katolik_polski1 06.12.08, 15:16 Z tym Mojzeszem to troche zagadkowa sprawa :) Najwazniejsze jednak,ze mamy takiego czlowieka jak Walesy,do ktorego pielgrzymuja najwieksi tego swiata . Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tadjan Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza 06.12.08, 15:44 Panie Wałęsa, czy mam rozumieć że kaczory trzeba wyprowadzić na pustynię? No, może to jest i pomysł..... Odpowiedz Link Zgłoś
141288bs Re: Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza 07.12.08, 01:33 O,o,a ja nie zglaszam sie do porawiania Mojzesza,a pozniej tylko sobie przypiszesz zasluge w poprawieniu.O nie,drugi raz nie dam sie nabrac. Odpowiedz Link Zgłoś
poszeklu TW Bolek sypie TW Mojzesza 09.12.08, 16:11 Bolek sie zagalopowal i jak zwykle palnal jak golab na parapet. Chyba, ze TW Mojzesz to kolejna ksywa Bolka. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: TW Bolek sypie TW Mojzesza 09.12.08, 17:02 Przecież to nie jego pomysł - on, jak zwykle, jest tylko figurantem. To 'starsi i mądrzejsi' decydują o tym co 'Mędrzec Europy' ma gadać. Odpowiedz Link Zgłoś
www.nasznocnik.pl Re: kaczory trzeba wyprowadzić na pustynię ? 07.12.08, 02:59 Po co wyprowadzać ? Przecież już tam są ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
power_mac Wałęsa: Jede na gure Synaj po dalsze imstrukcje! 06.12.08, 15:47 Parafrazując psalm "Ja stworzyłem Syna mego na Syjonie, mojej świętej górze..." chciałoby sie dodać: a tym synem jest Wałęsa, który przeskoczył nie tylko mur po esbeckiej drabinie, ale i... papieża, którym nie był, czyli w prostej linii jest namiestnikiem Chrystusa na Ziemi? - A to Ci chory megaloman - Bóg rzecze. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza 06.12.08, 15:47 Kolejny będzie się 40 lat wałęsał przez pustynię? Odpowiedz Link Zgłoś
sandwich1 Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza 06.12.08, 16:07 Wytłumaczę dzieciom neostrady. Mojżesz ucieł z Egiptu przekraczając granicę, Wałęsie chodzi o to, by tych granic nie było. Capito? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Dziekujemy panu Ka-O za objasnienie 06.12.08, 16:15 I to jest ta jedynie słuszna i obowiązująca interpretacja? A jak kazało interpretować "fundament"? Odpowiedz Link Zgłoś
katolik_polski1 No komprende :) 06.12.08, 16:31 sandwich1 napisał: > Wytłumaczę dzieciom neostrady. > Mojżesz ucieł z Egiptu przekraczając granicę, Wałęsie chodzi o to, by tych gran > ic nie było. > Capito? --------------------------------- Co to za roznica dla uciekajacych ludzi , czy przekraczaja granice czy tez nie . Uciekac musza w kazdym wypadku . Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Już tłumaczę: 06.12.08, 17:43 Różnice są dwie: 1. Na granicach strzelają, jak przez nie uciekać (na tym polegają granice). 2. Kiedy nie ma granic, ustrój z którego trzeba by uciekać, staje się niemożliwy (nawet Jarosław Kaczyński do spółki z księdzem Rydzykiem nie zdołają go wprowadzić). Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Ale żeś przetłumaczył 06.12.08, 18:00 Wałęsa chrzani o poprawianiu Mojżesza i uzgadnianiu wspólnych wartości - "wybrać fundament, na którym będziemy Europę i globalizację budować". Nietrudno się domyślić, że panu z Maryją w klapie chodzi o odrzucenie dziesięciu przykazań i zaakceptowanie Karty Praw Podstawowych. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Chyba dobrze;) 06.12.08, 18:18 Nie wiem, czy to miał na myśli Wałęsa, ale pomysł popieram. Karta Praw Podstawowych zawiera sensowną etykę społeczną dla takiego społeczeństwa, jakim będzie zglobalizowana Europa. Dekalog - wbrew religijnemu wmłotkowywaniu, że "jest odpowiedzią na wszystkie problemy człowieka" - takiej etyki nie zawiera. Miesza normy ważne z mało ważnymi, normy ważne przedstawia w postaci bardzo niedoprecyzowanej, wielu istotnych norm w nim brakuje, a ponadto sposób uzasadniania norm etycznych, jaki proponuje (nakaz boski), czyni z niego w pluralistycznym społeczeństwie raczej zarzewie przemocy, jeśli by serio potraktować roszczenie do podporządkowania mu prawodawstwa. Na dodatek jest podatny na interpretacje fundamentalistyczne (które o wiele wyraźniej służą przewadze jednej grupy światopoglądowej nad inną, niż polepszeniu relacji międzyludzkich). Nie wszystko, co przez stulecia uświęcone, jest automatycznie warte obowiązkowej akceptacji. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Chyba żartujesz. 06.12.08, 18:26 „By mogła zapanować równość, trzeba wpierw wszystkich wdeptać w gó.... By człowiek, był człowieka bratem, trzeba go wpierw przećwiczyć batem” – napisał Janusz Szpotański w poemacie „Towarzysz Szmaciak”. Ciekawe, że podobna myśl, tylko w innej formie, wyraził kiedyś również Aldous Huxley, mówiąc, że „z wielkich idei rodzą się wielkie nieszczęścia”. Czy idea „praw człowieka” jest wielka ideą? Wszystko na to wskazuje; po uchwaleniu 26 sierpnia 1789 roku przez Zgromadzenie Narodowe we Francji Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela, w ciągu pięciu lat tylko na Placu de Greve w Paryżu ścięto co najmniej 60 tys. ludzi na gilotynie, a trzeba do tego dodać niezliczone ofiary terroru na prowincji, no i ludobójstwa w Wandei, gdzie szermierze praw człowieka wypróbowali wszystkie zastosowane później przez wybitnych przywódców socjalistycznych: Adolfa Hitlera i Józefa Stalina metody masowej eksterminacji. Starsi ludzie pamiętają zapewne konstytucję Związku Radzieckiego z 1977 roku, z czasów Leonida Breżniewa. Charakteryzował się on między innymi również największą liczbą zapisanych tam praw człowieka, oczywiście człowieka sowieckiego, jakże by inaczej. Czegóż tam nie było! Art. 49 na przykład stanowił, że każdy obywatel ZSRR ma prawo wnoszenia do organów państwowych i organizacji społecznych propozycji mających na celu udoskonalenie ich działalności i wskazywanie niedociągnięć w ich pracy. Art. 50 – że zgodnie z interesami narodu i w celu umocnienia i rozwoju ustroju socjalistycznego, obywatelom ZSRR gwarantuje się następujące wolności: słowa, druku, zgromadzeń, wieców, ulicznych pochodów i manifestacji. Brzmi to bardzo pięknie, dopóki nie uświadomimy sobie, że słowa, druki, zgromadzenia, wiece, uliczne pochody i manifestacje uznane przez władze, a w każdym razie przez KGB za niezgodne z interesami narodu, albo mające na celu osłabienie lub zahamowanie rozwoju ustroju socjalistycznego z gwarancji tych już nie korzystały. Była w tym pewna logika, bo w tym mniej więcej czasie przodujący sowieccy wracze odkryli, że każdy, komu nie podoba się ustrój socjalistyczny, cierpi na sławną „schizofrenię bezobjawową”. W tej sytuacji nikogo nie mógł zaskoczyć nawet art. 56, mówiący, że życie osobiste obywateli, tajemnica korespondencji, rozmów telefonicznych i depesz, pozostają pod ochroną ustawy. No naturalnie, jakże by inaczej? Przypominam o tamtych próbach forsowania praw człowieka, bo oto stoimy wobec jeszcze doskonalszej próby w postaci Karty Praw Podstawowych, stanowiącej katalog praw człowieka wieku XXI i następnych.. Składa się ona z patetycznej preambuły i 54 artykułów. Art. 2 stwierdza, że „każdy ma prawo do życia”, ale chyba z wyjątkiem tych, którzy go nie mają, tzn. – ludzi bardzo małych, albo bardzo chorych, bo aborcja i eutanazja są dozwolone jak najbardziej, a nawet – forsowane, jako rozszerzenie „prawa wyboru”. Naturalnie Karta o tym nie wspomina, zgodnie z zasadą „nie płoszmy ptaszka; niech mu się zdaje, ze naszej partii siły nie staje”. Podobnie rzecz się ma z art. 11, że „każdy” ma prawo do wolności wypowiedzi. Naprawdę? Nawet tak zwany „kłamca oświęcimski”? Osobliwy jest art. 16, w którym Unia „uznaje” wolność prowadzenia działalności gospodarczej „zgodnie z prawem wspólnotowym oraz ustawodawstwami i praktykami krajowymi”. A jeśli „prawo wspólnotowe” wprowadzi ograniczenia tej wolności? Krótko mówiąc, można wybrać samochód w dowolnym kolorze, pod warunkiem, że będzie czarny. Art. 21 Karty jest z kolei bardzo podobny do wspomnianego art. 56 breżniewowskiej konstytucji. Stanowi on, ze zakazana jest wszelka dyskryminacja, również ze względu na poglądy polityczne, a nawet „wszelkie inne”. Czyżby więc taki np. rasizm lub ksenofobia nie mogły pociągać za sobą żadnych praktyk dyskryminacyjnych, ani żadnych represji? Przepisy o europejskim nakazie aresztowania mówią coś zupełnie innego! Zresztą i w samej Karcie napotykamy momenty szczerości; oto art. 15 ust. 1 głosi, że „każdy” ma prawo do podejmowania pracy, ale już ust. 3 tego artykułu powiada, że obywatele państw trzecich, którzy posiadają zezwolenie na pracę na terytorium Unii...” i tak dalej. A więc nie „każdy”, tylko ten, co ma zezwolenie, a skoro się zezwala, to znaczy, ze można i nie zezwolić, nieprawdaż? Karta zredagowana jest w taki sposób, by każde z tych „praw podstawowych” można było w każdej chwili bez trudu zakwestionować. W tym sensie jest bardzo podobna do breżniewowskiej konstytucji, tylko jeszcze bardziej podstępna. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Nie żartuję. 06.12.08, 19:46 Żadna, nawet najszczytniejsza litera ustawy nie zagwarantuje, że będzie ona przestrzegana, nie mówiąc o tym, że będzie interpretowana w duchu człowieczeństwa, a nie przeciwko niemu. (Także dawca Dekalogu, jak może pamiętasz, przykazanie "Nie zabijaj" prawie natychmiast okrasił nakazami rzezi okolicznych ludów. A nawet kiedy ustalono po wiekach, że w tym wszystkim "chodzi o miłość", inkwizytorzy nadali temu słowu dość specyficzną interpretację przy powszechnej akceptacji ze strony uświęconej części ludzkości.) Litera prawa to ważna sprawa, ale ważniejszy od niej jest "duch" społeczeństwa, które to prawo przyjmuje. I po prostu cała różnica między nami jest tutaj: Ty uznajesz nowoczesne społeczeństwo Zachodu za warte postawienia w jednym rzędzie z Niemcami hitelrowskimi i Rosją Stalinowską. Ja zaś prędzej w tej linii bym widział społeczeństwa tradycjonalizmu katolickiego: www.magdalenki.spinka.pl/wspomnienia.html www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/nazizm/franco.php Zachodowi zaś wierzę, bo czuję się do niego przynależny. I dopiero zauważywszy to, że ty masz do Zachodu stosunek paranoiczny z pobudek ideologicznych, ja zaś czuję się jego obywatelem, możemy dyskutować o poszczególnych paragrafach Karty Praw. Tak uważam prawo do eutanazji (w pewnym jego wariancie, bynajmniej nie nazistowskim) za wielką zdobycz człowieka. Zaś właśnie bezwarunkowe odmawianie cierpiącym eutanazji uważam za zło moralne. Co ciekawe do podobnego wniosku dochodzą liczni wartościowi ludzie, zaś jego przeciwnikami są prawie tylko fundamentaliści zapatrzeni nie w realny ludzki byt, lecz w swoje uświęcone nakazy religijne. Także nazywanie "morderstwem" aborcji przed zaistnieniem mózgu u embriona uważam za manipulację mającą na celu ustanowienie przewagi racji religijnych w życiu społecznym. Nie ma powodów, by mówić tu o człowieku. Natomiast strach (chocby o własne zbawienie:) nie powinien być podstawową motywacją etyczną. Powinno nią być współczucie dla wszystkich uczestników sytuacji (Dekalog mało mówi o współodczuwaniu z kobietą - i to jego wada). Ograniczenia swobód, o których mówisz uważam za zasadne. Uważam (czy widzisz tu jakąś "przewrotność"?), że prawo bez tych ograniczeń stwarzałoby więcej zagrożeń dla realnej wolności obywateli (wszak trzeba uwzględnić wszystkich, a nie tylko np. Irvinga) niż z tymi ograniczeniami. A ponadto ogólnie - nie widzę powodów by nieustannie podejrzewać społeczeństwo nowoczesnego Zachodu, że prawa które ono ustanawia, są tylko zakamuflowanymi pretekstami do tyranii, co nieustannie radiomaryjni bezpodstawnie insynuują. Przeciwnie ufam temu społeczeństwu. Gdyż jest to najlepsze cywilizowane społeczeństwo, jakie w swojej historii stworzył człowiek. Zaprzeczysz? Zamiast czytać "Apokalipsę", kontaktuj z rzeczywistością:) Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Nie żartuję. 08.12.08, 23:06 nick3 napisał: > Żadna, nawet najszczytniejsza litera ustawy nie zagwarantuje, że > będzie ona przestrzegana... Dziękuję za potwierdzenie tego co napisałem wyżej. > I po prostu cała różnica między nami jest tutaj: > Ty uznajesz nowoczesne społeczeństwo Zachodu za warte postawienia > w jednym rzędzie z Niemcami hitelrowskimi i Rosją Stalinowską. Nie porównywałem społeczeństw, porównywałem deklaracje praw człowieka. Zresztą to nie społeczeństwa stworzyły te dokumenty, tylko urzędnicy uzurpujący sobie prawo do rządu dusz nad tymi społeczeństwami. Poza tym znowu posługujesz sie demagogią - mówisz: "jak to brzydko tak porównywać UE ze Stalinowską Rosją" dyskredytujac w ten sposób moje argumenty. Nie znaczy to wcale, że nie mam racji, porównanie jest jak najbardziej uprawnione. Na marginesie - przymiotnik "nowoczesne", czy "postępowe", itd. wcale nie czyni niczego lepszym, to retoryczna manipulacja. > Zachodowi zaś wierzę, bo czuję się do niego przynależny. Co to ma do rzeczy? Twoje 'czucie i wiara' to nie są racjonalne argumenty. > I dopiero zauważywszy to, że ty masz do Zachodu stosunek > paranoiczny z pobudek ideologicznych, ja zaś czuję się jego > obywatelem, możemy dyskutować o poszczególnych paragrafach Karty Praw Możemy dyskutować o paragrafach KPP abstrahując od ideologii - wykazując sprzeczności w samej treści tego dokumentu, czy porównując go do innych dokumentów, np konstytucji ZSRR, co czyni artykuł cytowany powyżej. A mój stosunek do Zachodu ani nie jest paranoiczny, ani nie ma tu nic do rzeczy. Tym bardziej, że nie definiujesz pojęcia Zachodu, nie wiem więc nawet do czego miałbym się ustosunkowywać. Dla mnie Zachód zawsze kojarzył się z wolnością ekonomiczną (czyli kapitalizmem i wolnym rynkiem) wolnością polityczną (prawem wyboru przedstawicieli) jak i wolnością osobistą (wolność poglądów i wypowiedzi). Dlaczego więc miałbym mieć do niego stosunek paranoiczny? Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Nie żartuję. 09.12.08, 17:32 Powiedziałem jasno: szczytne ideały prawne są tylko warunkiem, ale w żadnej mierze nie gwarancją rozwoju społeczeństwa w etycznym kierunku. To że Stalinowska Rosja miała szczytne hasła zapisane w prawie nie jest więc dla mnie żadnym argumentem ani za Stalinem ani przeciw Europie. Humanistyczna litera prawa jest elementem raczej niezbędnym (i dlatego dobrze, że występuje w prawie UE), ale zupełnie nie wystarczającym, by ocenić państwo jako etyczne. No i teraz pojawia się roztrzygające pole porównania: wiarygodność moralna danego społeczeństwa (nie żadnych "demonicznych urzędników": społeczeństwo odpowiada za to kto nim rządzi). I jasne, że tu kryterium jest "czucie i wiara"! (Irracjonalność jest tu zupełnie na miejscu - społeczeństwa stoją na irracjonalnym zaufaniu.) I ja Zachodowi wierzę (na pewno nieskończenie bardziej niż stalinowskiej Rosji). Ty zaś próbujesz tę wiarę podważać jako naiwną. Nie mamy o czym gadać. Próbując zestawiać Zachód z Rosją stalinowską - dajesz w moich oczach wyraz paranoi. Tu nie jest potrzebny (ani możliwy!) żaden "dowód". Nie jest możliwy, bo paranoi nie przekonasz. Nie udowodnisz jej, że jest paranoją. Współczesny Zachód nie jest porównywalny z Rosją stalinowską. Tak - rozmawiamy dalej. Nie - rozstańmy się w pokoju. > Dla mnie Zachód > zawsze kojarzył się... A ja nie mowię o Twoich skojarzeniach, tylko o realnym Zachodzie. Nie - Dzikim Zachodzie. Nie - Zgniłym Zachodzie. Tylko o cywilizacji zachodniej. Współczesnej. Nie średniowiecznej. Nie wiesz, gdzie jest Zachód?;) Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Nie żartuję. 09.12.08, 23:08 nick3 napisał: > Powiedziałem jasno: szczytne ideały prawne są tylko warunkiem,... To żeśmy już dawno ustalili > No i teraz pojawia się roztrzygające pole porównania: wiarygodność > moralna danego społeczeństwa (nie żadnych "demonicznych > urzędników": społeczeństwo odpowiada za to kto nim rządzi). Społeczeństwo Rosji dało się nabrać na bolszewizm (czy też raczej wmanewrować), z pewnością samo jest sobie winne nędzy i śmierci dziesiątek milionów swoich obywateli za czasów Stalina? Gdybym utożsamiał wszystkich Rosjan z komunistyczną władzą ZSRR to miałbym ich wszystkich za morderców. Tymczasem wiem, że społeczeństwo to jest w takim samym stopniu ofiarą komunizmu jak narody Europy Środkowej. Nie chcę żebyśmy się wszyscy nabrali na rządy eurokomisarzy, nie zależnie od tego czy bedą podobne do komunizmu czy nie, dlatego pozwolisz że będę sie uważnie przyglądał ich deklaracjom zamiast zdawać się na 'czucie i wiarę', tym bardziej że potem powiesz, że "społeczeństwo odpowiada za to kto nim rządzi". > społeczeństwa stoją na irracjonalnym zaufaniu A jak pokazuje historia - nie powinny. Powinny każdą deklarację, czy propagandę, przesiewać przez drobne sito. > Ty zaś próbujesz tę wiarę podważać jako naiwną. > Nie mamy o czym gadać. Rzeczywiście nie ma o czym gadać, tym bardzej, że tej twojej wiary wcale nie wartościowałem, tylko pisałem, że wiara nie ma tu nic do rzeczy. > Próbując zestawiać Zachód z Rosją stalinowską - dajesz w moich > oczach wyraz paranoi. Jak nie masz racjonalnych argumentów to odwołujesz się do emocjonalych. To manipulacja. Jeszcze raz ci powtarzam, że porównywałem dokumenty i wskazywałem ich podobieństwa. Wskazywałem też na sprzeczności w samym KPP pozwalające na zakwestionowanie wprost deklarowanych tam praw - dziwne że do tego się nie odniesiesz. Zresztą - nawet paranoja, jeśli tylko uchroni nas przed błędami jakie społeczeństwa popełniały w historii, wyjdzie nam na zdrowie. > Współczesny Zachód nie jest porównywalny z Rosją stalinowską. A dlaczego nie? Nie porównujemy tu przecież życia stułbi z życiem kostnoszkieletowych. > A ja nie mowię o Twoich skojarzeniach, tylko o realnym Zachodzie. (...) cywilizacji zachodniej... Ja ci napisałem jak postrzegam Zachód - i w związku z tym wcale się go nie obawiam. Ty najwyrażniej inaczej go postrzegasz, tylko nie definiujesz jak, choć chcesz bym takiemu Zachodowi ufał. Odpowiedz Link Zgłoś
141288bs Re: Chyba dobrze;) 07.12.08, 01:39 Wolisz interpretacje globalistow? - Poczekam na rok 2009,i chetnie przeczytam,co wowczas napiszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
jola_z_dywit_2006a Pomrocznosc Jasna wali Wałęsie to normalne 06.12.08, 16:21 Ale ze tylu ludzi z innych krajow jest zarazona Pomrocznoscia Jasna to tego sie nie spodziewalem. Chlopcy zampomieli Obiadu w Drawsku, prowokacji przeciwko premierowi, Wojn na Gorze, "Pan prezydent powiedzial". Dzisiaj Kaczory marnie go nasladuja. Imprezy z Bolkiem powini organizowac na terenach po PGR-ach. Tam szczegolnie kwitnie wdziecznosc do "demokraty" Bolka za "rozpi__dole PGR-y" Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza 06.12.08, 16:21 Wałęsa: "- to pokolenie powinno na spokojnie przedyskutować i wspólnie wybrać fundament, na którym będziemy Europę i globalizację budować" - zaznaczył Wałęsa. W jego ocenie, na starym fundamencie, "nie da się tego zrobić"." Znaczy - wraca nowe? Odpowiedz Link Zgłoś
przyladek.dobrej.nadziei Lechu trzymaj się! 06.12.08, 16:25 Nie przejmuj się, że dziś na barykadach walczą ci, co 13 grudnia pamiętnego roku wstali w południe i niewiedzieli co się stało, a największą tragedią w rodzinie był niezapłacony rachunek telefoniczny. kontrowersje.net/node/1062 Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Lechu trzymaj się! 06.12.08, 17:25 13 grudnia pamiętnego roku to Lechu wybrał się na wczasy do Arłamowa. A pamiętnego 16 sierpnia Lechu zaspał i spóźnił się na strajk - miał być o szóstej, a zjawił się o dziesiątej,no i musiał skakać przez płot. A po trzech dniach, jak go przyjeli z powrotem do pracy, strajk poddał - widocznie jego największym zmartwieniem były niezapłacone rachunki, gdzie mu tam była w głowie jakaś Solidarność. -- SALON Zapis choroby Załgany rodowód Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Światu potrzebny jest - tak! - socjalizm. 06.12.08, 17:56 A w każdym razie jakaś forma polityki lewicowej. SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA (tak, tak, istnieje coś takiego, pomimo że prawicowo poprawni moi rodacy na własną zgubę powszechnie ją wyśmiewają) Konieczne jest odejście od bezmyślnego zrównania socjalizmu z jego prymitywną i autorytarną formą, jaką były (i jeszcze gdzieniegdzie są) państwa leninowskie. Oraz do przekonania, że nie ma alternatywy dla żelaznych praw rynku (to propagandowa półprawda). I żeby było jasne: to co mówię powinno uchodzić za poglądy rozsądne i umiarkowane (i uchodzi za takowe w nowoczesnych, zaawansowanych społeczeństwach Zachodu), a nie żadne "twardogłowe", "postpeerelowskie" czy "sekciarskie". >>Laureatka pokojowej Nagrody Nobla, irańska prawniczka Shirin Ebadi podkreśliła, że warunkiem trwałego pokoju na świecie są "sprawiedliwość społeczna i demokracja". Zaznaczyła, że w świecie, w którym "ponad 85 proc. globalnego bogactwa znajduje się w rękach 1 proc. ludzkiej populacji, nie możemy oczekiwać pokoju. Jej zdaniem, bogactwo współczesnego świata musi być rozdzielane w bardziej sprawiedliwy sposób. "Nie można doprowadzać do sytuacji, w której miliony ludzi umiera, bo nie ma wody pitnej i lekarstw" - podkreśliła. Ebadi zaproponowała jako drogę wyjścia z tej sytuacji, by każdy kraj zmniejszył swoje wydatki na cele militarne. "Powiedzmy naszym władzom - wszędzie, na całym świecie - by przynajmniej o 10 proc. zmniejszyły wydatki na zbrojenia, a przeznaczyły na lecznictwo i rozwój społeczeństw. Zobaczycie, ile się na świecie zmieni" - apelowała do uczestników spotkania.<< Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Człowieku, żebyś ty chociaż rozumiał co chrzanisz 06.12.08, 19:44 nick3 napisał: > SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA > (tak, tak, istnieje coś takiego, ... Masz na myśli to, że można zabrać temu co pracował i zarobił i oddać temu co cały miesiąc siedział pod budką z piwem? > Konieczne jest odejście od (...) przekonania, że nie ma alternatywy dla żelaznych praw rynku. Równie dobrze możesz odchodzić od przekonania, że nie ma alternatywy dla prawa ciążenia. Prawa rynku sa jak prawa fizyki - działają niezależnie od tego czy nam się to podoba czy nie. Zysk to zawsze wtedy gdy kupisz taniej a sprzedasz drożej, a strata - na odwrót. Cenę zawsze ostatecznie reguluje prawo podaży i popytu - jak reguluje ją urzędnik to nieodzownie pojawia się "czarny rynek". Itd. Różnica pomiędzy socjalizmem a wolnym rynkiem sprowadza się do tego jak wygląda redystrybucja dochodu: czy odbywa się ona pod przymusem (poprzez podatki) i budżet państwa, czy dobrowolnie i poprzez rynek. Potrafisz sam rozważyć implikacje jakie stąd wynikają, czy mam wyjaśnić? Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 To ty "chrzanisz" i nawet tego nie podejrzewasz:) 06.12.08, 19:52 > Masz na myśli to, że można zabrać temu co pracował i zarobił i oddać > temu co cały miesiąc siedział pod budką z piwem? Tania demagogia dla chciwego kasy kapitalistycznego plebsu. > Równie dobrze możesz odchodzić od przekonania, że nie ma alternatywy > dla prawa ciążenia. Te, retor:) > Różnica pomiędzy socjalizmem a wolnym rynkiem sprowadza się do tego > jak wygląda redystrybucja dochodu: czy odbywa się ona pod przymusem > (poprzez podatki) i budżet państwa, czy dobrowolnie i poprzez rynek. A nie przyszło ci do mózgownicy rozważyć ewentualności, że rynkowa "dobrowolność" stwarza więcej przymusu niż redystrybucja przez podatki (oczywiście nie trwonione czy absurdalne)? Wiem, że ci nie przyszło i nie przyjdzie. Pani Shirin Ebadi jednakowoż - przyszło. (A to "pożyteczna idiotka"!:))) Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Więc co poeta miał na myśli? 06.12.08, 19:57 nick3 napisał: > > Masz na myśli to, że można zabrać temu co pracował i zarobił i > > oddać temu co cały miesiąc siedział pod budką z piwem? > > Tania demagogia dla chciwego kasy kapitalistycznego plebsu. Dobrze więc - wytłumacz mi w prostych słowach na czym, twoim zdaniem, polega 'sprawiedliwość społeczna'? Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Więc co poeta miał na myśli? 06.12.08, 20:14 Sprawiedliwość społeczna polega na tym, aby dążyć do tego, by każdy obywatel (przynajmniej na starcie) dysponował niegorszymi od innych obywateli możliwościami dochodzenia do bogactwa własną pracą. Tylko tyle i aż tyle. "Aż tyle" - bo to wymaga odejścia od podporządkowywania ekonomii 'dobroczynnym' (a przynajmniej "jedynym możliwym") "prawom rynku" (tj. temu, co się dzieje w gospodarce, gdy nie dbać o nią na drodze pro-socjalnej polityki państwa). To już nie będzie kapitalizm rynkowy. Zaznaczam jednak, że wcale przy tym nie chodzi mi o prymitywne "ręczne sterowanie". Też wiem, że to nie zdało egzaminu:) Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Więc co poeta miał na myśli? 06.12.08, 20:54 nick3 napisał: > Sprawiedliwość społeczna polega na tym, aby dążyć do tego, by > każdy obywatel (przynajmniej na starcie) dysponował niegorszymi od > innych obywateli możliwościami dochodzenia do bogactwa własną pracą. No bardzo pieknie - popieram w całej rozciągłości. Szczerze. Tylko to nijak się ma do socjalizmu, bo w socjaliźmie chodzi o stałe wyrównywanie wszystkim (oczywiście zawsze są też "równiejsi" - ale to na marginesie). A skoro, jak słusznie zauważył towarzysz Gomułka: "I Salomon z pustego nie naleje" to trzeba zabrać tym co mają pełniej i nalać tym co mają pusto, w związku z tym "wyrównywanie" odbywa się zawsze w dół. W jaki więc sposób człowiek w socjaliźmie może dojść do bogactwa własną pracą? > "Aż tyle" - bo to wymaga odejścia od podporządkowywania > ekonomii 'dobroczynnym' (a przynajmniej "jedynym możliwym") > "prawom rynku" (tj. temu, co się dzieje w gospodarce, gdy nie dbać > o nią na drodze pro-socjalnej polityki państwa). Uświadom sobie ignorancie, że prawa rynku zostały odkryte, zaobserwowane, wzięte z natury, tak jak prawa fizyki, a nie wymyślone przez jakiegoś natchnionego naukowca. Te prawa działają zawsze, w każdym systemie - także w najgłębszym komuniźmie i to one sprawiają, że socjalizm, a tym bardziej komunizm, pod względem ekonomicznym nie działa. I tak jak nie można stworzyć pojazdu, którego konstrukcja ignoruje prawa fizyki, tak nie da się stworzyć sytemu ekonomicznego ignorującego prawa rynku - bo zwyczajnie 'nie pojedzie'. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Więc co poeta miał na myśli? 06.12.08, 21:08 > No bardzo pieknie - popieram w całej rozciągłości. Tak to sformułowałem, by nikt przywoity nie mógł tego odrzucić. Teraz jednak idzie o to, by zobaczyć, co wynika, jeśli choćby taki "minimalistyczny" socjalizm chcemy serio zrealizować. Co do "Gomułki" - powiedziałem raz: lewicy nie powinno się (chyba, że się specjalnie chce:) sprowadzać do jej prymitywnej, autorytarnej i kompletnie nieefektywnej formy (która niestety opanowała była na wiele lat sporą część świata). Ja cenię Skandynawię, Naomi Klein i Barracka Obamę. Uważam, że do takiej lewicy należy przyszłość świata. I że nie ma się jej co wstydzić. > Uświadom sobie ignorancie, że prawa rynku zostały odkryte, > zaobserwowane, wzięte z natury To po prostu nieprawda, elokwencie:) Mniemane "prawa rynku" dotyczą ludzkich wolności. A te, nawet rozbite na biliony drobnych decyzji miliardów ludzi - nie przestają być wolnościami. Mówienie tu o "naturze" - jest nadużyciem. Oby każdy fundamentalista rynkowy mógł przeczytać trzy powyższe zdania i zastanowić się nad nimi dłużej niż minutę. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Więc co poeta miał na myśli? 07.12.08, 07:59 nick3 napisał: > Tak to sformułowałem, by nikt przywoity nie mógł tego odrzucić. Sformułowałeś to tak jak uczynił to Milton Friedman - chodzi o to by mieć taki sam start, a nie tę samą metę. Odbieranie ludziom efektów ich pracy po to by wyrównać innym nie ma ze sprawiedliwością nic wspolnego - to jest w sensie ścisłym rabunek. > Teraz jednak idzie o to, by zobaczyć, co wynika, jeśli choćby > taki "minimalistyczny" socjalizm chcemy serio zrealizować. Konkretnie - jak chcesz wyrównywać ludziom start? > Co do "Gomułki"... Gomułkę zacytowałem tylko dla trafności jego obserwacji, jako przykład, że podstawowe prawdy są oczywiste. > Ja cenię Skandynawię, Naomi Klein i Barracka Obamę. > Uważam, że do takiej lewicy należy przyszłość świata Rzucanie nazwisk i nazw geograficznych nic mi nie mówi i nie jest żadnym argumentem, bo moja wiedza na ich temat może być diametralnie różna od twojej. > > prawa rynku zostały odkryte, zaobserwowane, wzięte z natury > To po prostu nieprawda, elokwencie:) Doprawdy? Więc ktoś je wynalazł, zaprojektował? Kto i kiedy? I dlaczego pozostają niezmienne? > Mniemane "prawa rynku" dotyczą ludzkich wolności. A te, nawet > rozbite na biliony drobnych decyzji miliardów ludzi - nie > przestają być wolnościami. > Mówienie tu o "naturze" - jest nadużyciem. Wręcz przeciwnie - prawa rynku są jak najbardziej wzięte z natury. Mówimy tu o wymianie towarów i usług. Zawarcie transakcji jest, jak zauważyłeś, wolną wolą obu stron więc dochodzi do niej tylko wtedy gdy obie strony uznają, że odnoszą korzyść. Powstaje więc pewien punkt równowagi - punkt uzgodnienia przeciwstawnych interesów sprzedającego i kupującego. Osiąganie tego punktu równowagi jest obserwowalne i przewidywalne, bo zależy od określonych czynników. Stąd wynikają i tego właśnie dotyczą prawa rynku. Kto to jest fundamentalista rynkowy? Tylko nie mów mi, że to ja - podaj definicję. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Więc co poeta miał na myśli? 07.12.08, 14:25 > Sformułowałeś to tak jak uczynił to Milton Friedman Tak to sformułowałem, by był punkt zaczepienia do dialogu. Uczciwy dyskutant będzie jednak musiał przyznać, że aby wyrównać starty trzeba w praktyce również do pewnego stopnia wyrównać mety. > Zawarcie transakcji [...] dochodzi do niej tylko wtedy > gdy obie strony uznają, że odnoszą korzyść I właśnie tu znajduje się punkt, w którym "naturalna konieczność" jest mistyfikacją. To, co ludzie uznają za swoją korzyść, nie jest bowiem wyznaczone z góry przez żadną "naturę", lecz jest sprawą ich osobistego wyboru. "Prawa rynku" są konstruktem ekonomistów ułatwiającym przewidywanie statystycznego zachowania ludzi (do pewnego stopnia jest to możliwe, ale tylko do pewnego stopnia). > dlaczego pozostają niezmienne? Hehe! To jest pytanie w rodzaju "dlaczego prawa marksistowsko-leninowskiej konieczności dziejowej pozostają niezmienne":) "Pozostają niezmienne", bo je Marks z Leninem takimi wymyślili!:) W istocie, pomiędzy wiarą marksistów w żelazne prawa konieczności dziejowej a wiarą neoliberałów w "żelazne prawa rynku" istnieje zadziwiające podobieństwo. (Podejrzewam, że w Polsce jest ono czymś więcej niż podobieństwem przypadkowym - często wyznawcy pierwszej wiary w dość naturalny sposób przeszli na drugą;) Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Więc co poeta miał na myśli? 09.12.08, 08:33 nick3 napisał: > Uczciwy dyskutant będzie jednak musiał przyznać, że aby wyrównać > starty trzeba w praktyce również do pewnego stopnia wyrównać mety. Tylko ktoś bezmyślny może coś takiego przyznać. Człowiek uczciwy natomiast przyzna, że 'wyrównywanie mety' jest zwyczajnym rabunkiem. Wyrównywanie startu nie oznacza wcale wyrównywania stanu materialnego. Czy Gates i Buffet, którzy znajdują się na czele listy najbogatszych, zawdzięczają swój sukces majątkowi odziedziczonemu po rodzicach? Odpowiedź brzmi nie - zawdzieczają go wykształceniu i własnej przedsiębiorczości. Owszem, wśród najbogatszych ludzi w USA jest też trójka Waltonów - spadkobierców Sama Waltona. Ci pod względem materialnym zaczynają na szczycie, ale czy to oznacza, że poomnożą oni swe majątki i staną się trzema najbogatszymi osobami na świecie? Niekoniecznie. Bardzo często ludzie urodzeni w dobrobycie roztrwaniają majątek odziedziczony po rodzicach i kolejne pokolenie musi się dorabiać od nowa. Za to gdy przyjrzymy się ich ojcu, Samowi Waltonowi to widzimy faceta, który zaczynał od absolutnego zera. Dorastał w czasach depresjii - pomagał rodzinie dojąc krowę i sprzedając mleko sąsiadom. Skończył ekonomię imając się różnych zajęć, nawet robił za kelnera w zamian za posiłki. Swój pierwszy sklep kupił w 1945tym za pieniądze pożyczone od teścia i swoje oszczędności ze służby w wojsku. Czy mógłby osiągnąć to co osiągnął gdyby żył w socjaliźmie? W PRLu byłby uznany za element wsteczny (burżuazyjny i niepostępowy) i spacyfikowany. Ale nawet w twojej złagodzonej formie socjalizmu byłoby to niemożliwe - socjalizm okradał by go 'na ubogich' na bieżąco, w związku z czym żadnemu z tych ubogich przedsiębiorca Sam Walton nie byłby w stanie dać pracy. Jakże by zresztą mógł - toż to wyzysk! Tak więc równy start to dobre wykształcenie i warunki do rozwoju przedsiębiorczości, socjalizm z pewnością ich nie stwarza. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Więc co poeta miał na myśli? 09.12.08, 16:06 > nick3 napisał: > > Uczciwy dyskutant będzie jednak musiał przyznać, że aby wyrównać > > starty trzeba w praktyce również do pewnego stopnia wyrównać mety. landaverde napisał: > Tylko ktoś bezmyślny może coś takiego przyznać. Tupanie nogą, landaverde. Jeśli wycisnąć dobrze to, co mówisz, pojawiają się u ciebie dwa argumenty za odrzuceniem mojej tezy. 1. Pierwszy, pseudomoralny ("rabunek!"). (Odrzucam go, ponieważ nie uważam, by zyski z nieopodatkowanych wymian rynkowych miały być kryterium "naturalnie prawowitej" własności. Nie ma nic bardziej sprawiedliwego w zatrudnieniu biedaczki, która zgadza się pracować w Tesco za 700PLN 10 godz. dziennie, niż w demokratycznym ustaleniu, że kosimy panów Przedsiębiorczych na 50%. Wymiana "bez przymusu" (tj. bez zakazanego prawem przymusu) nie jest źródłem niekwestionowalnego moralnego uprawnienia do posiadania. 2. Drugi twój argument: "Gates mógł, więc każdy może." Primo, miał wykształcenie, a do tego potrzeba jednakowoż całkiem solidnego zaplecza materialnego. Ponadto talent. To że wybitnie utalentowany człowiek potrafił, nie jest dowodem na to, że system daje taką możliwość każdemu. O tym, czy ludzie z rodzin biednych i bogatych mają równy start należy się przekonywać na drodze statystycznej, a nie anegdotycznej (anegdoty łatwo tworzą mity). Istnienie zjawiska dziedzicznej biedy przeczy twojej tezie. Gdybyś miał rację, życie w biednym środowisku powinno generować podobny procent skutecznych przedsiębiorców co życie w bogatym środowisku. Tak w oczywisty sposób nie jest. A pojedyncze wyjątki nie są tu kontrargumentem. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Więc co poeta miał na myśli? 09.12.08, 16:34 Pseudomoralne to jest twierdzenie, że można ludziom zabierać efekty ich pracy w celu rozdawnictwa. Taka przymusowa dobroczynność to dogmat powtarzany przez socjalistów bez żadnego racjonalnego, ani moralnego uzasadnienia. Ponadto, jak pokazałem na przykładzie wcześniej, jest bardzo nieefektywna (nie wytwarzana jest żadna nowa wartość) i marnotrawna (połowa kasy 'wsiąka' w system). W efekcie socjalizm powoduje, że wszyscy biednieją i doprowadza ekonomię kraju socjalisztycznego do bankructwa - co sprawdza sie jak dotąd w 100% przypadków. Jesteś w stanie wykazać, żetwój model socjalizmu tę tendencję zmieni? Jeśli wycisnąć dobrze to, co mówię to wszystko sprowadza się do prostego faktu, że bogactwo bierze się z pracy i żeby dać to trzeba najpierw wytworzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Więc co poeta miał na myśli? 09.12.08, 17:10 landaverde napisał: > Pseudomoralne to jest twierdzenie, że można ludziom zabierać efekty > ich pracy w celu rozdawnictwa. Sam przyznałeś, że nie są to efekty ich pracy, lecz przedsiębiorczości (i że przedsiębiorczość to nie jest to samo, co praca. Co bowiem znaczyłby twój nagłówek "Nie tylko praca, także przedsiębiorczość"?) Nie twierdzę, że sprawiedliwie jest zabrać ludziom wszystko, co zdobyli przedsiębiorczością, a nie pracą (oczywiście zysk z przedsiębiorczości też wiąże się z pewną, niekiedy znaczną, pracą, ale do zysku z pracy się nie sprowadza i znacznie poza niego wykracza). Przeczę jednak, by prawem kapitalisty było posiadanie całego nieopodatkowanego zysku z legalnych wymian. Po prostu nie uznaję tego za jego moralnie uprawniona własność i basta. Więc to nie nakładanie podatków na kapitalistę jest według mnie kradzieżą, lecz są nią właśnie próby unikania ich płacenia przez niego. Społeczeństwo dało kapitaliście warunki do uzyskania zysku (w końcu nie uzyskał go na Antarktydzie), więc ma prawo postawić mu warunki, na jakich mu na to pozwala (zawsze może się przenieść na Kajmany;) >przymusowa dobroczynność To nie jest żadna "dobroczynność", tylko sprawiedliwość. To się należy jak psu zupa!;) Co się należy? Tworzenie wszystkim równych warunków dochodzenia do dobrobytu własną pracą. Kapitalista byłby złodziejem gdyby nie dał na to tej części swojego zysku, która jest na to potrzebna. A że do tego trzeba opłacić też pewną biurokrację? Toż to naturalne (żeby przesyłać prąd czy transportować węgiel też trzeba ponieść pewne koszty). Należy oczywiście być tu oszczędnym (jak ze wszystkim). >(nie wytwarzana jest żadna nowa > wartość) Jest wytwarzana nowa wartość. Jest nią sprawiedliwość. > jest bardzo nieefektywna Efektywność nie jest jedyną wartością. (Ważne jest też, by nie tylko wąska grupa ludzi mogła cieszyć się jej owocami (albo przynajmniej miała szanse na nie zapracować nie o wiele trudniej niż inni) > wszyscy biednieją i doprowadza ekonomię kraju > socjalisztycznego do bankructwa - co sprawdza sie jak dotąd w 100% > przypadków. Jesteś nie na bieżąco. Poczytaj o Brazylii, o Szwecji. Okazuje się, że gospodarki socjalistyczne potrafią być nie tylko znacząco sprawiedliwsze, ale nawet efektywniejsze od neoliberalnych. Mądra redystrybucja, choć kosztuje (trzeba, jak zauważyłeś, opłacić urzędników), okazuje się koniec końców wspierać efektywność gospodarczą kraju! Warto zapoznać się z pouczajacą wymową faktów! Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Więc co poeta miał na myśli? 10.12.08, 01:05 Ty nadal nie jesteś w stanie zajarzyć najbardziej podstawowych rzeczy. Każdy podatek, powtarzam - KAŻDY podatek ostatecznie płaci konsument. Skąd np biorą się pieniądze które państwo zabiera tobie z tytułu podatku dochodowego? Przemyśl to sobie i zastanów się nad konsekwencjami tego faktu zanim zaczniesz klepać kolejne przesądy. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Więc co poeta miał na myśli? 09.12.08, 17:21 > (Odrzucam go, ponieważ nie uważam, by zyski z nieopodatkowanych > wymian rynkowych miały być kryterium "naturalnie prawowitej" > własności. A dlaczego wymiana rynkowa musi być opodatkowana???? To kolejnty dogmat, który przyjmujesz bez uzasadnienia. Podatek to haracz na coś. Mafia bierze haracz 'za ochronę'. Rozumiem, że w przypadku państwa niezbedny jest haracz na utrzymanie państwowej armii, bo zakłada się, że lepsze to niż armie prywatne. Tyle, że taki podatek jest również w kraju kapitalistycznym, feudalnnym itd. podobnie ma się sprawa w sytuacji wymiaru soprawiedliwości - policji i sądów. Ale do tego powinna się ograniczać funkcja państwa - do obronności, pilnowania porządku i równych praw. Co innego podatek socjalny - czyli haracz narzucany społeczeństwu, bo nie tylko najbogatyszym, pod pretekstem dobroczynności. Tak się składa, że nabardziej dobroczynny jest dla państwowych urzędasów. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Więc co poeta miał na myśli? 10.12.08, 18:02 nick3 napisał: > "Gates mógł, więc każdy może." Wcale tak nie twierdzę, zauważ jednak, że w socjaliźmie by nie mógł. > Primo, miał wykształcenie, a do tego potrzeba jednakowoż całkiem > solidnego zaplecza materialnego. W socjaliźmie za szkoły płacimy więcej, bo połowę kasy zabierają nam nasi dobroczyńcy co to za nasze pieniądze urządzają nam państwowy system oświaty. System, w którym rodzice nie mają praktycznie wyboru do jakiej szkoły posłać swoje dziecko, no chyba, że poślą je do szkoly prywatnej, ale jakież to wsteczne i niepostępowe - prawda? A kasę na szkoły publiczne już im zabrano - płacą więc potrójnie (na urzędników, na szkołę publiczną i na szkołę prywatną). Wniosek z tego taki, że socjalizm karze ludzi ambitnych. W dodatku stosując metodę wyrównywania na bierząco, czyli wyznaczając płace nauczycieli w drodze administracyjnego prikazu, nasi dobroczyńcy odbierają nauczycielom motywację do wyhylania się ponad przeciętność. Gdyby rodzic płacił bezpośrednio szkole to posyłałby dziecko do takiej szkoły, która ma najlepsze wyniki, wymuszając konkurencję. Wygląda na to, że w socjaliźmie chodzi o to by nikt nie mógł - rzeczywiście równość. Co więcej - nie wszyscy kończą szkoły ponadpodstawowe i wyższe, a w socjaliźmie wszyscy się na nie zrzucają. Gdzie tu sprawiedliwość? Dzieci ludzi zamożniejszych dużo częściej kończą szkoły wyższe niż pozostali. Nawet jak jest matoł to rodzice zapłacą za korepetucje czy zajęcia pozalekcyjne i jakoś dzieciaka przepchną. Czyżby więc sprawiedliwość społeczna polegała na tym by ludzie biedni płacili za edukację ludzi bogatych? > Ponadto talent. To że wybitnie utalentowany człowiek potrafił, nie > jest dowodem na to, że system daje taką możliwość każdemu. Jak napisałem wyżej - w socjaliźmie by nie mógł, więc w socjaliźmie talenty są marnowane. Wolny rynek daje ludziom większe możliwości wykorzystania ich talentów, a socjalizm nikomu talentu nie dodaje przez to, że wszystkich ściągnie w dół. > O tym, czy ludzie z rodzin biednych i bogatych mają równy start > należy się przekonywać na drodze statystycznej, a nie > anegdotycznej (anegdoty łatwo tworzą mity). No to zajrzyj na listę najbogatszych i policz - ilu z nich pomnożyło odziedziczone majątki, a ilu dochodziło do nich samodzielnie. > Istnienie zjawiska dziedzicznej biedy przeczy twojej tezie. Zjawisko dziedzicznej biedy to patologia, która jest efektem socjału. Ludzie nie potrafią wyjść z biedy bo pomoc socjalna jaką otrzymują ma charakter wyłącznie konsumpcyjny - dostają rybę zamiast wędki. Łączy się z tym zjawisko wyuczonej bezradności. To chroniczny przypadek "facetów spod budki z piwem", utrwalona instytucjonalna bezradność. Ludzie tak przyzwyczajają się do zasiłku, że nie myślą nawet o podjęciu normalnej pracy - jakże by mogli, straciliby prawa do zasiłku! Spełnianie wymogów przyznania zasiłku staje się ich zawodem w pełnym wymiarze godzin, znają na pamięć wszystkie przepisy, a ścieżkę urzędniczą mają wydeptaną. Ich dzieci przejmują zachowania rodziców, bo tylko takiej "przedsiębiorczości" ich rodzice są ich w stanie nauczyć. Zadziwiające, że w swojej ignorancji przedstawiasz mi efekt socjalizmu jako argument przeciw kapitalizmowi i wolnemu rynkowi. > Gdybyś miał rację, życie w biednym środowisku powinno generować > podobny procent skutecznych przedsiębiorców co życie w bogatym > środowisku. Dam ci inne "anegdotyczne" przykłady: Charlie Chaplin, Kirk Douglas, Mel Gibson,... każdy z nich to "trzynaste dziecko stróża", tyle że nie dostawali socjału. > Tak w oczywisty sposób nie jest. > A pojedyncze wyjątki nie są tu kontrargumentem. Poważnie? Jakoś tych 'pojedynczych wyjątków' jest cholernie dużo. Wyglada na to, że mity to większość tego w co sam wierzysz i tu wypisujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Więc co poeta miał na myśli? 10.12.08, 19:02 nick3 napisał: > Nie ma nic bardziej sprawiedliwego w zatrudnieniu biedaczki, która > zgadza się pracować w Tesco za 700PLN 10 godz. dziennie, niż w > demokratycznym ustaleniu, że kosimy panów Przedsiębiorczych na 50%. A co sobie będziesz żałował - koś ich po 80%, tylko że wtedy biedaczaka zamiast 700PLN dostanie np 500PLN, jeśli w ogóle zachowa pracę. Brawo, rozwiązałeś problem niedostatku jajek przez zarżnięcie kury! A może lepszym rozwiązaniem dla biedaczki byłoby zwiększenie ilości ofert pracy? Jak? Może własnie obniżenie podatków by tu pomogło - zmniejszyłoby koszty przedsiębiorstw sprawiając, że różne niskoprofitowe przedsięwzięcia stałyby się nagle opłacalne. Przestań myśleć schematami wtłoczonymi ci przez komunistyczną propagandę, a zacznij używać zdrowego rozsądku. > Wymiana "bez przymusu" (tj. bez zakazanego prawem przymusu) nie > jest źródłem niekwestionowalnego moralnego uprawnienia do posiadania. Dlaczego sugerujesz, że wymiana odbywa się zazwyczaj pod przymusem? To kolejna manipulacja, uczciwiej byłoby wprost powiedzieć jakie przypadki wymiany handlowej uważasz za wymuszone. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: To ty "chrzanisz" i nawet tego nie podejrzewa 07.12.08, 05:26 nick3 napisał: > > Różnica pomiędzy socjalizmem a wolnym rynkiem sprowadza się do > > tego jak wygląda redystrybucja dochodu: czy odbywa się ona pod > > przymusem (poprzez podatki) i budżet państwa, czy dobrowolnie i > > poprzez rynek. > > A nie przyszło ci do mózgownicy rozważyć ewentualności, że > rynkowa "dobrowolność" stwarza więcej przymusu niż redystrybucja > przez podatki (oczywiście nie trwonione czy absurdalne)? W jaki sposób? Wytłumacz mi. Chodzi ci o to, że zmusza faceta spod budki z piwem do tego żeby na to piwo zarobił? Czy to więcej przymusu niż zmuszanie tych co pracują do zarabiania na siebie i na innych? Tobie nie przyszło nawet do mózgownicy porównać te dwa rodzaje redystrybucji dochodu. A różnice są elementarne. Jeśli redystrybucja odbywa się przez podatek to w chwili przekazywania pieniędzy nie powstaje żadna dodatkowa wartość - pieniądze są ci odbierane a przekazywane w inne ręce, oczywiście nie wszystkie - część 'wsiąka' w system, w końcu trzeba zapłacić pośrednikom za 'liczenie kasy'. Natomiast jeśli redystrybucja odbywa się przez rynek ty za swoje pieniądze otrzymujesz jakiś towar bądź usługę i żaden państwowy urzędas nie wtrynia ci się na pośrednika. To proste porównanie ilustruje jak bardzo marnotrawny jest socjalizm w stosunku do wolnego rynku - traci się podwójnie, bo: 1. za przekazane pieniądze nie jest wytwarzane żadne nowe dobro, 2. beneficjent nie otrzymuje całej kasy, bo trzeba utrzymać zgraję urzędasów, którzy żadnego nowego dobra za swoją 'działkę' też nie wytwarzają. A Pani Shirin Ebadi jednakowoż nie wyjaśnia na czym jej zdaniem polega 'sprawiedliwość społeczna'. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: To ty "chrzanisz" i nawet tego nie podejrzewa 07.12.08, 14:37 W ideologiczny sposób obwiniasz ludzi biednych o ich biedę i robisz to już na poziomie obrazów kształtujacych twoje widzenie świata (wykluczony = "facet spod budki z piwem"). Tymczasem czytasz w artykule o fakcie, że 1% ludzkości zawłaszcza 85% światowego dochodu. Czy uważasz, że istnieje jakiś 1% tytanicznych stachanowców (jakże bardzo ciężko muszą oni pracować, by własną pracą zdobyc sobie taka przewagę nad innymi w sprawiedliwym systemie rynkowym, gdzie tylko praca nagradzani jest zyskiem!:) A reszta ludzkości ma permanentne wakacje na Hawajach (lub stoi pod budką z piwem)? Nie tylko w skali globu, także w skali jednego kraju kapitalizm bez korekty państwowej zawsze wytwarza duże dysproporcje (większość kasy zgarnia niewielka mniejszość - to reguła). Dzieje się tak, ponieważ wolny rynek wcale nie gwarantuje, że zysk przypadnie w udziale temu, kto włożył proporcjonalną pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: To ty "chrzanisz" i nawet tego nie podejrzewa 07.12.08, 23:47 nick3 napisał: > W ideologiczny sposób obwiniasz ludzi biednych o ich biedę i > to już na poziomie obrazów kształtujacych twoje widzenie świata > (wykluczony = "facet spod budki z piwem"). Widzę, że zamiast używać racjonalnych argumentów posługujesz się demagogią, że niby to jestem "be" więc nie mam racji. Przypisujesz mi rzeczy, które nie są prawdą a potem te rzeczy potepiasz - to manipulacja. Absolutnie nie widzę tego tak jak mi zarzucasz, ani nie genaralizuję. Ja nikogo nie obwiniam o ich biedę, nie obwiniam nawet autentycznych nierobów, że im się nie chce pracować - mi też się nie chce. Obwiniam system który sprzyja hodowaniu "facetów spod budki z piwem" - redystrybucja dochodu przez system podatków i zsiłków w efekcie karze produktywność, a nagradza nieróbstwo. Ale ty do tej oczywistej prawdy wcale się nie odniosłeś, wolałeś ją wykpić bo nie zgadza się z twoją założoną tezą o wyższości socjalizmu nad wolnym rynkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Zyskane legalnie=zyskane sprawiedlwie=zapracowane? 08.12.08, 00:13 Czy istnieją ludzie, którzy nie z własnej winy mają znacznie mniejsze możliwości od innych dojścia do dobrobytu (podobnym wkładem wysiłku)? Istnieją. Dlatego mówienie o "facetach spod budki z piwem" (niezależnie czy robisz to świadomie, czy tylko powtarzasz po innych) jest nieuczciwą próbą unieważnienia tego tematu przez wzbudzenie moralnej podejrzliwości en masse wobec ludzi jakoś wykluczonych (z różnych możliwości dochodzenia do bogactwa własną pracą). Podstawowa nierzetelność ideologii fundamentalizmu rynkowego polega na owym równaniu, które opatrzone znakiem zapytania umieściłem w nagłówku postu. Nadużyte zostaje tutaj zdrowe liberalne przeświadczenie, że "co nie jest zakazane, jest dozwolone". Wyprowadza się z niego wniosek, że każdy zysk z legalnej operacji finansowej jest zyskiem sprawiedliwym (poprzez utożsamienie "legalne=sprawiedliwe"). A ponieważ każdy się zgodzi, że niesprawiedliwy jest zysk nie wywodzący się ostatecznie z własnej pracy (musiałby być wtedy osiągnięty kosztem pracy cudzej) - więc neoliberał wnioskuje, że każdy zysk legalny, skoro jest sprawiedliwy (co neoliberał sobie dowiódł uprzednio), jest też zyskiem wypracowanym własną pracą. Ale to jawna nieprawda. Gdybyś tak bardzo pilnował, by nie żyli kosztem cudzej pracy bogaci, jak pilnujesz, żeby nie żyli kosztem cudzej pracy biedni - na pewno byś to dojrzał. Otóż wcale nie jest bardziej chwalebne żyć kosztem cudzej pracy bedąc milionerem dokonującym zyskownych spekulacji (ktoś na te kokosowe zyski musiał zapracować!) niż będąc nierobem na zasiłku (po prawdzie, ten drugi w znacznie mniejszym stopniu wyzyskuje bliźnich). Dlatego, aby ludzie rzeczywiście żyli z własnej pracy, a nie z cudzej, konieczne jest opodatkowywanie bogatych (obdarzonych możliwościami legalnego zgarniania owoców cudzej pracy) na rzecz ubogich (aby dać im "wędkę", której nie mają). Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Co za sterta przesądów i schematów myślowych 08.12.08, 02:18 nick3 napisał: > mówienie o "facetach spod budki z piwem" (...) jest nieuczciwą > próbą unieważnienia tego tematu przez wzbudzenie moralnej > podejrzliwości en masse wobec ludzi jakoś wykluczonych Mówienie o "facetach spod budki z piwem" to był tylko przykład na konnkretną okolicznośc. Nieuczciwe jest to co z tego robisz. > Podstawowa nierzetelność ideologii fundamentalizmu rynkowego > polega na owym równaniu, które opatrzone znakiem zapytania > umieściłem w nagłówku postu. "Faceci spod budki z piwem" to był przykład nie na działanie rynku, tylko na działanie socjalizmu. > Wyprowadza się z niego wniosek, że każdy zysk z legalnej operacji > finansowej jest zyskiem sprawiedliwym (poprzez utożsamienie > "legalne=sprawiedliwe"). Bynajmniej. Sprawiedliwość transakcji rynkowej nie wynika z legalizmu, tylko z faktu obustronnej dobrowolności stron ją zawierających. I nie dawaj mi tu swojego przykładu ze spragnionym na pustyni bo to nie jest dobrowolność tylko szantaż. > A ponieważ każdy się zgodzi, że niesprawiedliwy jest zysk nie > wywodzący się ostatecznie z własnej pracy (musiałby być wtedy > osiągnięty kosztem pracy cudzej)... Nieprawda, np zysk pochodzący z przedsiębiorczości (a nie ze spekulacji) jest jak najbardziej sprawiedliwy. Tutaj też mamy do czynienia z dobrowolną transakcją rynkową - praca za wynagrodzenie, czyli normalna praca najemna. Obie strony tej transakcji usyskują korzyść. W twojej powyższej argumentacji pokutuje przeświadczenie, a raczej przesąd, że każda przedsiebiorczość jest wyzyskiem, co jest nieprawdą. Zresztą przedsiębiorca w większości wypadków sam wykonuje ogromną pracę koncepcyjną i organizacyjną. Natomiast pracownik najemny może wszak sam stać się przedsiębiorcą, to jest o ile socjalne państwo, lub nieuczciwa konkurencja, nie będzie mu tego uniemożliwiać. Nie przypisuj mi tu, że jestem neoliberałem, chyba że przytoczysz ścisłą definicję a ja się z nią zgodzę. > Dlatego, aby ludzie rzeczywiście żyli z własnej pracy, a nie z > cudzej, konieczne jest opodatkowywanie bogatych (obdarzonych > możliwościami legalnego zgarniania owoców cudzej pracy) na rzecz > ubogich (aby dać im "wędkę", której nie mają). Ty potrafisz logicznie myśleć człowieku? Zasiłki i świadczenia socjalne to nie wędka - to ryba, bo ktoś te zasiłki musi co miesiąc wypracować i je biednemu wręczyć. Wędka - to wtedy gdy człowiek może sam sobie dochód wypracować - czyli miejsce pracy albo własne przedsiębiorstwo. Uświadom sobie też, że ci "obdarzeni możliwościami legalnego zgarniania owoców cudzej pracy" nie płacą podatków. Płacą je ich pracownicy i klienci. Oczywiście 'technicznie' przedsiębiorcy podatki płacą - muszą oddawać państwu część uzyskanego dochodu. Tylko skad pochodzi ten dochód? Z pracy najemnej. Dodatkowe obciążenie jakim jest podatek jest wkalkulowywane w koszty działalności. Ale przecież przedsiębiorstwo musi przymosić dochód - inaczej jego działalność nie ma sensu i należałoby je zamknąć. Skąd więc wziąć na podatek? - są dwie możliwości: podnieść cenę i/lub obniżać koszty. Drugie rozwiązanie uderza w pracownika - musi wydajniej pracować, być może nawet część pracowników trzeba zwolnić, a jego obowiązki rozdzielić na pozostałych. Pierwsze rozwiązanie uderza w konsumenta, a jeśli przez podwyżkę ceny spadnie sprzedaż - także w pracowników. Paradoksalnie więc państwo zabierając wędkarzom ryby, łamie ludziom wędki. Tak więc opodatkowanie działa przeciwko tym, którym ma rzekomo służyć. Korzystają na tym jedynie urzędnicy od rozdawnictwa kaszany spełniający jedynie rolę pasożytów. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Nie tylko praca, ale też przedsiębiorczość 08.12.08, 07:08 > Tymczasem czytasz w artykule o fakcie, że 1% ludzkości zawłaszcza > 85% światowego dochodu. I co - uważasz, że to wina wolnego rynku? To pokaż w jaki sposób ten dochód jest zawłaszczany, zamiast klepać komunistyczną propagandę z początku XXw. > Czy uważasz, że istnieje jakiś 1% tytanicznych stachanowców (jakże > bardzo ciężko muszą oni pracować, by własną pracą zdobyc sobie > taka przewagę nad innymi w sprawiedliwym systemie rynkowym, gdzie > tylko praca nagradzani jest zyskiem!:) Na liście najbogatszych [List of the 100 wealthiest people] znajdują się głównie przedsiebiorcy. Więc nie tylko praca, ale również przedsiębiorczość nagradzana jest zyskiem w sprawiedliwym systemie rynkowym. Oczywiście nie twierdzę, że wszyscy z nich doszli do tych pieniędzy uczciwie, tym niemniej prowadzenie przedsiębiorstwa samo w sobie nie jest niczym nagannym, a wręcz przeciwnie - spełnia bardzo ważną funkcje społeczną. Zajrzyj do informacji nt ich firm a zobaczysz ilu ludzim dają pracę. Nazywanie tego zawłaszczaniem dochodu jest nieuprawnione. > A reszta ludzkości ma permanentne wakacje na Hawajach (lub stoi > pod budką z piwem)? Więc co - znacjonalizować Microsoft a dobytek Bila Gatesa rozdać ubogim? Ciekawe jak to zmieni sytuację pracowników i właścicieli Microsoftu? Ciekawe też jak długo biedni będą się cieszyć zastrzykiem gotówki jeśli jej nie zainwestują? Tak się akurat składa, że Microsoft jest spółką notowaną na giełdzie i do tego wypłaca dywidendy. Wiec nawet ty możesz stać się po części jej właścicielem i czerpać z jej zysków - polecam usługi Ameritrade. Tylko uważaj by państwo nie zwiększyło spółce podatków, bo to podetnie jej dochody, a wtedy z dywidend - nici, a cena akcji poleci na mordę. Tak się też składa, że Bill Gates zrezygnował już z zarządzania Microsoftem a zajmuje się zarządzaniem fundacją, którą prowadzi z żoną do spółki z Warrenem Buffetem. Ich 'rozdawnictwo' jest dużo bardziej efektywne i celowe niż rządowy socjał, bo rozdają głównie swoje pieniądze, a w przeciwieństwie do państwowych urzędasów nie biorą za swoją działalność ani centa - mają inne źródła utrzymania. > Nie tylko w skali globu, także w skali jednego kraju kapitalizm > bez korekty państwowej zawsze wytwarza duże dysproporcje > (większość kasy zgarnia niewielka mniejszość - to reguła). > Dzieje się tak, ponieważ wolny rynek wcale nie gwarantuje, że zysk > przypadnie w udziale temu, kto włożył proporcjonalną pracę Ale czy socjalizm to gwarantuje? Nie - socjalizm z tego co pracodawca jest skłonny zapłacić pracownikowi za jego usługi odcina jeszcze działkę 'na ubogich', ;-) a działkę, którą państwo odcina pracodawcy również w efekcie płacą pracownicy. Korekta państwowa prowadzi więc do pogłębienia dysproporcji, a nie jej niwelowania. Co więcej obciążenia podatkowe nakładane przez państwo zamykają wielu ludziom dostęp do udziału w dochodzie. Własnie to sprawia, że większość dochodu jest rękach wąskiej grupy osób. Jeżeli np mamy firmę działającą na granicy opłacalności to gdy obłożymy ją jakimkolwiek podatkiem działalność staje się niepołacalna. I co wtedy? Albo zamykamy firmę i idziemy wszyscy na zasiłek, albo wiedzeni poczuciem odpowiedzialności za nasze rodziny i innych ubogich, oszukujemy na podatkach. Taką sytuację mamy zresztą w Polsce - 1/3 całego dochodu narodowego produkowana jest w 'szarej strefie', czyli przez osoby i firmy unikające płacenia podatków. Jeśli Tusk spełni swoje groźby i rząd rzeczywiście wprowadzi policję fiskalną to możemy mieć w Polsce naprawdę poważny kryzys ekonomiczny - 1/3 dochodu narodowego szlag trafi, a ludzie, którzy dotąd go wytwarzali wyciągną łapki po 'rybę'. Tym niemniej masz rację, że kapitalizm sam w sobie nie gwarantuje, że pracownik zostanie należycie wynagrodzony. Kapitalizm bez wolnego rynku (czyli swobodnej wymiany towarów i usług) rzeczywiście może prowadzić do wyzysku. Ale i sam wolny rynek jest wprawdzie warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym - potrzebna jest jeszcze konkurencja. I do tego powinna sprowadzać się rola państwa - nie do redystrybucji dochodu, lecz do ułatwiania działalności gospodarczej by było jak najwiecej pracodawców, pilnowania by firmy 'grzecznie się ze sobą bawiły' i rozbijania monopolów. Odpowiedz Link Zgłoś
141288bs Re: Człowieku, żebyś ty chociaż rozumiał co chrza 07.12.08, 02:03 landaverde,jestes w teoretycznych spekulacjach...dobry.Ciekaw jestem jak one maja sie w praktyce.- Rozwaz to,na przykladzie taniej sily roboczej. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Człowieku, żebyś ty chociaż rozumiał co chrza 08.12.08, 00:09 Tania siła robocza oznacza, że mamy dużo więcej chętnych niż miejsc pracy [co nawiasem mówiąc demonstruje działanie prawa podaży i popytu]. Załóżmy też, że znaczy to że pracownik otrzymuje najniższą płacę za jaką jest skłonny pracować. Sam rozważ - co się stanie gdy taką pracę obłożymy podatkiem? Jak to wpłynie na sytuację pracownika? I jak to wpłynie na sytuację pozostałych niepracujących? Chętnie poznam twoje wnioski, a jak masz jakieś pytania - strzelaj. Odpowiedz Link Zgłoś
141288bs Re: Człowieku, żebyś ty chociaż rozumiał co chrza 08.12.08, 04:06 Nie udawaj,ze nie rozumiesz o co chodzi,powtorze;mialem na mysli przemyconych do pracy.- Rekrutacja taka jest czesta,i polega na tym, ze sa przedstawiane wspaniale warunki(wysoka placa przede wszystkim), mozliwosci osiagniecia w krotkim czasie awansu(placowego,stanowiska itp),wszystko tak,aby zachecic.Rzeczywistosc okazuje sie byc okrutna; praca"pod kluczem"z kilku godzinna przerwa na odpoczynek i sen,nieludzkich warunkach sanitarno-higienicznych,mozna by tak wymie- niac dlugo to co okazalo sie klamstwem rekrutacyjnym. Uprzedzam,ze to nie tylko dzieje sie tak w III-swiecie(tam tez zyja tacy sami ludzie,jak gdzie indziej),ale podobne sytuacje mamy w supermarketach na terenie Polski. Pazernosc pozbawia czlowieczenstwa,niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Człowieku, żebyś ty chociaż rozumiał co chrza 08.12.08, 05:38 Myślałem, że chodzi ci o tanią siłę roboczą gdzieś w krajach Azji płd-wshodniej lub Meksyku. Piszesz tutaj o praktykach kryminalnych, a nie o wolnym rynku. Może myślisz, że socjalizm jest na to odpowiedzią? Może zwiększyć tym firmom podatki? ;-) Wtedy to już jedyne co im pozostanie to albo zaprzestać działalności, albo zatrudniać jedynie nielegalnych niewolników. Moim zdaniem jedynym rozwiązaniem jest właśnie wolny rynek + Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde ucieło mi wypowidź - cd 08.12.08, 05:47 cd: Moim zdaniem jedynym rozwiązaniem jest właśnie wolny rynek plus konkurencja. Chodzi mianowicie o to by maksymalnie zwiększyć podaż pracy. Jaka, twoim zdaniem, powinna być polityka administracji państwowej aby to osiągnąć? Z pewnością nie sprzyja temu zwiększanie obciążeń podatkowych. Odpowiedz Link Zgłoś
eva15 Wałęsa: napiszę od nowa Bibilię 06.12.08, 16:26 Może Wałęsa usiądzie spokojnie i wolną napisze od nowa Biblię. Potencjał intelektualny ma, sam Tusk to potwierdził wysyłając go do Rady Mędrców, zresztą gołym okiem widać. Zastanawiam się tylko, czy Polacy przez ostatnie kilaknaście lat tak zgłupieli? Jeszcze 10-15 lat temu śmiali się z wałęsowych wytrysków intelektu a dziś słuchają w nabożnym skupieniu... Tja, siła mediów i układów, te są, jak wiemy, w stanie nawet konia wylansować na konsula. Jeśli tylko jest przydatny. Odpowiedz Link Zgłoś
gurru to tylko mendialny show, Polacy 06.12.08, 18:22 udzielaja Walesie 1% poparcia. Odpowiedz Link Zgłoś
power_mac Wałęsa: Chwileczkę, muszę poprawić Mojżesza... 06.12.08, 16:27 A co z klapie się przekręcił? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Wałęsa: Chwileczkę, muszę poprawić Mojżesza.. 06.12.08, 16:30 HAHAHA Świetne! Odpowiedz Link Zgłoś
power_mac Re: Wałęsa: Chwileczkę, muszę poprawić Mojżesza.. 06.12.08, 16:37 landaverde napisał: > HAHAHA > > Świetne! Dzięki p_m p.s. mała literówka się zakradła, niestety piszę na... leżąco też wijąc się ze śmiechu!!!!!!!! Ale mamy mężnego elektryka:))) Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Wałęsa: Chwileczkę, muszę poprawić Mojżesza.. 06.12.08, 17:37 power_mac napisał: > Ale mamy mężnego elektryka:))) Gdzie tam zaraz elektryka - Wałęsa jedynie kablował, to jest, ma się rozumieć - układał kable. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza 06.12.08, 16:42 Lech Wałęsa podkreślił, że obecnie, kiedy mówimy o "państwie Europa", trzeba uzgodnić wspólne wartości, bo w przeciwnym razie będą konflikty, nieporozumienia i "daleko nie pojedziemy". Wybór mamy następujący: ST, NT,... KPP. Odpowiedz Link Zgłoś
profanum_vulgus Wałęsa elektryk, ekonomista, mędrzec europy,teolog 06.12.08, 17:25 politolog. Czemu go nie doceniam, wszak to człowiek renesansu. Być może to przez Michnika, którego czytałem na początku lat 90: „Wałęsa wykazał wielki talent w zacieraniu śladów i wywoływaniu napięć międzyludzkich". Jest „nieobliczalny, nieodpowiedzialny, niepoprawny, a przede wszystkim nieudolny". Co gorsza, „nie jest w stanie uczyć się na własnych błędach, gdyż jest przekonany, że ich nigdy nie popełnił”. Poza tym „szkodzi Polsce”, gdyż „szerzy jej obraz jako niestabilnego kraju, pełnego niekończących się konfliktów”. Jest przy tym „niebezpieczny”, bo „ideałem Wałęsy jest przejęcie pełnej władzy bez odpowiedzialności”, a „jego polityczne ambicje mogą doprowadzić Polskę do katastrofy”. Odpowiedz Link Zgłoś
fletniapana Re: Wałęsa elektryk, ekonomista, mędrzec europy,t 08.12.08, 10:02 Michnik tak pisał o Wałęsie? Sprawdź jeszcze raz. Dokonano pewnie już niezbędnych korekt i dzisiaj tekst brzmi mniej więcej tak: „Wałęsa wykazał wielki talent w zacieraniu napięć międzyludzkich". Jest „przewidywalny, odpowiedzialny, a przede wszystkim skuteczny". A co najlepsze, gotowy „uczyć się na własnych błędach, choć do dzisiaj udało mu się ich uniknąć”. Poza tym „buduje na świecie wizerunek Polski jako kraju stabilnego i pozbawionego konfliktów”. Jest przy tym „bezpieczny”, bo „ideałem Wałęsy oddanie wszelkiej władzy innym i pełnienie wyłącznie roli doradczej". Odpowiedz Link Zgłoś
tetradrachma Panie prezydencie, jestem z Pana dumny i wybaczam 06.12.08, 17:29 Panu "Bolka". Gdyby chciał Pan kandydowac na urząd Prezydenta RP, ma Pan, mój głos. Przy okazji apeluje do członków PiS-u: Panowie Panie, opuście Kaczyńskich, poki NIE JEST ZA PÓŹNO ! To dwa trupy polityczne i tylko moga PT Was wodzić na manowce. Zróbcie to, jeśli nie dla idei, to z czystego pragmatyzmu. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Panie prezydencie, jestem z Pana dumny i wyba 06.12.08, 17:48 tetradrachma napisał: > [wybaczam] Panu "Bolka". Poważnie? Przecież on ani się przyznał, ani przeprosił - idzie dalej w zaparte łżąc całemu narodowi w żywe oczy. > Gdyby chciał Pan kandydowac na urząd Prezydenta RP, ma Pan, mój głos. Ale nie ma głosu reszty Narodu - wszyscy mają w pamięci bankructwo jego prezydentury i zdradę obietnic z jakimi szedł do wyborów. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Re: Panie prezydencie, jestem z Pana dumny i wyba 06.12.08, 18:03 "Reszta Narodu" (to też brzmi bardzo biblijnie;) stanowi w porywach do 15% społeczeństwa. Może niech wyjdzie na pustynię w oczekiwaniu na wniebowzięcie Sprawiedliwych (i Prawych)?:) Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Panie prezydencie, jestem z Pana dumny i wyba 06.12.08, 18:40 nick3 napisał: > "Reszta Narodu" (to też brzmi bardzo biblijnie;) stanowi w > porywach do 15% społeczeństwa. Coś ci się pomyliło - poparcie w dla Wałęsy w wyborach 2000r, jak podała nawet Wyborcza, wyniosło 1.01%. Odpowiedz Link Zgłoś
oloros Re: Panie prezydencie, jestem z Pana dumny i wyba 07.12.08, 00:51 to jest po prostu Geniusz który wyprzedza swoja epoke oczywiście geniusz Absurdu Odpowiedz Link Zgłoś
gurru do Wałęsy pielgrzymuja najwieksi mafiozi 06.12.08, 18:05 zeby mu podziekowac za zezwolenie na ograbienie Polaki. Masz racje. Odpowiedz Link Zgłoś
oloros Re: do Wałęsy pielgrzymuja najwieksi mafiozi 07.12.08, 00:52 Takiego własnie Robotnika kochaja mafiosi najbardziej - przede wszystkim pozbywa ich poczucia winy Ogrom głupoty wrecz poraza Odpowiedz Link Zgłoś
tychik1 Re: Poprawiać sługę Pana Boga ? 06.12.08, 18:46 Wałęsa chyba nie wie co mówi ! ? PO prawić do ucha to on sobie mógł Wachowskiemu,ale i to się skończyło ; ) No i tylko żebyście mu nie POmylili z Mosze Dajanem,bo to dopiero będzie ! : ) Odpowiedz Link Zgłoś
3m05 Kto za, kto przeciw? 06.12.08, 19:22 "Powiedzmy naszym władzom - wszędzie, na całym świecie - by przynajmniej o 10 proc. zmniejszyły wydatki na zbrojenia, a przeznaczyły na lecznictwo i rozwój społeczeństw." Na poczatek, min. Klich odda 10% swojego budzetu min. Kopacz. Kto za, kto przeciw? Odpowiedz Link Zgłoś
3m05 Re: 1. za 08.12.08, 21:14 ja tez "za". Ale to ciagle malo. Slowa Noblistki pozostaly bez echa. Moze dlatego, ze ona z Iranu? :) Odpowiedz Link Zgłoś
10danek A co o tym sadza rozni Rabini? 06.12.08, 22:02 czy bedziemy mieli miedzynarodowy konflikt? Odpowiedz Link Zgłoś
funstein Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza 07.12.08, 11:01 w Polsce 90% dzieci sie masturbuje a ponad 10% cierpi na depresje kliniczną. Mojżesz bedzie mial w Polsce pelne rece roboty, bo trzeba bedzie te dzieci wyprowadzic z niewoli egipskiej i zwrocic im wolnosc od nalogu. Odpowiedz Link Zgłoś
cor-tex nic nie dziwi w ustach tego mega pajaca 07.12.08, 11:04 nie ma takiej glupoty, jakiej by nie wyglosil. Odpowiedz Link Zgłoś
delfinadupa Re: cor-tex 07.12.08, 16:47 cor-tex, a ty Nobla masz by krytykowac Walese? Co sam osiagnales? Bolek czy nie a Ruskich nie ma w Polsce, Polska w NATO in w EU, tylko ich gaz i ruskie szpiony. Zeby wymyslili tak aby przy wysylaniu glupot byl mocny elektrowstrzas. Odpowiedz Link Zgłoś
maram-only Re: Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza 07.12.08, 11:10 postaw sobie ołtarzyk i módl sie do walesy Odpowiedz Link Zgłoś
abhaod Dalajlama: Wojny nie występują wśród zwierząt 07.12.08, 11:12 widać, że koleś nie uczył się biologii, wojny o terytoria i żarcie, w świecie zwierząt, toczone są permanentnie Odpowiedz Link Zgłoś
inthekitchen Totalny bełkot 07.12.08, 14:00 Czy ktoś się odważy powiedzieć, że król jest nagi? Odpowiedz Link Zgłoś
rccc Wałęsa: chce New World Order 07.12.08, 21:49 zdrowie wasze w gardla nasze :( rzad sie sam wyzywi robta co chceta Odpowiedz Link Zgłoś
fletniapana Oj tak! Twoje działania pomogły starszym braciom 08.12.08, 09:53 w wierze. Bardzo pomogły. A przecież to jeszcze nie koniec. Donald złożył już pewne obietnice. Odpowiedz Link Zgłoś
goj68 Totalne zidiocenie i schizofrenia Wałesa= Mojżesz 08.12.08, 13:12 Nowy prorok wałesa który sam dokonał upadku komunizmu i porównuje się do Mojżesza. KRETYNIZM wrodzony i brak obiektywizmu tego kmiotka PRLu a gdzie milony członków Solidarności, ktorz nadstawiali dupy za Wałesy gdy ten dawał dupy SB jako tw. Bolek. Nawet nie było go stać na podziękowanie ludziom za ich determinację niepodległosciową. To samo prezentowały tzw. elitki saloniku warszawskogdańskiego/ ZERO podziękowania dla zwyklch członków Solidarności. Medaal NOBLA był dla ludzi solidarności a nie dla TRUTNIA Wałesy Odpowiedz Link Zgłoś