kiland
06.07.08, 14:29
Wałęsa w sforze naganiaczy, można ubolewać nad małością ludzkiej
kondycji. W sforze naganiaczy znalazł się Wałęsa. Uznał za właściwe
dorzucić pogardliwe trzy grosze na łamach brukowego "Bild”. Jeśli to
rezultat bezmyślnego gadulstwa, to Wałęsa powinien w przyszłości
pomyśleć zanim dokona bilansu życia pisarza. Literaturoznawstwo nie
było mocną stroną Lecha. Kilkunastoletni młodzi ludzie popełniają
różne błędy - Lech Wałęsa wie o tym doskonale, bowiem jako młody
człowiek, pisał o tym w książce wspomnieniowej, dopuścił się czynów,
które potem uznał za błędne i pożałowania godne. Te błędy wszakże
przekreślił późniejszym życiem. Dzisiaj nie brakuje chętnych dość
nikczemnej konduity, którzy chcieliby, poprzez przywołanie pomyłki
życiowej młodego Wałęsy, unieważnić dorobek całego jego życia. Nie
tylko Grass pobłądził. Inny Niemiec, rówieśnik Grassa, także spędził
pod koniec wojny kilka miesięcy w mundurze armii hitlerowskiej. Ów
Niemiec wspominał, że pochodził z rodziny antynazistowskiej, to w
1940 r. podczas wielkich triumfów armii niemieckiej, odczuwał pewien
rodzaj patriotycznej satysfakcji. Czy na miejscu Niemca chciałby
Lech Wałęsa z czegoś zrezygnować ? Na wszelki wypadek podaję dane :
Niemiec nazywał się Joseph Ratzinger, bardziej znany jako papież
Benedykt XVI. Napisałem to, by bronić Lecha Wałęsy. Przed nim samym.