hanka12345
25.08.08, 12:03
Mieszkamy w mieście, gdzie gołębiom chce się postawić pomnik, w
mieście gdzie te ptaki są wizytówką, radością dla dzieci, turystów w
Rynku Gł. Każdy chce mieć fotografię z tymi oswojonym, ufnymi
ptakami. A tym czasem na moim podwórku przeżywam koszmar.Karmię tam
gołębie i według niekórych mieszkających tam kobiet popełniam
przerstępstwo. Ja i biedne czekające na trochę ziarna ptaki
roznosimy robaki, ptasią grypę. Dzisiajrano napadły mnie w całym
tego słowa znaczeniu, mętny wzrok, prawie piana na ustach, nienawiść
w oku, nie wolno dać im nawet okrucha, co będzie w zimie? A
tymczasem te osoby przechodzą codziennie po ulicach, skwerkach,
Rynku, gdzie od lat żyją gołębie. Dlaczego te pozbawione wrażliwości
baby nie wyprowadzą się z Krakowa.? Zaznaczam, że karmę dla ptaków
wykładam z dala od budynku, pod śmietnikiem. Trwa to chwilę, potem
gołębie znikają, odlatują. Dlaczego tak jes,że pierwszy,lepszy
prymityw może ubliżać,prześladować ludzi pomagającym zwierzętom.W
sumie współczuję tym ludziom.Została im tylko agresja.