anathesis 05.07.08, 05:07 USA tego przykladem , Polska stoczyla sie juz do poziomu III swiata, podobnie jak wiekszosc w USA www.lewica.pl/?id=16766 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gandalph Re: kapitalizm = glod i nedza 07.07.08, 13:59 anathesis napisała: > USA tego przykladem , Polska stoczyla sie juz do poziomu III swiata, > podobnie jak wiekszosc w USA > > www.lewica.pl/?id=16766 Gdzieś to wyczytał? W "Krótkim kursie historii WKP(b)"? Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Masz rację. Ale nagłówek zbyt schematyczny. 07.07.08, 15:33 Ludzie nie przeczytają, bo są przyuczeni kojarzyć takie rzeczy z "propagandą". Tymczasem właśnie sami są ofiarami skutecznej propagandy fundamentalizmu rynkowego i bezkrytycznego kultu USA. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Masz rację. Ale nagłówek zbyt schematyczny. 07.07.08, 16:56 nick3 napisał: > > Ludzie nie przeczytają, bo są przyuczeni kojarzyć takie rzeczy > z "propagandą". > > Tymczasem właśnie sami są ofiarami skutecznej propagandy > fundamentalizmu rynkowego i bezkrytycznego kultu USA. Możesz bliżej wyjaśnić, co to znaczy "fundamentalizm rynkowy"? Na czym niby polega "bezkrytyczny kult USA"? Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Masz rację. Ale nagłówek zbyt schematyczny. 07.07.08, 17:17 Fundamentalizm rynkowy (nie piszemy w cudzysłowie, ponieważ jest to termin występujący w słowniku ekonomicznym). Według brytyjskiego opracowania terminów ekonomicznych fundamentalizm rynkowy jest to: doktryna ekonomiczna postulująca wprowadzanie jako rzekomo jednoznacznie korzystnych zmian: a) prywatyzacji czyli wyprzedaży majątku państwowego prywatnemu sektorowi b) liberalizacji a więc deregulacji gospodarki i zakończeniu państwowego "wtracania się" w rynki handlowe, finansowe i kapitałowe c) "uproszczenia" polegajacego na obniżeniu podatków i rządowych wydatków na pomoc społeczną i programy rozwojowe (Opracowanie brytyjskie powołuje się w tej definicji na prace Stiglitza) Fundamentalizm rynkowy jest niezgodny ze współczesnym stanem wiedzy ekonomicznej, jednak w propagowanie go medialne wielki kapitał inwestuje znaczne sumy, ponieważ upowszechnienie w społeczeństwie przekonań fundamentalistyczno-rynkowych sprzyja jego interesom. > Na > czym niby polega "bezkrytyczny kult USA"? Np. na niezdolności przypuszczenia, że artykuł przytaczany przez anathesis może być wiarygodny. Albo że dostęp do służby zdrowia na analogicznym poziomie jest większy dla statystycznego obywatela Kuby niż dla statystycznego obywatela USA. I na zbywaniu wiadomości o niewydolności ekonomicznej amerykańskiego ustroju rynkowego - jako "propagandy". Pomimo coraz bardziej dojmujących faktów. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Masz rację. Ale nagłówek zbyt schematyczny. 07.07.08, 18:05 nick3 napisał: > > Fundamentalizm rynkowy (nie piszemy w cudzysłowie, ponieważ jest to > termin występujący w słowniku ekonomicznym). > > > Według brytyjskiego opracowania terminów ekonomicznych > fundamentalizm rynkowy jest to: > > > doktryna ekonomiczna postulująca wprowadzanie jako rzekomo > jednoznacznie korzystnych zmian: > > a) prywatyzacji czyli wyprzedaży majątku państwowego prywatnemu > sektorowi > Na czym miałaby polegać szkodliwość prywatyzacji i dobrodziejstwo pozostawania majątu w rękach państwa? BTW: "państwa" to znaczy kogo? Urzędników? > b) liberalizacji a więc deregulacji gospodarki i zakończeniu > państwowego "wtracania się" w rynki handlowe, finansowe i kapitałowe > Im mniej regulacji, tym lepiej, nie tylko dla gospodarki. O tym wiadomo od dawna. W ogóle prawo powinno być bardzo ogólne i w jak najmniejszym stopniu ingerować w życie obywateli, to też wiadomo. > c) "uproszczenia" polegajacego na obniżeniu podatków i rządowych > wydatków na pomoc społeczną i programy rozwojowe > Czy mam przez to rozumieć, że windowanie podatków jest korzystne? Dla kogo? Już nie wspomnę o takiej oczywistości, że wzrost opodatkowania wcale nie musi prowadzić do wzrostu wpływów do budżetu. "Pomoc społeczna", "programy rozwojowe"? Coś mi to brzmi minioną epoką, która skończyła się - mam nadzieję - definitywnie. > (Opracowanie brytyjskie powołuje się w tej definicji na prace > Stiglitza) > > > > Fundamentalizm rynkowy jest niezgodny ze współczesnym stanem wiedzy > ekonomicznej, jednak w propagowanie go medialne wielki kapitał > inwestuje znaczne sumy, ponieważ upowszechnienie w społeczeństwie > przekonań fundamentalistyczno-rynkowych sprzyja jego interesom. > > A nie uważasz przypadkiem, że ten "fundamentalizm rynkowy" jest korzystny dla ogółu? To znaczy wyłączam tych, którzy stanowią notorycznych klientów pomocy społecznej, notorycznych obiboków i drmozjadów. > > Na > > czym niby polega "bezkrytyczny kult USA"? > > Np. na niezdolności przypuszczenia, że artykuł przytaczany przez > anathesis może być wiarygodny. > > Albo że dostęp do służby zdrowia na analogicznym poziomie jest > większy dla statystycznego obywatela Kuby niż dla statystycznego > obywatela USA. > > I na zbywaniu wiadomości o niewydolności ekonomicznej amerykańskiego > ustroju rynkowego - jako "propagandy". > To ciekawe! "Niewydolność ekonomiczna amerykańskiego ustroju rynkowego"? Bardzo ciekawa teza! Rozumiem, że w KRLD ustrój jest bardzo wydolny... > Pomimo coraz bardziej dojmujących faktów. To znaczy jakich konkretnie? Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Wyznawca kapitalistycznej sekty;) 07.07.08, 19:02 Pytania, które zadajesz, bynajmniej nie są pytaniami retorycznymi, jak w błogim spokoju mniemasz;) Odpowiedzi na nie znajdziesz w prawie każdym europejskim podręczniku nt. ekonomii. Ja sam jednak nie zamierzam robić wyciągu z nabytków wiedzyekonomicznej ostatnich dekad na użytek dyskutanta, który argumentuje tak: "Niewydolność ekonomiczna amerykańskiego ustroju > rynkowego"? Bardzo ciekawa teza! Rozumiem, że w KRLD ustrój jest > bardzo wydolny... > A nie uważasz przypadkiem, że ten "fundamentalizm rynkowy" jest > korzystny dla ogółu? Ludzie już nie są takimi idiotami, by to łykać:) > > Pomimo coraz bardziej dojmujących faktów. > > To znaczy jakich konkretnie? Jeden tylko (a jest sporo więcej) pod rozwagę: wyborcza.pl/1,76842,4930189.html Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Wyznawca kapitalistycznej sekty;) 07.07.08, 19:58 nick3 napisał: > > Pytania, które zadajesz, bynajmniej nie są pytaniami retorycznymi, > jak w błogim spokoju mniemasz;) > Ja ich za retoryczne nie uważam, tym niemniej oczekiwałem jakiejś odpowiedzi. > Odpowiedzi na nie znajdziesz w prawie każdym europejskim podręczniku > nt. ekonomii. > Na przykład, w jakich? > Ja sam jednak nie zamierzam robić wyciągu z nabytków > wiedzyekonomicznej ostatnich dekad na użytek dyskutanta, który > argumentuje tak: > > "Niewydolność ekonomiczna amerykańskiego ustroju > > rynkowego"? Bardzo ciekawa teza! Rozumiem, że w KRLD ustrój jest > > bardzo wydolny... > > Oj, coś mi to wygląda na ogólniki i uniki... > > A nie uważasz przypadkiem, że ten "fundamentalizm rynkowy" jest > > korzystny dla ogółu? > > Ludzie już nie są takimi idiotami, by to łykać:) > > Może konkretniej? > > > Pomimo coraz bardziej dojmujących faktów. > > > > To znaczy jakich konkretnie? > > Jeden tylko (a jest sporo więcej) pod rozwagę: > > > wyborcza.pl/1,76842,4930189.html > I co z tego wynika? Uwaga na marginesie: coś mi się wydaje, że łatwo rzuca się hasłami, jak w artykule otwierającym wątek, ale jak się takiego kogoś lekko przyciśnie, bez napastliwości bynajmniej, to się słyszy ogólniki. A ja zadałem konkretne pytania.... Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Dream on, America!;) 07.07.08, 20:35 > Na przykład, w jakich? Polecam np. książkę Alana Aldridge'a: Rynek. Baardzo wyczerpujące rozważenie, czym jest rynek, wyłożenie wszystkich liczących się koncepcji na temat jego funkcjonowania oraz próba ocenienia ich wiarygodności. Jest to książka z oksfordzkiej serii "Key Concepts". Wyszła po polsku. Po prostu trzeba czytać, a nie tylko wierzyć, że Reagan był mesjaszem bożym, a Friedman i Hayek jego prorokami:)) Warto też zainteresować się tym, jakie rezultaty przyniosły próby wcielenia tych koncepcji w praktyce (jeśli są takie "dobre dla wszystkich", to należy się spodziewać, że przynajmniej kilka krajów tego dobordziejstwa sprobowało) i dlaczego prawie powszechnie ekonomiści od nich odeszli. > I co z tego wynika? Ano coś jednak z tego wynika;) wyborcza.pl/1,76842,5025420.html I nie mów, że to przypadek ("przejściowe trudności"?:))) Już 31.01.2005 ważny i od początku bardzo burzliwie dyskutowany artykuł z amerykańskiego "Newsweeka", całościowo oceniający funkcjonowanie różnych dziedzin systemu amerykańskiego i nie zostawiający na nim suchej nitki - jednoznacznie przewidywał nadejście załamania: www.newsweek.com/id/48071/page/3 Bardzo polecam artykuł w całości (pokazuje on, że błąd amerykańskiego społeczeństwa leży w całokształcie jego systemu wartości, a nie tylko w jednorazowym problemie ekonomicznym) Autor wyraźnie stwierdza, że rzekoma ekonomiczna wyższość amerykańskiego turbokapitalizmu nad europejskim państwem opiekuńczym jest mitem niemającym potwierdzenia w rzeczywistości: Much has made, for instance, of the differences between the dynamic American model and the purportedly sluggish and overregulated "European model." Ongoing efforts at European labor- market reform and fiscal cuts are ridiculed. Why can't these countries be more like Britain, businessmen ask, without the high tax burden, state regulation and restrictions on management that plague Continental economies? Sooner or later, the CW goes, Europeans will adopt the American model--or perish. Yet this is a myth. For much of the postwar period Europe and Japan enjoyed higher growth rates than America. Airbus recently overtook Boeing in sales of commercial aircraft, and the EU recently surpassed America as China's top trading partner. This year's ranking of the world's most competitive economies by the World Economic Forum awarded five of the top 10 slots--including No. 1 Finland--to northern European social democracies. "Nordic social democracy remains robust," writes Anthony Giddens, former head of the London School of Economics and a "New Labour" theorist, in a recent issue of the New Statesman , "not because it has resisted reform, but because it embraced it." This is much of the secret of Britain's economic performance as well. Lorenzo Codogno, co-head of European economics at the Bank of America, believes the British, like Europeans elsewhere, "will try their own way to achieve a proper balance." Certainly they would never put up with the lack of social protections afforded in the American system. Europeans are aware that their systems provide better primary education, more job security and a more generous social net. They are willing to pay higher taxes and submit to regulation in order to bolster their quality of life. Americans work far longer hours than Europeans do, for instance. But they are not necessarily more productive--nor happier, buried as they are in household debt, without the time (or money) available to Europeans for vacation and international travel. George Monbiot, a British public intellectual, speaks for many when he says, "The American model has become an American nightmare rather than an American dream." Just look at booming Britain. Instead of cutting social welfare, Tony Blair's Labour government has expanded it. According to London's Centre for Policy Studies, public spending in Britain represented 43 percent of GDP in 2003, a figure closer to the Eurozone average than to the American share of 35 percent. It's still on the rise--some 10 percent annually over the past three years--at the same time that social welfare is being reformed to deliver services more efficiently. The inspiration, says Giddens, comes not from America, but from social-democratic Sweden, where universal child care, education and health care have been proved to increase social mobility, opportunity and, ultimately, economic productivity. In the United States, inequality once seemed tolerable because America was the land of equal opportunity. But this is no longer so. Two decades ago, a U.S. CEO earned 39 times the average worker; today he pulls in 1,000 times as much. Cross-national studies show that America has recently become a relatively difficult country for poorer people to get ahead. Monbiot summarizes the scientific data: "In Sweden, you are three times more likely to rise out of the economic class into which you were born than you are in the U.S." Artykuł nosił znamienny tytuł "Dream on, America!" ("Śnij dalej, Ameryko!") Od tego czasu w USA ogromnie wzrosło zainteresowanie europejskim socjalnym modelem gospodarki, a książka Rifkina "European Dream", mówiąca o ekonomii państwa opiekuńczego i towarzyszącej mu mentalności, stała się w USA bestsellerem w milionach egzemplarzy! Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Dream on, America!;) 07.07.08, 21:11 nick3 napisał: > > > Na przykład, w jakich? > > > Polecam np. książkę Alana Aldridge'a: Rynek. > > Baardzo wyczerpujące rozważenie, czym jest rynek, wyłożenie > wszystkich liczących się koncepcji na temat jego funkcjonowania oraz > próba ocenienia ich wiarygodności. > > Jest to książka z oksfordzkiej serii "Key Concepts". > > Wyszła po polsku. > > > Po prostu trzeba czytać, a nie tylko wierzyć, że Reagan był > mesjaszem bożym, a Friedman i Hayek jego prorokami:)) > > > Ja należę do pokolenia czytającego (i to dużo czytającego), ale widocznie mamy różne kanony lektur. I jeszcze jedno: nikomu nie wierzę na słowo. > > Warto też zainteresować się tym, jakie rezultaty przyniosły próby > wcielenia tych koncepcji w praktyce (jeśli są takie "dobre dla > wszystkich", to należy się spodziewać, że przynajmniej kilka krajów > tego dobordziejstwa sprobowało) i dlaczego prawie powszechnie > ekonomiści od nich odeszli. > > Ekonomiści, czy raczej politycy? Ekonomiści nie podejmują decyzji politycznych, co najwyżej mogą ostrzegać o skutkach ekonomicznych tych decyzji. > > > I co z tego wynika? > > > Ano coś jednak z tego wynika;) > > > wyborcza.pl/1,76842,5025420.html > > I nie mów, że to przypadek ("przejściowe trudności"?:))) > > Już 31.01.2005 ważny i od początku bardzo burzliwie dyskutowany > artykuł z amerykańskiego "Newsweeka", całościowo oceniający > funkcjonowanie różnych dziedzin systemu amerykańskiego i nie > zostawiający na nim suchej nitki - jednoznacznie przewidywał > nadejście załamania: > > > www.newsweek.com/id/48071/page/3 > Bardzo polecam artykuł w całości (pokazuje on, że błąd > amerykańskiego społeczeństwa leży w całokształcie jego systemu > wartości, a nie tylko w jednorazowym problemie ekonomicznym) > Aha, a więc to system wartości stanowi "key problem"? Ciekawe! Ciekawe, jaki wpływ miało 45 lat socjalizmu w Polsce, że o Rosji nie wspomnę, na system wartości... Ale to tak na marginesie. > > Autor wyraźnie stwierdza, że rzekoma ekonomiczna wyższość > amerykańskiego turbokapitalizmu nad europejskim państwem opiekuńczym > jest mitem niemającym potwierdzenia w rzeczywistości: > To znaczy w czym to się nie potwierdza? > >> Artykuł nosił znamienny tytuł "Dream on, America!" ("Śnij dalej, > Ameryko!") > > Od tego czasu w USA ogromnie wzrosło zainteresowanie europejskim > socjalnym modelem gospodarki, a książka Rifkina "European Dream", > mówiąca o ekonomii państwa opiekuńczego i towarzyszącej mu > mentalności, stała się w USA bestsellerem w milionach egzemplarzy! > Wcale się nie dziwię...Z tym, że ja bynajmniej nie jestem zwolennikiem "państwa opiekuńczego", bo wiem czym to się kończy. Zaś wielkość nakładu wcale nie świadczy o wartości "dzieła". Odpowiedz Link Zgłoś
aplus Re: Dream on, America!;) 10.07.08, 21:46 artykulu b. celny i oby Amerykanie wyciagneli jak najszybciej wlasciwe wnioski i nigdy wiecej nie angazowali w obrone takich POpaprancow jak nick3. Zadne wiecej plany Marshalla, NATO w Serbii, takie polglowki jak nick3 nadaja sie rzeczywiscie albo na mydlo albo wycierania dupy Putinowi Odpowiedz Link Zgłoś
wujcio44 Re: Masz rację. Ale nagłówek zbyt schematyczny. 08.07.08, 14:44 gandalph napisał: > Możesz bliżej wyjaśnić, co to znaczy "fundamentalizm rynkowy"? Na > czym niby polega "bezkrytyczny kult USA"? On miał na myśli, że Putin jest największym światowym przywódcą. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Masz rację. Ale nagłówek zbyt schematyczny. 08.07.08, 14:53 Daj spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: kapitalizm = glod i nedza 07.07.08, 17:23 anathesis napisała: > USA tego przykladem ... Jeśli uczciwie przeanalizujesz przyczyny rosnącego rozwarstwienia i ubożenia klasy średniej w USA to dojdziesz do wniosku, że socjalizm = glod i nedza. 'Welfare programs' (czyli po naszemu socjał) zapoczątkowane przez J.F. Kennedego i hołubione przez demokratów (po naszemu socjaldemokratów) wyhodowały masy darmozjadów, żyjących głównie z zasiłku, zwiększając jednosześnie obciążenia klasy średniej. Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Re: kapitalizm = glod i nedza 07.07.08, 17:40 Popiezne zapoznanie sie z rekomendowanym tekstem wskazuje, ze "cos tam jest", ale to cos jest znacznie przesadzone. Tym bardziej obwieszczenie jakoby do poziomu III swiata stoczyla sie "wiekszosc w USA". Droga anatezo: co to jest wiekszosc? Co najmniej 51% spoleczenstwa, jak mniemam. Czyli, nie mniej niz 51% Amerykanow zyje obecnie na "poziomie III swiata". Byc moze, ale co to jest III swiat? Chiny, Indie, kraje Afryki, Ameryki Lacinskiej? Z czasow jeszcze Polski PRL-owskiej pamietam, ze swiat dzielilo sie na I-wszy (zachodni, kapitalistyczny...), II-gi (kraje "socjalalistyczne) i III (cala reszta). A ta reszta to? anathesis napisała: > USA tego przykladem , Polska stoczyla sie juz do poziomu III swiata, > podobnie jak wiekszosc w USA Odpowiedz Link Zgłoś
mark.parker Re: kapitalizm = glod i nedza 14.07.08, 02:54 Mireszkam w USA od ponad 30 lat, nie cierpię głodu ni nędzy, obecny dom kupiłem za gotówkę (no, za tymczasową pożyczkę hipoteczną, spłaconą w trzy miesiące dzięki sprzedaniu mieszkania w Waszyngtonie z 200-procentowym zyskiem - miałem akurat szczęście. Pobierając rentę inwealidzką w związku z chorobami śmiertelnymi, które obrały mnie sobie za cel, nie czuję się "darmozadem" - wszak po to płaciłem przez ponad 30 lat składki, żeby się zabezpieczyć na wypadek choroby. Rentę mam całkiem przyzwoitą i choć nigdy nie będzie się równała moim pięcio- i sześciocyfrowym zarobkom, to jednak daje się z niej wyżyć, a jeśli potrzeba mi więcej pieniążków, biorę pożyczkę hipoteczną niasko oprocentowaną i kupuję , co trzeba (ostatnio tak właśnie wyremontowałem dom i przystosowałem do wózka inwalidzkiego, a także wstawiłem w vanie windę do wózka, co sprawia, że jestem w pełni mobilny (byle tylko starczyło sił) i mogę się dostać wszędzie tam, gdzie kiedyś dostałbym się na piechotę. Ba - w vanie mam nawet siedzenia rozkładające się w kanapę i mogę jeździć po całym kraju - byle tylko dopisały siły. Ja na to wszystko pracowałem, i to ciężko, jako dziennikarz przez ponad 30 lat. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że jest spora grupa pokrzywdzonych Amerykanów, a ich status nie wynika bynajmniej z lenistwa. Są w tej grupie ludzie różnych ras i narodowości. Przede wszystkim: 1. Ci, którym rodzina nie mogła wskazać drogi do dobrobytu, gdyż sama była i jest biedna - i ta bieda przenosi się z pokolenia na pokolenie. Są tu więc a) dzieci rodzące dzieci i krzywdzące same siebie, ponieważ wraz z porodem maleje szansa na dalszą edukację po szkole średniej. A dzieci rodzą dzieci, gdy taki model występuje w ich środowiskujako ten optymalny. "O... jeszcze nie ma chłopa, widać coś z nią nie tak" Tak, tak - tak mówi się w tych środowiskach o 14-15-letnich dziewczynkach, bo wyglądają na dojrzałe kobiety (często z tego powodu, że są opasłe), ale w sumie to bezradne, zagubione dzieci, którym ni matka, ni ojciec (często nieznany) nie wytłumaczy, że nie warto tak wcześnie zaczynać pożycia płciowego, bo niby... skąd mają wiedzieć, skoro sami też tak wcześnie zaczynają? W środowiskach tych często nie ma pieniędzy na wyższe studia, ale też istnieje - bardzo egoistyczny, moim zdaniem - lęk przed edukacją: a nuż córka/syn okażą się mądrzejsi od rodziców i pozbawią ich tym samym autorytetu? b) grupy od dziesięcioleci dyskryminowane - Murzyni i Latynosi, a także rdzenni Amerykanie, czyli Indianie. Ich dziadkom i rodzicom z rozmysłem utrudniano start życiowy, ograniczając do roli wyrobników, a tam gdzie przez kilka pokoleń dławi się inicjatywę, powstają wieloletnie braki kapitałowe utrudniające studia i awans społeczny współczesnych nam pokoleń, bo trzeba zaiste wielkiego samozaparcia, żeby uczyć się i pracować jednocześnie. Ludzie z takich środowisk nie mają często pojęvcia, że państwo przyznaje nisko oprocentowane pożyczki na studia - spłacane dopiero po ich ukończeniu i podjęciu pracy w zawodzie. Zdarza się, że lekarze kończą studia z 200-tysięcznym lub nawet 300-tysięcznym długiem, ale dzięki wysokim zarobkom mogą to szybko spłacić. Wiem - nie każdy może zostać lekarzem lub adwokatem - nie sprzyja temu często brak kultywowania wiedzy w rodzinie, ale można się wstrzelić w zawód, który będzie znacznie wyżej opłacany niż podrzucanie hamburgerów na patelni w McDonaldzie. c) Są tu też zwyczajne fajtłapy życiowe, niedorajdy - ludzie, którzy nie potrafią sobie poradzić z wymogami życia współczesnego. Jest to jakby ich niepełnosprawność. A że nie jesteśmy społeczeństwem barbarzyńskim, nie możemy tych ludzi porzucić na pastwę losu. Władze mogłyby tu więcej zdziałać finansując im kursy nt. przystosowania do życia i dalszą naukę, choćby w szkole technicznej lub zawodowej. Mechanicy samochodowi potrafią zarabiać i po 70 dol. na godzinę, a to już jest rzeczywiście godziwy zarobek. Jednak w USA nie można nikogo zmuszać do nauki i do pracy, więc państwo woli wypłacać nędzne zasiłki aniżeli toczyć boje o to, żeby społeczeństwo miało większe ambicje. Tym bardziej, że w przeciwieństwie do poprzednich pokoleń ukończenie studiów wcale nie musi oznaczać automatycznego awansu społecznego i finansowego, ponieważ siła nabywcza dolara maleje z roku na rok i taki absolwent musi np. dzielić mieszkanie z innymi, podobnymi, bo samego nie stać go na wynajem, tak jak było stać mnie ponad 30 lat temu. Ja już nawet nie mówię o kupnie małego domu bez wsparcia finansowego od rodziców. Ja akurat miałem szczęście, że wyemigrowałem do Ameryki w okresie, kiedy praca dawała jeszcze namacalne rezultaty. Z kapitalizmem, zresztą podobnie jak z komunizmem jest trochę tak jak z oszukańczym systemem piramidy finansowej - ktoś, kto się załapie na to na początku, otrzymuje obiecane zyski, ale im dalej, trym jest mniej pieniędzy do dzielenia. Na szczęście kapitalizm wprowadza korektę w postaci cykli ekonomicznych - raz jest gorzej, raz lepiej i znów buduje się jakąś piramidę od podstaw. Pamiętajmy, że do tego dochodzi też karygodna polityka ochrony zdrowia. Oto 40 milionów Amerykanów nie ma ubezpieczenia od choroby! 40 milionów! Albo odmawia tego pracodawca (pamiętacie aferę z Walmartem?), albo ludzi po prostu na nie nie stać (stawki ubezpieczenia indywidualnego wahają się od kilkudziesięciu do kilkuset dolarów miesięcznie, a bywa, że przekraczają tysiąc, jeśli petent ma choroby "zastane"). Podsumowując - nie można powiedzieć, że kapitalizm=głód i nędza. Można raczej mówić o występowaniu obszarów nędzy w kapitalizmie. Ostatnio - coraz większych. Byłbym więc ostrożny z powielaniem stereotypowych wniosków, że biedota jest sama sobie winna. Nikt chyba nie chce żyć w wiecznym ubóstwie, przekazywanym z pokolenia na pokolenie jako spuścizna rodzinna, ale by tak nie było, trzeba społeczeństwo edukować - a wyedukowane społeczeństwo nie będzie tak spolegliwe, żeby smażyć hamburgery za grosze w firmie, która ciągnie wielomiliardowe zyski z ich pracy i jest współczesnym realizatorem praktyk na poły niewolniczych. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: kapitalizm = glod i nedza 07.07.08, 17:43 A socjalizm całkiem odwrotnie, bo = nędza i głód Pzdr ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 "A w KRLD to jest dobrze?" 07.07.08, 19:05 Kirk, czasy kiedy wystarczyło wspomnieć o Korei Północnej, by zakończyć wszelką dyskusję o jedynej słuszności ustroju Wuja Sama - bezpowrotnie minęły... Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 07.07.08, 19:20 Mylisz mnie z kimś innym. Btw. kapitalizm nie jest tylko ustrojem Uncle Sanuela, ale w ogóle tej lepiej rozwiniętej cześci świata, do której nigdy nie udało sie awansować żadnemu, choćby jednemu krajowi z innym systemem gospodarczym. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 07.07.08, 20:06 Sprawnie zorganizowane zbójstwo (np. imperializm) było na pewnym etapie historii społeczeństw - ważnym czynnikiem ich rozwoju. Z tego nijak nie wynika, że praktyki, które niegdyś przynosiły społeczeństwom sukces, będą przynosić go zawsze. (Już nie mówiąc o tym, że moglibyśmy uwzględnić jakieś racje etyczne.) > Kapitalizm nie jest tylko ustrojem > Uncle Samuela, ale w ogóle tej lepiej rozwiniętej cześci świata Tak i nie. W końcu Unię Europejską notorycznie nazywa się na tym forum "Eurokołchozem". Czy nagle o tym chcemy zapomnieć?:) Nawet w USA, jak zauważył fan wszechwładnego rynku, landaverde, istnieje socjal (tylko że o wiele bardziej niewydolny niż europejski). Nie ma krajów bardziej ultrarynkowych i antysocjalnych niż USA, o których dałoby się powiedzieć, że należą do "tej lepiej rozwiniętej cześci świata". Jest natomiast mnóstwo takich krajów wśród państw nędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 07.07.08, 20:17 nick3 napisał: > Sprawnie zorganizowane zbójstwo (np. imperializm) było na pewnym > etapie historii społeczeństw - ważnym czynnikiem ich rozwoju. > Z tego nijak nie wynika, że praktyki, które niegdyś przynosiły > społeczeństwom sukces, będą przynosić go zawsze. Oczywiście, że nie wynika; na razie jednak przynoszą. > (Już nie mówiąc o tym, że moglibyśmy uwzględnić jakieś racje > etyczne.) Jestem zwolennikiem tezy, że nie istnieje coś takiego jak etyczny system gospodarczy, podobnie jak nie istnieje np. sprawiedliwa matematyka czy bezprawny łańcuch górski - to po prostu nie ten sam zbiór pojęć. > Tak i nie. > W końcu Unię Europejską notorycznie nazywa się na tym > forum "Eurokołchozem". Czy nagle o tym chcemy zapomnieć?:) To co Jan mówi o Piotrze mniej mówi o Piotrze a więcej o Janie. > Nawet w USA, jak zauważył fan wszechwładnego rynku, landaverde, > istnieje socjal (tylko że o wiele bardziej niewydolny niż > europejski). > Nie ma krajów bardziej ultrarynkowych i antysocjalnych niż USA, o > których dałoby się powiedzieć, że należą do "tej lepiej rozwiniętej > cześci świata". > Jest natomiast mnóstwo takich krajów wśród państw nędzy. Świadczy to wyłącznie o tym, że skrajny liberalizm gospodarczy jest błędem, a kapitalizmowi w gospodarce towarzyszyć winny rządy prawa i programy socjalne. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 07.07.08, 20:41 kapitan.kirk napisał: > Świadczy to wyłącznie o tym, że skrajny liberalizm gospodarczy jest > błędem, a kapitalizmowi w gospodarce towarzyszyć winny rządy prawa i > programy socjalne. > > Pzdr > Pytanie pierwsze: co to znaczy "skrajny liberalizm gospodarczy"? Z liberalizmem jest jak z ciążą, nie można być "trochę w ciąży". Zresztą liberalizmu tak prawdę to nigdy nie było, zaś od ~1870 roku mamy wręcz regres, również w Hameryce. Po drugie: liberalizm (bez przymiotników) wcale nie kłóci się z praworządnością ("rządy prawa" źle mi się kojarzy, dlatego unikam tego określenia), wręcz przeciwnie. A jakiś program socjalny też da się wpasować w liberalizm/liberalizm gospodarczy. Pisał zresztą o tym Hayek. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 08.07.08, 08:46 gandalph napisał: > Pytanie pierwsze: co to znaczy "skrajny liberalizm gospodarczy"? Z > liberalizmem jest jak z ciążą, nie można być "trochę w ciąży". Dlaczego nie? Zgodnie z wieloma systemami prawnymi do kilkunastego tygodnia jest się "trochę w ciąży", bo mozna ją w każdej chwili usunąć, a w "prawdziwej", nieusuwalnej ciąży jest się opiero później ;-) Pod pojęciem "skrajny liberalizm gospodarczy" rozumiem - w sensie potocznym - system wolnorynkowy nie regulowany szczegółowo ustawodawstwem np. pracy czy anymonopolowym, w którym brak obowiązkowych ubezpieczeń, publicznych programów socjalnych, rynkowych inwestycji ze środków publicznych itp. > Zresztą liberalizmu tak prawdę to nigdy nie było, zaś od ~1870 roku > mamy wręcz regres, również w Hameryce. Proponuję nie łapać się za słówka - komunizmu w sensie definitywnym też nigdy nie było, socjalizmu takoż; a przecież i tak wszyscy instynktownie czują co te dwa terminy w mowie potocznej oznacają. > Po drugie: liberalizm (bez przymiotników) wcale nie kłóci się z > praworządnością ("rządy prawa" źle mi się kojarzy, dlatego unikam > tego określenia), wręcz przeciwnie. A jakiś program socjalny też da > się wpasować w liberalizm/liberalizm gospodarczy. Pisał zresztą o > tym Hayek. No toć przecież ja się z tym w zupełności zgadzam :-) Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Czy ekonomia jest dziedziną pozaetyczną? 07.07.08, 22:11 > Jestem zwolennikiem tezy, że nie istnieje coś takiego jak etyczny > system gospodarczy, podobnie jak nie istnieje np. sprawiedliwa > matematyka Cóż, na początku XX wieku dośc powszechnie wyznawano podobny pogląd, tyle że odnosił się on wtedy do polityki. Wszak i historia - zauważano - rządzi się jakimiś prawami (a stąd już blisko do przypuszczenia, że są to prawa "żelazne";) Tyle że wydarzenia z bardziej środkowego okresu XX stulecia jakoś nieco zmniejszyły popularność tezy o zupełnej pozaetyczności polityki. Kirk, ja po prostu na takie twoje dictum mogę powiedzieć tylko tyle, że nie podzielam twojego poglądu, bo nie widzę po temu wiarygodnych powodów (choć wyśmienicie widzę powody, dla których wielu opłaca się takie poglądy w społeczeństwie propagować;) Ekonomia jest zbiorem działań ludzkich, dotyczących innych ludzi. I, jako taka, jest w całości dziedziną aktów podlegających pod dziedzinę etyki (zupełnie inaczej niż łańcuchy górskie;) Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Czy ekonomia jest dziedziną pozaetyczną? 07.07.08, 23:15 nick3 napisał: > > Jestem zwolennikiem tezy, że nie istnieje coś takiego jak etyczny > > system gospodarczy, podobnie jak nie istnieje np. sprawiedliwa > > matematyka > > Cóż, na początku XX wieku dośc powszechnie wyznawano podobny pogląd, > tyle że odnosił się on wtedy do polityki. > Jeżeli system gospodarczy jest oparty na wolnym rynku i swobodzie zawierania umów, to jest etycznie objętny. Natomiast sprawiedliwe mają być sądy, a nie matematyka lub inne, podobne dziedziny. > Wszak i historia - zauważano - rządzi się jakimiś prawami (a stąd > już blisko do przypuszczenia, że są to prawa "żelazne";) > Historia oczywiście, jak każda inna nauka, rządzi się określonymi prawami. Mianowicie, jeśli coś ma w ogóle zasługiwać na miano nauki, musi 1. akceptować aksjomaty logiki, 2. oprócz tego mieć swoje własne aksjomaty, pojęcia pierwotne i reguły wnioskowania. Jeśli natomiast przez słowo historia rozumiemy dzieje, to pewnie jakieś reguły są, ale ich badaniem zajmuje się dziedzina nauki zwana historią, a którą niektórzy - dla odróżnienia - nazywają historiografią. > Tyle że wydarzenia z bardziej środkowego okresu XX stulecia jakoś > nieco zmniejszyły popularność tezy o zupełnej pozaetyczności > polityki. > Związek między polityką i etyką niewątpliwie istnieje. Natomiast w tym wątku jest mowa o ekonomii. > Kirk, ja po prostu na takie twoje dictum mogę powiedzieć tylko tyle, > że nie podzielam twojego poglądu, bo nie widzę po temu wiarygodnych > powodów (choć wyśmienicie widzę powody, dla których wielu opłaca się > takie poglądy w społeczeństwie propagować;) > I tutaj się mylisz. > > Ekonomia jest zbiorem działań ludzkich, dotyczących innych ludzi. > Nie, ekonomia jest nauką i jako taka, jest etycznie obojętna. Natomiast biznes to po prostu robienie pieniędzy. Tu oczywiście istnieje związek z etyką, pytanie tylko - jaką? Etyką racjonalną (w rozumieniu Ayn Rand), czy etyką grabieżcy/wyłudzacza nienależnych świadczeń (też w rozumieniu Ayn Rand)? I to by było tyle w tym temacie. > I, jako taka, jest w całości dziedziną aktów podlegających pod > dziedzinę etyki (zupełnie inaczej niż łańcuchy górskie;) > Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Trochę się nie zrozumieliśmy 08.07.08, 08:54 Oczywiście dostrzegam, że w ramach polityki - gospodarczej i innej - prowadzone są działania zarówno etyczne, jak i nieetyczne, warto też prpoagować etykę w gopodarce i w ogóle we wszystkich możliwych dziedzinach życia. Uważam natomiast że nie istnieje cos takiego jak etyczny lub nieetyczny system społeczny czy gospodarczy. Nie istnieje zarówno w sensie definitywnym (bo nie ma - jak wspomniałem - etycznej matematyki ani nawet etycznych serników; takie zjawiska i przedmioty nie podlegają po prostu wartościowaniu z tego punktu widznia) ani w sensie praktyczym (nie umiem sobie bowiem wyobrazić np. systemu skutecznie wymuszającego działania etyczne na uczestnikach gry społeczno-rynkowej; choćby dlatego, że ich interesy są bardzo często zupełnie przeciwstawne). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Etyczna ocena systemu 08.07.08, 14:36 > Uważam natomiast że nie istnieje cos takiego jak > etyczny lub nieetyczny system społeczny czy gospodarczy. Poczciwy chrześcijański konformizm społeczny;) "Niech panowie będą ludzcy dla niewolników, niech niewolnicy będą posłuszni panom":) Otóż są systemy społeczne, które są nieetyczne. Np. ustrój wspomnianej Korei Północnej albo ustrój obozu koncentracyjnego. Słyszałeś zapewne o eksperymencie Zimbardo: przyzwoici i sympatyczni studenci psychologii, kiedy odizolować ich od codziennego życia i zainscenizować relacje więzienia o zaostrzonym reżimie - niepostrzeżenie zmieniają się w katów i ofiary. Chrześcijaństwo nie potrafi pojąć zła systemu, zła ponadjednostkowego (i dlatego kapitalizm wspiera je i patrzy na nie życzliwym okiem). > nie umiem sobie bowiem wyobrazić > np. systemu skutecznie wymuszającego działania etyczne Wybacz, kirk, moje wycieczki pod adresem religii, ale to też jest charakterystyczne, rzymsko-chrześcijańskie, że doprowadzenie życia społecznego do etyki widzisz od razu na drodze "wymuszenia" :) ("Realizm", nieprawdaż?;) Tymczasem tak jak "okazja czyni złodzieja", tak samo - brak okazji czyni człowieka uczciwego. I to jest pole dla mądrych organizatorów systemu. (Przykład pokazujący o co mi chodzi: Wystarczy 50 lat bez wojny, by 99% społeczeństwa czuło opory nie tylko przed zabiciem człowieka, ale nawet przed własnoręcznym zabiciem zwierzęcia. Tymczasem zaraz po wojnie zabicie Żyda było czymś nadal na tyle naturalnym, że wystarczyła iskra prowokacji, by zaczęli to robić normalni mieszkańcy miasteczek. A reszta społeczeństwa nie widziała tu niczego, czym należałoby się specjalnie przejmować.) Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 08.07.08, 23:05 nick3 napisał: > Nawet w USA, jak zauważył fan wszechwładnego rynku, landaverde, > istnieje socjal (tylko że o wiele bardziej niewydolny niż > europejski). 1. Mam wrażenie, że bez przyklejania etykietek po prostu nie potrafisz dyskutować. Mógłbyś umotywować dlaczego nazywasz mnie "fanem wszechwładnego rynku"? Pokaż, że masz powody nieco głębsze niż twoje ograniczenia i schematy myślowe. 2. Najepszy "socjał" to miejsca pracy, na zasadzie "daj komuś rybę vs daj mu wędkę". > Nie ma krajów bardziej ultrarynkowych i antysocjalnych niż USA, o > których dałoby się powiedzieć, że należą do "tej lepiej > rozwiniętej cześci świata". > Jest natomiast mnóstwo takich krajów wśród państw nędzy. Poważnie? A Japonia, albo Korea Płd? A ta "lepiej rozwinięta cześć świata", o której mówisz, wyrosła na koloniach. W końcu ktoś na ten socjał musiał zapracować. "Państw nędzy" zwyczajnie nie stać na socjał. Takie np Indie przez 400 lat pracowały na socjał, tyle że nie swoich obywateli. Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 08.07.08, 00:36 kapitan.kirk napisał: > Mylisz mnie z kimś innym. Btw. kapitalizm nie jest tylko ustrojem > Uncle Sanuela, ale w ogóle tej lepiej rozwiniętej cześci świata, Oczywiście, Sierra Leone, Liberia, Honduras, Bangladesz, Haiti... To jest ta lepiej rozwinięta część świata? ;o> > do > której nigdy nie udało sie awansować żadnemu, choćby jednemu krajowi > z innym systemem gospodarczym. Oj ten biedny "euro-kołchoz" i żyjąca w skrajnej nędzy socjalistyczna Skandynawia! Oj do jakiej ruiny etatyzm doprowadził Japonię i Koreę Południową! HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!! ;o> Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 08.07.08, 09:04 tornson napisał: > Oczywiście, Sierra Leone, Liberia, Honduras, Bangladesz, Haiti... To jest ta > lepiej rozwinięta część świata? ;o> Nie. Lepiej rozwinięta część świata to np. kraje zachodnioeuropejskie, USA, Kanada, Japonia, Korea Pd., Australia i wiele, wiele innych - odsyłam do statystyk np. PKB per capita lub spożycia. W tej lidze nie ma ani jednego państwa o gospodarcze stricte socjalistycznej - przynajmniej tak jak ten termin zwykli byli rozumieć rozliczni apologeci minionego u nas systemu. > Oj ten biedny "euro-kołchoz" i żyjąca w skrajnej nędzy socjalistyczna > Skandynawia! Oj do jakiej ruiny etatyzm doprowadził Japonię i Koreę Południową! Nie wykręcaj kota wąsami, bo nie byo mowy o żadnym "etatyzmie" tylko o socjalizmie w gospodarce. W wymienionych prze ciebie krajach panuje zwykły system kapitalistyczny, z wolnym rynkiem, własnością prywatną w gospodarce itp; tyle że z towarzyszeniem (przynajmniej w przypadku Szwecji) rozwiniętych programów socjalnych, które same w sobie nie czynią żadnego kraju "socjalitycznym" i nikt też go tak nie określa. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 07.07.08, 20:01 nick3 napisał: > > Kirk, czasy kiedy wystarczyło wspomnieć o Korei Północnej, by > zakończyć wszelką dyskusję o jedynej słuszności ustroju Wuja Sama - > bezpowrotnie minęły... Po pierwsze primo, nikt nie mówi o "jedynej słuszności ustroju Wuja Sama", po drugie primo, skoro kapitalizm, rynek ... są be..., no to pytam, jakie jest Twoje zdanie o krajach, gdzie ich nie ma, a więc np. KRLD? No więc? Skoro nie kapitalizm i rynek, to co? Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 07.07.08, 20:40 Dlaczego za porównanie dla najbardziej zaawansowanego ekonomicznie kraju kapitalistycznego wybiera się socjalizm typu epoki kamienia łupanego i skrzyżowany z azjatycką satrapią? Weź Szwecję. Wiesz, jaki miała wzrost PKB za ubiegły rok? A jaki wzrost PKB miały USA? (No może weź jakieś wcześniejsze lata, skoro kapitalizm USA przechodzić ma ostatnio jakoweś "przejściowe trudności", "z przyczyn obiektywnych";) Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 07.07.08, 20:46 nick3 napisał: > > > Dlaczego za porównanie dla najbardziej zaawansowanego ekonomicznie > kraju kapitalistycznego wybiera się socjalizm typu epoki kamienia > łupanego i skrzyżowany z azjatycką satrapią? > > > A jaki mam wziąć socjalizm, skoro innego nie ma? Zresztą, skoro nie chcesz porównań z USA, to proszę bardzo: Korea Pn. i Korea Płd. W końcu w 1945 r. startowały z tego samego punktu. Już nie wspomnę o RFN i dawnej NRD... > Weź Szwecję. O przepraszam!!! Miało być bez kapitalizmu i bez rynku. W Szwecji jest socjalizm (choć to sprawa definicji), ale rynek też, a więc przykład chybiony... > > Wiesz, jaki miała wzrost PKB za ubiegły rok? > > A jaki wzrost PKB miały USA? > No i co z tego? Mogę równie łatwo znaleźć takie lata, kiedy było dokładnie na odwrót. > > (No może weź jakieś wcześniejsze lata, skoro kapitalizm USA > przechodzić ma ostatnio jakoweś "przejściowe trudności", "z przyczyn > obiektywnych";) Patrz wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 08.07.08, 00:38 gandalph napisał: > skoro kapitalizm, rynek ... są be..., no to > pytam, jakie jest Twoje zdanie o krajach, gdzie ich nie ma, a więc > np. KRLD? Skoro kapitalizm, rynek ... są cacy..., no to pytam jakie jest Twoje zdanie o krajach, gzie on jest, a więc np. Sierra Leone, Haiti, Bangladesz? Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: "A w KRLD to jest dobrze?" 08.07.08, 13:32 tornson napisał: > gandalph napisał: > > > skoro kapitalizm, rynek ... są be..., no to > > pytam, jakie jest Twoje zdanie o krajach, gdzie ich nie ma, a więc > > np. KRLD? > Skoro kapitalizm, rynek ... są cacy..., no to > pytam jakie jest Twoje zdanie o krajach, gzie on jest, a więc np. Sierra Leone, > Haiti, Bangladesz? Bardzo proste: należało by zapytać, w jakim stopniu są one rzeczywiście kapitalistyczne (a nie półplemienne), po drugie, na ile wolny jest w tych krajach rynek. Dodałbym jeszcze do tej listy bardzo kapitalistyczne i bardzo rynkowe Zimbabwe, hehehehe Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: socjalizm to normalnosc i zycie 07.07.08, 21:11 Mógłbyś to bliżej wyjaśnić? Odpowiedz Link Zgłoś
gurru Re: socjalizm to normalnosc i zycie 07.07.08, 23:09 Prawdziwy rozwuniety socjalizm masz w Skandynawii - to sa najbardziej rozwiniete i szczesliwe kraje swiata pod kazdym wzgledem. Socjalizm jest nastawiony na skormne lecz dostatnie zycie dla wszystkich, a kapitalizm na niszczenie srodowiaka i wyzysk ludzi - a wiec obsceniczne rozpasanie zlodziei-oligarchow i finasjery, a nedze wiekszosci. Kardynalnym grzechem kapitalizmu jest tez wymuszanie ciaglej konsumpcji badziewia, co oznacza smierc naszej planety. to w wielkim skrocie. kapitalizm to zaglada ludzkosci i zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: socjalizm to normalnosc i zycie 07.07.08, 23:18 gurru napisał: > Prawdziwy rozwuniety socjalizm masz w Skandynawii - to sa > najbardziej rozwiniete i szczesliwe kraje swiata pod kazdym > wzgledem. Socjalizm jest nastawiony na skormne lecz dostatnie zycie > dla wszystkich, a kapitalizm na niszczenie srodowiaka i wyzysk > ludzi - a wiec obsceniczne rozpasanie zlodziei-oligarchow i > finasjery, a nedze wiekszosci. Kardynalnym grzechem kapitalizmu jest > tez wymuszanie ciaglej konsumpcji badziewia, co oznacza smierc > naszej planety. to w wielkim skrocie. kapitalizm to zaglada > ludzkosci i zycia. Przemyśl sobie to, co napisałeś i ewentualnie do tego wrócimy. Dyskusja na tym poziomie jest niemożliwa. BTW: co to jest kapitalizm? Wyzysk człowieka przez człowieka. A socjalizm? Odwrotnie! To stary dowcip,ale jakże aktualny. Odpowiedz Link Zgłoś
gurru kapitalizm to syf, jaki mamy teraz w Polsce 07.07.08, 23:28 mafie okradly spoleczenstwo z calego publicznego majatku (kapitalu) i teraz bezkarnie zeruja na nim. Pracownik pracuje, tworzy wszystko i dostaje grosze, a zlodziej-kapitalista nic pozyteczego nie robi tylko kradnie. To jest istota kapitalizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: kapitalizm to syf, jaki mamy teraz w Polsce 08.07.08, 00:18 gurru napisał: > mafie okradly spoleczenstwo z calego publicznego majatku (kapitalu) > i teraz bezkarnie zeruja na nim. Pracownik pracuje, tworzy wszystko > i dostaje grosze, a zlodziej-kapitalista nic pozyteczego nie robi > tylko kradnie. To jest istota kapitalizmu. Nie rozśmieszaj mnie! W Polsce do kapitalizmu jest bardzo, bardzo daleko... Odpowiedz Link Zgłoś
gurru Re: kapitalizm to syf, jaki mamy teraz w Polsce 08.07.08, 00:40 Za to w Ameryce jest prawdziwy kapitalizm i rosnaca nedza mas. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: kapitalizm to syf, jaki mamy teraz w Polsce 08.07.08, 13:26 gurru napisał: > Za to w Ameryce jest prawdziwy kapitalizm i rosnaca nedza mas. "Uwielbiam" takie ogólniki... Odpowiedz Link Zgłoś
derre Re: kapitalizm to syf, jaki mamy teraz w Polsce 08.07.08, 14:59 i przez to pławisz się w samouwielbieniu Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Proste porównania: 08.07.08, 00:33 Kraje Skandynawskie - Kraje Anglosaskie Kuba - reszta Ameryki Środkowej i Karaibów Tam gdzie socjalizm tam warunki do życia, tam gdzie kapitalizm tam kokosy dla garstki i nędza dla mas. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Proste porównania: 08.07.08, 17:24 tornson napisał: > Kraje Skandynawskie - Kraje Anglosaskie > Kuba - reszta Ameryki Środkowej i Karaibów > > Tam gdzie socjalizm tam warunki do życia, tam gdzie kapitalizm tam kokosy dla > garstki i nędza dla mas. Stawianie w jednym rzędzie Skandynawii i Kuby to, hmmm, dość ryzykowne zestawienie. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Proste porównania: 08.07.08, 23:10 Nie zrozumiałeś go. On właśnie nie zestawia Szwecji i Kuby. Lecz domaga się by kraje 'kapitalistyczne' i 'socjalistyczne' były porównywane w swoich "kategoriach wagowych". Kuba - z Haiti (a nie np. z USA) USA - ze Szwecją, Norwegią, Danią lub Finlandią. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Proste porównania: 17.07.08, 22:37 nick3 napisał: > Nie zrozumiałeś go. > > On właśnie nie zestawia Szwecji i Kuby. > > Lecz domaga się by kraje 'kapitalistyczne' i 'socjalistyczne' były > porównywane w swoich "kategoriach wagowych". > > > Kuba - z Haiti (a nie np. z USA) > > > USA - ze Szwecją, Norwegią, Danią lub Finlandią. Chcesz takiego porównania? Proszę bardzo: d. NRD z d.RFN (tzn. sprzed zjednoczenia) - jednakowy punkt startu, w dodatku najbiedniejsza część d. Rzeszy odpadła na rzecz Polski i ZSRR KRLD i Korea Pd. - jednakowy punkt startu ChRL i Tajwan - jednakowy punkt startu USA i Argentyna - przypominam, że jeszcze na początku XX w. oba te kraje były na jednakowym poziomie, ale w USA nie było eksperymentów socjalistycznych Perona, przez +/- 25 lat oraz czkawki po Peronie w postaci kilkudziesięciu lat junty wojskowej Austria i d. Czechosłowacja - wedle bardzo starych roczników statystycznych przed XX w. Czechosłowacja stała gospodarczo lepiej od Austrii, choćby dlatego, że było znacznie więcej przemysłu Finlandia i Estonia - jak wyżej; przed XX w. św. Estonia była na wyższym poziomie od Finlandii. Ta ostatnia była bardzo biednym krajem, w dodatku po 1944 r. musieli spłacać ogromne reparacje. Polska i Hiszpania - jak wyżej (tzn. punkt wyjścia przed 1936 r.) Grecja i Bułgaria - punkt startu +/- jednakowy, w dodatku w Grecji wieloletnia wojna domowa po XX W. Św. Mam mnożyć dalej? Odpowiedz Link Zgłoś
praktyczna Re: Proste porównania: 09.07.08, 16:24 tornson napisał: > Kraje Skandynawskie - Kraje Anglosaskie > Kuba - reszta Ameryki Środkowej i Karaibów > > Tam gdzie socjalizm tam warunki do życia, tam gdzie kapitalizm tam kokosy dla > garstki i nędza dla mas. Nieee .. no naprawde widac jak Ty dobrze znasz rejon Karaibow, ze na jednej polce u Ciebie jest Kuba z Jamajka, Dominikana czy Kostryka. Rece opadaja ... Byles na Kubie? wiedziales Havane? niegdys piekne i kwitnace miasto a teraz rozpadajace sie ruiny? Widziales autobusy miejskie w tej metropolii? widzieles samochody jezdzace po ulicach? Rozmawiales z ludzmi? byles tam w sklepach? Ja widzialam w sprzedazy garnki z ktorych wiejski Burek nie wypilby wody. Czytajac Twoja wypowiedz zastanawiam sie (z calym naleznym Ci szacunkiem) czy Ty wiesz aby gdzie lezy Kuba. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Proste porównania: 10.07.08, 02:50 Ja byłem na Kubie (Bieda. Ale, jako się rzekło, np. usługi zdrowotne dostępniejsze niż w USA, przez co średnia życia dłuższa!) A ponadto: czy byłaś na Haiti? > wiedziales Havane? niegdys piekne i kwitnace miasto Była urlopowym kurortem mafii. Trudno, żeby nie kwitła;) Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Re: Proste porównania: 14.07.08, 19:33 praktyczna napisała: > Nieee .. no naprawde widac jak Ty dobrze znasz rejon Karaibow, ze na > jednej polce u Ciebie jest Kuba z Jamajka, Dominikana czy Kostryka. > Rece opadaja ... To raczej z twoją wiedzą jest marnie. Dominikana i Jamajka to syf i nędza, jedynie Kostarykę można z Kubą porównać. humandevelopment.bu.edu/use_exsisting_index/show_aggregate.cfm?index_id=82&data_type=1 > Byles na Kubie? wiedziales Havane? niegdys piekne i kwitnace miasto Kwitnące?? Chyba przestępczością i prostytucją! Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Jakość społeczeństwa mierzy się jakością życia 08.07.08, 00:31 najsłabszych grup społecznych, a pod tym względem spośród krajów Europejskich jedynie Albania i Mołdawia są za Polską. Jeśli chodzi o rozwarstwienie społeczne Polska jest dziś w jednym rzędzie z Mozambikiem i Rwandą. Ponad 4mln Polaków nie ma nawet środków na podstawową egzystencję, co najmniej drugie tyle balansuje na tej granicy. 79% gospodarstw miejskich i 87% wiejskich ma wyraźne trudność by związać koniec z końcem. 36% Polaków ma problemy z ogrzewaniem mieszkania, 70% Polaków nie miało nawet tygodnia urlopu w ciągu roku. 82% Polaków nie stać na wymianę starych, zużytych i zaśmierdzających stęchlizną całe mieszkanie mebli. 36% Polaków jada mięso ryby nie częściej niż 3 razy w tygodniu, 11% gospodarstw domowych nie ma ani wanny ani prysznica. Dane pochodzą z GUS, są tak zatrważające i tak miażdżące dla polskiego modelu gospodarczego, że nie podaje się ich do publicznej wiadomości. Nędza w Polsce osiąga takie rozmiary, że Białoruś na naszym tle jawi się jako kraj dobrobytu. Odpowiedz Link Zgłoś
gurru Re: Jakość społeczeństwa mierzy się jakością życi 08.07.08, 00:38 Otóż to. Nedza w Polsce zblizyla nas do krajow III swiata, a kolonia jestesmy od 1989 r. Wystarczy przejsc sie ulicami polskich miast i zobaczyc gromady staruszkow grzebiacych po smietnikach w poszukiwaniu jedzenia. tego za PRL nigdy nie bylo. Bylo skromnie, ale nie bylo nedzy. Istota kapitalizmu jest nedza szerokich mas, zastraszajaca dewastacja srodowiska i nieustajace wojny. Odpowiedz Link Zgłoś
rijselman12.0 Re: Jakość społeczeństwa mierzy się jakością życi 08.07.08, 11:00 Zapominasz,ze w PRL nedza byla ukrywana.Istotne jest ,jednak,to,ze w pseudokomunizmie madrosc spoleczna przeciwstawiala sie skrajnej glupocie wladzy, a w kapitalizmie glupota spoleczna jest wyrazem poprawnosci politycznej... Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Re: Jakość społeczeństwa mierzy się jakością życi 08.07.08, 23:49 rijselman12.0 napisał: > Zapominasz,ze w PRL nedza byla ukrywana. Oczywiście! Bezdomnych ukrywano dając im mieszkania w nowych blokach, a bezrobotnych posyłając ich dzień w dzień na 8 godzin do roboty. Nosz perfidia totalna u tych komuchów! ;o> > Istotne jest ,jednak,to,ze w > pseudokomunizmie madrosc spoleczna przeciwstawiala sie skrajnej > glupocie wladzy, Mądrość społeczna to niby te burdy solidaruchów, które doprowadziły do pustych półek? Odpowiedz Link Zgłoś
gurru ukrywano tez biedakow na wczasach 10.07.08, 22:00 we wspanialaych domach wypoczynkowych, a nedzarkie dzieci na koloniach Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Jakość społeczeństwa mierzy się jakością życi 08.07.08, 09:07 I w ogóle wszyscy juz dawno umarli z głodu, a na tych zgliszczacjh zostałes tylko Ty, resztką sił wstukując w komputer treść swoich halucynacji... Chłopie, wytrzeźwiej i odstaw prochu oraz NIE, to może jeszcze jest dla Ciebie jakaś nadzieja ;-) Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Jakość społeczeństwa mierzy się jakością życi 08.07.08, 13:41 tornson napisał: 4mln Polaków ni > e > ma nawet środków na podstawową egzystencję, co najmniej drugie tyle balansuje n > a > tej granicy. 79% gospodarstw miejskich i 87% wiejskich ma wyraźne trudność by > związać koniec z końcem. > 36% Polaków ma problemy z ogrzewaniem mieszkania, 70% Polaków nie miało nawet > tygodnia urlopu w ciągu roku. 82% Polaków nie stać na wymianę starych, zużytych > i zaśmierdzających stęchlizną całe mieszkanie mebli. 36% Polaków jada mięso ryb > y > nie częściej niż 3 razy w tygodniu, 11% gospodarstw domowych nie ma ani wanny > ani prysznica. Zauważ, że w Polsce pracuje mniej niż połowa zdolnych do pracy, która musi de facto utrzymywać tę drugę, niepracującą połowę. Polska ma najmlodszych emerytów w Europie, jak myślisz czy to się bierze z nieba, czy z podatków?I jak się to przekłada na tzw. wskaźniki statystyczno-gospodarcze? Po drugie, mówi się/mówiło się o wysokim bezrobociu w Polsce, pytanie: ilu jest/było wśród tych bezrobotnych ludzi bez żadnych kwalifikacji? Kto ma/miał się zatem uczyć, "system społeczno- gospodarczy" czy delikwent? W PRL, czyli w kraju "wiodącego ustroju społecznego" kołchoźnicy mieli (albo i nie) 8 klas i byli hołubieni. Potem system ich "wypluł", bo do niczego nie byli potrzebni. Takie są konsekwencje "eksperymentów dziejowych", jaki był PRL. Po trzecie, jakoś życia to musisz sobie zapewnić sam, nikt inny za ciebie tego nie zrobi. Zabierz się do roboty. Tyle, że w Polsce fiskus/ZUS strzygą równo... Odpowiedz Link Zgłoś
allspice Re: kapitalizm = glod i nedza 08.07.08, 14:13 zawsze można poprosić o azyl w Korei Płn... Odpowiedz Link Zgłoś
derre Kapitalizm to rządy nieludzi 08.07.08, 14:40 Albo jesteśmy ludźmi i postępujemy jak ludzie albo jesteśmy zerem; to co czyni nas ludźmi to właśnie cechy humanitarne, ludzkie. Kapitalizm polega na odczłowieczeniu władzy i stanowionego przez nią prawa, na doborze takich jej przedstawicieli aby wykazywali i kierowali się największym niehumanitaryzmem - im mniej ludzkich cech tym większy zysk elit chodzi o to, aby idąc po trupach zap[ewnić zyski ograniczonej elicie barbarzyńców, którzy kosztem życia zdrowia i godności milionów obywateli zapewniają sobie niewspółmiernie wysoki poziom zycia i bezpieczeństwa materialnego. Rządzące ekipy zapewniają sobie dzięki środkom finansowym poparcie elit i stale utrzymywanie się u władzy w zamian za prowadzenie niehumanitarnej polityki zapewniającej elitom zyski. Nie ma innej wersji człowieka, człowieczeństwo jest jedno. Albo się je ma albo nie. Odpowiedz Link Zgłoś
rijselman12.0 Re: Kapitalizm to rządy nieludzi 08.07.08, 15:08 Nie uzywaj,prosze,slowa "elity" w stosunku do WSK.Bardziej pertynentnie brzmi to slowo w odniesieniu do elity narodu- grupy spolecznej bedacej nosnikiem jego pozytywnych i wyzszych wartosci (naukowcy,lekarze,artysci itd,itp).Aktualny,dziki,globalny kapitalizm jest zaprzeczeniem ewolucji spolecznej.-Zupelnie sie z Toba zgadzam - swiat sie,po prostu,cofnal do poczatkow XX wieku... Odpowiedz Link Zgłoś
gurru dotarles do samego sedna kapitalizmu 08.07.08, 19:21 to system stworzony przez odmożdżone bestie i rzadzacy sie prawami dzungli. Odpowiedz Link Zgłoś
rijselman12.0 Re: dotarles do samego sedna kapitalizmu 09.07.08, 09:28 Ty,z kolei,obrazasz prawo dzungli,prawo NATURY(sic!)...Drapieznik dzungli zabija z potrzeby zaspokojenia glodu,by zyc. Majac pelny zoladek,przestaje byc drapieznym.WSK nie ma zoladka- WSK ma studnie bez dna... Najbardziej bawia mnie wywody "specjalistow" i "ekspertow" o hossach,bessach,kryzysie,wzrostach i przyrostach.-A problem jest tak prosty...-Zyjemy w "skonczonym",ograniczonym swiecie.-Jak dlugo mozna pieprzyc o gospodarczym,"nieskonczonym" wzroscie? Odpowiedz Link Zgłoś
gurru Re: dotarles do samego sedna kapitalizmu 09.07.08, 18:56 masz racje, to byla nietrafna choc stereotypowa metafora z ta dzungla. Ale zgadzamy sie, ze kapitalizm to system stworzony przez odmozdzonych psychopatow i im wylacznie sluzacy. Tylko odmozdzeniec bedzie mowil o nieskonczonym wzroscie. Wystarczy ich posluchac przekonujacych nas codziennie na tokFM, jak to jestesmy bogatsi i ze nam nam krzywa stale rosnie i bedzie rosnac. odmozdzeni kapitalisci utracili cala kore mozgowa, albo nigdy jej nie rozwineli i kieruja sie tylko instynktami gadow. Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 A Karola Marksa az skreca ze zlosci 09.07.08, 22:11 Bosz to nie kto inny jak sam Marks tlumaczyl przyszlym komunistom, ze kapitalizm byl konieczna i postepowa "formacja spoleczno- ekonomiczna" bez ktorej niemozliwe byloby przejscie do nastepnego, wyzszego ustroju - "komunizmu". Lenin zrewidowal Marksa: powiedzial, nie bedziemy w Rosji budowac kapitalizmu. Od razu zbudujemy komunizm. Zbudowali w Rosji... gulagi. ** Czytajac wiekszosc wpisow w tej 'dyskusji' zaiste mozna boki zrywac. "Coraz wieksze masy zyja w USA w nedzy". "Sure" biedaczyska placac 4 dolce za galon benzyny nie maja teraz innego wyjscia tylko przesiasc sie z gabloty do malutkiej toyoty Prius. To mi dopiero, ku..., NEDZA w Ameryce! Kto te brednie wypisuje Ameryki na oczy nawet we snie nie widzial. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Niby co go tak "skręca"? 09.07.08, 23:48 Ja rozumiem, że żyje wciąż wielu ludzi, dla których zestawienie "USA" i "bieda" brzmi tak jak "kwadratowe koło". Ale po prostu się mylą. Nie samą tanią benzyną żyje człowiek (cóż za męskie wyobrażenie o potrzebach ekonomicznych człowieka!:) Podam tylko jeden drobny fakt: mnóstwo ludzi (w fabrykach, kasjerek, etc.) pracuje... w pampersach. Bo pracodawca nie pozwala im wychodzić do toalety w czasie pracy. W Kongresie USA był projekt ustawy, że pracownik ma prawo (ileś tam razy w ciągu dnia) pójść do toalety. Ale ustawa nie przeszła za sprawą intensywnej pracy lobbystów wielkoprzemysłowych. Jak myślisz, czy ludzie pracują w takich warunkach dobrowolnie, kiedy mają jakikolwiek wybór i nie wisi nad nimi widmo głodu? (I żeby nie było, że zarabiają w ten sposób jakieś kokosy - większość z nich nie przekracza progu 6$ za godzinę. Jest to wyjątkowo perfidnie podtrzymywane przez solidarność pracodawców, by nie płacić więcej. Jest to próg, powyżej którego człowiek może wynająć w pojedynkę własny pokój i znaleźć jakiś luz od bezpośredniej konieczności przeżycia z dnia na dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 CASUS NICKA Czy pani nosi pampersy? 10.07.08, 15:38 Zabawny ten nick3. NIck twierdzi: > ”Podam tylko jeden drobny fakt: mnóstwo ludzi (w fabrykach, kasjerek, > etc.) pracuje... w pampersach. Bo pracodawca nie pozwala im > wychodzić do toalety w czasie pracy.” Korci mnie aby podjac takie oto “slubowanie”: od tej pory bede za kazdym razem placac za zakupy w sklepie pytal kasjerke/kasjera: “Czy pani/pan nosi pampersy?” Mnostwo bowiem to… mnostwo. Wiekszosc. A niekiedy nawet wszyscy. Bo jesli dany pracodwawca nie pozwala na siusianie w godzinach pracy to nie pozwala nikomu. Z wyjatkiem, byc moze, kadry kierowniczej. Tej bowiem, jak podejrzewam, przysluguje wazny przywilej prawa do siusiania w godzinach pracy. Albo stane obok drzwi do ubikacji i zaczne obserwowac czy personel rzeczywiscie nie korzysta z tego przybytku i jest on odwiedzany wylacznie przez klientow oraz wspomniana kadre kierownicza. Nalezy bowiem sie spodziewac, ze zastraszeni pracownicy nie przyznaja sie do takiego traktowania z obawy przed dalszymi represjami wiec na ich slowie polegac nie nalezy. * Obserwuje charakterystyczne zjawisko: obroncy i zwolennicy czegokolwiek tam, np. amerykanskiego systemu spolecznego, maja tendencje do idealizowania tego za czym sie opowiadaja. “Nie ma to jak Ameryka: raj na ziemi, zloto i dolary leza na ziemi, zacznij jako pucybut a zostaniesz milionerem.” Przeciwnicy na odwrot. Jak juz zacznie jeden z drugim krytykowac to w czambol, na calego. Przypadek “nicka” jest tej tezy swietna ilustracja. Swoj krytycyzm Ameryki, watpie czy oparty w jakimkolwiek stopniu na bezposrednim doswiadczeniu, doprowadzil do skrajnosci. Absurdalnosc jego krytyki Ameryki nie polega na tym, ze pisze totalna nieprawde. On bierze jakis incydent, cos co jest wyjatkiem od reguly, aberacja, nawet czyms nielegalnym, i wmawia sobie i innym, ze to regula. Ameryka to duzy kraj. Terytorialnie i pod wzgledem liczby ludnosci. Rozne ludzkie typy tam mozna spotkac. Jak zreszta wszedzie indziej. W pewnym miescie, gdzies w Ameryce, w jakims magazynie handlowym nadgorliwy kierownik uznal, ze pewna ekspedientka za czesto udaje sie do ubikacji pozostawiajac kase bez obslugi. Akurat wtedy zjawil sie w sklepie niecierpliwy klient, ktory wszczal awanture o brak obslugi. Kasjerka wrocila po trzech minutach ale zostala przez szefa – brzydko mowiac – “opier…”. Na drugi dzien na znak protestu kasjerka i dwie jej kolezanki przyszly do pracy demonstracyjnie w… pampersach. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Nie mój drogi. To w USA jest NORMĄ. 10.07.08, 15:49 Obowiązek pracowania w pampersach (czy żeby być ścisłym: niewychodzenia do toalety podczas godzin pracy) jest w USA OFICJALNYM STANDARTEM pracodawców wobec pracowników fizycznych! Fakt, że była na ten temat debata w Kongresie USA i że wniosek o zakazanie pracodawcom takich wymagań przepadł - dowodzi, że sprawy nie da się zbyć wziętym z sufitu bagatelizowaniem w stylu: > na znak protestu > kasjerka i dwie jej kolezanki przyszly do pracy demonstracyjnie w… > pampersach. He he. USA to nie UE. Kiedy pracownik stroi jakieś "fochy" (przychodzi do pracy w czymś "demonstracyjnie", albo wystarczy, że np. bez stosownego uśmiechu na twarzy) - to na drugi dzień go już nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Oficjalny standart 10.07.08, 16:10 "Oficjalny" to znaczy JAWNY. A jesli jawny to... to ja poprosze o przyklady. Przyklady pracodawcow, ktorzy zabraniaja pracownikom korzystania z toalety w godzinach pracy. nick3 napisał: > Obowiązek pracowania w pampersach (czy żeby być ścisłym: > niewychodzenia do toalety podczas godzin pracy) jest w USA > OFICJALNYM STANDARTEM pracodawców wobec pracowników fizycznych! Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Bardzo dobrze, że o to pytasz. 10.07.08, 16:22 strzelec51 napisał: > to ja poprosze o przyklady. Przyklady > pracodawcow, ktorzy zabraniaja pracownikom korzystania z toalety w > godzinach pracy. Bardzo proszę. Znanym mi przykładem takiego pracodawcy jest bardzo popularna w USA sieć supermarketów "Wal-Mart" (prawdopodobnie jest to największa sieć supermarketów na świecie). Mówi o tym bardzo głośna w USA książka-reportaż Barbary Ehrenreich "Żyć za grosze i (nie) przetrwać". Ja naprawdę mówię o faktach, strzelec! A gdybym miał więcej czasu, to zarówno bym takich faktów wyliczył więcej i udokumentował, jak i teoretycznie pokazał fałsz popularnych roszczeń fundamentalizmu rynkowego (co zacząłem czynić w rozmowie z gandalphem pt. "Dream on America!") Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 CASUS NICKA: Ustawa o siusianiu 10.07.08, 15:52 Nick domaga sie aby Kongres USA ustawowo uregulowal kwestie trybu i czestotliwosci korzystania przez pracownikow z toalety. I jest oburzony, ze sprawa upadla. > W Kongresie USA był projekt ustawy, że pracownik ma prawo (ileś tam > razy w ciągu dnia) pójść do toalety. Ale ustawa nie przeszła za > sprawą intensywnej pracy lobbystów wielkoprzemysłowych. Ja watpie aby ta kwestia p.t.: “Ustawa o trybie i czestotliwosci siusiania w godzinach pracy” kiedykolwiek stala na porzadku obrad. Ale niech tam, moze tak i bylo. Rozne dziwolagi ustawowe trafiaja pod obrady. USA to panstwo federalne. Wiekszosc spraw podlega ustawodawstwu stanowemu a nie federalnemu. I to tak wazne kwestie jak na przyklad dopuszczalnosc kary smierci, coz dopiero… siusianie w czasie pracy. Kongres nie bedzie zajmowal sie sprawa jak czesto i w jakich okolicznosciach wolno pracownikowi korzystac z toalety. I slusznie. Bo w takiej np. zimnej, mroznej Alasce trzeba czesciej chodzic do ubikacji niz np. w cieplej, a nawet upalnej Florydzie lub na Hawajach. Regulacje tego typu spraw nalezy zalatwiac na szczeblu bardziej lokalnym gdzie prawnicy i politycy sa lepiej zorientowani niz ci w Waszyngtonie ile razy trzeba korzystac z ubikacji na Alasce lub innej Polnocnej Dakocie a ile na wspomnianych Hawajach. A teraz na powazniej: sprawa JEST na szczeblu federalnym ZALATWIONA. W sposob generalny: Pracodawca ma obowiazek zapewnic pracownikowi bezpieczne i higieniczne warunki pracy. Higiena pracy to czystosc jak rowniez - prawo pracownika do korzystania z ubikacji wtedy kiedy bedzie z tej ubikacji potrzebowal skorzystac. Pracodawca, ktory takiej zasady nie przestrzega – lamie prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Po prostu jesteś w błędzie (służę bibliografią). 10.07.08, 16:02 > A teraz na powazniej: sprawa JEST na szczeblu federalnym ZALATWIONA. Ja wiem, że prawo USA zawiera wiele szczytnych formuł ("...and justice for all";). Idzie o to, czy mają one przełożenie na życie. Okazuje się, że w USA higiena pracy nie oznacza prawa pracownika do korzystania z toalety!:) Pampers został uznany za wystarczającą normę higieny. Właśnie o tym zadecydował Kongres USA. Tak, wyobraź sobie, że była w Kongresie USA propozycja uregulowania prawnego tej właśnie "niepoważnej" kwestii. I tak właśnie została rozstrzygnięta. W razie czego służę bibliografią. (A jest to tylko jeden z tysięcy przykładów powszechnie praktykowanego upodlenia pracownika fizycznego w USA!) Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Re: Po prostu jesteś w błędzie (służę bibliografi 10.07.08, 16:12 Kontynuuj - poprosze o te bibliografie. Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 A ja sluze przykladem regulacji prawnej 10.07.08, 16:29 Zakladam, ze jako ekspert od stosunkow pracy w USA jezyk angielski nie jest Ci obcy. Link: <http://www.dir.ca.gov/dlse/faq_restperiods.htm> Rest periods Revised 3/7/08 In California, the Industrial Welfare Commission Wage Orders require that employers must authorize and permit nonexempt employees to take a rest period that must, insofar as practicable, be taken in the middle of each work period. The rest period is based on the total hours worked daily and must be at the minimum rate of a net ten consecutive minutes for each four hour work period, or major fraction thereof. The Division of Labor Standards Enforcement (DLSE) considers anything more than two hours to be a "major fraction" of four." A rest period is not required for employees whose total daily work time is less than three and one-half hours. The rest period is counted as time worked and therefore, the employer must pay for such periods. Since employees are paid for their rest periods, they can be required to remain on the employer's premises during such periods. With respect to the taking of rest periods, an exception exists under IWC Order 5-2001, Section 12(C) for certain employees of 24-hour residential care facilities who may have their rest period limited under certain circumstances. Another exception to the general rest period requirement is for swimmers, dancers, skaters, and other performers engaged in strenuous physical activities who shall have additional interim rest periods during periods of actual rehearsal or shooting. IWC Order 12-2001, Section 12 (C). (...) A dalej sa sankcje za nieprzestrzeganie przepisow o przerwach w pracy: "If an employer fails to provide an employee a rest period in accordance with an applicable IWC Order, the employer shall pay the employee one additional hour of pay at the employee's regular rate of pay for each workday that the rest period is not provided. Labor Code Section 226.7 Thus, if an employer does not provide all of the rest periods required in a workday, the employee is entitled to one additional hour of pay for that workday, not one additional hour of pay for each rest period that was not provided during that workday." *** Co nalezy podkreslic to fakt, ze kwestia przerw w pracy nie jest pozostawiona do swobodnej interpretacji pracodawcow. Przeciwnie - jest konkretnie uregulowana przepisami prawa stanowego - w tym przypadku przepisow prawa pracy stanu Kalifornia. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Kalifornia 10.07.08, 17:30 Prawo, które przytaczasz, jest chyba pośrednim świadectwem na to, że problem, o którym mówimy jest w USA realny. Wygląda na to, że Kalifornia (jeden z bardziej progresywnych - 'liberal' czyli po naszemu 'lewicowych' - stanów USA) rozwiązała go we własnym zakresie. Nieco kompromisowo (10 min. przerwy co 4 godz. pracy pozwala pracownikom się wysikać, o ile inteligentnie umówią się między sobą, kto kiedy bierze przerwę - by nie robić kolejki pod WC;) Kto wytrzymuje 4 godziny bez sikania, obędzie się bez pampersa;) A więc jednak można naradzać się nad tak "unioeuropejskimi" "absurdami", jak: ile razy w ciagu dnia pracy pracownik ma prawo wyjść do toalety. I ustalić prawo może niezbyt liberalne, ale precyzyjne: w ośmiogodzinnym dniu pracy - raz. Już jednak Kongres USA nie zdecydował się tak "totalistycznie" narzucać rozwiązań całym Stanom (przecież może na Alasce można pracować 8 godzin bez sikania;) I dlatego w wielu stanach biedniejszych od Kalifornii (np. w jakimś Kansas) nie ma nawet takiego (marnego - przyznasz) kompromisu. Odnośniki do ustaw na temat praw pracownika do skorzystania z toalety (i do kilku innych kwestii równie dobitnie ukazujących kim jest w USA niewykwalifikowany pracownik najemny) znajdziesz w przypisach wspomnianej przeze mnie książki Ehrenreich. Wyszła po polsku. Tytuł dokładnie brzmi: "Pracować za grosze i (nie) przeżyć" Niestety nie znalazłem jej w domu. Musiałem komuś pożyczyć;) (Ludzi podzielających twoje wątpliwości jest wielu;) Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Kalifornia - uwagi na marginesie tematu 10.07.08, 18:35 nick3 napisał: > "...Kalifornia (jeden z bardziej progresywnych - > 'liberal' czyli po naszemu 'lewicowych' - stanów USA) Z tym to bym uwazal. Owa "lewicowa" Kalifornia to stan w ktorym gubernatorem ongis byl - Ronald Reagan. Gubernatorem tegoz stanu jest obecnie, i to juz druga kadencje... Arnold Schwarzenegger. Tyz republikanin. To tak - na marginesie. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Kalifornia - cd. 10.07.08, 20:52 Oczywiście, że masz rację. Miałem na myśli tylko tyle, że jest to stan bardzo nasycony środowiskami artystycznymi, akademickimi i gdzie działa bardzo wiele grup rozmaitych aktywistów. Może mieć to wpływ nawet na prawo pracy. Skądinąd, że jest to stan bardzo nieraz ogromnych nierówności społecznych, to nie musisz mnie przekonywać. Zaraz za LA w dolinach górskich ukazują się widoki rodem ze średniowiecza. Doliny zamieszkane są przez całe zastępy zapuszczonych nędzarzy, którzy nie mają żadnych perspektyw na nic. To ci, którym "się nie udało". I miasto się ich pozbyło. (Podobnie jest w Las Vegas - zakaz działalności charytatywnej, ponieważ widok nędzarzy psułby prestiż miasta!) Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Wiecej o owych przerwach w pracy 10.07.08, 19:14 nick3 napisał: > Prawo, które przytaczasz, jest chyba pośrednim świadectwem na to, że > problem, o którym mówimy jest w USA realny. Prawo jest stanowione nie tylko po to aby eliminowac rozne zjawiska uznane za niepozadane w ramach zwalczania patologii zycia spolecznego. Wiekszosc regulacji prawnych jest stanowiona po to po prostu aby okreslic jednakowe dla wszystkich reguly gry. Upierasz sie przy pogladzie jakoby przerwy w pracy byly w USA bardzo powaznym problemem i miliony robotnikow cierpialo z tego powodu i, ze - co wiecej - w wiekszosci stanow USA w ogole pracownik nie mial prawa do przerwy. Odsylam do kolejnego zrodla informacji na temat stanu prawa. Jest to publikacja federalnego Ministerstwa Pracy na temat podstawowych norm pawa pracy wedlug przepisow ustawy "FLSA - Fair Labor Standards Act". Ten dokument pokazuje, ze istnieje jednak przepis ustawowy na szczeblu federalnym (czyli obowiazujacy na calym terytorium USA) gwarantujacy wszystkim pracownikom placonym wedlug stawek godzinowych (wage system) prawo do krotkich platnych przerw w pracy. Wyjasnie jeszcze, ze 'dyskutujemy' tu tylko o krotkich przerwach tradycyjnie okreslanych mianem "coffee breaks". Odrebna instytucja w stosunkach pracy jest przerwa obiadowa - lunch break - rowniez precyzyjnie okreslona przepisami prawa (minimum 30 minut przerwy nie wliczane do czasu pracy). > Rest and Meal Periods: Rest periods of short duration, usually > 20 minutes or less, are common in industry (and promote the > efficiency of the employee) and are customarily paid for as > working time. These short periods must be counted as hours worked. > Unauthorized extensions of authorized work breaks need not be > counted as hours worked when the employer has expressly and > unambiguously communicated to the employee that the authorized > break may only last for a specific length of time, that any > extension of the break is contrary to the employer's rules, and > any extension of the break will be punished. Bona fide meal > periods (typically 30 minutes or more) generally need not be > compensated as work time. The employee must be completely relieved > from duty for the purpose of eating regular meals. The employee is > not relieved if he/she is required to perform any duties, whether > active or inactive, while eating. Link: <http://www.dol.gov/esa/whd/regs/compliance/whdfs22.pdf> Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Ale pampersy nosić muszą... 10.07.08, 21:11 Fakt, że jest tam jeszcze jakieś prawo pracy, jest w sumie budujący;) Jakieś pozostałości praw wywalczonych przez związki zawodowe epoki Forda jeszcze funkcjonują. Tyle, że od czasów Reagana, a w epoce prezydentury Busha jr zwłaszcza, sytuacja pracowników wyraźnie się pogarsza (i ma to związek właśnie z antysocjalnymi tendencjami forsowanymi przez fundamentalistów rynkowych.) Jak już powiedziałem, solidarna polityka pracodawców doprowadziła do tego, że spora częś społeczeństwa jest w sytuacji osła, któremu się macha marchewką tuż przed pyskiem, żeby drałował i nie daje mu się uszczknąć ani trochę więcej niż tyle, żeby nie zdechł. (W taki to sposób 'niewidzialna ręka rynku' "służy wszystkim" (Tu pije do znanej propagandowej tezy powtórzonej przez gandalpha.) O tym, jak nędzne jest życie "osiołka" (którym jest znaczna część społeczeństwa na amerykańskiej prowincji) - jest właśnie książka- reportaż Ehrenreich. Znana dziennikarka pojechała na midwest szukać pracy, udając szarego człowieka z ulicy (tj. nie przyznając się do swojej pracy w NY) z niewielkimi oszczędnościami. Próbowała różnych ofert - tak aby sobie poradzić jak najlepiej. Nie - jak najgorzej. Ale i tak opis warunków pracy i sposobów traktowania pracowników okazał się otwierający oczy dla wielu dziennikarzy i polityków, którzy wcześniej nie widzieli w kapitalizmie żadnego problemu. Ksiązka wywołała w USA ogromną dyskusję. I dlatego właśnie trafiła też do Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Re: Ale pampersy nosić muszą... 10.07.08, 22:31 Nedza w Ameryce ma dwa zasadnicze zrodla: 1) wlasne lenistwo 2) choroba. Sa ludzie w USA, zyjacy w skrajnej nedzy, m.in. bezdomni, ktorzy po prostu sa chorzy. Psychicznie lub fizycznie. Wsrod nich sa niektorzy weterani wojskowi (Wietnam, niebawem pokaza sie w ich "szeregach" weterani z Iraku) oraz po prostu chorzy psychicznie. Schizofrenicy, chorzy na depresje organiczna (bodaj jest taka kategoria), etc. Ten aspekt nedzy w Ameryce jest oburzajacy i nalezy zgodzic sie z zarzutami, ze USA jako kraj, jako panstwo i jako spolecznestwo tej sprawy nie potrafi i - byc moze - nie chce rozwiazac. Jest to jednak problem ze sfery socjologii, polityki socjalnej, postaw moralnych obywateli... lecz nie z zakresu gospodarki. Druga zasadnicza kategoria nedzarzy w Ameryce to... lenie i glupcy. To sa ludzie, ktorym nie chce sie uczyc, nie chce sie pracowac, ktorzy takich cech nie nabyli w dziecinstwie w procesie wychowania. Dla tych ludzi niewiele mam sympatii. Bo nawet tzw. "trudne dziecinstwo" spedzone w rozbitych domach do konca nie przesadza losu jednostki. Cos takiego jak wola, determinacja nadal pozostaje w dyspozycji kazdej zdrowej osoby. Kto w Ameryce pracuje za minimalna place? To jest tak zwana sila robocza niewykwalifikowana. Ludzie bez ukonczonej nawet szkoly podstawowej, bez zawodu, bez zadnych umiejetnosci poza zdolnoscia przyslowiowego "machania lopata". Ameryka, od samego jej poczatku, a ma to wiele do czynienia z mentalnoscia tzw. "pionierow", osadnikow europejskich z XVII, XVIII i XIX wieku, w oczach samych Amerykanow to kraj dla ludzi inteligentnych, zdolnych, przedsiebiorczych, zaradnych i samodzielnych. I ci ludzie odnosza sukcesy. Natomiast ludzie bez inicjatywy, bierni, pasywni rzeczywiscie w tym kraju nie radza sobie. A jednak, wcale nie jest trudno, nawet w obecnej sytuacji recesji gospodarczej, zdobyc prace, ktora potencjalnie chociazby oferuje zarobek znacznie przekraczajacy owe minimum $6 czy $7.00. Oprocz bowiem zyciowych niedorajd najwieksza czesc ludzi podejmujacych te zajecia to ludzie mlodzi, dla ktorych praca w McDonaldzie, knajpie itp. to pierwsze zajecie dorywcze i tymczasowe. Rownoczesnie chodza do szkoly, do collegu, zdobywaja edukacje. I potem ida w gore, awansuja, zmieniaja prace na lepsze. Lecz ci co nie pracuja nad soba pozostaja skazani na tkwienie na tych samych pozycjach. Ich sprawa. Nikt nie jest w USA skazany na dozywotnia nedze z przyczyn czysto ekonomicznych. Nedza w USA, jaka istnieje nie ma zgola nic wspolnego z tzw. kapitalizmem, fundamentalizmem ekonomicznym, etc. Nedza, ktora rzeczywiscie wystepuje w Ameryce - jak napisalem na poczatku - bierze sie albo z lenistwa (z wlasnego wyboru) albo z choroby. W tej ostatniej sprawie Ameryka ma rzeczywiscie wiele do zrobienia. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Klasyczny mit odczłowieczający ubogich 11.07.08, 00:43 "Lenie i głupcy" > Dla tych ludzi niewiele mam sympatii. Po pierwsze, to nieprawda, że "tylko lenie i głupcy" (choć jest to niejako "założycielski mit apologetyczny" kapitalizmu). Był bardzo ciekawy filmik na ten temat na wideo.gazeta.pl pokazujący na przykładach konkretnych ludzi, że wielu obywateli USA, którzy się kształcili i wytrwale pracowali, kończy i tak bezdomnością. > w oczach samych Amerykanow to kraj dla ludzi > inteligentnych, zdolnych, przedsiebiorczych, zaradnych i > samodzielnych. I ci ludzie odnosza sukcesy. "W oczach samych Amerykanów" to zapewne tak właśnie jest!:) Tylko że oni są zindoktrynowani (i to oddolnie, przez samo społeczeństwo) mitem "American Dream". (Własna chciwość nie pozwala im spojrzeć realistycznie na swoją nienajlepszą sytuację i dokonać wyborów politycznych zgodnych z własnym interesem. Jak to napisał jeden liczący się amerykański politolog: "Amerykanie głosują w interesie tych, którymi chcieliby być.") Przykładem klinicznym, na którym można zrozumieć to zaczadzenie umysłu, jest funkcjonowanie "Amwaya", z którym wielu ludzi zetknęło się także i w Polsce. Jest to przemyślnie skonstruowana struktura do wzajemnego ogłupiania się przez ludzi. Oraz do werbowania nowych. To "American Dream" w pigułce ("Amway" to skrót od "American Way") W rzeczywistości sukces ekonomiczny odnoszą w USA najczęściej właśnie "lenie i głupcy"!:) Tylko że chodzi o tych "leniów i głupców", którzy mają już kasę na wejściu. Pomnażanie jej jest rzeczą niewymagającą już dużych umiejętności czy wysiłku ("Pieniądz rodzi pieniądz.";) Wejście jednak do nie tak znowu wielkiego grona bogatych "leniów i głupców" - o ile przychodzisz z zewnątrz, jest rzeczą bardzo trudną. Majątek USA należy do kilku tysięcy rodzin. Ważnym czynnikiem utrzymywania się w USA niesprawiedliwego systemu jest tam wyuczona, taka właśnie jak twoja, pogarda dla słabszych i dla "leniów i głupców". Społeczeństwo to mogłoby wyjść ze swojego zapętlenia mentalno- ustrojowego, gdyby spojrzało humanistycznie na wszystkich swoich członków. Gdyby odrzuciło eksterminacyjny stosunek do "leniów i głupców" i uznało, że oni też mają prawa człowieka. W tym prawa socjalne. Niestety kapitalizm niczym tak bardzo nie jest zainteresowany, jak wpajaniem tu pogardy i odczłowieczaniem niedostosowanych do tego ustroju ludzi. Okazuje się jednak, że Europa "leniów i głupców" tworzy społeczeństwo, które po pierwsze nie jest wcale ekonomicznie do tyłu za USA (post "Dream on, America"), a po drugie jednakowoż nie wytwarza takich obrazków jak ten: www.youtube.com/watch?v=fJuNgBkloFE (Amerykanie z filmiku nie wyglądają na tych, co nie odnieśli sukcesu z powodu "głupoty i lenistwa";) Odpowiedz Link Zgłoś
skory1 Re: Klasyczny mit odczłowieczający ubogich 11.07.08, 08:41 nick3 napisał: > Przykładem klinicznym, na którym można zrozumieć to zaczadzenie > umysłu, jest funkcjonowanie "Amwaya", z którym wielu ludzi zetknęło > się także i w Polsce. O jakim "przykładzie klinicznym" mówisz? > Jest to przemyślnie skonstruowana struktura do wzajemnego > ogłupiania się przez ludzi. Według kogo? Poczytaj lepiej to, zamiast wypisywać bzdury. bogatyojciec.com.pl/index.php?sub=14&prod=26&desc=5 > To "American Dream" w pigułce ("Amway" to skrót od "American Way") Kolejna bzdura. AMWAY to nie żaden skrót. To OBECNA nazwa firmy. KIEDYŚ się nazywała American Way. Chcesz zgrywać eksperta, którym nie jesteś jak widzę? ;) > W rzeczywistości sukces ekonomiczny odnoszą w USA najczęściej > właśnie "lenie i głupcy"!:) Kto tak twierdzi? > Tylko że chodzi o tych "leniów i głupców", którzy mają już kasę na > wejściu. A KTO im tą "kasę na wejściu" dał, też jakiś "leń i głupiec"? ;) Czy raczej tą kasę WYPRACOWAŁ? > Pomnażanie jej jest rzeczą niewymagającą już dużych umiejętności > czy wysiłku ("Pieniądz rodzi pieniądz.";) Kolejna bzdura. Człowieku, ty w ogóle rozumiesz jak pracują pieniądze??? Aby pieniądz robił pieniądz trzeba WIEDZIEĆ jak zaprząc pieniądze do pracy. Dam ci milion, a ty ten milion stracisz w miesiąc, bo NIE BĘDZIESZ WIEDZIAŁ co z nim zrobić. Widziałem nie raz, jak finansowi ignorancji dostawali obłędu, gdy NAGLE dostawali większą gotówkę. Nie wypisuj głupot... > Wejście jednak do nie tak znowu wielkiego grona bogatych "leniów i > głupców" - o ile przychodzisz z zewnątrz, jest rzeczą bardzo > trudną. Skąd to wiesz, próbowałeś? ;) A może ktoś z twoich znajomych? Wątpię. Piszesz co ci ślina na język przyniesie. > Majątek USA należy do kilku tysięcy rodzin. Proszę o WIARYGODNE dane. > Ważnym czynnikiem utrzymywania się w USA niesprawiedliwego systemu > jest tam wyuczona, taka właśnie jak twoja, pogarda dla słabszych i > dla "leniów i głupców". Ty chyba jesteś jakiś socjalista. ;) > Społeczeństwo to mogłoby wyjść ze swojego zapętlenia mentalno- > ustrojowego, gdyby spojrzało humanistycznie na wszystkich swoich > członków. Co to za filozoficzny bełkot??? Mów jasno - wszyscy mają mieć "po równo" - gó..no... ;))) > Gdyby odrzuciło eksterminacyjny stosunek do "leniów i głupców" i > uznało, że oni też mają prawa człowieka. Prawem człowieka jest dążyć do lepszego życia. Jak ktoś się leni to SAM jest sobie winien. Ale nie według ciebie. ;) > W tym prawa socjalne. No i wyszło szydło z worka - socjalista. ;) I wszystko jasne. ;))) > Niestety kapitalizm niczym tak bardzo nie jest zainteresowany, jak > wpajaniem tu pogardy i odczłowieczaniem niedostosowanych do tego > ustroju ludzi. Pod mur burżujów i z kałasza, uraaaa!!! ;) > Okazuje się jednak, że Europa "leniów i głupców" tworzy > społeczeństwo, które po pierwsze nie jest wcale ekonomicznie do > tyłu za USA Co ty chrzanisz człowieku, znasz w ogóle jakieś dane na temat PKB USA i Europy??? Tylko dlatego, że do Unii przyjęto w ostatnich paru latach nowych członków, w tym kraje, które ze względu na swoje zacofanie - mówię także o Polsce - z natury rzeczy rozwijały się szybciej od "starej" Europy, bo przyciągały inwestorów niskimi kosztami pracy i poważnym brakiem konkurencji, PKB Europy NIEZNACZNIE przekroczyło PKB USA lecz jego przyrost jest WOLNIEJSZY od USA, co oznacza że USA wkrótce Europę przegoni. Nie wierzysz to sobie poczytaj. I UCZ się, zamiast się mądrzyć. ;) europa.eu/abc/keyfigures/tradeandeconomy/production/index_pl.htm Co do filmiku - robienie z głowy encyklopedii to nie najlepszy pomysł na edukację, o czym świadczą dane OECD z 2001 r. Zrozumienie tekstu: USA /15 miejsce/ - 504 pkt Polska /24 miejsce - PRZEDOSTATNIE/ - 479 pkt Myślenie matematyczne: USA /19 miejsce/ - 493 pkt Polska /24 miejsce/ - 470 pkt Myślenie naukowe: USA /14 miejsce/ - 496 pkt Polska /21 miejsce/ - 483 pkt Na przestrzeni ostatnich 7 lat polska edukacja nie przeżyła "rewolucji", więc te wyniki w odniesieniu do Polaków raczej się nie zmieniły. ;) Nie ma co więc zadzierać nosa w stosunku do Amerykanów, bo - naprawdę - nie ma ku temu żadnych powodów... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Ilu jest w USA milionerow? 11.07.08, 22:14 Ustosunkuje sie tu do 2 rzeczy. * > “Majątek USA należy do kilku tysięcy rodzin.” W miescie, gdzie zyje, a nie jest ono takie znowuz wielkie, ani szczegolnie bogate jak na amerykanskie standarty, zyje dobre kilka tysiecy milionerow. Kilka tysiecy milionerow to lacznie kilka miliardow $$$ majatku. W skali USA takich milionerow sa nie tylko tysiace, to sa setki tysiecy (jak czytam szacuje sie, ze w USA milionerow jest nawet… 2,669,000, co stanowi niemal 1% (0.9%) populacji. Ta liczba okaze sie jeszcze wyzsza kiedy przelozy sie to na rodziny (gospodarstwa domowe)- 4% wszystkich Amerykanow? To tez jest “majatek USA”. Chyba? Nieprawdaz? Te kilka tysiecy najbogatszych rodzin moze sobie dysponowac nawet i 80% calego majatku (nasuwa sie jednak pytanie – kto i jak to wyliczyl?); z drugiej strony, te pozostale miliony Amerykanow nadal posiada, w liczbach absolutnych, wystarczajaco duzo majatku aby zapewnic sobie pelna niezaleznosc. Pomnozmy: 2,665,000 milionerow (odjalem te kilka tysiecy nickowskich wlascicieli majatku USA) x (minimum) $1,000,000.00. "No shit" - jest sie jeszcze o co bic. Wyszlo mi jakies tryliony zielonych nie we wladaniu wlascicieli majatku. Ja rozumiem, ze dolar leci na pysk ostatnimi czasy ale mimo wszystko. Spory szmal. A nick5 wmawia nam, ze te kilkadziesiat milionow pozostalych amerykanskich rodzin nie posiada majatku? Widac, nicku5, najwyrazniej twoja noga nigdy nie stanela na amerykanskiej ziemi. * > “Ważnym czynnikiem utrzymywania się w USA niesprawiedliwego systemu > jest tam wyuczona, taka właśnie jak twoja, pogarda dla słabszych i > dla "leniów i głupców".” To nie jest zadna pogarda dla slabszych. “Slabsi” to ci chorzy, uposledzeni, niepelnosprawni. Pominales, raczyles zignorowac, caly duzy paragraf mojego poprzedniego wpisu – wyrazy uznania dla bezstronnosci i obiektywizmu. A lenie i glupcy to… przepraszam bardzo… lenie i glupcy. Na moj szacunek nie zasluguja. W Ameryce obowiazuje zasada: “kazdy dziala na wlasny rachunek”. To oznacza, z jednej strony, koniecznosc samodzielnosci i samowystarczalnosci (w ramach systemu) bez ogladania sie na cudza pomoc ale to tez oznacza, z drugiej strony, ze nikt drugiemu nie wlazi w jego zycie z nieproszonym poradnictwem i nie poucza co dobre a co zle. Kiedy zatem spotykam na ulicy np. faceta z “MPO” zbierajacego wystawione przed domem worki ze smieciami to ja wcale nie patrze na takiego pogardliwie. Po pierwsze ktos taki jest potrzebny, ktos tez taka prace musi wykonywac; po drugie, kto powiedzial, ze ten czlowiek te wlasnie prace bedzie wykonywal przez cale swoje zycie? Dzis rano na czwarta do firmy smieciarskiej, wieczorem do college’u… Ten sam czlowiek teraz smieciarz, za jakis czas moze byc kierowca ciezarowki, robotnikiem wykwalifikowanym, np. elektrykiem, na budowie; za kilka lat moze miec wlasna firme kontraktorska, a moze zupelnie przekwalifikowac sie na np. specjaliste od zalatwiania pozyczek w banku. Jezeli jednak ten czlowiek ma akurat ochote takim zawodem sie parac cale zycie – jakkolwiek by to sie moglo wydawac dziwne – to to jest jego swiete prawo i nie mnie byc tu sedzia. Ta cecha bardzo odroznia Amerykanow od Polakow i w ogole od wiekszosci Europejczykow, prawdopodobnie od wszystkich innych “starych” nacji. Kazdy bez wyjatku, kto przezyl w Ameryce znaczacy okres czasu to przyznaje. Z tego by wynikalo, nicku5, ze Twoja “wiedza” o Ameryce to wiedza z drugiej reki, ksiazkowa, teoretyczna i – podejrzewan – bardzo tendencyjnie dobierana w zgodzie z wczesniej juz przyjeta “teoria” o istocie ustroju amerykanskiego. Uznajesz za prawdziwa, automatycznie niejako, kazda rzecz opisujaca Ameryka w zlym swietle, pejoratywnie zas kazda rzecz pozytywna to w Twoich oczach propaganda, indoktrynacja. Kto tu naprawde ulegl indoktrynacji to ja mam nieco odmnienne od Twojego zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
skory1 Re: Ilu jest w USA milionerow? 12.07.08, 10:47 strzelec51 napisał: > Uznajesz za prawdziwa, automatycznie niejako, kazda > rzecz opisujaca Ameryka w zlym swietle, pejoratywnie zas kazda > rzecz pozytywna to w Twoich oczach propaganda, indoktrynacja. Kto > tu naprawde ulegl indoktrynacji to ja mam nieco odmnienne od > Twojego zdanie. W pełni się podpisuję pod CAŁĄ twoją wypowiedzią. Podsumowanie jest również jak sądzę słuszne - to co wypisuje rijselman12.0 to efekt lewackiej "propagandy klęski" kapitalizmu. Same hasła obliczone na wzbudzenie negatywnych emocji, faktów zaś - zero. To typowe dla "czerwonych" propagandzistów - wykorzystywanie najniższych instynktów ludzkich - zawiści i zazdrości - dla własnych celów. Kiedy zaś prezentujemy fakty, które przeczą ich propagandzie - stosują zasadę "jeśli fakty przeczą temu co mówimy, tym gorzej dla faktów". ;) Gdy już brakuje im argumentów merytorycznych - sięgają bo obelgi pod adresem adwersarzy, co tylko uwidacznia ich intelektualną płyciznę. Czasem zastanawiam się, czy w ogóle zdają sobie sprawę z tego, jak się ośmieszają obnażając swoją ekonomiczną ignorancję. Obawiam się, że nie. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Po prostu kraj milionerów!:))) 12.07.08, 17:13 Głupek jesteś (Ze strzelcem przynajmniej dałoby się dyskutować). I takimi fanatycznymi głupkami (gadającymi o "czerwonej propagandzie" i "leniach żyjących na cudzy koszt") stoi ten chory ustrój przerabiający nas dzień po dniu w "zasoby ludzkie" i maszynki do kupowania. Jeśli przedstawiłem na tym wątku tylko niewielką (ale i tak dającą do myślenia) część argumentów przeciwko fundamentalizmowi rynkowemu, to tylko dlatego, że jestem pewien, że mankamenty kapitalizmu już wkrótce za sprawą faktów staną się na tyle znane społeczeństwu, że nie ma potrzeby, bym dziś pracowicie odwracał poglądy jego fanatycznych wyznawców. A co do zarzutu "nieuctwa" wobec krytyków kapitalizmu to jesteś śmieszny. Tylko niewiedza albo zła wiara - stoi właśnie za postawą jego obrońców. Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Fundamentalizm rynkowy 14.07.08, 01:26 nick3 napisał: > Jeśli przedstawiłem na tym wątku tylko niewielką (ale i tak dającą > do myślenia) część argumentów przeciwko fundamentalizmowi rynkowemu... Nie sa mi znani zadni zwolennicy tzw. "fundamentalizmu rynkowego" wsrod ekonomistow. Co to w ogole jest za doktryna, wyjasnij, prosze. Jakie sa jej zasadnicze tezy? Odpowiedz Link Zgłoś
skory1 Re: Po prostu kraj milionerów!:))) 14.07.08, 10:18 nick3 napisał: > Głupek jesteś No pewnie. Bo tylko ty jesteś mądry. ;) I wychodzi na moje - obelgi zamiast argumentów. ;) > I takimi fanatycznymi głupkami No i proszę. ;) Co tak słabo? Ulżyj sobie. ;) Jak mi naubliżasz od razu ci się poprawi. ;) > A co do zarzutu "nieuctwa" wobec krytyków kapitalizmu to jesteś > śmieszny. Tylko niewiedza albo zła wiara - stoi właśnie za postawą > jego obrońców. Jaką książkę ekonomiczna ostatnio przeczytałeś? Ale nie napisaną przez "wojującego ideologa" tylko ekonomistę lub jeszcze lepiej - przedsiębiorcę? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
adomas Re: dotarles do samego sedna kapitalizmu 14.07.08, 12:52 Ale jesteście śmieszni, można paść ze śmiechu. Pewnie jesteście studencikami na utrzymaniu rodziców co w życiu nie pracowali ciężko tylko w kawiarniach palą papieroski i kombinują jak obalić ten wstrętny ustrój. Odpowiedz Link Zgłoś
anathesis dzisiejsze doniesienie UE jest tego dowodem 10.07.08, 08:55 ze kapitalizm to nedza i smierc. Polska jest najbardziej mafiokapitalistycznym krajem Unii (czyli ma prawdziwy XIX w. kapitalizm) i jest najbiedniejsza, z ktorej mlodzi masowo uciekaja. W Polsce bogate sa tylko mafie i wspolpracujacy z nimi politycy i urzedasy. Odpowiedz Link Zgłoś
dyktator_bolandy dlatego mają tylu grubasów:) 10.07.08, 21:20 z głodu i nędzy :) Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Dokładnie! 10.07.08, 21:25 Jedzą śmieciowe żarcie z fastfoodów, z mięsem przeładowanym hormonami. Odpowiedz Link Zgłoś
dyktator_bolandy Re: Dokładnie! 11.07.08, 15:27 a do tych fast foodów drive-in jest zawsze kolejka tych grubasów- nędzarzy. Każdy siedzi w fajnej terenówce albo ogromnym pikapie:) Odpowiedz Link Zgłoś
skory1 socjalizm = demoralizacja 11.07.08, 08:57 W socjalizmie wszystko jest "wspólne", więc tak naprawdę niczyje. To w SOCJALIZMIE narodziło się - "czy się stoi, czy się leży...". To w SOCJALIZMIE rozkwitło złodziejstwo i cwaniactwo. To w SOCJALIZMIE rozkwitło marnotrawstwo. To w SOCJALIZMIE nie mogłeś wychylić nosa za zachodnią granicę bez "łaskawego" przyzwolenia władzy. To SOCJALIŚCI zafundowali nam poznański czerwiec 1956 r., wydarzenia z wiosny 1968 r., masakrę w grudniu 1970 r., "wielkie pałowanie" w Radomiu w 1976 r., wreszcie stan wojenny i masakrę górników w kopalni WUJEK. Niektórym jak widzę przydałyby się korepetycje z najnowszej historii Polski. Inni zaś - starsi - najwidoczniej cierpią na to, co ja nazywam "historyczną sklerozą". To, jak obecnie wygląda Polska - z burdelem w służbie zdrowia, edukacji i wszędzie, gdzie "władza" pcha paluchy, to TAKŻE wina socjalistów, zarówno tych byłych, jak i tych obecnych, którzy co rusz dorywają się do władzy, wyniesieni do niej przez "historycznych sklerotyków" i ekonomicznych ignorantów. Chcecie mieć lepiej? To po pierwsze - UCZCIE SIĘ podstaw ekonomii, finansów i przedsiębiorczości, a po drugie - PRZESTAŃCIE głosować na tych, którzy was okradają w imię "sprawiedliwości społecznej".! Polecam opracowaną przeze mnie NA PODSTAWIE DANYCH broszurę "Kłamstwa socjalizmu", dostępną BEZPŁATNIE na mojej stronie edukacyjnej. Odpowiedz Link Zgłoś
rijselman12.0 Re: socjalizm = demoralizacja 11.07.08, 10:45 Nie nerwujsia,skory...Ktos poruszyl temat socjalizmu,z Ty piszesz o pseudosocjalizmie...Nie mam nic przeciw szwajcarskiemu modelowi socjalizmu w eurosojuzie."Demokracja" bardziej demokratyczna,bo bardziej bezporednia,jest mozliwa w skali europejskiej...-tylko,wic w tym,ze to takie niebezpieczne dla stolkow zawodowych politykow. Odpowiedz Link Zgłoś
skory1 Re: socjalizm = demoralizacja 11.07.08, 11:48 rijselman12.0 napisał: > tylko,wic > w tym,ze to takie niebezpieczne dla stolkow zawodowych politykow. Zwłaszcza dla socjalistów, bo ludzie wreszcie uzyskaliby realną możliwość rozliczania polityków za działanie. A jak wychodzi owo "działanie" socjalistom to gołym okiem widać. O ile umie się wyciągać wnioski z tego, co się widzi. ;) Dlatego opowiadam się za jednomandatowymi okręgami wyborczymi i przekonuję do tego innych. Jeśli politycy nie chcą takiej ordynacji wprowadzić, to trzeba ich do tego ZMUSIĆ, choćby wychodząc na ulice. Odpowiedz Link Zgłoś
rijselman12.0 Re: socjalizm = demoralizacja 11.07.08, 14:33 Skory,do cholery!-Przestac obrazac fajna idee "pseudosocjalistami".- Nie wchodz w te frazeologie,prosze,bo te cwaniaczki zaczna nas wyzywac od nazifaszystow.-We Francji utarla sie fajna nazwa okreslajaca "socjalistow"...-"kawior-lewica".-Ich ostatnia nadzieja,a kandydatka na prezydenture,uzywala w argumentacji politycznej...(!)Chrystusa w czasie ostatniej wieczerzy(!) Odpowiedz Link Zgłoś
skory1 Re: socjalizm = demoralizacja 11.07.08, 15:11 rijselman12.0 napisał: > Skory,do cholery!-Przestac obrazac fajna idee "pseudosocjalistami". Socjalizm to nie jest żadna "fajna idea", to fajny sposób właśnie dla cwaniaków, by żyć na CUDZY koszt. Z socjalistami jest ciągle ten sam problem - nie biorą poprawki na ludzką mentalność. Ludzie są jacy są i ABSURDEM jest próba NAGINANIA ludzi do wydumanej ideologii powszechnej socjalnej szczęśliwości. Już to przerabialiśmy. Nie mydl mi to oczu "pseudosocjalizmem", bo właśnie socjalizm mieliśmy przez 40 lat po wojnie. Ciągle nie rozumiesz, że socjalizmu NIE DA SIĘ ZROBIĆ DOBRZE? Możesz żyć jakimiś fantasmagoriami, a możesz także żyć życiem realnym. Wybór należy do ciebie, ale nie wmawiaj mi, że kogoś obrażam, bo mówię o rzeczywistości takiej jaka jest a nie o życzeniowej. Chcesz wierzyć w socjalizm? Twój problem. Ja otrzeźwiałem ładnych parę lat temu i żadnego czerwonego kitu nie dam sobie wciskać. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Socjalizm = demokracja 12.07.08, 16:59 W kapitalizmie nie ma wbrew pozorom nic sprawiedliwego! Własność prywatna nie chroni podziału dóbr nabytych "tylko własną pracą". Przeciwnie - w istniejącym podziale dóbr decydującą rolę odgrywa przeszłość (poprzez dziedziczenie). A tą przeszłością jest społeczeństwo dalekie od równości szans. Nie jest też prawdą, jakoby za sprawą kapitalizmu ta nierówność szans zanikała - jedynym kryterium sukcesu czyniąc pracowitość. Co więcej - do natury kapitalizmu należy poszerzanie przepaści pomiędzy bogactwem a ubóstwem. Powstaje społeczeństwo kastowe, z demokracją mające już niewiele wspólnego. Nie jest możliwa demokracja bez socjalnej korekty rynku! Cały zachodni świat to dobrze zrozumiał (nawet Wielka Brytania). Ostatnim krajem, w którym propaganda nieustannie prowadzona na zlecenie wielkiego kapitału utrudnia społeczeństwu uświadomienie sobie utraty własnej demokratycznej suwerenności za sprawą władzy kapitału - jest USA. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Socjalizm = demokracja 12.07.08, 20:32 Tiaaaaaaaaaaa demokracja to rządy większości skutecznie manipulowanej przez mniejszość, a więc możliwe zarówno w kapitaliźmie jak i w socjaliźmie. W jednym i drugim ustroju odpowiedzialność tylko przed Bogiem i historią. No a co w ustroju zwanym komunizm w kapitaliźmie? To właśnie ten ustrój jest teraz, a nie żaden kapitalizm. Kapitalizm pozornej pracy nie dopuszczał. W tym kapitaliźmie, który mamy pozorna praca urosła do rangi cnoty! Odpowiedz Link Zgłoś
skory1 Re: Socjalizm = demokracja 14.07.08, 10:23 krytykantka07 napisała: > Tiaaaaaaaaaaa demokracja to rządy większości skutecznie > manipulowanej przez mniejszość, Co dowodzi, że w każdym ustroju - czy to socjalizmie czy w kapitalizmie, jedna rzecz ma ogromną wartość - logiczne myślenie. ;) Zgodnie z Zasadą Pareto - większość ludzi ma to w pogardzie... ;) Skutki widać gołym okiem. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Socjalizm = demokracja 14.07.08, 16:56 To nie logiczne myślenie ma wartość, tylko manipulacja. A ona wcale nie musi mieć nic wspólnego z logicznym myśleniem. Im jest bardziej pokrętna tym lepiej, bo trudniejsza do odkrycia. Skutki manipulacji widać, ale jak jest za późno. Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Re: Socjalizm = demokracja 14.07.08, 17:07 Manipulacja zazwyczaj niewiele ma wspolnego z logika, a czym bardziej pokretna tym bardziej jest ona podejrzana. Znajomosc faktow, wiedza o podstawowych zasadach gospodarki i zdolnosc logicznego myslenia stanowia natomiast dobra recepte na szybkie ujawnienie wszelkich prob manipulacji. Jestes, krytykantko, w sporym bledzie wlasnego rozumowania. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Socjalizm = demokracja 14.07.08, 17:22 strzelec51 napisał: Znajomosc > faktow, wiedza o podstawowych zasadach gospodarki i zdolnosc > logicznego myslenia stanowia natomiast dobra recepte na szybkie > ujawnienie wszelkich prob manipulacji. O tak! Szczególnie jak nie ma faktów, a są tylko interpretacje. Fakty muszą pasować do manipulacji inaczej manipulacja zostaje szybko wykryta. Aby tego uniknąć wykorzystuje się zjawisko snobizmu intelektualnego. Niewielu ludzi przyzna się, że czegoś nie rozumie. A dopiero jak im tłumaczą eksperci, którzy grają na ich emocjach... Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Droga krytykantko 14.07.08, 17:54 Jezeli ktos cierpi na "snobizm intelektualny" i udaje, ze wszystko rozumie nie rozumiejac nic (przypadlosc charakterystyczna dla wielu wpisujacych sie tu przemadrzalskich) to jest to jego prywatna sprawa i ja mam serdecznie w nosie jesli taka osoba pada pozniej ofiara manipulacji. Fakty sa. Istnieja. Czesto natomiast ich sie nie dostrzega, nie zwraca uwagi lub wrecz ignoruje bo nie pasuja do uprzednio wydumanych teoryjek. A tak wlasciwie - to o co Ci chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Droga krytykantko 14.07.08, 18:26 " Są umysły, które rozumieją same przez się i te są wyborne. Są umysły, które rozumieją co się do nich mówi i te są pożyteczne. I są umysły, które ani nie rozumieją same przez się ani nie rozumieją co się do nich mówi i te są bezużyteczne ". Co zrobić, aby te bezużyteczne umysły, które są komuś potrzebne do zdobycia większego poparcia rozumiały, co się do nich mówi? Przekonać je, że rozumieją. Czyli dobrze nimi manipulować. A do czego potrzebne większe poparcie? No cóż w demokracji być musi...Wtedy nie tylko dane osoba padają ofiarą manipulacji. Padasz nią także Ty i ja. Niestety, ale żadna organizacja to nie jest zbiór niezależnych od siebie komórek. To jeden organizm... Odpowiedz Link Zgłoś
skory1 Re: Socjalizm = demokracja 14.07.08, 10:13 nick3 napisał: > W kapitalizmie nie ma wbrew pozorom nic sprawiedliwego! Kto pracuje - ten ma, uważasz to za zasadę NIESPRAWIEDLIWĄ? ;) > Własność prywatna nie chroni podziału dóbr nabytych "tylko własną > pracą". Według kogo? To właśnie komuniści roszczą sobie prawo do CUDZEGO mienia. Dla mnie to filozofia złodzieja, a nie "sprawiedliwego społecznie". ;) > Przeciwnie - w istniejącym podziale dóbr decydującą rolę odgrywa > przeszłość (poprzez dziedziczenie). A co tu dziedziczyć, jak cię okradają? ;) > A tą przeszłością jest społeczeństwo dalekie od równości szans. Każdy ma takie same szanse, tylko nie każdy umie je dostrzec i nie każdy jest zdolny do poświęceń, by coś osiągnąć. I co, masz pretensje do tych, którzy są bardziej przedsiębiorczy i mają więcej wyobraźni i determinacji? Nie rozśmieszaj mnie. ;) Lepiej popracuj nad sobą zamiast pluć na innych. No tak, tylko pluć jest łatwiej... ;) Przez analogię - zachowujesz się jak gitarzysta, który ćwicząc trzy godziny w tygodniu ma pretensje, że do zespołu przyjęli nie jego, a tego, który ćwiczy 5 godzin dziennie. Rozbrajający jesteś... ;))) > Nie jest też prawdą, jakoby za sprawą kapitalizmu ta nierówność > szans zanikała - jedynym kryterium sukcesu czyniąc pracowitość. To nie za sprawą kapitalizmu się to dzieje, tylko za sprawą ludzi, którzy żyją w kapitalizmie i MAJĄ WYBÓR - albo starają się ZROZUMIEĆ jak on działa, albo się na niego "boczą". ;) Jak widzę - ty wolisz to drugie. To twój problem, ale nie obwiniaj innych są skutki wyboru, którego TY dokonałeś. ;) > Co więcej - do natury kapitalizmu należy poszerzanie przepaści > pomiędzy bogactwem a ubóstwem. To należy do sfery wyboru człowieka znowu, albo chcesz się uczyć albo nie. ;) > Powstaje społeczeństwo kastowe, z demokracją mające już niewiele > wspólnego. No tak, przecież odgórnie "wiadome siły" światowego spisku finansjery rozwijają dyktaturę, w której zakazane jest czytanie książek ekonomicznych przez "maluczkich". ;) > Nie jest możliwa demokracja bez socjalnej korekty rynku! Ty chcesz dyktatury socjal-złodziejstwa a innych oskarżasz o zamach na demokrację. ;)))) > Cały zachodni świat to dobrze zrozumiał (nawet Wielka Brytania). No proszę, teraz obok znawcy kapitalizmu, jeszcze znawca świata. Prawdziwy omnibus. ;) > Ostatnim krajem, w którym propaganda nieustannie prowadzona na > zlecenie wielkiego kapitału utrudnia społeczeństwu uświadomienie > sobie utraty własnej demokratycznej suwerenności za sprawą władzy > kapitału - jest USA. Ty, nie miałeś przypadkiem w rodzinie jakiego Lenina czy innego "wielkiego rewolucjonisty"? ;) Bo gadasz w ich stylu. Dobrze, że nie mamy w Gdańsku żadnej AURORY, jeszcze byś się dorwał do działa i zaczął strzelać. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Po kiego grzyba demokracja? 17.07.08, 22:53 nick3 napisał: > > W kapitalizmie nie ma wbrew pozorom nic sprawiedliwego! Co to znaczy? > > Własność prywatna nie chroni podziału dóbr nabytych "tylko własną > pracą". Nie rozumiem, jakiego podziału? Dobra nie są po to, żeby je dzielić, tylko żeby je kupować. Skąd ktoś ma pieniądze, zakładając,że ich nie ukradł, nie ma znaczenia. > > Przeciwnie - w istniejącym podziale dóbr decydującą rolę odgrywa > przeszłość (poprzez dziedziczenie). > No i co z tego? > A tą przeszłością jest społeczeństwo dalekie od równości szans. > Nie ma czegoś takiego jak równość szans. Nigdzie, nigdy i nigdy nie będzie. Zapomnij o tym. > > Nie jest też prawdą, jakoby za sprawą kapitalizmu ta nierówność > szans zanikała - jedynym kryterium sukcesu czyniąc pracowitość. > > To jest oczywiste, w żadnym ustroju nie było, nie ma i nie będzie równości szans. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to wciska kit. Ludzie rodzą się różni: mądrzy i głupi, pracowici i lenie, przedsiębiorczy i o dwóch lewych rękach, itd. Geniusze i z wodogłowiem. Miej sobie pretensje do stwórcy albo tow. Koby, jak wolisz. > Co więcej - do natury kapitalizmu należy poszerzanie przepaści > pomiędzy bogactwem a ubóstwem. > > Totalna bzdura, bogactwo i ubóstwo nie mają ze sobą nic wspólnego. Są takie kategorie ludzi, którzy będą nedzarzami niezależnie od ustroju. > Powstaje społeczeństwo kastowe, z demokracją mające już niewiele > wspólnego. > Totalna bzdura i to wielowymiarowa. Zresztą, między Bogiem a prawdą, mnie nie tyle interesuje demokracja, co 1. praworządność, 2. ograniczenie roli państwa do minimum, 3. to, żeby inni nie wpier... się w moje sprawy. Jeśli te trzy warunki są spełnione, to na ch... mi demokracja. > > Nie jest możliwa demokracja bez socjalnej korekty rynku! > G... prawda, jak mawiał ksiądz Tischner. Nie ma żadnego socjo... W ogóle wszyscy socjaliści to tacy cwaniacy, którzy widzą siebie w roli nadzorców "wspólnego kotła". Natomiast w ogóle ich nie interesuje kto i jak ten kocioł napełni, a to jest sprawa podstawowa. Ja natomiast nie uznaję żadnych wspólnych kotłów. Każdy musi sam zadbać o to, żeby mieć co do garnka włożyć, gdzie mieszkać i co wdziać na grzbiet. Nikt nikogo nie uwolni od tego. > Cały zachodni świat to dobrze zrozumiał (nawet Wielka Brytania). > > Ostatnim krajem, w którym propaganda nieustannie prowadzona na > zlecenie wielkiego kapitału utrudnia społeczeństwu uświadomienie > sobie utraty własnej demokratycznej suwerenności za sprawą władzy > kapitału - jest USA. Ple,ple, ple... Odpowiedz Link Zgłoś
rijselman12.0 Re: socjalizm = demoralizacja 13.07.08, 08:19 Dobra...-niech bedzie...-masz pomysl na "innosc"? Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: socjalizm = demoralizacja 12.07.08, 20:28 skory1 napisał: > Chcecie mieć lepiej? To po pierwsze - UCZCIE SIĘ podstaw ekonomii, finansów i p> rzedsiębiorczości, a po drugie - PRZESTAŃCIE głosować na tych, którzy was okrad> ają w imię "sprawiedliwości społecznej".! A pewnie! Przestańcie w ogóle głosować, bo wszyscy was okradają w imię sprawiedliwości. Mordowali was też dla naszego dobra. Jest takie powiedzenie: " każdy chce naszego dobra - nie pozwólmy go sobie odebrać ". Ciekawa jestem jak odróżnisz prawdę od kłamstwa w dobie marketingu i manipulacji... Poza tym do kogo ta mowa? W kraju katolików nie ma różnicy pomiędzy socjalizmem i kapitalizmem. Poczytaj sobie rachunek sumienia! Odpowiedz Link Zgłoś
skory1 Re: socjalizm = demoralizacja 14.07.08, 10:20 krytykantka07 napisała: > W kraju katolików nie ma różnicy pomiędzy > socjalizmem i kapitalizmem. Tak samo, jak nie ma różnicy między niebem a piekłem, oczywiście. ;) Poczytaj sobie "Bogaty ojciec, biedny ojciec" Roberta T. Kiyosakiego. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 A Ty sobie poczytaj rachunek sumienia katolików 14.07.08, 17:25 Zobaczysz wtedy, że nie ma różnicy pomiędzy kapitalizmem a socjalizmem i do tego rachunek sumienia nie dopuszcza pozornej pracy i manipulacji. Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Rachunek sumienia 14.07.08, 18:05 Kapitalizm oraz socjalizm to dwa rozne sposoby gospodarczej organizacji spoleczenstw. Dotyczy to zarowno tworzenia dobr jak i ich podzialu. Kapitalizm opiera sie na prywatnej wlasnosci tzw. "srodkow produkcji", swobodzie dzialalnosci gospodarczej (zwanej rowniez wolnoscia prywatnej inicjatywy), konkurencji oraz rynkowych mechanizmach ksztaltowania cen. Socjalizm opiera sie na panstwowej kontroli procesow gospodarczych przy uzyciu wszelkich sposobow ktore panstwo uzna za wlasciwe wlacznie z nakazami i zakazami administracyjnymi. Kapitalizm ani socjalizm nie istnieja w rachunku sumienia katolikow; kapitalizm, i socjalizm istnieja w bardzo realnej rzeczywistosci spolecznej. Jezeli nie wyczuwasz zasadniczej roznicy miedzy socjalizmem i kapitalizmem, oznacza to, ze nie zylas (samodzielnie) w czasach realnego socjalizmu w PRL. Stanowczo doradza abys bardziej szczegolowo i doglebnie przemyslala swoje kwestie zanim dopuscisz sie kolejnego wpisu w tym czy jakimkolwiek innym watku. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Rachunek sumienia 14.07.08, 18:18 A jaka to różnica kto jest właścicielem środków produkcji skoro w jednym i drugim przypadku zarządzają najzdolniejsi i do tego kochający bliźnich. Więc ich nie okradają w majestacie prawa. Tymczasem co się dzieje w miejscach pracy już w czasie procesu rekrutacyjnego? Manipulacja goni manipulację. Czy można się więc dziwić, że firmy zarządzane przez nieudolnych speców upadają? Tylko nikt nie wie dlaczego. Jakich pracowników dostarczają firmom rekruterzy? Takich, jakich polityków dostarcza manipulowany i ogłupiały polski naród. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=785&w=57021749&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Re: Rachunek sumienia 14.07.08, 18:33 No prosze, a powiadaja, ze Polska to bardzo katolicki kraj. Mam rozumiec, ze te 95% katolikow daje sobie robic kolo nosa tym pozostalym 5 procentom? Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Rachunek sumienia 14.07.08, 18:53 Jest jeszcze gorzej ;). Te 95 % katolików i 5 % niekatolików daje sobie robić koło nosa cwanym jednostkom katolików, którym chodzi tylko o władzę i mamonę. A z KK wywodzi się pozorna praca. Wystarczy przytoczyć dogmaty: o Trójcy Świętej i o nieomylności papieża ;). Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Rachunek arytmetyczny 14.07.08, 20:02 Wynika z Twojego wpisu, ze w Polsce wszyscy daja sie wodzic za nos spryciarzom. Wybacz, krytykantko, ale to wlasnie jest... krytykanctwo. Z tej pisaniny absolutnie nic nie wynika. Procz tego, ze tylko narzekasz na wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Rachunek arytmetyczny 14.07.08, 20:18 Tiaaaaaaaaaaaa żeby tylko w Polsce. Marketing święci triumfy. A czym jest marketing? To metoda spryciarzy do wodzenia innych za nos. I ja wcale na nic nie narzekam. Piszę tylko o moich obserwacjach. Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Oj krytykantko 14.07.08, 21:30 Zanudzasz juz tym zamaszystym narzekaniem wlasnie na wszystko. Marketing to akurat badania nad stanem rynku: co mozna sprzedac a czego raczej nie. Metoda "spryciarzy do wodzenia innych z anos" to falszywa reklama. Od stuleci wiadomo, ze kazdy kupiec swoj towar zachwala, ze najlepszy i bez wad i to sie nazywa reklama. Wielu oszukuje. To truizm. Za socjalizmu w Polsce zreszta tez oszukiwano. Na przyklad nie informowano na Slasku, ze poziom zanieczyszczen atmosferycznych jest taki, ze to gwarantowana i rak i pylica, alergie i jeszcze wrzody, wszystko na raz i za dwa lata. A robili to (klamali i ukrywali fakty) tzw. "polityczni reprezentanci klasy robotniczej, przodujacej sily narodu". I nie bylo do kogo sie z tym odwolac bo robilo to panstwo "socjalistyczne", ktore rzekomo mialo strzec nas wszystkich od takich spryciarzy co panosza sie po imperialistycznej Ameryce i innych Niemczech Zachodnich. Twoje obserwacje rzeczywistosci sa, raczysz wybaczyc, powierzchowne. Niczego nie wyjasniaja. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Oj krytykantko 14.07.08, 21:47 No tośmy sobie udowodnili, że metoda spryciarzy jako fałszywa reklama pod szumną nazwą " badanie rynku " występuje zarówno w kapitaliźmie jak i w socjaliźmie. A właśnie o tym pisałam ;). I do tego bez narzekania. Badania rynku to akurat metoda przekonania innych, że to, co my im oferujemy jest im potrzebne. Aby to było możliwe trzeba umieć ludźmi manipulować. Czyli oszustwo i tak nie ma przypisanego do siebie ustroju. Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Marketing a reklama 14.07.08, 22:28 Prosze Pani: Badanie rynku ("marketing") to nie to samo co reklama ("advertising"). Badanie rynku nie polega na kombinowaniu co zrobic aby wcisnac klientowi nikomu do niczego niepotrzebny bubel. Marketing to calkiem przyzwoite zajecie polegajace na ustalaniu co jest komu potrzebne, jakie sa gusty i preferencje konsumentow i w zwiazku z tym co nalezy produkowac bo sie latwiej sprzeda a produkcji czego nalezy unikac bo sie nie sprzeda. Wrzucajac do jednego worka i jedno i drugie nie dziwota ze wszystko wydaje sie Pani szalbierstwem i naciaganiem klientow w butelke. A po to wlasnie potrzebny jest rzetelny "marketing" aby potem nie trzeba bylo wciskac klientom bubli. Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 KK - to Kosciol Katolicki, a moze Komisja Krajowa? 14.07.08, 23:43 Moze tez byc Komitet Koordynacyjny. Cokolwiek to jest, mowa o instytucji. Instytucja zas moze sie zajmowac reklama, moze zajmowac marketingiem, moze jednym i drugim na raz albo czyms zupelnie innym. Slepy zaulek, krytykantko. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: KK - to Kosciol Katolicki, a moze Komisja Kra 14.07.08, 23:57 strzelec51 napisał: > Slepy zaulek, krytykantko. No nie bardzo ślepy, skoro żeśmy sobie wyjaśnili co to takiego kultura organizacyjna. Gdybyśmy sobie wyjaśnili, że ewolucja kulturowa nie zawsze jest możliwa i raczej zmierza do powstania błędnego koła i odtwarzania znanych i sprawdzonych wzorców bylibyśmy w domu ;). Kultura organizacyjna to przede wszystkim założenia, których nie można dokładnie opisać, a co dopiero zmienić. Ty natomiast mówisz o artefaktach. A to tylko zewnętrzne oznaki kultury organizacyjnej które służą ukrywaniu manipulacji... Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Przypadek noza 15.07.08, 15:21 krytykantka07 napisała: > Ty natomiast mówisz o artefaktach. A to tylko zewnętrzne oznaki > kultury organizacyjnej które służą ukrywaniu manipulacji... Reklama i marketing to narzedzia z dziedziny ekonomii, ktore sluza, i sa wykorzystywane do roznych celow. Rowniez do niecnych celow oszukiwania konsumentow przez wmawianie im niestworzonych historii o zbawiennych zaletach reklamowanego towaru. Ale to nie reklama sama w sobie (ani nie 'marketing') jest manipulacja. To czlowiek poslugujacy sie tymi narzedziami bywa oszustem. Laskawie zatem racz odczepic sie od tych dwu artefaktow i nie przylepiaj im etykietki manipulacji bo czyniac to wylewasz przyslowiowe dziecko z kapiela. Noz sluzy to krojenia chleba, ten sam noz moze byc uzyty do popelnienia zbrodni. Noz temu winien czy bandyta, ktory go uzyl do zlego celu? Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Przypadek noza 15.07.08, 18:49 No tośmy sobie udowodnili, że wszystko zależy od ludzi, a nie od ustroju ;)). Bardzo dobry przykład z tym nożem. Ale zauważ proszę, że ja to napisałam wcześniej. Pozwolisz, że skopiuję ;)) " No tośmy sobie udowodnili, że metoda spryciarzy jako fałszywa reklama pod szumną nazwą " badanie rynku " występuje zarówno w kapitaliźmie jak i w socjaliźmie ". Metoda spryciarzy czyli wykorzystanie przez spryciarzy. A teraz bądź łaskaw mi objaśnić jak poznasz, kto jest spryciarzem, a kto nie. Jest jeszcze takie powiedzenie: " z ignorancji jednostek nie powstanie mądrość kolektywna " co najwyżej syndrom grupowego myślenia prowadzacy do organizowania się towarzystw wzajemnej adoracji ;)). A jak poznasz, że ktoś jest ignorantem? Czytałam kiedyś dobre porównanie: " każdy wie, że osoby ważne i mądre mają na biurkach mądre książki i otaczają się mądrymi ludźmi. Czyli jeśli u kogoś zobaczysz mądre książki na biurku to możesz wnioskować, że ta osoba jest mądra albo ważna? Niekoniecznie. Ona może sprawiać tylko takie wrażenie...Czy jeśli ktoś jest mocno zabiegany to znaczy, że jest ważny i mądry i jest na odpowiednim stanowisku? Niekoniecznie. Może być słabo rozgarnięty i wszystko dla niego jest za trudne i zabiera mu mnóstwo czasu ;)). Odpowiedz Link Zgłoś
strzelec51 Re: Przypadek noza 17.07.08, 23:13 krytykantka07 napisała: > No tośmy sobie udowodnili, że wszystko zależy od ludzi, a nie od > ustroju... Nieprawda. Wcale nie jest obojetne w jakich uwarunkowaniach ustrojowych (organizacyjnych, spolecznych etc.) czlowiek prowadzi dzialalnosc polityczna czy gospodarcza. W ustrojach socjalistycznych, opartych na panstwowej wlasnosci "srodkow produkcji" oraz scentralizowanym systemie planowania i zarzadzania jednostka (indywidualny przedsiebiorca) nie ma swobody podejmowania dzialalnosci gospodarczej - nie ma nawet takiego prawa. "Reguly gry", zasady prowadzenia dzialalnosci gospodarczej, rozliczania sie z tej dzialalnosci, etc. maja kapitalne znaczenie dla efektow dzialan przedsiebranych przez ludzi. Oszusci wystepuja zarowno w socjalizmie jak i w kapitalizmie. Ale kapitalizm gospodarczy (pluralistyczny) w polaczeniu z pluralizmem politycznym (demokracja) daja znacznie lepsza rekojmie wykrycia i ukarania oszustow anizeli system socjalistyczny (nie mylic z socjaldemokracja) oparty na panstwowym monopolu gospodarki i polityki. Tam oszustem staje sie, nieuchronnie, predzej czy pozniej - samo panstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Przypadek noza 18.07.08, 12:19 No to zostaje nam jeszcze do udowodnienia, czym jest cel ;))). Rozumiem, że nie zgadzasz się z tym, że jeśli cel ustawisz w programie SMART ( specyficzny, mierzalny, akceptowalny, realistyczny i terminowy ) to będzie konkretny? Czyli raz ustalony cel w oparciu o analizę SWOT nie generuje skutków ubocznych z prostego powodu: analiza SWOT to m.in. analiza słabych stron i zagrożeń wypływających z zewnątrz. Czyli wtedy masz wyeliminowane wszystko co nie prowadzi do celu. I to jest odpowiedź na Twoje zarzuty że nie wszystko zależy od ludzi ;))). Jak widzisz wszystko zależy od ludzi, którzy potrafią sobie stawiać cele. Sami siebie oszukiwać nie będą, chyba że są pseudospecjalistami. Jak widać skoro sie oszukują to są. I w tym jest problem, a nie w ustroju. Zasady zarządzania zasobami ludzkimi opierają sie na moralności i podstawą jest zdanie: " znam i akceptuję skutki swoich decyzji. Czyli wytyczasz cel, jako, że jest to zarządzanie przez cele ;))). A więc i tak dochodzimy do tego, że bez względu na to, czy mamy kapitalizm czy socjalizm muszą być rządy ekspertów . Wtedy własność środków produkcji nie jest istotna. Jest ważne tylko jedno: kultura proefektywnościowa, skierowana na zysk, a nie kultura antyefektywnościowa skierowana na oszustwa i manipulacje, lub strategia błędnego koła, która polega na odtwarzaniu znanych i sprawdzonych ( w innym ustroju ) wzorców. Aby kultura organizacyjna była skierowana na zysk musi być zarządzanie przez jakość. Czyli wykorzystanie najzdolniejszych jednostek, a nie myślenie grupowe, które jest zarówno w demokracji jak i w komunie ;))). Napisałam już wcześniej, że demokracja to rządy większości umiejętnie manipulowanej przez pseudoekspertów. Nie ma więc różnicy czy jest totalitaryzm prawdziwy czy z ludzką twarzą. Jedno i drugie w braku rządów ekspertów prowadzi do generowania kosztów w tym społecznych. Pozdrawiam. Basia. PS. Moje ulubione zdanie: " jeśli to, co powiedziano nie jest tym, co zamierzano powiedzieć, nie będzie zrobione to, co być zrobione powinno " Odpowiedz Link Zgłoś
anathesis Re: kapitalizm = glod i nedza 11.07.08, 08:53 www.eurekalert.org/pub_releases/2006-08/ehs-iis082106.php Odpowiedz Link Zgłoś
anathesis Re: kapitalizm = glod i nedza 11.07.08, 08:56 www.citymayors.com/features/uscity_poverty.html Odpowiedz Link Zgłoś
gieroy_asfalta USA- najnizsze ceny 12.07.08, 21:55 A Stanach są najniższe ceny np. żywności, ubrań, mieszkań, samochodów w stosunku do dochodów ludności. Na świecie! Trzeba być chorym psychiczne aby bredzić o głodzie i nędzy tam. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Najniższe ceny?... Chiny;) 12.07.08, 23:16 gieroy_asfalta napisał: > A Stanach są najniższe ceny [...] w stosunku do dochodów ludności. Której ludności? Bo rozpiętość dochodów jest w USA kolosalna. Zrozumcie: ja nie przeczę, że w USA jest stosunkowo łatwo zarobić na samochód. Tyle że w tym kraju (inaczej niż u nas) jest to własność, którą człowiek traci jako ostatnią. Jest dużo ludzi, którzy śpią w samochodzie (albo w lepszej wersji - w przyczepie), bo nie mają żadnego innego mieszkania. Samochód jest w wielu rejonach Stanów po prostu nieodzownym środkiem do życia. Nie powinno się więc patrzeć na niego jako na objaw dostatku. Odpowiedz Link Zgłoś
rijselman12.0 Re: Najniższe ceny?... Chiny;) 13.07.08, 08:18 Pospacerowac noca w Paryzu...-jaka masa spi w samochodach... Odpowiedz Link Zgłoś
pana.cea nedza wzrasta w US, Polska idzie jej sladem 17.07.08, 23:22 www.independent.co.uk/news/world/americas/usa-2008-the-great-depression-803095.html Odpowiedz Link Zgłoś
pana.cea nedza w Europie znacznie mniejsza niz w US 17.07.08, 23:25 www.nytimes.com/2008/02/18/opinion/18krugman.html Odpowiedz Link Zgłoś