agg
01.11.08, 17:47
Zanizona stopa procentowa, marzenie kazdego chyba premiera min.
finansow, przedsiebiorcy czy tez kazdego co planuje wziac kredyt lub
tez juz go posiada. Okazuje sie ze te nieziszczalne pragnienie jest
mozliwe wystarczy tylko znalesc sposob na oszukanie inflacji. Taki
sposob znalazly Stany Zjednoczone jako bodaj jedyny kraj swiata. W
normalnych warunkach zbyt niska stopa procentowa skutkuje wzrostem
inflacji a takze deficytem handlowym, jednak to wlasnie poprzez
deficyt handlowy miliardy dolarow wyplywaja z amerykanskiej
gospodarki zasilajac rezerwy walutowe innych krajow, lub stajac sie
waluta roznorakich transakcji miedzynarodowych nigdy juz do ameryki
nie powracajac dzieki czemu gospodarka ameryki pozbawia sie niejako
nadmiarow dolarow ktore skutkowaly by wzrostem inflacji a za tym
koniecznoscia podwyzki stop procentowych. Oczywiscie funkcjonowanie
tego zadziwiajacego zjawiska burzy nieco nasze wyobrazenie o handlu
miedzynarodowym gdzie kazdy kraj z zalozenia pragnie wiecej
exportowac niz importowac, w przypadku ameryki jest odwrotnie. Czym
wiekszy deficyt tym nizsza inflacja a za tym nizsza stopa
procentowa. Oczywiscie pogodzenie polityki taniego kredytu i niskiej
inflacji to polityka pelnego zatrudnienia i genialnej koniunktury
przez dekady szybszej niz w innych krajach rozwinietych a poniewaz
deficyt handlowy to tez polityka miedzynarodowa wspierajace kraje
opierajace sie komunizmowi po wojnie no to w zasadzie mozna napisac
ze wszyscy sa zadowoleni. Amerykanie sa zadowoleni, zadowoleni sa
azjaci i europejczycy. Po prostu wszyscy!!!!
Problem tkwi w tym ze komunizm i zimna wojna skonczyla sie juz dawno
a stabilizowanie swiata za cene deficytu powinno byc zrewidowane ale
skoro wszyscy sa zadowoleni to po co? Niestety zanizona stopa
procentowa nieuchronnie skutkowac musi dwoma zjawiskami, zanizona
sklonnoscia do oszczedzania oraz zawyzona sklonnoscia do brania
kredytow. Oczywiscie obie te kwestie do pewnego stopnia sie
wykluczaja, bo przeciez jesli wszyscy chca wydawac pieniadze to ktos
powinien je oszczedzac? Amerykanie nie oszczedzaja pieniedzy ale
robia to japonczycy, chinczycy i inne nacje poludniowo wschodniej
azji i sa w tym wyjatkowo skuteczni, a amerykanie musza od nich te
pieniadze ciagle pozyczac. Oczywiscie na pytanie co jest lepsze, czy
polityka pelnego zatrudnienia o ktorej marza wszyscy i do tego
szybszego rozwoju niemalze calego swiata a juz na pewno azjatyckich
tygrysow czy tez normalna polityka stop procentowych, rownowaga
systemowa z bezrobociem odpowiedz wydaje sie niemalze oczywista ale
to nie nam przyszlo dokonywac wyboru, dokonali go bowiem juz dawno
temu amerykanie. Tak czy inaczej wszystko to dzialalo przez 60 lat
jakby nie bral.
Oczywistym jest fakt ze rozmiary krachu na rynku nieruchomosci i ich
wplywu na sektor finansowy musza wynikac zarowno z wielkosci
poniesionych strat przez banki poszczegolnych krajow ale tez z
wielkosci depozytow gromadzonych w tych krajach. Faktem jest wiec ze
gdyby ameryka miala stope oszczedzania na poziomie powiedzmy 20 czy
30% dochodu narodowego to poniesionie straty nie byloby problemem i
prawdopodobnie nikt by sie nawet o nich nie dowiedzial. A poniewaz
poniesione straty w wyniku nadzwyczajnych ale jednorazowych zdarzen
rynkowych nie przekreslaja przeciez mozliwosci dalszego normalnego
funkcjonowania bankow i osiagania przez nie rentownosci problemu by
nie bylo. Po prostu nikt by sie o tym nie dowiedzial a straty
zostaly by odrobione w przyszlosci no i nie byloby paniki. Niestety
jak sie okazuje choc niewiele krajow swiata posiada tak wysoko
rozwinieta gospodarke jak USA i do tego jeszcze chwile temu tak
wysokie tempo rozwoju to okazuje ze fakt wysokich dochodow jego
mieszkancow nie sprawia ze posiadaja oni pieniadze, a w kazdym razie
nie takie ktore trzymaliby w bankach.
Kryzys tlumaczony jest kredytami supbrime udzielanymi z jakis
powodow osobom o minimalnych lub zerowych zdolnosciach kredytowych.
No coz jezeli osoby o zerowych zdolnosciach kredytowych dostaja
kredyty to jasne jest ze nie beda ich splacac, z drugiej jednak
strony pamietam ze w zeszlym roku ropa naftowa osiagala rekordowe
ceny a amerykanie konsumuja jej naprawde duzo, ceny zywnosci poszly
w gore a one sa glownym koszykiem zakupow dla osob o niskich
dochodach jak i ogolnie inflacja poszla w gore podnoszac koszty
zycia przeciez. Moze po prostu petla kredytowa amerykanskiego
spoleczenstwa i gospodarki zaciska sie coraz mocniej i kolejne ciosy
na nia spadajace okazaly sie tym przyslowiowym ostatnim mostem za
daleko?
Cokolwiek uswiadomilismy sobie obecnie to z cale pewnoscia to, ze
nie mozemy zyc bez bankow. Byc moze banki moga zyc bez nas ale na
pewno nie my bez bankow. Nie pozostaje wiec nic innego niz w
pompowac w te banki stosowna ilosc depozytow nawet jesli nazwiemy to
planem Paulsona i czekac majac nadzieje ze wszystko wroci do normy.
Oczywiscie byloby znacznie przyjemniej gdyby na ten moment budzet
federalny USA znajdowal sie w dobrej kondycji szczegolnie wobec
faktu ze gospodarka USA wydawala sie byc ledwie temu w dobrej
kondycji, ten jednak na ow moment jest w kondycji wyjatkowo podlej,
cierpiac na rekordowo wielki deficyt, choc na poczatku urzedowania
obecnej administracji dysponowal nadwyzkami. Wyjatkowo wysoki
deficyt budzetu bedzie wiec wyjatkowo powiekszony, wiec kryzys
nadmiernego zadluzenia bedzie leczony dodatkowym gwaltownie
narastajacym zadluzeniem z deficytem federalnych przekraczajacym
bilion usd co jakby nie bral stanowi jakies 7% pkb. Pozostaje jednak
pytanie czy to wystarczy? Problem w tym ze zagrozonych hipotek jest
na podobno 5 bln a to juz stanowi ponad 30% pkb ale i to stanowi nie
specjalnie wielkiej czesci ogolu dlugow jakie spoleczenstwo usa
wzielo na siebie nie zaleznie od tych wszystkich dlugow ktore
administracja rzadowa ma lub bedzie miala w bliskiej przyszlosci
przyszlosci jako dlug federalny. Nie wiadomo wiec jak bedzie
wygladalo splacanie dlugow kiedy pelne zatrudnienie przestanie
istniec poniewaz zaczely sie masowe zwolnienia a kolejni zwalniami
pracownicy beda zapewne kolejnymi dluznikami ktorzy nie beda w
stanie splacac zaleglych kredytow. W ameryce po prostu absolutnie
wszyscy powinni pracowac poniewaz wszyscy maja dlugi jednak obecnie
zapewne wielu z nich jednak te prace straci pytanie tylko ilu? Nie
jest wiec jasne w jaki sposob sektor finansowy usa bedzie obecnie
funkcjonowal i czy nie bedzie potrzebowal ciaglego finansowania z
budzetu federalnego ktory praktycznie rzecz biorac juz sie rozpadl.
Budzet federalny poza nieznana iloscia pieniedzy ktorych potrzebowal
bedzie dla bankow musi sie liczyc ze utraconymi dochodami z podatkow
z tytulu recesji jak i rosnacymi wydatkami na zasilki dla
bezrobotnych.
Kolejna nieznana kwestia pozostaje inflacja. FED obnizyl wlasnie
przy inflacji 5% stope procentowa do 1% czyli najnizej w historii,
tym samym 5 razy nizej niz inflacja co oznacza ze kryzys wywolany za
niskimi stopami bedzie leczony obnizaniem stopy. No coz biorac pod
uwage fakt ze budzet federalny sie rozpadl a system bankowy
desperacko potrzebuje depozytow jest to decyzja nawet ciekawe
szczegolnie wobec faktu ze inflacja rosnie. Z drugiej jednak strony
FED twierdzi ze inflacja spadnie poniewaz FED na nadzieje ze tak
bedzie, coz jednak FED moze innego oznajmic rynkowi no przeciez nie
to ze zatracil kontrole nad sytuacja? Oczywiscie jezeli FED
prowadzil polityka pozwalajacej na nadmierne zadluzenie to nie ulega
watpliwosci ze stal sie zakladnikiem owego zadluzenia. Bo skoro
zadluzenie narastalo od niepamietnych czasow to staje sie jasne ze
osiaga poziomy tak gigantyczne wobec wielkosci gospodarki ze
jakakolwiek podwyzka jego oprocentowania okaze sie natychmiastowo
zabojcza dla tej gospodarki. Nie sposob wiec walczyc z inflacja nie
niszczac