Dodaj do ulubionych

FAZ: Polacy znów czują się germanizowani

17.11.08, 13:40
Libickiemu niedlugo skonczy sie kadencja
Obserwuj wątek
    • lubat FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 13:53
      jeśli ktokolwiek śledził boje rozwiedzionych rodziców o dzieci w małżeństwach
      polsko-polskich, to nie zdziwi się, że w małżeństwach mieszanych małżonkowie
      na bank wykorzystają fobie narodowe, by zwiększyć siłę swoich argumentów.
      W przypadku rozpadu małżeństwa Polki z każdym cudzoziemcem będzie się
      traktować każde roszczenie strony "obcej" jako zamach na polskość, bo my
      niezwykle kochamy grać rolę pognębionych i tych, co to "nie będzie Niemiec
      pluć nam w twarz".
      • olias Re: FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 14:44
        problem polega na tym że KAŻDY rząd broni "swojego" rodzica. Nawet
        nie patrząc na rozsądek i prawo. Każdy rząd. Oprócz polskiego. Od
        1989 r.
        • vitabravo Kto tutaj ironizuje? Odpowiedź: Gazeta Wyborcza 17.11.08, 17:55
          GW zawsze skora do ironizowania istotnych dla Polski tematów.
          • szklo_kloakowe_w_tvn-ie Megalomania_Szwabskiego_Brukowca_ _:))))))))))))))) 17.11.08, 22:33
            Czosnkowe antypolskie GWno kabluje:

            Szuler korespondent chińskiego? :) brukowca z hitlerlandu
            "Frankenfurc Algamajna Caj-Tung" onanizuje się wielkością
            swojego wytresowanego przez Amerykanów faterlandu :) :

            Jugendamty groźnego, wielkiego sąsiada (hehehe!!!)
            mają "nieograniczoną władzę nad rodzinami, mogą odbierać
            dzieci bez wyroku sądu" ...
            ......................................................................................

            Pieprzącemu o groźnym i wielkim sąsiedzie
            temu pajacowi szulerowi chyba się klepki
            w jego nacjonalistycznym łbie poluzowały :)

            jeżeli ma na myśli swój pechowy faterland, który dwa razy dostał
            największe lanie po d... jakie ludzkość widziała
            łącznie ze zgwałceniem 10 milionów jego paskudnych
            tłustych samic :))))))))))
            • agent_mosiadu_sikor-sztajn Szwabskie_Bydło_Znów_Potrzebuje_B ata_?_:))))))) 20.11.08, 02:03
              63 lata po największym w historii,
              gigantycznym laniu po d...
              i o mało co nie wykastrowaniu -

              szwabskie kartofle z braku nad nimi nadzoru i bata
              powracają znowu do żródła swojego nieszczęścia - nacjonalizmu,
              przywracając hitlerowskie praktyki
              wyrywania Polskim Matkom ich własnych dzieci !!!

              Obozy koncentracyjne według nich były polskie !
              Największą zbrodnią IIWS dla nich jest
              przepędzenie hitlerowców z Polski (przypieczęntowane
              niedawno przez Trybunał Europejski)
              w której to wymordowali ci bandyci 6,5 miliona Polaków !

              Teraz z kolei Polskim Matkom jak za czasów hyclera
              kradzione są ich urodzone w hitlerlandzie dzieci

              a próby obrony zaszczuwają te gady
              eunuchowym nakazem ścigania
              obejmującym też Polskę !!!!!

              jak tak dalej pódzie to wkrótce stworzą
              obozy koncentracyjne dla Polskich Matek
              w hitlerlandzie !
              • kon-donek_kastrat_wermahtowy Re: Szwabskie_Bydło_Znów_Potrzebuje_B ata_?_:)))))) 22.11.08, 01:17
                63 lata po największym w historii,
                gigantycznym laniu po d...
                i o mało co nie wykastrowaniu -

                szwabskie kartofle z braku nad nimi nadzoru i bata
                powracają znowu do żródła swojego nieszczęścia - nacjonalizmu,
                przywracając hitlerowskie praktyki
                wyrywania Polskim Matkom ich własnych dzieci !!!

                Obozy koncentracyjne według nich były polskie !
                Największą zbrodnią IIWS dla nich jest
                przepędzenie hitlerowców z Polski (przypieczęntowane
                niedawno przez Trybunał Europejski)
                w której to wymordowali ci bandyci 6,5 miliona Polaków !

                Teraz z kolei Polskim Matkom jak za czasów hyclera
                kradzione są ich urodzone w hitlerlandzie dzieci

                a próby obrony zaszczuwają te gady
                eunuchowym nakazem ścigania
                obejmującym też Polskę !!!!!

                jak tak dalej pódzie to wkrótce stworzą
                obozy koncentracyjne dla Polskich Matek
                w hitlerlandzie !
                ..........................................................................................

                POTRZEBNA JEST ZDECYDOWANA REAKCJA
                CYWILIZOWANYCH KRAJÓW W UE !!!

                TRZEBA W EUROPIE JAK NAJSZBCIEJ STWORZYĆ FRONT
                PRZECIW TYM NEOHITLEROWSKIM PRAKTYKOM

                W PRZECIWNYM RAZIE WKRÓTCE POWRÓCI TO BYDŁO
                DO SWOICH TRADYCJI I RZECZYWIŚCIE ZAFUNDUJE EUROPIE

                OBOZY KONCENTRACYJNE DLA MATEK ROZMAWIAJĄCYCH
                ZE SWOIMI DZIEĆMI LUDZKIMI JĘZYKAMI !
    • presentation1 ..Normalni Polacy .............. 17.11.08, 13:58
      wiedza kogo poprzec.Ciekawe kogo popiera Wyborcza?.Wiem ale nie powiem
      • zigzaur Re: ..Normalni Polacy .............. 17.11.08, 14:30
        Nikt cię nie prosi, abyś się odzywał.
        • rokets_w Re: ..Normalni Polacy .............. 17.11.08, 14:54
          zigzaur napisał:

          > Nikt cię nie prosi, abyś się odzywał.
          Ja go prosiłem
          A dokończę za niego. To namiestnik niemiecki w roli premiera polskiego zniemcza
          naród polski i powoli ale skutecznie polskę i jej naród oddaje w niewolę niemiecką
          • zigzaur Re: ..Normalni Polacy .............. 17.11.08, 14:58
            Patrzcie, znalazł się wielki patriota, który nawet nie raczy napisać "Polska"
            wielką literą.

            Oskarż Donalda Tuska przed jakimś sądem albo przygotuj się do obrony.
          • silling Re: ..Normalni Polacy .............. 17.11.08, 17:08
            tak, tak, germanizuja Polske bo dzieci w NIEMCZECH musza mowic po niemiecku...
            • kretowski Po co wobec tego niemiecki w polskich szkołach? 18.11.08, 13:39
              silling napisał:

              > tak, tak, germanizuja Polske bo dzieci w NIEMCZECH musza mowic po
              niemiecku...
              >
              >
              To jest krzywdzenie polskich dzieci mieszkających w Polsce - my
              tutaj chcemy tylko angielskiego i hiszpańskiego.
              • perkal Re: Po co wobec tego niemiecki w polskich szkołac 18.11.08, 14:55
                Nie masz racji ,niemieckiego należy się też uczyć - zgodnie z zasadą "Aby
                zniszczyć wroga należy go dobrze poznać"
                • kretowski Szkoda czasu na niemiecki 20.11.08, 20:41
                  perkal napisała:

                  > Nie masz racji ,niemieckiego należy się też uczyć - zgodnie z
                  zasadą "Aby
                  > zniszczyć wroga należy go dobrze poznać"

                  Niemiecki jest duuuużo trudniejszy niż np. francuski, i mówi się w
                  nim tylko w Niemczech.
    • panvader FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 14:07
      to jest niestety prawda. to nie znaczy ze wiem to z autopsji, ale znam
      historie czlowieka ktoremu zabroniono rozmawiec z dziecmi po polsku na
      rozprawie sadowej. sprawa byla oczywiscie rozwodowa i wynik byl zgaduj zgadula
      jaki. nie zebym byl jakims niemcofobem bo mialem dziewczyne niemke, ale tak
      poprostu jest.
    • profanum_vulgus funny5, bezmyślna miernoto 17.11.08, 14:10
      Libicki został w 2007 roku zaliczony do grona najlepszych
      europarlamentarzystów przez szwajcarską The European League
      of Geneva.
      Czy jakiś POkemon jest w Brukseli zauważany?
      • cleryka Re: funny5, bezmyślna miernoto 17.11.08, 14:24
        Gdyby takich europosłów,jak p.Libicki,byłoby więc ej,to taki problem
        szybko rozwiazano by na forum tej Europejskiej scenie.Szkoda,że
        Polacy przegrywaja tak licznie swoje prawa do swoich dzieci przed
        niemieckimi sądami.
      • wet3 Re: profanum_vulgus 17.11.08, 14:25
        profanum_vulgus napisał: > funn5, bezmyslna niernoto

        > Libicki został w 2007 roku zaliczony do grona najlepszych
        > europarlamentarzystów przez szwajcarską The European League
        > of Geneva.
        > Czy jakiś POkemon jest w Brukseli zauważany?

        Zawsze jak "funny" cos napisze, to wlosy deba staja. Ta zawodowa
        eurolewaczka zaslepiona jest nienawiscia do wszystkiego, co polskie.
    • wet3 FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 14:20
      Jakkolwiek to nazwiemy, to Niemcy sami przyznaja, ze Jugendamty
      wielokrotnie lamaly prawo zabraniajac rozmowy w rodzimym jezyku
      wspolmalzonka, ktory nie byl Niemcem. Stwierdzenie to powinno
      wszystkim wystarczyc z nadwyzka. Okazuje sie, ze p.Fotyga bardzo
      slusznie zaatakowala takie praktyki. Jakas gadanina o narodowo-
      konserwatywnym rzadzie Kaczymskiego czy o polskiej prasie
      konserwatywnej jest nazwyklejszym nieporozumieniem i zaslona dymna
      GW. W tym przypadku germanizacja i asymilacja jest niezaprzeczalnym
      faktem, a polskie media powinny to oprotestowac z nadwyzka.
      • zigzaur Niezbyt fortunne nazwisko autora artykułu: 17.11.08, 14:38
        Schuller.

        Nasuwają się podświadome skojarzenia.
        • eva15 Re: Niezbyt fortunne nazwisko autora artykułu: 17.11.08, 15:18
          Dla współczesnych Niemców nierozpoznawalne, dla nich szuler to
          Trickser, Falschspieler ale żaden Schuller. Słowo w polskim pochodzi
          pewnie od jakiegoś dialektu niemieckiego, który przywędrował do Pl.
          • zigzaur Re: Niezbyt fortunne nazwisko autora artykułu: 17.11.08, 20:54
            Dla Niemców nie ale dla Polaków tak. Skojarzenia są jednoznaczne i humorystyczne.
            W języku polskim to słowo mogło się przejąć za pośrednictwem yiddisch ale nie
            mam pewności.
      • olias Re: FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 14:47
        podobne pretensja jak Fotyga mają do tego sdzisiejszego Hitlerjugen
        i inne państwa. Np.. Włochy. Ciekawe kiedy rząd polski ... ?
    • grba FAZ to fajna gazeta 17.11.08, 14:27
      Dla Niemców 11 listopada 1918 roku jest datą porozumienia o
      zawieszeniu broni kończącego mordercze zmagania na frontach
      pierwszej wojny światowej. Dla gazety „Frankfurter Allgemeine
      Zeitung” porażka Niemiec w tej wojnie jest co najmniej
      problematyczna. „Jak można było w traktacie wersalskim tak upokorzyć
      Niemcy?” – pytał wczoraj dziennik w komentarzu redakcyjnym. Jego
      zdaniem to było jedną z przyczyn przyszłych „kryzysów i wojen”.
      Dziennik ubolewa, że Czechosłowacji przyznano Kraj Sudecki bez
      referendum, tak jak Polsce „duże obszary Prus zachodnich” i
      Poznań. „W innych regionach odbyły się plebiscyty, ale były często
      farsą” – czytamy dalej. Chodzi zapewne między innymi o plebiscyt na
      Górnym Śląsku, w wyniku którego został częścią państwa polskiego. –
      Zdumiewające, że taki komentarz ukazał się w 90. rocznicę
      niepodległości Polski – ocenia prof. Wolfgang Wippermann, historyk z
      Wolnego Uniwersytetu w Berlinie.


      Poznańskie by sobie pogermanizowali...
      • ryq_tmc Re: FAZ to fajna gazeta 17.11.08, 15:56
        > Poznańskie by sobie pogermanizowali...

        By sobie, ale dostali od Poznaniakow w morde i musieli wiac z
        Wielkopolski.
      • silling Re: FAZ to fajna gazeta 17.11.08, 17:22
        To chyba jakies zarty, generalnie FAZ to jest powazna gazeta

        Na Gornym Slasku byl plebiscyt i jak wszyscy wiemy wygrali Niemcy,
        ale i tak Wielka Brytania i Francja przyznala fragment Gornego Slaska Polakom,
        zeby oslabic Niemcy. Oberschlesien Industrie Bezirk to by drugi co do wielkosci
        osrodek przemyslowy w Niemczech.

        Pomorze/Pomern tak naprawde nigdy nie bylo w Polsce. Incydentalnie za Piastow. Z
        zachodnich landow po przyznaniu ich Polsce wyrzucono miliony mieszkancow, jakies
        15 milionow w pierwszym rzucie.
        Wiadomo ze Polska praktycznie zawsze byla polozona bardziej na wschod. Stalin
        przesunal ja na zachod, zeby powiekszyc CCCP (Ukraine etc)

        Oczywiscie tego nie uczono na lekcjach historii w PRLu, ale mozna znac fakty,
        albo wykorzystywac propagande...
        Niestety na ogol to co wygodniejsze...
        • grba Re: FAZ to fajna gazeta 17.11.08, 17:33
          "Pomorze/Pomern tak naprawde NIGDY nie bylo w Polsce. INCYDENTALNIE
          za Piastow."

          Śluznok z logiki mosz eincka.
          • silling Re: FAZ to fajna gazeta 17.11.08, 17:42
            czepianie sie :)

            W tym zdaniu kluczowe jest TAK NAPRAWDE, bo generalnie incydenty nie maja
            znaczenia...
        • viornisko Re: FAZ to fajna gazeta 17.11.08, 17:46
          Co ty za głupoty gadasz? Pomorze było w granicach państwa polskiego od czasów
          Piastowskich (z krótką przerwa na krzyżaków) i przez czasy jagiellonskie (po
          wojnie 13 letniej), az do rozbiorow. Oczywscie mowa o Pomorzu Gdanskim (Gdansk -
          Torun). Tobie raczej chodzilo o Pomorze Zachodnie, tyle, ze ono nie zostalo
          wlaczone do II RP, wiec i FAZ sie tego nie czepia.
          • silling Re: FAZ to fajna gazeta 17.11.08, 17:53
            Zalezy o ktorym Pomorzu mowisz. Oczywiscie maly skrawek (zwany Pom.Gdanskim)
            nalezal do Polski prawie caly czas (minus Wolne Miasto Gdansk - vide prawo
            lubeckie, Hanza). Dzieki temu Krolestwo Polskie mialo dostep do Baltyku...
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Prawdziwy przypadek 17.11.08, 14:28
      Jak by nie było, Niemcy się trochę przyczyniają do tego niesympatycznego obrazu.
      Mam znajomą w Bawarii. Ona jest Polką i ma dziecko z Niemcem, ale są
      rozwiedzeni. Dziecko u niej. W domu mówią po polsku. Dziecko chodzi w weekendy
      do szkoły polskiej, tak żeby mieć również polskie świadectwo. Polski jest
      trudnym językiem i zarówno dziecko jak matka wkładają dużo trudu w tę naukę. W
      tygodniu dziecko chodzi oczywiście do szkoły niemieckiej.

      Pewnego razu niemiecka nauczycielka powiedziała tej znajomej, żeby dziecko
      raczej mówiło w domu po niemiecku, a nie po polsku - bo w szkole ma złe oceny z
      niemieckiego.

      Znajoma poczuła się bardzo urażona. I właściwie trudno się dziwić. To są bardzo
      delikatne kwestie. Co szkołę obchodzi, co dziecko robi w domu z rodzicami?
      Znajoma czuje się tym bardziej na cenzurowanym, że jest rozwiedzioną i niezbyt
      zamożną cudzoziemką i Jugendamt może w razie czego robić jej nieprzyjemności.
      • zigzaur Re: Prawdziwy przypadek 17.11.08, 14:34
        Przytoczę inny przypadek. Znajomy człowiek, noszący nazwisko rdzennie niemieckie
        ale z polskim (PRL) dyplomem inżyniera, z mieszkaniem pełnym polskich książek (z
        kucharskimi włącznie) opowiedział mi taką historię:

        Jego syn się jąkał, więc szkolny lekarz skierował go do logopedy. Logopeda
        powiedział:
        "Pański syn dlatego się jąka, że zawsze musi podjąć decyzję, w jakim języku się
        odezwać i dlatego przeżywa pewien stres. Proszę się zdecydować na jeden język, w
        którym w domu będzie się rozmawiać."
        • old.european Re: Prawdziwy przypadek 17.11.08, 15:16
          zigzaur napisał:

          > Jego syn się jąkał, więc szkolny lekarz skierował go do logopedy.
          Logopeda
          > powiedział:
          > "Pański syn dlatego się jąka, że zawsze musi podjąć decyzję, w
          jakim języku się
          > odezwać i dlatego przeżywa pewien stres. Proszę się zdecydować na
          jeden język,
          > w
          > którym w domu będzie się rozmawiać."

          Znam chyba troche podoby przypadek (slowo daje, ze autentyczny).
          Niedawno Polka chciala sie prywatnie ubezpieczyc zdrowotnie.
          Ubezpieczyciel standartowo wymaga badania lekarskiego oraz
          laboratoryjnego.
          Okazalo sie, ze watroba tej pani jest tak zrujnowana alkoholem, ze
          ubezpieczyciel odmowil.
          Nie dosc, ze szykany, to jeszcze jakies glupie uprzedzenia, prawda?
          • 1stanczyk Cynizmem nikt jeszcze nikogo nie przekonal 17.11.08, 20:48
            Ironia rowniez.
            To nie jest przyadek, ze we Francji, Belgi czy Norwegi nikt nie osmieliby sie
            udzielac podobnych rad.
            Malo tego poslalby dziecko na dodatkowe godziny francuskiego czy norweskiego i
            zachecal do utrwalania znajomosci macierzystego jezyka jednego z rodzicow.
            Te wszystkie fakty z roznych zrodel zbyt dobrze ukladaja sie w jedna czytelna
            calosc byc miec watpliwosci co do charakteru polityki rodzinnej prowadzonej w
            Niemczech.
            Wojna, UE w tej sprawie niczego do dzisiaj w Niemczech nie zmienila.
            I na pewno nie zmieni tego antypolski belkot niemieckiej prasy jako, ze ten
            problem dotyczy wszystkich malzenstw mieszanych z Niemcami czy Niemkami.
            Re: Prawdziwy przypadek
        • bachczysaraj Znam lepszy przypadek. Matka Polka, 17.11.08, 19:03
          ojciec Hiszpan. Mieszkaja w Anglii. Kazde z rodzicow mowi do dziecka wylacznie w
          swoim jezyku. Dziecko zna obecnie na poziomie jezyka ojczystego angielski
          (szkola i wiekszosc rowiesnikow), polski (matka, rodzina z Polski,
          polskojezyczni znajomi) oraz hiszpanski (ojciec, hiszpanskojezyczni znajomi,
          rodzina ojca).

          Dzicko mowi, pisze i czyta w kazdym z tych jezykow. W angielskiej szkole uczy
          sie bardzo dobrze, grubo powyzej sredniej (tak jak wiekszosc dwu i
          trojjezycznych dzieci - mozg bardziej rozwiniety).

          A teraz pomysl nad mozliwosciami jakie stoja otworem przed tym dzieciakiem
          zsiniej z zazdrosci.
          • zigzaur Re: Znam lepszy przypadek. Matka Polka, 17.11.08, 21:47
            Im więcej języków się zna tym lepiej. Ale nie każdy poradzi sobie z nauką kilku
            języków jednocześnie.
      • crame Re: Prawdziwy przypadek 17.11.08, 14:51
        Nieznajomosc niemieckiego zamyka droge do edukacji. To nie tylko "rozmawianie"
        • bachczysaraj Masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem? 17.11.08, 18:57
          Dziecko zna niemiecki i chodzi do niemieckiej szkoly. Dzieci sie latwo ucza
          jezykow. Co wiecej stawiam dolary przeciw orzechom, ze po niemiecku mowi lepiej
          niz po polsku bo jest to jezyk dominujacy w jego kregu rowiesniczym. Tak to juz
          jest z dziecmi wychowywanymi za granica.
      • kolonistka Re: Prawdziwy przypadek 17.11.08, 14:57
        anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

        > Jak by nie było, Niemcy się trochę przyczyniają do tego
        niesympatycznego obrazu
        > .
        > Mam znajomą w Bawarii. Ona jest Polką i ma dziecko z Niemcem, ale

        > rozwiedzeni. Dziecko u niej. W domu mówią po polsku. Dziecko
        chodzi w weekendy
        > do szkoły polskiej, tak żeby mieć również polskie świadectwo.
        Polski jest
        > trudnym językiem i zarówno dziecko jak matka wkładają dużo trudu w
        tę naukę. W
        > tygodniu dziecko chodzi oczywiście do szkoły niemieckiej.
        >
        > Pewnego razu niemiecka nauczycielka powiedziała tej znajomej, żeby
        dziecko
        > raczej mówiło w domu po niemiecku, a nie po polsku - bo w szkole
        ma złe oceny z
        > niemieckiego.
        >
        > Znajoma poczuła się bardzo urażona. I właściwie trudno się dziwić.
        To są bardzo
        > delikatne kwestie. Co szkołę obchodzi, co dziecko robi w domu z
        rodzicami?
        > Znajoma czuje się tym bardziej na cenzurowanym, że jest
        rozwiedzioną i niezbyt
        > zamożną cudzoziemką i Jugendamt może w razie czego robić jej
        nieprzyjemności.
        Otoz szkole obchodzi - i to bardzo dobrze, ze obchodzi ... z tego co
        piszesz Twoja znajoma ma zamiar pozostac w Niemczech. W takim razie
        coreczka bedzie chodzila do szkol niemieckich i jezeli sobie nie
        radzi z jezykiem niemieckim to jej problemy szkolne beda sie
        poglebialy.
        Nie zrozum mnie zle - popieram nauke jezyka polskiego - ba ..
        popieram nauke kazdego jezyka - bo jezyk to bogactwo jednak jestem
        zdania, ze nie nalezy tracic z oczu tzw. dobra dziecka, ktore
        pozniej jest poszkodwane poprzez braki jezykowe. Jej edukacja opiera
        sie na jezyku niemieckim. Od jego znajomosci zalezy jej pozniejsza
        szkolna droga. Wiec ja bym na miejscu tej kolezanki nie odebrala
        tego jako chec "dokopania" mi przez nauczycielke ale wrecz za dobra
        monete.

        My Polacy mamy brzydki zwyczaj wyolbrzymiania wszystkiego bo
        zapewniam Cie, ze tak samo ta nauczycielka zwrocilaby uwage
        czeskiej, tureckiej czy francuskiej matce. Tyle tylko, ze te nie
        podniosa tego do rangi obrazy panstwa.
        I skoro juz wspominasz o przyczynianiu sie do niesympatycznego
        obrazu to moze zworcmy uwage do jakiego obrazu postrzegania Polaka
        my sami sie przyczyniamy. Wiecznie niezadowoleni i skrzwydzeni,
        skloceni i z "zadajacym" nastawieniem do swiata i zycia. Nie wspomne
        calej rzeszy pijanych pod kosciolem w niedzielny poranek.
        Mieszkam w Niemczech, nigdy nie ukrywalam, ze pochodze z Polski ale
        wierz mi, czasami jak widze rodakow to mi za nich wstyd.

        Uwazam, ze tak w Niemczech jak i w Polsce sa ludzie i ludziska. Nie
        mozna na podstawie jednego czy dwoch przypadkow okreslac Niemca jako
        germanizatora a Polaka jako zlodzieja i pijaka. Wsrod kazdej nacji
        sa tzw. szarosci.
        • jacek226315 Re: Prawdziwy przypadek 17.11.08, 16:11
          kolonistka sluchaj.Przecietnie uzdolnione dziecko moze sie uczyc
          szesciu jezykow rownoczesnie.Mowie to z pozycji pedagoga,wiec takie
          banialuki,jak dziecko sie jak bo ma stres jaki jezyk wybrac,czy ma
          to ujemny wplyw na dziecka rozwoj to nalezy miedzy bajki wlozyc
          • silling Re: Prawdziwy przypadek 17.11.08, 18:12
            dokladnie dziecko moze byc wielojezyczne
            ale podobne zeczy slyszy sie od lekarzy (niedouczonych) wszedzie nie tylko w
            Niemczech, podobnie jest we Francji, Hiszpanii, za oceanem...
            Wystarczy wejsc na forum Wielojezycznosc w rodzinie...

            Na szczescie jednak wiekszosc jest normalna
      • old.european Re: Prawdziwy przypadek 17.11.08, 15:12
        anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

        > Pewnego razu niemiecka nauczycielka powiedziała tej znajomej, żeby
        dziecko
        > raczej mówiło w domu po niemiecku, a nie po polsku - bo w szkole
        ma złe oceny z
        > niemieckiego.
        >
        > Znajoma poczuła się bardzo urażona. I właściwie trudno się dziwić.
        To są bardzo
        > delikatne kwestie. Co szkołę obchodzi, co dziecko robi w domu z
        rodzicami?
        > Znajoma czuje się tym bardziej na cenzurowanym, że jest
        rozwiedzioną i niezbyt
        > zamożną cudzoziemką i Jugendamt może w razie czego robić jej
        nieprzyjemności.
        >

        Znaczy, ze usasadnienie nauczycielki, ze dziecko ma w szkole zle
        oceny z niemieckiego do kobiety nie dotarlo... Wazne tylko jej
        kompleksy.
        Ot, szkoda gadac...
        • jacek226315 Re: Prawdziwy przypadek 17.11.08, 16:15
          gwarantuje Ci old.european ,ze dziecko nie ma zlych ocen poniewaz
          mowi dwoma jezykami
          • wild.romance Re: Prawdziwy przypadek 19.11.08, 21:58
            jacek226315 napisał:

            > gwarantuje Ci old.european ,ze dziecko nie ma zlych ocen poniewaz
            > mowi dwoma jezykami

            Fajnie, że wiesz lepiej...:))
            w.r
        • mara571 Re: Prawdziwy przypadek 17.11.08, 17:08
          dodam jeszcze, w przecietnej berlinskiej pierwszej klasie tylko 4-5 dzieci
          pochodzi z niemieckiej rodziny i mowi po niemiecku.
          Reszta po turecku, arabsku itd.
          Powiedz mi anuszko jak zaczac z tymi dziecmi nauke pisania i czytania, skoro
          podreczniki sa niemieckie?
        • bachczysaraj Ot, subiektywna opinia nauczycielki ma zadecydowac 17.11.08, 19:08
          o zyciu dziecka. Co tam wyniki badan wskazujacych na korzystny wplyw
          wielojezycznosci na rozwoj intelektualny, co tam tysiace
          wielojezycznych dzieci robiacych jako dorosli kariery o jakich ich jednojezyczni
          rowiesnicy moga pomarzyc. Jakas niemiecka pinda i oldeuropean wiedza lepiej.
    • olias FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 14:43
      a oto rzecz trudna do pojęcia, którą podano chyba wczoraj w tv.
      występowała matka, więc raczej nie wolno mówić o przekłamaniu.
      Polka z dzieckiem jedzie swoim samochodem przez Niemcy. Mieszka w
      Pl. Nie ma akurat w tym momencie stałego zamieszkania. Zatrzymuje
      ich policja niemiecka. Stwierdzają brak zameldowania i zabierają
      dziecko. Polskie dziecko, polskiego obywatela, majacego polską
      matkę (nic nie było chyba o ojcu, bo to tylko krótka informacja
      dłuższym programie o działaniach dzisiejszego Hitlerjugen). dziecko
      trafia do Jugendamt, oczywiście dla jego dobra. Kobieta kilka
      miesięcy już walczy o odzyskanie syna. Tusk ..... właśnie co robi
      polski rząd w sprawie zatrzymanego nieletniego obywatela? Nie
      pytajcie czy to jest realne, ja nie wiem. powtarzam co słyszałem i
      widziałem.
      • kolonistka Re: FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 15:12
        olias napisał:

        > a oto rzecz trudna do pojęcia, którą podano chyba wczoraj w tv.
        > występowała matka, więc raczej nie wolno mówić o przekłamaniu.
        > Polka z dzieckiem jedzie swoim samochodem przez Niemcy. Mieszka w
        > Pl. Nie ma akurat w tym momencie stałego zamieszkania. Zatrzymuje
        > ich policja niemiecka. Stwierdzają brak zameldowania i zabierają
        > dziecko. Polskie dziecko, polskiego obywatela, majacego polską
        > matkę (nic nie było chyba o ojcu, bo to tylko krótka informacja
        > dłuższym programie o działaniach dzisiejszego Hitlerjugen).
        dziecko
        > trafia do Jugendamt, oczywiście dla jego dobra. Kobieta kilka
        > miesięcy już walczy o odzyskanie syna. Tusk ..... właśnie co robi
        > polski rząd w sprawie zatrzymanego nieletniego obywatela? Nie
        > pytajcie czy to jest realne, ja nie wiem. powtarzam co słyszałem i
        > widziałem.
        No wlasnie i nie zastanowilo Cie to ?
        Toz to powinni zaraz przy granicy Polakom bez meldunku zabierac
        dzieci.
        Moze nalezaloby sie zastanowic dlaczego ta pania zatrzymali. Bo na
        ten przyklad jezeli zatrzymali ja na przemycie to gdyby miala
        miejsce zameldowania odeslaliby dzieci do tego miejsca ale skoro nie
        miala to gdzie mieli je odeslac skoro matka zostala zatrzymana?
        Zostawic na autostradzie?
        A moze mieli wypadek samochodowy, a moze dzieci byly pijane?
        Zastanowmy sie tez nad tym za co ta pani jechala po tych Niemczech -
        skoro nie miala stalego meldunku to nie pracowala, skoro nie
        pracowala to z czego zyla - mozna powiedziec z zasilku - ale z
        polskiego zasilku nie wystarczy na podroze po Niemczech. Wiec moze
        okazalo sie, ze pani w Niemczech pracowala nielegalnie? czyli
        zlamala prawo - no wracamy do punktu wyjscia - gdzie mieli te dzieci
        odeslac?
        Przyczyn moze byc wiele. Ale po coz sie zastanowic nad takim
        zagadnieniem skoro mozna od razu heja na zlego Niemca naskoczyc.

        W Jugendamtach pracuja tacy sami ludzie jak Ty i ja - jedni sa
        bardziej a innie mniej tolerancyjni.
      • old.european Re: FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 15:19
        olias napisał:

        > a oto rzecz trudna do pojęcia, którą podano chyba wczoraj w tv.
        > występowała matka, więc raczej nie wolno mówić o przekłamaniu.
        > Polka z dzieckiem jedzie swoim samochodem przez Niemcy. Mieszka w
        > Pl. Nie ma akurat w tym momencie stałego zamieszkania. Zatrzymuje
        > ich policja niemiecka.

        A moze alkomat byl niemiecki i zlosliwy. Do tego pewnie uczepili
        sie, ze prowadzac po pijanemu zagraza zycie dziecka..
    • ukos Herr goebbelsowiec sobie "ironizuje" 17.11.08, 14:43
      Ciekawe co by wypisywał, gdyby mu tak polonizowano dziecko.
      • crame Re: Herr goebbelsowiec sobie "ironizuje" 17.11.08, 14:53
        Zasmiecasz Forum.
      • klod1 Re: Herr goebbelsowiec sobie "ironizuje" 17.11.08, 16:06
        ukos napisał:

        > Ciekawe co by wypisywał, gdyby mu tak polonizowano dziecko.

        a to juz tez robili polacy na slasku
      • mathias_sammer Re: Herr goebbelsowiec sobie "ironizuje" 18.11.08, 15:15

        A Armina Vanderbilt- bezrobotna dzialaczka forumowa pod wieloma
        nickami na forum- to scierwo. Scierwo na amerykanskim paszporcie,
        ktore udaje polska patriotke.


        Tyle mam do powiedzenia w sprawie przewodu myslowego scierwa na
        temat artykulu.

        m.s.
    • adamanonim FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 14:46
      Jakos trudno mi wspołczuć tym ofiarom Niemców, sami (głównie same!)
      sie o to prosiły lecąc na niemiecką kase. Polacy im już nie
      wystarczą?
      • otego Re: FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 14:58
        no i znowu ta nasza zawisc,to niewazne dlaczego mieszka w niemczech,wazne jest
        ze polacy sa dyskryminowani, i niestety nasz rzad nierobi nic w tym kierunku i
        to budzi moj niepokuj,niemcy dbaja i to bardzo o "swoich'w polsce (niemiecki w
        szkolach,nazwy miejscowosci w opolskim po niemecku)
      • gh83 Re: FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 15:13
        Tacy Polacy jak Ty? Mali zawistnicy? Po pewnym czasie owszem, przestają wystarczać.
    • l.o.r.t.e.a Bo tak zapomniałem. 17.11.08, 14:51
      W jakim kraju młodzież ma hobby w postaci podpalania ośrodków dla
      azylantów, mieszkań robotników sezoznowych i bicie na ulicy
      Murzynów? Kiedy w Polsce podpalono mieszkanie ukraińskich czy
      białoruskich budowalńców?

      Ale oczywiście najłatwiej jest wszystko zwalić na Polaków, a przede
      wszystkim konsekwentnie wyzywać ich od nacjonalistów.
    • old.european Germanizacja 17.11.08, 15:10
      - wysylanie przez urzedy bezrobotnych na kursy jezyka niemieckiego
      - wymaganie urzedow aby slabo mowiacy po niemiecku bezrobotni
      pobierajacy zasilki szukali pracy
      - wymaganie aby mowiacy po polsku wypelniali formularze w urzedach
      po niemiecku
      - wymaganie aby dzieci uczyly sie w szkolach niemieckiego i po
      niemiecku
      - niezwracanie sie sprzedawczyn po polsku do osob rozmawiajacych po
      polsku
      - odmowa sprzedazy alkoholu osobom nietrzezwym
      - zakaz choralnego spiewania "Gorala" po godzinie 20-tej
      - zaopatrywanie gniazdek w mieszkaniach w niemiecki prad
      - zakaz mocowania anten satelitarnych na balkonach na kijach od
      miotly, przez co brak polskich seriali i Magdy M





      • czyzyk331 Re: Germanizacja czy Litwinizacja? 17.11.08, 18:21
        Prezydent Valdas Adamkus uważa, że to Sąd Konstytucyjny powinien
        wyjaśnić , czy posiadanie Karty Polaka przez dwóch posłów Akcji
        Wyborczej Polaków na Litwie jest równoznaczne ze złożeniem
        deklaracji wierności wobec Warszawy a nie Wilna.
        "Słowo Sądu Konstytucyjnego byłoby najważniejsze" - zaznaczył Valdas
        Adamkus. Prezydent nie powiedział, czy osobiście się zwróci do Sądu
        Konstytucyjnego .
        W niedzielę Główna Komisja Wyborcza postanowiła zaproponować
        Prezydentowi i Sejmowi o zwrócenie się do Sądu Konstytucyjnego w
        sprawie Karty Polaka.
        Jeśli okaże się, że posiadanie Karty Polaka jest równoznaczne z
        zaprzysiężeniem Polsce, wówczas dwóm posłom - Waldemarowi
        Tomaszewskiemu i Michałowi Mackiewiczowi groziłby empeachment.
        Zgodnie z litewską konstytucją, posłem na Sejm może zostać obywatel
        Litwy , który nie jest związany przysięgą z innym państwem.
        polskatimes.pl/depesze/60728,litwa-kontrowersje-wokol-karty-polaka,id,t.html
      • 1stanczyk No comment 17.11.08, 22:50
        www.jugendamt-wesel.com/Video_liste.htm
        Sami Niemcy twierdza ze nie ma zadnej kontroli nad dzialaniami Jugendamt.

        Apel Niemki do Prezydenta Francji, wywiad z jednym szefow Jugendamnt, ktory
        wzorem naszych pajacow w krawatach sam nie bardzo znal funkcjonowanie
        organizacji, ktora zarzadzal ......


        To, ze w przypadku mazenstw mieszanych zajmuja sie, wbrew prawu europejskiemu,
        obrona niemieckich interesow jest tylko swiadctwem jak gleboko w Niemczech
        zakorzeniony jest niemiecki nacjonalizm.
        Gdy tylko ma najmniejsze szanse niekontrolowanego decydowania ujawnia sie ze
        zdwojona sila.
        A jak sie okazuje nawet dla Niemcow dzialanosc Jugendamt pozostaje bez zadnego
        nadzoru i kontroli!
        • nie-tak Re: No comment 17.11.08, 23:07
          1stanczyk napisał:
          > To, ze w przypadku mazenstw mieszanych zajmuja sie, wbrew prawu europejskiemu,
          > obrona niemieckich interesow jest tylko swiadctwem jak gleboko w Niemczech
          > zakorzeniony jest niemiecki nacjonalizm.
          > Gdy tylko ma najmniejsze szanse niekontrolowanego decydowania ujawnia sie ze>
          zdwojona sila.
          > A jak sie okazuje nawet dla Niemcow dzialanosc Jugendamt pozostaje bez
          zadnego> nadzoru i kontroli!

          Zapewniam cie ze bzdury piszesz tak jak polska gazeta.
          • 1stanczyk Twoje zapewnienia to jest duzo za malo w 18.11.08, 00:24
            odniesieniu do tego co slysze, czytam i widze wokol siebie by mnie przekonac ze
            nie mam racji.

            video.google.com/videoplay?docid=3266717204892383935
            video.google.fr/videoplay?docid=-2058601498846754121&hl=en
            video.google.fr/videoplay?docid=3873908199536448005&hl=en
            Re: No comment
          • 1stanczyk "Zapewniam cie ze bzdury piszesz tak jak polska .. 18.11.08, 00:47
            Zapewniam cie, ze tym "bzdurom" zachodnie media i zachodni politycy poswiecili
            duzo wiecej miejsca niz nasza prasa.
            Nacjonalistyczne tendencje Jugendamt sa coraz bardziej znane w calej Europie:
            prasa brytyjska, francuska, holenderska i belgijska poswiecily im duzo wiecej
            miejsca niz nasza prasa.
            Nasze media pozostaja daleko w tyle z krytyka niemieckiej Jugendamt, organizacji
            pozostajacej poza wszelka kontrola i kierowanej przez niemieckich
            kryptonacjonalistow (niemiecka krew ma pozostac w Niemczech i mowic po niemiecku).


            Re: No comment
    • zenula5 FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 15:17
      Ironizowanie z autentycznego problemu przez niemieckie media to dobry sposób,
      żeby udawać, ze sprawy nie ma i, ze to jest tylko polska antyniemiecka
      histeria. A problem jest żywotnie istotny dla dziesiątków polskich
      rozwiedzionych matek lub ojców, którzy mają niebywałe utrudnienia w
      kontaktowaniu się ze swoimi dziećmi, a często też urzędowy zakaz rozmawiania z
      nimi po Polsku!!! Wiem o tym od znajomych w Niemczech, opowiadano mi o wielu
      takich przypadkach.
      Jestem zniesmaczony nieudolnością i brakiem reakcji polskich władz na
      udokumentowane przypadki jawnego dyskryminowania i ograniczania praw polskich
      obywateli w Niemczech! Kilka dni temu słuchałem w PR! marszałka Borysewicza i
      krew mnie zalewała, bo bagatelizował problem. A podobno odpowiada za kontakty
      z Polonią i jest formalnym rzecznikiem ich spraw. Jest mi wstyd za taka
      władzę! i za to ,ze moje podatki idą na takich nieudaczników. (Żeby nie było
      ,że jestem politycznie ustawiony: głosowałem na PO). WSTYD!
      • old.european Re: FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 15:23
        zenula5 napisał:

        > Wiem o tym od znajomych w Niemczech, opowiadano mi o wielu
        > takich przypadkach.

        No to juz na pewno jest prawda. I te osoby pewnie juz dawno by
        uciekly z Niemiec, ale ich na sile trzymaja.
        A mojego psa kolegi kumpel mowil, ze jego kolegi kumpla pies ma
        pchly.
      • mara571 Re: FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 17:16
        ten problem dotyczy nie tylko Polakow.
        Ale skoro juz spotkania jednego rodzica z dzieckiem, dziecmi musza sie odbywac
        pod kontrola Jugendamtu (niecodzienna sytuacja) to mozna zazadac, aby
        przychodzil tlumacz lub osoba mowiaca po polsku. Jak sie Jugendamt nie zgodzi,
        trzeba isc do sadu.
    • tanczacy.z.myslami Nie tylko Polacy mają problem z Jugendamtem 17.11.08, 15:35
      O ile mi wiadomo, listy do władz UE w sprawie działań Jugendamtu były wysyłane nie tylko przez Polaków, ale również z innych krajów europejskich, których obywatele mieli podobne przejścia. Więc to nie jakieś "polskie przeczulenie na punkcie germanizacji"
      • wild.romance Re: Nie tylko Polacy mają problem z Jugendamtem 22.11.08, 09:44
        tanczacy.z.myslami napisał:

        > O ile mi wiadomo, listy do władz UE w sprawie działań Jugendamtu były wysyłane
        > nie tylko przez Polaków, ale również z innych krajów europejskich, których obyw
        > atele mieli podobne przejścia. Więc to nie jakieś "polskie przeczulenie na punk
        > cie germanizacji"

        Oczywiście...ludzie z innych krajów piszą. Piszą gdy czują się pokrzywdzeni
        szukając instancji przyznającej im mimo wszystko rację. Ale o dyskryminacji i
        germanizacji piszą wiecznie wczorajsi Polacy, co jest niestety polskim
        przeczuleniem na tym punkcie....
        w.r
        • nie-tak Re: Nie tylko Polacy mają problem z Jugendamtem 22.11.08, 10:38
          wild.romance napisał:
          Ale o dyskryminacji i
          > germanizacji piszą wiecznie wczorajsi Polacy, co jest niestety polskim>
          przeczuleniem na tym punkcie....

          Nie piszą o tym dzisiejsi Polacy którzy nie maja pojęcia jak funkcjonuje Polska
          a co mówić Niemcy czy w Niemczech.
    • eva15 Polacy i ich oderwane od realiów obsesje 17.11.08, 15:40
      Znam wystarczającą ilość mieszanych, w tym także rozwiedzionych par
      rodzicielskich, by wiedzieć, że to bzdury i kompletne pomieszanie
      pojęć. Z normalnej sytuacji przy spotkaniach rozwiedzionego rodzica
      z dzieckiem WCALE NIE MA Jugendamtu. Nawet by im urzędników nie
      wystarczyło na to, by być przy każdym dziecku w trakcie spotkania z
      tatą (czy rzadziej z mamą), przecież ilość dzieci z rozbitych
      małżeństw idzie w MILIONY.

      Jugendamt jest obecny przy widzeniach JEDYNIE na wniosek rodzica
      mającego WYŁACZNE (Sorgerecht) prawa wychowawcze (przy niewyłącznych
      sytuacja jest znów inna) i na jego uzasadnione żądanie.
      Często porzucony małżonek z zemsty gna do Jugendamtu, składa wniosek
      opowiadając horror -historie o tym jak ojciec/matka szczuje na
      widzeniach dziecko, lży wychowującego rodzica, nakręca przeciw
      niemu, bądź czyni dziecku aluzje nt. prowadzenia się matki/ojca.
      Wtedy Jugendamt MUSI wkroczyć. I MUSI rozumieć słowa prowadzoynych
      rozmówe. To chyba oczywiste, skoro za to odpowiada.

      W 90% albo i więcej % dziecko zostawia sąd przy matce niezależnie od
      kraju jej pochodzenia. Wypadki innych decyzji są zawsze gruntownie
      uzasadniane. Ojciec może mieć wspólne prawo opiekuńcze (gemeinsames
      Sorgerecht) z matką jeśli ta się zgodzi. Jeśli sąd przyznaje opiekę
      ojcu to na ogół zarzuty stawiane matce są już tak poważne, że
      odbiera się jej również Sorgerecht, pozostawiając jednak z reguły
      prawo odwiedzin (Besuchsrecht) .
      Ciekawa jestem, czy mama Moritza miała prawa opiekuńcze, nikt z PL-
      mediów jej o to nie zapytał. A to naprawdę jest kluczowe. Odebranie
      matce praw opiekuńczych i przyznanie ich tylko ojcu jest zjawiskiem
      niezwykle rzadkim i musi je poprzedzać szereg mocnych prawnie
      uzasadnień.
      • wet3 Re: eva15 17.11.08, 16:00
        Tobie wyraznie nie wystarczy, ze Niemcy sami przyznaja iz przypadki
        lamania prawa przez Jugendamty wystepowaly bardzo wiele razy. Takie
        praktyki sa niczym innym tylko germanizowaniem. Polacy wcale nie sa
        tu wyjatkiem. Nie probuj nawijac nam makaronu na uszach. Ty zawsze
        musisz byc proszwabska i promoskiewska. Inaczej nie bylabys soba.
        • profanum_vulgus kolego wet 17.11.08, 16:13
          eva15 nie jest ani "proszwabska" ani "promoskiewska",
          ona jest po prostu głupia i trzeba to zaakceptować,
          bo z wiatrakami nie wygrasz.
          • tw_wielgus Re: kolego wet 17.11.08, 17:00
            Fajnych masz kolegów profanum, ale widać mentalnie Ci odpowiadają...
          • silling Re: kolego wet 17.11.08, 17:38
            eva15 pisze konkretnie i na temat
            do tego posluguje sie posluguje sie faktami...
            Z tym dyskutuje sie trudno
            wiec najprosciej ja oczywiscie zwyzywac

            20 wypadkow (w ciagu ilu lat?) to jest jakis absulutny margines

            Do tego wszyscy dotyczy ludzi mieszkajacych w Niemczech,
            Po co tam wyjezdzali jak nie chcieli gadac po niemiecku?
            W najlepszym przypadku w ciagu 3 pokolen straca polski i tak.

            Polacy dalej zyja swoimi paranojami... Na szczescie nie wszyscy, znam wielu
            normalnych...
            • bachczysaraj Eva bredzi, jak zwykle. Matka miala prawo opieki 17.11.08, 19:13
              nad dzieckiem. Odebrano jej je gdy (po poinformowaniu ojca) wyjechala z
              dzieckiem do Polski. Widzen z dzieckiem zakazano jej gdy zlozyla doniesienie o
              pobiciu dziecka w domu ojca (co potwierdzily ogledziny lekarskie).

              Tyle napisano w prasie. Oczywiscie dziennikarze moga wypisywac bzdury. ALe jesli
              tak to niech je "zdemaskujcie" zanim zaczniecie wypisywac swoje madrosci.
            • 1stanczyk Ilosc "przypadkow" jest sprytnie ukrywana przez 17.11.08, 20:34
              niemieckie wladze podobnie zreszta jak niezliczona ilosc kruczkow prawnych i
              falszywych klasyfikacji, ktorymi poluguja sie niemieckie wladze by grac na czas
              wobec zagranicznych prawnie prowadzonych spraw o odzyskanie przestepczo
              porwanych dzieci przez Niemcow czy Niemki.
              Czas w przypadku kilkuletniego dziecka przetrzymywanego bezprawnie (bo np
              porwanego po uzgodnionym terminie wakacji) w Niemczech gra na korzysc porywajacego.
              Najpierw zakazuje sie widzenia albo odbywa sie ono przy obowiazkowej asyscie
              niemieckiej w obawie, ze druga strona "odplaci pieknym za nadobne" i
              "samowolnie" odbierze swoje bezprawnie porwane przez Niemca czy Niemke dzieci.
              Po kilku latach argumentem wladz niemieckich staje sie brak uczuciowych wiezi.
              Narzedzia wladz niemieckich sa wystarczajaco "subtelne" by wygrywac przed
              niemieckimi sadami.
              Wyroki innych sadow sa ignorowane.
              Wszystko odbywa sie jak w zegraku: "ordnung must zain".
              To nie sa ani zadne nasze paranoje ani margines
              To jest obowiazujaca w Niemczech zasada, ktora przetrwala wojne, pojednania,
              konstrukcje europejska: mowia o niej pracujacy w Niemczach przedstawiciele firm:
              prawo niemieckie jest duzo bardziej niemieckie niz jakiekolwiek inne i niz nam
              sie na pierwszy rzut oka wydaje. Tyle ze trzeba byc specjalista by sie umiec w
              ich prawo wglebic.
              Problemem dzieci ze wspolnych malzenstw z Niemcami zajmowala sie juz chyba
              nawet jedna z KE.
              Re: kolego wet
      • remik.bz Ważna jest praktyka , nie teoria 17.11.08, 16:11
        Evo , Ty piszesz o teorii .
        A teoria z praktyką często nie idzie w parze.
        Jeśli prawdą jest to co pokazała TVP , to jest to całkowicie
        niezgodne z Twoją "teorią" i mowiąc szczerze paskudnie swiadczy o
        niemieckich urzędach.
        I nawet jeśli sprawa mamy Moritza to byłby jednostkowy przypadek ,
        to jest to o jeden przypadek za duzo.
        Autor artykułu z FAZ zamiast drwić ze spraw naprawdę ważnych
        powinien raczej zastanowić się czy "strona niemiecka" jest w
        porządku - bo ,że "polska mama" złamała prawo to wiemy.
        Pytanie tylko , czy fakt złamania tego prawa oznacza w praktyce
        zakaz rozmowy z synem po polsku?
        Chyba nie.
        A tak nawiasem ilość skarg wcale nie wskazuje na to ,iz jest to
        sprawa odosobniona.
        • lubat Re: widzisz eva, jak to jest 17.11.08, 16:44
          Tyle sobie zadajesz trudu, by opisać FAKTY, tryb postępowania prawnego, a takie
          wety, czy remiki (a vulgusy to już rozdział sam w sobie) i tak oleją Twoją
          opinię, bo oni i tak lepiej wiedzą, że te wredne Germańce uparli się akurat na
          polską niewinność.
          Co prawda zastrzegają się "> Jeśli prawdą jest to co pokazała TVP", ale w
          wywodzie nie mają już wątpliwości, że to prawda. No bo przecież TVP to wzorzec
          obiektywizmu. Szczególnie w odniesieniu do Niemiec czy Rosji, a na drugim
          biegunie USA.
          • eva15 widzisz eva, jak to jest. Ano widzę jak byk. 17.11.08, 19:34
            Najbardziej mnie śmieszy, jak mi "znafcy" tłumaczą, że znam teorię
            nie praktykę. Tymczasem mam, nebenbei, uprawnienia tłumacza
            przysięgłego i zdarza mi się zgodzić pomagać różnym polskim
            niekumatym. Poza tym mam parę osób w bliskim otoczeniu, które przez
            to przeszły. Mam nawet przypadek matki, której odebrano prawa
            opiekuńcze, wiem więc znam procedurę z autopsji, to jest rzadkie i
            trudne. Zeby było śmieszniej w tym wypadku "prześladowaną" jest....
            Niemka, nie Polka. Ot, b. mąż miał na nią kwity, że się leczyła "na
            nerwy" i jego oraz paru jego świadków zdaniem nie wyleczyła i
            przepchnął sprawę, po długim czasie i dużych trudach po swojej
            myśli. Zresztą wcześniej stwarzając fakty dokonane, czyli porywając
            dzieciaka.

            Inna sprawa, że i Jugendamty nie zawsze są bez zarzutu. Czasem za
            mało się intereesują np. dziećmi z rodzin marginesu społecznego, a
            czasem są nadaktywne i nadużywają władzy. Jak to ludzie. Ale ich
            zachowania można zaskarżyć do przełożonych i to z reguły skutkuje.
            • zigzaur Re: widzisz eva, jak to jest. Ano widzę jak byk. 17.11.08, 21:45
              Widocznie nie każdy ma zdrowie do użerania się z urzędasem.

              W przypadku rozwodów i walki o dziecko między rodzicami stosowane są
              najohydniejsze środki walki i wysuwane są najbardziej nieprawdopodobne zarzuty.
              • eva15 Re: widzisz eva, jak to jest. Ano widzę jak byk. 18.11.08, 00:11
                zigzaur napisał:

                > Widocznie nie każdy ma zdrowie do użerania się z urzędasem.

                ? Matka nie ma zdrowia, by walczyć o własne dziecko?

                Mnie na prawdę inteerseuje, czy matka ma Sorgerecht, czy jej to
                prawo do opieki/wychowywania zostało odebrane? Jakoś się nigdzie nie
                można tego doczytać.

                > W przypadku rozwodów i walki o dziecko między rodzicami stosowane
                >są najohydniejsze środki walki i wysuwane są najbardziej
                >nieprawdopodobne zarzuty.

                Otóż to, a Jugendamty są często używane jako broń w tej walce.
                Robienie z tego prześladowań Polaków świadczy tylko o własnych
                kompleksach, albo o kolejnym instrumentalizowaniu władz w tej walce -
                tym razem polskich władz.
                • 1stanczyk "Robienie z tego prześladowań Polaków świadczy ... 18.11.08, 11:27
                  "Robienie z tego prześladowań Polaków świadczy tylko o własnych
                  kompleksach, albo o kolejnym instrumentalizowaniu władz w tej walce - tym razem
                  polskich władz."

                  Nie podzielam tej opini podobnie zreszta jak nie podzielaja jej liczni, roznych
                  narodowosci byli wspolmalzonkowie Niemcow.
                  Podobnie jak nie podziela KE domagajaca sie niemieckiego raportu na temat
                  dzialanosci Jugendamt w Niemczech.

                  Nas ten niemiecki nacjonalizm reprezentowny przez dzialanosc tej
                  niekontrolowanej przez nikogo organizacji po prostu szokuje i drazni bo jestesmy
                  bardziej uwrazliwieni nasza nielatwa historia wzajemnych relacji.

                  Innych Anglikow, Francuzow, Belgow czy Holendrow po prostu zdumiewa swoim
                  oddaleniem od gloszonych przez Niemcow wspolnotowych wartosci.

                  Problem nie jest nowy: do tej pory skutecznie bronila sie wskazywaniem na
                  "interes dziecka" i szczegolnymi przypadkami trafiajacymi do mediow.
                  Tych "przypadkow" jest zdecydowanie za duzo by dac wiare klamliwym tlumaczeniom
                  Niemcow.
                  Nie dala jej zreszta KE.
                  Jest wystarczajaco dowodow na to by oskarzyc dzialanosc tej niemieckiej nie
                  kontrolowanej przez nikogo organizacji o wyraznie nacjonalistyczny charakter.

                  www.ceed-europa.eu/

                  Re: widzisz eva, jak to jest. Ano widzę jak byk.
                  • eva15 Polacy trudną grupą emigracyjną w Niemczech 18.11.08, 13:15
                    Pieniaczy wszędzie pełno, zakompleksionych (zwlaszcza Polaków) też.
                    Poza tym a nuż da się na tym zbić jakiś kapitał? Now iąc nic tylko
                    do sąd.

                    Ale wszystko to nie wyklucza POJRDYNCZYCH przypadków zawzięcia się
                    jakiegoś urzędasa na konkretną osobę. Zwłaszcza, jeśli ta się z nim
                    awanturuje i ubliża mu od hitlerowców itd. (znam i takie przypadki),
                    no to wtedy urzędnik pokazuje, kto ma władzę.

                    Z mojego doświadczenia wiem, że wielu Polaków w Niemczech ma
                    odbiegający od normy stosunek do kraju w którym żyje i do jego
                    instytucji. Ten stosunek to od ekstremu kompleksów niższości do
                    eksremum kompleksów wyższyści i wymachiwania II WS i Hitlerem,
                    często nawet przy błahostkach. A wszystko często okraszone słabym
                    niemieckimm i złością, że urzędnik nas nie rozumie.
                    • eva15 Re: Polacy trudną grupą emigracyjną w Niemczech 18.11.08, 13:36
                      korekta:

                      No więc nic tylko do sądu.

                      Ale wszystko to nie wyklucza POJEDYNCZYCH przypadków zawzięcia się
                      jakiegoś urzędasa na konkretną osobę.
          • remik.bz Polska i niemiecka mentalność 18.11.08, 10:53
            lubat napisał:

            > Tyle sobie zadajesz trudu, by opisać FAKTY, tryb postępowania
            prawnego, a takie
            > wety, czy remiki (a vulgusy to już rozdział sam w sobie) i tak
            oleją Twoją
            > opinię

            Widzisz Lubat , my w Polsce reagujemy emocjonalnie , a Niemcy w myśl
            zasady "Ordnung muss sein".
            Dla Niemców fakt złamania prawa , nieuszanowania wyroku sądu po
            prostu "w pale się nie miesci".
            My (obciązeni pewnym bagażem wieloletnich doswiadczeń) tolerujemy a
            nawet akceptujemy działania wbrew prawu w niektórych sytuacjach. A
            te sytuacje to np: obrona rodziny ,domu, kraju , religii .

            Uznaj to za nasze takie "prawo zwyczajowe" wazniejsze dla nas od
            prawa kodeksowego.
            Po prostu bez względu na wyrok sadu uważamy ,że matka ma prawo
            walczyć o dziecko stosując nawet nie do końca "poprawne
            politycznie " metody. Nie potepiamy automatycznie (jak Niemcy)takiej
            matki za działania wbrew wyrokowi sądowemu .

            Ps . gdyby nie ta nasza mentalność , to nigdy nie byłoby
            Solidarności ( w Niemczech nie było) - bo to było wbrew prawu wtedy.
            • eva15 Dyrdymały o różnicy w polsk i niem. mentalności 18.11.08, 13:26
              Sorry, ale to zawaracanie głowy. Również Niemcy reagują emocjonalnie
              i dostosowują do tego prawo. Gdy chodzi o "przydział" dziecka po
              rozwodzie praktycznie zawsze dają je matce, ze względu na UCZUCIA,
              więź emocjonalną, potrzebę ciepła matczynego ist., nawet jeśli
              logika mówi, że przy ojcu dziecku np. materialnie będzie lepiej,
              stabilniej i znajdzie się wyżej w drabinie społecznej. Tu prawo
              kieruje się emocjami, więzią bilogiczną. Kobiety w sądach rodzinnych
              są górą. A że dodatkowo wspierane jest rozkrzyczanymi femistkami,
              mężczyźni są praktycznie bez szans w walce o das alleinige
              Soregrecht, czyli wyłączne prawa opiekuńczo/wychowawcze.

              Jako kobieta trzeba w tym kraju MOCNO sobie na to zadsłużyć, by mieć
              to prawo odebrane. Stąd moje pytania odnośnie matki Moritza.
              • remik.bz Re: Dyrdymały o różnicy w polsk i niem. mentalnoś 18.11.08, 13:51
                eva15 napisała:
                mężczyźni są praktycznie bez szans w walce o das alleinige
                > Soregrecht, czyli wyłączne prawa opiekuńczo/wychowawcze.
                >
                > Jako kobieta trzeba w tym kraju MOCNO sobie na to zadsłużyć, by
                mieć
                > to prawo odebrane. Stąd moje pytania odnośnie matki Moritza.

                Ale ja nie o tym.
                To nie ma w teuj sprawie nic do rzeczy.
                Nawet jeśli te prawa są matce odebrane ( bo była alkoholiczką ,
                prostytutką , narkomanka, nie płaciła podatków , pluła na Rosję czy
                nie zbierała kup po swoim psie na spacerze), to chyba nie
                oznacza ,że biologiczna matka nie może z dzieckiem rozmawiać w
                języku polskim w czasie spotkań?
                No chyba ,ze w Niemczech odebranie tych praw rodzicielskich
                oznacza: "dziecko nie ma matki, nigdy nie miało i nie wolno mu nawet
                pomysleć o kobiecie , która go urodziła"
                I jeszcze jedno.
                A co z dziadkami , z krewnymi w Polsce?
                Zakaz kontaktów i rozmów w języku polskim z wnukiem , kuzynem -też
                ich dotyczy ?
                Odcinając dziecko od języka polskiego automatycznie oddala się go od
                bardzo bliskiej rodziny. Czy to jest działanie w interesie dziecka?
                • eva15 Re: Dyrdymały o różnicy w polsk i niem. mentalnoś 18.11.08, 14:20
                  "Zakaz" rozmowy po polsku nie jest żadnym prawdziwym zakazem.

                  Obejmuje on tylko spotkania rodzica-nieopiekuna (tu: matki) z
                  dzieckiem w OBECNOSCI urzędnika Jugendamtu. Dzieje się to dlatego,
                  że urzędnik MUSI rozumieć treść rozmów i spotkań za które jest
                  odpowiedzialny. Urzędnik MUSI sporządzić raport z treści rozmów(!) i
                  udostępnić go przełożonym oraz, na życzenie, rodzicowi-opiekunowi.
                  Jak ma to zrobić, jeśli rozmowa jest po polsku?

                  Urzędnik i urząd nie pchają się do obecności przy spotkaniach sami,
                  lecz działają jedynie na wniosek rodzica-opiekuna żądającego od
                  urzędu podjęcia działań ochronnych nad dzieckiem i nie wyrażającego
                  zgody na spotkania w cztery oczy rodzica-nieopiekuna i dziecka.

                  W gruncie rzeczy jest to wojna między rodzicami, a urząd jest tylko
                  maczugą w ręku jednego z rodziców.
                  • remik.bz To sa pospolite wykrety 18.11.08, 21:46
                    eva15 napisała:

                    > "Zakaz" rozmowy po polsku nie jest żadnym prawdziwym zakazem.
                    >
                    > Obejmuje on tylko spotkania rodzica-nieopiekuna (tu: matki) z
                    > dzieckiem w OBECNOSCI urzędnika Jugendamtu. Dzieje się to dlatego,
                    > że urzędnik MUSI rozumieć treść rozmów i spotkań za które jest
                    > odpowiedzialny. Urzędnik MUSI sporządzić raport z treści rozmów(!) i
                    > udostępnić go przełożonym oraz, na życzenie, rodzicowi-opiekunowi.
                    > Jak ma to zrobić, jeśli rozmowa jest po polsku?

                    Poprzez tłumacza np.
                    Albo poprzez okazjonalne zatrudnienie urzednika mówiącego po polsku do takich
                    spraw. Nie jest tych spraw duzo chyba w skali Niemiec?
                    A Niemcy to bogaty , demokratyczny i zawsze czuły na prawa człowieka kraj....
                    (sorry za drwine)
                    W koncu chodzi o dobro dziecka
                    To o czym piszesz mówiąc szczerze potwierdza tylko tezę ,ze urzędy niemieckie w
                    praktyce pomagaja w germanizacji dzieci dwujezycznych.
                    • eva15 To sa pospolite głupstwa 18.11.08, 23:03
                      Z jakiej racji właściwie Niemcy muszą utrzymywać kilkaset tysięcy
                      tłumaczy przy różnych urzędach, bo Polakom, Włochom, Arabom,
                      Chińczykom, Murzynom, Grekom, Eks-Jugosłowianom i innym Ukraińcom
                      etc. zachciało się u nich mieszkać, ale nie mówić w ich języku? Kto
                      z Niemców ich zapraszał do Niemiec, że ma ponosić takie koszty? Jak
                      ma pracować urząd obsługujący kilkaset różnych narodów, języków i
                      narzeczy, jeśli nie WOLNO mu we własnym kraju(!) pracować we własnym
                      języku? Jak ma wyglądać swobodny, bezpośredni i serdeczny kontakt
                      rodzica z dzieckiem jeśli pośrodku stoi urzędnik tłumaczy słowo po
                      słowie jak w sądzie?
                      Masz więcej takich absurdów na składzie?

                      Ja i tak bardzo się dziwię Niemcom, że uginają się pod tym absurdem
                      i zatrudniają jednak tłumaczy. Na koniec taki Turek, Murzyn czy
                      Polak nie raczy nawet dukać po niemiecku i jak idzie po pomoc
                      socjalną (pracować nie może, bo języka nie zna) to też tupie i żąda
                      tłumacza.

                      W USA dopiero by go pogonili. Zresztą w Polsce też. Tyle, że w PL
                      nie ma jeszcze milionów rozpychających się obcokrajówców, bezczelnie
                      mnożących coraz absurdalniejsze żądania.
                      • maximus999 To sa pospolite głupstwa 18.11.08, 23:50
                        A tak sie sklada ,ze ci sami Niemcy sami sciagneli setki tysiecy Turkow aby
                        pracowali dla nich bo im samym sie czesto ,gesto nie chcialo.Bardzo chetnie tez
                        sciagali Hiszpanow i portugalczykow aby niskie stawki budujac dobrobyt
                        Niemiec.Tak samo oplacalo sie sciagac setki tysiecy polakow do prac sezonowych w
                        rolnictwie za 5-6 Euro bo do Niedawna malo ,ktory Niemiec dobrowolnie podjalby
                        prace za taka stawke.Sciagajac przez lata takie masy ludzi z innych panstw
                        ,czesto zupelnie innych kulturowo,spolecznie,religijnie musieli godzic sie na to
                        ,ze ci ludzie (przynajmniej czesc) bedzie chciala zyc wedlug wlasnych
                        wyniesiaonych z swoich krajow zasad i regol.

                        Jak zwykle informacje z Moskwy eva15 sa nie pelne albo nie prawdziwe.
                        Niemcy nie utrzymuja tysiecy tlumaczy tylko kazdy urzad wspolpracuje jesli
                        wymagaja tego okolicznosci t tlumaczem danego jezyka w konkretnej sprawie tak
                        samo jak w Polsce ,kazdemu obcokrajowcowi przysluguje prawo do tlumacza w
                        kontakcie z np policja,sadem.
                        Nikt nie zabrania Niemcom mowienia po niemiecku ale zabrania im ich Konstytucja
                        dyskryminacji obcokrajowcow m/y ze wzgledow rasowych,kulturowych.
                        Nikt raczej nie zyczy sobie urzednika przy spotkaniu rodzinnym,niemniej jednak w
                        sytuacjach przy rozwodzie w malzenstwach mieszanych czesto rodzic niemiecki
                        specjalnie wymusza obecnosc urzednika a ten w wiekszosci wypadkow bierze stone
                        niemieckiego rodzica.Zdarza sie i to nie tylko sporadycznie (wielokrotnie
                        opisywane takze w prasie przypadki(nie tylko w Bild ),ze Jugendamt woli odebrac
                        dziecko polskiemu rodzicowi ,kiedy np niemiecki nie chce lub nie moze wzaic go
                        pod opieke i oddac takie dziecko do adopcjii.Bo nie dobro dziecka i wiezi z
                        rodzicem jest wazniejsze ale aby dziecko bylo wychowywane w "niemieckim duchu".

                        Pomoc socjalna nie zalezy od tego czy sie lepiej czy gorzej duka po
                        niemiecku.Tak samo nie zalezy czy jest sie z pochodzenia Polakiem,Turkiem czy
                        Rosjaninem a tym bardziej od koloru skory.Moze tak jest w Rosji nie wiem nie
                        bede sie wypowiadal sama towarzyszko wiecie najlepiej.
                        Tak sie sklada ze 99 % obywateli USA wywodzi(poprzez przodkow) sie z obcych
                        krajow a wielu slabo lub wrecz nie mowi po angielsku ale np. po hiszpansku i
                        jakos zyja i jest ich coraz wiecej.
                        • maximus999 niemieckie porzadki 19.11.08, 00:10
                          Ogolnie jesli bedzie ktos w Niemczech to po polsku moze glownie zobaczyc napisy
                          na sklepach ,bankach typu" tu nie ma pieniedzy w sejfie do ukradzenia a do
                          kluczy nie maja dostepu pracownicy..lub podobne :kazda kradziez bedzie zglaszana
                          na policje.
                          Ogolnie w Niemczech w mediach panuje niepisana zasada :O Polsce i Polakach tylko
                          zle lub wcale.
                          • eva15 Re: niemieckie porzadki 19.11.08, 00:45

                            A jak mają napisać, jeśli nie po polsku by nie kradli? Teraz nagle
                            nie chcesz polskiego w Niemczech?
                        • eva15 Re: To sa pospolite głupstwa 19.11.08, 00:57
                          O sądownictwie i Jugendamtach już pisałam u góry i nie będę się
                          powtarzać. Tylko tyle - sądy utrzymują tłumaczy płacąc im, bo ci nie
                          pracują za darmo.
                          Polskie urządy to będziesz mógł sobie dopiero wtedy porównywać z
                          niemieckimi, gdy w Posce będzie nie kilka tys. lecz KILKANASCIE
                          MiLIONOW obcokrajowców z całego świata. Zobaczymy jak sobie wtedy
                          będą te urzędy we wszystkich językach, dialektach i np. narzeczach
                          murzyńskich gadać.

                          Na razie jest tak, że jak Anglicy, ze wzgl. na obniżanie poziomu w
                          szkołach, chcą separować małych, niekumatych w angielskim Polaków w
                          osobnych klasach, to w Polsce podnosi się wrezsak oburzenia na całą
                          Europą. Tymczasem Polska sama separuje u siebie dzieci romskie od
                          polskich - i jest OK. Ot, Kali się po raz kolejny kłania.

                          Robotnicy byli Gastarbeiterami(!), czyli robotnikami-gośmi
                          zaproszonymi na określony czas, gość to nie stały mieszkaniec.
                          Większość jednak uparła się zostać i Niemcy dali im tzw. Duldung,
                          czyli pobyt tolerowny, który przeradzał się w stały itd. Po prostu
                          nie mieli serca i odwagi(rozległby się krzyk o hitlerowcach) ich
                          wyrzucać. Później niektóre kraje, jak np. Hiszpania i Portugalia
                          weszły do Unii. Zresztą akurat z tymi krajami nie ma problemów
                          integracyjnych w Niemczech. Jeśli są to z Turkami, Polakami, Arabami
                          i Murzynami. Taka niestety jest prawda.


                      • remik.bz Evo , co z Twoja kultura osobistą ? 19.11.08, 08:54
                        Evo kiedyś zarzucilaś mi ,ze brak kultury , gdy npisałem ,że "gadasz
                        głupoty".
                        Teraz moją wypowdiedź, moje stanowisko w dyskusji określasz
                        mianem "głupoty". No cóż , powalający argument...

                        A co do meritum.

                        eva15 napisała:

                        > Z jakiej racji właściwie Niemcy muszą utrzymywać kilkaset tysięcy
                        > tłumaczy przy różnych urzędach, bo Polakom, Włochom, Arabom,
                        > Chińczykom, Murzynom, Grekom, Eks-Jugosłowianom i innym Ukraińcom
                        > etc. zachciało się u nich mieszkać,

                        Oj nieładnie , nieładnie.
                        Przypominam ,ze dyskusja o małżeństwach mieszanych a nie imigrantach
                        zarobkowych.
                        Czyzbys nie akceptowała związków małżeńskich pomiędzy ludźmi róznej
                        narodowości ? Czyzbyś stała na przeszkodzie milości dwojga ludzi
                        tylko dlatego ,ze jedno jest narodowości niemieckiej , drugie
                        polskiej? Nie znasz udanych , kochających sie małżeństw tego typu ?
                        Ja znam.

                        Jak ma wyglądać swobodny, bezpośredni i serdeczny kontakt
                        > rodzica z dzieckiem jeśli pośrodku stoi urzędnik tłumaczy słowo po
                        > słowie jak w sądzie?

                        A jak ma wygkladać swobodny, bezpośredni i serdeczny kontakt rodzica
                        z dzieckiem jesli posrodku stoi urzędnik i nie pozwala matce i
                        dziecku rozmawiać w ich jezyku ojczystym ?

                        > W USA dopiero by go pogonili. Zresztą w Polsce też.

                        W Polsce by nie pogonili i nie poganiaja. Instytycja tłumaczy to
                        standard w całym cywilizowanym swiecie.
                        Może nie wiesz , ale w Polsce taka instytycja tez funkcjonuje.
                        I to nie tylko przy sądach.
                        Mój serdeczny przyjaciel jest tłumaczem policyjnym (jęz. angielski)
                        na kontrakcie (normalnie pracuje na etacie na UJ) i często nawet w
                        srodku nocy czy z "imprezki" jest wzywany bo jacyś Anglicy ( a tych
                        w Krakowie duzo) maja klopoty.
                        A w opisywanym w GW przypadku taki tłumacz mógłby
                        być "zakonraktowany" np z 15 dniowym wyprzedzeniem w terminie dla
                        wszystkich dogodnym.

                        Czy dla zorganizowanych i trzeźwo myslacych Niemców byłoby takim
                        duzym problemem podpisac tego typu umowę np z Tobą (zakładam ,że się
                        zgodzisz), abys np kilka razy w roku za godziwe wynagrodzenie
                        tłumaczyła taka rozmowe matki z dzieckiem niekumatym (sorry za
                        złośliwość , uczę się od Ciebie) urzędnikom z Jugendamtu ?

                        nie ma jeszcze milionów rozpychających się obcokrajówców, bezczelnie
                        > mnożących coraz absurdalniejsze żądania.

                        Oj Eva , Eva - zapomniełaś o wartościach UE , o standardach
                        europejskich ? Wiesz jak popularnie nazywa się uprzedzenie do innych
                        nacji ?

                        • eva15 Re: Evo , co z Twoja kultura osobistą ? 19.11.08, 14:57
                          Nerwy mnie ponoszą, bo muszę po kilka razy powtarzać to samo. Więc
                          po raz zupełnie już ostatni. Nie jestem przeciw małżeństwom
                          mieszananym, NIGDZIE tego nie piszę, lecz o roli tłumaczy w takich
                          związkach oraz w innyhc sytuacjach.

                          W Niemczech jest ok. 8-9 mln obcokrajowców plus pewnie 1-1,5 mln na
                          czarno. 80-90% tych ludzi NIKT do Niemiec nie zapraszał. Przyszli z
                          setek krajów, władają setkami jeśli nie tysiącami języków, dialektów
                          i narzeczy - jak chcesz to porównywać z kilku tys. obcokrajowców w
                          PL?

                          Urzędy niemieckie są często zmuszone opłacać w kontaktach z tymi
                          niekumatymi dzeisiątki tys.tłumaczy (egzotyczne narzecza afrykańskie
                          są odpowiednio drogie), ponosić milionowe koszty i mieć praktycznie
                          sparaliżowaną pracę. To jest chore, że ktoś wjeżdża do obcego kraju
                          i żąda, by na codzień stosowano tu jego język, a nie język
                          miejscowych.

                          Czym innym są sytuacje związane z osobami w okresie początkowym
                          pobytu, bądź z gośćmi, np. wypadek samochodowy turysty z zagranicy,
                          czy nagła choroba osoby czasowo przebywającej w danym kraju.

                          Wg mnie żadni(!) rodzice nie powinni po rozwodzie "używać"
                          Jugendamtu lecz sami uregulować kontakty z dzieckiem. Jeśli tego nie
                          potrafią, to wówczas o ile małżonek-nieopiekun zna niemiecki kontakt
                          powinien się odbywać w tym języku, jeśli nie, wtedy faktycznie
                          potrzebny jest tłumacz. Ale generalnie spotkania w Jugedamcie nie
                          mogą pełnić funkcji kursów j. polskiego dla dziecka, zwłaszcza, że w
                          rytmie raz w miesiącu 2 godz. i tak nic to nie da.

                          I jeszcze jedno na koniec:

                          Im dłużej patrzę na to z oddali, tym bardziej razi mnie polska,
                          zupełnie momentami bezczelna mentalność Kalego. Niedawno podniósł
                          się w PL wrzask, że Anglicy chroniąc swe dzieci przed słabo
                          znającymi angielski małymi Polakami wprowadzają osobne klasy dla
                          Anglików i Polaków. Oburzenie polskie na ten objaw "rasizmu" było
                          duże i nawet je podzielałam, aż zobaczyłam w ub. tygodniu w PL tv,
                          że w tych gminach, gdzie jest dużo Cyganów/Romów, już DAWNO
                          wprowadzono w Polsce segregację i odseparowano ich od Polaków! Teraz
                          właśnie jedna z gmin zastanawiała się głośno, czy jednak od tego nie
                          odejść, taki postęp!
                          A wszystko w tym samy czasie z jednej strony u nas segregacja-
                          cacy, u nich, w GB- beeee.

                          I dlatego, jestem przekonana, że gdyby kiedykolwiek doszło w PL do
                          sytuacji, że będzie tam kilka(-naście ) mln obcokrajowców, to NIKT
                          nie będzie się z nimi tak humanitarnie obchodził jak Niemcy,
                          Francuzi, czy w ogóle cała Europa Zachodnia. Zapamiętaj sobie te
                          słowa, bo emigracja do PL może wzrosnąć, choć na pewno nie do
                          niemieckich, francuskich czy angielskich rozmiarów.
                          • maximus999 Re: Evo , co z Twoja kultura osobistą ? 19.11.08, 16:02
                            Niemcy sami jako panstwo nie obywatele (bo tutaj znaczna czesc ma odmienne
                            zdanie ale system polityczny w obawie przed powtorka historii jest tak
                            zorganizowany aby sami obywatele nie mieli bezposredniego wplywu na decyzje
                            polityczne-brak referendow,wybor kanclerza przez zgromadzenie parlament nie
                            obywateli i wiele innych)sprowadzili wiekszosc obcokrajowcowbo brakowalo im rak
                            do ciezkiej pracy i tej ktorej wiekszosc Niemcow nie chciala podjac.Bedac
                            panstwem prawa ,przynajmniej tak sie chca widziec Niemcy(panstwo)i bedac w
                            miedzynarodowej organizacji UE musieli przyjac miedzynarodowe standarty
                            nakazujace im brac pod ochrone i starac sie zapewnic opieke.Takze Polska jest
                            zobowiazana do pomocy uchodzcom .Nie ma w tym nic szczegolnego .

                            "W Niemczech jest ok. 8-9 mln obcokrajowców plus pewnie 1-1,5 mln na
                            czarno. 80-90% tych ludzi NIKT do Niemiec nie zapraszał"

                            Nie wiem skad takie informacje bo to zupelne brednie.Wlasnie 80-90 jest legalnie
                            zaproszonych a tych nielegalnie to moze ta reszta.

                            Gdyby ich nikt nie zapraszal to by ich tam nie bylo lub byliby nielegalnie a juz
                            urzedy niemieckie postaralyby sie aby ich usunac jesli bylyby ku temu podstawy.

                            Temat glowny to malrzenstwa mieszane i tu akurat Niemcy chetnie zawieraja
                            zwiazki z obcokrajowcami w tym z Polakami,Polkami.Sprawy komplikuja sie tylko
                            wtedy kiedy taki zwiazek sie rozpada i jednak twierdze ,ze jesli niemiecki
                            rodzic w walce z druga strona podpiera sie niemieckimi urzedami (typu
                            Jugendamty) to urzedy najczesciej biaora strone niemieckiego rodzica i de facto
                            nie "walcza" o dobro dziecka lub to dobro jest widziane w powiazaniu z
                            wychowaniem w "niemieckosci" stad ci urzednicy przy spotkaniach i zakazy rozmowy
                            np.matki z dzieckiem po polsku ,separowanie dzieci od polskiego rodzica i
                            przeciaganie sprawy aby po jakims czasie stwierdzic ,ze dziecko stracilo kontakt
                            i wiezy z polska matka .

                            Cyganie w Polsce nie sa obocokrajowcami,gastarbeiterami czy uchodzcami.Sa
                            mniejszoscia narodowa i powinni miec mozliwosc nauki w swoim jezyku jesli tego chca.

                            Polska po II w.s. nie tworzyla panstwa multikulurowego a Niemcy owszem i
                            szczycili sie tym na caly swiat.Jesli z zalozenia tworzy sie panstwo
                            wielokulturowe i przez lata sciaga sie setki tysiecy obcokrajowcow ,czesto z
                            bardzo roznych kultur to wiadomo ,ze czesc tych ludzi bedzie chciala miec
                            mozliwosc pielegnowania swojego jezyka,kultury obyczajow...etc.Takie prawo
                            gwarantuje im tez niemiecka konsytucja.Tyle ,ze o ile Hiszpanie,Portugalczycy a
                            nawet w znacznym stopniu Turcy maja i moga swobodnie korzystac to Polacy jak na
                            razie maja te sprawy wielce utrudnione.Chocby nauka j.polskiego.W szkolach
                            niemieckich praktycznie niemozliwa ilosc szkol z mozliwoscia nauki po polsku
                            moza chyba policzyc na palcach.Hiszpanskiego,portugalskiego czy rosyjskiego moga
                            sie za to uczyc do woli.

                            Jedna dygresja do mojego tematu powyzej.Kiedy w szkole zastanawiano sie nad
                            podzieleniem na klasy ustlono,ze niemieckie dzieci przydzieli sie do trzech klas
                            a te inne to czwartej a reszte dopelni niemieckimi dziecmi aby we wszystkich
                            klasach bylo po rowno dzieci.To co sie dzialo ,kiedy niemieckie matki/ojcowie
                            byli informowani o tym,ze ich dziecko pojdzie do tej ostatniej klasy....byly
                            awantury,krzyki,placz rodzicow,kilkoro przepisalo dzieci do innej szkoly....
                            Dodam tylko ze w nastepnym roku kiedy "obcych" dzieci bylo jeszcze wiecej to
                            zrezygnowano z tego pomyslu i rozdzielono nie niemieckie dzieci rownomiernie do
                            kazdej z tworzonych klas i byl spokoj,porzadek i nie bylo gorszacych scen....
                          • nie-tak Re: Evo , co z Twoja kultura osobistą ? 20.11.08, 20:57
                            eva15 napisała:

                            > Nerwy mnie ponoszą, bo muszę po kilka razy powtarzać to samo. Więc
                            > po raz zupełnie już ostatni. Nie jestem przeciw małżeństwom
                            > mieszananym, NIGDZIE tego nie piszę, lecz o roli tłumaczy w takich
                            > związkach oraz w innyhc sytuacjach.

                            Eva, nie denerwuj się, niech kundelki się wyszczekają ile tylko mogą,
                            tak jak ci słynni bliźniacy, zero pojęcia ale jęzorki wielkie i długie by
                            chlastać na innych. Niech chlastają, grąd nam się mieszka w Niemczech dobrze,
                            jakoś nas tu nie prześladują, nie zabraniają mówić po polsku i nikt nie pokazuje
                            na nas palcem. Pojedz tylko do Polski to zaraz auto ci wysmarują i pozostawia
                            napis na aucie "Fuk nazzi" mimo ze auto nie stoi im w drodze, mimo ze nie wiedza
                            kogo jest ono, ot tak z urojonej nienawiści. To jest "prawdziwa i poprawna" Polska.
                            • remik.bz Propagujesz europejskie "standardy" ? 21.11.08, 08:28
                              nie-tak napisała:
                              Eva, nie denerwuj się, niech kundelki się wyszczekają ile tylko mogą,

                              Rozumiem ,że w ten sposób propagujesz europejskie "standardy"
                              zachowania, kultury osobistej , kultury dyskusji.
                              No cóż ja zawsze myślałem ,że w Europie dyskusja toczy sie w ten
                              sposób ,ze nikt nikogo nie obraża pomimo róznicy zdań. Że dyskusja
                              jest "na argumenty" a nie "na" prostackie epitety ad prsonam.
                              Ale widac nie mam racji.
                              No cóż, ja tylko mieszkam , żyje, pracuję, funkcjonuję w Krakowie i
                              to na dodatek w środowisku akademicko-inteligenckim .
                              Ty natomiast w "sercu prawdziwej Europy", wiec podobno (???) znasz
                              lepiej niz ja te standardy europejskie.
                              Ale , wybacz , ja nie będę ich stosował.
                              • nie-tak Re: Propagujesz europejskie "standardy" ? 22.11.08, 01:14
                                remik.bz napisał:

                                > nie-tak napisała:
                                > Eva, nie denerwuj się, niech kundelki się wyszczekają ile tylko mogą,
                                >
                                > Rozumiem ,że w ten sposób propagujesz europejskie "standardy"
                                > zachowania, kultury osobistej , kultury dyskusji.
                                > No cóż ja zawsze myślałem ,że w Europie dyskusja toczy sie w ten
                                > sposób ,ze nikt nikogo nie obraża pomimo róznicy zdań. Że dyskusja
                                > jest "na argumenty" a nie "na" prostackie epitety ad prsonam.
                                > Ale widac nie mam racji.
                                > No cóż, ja tylko mieszkam , żyje, pracuję, funkcjonuję w Krakowie i
                                > to na dodatek w środowisku akademicko-inteligenckim .
                                > Ty natomiast w "sercu prawdziwej Europy", wiec podobno (???) znasz
                                > lepiej niz ja te standardy europejskie.
                                > Ale , wybacz , ja nie będę ich stosował.

                                Jako inteligent z Polski powinieneś najpierw wskazać palcem na siebie na tych
                                którzy nie mając pojęcia wypisują tu bzdury. Zachowujesz się tu jak przykładny
                                Polak szukając winnych wśród innych ale nie analizując tego co robicie sami. Jak
                                nazwać te zachowanie? Kundelstwo albo szczekanie jak kundle przy budzie.
                                Powiem ci prosto jakie odnoszę wrażenie z tego watka, pozwól ze określę to
                                jednym zdaniem którego w zasadzie nie używam ale tu ciśnie się ono samo na
                                usta: w dupie byli, gó... widzieli a rozumy wszystkie pozjadali, naprawdę jest
                                ten naród godny pożałowania czyli jednym słowem jest głupi.
                                • remik.bz Dzięki za poparcie mojej tezy 23.11.08, 14:39
                                  No cóż . Poparłaś tym postem moja tezę o Twoim braku kultury i tolerancji dla
                                  innych pogladów.

                                  A tak nawiasem , pracuję w jednostce badawczo rozwojowej. Z definicji mam więc
                                  wiele kontaktów z ludźmi nauki w Europie.
                                  Często przyjeżdżaja do Krakowa słuzbowo. Włóczymy sie potem "prywatnie" po
                                  ogródkach Kazimierza, po pubach, piwnicach muzycznych Starego Miasta.
                                  Czesto ja ich tez odwiedzam słuzbowo (w rewanzu mam np winiarnie Grinzingu)
                                  Mówiąć szczerze zdecydowanie odbiegasz od nich swym zachowaniem.
                                  Nazwanie kogoś "kundlem" za to tylko ,ze ma inne poglądy po prostu nie miesci im
                                  sie w głowach.
                                  Kraków uważają (i słusznie) za jedna z kulturalnych i naukowych stolic Europy.
                                  Dla mnie osobiscie to ich postawa , zachowanie wyznacza "wzorzec Europejczyka"
                                  Tobie do nich, do tego wzorca bardzo , bardzo daleko.
                                  Głównie brakuje Ci tolerancji dla ludzi o innych pogladach. A tolerancja to
                                  wazna wartość Europy.

      • 1stanczyk No comment 17.11.08, 21:46
        www.jugendamt-wesel.com/
        I nie nalezy sadzic ze tam gdzie linki sa puste to jest tylko przypadek
      • nie-tak Re: Polacy i ich oderwane od realiów obsesje 17.11.08, 23:05
        eva15 napisała:
        > Ciekawa jestem, czy mama Moritza miała prawa opiekuńcze, nikt z PL-
        > mediów jej o to nie zapytał. A to naprawdę jest kluczowe. Odebranie
        > matce praw opiekuńczych i przyznanie ich tylko ojcu jest zjawiskiem
        > niezwykle rzadkim i musi je poprzedzać szereg mocnych prawnie
        > uzasadnień.

        O właśnie o to chodzi. Na odebranie matce praw opiekuńczych musi sobie matka
        "porządnie" zasłużyć, bez powodu nie odbierają matkom tych praw.

        14.11.08 tez polska prasa poinformowała polskie społeczeństwo "swoja
        poprawnością" następującej (link poniżej)treści artykuł wiec przyjrzyjmy się
        temu artykułowi jak manipuluje się polskie społeczeństwo.
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5940441,UE__Sarkozy_zaniepokojony_grozbami_Moskwy.html
        Jak wiemy wszyscy w zachodniej Europie rzeczywistość wyglądała inaczej jak tu
        polska prasa podaje.
        Tja co tu więcej powiedzieć o manipulacji polskich mediów?
    • silesius.monachijski6 Herr redaktor Schuller 17.11.08, 16:20
      Nie wiem, czy pan dostatecznie zna jezyk polski, zeby zrozumiec, o co chodzi;
      wiec dla pana po niemiecku

      video.google.de/videoplay?docid=5132247369322759280&ei=HaMMSey7A4Lm2QLxm4WbCg&q=pokrzeptowicz&hl=de
      Jugendamty to instytucja, ktora swoj najwiekszy rozwit przezywala w III Reichu
      i w NRD; czas najwyzszy to dziadostwo w koncu zakmnac
      • czyzyk331 Re: Herr redaktor Schuller i nie tylko... 17.11.08, 18:18
        Prezydent Valdas Adamkus uważa, że to Sąd Konstytucyjny powinien
        wyjaśnić , czy posiadanie Karty Polaka przez dwóch posłów Akcji
        Wyborczej Polaków na Litwie jest równoznaczne ze złożeniem
        deklaracji wierności wobec Warszawy a nie Wilna.
        "Słowo Sądu Konstytucyjnego byłoby najważniejsze" - zaznaczył Valdas
        Adamkus. Prezydent nie powiedział, czy osobiście się zwróci do Sądu
        Konstytucyjnego .
        W niedzielę Główna Komisja Wyborcza postanowiła zaproponować
        Prezydentowi i Sejmowi o zwrócenie się do Sądu Konstytucyjnego w
        sprawie Karty Polaka.
        Jeśli okaże się, że posiadanie Karty Polaka jest równoznaczne z
        zaprzysiężeniem Polsce, wówczas dwóm posłom - Waldemarowi
        Tomaszewskiemu i Michałowi Mackiewiczowi groziłby empeachment.
        Zgodnie z litewską konstytucją, posłem na Sejm może zostać obywatel
        Litwy , który nie jest związany przysięgą z innym państwem.
        polskatimes.pl/depesze/60728,litwa-kontrowersje-wokol-karty-polaka,id,t.html
    • mcgates FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 16:31
      To co pisze FAZ to swieta prawda. Jako adwokat niemiecki moge to
      potwierdzic. O prawie do widzen z dzieckiem ( tzw. Umgangsrecht)
      decyduje wylacznie sad rodzinny a nie Jugendamt, takze o prawie do
      opieki i kurateli.
      Wprawdzie JA jest proszony o opinie ale ta nie jest dla sadu
      wiazaca.
      Gdy sa problemy podczas widzen ( jezyk itd. ) zawsze istnieje
      mozliwosc zwrocenia sie do sadu z wnioskiem o regulacje.

      W Niemczech nikt nikomu nie zabrania do mowienia w jego jezyku
      ojczystym. Prawda jest taka ze wielu rodzicow nie potrafi uzyc
      jezyka niemieckiego do komunikacji z urzedami, co powoduje pewne
      zgrzyty.




      • czyzyk331 Na Litwie zakazane posiadanie Karty Polaka? 17.11.08, 18:19
        Prezydent Valdas Adamkus uważa, że to Sąd Konstytucyjny powinien
        wyjaśnić , czy posiadanie Karty Polaka przez dwóch posłów Akcji
        Wyborczej Polaków na Litwie jest równoznaczne ze złożeniem
        deklaracji wierności wobec Warszawy a nie Wilna.
        "Słowo Sądu Konstytucyjnego byłoby najważniejsze" - zaznaczył Valdas
        Adamkus. Prezydent nie powiedział, czy osobiście się zwróci do Sądu
        Konstytucyjnego .
        W niedzielę Główna Komisja Wyborcza postanowiła zaproponować
        Prezydentowi i Sejmowi o zwrócenie się do Sądu Konstytucyjnego w
        sprawie Karty Polaka.
        Jeśli okaże się, że posiadanie Karty Polaka jest równoznaczne z
        zaprzysiężeniem Polsce, wówczas dwóm posłom - Waldemarowi
        Tomaszewskiemu i Michałowi Mackiewiczowi groziłby empeachment.
        Zgodnie z litewską konstytucją, posłem na Sejm może zostać obywatel
        Litwy , który nie jest związany przysięgą z innym państwem.
        polskatimes.pl/depesze/60728,litwa-kontrowersje-wokol-karty-polaka,id,t.html
    • nie-tak FAZ: Polacy znów czują się germanizowani :-)))) 17.11.08, 19:07
      Nie maja co się Polacy germanizować przecież pochodzą oni od germanów.
      Szwajcarzy to wykryli i udowodnili.
      :-)))))))
      • pepe_papa Re: FAZ: Polacy znów czują się germanizowani :-)) 17.11.08, 20:00
        nie-tak napisała:

        > Nie maja co się Polacy germanizować przecież pochodzą oni od
        germanów.
        > Szwajcarzy to wykryli i udowodnili.
        > :-)))))))

        A ty pochodzisz w bezpośredniej linii od organizmu jednokomórkowego.

    • tersup FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 19:53
      Tylko Wanda byla rozumna kobitka....
      • nie-tak Re: FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 20:03
        Wanda czy nie Wanda fakt został faktem ze 60% pochodzicie od Germanów, 32% od
        Słowianom 8% od Żydów.
        Przekonaj się sam.
        www.igenea.com/index.php?content=49&id=11
        • pepe_papa Re: FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 17.11.08, 20:05
          A ty pochodzisz w bezpośredniej linii od organizmu jednokomórkowego.

    • 1stanczyk Problem nie jest "polski": dotyczy malzenstw 17.11.08, 20:07
      mieszanych z Niemcami i Niemkami w ogole.
      Ich prawo rodzinne jest jest zawoalowana forma niemieckiego nasizmu.
      Kazdy przypadek tlumacza wobec drugiej strony niezaleznie czy to jest Polka,
      Francuz czy Wloszka jednostkowa wyjatkowa sytuacja wynikajaca z pijanstwa,
      choroby psychicznej, nieodpowiadzialnosci zawsze zagranicznych partnerow Niemcow
      i Niemek.
      Wobec zebranych wspolnie przed telewizorem chyba France 2 ambasador niemiecki
      nie powiedzial nic innego jak, ze takie jest prawo niemieckie.
      Powtarzal to w nieskonczonosc wobec Angielki ktorej wladze niemieckie zabronily
      zblizac sie do domu w ktorym mieszkaly od kilku lat porwane na okolicznosc
      wakacji ich wspolne dzieci.
      To samo mowil Belgijce.
      I nie mialo najmniejszego znaczenia, ze dzieci zostaly bezprawnie porwane do
      Niemiec.
      Niemieckie prawo przyznaje kilkuletnim dzieciom mozliwosc decydowania o wyborze
      z kim chce mieszkac.
      Jest oczywistym, ze po szescio miesiecznym, bo conajmniej tyle trwa procedura
      praniu mozgu i kupowaniu decyzji dziecka, zwykle decyduje sie pozastac w Niemczech.
      Sytuacja malzenstw mieszanych z Niemcami czy Niemkami w odniesieniu do
      przyszlosci wspolnych dzieci po rozwodzie jest mniej wiecej taka sama jak tych
      mieszanych z mieszkancami Afryki polnocnej.
      Sa niejednokrotnie porywane i ich pobyt w Maroku, Tunezji czy Algieri jest
      chroniony prawem tamtych krajow.
      I nie na wiele sie zdaja akcje dyplomatyczne niejednokrotnie na najwyzszym
      szczeblu majace na celu uregulowanie niejednokrotnie dramatycznych sytuacji
      rodzinnych.

      FAZ: Polacy znów czują się germanizowani
    • czyngis_chan Germanizowani? Cóż, nie musieli żyć w Niemczech. 17.11.08, 20:25

      • szklo_kloakowe_w_tvn-ie Megalomania_Szwabskiego_Brukowca_ _:o)))))))))))))) 17.11.08, 22:34
        Czosnkowe antypolskie GWno kabluje:

        Szuler korespondent chińskiego? :) brukowca z hitlerlandu
        "Frankenfurc Algamajna Caj-Tung" onanizuje się wielkością
        swojego wytresowanego przez Amerykanów faterlandu :) :

        Jugendamty groźnego, wielkiego sąsiada (hehehe!!!)
        mają "nieograniczoną władzę nad rodzinami, mogą odbierać
        dzieci bez wyroku sądu" ...
        ......................................................................................

        Pieprzącemu o groźnym i wielkim sąsiedzie
        temu pajacowi szulerowi chyba się klepki
        w jego nacjonalistycznym łbie poluzowały :)

        jeżeli ma na myśli swój pechowy faterland, który dwa razy dostał
        największe lanie po d... jakie ludzkość widziała
        łącznie ze zgwałceniem 10 milionów jego paskudnych
        tłustych samic :))))))))))


    • helmutto FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 18.11.08, 00:35
      Wedlug mojego zyciorysu jestem formalnie w polowie Niemcem i w polowie Polakiem.
      Z wyksztalcenia glownie po niemieckich szkolach i uniwersytetach. Pracuje i
      mieszkam w Polsce od prawie siedmiu lat. Moja integracja w roznych kregach w
      obydwu panstwach, jak i amatorskie zainteresowanie polityka i spoleczenstwem,
      niestety prowadzi do wniosku, ze ukryta germanizacja, jakkolwiek by sie to slowo
      dzis pozytywnie sprzedawalo i zastepowalo wyrafinowanymi wyrazeniami, jest
      faktem. Powiem wiecej: nasila sie.

      Spoleczenstwo niemieckie funkcjonuje wedlug socjologicznej zasady: Der Herr und
      seine Diener, czyli - nie trzymajcie mnie za slowa - Wladca i jego poddani.
      Chodzi o to, ze od stuleci Niemcy maja wielki respekt do autorytetow, ale
      pogarde dla slabszych. Rownorzednych znajduja rzadko, nawet wtedy szukaja
      miekkich czynnikow, by jednak byc ponad nimi, co swietnie obrazuja relacje z
      Rosja czy Francja przez stulecia. Po II. Wojnie Swiatowej zapatrzeni w Ameryke
      (oprocz oczywiscie Dolce Vita), od niej sie w polowie lat 90-tych ubieglego
      stulecia odwrocili. A jej miejsca nie zastapila zadna UE jako alternatywa w
      postaci nadrzednej idei, bo dla nich co najwyzej Francuzi sa partnerami na tym
      samym poziomie, czesciowo ze wzgledu na kulture Wlosi. Oczywiscie pomniejsze
      narody typu Szwedzi czy Holendrzy sa traktowani powaznie, ale nie sa partnerami,
      bo sa slabi przez ilosc. Za to Rosja to odwieczna milosc, ktora odzyla bardzo
      mocno juz za Jelcyna, co ciekawe, takze w bylym NRD, nawet jesli inaczej niz za
      czasow ZSRR i w zachodnich Niemczech. Jako najwiekszy platnik netto w UE
      uwazaja, do tego najwiekszy kraj, z najwiekszym PKB itd., ze sa w UE numer 1.
      Tyle, ze kieruje nimi pragmatyzm biznesowy, polityczna poprawnosc przez wiadome
      obciazenia historyczne oraz akceptacja mniejszego zla jak np. horrendalnych
      doplat dla francuskich rolnikow. W gruncie rzeczy jednak chodzi o dominacje,
      nawet jesli przez armie szarych eminencji w strukturach UE (ciekawostka:
      dlaczego EBC - jako jedna z najnowszych instytucji i decyzji w UE - jest akurat
      w Niemczech?). To wszystko jest ulozone na wiele, wiele lat. Strategia
      geopolityczna jest jasna, ustawiona praktycznie po cudzie gospodarczym w latach
      60-tych i konsekwentnie realizowana. Od jakis 10 lat np. odkreca sie juz
      oficjalnie historie, przesuwajac praktycznie caly narod niemiecki do grupy ofiar
      nazistow. Pompuje sie miliony w niemieckie kino, sztuke, organizacje, system
      edukacji itd., ktore na wyzszym poziomie i przy uzyciu przeciez dopuszczalnych
      srodkow artystycznej interpretacji na koncu dnia maja wykreowac dobrego Niemca.

      Stad rozwalaja mnie teksty, zwlaszcza Polakow czy Slazakow itd., ale takze np.
      Niemcow znad Wolgi, ze kazdy narod ma dobrych i zlych. W domysle z podobnym
      rozkladem. I wlasnie o to chodzi! Zeby nikt nie patrzyl uczciwie na statystyki,
      tylko uznal za wlasciwa redukcje do niskiego trywializmu postrzegania relacji.
      Lacznie caly szereg roznych dzialan opiniotworczych, lacznie z manipulowaniem
      retorycznym i historycznym, ma doprowadzic do oczyszczenia Niemcow z winy i
      odpowiedzialnosci, za ktora musza isc wlasciwe postawy, czyli bicie sie po
      piersiach i przepraszanie calego swiata przez nastepne generacje.

      Nie chcac zbytnio rozwiajac calej tej otoczki, chce jednak podkreslic, ze
      wlasnie jednym z elementow jest utrzymywanie jednorodnosci spoleczenstwa. Setki
      razy slyszalem, czy to w stosunku do Polakow, Turkow czy innych nacji: tak,
      fajnie ze jestes taki oryginalny, mowisz jeszcze innym jezykiem nawet lepiej niz
      niemieckim, doceniamy Twoj folklor (podkreslam: folklor), ale jesli chcesz tutaj
      zyc, to MUSISZ zaakceptowac tutejsze reguly gry. A glowna zasada w odniesieniu
      do omawianego tutaj tematu to: docelowo trzeba byc przynajmniej takim jak
      Niemcy, jesli nie da sie stac po prostu Niemcem. Moglbym podawac przykladow
      wrecz niezliczone ilosci. Silnym dowodem jest tutaj totalna, iscie totalna
      porazka integracji Turkow, w duzej mierze takze Wlochow czy Hiszpanow, a np.
      "Jugole" jako hardy narod juz sobie dawno odpuscili. Ale Polacy maja duzy
      potencjal do integracji, czesto staja sie bardziej niemieccy niz Niemcy,
      zwlaszcza gdy emigrowali jako przesiedlency w latach 80-tych. Sorry, oczywiscie
      oni byli wtedy takze Niemcami, ale wylacznie formalnie (naprawde bez zlosliwosci
      z mojej strony).

      Nieprawda jest, ze taka akcja jak polska matke u logopedy moglaby spotkac
      Turczynke czy Wloszke. Mieszkalem m.in. w dzielnicy Kreuzberg w Berlinie, gdzie
      udzial mniejszosci tureckiej dochodzi srednio do dobrze ponad 50%. Tam pierwsza
      generacja Turkow z reguly w ogole nie mowi sensownie po niemiecku. Druga owszem,
      ale nierzadko nie najlepiej. Gdyby jakis logopeda czy pracownik socjalny rzucil
      haslo o przestawieniu sie na niemiecki w domu (czyli do tego oczywiscie muzyka,
      telewizja, spotkania rodzinne, sasiedzi itd.), to od razu bylaby afera o rasizm.
      Prawdopodobienstwo akceptacji takiej metody czy to u Wlochow czy "Jugoli"
      szacuje na poziomie maksymalnie 20%, glownie przez to, ze niektorzy z nich
      bardzo chca sie zintegrowac, chociazby dla dobra dzieci, by mialy szanse nie
      uderzyc o szklany sufit dla mozliwego poziomu awansu spolecznego. Mialem sam
      kilku kumpli z takich rodzin np. na studiach we Frankfurcie nad Menem, gdzie ok.
      30% ludnosci to cudzoziemcy.

      Podsumowujac:

      1. Jesli Niemcy uznaja potencjal za godny uaktywnienia, to beda kazdego
      cudzoziemca mniej lub bardziej przebiegle pchac na tory "zniemczenia",
      najpozniej w nastepnej generacji. Tutaj o prawdziwej sprawiedliwosci czy
      respekcie dla odmiennosci nie ma co marzyc. Chociazby dowodzi tego zmiana prawa
      kilka lat temu, ze dzieci Niemcow, urodzone po 2003 roku (nie pamietam dokladnie
      czy to ten rok, ale w poblizu na pewno) za granica Niemiec, jesli urodza dzieci
      tez za granica, to te ostatnie dzieci nie przejmuja juz obywatelstwa
      niemieckiego, chociaz ich rodzice, czyli te pierwsze dzieci, maja obywatelstwo
      niemieckie. Wniosek: mozesz przekazywac obywatelstwo niemieckie, ale siedz tu na
      miejscu, albo jak juz siedzisz rodzinnie nawet od 150 lat gdzies nad Wolga czy
      na Syberii, to my sie odcinamy od twojego potomstwa. Czyli poddanego, ktory nie
      jest lojalny wobec wladcy, spotyka kara w postaci wykluczenia.

      2. Jugendamt to od tej strony istny hardkor, bo faktycznie nie tylko prawnie ma
      wielkie pole do manewru, silna pozycje w systemie urzedniczym oraz jest glownie
      obsadzony przez podwojnie "skreconych" lewicujacych Niemcow, ktorzy w 1967 i
      1968 wolali: Mach kaputt, was dich kaputt macht! (Niszcz to, co ciebie niszczy!)

      3. Polacy w Niemczech, ale tez z niemieckiej perspektywy w ogole, nie sa i dlugo
      nie beda postrzegani jako rownorzedni partnerzy (moge podac dziesiatki
      argumentow i przykladow) i beda zawsze traktowani z gory, czyli swiadomie i
      takze podswiadomie, nawet w dobrej wierze, bedzie im sie proponowac Niemieckosc,
      czesto w ladnym opakowaniu metodycznym, ale konsekwentnie. Jesli sie jednak odpowie:
      Nein, danke!, wtedy krotki i mocny strzal w kolanko i nie ma ze boli. Bo jak
      mozna tak bezczelnie i glupio odrzucic wielkopanska oferte!
      • wild.romance Re: FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 21.11.08, 22:26
        helmutto napisał:

        > Wedlug mojego zyciorysu........

        itd...
        Demagog z Ciebie....prawie jak Goebbels
        w.r
    • helmutto FAZ: Polacy znów czują się germanizowani 18.11.08, 00:41
      Post scriptum:

      Moim bardzo skromnym zdaniem Polacy w Niemczech powinni sie zastanowic, czy chca
      miec dzieci Niemcow i zeby ich wnuki itd. byly Niemcami. Bo malo kto wroci do
      Polski, a zyjac na miejscu nie bedzie chcial byc gorszy. Przyklad Panow Klose
      czy Podolski powinien byc uznany za standard. Dlaczego siedza "polscy Polacy" w
      Niemczech, gdy czesto ich zycie nie oplywa w luksusy, a jednoczesnie chca
      pielegnowac swoja polska tozsamosc..? Moze inercja, moze przyzwyczajenie, moze
      strach przez ponownym rozruchem w Polsce, moze wygoda, moze sieci spoleczne. A
      moze wlasnie dobro dzieci. Ale jesli tak, to nie miejcie zludzen: dzieci w
      wiekszosci przypadkow same beda chcialy sie zgermanizowac, by uzyc tego
      nieprzyjemnego w zabarwieniu slowa. A wszyscy dookola, lacznie z Jugendamtem i
      prawicowymi czy konserwatywnymi opiniotworczymi dziennikami, jakim jest FAZ,
      wlacznie, beda Wasze dzieci w tym wspierac. Wy tylko mozecie przegrac.
      Za to bardzo wspolczuje rodzicom, zwlaszcza zaangazowanym matkom, ktore
      wymanewrowuje sie z ukladu jako Polki, zreszta nie tylko w Niemczech, jesli
      wykazaly sie nielojalnoscia, np. przez rozwod z mezem Niemcem. Tutaj polecam
      swietny artykul z Polityki sprzed dwoch tygodni.

      Sorry, ze sie tak rozpisalem, ale dostalem ostatnio wewnetrznego szalu, jak sie
      dowiedzialem o ostatnim podstepie niemieckiego ambasadora w Warszawie, ktory
      chcial, by Polacy pochylili sie nad grobami niemieckich zolnierzy. To jest
      wlasnie wysmienity przyklad, jak przebieglymi akcjami Niemcy krok po kroku
      pozyskuja teren dla swojej, sorry za slowo, propagandy, ale lepszego w tym
      kontekscie nie znajduje...
      • 1stanczyk "Sorry, ze sie tak rozpisalem" 18.11.08, 01:36
        "jak przebieglymi akcjami Niemcy krok po kroku pozyskuja teren dla swojej, sorry
        za slowo, propagandy, ale lepszego w tym kontekscie nie znajduje..."

        Jedna z nich byla wypowiedz papieza Ratzingera w Oswiecimiu bezczelnie
        przerzucajaca z Niemcow wine, za nieznane swiatu barbarzynstwo na kilka osob
        rzadacych hitlerowskim panstwem (bez zadnego zreszta protestu na okolicznosc
        tego bezczelnego klamstwa ani naszych wladz, ani hierarchi koscielnej! )


        I dokladnie tak postepuja rowniez w Jugendamt: malymi kroczkami tak by cel
        pozostal niewidoczny, niedostrzegalny mozliwy w kazdym jednostkowym przypadku to
        wytlumaczenia wzgledami dziecka.
        Tyle, ze z szerszej perspektywy te "niemieckie racje" zawsze biora gore na tymi
        innymi co nawet statystycznie jest po prostu nieprawdopodobne.


        Re: FAZ: Polacy znów czują się germanizowani
        • historyk77 Re: "Sorry, ze sie tak rozpisalem" 18.11.08, 18:58
          Ludzie kochani, jak możecie pisać takie brednie? Czy ktoś z
          szanownych dyskutantów był w Niemczech i spotkał się z czymś takim,
          o czym się rozpisuje? Od prawie 30 lat żyję w Niemczech, w mieszanej
          rodzinie (żona jest Polką), dzieci znają obydwa języki i nigdy nie
          było z tym najmniejszego problemu. Nie wykluczam, że były jakieś
          odsobnione przypadki, ale nie wolno ich uogólniać i upolityczniać na
          starą antyniemiecką modłę. Niemcy są państwem prawa i silną
          demokracją, i jeżeli komuś dzieje się krzywda, to może się bronić na
          drodze prawnej, i jeśli prawo jest po jego stronie, to na pewno
          wygra. A więc nie wypowiadajcie się na tematy, o których nie macie
          zielonego pojęcia.
          • maximus999 germanizacja 18.11.08, 21:58
            Osobiscie moge powiedziec ,ze germanizacja jawna badz ukryta jest na porzadku
            dziennym w Niemczech.Rodziny ktore mowia w domu po niemiecku ,moze tego nie
            dostrzegaja ale ci rodzice ,ktorzy chca rozmawiac w domu wylacznie po polsku i
            nie staraja sie tego ukrywac i otwarcie mowia o tym praktycznie zawsze
            natrafiaja na problemy ze strony przedstawicieli panstwa niemieckiego.Znajac
            sytuacje nie z gazet czy tv ale bezposrednio od rodziny znajomych moge
            powiedziec dziecko urodzone w Polsce i majace za jezyk ojczysty (Muttersprache)
            j.polski a pozniej ,ktore wyjechalo do Niemiec wraz z rodzicem celem laczenia
            rodzin napotka od razu na "pomocne urzedy i urzednikow".I juz od pierwszej
            wizyty u lekarza dzieciecego gdzie dziecku zaklada sie ksiazeczke zdrowia co
            jakis czas trzeba zglaszac sie na "przeglady" ,lacznie do 18 lat ok minimum 8-9
            "przegladow" kazde dziecko powinno z rodzicami odbyc;gdzie bada sie rozwoj
            psychiczny i fiz. dziecka w tym wazny punkt to rozumienie j.niemieckiego.Lekarza
            jesli stwierdzi a na pewno stwierdzi w takim wypadku braki oczywiscie zwroci
            uwage na to ,zeby mowic w domu z dzieckiem po niemiecku.Jesli dziecko takie ma
            problemy z wymowa niemieckich spol i samoglosek a to jest czeste w przypadku
            polskich dzieci,kiedy musza uczyc sie niemieckiego -kieruje sie dziecko do
            logopedy ,ktory na pierwszym spotkaniu zapyta czy mowimy po niemiecku w
            domu,jesli nie to zaleci oczywiscie aby mowic po niemiecku najlepiej
            wylacznie.Potem jest przedszkole gdzie pani od razu powie ,zeby z dzieckiem
            mowic po niemiecku (najlepiej wylacznie)-ciekawe jak matka Polka nieznajaca ni w
            zab niemieckiego ma rozmawiac po niemiecku ze swoim dzieckiem???(nawet gdyby
            znala ona i dziecko dobrze angielski to zawsze rozmawia sie w jezyku ojczystym a
            nie wyuczonym.)Jesli dziecko ma problemy z niemieckim to wlacza sie Urzad
            Zdrowia i dziecko kierowane jest na test w obecnosci urzednika ,ktory bada jego
            rozwiniecie umyslowe,znajomosc jezyka,test na inteligencje.Co pol roku rodzice w
            rozmowie z dyrektorem przeczkola sa pytani czy nadal rozmawiaja po polsku czy po
            niemiecku i zeby rozmawiali w domu z dzieckiem tylko po niemiecku.W ostatnim
            roku w przedszkolu dzieci z rodzin obcokrajowcow lub mieszanych otrzymuja w
            ramach godzin spedzonych w przedszkolu obowiazkowe z urzedu douczanie
            niemieckiego .Postepy lub ich brak sa omawiane co kwartal badz co pol roku z
            rodzicami gdzie caly czas narzuca im sie aby rozmawiali w domu z dziecmi po
            niemiecku.Na koncu roku urzad zdrowia (po ponownej kontroli dziecka i pouczeniu
            rodzicow )wraz z wladzami danegp przedszkola ustala czy dziecko moze isc do
            szkoly czy ma jescze rok powtarzac tzw "zerowke".W szkole ktora zaleca urzad
            (wybiera dwie lub trzy najblizsze od miejsca zamieszkania i raczej nie jest mile
            widziane samodzielne zdanie rodzicow -chyba ,ze jest to szkola prywatna i
            oplacana przez rodzicow.)Zapisujac dziecko w szkole trzeba odbyc rozmowe z
            dyrektorem szkoly i przyszlym nauczycielem i rodzice i dziecko w takim wypadu
            uslysza znane pytanie i zalecenie -rozmawiac z dzieckiem po niemiecku ,najlepiej
            wylacznie po niemiecku.Dziecko(wszystkie polskie dzieci) bedac juz w szkole i w
            klasie gdzie jest 5 polsich dzieci na 21 slyszy od wychowawczyni,mja w klasie
            mowic wylacznie po niemiecku takze ,ze soba lub wcale .Jedynie w czasie przerwy
            i to na zewnatrz budynku moga mowic ewentualnie po polsku.Na spotkaniu
            rodzicielskim rodzice polskich dzieci sa osobiscie upominani aby zwrocili uwage
            swoim dziecim ,zeby w klasie i w budynku szkoly mowily wylacznie po niemiecku.
            Dodam ze ci rodzice mowili i mowia wylacznie po polsku ze swoimi dziecmi a one
            mowia tylko wtedy po niemiecku jesli przychodza do nich niemieccy koledzy czy
            kolezanki.Powiem tez ze na potkaniu konczacym druga klase wychowawczyni
            powiedziala ,ze dziecko choc brakuje mu jeszcze troche slownictwa mowi i pisze
            jak kazde inne niemieckie dziecko a dodatkowo jego akcent jest nie do
            odroznienia od dzieci niemieckich (co praktycznie wylapuje sie u praktycznie
            kazdego Polaka z wyuczonym niemieckim ).Dodatkowo dziecko jest na rowni lub
            lepsze w innych przedmiotach od rowiesnikow niemieckich.
            • maximus999 germanizacja 18.11.08, 22:15
              Nauka j.polskiego jest w Niemczech bardzo utrudniona (urzedowo)i najczesciej
              organizowana jest prywatnie przez rodzicow.Aby zaznaczyc na swiadectwie szkolnym
              ,ze dziecko uczeszczalo na nauke j.polskiego praktycznie musi odbywac sie ona
              oficjalnie iwylacznie w budyku szkolnym przez nauczyciela zaakceptowanego przez
              urzad miasta (odpowiedni wydzial),z wieloma zastrzezeniami a glowne jest takie
              ,ze na takie zajecia musi byc zgloszonych minimum 10 dzieci (jesli jest 9 szkola
              nie dostanie pozwolenia).Zeby znalezc nauczyciela j.polskiego,ktory spelni
              specjalne wymagania tak postawione aby je nie spelnil to jest naprawde
              sztuka.Moge dodac tylko ,ze wedlug oficjalnego listu ze szkoly j.polskiego w
              danym landzie mozna sie uczyc tylko w jednej jedynej
              szkole!!(Niedersachsen)Wiekszosc dzieci uczy sie polskiego przy szkolkach
              parafialnych badz prywatnie .
              Moge dodac ze czesto ani pomoc wladz polskich czy organizacji polonijnych nie
              jest w stanie przeskoczyc niemieckich przepisow prawnych,tak skonstruowanych aby
              chcacych oficjalnie uczyc polskiego (jak moga to robic
              turcy,rosjanie,hiszpanie...)maksymalnie zniechecic.
            • wild.romance Re: germanizacja 21.11.08, 21:57
              maximus999 napisał:

              Znajac
              > sytuacje nie z gazet czy tv ale bezposrednio od rodziny znajomych moge
              > powiedziec dziecko urodzone w Polsce i majace za jezyk ojczysty (Muttersprache
              > )
              > j.polski a pozniej ,ktore wyjechalo do Niemiec wraz z rodzicem celem laczenia
              > rodzin napotka od razu na "pomocne urzedy i urzednikow".

              A ja powiem Tobie...oczywiście również jak najbardziej osobiście, że "znając
              sytuację nie z gazet czy tv ale bezpośrednio od rodziny znajomych"...zapomniałeś
              dodać o tym, że ci wszyscy pomocni urzędnicy z tych "pomocnych urzędów" pilnują te
              wszystkie polskie dzieci stojąc przy nich z karabinami, aby one mówiły tylko i
              wyłącznie po niemiecku.....:)))
              w.r
          • 1stanczyk "A więc nie wypowiadajcie się na tematy .......... 20.11.08, 22:05
            "A więc nie wypowiadajcie się na tematy, o których nie macie zielonego pojęcia."

            "Od prawie 30 lat żyję w Niemczech, w mieszanej rodzinie (żona jest Polką),
            dzieci znają obydwa języki i nigdy nie było z tym najmniejszego problemu."

            Nie wiem czy zauwazasz, ze tym drugim zdaniem sam wlaczasz sie do grona tych
            osob, ktore nie bardzo moga miec pojecie o czym pisza.
            Tego problemu po prostu nie znasz bo nadal Jestes zonaty "(żona jest Polką)" i
            nigdy kwestia wychowania Twoich dzieci nie byla takim problemem ktory
            wykraczalby poza sfere rodzinna i w ktory musialoby wkraczac panstwo.

            "Niemcy są państwem prawa i silną demokracją, i jeżeli komuś dzieje się
            krzywdato może się bronić na drodze prawnej, i jeśli prawo jest po jego stronie,
            to na pewno wygra."

            Nawet jesli przyjac, ze to co piszesz jest prawda, mimo, ze brzmi to bardzo
            idealistycznie i malo realnie (jednym slowem dosyc dziecinnie) to wygrana matki
            czy ojca po 10 latach zozlaki zdecydowanej "bezprawiem" w Niemczech jest juz
            tylko pyrrusowym zwyciestwem.

            Zreszta mozna by pomyslec, ze dokladnie wlasnie o to, w tym niemieckim prawie
            odnoszacym sie do dzieci, chodzi.

            Mozna mu niewiele zarzucic oprocz faktu, ze reprezentuje interes dziecka
            widziany glownie przez pryzmat niemieckiego interesu.
            To, ze po kilku, niejednokrotnie blisko dziesieciu latach rozlaki pomiedzy
            dzieckiem wychowywanym przez matke czy ojca w Niemczech, spowodowanej i
            skutecznie bronionej decyzjami niemieckich wladz, wiezi uczuciowe z tym drugim
            zyjacym z reguly gdzie indziej ulegaja zatarciu zadna wygrana sadowa nie zmieni
            i nie zrekompensuje.

            Szczegolnie, ze znane sa przypadki, ktore przecza Twojej najwnej wierze w te
            niemieckie (czy kazde inne zreszta) prawo.

            Re: "Sorry, ze sie tak rozpisalem"
            • nie-tak Re: "A więc nie wypowiadajcie się na tematy ..... 20.11.08, 22:19
              1Stanczyk, ten temat wałkuje polska prasa już od lat, już powoli jest z tym
              nudna i podpadająca. Ta śpiewkę polskich mediów jak i polityków znamy już na
              pamięć. Miliony ludzi z Polski żyje w Niemczech i jakoś nie narzekają i do
              Polski z powrotem nie spiesza, ciekawe dlaczego skoro są według polskich mediów
              prześladowani i maja zakaz mówienia w języku polskim? Ot ta miodem i mlekiem
              płynąca Polska, zgodna z wszystkimi sąsiadami i jakoś ludzie nie chcą wracać do
              niej, nie wiesz tak przypadkiem 1Stanczyk dlaczego?
              Nawet ci którzy wyjechali za chlebem po świecie powrócili do Polski na chwile i
              znów pakują walizki i wracają tam gdzie według polskich mediów się ich
              prześladuje? Dziwne co nie 1Stanczyk? Powiedz dlaczego tak jest ze ci którzy
              zaznali obczyzny, wrócili do Polski i znów uciekają z tego kraju by poszukać dla
              siebie trochę normalności na obczyźnie ponieważ nie znaleźli jej w swoim
              ojczystym kraju.
              • 1stanczyk Nie na temat: ten problem w Niemczech nie dotyczy 21.11.08, 00:46
                tylko nas.
                Poczytaj inne, nie koniecznie moje, posty i zwiazane z nimi linki.

                Powoli staje sie problemem europejskim. To, ze nasze media od lat zdominowane
                przez oglupiala sfore dziennikarska kazdy temat potrafia "spalic" nie oznacza,
                ze sam temat i problem nie istnieje.

                Odnoszac go do nas, do naszego kraju korzystasz wlasnie z tej falszywej optyki
                jaka przyjely nasze media w tej sprawie, ktora pozwala ci na szermowanie latwymi
                argumantami.

                Ten temat poruszany byl i jest w mediach europejskich jako, ze dotyczy
                wszystkich malzenstw mieszanych z Niemcami.

                Ironizowanie nie jest zadnym argumentem:
                "Ot ta miodem i mlekiem płynąca Polska, zgodna z wszystkimi sąsiadami i jakoś
                ludzie nie chcą wracać do niej, nie wiesz tak przypadkiem 1Stanczyk dlaczego ?"

                Zamoznosc Niemcow nie jest rowniez wystarczajacym argumentem aby akceptowac
                nacjonalistyczne elementy niemieckiej panstwowej polityce rodzinnej, ktora jest
                sprzeczna nie tylko z europejskim wartosciami na ktorych opiera sie UE ale
                niejednokrotnie jest realizowana wbrew wydanym sadowym wyrokom w Angli, Holandi,
                Belgi czy Francji ?

                W sumie chcesz nacjonalistyczna niemieckiej polityke rodzinna "usprawiedliwic"
                sytuacja spoleczno-gospodarczo-polityczna w naszym kraju!

                Jedno z drugim nie ma nic wspolnego.

                PS.
                Dzisiaj kazdy ma prawo wybierac gdzie chce zyc i nazywanie tego wyboru ucieczka
                jest prl-owskim przezytkiem. Kazdy jesli nie ma, to na pewno powinien miec
                rowniez prawo do wyboru jezyka w ktorym chce rozmawiac z wlasnymi dziecmi i
                wszelkie wkraczanie wladz panstwowych w ta sfere jest niczym innym jak wyrazem
                nacjonalistycznych tendencji w Niemczech.
                Tak byloby odbierane w Norwegi, Szwecji czy Francji (gdyby na przyklad wsrod
                Algierczykow we Francji francuskie sluzby socjalne wymagaly by jezykiem domowym
                byl francuski)

                "Miliony ludzi z Polski żyje w Niemczech i jakoś nie narzekają i do
                Polski z powrotem nie spiesza, ciekawe dlaczego skoro są według polskich mediów
                prześladowani i maja zakaz mówienia w języku polskim? "

                Czy nie narzekaja tego nie wiesz ?
                Liczne posty wcale nie potwierdzaja Twojej hipotezy.
                Sa tacy co nie narzekaja i jest wielu co narzeka.

                Miliony ludzi z Turcji zyje w Niemczech (.) i do Turcji z powrotem nie spiesza.

                I to ma byc argument, ze Turcy w Niemczech sa na rownych prawach z Niemcami ?
                To dlaczego nawet sami Niemcy nie podzielaja tego stanowiska ?

                To, ze zyja w enklawach (do trzeciego pokolenia wlacznie) wynika byc moze
                wlasnie z podobnych doswiadczen z ktorymi bylo im duzo trudniej, miedzy innymi
                na okolicznosc duzo wiekszych roznic kulturowych niz te, jakie istnieja miedzy
                nami a Niemcami.

                Odplace ci podobnym argumentem tylko dlatego, ze sie prosisz:

                Przed IIWS wielu nawet bogatych Zydow latami znosilo przesladowania w Niemczech
                mogac wyjechac do Stanow. Przeplacilo to zreszta zyciem.



    • kretowski Wyrzućmy raz na dobre niemiecki z pub.szkół 18.11.08, 13:31
      Bardzo mi się podoba projekt pani minister Katarzyny Hall: tylko
      angielski w szkołach publicznych.
      • eva15 Niewolnik idealny 18.11.08, 13:41
        kretowski napisała:

        > Bardzo mi się podoba projekt pani minister Katarzyny Hall: tylko
        > angielski w szkołach publicznych.

        Słusznie. Nawet polski powinna Hall wyrzucić. Niewolnik idealny
        niczego poza angielskim do szczcęścia nie potrzebuje. W Imperium
        Brytyjskim wykładano tylko angielski i było fajnie, więc uSA mogą to
        przynajmniej w PL powtórzyć. J4dyn aprawda będzie płynąć do orlich,
        sokolich móżdżków z uS-prasy i je kształtować na obraz i
        podobieństwo nowego boga.

        Za kontakty PL- Niemcy, czy PL-Francja (itd) będą odpowiadać USA,
        ich specjaliści perfekt znają niemiecki, francuski i inne języki. Po
        co Polaczkom obciążać słabe główki?
        • kretowski Czy ktoś naucza polskiego w niemczech? NIEEE! 18.11.08, 13:50
          Sorry, a czy ktoś naucza polskiego w niemczech? NIKT!
          Angielski, hiszpański, rosyjski, francuski, portugalski, arabski,
          chiński? OK!
          Ale niemiecki nie jest językiem światowym i kwita, koniec, nie
          znaczy więcej niż turecki, japoński czy polski w świecie.
          • eva15 Po niemiecku mówi 120 mln ludzi 18.11.08, 16:10
            Po niemiecku mówi 120 mln ludzi w Niemczech, Szwajcarii i Austrii a
            do tego dziesiątki mln poza tymi krajami. W Europie jest to DRUGI
            najbardziej popularny język po angielskim. W świecie plasuje się na
            na jakiejś 6-7 pozycji, no ale wtedy wiele języków wyprzedza też
            angielski (np. chiński, hiszpański)

            Po polsku (z trudem) 38 mln w kraju i zagranicą..
          • eva15 Re: Czy ktoś naucza polskiego w USA/GB. NIEEE! 18.11.08, 16:10
            • kretowski Ale hiszpańskiego się naucza 18.11.08, 20:17
              A niemiecki to język w odwrocie, w szkołach prywatnych nawet na
              ostatnim miejscu, parszywa nazistowska szpracha!
        • kretowski Niemcy mają za ciasne łby na j.polski 18.11.08, 13:51
          I nienawidzą nas te germańskie prymitywy genetycznie.
          • dilan0 Re: Niemcy mają za ciasne łby na j.polski 18.11.08, 14:38
            W kazdej polskojezycznej gazecie wydawanej w niemczech masz caly
            spis placowek z nauka jezyka polskiego,dzeci maga sie uczyc nie
            tylko w szkolach ale tez np.w polskich misjach katolickich.Podobno
            ocena z j.polskiego liczy sie na swiadectwie jako 2 jezyk obcy obok
            angielskiego,tak przynajmniej slyszalem.
            • wild.romance Re: Niemcy mają za ciasne łby na j.polski 21.11.08, 22:30
              dilan0 napisała:

              > W kazdej polskojezycznej gazecie wydawanej w niemczech masz caly
              > spis placowek z nauka jezyka polskiego,dzeci maga sie uczyc nie
              > tylko w szkolach ale tez np.w polskich misjach katolickich.Podobno
              > ocena z j.polskiego liczy sie na swiadectwie jako 2 jezyk obcy obok
              > angielskiego,tak przynajmniej slyszalem.

              Język polski mam uznany jako 1 język obcy na świadectwie maturalnym...:))
              w.r
          • eva15 Amis i Anglicy mają za ciasne łby na j.polski 18.11.08, 16:11
            kretowski napisała:

            > I nienawidzą nas te anglosaskie prymitywy genetycznie.

          • jankowski1960 Re: Niemcy mają 18.11.08, 20:00
            zmien nick na "kretynski"
          • wild.romance Re: Niemcy mają za ciasne łby na j.polski 21.11.08, 22:33
            kretowski napisała:

            > I nienawidzą nas te germańskie prymitywy genetycznie.

            Ot zawiść....w jak najbardziej "nie faszystowskiej" wypowiedzi.
            w.r

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka