czlowiek_ksiazka
04.10.08, 14:56
Bardzo piękny, trochę orwell'owski opis dokonań dzielnych żołnierzy
RP w Iraku. Ciekawe czy Trybyna Ludu pisała kiedyś podobnie o
dokonaniach LWPaków w Czechosłowacji w 1968 r.?
Okazuje się, że armia uczestniczyła w ciągu tych 5 lat w misji
stabilizacyjnej, że z nikim nie walczyła, tylko "stabilizowała"
przez te półtora tysięcy dni.
Rządy - od Millera aż po obecny, powinny być z siebie dumne:
ustabilizowały DOBRZE i PORZĄDNIE.
Irak dzisiaj to w porównaniu z czasami kiedyś sojusznika Imperium
Dobra, czyli Hussajna, oaza spokoju i wolności.
Kraj, w którym kwitnie demokracja, a syci i mający pracę i godziwie
zarabiający ludzie w spokoju konsumują owoce dobrobytu, korzystają
24 h/dobę z prądu. Z uśmiechem na ustach uczestniczą w wyborach.
Państwo nie-wstrząsane atakami terorrystycznymi, nie znające
terroru, w którym bez obawy podróżujący po kraju dyplomaci i
stabilizatorzy witani są przez szczęśliwy lud kwiatami na ulicach
miast.
Dzieci bawiące się w nowoczesnych osiedlach nie obawiają się, że
zostaną uznane za terrorystów i zmiecione z powierzchni ziemi przez
demokratyczny ogień z luf funkcjonariuszy Imperium Dobra.
Zyski ze sprzedaży ropy trafiają do kiesy państwowej, a potem
korzystają z nich podatnicy iraccy.
Wolność i demokracja w Iraku zwyciężyły! Brawo i dziękujemy!