Dodaj do ulubionych

Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza

06.12.08, 15:16
Z tym Mojzeszem to troche zagadkowa sprawa :)
Najwazniejsze jednak,ze mamy takiego czlowieka
jak Walesy,do ktorego pielgrzymuja najwieksi
tego swiata .
Obserwuj wątek
    • tadjan Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza 06.12.08, 15:44
      Panie Wałęsa, czy mam rozumieć że kaczory trzeba wyprowadzić na
      pustynię? No, może to jest i pomysł.....
      • 141288bs Re: Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza 07.12.08, 01:33
        O,o,a ja nie zglaszam sie do porawiania Mojzesza,a pozniej tylko
        sobie przypiszesz zasluge w poprawieniu.O nie,drugi raz nie dam sie
        nabrac.
        • poszeklu TW Bolek sypie TW Mojzesza 09.12.08, 16:11
          Bolek sie zagalopowal i jak zwykle palnal jak golab na parapet.
          Chyba, ze TW Mojzesz to kolejna ksywa Bolka.
          • landaverde Re: TW Bolek sypie TW Mojzesza 09.12.08, 17:02
            Przecież to nie jego pomysł - on, jak zwykle, jest tylko figurantem.
            To 'starsi i mądrzejsi' decydują o tym co 'Mędrzec Europy' ma gadać.
      • www.nasznocnik.pl Re: kaczory trzeba wyprowadzić na pustynię ? 07.12.08, 02:59
        Po co wyprowadzać ? Przecież już tam są ;-)
    • power_mac Wałęsa: Jede na gure Synaj po dalsze imstrukcje! 06.12.08, 15:47
      Parafrazując psalm "Ja stworzyłem Syna mego na Syjonie, mojej
      świętej górze..." chciałoby sie dodać: a tym synem jest Wałęsa,
      który przeskoczył nie tylko mur po esbeckiej drabinie, ale i...
      papieża, którym nie był, czyli w prostej linii jest namiestnikiem
      Chrystusa na Ziemi?
      - A to Ci chory megaloman - Bóg rzecze.
    • landaverde Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza 06.12.08, 15:47
      Kolejny będzie się 40 lat wałęsał przez pustynię?
    • sandwich1 Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza 06.12.08, 16:07
      Wytłumaczę dzieciom neostrady.
      Mojżesz ucieł z Egiptu przekraczając granicę, Wałęsie chodzi o to, by tych granic nie było.
      Capito?
      • landaverde Dziekujemy panu Ka-O za objasnienie 06.12.08, 16:15
        I to jest ta jedynie słuszna i obowiązująca interpretacja?

        A jak kazało interpretować "fundament"?
      • katolik_polski1 No komprende :) 06.12.08, 16:31
        sandwich1 napisał:

        > Wytłumaczę dzieciom neostrady.
        > Mojżesz ucieł z Egiptu przekraczając granicę, Wałęsie chodzi o to, by tych gran
        > ic nie było.
        > Capito?
        ---------------------------------
        Co to za roznica dla uciekajacych ludzi ,
        czy przekraczaja granice czy tez nie .
        Uciekac musza w kazdym wypadku .
        • nick3 Już tłumaczę: 06.12.08, 17:43

          Różnice są dwie:


          1. Na granicach strzelają, jak przez nie uciekać (na tym polegają
          granice).

          2. Kiedy nie ma granic, ustrój z którego trzeba by uciekać, staje
          się niemożliwy (nawet Jarosław Kaczyński do spółki z księdzem
          Rydzykiem nie zdołają go wprowadzić).
          • landaverde Ale żeś przetłumaczył 06.12.08, 18:00
            Wałęsa chrzani o poprawianiu Mojżesza i uzgadnianiu wspólnych
            wartości - "wybrać fundament, na którym będziemy Europę i
            globalizację budować".

            Nietrudno się domyślić, że panu z Maryją w klapie chodzi o
            odrzucenie dziesięciu przykazań i zaakceptowanie Karty Praw
            Podstawowych.
            • nick3 Chyba dobrze;) 06.12.08, 18:18

              Nie wiem, czy to miał na myśli Wałęsa, ale pomysł popieram.

              Karta Praw Podstawowych zawiera sensowną etykę społeczną dla takiego
              społeczeństwa, jakim będzie zglobalizowana Europa.

              Dekalog - wbrew religijnemu wmłotkowywaniu, że "jest odpowiedzią na
              wszystkie problemy człowieka" - takiej etyki nie zawiera.

              Miesza normy ważne z mało ważnymi, normy ważne przedstawia w postaci
              bardzo niedoprecyzowanej, wielu istotnych norm w nim brakuje, a
              ponadto sposób uzasadniania norm etycznych, jaki proponuje (nakaz
              boski), czyni z niego w pluralistycznym społeczeństwie raczej
              zarzewie przemocy, jeśli by serio potraktować roszczenie do
              podporządkowania mu prawodawstwa.

              Na dodatek jest podatny na interpretacje fundamentalistyczne (które
              o wiele wyraźniej służą przewadze jednej grupy światopoglądowej nad
              inną, niż polepszeniu relacji międzyludzkich).


              Nie wszystko, co przez stulecia uświęcone, jest automatycznie warte
              obowiązkowej akceptacji.
              • landaverde Chyba żartujesz. 06.12.08, 18:26
                „By mogła zapanować równość, trzeba wpierw wszystkich wdeptać w
                gó.... By człowiek, był człowieka bratem, trzeba go wpierw
                przećwiczyć batem” – napisał Janusz Szpotański w poemacie „Towarzysz
                Szmaciak”. Ciekawe, że podobna myśl, tylko w innej formie, wyraził
                kiedyś również Aldous Huxley, mówiąc, że „z wielkich idei rodzą się
                wielkie nieszczęścia”. Czy idea „praw człowieka” jest wielka ideą?
                Wszystko na to wskazuje; po uchwaleniu 26 sierpnia 1789 roku przez
                Zgromadzenie Narodowe we Francji Deklaracji Praw Człowieka i
                Obywatela, w ciągu pięciu lat tylko na Placu de Greve w Paryżu
                ścięto co najmniej 60 tys. ludzi na gilotynie, a trzeba do tego
                dodać niezliczone ofiary terroru na prowincji, no i ludobójstwa w
                Wandei, gdzie szermierze praw człowieka wypróbowali wszystkie
                zastosowane później przez wybitnych przywódców socjalistycznych:
                Adolfa Hitlera i Józefa Stalina metody masowej eksterminacji.

                Starsi ludzie pamiętają zapewne konstytucję Związku Radzieckiego z
                1977 roku, z czasów Leonida Breżniewa. Charakteryzował się on między
                innymi również największą liczbą zapisanych tam praw człowieka,
                oczywiście człowieka sowieckiego, jakże by inaczej. Czegóż tam nie
                było! Art. 49 na przykład stanowił, że każdy obywatel ZSRR ma prawo
                wnoszenia do organów państwowych i organizacji społecznych
                propozycji mających na celu udoskonalenie ich działalności i
                wskazywanie niedociągnięć w ich pracy. Art. 50 – że zgodnie z
                interesami narodu i w celu umocnienia i rozwoju ustroju
                socjalistycznego, obywatelom ZSRR gwarantuje się następujące
                wolności: słowa, druku, zgromadzeń, wieców, ulicznych pochodów i
                manifestacji. Brzmi to bardzo pięknie, dopóki nie uświadomimy sobie,
                że słowa, druki, zgromadzenia, wiece, uliczne pochody i manifestacje
                uznane przez władze, a w każdym razie przez KGB za niezgodne z
                interesami narodu, albo mające na celu osłabienie lub zahamowanie
                rozwoju ustroju socjalistycznego z gwarancji tych już nie
                korzystały. Była w tym pewna logika, bo w tym mniej więcej czasie
                przodujący sowieccy wracze odkryli, że każdy, komu nie podoba się
                ustrój socjalistyczny, cierpi na sławną „schizofrenię bezobjawową”.
                W tej sytuacji nikogo nie mógł zaskoczyć nawet art. 56, mówiący, że
                życie osobiste obywateli, tajemnica korespondencji, rozmów
                telefonicznych i depesz, pozostają pod ochroną ustawy. No
                naturalnie, jakże by inaczej?

                Przypominam o tamtych próbach forsowania praw człowieka, bo oto
                stoimy wobec jeszcze doskonalszej próby w postaci Karty Praw
                Podstawowych, stanowiącej katalog praw człowieka wieku XXI i
                następnych.. Składa się ona z patetycznej preambuły i 54 artykułów.
                Art. 2 stwierdza, że „każdy ma prawo do życia”, ale chyba z
                wyjątkiem tych, którzy go nie mają, tzn. – ludzi bardzo małych, albo
                bardzo chorych, bo aborcja i eutanazja są dozwolone jak najbardziej,
                a nawet – forsowane, jako rozszerzenie „prawa wyboru”. Naturalnie
                Karta o tym nie wspomina, zgodnie z zasadą „nie płoszmy ptaszka;
                niech mu się zdaje, ze naszej partii siły nie staje”. Podobnie rzecz
                się ma z art. 11, że „każdy” ma prawo do wolności wypowiedzi.
                Naprawdę? Nawet tak zwany „kłamca oświęcimski”?

                Osobliwy jest art. 16, w którym Unia „uznaje” wolność prowadzenia
                działalności gospodarczej „zgodnie z prawem wspólnotowym oraz
                ustawodawstwami i praktykami krajowymi”. A jeśli „prawo wspólnotowe”
                wprowadzi ograniczenia tej wolności? Krótko mówiąc, można wybrać
                samochód w dowolnym kolorze, pod warunkiem, że będzie czarny. Art.
                21 Karty jest z kolei bardzo podobny do wspomnianego art. 56
                breżniewowskiej konstytucji. Stanowi on, ze zakazana jest wszelka
                dyskryminacja, również ze względu na poglądy polityczne, a
                nawet „wszelkie inne”. Czyżby więc taki np. rasizm lub ksenofobia
                nie mogły pociągać za sobą żadnych praktyk dyskryminacyjnych, ani
                żadnych represji? Przepisy o europejskim nakazie aresztowania mówią
                coś zupełnie innego! Zresztą i w samej Karcie napotykamy momenty
                szczerości; oto art. 15 ust. 1 głosi, że „każdy” ma prawo do
                podejmowania pracy, ale już ust. 3 tego artykułu powiada, że
                obywatele państw trzecich, którzy posiadają zezwolenie na pracę na
                terytorium Unii...” i tak dalej. A więc nie „każdy”, tylko ten, co
                ma zezwolenie, a skoro się zezwala, to znaczy, ze można i nie
                zezwolić, nieprawdaż? Karta zredagowana jest w taki sposób, by każde
                z tych „praw podstawowych” można było w każdej chwili bez trudu
                zakwestionować. W tym sensie jest bardzo podobna do breżniewowskiej
                konstytucji, tylko jeszcze bardziej podstępna.
                • nick3 Nie żartuję. 06.12.08, 19:46
                  Żadna, nawet najszczytniejsza litera ustawy nie zagwarantuje, że
                  będzie ona przestrzegana, nie mówiąc o tym, że będzie interpretowana
                  w duchu człowieczeństwa, a nie przeciwko niemu.

                  (Także dawca Dekalogu, jak może pamiętasz, przykazanie "Nie zabijaj"
                  prawie natychmiast okrasił nakazami rzezi okolicznych ludów. A nawet
                  kiedy ustalono po wiekach, że w tym wszystkim "chodzi o miłość",
                  inkwizytorzy nadali temu słowu dość specyficzną interpretację przy
                  powszechnej akceptacji ze strony uświęconej części ludzkości.)


                  Litera prawa to ważna sprawa, ale ważniejszy od niej jest "duch"
                  społeczeństwa, które to prawo przyjmuje.

                  I po prostu cała różnica między nami jest tutaj:

                  Ty uznajesz nowoczesne społeczeństwo Zachodu za warte postawienia w
                  jednym rzędzie z Niemcami hitelrowskimi i Rosją Stalinowską.

                  Ja zaś prędzej w tej linii bym widział społeczeństwa tradycjonalizmu
                  katolickiego:



                  www.magdalenki.spinka.pl/wspomnienia.html

                  www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/nazizm/franco.php



                  Zachodowi zaś wierzę, bo czuję się do niego przynależny.


                  I dopiero zauważywszy to, że ty masz do Zachodu stosunek paranoiczny
                  z pobudek ideologicznych, ja zaś czuję się jego obywatelem, możemy
                  dyskutować o poszczególnych paragrafach Karty Praw.


                  Tak uważam prawo do eutanazji (w pewnym jego wariancie, bynajmniej
                  nie nazistowskim) za wielką zdobycz człowieka.

                  Zaś właśnie bezwarunkowe odmawianie cierpiącym eutanazji uważam za
                  zło moralne.

                  Co ciekawe do podobnego wniosku dochodzą liczni wartościowi ludzie,
                  zaś jego przeciwnikami są prawie tylko fundamentaliści zapatrzeni
                  nie w realny ludzki byt, lecz w swoje uświęcone nakazy religijne.


                  Także nazywanie "morderstwem" aborcji przed zaistnieniem mózgu u
                  embriona uważam za manipulację mającą na celu ustanowienie przewagi
                  racji religijnych w życiu społecznym.

                  Nie ma powodów, by mówić tu o człowieku.

                  Natomiast strach (chocby o własne zbawienie:) nie powinien być
                  podstawową motywacją etyczną. Powinno nią być współczucie dla
                  wszystkich uczestników sytuacji (Dekalog mało mówi o współodczuwaniu
                  z kobietą - i to jego wada).


                  Ograniczenia swobód, o których mówisz uważam za zasadne.

                  Uważam (czy widzisz tu jakąś "przewrotność"?), że prawo bez tych
                  ograniczeń stwarzałoby więcej zagrożeń dla realnej wolności
                  obywateli (wszak trzeba uwzględnić wszystkich, a nie tylko np.
                  Irvinga) niż z tymi ograniczeniami.

                  A ponadto ogólnie - nie widzę powodów by nieustannie podejrzewać
                  społeczeństwo nowoczesnego Zachodu, że prawa które ono ustanawia, są
                  tylko zakamuflowanymi pretekstami do tyranii, co nieustannie
                  radiomaryjni bezpodstawnie insynuują.


                  Przeciwnie ufam temu społeczeństwu.

                  Gdyż jest to najlepsze cywilizowane społeczeństwo, jakie w swojej
                  historii stworzył człowiek.


                  Zaprzeczysz?


                  Zamiast czytać "Apokalipsę", kontaktuj z rzeczywistością:)

                  • landaverde Re: Nie żartuję. 08.12.08, 23:06
                    nick3 napisał:

                    > Żadna, nawet najszczytniejsza litera ustawy nie zagwarantuje, że
                    > będzie ona przestrzegana...

                    Dziękuję za potwierdzenie tego co napisałem wyżej.

                    > I po prostu cała różnica między nami jest tutaj:
                    > Ty uznajesz nowoczesne społeczeństwo Zachodu za warte postawienia
                    > w jednym rzędzie z Niemcami hitelrowskimi i Rosją Stalinowską.

                    Nie porównywałem społeczeństw, porównywałem deklaracje praw
                    człowieka. Zresztą to nie społeczeństwa stworzyły te dokumenty,
                    tylko urzędnicy uzurpujący sobie prawo do rządu dusz nad tymi
                    społeczeństwami.

                    Poza tym znowu posługujesz sie demagogią - mówisz: "jak to brzydko
                    tak porównywać UE ze Stalinowską Rosją" dyskredytujac w ten sposób
                    moje argumenty. Nie znaczy to wcale, że nie mam racji, porównanie
                    jest jak najbardziej uprawnione.

                    Na marginesie - przymiotnik "nowoczesne", czy "postępowe", itd.
                    wcale nie czyni niczego lepszym, to retoryczna manipulacja.

                    > Zachodowi zaś wierzę, bo czuję się do niego przynależny.

                    Co to ma do rzeczy? Twoje 'czucie i wiara' to nie są racjonalne
                    argumenty.

                    > I dopiero zauważywszy to, że ty masz do Zachodu stosunek
                    > paranoiczny z pobudek ideologicznych, ja zaś czuję się jego
                    > obywatelem, możemy dyskutować o poszczególnych paragrafach Karty
                    Praw

                    Możemy dyskutować o paragrafach KPP abstrahując od ideologii -
                    wykazując sprzeczności w samej treści tego dokumentu, czy porównując
                    go do innych dokumentów, np konstytucji ZSRR, co czyni artykuł
                    cytowany powyżej.

                    A mój stosunek do Zachodu ani nie jest paranoiczny, ani nie ma tu
                    nic do rzeczy. Tym bardziej, że nie definiujesz pojęcia Zachodu, nie
                    wiem więc nawet do czego miałbym się ustosunkowywać. Dla mnie Zachód
                    zawsze kojarzył się z wolnością ekonomiczną (czyli kapitalizmem i
                    wolnym rynkiem) wolnością polityczną (prawem wyboru przedstawicieli)
                    jak i wolnością osobistą (wolność poglądów i wypowiedzi). Dlaczego
                    więc miałbym mieć do niego stosunek paranoiczny?
                    • nick3 Re: Nie żartuję. 09.12.08, 17:32

                      Powiedziałem jasno: szczytne ideały prawne są tylko warunkiem, ale w
                      żadnej mierze nie gwarancją rozwoju społeczeństwa w etycznym
                      kierunku.

                      To że Stalinowska Rosja miała szczytne hasła zapisane w prawie nie
                      jest więc dla mnie żadnym argumentem ani za Stalinem ani przeciw
                      Europie.

                      Humanistyczna litera prawa jest elementem raczej niezbędnym (i
                      dlatego dobrze, że występuje w prawie UE), ale zupełnie nie
                      wystarczającym, by ocenić państwo jako etyczne.



                      No i teraz pojawia się roztrzygające pole porównania: wiarygodność
                      moralna danego społeczeństwa (nie żadnych "demonicznych urzędników":
                      społeczeństwo odpowiada za to kto nim rządzi).



                      I jasne, że tu kryterium jest "czucie i wiara"!
                      (Irracjonalność jest tu zupełnie na miejscu - społeczeństwa stoją na
                      irracjonalnym zaufaniu.)


                      I ja Zachodowi wierzę (na pewno nieskończenie bardziej niż
                      stalinowskiej Rosji).


                      Ty zaś próbujesz tę wiarę podważać jako naiwną.

                      Nie mamy o czym gadać.



                      Próbując zestawiać Zachód z Rosją stalinowską - dajesz w moich
                      oczach wyraz paranoi.


                      Tu nie jest potrzebny (ani możliwy!) żaden "dowód".


                      Nie jest możliwy, bo paranoi nie przekonasz.

                      Nie udowodnisz jej, że jest paranoją.



                      Współczesny Zachód nie jest porównywalny z Rosją stalinowską.


                      Tak - rozmawiamy dalej.

                      Nie - rozstańmy się w pokoju.



                      > Dla mnie Zachód
                      > zawsze kojarzył się...



                      A ja nie mowię o Twoich skojarzeniach, tylko o realnym Zachodzie.


                      Nie - Dzikim Zachodzie.

                      Nie - Zgniłym Zachodzie.


                      Tylko o cywilizacji zachodniej. Współczesnej. Nie średniowiecznej.


                      Nie wiesz, gdzie jest Zachód?;)
                      • landaverde Re: Nie żartuję. 09.12.08, 23:08
                        nick3 napisał:
                        > Powiedziałem jasno: szczytne ideały prawne są tylko warunkiem,...

                        To żeśmy już dawno ustalili

                        > No i teraz pojawia się roztrzygające pole porównania: wiarygodność
                        > moralna danego społeczeństwa (nie żadnych "demonicznych
                        > urzędników": społeczeństwo odpowiada za to kto nim rządzi).

                        Społeczeństwo Rosji dało się nabrać na bolszewizm (czy też raczej
                        wmanewrować), z pewnością samo jest sobie winne nędzy i śmierci
                        dziesiątek milionów swoich obywateli za czasów Stalina?

                        Gdybym utożsamiał wszystkich Rosjan z komunistyczną władzą ZSRR to
                        miałbym ich wszystkich za morderców. Tymczasem wiem, że
                        społeczeństwo to jest w takim samym stopniu ofiarą komunizmu jak
                        narody Europy Środkowej.

                        Nie chcę żebyśmy się wszyscy nabrali na rządy eurokomisarzy, nie
                        zależnie od tego czy bedą podobne do komunizmu czy nie, dlatego
                        pozwolisz że będę sie uważnie przyglądał ich deklaracjom zamiast
                        zdawać się na 'czucie i wiarę', tym bardziej że potem powiesz,
                        że "społeczeństwo odpowiada za to kto nim rządzi".

                        > społeczeństwa stoją na irracjonalnym zaufaniu

                        A jak pokazuje historia - nie powinny. Powinny każdą deklarację, czy
                        propagandę, przesiewać przez drobne sito.

                        > Ty zaś próbujesz tę wiarę podważać jako naiwną.
                        > Nie mamy o czym gadać.

                        Rzeczywiście nie ma o czym gadać, tym bardzej, że tej twojej wiary
                        wcale nie wartościowałem, tylko pisałem, że wiara nie ma tu nic do
                        rzeczy.

                        > Próbując zestawiać Zachód z Rosją stalinowską - dajesz w moich
                        > oczach wyraz paranoi.

                        Jak nie masz racjonalnych argumentów to odwołujesz się do
                        emocjonalych. To manipulacja. Jeszcze raz ci powtarzam, że
                        porównywałem dokumenty i wskazywałem ich podobieństwa. Wskazywałem
                        też na sprzeczności w samym KPP pozwalające na zakwestionowanie
                        wprost deklarowanych tam praw - dziwne że do tego się nie
                        odniesiesz. Zresztą - nawet paranoja, jeśli tylko uchroni nas przed
                        błędami jakie społeczeństwa popełniały w historii, wyjdzie nam na
                        zdrowie.

                        > Współczesny Zachód nie jest porównywalny z Rosją stalinowską.

                        A dlaczego nie? Nie porównujemy tu przecież życia stułbi z życiem
                        kostnoszkieletowych.

                        > A ja nie mowię o Twoich skojarzeniach, tylko o realnym Zachodzie.
                        (...) cywilizacji zachodniej...

                        Ja ci napisałem jak postrzegam Zachód - i w związku z tym wcale się
                        go nie obawiam. Ty najwyrażniej inaczej go postrzegasz, tylko nie
                        definiujesz jak, choć chcesz bym takiemu Zachodowi ufał.
              • 141288bs Re: Chyba dobrze;) 07.12.08, 01:39
                Wolisz interpretacje globalistow?
                - Poczekam na rok 2009,i chetnie przeczytam,co wowczas napiszesz.
    • jola_z_dywit_2006a Pomrocznosc Jasna wali Wałęsie to normalne 06.12.08, 16:21

      Ale ze tylu ludzi z innych krajow jest zarazona Pomrocznoscia Jasna to tego
      sie nie spodziewalem.
      Chlopcy zampomieli Obiadu w Drawsku, prowokacji przeciwko premierowi, Wojn na
      Gorze, "Pan prezydent powiedzial". Dzisiaj Kaczory marnie go nasladuja.

      Imprezy z Bolkiem powini organizowac na terenach po PGR-ach.
      Tam szczegolnie kwitnie wdziecznosc do "demokraty" Bolka za "rozpi__dole PGR-y"
    • landaverde Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza 06.12.08, 16:21
      Wałęsa: "- to pokolenie powinno na spokojnie przedyskutować i
      wspólnie wybrać fundament, na którym będziemy Europę i globalizację
      budować" - zaznaczył Wałęsa. W jego ocenie, na starym
      fundamencie, "nie da się tego zrobić"."

      Znaczy - wraca nowe?
    • przyladek.dobrej.nadziei Lechu trzymaj się! 06.12.08, 16:25
      Nie przejmuj się, że dziś na barykadach walczą ci, co 13 grudnia pamiętnego roku
      wstali w południe i niewiedzieli co się stało, a największą tragedią w rodzinie
      był niezapłacony rachunek telefoniczny.

      kontrowersje.net/node/1062
      • landaverde Re: Lechu trzymaj się! 06.12.08, 17:25
        13 grudnia pamiętnego roku to Lechu wybrał się na wczasy do Arłamowa.

        A pamiętnego 16 sierpnia Lechu zaspał i spóźnił się na strajk - miał
        być o szóstej, a zjawił się o dziesiątej,no i musiał skakać przez
        płot. A po trzech dniach, jak go przyjeli z powrotem do pracy,
        strajk poddał - widocznie jego największym zmartwieniem były
        niezapłacone rachunki, gdzie mu tam była w głowie jakaś Solidarność.

        --
        SALON
        Zapis choroby
        Załgany rodowód
        • nick3 Światu potrzebny jest - tak! - socjalizm. 06.12.08, 17:56
          A w każdym razie jakaś forma polityki lewicowej.


          SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA

          (tak, tak, istnieje coś takiego, pomimo że prawicowo poprawni moi
          rodacy na własną zgubę powszechnie ją wyśmiewają)

          Konieczne jest odejście od bezmyślnego zrównania socjalizmu z jego
          prymitywną i autorytarną formą, jaką były (i jeszcze gdzieniegdzie
          są) państwa leninowskie.

          Oraz do przekonania, że nie ma alternatywy dla żelaznych praw rynku
          (to propagandowa półprawda).

          I żeby było jasne: to co mówię powinno uchodzić za poglądy rozsądne
          i umiarkowane (i uchodzi za takowe w nowoczesnych, zaawansowanych
          społeczeństwach Zachodu), a nie
          żadne "twardogłowe", "postpeerelowskie" czy "sekciarskie".


          >>Laureatka pokojowej Nagrody Nobla, irańska prawniczka Shirin Ebadi
          podkreśliła, że warunkiem trwałego pokoju na świecie
          są "sprawiedliwość społeczna i demokracja".

          Zaznaczyła, że w świecie, w którym "ponad 85 proc. globalnego
          bogactwa znajduje się w rękach 1 proc. ludzkiej populacji, nie
          możemy oczekiwać pokoju. Jej zdaniem, bogactwo współczesnego świata
          musi być rozdzielane w bardziej sprawiedliwy sposób. "Nie można
          doprowadzać do sytuacji, w której miliony ludzi umiera, bo nie ma
          wody pitnej i lekarstw" - podkreśliła.

          Ebadi zaproponowała jako drogę wyjścia z tej sytuacji, by każdy kraj
          zmniejszył swoje wydatki na cele militarne. "Powiedzmy naszym
          władzom - wszędzie, na całym świecie - by przynajmniej o 10 proc.
          zmniejszyły wydatki na zbrojenia, a przeznaczyły na lecznictwo i
          rozwój społeczeństw. Zobaczycie, ile się na świecie zmieni" -
          apelowała do uczestników spotkania.<<




          • landaverde Człowieku, żebyś ty chociaż rozumiał co chrzanisz 06.12.08, 19:44
            nick3 napisał:
            > SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA
            > (tak, tak, istnieje coś takiego, ...

            Masz na myśli to, że można zabrać temu co pracował i zarobił i oddać
            temu co cały miesiąc siedział pod budką z piwem?

            > Konieczne jest odejście od (...) przekonania, że nie ma
            alternatywy dla żelaznych praw rynku.

            Równie dobrze możesz odchodzić od przekonania, że nie ma alternatywy
            dla prawa ciążenia.

            Prawa rynku sa jak prawa fizyki - działają niezależnie od tego czy
            nam się to podoba czy nie. Zysk to zawsze wtedy gdy kupisz taniej a
            sprzedasz drożej, a strata - na odwrót. Cenę zawsze ostatecznie
            reguluje prawo podaży i popytu - jak reguluje ją urzędnik to
            nieodzownie pojawia się "czarny rynek". Itd.

            Różnica pomiędzy socjalizmem a wolnym rynkiem sprowadza się do tego
            jak wygląda redystrybucja dochodu: czy odbywa się ona pod przymusem
            (poprzez podatki) i budżet państwa, czy dobrowolnie i poprzez rynek.
            Potrafisz sam rozważyć implikacje jakie stąd wynikają, czy mam
            wyjaśnić?
            • nick3 To ty "chrzanisz" i nawet tego nie podejrzewasz:) 06.12.08, 19:52
              > Masz na myśli to, że można zabrać temu co pracował i zarobił i
              oddać
              > temu co cały miesiąc siedział pod budką z piwem?


              Tania demagogia dla chciwego kasy kapitalistycznego plebsu.


              > Równie dobrze możesz odchodzić od przekonania, że nie ma
              alternatywy
              > dla prawa ciążenia.


              Te, retor:)


              > Różnica pomiędzy socjalizmem a wolnym rynkiem sprowadza się do
              tego
              > jak wygląda redystrybucja dochodu: czy odbywa się ona pod
              przymusem
              > (poprzez podatki) i budżet państwa, czy dobrowolnie i poprzez
              rynek.


              A nie przyszło ci do mózgownicy rozważyć ewentualności, że
              rynkowa "dobrowolność" stwarza więcej przymusu niż redystrybucja
              przez podatki (oczywiście nie trwonione czy absurdalne)?

              Wiem, że ci nie przyszło i nie przyjdzie.


              Pani Shirin Ebadi jednakowoż - przyszło.

              (A to "pożyteczna idiotka"!:)))
              • landaverde Więc co poeta miał na myśli? 06.12.08, 19:57
                nick3 napisał:

                > > Masz na myśli to, że można zabrać temu co pracował i zarobił i
                > > oddać temu co cały miesiąc siedział pod budką z piwem?
                >
                > Tania demagogia dla chciwego kasy kapitalistycznego plebsu.

                Dobrze więc - wytłumacz mi w prostych słowach na czym, twoim
                zdaniem, polega 'sprawiedliwość społeczna'?
                • nick3 Re: Więc co poeta miał na myśli? 06.12.08, 20:14

                  Sprawiedliwość społeczna polega na tym, aby dążyć do tego, by każdy
                  obywatel (przynajmniej na starcie) dysponował niegorszymi od innych
                  obywateli możliwościami dochodzenia do bogactwa własną pracą.

                  Tylko tyle i aż tyle.

                  "Aż tyle" - bo to wymaga odejścia od podporządkowywania
                  ekonomii 'dobroczynnym' (a przynajmniej "jedynym możliwym") "prawom
                  rynku" (tj. temu, co się dzieje w gospodarce, gdy nie dbać o nią na
                  drodze pro-socjalnej polityki państwa).

                  To już nie będzie kapitalizm rynkowy.

                  Zaznaczam jednak, że wcale przy tym nie chodzi mi o
                  prymitywne "ręczne sterowanie". Też wiem, że to nie zdało egzaminu:)

                  • landaverde Re: Więc co poeta miał na myśli? 06.12.08, 20:54
                    nick3 napisał:
                    > Sprawiedliwość społeczna polega na tym, aby dążyć do tego, by
                    > każdy obywatel (przynajmniej na starcie) dysponował niegorszymi od
                    > innych obywateli możliwościami dochodzenia do bogactwa własną
                    pracą.

                    No bardzo pieknie - popieram w całej rozciągłości. Szczerze.

                    Tylko to nijak się ma do socjalizmu, bo w socjaliźmie chodzi o stałe
                    wyrównywanie wszystkim (oczywiście zawsze są też "równiejsi" - ale
                    to na marginesie). A skoro, jak słusznie zauważył towarzysz
                    Gomułka: "I Salomon z pustego nie naleje" to trzeba zabrać tym co
                    mają pełniej i nalać tym co mają pusto, w związku z
                    tym "wyrównywanie" odbywa się zawsze w dół. W jaki więc sposób
                    człowiek w socjaliźmie może dojść do bogactwa własną pracą?

                    > "Aż tyle" - bo to wymaga odejścia od podporządkowywania
                    > ekonomii 'dobroczynnym' (a przynajmniej "jedynym możliwym")
                    > "prawom rynku" (tj. temu, co się dzieje w gospodarce, gdy nie dbać
                    > o nią na drodze pro-socjalnej polityki państwa).

                    Uświadom sobie ignorancie, że prawa rynku zostały odkryte,
                    zaobserwowane, wzięte z natury, tak jak prawa fizyki, a nie
                    wymyślone przez jakiegoś natchnionego naukowca. Te prawa działają
                    zawsze, w każdym systemie - także w najgłębszym komuniźmie i to one
                    sprawiają, że socjalizm, a tym bardziej komunizm, pod względem
                    ekonomicznym nie działa. I tak jak nie można stworzyć pojazdu,
                    którego konstrukcja ignoruje prawa fizyki, tak nie da się stworzyć
                    sytemu ekonomicznego ignorującego prawa rynku - bo zwyczajnie 'nie
                    pojedzie'.
                    • nick3 Re: Więc co poeta miał na myśli? 06.12.08, 21:08

                      > No bardzo pieknie - popieram w całej rozciągłości.

                      Tak to sformułowałem, by nikt przywoity nie mógł tego odrzucić.
                      Teraz jednak idzie o to, by zobaczyć, co wynika, jeśli choćby
                      taki "minimalistyczny" socjalizm chcemy serio zrealizować.

                      Co do "Gomułki" - powiedziałem raz: lewicy nie powinno się (chyba,
                      że się specjalnie chce:) sprowadzać do jej prymitywnej, autorytarnej
                      i kompletnie nieefektywnej formy (która niestety opanowała była na
                      wiele lat sporą część świata).

                      Ja cenię Skandynawię, Naomi Klein i Barracka Obamę.

                      Uważam, że do takiej lewicy należy przyszłość świata. I że nie ma
                      się jej co wstydzić.


                      > Uświadom sobie ignorancie, że prawa rynku zostały odkryte,
                      > zaobserwowane, wzięte z natury


                      To po prostu nieprawda, elokwencie:)


                      Mniemane "prawa rynku" dotyczą ludzkich wolności. A te, nawet
                      rozbite na biliony drobnych decyzji miliardów ludzi - nie przestają
                      być wolnościami.

                      Mówienie tu o "naturze" - jest nadużyciem.




                      Oby każdy fundamentalista rynkowy mógł przeczytać trzy powyższe
                      zdania i zastanowić się nad nimi dłużej niż minutę.

                      • landaverde Re: Więc co poeta miał na myśli? 07.12.08, 07:59
                        nick3 napisał:
                        > Tak to sformułowałem, by nikt przywoity nie mógł tego odrzucić.

                        Sformułowałeś to tak jak uczynił to Milton Friedman - chodzi o to by
                        mieć taki sam start, a nie tę samą metę. Odbieranie ludziom efektów
                        ich pracy po to by wyrównać innym nie ma ze sprawiedliwością nic
                        wspolnego - to jest w sensie ścisłym rabunek.

                        > Teraz jednak idzie o to, by zobaczyć, co wynika, jeśli choćby
                        > taki "minimalistyczny" socjalizm chcemy serio zrealizować.

                        Konkretnie - jak chcesz wyrównywać ludziom start?

                        > Co do "Gomułki"...

                        Gomułkę zacytowałem tylko dla trafności jego obserwacji, jako
                        przykład, że podstawowe prawdy są oczywiste.

                        > Ja cenię Skandynawię, Naomi Klein i Barracka Obamę.
                        > Uważam, że do takiej lewicy należy przyszłość świata

                        Rzucanie nazwisk i nazw geograficznych nic mi nie mówi i nie jest
                        żadnym argumentem, bo moja wiedza na ich temat może być diametralnie
                        różna od twojej.

                        > > prawa rynku zostały odkryte, zaobserwowane, wzięte z natury

                        > To po prostu nieprawda, elokwencie:)

                        Doprawdy? Więc ktoś je wynalazł, zaprojektował? Kto i kiedy?
                        I dlaczego pozostają niezmienne?

                        > Mniemane "prawa rynku" dotyczą ludzkich wolności. A te, nawet
                        > rozbite na biliony drobnych decyzji miliardów ludzi - nie
                        > przestają być wolnościami.
                        > Mówienie tu o "naturze" - jest nadużyciem.

                        Wręcz przeciwnie - prawa rynku są jak najbardziej wzięte z natury.
                        Mówimy tu o wymianie towarów i usług. Zawarcie transakcji jest, jak
                        zauważyłeś, wolną wolą obu stron więc dochodzi do niej tylko wtedy
                        gdy obie strony uznają, że odnoszą korzyść. Powstaje więc pewien
                        punkt równowagi - punkt uzgodnienia przeciwstawnych interesów
                        sprzedającego i kupującego. Osiąganie tego punktu równowagi jest
                        obserwowalne i przewidywalne, bo zależy od określonych czynników.
                        Stąd wynikają i tego właśnie dotyczą prawa rynku.

                        Kto to jest fundamentalista rynkowy? Tylko nie mów mi, że to ja -
                        podaj definicję.
                        • nick3 Re: Więc co poeta miał na myśli? 07.12.08, 14:25

                          > Sformułowałeś to tak jak uczynił to Milton Friedman


                          Tak to sformułowałem, by był punkt zaczepienia do dialogu.

                          Uczciwy dyskutant będzie jednak musiał przyznać, że aby wyrównać
                          starty trzeba w praktyce również do pewnego stopnia wyrównać mety.


                          > Zawarcie transakcji [...] dochodzi do niej tylko wtedy
                          > gdy obie strony uznają, że odnoszą korzyść


                          I właśnie tu znajduje się punkt, w którym "naturalna konieczność"
                          jest mistyfikacją.

                          To, co ludzie uznają za swoją korzyść, nie jest bowiem wyznaczone z
                          góry przez żadną "naturę", lecz jest sprawą ich osobistego wyboru.


                          "Prawa rynku" są konstruktem ekonomistów ułatwiającym przewidywanie
                          statystycznego zachowania ludzi (do pewnego stopnia jest to możliwe,
                          ale tylko do pewnego stopnia).


                          > dlaczego pozostają niezmienne?


                          Hehe!

                          To jest pytanie w rodzaju "dlaczego prawa marksistowsko-leninowskiej
                          konieczności dziejowej pozostają niezmienne":)

                          "Pozostają niezmienne", bo je Marks z Leninem takimi wymyślili!:)



                          W istocie, pomiędzy wiarą marksistów w żelazne prawa konieczności
                          dziejowej a wiarą neoliberałów w "żelazne prawa rynku" istnieje
                          zadziwiające podobieństwo.

                          (Podejrzewam, że w Polsce jest ono czymś więcej niż podobieństwem
                          przypadkowym - często wyznawcy pierwszej wiary w dość naturalny
                          sposób przeszli na drugą;)
                          • landaverde Re: Więc co poeta miał na myśli? 09.12.08, 08:33
                            nick3 napisał:
                            > Uczciwy dyskutant będzie jednak musiał przyznać, że aby wyrównać
                            > starty trzeba w praktyce również do pewnego stopnia wyrównać mety.

                            Tylko ktoś bezmyślny może coś takiego przyznać. Człowiek uczciwy
                            natomiast przyzna, że 'wyrównywanie mety' jest zwyczajnym rabunkiem.

                            Wyrównywanie startu nie oznacza wcale wyrównywania stanu
                            materialnego. Czy Gates i Buffet, którzy znajdują się na czele listy
                            najbogatszych, zawdzięczają swój sukces majątkowi odziedziczonemu po
                            rodzicach? Odpowiedź brzmi nie - zawdzieczają go wykształceniu i
                            własnej przedsiębiorczości.

                            Owszem, wśród najbogatszych ludzi w USA jest też trójka Waltonów -
                            spadkobierców Sama Waltona. Ci pod względem materialnym zaczynają na
                            szczycie, ale czy to oznacza, że poomnożą oni swe majątki i staną
                            się trzema najbogatszymi osobami na świecie? Niekoniecznie. Bardzo
                            często ludzie urodzeni w dobrobycie roztrwaniają majątek
                            odziedziczony po rodzicach i kolejne pokolenie musi się dorabiać od
                            nowa.

                            Za to gdy przyjrzymy się ich ojcu, Samowi Waltonowi to widzimy
                            faceta, który zaczynał od absolutnego zera. Dorastał w czasach
                            depresjii - pomagał rodzinie dojąc krowę i sprzedając mleko
                            sąsiadom. Skończył ekonomię imając się różnych zajęć, nawet robił za
                            kelnera w zamian za posiłki. Swój pierwszy sklep kupił w 1945tym za
                            pieniądze pożyczone od teścia i swoje oszczędności ze służby w
                            wojsku.

                            Czy mógłby osiągnąć to co osiągnął gdyby żył w socjaliźmie? W PRLu
                            byłby uznany za element wsteczny (burżuazyjny i niepostępowy) i
                            spacyfikowany. Ale nawet w twojej złagodzonej formie socjalizmu
                            byłoby to niemożliwe - socjalizm okradał by go 'na ubogich' na
                            bieżąco, w związku z czym żadnemu z tych ubogich przedsiębiorca Sam
                            Walton nie byłby w stanie dać pracy. Jakże by zresztą mógł - toż to
                            wyzysk!

                            Tak więc równy start to dobre wykształcenie i warunki do rozwoju
                            przedsiębiorczości, socjalizm z pewnością ich nie stwarza.
                            • nick3 Re: Więc co poeta miał na myśli? 09.12.08, 16:06

                              > nick3 napisał:
                              > > Uczciwy dyskutant będzie jednak musiał przyznać, że aby wyrównać
                              > > starty trzeba w praktyce również do pewnego stopnia wyrównać
                              mety.


                              landaverde napisał:
                              > Tylko ktoś bezmyślny może coś takiego przyznać.


                              Tupanie nogą, landaverde.

                              Jeśli wycisnąć dobrze to, co mówisz, pojawiają się u ciebie dwa
                              argumenty za odrzuceniem mojej tezy.



                              1. Pierwszy, pseudomoralny ("rabunek!").

                              (Odrzucam go, ponieważ nie uważam, by zyski z nieopodatkowanych
                              wymian rynkowych miały być kryterium "naturalnie prawowitej"
                              własności.

                              Nie ma nic bardziej sprawiedliwego w zatrudnieniu biedaczki, która
                              zgadza się pracować w Tesco za 700PLN 10 godz. dziennie, niż w
                              demokratycznym ustaleniu, że kosimy panów Przedsiębiorczych na 50%.

                              Wymiana "bez przymusu" (tj. bez zakazanego prawem przymusu) nie jest
                              źródłem niekwestionowalnego moralnego uprawnienia do posiadania.




                              2. Drugi twój argument:

                              "Gates mógł, więc każdy może."

                              Primo, miał wykształcenie, a do tego potrzeba jednakowoż całkiem
                              solidnego zaplecza materialnego. Ponadto talent. To że wybitnie
                              utalentowany człowiek potrafił, nie jest dowodem na to, że system
                              daje taką możliwość każdemu.

                              O tym, czy ludzie z rodzin biednych i bogatych mają równy start
                              należy się przekonywać na drodze statystycznej, a nie anegdotycznej
                              (anegdoty łatwo tworzą mity).

                              Istnienie zjawiska dziedzicznej biedy przeczy twojej tezie.


                              Gdybyś miał rację, życie w biednym środowisku powinno generować
                              podobny procent skutecznych przedsiębiorców co życie w bogatym
                              środowisku.

                              Tak w oczywisty sposób nie jest.

                              A pojedyncze wyjątki nie są tu kontrargumentem.

                              • landaverde Re: Więc co poeta miał na myśli? 09.12.08, 16:34
                                Pseudomoralne to jest twierdzenie, że można ludziom zabierać efekty
                                ich pracy w celu rozdawnictwa. Taka przymusowa dobroczynność to
                                dogmat powtarzany przez socjalistów bez żadnego racjonalnego, ani
                                moralnego uzasadnienia. Ponadto, jak pokazałem na przykładzie
                                wcześniej, jest bardzo nieefektywna (nie wytwarzana jest żadna nowa
                                wartość) i marnotrawna (połowa kasy 'wsiąka' w system). W efekcie
                                socjalizm powoduje, że wszyscy biednieją i doprowadza ekonomię kraju
                                socjalisztycznego do bankructwa - co sprawdza sie jak dotąd w 100%
                                przypadków. Jesteś w stanie wykazać, żetwój model socjalizmu tę
                                tendencję zmieni?

                                Jeśli wycisnąć dobrze to, co mówię to wszystko sprowadza się do
                                prostego faktu, że bogactwo bierze się z pracy i żeby dać to trzeba
                                najpierw wytworzyć.
                                • nick3 Re: Więc co poeta miał na myśli? 09.12.08, 17:10
                                  landaverde napisał:

                                  > Pseudomoralne to jest twierdzenie, że można ludziom zabierać
                                  efekty
                                  > ich pracy w celu rozdawnictwa.


                                  Sam przyznałeś, że nie są to efekty ich pracy, lecz
                                  przedsiębiorczości (i że przedsiębiorczość to nie jest to samo, co
                                  praca. Co bowiem znaczyłby twój nagłówek "Nie tylko praca, także
                                  przedsiębiorczość"?)

                                  Nie twierdzę, że sprawiedliwie jest zabrać ludziom wszystko, co
                                  zdobyli przedsiębiorczością, a nie pracą (oczywiście zysk z
                                  przedsiębiorczości też wiąże się z pewną, niekiedy znaczną, pracą,
                                  ale do zysku z pracy się nie sprowadza i znacznie poza niego
                                  wykracza).


                                  Przeczę jednak, by prawem kapitalisty było posiadanie całego
                                  nieopodatkowanego zysku z legalnych wymian.

                                  Po prostu nie uznaję tego za jego moralnie uprawniona własność i
                                  basta.

                                  Więc to nie nakładanie podatków na kapitalistę jest według mnie
                                  kradzieżą, lecz są nią właśnie próby unikania ich płacenia przez
                                  niego.

                                  Społeczeństwo dało kapitaliście warunki do uzyskania zysku (w końcu
                                  nie uzyskał go na Antarktydzie), więc ma prawo postawić mu warunki,
                                  na jakich mu na to pozwala (zawsze może się przenieść na Kajmany;)


                                  >przymusowa dobroczynność


                                  To nie jest żadna "dobroczynność", tylko sprawiedliwość.

                                  To się należy jak psu zupa!;)


                                  Co się należy?

                                  Tworzenie wszystkim równych warunków dochodzenia do dobrobytu własną
                                  pracą.

                                  Kapitalista byłby złodziejem gdyby nie dał na to tej części swojego
                                  zysku, która jest na to potrzebna.

                                  A że do tego trzeba opłacić też pewną biurokrację?

                                  Toż to naturalne (żeby przesyłać prąd czy transportować węgiel też
                                  trzeba ponieść pewne koszty). Należy oczywiście być tu oszczędnym
                                  (jak ze wszystkim).


                                  >(nie wytwarzana jest żadna nowa
                                  > wartość)


                                  Jest wytwarzana nowa wartość.

                                  Jest nią sprawiedliwość.


                                  > jest bardzo nieefektywna


                                  Efektywność nie jest jedyną wartością.

                                  (Ważne jest też, by nie tylko wąska grupa ludzi mogła cieszyć się
                                  jej owocami (albo przynajmniej miała szanse na nie zapracować nie o
                                  wiele trudniej niż inni)


                                  > wszyscy biednieją i doprowadza ekonomię kraju
                                  > socjalisztycznego do bankructwa - co sprawdza sie jak dotąd w 100%
                                  > przypadków.


                                  Jesteś nie na bieżąco.

                                  Poczytaj o Brazylii, o Szwecji.

                                  Okazuje się, że gospodarki socjalistyczne potrafią być nie tylko
                                  znacząco sprawiedliwsze, ale nawet efektywniejsze od neoliberalnych.


                                  Mądra redystrybucja, choć kosztuje (trzeba, jak zauważyłeś, opłacić
                                  urzędników), okazuje się koniec końców wspierać efektywność
                                  gospodarczą kraju!

                                  Warto zapoznać się z pouczajacą wymową faktów!
                                  • landaverde Re: Więc co poeta miał na myśli? 10.12.08, 01:05
                                    Ty nadal nie jesteś w stanie zajarzyć najbardziej podstawowych
                                    rzeczy. Każdy podatek, powtarzam - KAŻDY podatek ostatecznie płaci
                                    konsument. Skąd np biorą się pieniądze które państwo zabiera tobie z
                                    tytułu podatku dochodowego?

                                    Przemyśl to sobie i zastanów się nad konsekwencjami tego faktu zanim
                                    zaczniesz klepać kolejne przesądy.
                              • landaverde Re: Więc co poeta miał na myśli? 09.12.08, 17:21
                                > (Odrzucam go, ponieważ nie uważam, by zyski z nieopodatkowanych
                                > wymian rynkowych miały być kryterium "naturalnie prawowitej"
                                > własności.

                                A dlaczego wymiana rynkowa musi być opodatkowana????

                                To kolejnty dogmat, który przyjmujesz bez uzasadnienia. Podatek to
                                haracz na coś. Mafia bierze haracz 'za ochronę'. Rozumiem, że w
                                przypadku państwa niezbedny jest haracz na utrzymanie państwowej
                                armii, bo zakłada się, że lepsze to niż armie prywatne. Tyle, że
                                taki podatek jest również w kraju kapitalistycznym, feudalnnym itd.
                                podobnie ma się sprawa w sytuacji wymiaru soprawiedliwości - policji
                                i sądów. Ale do tego powinna się ograniczać funkcja państwa - do
                                obronności, pilnowania porządku i równych praw.

                                Co innego podatek socjalny - czyli haracz narzucany społeczeństwu,
                                bo nie tylko najbogatyszym, pod pretekstem dobroczynności. Tak się
                                składa, że nabardziej dobroczynny jest dla państwowych urzędasów.
                              • landaverde Re: Więc co poeta miał na myśli? 10.12.08, 18:02
                                nick3 napisał:

                                > "Gates mógł, więc każdy może."

                                Wcale tak nie twierdzę, zauważ jednak, że w socjaliźmie by nie mógł.

                                > Primo, miał wykształcenie, a do tego potrzeba jednakowoż całkiem
                                > solidnego zaplecza materialnego.

                                W socjaliźmie za szkoły płacimy więcej, bo połowę kasy zabierają nam
                                nasi dobroczyńcy co to za nasze pieniądze urządzają nam państwowy
                                system oświaty. System, w którym rodzice nie mają praktycznie wyboru
                                do jakiej szkoły posłać swoje dziecko, no chyba, że poślą je do
                                szkoly prywatnej, ale jakież to wsteczne i niepostępowe - prawda? A
                                kasę na szkoły publiczne już im zabrano - płacą więc potrójnie (na
                                urzędników, na szkołę publiczną i na szkołę prywatną). Wniosek z
                                tego taki, że socjalizm karze ludzi ambitnych. W dodatku stosując
                                metodę wyrównywania na bierząco, czyli wyznaczając płace nauczycieli
                                w drodze administracyjnego prikazu, nasi dobroczyńcy odbierają
                                nauczycielom motywację do wyhylania się ponad przeciętność. Gdyby
                                rodzic płacił bezpośrednio szkole to posyłałby dziecko do takiej
                                szkoły, która ma najlepsze wyniki, wymuszając konkurencję. Wygląda
                                na to, że w socjaliźmie chodzi o to by nikt nie mógł - rzeczywiście
                                równość.

                                Co więcej - nie wszyscy kończą szkoły ponadpodstawowe i wyższe, a w
                                socjaliźmie wszyscy się na nie zrzucają. Gdzie tu sprawiedliwość?
                                Dzieci ludzi zamożniejszych dużo częściej kończą szkoły wyższe niż
                                pozostali. Nawet jak jest matoł to rodzice zapłacą za korepetucje
                                czy zajęcia pozalekcyjne i jakoś dzieciaka przepchną. Czyżby więc
                                sprawiedliwość społeczna polegała na tym by ludzie biedni płacili za
                                edukację ludzi bogatych?

                                > Ponadto talent. To że wybitnie utalentowany człowiek potrafił, nie
                                > jest dowodem na to, że system daje taką możliwość każdemu.

                                Jak napisałem wyżej - w socjaliźmie by nie mógł, więc w socjaliźmie
                                talenty są marnowane. Wolny rynek daje ludziom większe możliwości
                                wykorzystania ich talentów, a socjalizm nikomu talentu nie dodaje
                                przez to, że wszystkich ściągnie w dół.

                                > O tym, czy ludzie z rodzin biednych i bogatych mają równy start
                                > należy się przekonywać na drodze statystycznej, a nie
                                > anegdotycznej (anegdoty łatwo tworzą mity).

                                No to zajrzyj na listę najbogatszych i policz - ilu z nich pomnożyło
                                odziedziczone majątki, a ilu dochodziło do nich samodzielnie.

                                > Istnienie zjawiska dziedzicznej biedy przeczy twojej tezie.

                                Zjawisko dziedzicznej biedy to patologia, która jest efektem
                                socjału. Ludzie nie potrafią wyjść z biedy bo pomoc socjalna jaką
                                otrzymują ma charakter wyłącznie konsumpcyjny - dostają rybę zamiast
                                wędki. Łączy się z tym zjawisko wyuczonej bezradności. To chroniczny
                                przypadek "facetów spod budki z piwem", utrwalona instytucjonalna
                                bezradność. Ludzie tak przyzwyczajają się do zasiłku, że nie myślą
                                nawet o podjęciu normalnej pracy - jakże by mogli, straciliby prawa
                                do zasiłku! Spełnianie wymogów przyznania zasiłku staje się ich
                                zawodem w pełnym wymiarze godzin, znają na pamięć wszystkie
                                przepisy, a ścieżkę urzędniczą mają wydeptaną. Ich dzieci przejmują
                                zachowania rodziców, bo tylko takiej "przedsiębiorczości" ich
                                rodzice są ich w stanie nauczyć.

                                Zadziwiające, że w swojej ignorancji przedstawiasz mi efekt
                                socjalizmu jako argument przeciw kapitalizmowi i wolnemu rynkowi.

                                > Gdybyś miał rację, życie w biednym środowisku powinno generować
                                > podobny procent skutecznych przedsiębiorców co życie w bogatym
                                > środowisku.

                                Dam ci inne "anegdotyczne" przykłady: Charlie Chaplin, Kirk Douglas,
                                Mel Gibson,... każdy z nich to "trzynaste dziecko stróża", tyle że
                                nie dostawali socjału.

                                > Tak w oczywisty sposób nie jest.
                                > A pojedyncze wyjątki nie są tu kontrargumentem.

                                Poważnie? Jakoś tych 'pojedynczych wyjątków' jest cholernie dużo.
                                Wyglada na to, że mity to większość tego w co sam wierzysz i tu
                                wypisujesz.
                              • landaverde Re: Więc co poeta miał na myśli? 10.12.08, 19:02
                                nick3 napisał:

                                > Nie ma nic bardziej sprawiedliwego w zatrudnieniu biedaczki, która
                                > zgadza się pracować w Tesco za 700PLN 10 godz. dziennie, niż w
                                > demokratycznym ustaleniu, że kosimy panów Przedsiębiorczych na 50%.

                                A co sobie będziesz żałował - koś ich po 80%, tylko że wtedy
                                biedaczaka zamiast 700PLN dostanie np 500PLN, jeśli w ogóle zachowa
                                pracę. Brawo, rozwiązałeś problem niedostatku jajek przez zarżnięcie
                                kury!

                                A może lepszym rozwiązaniem dla biedaczki byłoby zwiększenie ilości
                                ofert pracy? Jak? Może własnie obniżenie podatków by tu pomogło -
                                zmniejszyłoby koszty przedsiębiorstw sprawiając, że różne
                                niskoprofitowe przedsięwzięcia stałyby się nagle opłacalne.

                                Przestań myśleć schematami wtłoczonymi ci przez komunistyczną
                                propagandę, a zacznij używać zdrowego rozsądku.

                                > Wymiana "bez przymusu" (tj. bez zakazanego prawem przymusu) nie
                                > jest źródłem niekwestionowalnego moralnego uprawnienia do
                                posiadania.

                                Dlaczego sugerujesz, że wymiana odbywa się zazwyczaj pod przymusem?
                                To kolejna manipulacja, uczciwiej byłoby wprost powiedzieć jakie
                                przypadki wymiany handlowej uważasz za wymuszone.
              • landaverde Re: To ty "chrzanisz" i nawet tego nie podejrzewa 07.12.08, 05:26
                nick3 napisał:

                > > Różnica pomiędzy socjalizmem a wolnym rynkiem sprowadza się do
                > > tego jak wygląda redystrybucja dochodu: czy odbywa się ona pod
                > > przymusem (poprzez podatki) i budżet państwa, czy dobrowolnie i
                > > poprzez rynek.
                >
                > A nie przyszło ci do mózgownicy rozważyć ewentualności, że
                > rynkowa "dobrowolność" stwarza więcej przymusu niż redystrybucja
                > przez podatki (oczywiście nie trwonione czy absurdalne)?

                W jaki sposób? Wytłumacz mi. Chodzi ci o to, że zmusza faceta spod
                budki z piwem do tego żeby na to piwo zarobił? Czy to więcej
                przymusu niż zmuszanie tych co pracują do zarabiania na siebie i na
                innych?

                Tobie nie przyszło nawet do mózgownicy porównać te dwa rodzaje
                redystrybucji dochodu. A różnice są elementarne.
                Jeśli redystrybucja odbywa się przez podatek to w chwili
                przekazywania pieniędzy nie powstaje żadna dodatkowa wartość -
                pieniądze są ci odbierane a przekazywane w inne ręce, oczywiście nie
                wszystkie - część 'wsiąka' w system, w końcu trzeba zapłacić
                pośrednikom za 'liczenie kasy'. Natomiast jeśli redystrybucja odbywa
                się przez rynek ty za swoje pieniądze otrzymujesz jakiś towar bądź
                usługę i żaden państwowy urzędas nie wtrynia ci się na pośrednika.

                To proste porównanie ilustruje jak bardzo marnotrawny jest socjalizm
                w stosunku do wolnego rynku - traci się podwójnie, bo:
                1. za przekazane pieniądze nie jest wytwarzane żadne nowe dobro,
                2. beneficjent nie otrzymuje całej kasy, bo trzeba utrzymać zgraję
                urzędasów, którzy żadnego nowego dobra za swoją 'działkę' też nie
                wytwarzają.

                A Pani Shirin Ebadi jednakowoż nie wyjaśnia na czym jej zdaniem
                polega 'sprawiedliwość społeczna'.
                • nick3 Re: To ty "chrzanisz" i nawet tego nie podejrzewa 07.12.08, 14:37

                  W ideologiczny sposób obwiniasz ludzi biednych o ich biedę i robisz
                  to już na poziomie obrazów kształtujacych twoje widzenie świata
                  (wykluczony = "facet spod budki z piwem").

                  Tymczasem czytasz w artykule o fakcie, że 1% ludzkości zawłaszcza
                  85% światowego dochodu.

                  Czy uważasz, że istnieje jakiś 1% tytanicznych stachanowców (jakże
                  bardzo ciężko muszą oni pracować, by własną pracą zdobyc sobie taka
                  przewagę nad innymi w sprawiedliwym systemie rynkowym, gdzie tylko
                  praca nagradzani jest zyskiem!:)

                  A reszta ludzkości ma permanentne wakacje na Hawajach (lub stoi pod
                  budką z piwem)?

                  Nie tylko w skali globu, także w skali jednego kraju kapitalizm bez
                  korekty państwowej zawsze wytwarza duże dysproporcje (większość kasy
                  zgarnia niewielka mniejszość - to reguła).


                  Dzieje się tak, ponieważ wolny rynek wcale nie gwarantuje, że zysk
                  przypadnie w udziale temu, kto włożył proporcjonalną pracę.
                  • landaverde Re: To ty "chrzanisz" i nawet tego nie podejrzewa 07.12.08, 23:47
                    nick3 napisał:

                    > W ideologiczny sposób obwiniasz ludzi biednych o ich biedę i
                    > to już na poziomie obrazów kształtujacych twoje widzenie świata
                    > (wykluczony = "facet spod budki z piwem").

                    Widzę, że zamiast używać racjonalnych argumentów posługujesz się
                    demagogią, że niby to jestem "be" więc nie mam racji. Przypisujesz
                    mi rzeczy, które nie są prawdą a potem te rzeczy potepiasz - to
                    manipulacja. Absolutnie nie widzę tego tak jak mi zarzucasz, ani nie
                    genaralizuję.

                    Ja nikogo nie obwiniam o ich biedę, nie obwiniam nawet autentycznych
                    nierobów, że im się nie chce pracować - mi też się nie chce.
                    Obwiniam system który sprzyja hodowaniu "facetów spod budki z
                    piwem" - redystrybucja dochodu przez system podatków i zsiłków w
                    efekcie karze produktywność, a nagradza nieróbstwo. Ale ty do tej
                    oczywistej prawdy wcale się nie odniosłeś, wolałeś ją wykpić bo nie
                    zgadza się z twoją założoną tezą o wyższości socjalizmu nad wolnym
                    rynkiem.
                    • nick3 Zyskane legalnie=zyskane sprawiedlwie=zapracowane? 08.12.08, 00:13

                      Czy istnieją ludzie, którzy nie z własnej winy mają znacznie
                      mniejsze możliwości od innych dojścia do dobrobytu (podobnym wkładem
                      wysiłku)?

                      Istnieją.

                      Dlatego mówienie o "facetach spod budki z piwem" (niezależnie czy
                      robisz to świadomie, czy tylko powtarzasz po innych) jest nieuczciwą
                      próbą unieważnienia tego tematu przez wzbudzenie moralnej
                      podejrzliwości en masse wobec ludzi jakoś wykluczonych (z różnych
                      możliwości dochodzenia do bogactwa własną pracą).



                      Podstawowa nierzetelność ideologii fundamentalizmu rynkowego polega
                      na owym równaniu, które opatrzone znakiem zapytania umieściłem w
                      nagłówku postu.


                      Nadużyte zostaje tutaj zdrowe liberalne przeświadczenie, że "co nie
                      jest zakazane, jest dozwolone". Wyprowadza się z niego wniosek, że
                      każdy zysk z legalnej operacji finansowej jest zyskiem sprawiedliwym
                      (poprzez utożsamienie "legalne=sprawiedliwe").

                      A ponieważ każdy się zgodzi, że niesprawiedliwy jest zysk nie
                      wywodzący się ostatecznie z własnej pracy (musiałby być wtedy
                      osiągnięty kosztem pracy cudzej) - więc neoliberał wnioskuje, że
                      każdy zysk legalny, skoro jest sprawiedliwy (co neoliberał sobie
                      dowiódł uprzednio), jest też zyskiem wypracowanym własną pracą.


                      Ale to jawna nieprawda.


                      Gdybyś tak bardzo pilnował, by nie żyli kosztem cudzej pracy bogaci,
                      jak pilnujesz, żeby nie żyli kosztem cudzej pracy biedni - na pewno
                      byś to dojrzał.


                      Otóż wcale nie jest bardziej chwalebne żyć kosztem cudzej pracy
                      bedąc milionerem dokonującym zyskownych spekulacji (ktoś na te
                      kokosowe zyski musiał zapracować!) niż będąc nierobem na zasiłku (po
                      prawdzie, ten drugi w znacznie mniejszym stopniu wyzyskuje bliźnich).


                      Dlatego, aby ludzie rzeczywiście żyli z własnej pracy, a nie z
                      cudzej, konieczne jest opodatkowywanie bogatych (obdarzonych
                      możliwościami legalnego zgarniania owoców cudzej pracy) na rzecz
                      ubogich (aby dać im "wędkę", której nie mają).
                      • landaverde Co za sterta przesądów i schematów myślowych 08.12.08, 02:18
                        nick3 napisał:
                        > mówienie o "facetach spod budki z piwem" (...) jest nieuczciwą
                        > próbą unieważnienia tego tematu przez wzbudzenie moralnej
                        > podejrzliwości en masse wobec ludzi jakoś wykluczonych

                        Mówienie o "facetach spod budki z piwem" to był tylko przykład na
                        konnkretną okolicznośc. Nieuczciwe jest to co z tego robisz.

                        > Podstawowa nierzetelność ideologii fundamentalizmu rynkowego
                        > polega na owym równaniu, które opatrzone znakiem zapytania
                        > umieściłem w nagłówku postu.

                        "Faceci spod budki z piwem" to był przykład nie na działanie rynku,
                        tylko na działanie socjalizmu.

                        > Wyprowadza się z niego wniosek, że każdy zysk z legalnej operacji
                        > finansowej jest zyskiem sprawiedliwym (poprzez utożsamienie
                        > "legalne=sprawiedliwe").

                        Bynajmniej. Sprawiedliwość transakcji rynkowej nie wynika z
                        legalizmu, tylko z faktu obustronnej dobrowolności stron ją
                        zawierających. I nie dawaj mi tu swojego przykładu ze spragnionym na
                        pustyni bo to nie jest dobrowolność tylko szantaż.

                        > A ponieważ każdy się zgodzi, że niesprawiedliwy jest zysk nie
                        > wywodzący się ostatecznie z własnej pracy (musiałby być wtedy
                        > osiągnięty kosztem pracy cudzej)...

                        Nieprawda, np zysk pochodzący z przedsiębiorczości (a nie ze
                        spekulacji) jest jak najbardziej sprawiedliwy. Tutaj też mamy do
                        czynienia z dobrowolną transakcją rynkową - praca za wynagrodzenie,
                        czyli normalna praca najemna. Obie strony tej transakcji usyskują
                        korzyść. W twojej powyższej argumentacji pokutuje przeświadczenie, a
                        raczej przesąd, że każda przedsiebiorczość jest wyzyskiem, co jest
                        nieprawdą. Zresztą przedsiębiorca w większości wypadków sam wykonuje
                        ogromną pracę koncepcyjną i organizacyjną. Natomiast pracownik
                        najemny może wszak sam stać się przedsiębiorcą, to jest o ile
                        socjalne państwo, lub nieuczciwa konkurencja, nie będzie mu tego
                        uniemożliwiać.

                        Nie przypisuj mi tu, że jestem neoliberałem, chyba że przytoczysz
                        ścisłą definicję a ja się z nią zgodzę.

                        > Dlatego, aby ludzie rzeczywiście żyli z własnej pracy, a nie z
                        > cudzej, konieczne jest opodatkowywanie bogatych (obdarzonych
                        > możliwościami legalnego zgarniania owoców cudzej pracy) na rzecz
                        > ubogich (aby dać im "wędkę", której nie mają).

                        Ty potrafisz logicznie myśleć człowieku? Zasiłki i świadczenia
                        socjalne to nie wędka - to ryba, bo ktoś te zasiłki musi co miesiąc
                        wypracować i je biednemu wręczyć. Wędka - to wtedy gdy człowiek może
                        sam sobie dochód wypracować - czyli miejsce pracy albo własne
                        przedsiębiorstwo.

                        Uświadom sobie też, że ci "obdarzeni możliwościami legalnego
                        zgarniania owoców cudzej pracy" nie płacą podatków. Płacą je ich
                        pracownicy i klienci.

                        Oczywiście 'technicznie' przedsiębiorcy podatki płacą - muszą
                        oddawać państwu część uzyskanego dochodu. Tylko skad pochodzi ten
                        dochód? Z pracy najemnej. Dodatkowe obciążenie jakim jest podatek
                        jest wkalkulowywane w koszty działalności. Ale przecież
                        przedsiębiorstwo musi przymosić dochód - inaczej jego działalność
                        nie ma sensu i należałoby je zamknąć. Skąd więc wziąć na podatek? -
                        są dwie możliwości: podnieść cenę i/lub obniżać koszty. Drugie
                        rozwiązanie uderza w pracownika - musi wydajniej pracować, być może
                        nawet część pracowników trzeba zwolnić, a jego obowiązki rozdzielić
                        na pozostałych. Pierwsze rozwiązanie uderza w konsumenta, a jeśli
                        przez podwyżkę ceny spadnie sprzedaż - także w pracowników.
                        Paradoksalnie więc państwo zabierając wędkarzom ryby, łamie ludziom
                        wędki.

                        Tak więc opodatkowanie działa przeciwko tym, którym ma rzekomo
                        służyć. Korzystają na tym jedynie urzędnicy od rozdawnictwa kaszany
                        spełniający jedynie rolę pasożytów.
                  • landaverde Nie tylko praca, ale też przedsiębiorczość 08.12.08, 07:08
                    > Tymczasem czytasz w artykule o fakcie, że 1% ludzkości zawłaszcza
                    > 85% światowego dochodu.

                    I co - uważasz, że to wina wolnego rynku? To pokaż w jaki sposób ten
                    dochód jest zawłaszczany, zamiast klepać komunistyczną propagandę z
                    początku XXw.

                    > Czy uważasz, że istnieje jakiś 1% tytanicznych stachanowców (jakże
                    > bardzo ciężko muszą oni pracować, by własną pracą zdobyc sobie
                    > taka przewagę nad innymi w sprawiedliwym systemie rynkowym, gdzie
                    > tylko praca nagradzani jest zyskiem!:)

                    Na liście najbogatszych [List of the 100 wealthiest people] znajdują się
                    głównie przedsiebiorcy. Więc nie tylko praca, ale również
                    przedsiębiorczość nagradzana jest zyskiem w sprawiedliwym systemie
                    rynkowym. Oczywiście nie twierdzę, że wszyscy z nich doszli do tych
                    pieniędzy uczciwie, tym niemniej prowadzenie przedsiębiorstwa samo w
                    sobie nie jest niczym nagannym, a wręcz przeciwnie - spełnia bardzo
                    ważną funkcje społeczną. Zajrzyj do informacji nt ich firm a
                    zobaczysz ilu ludzim dają pracę. Nazywanie tego zawłaszczaniem
                    dochodu jest nieuprawnione.

                    > A reszta ludzkości ma permanentne wakacje na Hawajach (lub stoi
                    > pod budką z piwem)?

                    Więc co - znacjonalizować Microsoft a dobytek Bila Gatesa rozdać
                    ubogim? Ciekawe jak to zmieni sytuację pracowników i właścicieli
                    Microsoftu? Ciekawe też jak długo biedni będą się cieszyć
                    zastrzykiem gotówki jeśli jej nie zainwestują?

                    Tak się akurat składa, że Microsoft jest spółką notowaną na giełdzie
                    i do tego wypłaca dywidendy. Wiec nawet ty możesz stać się po części
                    jej właścicielem i czerpać z jej zysków - polecam usługi Ameritrade.
                    Tylko uważaj by państwo nie zwiększyło spółce podatków, bo to
                    podetnie jej dochody, a wtedy z dywidend - nici, a cena akcji poleci
                    na mordę.

                    Tak się też składa, że Bill Gates zrezygnował już z zarządzania
                    Microsoftem a zajmuje się zarządzaniem fundacją, którą prowadzi z
                    żoną do spółki z Warrenem Buffetem. Ich 'rozdawnictwo' jest dużo
                    bardziej efektywne i celowe niż rządowy socjał, bo rozdają głównie
                    swoje pieniądze, a w przeciwieństwie do państwowych urzędasów nie
                    biorą za swoją działalność ani centa - mają inne źródła utrzymania.

                    > Nie tylko w skali globu, także w skali jednego kraju kapitalizm
                    > bez korekty państwowej zawsze wytwarza duże dysproporcje
                    > (większość kasy zgarnia niewielka mniejszość - to reguła).
                    > Dzieje się tak, ponieważ wolny rynek wcale nie gwarantuje, że zysk
                    > przypadnie w udziale temu, kto włożył proporcjonalną pracę

                    Ale czy socjalizm to gwarantuje? Nie - socjalizm z tego co
                    pracodawca jest skłonny zapłacić pracownikowi za jego usługi odcina
                    jeszcze działkę 'na ubogich', ;-) a działkę, którą państwo odcina
                    pracodawcy również w efekcie płacą pracownicy. Korekta państwowa
                    prowadzi więc do pogłębienia dysproporcji, a nie jej niwelowania.

                    Co więcej obciążenia podatkowe nakładane przez państwo zamykają
                    wielu ludziom dostęp do udziału w dochodzie. Własnie to sprawia, że
                    większość dochodu jest rękach wąskiej grupy osób. Jeżeli np mamy
                    firmę działającą na granicy opłacalności to gdy obłożymy ją
                    jakimkolwiek podatkiem działalność staje się niepołacalna. I co
                    wtedy? Albo zamykamy firmę i idziemy wszyscy na zasiłek, albo
                    wiedzeni poczuciem odpowiedzialności za nasze rodziny i innych
                    ubogich, oszukujemy na podatkach. Taką sytuację mamy zresztą w
                    Polsce - 1/3 całego dochodu narodowego produkowana jest w 'szarej
                    strefie', czyli przez osoby i firmy unikające płacenia podatków.
                    Jeśli Tusk spełni swoje groźby i rząd rzeczywiście wprowadzi policję
                    fiskalną to możemy mieć w Polsce naprawdę poważny kryzys
                    ekonomiczny - 1/3 dochodu narodowego szlag trafi, a ludzie, którzy
                    dotąd go wytwarzali wyciągną łapki po 'rybę'.

                    Tym niemniej masz rację, że kapitalizm sam w sobie nie gwarantuje,
                    że pracownik zostanie należycie wynagrodzony. Kapitalizm bez wolnego
                    rynku (czyli swobodnej wymiany towarów i usług) rzeczywiście może
                    prowadzić do wyzysku. Ale i sam wolny rynek jest wprawdzie warunkiem
                    koniecznym, ale nie wystarczającym - potrzebna jest jeszcze
                    konkurencja. I do tego powinna sprowadzać się rola państwa - nie do
                    redystrybucji dochodu, lecz do ułatwiania działalności gospodarczej
                    by było jak najwiecej pracodawców, pilnowania by firmy 'grzecznie
                    się ze sobą bawiły' i rozbijania monopolów.
            • 141288bs Re: Człowieku, żebyś ty chociaż rozumiał co chrza 07.12.08, 02:03
              landaverde,jestes w teoretycznych spekulacjach...dobry.Ciekaw jestem
              jak one maja sie w praktyce.- Rozwaz to,na przykladzie taniej sily
              roboczej.
              • landaverde Re: Człowieku, żebyś ty chociaż rozumiał co chrza 08.12.08, 00:09
                Tania siła robocza oznacza, że mamy dużo więcej chętnych niż miejsc
                pracy [co nawiasem mówiąc demonstruje działanie prawa podaży i
                popytu]. Załóżmy też, że znaczy to że pracownik otrzymuje najniższą
                płacę za jaką jest skłonny pracować.

                Sam rozważ - co się stanie gdy taką pracę obłożymy podatkiem?
                Jak to wpłynie na sytuację pracownika? I jak to wpłynie na sytuację
                pozostałych niepracujących?

                Chętnie poznam twoje wnioski, a jak masz jakieś pytania - strzelaj.
                • 141288bs Re: Człowieku, żebyś ty chociaż rozumiał co chrza 08.12.08, 04:06
                  Nie udawaj,ze nie rozumiesz o co chodzi,powtorze;mialem na mysli
                  przemyconych do pracy.- Rekrutacja taka jest czesta,i polega na tym,
                  ze sa przedstawiane wspaniale warunki(wysoka placa przede wszystkim),
                  mozliwosci osiagniecia w krotkim czasie awansu(placowego,stanowiska
                  itp),wszystko tak,aby zachecic.Rzeczywistosc okazuje sie byc okrutna;
                  praca"pod kluczem"z kilku godzinna przerwa na odpoczynek i
                  sen,nieludzkich warunkach sanitarno-higienicznych,mozna by tak wymie-
                  niac dlugo to co okazalo sie klamstwem rekrutacyjnym.
                  Uprzedzam,ze to nie tylko dzieje sie tak w III-swiecie(tam tez zyja
                  tacy sami ludzie,jak gdzie indziej),ale podobne sytuacje mamy w
                  supermarketach na terenie Polski.
                  Pazernosc pozbawia czlowieczenstwa,niestety.
                  • landaverde Re: Człowieku, żebyś ty chociaż rozumiał co chrza 08.12.08, 05:38
                    Myślałem, że chodzi ci o tanią siłę roboczą gdzieś w krajach Azji
                    płd-wshodniej lub Meksyku.

                    Piszesz tutaj o praktykach kryminalnych, a nie o wolnym rynku. Może
                    myślisz, że socjalizm jest na to odpowiedzią? Może zwiększyć tym
                    firmom podatki? ;-) Wtedy to już jedyne co im pozostanie to albo
                    zaprzestać działalności, albo zatrudniać jedynie nielegalnych
                    niewolników.

                    Moim zdaniem jedynym rozwiązaniem jest właśnie wolny rynek +
                    • landaverde ucieło mi wypowidź - cd 08.12.08, 05:47
                      cd:
                      Moim zdaniem jedynym rozwiązaniem jest właśnie wolny rynek plus
                      konkurencja. Chodzi mianowicie o to by maksymalnie zwiększyć podaż
                      pracy. Jaka, twoim zdaniem, powinna być polityka administracji
                      państwowej aby to osiągnąć? Z pewnością nie sprzyja temu zwiększanie
                      obciążeń podatkowych.
    • eva15 Wałęsa: napiszę od nowa Bibilię 06.12.08, 16:26
      Może Wałęsa usiądzie spokojnie i wolną napisze od nowa Biblię.
      Potencjał intelektualny ma, sam Tusk to potwierdził wysyłając go do
      Rady Mędrców, zresztą gołym okiem widać.

      Zastanawiam się tylko, czy Polacy przez ostatnie kilaknaście lat tak
      zgłupieli? Jeszcze 10-15 lat temu śmiali się z wałęsowych wytrysków
      intelektu a dziś słuchają w nabożnym skupieniu...
      Tja, siła mediów i układów, te są, jak wiemy, w stanie nawet konia
      wylansować na konsula. Jeśli tylko jest przydatny.
      • gurru to tylko mendialny show, Polacy 06.12.08, 18:22
        udzielaja Walesie 1% poparcia.
    • power_mac Wałęsa: Chwileczkę, muszę poprawić Mojżesza... 06.12.08, 16:27
      A co z klapie się przekręcił?
      • landaverde Re: Wałęsa: Chwileczkę, muszę poprawić Mojżesza.. 06.12.08, 16:30
        HAHAHA

        Świetne!
        • power_mac Re: Wałęsa: Chwileczkę, muszę poprawić Mojżesza.. 06.12.08, 16:37
          landaverde napisał:

          > HAHAHA
          >
          > Świetne!
          Dzięki
          p_m
          p.s. mała literówka się zakradła, niestety piszę na... leżąco też
          wijąc się ze śmiechu!!!!!!!! Ale mamy mężnego elektryka:)))
          • landaverde Re: Wałęsa: Chwileczkę, muszę poprawić Mojżesza.. 06.12.08, 17:37
            power_mac napisał:

            > Ale mamy mężnego elektryka:)))

            Gdzie tam zaraz elektryka - Wałęsa jedynie kablował, to jest, ma się
            rozumieć - układał kable. ;-)
    • landaverde Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza 06.12.08, 16:42
      Lech Wałęsa podkreślił, że obecnie, kiedy mówimy o "państwie
      Europa", trzeba uzgodnić wspólne wartości, bo w przeciwnym razie
      będą konflikty, nieporozumienia i "daleko nie pojedziemy".

      Wybór mamy następujący: ST, NT,... KPP.
    • profanum_vulgus Wałęsa elektryk, ekonomista, mędrzec europy,teolog 06.12.08, 17:25
      politolog.
      Czemu go nie doceniam, wszak to człowiek renesansu.
      Być może to przez Michnika, którego czytałem na początku
      lat 90:

      „Wałęsa wykazał wielki talent w zacieraniu śladów i wywoływaniu
      napięć międzyludzkich". Jest „nieobliczalny, nieodpowiedzialny,
      niepoprawny, a przede wszystkim nieudolny". Co gorsza, „nie jest w
      stanie uczyć się na własnych błędach, gdyż jest przekonany, że ich
      nigdy nie popełnił”. Poza tym „szkodzi Polsce”, gdyż „szerzy jej
      obraz jako niestabilnego kraju, pełnego niekończących się
      konfliktów”. Jest przy tym „niebezpieczny”, bo „ideałem Wałęsy jest
      przejęcie pełnej władzy bez odpowiedzialności”, a „jego polityczne
      ambicje mogą doprowadzić Polskę do katastrofy”.
      • fletniapana Re: Wałęsa elektryk, ekonomista, mędrzec europy,t 08.12.08, 10:02
        Michnik tak pisał o Wałęsie? Sprawdź jeszcze raz. Dokonano pewnie już
        niezbędnych korekt i dzisiaj tekst brzmi mniej więcej tak:

        „Wałęsa wykazał wielki talent w zacieraniu napięć międzyludzkich". Jest
        „przewidywalny, odpowiedzialny, a przede wszystkim skuteczny". A co najlepsze,
        gotowy „uczyć się na własnych błędach, choć do dzisiaj udało mu się ich
        uniknąć”. Poza tym „buduje na świecie wizerunek Polski jako kraju stabilnego i
        pozbawionego konfliktów”. Jest przy tym „bezpieczny”, bo „ideałem Wałęsy oddanie
        wszelkiej władzy innym i pełnienie wyłącznie roli doradczej".
    • tetradrachma Panie prezydencie, jestem z Pana dumny i wybaczam 06.12.08, 17:29
      Panu "Bolka". Gdyby chciał Pan kandydowac na urząd Prezydenta RP, ma
      Pan, mój głos. Przy okazji apeluje do członków PiS-u: Panowie Panie,
      opuście Kaczyńskich, poki NIE JEST ZA PÓŹNO ! To dwa trupy
      polityczne i tylko moga PT Was wodzić na manowce. Zróbcie to, jeśli
      nie dla idei, to z czystego pragmatyzmu.
      • landaverde Re: Panie prezydencie, jestem z Pana dumny i wyba 06.12.08, 17:48
        tetradrachma napisał:

        > [wybaczam] Panu "Bolka".

        Poważnie? Przecież on ani się przyznał, ani przeprosił - idzie dalej
        w zaparte łżąc całemu narodowi w żywe oczy.

        > Gdyby chciał Pan kandydowac na urząd Prezydenta RP, ma Pan, mój
        głos.

        Ale nie ma głosu reszty Narodu - wszyscy mają w pamięci bankructwo
        jego prezydentury i zdradę obietnic z jakimi szedł do wyborów.
        • nick3 Re: Panie prezydencie, jestem z Pana dumny i wyba 06.12.08, 18:03

          "Reszta Narodu" (to też brzmi bardzo biblijnie;) stanowi w porywach
          do 15% społeczeństwa.

          Może niech wyjdzie na pustynię w oczekiwaniu na wniebowzięcie
          Sprawiedliwych (i Prawych)?:)
          • landaverde Re: Panie prezydencie, jestem z Pana dumny i wyba 06.12.08, 18:40
            nick3 napisał:

            > "Reszta Narodu" (to też brzmi bardzo biblijnie;) stanowi w
            > porywach do 15% społeczeństwa.

            Coś ci się pomyliło - poparcie w dla Wałęsy w wyborach 2000r, jak
            podała nawet Wyborcza, wyniosło 1.01%.
            • oloros Re: Panie prezydencie, jestem z Pana dumny i wyba 07.12.08, 00:51
              to jest po prostu Geniusz który wyprzedza swoja epoke
              oczywiście geniusz Absurdu
    • gurru do Wałęsy pielgrzymuja najwieksi mafiozi 06.12.08, 18:05
      zeby mu podziekowac za zezwolenie na ograbienie Polaki. Masz racje.
      • oloros Re: do Wałęsy pielgrzymuja najwieksi mafiozi 07.12.08, 00:52
        Takiego własnie Robotnika kochaja mafiosi najbardziej
        - przede wszystkim pozbywa ich poczucia winy
        Ogrom głupoty wrecz poraza
    • tychik1 Re: Poprawiać sługę Pana Boga ? 06.12.08, 18:46
      Wałęsa chyba nie wie co mówi ! ?
      PO prawić do ucha to on sobie mógł Wachowskiemu,ale i to się
      skończyło ; )
      No i tylko żebyście mu nie POmylili z Mosze Dajanem,bo to dopiero
      będzie ! : )
    • 3m05 Kto za, kto przeciw? 06.12.08, 19:22
      "Powiedzmy naszym władzom - wszędzie, na całym świecie - by przynajmniej o 10
      proc. zmniejszyły wydatki na zbrojenia, a przeznaczyły na lecznictwo i rozwój
      społeczeństw."

      Na poczatek, min. Klich odda 10% swojego budzetu min. Kopacz.
      Kto za, kto przeciw?
      • nick3 1. za 06.12.08, 19:57

        .
        • 3m05 Re: 1. za 08.12.08, 21:14
          ja tez "za". Ale to ciagle malo.
          Slowa Noblistki pozostaly bez echa. Moze dlatego, ze ona z Iranu? :)
    • 10danek A co o tym sadza rozni Rabini? 06.12.08, 22:02
      czy bedziemy mieli miedzynarodowy konflikt?
    • funstein Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza 07.12.08, 11:01
      w Polsce 90% dzieci sie masturbuje a ponad 10% cierpi na depresje kliniczną.
      Mojżesz bedzie mial w Polsce pelne rece roboty, bo trzeba bedzie te dzieci wyprowadzic z niewoli egipskiej i zwrocic im wolnosc od nalogu.
    • cor-tex nic nie dziwi w ustach tego mega pajaca 07.12.08, 11:04
      nie ma takiej glupoty, jakiej by nie wyglosil.
      • delfinadupa Re: cor-tex 07.12.08, 16:47
        cor-tex, a ty Nobla masz by krytykowac Walese? Co sam osiagnales?
        Bolek czy nie a Ruskich nie ma w Polsce, Polska w NATO in w EU,
        tylko ich gaz i ruskie szpiony. Zeby wymyslili tak aby przy
        wysylaniu glupot byl mocny elektrowstrzas.
    • maram-only Re: Wałęsa: Musimy poprawić Mojżesza 07.12.08, 11:10
      postaw sobie ołtarzyk i módl sie do walesy
    • abhaod Dalajlama: Wojny nie występują wśród zwierząt 07.12.08, 11:12
      widać, że koleś nie uczył się biologii, wojny o terytoria i żarcie, w świecie
      zwierząt, toczone są permanentnie
    • inthekitchen Totalny bełkot 07.12.08, 14:00
      Czy ktoś się odważy powiedzieć, że król jest nagi?
    • rccc Wałęsa: chce New World Order 07.12.08, 21:49
      zdrowie wasze w gardla nasze :(
      rzad sie sam wyzywi
      robta co chceta
    • fletniapana Oj tak! Twoje działania pomogły starszym braciom 08.12.08, 09:53
      w wierze. Bardzo pomogły. A przecież to jeszcze nie koniec. Donald złożył już
      pewne obietnice.
      • anathesis Walesa ojcem chrzestnym polskiej mafii? 08.12.08, 10:17
    • goj68 Totalne zidiocenie i schizofrenia Wałesa= Mojżesz 08.12.08, 13:12
      Nowy prorok wałesa który sam dokonał upadku komunizmu i porównuje się do
      Mojżesza. KRETYNIZM wrodzony i brak obiektywizmu tego kmiotka PRLu a gdzie
      milony członków Solidarności, ktorz nadstawiali dupy za Wałesy gdy ten dawał
      dupy SB jako tw. Bolek. Nawet nie było go stać na podziękowanie ludziom za ich
      determinację niepodległosciową. To samo prezentowały tzw. elitki saloniku
      warszawskogdańskiego/ ZERO podziękowania dla zwyklch członków Solidarności.
      Medaal NOBLA był dla ludzi solidarności a nie dla TRUTNIA Wałesy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka