r.maszkowski 11.09.08, 11:06 Ciekawe czy w tym przypadku też powtórzy się historia "Płatnika", którego można używać tylko po zapłaceniu podatku na rzecz amerykańskiego koncernu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wroob_l Podręczniki w matriksie? 11.09.08, 15:01 Mam kilka propozycji, wszystkie wolno dostępne (GPL), bez przetargów i na dowolną platformę (odpada konieczność płacenia wspomnianego wyżej podatku, chociaż sam w to ni wierzę, nie u nas). Tak na szybko: 1. Stellarium 2. Celestia 3. Kalzium (KStars itd., mówiąc krótko cały pakiet KDE Edu) 4. Marble 5. gnuplot (QtPlot itd., tego jest zatrzęsienie) 6. Gnu Octave 7. Maxima I wiele więcej. To jest lista tylko tych aplikacji, z którymi w mniejszy, bądź większym stopniu miałem/mam do czynienia i o których pamiętam. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek_bury Scholaris, niech spoczywa w pokoju, 19 milionow 11.09.08, 16:26 Scholaris, ktory mial sluzyc wszystkim, pochlonal 19 milionow a nastepnie zostal porzucony i juz go nie ma. Teraz multimedialne "pomoce" za ponad siedmiokrotnie wieksza sume - wow! Czy ktokolwiek wie, co konkretnie zamowilo MEN? Na ich stronach niczego nie znalazlem. Jesli wygrana firma ma raptem pare dni na wykonanie zamowienia to jedyne co zrobi to sprzeda ministerstwu hurtowo licencje na swoje produkty podpadajace pod bardzo szeroka kategorie "pomoce multimedialne". Innymi slowy kto da wiekszy upust zgarnie kase bez koniecznosci kiwniecia palcem. Obawiam sie, ze te "pomoce" podziela los Scholarisa. A skoro tak to ja sie zglaszam do przetargu i przygotje zestaw "pomocy multimedialnych" dostepnych w Internecie i sklepach, niektore darmowe inne - w dowolnych ilosciach az do wyczerpania funduszy i dam niska marze! Odpowiedz Link Zgłoś
michux Podręczniki w matriksie? 12.09.08, 01:20 Komentarz odnośnie całego projektu laptopa dla dzieci, czyli jak to zrobić żeby nie stracić tych 500 milionów z naszych podatków: borys.musielak.eu/edukacja/laptop-dla-kazdego-dziecka-jak-to-zrobic/ Odpowiedz Link Zgłoś
sfann YDP wyjaśnia 12.09.08, 23:44 Prezentujemy treść polemiki przesłanej do Redakcji Wirtualnego Wydawcy przez P. Waldemara Kucharskiego (prezesa YDP), będącej odpowiedzią na artykuł „Podręczniki w matriksie” zamieszczony w „Gazecie Wyborczej” z dn. 11.09.2008 r. "1. Do przetargu nikogo się nie zaprasza. To słowna manipulacja. Przetarg się ogłasza. Każda firma, także wydawcy podręczników, mogli przystąpić do przetargu we właściwym czasie. Przeoczenie przetargu bądź brak oferty umożliwiającej przystąpienie do przetargu nie może być podstawą do insynuacji, że sam przetarg jest zamknięty i ktoś kogoś do niego zaprasza. 2. Ogłoszony przetarg dotyczył dostawy, a nie wykonania oprogramowania edukacyjnego. Ogłoszenie o zamówieniu nakładało na potencjalnych wykonawców tylko jeden merytoryczny wymóg: doświadczenie w dostawie oprogramowania edukacyjnego zaleconego przez MEN jako środek dydaktyczny. Wymóg ten wydaje się oczywisty w odniesieniu do przetargu o tak dużej wartości. Każdy z uczestników przetargu, nawet firma informatyczna, może dostarczyć oprogramowanie tradycyjnych wydawców podręczników, o ile w ich ofercie znajdzie się coś, co odpowiada wymogom ministerstwa, a dodatkowo zaproponują atrakcyjne warunki handlowe. Zatem teza, że „producentami treści edukacyjnych mają być teraz informatycy”, jest niezrozumiałym wymysłem prezesa PIK. 3. Insynuacja, że interaktywne programy edukacyjne są tworzone przez informatyków, jest brednią wskazującą jedynie na niezrozumienie przez prezesa PIK rynku nowoczesnych interaktywnych pomocy edukacyjnych. Tak w Polsce, jak i na świecie istnieje wiele wydawnictw, które działają w ten sam sposób co tradycyjni wydawcy książek, zatrudniając autorów, dydaktyków i specjalistów z rożnych dziedzin wiedzy. Jedynie efekt tej pracy jest dostarczany odbiorcom na medium elektronicznym, a nie na papierze. 4. Do przetargu stanęły konsorcja. W konsorcjach biorących udział w przetargach znalazły się dwie firmy związane z wydawnictwami podręcznikowymi: WSIP i PWN, a nie jedna firma, jak podaje „Gazeta”. Firmy te są uczestnikami konsorcjów, a nie podwykonawcami, jak podaje pan Marciszuk. Dodatkowo Young Digital Planet reprezentuje interesy tej samej grupy kapitałowej co potentat rynku podręczników ─ Wydawnictwo Nowa Era. Warto zauważyć, że Nowa Era jest członkiem PIK i ma swoją reprezentację w prezydium Izby. Może warto sprawdzić, czyje interesy reprezentuje p. Marciszuk i dlaczego uważa, że produkty dużych wydawnictw, które odniosły rynkowy sukces, „są do wyrzucenia w błoto”. 5. Nowoczesne oprogramowanie edukacyjne jest zbudowane w taki sposób, iż sam nauczyciel ma możliwość dowolnego wyboru i łączenia interaktywnych treści, aby dopasować te zasoby do zmieniających się podstaw programowych, struktury konkretnego podręcznika lub potrzeb danej klasy czy ucznia. To zasadnicza cecha uzupełniających materiałów edukacyjnych. Twierdzenie, że zmiana podstawy programowej uczyni oprogramowanie niezdatnym do użytku, świadczy o braku znajomości tematu i aktualnych trendów w tworzeniu oprogramowania edukacyjnego. 6. W kontekście artykułu czujemy się zatem postawieni w roli ripostującego na zarzuty prezesa PIK, czyli „firmy informatycznej produkującej treści edukacyjne”. Taka charakterystyka firmy Young Digital Planet jest z gruntu nieprawdziwa i krzywdząca. YDP jest przede wszystkim największym na świecie wydawcą interaktywnych programów edukacyjnych, w szczególności do przedmiotów takich jak matematyka, przyroda, fizyka oraz innych przedmiotów ścisłych. Jak Pani słusznie zauważa, jesteśmy także liderem rynku interaktywnych kursów do nauki języków obcych. Z naszych wydawnictw uczą się wszystkie dzieci w Holandii, Malezji, większość dzieci w Wielkiej Brytanii czy Nigerii ─ a to tylko kilka największych naszych sukcesów. Jako polska firma prowadzimy edukacyjne serwisy internetowe dla nauczycieli w wielu krajach, np. www.yteach.co.uk. Lokując się w ścisłej światowej czołówce edukacyjnych firm wydawniczych, jesteśmy wizytówką nowoczesnej Polski na rynkach międzynarodowych. Sprowadzanie nas do poziomu firmy składającej się z kilku informatyków piszących nikomu niepotrzebne programy edukacyjne jest dla nas krzywdzące i niezrozumiałe. Szkoda, że „Gazeta” nie zauważyła, że YDP SA to światowy lider edukacyjnych wydawnictw elektronicznych eksportujący polską myśl technologiczną i dydaktyczną do kilkudziesięciu krajów świata na wszystkich kontynentach." Odpowiedz Link Zgłoś