matanzas 17.08.08, 07:55 Dobre !!! Tylko szkoda że nieprawdziwe:( Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
scibor3 A gdybyśmy wygrali w Powstaniu Warszawskim... 17.08.08, 13:06 Bawienie się w pisanie historii alternatywnych dowodzi, ze pan Borodziej żadnym historykiem nie jest. A już wstawka o zwiększających się różnicach w PKB RP i PRL jest szczególnie humorystyczne. Najwidoczniej jest on ofiarą losu i Balcerowiczowskiej propagandy. Jeżeli porównamy PKB na głowę Polski i cudownego dziecka planu Marshalla - RFN to liczony według siły nabywczej wynosił w 1950 odpowiednio $2447 i $4281 (stosunek 0,57) a w 1978 roku $6111 i $14 664 (stosunek 0,41). Ba, nie wiadomo czy byłby jakikolwiek rozwój patrząc na "sukcesy" gospodarcze II RP w której to nawet nie osiągnięto wielkości produkcji sprzed I wojny światowej. To wszystko dowodzi, że pan Borodziej jest zwyczajnym kretynem. Odpowiedz Link Zgłoś
timoszyk Re: A gdybyśmy wygrali w Powstaniu Warszawskim... 17.08.08, 20:15 scibor3 napisał: Jeżeli porównamy PKB na głowę Polski i > cudownego dziecka planu Marshalla - RFN to liczony według siły nabywczej > wynosił w 1950 odpowiednio $2447 i $4281 (stosunek 0,57) a w 1978 roku $6111 i > $14 664 (stosunek 0,41). Ba, nie wiadomo czy byłby jakikolwiek rozwój patrząc > na "sukcesy" gospodarcze II RP w której to nawet nie osiągnięto wielkości > produkcji sprzed I wojny światowej. To wszystko dowodzi, że pan Borodziej jest > zwyczajnym kretynem. Te statystyki raczej nie znajdowaly potwierdzenia w rzeczywistosci. Jak w ogole mozna mowic o sile nabywaczej zlotego w roku 1950, gdy rozgrywala sie wtedy "bitwa o handel" i sklepy byly puste? W 1978 nie bylo juz tak drastycznie zle, ale takze sklepy nie imponowaly swa zawartoscia. Uzywanie mocnych slow nie zastapi rzetelnej analizy. Natomiast autor przeslizguje sie nad sprawa granic, wschodnich i zachodnich, oraz silna obecnoscia Niemcow w Polsce, mieszkancow Gdanska i Slaska, az po Opole. Nie jest dla mnie jasne, czy ich rola bylaby tylko bierna. Mozna sobie jednak pogdybac, bo to co dobre dzisiaj, moze jutro odbic sie czkawka. Na przyklad bez II WS Litwa nie podlegalaby represjom ZSRR, ale Wilna by nie odzykala. Moze wiec i w naszym interesie lezalo nieco dluzsze zycie Hitlera? Waclaw Timoszyk Waclaw Timoszyk > Odpowiedz Link Zgłoś
scibor3 Re: A gdybyśmy wygrali w Powstaniu Warszawskim... 18.08.08, 00:55 > Te statystyki raczej nie znajdowaly potwierdzenia w rzeczywistosci. Ma kolega jakieś dowody na to aby zarzucić nieprawdę danym prezentowanym przez Uniwersytet w Groningen? Jak w ogole > mozna mowic o sile nabywaczej zlotego w roku 1950, gdy rozgrywala sie wtedy > "bitwa o handel" i sklepy byly puste? W 1978 nie bylo juz tak drastycznie zle, > ale takze sklepy nie imponowaly swa zawartoscia. Jeżeli kolega nie zauważył dane podane są w dolarach i nie nawiązują w żaden sposób do zawartości półek sklepowych. PKB mówi nam jaką wartość ma produkcja dóbr w danym kraju a PKB wyrażone w sile nabywczej dodatkowo uniezależnia te dane od różnic kursowych i różnych cen tego samego towaru w różnych krajach. Dla przykładu w USA hamburger kosztuje $10 a w Bangladeszu $1 (oczywiście w miejscowej walucie). Tak więc mając w USA 10 zielonych wcale nie jesteś 10 krotnie bogatszy od człowieka z Bangladeszu posiadającego jednego zielonego, ponieważ możesz nabyć dokładnie tą samą ilość dóbr. Socjalizm miał to do siebie, że sklepy nie były jedyną formą rozprowadzania produktów i dochodu narodowego. Weźmy dla przykładu mieszkania. w 1978 wybudowano o ile mnie pamięć nie myli ok 280 tys mieszkań (obecnie w czasie boomu zaledwie 130 tys). Nie powiesz mi, że te lokale nie miały wartości. Wtedy nie szło się do dewelopera i nie zadłużało w banku do trzeciego pokolenia włącznie na połowę i więcej zarobków przeciętnej rodziny. Wiele świadczeń i dóbr było wtedy mocno dotowanych albo rozdzielanych innymi kanałami niż sprzedaż za pieniądze. W czasie bitwy o handel sklepy mogły być puste. I co z tego, skoro w latach powojennych większość zaopatrzenia było rozprowadzane przez zakłady pracy albo w formie przydziałów. Puste półki łatwo zrobić choćby wywołując hiperinflację jak to było w przedwojennej Polsce czy Niemczech. Uzywanie mocnych slow nie > zastapi rzetelnej analizy. Więc może przeprowadzisz tą analizę? Ale proszę, bez prostackich zagrań typu butelek octu na półkach albo wyciągania czarnorynkowego kursu dolara. Odpowiedz Link Zgłoś
timoszyk Re: A gdybyśmy wygrali w Powstaniu Warszawskim... 18.08.08, 15:14 scibor3 napisał: > > Te statystyki raczej nie znajdowaly potwierdzenia w rzeczywistosci. > > > > Ma kolega jakieś dowody na to aby zarzucić nieprawdę danym prezentowanym przez > Uniwersytet w Groningen? > > Jak w ogole > > mozna mowic o sile nabywaczej zlotego w roku 1950, gdy rozgrywala sie wte > dy > > "bitwa o handel" i sklepy byly puste? W 1978 nie bylo juz tak drastycznie > zle, > > ale takze sklepy nie imponowaly swa zawartoscia. > > Jeżeli kolega nie zauważył dane podane są w dolarach i nie nawiązują w żaden > sposób do zawartości półek sklepowych. PKB mówi nam jaką wartość ma produkcja > dóbr w danym kraju a PKB wyrażone w sile nabywczej dodatkowo uniezależnia te > dane od różnic kursowych i różnych cen tego samego towaru w różnych krajach. Wlasnie o te ceny mi chodzi. Skad brac ceny obowiazujace w Polsce w roku 1950, a nawet w roku 1978, jesli towary byly zupelnie niedostepne? Kupno zwyklego kawalka miesa bylo problemem. Mozna co najwyzej mowic o cenie czarnorynkowej, ale ta tez jest dosc problematyczna, bo handel miesem byl zakazany i surowo karany. Wiekszosc towarow byla w owczesnemu Polakowi zupelnie niedostepna, albo pojawialy sie te towary tylko w niektorychh miejscach i w niektorych momentach, jak swieta. Nie sadze, by luudzie z Groningen jezdzili wtedy do Polski i zapoznawali sie z sytuacja na miejscu. Wydaje mi sie takze, ze w roku 1950 ceny zostaly utajnione i przestaly ukazywac sie coroczne wydania GUS. Wznowiono je chyba dopiero po 1956, albo rok wczesniej. Dl > a > przykładu w USA hamburger kosztuje $10 a w Bangladeszu $1 (oczywiście w > miejscowej walucie). Tak więc mając w USA 10 zielonych wcale nie jesteś 10 > krotnie bogatszy od człowieka z Bangladeszu posiadającego jednego zielonego, > ponieważ możesz nabyć dokładnie tą samą ilość dóbr. Socjalizm miał to do siebie > , > że sklepy nie były jedyną formą rozprowadzania produktów i dochodu narodowego. > Weźmy dla przykładu mieszkania. w 1978 wybudowano o ile mnie pamięć nie myli ok > 280 tys mieszkań (obecnie w czasie boomu zaledwie 130 tys). Nie powiesz mi, że > te lokale nie miały wartości. Wtedy nie szło się do dewelopera i nie zadłużało > w > banku do trzeciego pokolenia włącznie na połowę i więcej zarobków przeciętnej > rodziny. Wiele świadczeń i dóbr było wtedy mocno dotowanych albo rozdzielanych > innymi kanałami niż sprzedaż za pieniądze. W czasie bitwy o handel sklepy mogły > być puste. I co z tego, skoro w latach powojennych większość zaopatrzenia było > rozprowadzane przez zakłady pracy albo w formie przydziałów. Puste półki łatwo > zrobić choćby wywołując hiperinflację jak to było w przedwojennej Polsce czy > Niemczech. > > Uzywanie mocnych slow nie > > zastapi rzetelnej analizy. > > Więc może przeprowadzisz tą analizę? Ale proszę, bez prostackich zagrań typu > butelek octu na półkach albo wyciągania czarnorynkowego kursu dolara. Tej analizy nie przprowadze, bo wymagalaby wielu miesiecy bardzo trudnych studiow. Powatpiewam jedynie w analizy ludzi spoaz Zelaznej Kurtyny. Przypominam tez, ze rok 1978 bardzo rozni sie od roku 1950. Panowaly wtedy zupelnie inne zasady, niz w roku 1978. Nawet w roku 1978 trudno oszacowac rzeczywista cene szynki, jesli "zaklady pracy" rozprowadzaly jej po 1 kilogramie na pracownika z okazji swiat. Nawet dzisiaj w ramach UE czasem trudno porownywac rzeczywisty poziom zycia w roznych krajach. W zaleznosci od uzytej metody otrzymuje sie bardzo rozne rezulaty. Mysle, ze w przypadku roku 1950 lepiej podac kilka przykladow podstawowych towarow i uslug, porownac ceny i dostepnosc dla roznych segmentow spoleczesntwa. To da lepszy obraz, niz kuszono proste statystyki. Waclaw Timoszyk Odpowiedz Link Zgłoś
hetmanwiechu matka siedzi z tylu, tak powiedzial 18.08.08, 23:19 i nie mowcie mi ze nie macie synka, bo w kazdej chwili miec mozecie Odpowiedz Link Zgłoś
scibor3 Re: A gdybyśmy wygrali w Powstaniu Warszawskim... 23.08.08, 19:59 Widzę, że kolega młody i próbuję odbrązowić historię. W !978 nie było problemu z kupnem mięsa. Problem w tym, że było dostępne w sklepach komercyjnych, czyli ca. 2 razy droższe niż w "zwykłym" sklepie. Były braki w zaopatrzeniu żywności _dotowanej_. Polecam przeczytaniem ze zrozumieniem 21 postulatów i czemu to robotników drażniło. W "normalnym" sklepie była cały czas na stanie pasztetowa, kaszanka i tym podobne wyroby. Zwykłą złośliwością jest dodanie, że milion razy lepsze niż to co teraz możesz kupić w sklepach. Nawet za cenę najlepszej wędliny. Odpowiedz Link Zgłoś
jab-77 Re: A gdybyśmy wygrali w Powstaniu Warszawskim... 25.08.08, 19:38 Przyjmując nawet, że to prawdziwe dane, to jaki procent tych pieniążków lądował w kieszeni odpowiednio Kowalskiego i Schmidta? Odpowiedz Link Zgłoś
alan.ski Re: A gdybyśmy wygrali w Powstaniu Warszawskim... 17.08.08, 20:32 A po jakim kursie szanowny kolega przeliczał te dolary? Przeliczników tych było mnóstwo. Zapominając o tym naraża się kolega na epitet jakim był uprzejmy obdarzyć autora artykułu. Natomiast pisanie historii alternatywnych jest pewnego rodzaju zabawą intelektualną. Było to długie i nużące. Trzeba było nie czytać i oszczędzić sobie impertynencji. p.s. A Balcerowicz to był po której stronie Wisły? Odpowiedz Link Zgłoś
heron Re: A gdybyśmy wygrali w Powstaniu Warszawskim... 19.08.08, 09:35 Mam wrażenie że kretynem jest scibor3. Dla niego jest oczywistym że PKB państw wymyślonych przez autora w historii alternatywnej ,powinien byc odwrotny, bo oczywistą oczywistością jest wyższość gospodarki komunistycznej. Zreszta szkoda polemizować z ignorantem. Odpowiedz Link Zgłoś
scibor3 Re: A gdybyśmy wygrali w Powstaniu Warszawskim... 23.08.08, 20:03 Drogi kolego. Wykaż mi w czym błądzę, Najlepiej w liczbach z podaniem źródeł z których korzystasz. Jeżeli się mylę. to wejdę pod stół i odszczekam. Jesteś gotów na to samo? Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: A gdybyśmy wygrali w Powstaniu Warszawskim... 17.08.08, 20:11 Nie rozumiem takiego zaklinania przeszłości. Jakieś kompleksy, narodowe problemy emocjonalne? Po co musimy sobie co raz, na nowo i na różne sposoby opowiadać, jak to pięknie wygralibyśmy powstanie? Brak Polsce sukcesów do tego stopnia, żeby trzeba je było sobie konfabulować? Odpowiedz Link Zgłoś
jab-77 Re: A gdybyśmy wygrali w Powstaniu Warszawskim... 25.08.08, 19:43 Niestety chyba tak. Cała nasza historia przepełniona jest głównie snami o potędze. I tylko snami. Odpowiedz Link Zgłoś
j2342 Jaki historyk, taka historia 18.08.08, 07:20 Jaki historyk, taka historia. Szkoda tego w ogóle komentować, a tym bardziej kupować. Odpowiedz Link Zgłoś
1zorro ..to by nam Rosjanie zamiast Niemcow dupe stlukli! 18.08.08, 08:19 wiec co za roznica? Odpowiedz Link Zgłoś
godeep Historical Fiction. 18.08.08, 17:38 Czyli opowieść o tym: "Co by było, gdyby Baba wąsy miała". Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 PRL bez Ślaska? 18.08.08, 23:09 historia bez uwzględniania gospodarki? ZSRR bez NRD, a co z Czechami? Wyszyński w Lublinie... Wszystko tak grubymi nićmi szyte, że nie ma sensu tracić czas na takie gdybanie. Odpowiedz Link Zgłoś
timoszyk Re: A gdybyśmy wygrali w Powstaniu Warszawskim... 22.08.08, 18:51 Jezeli Historia ma byc nauczycielka zycia, to takei gdybanie ma gleboki sens. W szkole niestety kaze sie dziatwie wykuc na pamiec pewna ilosc faktow i zakazuje myslec co by bylo gdyby, bo ponoc to nienaukowe. Dotyczy tez i innych dziedzin, na przyklad fizyki, gdzie najciekwasze jest wlasnie to, co niepewne, czy nieznane. Czy wiec Powstanie Warszawskie bylo potrzebne? A jesli bylo, to moze nalezalo wzniecic podobne w Krakowie, by nie przegapic okazji zniszczenia Wawelu? Warto sobie takie pytania zadawac. Waclaw Timoszyk Odpowiedz Link Zgłoś