nick3 Czy ekonomia jest dziedziną pozaetyczną? 07.07.08, 22:11
                > Jestem zwolennikiem tezy, że nie istnieje coś takiego jak etyczny
                > system gospodarczy, podobnie jak nie istnieje np. sprawiedliwa
                > matematyka

                Cóż, na początku XX wieku dośc powszechnie wyznawano podobny pogląd,
                tyle że odnosił się on wtedy do polityki.

                Wszak i historia - zauważano - rządzi się jakimiś prawami (a stąd
                już blisko do przypuszczenia, że są to prawa "żelazne";)

                Tyle że wydarzenia z bardziej środkowego okresu XX stulecia jakoś
                nieco zmniejszyły popularność tezy o zupełnej pozaetyczności
                polityki.

                Kirk, ja po prostu na takie twoje dictum mogę powiedzieć tylko tyle,
                że nie podzielam twojego poglądu, bo nie widzę po temu wiarygodnych
                powodów (choć wyśmienicie widzę powody, dla których wielu opłaca się
                takie poglądy w społeczeństwie propagować;)


                Ekonomia jest zbiorem działań ludzkich, dotyczących innych ludzi.

                I, jako taka, jest w całości dziedziną aktów podlegających pod
                dziedzinę etyki (zupełnie inaczej niż łańcuchy górskie;)

                • gandalph Re: Czy ekonomia jest dziedziną pozaetyczną? 07.07.08, 23:15
                  nick3 napisał:

                  > > Jestem zwolennikiem tezy, że nie istnieje coś takiego jak
                  etyczny
                  > > system gospodarczy, podobnie jak nie istnieje np. sprawiedliwa
                  > > matematyka
                  >
                  > Cóż, na początku XX wieku dośc powszechnie wyznawano podobny
                  pogląd,
                  > tyle że odnosił się on wtedy do polityki.
                  >
                  Jeżeli system gospodarczy jest oparty na wolnym rynku i swobodzie
                  zawierania umów, to jest etycznie objętny.
                  Natomiast sprawiedliwe mają być sądy, a nie matematyka lub inne,
                  podobne dziedziny.

                  > Wszak i historia - zauważano - rządzi się jakimiś prawami (a stąd
                  > już blisko do przypuszczenia, że są to prawa "żelazne";)
                  >

                  Historia oczywiście, jak każda inna nauka, rządzi się określonymi
                  prawami. Mianowicie, jeśli coś ma w ogóle zasługiwać na miano nauki,
                  musi 1. akceptować aksjomaty logiki, 2. oprócz tego mieć swoje
                  własne aksjomaty, pojęcia pierwotne i reguły wnioskowania.

                  Jeśli natomiast przez słowo historia rozumiemy dzieje, to pewnie
                  jakieś reguły są, ale ich badaniem zajmuje się dziedzina nauki zwana
                  historią, a którą niektórzy - dla odróżnienia - nazywają
                  historiografią.
                  > Tyle że wydarzenia z bardziej środkowego okresu XX stulecia jakoś
                  > nieco zmniejszyły popularność tezy o zupełnej pozaetyczności
                  > polityki.
                  >

                  Związek między polityką i etyką niewątpliwie istnieje. Natomiast w
                  tym wątku jest mowa o ekonomii.
                  > Kirk, ja po prostu na takie twoje dictum mogę powiedzieć tylko
                  tyle,
                  > że nie podzielam twojego poglądu, bo nie widzę po temu
                  wiarygodnych
                  > powodów (choć wyśmienicie widzę powody, dla których wielu opłaca
                  się
                  > takie poglądy w społeczeństwie propagować;)
                  >

                  I tutaj się mylisz.
                  >
                  > Ekonomia jest zbiorem działań ludzkich, dotyczących innych ludzi.
                  >

                  Nie, ekonomia jest nauką i jako taka, jest etycznie obojętna.
                  Natomiast biznes to po prostu robienie pieniędzy. Tu oczywiście
                  istnieje związek z etyką, pytanie tylko - jaką? Etyką racjonalną (w
                  rozumieniu Ayn Rand), czy etyką grabieżcy/wyłudzacza nienależnych
                  świadczeń (też w rozumieniu Ayn Rand)?

                  I to by było tyle w tym temacie.

                  > I, jako taka, jest w całości dziedziną aktów podlegających pod
                  > dziedzinę etyki (zupełnie inaczej niż łańcuchy górskie;)
                  >
                • kapitan.kirk Trochę się nie zrozumieliśmy 08.07.08, 08:54
                  Oczywiście dostrzegam, że w ramach polityki - gospodarczej i innej -
                  prowadzone są działania zarówno etyczne, jak i nieetyczne, warto też
                  prpoagować etykę w gopodarce i w ogóle we wszystkich możliwych
                  dziedzinach życia. Uważam natomiast że nie istnieje cos takiego jak
                  etyczny lub nieetyczny system społeczny czy gospodarczy. Nie
                  istnieje zarówno w sensie definitywnym (bo nie ma - jak wspomniałem -
                  etycznej matematyki ani nawet etycznych serników; takie zjawiska i
                  przedmioty nie podlegają po prostu wartościowaniu z tego punktu
                  widznia) ani w sensie praktyczym (nie umiem sobie bowiem wyobrazić
                  np. systemu skutecznie wymuszającego działania etyczne na
                  uczestnikach gry społeczno-rynkowej; choćby dlatego, że ich interesy
                  są bardzo często zupełnie przeciwstawne).

                  Pozdrawiam
                  • nick3 Etyczna ocena systemu 08.07.08, 14:36
                    > Uważam natomiast że nie istnieje cos takiego jak
                    > etyczny lub nieetyczny system społeczny czy gospodarczy.


                    Poczciwy chrześcijański konformizm społeczny;)

                    "Niech panowie będą ludzcy dla niewolników, niech niewolnicy będą
                    posłuszni panom":)


                    Otóż są systemy społeczne, które są nieetyczne. Np. ustrój
                    wspomnianej Korei Północnej albo ustrój obozu koncentracyjnego.

                    Słyszałeś zapewne o eksperymencie Zimbardo: przyzwoici i sympatyczni
                    studenci psychologii, kiedy odizolować ich od codziennego życia i
                    zainscenizować relacje więzienia o zaostrzonym reżimie -
                    niepostrzeżenie zmieniają się w katów i ofiary.

                    Chrześcijaństwo nie potrafi pojąć zła systemu, zła
                    ponadjednostkowego (i dlatego kapitalizm wspiera je i patrzy na nie
                    życzliwym okiem).


                    > nie umiem sobie bowiem wyobrazić
                    > np. systemu skutecznie wymuszającego działania etyczne

                    Wybacz, kirk, moje wycieczki pod adresem religii, ale to też jest
                    charakterystyczne, rzymsko-chrześcijańskie, że doprowadzenie życia
                    społecznego do etyki widzisz od razu na drodze "wymuszenia" :)
                    ("Realizm", nieprawdaż?;)

                    Tymczasem tak jak "okazja czyni złodzieja", tak samo - brak okazji
                    czyni człowieka uczciwego.


                    I to jest pole dla mądrych organizatorów systemu.



                    (Przykład pokazujący o co mi chodzi:

                    Wystarczy 50 lat bez wojny, by 99% społeczeństwa czuło opory nie
                    tylko przed zabiciem człowieka, ale nawet przed własnoręcznym
                    zabiciem zwierzęcia.

                    Tymczasem zaraz po wojnie zabicie Żyda było czymś nadal na tyle
                    naturalnym, że wystarczyła iskra prowokacji, by zaczęli to robić
                    normalni mieszkańcy miasteczek. A reszta społeczeństwa nie widziała
                    tu niczego, czym należałoby się specjalnie przejmować.)


            • landaverde Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 08.07.08, 23:05
              nick3 napisał:

              > Nawet w USA, jak zauważył fan wszechwładnego rynku, landaverde,
              > istnieje socjal (tylko że o wiele bardziej niewydolny niż
              > europejski).

              1. Mam wrażenie, że bez przyklejania etykietek po prostu nie
              potrafisz dyskutować. Mógłbyś umotywować dlaczego nazywasz
              mnie "fanem wszechwładnego rynku"? Pokaż, że masz powody nieco
              głębsze niż twoje ograniczenia i schematy myślowe.

              2. Najepszy "socjał" to miejsca pracy, na zasadzie "daj komuś rybę
              vs daj mu wędkę".

              > Nie ma krajów bardziej ultrarynkowych i antysocjalnych niż USA, o
              > których dałoby się powiedzieć, że należą do "tej lepiej
              > rozwiniętej cześci świata".
              > Jest natomiast mnóstwo takich krajów wśród państw nędzy.

              Poważnie? A Japonia, albo Korea Płd?

              A ta "lepiej rozwinięta cześć świata", o której mówisz, wyrosła na
              koloniach. W końcu ktoś na ten socjał musiał zapracować. "Państw
              nędzy" zwyczajnie nie stać na socjał. Takie np Indie przez 400 lat
              pracowały na socjał, tyle że nie swoich obywateli.
          • tornson Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 08.07.08, 00:36
            kapitan.kirk napisał:

            > Mylisz mnie z kimś innym. Btw. kapitalizm nie jest tylko ustrojem
            > Uncle Sanuela, ale w ogóle tej lepiej rozwiniętej cześci świata,
            Oczywiście, Sierra Leone, Liberia, Honduras, Bangladesz, Haiti... To jest ta
            lepiej rozwinięta część świata? ;o>

            > do
            > której nigdy nie udało sie awansować żadnemu, choćby jednemu krajowi
            > z innym systemem gospodarczym.
            Oj ten biedny "euro-kołchoz" i żyjąca w skrajnej nędzy socjalistyczna
            Skandynawia! Oj do jakiej ruiny etatyzm doprowadził Japonię i Koreę Południową!
            HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!! ;o>
            • kapitan.kirk Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 08.07.08, 09:04
              tornson napisał:

              > Oczywiście, Sierra Leone, Liberia, Honduras, Bangladesz, Haiti...
              To jest ta
              > lepiej rozwinięta część świata? ;o>

              Nie. Lepiej rozwinięta część świata to np. kraje
              zachodnioeuropejskie, USA, Kanada, Japonia, Korea Pd., Australia i
              wiele, wiele innych - odsyłam do statystyk np. PKB per capita lub
              spożycia. W tej lidze nie ma ani jednego państwa o gospodarcze
              stricte socjalistycznej - przynajmniej tak jak ten termin zwykli
              byli rozumieć rozliczni apologeci minionego u nas systemu.

              > Oj ten biedny "euro-kołchoz" i żyjąca w skrajnej nędzy
              socjalistyczna
              > Skandynawia! Oj do jakiej ruiny etatyzm doprowadził Japonię i
              Koreę Południową!

              Nie wykręcaj kota wąsami, bo nie byo mowy o żadnym "etatyzmie" tylko
              o socjalizmie w gospodarce. W wymienionych prze ciebie krajach
              panuje zwykły system kapitalistyczny, z wolnym rynkiem, własnością
              prywatną w gospodarce itp; tyle że z towarzyszeniem (przynajmniej w
              przypadku Szwecji) rozwiniętych programów socjalnych, które same w
              sobie nie czynią żadnego kraju "socjalitycznym" i nikt też go tak
              nie określa.

              Pzdr
        • gandalph Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 07.07.08, 20:01
          nick3 napisał:

          >
          > Kirk, czasy kiedy wystarczyło wspomnieć o Korei Północnej, by
          > zakończyć wszelką dyskusję o jedynej słuszności ustroju Wuja Sama -

          > bezpowrotnie minęły...
          Po pierwsze primo, nikt nie mówi o "jedynej słuszności ustroju Wuja
          Sama", po drugie primo, skoro kapitalizm, rynek ... są be..., no to
          pytam, jakie jest Twoje zdanie o krajach, gdzie ich nie ma, a więc
          np. KRLD? No więc? Skoro nie kapitalizm i rynek, to co?
          • nick3 Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 07.07.08, 20:40


            Dlaczego za porównanie dla najbardziej zaawansowanego ekonomicznie
            kraju kapitalistycznego wybiera się socjalizm typu epoki kamienia
            łupanego i skrzyżowany z azjatycką satrapią?



            Weź Szwecję.

            Wiesz, jaki miała wzrost PKB za ubiegły rok?

            A jaki wzrost PKB miały USA?


            (No może weź jakieś wcześniejsze lata, skoro kapitalizm USA
            przechodzić ma ostatnio jakoweś "przejściowe trudności", "z przyczyn
            obiektywnych";)
            • gandalph Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 07.07.08, 20:46
              nick3 napisał:

              >
              >
              > Dlaczego za porównanie dla najbardziej zaawansowanego ekonomicznie
              > kraju kapitalistycznego wybiera się socjalizm typu epoki kamienia
              > łupanego i skrzyżowany z azjatycką satrapią?
              >
              >
              >

              A jaki mam wziąć socjalizm, skoro innego nie ma? Zresztą, skoro nie
              chcesz porównań z USA, to proszę bardzo: Korea Pn. i Korea Płd. W
              końcu w 1945 r. startowały z tego samego punktu.

              Już nie wspomnę o RFN i dawnej NRD...

              > Weź Szwecję.

              O przepraszam!!! Miało być bez kapitalizmu i bez rynku. W Szwecji
              jest socjalizm (choć to sprawa definicji), ale rynek też, a więc
              przykład chybiony...
              >
              > Wiesz, jaki miała wzrost PKB za ubiegły rok?
              >
              > A jaki wzrost PKB miały USA?
              >

              No i co z tego? Mogę równie łatwo znaleźć takie lata, kiedy było
              dokładnie na odwrót.
              >
              > (No może weź jakieś wcześniejsze lata, skoro kapitalizm USA
              > przechodzić ma ostatnio jakoweś "przejściowe trudności", "z
              przyczyn
              > obiektywnych";)

              Patrz wyżej.
          • tornson Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 08.07.08, 00:38
            gandalph napisał:

            > skoro kapitalizm, rynek ... są be..., no to
            > pytam, jakie jest Twoje zdanie o krajach, gdzie ich nie ma, a więc
            > np. KRLD?
            Skoro kapitalizm, rynek ... są cacy..., no to
            pytam jakie jest Twoje zdanie o krajach, gzie on jest, a więc np. Sierra Leone,
            Haiti, Bangladesz?
            • gandalph Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 08.07.08, 13:32
              tornson napisał:

              > gandalph napisał:
              >
              > > skoro kapitalizm, rynek ... są be..., no to
              > > pytam, jakie jest Twoje zdanie o krajach, gdzie ich nie ma, a
              więc
              > > np. KRLD?
              > Skoro kapitalizm, rynek ... są cacy..., no to
              > pytam jakie jest Twoje zdanie o krajach, gzie on jest, a więc np.
              Sierra Leone,
              > Haiti, Bangladesz?
              Bardzo proste: należało by zapytać, w jakim stopniu są one
              rzeczywiście kapitalistyczne (a nie półplemienne), po drugie, na ile
              wolny jest w tych krajach rynek.
              Dodałbym jeszcze do tej listy bardzo kapitalistyczne i bardzo
              rynkowe Zimbabwe, hehehehe
    • gurru socjalizm to normalnosc i zycie 07.07.08, 20:30
      • gandalph Re: socjalizm to normalnosc i zycie 07.07.08, 21:11
        Mógłbyś to bliżej wyjaśnić?
        • gurru Re: socjalizm to normalnosc i zycie 07.07.08, 23:09
          Prawdziwy rozwuniety socjalizm masz w Skandynawii - to sa
          najbardziej rozwiniete i szczesliwe kraje swiata pod kazdym
          wzgledem. Socjalizm jest nastawiony na skormne lecz dostatnie zycie
          dla wszystkich, a kapitalizm na niszczenie srodowiaka i wyzysk
          ludzi - a wiec obsceniczne rozpasanie zlodziei-oligarchow i
          finasjery, a nedze wiekszosci. Kardynalnym grzechem kapitalizmu jest
          tez wymuszanie ciaglej konsumpcji badziewia, co oznacza smierc
          naszej planety. to w wielkim skrocie. kapitalizm to zaglada
          ludzkosci i zycia.
          • gandalph Re: socjalizm to normalnosc i zycie 07.07.08, 23:18
            gurru napisał:

            > Prawdziwy rozwuniety socjalizm masz w Skandynawii - to sa
            > najbardziej rozwiniete i szczesliwe kraje swiata pod kazdym
            > wzgledem. Socjalizm jest nastawiony na skormne lecz dostatnie
            zycie
            > dla wszystkich, a kapitalizm na niszczenie srodowiaka i wyzysk
            > ludzi - a wiec obsceniczne rozpasanie zlodziei-oligarchow i
            > finasjery, a nedze wiekszosci. Kardynalnym grzechem kapitalizmu
            jest
            > tez wymuszanie ciaglej konsumpcji badziewia, co oznacza smierc
            > naszej planety. to w wielkim skrocie. kapitalizm to zaglada
            > ludzkosci i zycia.

            Przemyśl sobie to, co napisałeś i ewentualnie do tego wrócimy.
            Dyskusja na tym poziomie jest niemożliwa.
            BTW: co to jest kapitalizm? Wyzysk człowieka przez człowieka. A
            socjalizm? Odwrotnie! To stary dowcip,ale jakże aktualny.
            • gurru kapitalizm to syf, jaki mamy teraz w Polsce 07.07.08, 23:28
              mafie okradly spoleczenstwo z calego publicznego majatku (kapitalu)
              i teraz bezkarnie zeruja na nim. Pracownik pracuje, tworzy wszystko
              i dostaje grosze, a zlodziej-kapitalista nic pozyteczego nie robi
              tylko kradnie. To jest istota kapitalizmu.
              • gandalph Re: kapitalizm to syf, jaki mamy teraz w Polsce 08.07.08, 00:18
                gurru napisał:

                > mafie okradly spoleczenstwo z calego publicznego majatku
                (kapitalu)
                > i teraz bezkarnie zeruja na nim. Pracownik pracuje, tworzy
                wszystko
                > i dostaje grosze, a zlodziej-kapitalista nic pozyteczego nie robi
                > tylko kradnie. To jest istota kapitalizmu.

                Nie rozśmieszaj mnie! W Polsce do kapitalizmu jest bardzo, bardzo
                daleko...
                • gurru Re: kapitalizm to syf, jaki mamy teraz w Polsce 08.07.08, 00:40
                  Za to w Ameryce jest prawdziwy kapitalizm i rosnaca nedza mas.
                  • gandalph Re: kapitalizm to syf, jaki mamy teraz w Polsce 08.07.08, 13:26
                    gurru napisał:

                    > Za to w Ameryce jest prawdziwy kapitalizm i rosnaca nedza mas.
                    "Uwielbiam" takie ogólniki...
                    • derre Re: kapitalizm to syf, jaki mamy teraz w Polsce 08.07.08, 14:59
                      i przez to pławisz się w samouwielbieniu
      • tornson Proste porównania: 08.07.08, 00:33
        Kraje Skandynawskie - Kraje Anglosaskie
        Kuba - reszta Ameryki Środkowej i Karaibów

        Tam gdzie socjalizm tam warunki do życia, tam gdzie kapitalizm tam kokosy dla
        garstki i nędza dla mas.
        • gandalph Re: Proste porównania: 08.07.08, 17:24
          tornson napisał:

          > Kraje Skandynawskie - Kraje Anglosaskie
          > Kuba - reszta Ameryki Środkowej i Karaibów
          >
          > Tam gdzie socjalizm tam warunki do życia, tam gdzie kapitalizm tam
          kokosy dla
          > garstki i nędza dla mas.
          Stawianie w jednym rzędzie Skandynawii i Kuby to, hmmm, dość
          ryzykowne zestawienie.
          • nick3 Re: Proste porównania: 08.07.08, 23:10
            Nie zrozumiałeś go.

            On właśnie nie zestawia Szwecji i Kuby.

            Lecz domaga się by kraje 'kapitalistyczne' i 'socjalistyczne' były
            porównywane w swoich "kategoriach wagowych".


            Kuba - z Haiti (a nie np. z USA)


            USA - ze Szwecją, Norwegią, Danią lub Finlandią.
            • gandalph Re: Proste porównania: 17.07.08, 22:37
              nick3 napisał:

              > Nie zrozumiałeś go.
              >
              > On właśnie nie zestawia Szwecji i Kuby.
              >
              > Lecz domaga się by kraje 'kapitalistyczne' i 'socjalistyczne' były
              > porównywane w swoich "kategoriach wagowych".
              >
              >
              > Kuba - z Haiti (a nie np. z USA)
              >
              >
              > USA - ze Szwecją, Norwegią, Danią lub Finlandią.

              Chcesz takiego porównania?
              Proszę bardzo:
              d. NRD z d.RFN (tzn. sprzed zjednoczenia) - jednakowy punkt startu,
              w dodatku najbiedniejsza część d. Rzeszy odpadła na rzecz Polski i
              ZSRR
              KRLD i Korea Pd. - jednakowy punkt startu
              ChRL i Tajwan - jednakowy punkt startu
              USA i Argentyna - przypominam, że jeszcze na początku XX w. oba te
              kraje były na jednakowym poziomie, ale w USA nie było eksperymentów
              socjalistycznych Perona, przez +/- 25 lat oraz czkawki po Peronie w
              postaci kilkudziesięciu lat junty wojskowej
              Austria i d. Czechosłowacja - wedle bardzo starych roczników
              statystycznych przed XX w. Czechosłowacja stała gospodarczo lepiej
              od Austrii, choćby dlatego, że było znacznie więcej przemysłu
              Finlandia i Estonia - jak wyżej; przed XX w. św. Estonia była na
              wyższym poziomie od Finlandii. Ta ostatnia była bardzo biednym
              krajem, w dodatku po 1944 r. musieli spłacać ogromne reparacje.
              Polska i Hiszpania - jak wyżej (tzn. punkt wyjścia przed 1936 r.)
              Grecja i Bułgaria - punkt startu +/- jednakowy, w dodatku w Grecji
              wieloletnia wojna domowa po XX W. Św.
              Mam mnożyć dalej?
        • praktyczna Re: Proste porównania: 09.07.08, 16:24
          tornson napisał:

          > Kraje Skandynawskie - Kraje Anglosaskie
          > Kuba - reszta Ameryki Środkowej i Karaibów
          >
          > Tam gdzie socjalizm tam warunki do życia, tam gdzie kapitalizm tam
          kokosy dla
          > garstki i nędza dla mas.

          Nieee .. no naprawde widac jak Ty dobrze znasz rejon Karaibow, ze na
          jednej polce u Ciebie jest Kuba z Jamajka, Dominikana czy Kostryka.
          Rece opadaja ...
          Byles na Kubie? wiedziales Havane? niegdys piekne i kwitnace miasto
          a teraz rozpadajace sie ruiny? Widziales autobusy miejskie w tej
          metropolii? widzieles samochody jezdzace po ulicach?
          Rozmawiales z ludzmi? byles tam w sklepach?
          Ja widzialam w sprzedazy garnki z ktorych wiejski Burek nie wypilby
          wody.

          Czytajac Twoja wypowiedz zastanawiam sie (z calym naleznym Ci
          szacunkiem) czy Ty wiesz aby gdzie lezy Kuba.
          • nick3 Re: Proste porównania: 10.07.08, 02:50

            Ja byłem na Kubie (Bieda. Ale, jako się rzekło, np. usługi zdrowotne
            dostępniejsze niż w USA, przez co średnia życia dłuższa!)

            A ponadto: czy byłaś na Haiti?



            > wiedziales Havane? niegdys piekne i kwitnace miasto


            Była urlopowym kurortem mafii.

            Trudno, żeby nie kwitła;)

          • tornson Re: Proste porównania: 14.07.08, 19:33
            praktyczna napisała:

            > Nieee .. no naprawde widac jak Ty dobrze znasz rejon Karaibow, ze na
            > jednej polce u Ciebie jest Kuba z Jamajka, Dominikana czy Kostryka.
            > Rece opadaja ...
            To raczej z twoją wiedzą jest marnie. Dominikana i Jamajka to syf i nędza,
            jedynie Kostarykę można z Kubą porównać.
            humandevelopment.bu.edu/use_exsisting_index/show_aggregate.cfm?index_id=82&data_type=1
            > Byles na Kubie? wiedziales Havane? niegdys piekne i kwitnace miasto
            Kwitnące?? Chyba przestępczością i prostytucją!
    • tornson Jakość społeczeństwa mierzy się jakością życia 08.07.08, 00:31
      najsłabszych grup społecznych, a pod tym względem spośród krajów Europejskich
      jedynie Albania i Mołdawia są za Polską. Jeśli chodzi o rozwarstwienie społeczne
      Polska jest dziś w jednym rzędzie z Mozambikiem i Rwandą. Ponad 4mln Polaków nie
      ma nawet środków na podstawową egzystencję, co najmniej drugie tyle balansuje na
      tej granicy. 79% gospodarstw miejskich i 87% wiejskich ma wyraźne trudność by
      związać koniec z końcem.
      36% Polaków ma problemy z ogrzewaniem mieszkania, 70% Polaków nie miało nawet
      tygodnia urlopu w ciągu roku. 82% Polaków nie stać na wymianę starych, zużytych
      i zaśmierdzających stęchlizną całe mieszkanie mebli. 36% Polaków jada mięso ryby
      nie częściej niż 3 razy w tygodniu, 11% gospodarstw domowych nie ma ani wanny
      ani prysznica.
      Dane pochodzą z GUS, są tak zatrważające i tak miażdżące dla polskiego modelu
      gospodarczego, że nie podaje się ich do publicznej wiadomości.
      Nędza w Polsce osiąga takie rozmiary, że Białoruś na naszym tle jawi się jako
      kraj dobrobytu.
      • gurru Re: Jakość społeczeństwa mierzy się jakością życi 08.07.08, 00:38
        Otóż to. Nedza w Polsce zblizyla nas do krajow III swiata, a kolonia
        jestesmy od 1989 r. Wystarczy przejsc sie ulicami polskich miast i
        zobaczyc gromady staruszkow grzebiacych po smietnikach w
        poszukiwaniu jedzenia. tego za PRL nigdy nie bylo. Bylo skromnie,
        ale nie bylo nedzy. Istota kapitalizmu jest nedza szerokich mas,
        zastraszajaca dewastacja srodowiska i nieustajace wojny.
        • rijselman12.0 Re: Jakość społeczeństwa mierzy się jakością życi 08.07.08, 11:00
          Zapominasz,ze w PRL nedza byla ukrywana.Istotne jest ,jednak,to,ze w
          pseudokomunizmie madrosc spoleczna przeciwstawiala sie skrajnej
          glupocie wladzy, a w kapitalizmie glupota spoleczna jest wyrazem
          poprawnosci politycznej...
          • tornson Re: Jakość społeczeństwa mierzy się jakością życi 08.07.08, 23:49
            rijselman12.0 napisał:

            > Zapominasz,ze w PRL nedza byla ukrywana.
            Oczywiście! Bezdomnych ukrywano dając im mieszkania w nowych blokach, a
            bezrobotnych posyłając ich dzień w dzień na 8 godzin do roboty. Nosz perfidia
            totalna u tych komuchów! ;o>

            > Istotne jest ,jednak,to,ze w
            > pseudokomunizmie madrosc spoleczna przeciwstawiala sie skrajnej
            > glupocie wladzy,
            Mądrość społeczna to niby te burdy solidaruchów, które doprowadziły do pustych
            półek?
            • gurru ukrywano tez biedakow na wczasach 10.07.08, 22:00
              we wspanialaych domach wypoczynkowych, a nedzarkie dzieci na
              koloniach
      • kapitan.kirk Re: Jakość społeczeństwa mierzy się jakością życi 08.07.08, 09:07
        I w ogóle wszyscy juz dawno umarli z głodu, a na tych zgliszczacjh
        zostałes tylko Ty, resztką sił wstukując w komputer treść swoich
        halucynacji...

        Chłopie, wytrzeźwiej i odstaw prochu oraz NIE, to może jeszcze jest
        dla Ciebie jakaś nadzieja ;-)

        Pzdr
      • gandalph Re: Jakość społeczeństwa mierzy się jakością życi 08.07.08, 13:41
        tornson napisał:

        4mln Polaków ni
        > e
        > ma nawet środków na podstawową egzystencję, co najmniej drugie
        tyle balansuje n
        > a
        > tej granicy. 79% gospodarstw miejskich i 87% wiejskich ma wyraźne
        trudność by
        > związać koniec z końcem.
        > 36% Polaków ma problemy z ogrzewaniem mieszkania, 70% Polaków nie
        miało nawet
        > tygodnia urlopu w ciągu roku. 82% Polaków nie stać na wymianę
        starych, zużytych
        > i zaśmierdzających stęchlizną całe mieszkanie mebli. 36% Polaków
        jada mięso ryb
        > y
        > nie częściej niż 3 razy w tygodniu, 11% gospodarstw domowych nie
        ma ani wanny
        > ani prysznica.
        Zauważ, że w Polsce pracuje mniej niż połowa zdolnych do pracy,
        która musi de facto utrzymywać tę drugę, niepracującą połowę. Polska
        ma najmlodszych emerytów w Europie, jak myślisz czy to się bierze z
        nieba, czy z podatków?I jak się to przekłada na tzw. wskaźniki
        statystyczno-gospodarcze?
        Po drugie, mówi się/mówiło się o wysokim bezrobociu w Polsce,
        pytanie: ilu jest/było wśród tych bezrobotnych ludzi bez żadnych
        kwalifikacji? Kto ma/miał się zatem uczyć, "system społeczno-
        gospodarczy" czy delikwent? W PRL, czyli w kraju "wiodącego ustroju
        społecznego" kołchoźnicy mieli (albo i nie) 8 klas i byli hołubieni.
        Potem system ich "wypluł", bo do niczego nie byli potrzebni. Takie
        są konsekwencje "eksperymentów dziejowych", jaki był PRL.
        Po trzecie, jakoś życia to musisz sobie zapewnić sam, nikt inny za
        ciebie tego nie zrobi. Zabierz się do roboty. Tyle, że w Polsce
        fiskus/ZUS strzygą równo...
    • allspice Re: kapitalizm = glod i nedza 08.07.08, 14:13
      zawsze można poprosić o azyl w Korei Płn...
    • derre Kapitalizm to rządy nieludzi 08.07.08, 14:40
      Albo jesteśmy ludźmi i postępujemy jak ludzie albo jesteśmy zerem;
      to co czyni nas ludźmi to właśnie cechy humanitarne, ludzkie.
      Kapitalizm polega na odczłowieczeniu władzy i stanowionego przez nią prawa, na
      doborze takich jej przedstawicieli aby wykazywali i kierowali się największym
      niehumanitaryzmem - im mniej ludzkich cech tym większy zysk elit
      chodzi o to, aby idąc po trupach zap[ewnić zyski ograniczonej elicie
      barbarzyńców, którzy kosztem życia zdrowia i godności milionów obywateli
      zapewniają sobie niewspółmiernie wysoki poziom zycia i bezpieczeństwa materialnego.
      Rządzące ekipy zapewniają sobie dzięki środkom finansowym poparcie elit i stale
      utrzymywanie się u władzy w zamian za prowadzenie niehumanitarnej polityki
      zapewniającej elitom zyski.
      Nie ma innej wersji człowieka, człowieczeństwo jest jedno. Albo się je ma albo nie.
      • rijselman12.0 Re: Kapitalizm to rządy nieludzi 08.07.08, 15:08
        Nie uzywaj,prosze,slowa "elity" w stosunku do WSK.Bardziej
        pertynentnie brzmi to slowo w odniesieniu do elity narodu- grupy
        spolecznej bedacej nosnikiem jego pozytywnych i wyzszych wartosci
        (naukowcy,lekarze,artysci itd,itp).Aktualny,dziki,globalny
        kapitalizm jest zaprzeczeniem ewolucji spolecznej.-Zupelnie sie z
        Toba zgadzam - swiat sie,po prostu,cofnal do poczatkow XX wieku...
      • gurru dotarles do samego sedna kapitalizmu 08.07.08, 19:21
        to system stworzony przez odmożdżone bestie i rzadzacy sie prawami
        dzungli.
        • rijselman12.0 Re: dotarles do samego sedna kapitalizmu 09.07.08, 09:28
          Ty,z kolei,obrazasz prawo dzungli,prawo NATURY(sic!)...Drapieznik
          dzungli zabija z potrzeby zaspokojenia glodu,by zyc. Majac pelny
          zoladek,przestaje byc drapieznym.WSK nie ma zoladka- WSK ma studnie
          bez dna...
          Najbardziej bawia mnie wywody "specjalistow" i "ekspertow" o
          hossach,bessach,kryzysie,wzrostach i przyrostach.-A problem jest tak
          prosty...-Zyjemy w "skonczonym",ograniczonym swiecie.-Jak dlugo
          mozna pieprzyc o gospodarczym,"nieskonczonym" wzroscie?
          • gurru Re: dotarles do samego sedna kapitalizmu 09.07.08, 18:56
            masz racje, to byla nietrafna choc stereotypowa metafora z ta
            dzungla. Ale zgadzamy sie, ze kapitalizm to system stworzony przez
            odmozdzonych psychopatow i im wylacznie sluzacy. Tylko odmozdzeniec
            bedzie mowil o nieskonczonym wzroscie. Wystarczy ich posluchac
            przekonujacych nas codziennie na tokFM, jak to jestesmy bogatsi i ze
            nam nam krzywa stale rosnie i bedzie rosnac. odmozdzeni kapitalisci
            utracili cala kore mozgowa, albo nigdy jej nie rozwineli i kieruja
            sie tylko instynktami gadow.
            • strzelec51 A Karola Marksa az skreca ze zlosci 09.07.08, 22:11
              Bosz to nie kto inny jak sam Marks tlumaczyl przyszlym komunistom,
              ze kapitalizm byl konieczna i postepowa "formacja spoleczno-
              ekonomiczna" bez ktorej niemozliwe byloby przejscie do nastepnego,
              wyzszego ustroju - "komunizmu".

              Lenin zrewidowal Marksa: powiedzial, nie bedziemy w Rosji budowac
              kapitalizmu. Od razu zbudujemy komunizm. Zbudowali w Rosji... gulagi.

              **
              Czytajac wiekszosc wpisow w tej 'dyskusji' zaiste mozna boki
              zrywac. "Coraz wieksze masy zyja w USA w nedzy". "Sure" biedaczyska
              placac 4 dolce za galon benzyny nie maja teraz innego wyjscia tylko
              przesiasc sie z gabloty do malutkiej toyoty Prius. To mi dopiero,
              ku..., NEDZA w Ameryce! Kto te brednie wypisuje Ameryki na oczy
              nawet we snie nie widzial.
              • nick3 Niby co go tak "skręca"? 09.07.08, 23:48

                Ja rozumiem, że żyje wciąż wielu ludzi, dla których
                zestawienie "USA" i "bieda" brzmi tak jak "kwadratowe koło".

                Ale po prostu się mylą.

                Nie samą tanią benzyną żyje człowiek (cóż za męskie wyobrażenie o
                potrzebach ekonomicznych człowieka!:)


                Podam tylko jeden drobny fakt: mnóstwo ludzi (w fabrykach, kasjerek,
                etc.) pracuje... w pampersach. Bo pracodawca nie pozwala im
                wychodzić do toalety w czasie pracy.

                W Kongresie USA był projekt ustawy, że pracownik ma prawo (ileś tam
                razy w ciągu dnia) pójść do toalety. Ale ustawa nie przeszła za
                sprawą intensywnej pracy lobbystów wielkoprzemysłowych.

                Jak myślisz, czy ludzie pracują w takich warunkach dobrowolnie,
                kiedy mają jakikolwiek wybór i nie wisi nad nimi widmo głodu?

                (I żeby nie było, że zarabiają w ten sposób jakieś kokosy -
                większość z nich nie przekracza progu 6$ za godzinę.

                Jest to wyjątkowo perfidnie podtrzymywane przez solidarność
                pracodawców, by nie płacić więcej.

                Jest to próg, powyżej którego człowiek może wynająć w pojedynkę
                własny pokój i znaleźć jakiś luz od bezpośredniej konieczności
                przeżycia z dnia na dzień.


                • strzelec51 CASUS NICKA Czy pani nosi pampersy? 10.07.08, 15:38
                  Zabawny ten nick3. NIck twierdzi:

                  > ”Podam tylko jeden drobny fakt: mnóstwo ludzi (w fabrykach,
                  kasjerek,
                  > etc.) pracuje... w pampersach. Bo pracodawca nie pozwala im
                  > wychodzić do toalety w czasie pracy.”

                  Korci mnie aby podjac takie oto “slubowanie”: od tej pory bede za
                  kazdym razem placac za zakupy w sklepie pytal kasjerke/kasjera: “Czy
                  pani/pan nosi pampersy?”

                  Mnostwo bowiem to… mnostwo. Wiekszosc. A niekiedy nawet wszyscy. Bo
                  jesli dany pracodwawca nie pozwala na siusianie w godzinach pracy to
                  nie pozwala nikomu. Z wyjatkiem, byc moze, kadry kierowniczej. Tej
                  bowiem, jak podejrzewam, przysluguje wazny przywilej prawa do
                  siusiania w godzinach pracy.

                  Albo stane obok drzwi do ubikacji i zaczne obserwowac czy personel
                  rzeczywiscie nie korzysta z tego przybytku i jest on odwiedzany
                  wylacznie przez klientow oraz wspomniana kadre kierownicza. Nalezy
                  bowiem sie spodziewac, ze zastraszeni pracownicy nie przyznaja sie
                  do takiego traktowania z obawy przed dalszymi represjami wiec na ich
                  slowie polegac nie nalezy.

                  *
                  Obserwuje charakterystyczne zjawisko: obroncy i zwolennicy
                  czegokolwiek tam, np. amerykanskiego systemu spolecznego, maja
                  tendencje do idealizowania tego za czym sie opowiadaja. “Nie ma to
                  jak Ameryka: raj na ziemi, zloto i dolary leza na ziemi, zacznij
                  jako pucybut a zostaniesz milionerem.” Przeciwnicy na odwrot. Jak
                  juz zacznie jeden z drugim krytykowac to w czambol, na calego.

                  Przypadek “nicka” jest tej tezy swietna ilustracja. Swoj krytycyzm
                  Ameryki, watpie czy oparty w jakimkolwiek stopniu na bezposrednim
                  doswiadczeniu, doprowadzil do skrajnosci. Absurdalnosc jego krytyki
                  Ameryki nie polega na tym, ze pisze totalna nieprawde. On bierze
                  jakis incydent, cos co jest wyjatkiem od reguly, aberacja, nawet
                  czyms nielegalnym, i wmawia sobie i innym, ze to regula.

                  Ameryka to duzy kraj. Terytorialnie i pod wzgledem liczby ludnosci.
                  Rozne ludzkie typy tam mozna spotkac. Jak zreszta wszedzie indziej.
                  W pewnym miescie, gdzies w Ameryce, w jakims magazynie handlowym
                  nadgorliwy kierownik uznal, ze pewna ekspedientka za czesto udaje
                  sie do ubikacji pozostawiajac kase bez obslugi. Akurat wtedy zjawil
                  sie w sklepie niecierpliwy klient, ktory wszczal awanture o brak
                  obslugi. Kasjerka wrocila po trzech minutach ale zostala przez
                  szefa – brzydko mowiac – “opier…”. Na drugi dzien na znak protestu
                  kasjerka i dwie jej kolezanki przyszly do pracy demonstracyjnie w…
                  pampersach.
                  • nick3 Nie mój drogi. To w USA jest NORMĄ. 10.07.08, 15:49

                    Obowiązek pracowania w pampersach (czy żeby być ścisłym:
                    niewychodzenia do toalety podczas godzin pracy) jest w USA
                    OFICJALNYM STANDARTEM pracodawców wobec pracowników fizycznych!

                    Fakt, że była na ten temat debata w Kongresie USA i że wniosek o
                    zakazanie pracodawcom takich wymagań przepadł - dowodzi, że sprawy
                    nie da się zbyć wziętym z sufitu bagatelizowaniem w stylu:

                    > na znak protestu
                    > kasjerka i dwie jej kolezanki przyszly do pracy demonstracyjnie w…
                    > pampersach.


                    He he. USA to nie UE. Kiedy pracownik stroi jakieś "fochy"
                    (przychodzi do pracy w czymś "demonstracyjnie", albo wystarczy, że
                    np. bez stosownego uśmiechu na twarzy) - to na drugi dzień go już
                    nie ma.
                    • strzelec51 Oficjalny standart 10.07.08, 16:10
                      "Oficjalny" to znaczy JAWNY.
                      A jesli jawny to... to ja poprosze o przyklady. Przyklady
                      pracodawcow, ktorzy zabraniaja pracownikom korzystania z toalety w
                      godzinach pracy.


                      nick3 napisał:

                      > Obowiązek pracowania w pampersach (czy żeby być ścisłym:
                      > niewychodzenia do toalety podczas godzin pracy) jest w USA
                      > OFICJALNYM STANDARTEM pracodawców wobec pracowników fizycznych!
                      • nick3 Bardzo dobrze, że o to pytasz. 10.07.08, 16:22

                        strzelec51 napisał:
                        > to ja poprosze o przyklady. Przyklady
                        > pracodawcow, ktorzy zabraniaja pracownikom korzystania z toalety w
                        > godzinach pracy.

                        Bardzo proszę.

                        Znanym mi przykładem takiego pracodawcy jest bardzo popularna w USA
                        sieć supermarketów "Wal-Mart" (prawdopodobnie jest to największa
                        sieć supermarketów na świecie).

                        Mówi o tym bardzo głośna w USA książka-reportaż Barbary
                        Ehrenreich "Żyć za grosze i (nie) przetrwać".

                        Ja naprawdę mówię o faktach, strzelec!

                        A gdybym miał więcej czasu, to zarówno bym takich faktów wyliczył
                        więcej i udokumentował, jak i teoretycznie pokazał fałsz popularnych
                        roszczeń fundamentalizmu rynkowego (co zacząłem czynić w rozmowie z
                        gandalphem pt. "Dream on America!")

                  • strzelec51 CASUS NICKA: Ustawa o siusianiu 10.07.08, 15:52
                    Nick domaga sie aby Kongres USA ustawowo uregulowal kwestie trybu i
                    czestotliwosci korzystania przez pracownikow z toalety. I jest
                    oburzony, ze sprawa upadla.

                    > W Kongresie USA był projekt ustawy, że pracownik ma prawo (ileś
                    tam
                    > razy w ciągu dnia) pójść do toalety. Ale ustawa nie przeszła za
                    > sprawą intensywnej pracy lobbystów wielkoprzemysłowych.

                    Ja watpie aby ta kwestia p.t.: “Ustawa o trybie i czestotliwosci
                    siusiania w godzinach pracy” kiedykolwiek stala na porzadku obrad.
                    Ale niech tam, moze tak i bylo. Rozne dziwolagi ustawowe trafiaja
                    pod obrady.

                    USA to panstwo federalne. Wiekszosc spraw podlega ustawodawstwu
                    stanowemu a nie federalnemu. I to tak wazne kwestie jak na przyklad
                    dopuszczalnosc kary smierci, coz dopiero… siusianie w czasie pracy.
                    Kongres nie bedzie zajmowal sie sprawa jak czesto i w jakich
                    okolicznosciach wolno pracownikowi korzystac z toalety. I slusznie.
                    Bo w takiej np. zimnej, mroznej Alasce trzeba czesciej chodzic do
                    ubikacji niz np. w cieplej, a nawet upalnej Florydzie lub na
                    Hawajach. Regulacje tego typu spraw nalezy zalatwiac na szczeblu
                    bardziej lokalnym gdzie prawnicy i politycy sa lepiej zorientowani
                    niz ci w Waszyngtonie ile razy trzeba korzystac z ubikacji na Alasce
                    lub innej Polnocnej Dakocie a ile na wspomnianych Hawajach.

                    A teraz na powazniej: sprawa JEST na szczeblu federalnym ZALATWIONA.
                    W sposob generalny: Pracodawca ma obowiazek zapewnic pracownikowi
                    bezpieczne i higieniczne warunki pracy. Higiena pracy to czystosc
                    jak rowniez - prawo pracownika do korzystania z ubikacji wtedy kiedy
                    bedzie z tej ubikacji potrzebowal skorzystac. Pracodawca, ktory
                    takiej zasady nie przestrzega – lamie prawo.
                    • nick3 Po prostu jesteś w błędzie (służę bibliografią). 10.07.08, 16:02
                      > A teraz na powazniej: sprawa JEST na szczeblu federalnym
                      ZALATWIONA.


                      Ja wiem, że prawo USA zawiera wiele szczytnych formuł ("...and
                      justice for all";).


                      Idzie o to, czy mają one przełożenie na życie.


                      Okazuje się, że w USA higiena pracy nie oznacza prawa pracownika do
                      korzystania z toalety!:)

                      Pampers został uznany za wystarczającą normę higieny.

                      Właśnie o tym zadecydował Kongres USA.

                      Tak, wyobraź sobie, że była w Kongresie USA propozycja uregulowania
                      prawnego tej właśnie "niepoważnej" kwestii.

                      I tak właśnie została rozstrzygnięta.

                      W razie czego służę bibliografią.

                      (A jest to tylko jeden z tysięcy przykładów powszechnie
                      praktykowanego upodlenia pracownika fizycznego w USA!)



                      • strzelec51 Re: Po prostu jesteś w błędzie (służę bibliografi 10.07.08, 16:12
                        Kontynuuj - poprosze o te bibliografie.
                      • strzelec51 A ja sluze przykladem regulacji prawnej 10.07.08, 16:29
                        Zakladam, ze jako ekspert od stosunkow pracy w USA jezyk angielski
                        nie jest Ci obcy.

                        Link: <http://www.dir.ca.gov/dlse/faq_restperiods.htm>


                        Rest periods
                        Revised 3/7/08

                        In California, the Industrial Welfare Commission Wage Orders require
                        that employers must authorize and permit nonexempt employees to take
                        a rest period that must, insofar as practicable, be taken in the
                        middle of each work period. The rest period is based on the total
                        hours worked daily and must be at the minimum rate of a net ten
                        consecutive minutes for each four hour work period, or major
                        fraction thereof. The Division of Labor Standards Enforcement (DLSE)
                        considers anything more than two hours to be a "major fraction" of
                        four." A rest period is not required for employees whose total daily
                        work time is less than three and one-half hours. The rest period is
                        counted as time worked and therefore, the employer must pay for such
                        periods. Since employees are paid for their rest periods, they can
                        be required to remain on the employer's premises during such
                        periods. With respect to the taking of rest periods, an exception
                        exists under IWC Order 5-2001, Section 12(C) for certain employees
                        of 24-hour residential care facilities who may have their rest
                        period limited under certain circumstances. Another exception to the
                        general rest period requirement is for swimmers, dancers, skaters,
                        and other performers engaged in strenuous physical activities who
                        shall have additional interim rest periods during periods of actual
                        rehearsal or shooting. IWC Order 12-2001, Section 12 (C).
                        (...)


                        A dalej sa sankcje za nieprzestrzeganie przepisow o przerwach w
                        pracy:

                        "If an employer fails to provide an employee a rest period in
                        accordance with an applicable IWC Order, the employer shall pay the
                        employee one additional hour of pay at the employee's regular rate
                        of pay for each workday that the rest period is not provided. Labor
                        Code Section 226.7 Thus, if an employer does not provide all of the
                        rest periods required in a workday, the employee is entitled to one
                        additional hour of pay for that workday, not one additional hour of
                        pay for each rest period that was not provided during that workday."


                        ***
                        Co nalezy podkreslic to fakt, ze kwestia przerw w pracy nie jest
                        pozostawiona do swobodnej interpretacji pracodawcow. Przeciwnie -
                        jest konkretnie uregulowana przepisami prawa stanowego - w tym
                        przypadku przepisow prawa pracy stanu Kalifornia.

                        • nick3 Kalifornia 10.07.08, 17:30

                          Prawo, które przytaczasz, jest chyba pośrednim świadectwem na to, że
                          problem, o którym mówimy jest w USA realny.

                          Wygląda na to, że Kalifornia (jeden z bardziej progresywnych -
                          'liberal' czyli po naszemu 'lewicowych' - stanów USA) rozwiązała go
                          we własnym zakresie.

                          Nieco kompromisowo (10 min. przerwy co 4 godz. pracy pozwala
                          pracownikom się wysikać, o ile inteligentnie umówią się między sobą,
                          kto kiedy bierze przerwę - by nie robić kolejki pod WC;)

                          Kto wytrzymuje 4 godziny bez sikania, obędzie się bez pampersa;)

                          A więc jednak można naradzać się nad
                          tak "unioeuropejskimi" "absurdami", jak: ile razy w ciagu dnia pracy
                          pracownik ma prawo wyjść do toalety.

                          I ustalić prawo może niezbyt liberalne, ale precyzyjne: w
                          ośmiogodzinnym dniu pracy - raz.

                          Już jednak Kongres USA nie zdecydował się tak "totalistycznie"
                          narzucać rozwiązań całym Stanom (przecież może na Alasce można
                          pracować 8 godzin bez sikania;)

                          I dlatego w wielu stanach biedniejszych od Kalifornii (np. w jakimś
                          Kansas) nie ma nawet takiego (marnego - przyznasz) kompromisu.

                          Odnośniki do ustaw na temat praw pracownika do skorzystania z
                          toalety (i do kilku innych kwestii równie dobitnie ukazujących kim
                          jest w USA niewykwalifikowany pracownik najemny) znajdziesz w
                          przypisach wspomnianej przeze mnie książki Ehrenreich.

                          Wyszła po polsku.

                          Tytuł dokładnie brzmi: "Pracować za grosze i (nie) przeżyć"

                          Niestety nie znalazłem jej w domu. Musiałem komuś pożyczyć;)

                          (Ludzi podzielających twoje wątpliwości jest wielu;)

                          • strzelec51 Kalifornia - uwagi na marginesie tematu 10.07.08, 18:35
                            nick3 napisał:

                            > "...Kalifornia (jeden z bardziej progresywnych -
                            > 'liberal' czyli po naszemu 'lewicowych' - stanów USA)

                            Z tym to bym uwazal. Owa "lewicowa" Kalifornia to stan w ktorym
                            gubernatorem ongis byl - Ronald Reagan. Gubernatorem tegoz stanu
                            jest obecnie, i to juz druga kadencje... Arnold Schwarzenegger. Tyz
                            republikanin.

                            To tak - na marginesie.
                            • nick3 Re: Kalifornia - cd. 10.07.08, 20:52

                              Oczywiście, że masz rację. Miałem na myśli tylko tyle, że jest to
                              stan bardzo nasycony środowiskami artystycznymi, akademickimi i
                              gdzie działa bardzo wiele grup rozmaitych aktywistów.

                              Może mieć to wpływ nawet na prawo pracy.

                              Skądinąd, że jest to stan bardzo nieraz ogromnych nierówności
                              społecznych, to nie musisz mnie przekonywać.

                              Zaraz za LA w dolinach górskich ukazują się widoki rodem ze
                              średniowiecza.

                              Doliny zamieszkane są przez całe zastępy zapuszczonych nędzarzy,
                              którzy nie mają żadnych perspektyw na nic.

                              To ci, którym "się nie udało". I miasto się ich pozbyło.

                              (Podobnie jest w Las Vegas - zakaz działalności charytatywnej,
                              ponieważ widok nędzarzy psułby prestiż miasta!)
                          • strzelec51 Wiecej o owych przerwach w pracy 10.07.08, 19:14
                            nick3 napisał:

                            > Prawo, które przytaczasz, jest chyba pośrednim świadectwem na to,
                            że
                            > problem, o którym mówimy jest w USA realny.

                            Prawo jest stanowione nie tylko po to aby eliminowac rozne zjawiska
                            uznane za niepozadane w ramach zwalczania patologii zycia
                            spolecznego. Wiekszosc regulacji prawnych jest stanowiona po to po
                            prostu aby okreslic jednakowe dla wszystkich reguly gry.

                            Upierasz sie przy pogladzie jakoby przerwy w pracy byly w USA bardzo
                            powaznym problemem i miliony robotnikow cierpialo z tego powodu i,
                            ze - co wiecej - w wiekszosci stanow USA w ogole pracownik nie mial
                            prawa do przerwy.

                            Odsylam do kolejnego zrodla informacji na temat stanu prawa. Jest to
                            publikacja federalnego Ministerstwa Pracy na temat podstawowych norm
                            pawa pracy wedlug przepisow ustawy "FLSA - Fair Labor Standards
                            Act". Ten dokument pokazuje, ze istnieje jednak przepis ustawowy na
                            szczeblu federalnym (czyli obowiazujacy na calym terytorium USA)
                            gwarantujacy wszystkim pracownikom placonym wedlug stawek
                            godzinowych (wage system) prawo do krotkich platnych przerw w
                            pracy.

                            Wyjasnie jeszcze, ze 'dyskutujemy' tu tylko o krotkich przerwach
                            tradycyjnie okreslanych mianem "coffee breaks". Odrebna instytucja w
                            stosunkach pracy jest przerwa obiadowa - lunch break - rowniez
                            precyzyjnie okreslona przepisami prawa (minimum 30 minut przerwy
                            nie wliczane do czasu pracy).


                            > Rest and Meal Periods: Rest periods of short duration, usually
                            > 20 minutes or less, are common in industry (and promote the
                            > efficiency of the employee) and are customarily paid for as
                            > working time. These short periods must be counted as hours worked.
                            > Unauthorized extensions of authorized work breaks need not be
                            > counted as hours worked when the employer has expressly and
                            > unambiguously communicated to the employee that the authorized
                            > break may only last for a specific length of time, that any
                            > extension of the break is contrary to the employer's rules, and
                            > any extension of the break will be punished. Bona fide meal
                            > periods (typically 30 minutes or more) generally need not be
                            > compensated as work time. The employee must be completely relieved
                            > from duty for the purpose of eating regular meals. The employee is
                            > not relieved if he/she is required to perform any duties, whether
                            > active or inactive, while eating.

                            Link:
                            <http://www.dol.gov/esa/whd/regs/compliance/whdfs22.pdf>
                            • nick3 Ale pampersy nosić muszą... 10.07.08, 21:11

                              Fakt, że jest tam jeszcze jakieś prawo pracy, jest w sumie budujący;)

                              Jakieś pozostałości praw wywalczonych przez związki zawodowe epoki
                              Forda jeszcze funkcjonują.

                              Tyle, że od czasów Reagana, a w epoce prezydentury Busha jr
                              zwłaszcza, sytuacja pracowników wyraźnie się pogarsza (i ma to
                              związek właśnie z antysocjalnymi tendencjami forsowanymi przez
                              fundamentalistów rynkowych.)

                              Jak już powiedziałem, solidarna polityka pracodawców doprowadziła do
                              tego, że spora częś społeczeństwa jest w sytuacji osła, któremu się
                              macha marchewką tuż przed pyskiem, żeby drałował i nie daje mu się
                              uszczknąć ani trochę więcej niż tyle, żeby nie zdechł.

                              (W taki to sposób 'niewidzialna ręka rynku' "służy wszystkim" (Tu
                              pije do znanej propagandowej tezy powtórzonej przez gandalpha.)


                              O tym, jak nędzne jest życie "osiołka" (którym jest znaczna część
                              społeczeństwa na amerykańskiej prowincji) - jest właśnie książka-
                              reportaż Ehrenreich.

                              Znana dziennikarka pojechała na midwest szukać pracy, udając szarego
                              człowieka z ulicy (tj. nie przyznając się do swojej pracy w NY) z
                              niewielkimi oszczędnościami.

                              Próbowała różnych ofert - tak aby sobie poradzić jak najlepiej. Nie -
                              jak najgorzej.

                              Ale i tak opis warunków pracy i sposobów traktowania pracowników
                              okazał się otwierający oczy dla wielu dziennikarzy i polityków,
                              którzy wcześniej nie widzieli w kapitalizmie żadnego problemu.


                              Ksiązka wywołała w USA ogromną dyskusję.

                              I dlatego właśnie trafiła też do Polski.
                              • strzelec51 Re: Ale pampersy nosić muszą... 10.07.08, 22:31
                                Nedza w Ameryce ma dwa zasadnicze zrodla: 1) wlasne lenistwo 2)
                                choroba.

                                Sa ludzie w USA, zyjacy w skrajnej nedzy, m.in. bezdomni, ktorzy po
                                prostu sa chorzy. Psychicznie lub fizycznie. Wsrod nich sa niektorzy
                                weterani wojskowi (Wietnam, niebawem pokaza sie w ich "szeregach"
                                weterani z Iraku) oraz po prostu chorzy psychicznie. Schizofrenicy,
                                chorzy na depresje organiczna (bodaj jest taka kategoria), etc. Ten
                                aspekt nedzy w Ameryce jest oburzajacy i nalezy zgodzic sie z
                                zarzutami, ze USA jako kraj, jako panstwo i jako spolecznestwo tej
                                sprawy nie potrafi i - byc moze - nie chce rozwiazac. Jest to jednak
                                problem ze sfery socjologii, polityki socjalnej, postaw moralnych
                                obywateli... lecz nie z zakresu gospodarki.

                                Druga zasadnicza kategoria nedzarzy w Ameryce to... lenie i glupcy.
                                To sa ludzie, ktorym nie chce sie uczyc, nie chce sie pracowac,
                                ktorzy takich cech nie nabyli w dziecinstwie w procesie wychowania.
                                Dla tych ludzi niewiele mam sympatii. Bo nawet tzw. "trudne
                                dziecinstwo" spedzone w rozbitych domach do konca nie przesadza losu
                                jednostki. Cos takiego jak wola, determinacja nadal pozostaje w
                                dyspozycji kazdej zdrowej osoby.

                                Kto w Ameryce pracuje za minimalna place? To jest tak zwana sila
                                robocza niewykwalifikowana. Ludzie bez ukonczonej nawet szkoly
                                podstawowej, bez zawodu, bez zadnych umiejetnosci poza zdolnoscia
                                przyslowiowego "machania lopata".

                                Ameryka, od samego jej poczatku, a ma to wiele do czynienia z
                                mentalnoscia tzw. "pionierow", osadnikow europejskich z XVII, XVIII
                                i XIX wieku, w oczach samych Amerykanow to kraj dla ludzi
                                inteligentnych, zdolnych, przedsiebiorczych, zaradnych i
                                samodzielnych. I ci ludzie odnosza sukcesy. Natomiast ludzie bez
                                inicjatywy, bierni, pasywni rzeczywiscie w tym kraju nie radza
                                sobie.

                                A jednak, wcale nie jest trudno, nawet w obecnej sytuacji recesji
                                gospodarczej, zdobyc prace, ktora potencjalnie chociazby oferuje
                                zarobek znacznie przekraczajacy owe minimum $6 czy $7.00. Oprocz
                                bowiem zyciowych niedorajd najwieksza czesc ludzi podejmujacych te
                                zajecia to ludzie mlodzi, dla ktorych praca w McDonaldzie, knajpie
                                itp. to pierwsze zajecie dorywcze i tymczasowe. Rownoczesnie chodza
                                do szkoly, do collegu, zdobywaja edukacje. I potem ida w gore,
                                awansuja, zmieniaja prace na lepsze. Lecz ci co nie pracuja nad soba
                                pozostaja skazani na tkwienie na tych samych pozycjach. Ich sprawa.

                                Nikt nie jest w USA skazany na dozywotnia nedze z przyczyn czysto
                                ekonomicznych. Nedza w USA, jaka istnieje nie ma zgola nic wspolnego
                                z tzw. kapitalizmem, fundamentalizmem ekonomicznym, etc. Nedza,
                                ktora rzeczywiscie wystepuje w Ameryce - jak napisalem na poczatku -
                                bierze sie albo z lenistwa (z wlasnego wyboru) albo z choroby. W tej
                                ostatniej sprawie Ameryka ma rzeczywiscie wiele do zrobienia.
                                • nick3 Klasyczny mit odczłowieczający ubogich 11.07.08, 00:43
                                  "Lenie i głupcy"

                                  > Dla tych ludzi niewiele mam sympatii.


                                  Po pierwsze, to nieprawda, że "tylko lenie i głupcy" (choć jest to
                                  niejako "założycielski mit apologetyczny" kapitalizmu).

                                  Był bardzo ciekawy filmik na ten temat na wideo.gazeta.pl pokazujący
                                  na przykładach konkretnych ludzi, że wielu obywateli USA, którzy się
                                  kształcili i wytrwale pracowali, kończy i tak bezdomnością.


                                  > w oczach samych Amerykanow to kraj dla ludzi
                                  > inteligentnych, zdolnych, przedsiebiorczych, zaradnych i
                                  > samodzielnych. I ci ludzie odnosza sukcesy.


                                  "W oczach samych Amerykanów" to zapewne tak właśnie jest!:) Tylko że
                                  oni są zindoktrynowani (i to oddolnie, przez samo społeczeństwo)
                                  mitem "American Dream".

                                  (Własna chciwość nie pozwala im spojrzeć realistycznie na swoją
                                  nienajlepszą sytuację i dokonać wyborów politycznych zgodnych z
                                  własnym interesem.

                                  Jak to napisał jeden liczący się amerykański politolog: "Amerykanie
                                  głosują w interesie tych, którymi chcieliby być.")

                                  Przykładem klinicznym, na którym można zrozumieć to zaczadzenie
                                  umysłu, jest funkcjonowanie "Amwaya", z którym wielu ludzi zetknęło
                                  się także i w Polsce.

                                  Jest to przemyślnie skonstruowana struktura do wzajemnego ogłupiania
                                  się przez ludzi. Oraz do werbowania nowych.

                                  To "American Dream" w pigułce ("Amway" to skrót od "American Way")


                                  W rzeczywistości sukces ekonomiczny odnoszą w USA najczęściej
                                  właśnie "lenie i głupcy"!:)

                                  Tylko że chodzi o tych "leniów i głupców", którzy mają już kasę na
                                  wejściu.

                                  Pomnażanie jej jest rzeczą niewymagającą już dużych umiejętności czy
                                  wysiłku ("Pieniądz rodzi pieniądz.";)

                                  Wejście jednak do nie tak znowu wielkiego grona bogatych "leniów i
                                  głupców" - o ile przychodzisz z zewnątrz, jest rzeczą bardzo trudną.


                                  Majątek USA należy do kilku tysięcy rodzin.



                                  Ważnym czynnikiem utrzymywania się w USA niesprawiedliwego systemu
                                  jest tam wyuczona, taka właśnie jak twoja, pogarda dla słabszych i
                                  dla "leniów i głupców".

                                  Społeczeństwo to mogłoby wyjść ze swojego zapętlenia mentalno-
                                  ustrojowego, gdyby spojrzało humanistycznie na wszystkich swoich
                                  członków.

                                  Gdyby odrzuciło eksterminacyjny stosunek do "leniów i głupców" i
                                  uznało, że oni też mają prawa człowieka. W tym prawa socjalne.

                                  Niestety kapitalizm niczym tak bardzo nie jest zainteresowany, jak
                                  wpajaniem tu pogardy i odczłowieczaniem niedostosowanych do tego
                                  ustroju ludzi.

                                  Okazuje się jednak, że Europa "leniów i głupców" tworzy
                                  społeczeństwo, które po pierwsze nie jest wcale ekonomicznie do tyłu
                                  za USA (post "Dream on, America"), a po drugie jednakowoż nie
                                  wytwarza takich obrazków jak ten:


                                  www.youtube.com/watch?v=fJuNgBkloFE

                                  (Amerykanie z filmiku nie wyglądają na tych, co nie odnieśli sukcesu
                                  z powodu "głupoty i lenistwa";)
                                  • skory1 Re: Klasyczny mit odczłowieczający ubogich 11.07.08, 08:41
                                    nick3 napisał:

                                    > Przykładem klinicznym, na którym można zrozumieć to zaczadzenie
                                    > umysłu, jest funkcjonowanie "Amwaya", z którym wielu ludzi zetknęło
                                    > się także i w Polsce.


                                    O jakim "przykładzie klinicznym" mówisz?

                                    > Jest to przemyślnie skonstruowana struktura do wzajemnego
                                    > ogłupiania się przez ludzi.

                                    Według kogo?
                                    Poczytaj lepiej to, zamiast wypisywać bzdury.
                                    bogatyojciec.com.pl/index.php?sub=14&prod=26&desc=5
                                    > To "American Dream" w pigułce ("Amway" to skrót od "American Way")

                                    Kolejna bzdura. AMWAY to nie żaden skrót. To OBECNA nazwa firmy.
                                    KIEDYŚ się nazywała American Way. Chcesz zgrywać eksperta, którym nie jesteś jak widzę? ;)

                                    > W rzeczywistości sukces ekonomiczny odnoszą w USA najczęściej
                                    > właśnie "lenie i głupcy"!:)

                                    Kto tak twierdzi?

                                    > Tylko że chodzi o tych "leniów i głupców", którzy mają już kasę na
                                    > wejściu.

                                    A KTO im tą "kasę na wejściu" dał, też jakiś "leń i głupiec"? ;)
                                    Czy raczej tą kasę WYPRACOWAŁ?

                                    > Pomnażanie jej jest rzeczą niewymagającą już dużych umiejętności
                                    > czy wysiłku ("Pieniądz rodzi pieniądz.";)

                                    Kolejna bzdura. Człowieku, ty w ogóle rozumiesz jak pracują pieniądze???
                                    Aby pieniądz robił pieniądz trzeba WIEDZIEĆ jak zaprząc pieniądze do pracy. Dam ci milion, a ty ten milion stracisz w miesiąc, bo NIE BĘDZIESZ WIEDZIAŁ co z nim zrobić. Widziałem nie raz, jak finansowi ignorancji dostawali obłędu, gdy NAGLE dostawali większą gotówkę.
                                    Nie wypisuj głupot...

                                    > Wejście jednak do nie tak znowu wielkiego grona bogatych "leniów i
                                    > głupców" - o ile przychodzisz z zewnątrz, jest rzeczą bardzo
                                    > trudną.

                                    Skąd to wiesz, próbowałeś? ;) A może ktoś z twoich znajomych? Wątpię. Piszesz co ci ślina na język przyniesie.

                                    > Majątek USA należy do kilku tysięcy rodzin.

                                    Proszę o WIARYGODNE dane.

                                    > Ważnym czynnikiem utrzymywania się w USA niesprawiedliwego systemu
                                    > jest tam wyuczona, taka właśnie jak twoja, pogarda dla słabszych i
                                    > dla "leniów i głupców".

                                    Ty chyba jesteś jakiś socjalista. ;)

                                    > Społeczeństwo to mogłoby wyjść ze swojego zapętlenia mentalno-
                                    > ustrojowego, gdyby spojrzało humanistycznie na wszystkich swoich
                                    > członków.

                                    Co to za filozoficzny bełkot???
                                    Mów jasno - wszyscy mają mieć "po równo" - gó..no... ;)))

                                    > Gdyby odrzuciło eksterminacyjny stosunek do "leniów i głupców" i
                                    > uznało, że oni też mają prawa człowieka.

                                    Prawem człowieka jest dążyć do lepszego życia. Jak ktoś się leni to SAM jest sobie winien. Ale nie według ciebie. ;)

                                    > W tym prawa socjalne.

                                    No i wyszło szydło z worka - socjalista. ;) I wszystko jasne. ;)))

                                    > Niestety kapitalizm niczym tak bardzo nie jest zainteresowany, jak
                                    > wpajaniem tu pogardy i odczłowieczaniem niedostosowanych do tego
                                    > ustroju ludzi.

                                    Pod mur burżujów i z kałasza, uraaaa!!! ;)

                                    > Okazuje się jednak, że Europa "leniów i głupców" tworzy
                                    > społeczeństwo, które po pierwsze nie jest wcale ekonomicznie do
                                    > tyłu za USA

                                    Co ty chrzanisz człowieku, znasz w ogóle jakieś dane na temat PKB USA i Europy??? Tylko dlatego, że do Unii przyjęto w ostatnich paru latach nowych członków, w tym kraje, które ze względu na swoje zacofanie - mówię także o Polsce - z natury rzeczy rozwijały się szybciej od "starej" Europy, bo przyciągały inwestorów niskimi kosztami pracy i poważnym brakiem konkurencji, PKB Europy NIEZNACZNIE przekroczyło PKB USA lecz jego przyrost jest WOLNIEJSZY od USA, co oznacza że USA wkrótce Europę przegoni.
                                    Nie wierzysz to sobie poczytaj. I UCZ się, zamiast się mądrzyć. ;)
                                    europa.eu/abc/keyfigures/tradeandeconomy/production/index_pl.htm
                                    Co do filmiku - robienie z głowy encyklopedii to nie najlepszy pomysł na edukację, o czym świadczą dane OECD z 2001 r.

                                    Zrozumienie tekstu:
                                    USA /15 miejsce/ - 504 pkt
                                    Polska /24 miejsce - PRZEDOSTATNIE/ - 479 pkt

                                    Myślenie matematyczne:
                                    USA /19 miejsce/ - 493 pkt
                                    Polska /24 miejsce/ - 470 pkt

                                    Myślenie naukowe:
                                    USA /14 miejsce/ - 496 pkt
                                    Polska /21 miejsce/ - 483 pkt

                                    Na przestrzeni ostatnich 7 lat polska edukacja nie przeżyła "rewolucji", więc te wyniki w odniesieniu do Polaków raczej się nie zmieniły. ;) Nie ma co więc zadzierać nosa w stosunku do Amerykanów, bo - naprawdę - nie ma ku temu żadnych powodów... ;)
                                  • strzelec51 Ilu jest w USA milionerow? 11.07.08, 22:14
                                    Ustosunkuje sie tu do 2 rzeczy.

                                    *
                                    > “Majątek USA należy do kilku tysięcy rodzin.”

                                    W miescie, gdzie zyje, a nie jest ono takie znowuz wielkie, ani
                                    szczegolnie bogate jak na amerykanskie standarty, zyje dobre kilka
                                    tysiecy milionerow. Kilka tysiecy milionerow to lacznie kilka
                                    miliardow $$$ majatku. W skali USA takich milionerow sa nie tylko
                                    tysiace, to sa setki tysiecy (jak czytam szacuje sie, ze w USA
                                    milionerow jest nawet… 2,669,000, co stanowi niemal 1% (0.9%)
                                    populacji. Ta liczba okaze sie jeszcze wyzsza kiedy przelozy sie to
                                    na rodziny (gospodarstwa domowe)- 4% wszystkich Amerykanow?

                                    To tez jest “majatek USA”. Chyba? Nieprawdaz? Te kilka tysiecy
                                    najbogatszych rodzin moze sobie dysponowac nawet i 80% calego
                                    majatku (nasuwa sie jednak pytanie – kto i jak to wyliczyl?); z
                                    drugiej strony, te pozostale miliony Amerykanow nadal posiada, w
                                    liczbach absolutnych, wystarczajaco duzo majatku aby zapewnic sobie
                                    pelna niezaleznosc.

                                    Pomnozmy: 2,665,000 milionerow (odjalem te kilka tysiecy nickowskich
                                    wlascicieli majatku USA) x (minimum) $1,000,000.00. "No shit" - jest
                                    sie jeszcze o co bic. Wyszlo mi jakies tryliony zielonych nie we
                                    wladaniu wlascicieli majatku. Ja rozumiem, ze dolar leci na pysk
                                    ostatnimi czasy ale mimo wszystko. Spory szmal.

                                    A nick5 wmawia nam, ze te kilkadziesiat milionow pozostalych
                                    amerykanskich rodzin nie posiada majatku? Widac, nicku5,
                                    najwyrazniej twoja noga nigdy nie stanela na amerykanskiej ziemi.


                                    *
                                    > “Ważnym czynnikiem utrzymywania się w USA niesprawiedliwego
                                    systemu
                                    > jest tam wyuczona, taka właśnie jak twoja, pogarda dla słabszych i
                                    > dla "leniów i głupców".”

                                    To nie jest zadna pogarda dla slabszych. “Slabsi” to ci chorzy,
                                    uposledzeni, niepelnosprawni. Pominales, raczyles zignorowac, caly
                                    duzy paragraf mojego poprzedniego wpisu – wyrazy uznania dla
                                    bezstronnosci i obiektywizmu. A lenie i glupcy to… przepraszam
                                    bardzo… lenie i glupcy. Na moj szacunek nie zasluguja.

                                    W Ameryce obowiazuje zasada: “kazdy dziala na wlasny rachunek”. To
                                    oznacza, z jednej strony, koniecznosc samodzielnosci i
                                    samowystarczalnosci (w ramach systemu) bez ogladania sie na cudza
                                    pomoc ale to tez oznacza, z drugiej strony, ze nikt drugiemu nie
                                    wlazi w jego zycie z nieproszonym poradnictwem i nie poucza co dobre
                                    a co zle.

                                    Kiedy zatem spotykam na ulicy np. faceta z “MPO” zbierajacego
                                    wystawione przed domem worki ze smieciami to ja wcale nie patrze na
                                    takiego pogardliwie. Po pierwsze ktos taki jest potrzebny, ktos tez
                                    taka prace musi wykonywac; po drugie, kto powiedzial, ze ten
                                    czlowiek te wlasnie prace bedzie wykonywal przez cale swoje zycie?
                                    Dzis rano na czwarta do firmy smieciarskiej, wieczorem do college’u…
                                    Ten sam czlowiek teraz smieciarz, za jakis czas moze byc kierowca
                                    ciezarowki, robotnikiem wykwalifikowanym, np. elektrykiem, na
                                    budowie; za kilka lat moze miec wlasna firme kontraktorska, a moze
                                    zupelnie przekwalifikowac sie na np. specjaliste od zalatwiania
                                    pozyczek w banku. Jezeli jednak ten czlowiek ma akurat ochote takim
                                    zawodem sie parac cale zycie – jakkolwiek by to sie moglo wydawac
                                    dziwne – to to jest jego swiete prawo i nie mnie byc tu sedzia.

                                    Ta cecha bardzo odroznia Amerykanow od Polakow i w ogole od
                                    wiekszosci Europejczykow, prawdopodobnie od wszystkich
                                    innych “starych” nacji. Kazdy bez wyjatku, kto przezyl w Ameryce
                                    znaczacy okres czasu to przyznaje. Z tego by wynikalo, nicku5, ze
                                    Twoja “wiedza” o Ameryce to wiedza z drugiej reki, ksiazkowa,
                                    teoretyczna i – podejrzewan – bardzo tendencyjnie dobierana w
                                    zgodzie z wczesniej juz przyjeta “teoria” o istocie ustroju
                                    amerykanskiego. Uznajesz za prawdziwa, automatycznie niejako, kazda
                                    rzecz opisujaca Ameryka w zlym swietle, pejoratywnie zas kazda rzecz
                                    pozytywna to w Twoich oczach propaganda, indoktrynacja. Kto tu
                                    naprawde ulegl indoktrynacji to ja mam nieco odmnienne od Twojego
                                    zdanie.

                                    • skory1 Re: Ilu jest w USA milionerow? 12.07.08, 10:47
                                      strzelec51 napisał:

                                      > Uznajesz za prawdziwa, automatycznie niejako, kazda
                                      > rzecz opisujaca Ameryka w zlym swietle, pejoratywnie zas kazda
                                      > rzecz pozytywna to w Twoich oczach propaganda, indoktrynacja. Kto
                                      > tu naprawde ulegl indoktrynacji to ja mam nieco odmnienne od
                                      > Twojego zdanie.

                                      W pełni się podpisuję pod CAŁĄ twoją wypowiedzią.
                                      Podsumowanie jest również jak sądzę słuszne - to co wypisuje rijselman12.0 to
                                      efekt lewackiej "propagandy klęski" kapitalizmu.
                                      Same hasła obliczone na wzbudzenie negatywnych emocji, faktów zaś - zero. To
                                      typowe dla "czerwonych" propagandzistów - wykorzystywanie najniższych instynktów
                                      ludzkich - zawiści i zazdrości - dla własnych celów. Kiedy zaś prezentujemy
                                      fakty, które przeczą ich propagandzie - stosują zasadę "jeśli fakty przeczą
                                      temu co mówimy, tym gorzej dla faktów". ;) Gdy już brakuje im argumentów
                                      merytorycznych - sięgają bo obelgi pod adresem adwersarzy, co tylko uwidacznia
                                      ich intelektualną płyciznę. Czasem zastanawiam się, czy w ogóle zdają sobie
                                      sprawę z tego, jak się ośmieszają obnażając swoją ekonomiczną ignorancję.
                                      Obawiam się, że nie. ;)
                                      • nick3 Po prostu kraj milionerów!:))) 12.07.08, 17:13

                                        Głupek jesteś (Ze strzelcem przynajmniej dałoby się dyskutować).

                                        I takimi fanatycznymi głupkami (gadającymi o "czerwonej
                                        propagandzie" i "leniach żyjących na cudzy koszt") stoi ten chory
                                        ustrój przerabiający nas dzień po dniu w "zasoby ludzkie" i maszynki
                                        do kupowania.

                                        Jeśli przedstawiłem na tym wątku tylko niewielką (ale i tak dającą
                                        do myślenia) część argumentów przeciwko fundamentalizmowi rynkowemu,
                                        to tylko dlatego, że jestem pewien, że mankamenty kapitalizmu już
                                        wkrótce za sprawą faktów staną się na tyle znane społeczeństwu, że
                                        nie ma potrzeby, bym dziś pracowicie odwracał poglądy jego
                                        fanatycznych wyznawców.

                                        A co do zarzutu "nieuctwa" wobec krytyków kapitalizmu to jesteś
                                        śmieszny. Tylko niewiedza albo zła wiara - stoi właśnie za postawą
                                        jego obrońców.
                                        • strzelec51 Fundamentalizm rynkowy 14.07.08, 01:26
                                          nick3 napisał:

                                          > Jeśli przedstawiłem na tym wątku tylko niewielką (ale i tak dającą
                                          > do myślenia) część argumentów przeciwko fundamentalizmowi rynkowemu...

                                          Nie sa mi znani zadni zwolennicy tzw. "fundamentalizmu rynkowego" wsrod ekonomistow. Co to w ogole jest za doktryna, wyjasnij, prosze. Jakie sa jej zasadnicze tezy?

                                        • skory1 Re: Po prostu kraj milionerów!:))) 14.07.08, 10:18
                                          nick3 napisał:

                                          > Głupek jesteś

                                          No pewnie. Bo tylko ty jesteś mądry. ;)
                                          I wychodzi na moje - obelgi zamiast argumentów. ;)

                                          > I takimi fanatycznymi głupkami

                                          No i proszę. ;)
                                          Co tak słabo? Ulżyj sobie. ;)
                                          Jak mi naubliżasz od razu ci się poprawi. ;)

                                          > A co do zarzutu "nieuctwa" wobec krytyków kapitalizmu to jesteś
                                          > śmieszny. Tylko niewiedza albo zła wiara - stoi właśnie za postawą
                                          > jego obrońców.

                                          Jaką książkę ekonomiczna ostatnio przeczytałeś? Ale nie napisaną przez
                                          "wojującego ideologa" tylko ekonomistę lub jeszcze lepiej - przedsiębiorcę? ;)
            • adomas Re: dotarles do samego sedna kapitalizmu 14.07.08, 12:52
              Ale jesteście śmieszni, można paść ze śmiechu.
              Pewnie jesteście studencikami na utrzymaniu rodziców co w życiu nie pracowali
              ciężko tylko w kawiarniach palą papieroski i kombinują jak obalić ten wstrętny
              ustrój.
    • anathesis dzisiejsze doniesienie UE jest tego dowodem 10.07.08, 08:55
      ze kapitalizm to nedza i smierc. Polska jest najbardziej
      mafiokapitalistycznym krajem Unii (czyli ma prawdziwy XIX w.
      kapitalizm) i jest najbiedniejsza, z ktorej mlodzi masowo uciekaja.
      W Polsce bogate sa tylko mafie i wspolpracujacy z nimi politycy i
      urzedasy.
    • dyktator_bolandy dlatego mają tylu grubasów:) 10.07.08, 21:20
      z głodu i nędzy :)
      • nick3 Dokładnie! 10.07.08, 21:25

        Jedzą śmieciowe żarcie z fastfoodów, z mięsem przeładowanym
        hormonami.

        • dyktator_bolandy Re: Dokładnie! 11.07.08, 15:27
          a do tych fast foodów drive-in jest zawsze kolejka tych grubasów-
          nędzarzy. Każdy siedzi w fajnej terenówce albo ogromnym pikapie:)
    • gurru kapitalizm = nedza i zaglada ludzkosci oraz zycia 10.07.08, 21:52
      • skory1 socjalizm = demoralizacja 11.07.08, 08:57
        W socjalizmie wszystko jest "wspólne", więc tak naprawdę niczyje. To w SOCJALIZMIE narodziło się - "czy się stoi, czy się leży...". To w SOCJALIZMIE rozkwitło złodziejstwo i cwaniactwo. To w SOCJALIZMIE rozkwitło marnotrawstwo. To w SOCJALIZMIE nie mogłeś wychylić nosa za zachodnią granicę bez "łaskawego" przyzwolenia władzy. To SOCJALIŚCI zafundowali nam poznański czerwiec 1956 r., wydarzenia z wiosny 1968 r., masakrę w grudniu 1970 r., "wielkie pałowanie" w Radomiu w 1976 r., wreszcie stan wojenny i masakrę górników w kopalni WUJEK. Niektórym jak widzę przydałyby się korepetycje z najnowszej historii Polski. Inni zaś - starsi - najwidoczniej cierpią na to, co ja nazywam "historyczną sklerozą".
        To, jak obecnie wygląda Polska - z burdelem w służbie zdrowia, edukacji i wszędzie, gdzie "władza" pcha paluchy, to TAKŻE wina socjalistów, zarówno tych byłych, jak i tych obecnych, którzy co rusz dorywają się do władzy, wyniesieni do niej przez "historycznych sklerotyków" i ekonomicznych ignorantów.
        Chcecie mieć lepiej? To po pierwsze - UCZCIE SIĘ podstaw ekonomii, finansów i przedsiębiorczości, a po drugie - PRZESTAŃCIE głosować na tych, którzy was okradają w imię "sprawiedliwości społecznej".!
        Polecam opracowaną przeze mnie NA PODSTAWIE DANYCH broszurę "Kłamstwa socjalizmu", dostępną BEZPŁATNIE na mojej stronie edukacyjnej.
        • rijselman12.0 Re: socjalizm = demoralizacja 11.07.08, 10:45
          Nie nerwujsia,skory...Ktos poruszyl temat socjalizmu,z Ty piszesz o
          pseudosocjalizmie...Nie mam nic przeciw szwajcarskiemu modelowi
          socjalizmu w eurosojuzie."Demokracja" bardziej demokratyczna,bo
          bardziej bezporednia,jest mozliwa w skali europejskiej...-tylko,wic
          w tym,ze to takie niebezpieczne dla stolkow zawodowych politykow.
          • skory1 Re: socjalizm = demoralizacja 11.07.08, 11:48
            rijselman12.0 napisał:

            > tylko,wic
            > w tym,ze to takie niebezpieczne dla stolkow zawodowych politykow.

            Zwłaszcza dla socjalistów, bo ludzie wreszcie uzyskaliby realną możliwość
            rozliczania polityków za działanie. A jak wychodzi owo "działanie" socjalistom
            to gołym okiem widać. O ile umie się wyciągać wnioski z tego, co się widzi. ;)
            Dlatego opowiadam się za jednomandatowymi okręgami wyborczymi i przekonuję do
            tego innych. Jeśli politycy nie chcą takiej ordynacji wprowadzić, to trzeba ich
            do tego ZMUSIĆ, choćby wychodząc na ulice.
            • rijselman12.0 Re: socjalizm = demoralizacja 11.07.08, 14:33
              Skory,do cholery!-Przestac obrazac fajna idee "pseudosocjalistami".-
              Nie wchodz w te frazeologie,prosze,bo te cwaniaczki zaczna nas
              wyzywac od nazifaszystow.-We Francji utarla sie fajna nazwa
              okreslajaca "socjalistow"...-"kawior-lewica".-Ich ostatnia
              nadzieja,a kandydatka na prezydenture,uzywala w argumentacji
              politycznej...(!)Chrystusa w czasie ostatniej wieczerzy(!)
              • skory1 Re: socjalizm = demoralizacja 11.07.08, 15:11
                rijselman12.0 napisał:

                > Skory,do cholery!-Przestac obrazac fajna idee "pseudosocjalistami".

                Socjalizm to nie jest żadna "fajna idea", to fajny sposób właśnie dla cwaniaków,
                by żyć na CUDZY koszt. Z socjalistami jest ciągle ten sam problem - nie biorą
                poprawki na ludzką mentalność. Ludzie są jacy są i ABSURDEM jest próba NAGINANIA
                ludzi do wydumanej ideologii powszechnej socjalnej szczęśliwości. Już to
                przerabialiśmy. Nie mydl mi to oczu "pseudosocjalizmem", bo właśnie socjalizm
                mieliśmy przez 40 lat po wojnie. Ciągle nie rozumiesz, że socjalizmu NIE DA SIĘ
                ZROBIĆ DOBRZE? Możesz żyć jakimiś fantasmagoriami, a możesz także żyć życiem
                realnym. Wybór należy do ciebie, ale nie wmawiaj mi, że kogoś obrażam, bo mówię
                o rzeczywistości takiej jaka jest a nie o życzeniowej.
                Chcesz wierzyć w socjalizm? Twój problem. Ja otrzeźwiałem ładnych parę lat temu
                i żadnego czerwonego kitu nie dam sobie wciskać.
                • nick3 Socjalizm = demokracja 12.07.08, 16:59

                  W kapitalizmie nie ma wbrew pozorom nic sprawiedliwego!

                  Własność prywatna nie chroni podziału dóbr nabytych "tylko własną
                  pracą".

                  Przeciwnie - w istniejącym podziale dóbr decydującą rolę odgrywa
                  przeszłość (poprzez dziedziczenie).

                  A tą przeszłością jest społeczeństwo dalekie od równości szans.


                  Nie jest też prawdą, jakoby za sprawą kapitalizmu ta nierówność
                  szans zanikała - jedynym kryterium sukcesu czyniąc pracowitość.


                  Co więcej - do natury kapitalizmu należy poszerzanie przepaści
                  pomiędzy bogactwem a ubóstwem.


                  Powstaje społeczeństwo kastowe, z demokracją mające już niewiele
                  wspólnego.


                  Nie jest możliwa demokracja bez socjalnej korekty rynku!

                  Cały zachodni świat to dobrze zrozumiał (nawet Wielka Brytania).

                  Ostatnim krajem, w którym propaganda nieustannie prowadzona na
                  zlecenie wielkiego kapitału utrudnia społeczeństwu uświadomienie
                  sobie utraty własnej demokratycznej suwerenności za sprawą władzy
                  kapitału - jest USA.
                  • krytykantka07 Re: Socjalizm = demokracja 12.07.08, 20:32
                    Tiaaaaaaaaaaa demokracja to rządy większości skutecznie
                    manipulowanej przez mniejszość, a więc możliwe zarówno w
                    kapitaliźmie jak i w socjaliźmie. W jednym i drugim ustroju
                    odpowiedzialność tylko przed Bogiem i historią. No a co w ustroju
                    zwanym komunizm w kapitaliźmie? To właśnie ten ustrój jest teraz, a
                    nie żaden kapitalizm. Kapitalizm pozornej pracy nie dopuszczał. W
                    tym kapitaliźmie, który mamy pozorna praca urosła do rangi cnoty!
                    • skory1 Re: Socjalizm = demokracja 14.07.08, 10:23
                      krytykantka07 napisała:

                      > Tiaaaaaaaaaaa demokracja to rządy większości skutecznie
                      > manipulowanej przez mniejszość,

                      Co dowodzi, że w każdym ustroju - czy to socjalizmie czy w kapitalizmie, jedna
                      rzecz ma ogromną wartość - logiczne myślenie. ;)
                      Zgodnie z Zasadą Pareto - większość ludzi ma to w pogardzie... ;) Skutki widać
                      gołym okiem.
                      • krytykantka07 Re: Socjalizm = demokracja 14.07.08, 16:56
                        To nie logiczne myślenie ma wartość, tylko manipulacja. A ona wcale
                        nie musi mieć nic wspólnego z logicznym myśleniem. Im jest bardziej
                        pokrętna tym lepiej, bo trudniejsza do odkrycia. Skutki manipulacji
                        widać, ale jak jest za późno.
                        • strzelec51 Re: Socjalizm = demokracja 14.07.08, 17:07
                          Manipulacja zazwyczaj niewiele ma wspolnego z logika, a czym
                          bardziej pokretna tym bardziej jest ona podejrzana. Znajomosc
                          faktow, wiedza o podstawowych zasadach gospodarki i zdolnosc
                          logicznego myslenia stanowia natomiast dobra recepte na szybkie
                          ujawnienie wszelkich prob manipulacji. Jestes, krytykantko, w sporym
                          bledzie wlasnego rozumowania.
                          • krytykantka07 Re: Socjalizm = demokracja 14.07.08, 17:22
                            strzelec51 napisał:

                            Znajomosc > faktow, wiedza o podstawowych zasadach gospodarki i
                            zdolnosc > logicznego myslenia stanowia natomiast dobra recepte na
                            szybkie > ujawnienie wszelkich prob manipulacji.

                            O tak! Szczególnie jak nie ma faktów, a są tylko interpretacje.
                            Fakty muszą pasować do manipulacji inaczej manipulacja zostaje
                            szybko wykryta. Aby tego uniknąć wykorzystuje się zjawisko snobizmu
                            intelektualnego. Niewielu ludzi przyzna się, że czegoś nie rozumie.
                            A dopiero jak im tłumaczą eksperci, którzy grają na ich emocjach...
                            • strzelec51 Droga krytykantko 14.07.08, 17:54
                              Jezeli ktos cierpi na "snobizm intelektualny" i udaje, ze wszystko
                              rozumie nie rozumiejac nic (przypadlosc charakterystyczna dla wielu
                              wpisujacych sie tu przemadrzalskich) to jest to jego prywatna sprawa
                              i ja mam serdecznie w nosie jesli taka osoba pada pozniej ofiara
                              manipulacji.

                              Fakty sa. Istnieja. Czesto natomiast ich sie nie dostrzega, nie
                              zwraca uwagi lub wrecz ignoruje bo nie pasuja do uprzednio
                              wydumanych teoryjek.

                              A tak wlasciwie - to o co Ci chodzi?
                              • krytykantka07 Re: Droga krytykantko 14.07.08, 18:26
                                " Są umysły, które rozumieją same przez się i te są wyborne. Są
                                umysły, które rozumieją co się do nich mówi i te są pożyteczne. I są
                                umysły, które ani nie rozumieją same przez się ani nie rozumieją co
                                się do nich mówi i te są bezużyteczne ".
                                Co zrobić, aby te bezużyteczne umysły, które są komuś potrzebne do
                                zdobycia większego poparcia rozumiały, co się do nich mówi?
                                Przekonać je, że rozumieją. Czyli dobrze nimi manipulować. A do
                                czego potrzebne większe poparcie? No cóż w demokracji być
                                musi...Wtedy nie tylko dane osoba padają ofiarą manipulacji. Padasz
                                nią także Ty i ja. Niestety, ale żadna organizacja to nie jest zbiór
                                niezależnych od siebie komórek. To jeden organizm...
                  • skory1 Re: Socjalizm = demokracja 14.07.08, 10:13
                    nick3 napisał:

                    > W kapitalizmie nie ma wbrew pozorom nic sprawiedliwego!

                    Kto pracuje - ten ma, uważasz to za zasadę NIESPRAWIEDLIWĄ? ;)

                    > Własność prywatna nie chroni podziału dóbr nabytych "tylko własną
                    > pracą".

                    Według kogo?
                    To właśnie komuniści roszczą sobie prawo do CUDZEGO mienia.
                    Dla mnie to filozofia złodzieja, a nie "sprawiedliwego społecznie". ;)

                    > Przeciwnie - w istniejącym podziale dóbr decydującą rolę odgrywa
                    > przeszłość (poprzez dziedziczenie).

                    A co tu dziedziczyć, jak cię okradają? ;)

                    > A tą przeszłością jest społeczeństwo dalekie od równości szans.

                    Każdy ma takie same szanse, tylko nie każdy umie je dostrzec i nie każdy jest
                    zdolny do poświęceń, by coś osiągnąć. I co, masz pretensje do tych, którzy są
                    bardziej przedsiębiorczy i mają więcej wyobraźni i determinacji? Nie rozśmieszaj
                    mnie. ;) Lepiej popracuj nad sobą zamiast pluć na innych. No tak, tylko pluć
                    jest łatwiej... ;)
                    Przez analogię - zachowujesz się jak gitarzysta, który ćwicząc trzy godziny w
                    tygodniu ma pretensje, że do zespołu przyjęli nie jego, a tego, który ćwiczy 5
                    godzin dziennie. Rozbrajający jesteś... ;)))

                    > Nie jest też prawdą, jakoby za sprawą kapitalizmu ta nierówność
                    > szans zanikała - jedynym kryterium sukcesu czyniąc pracowitość.

                    To nie za sprawą kapitalizmu się to dzieje, tylko za sprawą ludzi, którzy żyją w
                    kapitalizmie i MAJĄ WYBÓR - albo starają się ZROZUMIEĆ jak on działa, albo się
                    na niego "boczą". ;) Jak widzę - ty wolisz to drugie. To twój problem, ale nie
                    obwiniaj innych są skutki wyboru, którego TY dokonałeś. ;)

                    > Co więcej - do natury kapitalizmu należy poszerzanie przepaści
                    > pomiędzy bogactwem a ubóstwem.

                    To należy do sfery wyboru człowieka znowu, albo chcesz się uczyć albo nie. ;)

                    > Powstaje społeczeństwo kastowe, z demokracją mające już niewiele
                    > wspólnego.

                    No tak, przecież odgórnie "wiadome siły" światowego spisku finansjery rozwijają
                    dyktaturę, w której zakazane jest czytanie książek ekonomicznych przez
                    "maluczkich". ;)

                    > Nie jest możliwa demokracja bez socjalnej korekty rynku!

                    Ty chcesz dyktatury socjal-złodziejstwa a innych oskarżasz o zamach na
                    demokrację. ;))))

                    > Cały zachodni świat to dobrze zrozumiał (nawet Wielka Brytania).

                    No proszę, teraz obok znawcy kapitalizmu, jeszcze znawca świata. Prawdziwy
                    omnibus. ;)

                    > Ostatnim krajem, w którym propaganda nieustannie prowadzona na
                    > zlecenie wielkiego kapitału utrudnia społeczeństwu uświadomienie
                    > sobie utraty własnej demokratycznej suwerenności za sprawą władzy
                    > kapitału - jest USA.

                    Ty, nie miałeś przypadkiem w rodzinie jakiego Lenina czy innego "wielkiego
                    rewolucjonisty"? ;) Bo gadasz w ich stylu. Dobrze, że nie mamy w Gdańsku żadnej
                    AURORY, jeszcze byś się dorwał do działa i zaczął strzelać. ;)
                  • gandalph Po kiego grzyba demokracja? 17.07.08, 22:53
                    nick3 napisał:

                    >
                    > W kapitalizmie nie ma wbrew pozorom nic sprawiedliwego!

                    Co to znaczy?
                    >
                    > Własność prywatna nie chroni podziału dóbr nabytych "tylko własną
                    > pracą".

                    Nie rozumiem, jakiego podziału? Dobra nie są po to, żeby je dzielić,
                    tylko żeby je kupować. Skąd ktoś ma pieniądze, zakładając,że ich nie
                    ukradł, nie ma znaczenia.
                    >
                    > Przeciwnie - w istniejącym podziale dóbr decydującą rolę odgrywa
                    > przeszłość (poprzez dziedziczenie).
                    >
                    No i co z tego?

                    > A tą przeszłością jest społeczeństwo dalekie od równości szans.
                    >
                    Nie ma czegoś takiego jak równość szans. Nigdzie, nigdy i nigdy nie
                    będzie. Zapomnij o tym.
                    >
                    > Nie jest też prawdą, jakoby za sprawą kapitalizmu ta nierówność
                    > szans zanikała - jedynym kryterium sukcesu czyniąc pracowitość.
                    >
                    >
                    To jest oczywiste, w żadnym ustroju nie było, nie ma i nie będzie
                    równości szans. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to wciska kit. Ludzie
                    rodzą się różni: mądrzy i głupi, pracowici i lenie, przedsiębiorczy
                    i o dwóch lewych rękach, itd. Geniusze i z wodogłowiem. Miej sobie
                    pretensje do stwórcy albo tow. Koby, jak wolisz.

                    > Co więcej - do natury kapitalizmu należy poszerzanie przepaści
                    > pomiędzy bogactwem a ubóstwem.
                    >
                    >
                    Totalna bzdura, bogactwo i ubóstwo nie mają ze sobą nic wspólnego.
                    Są takie kategorie ludzi, którzy będą nedzarzami niezależnie od
                    ustroju.

                    > Powstaje społeczeństwo kastowe, z demokracją mające już niewiele
                    > wspólnego.
                    >
                    Totalna bzdura i to wielowymiarowa. Zresztą, między Bogiem a prawdą,
                    mnie nie tyle interesuje demokracja, co 1. praworządność, 2.
                    ograniczenie roli państwa do minimum, 3. to, żeby inni nie wpier...
                    się w moje sprawy. Jeśli te trzy warunki są spełnione, to na ch...
                    mi demokracja.
                    >
                    > Nie jest możliwa demokracja bez socjalnej korekty rynku!
                    >
                    G... prawda, jak mawiał ksiądz Tischner.
                    Nie ma żadnego socjo...
                    W ogóle wszyscy socjaliści to tacy cwaniacy, którzy widzą siebie w
                    roli nadzorców "wspólnego kotła". Natomiast w ogóle ich nie
                    interesuje kto i jak ten kocioł napełni, a to jest sprawa
                    podstawowa. Ja natomiast nie uznaję żadnych wspólnych kotłów. Każdy
                    musi sam zadbać o to, żeby mieć co do garnka włożyć, gdzie mieszkać
                    i co wdziać na grzbiet. Nikt nikogo nie uwolni od tego.
                    > Cały zachodni świat to dobrze zrozumiał (nawet Wielka Brytania).
                    >
                    > Ostatnim krajem, w którym propaganda nieustannie prowadzona na
                    > zlecenie wielkiego kapitału utrudnia społeczeństwu uświadomienie
                    > sobie utraty własnej demokratycznej suwerenności za sprawą władzy
                    > kapitału - jest USA.

                    Ple,ple, ple...
                • rijselman12.0 Re: socjalizm = demoralizacja 13.07.08, 08:19
                  Dobra...-niech bedzie...-masz pomysl na "innosc"?
        • krytykantka07 Re: socjalizm = demoralizacja 12.07.08, 20:28
          skory1 napisał:

          > Chcecie mieć lepiej? To po pierwsze - UCZCIE SIĘ podstaw ekonomii,
          finansów i p> rzedsiębiorczości, a po drugie - PRZESTAŃCIE głosować
          na tych, którzy was okrad> ają w imię "sprawiedliwości społecznej".!

          A pewnie! Przestańcie w ogóle głosować, bo wszyscy was okradają w
          imię sprawiedliwości. Mordowali was też dla naszego dobra. Jest
          takie powiedzenie: " każdy chce naszego dobra - nie pozwólmy go
          sobie odebrać ". Ciekawa jestem jak odróżnisz prawdę od kłamstwa w
          dobie marketingu i manipulacji...
          Poza tym do kogo ta mowa? W kraju katolików nie ma różnicy pomiędzy
          socjalizmem i kapitalizmem. Poczytaj sobie rachunek sumienia!
          • skory1 Re: socjalizm = demoralizacja 14.07.08, 10:20
            krytykantka07 napisała:

            > W kraju katolików nie ma różnicy pomiędzy
            > socjalizmem i kapitalizmem.

            Tak samo, jak nie ma różnicy między niebem a piekłem, oczywiście. ;)
            Poczytaj sobie "Bogaty ojciec, biedny ojciec" Roberta T. Kiyosakiego. ;)
            • krytykantka07 A Ty sobie poczytaj rachunek sumienia katolików 14.07.08, 17:25
              Zobaczysz wtedy, że nie ma różnicy pomiędzy kapitalizmem a
              socjalizmem i do tego rachunek sumienia nie dopuszcza pozornej pracy
              i manipulacji.
              • strzelec51 Rachunek sumienia 14.07.08, 18:05
                Kapitalizm oraz socjalizm to dwa rozne sposoby gospodarczej
                organizacji spoleczenstw. Dotyczy to zarowno tworzenia dobr jak i
                ich podzialu.

                Kapitalizm opiera sie na prywatnej wlasnosci tzw. "srodkow
                produkcji", swobodzie dzialalnosci gospodarczej (zwanej rowniez
                wolnoscia prywatnej inicjatywy), konkurencji oraz rynkowych
                mechanizmach ksztaltowania cen.

                Socjalizm opiera sie na panstwowej kontroli procesow gospodarczych
                przy uzyciu wszelkich sposobow ktore panstwo uzna za wlasciwe
                wlacznie z nakazami i zakazami administracyjnymi.

                Kapitalizm ani socjalizm nie istnieja w rachunku sumienia katolikow;
                kapitalizm, i socjalizm istnieja w bardzo realnej rzeczywistosci
                spolecznej.

                Jezeli nie wyczuwasz zasadniczej roznicy miedzy socjalizmem i
                kapitalizmem, oznacza to, ze nie zylas (samodzielnie) w czasach
                realnego socjalizmu w PRL. Stanowczo doradza abys bardziej
                szczegolowo i doglebnie przemyslala swoje kwestie zanim dopuscisz
                sie kolejnego wpisu w tym czy jakimkolwiek innym watku.


                • krytykantka07 Re: Rachunek sumienia 14.07.08, 18:18
                  A jaka to różnica kto jest właścicielem środków produkcji skoro w
                  jednym i drugim przypadku zarządzają najzdolniejsi i do tego
                  kochający bliźnich. Więc ich nie okradają w majestacie prawa.
                  Tymczasem co się dzieje w miejscach pracy już w czasie procesu
                  rekrutacyjnego? Manipulacja goni manipulację. Czy można się więc
                  dziwić, że firmy zarządzane przez nieudolnych speców upadają? Tylko
                  nikt nie wie dlaczego. Jakich pracowników dostarczają firmom
                  rekruterzy? Takich, jakich polityków dostarcza manipulowany i
                  ogłupiały polski naród.

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=785&w=57021749&v=2&s=0

                  • strzelec51 Re: Rachunek sumienia 14.07.08, 18:33
                    No prosze, a powiadaja, ze Polska to bardzo katolicki kraj. Mam
                    rozumiec, ze te 95% katolikow daje sobie robic kolo nosa tym
                    pozostalym 5 procentom?
                    • krytykantka07 Re: Rachunek sumienia 14.07.08, 18:53
                      Jest jeszcze gorzej ;). Te 95 % katolików i 5 % niekatolików daje
                      sobie robić koło nosa cwanym jednostkom katolików, którym chodzi
                      tylko o władzę i mamonę. A z KK wywodzi się pozorna praca. Wystarczy
                      przytoczyć dogmaty: o Trójcy Świętej i o nieomylności papieża ;).
                      • strzelec51 Rachunek arytmetyczny 14.07.08, 20:02
                        Wynika z Twojego wpisu, ze w Polsce wszyscy daja sie wodzic za nos
                        spryciarzom. Wybacz, krytykantko, ale to wlasnie jest...
                        krytykanctwo. Z tej pisaniny absolutnie nic nie wynika. Procz tego,
                        ze tylko narzekasz na wszystko.
                        • krytykantka07 Re: Rachunek arytmetyczny 14.07.08, 20:18
                          Tiaaaaaaaaaaaa żeby tylko w Polsce. Marketing święci triumfy. A czym
                          jest marketing? To metoda spryciarzy do wodzenia innych za nos. I ja
                          wcale na nic nie narzekam. Piszę tylko o moich obserwacjach.
                          • strzelec51 Oj krytykantko 14.07.08, 21:30
                            Zanudzasz juz tym zamaszystym narzekaniem wlasnie na wszystko.
                            Marketing to akurat badania nad stanem rynku: co mozna sprzedac a
                            czego raczej nie. Metoda "spryciarzy do wodzenia innych z anos" to
                            falszywa reklama. Od stuleci wiadomo, ze kazdy kupiec swoj towar
                            zachwala, ze najlepszy i bez wad i to sie nazywa reklama. Wielu
                            oszukuje. To truizm.

                            Za socjalizmu w Polsce zreszta tez oszukiwano. Na przyklad nie
                            informowano na Slasku, ze poziom zanieczyszczen atmosferycznych
                            jest taki, ze to gwarantowana i rak i pylica, alergie i jeszcze
                            wrzody, wszystko na raz i za dwa lata. A robili to (klamali i
                            ukrywali fakty) tzw. "polityczni reprezentanci klasy robotniczej,
                            przodujacej sily narodu". I nie bylo do kogo sie z tym odwolac bo
                            robilo to panstwo "socjalistyczne", ktore rzekomo mialo strzec nas
                            wszystkich od takich spryciarzy co panosza sie po imperialistycznej
                            Ameryce i innych Niemczech Zachodnich.

                            Twoje obserwacje rzeczywistosci sa, raczysz wybaczyc, powierzchowne.
                            Niczego nie wyjasniaja.
                            • krytykantka07 Re: Oj krytykantko 14.07.08, 21:47
                              No tośmy sobie udowodnili, że metoda spryciarzy jako fałszywa
                              reklama pod szumną nazwą " badanie rynku " występuje zarówno w
                              kapitaliźmie jak i w socjaliźmie. A właśnie o tym pisałam ;). I do
                              tego bez narzekania. Badania rynku to akurat metoda przekonania
                              innych, że to, co my im oferujemy jest im potrzebne. Aby to było
                              możliwe trzeba umieć ludźmi manipulować. Czyli oszustwo i tak nie ma
                              przypisanego do siebie ustroju.
                              • strzelec51 Marketing a reklama 14.07.08, 22:28
                                Prosze Pani: Badanie rynku ("marketing") to nie to samo co reklama
                                ("advertising").

                                Badanie rynku nie polega na kombinowaniu co zrobic aby wcisnac
                                klientowi nikomu do niczego niepotrzebny bubel. Marketing to calkiem
                                przyzwoite zajecie polegajace na ustalaniu co jest komu potrzebne,
                                jakie sa gusty i preferencje konsumentow i w zwiazku z tym co nalezy
                                produkowac bo sie latwiej sprzeda a produkcji czego nalezy unikac bo
                                sie nie sprzeda.

                                Wrzucajac do jednego worka i jedno i drugie nie dziwota ze wszystko
                                wydaje sie Pani szalbierstwem i naciaganiem klientow w butelke.

                                A po to wlasnie potrzebny jest rzetelny "marketing" aby potem nie
                                trzeba bylo wciskac klientom bubli.
                                • krytykantka07 A w KK jest reklama czy marketing? ;) ( n/t ) 14.07.08, 22:39
                                  • strzelec51 KK - to Kosciol Katolicki, a moze Komisja Krajowa? 14.07.08, 23:43
                                    Moze tez byc Komitet Koordynacyjny.

                                    Cokolwiek to jest, mowa o instytucji. Instytucja zas moze sie
                                    zajmowac reklama, moze zajmowac marketingiem, moze jednym i drugim
                                    na raz albo czyms zupelnie innym.

                                    Slepy zaulek, krytykantko.
                                    • krytykantka07 Re: KK - to Kosciol Katolicki, a moze Komisja Kra 14.07.08, 23:57
                                      strzelec51 napisał:

                                      > Slepy zaulek, krytykantko.

                                      No nie bardzo ślepy, skoro żeśmy sobie wyjaśnili co to takiego
                                      kultura organizacyjna. Gdybyśmy sobie wyjaśnili, że ewolucja
                                      kulturowa nie zawsze jest możliwa i raczej zmierza do powstania
                                      błędnego koła i odtwarzania znanych i sprawdzonych wzorców bylibyśmy
                                      w domu ;).
                                      Kultura organizacyjna to przede wszystkim założenia, których nie
                                      można dokładnie opisać, a co dopiero zmienić. Ty natomiast mówisz o
                                      artefaktach. A to tylko zewnętrzne oznaki kultury organizacyjnej
                                      które służą ukrywaniu manipulacji...
                                      • strzelec51 Przypadek noza 15.07.08, 15:21
                                        krytykantka07 napisała:

                                        > Ty natomiast mówisz o artefaktach. A to tylko zewnętrzne oznaki
                                        > kultury organizacyjnej które służą ukrywaniu manipulacji...


                                        Reklama i marketing to narzedzia z dziedziny ekonomii, ktore sluza,
                                        i sa wykorzystywane do roznych celow. Rowniez do niecnych celow
                                        oszukiwania konsumentow przez wmawianie im niestworzonych historii o
                                        zbawiennych zaletach reklamowanego towaru.

                                        Ale to nie reklama sama w sobie (ani nie 'marketing') jest
                                        manipulacja. To czlowiek poslugujacy sie tymi narzedziami bywa
                                        oszustem.

                                        Laskawie zatem racz odczepic sie od tych dwu artefaktow i nie
                                        przylepiaj im etykietki manipulacji bo czyniac to wylewasz
                                        przyslowiowe dziecko z kapiela. Noz sluzy to krojenia chleba, ten
                                        sam noz moze byc uzyty do popelnienia zbrodni. Noz temu winien czy
                                        bandyta, ktory go uzyl do zlego celu?
                                        • krytykantka07 Re: Przypadek noza 15.07.08, 18:49
                                          No tośmy sobie udowodnili, że wszystko zależy od ludzi, a nie od
                                          ustroju ;)). Bardzo dobry przykład z tym nożem. Ale zauważ proszę,
                                          że ja to napisałam wcześniej. Pozwolisz, że skopiuję ;))

                                          " No tośmy sobie udowodnili, że metoda spryciarzy jako fałszywa
                                          reklama pod szumną nazwą " badanie rynku " występuje zarówno w
                                          kapitaliźmie jak i w socjaliźmie ".

                                          Metoda spryciarzy czyli wykorzystanie przez spryciarzy. A teraz bądź
                                          łaskaw mi objaśnić jak poznasz, kto jest spryciarzem, a kto nie.
                                          Jest jeszcze takie powiedzenie: " z ignorancji jednostek nie
                                          powstanie mądrość kolektywna " co najwyżej syndrom grupowego
                                          myślenia prowadzacy do organizowania się towarzystw wzajemnej
                                          adoracji ;)). A jak poznasz, że ktoś jest ignorantem? Czytałam
                                          kiedyś dobre porównanie: " każdy wie, że osoby ważne i mądre mają na
                                          biurkach mądre książki i otaczają się mądrymi ludźmi. Czyli jeśli u
                                          kogoś zobaczysz mądre książki na biurku to możesz wnioskować, że ta
                                          osoba jest mądra albo ważna? Niekoniecznie. Ona może sprawiać tylko
                                          takie wrażenie...Czy jeśli ktoś jest mocno zabiegany to znaczy, że
                                          jest ważny i mądry i jest na odpowiednim stanowisku? Niekoniecznie.
                                          Może być słabo rozgarnięty i wszystko dla niego jest za trudne i
                                          zabiera mu mnóstwo czasu ;)).
                                          • strzelec51 Re: Przypadek noza 17.07.08, 23:13
                                            krytykantka07 napisała:

                                            > No tośmy sobie udowodnili, że wszystko zależy od ludzi, a nie od
                                            > ustroju...

                                            Nieprawda.

                                            Wcale nie jest obojetne w jakich uwarunkowaniach ustrojowych
                                            (organizacyjnych, spolecznych etc.) czlowiek prowadzi dzialalnosc
                                            polityczna czy gospodarcza.

                                            W ustrojach socjalistycznych, opartych na panstwowej
                                            wlasnosci "srodkow produkcji" oraz scentralizowanym
                                            systemie planowania i zarzadzania jednostka (indywidualny
                                            przedsiebiorca) nie ma swobody podejmowania dzialalnosci
                                            gospodarczej - nie ma nawet takiego prawa.

                                            "Reguly gry", zasady prowadzenia dzialalnosci gospodarczej,
                                            rozliczania sie z tej dzialalnosci, etc. maja kapitalne znaczenie
                                            dla efektow dzialan przedsiebranych przez ludzi.

                                            Oszusci wystepuja zarowno w socjalizmie jak i w kapitalizmie. Ale
                                            kapitalizm gospodarczy (pluralistyczny) w polaczeniu z pluralizmem
                                            politycznym (demokracja) daja znacznie lepsza rekojmie wykrycia i
                                            ukarania oszustow anizeli system socjalistyczny (nie mylic z
                                            socjaldemokracja) oparty na panstwowym monopolu gospodarki i
                                            polityki. Tam oszustem staje sie, nieuchronnie, predzej czy pozniej -
                                            samo panstwo.

                                            • krytykantka07 Re: Przypadek noza 18.07.08, 12:19
                                              No to zostaje nam jeszcze do udowodnienia, czym jest cel ;))).
                                              Rozumiem, że nie zgadzasz się z tym, że jeśli cel ustawisz w
                                              programie SMART ( specyficzny, mierzalny, akceptowalny, realistyczny
                                              i terminowy ) to będzie konkretny? Czyli raz ustalony cel w
                                              oparciu o analizę SWOT nie generuje skutków ubocznych z prostego
                                              powodu: analiza SWOT to m.in. analiza słabych stron i zagrożeń
                                              wypływających z zewnątrz.
                                              Czyli wtedy masz wyeliminowane wszystko co nie prowadzi do celu.
                                              I to jest odpowiedź na Twoje zarzuty że nie wszystko zależy od
                                              ludzi ;))). Jak widzisz wszystko zależy od ludzi, którzy potrafią
                                              sobie stawiać cele. Sami siebie oszukiwać nie będą, chyba że są
                                              pseudospecjalistami. Jak widać skoro sie oszukują to są. I w tym
                                              jest problem, a nie w ustroju. Zasady zarządzania zasobami ludzkimi
                                              opierają sie na moralności i podstawą jest zdanie: " znam i
                                              akceptuję skutki swoich decyzji. Czyli wytyczasz cel, jako, że jest
                                              to zarządzanie przez cele ;))). A więc i tak dochodzimy do tego, że
                                              bez względu na to, czy mamy kapitalizm czy socjalizm muszą być rządy
                                              ekspertów . Wtedy własność środków produkcji nie jest istotna. Jest
                                              ważne tylko jedno: kultura proefektywnościowa, skierowana na zysk, a
                                              nie kultura antyefektywnościowa skierowana na oszustwa i
                                              manipulacje, lub strategia błędnego koła, która polega na
                                              odtwarzaniu znanych i sprawdzonych ( w innym ustroju ) wzorców.
                                              Aby kultura organizacyjna była skierowana na zysk musi być
                                              zarządzanie przez jakość. Czyli wykorzystanie najzdolniejszych
                                              jednostek, a nie myślenie grupowe, które jest zarówno w demokracji
                                              jak i w komunie ;))). Napisałam już wcześniej, że demokracja to
                                              rządy większości umiejętnie manipulowanej przez pseudoekspertów. Nie
                                              ma więc różnicy czy jest totalitaryzm prawdziwy czy z ludzką twarzą.
                                              Jedno i drugie w braku rządów ekspertów prowadzi do generowania
                                              kosztów w tym społecznych.

                                              Pozdrawiam. Basia.

                                              PS. Moje ulubione zdanie: " jeśli to, co powiedziano nie jest tym,
                                              co zamierzano powiedzieć, nie będzie zrobione to, co być zrobione
                                              powinno "
    • anathesis Re: kapitalizm = glod i nedza 11.07.08, 08:53
      www.eurekalert.org/pub_releases/2006-08/ehs-iis082106.php
    • anathesis Re: kapitalizm = glod i nedza 11.07.08, 08:56
      www.citymayors.com/features/uscity_poverty.html
    • gieroy_asfalta USA- najnizsze ceny 12.07.08, 21:55
      A Stanach są najniższe ceny np. żywności, ubrań, mieszkań,
      samochodów w stosunku do dochodów ludności. Na świecie! Trzeba być
      chorym psychiczne aby bredzić o głodzie i nędzy tam.
      • nick3 Najniższe ceny?... Chiny;) 12.07.08, 23:16

        gieroy_asfalta napisał:
        > A Stanach są najniższe ceny [...] w stosunku do dochodów ludności.


        Której ludności? Bo rozpiętość dochodów jest w USA kolosalna.


        Zrozumcie: ja nie przeczę, że w USA jest stosunkowo łatwo zarobić na
        samochód.

        Tyle że w tym kraju (inaczej niż u nas) jest to własność, którą
        człowiek traci jako ostatnią.

        Jest dużo ludzi, którzy śpią w samochodzie (albo w lepszej wersji -
        w przyczepie), bo nie mają żadnego innego mieszkania.

        Samochód jest w wielu rejonach Stanów po prostu nieodzownym środkiem
        do życia.

        Nie powinno się więc patrzeć na niego jako na objaw dostatku.

        • rijselman12.0 Re: Najniższe ceny?... Chiny;) 13.07.08, 08:18
          Pospacerowac noca w Paryzu...-jaka masa spi w samochodach...
    • pana.cea nedza wzrasta w US, Polska idzie jej sladem 17.07.08, 23:22
      www.independent.co.uk/news/world/americas/usa-2008-the-great-depression-803095.html
      • pana.cea nedza w Europie znacznie mniejsza niz w US 17.07.08, 23:25
        www.nytimes.com/2008/02/18/opinion/18krugman.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka